Lodowa Pustynia

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Lodowa Pustynia

Pisanie by Admin on Nie Gru 20, 2015 12:16 pm

Niezliczone tereny pokryte skutym lodem. Gdzie się nie obejrzeć, lód, śnieg i mróz. Tu również zsyła się złych ludzi, gdyż jest to jedna z części piekła. Nie ma tutaj nic innego. Zero jakiegokolwiek życia. Mówi się, że zesłani tutaj złoczyńcy, wędrują po tych terenach po wsze czasy.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 317

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Antical on Sob Lip 01, 2017 12:02 am

Dotarł na miejsce. Pierwszym czego doświadczył był przeraźliwy mróz przeszywający całe jego ciało. Zauważył, że przy wypuszczaniu powietrza z jego ust wydobywa się jasnoszara mgiełka. Ciekawe... - pomyślał. Antical nigdy wcześniej nie miał okazji doświadczyć tego rodzaju klimatu. Powietrze tu było ostre. Przynajmniej tak mogłoby się wydawać, gdyż niska temperatura powodowała, że każdy oddech powodował delikatne kłucie w płucach. Ciężkie warunki... idealne miejsce na trening - stwierdził zielonooki. Co prawda, głównym celem przybycia na skuty lodem obszar, była ciekawość i chęć odnalezienia rodziców, jednak saiyanin stwierdził, że skoro jest martwy to ma w zasadzie całą wieczność na poszukiwania. Póki się stąd nie wydostanę... - poprawił się w myślach. Wizja treningu sprawiła, że poczuł się lekko zadowolony. Pozytywne uczucia nie były domeną młodzieńca. Trening natomiast potrafił sprawić, że na chwilę zapominał o wszystkim... Wylądował więc i ściągnął zbroję, aby jego ciało jeszcze bardziej odczuło wszechobecny ziąb. Dosłownie chwilę później, rozpoczął wzmacnianie siebie samego.

______________________________
START TRENINGU 01.07.2017 godzina 00:02
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 277

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Antical on Pon Lip 03, 2017 11:07 am

Skończył trening i położył się na śniegu. Biały puch przyniósł kojące uczucie chłodu. Jego ciało było rozgrzane, ponieważ bardzo przyłożył się do każdego jednego ćwiczenia. Zamknął oczy. Wyobrażał sobie jak morduje Shina. Jego wyobraźnia ukazywała mu piękne, dla zielonookiego, obrazy, w których powoli, z chirurgiczną wręcz precyzją wydłubuje oczy młodego psychola. Uśmiechnął się lekko. Wiedział, że prędzej czy później zrealizuje tę wspaniałą wizję. Teraz jednak, miał zamiar odpocząć. Odpocząć, a następnie rozpocząć kolejny trening. Musiał być silny... Jeszcze jeden trening i na poważnie zabieram się za poszukiwanie rodziców - pomyślał. Jego oczy powoli zachodziły ciemnością. Był zmęczony. Ostatnia porcja wrażeń, których doświadczył sprawiła, że zmęczenie to odczuwał podwójnie. Postanowił się przespać. Na chwilę przebudził się i ubrał swoją zbroję. Lepiej, żeby nie leżała tu sama... jeszcze ktoś by ją ukradł... - stwierdził, ponownie kładąc się na ziemi... usnął...

______________________________
KONIEC TRENINGU 03.07.2017 11:07
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 277

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Antical on Wto Lip 04, 2017 1:15 pm

Obudził go zimny podmuch powietrza. Otworzył oczy, jednak początkowo nie widział nic. To szron, który osadził się na jego rzęsach był sprawcą słabej ostrości obrazu. Antical podniósł rękę i przetarł swoją twarz, usuwając tym samym nieproszonego gościa ze swoich oczu. Jeszcze chwila i bym zamarzł... - pomyślał. Zdecydował tym samym, że w miejsce to udawać się będzie tylko na treningi. Zbyt długi sen w takich warunkach groził hipotermią, a biorąc pod uwagę fakt, że już raz umarł, wizja tak głupiej drugiej śmierci nie była czymś przyjemnym. Postanowił przeprowadzić jeszcze jeden trening. Warunki tu panujące idealnie nadają się do ćwiczeń... - myślał, rozpoczynając rozgrzewkę. Trenować miał zamiar przy każdej nadarzającej się okazji. W końcu pokonanie demona, o którym wspomniał mu poznany wcześniej Niemiec to jeden z jego głównych celów. Zielonooki zastanawiał się, w którą stronę uda się, kiedy zakończy wzmacnianie swojego ciała. Te dywagacje postanowił jednak odłożyć na później. Zakończył rozgrzewkę i przeszedł do właściwej fazy treningu...

_____________________________________
START TRENINGU 04.07.2017 GODZINA 13:15
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 277

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Antical on Sro Lip 05, 2017 4:35 pm

Zakończył trening. Jego ciało było zmęczone, jednak sam zielonooki wojownik czuł się doskonale. Chętnie bym kogoś zamordował - myślał, wzbijając się w powietrze. Przed oczami miał obraz gnijących zwłok dwóch śmiałków, którzy sprowokowali go zaraz po tym, gdy przybył do tego miejsca. Piękny widok... - stwierdził, uśmiechając się lekko. Chciałby zobaczyć jak w ten sam sposób rozkładają się ciała jego mordercy i Shina. Już niedługo... - był zdeterminowany, jednak póki co chciał odszukać Theosa i Atalin. Co prawda zdawał sobie sprawę, że saiyańska duma już dawno mogła doprowadzić do ich wymazania, jednak nadal miał pewnego rodzaju nadzieje, że ich zobaczy. Nie chodziło o tkliwe powitanie ze łzami w oczach. Dla niego, jego rodzice nie żyli już tak długo, że to, czy ich spotka, czy nie, nie robiło mu większego znaczenia. Poprzysiągł jednak zemstę na ich mordercach, a tylko oni mogli udzielić mu informacji kim oni są. Obrócił się w powietrzu i z pełną prędkością ruszył przed siebie...

z/t szpilkowa góra

______________________________________
KONIEC TRENINGU 05.07.2017 GODZINA 16:35
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 277

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Honoberuto on Pią Lip 21, 2017 11:27 am

Werdykt Enmy nie był dla niego zaskoczeniem - piekło. Wykonał swoją robotę szybko i bez zbędnego narzekania, za co Honoberuto był mu wdzięczny. Nie miałby ochoty słuchać jakiegoś kazania o tym jaki to on niedobry. Nic by to mu nie dało. Na szczęście zamiast tego został po prostu wysłany tam, gdzie mu było pisane. Podłoga pod nim się zapadła. Jego trochę to wprawdzie zaskoczyło, ale zdążył trochę wyhamować przez co nie rozbił sobie głowy, a jedynie spadł na tyłek, który teraz go trochę bolał. Rozejrzał się od razu po okolicy. Znajdował się teraz w jakiejś lodowej krainie. Jak to bywa w lodowych krainach - było całkiem zimno. Inni członkowie jego rasy czuliby się jak w domu, ale on nie. Był przecież Hararą, wolał raczej skwar i jakąś gorącą pustynię, taką na jakiej zresztą znajdował się kilka chwil temu i gdzie dokonał swego żywota. Ale dało się znieść te warunki. Położył się na śniegu, zastanawiając się co go teraz czeka. Skoro był martwy, raczej nie powinien umrzeć. Znaczy się, posiadał ciało (lub jego iluzję) które mogło zostać uszkodzone, ale raczej nie ma mowy o starzeniu się czy umieraniu z głodu. Zdawać by się mogło ze to raczej nagroda niż kara, ale... Tu? W samotności, gdzie jedynym towarzystwem jesteś ty sam? Gdzie nawet zabić nikogo nie możesz, ani przynajmniej zrobić czegoś podobnego?
Jaszczur wstał i otrzepał pelerynę ze śniegu. Cóż, musi znaleźć sobie jakieś zajęcie. Zaczął powolnym krokiem iść do przodu. Przemierzył parę metrów i zatrzymał się. Było ślisko. Przy odrobinie kreatywności może wykorzystać to do treningu. Wprawdzie już tego nie potrzebował, ale... Co mu zaszkodzi?

START TRENINGU 21-07-2017 11:27
avatar

Honoberuto
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 473

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Honoberuto on Sob Lip 22, 2017 11:55 am

KONIEC TRENINGU 22-07-2017 11:55

Pewnej  ważnej rzeczy podczas  tych ćwiczeń się Honoberuto dowiedział - zmarli też potrzebują czasem odpoczynku. Niejednokrotnie zabrakło mu tchu, ale szybko go łapał i wracał do treningu. Teraz potrzebował trochę dłuższego odpoczynku.  Znów więc usiadł na śniegu, podparł się  z tyłu rękoma i w takiej pozycji sobie pobył kilkanaście minut. W tym czasie zdążył trochę porozmyślać. Jak najbardziej był na to czas. Cała wieczność, ściślej rzecz ujmując. Pomyślał, że nie może w piekle być sam. Wielu ludzi zasługiwało zapewne na to miejsce. W takim razie teraz znajdował się w tylko jednej z wielu części tego domu wieczności. Postanowił, że poszuka reszty. Wstał i wzleciał w górę. Zawisnąwszy na wysokości dwudziestu metrów, rozejrzał się. Cóż, nie zobaczył nikogo. A zatem musi polatać. I przy okazji zwiedzić piekło. Ruszył więc. Gdzieś dotrze.

z/t
avatar

Honoberuto
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 473

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Antical on Pon Lip 24, 2017 10:50 pm

Dotarli na miejsce, odległość od power balla, była na tyle duża, że po drodze wrócili do swoich pierwotnych form. Antical wylądował lekko na białym puchu, po czym obrócił się w stronę swych towarzyszy. Ty... - najpierw zwrócił się do swego przewodnika. Mówiłeś prawdę. Zrobię to samo... - rzekł, po czym skierował swą głowę w kierunku rodziców. Matko... Ojcze... minęło sporo czasu...

Wszystkim zebranym wyjaśnił, iż jego zamiarem jest opuszczenie piekła. Ucieczka nie będzie prosta. Z informacji, które udało mi się uzyskać do tej pory, dowiedziałem się, iż miejsce to strzeżone jest przez potężną istotę. Mam pomysł, który pozwoli nam na jej pokonanie, lecz najpierw musimy zebrać armię... - zakończył wypowiedź. Wspomniał im również o swoim niedawno poznanym znajomym - niemcu, którego również wtajemniczył w swój plan. Cały czas czuł jednak pewien niepokój. Na tej łące poszło nam zbyt łatwo... muszę zachować czujność... Zdawałoby się, że obecność rodziców, powinna sprawić, iż zielonooki stanie się szczęśliwy. Nic bardziej mylnego... mówił chłodno, nie okazywał żadnych uczuć. Zmienił się... zmienił i to bardzo... Nawet teraz, kiedy poznał prawdę, a przeszłość przestała być dla niego tajemnicą nie czuł nic oprócz nienawiści i chęci zemsty. Ich obecność będzie przydatna... - pomyślał, patrząc na zebraną przez niego trójkę. Swoich rodziców również traktował jako narzędzia. Zwykłe, przydatne rzeczy, których uwolnienie było tylko kolejnym elementem układanki tworzonej przez morderczy umysł saiyanina. Efektem końcowym tejże śmiertelnej mozaiki była oczywiście śmierć wszystkich wrogów. Już niedługo... zapłacicie za wszystko... każdy jeden... - kiedy o tym pomyślał, jego mózg wytworzył obrazy. Portrety osób, które znajdowały się na jego liście śmierci przemknęły przez głowę młodzieńca w błyskawicznym tempie. Receptory mózgowe rozbłyskiwały, tak, jakby wewnątrz czaszki zielonookiego rozszalała się potężna burza. Dwóch żołnierzy z koszar... białowłosy pedał... Shin... Savior... medyk, który go zamordował i w końcu... Król... - widok tego ostatniego był tylko wymysłem Anticala. Wszakże nigdy nie widział władcy swej rodzimej planety na własne oczy. Wiedział jednak jedno... każdy z nich będzie cierpiał...

Myślami powrócił do rzeczywistości. Zimny podmuch powietrza uderzył w jego twarz. Minęła dosłownie sekunda, więc jego rozmówcy znajdowali się w tych samych pozycjach co wcześniej. Musimy być ostrożni... czuję, że to nie koniec... - powiedział spokojnie. Jak masz na imię? - zwrócił się do saiyanina, dzięki któremu udało mu się odnaleźć swoich rodziców. Nie jestem Shin... mówią na mnie Antical... - dodał szczerze. Nie miał potrzeby kłamać. Gdyby tamten coś knuł, nie pozwoliłby mu uwolnić rodziców z kokonów. Chciał dowiedzieć się więcej o swoim nowym kompanie, ponieważ miał dziwne przeczucie, że ten saiyanin może się jeszcze przydać...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 277

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Haricotto on Wto Lip 25, 2017 1:52 pm

MG

Cała czwórka znalazła się na pustyni pokrytej lodem. Odmienieni byli już w ludzi, jednakże tak szybka przemiana i natychmiastowa wręcz odmiana sprawiła, że byli zmęczeni. Niektórzy z nich głośno oddychali, łapiąć jak najwięcej powietrza w płuca.

Wszyscy wysłuchali planu Anticala. Cała trójka jednogłośnie skinęła głową, zaś kobieta po chwili rzuciła się z otwartymi ramiona na zielonookiego.
- Tak dobrze Cię widzieć, synku. Dobrze, ale jest mi przykro, że musiałeś tutaj trafić... - wtuliła się w niego, w końcu była jego matką, a on jej synem. Zostali rozdzieleni dawno temu. Trzymała go mocno, nie chcąc wypuścić choćby na chwilę. Jacy Saiyanie by nie byli, więzy rodzinne nie były im obce. Niekiedy były mocniejsze niż można by się tego spodziewać.
Ojciec Anticala uśmiechnął się zadziornie, podchodząc do obejmującej się dwójki. Klepnął syna w ramie, po czym odciągnął swoją kobietę.
- Uspokój się! To już nie jest mały gnojek. Teraz jest dużym gnojem. Przestań się zachowywać, jakby miał roczek. Aż mi niedobrze... - skwitował Theos, kiwając głową porozumiewawczo do swojego syna.
Temu wszystkiemu przyglądał się przewodnik, który tylko obserwował i notował w swojej głowie. Zapytany o swoje imię, odparł od niechcenia, wzruszając najpierw ramionami.
- Jestem Colly. W końcu przejawiłeś coś więcej niż tylko chęć mordu. Będą z Ciebie ludzie. - zaśmiał się, nie mając na celu obrazy. Ot, zwykła zadziorna zaczepka.

Atalin:

Theos:

Colly:


Rozpoczęła się sielanka. Sielanka w piekle. Dwa słowa tak bardzo do siebie nie pasujące, ale działając jak żadne inne dwa. Nikt z zebranych tutaj osób nie podejrzewał, że to nie był koniec. Na jednej z lodowych skał stała niska, tajemnicza postać. Przyglądała się wszystkiemu. Po chwili dołączyła do niej druga postać, ta jednak była dużo wyższa i potężnie zbudowana. Niższy przypominał z wyglądu mrówkę, zaś ten drugi straszył swoimi mięśniami, a powiewająca na wietrze biała peleryna dodawała mu tylko królewskiego majestatu.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Antical on Wto Lip 25, 2017 3:46 pm

Kiedy Atalin przytuliła Anticala ten skrzywił się lekko. Czułość nie była jego mocną stroną, jednak dotyk matki sprawił, że przez ułamek sekundy poczuł się kochany. Szybko jednak porzucił to uczucie. Puść mnie i obserwuj teren... - rzekł chłodno. Komentarz ojca o tym, że uważa go za gnoja lekko go zirytował... Uważaj na słowa, czasy w których byłeś ode mnie silniejszy minęły bezpowrotnie... - powiedział, uśmiechając się lekko. Zawsze lubił przegadywać się z Theosem. Wiedział, że tego typu komentarz nie wywoła u niego agresji. Zobaczył uśmiech matki. Musiała przypomnieć sobie czasy, kiedy obserwowała wspólne treningi saiyan. Kolejne uderzenie nostalgii zaatakowała serce Anticala. Zabić uczucia... - pomyślał, wyobrażając sobie poderżnięte gardła wrogów, o których chwilę temu jeszcze myślał. Ciemność w jego sercu przeważała nad wszystkim co znał. Jego dusza była pustą studnią, do której, w ostatnich minutach, ktoś, raz po raz, wrzucał kamienie emocji, wywołujące plusk, doprowadzający Anticala do niemałej frustracji. Poprzysiągł zemstę i nikt, ani nic nie miało prawa mu w tym przeszkadzać. Pozytywne odczucia zaburzały jedynie spokojny, analityczny osąd sytuacji. Na to saiyanin nie mógł sobie pozwolić. Pomimo uwolnienia swoich rodziców, nadal tkwił w piekle. Co prawda, zbieranie armii nabrało tempa. W ciągu zaledwie kilku godzin, udało mu się zwerbować 3 osoby. Łącznie z poznanym wcześniej ziemianinem była ich piątka. To wciąż za mało... - pomyślał, ignorując zdanie wypowiedziane przez Collego.

Nie mamy czasu na pogadanki... Musimy zacząć działać. Colly... - obrócił swoją głowę w stronę młodego saiyanina - Czy znasz kogoś, kto mógłby nam pomóc? - zapytał, licząc na to, że jego przewodnik przynajmniej kojarzy osoby, które posiadały wystarczająco dużą moc bojową, aby wspomóc ich w nadchodzącej bitwie. Musimy uzbierać dwie armie... - rzekł zielonooki. Nie zważając na zdziwione spojrzenia swych rozmówców, kontynuował - Pierwsza będzie armią idiotów... nakłonimy ich do buntu i będziemy obserwować. To pozwoli nam na ocenienie siły przeciwników.... - założył ręce na piersi i mówił dalej - Drugą armię tworzymy my... Nie weźmiemy udziału w pierwszym starciu... co więcej, pomożemy stłumić ten bunt. To odsunie od nas wszelkie podejrzenia... Jakieś pytania, lub wątpliwości? - zakończył. Liczył na to, że jako, że jego rodzice, oraz Colly znajdują się tu już od dłuższego czasu, istnieje szansa, że zebranie odpowiedniej ilości ludzi do przeprowadzenia pierwszej rewolty nie powinno potrwać zbyt długo. Nadal niepokoiła go istota o której wspomniał Adolf. Nie znał mocy ziemian, jednak uznał, że jeśli każdy z żołnierzy, którymi dowodził, podczas wywołanych przez niego zamieszek, dysponuje siłą chociażby zbliżoną do tej zaprezentowanej przez Niemca, bestia ta może sprawić im niemały kłopot. Musimy trochę odpocząć. Wyruszymy za kilka godzin... Będziemy lecieć dwójkami... Matko, lecisz ze mną - po raz kolejny zdenerwował się na siebie, ponieważ chęć ochrony rodzicielki wygrała z chłodnym osądem. Powinienem lecieć z Theosem... - pomyślał zirytowany. Colly, będziesz w grupie z Theosem. Naszym zadaniem jest odnalezienie jak największej ilości żołnierzy. Nie zdradzamy im dokładnych zamiarów, dopóki nie poznamy siły jaką każdy z osobna dysponuje - plan był doskonały. Niczego nie świadome owieczki, prowadzone na rzeź, przez niego... Anticala... - Spotykamy się tutaj za 12 godzin. Podczas podróży musicie być niezwykle czujni. Wydarzenia na łące mogły dostarczyć nam wrogów... - skończył.

Usiadł na śniegu i zaczął myśleć. Analizował dokładnie każdy element swojego planu. Nie było w nim miejsca na błędy. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że drugi bunt, będzie ich jedyną szansą na wydostanie się z piekła. Przed jego wykonaniem, muszą być w stu procentach pewni, że się powiedzie. Odpocznijcie, jednak nie traćcie czujności... - rzekł, samemu wypatrując jakichkolwiek oznak obecności kogoś więcej, niż jego drużyny.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 277

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Haricotto on Sro Lip 26, 2017 6:58 pm

MG

Antical zaczął analizować plan, który sobie obmyślił. Rodziły się pytania, a na nie odpowiedzi. Wszystko wyglądało ładnie, można by rzec, że było dopięte na ostatni guzik. Niemniej jednak, zanim ktoś poza Anticalem zdołał się odezwać, nagle coś zabłysło i zaświstało, wydając dźwięk jakby materiał targany był przez mocny wiatr.
- Rodzinne spotkanie po latach? - zapytał tajemniczy, męski głos. Kiedy wszyscy zdołali już odwrócić się i spojrzeć w stronę, z której dochodził, ujrzeli postawnego mężczyznę. Odziany był w niebieski kombinezon, białą pelerynę i białe buty. Uszy miał szerokie, długie, a na głowie dwa małe rogi. Jego czoło przyozdobione było czarną literą "M", zaś jego uśmiech wykrzywiony był w paskudnym, zdradzieckim uśmiechu.
Spoiler:

Po jego prawej dłonie spływała krew. Kilka sekund później, kiedy cała uwaga skupiona była na przybyszu, Theos zakrztusił się, plując krwią. Trzymał się za brzuch. Pomiędzy jego palcami widać było dziurę w ciele. Był przebity na wylot. Upadł na kolana, nie mogąc złapać tchu.
Towarzysz atakującego wciąż stał na górze, zacierając swoje drobne łapki i śmiejąc się wrednie pod nosem.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Antical on Sro Lip 26, 2017 10:30 pm

Antical czekał, w jaki sposób zgromadzeni zareagują na jego plan. Liczył na to, że ojciec, jako doświadczony wojownik, dołoży swoją cegiełkę do już obmyślonej i przedstawionej strategii. Odpowiedź Collego również była szalenie istotna. Im będzie nas więcej tym le... - nie zdążył dokończyć myśli, ponieważ jego oczom ukazał się właśnie ogromny, czerwony potwór... Umięśniony niczym kulturysta stwór stał, patrzył, mówił... jednak... Nie... - pomyślał zielonooki, widząc Theosa, który plując krwią, próbował trzymać się za dziurę, która jeszcze chwilę temu była jego brzuchem...

Błysk... Umysł młodzieńca przestał działać... Ujrzał ojca... Wspomnienie walki ze swym rodzicielem przemknęło przez mózg saiyanina z prędkością światła. Błysk... Kolejna dawka adrenaliny z pełnym impetem uderzyła w skronie i rozbijając się o nie zawładnęła całą resztą ciała. Jego żyły pompowały czystą wściekłość. Nie... Zapierdole Cie... - chęć zamordowania czerwonoskórego sięgnęła zenitu. Błysk... W głowie młodego mordercy zrodziła się kolejna myśl. Matka... muszę ją ochronić... - pomyślał, nie widząc niczego, poza swym oponentem.

Ziemia zadrżała, wokół stojących w powietrze zaczęły unosić się kryształki lodu. Dookoła Anticala, raz po raz pojawiały się fragmenty złotej aury. Zdawać by się mogło, że krew w tętnicach młodzieńca wrze. Że jej temperatura jest na tyle wysoka, iż powinna parować. Wymieszana z adrenaliną, potężnymi dawkami uderzała w mózg. Ostatni sygnał świadomości pojawił się w jego umyśle. Obrócił głowę w stronę matki. W jego spojrzeniu szalała nienawiść, oczy zdawały się błyskać piorunami, jak gdyby Zeus urządził sobie w ich wnętrzu bal. UCIEKAJ... NATYCHMIAST!!!! - powiedział, kierując swój wzrok z powrotem na oponenta. ZA...PIER...DO...LE CIEEEEEEEEEEEEAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA - wrzasnął, odchylając głowę do tyłu. Potężna dawka energii, opuściła jego ciało. Włosy zmieniły swą barwę, nie były już czarne... przybrały złoty kolor. Oczy stały się jeszcze bardziej zielone niż dotychczas. Wokół Anticala pulsowała aura... Gniew i nienawiść eksplodowały, sprawiając, że zielonooki wojownik przemienił się w super saiyanina... POWIEDZIAŁEM UCIEKAJ, JUŻ!!!!! - krzyknął, nawet nie patrząc na matke. Ty natomiast... - zwrócił się do odzianego w niebieskie szaty demona - GIŃ, SKURWYSYNU!!!! - wyrzucił z siebie, po czym odbił się od ziemi i z pełną prędkością poszybował prosto w kierunku rywala. Miał zamiar zaatakować prawym sierpowym i lewym kolanem, a następnie wbić swój łokieć w kręgosłup potwora. Nie myślał o defensywie. Zaślepiony był wściekłością i nienawiścią. Jedyne czego chciał to zabić... zgnieść... rozszarpać... Po raz pierwszy od wielu lat walczył za kogoś innego niż on sam. Walczył po to, by chronić Atalin. Wiedział, że szanse Theosa na przeżycie są nikłe. Uświadomił sobie coś... naprawdę zależało mu na rodzicach. Ułamek człowieczeństwa, który w nim pozostało dał o sobie znać. Świadomość ta w żaden sposób nie wpływała jednak na gniew, agresję, oraz nienawiść, przy pomocy których miał zamiar wykończyć rywala... Zdychaj... - pomyślał, wyprowadzając pierwszy cios...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 277

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Haricotto on Czw Lip 27, 2017 5:23 pm

MG

Szok! Niedowierzanie! Zupełne zaskoczenie! Okazało się, że wewnątrz Anticala znalazła się odrobina dobra i chęć niesiena pomocy swoim bliskim. Widząc swojego ojca, którego brzuch został przediurawiony na wylot, wpadł w ogromny szał, którego nie mógł opanować. Gniew spodowany utratą ojca i rozpacz podyktowana chęcią ochrony swojej matki wyzwoliły w nim ukryte pokłady energii. Energii, o której on sam nie wiedział.
Jego włosy spowite złotym kolorem, szalejąca i połyskująca na złoto aura, a także nagły przyrost mocy, to rzeczy jakie charakteryzowały legendarną przemianę Saiyan. Przed oczami zebranych pojawił się Super Saiyanin, wojownik z legend, który według nich miał być niepokonany.
Super Saiyanin Antical rzucił się w szale na Daburę. Ten, będąc zaskoczonym natychmiastowym zwrotem akcji, nie zdążył zareagować w porę, przez co skończył na łasce kosmicznego wojownika. Po zadanym łokciu w plecy, Dabura upadł, wbijając się ciałem w lód, który popękał i rozstąpił się, sprawiając, że wszyscy wpadli do ogromnej szczeliny.
Colly, Atalin, Theos, Antical i Dabura. Wszyscy spadali w przepaść, która pojawiła się momentalnie pod ich nogami. Cully chwycił umierającego Theosa, a Atalin zdawała się być w takim szoku, że nie było w stanie się ruszyć. Ciągle spadała. Dabura zniknął z pola widzenia, jednakże ciosy jakie przyjął z pewnością poczuł, gdyż po uderzeniu w twarz, na rękawicy Anticala rozmazana była krew.
- Brawo. - do uszu grupki dotarł głos Króla Demonów. Stał wysoko, ponad powierzchnią. Jakby tego było mało, uderzał dłonią o dłoń, przyklaskując złotowłosemu. Widział doskonale powstałą przepaść, a także Saiyan w niej znajdujących się.


TRANSFORMACJA ZAAKCEPTOWANA

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Antical on Czw Lip 27, 2017 6:09 pm

Antical trafił przeciwnika. Uderzenie było tak mocne, że Demon uderzając o ziemię rozstąpił ją, tworząc przy tym ogromną szczelinę w którą wszyscy wpadli. Zielonooki widząc, że Colly trzyma już Theosa, a Atalin nadal spada krzyknął do saiyanina - Złap moją matkę i wynoście się stąd, ja się nim zajmę!!!! - z pełną prędkością jak z procy wystrzelił do góry znajdując się teraz dokładnie na przeciwko Dabury. Z nienawiścią spojrzał mu w oczy i rzekł - Kim jesteś? Jeśli chcesz ze mną walczyć oddalmy się stąd... Jej to nie dotyczy... - wypowiadając te słowa spojrzał w w głąb powstałej w lodzie wyrwy. Nie znał mocy rywala, jednak jego umysł zaczął działać trzeźwiej. Trochę się uspokoił. Zdał sobie sprawę jak potężnie uderzył potwora, a mimo to, oponent miał się całkiem dobrze. Jestem super saiyaninem... - pomyślał, przypominając sobie jak bardzo oddalony był poziomem swej mocy bojowej od Shina, kiedy ten osiągnął przemianę. Musiał chronić matkę, a jedyną szansą na to, było oddalenie się wraz ze swoim przeciwnikiem z dala od niej. Mimo, że gniew nakazywał mu bezwłocznie zaatakować potwora, rozum i chęć ocalenia ostatniej bliskiej mu osoby pozwoliły nieco uspokoić agresję. Nie myślał o tym, że Theos niechybnie umrze. Nie było na to czasu. Zacisnął pięści. Tym razem był gotów do wykonania uniku. Strategiczne myślenie powróciło do jego głowy. Domyślał się, że czerwonoskóry osobnik jest niezwykle silny i wytrzymały. Przebił go na wylot... w dodatku mój atak praktycznie nic mu nie zrobił... - pomyślał, wciąż patrząc prosto w oczy demona... Czekał na jego reakcję...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 277

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Haricotto on Sob Lip 29, 2017 9:22 pm

MG

Antical poszybował w górę, w stronę Dabury. Zatrzymał się na jego wysokości, lecz nie zaatakował. Odezwał się, proponując zmienie miejsca walki ze względu na swoją matkę. Dabura odpowiedział jedynie uśmiechem, tak paskudnym jak to tylko możliwe. Kątem oka zerknął na spadającą w przepaść Atalin. Zaśmiał się pod nosem cicho, po czym trzepnął swoją dłonią, pozbywając się z niej krwi Theosa.
- Nie mam zamiaru walczyć z Tobą. Mój Pan kazał Cię zmotywować. - odparł szczerząc się od ucha do ucha. Po chwili jednak spoważniał i powoli ruszył w stronę Anticala. W pewnym momencie użył swojej maksymalnej szybkości, by się do niego zbliżyć. Teraz znajdowali się kilka centymetrów od siebie. Książę Demonów nachylał się nad Super Saiyaninem, patrząc na niego z góry.
- Złap mnie, jeśli potrafisz. - uśmiechnął się wrednie, znikając po chwili na oczach zielonookiego. Całkowicie zniknął z jego pola widzenia.
Antical po chwili poczuł szturchanie po ramieniu. Dabura stał za nim, drocząc się z nim. Zupełnie jak kot bawiący się swoją ofiarą, zanim postanowi ją zabić.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Antical on Pon Lip 31, 2017 11:25 am

Dabura powiedział, że wykonuje rozkazy, co zaciekawiło zielonookiego. Czyli jest ktoś nad Tobą... - pomyślał, doznając lekkiego szoku, kiedy jego przeciwnik nagle zniknął z pola jego widzenia. Szybki... nie dobrze... - stwierdził. Przyzwyczajony był, do tego, że w starciach to właśnie prędkość, którą dysponuje daje mu przewagę. Tym razem było inaczej. Oponent szturchnął go w bark i powiedział, aby złotowłosy go złapał. Zmotywować... do czego? - zapytał Antical, uderzając łokciem w miejsce, gdzie aktualnie powinna znajdować się szczęka jego rywala. Za ciosem poleciała reszta ciała, a w raz z nią druga ręka saiyanina w której znajdował się ki blast wymierzony w żebra Króla Demonów. Całość kombinacji, wojownik zakończyć chciał kopnięciem w podbródek. Muszę uważać na ewentualny atak... - myślał jeszcze, wykonując obrót... Zaatakował, ponieważ z tego co czerwonoskóry olbrzym powiedział, wynikało, iż przechodzi właśnie jakiegoś rodzaju test. Zmotywować? - zastanawiał się. Miał nadzieje, że pytanie zadane sekundę przed atakiem zmyli jego rywala. Nie patrzył już w przepaść. Liczył na to, że Colly zdążył oddalić się z pola walki wraz z jego matką. Do tego momentu musiał przetrzymać swego wroga, a czyż jest lepsza metoda, aby zatrzymać szybkiego i potężnego wojownika niż solidny kopniak w brodę?
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 277

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Haricotto on Pon Lip 31, 2017 8:12 pm

MG

Dabura stojąc za plecami Anticala spodziewał się, że ten wyprowadzi atak. Wcześniej został zaskoczony, dlatego pierwsze ciosy dosięgły swojego celu. Tym razem Dabura był sprytniejszy, a co ważniejsze - ciągle trzymał gardę, będąc gotowym na wszystko. Dłonią zablokował łokiec Super Saiyanina, a kiedy ten się obrócił, kumulując w dłoni Ki Blasta, natrafił twarzą na twardą pięść Króla Demonów. Ki Blast z jego ręki odleciał gdzieś w bok, spadając w przepaść, z której wyłaniał się Colly wraz z Atalin. Mało brakowało i oboje oberwaliby nim, jednakże ten poprzez niestabilne wystrzelenie, leciał zygzakiem, wymijając dwojkę Saiyan.
- Przemawia przez Ciebie nienawiść. To dobrze, bardzo dobrze. - odparł Dabura, uśmiechając się wrednie i ukazują swoje kły. Nie zwlekając dłużej, uderzył czołem o czoło złotowłosego, posyłając go na zimną glebę. Sam zaś został w powietrzu.
- Nie jesteś jeszcze gotowy. Zbyt mało wycierpiałeś. Opanuj swoją nową moc, a być może zyskasz... Coś lepszego niż powrót do życia. - zaśmiał się, po czym odwrócił się wokół własnej osi i czym prędzej pomknął w stronę swojego mistrza.
Babidi posłał mu niecny uśmieszek, po czym obaj rzucili spojrzenie Anticalowi. Mieli co do niego plany, to było jasne. Widocznie tym razem chcieli, żeby poznał więcej cierpienia związanego z utratą bliskiej osoby.

Theos leżał na plecach, zasłaniając dłonią brzuch. Pod nim lód zabarwił się na czerwony kolor. Atalin uratowana klęczała przy nim, trzymając go za rękę. Colly stał obok nich, odwrócony plecami. Spoglądał w stronę, w którą udał się Dabura, lecz teraz nikogo tam nie było. Zniknęli.
_____
Koniec przygody.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Antical on Wto Sie 01, 2017 7:19 pm

Odlecieli... Antical podszedł do matki. Odsuń się... - powiedział. Miał zamiar skrócić cierpienia ojca. Uratowanie go było praktycznie nie możliwe. Bez zastanowienia wypalił ki blastem w twarz Theosa. Nie czekało go nic, oprócz cierpienia przed śmiercią... - wiedział, że matka zrozumie. W końcu również była wojowniczką. Wiedział również, że sama nie miałaby na tyle odwagi, aby dobić męża. Jesteśmy zbyt słabi, aby zacząć realizować mój plan w tym momencie... trenujcie... odnajdę Was za jakiś czas... - powiedział. W jego głowie kołatało się tysiące myśli. Chciałem ją chronić... mogłem przez to zginąć... nie mogę popełniać takich błędów... - myślał, z pełną prędkością szybując po piekle. Musiał odpocząć. Postanowił więc położyć się na skale w okolicach szpilkowej góry. Transformacja w super saiyanina była dość sporym obciążeniem dla jego organizmu... Ułożył się wygodnie i choć przez dłuższy czas nie mógł w spokoju zasnąć, w końcu jego oczy zasnuł mrok, a sen zawładnął umysłem zielonookiego...

_________________________________
Po tych wydarzeniach następuje Time Skip
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 277

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Antical on Wto Sie 08, 2017 9:10 pm

Od czasu, kiedy posiadł umiejętność przemiany w super saiyanina minął rok. Nadal zużywam zbyt wiele energii, kiedy przebywam w tej formie - myślał, leżąc w swej jaskini. Zastanawiał się, czy istnieje jakiś sposób, aby temu zapobiec. Nadmierne zużycie energii bardzo niekorzystnie wpływało bowiem na jego kondycje. Fakt, potrafił stać się potężnym wojownikiem, jednak trwało to na tyle krótko, że w dłuższej walce mogło przynieść więcej szkód niż pożytku. Jeśli podczas buntu stracę transformacje, pozbywając się tym samym całej ki, nie będę miał szans na ewentualną ucieczkę... - jak zwykle dokładnie analizował każdą możliwość...

Wstał, wyleciał z pieczary i jak zwykle udał się na trening. Tego dnia, miał jednak zamiar trenować nieco inaczej. Przypomniał sobie bowiem dzień w którym udało mu się opanować przemianę w Oozaru. W końcu, wówczas również zapanowałem nad o wiele większą, niż moja własna, energią... - pomyślał. Wylądował na skale. Na skale, na której tak często zdarzało mu się przebywać. Z jej lodowego czubka miał na tyle duże pole widzenia, że omiatał nim cały zamarznięty obszar pustyni. Wciąż liczył, że czerwonoskóry król demonów pojawi się w tym miejscu z powrotem. Słowa, które wypowiedział do niego tuż przed tym jak się rozstali wciąż odbijały się echem w głowie saiyanina. Na razie jednak chciał w pełni oddać się treningowi. Usiadł w pozycji kwiatu lotosu i lekko wzbił się w powietrze. hhhhhHHHHHHHHHHAAAAAAAAAAAAAAAAAAA - wrzasnął, a jego ciało spowiła złota aura. Z całej siły naprężył mięśnie. Chciał, żeby energia wydobywająca się z jego ciała rozszalała się na dobre. Żyły zaczęły widocznie odbijać się na skórze zielonookiego. Zamknął oczy... myślami przeniósł się do innego wymiaru. Stał pośrodku niczego, zupełnie jak wtedy, kiedy po raz pierwszy stoczył w swym umyśle bój o kontrolę nad ogromnym gorylem drzemiącym we wnętrzu każdego z saiyan. Sceneria wyglądała jednak zgoła inaczej. Co prawda, dookoła znajdowała się, dobrze zapamiętana przez Anticala czerń, jednak niebo, a w zasadzie miejsce, w którym to powinno się znajdować, zdawało się co chwila rozdzierać, od złotych, niczym włosy zielonookiego błyskawic. Coś w jego umyśle kazało mu przebić się przez tę nawałnicę. Bez zastanowienie ruszył więc w jej kierunku, jednak tylko kiedy się zbliżył, potężne uderzenie pioruna odrzuciło go na dobre kilkadziesiąt metrów. Kurwa... - pomyślał.

W tym samym czasie z ciała medytującego Anticala wydobył się potężny ładunek ki... tak silny, że dość spory kawałek skały, nad którą saiyanin lewitował oderwał się i runął w dół. W żadnym stopniu nie zaburzyło to jednak transu w którym zielonooki się znajdował...

Spojrzał w kierunku burzy. Muszę być szybszy... - stwierdził, odbijając się od podłoża. Leciał wprost w kierunku szalejącego żywiołu. Pierwszą błyskawicę wyminął, lekko skręcając tułów w prawą stronę... od razu musiał również odchylić głowę, ponieważ drugi z gromów o kilka centymetrów ominął jego czaszkę. Pędził przed siebie, wymijając kolejne wyładowania... przy którymś z kolei musiał wykonać beczkę, przez co lekko wytracił swoją prędkość i wtedy coś zauważył. Kiedy zwolniłem, one również zwolniły... - ta myśl pchnęła Anticala do zrobienia czegoś, na co w realnym życiu odważyłby się tylko ktoś niespełna rozumu. Zatrzymał się w samym epicentrum burzy. Rozłożył swe ręce na boki i... czekał... obserwował... Błyskawice szalały dookoła niego, jednak żadna z nich nie sięgała sobą jego ciała. W pewnym momencie wyładowania elektrostatyczne były tak blisko, że przestał widzieć cokolwiek poza nimi. Wokół złotowłosego wojownika utworzyła się świetlista kula, która coraz bardziej zmniejszała swą objętość. W pewnym momencie zupełnie połączyła się z ciałem Anticala, oplatając je swym blaskiem...

Energia szalała wokół medytującego, lecz nagle... zaczęła się uspokajać. Aura wokół saiyanina zmniejszała się stopniowo, aż w końcu znikła całkowicie. Otworzył oczy... czuł się o wiele lżejszy niż wcześniej. Rozprostował swe ciało, polerując przy tym powierzchnię pod sobą. Przejrzał się w lodzie. Coś się zmieniło... Nie czuł już zmęczenia... Przyjrzał się jeszcze raz uważnie... Jego włosy wyblakły, jednak nadal czuł moc, towarzyszącą przemianie w super saiyanina. Uśmiechnął się lekko. Udało się - pomyślał.

Zeskoczył ze skały i spojrzał na górę, nad którą chwilę temu lewitował. OPANOWAŁEM TĄ MOC, POKAŻ SIĘ SKURWYSYNU!!!!!!!!!!!!! - wrzasnął niby do skały, jednak jego słowa miały adresata. Był nim król demonów - Dabura... rozpędził się i z całej siły uderzył w lodową górę... czekał na rozwój wydarzeń...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 277

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Haricotto on Czw Sie 10, 2017 5:32 pm

MG

Antical wydarł się z całych swoich sił. Zaraz po tym krzyku, nastała cisza. Nie była ona przerwana żadnych szmerem, szelestem czy nawet powiewem wiatru. Saiyanin stał wpatrzony w skałę, która przed nim się znajdowała. Były na niej ślady jego uderzeń, a sama była w opłakanym stanie, ledwo trzymając się jako jedna całość. Po jego kolejnym uderzeniu, rozsypała się na małe kawałeczki.
Wciąż nic nie przerwało ciszy. Może poza myślami Anticala, który klął w nich jak szewc, wyżywając się i odreagowując nerwy.

- I co się tak drzesz? - padło pytanie, a głos który je wypowiedział był Anticalowi nieznajomy. Wysoki głos, jakby kobiecy lub dziecięcy. Kiedy się odwrócił, nie ujrzał nikogo za sobą, jednakże mógł poczuć, że ktoś go obserwuje.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Antical on Czw Sie 10, 2017 7:02 pm

Usłyszał głos. Nie ujrzał jednak osoby, która wypowiedziała zdanie w jego kierunku. Czuł jednak, że nie jest tu sam. Nieodparte wrażenie bycia obserwowanym sprawiło, że lekko się zdenerwował. W ułamku sekundy opanował jednak nerwy i powoli, wręcz majestatycznie wylądował na ziemi. Ręce Anticala znalazły się na jego piersiach, a kręgosłup wyprostował się. Muszę być czujny... - stwierdził, omiatając swym wzrokiem okolicę. Szukał właściciela głosu, który usłyszał. Kim jesteś skurwysynu... - pomysłał - Kim jesteś? Pokaż się... - powiedział, ignorując zaczepkę. Każdą jedną osobę traktował jako potencjalne zagrożenie. Dlatego też, nie mógł pozwolić sobie na jakikolwiek błąd w postaci zbytniej pewności siebie. Opanowany do perfekcji poziom super saiyanina co prawda mu jej dodawał, jednak... Ten czerwony i tak był silniejszy. Kto wie co jeszcze może się kryć w tych pierdolonych piekielnych czeluściach... Nie czuł strachu. Nie miał jednak zamiaru wdawać się w niepotrzebne starcia. Priorytetem było teraz zebranie armii, bezsensowne sprzeczki tylko to opóźniały... stał i czekał jaką odpowiedź uzyska...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 277

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Haricotto on Czw Sie 10, 2017 10:10 pm

MG

- Oi, tutaj jestem! - głos ponownie się odezwał. Dochodził z... góry. Wystarczyło tylko podnieść głowę, by ujrzeć tajemniczego gościa. Postać powoli opadała, a jej peleryna powiewała lekko wzbudzana przez delikatny podmuch wiatru. W końcu wylądowała, stawiając se stopy twardo na lodowej podłodze. Antical mógł ujrzeć ją w całej okazałości. Była różowa, jakby zrobiona z gumy balonowej. Nad głową lewitowała taka sama aureolka jaką miał Saiyanin. Dziewczyna była martwa.

Spoiler:


- Nowy jesteś? Wcześniej Cię tutaj nie widziałam. - rzuciła, układając swoje ręce na swoich biodrach i rzucając przenikliwe spojrzenie. Uśmiechała się, ale nie zadziornie, ani zaczepnie. Jej delikatny uśmiech sugerować mógł, że możę szukała sprzymierzeńca?

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Antical on Czw Sie 10, 2017 10:37 pm

Postać, która wcześniej się odezwała była tuż nad nim. Antical zauważył ją i pierwsze co przyszło mu do głowy, to myśl, że istota ta wygląda dziwnie. Nigdy nie spotkał żadnego przedstawiciela rasy do której ów kobieta należała. Dziwna jakaś... wyruchałbym ją, ale póki co muszę dowiedzieć się, czy ma jakieś przydatne informacje... - pomyślał, wbijając swe spojrzenie prosto w oczy przybyłej. Nowy? Nie powiedziałbym... odkąd umarłem minęło sporo czasu... - rzekł. Był ciekawy jak długo w piekle przebywa dziewczyna, w końcu im dłużej tu była, tym większą wiedzę mogła posiadać. Nigdy wcześniej nie spotkałem nikogo z Twojej rasy, opowiedz mi o sobie... co wiesz o tym miejscu? - kontynuował. W jednym zdaniu zawarł całkiem, jak na niego, kulturalny rozkaz o informację na temat jej samej oraz pytanie o wiedzę tajemniczej kobiety odnośnie miejsca w którym dane było im się znaleźć. Nie miał zamiaru tracić czasu na rozmowy o niczym. Oczekiwał szybkich i konkretnych odpowiedzi. Jego spojrzenie wciąż lustrowało oczy gumowej istoty. Zastanów się zanim odpowiesz... jeśli mnie zainteresujesz mogę przedstawić Ci niezwykle ciekawą ofertę... - skwitował. Nie znał tej osoby, więc oczywiście nie było możliwości, aby zdradził jej cały swój plan. Sprawdzenie wiedzy, a także potencjalnych bojowych możliwości przedstawicielki rasy której nie znał, jak najbardziej leżało jednak w jego interesie...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 277

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Haricotto on Nie Sie 13, 2017 8:59 pm

MG

Dziewczyna usiadła sobie na wystającym kawałku lodu. Zarzuciła nogę na nogę i oparła się ręką, którą wysunęła nieco do tyłu. Przekręciła głowe w bok, uśmiechając się słodko. Lustrowała Anticala i "obczajała" go. Wbrew pozorom, mimo że wydawała się na grzeczną i słodką isotkę, znajdowała się w piekle, więc musiała mieć za uszami niecne czyny.
- Pochodzę z rasy Majin. Jesteśmy takimi demonami, ale nie do końca. Bardziej z nas dżiny niż demony. Magiczne zdolności i te sprawy. Mogłabym Cię, słodziaku, zamienić w cukiereczka i schrupać, gdybym tylko miała taką zachciankę. - zaśmiała się słodko i puściła oczko do Saiyanina. Postanowiła zagrać w pytania i odpowiedzi, skoro tak właśnie chciał się bawić zielonooki.
- Co wiem o tym miejscu? To zależy o co dokładnie pytasz. To piekło, trafia się tu za złe i niegrzeczne uczynki. Ja zamieniałam innych w cukierki i ich zjadałam. Można powiedzieć, że żyje we mnie kilka tysięcy istot. No, już nie, bo sama jestem martwa, hihi! Nigdy nie chciałam tu trafić, ale pogodziłam się z myślą, że będę tutaj już na zawsze. Stąd nie ma ucieczki. - powiedziała, wzruszając swoimi ramionami i kręcąc głową na boki. Zaraz jednak wstała i zrobiła kilka kroków w stronę Anticala. Patrząc na niego, uśmiechała się delikatnie, mrużąc swoje oczy.
- Powiedz, przystojniaku. Za jakie niegrzeczne rzeczy tu trafiłeś? Czy Twoim największym grzechem było bycie przystojnym i słodkim? - zapytała, unosząc kąciki swoich ust ku górze i ruszając dwukrotnie brwiami w górę i w dół.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Antical on Pon Sie 14, 2017 1:27 pm

Istota nie posiadała żadnych informacji, które mogłyby przybliżyć Anticala do opuszczenia tego miejsca. Stąd nie ma ucieczki - zdanie, które podzielała większość osób, które napotkał. Zdanie, które zaczynało go powoli irytować. Ale to dobrze... - pomyślał zielonooki, stwierdzając w myślach, że skoro prawie wszyscy napotkani do tej pory rozmówcy tak uważają, o wiele łatwiej nakłonić mu ich będzie do dołączenia do jego armii.

Majinka zaczęła podrywać saiyanina. Gdyby nie fakt, że znajdował się w piekle i o niewymuszony seks było tu niezwykle ciężko, zapewne zlekceważyłby te zaloty. Dziwna... ale... potwór nie potwór... - uznał, z pełną prędkością podlatując do różowej kobiety, tak, że jej twarz znajdowała się dokładnie na przeciwko jego przyrodzenia. Ważnym spostrzeżeniem była reakcja dziewczyny, na prędkość, którą dysponuje. W ten sposób chciał sprawdzić jej przydatność bojową. Póki co, chciał jednak sprawdzić jak przydatna okaże się w innych... o wiele ciekawszych sprawach. Trafiłem tutaj, ponieważ jestem mordercą. Mam pewien pomysł... - powiedział, opuszczając lekko dolną część swojej zbroi. Uważasz, że jestem słodki? Co powiesz na to, żeby mój saiyański potwór, sprawdził wytrzymałość Twej gumowej pizdy? - zapytał, wyciągając na wierzch pokaźnych rozmiarów penisa. Liczył, że majinka jest doświadczona w tych sprawach i bez zbędnych pytań przetestuje smak jego małpiej kolby. Z lekkim uśmiechem, czekał na reakcję różowej dziewczyny...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 277

Powrót do góry Go down

Re: Lodowa Pustynia

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach