Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

Pisanie by Admin on Czw Sty 07, 2016 11:57 am

Tuż nad Wieżą Korina, znajduje się kolejny obiekt, kształtem i wyglądem przypominający połowę bączka do zabawy. Z boku budowli znajduje się drabinka, po której można wspiąć się na sam szczyt i postawić pierwsze kroki na tej niezwykłej platformie.
Białe płytki chodnikowe, idealnie wyskalowane w kwadrat, położone są na całej rozciągłości platformy. Stojąc przy drabince, zobaczyć można palmy, które swoim spokojem witają nowych przybyszów. Na drugim zaś końcu kolistej platformy znajduje się pałac, który ubrany jest w białe i złote kolory.
Panuje tutaj przyjazna, spokojna atmosfera.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 334

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

Pisanie by Kurisa on Nie Kwi 08, 2018 6:11 pm

Kurisa leciała do góry tak długo, aż w końcu zobaczyła na niebie czarną kropkę. Załamanie pikseli? Nie, to nie gra video. Domyśliła się, że to o te miejsce chodzi Korinowi. Leciała dalej ku górze, aż w końcu zbliżyła się dostatecznie blisko, aby uznać, że to miejsce przypomina nieco zabawkę, a mianowicie bączek do kręcenia. Przeleciała obok drabinki chcąc udać się na górę platformy. Swoją drogą... po co tutaj ta drabinka? A zresztą nie ważne. Kwestie architektoniczne zostawmy dla kogo innego. Kurisa w końcu wylądowała stopami na podłodze. Całe pomieszczenie było białe, co sprawiało wrażenie bardzo porządnego i ważnego miejsca. Po pierwszych sekundach przebywania w tym miejscu dziewczyna od razu zauważyła, że powietrze tutaj jest inne, przez co ciężej było jej oddychać. Zaczęła wolnym krokiem iść przed siebie i rozglądać się na boki. Zauważyła również ładne i zadbane drzewka i roślinki rosnące po bokach. Podeszła bliżej, aby móc przyjrzeć się roślinkom i delikatnie dotknąć je swoją dłonią. Ktoś musiał z pewnością zajmować się tymi roślinkami z zamiłowaniem, bo jeszcze nie widziała na Ziemi tak zadbanych kwiatów. Jednak to nie był czas na podziwianie. Przyszła tutaj z wiadomych celów. Miała spędzić rok czasu w komnacie oraz poznać ważną osobowość przebywającą w tym miejscu. Szła wolnym krokiem w stronę pałacu wyczekując, aż ktoś z niego wyjdzie. Nie zamierzała na chama wchodzić jak do siebie. Nie chciała zrobić na sobie złego wrażenia przed tak ważną osobą.
- Dzień dobry. Przybywam od Korina. Powiedział mi, że mogę tutaj znaleźć pokój, w którym czas płynie wolniej. - Na razie powiedziała tylko tyle. W razie rozwinięcia się rozmowy i dowiedzenia się więcej rzeczy powie o sobie więcej, chociaż chyba nie będzie musiała tego robić, skoro ta osoba wie wszystko o wszystkim. Miała tylko nadzieję, że z jej pobytu w tym miejscu wyniknie fajna przygoda przynosząca nowe doświadczenia. Osoba przed nią stojąca mogła zauważyć saiyankę bez ogona ubraną w zniszczone i pobrudzone dogi Kamesenina z jego emblematem na piersi i plecach. Sam wygląd po niej sprawiał wrażenie, jakby wcześniej odnosiła ciężką walkę, choć żadnych ran na sobie nie miała. Musi w końcu zabrać jakieś nowe ubranie, zanim te kompletnie się zniszczy i zostanie goła i wesoła.
avatar

Kurisa

Liczba postów : 141

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

Pisanie by Haricotto on Pon Kwi 09, 2018 6:26 pm

MG

Kurisa lecąc ciągle do góry, ujrzała przed sobą lewitującą budowlę, która swoim kształtem przypominała bączek, jakim zwykle bawią się dzieci. Im bliżej była, tym obiekt robił się coraz większy i większy. Czerwony kolor był wręcz uderzający. Lecąc tuż przy krawędzi, ciągle ku górze, tak jak polecił Korin, w końcu dotarła na szczyt i wylądowała na krańcu okrągłej platformy. W chwili lądowania, jej buty stykające się z białymi, kwadratowymi płytkami, wydały charakterystyczne ciche stuknięcie. Jej oczom ukazał się z pozoru niewielki pałac. Nie wiedziała jednak, że ten sięga jeszcze kilka pięter w dół, a dodatkowo posiada swój własny wymiar, którego wielkość równa jest wielkości całej planety.
Ruszyła przed siebie. Na górze panowała cisza, która przerywana była od czasu do czasu przez wiatr, wprawiający liście palm w ruch. Towarzyszył temu uspokajający szelst.
Dziewczyna kroczyła przed siebie, rozglądając się dookoła. Nie było żywej duszy.
Drzwi do środka pałacu były coraz bliżej z każdym krokiem postawionym do przodu. Wydawało się, że naprawdę tutaj nikogo nie ma, kiedy nagle dziewczyna usłyszała kroki. Nie należały do niej. Odstępy między jednym, a drugim stuknięciem były większe niż w jej przypadku.
W głównych drzwiach w końcu pojawiła się postać. Kilka sekund później, które zdawały się trwać wieczność, tajemnicza osoba odkryła swoje oblicze, wychodząc całkowicie z mroku panującego wewnątrz budynku. Był to średniego wzrostu, będący przy kości, mężczyzna. Ubrany był w kamizelkę i białe spodnie, a na głowie nałożony miał równie biały turban. Jego skóra była czarna, niczym węgiel, oczy białe jak śnieg, a usta krwistoczerwone. Ciężko było odczytać wyraz jego twarzy, który przedstawiał niewiele więcej niż świetnie utrzymaną pokerową twarz.
Stanął u progu wejścia, krzyżując swoje ręce na wysokości klatki piersiowej. Milczał i bacznie obserwował Kurisę.

Spoiler:


- Kim Ty być? - w końcu zapytał, używając łamanej mowy, ale na tyle sprawnej, że bez problemu dało się go zrozumieć. Jego wyraz twarzy pozostał bez zmian.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1257

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

Pisanie by Kurisa on Wto Kwi 10, 2018 7:00 pm

Długo czekać nie musiała, bo po chwili ktoś się pojawił. Wyszedł z wnętrza komnaty, który był owiany cieniem i jak demon wyłonił się z tego cienia. Był cały czarny, a jego strój przypominał stroje ludzi zamieszkujących pustynne obszary na ziemi. Jednak na człowieka on nie wyglądał. Na twarzy saiyanki pojawiło się zdziwienie, gdy go zobaczyła. Poczuła lekkie rozczarowanie, bo nie tego się spodziewała. Do tego jego wyraz twarzy był naprawdę... dziwny. Czy dziewczyna szukała właśnie tej osoby? Po chwili padło pytanie, po którym wielka łezka potu spłynęła po skroni dziewczyny. To niezły z niego wszechmogący... - Powiedziała do siebie w myślach. Jednak nie miała zamiaru tak stać w nieskończoność jak słup. Dziewczynie się śpieszyło i było wyraźnie to po niej widać. Podeszła bliżej niego wolnym krokiem zanim odpowiedziała. Podeszła na odległość dwóch metrów, a następnie zatrzymała się przed nim. ''Kim Ty być'' - zabrzmiało to, jakby urwał się właśnie z dziczy, ale co zrobić? Przecież nie będzie go pouczać, nie jest u siebie.
- Mam na imię Kurisa. Jestem obrończynią przyrody oraz zwierząt na tej planecie. Przybywam tu, ponieważ potrzebuję więcej mocy, aby ochronić to, co jest dla mnie cenne. A ty? - Również zapytała go o to samo. Była ciekawa z kim ma do czynienia, bo coś czuła, że to nie jest ta osoba, której szuka. Bynajmniej na taką nie wyglądał. Zrobiła do niego delikatny uśmiech, który miał załagodzić nieco spiętą atmosferę. Nie miała złych intencji.
avatar

Kurisa

Liczba postów : 141

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

Pisanie by Haricotto on Czw Kwi 12, 2018 12:39 pm

MG

Tajemniczy jegomość w turbanie cały czas utrzymywał pokerową twarz. Do tego stopnia, że ani razu nie mrugnął! Nawet mu brewka nie tykła! Przeniósł swoje ręce z klatki piersiowej do tyłu, łapiąc dłonią za dłoń za plecami. Wysłuchał jej i wtedy zrobił pierwszy krok w jej stronę. Następny i kolejny, aż w końcu stanął przy Kurisie tak blisko, że ich ciała niemal się stykały. Patrzył na nią z góry i swoim niezmiennym spojrzeniem, patrzył jej prosto w oczy. Nie było w nich żadnego życia, żadnej pasji, ot, zwykłe, czarne jak węgiel oczy bez wyrazu. Było coś niepokojącego w jego wyglądzie i jego zachowaniu. Bardziej przypominał diabła niż boga.
W końcu, po krótkiej wymianie spojrzeń, postanowił się odezwać i przerwać niepokojącą ciszę.
- Mister Popo. - powiedział krótko. Wyraz jego twarz nie zmienił się nic a nic! Odwrócił się na pięcie i stanął plecami do dziewczyny. Przekręcił głowę w bok, by widzieć ją kątem swojego nieruchomego oka.
- Mówić o ratowaniu przyroda i zwierzęta. Jak dużo Ty gotowa stracić? - zapytał, wyczekując na odpowiedź. Atmosfera coraz bardziej się zagęszczała.

Tymczasem, siedzący na swoim tronie w ciemnym pokoju, Wszechmogący obserwował wszystko, co działo się "na jego podwórku". Nie wychodził, nie zdradzał swojej obecności i nie osądzał. Czekał.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1257

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

Pisanie by Kurisa on Czw Kwi 12, 2018 5:19 pm

Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji ani uczuć, przez co nie wiedziała jakie ma do niej intencje. Z jednej strony było to dziwne, lecz z drugiej strony... zaskakujące. Gdyby miała z nim walczyć miałaby z nim poważny problem, ponieważ przez jego pokerową twarz nie byłaby w stanie przewidzieć żadnych jego działań oraz ataków czy ruchów. Interesowało ją to, czy wewnątrz również jest tak spokojny jak i na zewnątrz. Podszedł do niej wolnym krokiem i zbliżył się bardzo blisko... za blisko. Dziewczyna czuła się niezręcznie, ponieważ nie wiedziała jaki wykona następny ruch. Mimo to jednak dalej stała przed nim ze spokojem na twarzy oraz nutką zainteresowania. Pan Popo chciał chyba wymusić na niej strach, ale nie wiedział, że Kurisa nie zna uczucia strachu. Po chwili ciszy i wpatrywania się sobie w oczy w końcu wypowiedział coś ze swoich ust i przedstawił się. Zatem on musi być jakimś strażnikiem, opiekunem bądź kimś innym podobnym. Tak tylko przypuszczała, bo nie mogła tego wiedzieć. Po chwili zadał jej pytanie, które kompletnie wybiło ją z tropu.
- Stracić? Nie chcę już niczego stracić. Straciłam już wiele w ciągu mojego, krótkiego życia i chcę to jakoś naprawić. Wiem, że czasu już nie cofnę, ale chcę przynajmniej zrekompensować straty... I kiedy będzie już po wszystkim... chcę pomóc uwolnić Ziemię raz na zawsze od armii RR. Każdy ma prawo do wolności... prawda? - Nie wiedziała dokładniej co mu odpowiedzieć i było po niej widać wyraźnie, że zestresowała się swoją odpowiedzią. Nie było to spowodowane tym, że kłamała. Wręcz przeciwnie. Po prostu nie zrozumiała do końca jego pytania. Mówił on w bardzo dziwny sposób. Tak bardzo skupiła się na rozmowie, że nawet nie zauważyła jak podbiegła do jej nogi wiewiórka. Powąchała ona kilka razy spodnie dziewczyny, po czym zwinnie wskoczyła pod jej ubranie przez dziurę w spodniach.
- Aaaa! - Kiedy dziewczyna poczuła, że coś przemieszcza się pod jej ubraniem momentalnie zrobiła się czerwona na twarzy i samoistnie wydała z siebie kobiecy pisk. Próbowała złapać to coś ręką, ale zwierzątko poruszało się bardzo zwinnie łaskocząc przy tym dziewczynę. Musiało to wyglądać komicznie, kiedy zaczęła tańczyć próbując złapać coś pod jej ubraniem. Przemieszczało się od dołu do góry i tak na zmianę. Dziewczyna w końcu się potknęła o własne nogi i upadła na tyłek, a wtedy z jej dekoltu wyleciała wiewiórka, którą dopiero teraz zobaczyła. Nie rozumiała zachowania tej wiewiórki, aż nagle poczuła, że coś uwiera ją między piersiami. Odwróciła się plecami do Mr. Popo, a następnie lekko odchylając niebieską koszulkę włożyła sprawnie swoją rękę i zaczęła grzebać. Wtedy wyciągnęła orzeszek i szybko zrozumiała sytuację i zachowanie wiewiórki. Oburzona dała orzeszek wiewiórce i biorąc go w ręce zaczęła go głaskać w ciszy. Była też zawstydzona za to co się wydarzyło, więc siedziała tak głaszcząc wiewiórkę i nic już nie mówiła. Swoją drogą... skąd wziął się tam ten orzeszek?
avatar

Kurisa

Liczba postów : 141

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

Pisanie by Haricotto on Nie Kwi 15, 2018 10:29 pm

MG

Mister Popo przekręcił głowę i spojrzał kątem oka na Kurisę. Zupełnie nie wzruszyło go to, że jakaś wiewiórka, która pojawiła się tutaj nie wiadomo skąd - plothole! - zaczęła "napastować" dziewczynę.
- Dużo mówić, mało robić. Mister Popo wszystko wiedzieć. - powiedział Popo, odwracając się przodem do Saiyanki. Cały czas trzymał dłonie za plecami.
- Chcieć trenować, tak? - zapytał, patrząc tym swoim zimnym spojrzeniem. Po chwili spojrzał za siebie, wgłąb pałacu, tak jakby chciał nawiązać kontakt z Wszechmogącym. Po chwili znów stanął twarzą do Kurisy.
- Najpierw sprawdzić, czy być godna. Poczekać. - powiedział tym swoim łamanym językiem, po czym odwrócił się na pięcie i zniknął w mroku pałacu. Nie było nic słychać poza jego krokami, które po chwili ustały. Co też chodziło mu po głowie?

Czas mijał, a Mister Popo nie pojawił się. Wszystko to zdawało się trwać wieczność. Spokój jaki panował tu na górze był niekiedy niepokojący. Szum wiatru i liści, które wprawiał w ruch były jedyną muzyką dla uszu.

I w końcu, charakterystyczne stukanie butów o płytki dotarło do uszu Kurisy. Tym razem, wyglądało na to, że to nie była tylko jedna osoba. Czyżby ktoś nowy?
W towarzystwie Mistera Popo pojawiła się kobieta, która ubrana był dokładnie tak samo, jak Kurisa. Jej włosy również był rozczochrane we wszystkie strony. Była idealną kopią, która różniła się jedynie... oczami. Wyraz jej twarzy był taką samą pokerową twarzą, co w przypadku strażnika pałacu.
- Jeśli pokonasz siebie, jesteś godna. - w tym samym momencie, kopia Kurisy podeszła do niej i przyjęła pozycję do walki.

Spoiler:

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1257

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

Pisanie by Kurisa on Nie Kwi 15, 2018 11:14 pm

Dziewczyna dalej głaskała wiewiórkę, która ciumkała zdobyty orzeszek. Po słowach Pana Popo poczuła się, jakby nic nie znaczyła na tym świecie. Jakby wszystko to, czego dokonała i zrobiła, nie było nic warte. ''Dużo mówić, mało robić''. Nie do końca się z tym zgadzała. Przecież przez ostatni rok zrobiła tak wiele. Czyżby jej wyczyny nic się nie liczyły? W dodatku powiedział, że wszystko wie. Czyżby była już przez niego obserwowana przez dłuższy czas? To mogło być możliwe, tylko po co? Po chwili usłyszała pytanie, po którym puściła wiewiórkę, aby pobiegła do swojego miejsca, a następnie wstała i odwróciła się do murzyna.
- Tak. - Odpowiedziała krótko. Nie chciała już go zanudzać swoimi słowami, które i tak nic by już raczej nie zmieniły w tej sytuacji. Po chwili przekonała się, że musi przejść pewien test i wcale ją to nie dziwiło. W zasadzie to nawet oczekiwała tego. Kiedy chciała dostać się do Korina też musiała przejść sprawdzian, aby można było ustalić, czy jest tego godna, aby poznać tak ważną osobowość, jaką jest Święty Kocur. Miała tutaj poczekać i tak zamierzała zrobić. Popatrzyła się na mężczyznę, który wszedł do pałacu i zniknął jej z oczu. Przez pewien czas stała tak oczekując powrotu, ale czas zaczął coraz bardziej się dłużyć. Postanowiła więc, że pokręci się po platformie. Podeszła do krawędzi spoglądając przez pewien czas w dół i zastanawiała się jak wysoko się teraz znajduje. Zaczęła krążyć wokół spoglądając się na dół i próbując coś zobaczyć, ale chmury wszystko jej zasłaniały. Przez ten czas udało jej się zrobić pełne okrążenie wokół platformy. Czas przedłużał jej się w nieskończoność. Rany, ile co on tam robi tyle czasu? A może po prostu mnie olał? - Zaczęła rozmyślać różne opcje w głowie. Natłok myśli sprawił, że dziewczyna musiała chwilę odpocząć. Stanęła na środku placu, a następnie usiadła po turecku. Przymknęła swoje oczy i zaczęła medytować, wsłuchiwać się w otoczenie. Jednak to nie przyniosło jej spokoju. Przypomniała sobie o Ryu, Haricotto, changelingu i o tamtej ''dziewczynie Haricotto''. Śpieszyło jej się i nie mogła odnaleźć w sobie wewnętrznego spokoju. Ostatecznie musiała zmienić swoją pozycję na kolana opierając się rękoma o podłoże. Zaczęła sapać, a jej ciało oblał zimny pot. Wyglądało to, jakby dziewczyna zmęczyła się myśleniem. Wstała na nogi i przetarła pot ze swojego czoła, a następnie pokręciła głową na boki próbując wyrzucić swoje dotychczasowe myśli z głowy. Wtedy wrócił Pan Popo. W końcu! Odwróciła się ucieszona, ale jej radość szybko zniknęła z jej twarzy, gdy zobaczyła samą siebie. To była jej idealna kopia, w dodatku z tym przerażającym wyrazem twarzy. Na twarzy Kurisy pojawiło się zdziwienie oraz... strach? Czyżby po raz pierwszy poczuła, czym jest prawdziwy strach? Ale czego się bała? Samej siebie? Wtedy usłyszała, że ma pokonać samą siebie. To było przerażające uczucie. Dziewczyna zaczęła się trząść i nie mogła się ruszyć. Nie wiedziała co zrobić, kompletnie zaniemówiła. Kiedy jej kopia przybrała jej identyczną pozycję do walki, na twarzy dziewczyny pojawiła się złość. Stanęła szeroko i pochyliła się do dołu łapiąc się rękoma za głowę.
- Przestań. To nie odpowiednie miejsce ani czas na to. Przestań. Nie możesz się bać. Nie możesz. Przestań o tym myśleć. Przestań. - Dziewczyna mówiła sama do siebie próbując to wyrzucić z głowy i w pewnym stopniu uspokoić się. Zdawała sobie sprawę z tego, że nie może się teraz zatrzymać. Musi zrobić krok naprzód. No dalej! Zrób coś w końcu! Dziewczyna zaczęła przypominać sobie o śmierci Haricotto oraz całej sytuacji i walkach na Papayi. Wokół niej stworzył się podmuch wiatru oraz pojawiła się złota aura, która po chwili z lekkim trudem zamieniła kolor włosów oraz oczu saiyanki. Przemieniła się w super wojownika. Stanęła prosto, a następnie przetarła ręką spływające łzy po policzku. Tylko w ten sposób potrafiła przemienić się. Spojrzała się znowu na swoją kopię. Na jej twarzy nie było widać już smutku ani strachu. Jej chłodne spojrzenie pozbawione empatii przeszywało na wskroś stojącego manekina.
- Nie mam już czasu na zabawy. Skończmy to tu i teraz. - Powiedziała to do swojej kopii mimo tego, że nie miała pewności, czy ta cokolwiek rozumie. Przemieniła się w super wojownika, ponieważ szybko chciała to zakończyć i przejść dalej. Energicznie ruszyła na nią odbijając się nogami od powierzchni. Wydawałoby się, że dziewczyna chce przeprowadzić frontalny atak, ale to była tylko podpucha, którą tak bardzo lubiła robić podczas rozpoczynania walki. Gdy pojawiła się tuż przed swoim przeciwnikiem nagle zmieniła tor lotu przelatując obok nogi przeciwnika i przy okazji łapiąc ją za rękę. Wtedy wykonała obrót, dzięki któremu mogła również wykręcić rękę przeciwnikowi. Następnie swoimi nogami stanęła na jej plecy i ciągnęła mocno rękę do ciebie. Chciała mocno pociągnąć ją, aby wybić przeciwnikowi rękę ze stawu. Następnie opierając się już nogami o podłogę złapała za rękę oburącz i zaczęła robić młynek, dzięki któremu wybiła przeciwnika w powietrze. Następnie szybko ruszyła ponownie do przeciwnika, aby w trakcie lotu ominąć ją z drugiej strony i uderzyć mocno kolanami w jej plecy. Wtedy zrobiła serię uderzeń oraz kopnięć skierowanych w tors, po czym wykonała rękoma młot, którym chciała przywalić z całej siły w głowę kopii i wbić o podłożę platformy. Po tym zaczęła wolnym ruchem opadać na dół, aby ostatecznie stanąć nogami ponownie na podłodze, a w tym czasie cały czas obserwowała swoją kopię, aby w razie niespodziewanego ataku wykonać unik i kontynuować kontratak.
avatar

Kurisa

Liczba postów : 141

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

Pisanie by Haricotto on Wto Kwi 17, 2018 8:16 pm

MG

Kopia Kurisy robiła wszystko dokładnie tak, jak sama Kurisa. Zupełnie tak, jakby jedna była lustrzanym odbiciem tej drugiej. W chwili, kiedy oryginalna dziewczyna przemieniła się w złotowłosą Super Saiyaninkę, jej klon zrobił dosłownie to samo. Podmuch energii spowodowany transformacją obu wojowniczek prawie powyrywał drzewa z gleby, wyginając je tak bardzo, że swoimi koronami sunęły po białych płytkach. Podłoże się zatrzęsło, ale na szczęście zaraz się uspokoiło. Super Wojowniczki rzuciły się sobie do gardeł, a Mister Popo stał niewzruszony, ciągle mając jeden i ten sam wyraz twarzy...
Każdy atak wyprowadzony przez Kurisę kończył się blokiem lub unikiem, zaś kopia nie wyprowadziła ani jednego uderzenia, skrzętnie wymijając się przed uderzeniami. Ostatecznie, odległość między dwiema Kurisami zwiększyła się, a pośrodku nich niefortunnie znalazł się Mister Popo.
- Za dużo myśleć. - powiedział krótko, po czym odwrócił się na pięcie i odszedł kilka metrów do tyłu, by nie przeszkadzać.
Kopia Kurisy wyczekiwała kolejnego ataku, stojąc niewzruszona.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1257

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

Pisanie by Kurisa on Sro Kwi 18, 2018 7:42 pm

Dziewczyna zdziwiła się, gdy jej kopia również przemieniła się w super wojownika. W dodatku zrobiła to z taką łatwością, jakby to było coś prostego. Jednak zaraz zdziwienie dziewczyny przeobraziło się w złość.
- Ksooo! - Krzyknęła, a następnie ruszyła do ataku.

Szybko przekonała się, że jej ataki nic nie dają. Jej kopia wykonywała dokładnie takie samy ruchy jak oryginał. W dodatku, gdy dziewczyna chciała wykazać się sprytem - klon umiejętnie wykonywał uniki. Dziewczyna powoli zaczęła upadać na podłogę, a gdy już dotknęła ją stopami - upadła na jedno kolano podpierając się łokciem o drugie i ciężko dysząc.
- To jest niemożliwe. - Przez klimat panujący tu na górze dziewczyna zmęczyła się walką w mgnieniu oka, ciężko było tutaj toczyć walkę. Miała wrażenie, że to nie jest jej identyczna kopia. Wydawałoby się, że jest od niej lepsza, szybsza. Poczekała, aż Pan Popo zejdzie im z areny walki i zaczęła się zastanawiać nad kolejnym krokiem, gdy próbowała wstać na równe nogi. Zastanawiała się przez krótszą chwilę, aż przypomniało jej się coś. Tak, pamiętam. Podczas walki w sakanami wykorzystałam element zaskoczenia, który dał mi chwilową przewagę. Może teraz też zadziała? Dziewczyna rozluźniła swoje mięśnie, na jej twarzy pojawił się uśmieszek. Przymknęła oczy i uniosła głowę do góry biorąc głęboki wdech. Wtedy gwałtownym ruchem przeniosła swoje dłonie przy twarzy dotykając palcami swoich skroni.
- Taiyoken! - Wykrzyknęła mając cały czas zamknięte oczy w razie gdyby jej kopia wykonała ten sam ruch. Wtedy nie marnując czasu ruszyła prosto na nią napinając swoją pięść i kumulując w niej energię ki. Wydawałoby się, jakby chciała wprowadzić potężny atak, ale zatrzymała się stopami o podłoże kilka metrów przed przeciwnikiem, a następnie wykonała machnięcie otwartą dłonią prosto w stronę swojego przeciwnika, z której wyleciała fala energii (energy wave). Miała nadzieję, że jej atak się uda. Jeśli się udał i dziewczyna definitywnie wygrała walkę tym atakiem to wyłączyła swoją transformację i padła na podłogę jak worek ziemniaków, a jeśli nie...

Oparła się rękoma o kolana i zaczęła ciężko łapać powietrze przez usta. Zaczęła się zastanawiać co ma zrobić, aby to wygrać. Przecież nie da się pokonać kogoś, kto wykonuje te same ruchy! A jeśli... W tym momencie zapaliła jej się lampka nad głową. Przed oczami miała różne walki Ryu, które oglądała. Zaczęła przypominać sobie jego technikę walki oraz pozycję. Jego atak, ruch, unik. Tak! Jeśli ma pokonać samą siebie, to musi poruszać się chaotycznie, bądź próbować walczyć ''jak nie ona''. Wolnym ruchem stanęła w nowej pozycji próbując imitować technikę walki jej przyjaciela, a następnie ruszyła na swojego klona. Próbowała robić to chaotycznie oraz próbowała naśladować Ryu. Zaczęła wymierzać ciosy oraz kopnięcia wykonując chaotyczne sekwencje serii uderzeń i kopnięć. Jej technika walki zrobiła się mniej efektywna, ponieważ nie stosowała się do tego, jak potrafi robić to najlepiej, ale przynajmniej miała pomysł jak zaskoczyć przeciwnika. Ostatecznie wymierzyła dużym zamachem potężnego plaskacza, który miał wbić przeciwnika w podłogę. Próbowała odwzorować identycznie jej pierwszą walkę z Ryu. Jeśli ten sposób również nie zadziałał, to miała jeszcze ostatniego asa w rękawie...
avatar

Kurisa

Liczba postów : 141

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach