Teren przed bramą

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Teren przed bramą

Pisanie by Admin on Wto Gru 22, 2015 1:09 pm

First topic message reminder :

To właśnie tutaj oczekuje się na swoją kolej. Dwóch rosłych mężczyzn pilnuje Piekielnych Wrót. Potężnie zbudowani i srogo patrzący wzbudzają szacunek. Trzeba zachować spokój i nie szarżować, bo inaczej ciężka ręka strażnika dosięgnie swego celu.
Każdy, stary czy nowy członek, jest dokładnie sprawdzany przez ochronę. Jak to się mówi, należy ufać, ale jednocześnie sprawdzać.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 306

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Teren przed bramą

Pisanie by Laptor on Nie Sty 29, 2017 8:29 pm

Laptor z odrzuceniem spojrzał na wielkoluda, był po prostu odrażającym demonem, który nie miał prawa istnieć... Może decyzja Gomasu by się go pozbyć była... Słuszna? Laptor nie lubił zabijać, ale coś tak paskudnego po prostu się o to samo prosiła. Do tego używał jakiegoś języka, którego nie rozumiał. *Boże co za ohydne gówno, w sumie teraz się nie dziwię, że Gomasu chciał jednego z nich martwego. Pewnie zastąpi ich czymś normalnym...* Pomyślał.
Cofnął się o krok do tyłu by nie zostać dotkniętym przez gluta, kiedy glut dotknął jego zębów Majin po prostu zwymiotował schylając się do ziemi i wyciągnął rękę nad głowę, przed siebie, w kierunku demona stojącego przed nim. W jednej chwili ręka zaświeciła się na niebiesko i wystrzelił z niej szeroki, niebieski promień, który w kontakcie ze stworem utworzył kulę energii tego samego koloru, która wybuchnęła prawdopodobnie odrzucając na kilkadziesiąt metrów to coś przed nim... Teraz spojrzał przed siebie po zwymiotowaniu. Gotowy do obrony przed Panem numer dwa. Laptor stał jak słup patrząc na demona drugiego oczywiście jeśli ten pierwszy gdzieś odleciał. Wyciągnął rękę i palcem pokazał "chodź". Jeśli natomiast demon pierwszy został lekko odrzucony lub się jakkolwiek obronił wtedy Laptor doskakuje do niego wbijając się z impetem nogą w brzuch stworzenia.
______
Vaporize użyty, dmg x3, szybkość 45 <3

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1175

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed bramą

Pisanie by Haricotto on Pon Sty 30, 2017 8:11 pm

MG

Energia wystrzelona przez Laptora odrzuciła strażnika na kilka metrów. Wbił się mocno w skałę, które zupełnie przypadkiem się tam znajdowała. Jego kolega, ten drugi, który pilnował wejścia, spojrzał tylko na Majina, westchnął cicho i zdjął swoje okulary. Widać, że nie chciało mu się walczyć. Ruszył do przodu, prosto na demona. Jednakże tuż przed nim zniknął, zostawiając swój "powidok", który rozpłynął się dopiero po chwili. W tym momencie pojawił się za czerwonym glutem, łapiąc go za szyję jedną ręką, a drugą ściskając jego tułów, by nie mógł używać rąk. Nogami oblepił się dookoła jego nóg, mocno go ściskając. W tym samym czasie, ten drugi, co był pierwszym, otrzepał się z gruzów i mocno poturbowany, dobiegł do Laptora i zaczął go okładać po twarzy swoją wielką maczugą. Żaden z nich się nie oszczędzał, jeden mocno trzymał, a drugi mocno okładał. Do tego wszystkiego, tłum gapiów dopingował dwóch oszukujących strażników, wykrzykując na zmianę ich imiona a także hasła motywujące do dalszego działania. Laptor był sam. Nic nie wskazywało na to, że miało się to zmienić.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed bramą

Pisanie by Laptor on Pon Sty 30, 2017 9:42 pm

Laptor uśmiechnął się szeroko i zachichotał pod nosem gdy jego Vaponizer widocznie zranił przeciwnika i odrzucił go niezwykle daleko. Jednakże, drugi demon rzucił się do walki, Majin stał niewzruszony gdy ten szarżował, dlaczego miał walczyć? Nie przyjął nawet nudnej obronnej pozycji Makaioshinów, Gomasu czy innego dziada. Oczekiwał swojego przeciwnika kiedy to... Po prostu zniknął!? Laptor otworzył usta, oczu rozszerzył, wiedział już co jest grane, unosił już ręce do pozycji obronnej, ale było za późno. Ohydny, i wydawało się słabszy od niego przeciwnik był już za nim i tylko można było poczuć silny uścisk na szyi, z którego próbował się uwolnić miotając nogami w powietrzu i uderzając w dużą pięść dłońmi. Na próżno. Jak mogło do tego dojść? Laptor był pewny swojej sił, wyższości nad innymi stworami, jak coś takiego mogło go przewyższyć? Pochodził z dumnej, najsilniejszej rasy Majinów... Teraz jednakże jego główny, wydawało się bardzo silny atut Laptora jakim była szybkość po prostu została zignorowana a czerwone gówno zniknęło przed nim, jaką szybkością musiał dysponować? Była aż tak duża, czy po prostu pewność siebie Laptora była na pokaz? Poczuł się jak zwykłe dziecko bijące się z dorosłym, które jest za małe do jakichkolwiek czynów, nie ważne jak mocno by się zdenerwował. Samo "Zignorowanie" jego szybkości było wkurzające... Z dziurek ciała Laptora zaczęły wydobywać się niewielkie ilości dymku. Ciągle próbował się uwolnić, jednak okazało się, że i słabszy jest od przeciwnika, nie potrafił otworzyć jego pięści. Wtedy też druga pięść wylądowała na tułowiu demona, powodując dziwne uczucie szmacianej lalki, którą bawią się dzieci. Był jak marionetka. Przeciwnik mógł robić z nim co chciał... Drugi stwór otrzepał się po ataku, więc i zabić nie potrafił jak należy, żenujące. Ruszył w jego kierunku, z maczugą w ręce. Tłum skandował "Dalej dalej" "Zróbcie z nim porządek" "Przyłóż mu!".
Laptor otrzymał uderzenie maczugą w twarz, jego pięści zacisnęły się a zęby mocno uderzyły o siebie w złości. Trzymany był jak niewolnik, dotykany jak ktoś zwyczajny a teraz obijają go i to przy tłumie, który był bardzo zadowolony z tej kolei rzeczy. Uświadomił sobie, że wszystkim czym do tej chwili żył było kłamstwem, nie był tak silny, szybki... Nie miał prawa obchodzić się taką dumą. Laptor otrzymał drugie uderzenie maczugą a krew trysnęła z jego ust. W efekcie dym z jego ciała zaczął ulatywać coraz szybciej, oznaczało to tylko tyle, że jego złość wzrasta na to co dzieje się dookoła.
Kto nie byłby zdenerwowany gdyby jego okładali, śmiali się z niego i niszczyli jego dumę, pewność siebie? Tłum zaczął krzyczeć "Urządźcie go!" "Hahaha tak jest, giń słabiaku" "Kim ty jesteś idioto, zginiesz teraz!" "Śmieć" wszystko to skierowane było w stosunku do Majina, był zupełnie sam przeciwko wszystkim. Dopiero zorientował się, że tak na prawdę jest sam odkąd tutaj wylądował, nie znał nikogo a i nikt nie darzył go szacunkiem, nikt nawet nie lubił Majina. Laptor otrzymał trzecie uderzenie w twarz, jego dłonie zaczęły cieknąć niewielkimi strużkami krwi spowodowanymi wbiciem paznokci w dłonie ze złości. Honor rasy nakazywał dbanie o drugiego przedstawiciela, nakazywał! Gdzie on był gdy jego ojciec zwyczajnie poświęcił się dla niego? Czemu mu nie pomógł, dał tak normalnie się uratować, ojciec był jedyną osobą, z którą Laptor spędził życie. To było by chore, gdyby było mu żal ojca, dumny przedstawiciel Majinów miałby żałować ojca? Ale nie było dziwne, nie dla kogoś komu po prostu rasa nakazywała to pieprzone dbanie o siebie. Jednak był nawet na to za słaby, nawet wtedy już nie miał wystarczającej siły. Laptor otrzymał czwarte uderzenie maczugą, wtedy też zrozumiał, że przegra walkę... Że nic nie zrobi z tym, że jego rodzina zginęła. Za chwilę nie będzie w stanie pomścić ojca, nie będzie w stanie odzyskać utraconej mocy by poszukać odpowiedzi jak tutaj przybył, i czy jest jeszcze szansa na odzyskanie ojca? Otrzymał piąte uderzenie maczugą a tłum dalej krzyczał, że Laptor jest idiotą, słabym idiotą, kretynem, który ma zginąć, który nikomu nie jest potrzebny. Strużki na dłoni robiły się coraz szersze, jego skóra zmieniła kolor na ciemno czerwony, a dym ulatywał z ciała niczym woda z kranu wydając przy tym dźwięk "Ziuuuuuu" jakby gwizdanie nastawionego czajnika, zęby zaskrzypiały jakby miały pęknąć, jego mięśnie wyraźnie się naprężyły a żyłki wyszły mu na głowie i rękach.
NIEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!!!! - Wykrzyknął w furii zamykając przekrwione oczy, zaciskając jeszcze mocniej pięści.


Jego ciało zrobiło się wyraźnie bardziej umięśnione, mięśnie naprężyły się, powiększyły swoją objętość momentalnie uwalniając taką siłę energii, że uścisk demona nie dość, że został po prostu zerwany to jeszcze oboje zostali odepchnięci na 4 metry do tyłu. Laptor unosił się w powietrzu, jego oczy otworzyły się, ręce miał zgięte w łokciach, tors lekko pochylony. Jego nogi stały się grubsze.
Ogon na głowie urósł o dodatkowe 15 centymetrów, pojawiła się żyłka na jego połowie. Postać otoczona została karmazynową aurą, która wirowała dookoła. Dziurki na czole zlepiły się w efekcie czego z pozostałych dym leciał jeszcze szybciej. Jego klatka piersiowa rozszerzyła się o kilkadziesiąt centymetrów na której pojawiła się żyła, brzuch rozszerzył się i pojawiły się mocno widoczne mięśnie. Ręce najpierw potężnie zgrubiały by następnie dostać ogromnych mięśni, większych od poprzednich o dobre 50 centymetrów. Zniknęła również szyja, połączyła się prawie z torsem. Mięśnie łopatek urosły, mięśnie pleców rozrosły się, nawet jego palce zgrubiały i nabrały mięśni. Karmazynowa aura przestała szaleć dookoła, wydała z siebie potężną falę energii, która każdego przewróciła. Laptor dyszał mocno zmęczony przemianę. Jego wychodzące żyły na klatce piersiowej, ręce i ogonie nadal się utrzymywały. W jednej chwili znalazł się przy demonie, który go trzymał i wyrwał gołą ręką jego wątrobę. Pojawił się przed drugim, któremu zacisnął na gardle swój ogon, zacisnął tak, że jego łeb wylądował na ziemi. Natomiast wolną rękę wyciągnął przed siebie i zmiótł z powierzchni ziemi tłum przed bramą za pomocą Vaporizera. Ruszył zwyczajnie w kierunku Gomasu.

zt


Ostatnio zmieniony przez Laptor dnia Pon Sty 30, 2017 11:56 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1175

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed bramą

Pisanie by Haricotto on Pon Sty 30, 2017 11:31 pm

MG

Wydawało się, że losy Majina są już przesądzone i to właśnie jego wątroba zostanie wyrwana. Jednakże, pod wpływem emocji i powracających wspomnień, Laptor zdołał obudzić w sobie ukryte pokłady energii. Na początku wyglądało to dość zabawnie, kiedy w nagłym tempie zaczął puchnąć, jak ropucha przygotowująca się do... ropuszenia. Następnie sprawy przybrały poważniejszy obrót, kiedy moc rozrośniętego, czerwonego stwora powaliła wszystkich na kolana. Chamskie głosy i wyśmiewające się z niego docinki umilkły od razu, a ci, którzy do tej pory odgrywali rolę katów, przeistoczyli się w ofiary, które w końcu wytropił myśliwy.
W jednej chwili w dłoni Majina znalazła się tak bardzo przez niego upragniona wątroba. Drugi strażnik natomiast, śmiało można powiedzieć, że stracił głowę dla Laptora.
Tak szybko jak to bezsensowne okładanie się zaczęło, równie prędko się zakończyło. Ostatnim stojącym na nogach był Majin Laptor, trzymający ociekającą fioletową krwią wątrobę.
_____
Przemiana zaakceptowana. Użyłeś dwa razy Veaponizera, odejmij sobie KI w scouterze i uzupełnij nowe pola.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach