Szkarłatny Wodospad

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Admin on Wto Gru 22, 2015 1:26 pm

First topic message reminder :

Jak sama nazwa mówi, jest to wodospad, którego wody energicznie spływają w dól przepaści, łącząc się na dole z rzeką. Prąd jest tutaj potężny, więc kto mądrzejszy, powinien wiedzieć, że nie należy bawić się na szczycie wodospadu w Słoneczny Patrol.
Mało kto wie, ale za zasłoną wodną, znajduje się jaskinia. Ciekawe co takiego może się w niej znajdować?
Należy uważać, gdyż zbyt długie przebywanie w krwawych wodach tego miejsca zaczyna palić skórę, niczym kwas, uaktywniający się dopiero po chwili...
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 316

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Haricotto on Wto Sty 24, 2017 11:32 pm

MG

Gomasu klasnął w dłonie, kiedy Shin się przebudził. Oczywiście, na jego twarzy gościł serdeczny, podejrzany uśmieszek. Bawiło go w duchu to, że to właśnie przez jego zachciankę obaj wojownicy otarli się o śmierć. Sprawiało mu także przyjemność to, że Shin musiał wypić wywar z odchodów i liści mięty. Coś, co normalnie powoduje odruch wymiotny, jego bawiło i sprawiało mu przyjemność.
- Dziękuję wam za udzieloną pomoc. Teraz już wiem, że dla Makaioshinów ta woda jest trująca. Uwaga warta zanotowania. - powiedział po chwili, a tuż obok jego głowy pojawił się notatnik i magiczne pióro, które zapisało słowa Gomasu.
- Myślę, że możemy przejść do nauki. Laptorze, jako że nie jesteś w stanie wyczuć mojej i Shina Ki, będziesz musiał skupić się na Ki kogoś innego. Na pewno już masz kogoś na głowie. Shin natomiast skupi się na Twojej energii. - następnie wstał na proste nogi i stanął przed nimi, swoje ręce chowając za plecami. Przymrużył swoje oczy i nieco spoważniał.
- Musicie sobie wyobrazić osobę, którą chcecie wykryć. Musicie zobrazować jej postać, a przy odpowiednim skupieniu, odkryjecie kierunek, w jakim należy się udać, by spotkać się z tą osobą. To może wydawać się trudne na początku, jednakże z czasem będzie to wam przychodziło coraz łatwiej. Musicie osiągnąć maksymalne skupienie...

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1130

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Laptor on Sro Sty 25, 2017 3:05 pm

Laptor westchnął cicho na słowa, że musi wyczuć kogoś energię. Zadawał sobie pytanie jak do chuja ma to zrobić skoro nie umie wyczuwać energii, jednak potem się poprawił i chodziło tutaj o wyobrażenie sobie postaci wybranej. Kogo ze całego spotkania mógł sobie wyobrazić?
Kogo obserwował najdłużej? Shisui? Nie, nie lubił go i właściwie nawet raz na niego nie spojrzał...
Shin, ale jego zabroniono mu... Więc... W sumie potem wielokrotnie zerkał na każdą postać bardzo dokładnie, tylko kogo powinien sobie wyobrazić? Nikt się jakoś nie wyróżniał. Laptor postanowił wyobrazić sobie postać swoją. Był z innej linii czasowej, więc chyba jego odzwierciedlenie powinno tutaj gdzieś istnieć, dodatkowo w przypadku nie udanej próby po prostu wyobrazi sobie kogoś innego.
-Będzie to moja alternatywna wersja.-Powiedział Laptor, jeśli otrzymał zgodę to działa, jeśli nie to niestety wyobraża sobie Shisuia w takich szczegółach jak siebie. Zamknął oczy i usiadł po turecku zakładając nogę na nogę. Jednocześnie swoje ręce umieścił na kolanach, luźno. Swoją energię znał, więc to powinno być łatwe, czuł ją właściwie ciągle.
Jeśli to Shisuia sobie wyobraża... Cóż jego energii nie znał. Zaczął wyobrażać sobie na początku kształt, obaj mieli w sumie identyczny, oprócz Laptorowskiej czułki z tyłu głowy. Potem dziurki na ciele, dodał kolor oczu, uśmiech swój bądź Shisuia. Następne goła klatka piersiowa z zaokrąglonymi mięśniami, u Laptora więcej a u niego mniej. Pasek trzymający spodnie, spodnie i ich kolor u dwóch postaci inny, buty w sumie takie same, brązowe. Następnie wyobraził sobie jak Laptor/Shisui się rusza, chciał mieć trójwymiarowy obraz całego ciała. Skupił się dostatecznie, oby mistrz to zauważył. Kiedy siedział tak na ziemi w pozycji medytacji zagłębił się w swój umysł dalej. Jego ciało uniosło się lekko na ziemi, lekko czerwona aura otoczyła jego ciało. Majin mając obraz 3d postaci swojej lub Shisuia w głowię starał wyobrazić sobie jej energię, w przypadku Laptora było to bardzo proste zadanie, doskonale znał swoją energię, jej kolor, przepływ oraz charakter. Jeśli chodzi o Szisuia należało zagłębić się w to dużo mocniej. Jego aura na pewno była inna, jaka? Zielona?
Na pewno zielona, wyobraził sobie jego zieloną energię wokół niego, jego przepływ energii wewnątrz jego ciała jak z brzucha rozchodzi się na kończyny, jak emanuje dookoła, jak przyciąga Laptora do siebie, jak woła "Tutaj". Wtedy Laptor otworzył oczy, przez chwilę wydawało mu się, że coś ujrzał, jakby taki przebłysk świadomości, kogoś znajdującego się jakiś kawał drogi od tego miejsca.
Działo się to szybko, jak spadająca błyskawica na ziemię.
-Możesz podać więcej szczegółów co dokładniej powinniśmy wykonać by znaleźć energię kogoś skoro nie wiemy od czego zacząć? Nic nam nie powiedziałeś.-Rzekł Laptor.


Ostatnio zmieniony przez Laptor dnia Sro Sty 25, 2017 11:27 pm, w całości zmieniany 2 razy

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1283

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Shin on Sro Sty 25, 2017 6:12 pm

Shin nie był za wesoły gdy usłyszał że w ustach faktycznie miał gówno. Wzdrygnął się i wyczarował kubek herbaty ziołowej, którą natychmiast wypił. Chciał usunąć jakoś smak rzygów i gówna ze swoich ust.
-Ugh...
Rozciągnął mięśnie szyi. Potem Gomasu wytłumaczył im jak wyczuwa się energię. Czyli potrzeba skupienia, to pewne. No to chop. Shin usiadł po turecku i wyciszył umysł. Poczekał aż nic nie będzie go rozpraszać. Następnie wyobraził sobie Laptora. Starał się ujrzeć w umyśle idealne odwzorowanie karmazynowego Majina. Każdy mięsień, każdą dziurkę w ciele, najmniejsze rysy. Potem skupiłby cały swój umysł, całe swoje ciało na jednym, jedynym zadaniu. Wyczuć. Energię. Laptora. Rozluźnił się totalnie, mięśnie pracowały u niego w najmniejszym stopniu, brał długie i głębokie oddechy. Nie zamącał umysłu myślami typu "Uda mi się" , "Dam radę". Najważniejsze było skupienie. Trzeba tylko poczekać na efekty.
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Haricotto on Sro Sty 25, 2017 11:40 pm

MG

Gomasu chodził wolnym krokiem, sprawdzając poczynania Shina i Laptora. Raz skupione spojrzenie miał na Shinjinie, raz na Majinie. Dziwna to była para.
Gomasu potrafił czytać w myślach, więc wiedział, na jakim etapie są jego podopieczni. Pochodząc do najpierw do Shina, jako że był bardziej osłabiony po truciźnie niż jego znajomy, po czym wyciągnął w jego stronę dłoń. Otwartą dłoń. Drugą dłoń skierował w stronę Laptora. Następnie zaczął coś szeptać, ale na tyle głośno i wyraźnie, że obaj mogli go usłyszeć. Trzeba było nie mieć uszu, by nie słyszeć słów Makaioshina i nie mieć rozumu, by nie wyłapać ich sensu.
- Jeśli już macie nakreślony obraz postaci, wyobraźcie sobie, że nagle ona znika. Znacie uczucie, kiedy energia opuszcza wasze ciała? Postarajcie się więc wysłać swoją energię w poszukiwaniu energii celu. Niech wyzwolona energia będzie waszymi oczami w tej wędrówce. - po czym uciszył się, opuszczając obie dłonie i przymykając swoje oczy. Wyczuwał energię dwóch mężczyzn, więc nie musiał ciągle ich obserwować. Widział ich oczami swojej energii, tak jak im to powiedział.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1130

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Shin on Czw Sty 26, 2017 8:28 pm

Shin był w stanie maksymalnego skupienia, z którego-dzięki Bogu-nie wyrwało go szeptanie Gomasu. Shin przyjął do świadomości polecenia Makaioshina, i od razu wziął się do roboty. Wyobraził sobie że Laptor znika, ucieka, rozpływa się w powietrzu. Potem skupił się na swojej energii. Nie zgłębił jak na razie sztuk kompletnej kontroli nad nią, ale podstawy miał w małym paluszku. Także starał się zasymulować sytuacje, w której na przykład wykonuje Kiko. Starał się poczuć tak, jakby strumień jego energii wypływał z jego ciała i sięgał w dal, ale wciąż był w stałym połączeniu z duchem Shina. W tym momencie druga faza-Wyszukiwanie Laptora. Shin wyciągnął swój "strumień energii" w poszukiwaniu Ki Laptora. I nagle ją znalazł, długo to nie trwało, siedzieli w bliskiej odległości. Po czole Shina spłynęła kropla potu. Spowodowane było to prostym faktem. Podczas gdy energia Shina była raczej spokojna, to energia Majina przypominała rozszalałą aurę. I to większą od tej Shinowskiej. Dość dużo większą. Shin głośno przełknął. Skupił całą swoją uwagę na Ki Laptora, i czekał, aż poczuje skąd owa Energia do niego dociera. W końcu, gdy to poczuł, odwrócił w danym kierunku głowę. Otworzył oczy, i-Jeśli Kochany Bóg\MG pozwoli-zobaczył medytującego Laptora.
Dobrze że jestem po jego stronie...
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Laptor on Czw Sty 26, 2017 11:25 pm

Laptor ponownie więc zamknął oczy, ponownie wszedł w głębie umysłu i ponownie wyobraził sobie postać, na której miał się skupić. Zrobić tak samo jak wcześniej.
"Zaczął wyobrażać sobie na początku kształt, obaj mieli w sumie identyczny, oprócz Laptorowskiej czułki z tyłu głowy. Potem dziurki na ciele, dodał kolor oczu, uśmiech swój bądź Shisuia. Następne goła klatka piersiowa z zaokrąglonymi mięśniami, u Laptora więcej a u niego mniej. Pasek trzymający spodnie, spodnie i ich kolor u dwóch postaci inny, buty w sumie takie same, brązowe. Następnie wyobraził sobie jak Laptor/Shisui się rusza, chciał mieć trójwymiarowy obraz całego ciała. Skupił się dostatecznie, oby mistrz to zauważył. Kiedy siedział tak na ziemi w pozycji medytacji zagłębił się w swój umysł dalej. Jego ciało uniosło się lekko na ziemi, lekko czerwona aura otoczyła jego ciało. Majin mając obraz 3d postaci swojej lub Shisuia w głowię starał wyobrazić sobie jej energię, w przypadku Laptora było to bardzo proste zadanie, doskonale znał swoją energię, jej kolor, przepływ oraz charakter. Jeśli chodzi o Szisuia należało zagłębić się w to dużo mocniej. Jego aura na pewno była inna, jaka? Zielona?
Na pewno zielona, wyobraził sobie jego zieloną energię wokół niego, jego przepływ energii wewnątrz jego ciała jak z brzucha rozchodzi się na kończyny, jak emanuje dookoła, jak przyciąga Laptora do siebie, jak woła "Tutaj"."


Kiedy wykonał te poprzednie polecenie, teraz w głowię miał nowe, radę Gomasu. Najpierw wyobraził sobie, że jego oczy to rentgen i zamiast całej postaci wymazał jej całość prócz konturów, w których umieścił przepływ energii, wypełnił kolorem energii postaci. Spowodował, że postać sama w sobie zniknęła, lecz pozostał po niej ślad ki. W ten sposób przeniósł się do siebie, wydobył swoją energię, skupił w ciele i wysłał ją wokół siebie jak niewidzialną falę energii gdzieś w dal... Fala energii miała podziałać jak sonar nietoperzy czy się udało? Laptor wzmocnił siłę energii, tak by doszło jak najdalej się da. Później spróbował również wysłać ze swojego ciała, z głowy coś w rodzaju sygnału ki jak telefony komórkowe łączą się z satelitą, i w ten sposób określić położenie danej osoby. Miał nadzieję, że to mu się uda. Jednak wrócił do wersji w której otacza się niewidzialną energią i wysyła ją we wszystkie kierunki świata w "poszukiwaniu" sygnału. Miał zamknięte oczy a w umyślę ciemność, tylko rozchodzące się fale czerwonej energii przerywały tą ciemność. Szukał "odbicia" szukał sygnału, miał nadzieję, że właśnie to tak działa. Liczył, że jego energia poinformuje go o "przeszkodzie" którą miał być organizm żywy, z większą ilością PL od tych zwierząt. Za każdym razem niewidzialny sygnał fali energii stawał się większy i silniejszy. Sięgał dalej, docierał szybciej.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1283

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Haricotto on Sob Sty 28, 2017 6:04 pm

MG

Gomasu przechadzał się pomiędzy Shinem i Laptorem, czuwając nad ich nauką. Stawiał kroki pewnie, ale jednak ostrożnie, by nie spowodować żadnego szmeru. Jego wyraz twarzy zdradzał niewiele. Widać było tylko tyle, że był poważny, nieco zamyślony.

Próby Shina na wykrycie energii Laptora zakończyły się powodzeniem. Jednakże przyszło mu to z większym trudem, niż temu drugiemu, który zdawał się szybciej załapać o co chodziło. Może przez to, że wołał swojego drugiego siebie, który gdzieś tam się znajdował. Jednakże na wyczuciu jego obecności się skończyło. Nie wiedział dokładnie, gdzie był, po prostu wiedział, że gdzieś tam jest.

Nagle Gomasu odezwał się, bijąc dwa razy w swoje otwarte dłonie. Zaklaskał, przerywając tym samym skupienie Shina i Laptora.
- Zanim będziecie w stanie naturalnie wykrywać czyjąś energię, minie jeszcze trochę czasu. Podstawy złapaliście, więc przy odpowiednim skupieniu wyczujecie energię żywych istot. Z czasem przyjdzie to automatycznie. - po czym poklepał Laptora po jego karmazynowej już główce (trucizna znikła, więc i kolor wrócił do normy), a Shinowi poczochrał fryzurę, uśmiechając się do nich miło.
_____
Nauka zaliczona. Shin, następnym razem postaraj się bardziej. Obserwuję Cię.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1130

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Laptor on Sob Sty 28, 2017 6:26 pm

Laptor uśmiechnął się kiedy w jego głowie pojawiła się błyskawica przecinająca jego spokój umysłu, informująca go głośnym "JEST" co miało oznaczać, że wyczuł energię swojego drugiego Ja. W tej chwili Laptor otworzył oczy, dziko patrzył i cieszył się.
-Gdzieś tam istnieje drugi Ja.-Powiedział do siebie w wielkim podziwie, chciałby go poznać bliżej, chciałby wiedzieć czy jest tak samo silny. Wyczuł dokładnie jego energię, była taka sama jak jego. Gomasu pochwalił ich za czyn jakiego dokonali. Laptor czuł się bardzo dumnie, wyczuwanie ki mogło pomóc mu w jego dalszych planach, przed którymi Shin ciągle go ostrzegał. Spojrzał na Gomasu.
-Czy mogę coś dla ciebie wykonać, sam w podzięce? Jakąś misję? Chciałbym dzięki niej jeszcze trochę się wzmocnić - Spojrzał na Shina, lubił go jako jedyną postać, którą poznał jednakże kochał samotność a przebywanie kilka dni pod rząd z kimś zwyczajnie go irytowało. Czuł się silny, pewny siebie no i wykrywaniem ki, które miał zamiar wykorzystywać gdy tylko nadarzy się odpowiednia chwila.
-Shin. Co jeszcze wiesz o namkach?-Zapytał ze spokojem.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1283

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Shin on Sob Sty 28, 2017 9:58 pm

Shina niezmiernie ucieszyło poprawne wykonanie treningu. Teraz oboje z Laptorem byli trooochę bardziej przygotowani do misji kamikadze na Namek. Uczucie które towarzyszyło byciu głaskanym przez Makaioshina należało do tych najgorszych. Jak to mówią, zły dotyk boli całe życie. Shin poprawił swoje włosy. I tak zawsze były poczochrane, ale czuł najzwyklejsze obrzydzenie, i chciał je jakoś od siebie odegnać.
Gdy Laptor poprosił o samotną misje, Shin wpadł na lepszy pomysł.
-Laptor, nie lepiej żebyśmy odbyli jakąś wspólną misje? Mamy lecieć razem na Namek, więc dobrze by było, żebyśmy przywykli do wspólnej pracy i kooperacji. Walki na Namek mogą być trudne, a wtedy będzie lepiej jeśli będziemy ze sobą zgrani. Inaczej będziemy sobie nawzajem przeszkadzać w walce, a najmniejszy błąd może kosztować nas życie. Natomiast jeśli chodzi o Nameczan.. Z tego co pamiętam z nauk, najwyżej w hierarchii jest tkw. Guru. Jest on najstarszy ze swej rasy. Pilnuje go najsilniejszy z Nameczańskich wojowników. Ostatni w zapiskach na tej funkcji był bodajże Snail albo Nail. Co do rezydencji Guru, jej obraz jest w księdze, więc moge nas tam przenieść. Teraz drugi temat, Smocze Kule. Nie ma szans żeby nam je oddali. Walka jest nieunikniona, a Nail to bardzo groźny przeciwnik... Chyba. Dlatego też synchronizacja między nami jest bardzo, bardzo ważna.
Shin stanął sobie przy Laptorze, skrzyżował ramiona na piersi i czekał na jego odpowiedź ze szczerym uśmiechem. Polubił Majina, a do tego ten uratował mu życie.




No więc stoi i czeka.
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Laptor on Sob Sty 28, 2017 10:10 pm

Laptor wysłuchiwał tego co mówi Shin, to znaczy tego co mówił troszkę później o nameczanach. Prośbę o potowarzyszenie mu w misji zupełnie olał, nie dopuszczał do świadomości takiej możliwości. Musiałby Shina po drodze zabić, albo teraz pójdzie sam i trochę odpocznie od towarzystwa. Dobra, szybka kmina o namkach. Istnieje jeden wódz, który rządzi wszystkimi. Posiada osobistego ochroniarza, jest najsilniejszym nameczaninem. Bardzo dobrze, jeśli wyeliminowali by na początku jego to wtedy łatwiej było by wzbudzić grozę na planecie, ale Laptor nie zabija od tak, nie interesuje go nawet walka... Chyba musi najpierw spotkać się z Guru, przekonać go do oddania smoczych kul. Jeśli to nie wyjdzie to może się wkurzyć... Potem jakieś piperzolino Shina o synchronizacji, znowu o groźnych namkach itp. Kogo to obchodziło? Laptora wcale.
-Nie pracuje grupowo. Przeniesiesz nas na namek, do tego całego Giru. Muszę z nim porozmawiać. Czas jaki tam spędzimy razem jest wystarczająco długi, muszę teraz odpocząć od istot. Wybacz. Spotkajmy się w moim domu za 10 dni (ale nie realnych ok). Możesz zahaczyć o Shisuia, jeśli chcesz go zabrać... Może przydać się nam do szukania tych całych kul. - Powiedział Laptor oddychając na końcu głęboko, była to jego chyba najdłuższa wypowiedź. Nie lubił rozmawiać... Zwrócił się teraz twarzą do Gomasu, oczekiwał na zadanie, samotne zadanie.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1283

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Haricotto on Nie Sty 29, 2017 3:13 pm

MG

Gomasu wrócił od razu do swoich butelek wypełnionych trującą wodą. Miał zamiar przeprowadzić kilka badań i wykorzystać je do osiągnięcia swoich celów. Podobnie jak wtedy, kiedy Laptor napotkał go przy Krwawej Fontannie. Słysząc słowa Majina, znów się do niego odwrócił przodem, a butelki wody magicznie zniknęły.
- Czy mam jakieś zadanie? Niech no się zastanowię... - tu na chwilę przerwał, ale zaraz po chwili ocknął się energicznie i z uśmiechem na twarzy powiedział:
- Wiem! Potrzebuję wątroby demona. Pilnuje on wejścia do Piekielnej Bramy. Przynieś mi jego wątrobę, przyda mi się. Jeszcze nie wiem do czego, ale skoro nie masz nic do roboty... - uśmiechnął się serdecznie, mrużąc swoje stare, zmęczone oczy.
- Tak jeszcze wtrącę się do waszej rozmowy... Planeta Namek to bardzo tajemnicza planeta. Nie tylko Nameczanie mogą stawiać opór. Możecie tam spotkać także innych poszukiwaczy Smoczych Kul. - po czym zachichotał cicho pod nosem, chowając swoje usta za swoją zaciśniętą pięścią. Odwrócił się na pięcie, po czym znów przykucnął przy brzegu rzeki.
- A teraz idźcie stąd. Muszę się skupić. - i całkowicie oddał się swojemu zajęciu.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1130

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Laptor on Nie Sty 29, 2017 4:22 pm

Laptor uśmiechnął się szeroko, zadanie! To było coś czego potrzebował, tym bardziej, iż ta przygoda miała być samotna, dzięki czemu Laptorek mógł się nieco wyciszyć przed podróżą. Słowa Gomasu na temat namek wcale go nie zniechęciły. Właściwie nawet w to nie uwierzył... Co może spotkać majina na planecie? Majin był silny i tyle. Skupił się trochę, zamknął oczy. Nie wyczuwał żadnych energii. Wiedział jednak gdzie znajduje się brama. Spróbował wyczuć siłę dwóch demonów strzegących wejścia. Następnie przeniósł się umysłem do bramy piekieł, jaką siłą dysponował strażnik? Laptor musiał to wiedzieć. Otworzył oczy. Kiwnął głową do Gomasu i po prostu odleciał w powietrze. Skierował się wprost na piekielne wrota. Ile potrwa ta cała przygoda i czy będzie tak krótka jak się wydaje być?

z/t http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t103-teren-przed-brama

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1283

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Shin on Nie Sty 29, 2017 6:13 pm

Shin westchnął. Najwyraźniej Majin nie chciał zwiększyć ich szans na przeżycie. No cóż... Szkoda. Shinjinowi zaczęło się nudzić, po tym jak Laptor poleciał wybebeszyć jakiegoś demona, a Gomasu bawił się swoim zestawem małego chemika. Bożek podleciał na drugi brzeg rzeki, po czym zmienił swój ubiór na stary, zielony strój treningowy z tonowym obciążeniem. Nikomu nie mówił, ale czuł, że zbliża się do bariery pierwszej przemiany. To strasznie podkręcało go do treningów. Każdy z nich równał się mniejszemu odstępowi między nim a transformacją. Shin zaczął proste ćwiczenia. Tysiąc brzuszków, pięć tysięcy pajacyków i dziesięć tysięcy pompek z obciążnikami na nogach, pięćset kilo każdy. Następnie wrócił do starych metod. Stał w miejscu i wykonywał proste ciosy w powietrze, robiąc serię po tysiąc ciosów. Najpierw były prawe proste. Shin wyobrażał sobie że za każdym razem uderza w Shisuiego, dzięki czemu wykonywał ćwiczenie z zadziornym uśmieszkiem. Potem zaczął ćwiczyć prawe podbrudkowe. Widok fruwającego do góry Shisuia był tak piękny, że Shin zwiększył ilość powtórzeń w serii dwukrotnie. Oczywiście teraz trzeba było ćwiczyć to samo lewą stroną ciała.
Shin, obolały w ramionach, usiadł po turecku i zaczął walkę w umyślę. Walczył z Shisuim, więc łatwo można się domyśleć, iż wyzwaniem to zbytnim nie było. Jednak pozwalało na spokojne przemyślanie swoich ruchów. Shin za każdym razem celował w głowę pokraki, gdyż widok wgnieceń w Majinie był bardzo, bardzo, bardzooo satysfkacjonujący. Shin w pewnym momencie złapał go za głowę i odebrał mu wzrok poprzez wsadzenie mu kciuków do oczodołów. Demon wył, wyrywał się i jęczał, ale nic nie mógł zrobić przy uścisku silniejszego przeciwnika. A Shin wchodził w niego coraz głębiej, tak bardzo, że demon nagle przestał się ruszać. Zmarł. Shin skończył medytację, wstał i przebiegł się po długości rzeki kilometr w tą i z powrotem, by uspokoić umysł. Nie wiedzieć czemu strasznie ciągnęło go do mordu.
Potem stworzył parę drewnianych kukieł, coś koło szóstki. Zaczął ćwiczyć na nich ciosy. Pierwszemu zafundował kopniaka w brzuch. Shin zrobił wymach prawą nogą, zginając ją w kolanie i przekręcając o 90° w lewo, podczas gdy noga znalazła się na wysokości manekina, Shinjin wyprostował ją i przeciął go w pół. Następnie podszedł do kolejnej kukły, ustawił ręce w pozycji gardy, wysunął lewą nogę dalej niż prawą. Następnie wykonał prawego prostego jednocześnie zasłaniając twarz lewą ręką. Celował prosto w głowę kukły, która swoją drogą słodko odleciała od ciała jedną setną sekundy potem. Trzeciego manekina postanowił załatwić z rozbiegu. Zaczął biec w jego stronę, by następnie skoczyć, odbić się trochę do góry od jego klatki piersiowej i kopnąć go prosto w łeb. Ten odpadł, odtoczył się i wpadł do rzeki. Ostatnią partie manekinów Shin załatwił szybko, przy okazji ćwicząc celowanie. Stanął dziesięć metrów przed jednym z nich, wycelował ręką z rozłożonymi rękami w jego klatke piersiową i wystrzelił Kiko. W manekinie została dymiąca dziura w miejscu, gdzie żywe istoty mają serca. Drugiemu manekinowi Shin strzelił w głowę, zostawiając na jej miejscu dymiącą pustkę. W trzeciego strzelił oburącz, trafiając go jednocześnie w głowe jak i w pierś. Odetchnął głębiej pare razy, stwierdził że tyle wystarczy i zniknął cały sprzęt, przy okazji zmieniając swój strój. Potem wrócił do miejsca gdzie urzędował Gomasu, usiadł 10 metrów od niego i czekał na powrót Laptora, pogrążając się w głębokiej medytacji i obserwowaniu stanu odległej Ki należącej do Majina. To w sum było swego rodzaju przedłużenie treningu. Im częściej będą korzystać z wyczuwania Ki, tym lepiej je opanują.
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Laptor on Wto Sty 31, 2017 12:04 am

Laptor wracał z zakrwawioną ręką i ogonem. W tej ręce trzymał świeżutką wątrobę demona, którą miał przynieść. Shin medytował ciągle i pilnował energii demona, musiał odczuć przemianę i nagły wzrost siły. Już z daleka można było dostrzec lewitujący mięsień... Lub nie dostrzec gdyż Laptor poruszał się pełną prędkością, być może zwyczajnie pojawił się nagle przed Gomasu i Shinem, i mimo iż ten pilnował energii na pewno nie potrafił pilnować jej poruszającej się dużą szybkością. Majin wyciągnął wątrobę w ręce i rzekł swoim poprzednim głosem:
- Oto wątroba. Oto moja nowa moc! - Śmiał się bo cieszył się ze swojej nowej, ogromnej mocy. Był trzy razy potężniejszy niż poprzednio, cóż za wspaniałe uczucie... Nie miał pojęcia, że potrafi się transformować, tym bardziej, że istnieje sposób na takie szybkie zwiększenie swojej bojowej mocy. Rodzi się pytanie, czy można zrobić to raz jeszcze? Czy może patrzenie majina na możliwości było bardzo ograniczone? To co nazywał dużą siłą wcześniej okazało się... Po prostu niczym w porównaniu do tej.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1283

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Shin on Wto Sty 31, 2017 12:12 am

Shin uważnie wczuwał się w energię Laptora. Zauważył że najpierw część aury oddzieliła się od jego ciała, i od razu zrozumiał że Majin musiał wykonać jakąś technikę. Potem jednak jego energia zaczęła spadać, jakby działo się z nim coś naprawdę złego. A potem... Potem moc Laptora wręcz wybuchła, zwiększając się kilkakrotnie. Shin poczuł dreszcze na całym swoim ciele. Moc Laptora była wręcz przytłaczająca. Dobrze, że z tego czuł, sam za chwilę osiągnię swoją pierwszą przemianę. Może wtedy dogoni Laptora? W końcu ten chował w sobie tyle mocy.. Nie długi czas potem Shin wyczuł iż Laptor jest... Tuż obok. Otworzył oczy, i zrozumiał, że Lapek niczego nie chował. On tą moc zdobył. Przeszedł transformację!
-...O ja pierdole...Laptor? To ty? Kurwa, stary,  jaki z ciebie goryl... Czy ty... Osiągnąłeś transformację? Jezu, jaka z ciebie bestia. No dobra, za tydzień na sto procent lecimy na Namek! Tylko najpierw muszę coś... Hm... Załatwić, żeby nasza przygoda tam nie skończyła się aż tak tragicznie. Ale opowiadaj-Co czujesz? Jakie to uczucie mieć taką moc?
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Laptor on Wto Sty 31, 2017 12:23 am

Laptor gdy tylko oddał wątrobę Gomasu znowu oglądnął swoje brudne ciało od krwi demonów, podleciał do wody i je obmył to znaczy dłoń oraz ogonem wyrastający z głowy, teraz odwrócił się do Shina, i podleciał do niego te kilkanaście metrów tak by znaleźć się w odległości około 3 metrów od niego.
- Niesamowite uczucie... W porównaniu do poprzedniej siły. Ta jest trzy razy większa... Wiedziałeś o transformacjach? Też je macie? A namki? Muszę wiedzieć jak najwięcej. - Zapytał serią pytań Laptor, ostatnie słowa wypowiadając jakby do siebie, ciszej od reszty. Nadal był zaskoczony tą przemianą i chciał dowiedzieć się o niej więcej. Ile tylko Shin wiedział i o ile coś wiedział. Czemu ten głupek nic nie wspomniał wcześniej? Spojrzał jednocześnie na swoje napakowane łapy, oglądnął je po prostu, dziwiąc się dużą siłą jaka w nich drzemie. Miał ochotę po prostu coś rozwalił, rozwalenie dwóch demców i tłumu istot zwyczajnie nie zaspokoiły jego żądzy krwi. Czy to uczucie było spowodowane przemianą? Jak długo miało potrwać?

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1283

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Shin on Wto Sty 31, 2017 8:22 pm

-Humm, Humm, Humm. Nigdy nie pytałeś o transformację. Tak, z tego co wiem, większa część ras je ma. Jeśli mam być szczery, osiągnąłem już poziom umożliwiający mi na przemianę. I tym właśnie chce się zająć przed Namek. Jeśli oboje kilkakrotnie zwiększymy swoją moc, to na Namek pójdzie nam lepiej niż sądziłem. Shin popatrzył po otoczeniu.  Niestety nie był tu nic co było by dobrym celem... Ale to nic.
-Laptor... Weź użyj jakąś technikę! Chce zobaczyć jaką moc daje transformacja! Prooszę!
Złożył obie dłonie jak do modlitwy i spojrzał błagalnie na Majina. Podjarała go cała ta sytuacja. Nie mógł się doczekać swojej przemiany tak bardzo, że sam nie wiedział na co czekał z treningiem. No ale jednak coś mu mówiło że niedługo się za niego zabierze. Raczej...
Ale aktualnie jedyne co mógł zrobić, to wybłagać Laptora o ten mały pokaz jego aktualnych możliwości. Oczywiście jeśli Majin w ogóle się zgodzi na tę prośbę.
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Haricotto on Wto Sty 31, 2017 9:44 pm

MG

Gomasu przyjął wątrobę, którą wręczył mu Laptor. Jednakże, wcale nie był zaskoczony przemianą Majina. To tylko mogło dać do myślenia, że w życiu widział już wiele rzeczy i że mało co mogło wprowadzić go w zadumę i zdziwienie.
- Widzę zmiana wizerunku? No nieźle. - uśmiechnął się serdecznie, po czym wyczarował plastikowy worek, do którego od razu schował świeżą wątrobę. Była taka miła w dotyku. Taka... miękka. Wystarczyło, że Makaioshin pstryknął palcami, a woreczek zniknął. Tak szybko jak się pojawił.
- Dziękuję Ci. Shin, masz zamiar startować na Makaioshina, mam rację? Jeszcze musisz się wiele nauczyć, ale gdy będziesz gotowy, wiesz gdzie mnie szukać. - uśmiechnął się zadziornie, już miał znikać, kiedy nagle zatrzymał się i zwrócił się raz jeszcze do Shinjina.
- Jeśli chcecie lecieć na Namek, to sugeruję zwerbować kilka osób. W grupie raźniej. - uśmiechnął się szeroko, mrużąc swoje zmęczone oczy. Następnym, co mogli dostrzec dwaj wojownicy był rozmazany obraz Gomasu, który po chwili zniknął. Użył KaiKaia, by się stąd zabrać.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1130

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Laptor on Wto Sty 31, 2017 11:06 pm

Laptor nie odpowiedział na słowa Gomasu, uważał, że jak zwykle próbuje ich od tego odwieść. Kogo mieli zwerbować? Shin wyraźnie powiedział, że jest w stanie zabrać jedynie jedną osobę na raz. W jaki sposób mieli zabrać więcej osób? Zresztą gdzie ich szukać? Żadna z postaci, które widział na spotkaniu TP nie była odpowiednia, szczególnie, że tylko oni wybrali TB, nie mogli pójść do wrogów i zwyczajnie zabrać ich na Namek... Zresztą tłum? Laptor miał dosyć osób...
- Lepiej więc osiągnąć transformację tutaj. Ciekawe jak bardzo się zmienisz. Ciekawe czy każda transformacja przebiega tak samo... - Powiedział Laptor będąc niezwykle ciekawy tego jak to się dzieję u innych. Natomiast na prośbę Shina zwyczajnie wyciągnął rękę przed siebie, zaczęła świecić karmazynowym światłem by po chwili w stronę przepływającej rzeki tworzącej wodospad wystrzelić falę energii, gdy ta dotknęła oddalonej o 10-15 metrów rzeki wybuchła powodując wystrzał ogromnej ilości wody w górę, zmieniając na chwilę bieg rzeki a dodatkowo, technika spowodowała w 2 metrowym gruncie dziurę na około 1 metra średnicy. Dziura prowadziła do jaskini, więc była w dziurą w suficie jaskini, do której teraz wpadało trochę światła. Natomiast trawa przed rzeką została wypalona, zniszczona ukazując grunt pod nią.
-Shin, muszę coś załatwić spotkajmy się w mojej chacie za 3 dni, jeśli chcesz idź ze mną. Muszę potrenować tą transformację jeszcze. - Powiedział Laptor czekając lub nie i odlatując w kierunku domu.
'Coś takiego':
A tu obraz tego co mam na myśli pisząc "zniszczona ziemia":

z/t Dom Laptora

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1283

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Shin on Sro Lut 01, 2017 8:20 pm

-Wiesz co Laptor? Masz rację. Tak w sumie... Osiągnę ją już teraz. Moje transformację są o tyle łatwe, że mogę je osiągnąć bez pomocy bodźców zewnętrznych. Nie powinienem się za bardzo zmienić... Nasze transformację to głównie boosty do mocy. No to co... Zaczynamy zabawę.
Shin odsunął się od Laptora na jakieś 10 metrów. Wyciszył umysł, zamknął oczy, zaczął głęboko oddychać. Uwolnił swoją aurę. Laptor mógł ujrzeć iż jest piękną, czarną i lekko falującą. Przedtem była biała, ale odkąd Shin jest członkiem Time Breakers, jej kolor się zmienił. Na pewno ma to związek z tym jak bardzo motyw "dobry/zły" łączy się u Shinjin z ich mocą. Shin wyobraził sobie w umyślę szklaną zaporę, która miała symbolizować blokadę jego potencjału na tym poziomie. Jego celem było przełamanie się przez nią, i wejście na kolejny poziom. Miał nadzieję że to podziała.
Spiął swoje mięśnie jak najbardziej się dało, zgiął się w pół, jednocześnie zginając swoje ręce w łokciach. Lekko pochylił głowę. W tym momencie skumulował w sobie swoją moc... I uwolnił ją z siebie, krzycząc i spinając się jeszcze bardziej.
Coś takiego:
Czuł że jego moc się lekko podnosi... Że na szklanej barierze pojawiają się lekkie rysy. Jednak to było za mało. Zaczął krzyczeć jeszcze głośniej, co skutkowało większemu przyrostowi mocy. Bariera zaczynała pękać. Shin nie poddawał się. Skupił się na jednym zadaniu-Rozbiciu bariery. Na jego mięśniach i czole pojawiły się pulsujące żyłki. Bariera pękała. Rozpadała się. Shin poczuł gdzieś głęboko w sobie radość. Ale potem naszły go zgoła inne myśli. Zaraz radość przesłonił smutek. Czemu demon osiągnął ja jako pierwszy? To Shinjini są Bogami. Oni powinni być pierwsi wszystkim. Więc czemu teraz tak nie było? Czemu byle Majin go w tym prześcignął? Jakim prawem? Jego, Shina?
To już... Moja transformacja! To się naprawdę dzieję!
Bariera pękła. Masa mięśniowa Shina na ta chwilę powiększyła się co najmniej dwukrotnie. Można było zauważyć małe wyładowania elektryczne wokół jego aury, również ziemia pod nim zapadła się lekko, a pomniejsze kamyczki podlatywały do góry pod wpływem energii którą Shin stworzył. I teraz Shinjin poczuł kolejną rzecz. Równie nie miłą. Mianowicie ból. Wielki, nieznośny ból. Ból spowodowany dwoma rzeczami. Po pierwsze, mięśnie Shina zaczęły bardzo szybko maleć, do jeszcze mniejszych rozmiarów niż przedtem. Po drugie- jego ciało nie było gotowe na taką dawkę energii w tak krótkim czasie. Jego serce biło jak szalone, dyszał jak pies, rzęziło mu w płucach. Przeżywał właśnie ogromne cierpienie. I teraz sobie coś przypomniał. A właściwie o dwóch cosiach. Po pierwsze, jego stary nauczyciel mówił, że po transformacji cielesnej trzeba odegnać złe i dobre myśli, bo wtedy nigdy nie przejdzie się do kolejnego etapu, jakim jest przemiana mentalna, a to oznaczałoby śmierć z wyczerpania i bólu. Więc bożek odegnał wszelkie niemiłe myśli o Laptorze, wszystkie myśli o tryumfie i transformacji. I poczuł spokój. Po czym upadł na ziemię. W tym momencie zaczynała się druga część boskiej transformacji, czyli przemiana mentalna. Jej przebieg to głównie walka ze swoimi własnymi uczuciami i przekonaniami, od której wyniku zależy ostateczna forma Boga.
Shin obudził się w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Właściwie to nie pomieszczeniu... Shin był gdzieś pośrodku pustki. Czarnej, bezkresnej pustki.
Co jest kurwa...
Nagle zobaczył przed sobą jasną postać. Przyjrzał jej się z bliska... To był on! Ale jakby... Inny. Miał białe włosy, białe ubranie... Wyglądał jak Shin... Ale z odwróconymi kolorami!
-Załatwimy to w tym miejscu. Ty kontra ja. Zła część Shina i Dobra część Shina. Makaioshin Shin i Kaioshin Shinkun, osobowość chwiejąca się na tych dwóch płaszczyznach. Dzisiaj się to rozstrzygnie. Wygra jeden. Jeden będzie rządził. Szykuj się.
"Dobry" Shin zaszarżował na Shina. Ten nie był mu dłużny. Wystrzelił w jego stronę. Starli się gdzieś pośrodku dzielącej ich odległości. Oboje uderzyli prawą ręką, uderzając ukośnie w dół z góry. Przez chwilę walczyli, w pewnym sensie zakleszczeni w tej pozycji, próbując przepchnąć się, jednak żadnemu się to nie udało. Odskoczyli od siebie, i znowu zaatakowali, oboje uderzając lewą ręką, w taki sam sposób jak przedtem prawą. Ponownie od siebie odskoczyli. Shin przyjął pozycję.
Jakby ktoś nie wiedział jaką Shin ma pozycję do walki:
Jednak jego przeciwnik zrobił dokładnie... To samo. Shin nie wytrzymał, i wściekle zaszarżował na Shinkuna, atakując go wściekle pięściami, jednak ten odbijał jego ciosy, idealnie spokojny, używając głównie swoich łokci i przedramion.
Something Like That:
Shin poczuł uderzenie na swojej twarzy, dość mocne, by odrzucić go na trzy metry. Shin, wściekły, poleciał do niego i kopnął go z całej siły prawą nogą, lecz ten zablokował cios kolanem, to samo stało się gdy Shin użył kopniaka z lewej nogi.
Shinkun Block:
Shin odskoczył od swojego przeciwnika, lekko dysząc.
-Ten śmieć mnie po prostu kopiuje, zna każdy mój ruch... Co jest grane. Jak mam z nim wygrać?
Shin spróbował się uspokoić, głęboko oddychać. Jego przeciwnik po prostu na niego patrzył, z zadziornym uśmieszkiem, śmiejąc się cicho.
-Nie możesz wygrać, Shin. Jestem kwintesencją twojej dobrej strony. Ty nie jesteś zły. Doskonale wiesz że źle zrobiłeś. Przyznaj mi to. Nie chciałeś tego. Chciałeś być Kaioshinem!  Chciałeś pomagać, siać dobro! I co teraz? CO TERAZ? SHIN?! CO TERAZ BĘDZIESZ SIAŁ?
Shinjin stał ze zwieszoną głową. Słyszał w swojej głowie głosy, które mówiły mu co może siać.
Mord.
-Nie...
Zniszczenie
-Nie.
Śmierć.
-Nie!...
Zgrozę.
-NIE!
Więc co?
-Haha... Hahahahaha... HAHAHAHAHA!
Spojrzał na Shinkuna. Oczy mu się wręcz świeciły, i świdrowały jego przeciwnika na wylot.
-Sprawiedliwość.
Wystrzelił jak strzała. Serwował mu kolejną serie ciosów, tym razem jednak ten drugi miał większy problem z blokowaniem ich. Shin śmiał się. Śmiał się tym samym śmiechem, co wtedy, gdy Beatroo i Trunks byli mordowani przez Mirę. Udało się. Trafił w twarz swojego odbicia. I znowu. I znowu. I znowu. Zaczął obijać mu tą jego mordę. Tę jego zasraną mordę. Nawet ją zabrał od Shina. Shinkun, kurwa jego mać. Gówno prawda. To on był Shin. On, i tylko on. Poczuł uderzenie gdzieś pod biodrem, to jego wróg zdążył przełamać jego serię i kopnął go lewą nogą w prawe biodro. Shin poczuł kolejne uderzenia w brzuch. Stracił chwilowo oddech. Jego przeciwnik na pewno się nie patyczkował. Shin poczuł krew płynącą z jego ust. Nagle... Jego brzuch został przebity. Jak to się stało? Czemu?
-Haha... No widzisz. Dobro zawsze wygrywa. Nie ma co do tego wątpliwo-
Shin wepchnął się głębiej na jego rękę, tylko po to, by złapać go za szyję i mu ją zmiażdżyć. Jego odbicie wyciągnęło z niego swoją rękę, i bezwładnie opadło w bezkresną przepaść. Shin porzygał się krwią. Wszystkie siły go opuszczały. Poczuł że... Ginie. Jednak nagle poczuł się tak, jakby nagle wynurzył się z głębokiej wody.

Ciało Shina uniosło się, obróciło i stanęło na prawą nogę, lewą zawijając do tyłu. Wyglądało... Inaczej. Oczy Shinjina były podkrążone, ( Jak te u SSJ4 Razz) jego oczy były jeszcze bardziej krwiste, aura powiększyła się, mięśnie lekko zanikły, jego sylwetka była bardziej wcięta w talii. Wiatr powoli ruszał jego włosami. Gdy otworzył oczy, czarna aura wystrzeliła do góry, ale zaraz po sekundzie się uspokoiła. Skończyło się. Zła część Shina wygrała.
-Hehehehe... Shinkun był dobry, Shin był pomiędzy... Ja będę... Shinmasu. Tak, to dobre imię. Zresztą, i tak wszyscy będą mówić na mnie Shin. Ale efekt pozostaje. Hehe... Pora zacząć nową przygodę. Nowy ja. Dobra Laptor, lecimy. 
Shin poleciał za Laptorem do jego domu. Przez czas lotu myślał o śmiertelnikach-lecz widział ich teraz... Inaczej. Jak biedne owieczki które pogubiły się, i potrzebują kogoś, kto wskaże im na powrót właściwą ścieżkę. I Shin będzie tym kimś. Wskaże tym biednym owieczkom drogę. A jeśli będą oporne... Skróci im cierpienia życia na złej ścieżce.
I tak zapanuje sprawiedliwość.



______________________
z/t
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Areia on Sro Paź 04, 2017 11:25 pm

Szkarłat. Nie wiedziała dlaczego, ale ta barwa działała na nią przyciągająco. Czy to możliwe, by stało się to skutkiem ubocznym po spożyciu próbki tej wody ponad rok wcześniej? Nie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie. Mimo wszystko lubiła się tu pojawiać.
Na szczycie wodospadu pojawił się jasny błysk, a z niego wyłoniła się ona - bogini o zielonej skórze i oczach bezdennych niczym otchłań. Usiadła na skałach i zapatrzyła się w dal. Na co jej przyszło wybierać się do piekła? Co jej to dało? Tylko obrażenia wewnętrzne i znaczny ubytek energii po niezbyt przemyślanym przeskoku. To nie miało żadnych profitów. Sądziła, że jeśli pozna tego saiyanina, to coś ulegnie zmianie. Nie zmieniło się jednak nic. Spotkanie z tym śmiertelnikiem nie przyniosło pożądanego efektu. Dlaczego? Może to nie on?
Przypomniała sobie, jak kiedyś spotkała w tym Królestwie małe, czarne stworzonko. Tsuful imieniem Yatta. Ta mała zaciekawiła ją jako pierwsza od wieków, a było to ich jedyne jak dotąd spotkanie. Nie wiedziała, co tamta makaioshinka z nią zrobiła i nie miała jak się tego dowiedzieć. Kojarzyła jednak, że Tsufulianie i Saiyanie żyją na jednej planecie, którą każde z nich próbuje przejąć dla siebie. Tsufule pragną wyzwolenia spod jażma najeźdźców, Saiyanie zaś widzą w czerwonej planecie swój nowy dom i nie zamierzają nikomu go oddawać. Nie rozumiała tego konfliktu. Czy Vegeta zwana dawniej Plant nie była na tyle obszerna, by pomieścić obie rasy bez konieczności ich wzajemnej eksterminacji? Zdawała sobie sprawę, że śmiertelnicy potrafią być okrótni, nieraz nawet bardziej od bogów i demonów, z którymi najczęściej miała styczność. Czy to jednak miało jakiekolwiek znaczenie? Czy tylko z powodu tego wrodzonego okrócieństwa muszą wyrzynać się nawzajem? Jaki w tym cel? Ostatecznie nie zostanie nic poza zgliszczami i stertą trupów...

[start: 4.10. 23:25]
avatar

Areia

Liczba postów : 65

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Areia on Pią Paź 06, 2017 1:54 pm

Będąc pogrążona we własnych myślach, nie zwracała uwagi na otoczenie. Szkarłatne wody płynęły obok niej, spadając w dół wodospadu, a powodowany przez to szum działał uspokajająco. Sama nie wiedziała, co tak właściwie przywiodło ją do tego miejsca. Chciała spokoju? Odpoczynku?
W dalszym ciągu błądziła gdzieś myślami, a właściwie cały czas kierowały się one w stronę tego obcego, który pojawił się przy Anticalu w więzieniu. Jego energia napawała ją niepokojem, choć nie sądziła, by to, co od niego czuła, było pełnią jego mocy. Z pewnością ukrywał swoją obecność przed strażnikami. Wiedziała, że można się tego nauczyć. Że można kontrolować przepływ własnej energii do tego stopnia, by ograniczyć jej emisję do minimum. To mogło uczynić daną osobę niewykrywalną.
Zastanawiała się, czego ten obcy chciał od saiyanina. Mimo że ryzyko powrotu było duże, nie mogła oprzeć się wrażeniu, że dzieje się coś poważnego. Sęk w tym, że nie miała jak tego sprawdzić bez jednoczesnego narażania własnej osoby. Westchnęła tylko przeciągle. Po co w ogóle zawraca sobie tym głowę? To jej nie dotyczy, więc jaki w tym sens? Oczyściła umysł ze zbędnych myśli, skupiając się tylko i wyłącznie na szumie otaczającej ją wody.

[koniec: 6.10. 13:50]
avatar

Areia

Liczba postów : 65

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Areia on Sro Paź 11, 2017 1:34 pm

Szum wodospadu odbijał się echem w jej głowie, jednak po jakimś czasie nawet ten dźwięk przestał do niej dochodzić. Nadal siedziała na skałach, też jej umysł był w zupełnie innym miejscu. Znała to uczucie, wszak wielokrotnie już wpadała w ten stan. Stan zwany medytacją zupełną. Zadziwiający był fakt, że za każdym razem przestrzeń wokół niej wyglądała inaczej. Raz była jaśniejsza, raz ciemniejsza, ale zawsze potrafiła w niej rozróżnić barwy. Tym razem otaczała ją niczym niezmącona ciemność, mrok. Lecz nawet Areia wewnętrznie czuła, że coś się zmieniło. To było niczym podświadome przeświadczenie, że właśnie jest gotowa. Ale na co?
W świecie przepełnionym złem tylko silni mogą przetrwać. To była prawda, która towarzyszyła jej od wieków i stanowiła powód ciągłego samodoskonalenia. Każdy kolejny krok, każdy trening ją wzmacniał i zwiększał pokłady energii w niej kwitnącej, teraz jednak czuła, że skrywa w sobie większą moc, która właśnie domagała się uwolnienia.
Otworzyła oczy, rozglądając się po pustce. Sama nie wiedziała, czego ma się spodziewać. Wiedziała, że musi przełamać jakąś barierę, oswobodzić to, co w niej drzemie, by wreszcie wznieść się na wyżyny, stać się silniejszą niż kiedykolwiek wcześniej. Nagle przestrzeń pojaśniała, a wokół niej w przeróżnych kierunkach zaczęły krążyć jasne i ciemne odłamki czegoś, co przypominało kryształki. Jedne czarne, jakby zrobione były z obsydianu, inne zaś białe niczym górskie kryształy. Wirowały jednostajnie, zamykając ją w swego rodzaju barierze. Podświadomie wyciągnęła rękę, ujmując w dłoń jeden z czarnych odłamków.
Świat wokół niej zafalował, a ona nie była już w tej samej pustce, a unosiła się nad suchą i zniszczoną ziemią. Słyszała śmiech i kolejne wybuchy, a gdy odwróciła się w tamtą stronę, ujrzała… siebie. Zielonoskóra bogini otoczona mroczną aurą unosiła się tuż nad powierzchnią, wystrzeliwując ze swych dłoni kolejne fale ki, które pochłaniały kolejne istnienia. Włosy miała nastroszone, falujące na wietrze przy każdym podmuchu, w pustych oczodołach połyskiwało szaleństwo, które równie widoczne było w wręcz szaleńczym grymasie, który zapewne miał być uśmiechem. Postać wręcz tańczyła na zgliszczach, śmiejąc się za każdym razem, gdy do jej uszu dochodziły krzyki agonii. W pewnej chwili jednak zastygła w bezruchu, wpatrując się w jeden punkt – postać ją obserwującą.
- Witaj, siostro – usłyszała własny głos padający z tych nienaturalnie wykrzywionych ust. Cofnęła się odruchowo. – No chodź! To twoje dzieło! To twoja przyszłość! Mroczna przyszłość…
Śmiech rozniósł się echem w jej głowie, gdy palce poluzowały uścisk na kryształku. Obraz się zamazał, a ona znów była w tej wirującej sferze, wpatrując się w czerń odłamka w dłoni. To nie jestem ja. Co do tego nie miała wątpliwości. Nigdy nie była nazbyt okrutna czy szalona. Znała wartość życia i na swój sposób je ceniła. Nigdy też nie czerpała przyjemności z aktu niszczenia. To z pewnością nie była ona. Wypuściła czarny okruch, tym razem sięgając po jeden z białych. Rzeczywistość znów uległa zmianie.
Siedziała na soczyście zielonej trawie, wpatrując się w błękitne niebo upstrzone kilkoma obłokami. Gdzieś wyżej widziała także planety, których władcy sprawowali pieczę nad poszczególnymi częściami całej galaktyki. Czuła wewnętrzny spokój, ukojenie, wiedziała też, że tak właśnie przedstawia się naturalny porządek rzeczy. Wszystko dobrze się układało… Dobrze? To znaczy jak?
Na jednym ze wzniesień dostrzegła znajomą postać, choć im wyraźniej ją widziała, tym bardziej obca się wydawała, mimo że przypominała ją samą. Podstawową różnicą były jej oczy oraz spojrzenie. Czarna otchłań, do której przywykła, u tamtej jaśniała srebrem, a gdziekolwiek spojrzała, roztaczała wokół siebie niepojęte ciepło i dobroć.
- Areia-san! Areia-san! – usłyszała wołanie, a srebrnooka odwróciła się z delikatnym a zarazem łagodnym uśmiechem, mówiąc coś do podbiegającego do niej młodego shinjina. Zdawało się, że coś mu tłumaczy, bo ten zaraz podskoczył uradowany, uściskał ją i pobiegł dalej. Czarnooka wzdrygnęła się na ten widok. Co to w ogóle miało być? Gdzie ona się, u licha, znalazła?
Długo nie musiała czekać, by ta znajoma a zarazem tak obca jej postać znalazła się przy niej. Na jej twarzy gościł ten sam pogodny uśmiech, tak dziwny w odbiorze. Areia spróbowała również się uśmiechnąć, wyszedł jej jednak jakiś zniesmaczony grymas, na widok którego tamta tylko się zaśmiała. Ten śmiech nie przywoływał jednak dreszczy, nie zwiastował szaleństwa i zniszczenia, wręcz przeciwnie. Był nad wyraz ciepły i serdeczny.
- Och, siostro – jasnooka otarła pojedynczą łzę. – Spójrz tylko na to wszystko. Czyż to nie piękne. Wszystko ma swoje miejsce, swój porządek, a kaioshini dbają, by każdy żył w spokoju. Jesteśmy protektorami świata. Dołączysz do nas?
Mroczna bogini rozejrzała się dookoła, ostatecznie wzrok zatrzymując na odzianej w jasne szaty postaci, która wyciągała do niej dłoń. Taka byłaby, gdyby nie została zesłana? Gdyby kaioshini nie obawiali się jej pustego spojrzenia? Jej usta wykrzywiły się w czymś na kształt smutnego uśmiechu, gdy patrzyła wprost w srebrzyste oceany oczu tamtej.
- Przykro mi, to niemożliwe – stwierdziła chłodno, wstając. – To kaioshini zesłali mnie tam, gdzie żyłam przez te setki lat. Mieliby ot tak przyjąć mnie do siebie i uznać za jedną z nich? Mnie? To nigdy nie nastąpi.
Wypowiedziawszy te słowa, otworzyła dłoń, w której zamknęła jasny odłamek, wracając na powrót do przestrzeni, z której wystartowała. Zastanawiała się nad możliwościami, jakie zostały jej przedstawione. Z jednej strony miała mroczną przyszłość, w której zmieni się w szalonego niszczyciela, z drugiej – nierealną wizję włączenia jej osoby w grono tych „dobrych” shinjinów. Ale czy właściwie miała jakikolwiek wybór? Wszystko sprowadzało się do przyjęcia na siebie nieuniknionego szaleństwa, jakie było jej pisane. Problem jednak w tym, że nie widziała siebie w tej roli. I nie zamierzała godzić się z taką przyszłością, tego była pewna bardziej, niż czegokolwiek innego. Nigdy nie zgodzi się na robienie z niej nieposkromionego szaleńca i niszczyciela. Będzie podążała własną ścieżką, a by tego dokonać, będzie jej usilnie szukać, aż wreszcie znajdzie swoją drogę.
Z tym postanowieniem rozłożyła ramiona, zamykając oczy, i chwyciła dwa losowe odłamki, po jednym na każdą rękę. Czuła pulsującą w kryształach moc, ale nie miała zamiaru jej ulec. To ona miała panować nad nią, nie odwrotnie. A energia z drobinek zaczęła wlewać się w jej ciało z niebywałą prędkością…
Jej powieki rozwarły się gwałtownie, a ona wiła się na skałach, eksplodując mocą. Czarno-biała fala wirowała nad nią, próbując rozerwać jej ciało i umysł. Z gardła bogini wyrwał się krótki okrzyk, gdy zaciskała pięści, starając się skontrować atakującą ją energię. Uniosła się nad ziemię, napinając wszystkie mięśnie. W czarnych otchłaniach rozbłysły ognie eksplodujących gwiazd, ciemne włosy uniosły się nieznacznie, nastraszając, ciało zaś zareagowało gwałtownie. Czerń i biel walczyły między sobą o dominację, ostatecznie łącząc się i oblewając postać mrocznej bogini srebrzystą poświatą. Czuła przepełniającą ją moc, która emanowała z każdego skrawka skóry. Jej odzienie falowało pod wpływem podmuchów energetycznych, gdy opadała znów na skały.
Cała jej postawa wręcz emanowała majestatem, a ona po prostu stała i przyglądała się własnym dłoniom, teraz otoczonych srebrną otoczką. Widziała wyraźnie odznaczające się mięśnie, ścięgna, nabrzmiałe jeszcze żyły. Była inna niż jeszcze chwilę temu i dobrze to wiedziała. Jej ciało było gotowe, by przyjąć na siebie tę moc, a do zainicjowania tego potrzebna była jej wola. Nie była mroczną sobą, która niszczy wszystko na swojej drodze. Nie była też odzwierciedleniem tej dobrotliwej wersji, która zwała siebie i sobie podobnych protektorami świata. Stanowiła coś zupełnie innego. Uosobienie chłodnego opanowania i nieposkromionej mocy. Wyciągnęła dłoń w stronę szkarłatnej wody, kumulując w niej energię. Blast poszybował do przodu, rozbryzgując ciecz we wszystkie strony, by po chwili zderzyć się z hukiem z gruntem i eksplodować. Tak, była o wiele silniejsza niż wcześniej. Wzniosła się nad wodospad, wpatrując w dal, a moment później sfrunęła w dół wzdłuż rzeki. Musiała się przekonać, czym obecnie dysponuje.

[z/t]
avatar

Areia

Liczba postów : 65

Powrót do góry Go down

Re: Szkarłatny Wodospad

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach