Szkarłatny Wodospad

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Admin on Wto Gru 22, 2015 1:26 pm

Jak sama nazwa mówi, jest to wodospad, którego wody energicznie spływają w dól przepaści, łącząc się na dole z rzeką. Prąd jest tutaj potężny, więc kto mądrzejszy, powinien wiedzieć, że nie należy bawić się na szczycie wodospadu w Słoneczny Patrol.
Mało kto wie, ale za zasłoną wodną, znajduje się jaskinia. Ciekawe co takiego może się w niej znajdować?
Należy uważać, gdyż zbyt długie przebywanie w krwawych wodach tego miejsca zaczyna palić skórę, niczym kwas, uaktywniający się dopiero po chwili...
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 306

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Gość on Sob Lip 09, 2016 3:53 pm

W całym tym miejscu roznosił się po okolicy zapach świeżej krwi. Co prawda nikt tu nie umarł...raczej. Przynajmniej, nie w najbliższej chwili. Po prostu ten "zapach" pochodził od wody...tak wody. I to nie byle jakiej wody! Ta woda, była cała czerwona, krwawa. Wręcz sama mogła być krwią. Nic więc dziwnego, ze całe to miejsce, nosiło miano "Szkarłatnego Wodospadu", właśnie ze względu na to, że krew ma kolor szkarłatu, a sam wodospad, wyglądał tak, jakby nie płynęła przezeń zwyczajna woda, lecz krew niezliczonej liczby istnień. Piękne miejsce prawda? Ma swój urok, przyzna to każdy kto się znalazł w tym jakże spokojnym miejscu. Móc popatrzyć się na piękne krwawe "wody" i podziwiać "piękno" natury. Aż chce się żyć! Idealne miejsce na odpoczynek. Przynajmniej dla Makaioshinów. Mrocznych, złych bóstw rodem z gier, czy książek.

I właśnie jedno takie złe "bóstwo" sobie odpoczywało od czynienia zła i manipulowania innymi rasami. Odpoczywało, w kojących wodach tego spokojnego miejsca. Dokładnie. Siedział pół nago z zamkniętymi oczami, na kamieniu, a wody tego miejsca opadały na jego cała głowę, a następnie spadały na brzuch i plecy. Wyglądał całkiem normalnie, jak na Makaioshina. Blada skóra, długie spiczaste uszy, które w większości były zakrywane przez jego...czarne włosy? O a to ciekawie. Normalnie Makaioshini również posiadali białe włosy. Ale bywało różnie z nimi. Oprócz tego wyglądał normalnie, chociaż prawie całe jego ciało, było zakryte przez rubinową ciecz. Ale przecież nie mógł wyglądać inaczej. Makaioshini właśnie posiadali taką humanoidalną formę, i nie różnili się wyglądem od takich ras, jak saiyanie, czy też ludzie. Chociaż wiadomo są jakieś różnice, ale mimo wszystko nie wyglądali niczym potwory rodem z koszmarów. Młodzieniec, bo osoba siedząca na skale, delektująca się opadającą wodą, wyglądała bardzo młodo. Wiadomo, że bogowie się nie starzeli, ale większość z nich nie wyglądała niczym nastolatek. A tu kolejna niespodzianka.

Nic nie niszczyło spokoju tego miejsca, i w końcu po paru chwilach, Mroczny Bóg, otworzył swoje oczy. Ten kto by to zobaczył, uznałby, że wciąż śpi, bo śni mu się koszmar. Osoba ta nie posiadała białek, a zamiast nich, jej niby "białka" były całe czarne, niczym noc. Jakby tego było mało posiadał oczy bardziej krwiste od wód tego wodospadu, i zamiast normalnych źrenic, były one pionowe niczym u demona. Wzrok był przeszywający, gotowy odkryć każdą nawet najdrobniejszą tajemnicę którą skrywać może osoba żyjąca, a może nawet i martwa. Nawet najodważniejszy, gdyby zobaczył te oczy, mógłby zostać sparaliżowany przez strach. Chociaż mimo wszystko posiadały w sobie coś...pięknego. Wszystko zależy od gustu.

Sam czarnowłosy wiedział, że nie może zostać zbyt długo w tej wodzie, bo nie będzie to dobre dla jego ciała, tyle czasu co tutaj był powinno starczyć. W końcu wstał. Jego ciało wręcz walczyło z naporem wody, i żaden z nich nie mógł pokonać drugiego. W takim to bądź razie i natura, i bóg zgodzili się na tymczasowy remis, dopóki to jeden z nich nie będzie potężniejszy od drugiego. W końcu wynurzył się i wyszedł spod tej krwi. Gdyby zobaczyła go osoba o słabych nerwach to by nie tyle co uciekła ze strachu, lecz po prostu, by umarła. Ta osoba, nie wyglądała niczym zwyczajny Makaioshin. Ba. Można by nawet stwierdzić, że żaden z nich nie był chociaż trochę podobny do niego. Było mu bliżej z wyglądu do demonów. Ale nie tych demonów gum balonowych od siedmiu boleści, lecz do demonów których wyobrażały sobie inne rasy. Powód był całkiem prosty i ukazany w pełni swojego majestatu.

Chłopak posiadał parę ogromnych czarnych skrzydeł które wyglądały niczym skrzyżowanie, skrzydeł demona i smoka i istoty stworzonej z czystej ciemności. Nie były to błoniaste skrzydła, ani też łuskowate, lecz właśnie z czegoś bardzo, ale to bardzo dziwnego. Bez problemu mógł dzięki nimi latać. Co prawda nie znał podstawowych technik jak latanie, czy strzelanie ki blastami, ale nie było tak źle. Chociaż, gdy nauczy się lotu to będzie mógł z łatwością wspomóc swoje skrzydła. Oprócz tego z jego głowy wyrastała para długich równie czarnych rogów, co tym bardziej pokazywało, że powinien być demonem. Tylko blada skóra i uszy zdradzały, że jest inaczej. Były to wspaniałe rogi, godnie Najwyższego Lorda Demonów, czy też Maou, a należały do początkowego Mrocznego Boga. Z tafli wyszedł również długi ogon, pokryty kolcami i małymi ostrzami, i sam był zakończony długim ostrzem. Idealna broń, ale niestety nie będzie przez to działać niczym dodatkowa ręka. Coś za coś. Gdy wyszedł z wody to się uśmiechnął, a oczom obserwatora mogłyby się ukazać kły które przypominały te z opowieści o wampirach które istniały podobno na Ziemi.

Młodzieniec wyszedł i używając skrzydeł doleciał do swojego ubrania które po pewnym czasie na siebie założył. Po tym jakże wspaniałym odpoczynku był gotowy do drogi. Kimże była ta dziwna istota zapytanie? Otóż niewielu go zna, o ile ktokolwiek go zna, lecz możecie się dowiedzieć, że nosi miano...Nihilus Rex. Oryginalne imię, wręcz stworzone do wielkich czynów. Rządzenia każdym wszechświatem jako jego Jedyny Bóg i Najwyższy Władca. Ale to dopiero początek jego drogi, bowiem jest osłabiony i pozbawiony mocy, no i stosunkowo nowy w tym świecie. Podobno. Chociaż prawdy nie zna nikt. Na razie nie kwapił się, by ruszyć gdziekolwiek.

Rozruszał skrzydła i miał już zamiar polecieć na szczyt tego wodospadu, gdy dojrzał dziwne światło, dochodzące z wodospadu. Nie odkrył tego wcześniej, ale najwidoczniej znajdowała się tam jakaś jaskinia. Albo po prostu mu się przywidziało. Westchnął. Nawet jeśli. To czy będzie w stanie podołać możliwemu zagrożeniu? Na razie to po prostu przemyśli. Przygotuje plan. A potem uzna, czy warto sprawdzić, czy faktycznie tam coś jest, czy może po prostu mu się coś przywidziało. Jeśli faktycznie mu się coś pomyliło, to trudno. Wtedy będzie kontynuował swoją podróż i poleci do góry, na sam szczyt tego dziwnego miejsca.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Yaki Chou on Wto Sie 02, 2016 2:45 pm

MG:Światło w wodospadzie z początku było wątłe, jakby za nim znajdowało się jakieś pomieszczenie z własnym oświetleniem. Jakie musiało być w takim wypadku kiedy zaczęło się robić coraz jaśniejsze, aż w końcu eksplodowało, ochlapując okoliczny teren (w tym Rexa) czerwoną "wodą", która akurat miała pecha by spadać tuż przed eksplozją. Fala uderzeniowa była także na tyle silna, by przewrócić Makaioshina na twardą glebę. Został na chwilę oślepiony niebieskim światłem emitowanym zza wodospadu, przez jakiś czas mając przed oczyma tylko zarys eksplozji. Kiedy już doszedł do siebie, zauważył, iż światło ponownie wróciło do swojej bardziej skromnej postaci. Z obu boków wodospadu, których nie zakrywała woda, zaczął ulatniać się biały dym. Nihilus miał całe swoje ubrania umazane w ziemi na którą upadł i wciąż nieco brzęczy mu w uszach, czy istnieje większa uraza dla władcy ciemności? Nie wiadomo kto, ale ktoś powinien zostać ukarany.
avatar

Yaki Chou

Liczba postów : 113

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Gość on Sro Sie 03, 2016 12:08 am

Mroczny Bóg nie spodziewał się, że światło nagle eksploduje. Tak. Światło. Eksploduje. Nawet jego, te stwierdzenie dziwi. Mimo wszystko nawet nie zdążył tego uniknąć, albowiem nie był, aż taki szybki i dopiero zaczynał swoją podróż na wyboistej drodze jaką są sztuki walki i nie tylko. Ogólnie nie był zbyt silny. Jak na boga był młody. Bardzo młody i niedoświadczony. A jednak Nihilus nie był głupcem. Nawet gdy oberwał tą cała falą uderzeniową i został oślepiony światłem. To od razu instynktownie zamknął oczy, wiadomo bo musiał, ale i nie tylko to bo dzięki temu, nie narazi ich na dalsze rany, a zawsze zostaje mu słuch i węch. Od razu odbił się od ziemi dłonią i odskoczył zwinnie przy okazji chroniąc się swoimi skrzydłami przed dalszymi uszkodzeniami. Bowiem warto dodać, że mógł "odtworzyć" sobie utracone rogi, skrzydła czy też ogon. Tak jakby były one stworzone z "nicości" więc nie martwił się o ich tymczasową stratą. Dlatego też się nimi ochronił, a że był inteligentny i było możliwe to, że nastąpi po tym albo kolejna fala, albo atak, to tym samym postanowił, że na wszelki wypadek odskoczy. Tak też uczynił.

Przez odgłos fali brzęczało mu w uszach, a przez rozbłysk światła dalej widział tylko zarysy tej eksplozji, ale nie tracił czujności. Mimo wszystko nic się takiego nie zdarzyło. Może to i lepiej. Wszystko się uspokoiło dlatego, gdy zmysły Makaioshina się ogarnęły to spojrzał na swoje ubrania z niesmakiem tego co się wydarzyło i przez co tak naprawdę był brudny, a następnie się otrzepał starając się pozbyć tego brudu. Na jego nieszczęścia krwista woda oblała go, ale nie na tyle mocno, by mu to w czymś przeszkadzało, a przed większością wody poza tym ochroniły go skrzydła, także ubranie nie było zalane. Gorzej z ziemią, ale raczej da radę się otrzepać. Po tym spojrzał na wodospad. Z ich boków ulatniał się dziwny biały dym. Niezbyt miał ochotę to sprawdzać. Nie wiedział też, czy to wszystko było czyjąś sprawką, czy też nie. Ale w takim razie czyją. Tutaj powinni być tylko Makaioshini. Raczej...cholera wie. Sprawdzenie tego wszystkiego było ryzykowne, ale....może mu się to opłaci? Mimo wszystko potrzebował większej mocy i siły. Co prawda nie potrafił nawet latać używając ki, a machając skrzydłami będzie wolniej, ale...zawsze coś.

Pomachał więc skrzydłami, by nie były mokre, a następnie wzleciał do góry i obserwował teren. Spokojnie podleciał bliżej wodospadu, w stronę tego całego niby wejścia. Pytanie jest, czemu to wszystko stało się teraz. Poprzednio, gdy był przy samym wyjściu to nic się nie wydarzyło. Bardzo dziwne. Był spokojny i czujny, gotów w razie czego zwiać o ile będzie to konieczne. Latał przez jakiś czas pod przejściem i gdyby nic się nie wydarzyło to najpierw podleciał obejrzeć ten cały dym. Wziął jakiś patyk, by sprawdzić czy jest to dym gorący, czy zimny i czy mu zaszkodzi. Najlepiej coś liściastego o ile w tym...wymiarze coś takiego tutaj jest. Rozglądał się też po okolicy i leciał nad całym wodospadem patrząc czy niczego nie przegapił. O ile nic takiego nie znalazł to sam sprawdził dym, i go oglądał z bliska, ale też nie miał zamiaru się tam zagłębiać.

Gdy już to zrobił to postanowił mimo wszystko wejść do wnętrza tego wodospadu. W tym celu wylądował na skale przy samym wodospadzie i zasłonił swój łeb i resztę ciała skrzydłami i przeszedł przez wodospad. Sprawdzał uprzednio czy woda była bezpieczna czy nie, ale zanim wszedł w nią to sprawdził raz jeszcze, ale wątpił, by cokolwiek się zmieniło. Na razie po sprawdzeniu, czy woda nie stała się nagle niebezpieczna dla jego życia, to postanowił się rozejrzeć po wnętrzu tej jaskini, ale też z rozwagą, wolał mimo wszystko uważać. W tak niebezpiecznym wymiarze, jak główny świat Makaioshinów to łatwo i śmierć.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Yaki Chou on Sro Sie 03, 2016 2:25 pm

MG: Inspekcja od zewnątrz nie przyniosła wiele więcej informacji, niż to co było widać na pierwszy rzut oka. Za wodą światło wciąż było wątłe, a sam tlenek wodoru także zachowywał stare właściwość- wciąż czerwony, wciąż płynął i wciąż był żrący jak kwas. Z drugiej strony ciężko jest się czemuś przyjrzeć jak robi się przed tym kółka (a to jedyny sposób na zostanie w ogólnie tym samym miejscu używając skrzydeł).
Znalezienie patyka nie było szczególnie trudne ze względu na okoliczne drzewa, które występowały tylko w wypranych kolorach brązu i z szarymi liśćmi. Makaioshini nigdy nie byli zainteresowani florą ich świata, ponieważ według nich byli jedynym gatunkiem wartym zachodu, więc wiedza o roślinach była stosunkowo skromna u przeciętnych przedstawicieli tego gatunku, a więc i dla Nihilusa. Skoro ich naturalne środowisko jest tak blisko "wody", która jest w stanie bez problemu wyniszczać organizmy innych stworzeń, muszą być całkiem wytrzymałe. To wszystkie konkluzje do których mógł dojść Rex z jego obecną wiedzą na temat roślin. Szkoda, że nie wie nawet, iż ów rośliny potrzebują płynów by funkcjonować, a właściwie to chociaż żyć.
Przystawienie patyka chociażby w sam środek dymu nie wywołałoby żadnej reakcji. No, może gdyby roślina była wciąż żywa i trzymałby ją tam cały dzień to by nieco zwiędły jej liście, ale raczej nie znęcanie się nad naturą było celem czarnego mężczyzny.
Rundka po najbliższej okolicy nie ujawniła niczego. Wszystko było tak jak zapamiętał. Nurt wody nie zwolnił, ani jednej żywej duszy w okolicy, zaś rośliny były tak ponure jak zwykle. Ta eksplozja wydawała się być jedyną niecodzienną rzeczą zanotowaną przez niego w ostatnim czasie. Jedynym wyjściem na znalezienie odpowiedzi na pytanie "co się stało?" było wejście prosto w paszczę lwa.
Nihilus doszedł do tej samej konkluzji. Przed wejściem sprawdził po raz ostatni dym i w końcu zauważył jakąś poszlakę co do zdarzenia, które miało miejsce chwilę temu. Był to zapach ów gazu, miał zapach przepalonych obwodów, zupełnie jakby zepsuła się tam jakaś maszyna. Przejście byłoby niemożliwe, gdyby czarnowłosy nie dawał z siebie 100%. Jego skrzydła, którymi chciał się osłaniać natychmiast zostały przyparte do jego ciała przez opadającą wodę. Jego kolana zaczęły się uginać, prawie do punktu w którym by klęczał, ale na jego szczęście do tego nie doszło. Miał wrażenie, że grawitacja się nagle zwiększyła, co oczywiście nie było prawdą. Czuł, że zaraz się może przewrócić, zaś skrzydła, pomimo tego, że nie miały zbyt wielu połączeń nerwowych z mózgiem, strasznie bolały przez każdą kroplę spadającą na nie, niczym kamienie. W końcu jednak po wielu stęknięciach i syknięciach, udało mu się dostać do jaskini. Po wyjściu poczuł się nagle strasznie lekki, przez opór z którym musiał walczyć by tu się znaleźć. Bolały go nogi, jakby przebiegł 100 okrążeń wokół tego królestwa. Popchnął swoje ciało do czynów na które nie było gotowe. Gdyby spojrzał na swoje skrzydła zauważyłby także małe zgłębienia w których znajdowały się małe kałuże żrącego kwasu, które powoli zaczęły się wżerać wgłąb organów używanych przez niego do latania.
Jaskinia do której wszedł okazała się być oświetlana przez pomarańczowe kryształy usadowione w ścianach. Poza tym małym detalem jaskinie była całkiem nudna, szare skały otaczały ją z każdej strony. Niecodziennym widokiem był za to dziwny graniastosłup czworokątny zwieńczony na górze szpiczastym dachem, z którego wychodził cienki, metalowy komin. Wydawała się być zbudowana z drewna, lecz o wiele jaśniejszego od tego spotykanego w tym świecie oraz z metalu, służącego jako ramka, chociaż gdzieniegdzie dało się zauważyć, że był używany do łatania małych ubytków w drewnie, dach był z tej samej substancji co "szkielet", chociaż był dodatkowo wzmocniono czymś na kształt drutu. Całość stała na czterech kołach, z czego każde wyglądało inaczej. Wyglądało jakby ta konstrukcja mogła się rozwalić w każdym momencie. Sprawiała wrażenie wykonanej pośpiesznie przez kogoś kto ledwo miał pojęcie co robi. To właśnie ze komina i szpar w tej konstrukcji wydobywał się biały dym.
Nagle, otworzyły się podwójne drzwi jednej ze ścian stojących bokiem do Nihilusa, z której wyskoczyła jakaś niska istota, sięgająca mu najwyżej do łokcia, a za nią nawet więcej białego dymu. Trzymając zaciśniętą pięść przed ustami zaczęła kaszleć, musiała spędzić sporo czasu w pomieszczeniu z gazem. Jej budowa była bardzo skromna, nie ma mowy, że była wojownikiem. Miała brązowe, szpiczaste włosy, które nie wydawały się być ułożone w żadną fryzurę, tylko rosły dziko. Komplementowała je bródka tego samego koloru w stylu Van Dyke. Nosiła zielony fartuch, który miał tyle czarnych plam, że można żartobliwie uznać, że to czarny fartuch z zielonymi plamami. Jego ubranie kończyły wielkie jak na wzrost tego osobnika brązowe buty, a także rękawica. Chociaż gdyby się przyjrzeć to był mały problem z tym ostatnim elementem ubioru, brakowało mu kilku palców. Strata każdego z nich musiała być fascynującą historią.
Nagle podbiegł do jego dziwnej konstrukcji i kopnął ją z całej siły mrucząc coś pod nosem. Karzełek po krótkiej chwili zwrócił na Ciebie uwagę. Najpierw zmrużył oczy jakby czemuś chciał się lepiej przyjrzeć. Przyklasnął i podszedł bliżej.
-Przepraszam panienko, wiesz może gdzie jestem?- zapytał głosem uprzejmego mężczyzny w średnim wieku.
-Oh, gdzie moje maniery? Jestem Dimin, naukowiec, przecieram szlak w dziedzinie podróży między wymiarowych, o tam jest moja maszyna, chodź- dodał szybko i pociągnął Cię za rękę w stronę swojej konstrukcji. W środku znajdował się metalowy łuk do którego były podłączone kable. Wyglądało na to, że nie działa. Może właśnie to było przyczyną eksplozji? Koleś wydawał się całkiem ufny.
avatar

Yaki Chou

Liczba postów : 113

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Gość on Czw Sie 04, 2016 3:35 am

Na jego nieszczęście praktycznie niczego się nie dowiedział. Zaprawdę niczego. Biedny Nihilus. Tak bardzo się starał, a ani para, ani woda, ani pozostałości po fali czy cokolwiek niczego mu nie dały. Nieważne ile razy się starał, ile razy próbował, cokolwiek próbował i nie ważne z której strony to robił, to nic a nic nie odnalazł. W okolicy nic, a nic się nie zmieniło, a co ważniejsze, był tu nie raz i choć nigdy nie wszedł do jaskini to mimo wszystko dobrze znał te okolice, ale nigdy...ani razu nie zaobserwował takiego właśnie wydarzenia. Ani razu. I dlatego też tak strasznie się tym przejmował. Gdyby było to co jakiś czas, to pewnie też by to sprawdził, ale skoro wydarzyło się to tylko raz...przez cały ten czas który tutaj bywał, to oznaczało, że musiało się stać tutaj coś zaprawdę niesamowitego i bardzo, ale to bardzo dziwnego. W sumie lubił takie rzeczy. Niby niebezpieczne, ale jakoś musi odzyskać dawną potęgę prawda? Warto dodać, że tak potrafi operować swoimi skrzydłami, że wcale nie musi robić kółek, by znaleźć się w miejscu. Praktyka czyni mistrza, a on jest bogiem. Nie imają się go zasady śmiertelnych istot latających. Mimo wszystko nawet to niewiele mu dało, i jak było wspomniane niczego się nie dowiedział.

Dziwnym trafem, gdy miał już wrócić się do jaskini to czuł zapach spalenizny. I to nie byle jakiej spalenizny! Spalony obwód elektryczny, bądź metal. W każdym razie coś związane z urządzeniem elektrycznym. Zapach gadu miał zapach spalonych obwodów elektrycznych. Skąd znał ten zapach zapytacie? To długa i interesująca historia, ale nie czas na nią. W każdym razie doskonale wiedział co to za zapach. Ale skąd tutaj coś takiego. Skąd w wymiarze bogów maszyna. Mimo wszystko potrafił zrozumieć, że bogowie korzystają z wynalazków mniejszych istot, ale pytanie jest jedno. Co nagle robi maszyna w tym miejscu. W miejscu gdzie jej w ogóle nie było! Albo była, lecz coś lub ktoś ją uruchomiło i nagle stało się to co się stało. Próbował wszystko sobie ułożyć cały ten błysk i podmuch. W sumie nasuwało mu się parę rzeczy. Coś w stylu teleportu, bądź maszyny która się przemieszczała, albo maszyny która została przez coś tutaj uruchomiona, lecz niekoniecznie się ruszała. Ale w takim razie, co tutaj robi ta maszyna. Była ukryta przez cały ten czas? A jeśli tak to przez kogo i po co. Czy może była tutaj jakaś dziwna aparatura? Albo tajne laboratorium? W sumie miejsce idealne. Może badano tutaj bogów. Ale nie to sensu nie ma. Praktycznie niemożliwe powinno być dostanie się do tego wymiaru po kryjomu, więc prędzej, albo to laboratorium nadzoruje członek innej rasy, albo sam bóg jest również i naukowcem. Ale równie dobrze, wcale nie musi być to nawet laboratorium. Strasznie go to wszystko ciekawiło, ale nie chciał robić nic pochopnego. Kto wie, może uda mi się wykorzystać to dla swoich potrzeb?

Rozejrzał się po okolicy czy nikt go nie obserwuje, ani czy nikogo nie ma w pobliżu. Dlatego tym samym sporo drogi nadrobił, by nagle ktoś się tutaj magicznie nie znalazł. Oczywiście nie był pewien, czy to maszyna, ale w sumie to wszystko było logiczne i miało sens. Cały ten błysk i podmuch, a co ważniejsze dym i zapach. Mimo wszystko musiał to sam sprawdzić i tak też postanowił uczynić. Oczywiście zanim to zrobił, wiedząc z czym ma do czynienia postanowił zrobić prowizoryczną pułapkę, by zostać poinformowanym o zbliżającej się osobie, gdyby taka tutaj była. Niestety nie znalazł tych rzeczy które do tego potrzebował, i był trochę zły przez to. Postarał się stworzyć mimo wszystko jakąś, by było cokolwiek i, by nie obudził się z ręką w nocniku. A także, uzbierał liście, gałęzie i inne, by zrobić coś w stylu kamuflażu który umieści gdzieś po wewnętrznej stronie jaskini, tak by wejście nie było widoczne z zewnątrz, i by kamuflaż też nie był widoczny. Gdy to zrobił to postanowił wreszcie wejść chroniąc się skrzydłami. Musiał przyznać, ze czuł lekki ból co było dziwne, bo gdy się w tym kąpał to przez chwilę nie było wcale tak źle, mimo wszystko trzymał mocno zęby i przetrzymał ten ból. Trochę poranił sobie skrzydła, ale gdy był już wewnątrz to poruszał nimi, i choć trochę go bolały to pozbył się pozostałości kwasu z nich i nagle jego skrzydła magicznie zaczęły się "odtwarzać" jakby były stworzone z pustki. Zadziwiające prawda? Ale nie mógł tego robić w każdej chwili niestety. Nie podczas walki. Ale podczas czasu gdzie nic się nie działo to jak najbardziej.

Użył skrzydeł o ile to było koniecznie i zawiesił stworzony przez siebie kamuflaż. Pułapka stała tak, że po prostu poinformowała go, gdyby osoba była już przy samym kamuflażu, i gdyby wiedziała, że coś tam jest. Czyli na tyle blisko, by zdołał usłyszeć i na tyle daleko, by miał szanse zwiać. Postanowił rozejrzeć się po jaskini, ale tak z rozwagą.  Ciekawe jaskinia była oświetlana przez całkiem fajne kryształy, chociaż to tyle i nic poza tym. Fajna miejscówka w sumie. Nagle jego oczom ukazało się coś....no właśnie coś. Na pewno była to maszyna, ale musiał przyznać, ze ni cholery nie widział jeszcze czegoś tak dziwnego. Dziwił się, że w ogóle to działało, bo jakby nie działało to nawet, by nie wiedział o tym czymś. Popatrzył dokładnie na to coś, i przez te koła to był prawie pewien, że to jakiś pojazd. Tylko jak on się tutaj dostał? Najwidoczniej potrafił się teleportować, czy coś....bo to był pojazd prawda? Chociaż maszyna wyglądała na prowizorkę, i jakby osoba co ją robiła, była ślepa, głucha, niema, bez innych zmysłów i jeszcze była daltonistą, to mimo wszystko najwidoczniej działało. Ale jak i co to robiło to już nie wiedział.

Był zaraz pewien, że ktoś z niej wyskoczy. Przez to był jeszcze bardziej uważny...Ale cóż to jego oczom ukazała się osoba dwukrotnie mniejsza od niego. W sumie był dosyć wielki to prawda... Wylazł oczywiście z tej dziwnej machiny. Chyba miał racje! Ta dziwna maszyna musiała się znaleźć tutaj w czymś w rodzaju teleportacji! Ten błysk mu to również pokazał. Chociaż, gdyby nie zapach to mógłby się tego nie domyśleć. Popatrzył na tę osobę. Nie wyglądał na wojownika, ale pozory mogą mylić, mimo wszystko nie tracił uwagi. W końcu dojrzał naszego Nihilusa. Czyżby ten gość był ślepy, że mrużył oczy? Wzrok już nie ten? I co gorsze pomylił go z dziewczyną! Nie wiedział, czy się śmiać czy płakać. Cholerni śmiertelnicy. Ten gość musiał być ślepy, jeśli nie dostrzegł jego rogów, ogona, skrzydeł i oczu. I wielkości. Czy kobiety były tak wielkie? Szczerze w to wątpił. Był bardzo przystojny to fakt. Wręcz boski. Diabelnie przystojny, ale, że aż tak? No dobra, każdemu się zdarzył, a ten gość zapytał się go czy wie gdzie jest.

- Czy ja Ci wyglądam na kobietę? Widziałeś kiedyś dziewczynę tak dużą jak ja? Bo ja w życiu. Tym bardziej z takim wyglądem. Jestem mężczyzną. To tak dla Twojej informacji.
Popatrzył się na niego i po chwili kontynuował.
- Wydaje mi się, czy masz słaby wzrok, że od razu mnie nie rozpoznałeś? I do tego się nie przeraziłeś moim wyglądem! Jesteś odważny, czy może głupi...albo ślepy. Z resztą nieważne.
Westchnął, tym bardziej, że ta osoba się przedstawiła, dlatego też on sam nie postanowił być inny.

- Nazywam się Nihilus Rex. Jestem Makaioshinem. W skrócie mogę Ci rzec jestem Jednym z Mrocznych Bogów tego wszechświata. A raczej członkiem jej rasy. Chociaż bogowie to mocne sformułowanie bo niestety nie jestem nieśmiertelny....jeszcze.
Dumnie się przedstawił. Jak to członkowie rasy Makaioshinów. Co prawda, ten mężczyzna był zbyt naiwny. Nie znał życia? Dimin. Naukowiec. Co? Podróże międzywymiarowe?! To zupełnie jak Nihilus! Mieć takiego farta...ten człowiek, czy cokolwiek to jest może być bardzo użyteczny, a on jako władca jest dobry dla swoich poddanych. Także poszedł za nim, będąc wręcz ciągniętym za dłoń, rozejrzał się i popatrzył na maszynę.

- Wspaniała...widać, że stworzył je ktoś wielki. Wielki umysł, za wielki jak na jego czasy. Który wręcz wybiegał mocno w przód, o wiele bardziej, niż inni naukowcy w jego erze, jestem tego pewien.
Pokiwał głową, a w jego oczach można było dostrzec ogromne uznanie dla kunsztu i samego twórcy. Oczywiście to tylko tak wyglądało, ale w sumie nie mówił tylko nieprawdy...wiele z tych słów było mocno...podkolorowanych. Bawiła go manipulacja. Kto wie, może dzięki temu słodzeniu, gość powie coś więcej? Tak czy owak, jednakże uwielbiał podróże międzywymiarowe, bo sam je w dawnych czasach odbywał. A właśnie...

- Piękna, choć wątpię, by działała. Właśnie. Nie boisz się mnie? Że coś Ci mógłbym zrobić? Jakbyś trafił na jakiegoś potwora, albo żądnego krwi demona to byłbyś martwy. Bądź wdzięczny, że trafiłeś na tego wspaniałego Boga. Tak! Boga śmiertelniku! Bowiem, w tym wymiarze jestem niczym Bóg! Co prawda nie jedyny i nie w pełni mocy, ale sam wiesz...
To już wręcz mówił sam do Siebie, ale znowu po chwili kontynuował.

- Tak czy owak uważaj, bo jesteś naiwny, i gdybym był zły...chociaż większość uznaje, że jestem Mrocznym Bogiem. To mimo wszystko dbam o swoich. I o ile będziesz gotowy mnie wyznawać, i mi służyć, w co wątpię bo tak wielki umysł i tak wspaniały naukowiec, raczej nie będzie za takim małym bożkiem bez mocy, i w sumie byłbyś pierwszym który by do mnie dołączył, ale...no nic. Tak czy inaczej, gdybym był zły to już być nie żył.
Powiedział z nieukrywaną dezaprobatą bo nie tolerował głupoty i naiwności. Tym bardziej u osoby która wydawała się użyteczna. Sam mówił tak, by przekonać osobę, by do niego dołączyła.

- Podróżnik międzywymiarowy. A to bardzo dobrze się składa. Wiem czemu nie przeraził cie mój wygląd. Pewnie widziałeś o wiele straszniejsze bestie podczas swoich podróży. Zazdroszczę Ci. Sam kiedyś podróżowałem między światami, gdy nie byłem bez swojej mocy...Tak samo utworzyłem wspaniałe Imperium, które po moim zniknięciu zapewne upadło.
Westchnął znów. Może to i lepiej.

- Pewnie nie tylko Ty masz niezłe opowieści do przekazania. Co do miejsca w którym jesteś. Nie powiem Ci nazwy tego świata, bo sam dokładnie nie znam. Miejsce to jest wnętrze krwawego wodospadu. Chociaż ma taką nazwę to nie jest to krew, lecz coś w stylu siarki. I to miejsce znajduje się w krainie Mrocznych Bogów. Zaufaj mi są źli, i mogą Ciebie bardzo szybko zabić jak nie będziesz uważał. Oprócz tego ten świat głównie kieruje się walką, sztukami walk, i mocą zwaną energią ki. Chętnie bym Ci ją pokazał, ale nie uczyłem się jej używać, chociaż w tym świecie jest to proste niczym oddychanie, i w sumie jestem prawie pewien, że niedługo się sam tego nauczę, a wtedy pokaże Ci na czym to polega. Oprócz tego świata, który jest mniejwięcej...w zaświatach. A raczej jesteśmy połączeni z piekłem, niebem i światem dobrych bogów, to jeszcze istnieje cały wszechświat i masa planet, ale tego raczej nie muszę Ci opisywać. Sam Wszechświat i jego istota nie jest w całości zbadana niestety, ale też nie jest to samo, co Ty znasz.
Przerwał swój monolog, by zebrał własne myśli i po paru minutach kontynuował znów.

- Przy okazji. Czyżbyś był człowiekiem? Ziemianinem? Czy może w twoim wymiarze, ta planeta ma inną nazwę. W każdym razie przypominasz mi członka ich rasy. Albo nawet drugiej też podobnej do ludzi. W każdym razie dla nas jesteście śmiertelnikami, ale tego się raczej domyśliłeś. W każdym razie jestem ciekaw....jak działa Twoja maszyna? I czemu podróżujesz. Czegoś szukasz? Może jakieś rady od międzywymiarowego podróżnika. W sumie kompana, bowiem i ja podróżowałem między wymiarami.
Raczej tyle miał tylko do powiedzenia, przynajmniej na ten czas. Teraz czekał, aż ten naukowiec powie mu resztę.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Yaki Chou on Pon Sie 08, 2016 8:18 pm

Naukowiec po usłyszeniu twojej pierwszej wypowiedzi skinął głową, po czym spojrzał do góry gładząc bródkę.
-A wiesz ty co? Przypomniało mi się jak trafiłem na planetkę Biz. Poznałem nawet królową która tam rządziła. Stanowiła połowę tej planety, to dopiero była wielka baba- wspominał, wyraźnie uciekając myślami do dawnych czasów. Po historyjce wrócił na ziemię i ponownie wysłuchał wywodów czarnowłosego.
-Phi, ja ślepy? Ja to bym muchę na czarnym tle zauważył z kilometra... powiedz, Ci też te pomarańczowe świetliki tak dają po oczach?- powiedział pewny swego, zupełnie pomijając resztę słów Nihilusa. Klasnął w dłonie kiedy nazwał się Bogiem.
-Uuuu, już drugi Bóg jakiego poznałem. Ten nawet nie śpi!- powiedział dziwnie podekscytowanym głosem jak na kogoś kto usłyszał, że rozmawia z bogiem mroku. Chociaż jego humor mocno się zmienił gdy Rex zaczął chwalić tą maszynę. Przejechał ręką po jednej z nierównych desek z których został zbudowany ten środek transportu. Westchnął głęboko, opuszczając głowę.
-Racja... Z całą pewnością stworzył go ktoś wielki- powiedział melancholijnym głosem. Wyglądało to raczej na temat który powinno się zostawić w spokoju.
-Strach? Nie mów mi nawet o strachu- powiedział pokazując mu dłoń w której brakowało paru palców- Zgadnij ile zębów może być w paszczy jednej istoty. Jeżeli obstawiałeś cokolwiek poniżej trzydziestu tysięcy, to nie widziałeś tego co ja widziałem- powiedział jakby do kogoś kto nie miał pojęcia o świecie, chociaż w sumie ciężko odmówić mu racji.
W reakcji na następne słowa zmarszczył brwi i zaczął się rozglądać.
-Czekaj, co? Chyba nie rozumiem o co Ci chodzi- powiedział, po czym podrapał się po tyle głowy. Nihilus wydawał się mówić kołami. Ciężko było zrozumieć o co mu chodzi. Przełknął ślinę gdy usłyszał o tym, że wodospad jest z siarki. Spojrzał w stronę czerwonej wody z przerażeniem. Ponownie rzucił "brzydkie słowo" pod nosem i wskoczył do swojej machiny. Było słychać jak kawałek blachy upada na ziemię, lecz nie krzyknął, więc pewnie nic mu się nie stało. W międzyczasie odpowiedział na ostatnie pare pytań Nihilusa.
-Nie jestem człowiekiem, czymkolwiek to jest. Czym w ogóle jest "rasa"? Nigdy tego nie słyszałem na mojej planecie, ale osoby w innych wszechświatach często rzucają to słowo. Zasadniczo najpierw wykrywa najcieńszy punkt w barierze między wszechświatami, po czym zaczyna atakować go energią, aż stworzy małą wyrwę która wessie pojazd i bum jestem w innym wszechświecie. Najwyraźniej to miejsce ma mocne połączenia z innymi miejscami i światami skoro właśnie tu trafiłem. Powiedzmy, że podróżuję z powodów osobistych- wyjaśnił przerywając co jakiś czas, jakby coś robił. Gdyby Rex sprawdził co się dzieje w środku, zauważyłby, że karzeł grzebie coś w aparaturze podłączonej do aparatu. Była to zwyczajna konsola sterowania, z ekranem CRT i paroma przyciskami pod nim, była wielkości przeciętnej lodówki położonej na bok. Wyciągnął z niej jakiś niebieski kryształ owinięty jakiegoś rodzaju skórą, choć jej kolor nie przypominał żadnej którą do tej pory widział skrzydlaty. Podbiegł do wyjścia i wyrzucił ją z wielkim zamachem z pojazdu.
-Kupa gówna!- krzyknął. Przy uderzeniu o ziemię obiekt eksplodował. Eksplozja była mała i nie sięgała żadnej z dwóch postaci przebywających w jaskini, lecz huk wystraszył niskiego pana na tyle by ów się przewrócił. Gdy w końcu się opanował usiadł na progu swojego ustrojstwa. Spojrzał na mężczyznę z ogonem bardziej błagalnym wzrokiem.
-Słuchaj, żeby ta kobyła się ruszyła potrzebuje źródła energii. Bardzo specjalnego rodzaju energii. Wiem, że to pewnie duży problem, ale mógłbyś mi je przynieść? O, tutaj masz skaner, wykrywa te źródła z dokładnością do milimetra. Po prostu udaj się w stronę niebieskiej kropki- powiedział, po czym dał Nihilusowi brylasty przedmiot z kwadratowym ekranem podobnym do tego w teleporterze. Z boku tego prostopadłościanu znajdowało się pokrętło do zwiększania i zmniejszania skali skanowania. Aktualnie pokazywał jeden wynik. Nie była to specjalnie długa droga, a ile można zyskać z działającą maszyną do podróży między planetami i wymiarami.
avatar

Yaki Chou

Liczba postów : 113

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Gość on Wto Sie 09, 2016 9:15 pm

Mroczny Bóg nie wiedział zbytnio co myśleć o tym karzełku. Nie żeby był jakimś zagrożeniem. Wyglądał na strasznie ufnego, ale patrząc na palce i to, że dalej żyje to jednak nie był wcale taki bezbronny jak mogłoby mu się zdawać. W końcu w innych wszechświatach musiał jakoś sobie radzić, więc albo miał pomoc, albo technologie, albo szczęście, albo inne metody dzięki którym sobie radził. Ciekawiło go to w sumie. Większość Bogów nienawidzi technologii. Uważają, że śmiertelnicy starają się sami być niczym oni, i nie wiedzą przez to gdzie jest ich miejsce. Nihilus za to doskonale wiedział jak przydatna i potężna może być technologia, a co lepsze co może z tym zrobić. Gdyby nie to, że jest wojownikiem a z czasem może i kimś więcej, to ze swoją inteligencją nadawałby się na naukowca, technika, czy biologa. Słuchał tego co ma mu do powiedzenia jego rozmówca. Planeta Biz. Raczej jej nie znał. No i ciekawe, że ta babka stanowiła połowę tej planety. Albo planeta była taka mała, albo ta królowa była taka duża, ale raczej to drugie. Wielki insekt Inny potwór? Na sto procent tak. Ta wcale nie był ślepy. Wcale nie pomylił go z kobietą. Chyba, że chciał go zdenerwować i zrobił to specjalnie. Muchę z kilometra? Pewnie jakby mu muchę przed oczyma postawił i to taką powiększoną, to dalej uznałby to za coś innego.

Ale w końcu postanowił się odezwać, bowiem dotyczyło to w sumie tego na co miał, że tak to można powiedzieć, jakikolwiek temat.
- Ta. Też mi daję to trochę po oczach niestety. Ale przynajmniej coś widać nie? Tyle dobrego.
Jego entuzjazm momentalnie wzrósł, gdy dowiedział się z kim ma do czynienia. Rexowi nawet się to podobało i widać było uśmiech na jego twarzy. Drugi bóg? I ten poprzedni spał? Interesujące.
-Ciekawi mnie to, czy ten bóg był nieśmiertelny i wszechpotężny, czy po prostu, zwyczajna potężna istota i nic więcej. Mimo wszystko sam chcę stać się nieśmiertelnym. Niczym prawdziwy Bóg!
Z kolejnymi słowami było nieco gorzej. Gdy była mowa o maszynie to usłyszał w głosie karzełka...smutek? Czyżby to była pamiątka po przyjacielu, bracie, żonie, czy innej ważnej dla niego osobie? Interesujące. Nie żeby go jakoś to super obchodziło, ale i tak zawsze jest to fajne, gdy dowiesz się czegoś nowego i coś co może Ci się z czasem przydać. Gdy ten pokazał mu dłoń to tylko odpowiedział pokrótce.
- Zauważyłem je. Pewnie każdy z nich ma do opowiedzenia własną historię. Tym bardziej Ty masz ich wiele zapewne. A czasu mamy co nie miara.

Westchnął, nie miał pojęcia co myśleć o tym naukowcu, ani co z nim zrobić. Zabicie go nic mu nie da. Nawet nie wiadomo czy dałby radę. Może tak, ale po co? Może zyskać znacznie więcej. Dobrze dostanie machinę, ale co mu to da? I tak nie działa, a nawet jeśli... Znając jego szczęście to po chwili i tak by się zepsuła. Nie ma co nawet się nią przejmować, więc z jego śmierci nie będzie miał żadnego pożytku, a potrzebuje mocy....albo technologii. Czegokolwiek, by odzyskać dawną potęgę. A raczej w sumie w tym życiu zdobyć ją od zera. Uśmiechnął się, gdy usłyszał o tak ciekawej bestii.
- Pewnie byłaby świetnym zwierzaczkiem. No cóż. Dziwi mnie to jak w takim razie przeżyłeś z nią spotkanie. Masz jakąś potężną broń, czy po prostu jesteś szczęściarzem?
Zapytał w końcu, głównie przez ciekawość. Nawet jeśli, by się dowiedział to i tak nie zamierzał go zabijać. Nawet, gdyby dostał coś od niego, to uważał, że ta osoba może mu się kiedyś przydać. Miał pewne przeczucie, że zaprawdę i tak się ponownie spotkają.
- W tym życiu niestety niewiele widziałem. Jeśli zastanawiałeś się kiedyś, czy istnieje życie po śmierci jako naukowiec to w tym wszechświecie istnieje. Jeśli zastanawiałeś się czy istnieje coś takiego jak reinkarnacja, to muszę rzec, że nie jestem pewien, ale sam zreinkarnowałem się nie raz.

Gdy niby naukowiec nie rozumiał nawet o co mu chodzi to ten tylko westchnął. Spodziewał się czegoś więcej po nim.
- Chodziło mi o to, że jestem Bogiem. Z czasem będę władcą, więc zważywszy na to, że również jesteś międzywymiarowym podróżnikiem to chciałem po prostu, byś sławił moje imię tam gdzie się udasz. Wiem, że to niby niewiele mi da, ale sama myśl, że byłbym znany w innych wszechświatach jest kusząca dla takiego Boga nieprawdaż? I nie martw się. Nie planuje Tobą rządzić ani nic. Wiem, że nie chcesz utraty wolności, a i mi nie jest potrzebne, by Ciebie wykorzystać. Dlatego wystarczyłoby jakbyś robił to co mówiłem. Albo z czasem odwiedził mnie i przykładowo mi pomógł w czymś, bądź coś stworzył...o ile jesteś prawdziwym wynalazcą. Mam nadzieję, że wyjaśniłem wszystko.

Uśmiechnął się do niego. Jeśli dalej nie rozumiał tego co miał na myśli, to po prostu się załamie. Stało się ponownie coś ciekawego. Gdy ten usłyszał o siarce to nieźle się przestraszył. Czyżby jego rasa miała problemy z tą substancją? A to ciekawe. Oczywiście nie był tego pewien, ale jest to całkiem możliwe. Oczywiście może to również inaczej wyjaśnić, ale na razie zostańmy przy tej wersji. Nie był człowiekiem. Ale mimo wszystko ich przypominał chociaż trochę. Jednakże zanim się wypowiedział to słuchał go z uwagą. I tego co ma do powiedzenia. A więc tak to działa. Interesujące i w sumie ma sens. A więc to miejsce ma połączenie z innymi wymiarami. Bowiem jeśli weźmiemy pod uwagę teorie multiświatów, czyli wielu wszechświatów. To raczej on sam podróżuje pomiędzy wymiarami, a nie typowymi wszechświatami, ale co on tam wie.
- Rasa. Cóż. To coś jak podział zwierząt. Masz takie i takie. A jak nie zwierząt to przykładowo Ciebie i mnie. Widać różnice prawda? Tym właśnie są rasy. To tak pokrótce mówiąc, ale jesteś inteligentny wiec raczej teraz wiesz o co chodzi. A jak nie to cóż...potem Ci to wytłumaczę. Tak czy owak trochę mi przypominałeś tą humanoidalna rasę. Może jesteście tym samym, ale inaczej się zwiecie. Nie jestem pewien. W końcu nie wiem nic o Twoim rodzaju, i Twojej planecie.

Sam Nihilus obserwował podstarzałego naukowca oprócz rzucania kurkami i innymi wyrazami to coś tam starał się zdziałać z jego machiną. No i nagle po pewnym rzucie, był huk i mały wybuch. Miał ochotę się zaśmiać, gdy tamten się przewalił, ale jego pokerowa twarz na nic takiego nie wskazywała. Gdy widział w końcu jak tamten patrzył na niego wręcz błagalnym wzrokiem, to już wiedział, że zostanie do czegoś wykorzystany. On! Bóg! A czym on jest. Jakimś podrzędnym Kaio, bądź innym Kaioshinem, do wykonywania brudnej roboty? Czy nie zamienił się z tą swoją kupą złomu na mózgi? Ale w sumie...może coś dzięki temu dostanie. Na razie po prostu go słuchał. Jego oczy prawie mu wypadły z orbit, gdy usłyszał co on chciał. Szaleniec! Nie wierzył w niego. Zaprawdę oszalał. Powinien stąd spadać czym prędzej. Ale coś mu mówiło, że będzie z tego miał naprawdę coś co mu pomoże.
- A czy ja wyglądam na kogoś kto lubi zadania typu "przynieś, podaj, pozamiataj"? I tym podobne? Wiesz jaki ten świat jest niebezpieczny? I myślisz, że akurat to co Ci jest potrzebne, będzie w takim miejscu, że nic nikomu się nie stanie? Nawet Ciebie nie znam, a będę ryzykował swoim życiem. Tu są takie istoty które spojrzeniem mogą mnie zabić. Przynajmniej, gdy jestem osłabiony...

W końcu jednakże westchnął. Mimo wszystko chciał coś z tego mieć, a jak nie to odbierze mu tę machinę, a jak nie to ją unicestwi. Chociaż działająca maszyna do przemieszczania się między wymiarami brzmi wybornie.
- Niech będzie, pomogę Ci. Ale chcę w zamian nagrodę, za to, że ryzykuje życiem dla osoby której nawet nie znam. Nie wiem co to będzie. Nie wiem nawet czy cokolwiek masz, ale nawet na Twojej planecie zapewne za ciężką pracę i narażanie życia coś tam mieliście prawda? Tym bardziej, żę jestem strasznie słaby i bez dawnej mocy, więc potrzebuje wszystkiego co może się przydać. Może masz jakiś artefakt ze swoich podróży, albo wysoko rozwiniętą technologicznie broń. A jak nie to sądzę, że samo to, że mi wisisz przysługę i pomoc, też powinno starczyć. Tak czy owak pamiętaj o tym.
Mówiąc to wziął tą rzecz do ręki i popatrzył gdzie ma się udać.
- Dobra więc idę. Jednakże uważaj, bo miejsce te jest niebezpieczne i jak nie będziesz uważał, to coś cie zabije, chociaż raczej o tym wiesz.
I gdy to powiedział to w końcu zmierzał w kierunku który mu wskazywał niby radar. Jeśli nic nie będzie z tego miał to sam rozwali tą kupę złomu.

OOC:
Szkarłatny Wodospad -> Siedziba Odorikatta


Ostatnio zmieniony przez Nihilus Rex dnia Nie Sie 14, 2016 7:25 pm, w całości zmieniany 1 raz


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Yaki Chou on Pią Sie 12, 2016 3:33 pm

-Mam najpotężniejszą broń w tym wszechświecie- spryt... No i jeszcze może małe co nieco- Odpowiedział żartobliwie na pytanie o jego mocy. Ciekawe o co mu chodziło z "małym co nieco"... Przemilczał większość wywodów Nihilusa, myśląc, że zwyczajnie nie miał niczego do dodania. Dopiero gdy ów zaczął narzekać na jego prośbę ten powiedział:
-Sam bym poszedł, ale nie mam jak wyjść, kwas siarkowy, pamiętasz?- powiedział zrezygnowany. Kiedy zauważył, że idzie, pomachał w jego stronę.
Wyjście z wodospadu ponownie nie było zbyt przyjemne, ale się udało.

[Zaraz stworzę nowy temat w którym masz kontynuować]
z/t dla Nihilusa
avatar

Yaki Chou

Liczba postów : 113

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Laptor on Pią Sty 20, 2017 2:29 pm

Portal został otworzony, coś trzasło coś mlasło i pojawił się okrągły portal z którego najpierw wyleciał... A właściwie wolno wyszedł Laptor. Rozejrzał się smutny po nowej lokalizacji, której wcześniej nie widział. Leniwym okiem zauważył wodospad o czerwonym odcieniu bardzo szybko spływający w dół, do rzeki. Laptor widział to bo wylądował na krawędzi wodospadu. Rozejrzał się znowu i dojrzał znajomą, krzywą mordę Gomasu czy jak mu tam było, leniwy makaioshin jakby nie zwracał uwagi na portal, skierowany w drugą stronę coś obserwował... Demon cicho jęknął i zawołał:
-Czcigodny Makaioshinie, przyzywa nas Towa do ciebie. Podobno jesteś w stanie nauczyć mnie i mojego kompana wyczuwania obcej energii? Prosimy, zrób to dla nas.-Rzekł Laptor mając nadzieję, że się zgodzi. To było polecenie od Towy to raz, dwa Gomasu znał Laptora, odwalił za niego robotę i nic od niego nie dostał w zamian.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1174

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Shin on Pią Sty 20, 2017 6:06 pm

Shin wypadł z Portalu zaraz za Laptorem. Wyskoczył z niego z taką szybkością, że prawie wpadł na Laptora, ale jakimś cudem go ominął, a potem walczył ze sobą by nie wjebać się całym impetem do tej niezbyt przyjaźnie wyglądającej "wody". Stanął samymi palcami na krawędzi, i jakimś cudem odskoczył w tył, robiąc efektowne salto. Odwrócił się, i zobaczył-najprawdopodobniej-Makaioshina Gomasu.
-Gomasu...sama. Dostałem informację że możesz mnie czegoś nauczyć. Nazywam się Shin, jestem byłym uczniem niejakiego Kaikona, służyłem pod Kaioshinką czasu i poznałem trochę bliżej Kaioshinke Zachodnią. Ogólnie jestem byłym Kaioshinem... I chciałbym, byś mi wytłumaczył , jak mogę zaistnieć i wspiąć się w hierarchii Makaioshinów. Jest to dla mnie bardzo ważne. Bardzo dziękuję za wszelkie informację.
Tu Shin kulturalnie skłonił się w pół, lewą dłoń składając w pięść i przykładając ją do otwartej, prawej dłoni. Następnie wyprostował się i stanął uśmiechnięty.
Zaczyna się zabawa
avatar

Shin

Liczba postów : 397

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Haricotto on Pią Sty 20, 2017 8:08 pm

MG

Gomasu nawet nie drgnął. Słyszał otwierający się portal, ale był za bardzo zajęty swoją pracą. Nabierał do małych buteleczek wodę, jaka spływała z wodospadu. Następnie buteleczki zamykał specjalnymi korkami. W dłonie miał jedną, zaś obok niego stały już cztery butelki. Wszystkie takie same i wszystkie wypełnione po równo. Dopiero po słowach Laptora, Gomasu raczył się podnieść i odwrócić twarzą do Majina i Shinjina.
- O, witajcie. Nie wiedziałem, że to wy. - uśmiechnął się delikatnie. Doskonale wiedział, że jednym z nich był Laptor, w końcu już wcześniej miał do czynienia z jego ki.
- Spokojnie. Nie mówcie jednocześnie. - uniósł otwartą dłoń ku górze, na znak, by przystopowali z mieleniem jęzorem. Nachylił się znów do wody i napełnił butelkę do pełna, po czym dobrze i szczelnie zatkał ją koreczkiem. Odstawił ją do reszty butelek, otrzepał swoje kolana i wyprostował się, przyjmując iście Kaioshińską pozycję. Dłonie miał schowane za plecami, a na jego twarzy malował się delikatny uśmiech, który jeszcze bardziej marszczył jego zmarszczki.
- No więc... Chcecie poznać tajniki wykrywania energii, tak? To polega na medytacji, a nie wyglądacie mi na kogoś, kto jest cierpliwy. - uśmiechnął się, puszczając oczko do jednego i drugiego.
- Odpowiadając na Twoje pytanie, Shin... - wypowiadając jego imię, uśmiechnął się szerzej - Hierarchia Makaioshinów wygląda podobnie jak Kaioshinów. Jest nas wielu, ale tylko kilku ma większe uprawnienia. Jak pewnie wiesz, dzielimy się na Dai Makaioshina i czterech pomniejszych Makaioshinów, którzy nadzorują daną stroną Galaktyki. Z tą różnicą, że nie pilnujemy pokoju, a rozpętujemy wojny. - odwrócił się, przykucnął i wziął kolejną buteleczkę. Oczywiście, wsadził ją do wody, by ją napełnić i później zamknąć.
- Żeby zostać mianowany tytułem Makaioshina, musisz przejść pewne nauki. Wtedy dopiero otrzymasz kolczyki Potara, które są nadzwyczaj magiczne. - odwrócił swoją głowę w stronę Shina, po czym skinął porozumiewawczo głową.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Laptor on Pią Sty 20, 2017 8:53 pm

Laptorek poczekał aż wszyscy skończą gadać, szczególnie Makaioshin, który jakoś dziwnie próbował ich zniechęcić do nauki wykrywania energii. Demon ukłonił się i rzekł spokojnie:
-Sam wiesz, jaki to trud nauki wykrywania cudzej energii. Jednak daj nam szansę. Potrzebujemy stać się silniejsi, czuję, że bez tego trudno będzie ruszyć mi do przodu. Nie dawno, podczas uczenia się pewnej techniki skupiałem się na swojej energii, zatraciłem się w niej i myślami wylądowałem w innym miejscu, goniłem jakąś kulę energii, wiele godzin... Podczas gdy w prawdziwym świecie minęła jakaś część tego czasu... Myślę, że to znaczy, że jestem gotowy.-Laptor na jednym wdechu powiedział to wszystko, po czym uciszył się i założył ręce na tors. Nie lubił gadać i sam dziwił się sobie, że przekroczył stu roczny limit jego gadania. Potrafił dostosować się do danej sytuacji, dlatego udawał takiego zainteresowanego, chodziło mu tylko o siłę... Wciąż tylko o siłę.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1174

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Shin on Pią Sty 20, 2017 10:35 pm

Shin zdziwił się, że Gomasu próbował im wmówić, że nie nadają się do tego treningu.
-Szanowny Gomasu, nie chcę urazić twojego osądu, ale podczas wszelkich nauk u Kaioshinów medytacja była podstawą. Lekcje, medytacja, czytanie, medytacja. Nawet po skończonych treningach medytuję. Po walkach medytuję i wyszukuje wszelakich błędów w swoich ruchach. Więc moim zdaniem się nadaje.
Shin bardzo dokładnie wysłuchał wywodu o hierarchii Makaioshinów.
-Mhm... Mhm. Rozumiem. A co to są za nauki, i co jest wymagane by je rozpocząć?
Po kawałku o potarach porozumiewawczo kiwnął z lekkim uśmieszkiem do Gomasu. Tajemnicze Kolczyki Potara, umożliwiające wieczną fuzję. Każdy Shinjin słyszał o nich legendy. Właściwie były żywą legendą. Każdy Kaioshin nosił taką parę.
-I... Jeśli można... Czy mógłbyś, Czcigodny Gomasu, nauczyć mnie w przyszłości jakichś technik typowo  naszej rasy? Aktualnie nie znam żadnej... Byłoby mi szalenie miło, gdybym jakąś jednak poznał i opanował.
avatar

Shin

Liczba postów : 397

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Haricotto on Sob Sty 21, 2017 1:05 am

MG

Gomasu niechętnie, ale jednak wysłuchał tego, co do powiedzenia miał Laptor i Shin. Nie wmawiał im, że nie dadzą rady, tylko ostrzegł ich, że to nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać.
- Shin, nauki możesz rozpocząć nawet teraz. Będziesz pod opieką jednego z nas, który później oceni, czy nadajesz się na pełnoprawnego Makaioshina. Co do technik... Na razie chciałeś się nauczyć wykrywać ki. Nie mówię jednak nie, ale nie przeginaj pały. - parsknął cicho, chowając zaraz swoje usta za swoją dłonią.
Makaioshin jednym gestem ręki "znikł" wszystkie butelki z wodą, jakie do tej pory udało mu się napełnić. Na wierzchu zostały dwie butelki, obie takie same i obie puste.
- Dobrze, nauczę was, jednakże nie za darmo. Pomożecie mi w moich badaniach. Widzicie, napełniałem te butelki, by pobrać próbki bakterii, które żyją w tej wodzie. Niestety, zwierzęta, które wypiły tę wodę, cóż... zmarło się biedakom. Chciałbym sprawdzić, czy na istotach żywych, humanoidalnych, takich jak wy, bakteria działa tak samo i czy umrzecie, czy uda wam się przeżyć. - mówiąc to, na jego twarzy ciągle gościł ten sam tajemniczy, niby miły i serdeczny uśmieszek.
- Ciekawi mnie, czy umrzecie, przeżyjecie, a może zachorujecie? To fascynujące! - powiedział głośniej, wyciągając obie ręce przed siebie, po czym potarł jedną o drugą.
- Który pierwszy? Możecie się jeszcze wycofać. - zmrużył swoje oczy, a jego uśmiech z serdecznego zamienił się w typowo szelmowski.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Laptor on Sob Sty 21, 2017 1:20 am

Laptor otworzył oczy na słowa dziadka. Właściwie to było 33 procent szans, że umrą xD A właściwie prawdopodobieństwo, że wylosuje się drugi raz to samo jest jeszcze mniejsze, dlatego Laptor czym prędzej wyruszył do dziadka, dzięki swojej szybkości by być pierwszym. Jeśli Shin wybrałby dobrze i przeżyłby to Laptor miałby mniejszą szansę na wylosowanie przez los również przeżycia... W każdym razie miał plan, nie chciał ginąć i na pewno nie w taki sposób. Posiadał on pełne, gumowe ciało dlatego też tuż przed żołądkiem prawdziwym w pełni połączonym z ciałem demona, wytworzył on tuż nad nim/przed nim drugi żołądek, który w rzeczywistości był gumowym naczyniem a nie prawdziwym organem. Ciecz spłynie tam a potem demon jakoś ją wydobędzie, np przez dziurki w cielę. Sięgnął po butelkę, napełnił i wypił ją. Uśmiechnął się do Gomasu a potem pomachał do Shina by się pośpieszył. Gest jaki wykonał, i uśmiech jaki gościł na jego twarzy mówił "Śmiało śmiało chodź chodź hehehe".
*Ciekawe jak woda działa na Makaioshinów, stary chuju* pomyślał gumiak.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1174

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Shin on Sob Sty 21, 2017 1:32 am

Shina wmurowało. Co, mieli tam tak po prostu dać się zajebać ? Pewnie jak chuj umrą. Ale co on tam miał do gadania? Westchnął cicho, opuścił łepetynę i poszedł do butelek. A raczej zaczął, ale Lapek wyjebał dzidę do przodu i go przewrócił. Shin wstał, na spokojnie otrzepał ubranie, podszedł do Gomasu. Wziął jedną butelkę i podszedł do wody, by następnie ową butelkę napełnić ową wodą. Podszedł do Gomasu, i stanął około 2 metry od niego.
-A jeeebać. Albo zdechnę tu albo na Namek. Żadna różnica. No chlup. Pijemy na hejnał.
Shin po prostu przechylił butelkę i wypił całą zawartość. Po prostu wydudnił całą wodę na raz. Co on się będzie patyczkował, ma umrzeć to umrze, nie ma to nie umrze. Proste i logiczne jak budowa cepa. Chociaż miał wielką nadzieję że jednak nie umrze, bo lubi to, że żyję, no chyba logiczne. Kto tam wie czy po śmierci nie pojawiłby się pod samym nosem Kaikona z aureolką nad łbem. Zrobiłby mu z dupy jesień średniowiecza. Ale co zrobisz? Nic nie zrobisz. Wystarczy modlić się do... Chuj wie do kogo. Do tej zasranej wody, żeby nie była trująca.
#YOLO
avatar

Shin

Liczba postów : 397

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Haricotto on Sob Sty 21, 2017 8:37 pm

MG

Taka mała rada. W dialogach, kiedy wasza postać się wypowiada możecie przeklinać. Starajcie się tego nie robić w momentach opisowych, bo jednak to kuje w oczy i nie jest potrzebne do wyrażenia danej emocji.

I wystartowali! Napełnili butelki i zaraz je opróżnili. Laptor, cwaniak, stworzył w swoim brzuchu dodatkowe naczynie. Nie przewidział jednak, że woda z tutejszej rzeki jest żrąca. Nie przeżarła ona butelek, gdyż te butelki były specjalnie wytworzone na potrzeby zbierania tejże właśnie cieczy. Woda przeżarła wytworzone przez Majina naczynie, a jej właściwości sprawiły, że z dziur w ciele demona zaczęła wydobywać się para. Laptor poczuł, jak całe jego ciało ogarnia wysoka temperatura, a z koloru karmazynowego, zaczął się robić czerwony jak papryczka chilli.
- Widzę, że zwiększyła się tylko temperatura ciała. To zaleta Twojego ciała, które momentalnie się regeneruje. Substancja żrąca w Twoim ciele powinna zostać zwalczona za jakiś czas. Do tego momentu, będziesz po prostu czerwony i będziesz odczuwał gorąc. Wydaje mi się, że jeśli użyjesz dużej ilości Ki, poczujesz się jeszcze gorzej. Dlatego proponuję, byś się wstrzymał z jej nadurzyciem. To może Cię zabić. Oczywiście, mogę się mylić. - na koniec uśmiechnął się serdecznie, jednakże Majin mógł wyczuć, że był to uśmiech zepsutego do szpiku kości człowieka.

Shin natomiast odczuł nagłe zawroty głowy, którym towarzyszyła rosnąca temperatura. Bożek zaczął się straszliwie pocić. Poczuł jak opuszczają go wszystkie siły. Nim sam zdążył przycupnąć, jego ciało po prostu runęło na glebę. Gomasu zareagował dopiero po chwili, podchodząc do Shinjina i odwracając go na plecy.
- Wygląda na to, że Twój kolega się zatruł. Wyczuwam jego ki, więc wciąż żyje. Jednakże nie ma wiele czasu. - przyłożył dłoń do jego czoła, sprawdzając temperaturę. Był rozgrzany.
- Lapotrze, będziesz musiał sprowadzić dla mnie odtrutkę. Jest nią kał demonicznego dzika, który zamieszkuje Przegniły Las. Nie wiem czy zadziała, ale ma on właściwości lecznicze. Wygląda trochę jak... Ty. Dzik, ma się rozumieć. Tylko na czterech łapach i owłosiony. Nie powinieneś mieć problemu ze zdobyciem próbki. Pytanie brzmi, uratujesz tego Shinjina, czy zostawisz go na pastwę losu? - ponownie na twarzy starca pojawił się ten sam zepsuty uśmieszek. Widać było, że cała ta sytuacja go bawiła. Ba, to mało powiedziane. Delektował się każdą sekundą.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Laptor on Sob Sty 21, 2017 9:40 pm

Laptor poczuł rosnącą temperaturę w jego cielę, gorączka... Para leciutko zaczęła wydobywać się przez dziurki w ciele, możliwe, że to opary trucizny znajdującej się w jego ciele, czuł wyraźnie jak coś przedziera się przez jego sztucznie wytworzony żołądek. Popatrzył na swoje ręce, które zmieniło lekko kolor. Był trochę zszokowany, jednak dalsze uboczne skutki były zatrzymywane przez wrodzoną regenerację Majina. Wiedział o tym i czuł jak jego system odpornościowy zwalcza nieprzyjaciela. Laptor spojrzał na Shina, który nie wyglądał na zbyt żywego.
*Ciekawe jak to jest, że kwas rozwalił moje ciało a jego nie...* -Pomyślał i spojrzał na Gomasu. Następnie wysłuchał Gomasu i zaczął dumać nad tym czy go uratować, czy może nie.
-Eh... Jeśli to nie będzie trudne to mogę iść i poszukać. I jeśli On będzie musiał to zeżreć hehe.-Rzekł z uśmieszkiem i wyruszył w drogę lecąc z założonymi rękoma przed siebie jeśli dziadzio nic nie mówi.

z/t -> Las przegniły

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1174

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Shin on Sob Sty 21, 2017 11:34 pm

Shin najpierw nie czuł nic. Jednak zaraz potem poczuł ogromny, potworny wręcz ból w żołądku.
O....Cie....W...
Shin próbował ustać na nogach o własnych siłach, ale trząsł się jak galareta. Opuściły go wszystkie siły...I zaliczył glebę. Powstrzymywał się tam jakoś od instant umierania, ale nie było to za łatwe zadanie. Szczególnie z trucizną w twoim brzuchu. Był przytomny tylko do momentu gdy Gomasu tłumaczył Laptorowi jak uratować Shina. Bardzo się ucieszył faktem, że w ogóle można go było uratować.
-Laptor... Ratuj... Na..Namek... Mieliśmy...Je...Podbić.
I odpłynął.

_________
PS1. To jedyny tak krótki post w moim wykonaniu. Ale ja tu umieram, Shindammit. Tu nie ma co opisywać. Jak coś to Hono może mnie karnie spałować.
PS2. Za tamte wulgaryzmy przepraszam. Zmęczony byłem i nie trzeźwy psychicznie.
avatar

Shin

Liczba postów : 397

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Haricotto on Nie Sty 22, 2017 7:32 pm

MG

Laptor udał się do Przegniłego Lasu, a Shin tracił przytomność. Woda, którą wypił była jednak szkodliwa dla Shinjów. Działała jako trucizna i jako narkotyk, ponieważ bożek zaczął widzieć rzeczy, których nie miał prawa zobaczyć.
Sam znajdował się w czarnym pomieszczeniu, które nie miało okien. Było pozbawione jakichkolwiek mebli. Zwyczajne cztery ściany, sufit i podłoga. Mimo braku światła, jego postać była dobrze oświetlona. Shinjin nie wiedział jednak, czy śni, czy to wszystko dzieje się naprawdę. Prawda jednak była taka, że jego psychika i świadomość, projektowały mu obrazy, które widział lub dopiero miał ujrzeć.
Oczom mężczyzny ukazał się inny Shinjin. Znał go doskonale, ponieważ spędził z nim sporo czasu w przeszłości. To był Kaikon, jego były opiekun, który miał przeprowadzić go przez test, na którego końcu Shin miał zostać pełnoprawnym Kaioshinem. Niestety, nie odzywał się, a jedynie patrzył na niego z wielką złością. Nagle jego ręka rozbłysła rózowym kolorem, a dłoń przemieniła się w energetyczne ostrze. Kaikon ruszył bez uprzedzenia. Wystrzelił jak z procy, mknąc prosto na swojego byłego podopiecznego.

Gomasu w tym samym czasie, w rzeczywistości, robił okłady z liści, które smarowane były specjalną, dość śmierdzącą mazią.
Shin chcąc czy nie chcąc, musiał stoczyć walkę w swoim umyśle. Czyżby zatruty narkotyk wpływał na sumienie?

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Laptor on Pon Sty 23, 2017 6:41 pm

Laptor z miską pełną odchodów w gumowej, lecz teraz utwardzonej misce leciał sobie przed siebie na szkarłatny wodospad. Z daleka już słyszał szum spadającej wody. Gnój walił niesamowicie mocno, dużym plusem jednak był fakt, że Laptor nie musiał ubrudzić się w śmierdzącej mazi. Dostrzegł w końcu Shina i klęczącego nad nim Gomasu, od razu spróbował wylądować blisko nich. Uważał na miskę, nie chciał zmarnować swojej pracy ani ubrudzić się tym gównem. Wylądował, położył miskę obok głowy Shina.
-Jest ta kupa tego zwierza! Mam nadzieję, że to on chociaż musiał to być on albo Shisui zginie. Dobra Shin, jedz jedz jedz!-Laptor uśmiechnął się, miał nadzieję, że będzie to jadł lub pił w końcu jakoś musiało to żołądka jego to trafić.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1174

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Haricotto on Pon Sty 23, 2017 11:25 pm

MG

Makaioshin pilnował nieprzytomnego Shina, trzymając jego głowę na swoich kolanach. Mokrą szmatką ocierał jego czoło i twarz, albowiem Shinjin pocił się niesamowicie.
Majaczył coś, ale niezrozumiale. Prawdopodobnie było to zwykłe pojękiwanie z bólu.
Po jakimś czasie powrócił Laptor, który zwycięsko przyniósł... łajno. Czuć go było z kilometra, tak nos wykręcało! W dodatku nie wrócił najczystszy, więc musiał coś zrobić, by zdobyć główną wygraną!
- O, Laptorze, jesteś. - pociągnął nosem - Czy to jakieś nowe perfumy? "Majin L Vol.1"? - zapytał, uśmiechając się serdecznie. Następnie zachichotał pod nosem, biorąc miskę z łajnem. Wysypał brudną maź na specjalny papier, po czym porozrzucał na niej suche liście, które pięknie na nią upadły. Następnie wyczarował sobie mały młoteczek i zaczął ubijać połączone substancje. Potrawa została włożona do garnuszka, który wisiał nad ogniskiem (zostało ono przygotowane wtedy, gdy Laptor był w Przegniłym Lesie). Po niedługim czasie odtrutka była gotowa. Śmierdziała jak gówno posypane miętą i... Tym właśnie była! 
Gomasu nabrał na mniejszy pojemnik trochę lekarstwa, po czym przystawił je do ust Shina, mając nadzieję, że ten samoczynnie i instynktownie się tego napije.

W tym samym czasie, w umyśle Shin toczyła się walka. Jednakże, jej wynik pozostaje póki co jedną, wielką niewiadomą.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Shin on Wto Sty 24, 2017 9:00 am

Shin stał. Nie wiedział gdzie stał, ale to już dawno przestało go obchodzić. Miał całe poszarpane ciuchy i lekkie zadrapanie na policzku. Natomiast Kaikon... Miał wielką dziurę w brzuchu.
-Hehehehe... No cóż. Może i teksty typu zdradziłeś nas podziałałyby na kogoś, kto ma wyrzuty sumienia, Mistrzu. Ale ja ich nie mam. Postąpiłem słusznie. To wy wszyscy jesteście w błędzie. I serio myślałeś, że pokazywanie mi obrazów mordów Kaioshinów zmiękczy mi serduszko? Przecież to jest mój cel. Wymorduje was co do jednego. Żaden grzesznik się nie ostanie. Zacznę od Namek. Potem Ziemia i reszta planet. A gdy tylko urosnę w siłę.... Dołączysz do mnie, albo zdechniesz razem z innymi, mistrzu Kaikonie.
Shin podszedł do leżącego Kaikona. Ten był jakby... Wyschnięty z energii. Ledwo mógł się ruszać. Jego energia spadała już na początku. Shin tego nie wiedział, ale projekcja Kaikona czerpała moc z wyrzutów sumienia Bożka... A że ten takich nie miał, to Kaikon stracił dopływ prądu i mimo iż powinien wygrać z palcem w dupie, to przegrał z bólem w dupie. Shin podniósł swojego byłego mistrza za kołnierz, i po prostu ściął mu łeb. Nagle wszystko zaczęło... Pękać. Zupełnie tak, jakby Shin był w jakimś zaczarowanym, czarnym pomieszczeniu, którego czar przemijał, i teraz mógł obserwować jak czarne płaty opadają ze ścian, lecąc niczym popiół i odsłaniając jakąś jasną przestrzeń. Nagle pokoju już nie było. Była tylko biała pustka i Shin.

Shin się obudził. Pierwsza reakcja? Wyrzygał to co miał w ustach. Czemu? Bo smakowało JAK GÓWNO. Następnie usiadł ciężko i powiedział
-Nigdy kurwa więcej nie pije niezidentyfikowanych wód. NIGDY. Blee.
Wstał i podszedł do Laptora.
-Co mnie ominęło?
avatar

Shin

Liczba postów : 397

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Laptor on Wto Sty 24, 2017 1:16 pm

Laptor nie odpowiedział na żadne z zaczepek Gomasu, wiedział, że śmierdzi i powinien się tego pozbyć jak najszybciej. Dlatego też całe szczęście, że był tutaj wodospad. Wodospad to woda, woda to kąpiel dla Majina. Podleciał od razu na krawędź wodospadu, podczas gdy makaioshin wyczyniał swoje sztuczki z ciałem Shina. Ustawił się tuż pod spadającą wodą i poczekał aż będzie czysty pomagając sobie dłońmi zmyć błoto czy inne rzeczy. Następnie się wzdrygnął, otrzepał parę naście razy i wrócił. Shin był przytomny co go zdziwiło, musiał przegapić moment wpieprzania gówna.
-Dobre? To było gówno.-Powiedział Laptor uśmiechając się do Shina gdy widział jak ten zwymiotował przez zbyt słonawy posmak w ustach. Uznał, że musi go o tym powiadomić w akcie zemsty, że musiał tego szukać i jeszcze to przynieść.
-A teraz wyczuwanie KI. Mamy się zaraz zjawić u Miry, więc prosimy o jak najszybszą naukę nie chcemy przecież go rozgniewać.-Powiedział do Gomasu oczekując w trybie natychmiastowym nagrody.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1174

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach