Rzeka Śmierci

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Rzeka Śmierci

Pisanie by Admin on Wto Gru 22, 2015 1:29 pm

First topic message reminder :

Rzeka krwi przepływająca przez diabelskie królestwo. Podobnie jak Szkarłatny Wodospad, wody tego miejsca potrafią nieźle uprzykrzyć życie. Należy uważać i nie kąpać się zbyt długo...
Często można tutaj spotkać przedstawicieli rasy Makaioshin, którzy akurat zażywają odpoczynku lub po prostu w towarzystwie szumu fal knują kolejny demoniczny plan.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 317

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Areia on Nie Kwi 23, 2017 4:29 pm

Pokraki chciały ją otoczyć, lecz nie dała im na to najmniejszej szansy, wykorzystując przewagę. Wzniosła się ponad przegniły las, a następnie skręciła i odleciała najszybciej, jak się dało, zostawiając stwory daleko za sobą.
Długo nie musiała lecieć, by znaleźć się w zupełnie innym miejscu. Zauważyła w dole szkarłatny strumień rzeki i zatrzymała się, rozglądając dookoła. W prawdzie szukała miejca, gdzie mogłaby odpocząć, zrelaksować się, aktualnie także w pewnym sensie odreagować spotkanie z gremlinami, ale nie zamierzała wchodzić w kolejne niechciane interakcje. Najpierw znajdzie dogodne i puste miejsce, dopiero potem zastanowi się nad lądowaniem. Chociaż... polanka przy rzece wydawała się całkiem dobrą opcją. Tam się skierowała, zachowując pełnię skupienia, nie stawiała jednak stóp na podłożu. Jeszcze nie. Lewitowała po prostu jakieś dziesięć metrów nad ziemią, lustrując chłodnym spojrzeniem otoczenie.
avatar

Areia

Liczba postów : 65

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Laptor on Nie Kwi 23, 2017 10:03 pm

MG


Kiedy Areia była bezpieczna, i kiedy postanowiła odreagować bliskie gwałtu spotkanie (co się odwlecze, to nie uciecze) leciała przez Rzekę Śmierci a właściwie nadal przez las, ale już w lokacji Rzeka. Ponieważ teraz zauważyła ohydną rzekę, cuchnącą i dziwnie wyglądającą. Nad rzeką stał sobie pewien Pan.

We flakoniku miał trzy próbki tej wody, jedną właśnie smakował opuszką małego palca. Zauważył dziewczę, uśmiechnął się i zawołał ją w trymiga:
- Halo Halo, młoda damo, mogłabyś tutaj na momencik?

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Areia on Pon Kwi 24, 2017 9:40 pm

Okolice rzeki zdawały się być o wiele lepszym miejscem niż las pełen rozkładu i chichoczących gremlinów. Mimo że tutejsza woda nie była aż tak czyściutka, jak na przykład te ziemskie, to i tak nie zamierzała się przecież kąpać w strumieniu, a tym bardziej z niego pić.
Lewitując tak w pobliżu szkarłatnych wód, dostrzegła nad brzegiem pewną postać. I właściwie już szykowała się do odlotu, kiedy została przezeń dostrzeżona i zawołana. Areia przyjrzała się jegomościowi. Żółta skóra, brązowa czuprynka na głowie, przylegające do ciała ubranie, a w rękach flakony z krwistą cieczą z potoku. Zawahała się krótko, ale w końcu podleciała do nieznajomego i zatrzymała się w odległości jakichś pięciu metrów, nadal lewitując tuż nad ziemią.
- O co chodzi? - spytała po prostu. Lepiej przejść od razu do konkretów. Obserwowała mężczyznę bardzo uważnie, gotowa zareagować na każdy ruch, który w jakikolwiek sposób by ją zaalarmował.
avatar

Areia

Liczba postów : 65

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Laptor on Wto Kwi 25, 2017 8:37 pm

MG


Dziewczyna nie miała żadnych powodów ani szans na zorientowanie się, że starszy mężczyzna stojący przed nią w czarnym ubraniu ze złotymi obszywkami to w gruncie rzeczy prawie najważniejsza osoba w całym królestwie makaioshinów.
- Widzisz, jestem bardzo stary i na wskutek moich lat nie czuję smaku, nie czuję dotyku ani nie mam węchu. Ta rzeka śmierci smakuje różnie, w zależności od zła w tym miejscu, czy mogłabyś łaskawie posmakować ten i ten flakonik? Wystarczy kropelka na palec.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Areia on Czw Kwi 27, 2017 2:16 pm

Jegomość spotkany nad rzeką miał do niej sprawę. Dość nietypową na pierwszy rzut oka, bo dotyczyła... smakowania zawartości flakoników, które ów człek miał przy sobie. Sam nie mógł zweryfikować smaku cieczy, gdyż - jak sam powiedział - wiek odebrał mu pewne aspekty, jak węch czy smak. Tylko czy mogła ufać mu na słowo?
Ba! Oczywiście, że nie mogła. W tym świecie zaufanie nie istniało, każdy mógł przy pierwszej lepszej okazji wbić drugiemu zatrute ostrze w plecy. Albo poczęstować próbką trucizny na przykład. Przyjrzała się krytycznie krwistej cieczy w naczyniach, po czym utkwiła spojrzenie w jasnych oczach rozmówcy.
- Posmakuj pierwszy, żebym dobrze to widziała - stwierdziła po chwili zastanowienia, stawiając stopy na ziemi. Chciała dać mu do zrozumienia, że nie zamierza wpadać w jakieś durne pułapki, wszak nieznajomy, jak jej się wydawało, wcześniej sam smakował zawartość jednego z naczyń, jej zaś polecił sprawdzenie dwóch pozostałych.
Nie miała do niego nawet krzty zaufania, ale jego zachowanie jak i sposób wypowiedzi w pewien sposób ją intrygowały. Nie wydawał się być podobny typowym przedstawicielom makaioshinów - przesiąknięty złem i zgnilizną otaczającej ich rzeczywistości. Było w nim coś... innego.
avatar

Areia

Liczba postów : 65

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Laptor on Czw Kwi 27, 2017 4:14 pm

MG


Mężczyzna zmarszczył widocznie czoło w oznace niezadowolenia, westchnął cicho, aż para z ust mu wyleciała (może to za sprawą posmakowania zawartości jednego z flakoników), wziął ręce za plecy i przeszedł się kawałek w lewo po czym wrócił na swoje miejsce.
- Dziewczęta takie jak Ty, nie mają za grosz szacunku do starszych, prawda? - Powiedział, przy ostatnim słowie przekręcając głowę w twoim kierunku.
- Dobrze, musisz wiedzieć, że to nie była prośba niegodziwa samico. - Dodał po czym po prostu zniknął ci z oczu by za chwilę pojawić się za dziewczyną ściskając mocno jej kości policzkowe w dołeczkach, a gdy otworzyła usta zwyczajnie wlał trochę zawartości flakonika do jej ust i puścił ją jednocześnie na dwa metry się oddalając od pewnie kaszlącej kobiety.
- Zobaczmy na skutki. - Dodał uśmiechnięty.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Areia on Czw Kwi 27, 2017 5:33 pm

Widziała wyraźnie, jak mężczyzna marszczy czoło po jej wypowiedzi. Nie był zadowolony, to mogła stwierdzić od razu. Obserwowała go uważnie, gdy zaczął się przechadzać, i słuchała, gdy sam się odezwał.
Szacunek dla starszych? Przechyliła lekko głowę na bok. Nikt nigdy nie mówił nic o szacunku. A może po prostu ona nie do końca rozumiała to pojęcie, bo nie miała z czym je porównać? Nie była w stanie stwierdzić jednoznacznie.
Nieznajomy stwierdził po chwili, że to wcale nie była prośba. W dodatku chyba ją obraził. Nie miała nawet jak zareagować na określenie jej osoby mianem "niegodziwej samicy", gdyż właśnie w tym momencie jegomość dosłownie rozpłynął się w powietrzu. Rozszerzyła ze zdziwienia oczy, w następnej chwili czując chwyt na twarzy. W wyniku ruchu dłoni ją trzymającej usta rozwarły się mimowolnie, a do nich wlana została zawartość flakonika.
Areia odruchowo zamachnęła się ramieniem w tył, lecz napastnik zdążył się odsunąć. Zachwiała się, krztusząc wlaną jej do gardła cieczą z rzeki. Ten staruszek był zadziwiająco szybki, wiedziała, że mógłby ją rozłożyć na łopatki w mgnieniu oka. O ile gnomy z lasu nie stanowiły jakiegoś szczególnego zagrożenia, o tyle uśmiechający się do niej jegomość wykraczał daleko poza jej skalę. Wyprostowała się.
- Dlaczego? - zapytała, ocierając usta z resztek cieczy. Część niestety połknęła, resztę wykaszlała, ale mimo wszystko... - Po co to wszystko?
Nie wiedziała, czego się spodziewać. Czy woda z rzeki może mieć na nią jakiś wpływ? Jeśli tak, to jaki? Wyglądało na to, że zaraz się przekona.
avatar

Areia

Liczba postów : 65

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Laptor on Czw Kwi 27, 2017 6:17 pm

MG


Dziewczyna sądziła, że mężczyzna posiadał nadludzką prędkość poruszania się, lecz to była zwykła (no może nie taka zwykła) technika poruszania się jak przystało na jednego z Makaioshina, dzierżącego najwyższy z możliwych tytułów... Mężczyzna zdawał się nie słyszeć tego co mówiła niewiasta, oglądał ją dookoła z zaciekawieniem, lecz gdy przestała się krztusić wyciągnął jakiś notesik zza ubrania i zaczął notować.
- A więc próbka numer 78 nie przyniosła tego dnia żadnego efektu, to fascynujące! - Powiedział rozradowany mężczyzna i dodał po chwili - Ta próbka jako jedna z 11 nie uśmierciła tego, kto ją wypił, no no no no. - Uśmiech miał od ucha do ucha.
- Ach tak, nie przedstawiłem się. Nazywam się Gomasu, jestem najstarszym Makaioshinem w tym królestwie i jedynym tak mądrym. - Powiedział wypowiadając ostatnie słowa ze szczerym zacieszem, aż przysłonił usta dłonią.
- A jak Ty masz na imię o zielona, niewychowana istotko? - Zapytał chowając notesik.


Ostatnio zmieniony przez Laptor dnia Czw Kwi 27, 2017 10:42 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Areia on Czw Kwi 27, 2017 7:30 pm

Jej pytanie zostało kompletnie zignorowane. Jegomość najwyraźniej nie zamierzał na nie odpowiadać, albo po prostu uznał odpowiedź za zbyteczną. Zamiast tego sięgnął za pazuchę po notes i zaczął coś zapisywać, pomrukując coś pod nosem. Wcześniej się jej przyglądał, teraz notował, w dodatku był całkiem zadowolony, jakby właśnie udał mu się jakiś eksperyment.
O dziwo, chyba tak rzeczywiście było, choć jego słowa odebrała zgoła inaczej. Czy on ją właśnie wykorzystał w roli obiektu doświadczalnego, narażając jej życie na ewentualny koniec? W końcu jedenaście próbek nie skutkujących uśmierceniem z siedemdziesięciu ośmiu ogółem raczej nie dawało wysokiego procentu przeżywalności "króliczków doświadczalnych". Już otwierała usta, żeby się poskarżyć na takie przedmiotowe traktowanie jej osoby, kiedy mężczyzna się przedstawił. Z imienia i poniekąd funkcji. To odebrało jej mowę. Mogłaby przysiąc, że już gdzieś słyszała to imię i oznaczało ono bardzo wysoko postawionego bożka. Czyżby więc stał on właśnie przed nią? Zamrugała kilka razy, słysząc skierowane do niej pytanie. No raczej, że do niej, skoro w pobliżu nie było nikogo innego.
- Jestem Areia - przedstawiła się chłodno, jak miała w zwyczaju. - Dlaczego uważasz... uważa pan... że jestem niewychowana?
Poprawiła się odruchowo, by nie denerwować niepotrzebnie rozmówcy. I tak już wcześniej zauważyła, że nie podobało mu się, w jaki sposób się do niego uprzednio zwracała. Jeśli rzeczywiście był tym Gomasu (a wątpiła, by znalazł się jakiś inny), musiała znać swoje miejsce w szeregu.
avatar

Areia

Liczba postów : 65

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Laptor on Czw Kwi 27, 2017 10:46 pm

MG


Mężczyzna podszedł nieco bliżej, na odległość zaledwie dwóch metrów do dziewczyny, po czym z nieporuszoną miną zamiast uśmiechu zaczął cytować:
- "Posmakuj pierwszy, żebym dobrze to widziała". Każde wychowane stworzenie nie zwracało by się do nikogo takim tonem i w tej osobie czyż nie? Starzec prosi o pomoc, jednakże ta zostaje odepchnięta, jeszcze oskarżyłaś mnie nieświadomie, albo i świadomie o próbę oszustwa. - Mężczyzna mówił te rzeczy w zupełnej świadomości, że w końcu sam chciał oszukać dziewczę i właściwie to zrobił. Prawił o dobrym zachowaniu, podczas gdy sam wepchnął jej truciznę do gardła.
- No dobrze, no dobrze. Tacy jak Ty mogą mi się przydać, skoro nie zginęłaś hehe. Przybądź do pałacu, a może znajdzie się jakieś zadanie dla ciebie. To będzie... W tę stronę. - Powiedział po czym zupełnie zniknął.

__
Koniec przygody.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Areia on Pią Kwi 28, 2017 2:06 am

Gomasu zbliżył się, pozostawiając między nimi dwa metry przestrzeni, a twarz miał poważną, bez śladu wcześniejszego uśmiechu. A jednak uczepił się jej wcześniejszej kwestii. Z tej perspektywy i z posiadaną obecnie wiedzą na temat mężczyzny rzeczywiście mogła uznać własne słowa za dość... niegrzeczne.
Makaioshin jednak nie wiedział, że całkiem niedawno przeżyła pewien nieciekawy epizod i po prostu wzmożyła się u niej ostrożność, zaś cała reszta została zepchnięta na drugi plan. Włącznie z prośbą o pomoc, która, bądźmy szczerzy, zakończyła się wymuszeniem współpracy z możliwością narażenia jej życia. Nie chciała jednak tego komentować, dość już dziś się pogrążyła w oczach tego starca. Chociaż...
Polecenie zgłoszenia się w pałacu dawało jej jakąś perspektywę naprawy własnej sytuacji. A może jej pogorszenia? Zważywszy, że bożek zainteresował się jej osobą tylko dlatego, że przeżyła jego niecny eksperyment, mogła spodziewać się właściwie wszystkiego. Nawet posłania na śmierć. Skinęła tylko głową, gdy wskazał jej kierunek, w następnej chwili bowiem mężczyzna znów się rozpłynął.
No i została sama. W sumie takie było zamierzenie, gdy tu przyleciała. Spojrzała jeszcze na krwistą rzekę, zaraz potem skręciła między drzewa, znikając gdzieś w gąszczu.
avatar

Areia

Liczba postów : 65

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Areia on Nie Maj 14, 2017 11:17 pm

Znalazła się w gąszczu porastającym okolice krwawej rzeki. Wcześniejsze wydarzenia wciąż odbijały się echem pod jej czaszką, jednak zostały przez coś zagłuszone. Jedna myśl, która przebiła wszystkie - sposób na nowe wykorzystanie swojej energii, przekucie ki w fizyczną formę. Wiedziała, jak uwolnić ją w czystej postaci, znała sposób na odepchnięcie przeciwnika, chciała jednak wykorzystać swoją moc w zgoła odmienny sposób. Bez wahania przeszła do działania, w końcu ta myśl mogła pomóc jej rozwinąć siebie. Wykonała kiai, wyrzucając swoje ramię do przodu. Przyjrzała się efektowi tejże techniki. Poczuła, jak moc przepływa przez jej ciało. Moc, którą musiała podporządkować swojej woli. Musiała zawładnąć nad dzikim strumieniem energii, który co dnia przepływał przez jej wnętrze.
Skupienie przyszło jej z łatwością. Zamknęła oczy, chciała stać się jednością z mocą, która się w niej kryła. Czuła wypełniającą ją życiodajną energię, mieszkającą w każdym jej mięśniu, w każdej żyle, wydobywającą się z niej z każdym ruchem, napędzającą organizm do pracy. Musiała zmienić ją z mocy dającej życie w taką, która będzie w stanie je odebrać. Wyciągnęła wyprostowane ramię przed siebie, miała stać się ona przekaźnikiem. Skupiła swoją energię, jak gdyby chciała użyć kiai, pobudziła jej przepływ w ręce. Jednak obwód nie był do końca zamknięty, część mocy pozostawała na wierzchu wyprostowanej dłoni. W samym jej centrum niemrawo zaczęła zbierać się energia, jednak nagłe zamknięcie przepływu sprawiło, iż zebrała się zbyt szybko. Moc kształtująca się w kulę była zbyt niestabilna, pocisk samoistnie eksplodował pod wpływem zbyt dużej jej ilości. Areia nie cofnęła jednak ręki, ze spokojem oceniła wynik swego nieudanego eksperymentu.
Wyciągnąwszy wnioski, postanowiła podjąć drugą próbę. Była pewna, że to, czego chce dokonać, jest możliwe. Znalazła błąd w swoim podejściu i nie omieszkała go skorygować. Znów zamknęła oczy. Tak jak poprzednio przyspieszyła przepływ ki w swojej ręce. Wiedziała, że musi zebrać ją w jednym miejscu. Uwalniała energię na wierzchu dłoni, sprawiając, iż ta zaczynała wirować. Jednak samo w sobie nie było to drogą do sukcesu. Wirująca moc była wolniejsza niż ta, która dostawała się do dłoni. Dzięki temu jej część mogła pozostać między palcami w ilości, którą mogła kontrolować. Wirująca energia formowała się w kulę. Bogini była w pewnym sensie dumna ze swojego dzieła, wciąż jednak zbierała coraz większe ilości energii. Chciała wiedzieć, jak wielką mocą może dysponować ów pocisk ki. Kula urosła do rozmiarów, które wypełniły drobną dłoń Arei. Większa moc stawała się zbyt trudna do kontrolowania, po prostu ulatniała się w niebyt. Technika była gotowa, umysł odniósł zwycięstwo nad materią. Bogini spojrzała na pocisk znajdujący się w jej dłoni, obejrzała go dokładnie, oceniając swoją technikę niczym koneser dzieło sztuki. Po chwili wystrzeliła ki blast wymierzony w rzekę, aby sprawdzić, jakich zniszczeń jest w stanie dokonać jej odkrycie. Wynik był zadowalający.
avatar

Areia

Liczba postów : 65

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Areia on Pon Cze 12, 2017 4:30 pm

Siedziała pod jednym z drzew, oczy mając zamknięte. Ostatnie wydarzenia uprzytomniły jej, jak ważną rzeczą jest kontrolowanie emitowanej przez nią energii. Nauczyła się tworzyć pociski energetyczne, ale to jej nie wystarczało. Zdała sobie sprawę z własnej bezczynności i słabości. W tym świecie tylko silni mogą przetrwać, a skoro tak to i ona musi stać się silniejsza.
Przed jej oczami znów stanęły trzy pokraki, z którymi miała niedawno do czynienia. Obleśne małe gnomy, które miały na nią chrapkę. Na jej twarzy pojawił się nieprzyjemny grymas, ale kontynuowała myśl. Musi się skupić, jeśli chce osiągnąć zamierzony cel. Patrzyła uważnie, jak gremliny podchodzą bliżej, chcąc ją otoczyć, postanowiła jednak użyć innej taktyki niż ostatnio. Nie będzie uciekać, a stawi im czoła. Ugięła lekko kolana, stając na przedniej części stóp, a gdy stworki były w odpowiedniej odległości, odbiła się od podłoża i zaatakowała. Pierwszym celem był gnom po środku, którego odepchnęła uderzeniem otwartą dłonią w klatkę piersiową. Zaraz potem obróciła się, silnym kopniakiem posyłając kolejnego na spotkanie z najbliższym drzewem. Drewno skruszało, łamiąc się pod naporem jego cielska. Ostatniego przeciwnika potraktowała najpierw kiai, by po chwili strzelić pociskiem energetycznym prosto w jego głowę. Ta rozpadła się z trzaskiem, eliminując oponenta.
Zostało dwóch. Pierwszy, wcześniej odepchnięty, właśnie nacierał, próbując ją pochwycić. Nie dała się, uchylając się delikatnie, i wystawiła kolano mknące na spotkanie z wrogiem. Ten zgiął się w pół, a następnie zaskowyczał, gdy potężnym młotem z góry łamała mu kręgosłup. Obślizgła łapa znalazła się bardzo blisko jej twarzy, w odległości zaledwie milimetrów. Odchyliła się ostro w tył, przepuszczając ostatniego z przeciwników nad sobą, i jeszcze zanim całkiem ją minął, wpakowała mu ki blasta w brzuch. Skrzywiła się, czując na ciele śluz będący pozostałością po stworzeniu. Po raz ostatni utworzyła w dłoni kulę energii, by unicestwić ostatniego z żywych jeszcze gnomów. Zaraz potem odetchnęła głębiej i otworzyła oczy.
Nie sądziła, że starcie w umyśle będzie takie męczące. Po prawdzie pokonała całą trójkę pokrak, ale były one słabe i zbyt wolne, by mierzyć się z jej obecnymi umiejętnościami. Będzie musiała znaleźć alternatywę. Wstała powoli, podpierając się dłonią na pniu, odetchnęła głębiej i ruszyła przed siebie. Poszukiwania najlepiej zacząć od zaraz.

[z/t]
avatar

Areia

Liczba postów : 65

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Shiro on Sro Sie 30, 2017 12:50 am

Od wpadnięcia do trującej wody minęło już dobre kilkadziesiąt minut zdecydowanego marszu. Powiewające na kłującym w płuca wietrze odzienie boskiego pustelnika zdążyło już całkowicie oschnąć. Sam jego nosiciciel rozglądał się po krajobrazie tejże napawającej raczej negatywnymi uczuciami krainy z pewnym rodzajem wisielczego uśmiechu.
- Cudownie - pomyślał. - Człowiek jest tu pierwszy raz, a już czuje się jak w domu. Bynajmniej nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Wszytko wydawało tu się takie martwe. Opuszczone. Ale też nawiedzone. Miejsce to doskonale nadawałoby się na ilustrację jakiejś powieści osadzonej w postapokaliptycznych klimatach.
Wkroczył w obumarłe na pierwszy rzut oka gęstwiny. Wiedział, że za każdym drzewem czyha niebezpieczeństwo. I na to liczył - przybył tu właśnie w poszukiwaniu przygód. Na takową nie musiał długo czekać. Zaraz zza siwych, spróchniałych konarów drzew wyskoczyły jakieś dziwne, niskie stworzenia, przypominające niezbyt udane karykatury wizerunku szatana. Nie wyglądały na silne, ale było ich naprawdę bardzo dużo. Zabawa właśnie się zaczynała.
START TRENINGU 30.08.2017 godz. 00:50
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 300

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Shiro on Czw Sie 31, 2017 1:42 am

KONIEC TRENINGU 31.08.2017 godz. 1:42
Pustelnik stał spokojnie pośród obficie splamionych krwią drzew, na których gałęziach wisiały truchła upiorów. Niektóre z nich miały długie rany cięte, inne wyzionęły ducha pozbawione kończyn, część została po prostu pobita na śmierć. Niewyróżniające się od pozostałych ciało właśnie kręciło się nabite na kij nad ogniskiem. Unoszący się w powietrzu zapach pobudzał wyobraźnię białowłosego, który już prawie czuł wyborny smak karku stworzenia. Nigdy nie kosztował mięsa demona, a to zapowiadało się na naprawdę niezłe. Pewnie popije je wspaniałą nalewką z przepisu tamtego ziemskiego moczymordy... Zaraz, jak on leciał?
Szermierz pogrzebał w kieszeniach, jednak nie mógł znaleźć kartki z wypisanymi substancjami, których nijak nie mógł sobie przypomnieć. Ach, czemu akurat teraz musiało mu się to przytrafić? W sumie mógłby się obyć bez tego trunku i zalać obiad zwykłą gorzałą, ale z drugiej strony poszukiwania zaginionego skrawka papieru nie powinny zająć mu zbyt dużo czasu. W końcu w ciągu ostatnich kilku dni pobytu na planecie Kaioshinów przebywał raczej w jednym miejscu.
A co tam, szybko przeteleportuje się do domu, znajdzie kartkę i tu wróci. W końcu, co mu to zaszkodzi?

z/t
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 300

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Dastan on Pon Lis 27, 2017 7:31 pm

Młody shinjin, pomimo tego że już wiele lat minęło od jego zesłania do królestwa Makaioshinów nadal nie przyzwyczaił się do ponurego obrazu tej krainy. Cały czas miał on w swojej pamięci wygląd świata kaioshinów, pełnego różnego rodzaju roślin, drzew i co najważniejsze stworzeń, które nie były nastawione wrogo do większości ruszających się istot. Oczywiście myśląc o tym miał on na myśli demony oraz niektórych makaioshinów, którzy za wystarczający powód do zaatakowania drugiej osoby znajdowały w tym, że wyróżniała się ona niezwykłymi częściami ciała. Dastan pamiętał każdą sytuację, w której jego skrzydła sprowadziły na niego kłopoty, wiedział ile razy musiał uciekać i jak długo się ukrywać zanim atakujące go byty nudziły się przeszukiwaniem terenu. Na szczęście Dastanowi przez te wszystkie lata w ukryciu nie tylko udało się opanować ukrywanie swoich skrzydeł, ale także odpowiednio się wzmocnić tak by nie musieć uciekać przed każdym czyhającym na niego stworem.

Korzystając z tych udogodnień, białowłosy mógł w końcu pozwiedzać trochę dokładniej otaczającą go krainę. Wcześniej mógł dojrzeć jedynie urywki w trakcie szaleńczych ucieczek, nie były to najlepsze sytuacje na obserwowanie krajobrazów czy poznawanie topografii terenu. Shinjin tak na prawdę wiedział jedynie czego szuka w tej krainie, szukał z niej wyjścia tak by mógł się w końcu wydostać do świata, który znał od urodzenia. Był z tym tylko jeden problem, Dastan nie miał żadnych informacji o tym dokąd mógłby się udać aby w ogóle spróbować się stamtąd wydostać. Nie wiedział również czy ktokolwiek sprawuje tu rolę czegoś na kształt przywódcy tej zgrai demonów, jeżeli dotarł by do takiej informacji mógłby spróbować wypracować sobie możliwość wydostania się stąd lub też pozyskania potrzebnych mu informacji. Shinjin maszerując w dość sporej odległości od koryta rzeki, rozmyślał cały czas nad swoją sytuacją. Nawet z takiej odległości mógł bez problemu wyczuć że spotkanie z wodami płynącymi nieopodal byłoby co najmniej nieprzyjemne. Białowłosy, jednak bardzo szybko powrócił do problemu, który był ważniejszy niż to czy ta kąpiel w tej rzece jest śmiertelnie niebezpieczna. Wiedział on bowiem, że do pozyskania informacji czy też w ogóle pertraktacji z przywódcą tego miejsca potrzebna będzie nie tylko spora ilość czasu, ale w głównej mierze siła, która umożliwiłaby mu wykazanie się lub przekonanie co niektórych osób do wyjawienia pewnych rzeczy. Dastan zdawał sobie sprawę, że demony i makaioshinowie, którzy go wcześniej atakowali stanowili przekrój sił tego miejsca, od tych którzy nie stanowili zagrożenia, przez tych którzy mogli być godnym wyzwaniem, aż po tych, z którymi spotkanie przynajmniej we wrogich okolicznościach stanowiło pewną śmierć dla niego. Mając na względzie możliwe walki, które będzie można rozwiązać jedynie bezpośrednią konfrontacją, Dastan postanowił skorzystać z sposobności, że w okolicy nie znajduje się ani jeden demon czy też makaioshin mogący stanowić jakieś problemu i dzięki temu choć trochę potrenować i rozruszać kości. Na sam początek zaczął od krótkiej rozgrzewki złożonej w głównej mierze z różnego rodzaju wymachów, skrętów i podskoków, które miały za zadanie rozgrzać jego stawy i mięśnie oraz pomóc w dalszym treningu.

Kiedy skończył jako tako pierwszą część rozgrzewki, młody shinjin padł na ziemię i wykonał szybką serię kilku pompek po czym natychmiast wyskoczył w górę, aby po chwili ponownie znaleźć się na ziemi i wykonywać kolejną serię. Wykonał pięć takich serii po czym po wyskoku natychmiast zaczął bardziej rozciągać wszystkie mięśnie, robił wszystko bardzo dokładnie poświęcając na wszystkie z nich od 6 do 8 sekund na każdym powtórzeniu, tak aby zminimalizować wystąpienie kontuzji. Zaraz po tym shinjin zaczął wykonywać krótkie odcinki biegowe wzdłuż koryta rzeki, po wykonaniu kilkunastu takich powtórzeń młody bóg przysiadł niedaleko rzeki i zaczął obserwować otaczającą go okolicę jednocześnie łapiąc oddech przed kolejnymi fazami treningu.

Start Treningu: 27 Listopad Godz. 19:31


Ostatnio zmieniony przez Dastan dnia Wto Lis 28, 2017 7:49 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Dastan

Liczba postów : 15

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Enola on Wto Lis 28, 2017 6:00 pm

Po treningu oraz podwieczorku, Enola postanowiła zwiedzić dalsze zakamarki świata Makaioshinów. Wypadało poznać sąsiedztwo, w którym ma zamieszkać wraz z rodzinką. Trzeba zacząć przyzwyczajać się do tego miejsca, że nie zapowiadało się by miała je w najbliższym czasie opuścić. Kiedyś wróci do świata Kaioshinów, ale na pewno nie sama – na pewno wraz ze swoją trupą cyrkową. Pozostawało jej jeszcze wymyślić jakąś chwytliwą nazwę dla całego przedsięwzięcia, bo samo Wielki Cyrk Enoli było niezwykle oklepane. Leciała właśnie nad powierzchnią bordowej planety, a słońce tego samego odcienia przedzierało się przez chmury, ogrzewając jej czerwone skrzydła, łopoczące co jakiś czas na wietrze. Demonica była na tyle zamyślona, że prawie wpadła na jedno z wyższych drzew, jednak w sama porę wykonała manewr unikowy w postaci zanurkowania w dół i powolnego szybowania w dół, wymijając kolejne przeszkody. Przysiadła na jednej z uschniętych gałęzi, uwieszając się na niej do góry nogami jak dziecko na trzepaku albo po prostu nietoperz. Zawinięta w skrzydła zaczęła się huśtać w przód i tył, aż w końcu nabrała odpowiedniej prędkości, by wybić się jak skoczek linowy podczas wykonywania akrobacji w powietrzu. Czerwonowłosa ponownie wzleciała nad korony drzew z uśmiechem na ustach, chichocząc jak dziecko, które przed chwilą miało fajną jazdę na karuzeli.
Na moment zawisła w powietrzu, machając swoimi nietoperzymi skrzydłami i rozglądając się wokoło. Trafiła na jakąś czerwoną rzekę. Była zupełnie inna niż pozostałe demony, a jeśli nic fizycznie nie odziedziczyła po tacie to najpewniej otrzymała od niego tę dozę pogodności. W sumie cały czas wewnętrznie czuła tą niesprawiedliwość, że zostali wygnani praktycznie za nic. Bogowie, którzy uznawali się za tych dobrych, postanowili w imię jakichś głupich zasad wygnać bogu ducha winne demony, które były nieszkodliwe. Mama nie robiła nic złego, a Enola tylko się bawiła. Czasem była niesforna i płatała figle innym, ale nigdy nie zrobiła nikomu realnej krzywdy. Zostali zesłani na wygnanie jedynie przez rasę i swój wygląd. Czy z tej perspektywy właśnie „ci dobrzy” nie okazywali się tymi złymi? Świat był bardzo skomplikowany, a królestwo Kaioshin zdecydowanie bardziej jej się podobało niż to tutaj. Było piękne, latały ptaszki i znacznie więcej zielonych drzewek tam rosło. D.Vine zrobiło się smutno na samą myśl, że już tam nie wróci.
Obniżyła lot i zaczęła lecieć wzdłuż czerwonej rzeki. Wystawiając lekko stopę w dół, by przecierać karmazynową taflę wody czubkiem buta, zostawiając przy tym fajną linię. Po chwili poczuła, że o coś zaczepiła i przestała ciągnąć butem po wodzie. Zobaczyła tylko, że czubek jest w bardzo złym stanie przez tą wodę. Westchnęła i wyczarowała sobie chusteczkę którą zaczęła go polerować. Leciała więc w jednym bucie, a drugi polerowała w dłoniach, jednocześnie od czasu do czasu zerkając na boki.
Przelatywała, aż jej oczom ukazał się dosyć nietypowy widok. Ktoś tam w oddali ćwiczył najwyraźniej. Enola postanowiła zachować dystans i usiąść sobie na sąsiednim brzegu, by popatrzeć co robił tenże osobnik. Obserwowała go z daleka za pomocą lornetki, którą również sobie wyczarowała. Wyglądał dosyć specyficznie jak na demona albo Makaioshina. Chociaż w sumie to nie miała zbyt dobrego porównania, gdyż do tej pory nie spotkała Shinjina z tej grupy, a jeśli chodzi o demony to jedynym porównaniem była ona oraz mama. Inezri nie wyglądała zbyt demonicznie, wyłączając oczywiście z równania ogon. Ten tutaj natomiast podobny był bardziej do taty ze względu na kolor włosów i uszy. Wrodzona ciekawość dała o sobie znać, więc Enola postanowiła sobie chwilę popatrzeć. Okryła się skrzydłami jak kocykiem i siadła po turecku. Czasami skrzydła były przydatne, zwłaszcza jak miały błonę czy pióra, jednak w dużej mierze to było utrapienie. Zwłaszcza gdy przychodziło do ubierania się!
avatar

Enola

Liczba postów : 16

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Dastan on Wto Lis 28, 2017 7:49 pm

Po krótkiej chwili obserwowania najbliższej okolicy, Dastan zdołał choć trochę odpocząć i przygotować się do kolejnej części treningu. Wiedział, że sama przerwa była tak czy siak odrobinę za długa. Wygląd tego miejsca, cały czas zadziwiał młodego shinjina, cały czas wspominał przy tym świat kaioshinów, który tak drastycznie różnił się od tego królestwa. Tam było pełno życia, zwierząt, kwiatów i drzew, a tutaj z kolei gdziekolwiek się nie poszło zawsze otaczała cię śmierć. Nawet rzeka, która w normalnym świecie stanowiła w pewnym stopniu źródło życia, tutaj była wynaturzeniem i była w stanie spalić większość rzeczy lub osób, które by się z nią zetknęły. Dastan zdawał sobie sprawę, że z samego logicznego punktu widzenia, skoro świat kaioshinów przedstawiał dobro to ten musiał być odzwierciedleniem zła, jednak nawet jeśli tak było nie spodziewał się że dobrzy bogowie mogą tutaj zsyłać nawet najgorsze byty.

Krótka dygresja na temat realiów tego świata, zajęła czas białowłosego, który zdał sobie szybko sprawę ile tak na prawdę czasu zmarnował na bezsensownym patrzeniu się w przestrzeń. Nie przybliżało go to w żaden sposób do realizacji jego zadania albo chociaż zdobyciu potrzebnych mu informacji. Dastan postanowił zakończyć swoje rozważania i odłożyć je na bardziej odpowiednią chwilę. W obecnej ważniejszy był trening zwłaszcza że rozgrzewka już była zrobiona a trochę bez sensu byłoby ją zaprzepaścić. Młody shinjin wstał szybko na nogi i zaczął rozglądać się po okolicy, chciał być pewien że nikt nie przyłapie go na tym co będzie chciał zrobić i nie sprowadzi tym na siebie żadnych kłopotów. Po dość dokładnym przejrzeniu okolicy, Dastan był w miarę pewien że nikogo nie ma w okolicy, w sumie nie spodziewał się że ktoś tu będzie w końcu kto chciałby przebywać z przyjemnością nieopodal trującej rzeki. Białowłosy w takiej sytuacji postanowił kontynuować, napiął mięśnie na swoich plecach delikatnie pobudzające je do ruchu. Czuł jak z każdą kolejną sekundą, kolejne fragmenty jego skrzydeł pojawiają się na jego plecach. Po kilkunastu sekundach było już po wszystkim, shinjin ujawnił całkowicie swoją prawdziwą formę. Skrzydła będące powodem wielu jego nieprzyjemności w życiu, znowu były ukazane światu. Tym razem jednak nie miały one służyć jedynie ozdabianiu wyglądu Dastana, miały one ważniejsze zadanie. Makaioshin delikatnie poruszył skrzydłami i wzniósł się odrobinę ponad ziemię, na której stał. Zapomniał już jakie to było wspaniałe uczucie, móc poczuć się wolnym jak ptak. Białowłosy szybko uspokoił szalejące w jego wnętrzu emocję, po czym nagle ruszył szybkim pędem w górę, wykonywał on tam kolejne sekwencje ciosów, w wyimaginowanych przeciwników. Nie był on świetny w technice walki, jednak liczył że trening nawet z nierealnym rywalem pozwoli mu nadrobić braki. Młody bóg latał w górę i w dół wyobrażając sobie jako rywali wszystkie demony i makaioshinów, którzy chcieli go zabić za sam fakt posiadania tych skrzydeł. O ile wspomagało to w pewien sposób trening i wyzwalało większą siłę ciosów shinjina, to jednocześnie powodowało że zaczynały nim targać emocję, które nie tylko niszczyły jego koncentrację, ale także kierowały do uwolnienia drugiej części jego charakteru i stracenia na pewien czas kontroli. Dastan zdał sobie z tego sprawę, niestety odrobinę za późno. Gniew i brak koncentracji spowodowały to, że młody shinjin walcząc kolejnymi wyimaginowanymi rywalami, leciał w obecnej chwili z dużą prędkością w kierunku żrącej wody. Wszystkie wyobrażenia natychmiast przestały mieć znaczenie, znalazł się on w realnym zagrożeniu, które mogło mu wyrządzić poważną krzywdę. Białowłosy, starał się zatrzymać, jednak pęd był już za duży by dać radę samymi skrzydłami, dlatego też nie mając lepszego pomysłu, Dastan zebrał energię w swojej dłoni po czym gdy znalazł się odpowiednio blisko tafli wody, wystrzelił zebraną moc prosto w nią. Pomogło mu to uniknąć wpadnięcia do wody, jednak młody shinjin wystrzelił z wielką siłą na brzeg rzeki. Pomimo poważnego uderzenie w twardą nawierzchnię, cieszył się że udało mu się uniknąć spalenia żywcem. Makaioshin powoli zebrał się z ziemi, rozmasował obolałe części ciała i raz jeszcze uniósł się w górę, tym razem nie miał już na celu kontynuowania treningu a jedynie ponowne doświadczenie bycia wolnym.

Shinjin leciał powoli w górę, jednocześnie rozglądając się po otaczającej go okolicy. Dzięki treningowi, nie tylko rozgrzał zastygnięte już mięśnie i skrzydła, ale także przypomniał sobie powód dlaczego został tu zesłany. Wiedział, że ma to być kara, która pomoże mu zapanować nad jego drugą stroną i dopiero gdy mu się to uda, będzie gotowy do tego by powrócić do świata poza tym królestwem. Białowłosy spojrzał z góry na znajdujący się pod nim świat, nie wiedział ile osób w nim było złych do szpiku kości a ilu tak jak on zesłanych tu przez zwykłe obawy a tak na prawdę nie będące złymi stworzeniami, mimo że nie miał potwierdzenia czuł że ktoś taki się tu musi znajdować. Jego rozważania przerwała pewna rzecz, a właściwie osoba, którą zauważył dopiero teraz gdy się wznosił. Ktoś siedział spory kawałek drogi od niego i mu się przyglądał. Dastan ruszył szybkim lotem w tamtą stronę i wylądował kilka metrów przed nieznajomą osobą, siedziała ona owinięta skrzydłami, jednak zupełnie różniły się one od tych, które on sam posiadał.
-Kim jesteś i co tutaj robisz?- rzekł dość niepewnie Dastan, jednocześnie powoli chowając skrzydła po lądowaniu. Nie znał on ani tej osoby ani jej zamiarów, jednak mając na względzie to że jak do tej pory nie spotkało go w tym świecie nic dobrego wolał być ostrożny i gotowy na każdą ewentualność.

Koniec Treningu: 28 Listopad Godz: 19:48
avatar

Dastan

Liczba postów : 15

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Enola on Wto Lis 28, 2017 10:30 pm

Enola z podziwem obserwowała poczynania swojej nowej zabawki. Z jej ust wydobyło się „wow”, czyli onomatopeja sugerująca zdziwienie połączone z nutką zachwytu, gdy zobaczyła jak białowłosemu pojawiają się skrzydła. Na dodatek nie byle jakie, bo dziwadło miało jedno pierzaste, a drugie gackowate jak ona, tyle że w innych kolorach. No i rzecz jasna miał tych skrzydełek mniej, ale wyglądało to zarąbiście w jej przekonaniu. W sam raz… nie, nawet lepiej bo idealnie nadawałby się do cyrku! Na Ziemi podobno mieli baby z brodami, a ona miałaby osóbkę z dwoma różnymi skrzydłami. W dodatku ten jeszcze był dosyć szybki i umiał najwyraźniej walczyć. Nie trzeba mówić, że oczy czerwonowłosej diablicy świeciły się jak pięć zeni i już w myślach przeliczała zyski z potencjalnych wejściówek na taki pokaz.
Osobnik wyglądał na zadowolonego z samej czynności lotu. Może byli podobni do siebie wewnątrz? D.Vine jedyny kontakt z płcią przeciwną miała, gdy przychodzili goście, bo taty nie liczyła. Tatuś zawsze był tatusiem, czyli osobną kategorią. Zawsze ją rozpieszczał, ale tak chyba mają ojcowie, że są bardzo opiekuńczy. W prawdzie ryzykował bardzo dużo czego ostatecznie poniósł konsekwencje, ale nie wyparł się swojej rodziny. To stawiało prawa świata Kaioshinów w jeszcze gorszym świetle. Siedząc tak i myśląc na temat swojego życia, Enoli umknęło parę ruchów skrzydlatego Shinjina. Z boku wyglądało to bardzo interesująco i gdy wróciła do oglądania spektaklu nie mogła już od młodzieńca oderwać wzroku. Demoniczne serce zabiło jej szybciej, ale nie z miłości, a ekscytacji, którą odczuwa widz. Momentem kulminacyjnym była chwila, gdy omal nie wpadł do tej toksycznej rzeki, jednak popisową sztuczką dał radę obrócić to na swoją korzyść, bo woda wybiła wysoko w bardzo widowiskowy sposób prezentując siłę jak i zapewniając chwilę, by powrócić na scenę. Nie mogła się powstrzymać i odruchowo klasnęła dłońmi, oczywiście nadal była przykryta skrzydłami dlatego odgłos był nieco stłumiony.
Demonica miała wyszczerz od ucha do ucha, a jej skrzydełka na skroniach zaczęły poruszać się z ekscytacji. Zwłaszcza, gdy główny aktor na scenie najwyraźniej ją zauważył, momentalnie zlatując na dół. Podrapała się po wystającym prawym rogu i spojrzała z dołu na skrzydlatego, by za chwilę przybrać chytry uśmiech. Już w głowie jej widniało zeni lub inne bogactwa, ale tym bardziej nakręcała ją ciekawość. Gdyby miała odkryte ręce to widać by było jak trzęsą się z ekscytacji. No i na dodatek on umiał schować skrzydła, zaś sama Enola musiała prosić mamę o zaklęcie, by zniknęły wraz z rogami i ogonem. Pstrykneła palcami, a lornetka, którą miała w rękach po prostu zniknęła z niewielkim „puff”, zaś sama Scanty wstała. Otrzepując skrzydła oraz dół swojej szaty, który przybrudził się kurzem. Przeczesała swoje karmazynowe włosy dłońmi, jedną pozostawiając, by móc zaplatać sobie na palcu kosmyk swych włosów.
- Ja tylko sobie patrzyłam. Nazywam się Enola Scanty D. Vine – powiedziała dumnie wypinając do przodu pierś, zaś jej skrzydła po otrzepaniu się z kurzu po prostu złożyły się na plecach. Nadal je posiadała i widać było wystające ramiona skrzydeł, ale teraz już bardziej przylegały do jej pleców, dając jako taki komfort ruchu – Jestem demonem – powiedziała uśmiechając się milutko i przymykając lekko oczy, nieświadomie merdając ogonem w ekscytacji.
- Nie wyglądasz na demona. Nie masz rogów, ani tym bardziej na Makałoszina, bo tamci by rozpoznali mnie. Chyba, że też jesteś tu nowy. W ogóle co to za maniery, że mężczyzna się pierwszy nie przedstawi? – ciągnęła swój słowotok i na zakończenie tupnęła swoją zgrabną nóżką, zakładając ręce na piersi, by po chwili wydać z ust ofochane prychnięcie.
avatar

Enola

Liczba postów : 16

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Dastan on Sro Lis 29, 2017 12:48 am

Młody shinjin był zaskoczony gdy osoba, z którą przypadkiem spotkał się nad tą przerażającą rzeką sprawiła że lornetka z jej rąk po prostu zniknęła. Wielokrotnie widział jak kaioshinowie byli w stanie wyczarowywać różne przedmioty i się ich pozbywać, mimo wszystko zrobiło na nim wrażenie że nieznajoma także posiada taką zdolność. Z rozmyślań nad tym faktem wybiło go przedstawienie samej nieznajomej, jednak Dastan od razu zauważył że swoim zachowaniem w pewien sposób chce ona zwrócić jego uwagę albo sprawić aby się choć na chwilę zdekoncentrował. I w sumie jej się to udało, a właściwie jej skrzydłom, które wystawały delikatnie zza ramion. Makaioshin natychmiast zauważył, że są one niesamowicie podobne do jego prawego skrzydła, mógł więc wysnuć wniosek że napotkana osoba nie jest specjalnie dobra, ale mimo wszystko wolał nie oceniać Enoli zbyt pochopnie. Jednakże kolejna informacja, którą usłyszał ponownie wprawiła go w zdumienie i zakwestionowała przyjętą przez niego strategie nieoceniania po okładce. Napotkana osoba była demonem, co prawda różniła się od wszystkich tych, które Dastan napotykał na swojej drodze. Ona przynajmniej nie zaatakowała go od razu po ujrzeniu jego skrzydeł i w dodatku nie wyglądała na specjalnie groźną, mimo wszystko shinjin nie zamierzał tracić koncentracji i być gotowym na wszystko.
Białowłosy przysłuchiwał się przypuszczeniom Enoli odnośnie jego pochodzenia, a następnie zaraz po usłyszeniu jej reprymendy, przypomniał sobie że sam się jeszcze nie przedstawił. Lata spędzone w tym świecie sprawiły, że zapomniał on manier, skupiał się bardziej na przeżyciu i unikaniu konfrontacji zamiast na przyjacielskich pogawędkach z demonami zamieszkującymi ten świat. Enola z kolei pokazała swoje niezadowolenie, z jego zachowania dość wymownymi, aczkolwiek w jego ocenie zabawnymi gestami.
- Wybacz mi mój brak manier, czas jaki spędziłem w tym świecie nauczył mnie bycia ostrożnym.-zaczął shinjin, po czym natychmiast kontynuował. -Ja nazywam się Dastan i masz rację nie jestem demonem. Można powiedzieć że należę w pewnym sensie do makaioshinów, zostałem wygnany przez moich pobratymców zwanych kaioshinami. W sumie było to już parę lat temu, do tej pory w głównej mierze się ukrywałem ze względu na moje skrzydła, które dość mocno rzucają się tu w oczy.- powiedział białowłosy, po czym zdał sobie sprawę że mógł powiedzieć odrobinę za dużo, zważywszy że znał Enolę dopiero od kilku minut. Jednakże wyrzucenie tego z siebie jakoś mu pomogło, dawno już z nikim na spokojnie nie rozmawiał, nie miał się komu zwierzyć z tego co czuł przez cały ten czas. I co prawda o ile ta krótka rozmowa pomogła mu choć trochę to wciąż nie znał zamiarów demonicy, a nie miał zamiaru pytać o to wprost bo i tak najprawdopodobniej nie wyznałaby ona mu prawdy.
Dastan nie wiedział co o niej sądzić, z jednej strony wygląda ona raczej na niegroźną postać, jednakże czuł się w jej obecności nieswojo. Może było to spowodowane ciągłymi ucieczkami przed innymi mieszkańcami tego świata i po prostu nie miał już w sobie zaufania do nikogo. W każdym razie z tej rozmowy nie miał się jak wykręcić, sam ją w końcu zaczął i to w dodatku dość niemiło. Jednocześnie musiał pamiętać aby kontrolować swoje emocje, bo wtedy ta rozmowa mogłaby się bardzo szybko przerodzić w walkę, której on nie chciał. Jednocześnie nie miał zamiaru aby stali tak bez sensu w ciszy dlatego zanim Enola zdążyła cokolwiek powiedzieć, młody bóg przerwał milczenie.
- Muszę szczerze przyznać, że jesteś pierwszym demonem, który nie zaatakował gdy mnie zobaczył. To sprawia, że już jesteś w pewnym stopniu wyjątkowa.- Dastan starał się dobierać słowa bardzo ostrożnie i nie dać Enoli powodów do tego by nagle zmieniła zdanie i postanowiła go zaatakować. - A tak w ogóle wspomniałaś, że jesteś tutaj nowa, w jaki sposób się tutaj właściwe znalazłaś i co masz zamiar zrobić?
avatar

Dastan

Liczba postów : 15

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Enola on Sro Lis 29, 2017 1:46 am

Oczywiście, że Enola była wyjątkowa. Na swój specyficzny sposób była bardzo nietypowym demonem, który nie szukał zniszczenia, a by go podziwiano. Jeśli już by jej przypisać jakiś atrybut z grzechów głównych to dostałaby pychę. Jako demon nie pragnęła dusz śmiertelników oraz ich wiecznego potępienia, a tylko zapewnić rozrywkę. Sprawić, by nie mogli już nigdy odwrócić od niej wzroku. Bycie boginią nie jest w jej stylu, bo bogowie są nudni. Szukają sobie tylko wyznawców, którzy biją im pokłony oraz od czasu do czasu robią jakieś cuda. Gdzie tu miejsce na zabawę? Gdzie nie kończący się karnawał, którym jest życie? Life is a carnival! Jeśli odrobiną magii mogłaby zabawić kogokolwiek to już osiągnęłaby sukces. Większość demonów pewnie nie traktowałaby jej poważnie ze względu na młody wiek. Nie miała setki na karku, a jedynie dwucyfrową liczbę mniejszą od siedemnastki ale większą od piętnastki. Potraktowaliby ją jako największego szczyla, który zbytnio się wychyla i to byłoby punktem zapalnym, by rozwścieczyć tego małego demona. W końcu jak wszyscy wiemy to dzieci są najbardziej okrutnymi istotkami, a na dodatek są niebywale mściwe.
D. Vine z zadowoleniem obserwowała efekty swojej pracy. Dastan na nią patrzył, nie odrywał wzroku i nie wiadomo czy chodziło o ostrożność, czy performance jaki właśnie przed jego oczyma odstawiała. Och jak wiele by dała, żeby mieć na tyle mocy, aby stworzyć scenę teatralną. Nie była nawet demonem klasy pierwszej, ale czuła się już teraz od nich lepsza, gdyż największym jej atutem były możliwości odwrócenia uwagi. Każdy wojownik pewnie, by ją od razu zlekceważył, a wtedy gorzko mógłby tego żałować. Nie wbijała noża w plecy, ale za to umiała figlować na zupełnie innej płaszczyźnie.
- Oh, how sweet, że uznajesz mnie za groźną – zachichotała demonica przykrywając dostojnie skrytą w rękawiczkach dłonią usta. Zdecydowanie pazurzaste zakończenia mogłyby zadać jakieś dotkliwe rany, ale nie zapominajmy, że to tylko element garderoby, a Scanty mogła mieć inne metody walki. Zaraz jednak uaktywniła się, bo właśnie przed sobą miała kaioshina, a nie demona czy majerankowegokajoszina. W ogóle na co tam było to O skoro nie byli królami? A nie… tata coś mówił, że ten znak można było czytać na różne sposoby i zależnie od tego mógł mieć wiele znaczeń.
- No co Ty, są awesome! Takie half and half i asymetryczne, ale zajebioza – powiedziała machając z ekscytacji swoimi czerwonymi skrzydłami. Zdecydowała się nawet podejść bliżej, kołysząc przy tym biodrami jak mama przykazała. Podobno taki taneczny krok w połączeniu z tym pareo co nosiła, dawał naprawdę niesamowite efekty w przykuwaniu uwagi. Wyczarowała sobie cylinder, który sprawnym ruchem założyła na głowę, jednocześnie dziarsko spoglądając na kaioshina. Był z tej samej rasy co jej tata, ale zdecydowanie różnił się od reszty. Inni nie mieli skrzydeł, ale… może je ukrywają!? Jakże mógł tatuńcio nie pokazać córeczce skrzydełek! Enola nie odczuwała strachu przed mężczyzną, a fascynację i ciekawość. Do tego stopnia, że nawet nie pomyślała o tym jak bardzo niebezpieczny może być ktoś kogo dopiero poznała. Nawet nie wiedziała czy tamten nie uzna jej zuchwałych akcji za przejaw siły, a może głupoty?
- Oh, prawisz komplementy my dear. Zarumieniłam się – powiedziała puszczając oczko w stronę kaioshina, jednocześnie uśmiechając się od ucha do ucha. Zdecydowanie bardzo chętnie przyjmowała komplementy jak każda dziewczyna w tym wieku. Chociaż może na to wpływał też fakt bycia demonem, a może poza rodzicami to nikt jej nie mówił, że jest wyjątkowa. W jednej chwili wyczarowała sobie ponownie dobrze znaną sobie czarną laskę z czaszką na rękojeści i sprawnym ruchem obróciła ją sobie w dłoni, by za moment oprzeć na niej swoją wagę. Stojąc nienagannie prosto i ze wzrokiem skierowanym w stronę Dastana.
- Hmm… - przyłożyła palec do swojego policzka i wydęła go w geście zastanawiania się – wraz z moją familią zostałam tu zesłana z królestwa kaioshinów. Tata jest kaioshinem, a mama demonem, więc mieszkamy tu sobie. Ci w królestwie to straszne buce, że nas wyrzucili bo nawet nie sprawialiśmy problemów – to ostatnie wymamrotała udawanym obrażonym tonem głosu, aczkolwiek miała im to za złe, że bez powodu zostali wyrzuceni. Jakieś głupie prawa tam panowali, a ona gdy dorośnie to tam wbije i je zmieni o!
- Ja mam inne marzenia niż demony. Nie obchodzą mnie dusze, cyrografy, anihilacja świata i inne tego typu shity. Ja chcę show, entertainmentu najwyższej klasy – powiedziała obracając w dłoni laskę i wzniosła ręce ku górze, by zaraz skierować główkę czaszki na lasce w stronę kaioshina – Rozumiesz czym jest cyrk? Life is a Carnival jak to powiedział jakiś śmiertelnik i jest ono too short, by było smutne. Zatem czemu nie zabawiać ludzi przy pomocy performance? Czemu mają się nas bać, skoro możemy dostarczyć im rozrywki? - zapytała retorycznie, rzucając laskę w powietrze i kolejnym zaklęciem zmieniając ją w spadające konfetti.
avatar

Enola

Liczba postów : 16

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Dastan on Sro Lis 29, 2017 8:06 pm

Młody shinjin ucieszył się, że choć jednej osobie na świecie jego skrzydła podobają się w całości, a nie tylko jedna z ich części. Pierzasta w przypadku kaioshinów, bądź ta mroczna wśród demonów. Dopiero teraz zrozumiał, że to pierwszy raz kiedy usłyszał od kogoś jakiś komplement. Przez całe życie był albo krytykowany za niedokładne wykonanie zadań powierzonych mu przez kaioshinów lub też właśnie z powodu jego dodatkowych części ciała. Radość sprawiło mu także to, że Enola bardzo radośnie przyjęła jego komplement o byciu wyjątkową. Jednak niekoniecznie był pewien jak zachować się gdy przybliżyła się ona by zobaczyć jego skrzydła, z jednej strony czuł że nie wyrządzi mu ona krzywdy i chce jedynie lepiej się im przyjrzeć. Z drugiej nie wiedział zaś jak odczytywać jej taneczny krok, który w połączeniu z kołysaniem biodrami dawał zaskakujący efekt, zwłaszcza w jej przypadku. Dastan przyłapał się nawet na tym, że na pewien czas stracił zupełnie koncentracje odnośnie całej osoby Enoli, a skupił się bardziej na co po niektórych częściach jej ciała lub ubioru. W świecie Kaioshinów co prawda były kobiety, jednak żadna nie chodziła ubrana w taki sposób, ani nie zwracała na siebie uwagi przy pomocy różnych gestów.
Dla młodego kaioshina była to dość niezręczna sytuacja, w której nie wiedział do końca jak ma się zachować. Na szczęście demonica dość szybko skończyła obserwacje jego skrzydeł i przerwała niezręczną dla niego ciszę. Jednocześnie ponownie wyczarowała przedmiot, tym razem zamiast lornetki była to czarna laska, z czaszką na jej końcu. Dziewczyna bardzo sprawnie się nią posługiwała, po obróceniu jej w ręce i oparciu się o nią odpowiedziała w końcu na pytanie zadane wcześniej przez makaioshina. Zrozumiał on wtedy dlaczego przez cały czas czuł, że jest ona zupełnie inna niż reszta demonów. Nie rozumiał, jednak dwóch rzeczy, pierwszą było to w jaki sposób doszło w ogóle do sytuacji że kaioshin związał się z demonicą a tym bardziej aby mieli razem dziecko. Nie zamierzał jednak o to pytać zwłaszcza, że ta informacja nic by nie zmieniła, a tym bardziej Enola niekoniecznie mogła chcieć odpowiadać na to pytanie. Jednakże druga sprawa, która martwiła go dużo bardziej było to dlaczego została ona wygnana z całą swoją rodziną do tego świata skoro jak sama mówiła nie sprawiali tam problemów. W sumie on był w tej samej sytuacji, Dastan zaczął powoli rozumieć że kaioshini nie są tacy święci za jakich sami się uważają i najwyraźniej przeszkadza im każde odstępstwo od reguły. Następne słowa Enoli tylko utwierdziły go w przekonaniu, że jest ona zupełnie inna niż reszta przedstawicieli jej rasy. Co prawda nie zrozumiał dokładnie wszystkich słów, zwłaszcza że demonica mówiła dość szybko i cały czas wykonując obroty swoją laską i skutecznie go tym dekoncentrując. Jednak natychmiast przykuła jego uwagę gdy tylko czaszka z końca laski została skierowana w jego stronę, z początku myślał że zrobił coś nie tak. Na jego szczęście okazało się, że demonica chciała go tylko bardziej zaabsorbować w słowa, które wypowiadała. Nie wiedział on czym jest cyrk, ale nie zamierzał jej przerywać, zwłaszcza że z jej zachowania i dalszego przebiegu jej wypowiedzi szybko wysnuł, że jest on czymś w rodzaju przedstawienia. W pewien sposób zaciekawiła go samą swoją wypowiedzią, a fakt że po jej skończeniu wyrzuciła swoją laskę i zmieniła je w konfetti jeszcze bardziej zrobił na nim wrażenie. Przynajmniej na tyle duże, że instynktownie zaczął bić jej brawo.
Nie wiedział co ma sądzić o całej tej sytuacji, dziecko demonicy i kaioshina żyjące w świecie, który ma być z reguły zły stara się stworzyć przedstawienie, którym będzie można zadowolić widzów. Nie miał pojęcia czy chodzi jej o tych znajdujących się tutaj, daleko w świecie kaioshinów czy gdziekolwiek indziej we wszechświecie. O ile sam pomysł wydawał się bardzo abstrakcyjny to miał pewien sens, dzięki tym przedstawieniom mogła radować innych i w pewien sposób odpędzać od nich złe uczucia. Wiedział jednak, że mimo najszlachetniejszych intencji nie ma ona szans na oczarowanie całego świata. nie ważne jakby się starała.
- Piękna idea, nadaje to jakiś cel życiu. Moim jedynym celem jak do tej pory było przeżycie do kolejnego dnia. Teraz jest nim z kolei wydostanie się z tego miejsca. - rzekł Dastan, nie wiedząc w sumie dlaczego ponownie zwierza się nieznajomej. Zaraz po tym, jednak z jego ust wyrwało się coś czego w życiu nie spodziewał się powiedzieć. - A może tak połączylibyśmy siły, zgaduje że tobie też nie specjalnie podoba się w tym miejscu. Proponuję zatem abyśmy razem spróbowali się stąd wydostać, a dodatkowo powiedzmy że pomogę ci z twoimi przedstawieniami i tym cyrkiem, jak to nazwałaś.- powiedział dość szybko Dastan po czym równie szybko dodał -Mam nadzieję, że się nadam, też potrafię wyczarować różne rzeczy. - a zaraz po wypowiedzeniu tych słów stworzył dokładną kopię jej laski w swojej ręce, a także wysunął szybkim ruchem swoje skrzydła delikatnie się przy tym uśmiechając.
avatar

Dastan

Liczba postów : 15

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Enola on Czw Lis 30, 2017 1:04 am

Skrzydlaty był bardzo nietypowy jak na kaioshina. Nie miał w sobie tej ich snobowatości i nudnego usposobienia jakim zwykle się cechowali. Zresztą ktoś kto ubiera się jak jakaś szlachta ludzka z połowy XVI wieku, musi mieć nierówno pod sufitem. Ani to niewygodne, ani fajne. Wyglądali jak klauni z cyrku… i wtedy Enole olśniło, że przydaliby się tacy ludzie. No bo co to za cyrk bez klaunów? Miała w głowie kompletną listę rzeczy, które musiała zorganizować. Wiadomo, że numerem jeden był namiot oraz kadra. Na pewno potrzebny będzie jakiś siłacz, klauni, kobieta z brodą… chociaż tu może po prostu wstawi Dastana, bo jest równie interesującym osobnikiem, a raczej nietypowym. Potem do listy trzeba będzie jeszcze dopisać tancerki, cygańską wróżkę oraz magika. Przydałby się też poskramiacz zwierząt jak również same zwierzątka. Tak D. Vine miała zdecydowanie bardzo dużo rzeczy do ogarnięcia, ale oto przed nią stał pierwszy krok do realizacji tego marzenia. Nie porywała się na rzeczy niemożliwe, aczkolwiek bardzo chciałaby rzucić kiedyś wyzwanie samemu bogu i wparować do królestwa kaioshinów, by udowodnić, że nie mieli racji.
Czuła wobec skrzydlatego pewien rodzaj empatii, gdyż spotkało go dokładnie to samo co jej rodzinę. Został wygnany, a nie wyglądał na złą osobę. W ogóle tutaj nie pasował zacznijmy od tego. Nie lubiła innych demonów głównie za to, że były pewne siebie oraz chciały robić innym krzywdę zamiast się z nimi bawić. Jak o tym myślała to wpadła na pomysł, że Dastan w sumie nie ma tak źle. Jakby zostawił sobie wyciągnięte jedno skrzydło to mógłby nawet udawać demona i reszta dałaby mu spokój. Chociaż pewnie wystarczyłoby, że demonica pojawiłaby się obok, by zaraz skraść całą uwagę swoim ekscentrycznym zachowaniem. Podobało jej się to, że Kaioshin na nią patrzył i nie odwracał wzroku od niej. Była teraz jego aktorką na scenie, która rościła sobie prawo do jego pełnej atencji.
Skrzydlaty miał też bardzo przyziemne pragnienia jak na kogoś kogo śmiertelnik nazwałby bogiem. Chciał tylko przeżyć i wydostać się z tego miejsca, a najwyraźniej na pierwszy rzut oka przez tą ciągłą walkę o przetrwanie zatracił w sobie to dziecko, które każdy miał w sobie. Enola nie mogła pozwolić, by taki stan rzeczy trwał wiecznie gdyż życie istot długowiecznych było zbyt długie, by kalać je nudą i przyziemnymi problemami. Przynajmniej nie musieli zarabiać pieniędzy żeby wyczarować sobie jedzenie. Zdecydowanie mieli łatwiej niż śmiertelnicy, którzy musieli ciężko harować, by coś sobie kupić. Dopiero kolejne słowa Dastana wyzwoliły ten wulkan emocji. Scanty przez moment wpatrywała się z lekko rozchylonymi ustami w swojego rozmówcę, a w środku radość aż wrzała. Gdyby był jakiś miernik tego jak ktoś jest radosny, to w wypadku demonicy właśnie przekraczałby punkt krytyczny. Miała aż drgawki z radości, gdy ten wyczarował laskę i zadeklarował się, że pomoże. To przelało czarę, doprowadzając do ostatecznej eksplozji pozytywnego nastroju demonicy, która po prostu jednym, szybkim susem skoczyła na kaioshina, obejmując go za szyję rękoma, a nogami w pasie i piszcząc przy tym radośnie jak mała dziewczynka, której tatuś właśnie przyniósł nową lalkę. Mógł wtedy odczuć kształty jej ciała na klatce piersiowej oraz ciężar demonicy, która przecież nie składała skrzydeł i cały czas nosiła je ze sobą. Merdała podczas całego tego uwieszenia się swoim diabelskim ogonem, zaś po chwili takiego tulenia odsunęła twarz, by spojrzeć w oczy kaioshinowi. Ujęła jego policzki w dłonie i pełna euforii oraz z gwiazdkami wewnątrz swoich czerwonych ślepi otwarcie okazywała swoje zadowolenie.
- Seriously!? To będzie odlot! Jasne, że chce się stąd wydostać i w świecie śmiertelników robić pokazy, but, but, but będziemy musieli znaleźć trupę cyrkową. Zwierzęta, treserów, tancerki, magików oraz resztę ekipy – mówiła jak nakręcona i po chwili zorientowała się, że przecież wisi na kaioshinie, na dodatek będąc niezwykle blisko swoją twarzą z jego buźką, dlatego policzki Enoli zaczęły powoli czerwienieć pod kolor jej włosów. Szybko zsunęła się z kaioshina i skryła dłonie za plecami spuszczając łepek w zakłopotaniu – S-sorry, za ten wyskok. Po prostu jestem happy, że znalazłam frienda – powiedziała rumieniąc się, by za chwilę okryć swoje ramiona skrzydłami. Chciała się zapaść pod ziemię, gdyż w rzeczywistości nie miała tak dużego doświadczenia z facetami jak jej mama. Podobno wszyscy są tacy sami, ale zawsze dla potwierdzenia reguły trafi się ten jeden wyjątkowy.
- Także, tego… you’re hired! Będziesz naszym cyrkowym magikiem – powrócił jej animusz i znowu zaczęła tryskać entuzjazmem, składając rękę w pięść, a w jej oczach zapłonął ogień zapału – Zrobimy takie show, że kaioshinowie z kingdom schowają się i będą beg for wejściówki! – wymachiwała wygrażająco pięścią w górę, by po chwili złapać Dastana za dłoń i odbić się nogami od powierzchni. Załopotać skrzydłami dając sygnał do lotu. Chciała pobawić się z nim w przestworzach. Po chwili puściła jego rękę i odwróciła się w jego stronę. Z chytrym uśmieszkiem na ustach, położyła dłonie na biodrach – Złap mnie jeśli potrafisz – powiedziała po czym pomknęła w górę jak strzała. Beztrosko chichocząc jak dziecko, a zarazem mknąc w górę, by nie przegrać tego konkursu.
avatar

Enola

Liczba postów : 16

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Dastan on Czw Lis 30, 2017 6:17 pm

Shinjin spodziewał się, że Enola ucieszy się z jego pokazu i deklaracji dołączenia do jej cyrku. Jednak nie był przygotowany na aż taki wybuch radości. Demonica po usłyszeniu radosnych wieści w ułamku sekundy rzuciła się na niego i objęła go rękami i nogami. Impet z jakim na niego wpadła był na tyle duży, że ledwo udało mu się ustać na nogach zwłaszcza że nie był zupełnie na to przygotowany. Enola piszczała niedaleko jego ucha, cały czas zachwycając się jego decyzją aż do tego stopnia, że w końcu chwyciła go za policzki i znowu zaczęła mówić w języku, który nie do końca rozumiał.
O ile we wcześniejszej sytuacji Dastan czuł się nieswojo, to w tej już zupełnie nie wiedział co ma ze sobą zrobić. Czy ma przerwać wywód demonicy, trzymać ją i zachwycać się razem z nią czy coś jeszcze zupełnie innego. Mnóstwo myśli przebiegało mu przez głowę w tej krótkiej chwili i z każdą kolejną mijającą sekundą czuł się coraz bardziej niezręcznie w tej sytuacji. Na szczęście dla niego za nim jego policzki zostały rozerwane Enola sama się uspokoiła i w końcu z niego zeskoczyła. Białowłosy od razu zauważył, że gdy radość minęła to sama demonica poczuła się raczej niecodziennie w sytuacji, którą sama w końcu wywołała. Widocznie sama nie zbyt często przebywała w otoczeniu mężczyzn, a tym bardziej rzadko aż tak bardzo ponosiły ją emocje. Dastan postanowił się nie odzywać i dać jej szansę na zebranie myśli, a także dalsze potoczenie rozmowy. Nie rozczarował się, ponieważ Enola już po krótkiej chwili ponownie wróciła do swojego wcześniejszego charakteru. I już kilka sekund po potwierdzeniu że przyjmuje Dastana na cyrkowego magika, zaczęła wymachiwać w górę odgrażając się kaioshinom. Shinjin bezbłędnie odczytał ten znak, zdawał sobie sprawę jak wyganianie jej rodziny musiało odbić się na niej oraz na jej obrazie pojmowania boskiej rasy. Jednakże samo jej zachowanie wydało mu się bardzo beztroskie, w końcu nadal mimo posiadania już dwóch osób w cyrku pokazy nie byłyby wystarczającą spektakularne żeby zachwycić oczy osób, które widziały w świecie mnóstwo rzeczy a w dodatku potrafiły wyczarować wszystko to co oni we dwoje.
Mimo wszystko wierzył, że Enola zdaje sobie sprawę i był to jedynie krótki wybuch zebranych emocji i tak na prawdę posiada dalszy plan odnośnie swojego przedstawienia. Zanim Dastan zdołał pomyśleć coś więcej, poczuł szarpnięcie w rękę a zaraz po tym zobaczył wznoszącą się w górę demonice. Wyraźnie było widać, że chce zmusić go aby ją gonił, i dokładnie po chwili jakby na potwierdzenie myśli młodego boga dokładnie to do niego wykrzyczała. No cóż w takiej sytuacji białowłosy nie mógł bezczynnie się przyglądać, delikatnie się uśmiechnął po czym dużo bardziej rozłożył swoje skrzydła.
- Mam nadzieję, że nie potrwa to zbyt krótko.- krzyknął w jej stronę Dastan, mając nadzieję że ta zabawa, będzie na tyle wymagająca aby mogła pomóc mu raz jeszcze rozgrzać swoje mięśnie. Zaraz po tym zamachnął się oboma skrzydłami i wystrzelił w górę, dokładnie po tej samej trasie, którą leciała Enola. Nie wiedział jak szybko potrafi ona latać oraz czy uda mu się ją w ogóle dogonić, ale mimo to postanowił się choć trochę tym rozerwać. No i w końcu przecież nie mógł zostawić tego wyzwania bez odpowiedzi.

Start Treningu: 30 Listopada Godz: 18:17
avatar

Dastan

Liczba postów : 15

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Enola on Czw Lis 30, 2017 6:54 pm

Widać, że Dastan zaakceptował jej wyzwanie, gdyż zaraz potem również wzbił się w powietrze. Enola nie chciała dać za wygraną, a ich prędkość była dosyć zbliżona, więc mogli się tak ganiać. O całości najpewniej zadecyduje wytrzymałość, ale kto im zabroni się bawić? Tak beztrosko w tym zapomnianym przez boga miejscu. Nawet takie proste zabawy jak berek mogły być kształcące, bo pomagały testować swoje limity. Zwłaszcza jeśli brać pod uwagę takiego uparciucha jak D. Vine, która nie będzie chciała przegrać. Była dziecinna i nie lubiła przegrywać, dlatego musiała się bardziej postarać, gdyż mimo wczesnego startu to Dastan był w stanie wyrównać z nią prędkość.
Czerwonowłosa musiała się bardziej wysilić, dlatego złożyła skrzydła i zanurkowała prosto w dół, by zaraz przy gruncie odbić w górę i lecieć lekko nad ziemią. Planowała uciekać w stronę rzeki i kontrolnie oglądała się za siebie, gdy Kaioshin ją ścigał. Demonica świetnie się przy tym bawiła, a uśmiech nie schodził z jej ust. Mimo, że była to dosyć prosta gra to wykorzystywała w jej trakcie wszystkie swoje możliwości fizyczne. Siłę do machania skrzydłami, wytrzymałość by móc długo latać, zaś szybkość przychodziła po prostu naturalnie. Mknęła jak pocisk, jednocześnie nie próbując zgubić Dastana. Chodziło o to, by mógł jak najdłużej kontynuować pościg. Adrenalina w niej buzowała, a oddech przyśpieszał z ekscytacji, gdyż właśnie znalazła świetnego towarzysza zabaw. Może to miejsce nie jest takie złe jak je malują?
- All Right! It’s Show Time! – krzyknęła radośnie pędząc wzdłuż rzeki, przecinając z ogromną prędkością taflę wody. Leciała tuż nad taflą, tak by móc w odbiciu kontrolować odległość między sobą, a skrzydlatym towarzyszem. Mimo kilku niezręcznych chwil Enola czuła się dobrze obok wygnanego Kaioshina. Był dorosłą przeciwwagą dla jej dziecinności, a zarazem nawet nie najgorzej wyglądał. Był zadbany i na dodatek potrafił dotrzymać kroku, nie tylko w fizycznym tego słowa znaczeniu, ale również jeśli chodziło o chociażby konwersację. Mógł nie rozumieć niektórych zwrotów Scanty, jednak definitywnie rozumiał przesłanie jakie za nimi szło. Na dodatek zadeklarował się, że jej pomoże, a była to jakaś metoda, by wkraść się do małego demonicznego serduszka czerwonowłosej. Zwłaszcza jeśli wywiąże się z tej obietnicy, bo jak wiadomo osoby z dziecinnym usposobieniem są niezwykle pamiętliwe i uparte. Tak jak demonica, która wykonała ostry skręt i wężykiem podążała wzdłuż rzeki, próbując zwodzić lecącego za nią mężczyznę. To raz odbijała mocniej w lewo, to w prawo i tak naprawdę nie wiadomo, w którą stronę by skręciła. Ostatecznie poleciała prosto w górę, by jak najszybciej osiągnąć wysokość chmur. Tam na górze poczekała na Dastana i dłonią wskazała bordowe słońce planety, które jeszcze piękniej było widać z chmurnym dywanem.
- Piękne don’tcha think? – zapytała retorycznie, po czym zanurkowała w chmurach. To była podpucha, a zarazem metoda, by pokazać Kaioshinowi, że coś pięknego może być również w tym pozbawionym barw świecie. Miała to być swego rodzaju metafora, która miała wprawić go w zadumę, a zarazem kupić Enoli trochę czasu, by pościg nie skończył się za szybko.
Start Treningu: 30.11.2017, 18:55
avatar

Enola

Liczba postów : 16

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka Śmierci

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach