Go down
Admin
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 404

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Czw Sty 07, 2016 11:57 am
First topic message reminder :

Tuż nad Wieżą Korina, znajduje się kolejny obiekt, kształtem i wyglądem przypominający połowę bączka do zabawy. Z boku budowli znajduje się drabinka, po której można wspiąć się na sam szczyt i postawić pierwsze kroki na tej niezwykłej platformie.
Białe płytki chodnikowe, idealnie wyskalowane w kwadrat, położone są na całej rozciągłości platformy. Stojąc przy drabince, zobaczyć można palmy, które swoim spokojem witają nowych przybyszów. Na drugim zaś końcu kolistej platformy znajduje się pałac, który ubrany jest w białe i złote kolory.
Panuje tutaj przyjazna, spokojna atmosfera.

Ranzoku
Ranzoku
Liczba postów : 207

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Czw Maj 23, 2019 6:23 pm
Chłopak w pełni zadowolony jest z tego, że w końcu opuszcza to miejsce, lecz z drugiej strony chciałby jeszcze spędzić w tej komnacie kolejny miesiąc. Niestety, czas przeminął i pora wrócić do szarej rzeczywistości. Po wejściu na platformę, blask słońca oślepił na moment chłopaka, szedł w stronę tego zbliżającego światła. Nie był głodny, ani zmęczony, doprawdy zadziwiające zdolności ma ta fasolka, ale nie mógł w to uwierzyć, więc spróbować musiał. Przeszło to wszelkie oczekiwania naszego blondyna. W każdym razie cała ekipa w postaci Bladego i Fabu, znalazła się na zewnątrz, mogli poczuć jak wieje tutaj, czego nie mogli doświadczyć wewnątrz komnaty. To dobrze, że nic się nie zmieniło na tej miejscówce. Wszyscy są na swoim miejscu, banda gzubów i dwaj zielonoskórzy osobnicy, o których dużo nie słyszał. Tylko tyle, że jeden z Nich jest Bogiem, a ten drugi złem wcielonym, no i że są braćmi. W każdy razie tak to chłopaki zrozumiał. Kenzuran ruszył przed szereg i zaczął wypytywać o działania RR, chłopak tylko spojrzał na zebranych tutaj, którzy byli zajęci samym sobą. Cisza dookoła, ale niedługo po tym, jak ktoś odpowie na pytanie Bladego, chłopak sam zapytał - To co teraz? - Pytanie skierował w stronę Boga, bo ten drugi raczej nie kwapił się do rozmowy, tylko był zabarykadowany w swojej kuli energii, zamknięty na świat zewnętrzny. Co się teraz wydarzy? Wszystko w rękach przeznaczenia, choć ono bywa niewybaczalne i bezwzględne.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Nie Maj 26, 2019 5:44 pm
MG

Daimao ciągle medytował, a kula energii otaczająca jego ciało nie pozwalała nikomu na zbliżenie się do niego. Gangu Pilafa nie było widać. Pewnie węszyli gdzieś w środku pałacu.
Wszechmogący stał na krawędzi i spoglądał w dół, obserwując życie na Ziemi. Nie zwracał uwagi na nikogo, nawet na Pana Popo, który energicznie zamiatał miotłą białe płytki.

Kenzuran i Ranzoku wyszli z Komnaty Ducha i Czasu. Wszechomogący odwrócił się do nich, gdy ci zadawali swe pytania.
- Nadszedł czas, abyście zaatakowali siedzibę Armii Czerwonej Wstęgi. Już i tak zbyt długo czekaliśmy na rozwój wydarzeń. Zajmiecie się androidami, a w tym czasie... - tu urwał na moment. Wziął wdech, był lekko podenerwowany. Niemniej jednak, kontynuował.
- Ja zajmę się Marszałkiem Czerwonym.

Pan Popo, słysząc te słowa, upuścił miotłę, natychmiast podbiegając do swojego Pana.
- Wszechmogący kłamać! To nie móc się udać. - chwycił ziemskieg opiekuna za białą szatę, nie chcąc go puścić.
- Po prostu skupcie na sobie uwagę żołnierzy. Napocicie się przy Androidach, ale myślę, że macie szansę na zwycięstwo. - skinął głową do jednego i drugiego, a na jego twarzy namalował się delikatny uśmiech.
Daimao, mimo że zamknięty w kuli energii, wszystko słyszał. Będąc odwróconym plecami do wszystkich, nikt nie mógł zauważyć niecnego, złowrogiego uśmiechu rozchodzącego się od ucha do ucha..
Wszechmogący widząc ubrania Kenzurana i Ranzoku, pstryknął palcami i naprawił je.

_________________
Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Haricotto-Heaven
Blade River
Blade River
Liczba postów : 298

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Nie Maj 26, 2019 9:41 pm
Kenzuran wreszcie zbliżając się z Ranzoku do Wszechmogącego, usłyszeli jego słowa. Stwierdził, że na pewno mogą sobie poradzić z androidami ,ale czy na pewno. Złotowłosy nie słyszał żadnych zahamowań czy też przerw w głosie Kamiego, czyli możliwe że nie kłamał. Mężczyzna z utraconym ogonem mruknął pod nosem i gdy usłyszał kolejne zdanie, bardzo się zdziwił. Wydawało mu się, że takie bóstwo jak sam zielonoskóry raczej nie jest typem wojownika, ponieważ nawet na takiego wyglądał, nie to co Daimao. Niebieskooki w sumie nie wiedział jaką mocą włada sam Wszechmogący oraz drugi Piccolo, więc nie chciał ich oceniać. Wojownik kątem oka zerknął na czarnoskórego Popo, który powiedział, że to się może nie udać. Młody Saiyanin, który był aktualnie starszy o jeden rok, spojrzał poważnie i chciał coś dodać od siebie, lecz w tej chwili odezwał się Kami. Zielono-skóry bożek stwierdził, że oni mają tylko odwrócić uwagę androidów, ale to wszystko i tak było zbyt ryzykowne. Brat Klen nie chciał się na to zgodzić, nie miał zamiaru pozwolić na śmierć Kamiego, a praktycznie go nie znał. Kenzuran zaciskając swoją dłoń, znów spojrzał poważnie na Wszechmogącego i powiedział ku niemu:
-Czyli chcesz mi powiedzieć Wszechmogący, że ten rok zmarnowaliśmy na nic....To nie możliwe! - zaciskając zęby, można było usłyszeć delikatnie syknięcie nieprzyjemnego gniewu.

Złotowłosy nie godził się na takie coś, dlatego znów się wypowiedział do zebranych wokoło:
-Po to trenowaliśmy by nikt nie narażał życia, Ja z Ranzoku na pewno sobie poradzimy załatwić i Androidy tym całym Marszałkiem, nie lekceważ Kosmicznych Wojowników! - pokazał mu napiętą pięść i na chwilę otoczył się złotą aurą. Jego moc podniosła się i na pewno była wyczuwalna przez te osoby, które potrafiły wyczuwać energię. Niebieskooki wreszcie uspokajając się, wypuścił powietrze i powiedział ostatni raz:
-Kami, pozwól nam to zrobić...jeśli mam się dowiedzieć czy jestem silniejszy, muszę sprawdzić swoje limity, czy cokolwiek się zmieniło czy jednak jest tak jak kiedyś, ponieważ nie odczuwam zbyt wielkiej zmiany, wiem tylko że na pewno jestem starszy o ten rok... - On naprawdę chciał wiedzieć czy podoła wyzwaniu. Wywodził się z rasy kosmicznych fajterów, którzy nie lękali się niczego i nikogo. Miał tylko nadzieję, że jednak Kami zmieni zdanie i zostanie w tym miejscu, choć nadal nie rozumiał czemu tak bardzo chciał by ten jednak został.
Ranzoku
Ranzoku
Liczba postów : 207

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Sro Maj 29, 2019 10:25 pm
Czyżby nadeszła pora na frontalny atak? Tylko dlaczego? Nie na to pisał się android. Spodziewał się bardziej istotniejszych wskazówek, gdzie powinien uderzyć swego wroga numer jeden. Nie wiedział, że całą ta sprawa przeistoczy się w batalię z armią RR. Co prawda, ma z nimi na pieńku, ale wolałby jednak skupić swoją uwagę na samym Nemezis. Wolał nie mieszać się do spraw związanej z calutką armią Czerwonej Wstęgi. Ich siły wyglądały na potężne, a tu jeszcze mowa o innych androidach. Nie spodziewa się, że będą tak samo neutralnie nastawieni jak nasz blondynek z warkoczem. Można jedynie spekulować do jakich celów są te maszyny przeznaczone. Cóż począć? Zanim jednak przejdą do masowej anihilacji, musiał dowiedzieć się czegoś o tym złym gościu, co sprowadził na siebie gniew Ranzoku. - Czy ten wypad jest powiązany z moim... problemem? - Zapytał Kamiego, nie chcąc mieszać osób postronnych do swoich spraw. Kami już pokazał, że posiada pewną wiedzę o Kurojinie, co więcej znał Jego przeszłość. Z tego wynika, że nie powinien mieć problemu z odpowiedzą na pytanie zadanie przez blondyna. Mister Popo aka czarny murzyn, raczej nie krył tego, iż pomysł Wszechmogącego nie podoba się wiernemu słudze lub przyjacielowi, nie interesowały Ranzoku relacje pomiędzy nimi, w każdym razie jest to jakaś bliska sympatia. Złożył ręce w krzyż i ułożył je na klatce piersiowej rozmyślając nad tym planem. - Rozumiem, a czym w takim razie zajmie się ten drugi Zielony? - Zapytał o typa, która siedzi w swojej kuli. Czy to nie On miał pomóc z całą tą armią, czy była to tylko podpucha do jakiejś grubszej sprawy? Kto wie? Nikt, poza Nim samym. Chłopak nadal nie ufał Saiyajinowi, a tym bardziej temu bratu Kamiego. Źle mu się z oczu patrzy. Chłopak mógł jedynie czekać na otrzymaną odpowiedź, bo prawdopodobnie może nie ruszyć palcem, dopóki nie otrzyma zadowalającej odpowiedzi. Z drugiej jednak strony, sam plan na unicestwienie tej Armii może tylko wspomóc główny cel naszego bohatera. Co zatem nastąpi? Przekonajmy się w następnym poście Mistrza Gry.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Pią Cze 21, 2019 10:23 pm
MG

Wszechmogący spojrzał na Kenzurana, który cały się palił do walki. Gdy jego złocista, szalejąca aura opadła, Kami położył dłoń na jego ramieniu i uśmiechnął się delikatnie.
- Nie musisz się niczego obawiać. Nie musisz niczego sobie udowadniać. Jesteś naprawdę silny... Super Saiyaninie. Odrobina wiary w swoje możliwości nie zaszkodzi. - skinął głową, ciągle się uśmiechając i patrząc w oczy Saiyanina.
Zaraz jednak odwrócił się do Ranzoku, który wspomniał o swoim problemie. Podszedł do niego, zatrzymując się tuż przed nim.
- Twój, jak to nazwałeś, problem... Jest duże prawdopodobieństwo, że zostanie wysłany do walki, kiedy się tam pojawisz. W końcu jest najemnikiem na usługach Marszałka Czerwonego. Ten z kolei nie przepuści żadnej okazji, by wykorzystać wszystkich swoich podwładnych. - Wszechmogący ruszył dalej, zatrzymując się na równi z Ranzoku. Położył dłoń na jego ramieniu i skinął do niego głową porozumiewawczo.
- Jesteś niewykrywalny. Może warto to wykorzystać? - zapytał, uśmiechając się tajemniczo. Nie czekając na odpowiedź, ruszył w stronę Daimao, który skończył już medytować.
Nameczanie stanęli twarzą w twarz, patrząc sobie prosto w oczy. Żaden z nich się nie uśmiechał. Obaj wiedzieli, że muszą pójść na kompromis, który żadnemu do końca się nie podobał.
- Kami-sama nie... - wyszeptał Pan Popo, przecierając swoje oczy do których napływały łzy. Wszechmogący spojrzał na niego i uśmiechnął się ciepło.
- Jesteś moim najlepszym przyjacielem, Panie Popo. Opiekuj się pałacem. Znajdź godnego następce i przede wszystkim... głowa do góry! - ostatnie słowo powiedział głośniej.
- Zakończmy to. - zaczął Daimao.
- Raz na zawsze. - skończył Kami.
Momentalnie, natychmiastowo, on i Piccolo Daimao położyli dłonie na swoich ramionach. Krzyknęli bojowo, a zaraz z ich ciał rozbłysło jaskrawe światło, które wszystkich oślepiło. Podmuch energii zwalił zebranych dookoła z nóg, a błyskanie nasiliło się jeszcze bardziej.
Wielka aura spowiła ciała mężczyzn, szalejąc i szarpiąc się. Kafelki pod ich nogami pękały, a pojedyncze kamyczki unosiły się do góry.
Kolejny jasny błysk pokrył cały Pałac. Stopniowo ustępował, tak jak aura, która uspakajała się i malała z sekundy na sekundę. Ranzoku, Kenzuran i Popo mogli już widzieć, ale czuli jeszcze szczypanie w oczach.

Gdy aura opadła, wszyscy ujrzeli jednego wojownika. Wyglądał i ubrany był dokładnie tak, jak Piccolo Daimao, wliczając kanji na klacie.  Miał zamknięte oczy. Powoli otwierał swoje powieki. Spojrzał na swoje dłonie i zacisnął je kilka razy. Cicho westchnął. Skierował swoje oczy na powalonych wojowników i... uśmiechnął się złowieszczo.
- Nareszcie!

Piccolo Daimao i Wszechmogący połączyli się, by stawić czoła zagrożeniu, któremu w pojedynkę nie daliby rady. Co to oznacza dla przyszłości Ziemi? Czy przybliży ją to do upadku? Czy może na pokręcony sposób, którego nikt nie jest w stanie zrozumieć, uratuje ją od zguby?

_________________
Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Haricotto-Heaven
Blade River
Blade River
Liczba postów : 298

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Wto Cze 25, 2019 12:38 am
Kenzuran słysząc słowa otuchy, delikatnie odetchnął. Wiedział jednak, że możliwe że to jeszcze nie jest koniec, wreszcie Wojownik którego przedtem spotkał z posiadaną "M" na czole, miał na pewno coś nowego. Wychodziły od niego wyładowania elektryczne, a gdy Młody Saiyanin wchodził na umięśnioną wersję, niczego takiego nie miał. Odczuwał, że może przebić się przez swoje limity, tylko po prostu nie wie jak i czy sam trening mu wystarczy. Wzdychając pod nosem, zauważył jak Kami pokierował się ku blondynowi i zaczęli mówić między sobą. Mężczyzna z utraconym ogonem jakoś się tym nie przejmował, chciał już rozgnieść czerwoną Armię raz na zawsze, za to co mu zrobili. Zaciskając porządnie pięści, był naprawdę znowu wkurzony, ponieważ ciągle o tym myślał, ale zawsze można było użyć tych całych smoczych kul, ale zmarnować życzenie dla własnego ogona, to głupota... Złotowłosy mrucząc coś pod nosem, dostrzegł że Wszechmogący już nie rozmawiał z tym całym Ranzoku, który uprzednio zapytał go co z jego problemem i zbliżył się do Daimao. Niebieskooki instynktownie odwrócił się ku nim i nie wiedział czego się może spodziewać, dlatego też zaciskając swoje kły, wyczekiwał najgorsze. Możliwe że przez ten jeden dzień, gdy oni trenowali,  mogło dojść do jakiś sprzeczek i nieprzewidzianych słów, on tego niestety nie wiedział.

Syn Kellana spoglądał bacznie, zauważył że czarny dżin się chyba delikatnie przeraził, nie wiedząc czemu aż tu nagle BUM. Powstało potężne światło, które najwyraźniej było tak silne że potrafiło zdmuchnąć Super Saiyanina na jego opanowanej mocy, przez co ten zaliczył glebę na swoje cztery litery. Jego towarzysz Ran tak samo wylądował na pupie i teraz nie wiadomo co się konkretnie zaczęło dziać.
- CO DO CHOLERY!? - starał się wytrzymać ten intensywny wiatr i próbował się podnieść, lecz wolał być ostrożny i postanowił  jednak to przeleżeć. Po upływie niewielkiego czasu, wreszcie potężne podmuch ustały i blask także ustąpił, pokazując na oczy Kenzurana jednego wojownika. Wojownik wreszcie westchnął i podnosząc się ze śnieżnobiałych płytek tej platformy, spojrzał że był teraz tylko jeden zielonoskóry, który coś powiedział do siebie. Młody Saiyanin kręcąc głową, przecierając swoje oczy, zbliżył się do Zielonego i odezwał się w jego stronę:
-Co się stało, kim ty jesteś? Co się stało z tym całym Wszechmogącym, chyba że tym nim jesteś!? - nie wiedział co ten zielony ludek odpowie, więc przybrał pozę bojową. Nie wiedział także czego się może spodziewać, a wystarczy że te cholerne puszki także czasami podchodziły do niego z zaskoczeniem. Złotowłosy wolał nie ryzykować i jeśli będzie taka potrzeba, szybko się przemieni i zakończy to jak trzeba.
Ranzoku
Ranzoku
Liczba postów : 207

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Pią Cze 28, 2019 11:07 am
Wszystko zapowiadało się na wspaniałą przygodę, od początku Ranzoku znalazł się w środku jakichś dziwnych wydarzeń, czego się nie spodziewał. Stało się. Otrzymał odpowiedź jakiej potrzebował od początku, czyli jednak Kami wiedział  jak się sprawy mają i był w stanie pomóc. Możliwe, że spotka w całej tej aferze swojego wroga numer jeden, czyli antagonistę Jego całej gry zwanej życiem. Nie mógł się doczekać, by ujrzeć swojego adwersarza i skopać mu pośladki. - Nareszcie, ziści się mój cel! - Może za wcześniej o tym mówić, bowiem jest szansa, iż ten cały wróg będzie się chował jak tchórz i wysyłaj pachołków na pole walki. - Wykorzystam tę wiedzę, na pewno. - Odpowiedział cicho pod nosem, ale tak, żeby Kami usłyszał jego odpowiedź, chociaż takowej się pewnie nie spodziewał i ruszył dalej w kierunku Daimao. Nie wiedział czego się będzie teraz spodziewać po ich spotkaniu. Zaczęło się pożegnanie pełne łez, jakby Kami miał odejść gdzieś daleko i nie wrócić. Chłopak dalej nie wiedział do czego ma dojść za chwilę. Obaj zieloni stanęli naprzeciw siebie wpatrując sobie w oczęta, jakby miało dojść zaraz do gorącego pocałunku. A nie, jednak nie. Chcą sobie potańczyć, jakby nie mieli na to czasu wcześniej, jednakże cała ta schadzka sprowadziło się do zupełnie czego innego. Nagle ni stąd, ni zowąd pojawiło się oślepiające światło, przy obecności potężnego podmuchu wiatru Ranzoku upadł na dupę (niech Ci będzie, Blady) i próbował dojrzeć to co się tam odwaliło. Emanowało to potężne światło, przez które nic nie można było dojrzeć. Wyglądało to na potężną energię zebraną przez wewnętrzną siłę, tak jak to czynił nasz bohater, lecz nie była ona aż tak widowiskowa. Być może po sesji w komnacie mogło się to zmienić, lecz przyjdzie na to pora. Światło opadło i ich oczom ukazała się pojedyncza osoba, w miejscu gdzie przecież było ich dwóch.  - Co to ma znaczyć? Gdzie jest Kami? Albo ten Daimao? Co z tym wypadem? - Mnóstwo pytań narodziło się z ust chłopaka, to normalne po tym co się tutaj wydarzyło. Android na wszelki wypadek przybrał pozycję obronną, bo nie wiadomo do czego tu teraz dojdzie. Wszystko się wyjaśni w kolejnym poście MG, ale... czy na pewno?
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Nie Cze 30, 2019 10:39 am
MG

Wszyscy wyglądali na zaskoczonych obrotem sytuacji. Z dwójki wojowników, narodził się jeden. Wyglądał tak samo jak Daimao czy Wszechmogący, a jedynie ubrania były pozostałością po tym pierwszym.
Mister Popo upadł na kolana, cicho szlochając. Stracił właśnie najlepszego przyjaciela, mało tego, stracił obrońcę, na którym zawsze polegał i którego zawsze podziwiał.
Kenzuran i Ranzoku przyjęli pozycje obronne, spodziewając się najgorszego. Gotowi byli na walkę, ale czy walka była jedynym wyjściem?
Tajemniczy jegomość ponownie się uśmiechnął, szczerząc swoje białe, ostre kły. Zacisnął dłonie kilka razy, po czym odetchnął z ulgą. Zaczął wolnym krokiem iść w stronę Ranzoku i Kenzurana, wymijając pod drodze Mistera Popo, który ciągle chował twarz w dłoniach.
- Wszechmogący poświęcił się dla większego dobra. Podjął ryzyko i połączył się ze mną. Szansa na pokonanie Armii Czerwonej Wstęgi dzięki temu się zwiększyła. - urwał na moment, unosząc do góry zaciśniętą pięść. Kilka sekund na nią patrzył, aż w końcu dumnie wypinając pierś, rzekł:
- Wszechmogący to Piccolo Daimao, a Piccolo Daimao to Wszechmogący! Jesteśmy jednością! Ah, ah, ah, ah, ah!! - zaczął się śmiać, a jego rechot brzmiał tak, jakby sam diabeł z zaświatów przemówił.
- Nie myślcie sobie, że jesteśmy przyjaciółmi. Jesteście mi potrzebni tylko do pokonania Armii Czerwonej Wstęgi. Niemniej jednak, teraz... musimy współpracować. - mina mu zrzedła, a jego usta wykrzywiły się w grymasie niezadowolenia. 
- W drogę! - warknął i odwrócił się na pięcie, kierując się w stronę krawędzi platformy. Zatrzymał się nad nią, wyczekując aż wszyscy za nim podążą.
Mister Popo wstał z kolan, przetarł załzawione oczy i w końcu się odezwał.
- My nigdy nie pozwolić, żebyś zdobyć panowanie nad światem. Ty lepiej zapamiętać to sobie. - po czym zerknął na Ranzoku, a zaraz na Kenzurana. Daimao jeno uśmiechnął się i pokręcił głową na boki, rozbawiony.
- Jak już skończycie wygłaszać puste groźby, dołączcie do mnie. Spotkamy się pod siedzibą Czerwonej Wstęgi. - i zeskoczył w dół, kierując się ku ziemi. Mister Popo kolejny raz spojrzał na dwójkę wojowników i skinął do nich głową, mówiąc tym samym, że czas to zakończyć.
_____
z/t -> Główna brama

_________________
Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Haricotto-Heaven
Blade River
Blade River
Liczba postów : 298

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Nie Wrz 08, 2019 2:00 pm
Kenzuran lecąc wraz z towarzyszami, dostrzegł że wreszcie ci go nadgonili. Zapewne mroczny bożek oraz jego góra mięśni musiała coś przedyskutować na uboczu, tak by Złotowłosy nie mógł tego usłyszeć. Za chwile Nihilius podleciał do Niebieskookiego i powiedział by najlepiej, żeby nie zabijać tych ze Wstęgi. Mężczyzna z utraconym ogonem pokręcił negatywnie głową i musiał mu niestety wytłumaczyć o co chodzi jeszcze raz z Czerwoną Wstęgą:
-Tak, to prawda że możesz ich do tego zmusić, ale nie musi tak być. Są wierni swojemu Marszałkowi, chociaż dziwne że uciekł jak tchórz, ostrożności nigdy za wiele. Jeśli ci nie wpakują serii tych dziwnych pocisków z ich broni, to będzie dobrze. - powiedział to, bo wiedział jak Armia postępowała ze swoimi wrogami i innymi przeciwnościami losu. I ten jeszcze go prosił, żeby ich nie zabijać tylko nokautować, on chyba naprawdę ma coś nie ten tego z główką. Wojownik tylko westchnął pod nosem i starał się by mu żadna mucha nie wpadła podczas ich lotu:
-Jeśli będą do mnie strzelać, nie będę się powstrzymywać, potem ty będziesz nie ostrożny i zostaniesz ranny, dlatego to nie jest dobry pomysł, takie jest moje zdanie... - powiedział i znowu patrzył przed siebie.

Przebijając się w trój-osobowym składzie, na pewno za niedługo dolecą na miejsce. Za chwile Imperius znowu dopytywał o tą tak zwaną "zwykłą salę", która tak naprawdę była magiczna, ale młody Saiyanin nie wiedział czy ma mówić prawdę, ktoś tu był zbyt dociekliwy.
-Mogę ci tylko powiedzieć, że jak dolecimy na miejsce, to sam zobaczysz jak ta sala wygląda, dla mnie była ona zwyczajna, nie odczułem żadnego przyrostu mocy, nie wiem nawet czy jestem silniejszy, co z tego że pokonałem androida skoro nie wiem czy mogę przebić swoje limity. - powiedział to i mimo iż ta sala była wielce gargantuiczna, to i tak nie wiadomo czy posiadała takie moce jak pan Popo przedtem tłumaczył. Teraz przez większość czasu była chwila ciszy,  bo za chwilę rogacz wycofał się w tył, rozmawiając zapewne ze swoim pachołkiem, który go chronił. Dla Syna Kellana to była po prostu zwykła głupota, że byli tacy Saiyanie którzy w ogóle mogli komukolwiek służyć. Przez jeszcze kilkanaście minut Brat Klen wraz z dwoma towarzyszami lecieli, aż w końcu można było zobaczyć dość wysoko położoną białą platformę z różnymi innymi kolorkami. Kenzuran rozglądając się na boki, spowolnił trochę swój lot by powiedzieć nieznajomym że już są na miejscu:
-To tutaj, bądźmy ostrożni... - powiedział to, bo nie wiedział czego się ma spodziewać. Wreszcie Złotowłosy z dwójką przybyszów dolecieli na miejsce i lądując na białych kafelkach, Wojownik nie miał innego wyboru jak zakrzyknąć w stronę Pałacu następujące słowa:
-HALO! JEST TU KTO? PANIE POPO! DAIMAO! JESTEŚCIE!? - przyłożył dłonie do ust, by echo było dokładniejsze i się mocniej rozszerzało. Miał nadzieję, że nikt ich tutaj nie zaatakuje, miał taką przynajmniej nadzieję.
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 253

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Nie Wrz 08, 2019 3:11 pm
Krwistooki leciał za saiya-jinem i przy okazji słuchał tego co miał mu do powiedzenia. Powiedział na temat armii, że są wierni Swojemu przywódcy. Jego technika sprawi, że będą wierni mu, więc to nie jest kłopot. Z resztą jak znajdzie ich przywódcę, to wtedy zmusi ich lidera do służby. Dzięki temu niedobitki będą służyć Mu. Dodał też coś na temat dziwnej broni. Broń śmiertelników jest taka potężna? Nie wierzył w to, ale ostrożności nigdy za wiele. I powiedział, że nie będzie się powstrzymywać. Westchnął.
- W takim razie zostaw Mi ich liderów. Zajmę się Nimi.
Powiedział do Niego. Zostawi mu płotki i tych co do niego strzelają tak jak chciał, a sam zajmie się ważniakami, i im zaproponuje nową ofertę. Odpowiedział, że sam nie czuł nic dziwnego na temat tej sali i, że sam zobaczy jak to wygląda. Mógł być okłamywany, ale równie dobrze, mogła to być prawda i to zwyczajna sala. Chociaż Pałac Wszechmogącego, takiej potężnej istoty nie powinien być raczej zwykły. Tego niestety nie wie. Czasem się myli, bo zbyt dużo myśli na temat danej rzeczy, a okazuje się być całkowicie zwyczajna. Takie już uroki. Jego oczom po pewnym czasie ukazała się dziwna plaforma, na której po pewnym czasie wylądowali, a zanim to zrobili to Kenzuran powiedział, by być ostrożnymi. Popatrzył się na Brollego i kiwnął mu głową. Raczej będzie wiedział co robić. Wreszcie się wydarł na cały głos tak, że Imperius prawie ogłuchł z tego wszystkiego. Jakiś Pan Popo kimkolwiek był oraz Daimao. Westchnął.
- W ogóle słyszałeś o miejscu gdzie jest jakaś wieża i prowadzi do niej słup? Są tam podobno jakieś czarne chmury, podobno tam mieszka ten koci mędrzec.
Zapytał Kenzurana, przy okazji, gdy ten skończył krzyczeć. To były informacje od okularnika, więc ktoś musi wiedzieć coś o cholernej wieży i słupie, który do niej prowadzi. Nie jest to możliwe, by nikt tego nie zauważył. Chociaż kto wie. Planeta jest spora i może być różnie.
- Znasz też jakiś dobrych trenerów i mistrzów sztuk walk, magów czy też naukowców na tej planecie? Nie licząc Wstęgi.
Zapytał przy okazji. Może uda mu się nauczyć coś nowego. Starał się zachować szczególną ostrożność, gdy tutaj był. Obawiał się tego nowego Wszechmogącego i tego co potrafi. Na szczęście miał po Swojej stronie Brollego. Najwyżej zaatakują wspólnie.
- Wiesz co robić, gdy zajdzie taka konieczność.
Powiedział do legendarnego, a sam również się przygotował na możliwą konfrontację.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Nie Wrz 08, 2019 4:22 pm
MG

Kenzuran i Nihilius wylądowali na białych płytkach pałacu Wszechmogącego. Ten pierwszy zaczął nawoływać mieszkające tu osoby. Oczywiście, pierwszy wyszedł Mister Popo. Jego mina mówiła wyraźnie, że coś było nie tak.
Wyszedł z ciemności pałacu i podszedł do Kenzurana. Obejrzał się za siebie, wyglądał na zdenerwowanego.
- Źle zrobić, że tu wrócić. Bardzo źle! - powiedział roztrzęsiony. Ręce mu się trzęsły. Nie wyglądał jednak na pobitego, więc przemoc ze strony Daiamo musiała zostać odrzucona.
- Zabrać swoich kolegów i uciekać! - ponownie się odezwał, pot spływał po jego czole. Ciągle odwracał się za siebie, jakby obawiał się nadchodzącego ataku.
Nagle, z wnętrza pałacu, zaczęły dochodzić kroki. Nasilały się z każdą chwilą. Kilka osób kierowało się ku wyjściu. Gdy w końcu wyszli z pałacowych ciemności, Broly, Kenzuran i Nihilius zobaczyli, jak wyglądali. Było ich czterech. Na ich czele stał ten najmnijeszy, wyglądający na kogoś, kto zajmuje się negocjacjami. Pozostała trójka stała za nim, robiąc za jego "obstawę".
Uśmiechnął się, zmrużył swoje oczy i rozstawił ręce na boki w geście powitania.
- Witajcie w Pałacu Wszechmogącego. Nazywam się Piano. - i pochylił głowę w dół, a jego uśmiech jeszcze bardziej się rozszerzył.
Mister Popo na widok czwórki jegomości, w przerażeniu, cofnął się kilka kroków do tyłu.
Piano:

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Piano
Tambourine:

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Tambourine
Drum:

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Drum
Cymbal:

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Cymbal

_________________
Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Haricotto-Heaven
Blade River
Blade River
Liczba postów : 298

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Nie Wrz 08, 2019 5:41 pm
Kenzuran nawołując Pana Popo oraz jego kolegę Daimao, oczywiście on tak myślał, usłyszał słowa ze strony Rogacza. Ten powiedział, żeby Złotowłosy zostawił mu tych liderów, że on się nimi zajmie. Niebieskooki za bardzo nie kumał o co może chodzić zamaskowanemu paniczowi, ale tylko westchnął pod nosem i odpowiedział mu:
-Chcesz ich załaskotać na śmierć? Jak tam sobie chcesz... - powiedział, starając się będąc dowcipny. Niestety nie był takim żartownisiem jak jego mentor Xander, który poległ wraz z planetą Vegetą. Była dłuższa chwila cisza, a było naprawdę tak cicho, że można było słyszeć jak silny jest tutaj podmuch wiatrów, który przelatuje raz na jakiś czas, a tak naprawdę ciągle. Mężczyzna z utraconym ogonem chciał naprawdę walnąć tego bożka, bo już trzeci raz pytał o jakąś wieżę, a on o żadnej wieży nie wiedział. Spojrzał kątem oka na Imperiusa i odpowiedział mu:
-Słuchaj, trzeci raz mnie o to wypytujesz, gdybym widział kiedykolwiek takie miejsce, na pewno bym ci o tym powiedział. A czarne chmury są wtedy gdy zbiera się na opady na tej Planecie, tak słyszałem. - odpowiedział i rozłożył bezradnie ręce na boki.

Kolejne pytanie padło względem czy zna jakiś dobrych trenerów. Młody Saiyanin wolał od razu na to odpowiedzieć, by nie tracić cennego czasu:
-Znałem kilku dobrych trenerów, ale teraz aktualnie wszyscy są martwi, bo byli na mojej rodowej planecie. - odpowiedział oschle, bo wkurzało go to że musiał sobie przypominać że jego Szkarłatny dom poszedł się walić. Wreszcie kiedy Syn Kellana zaczął kierować się ku Pałacowi, bo nie miał zamiaru dłużej czekać, zobaczył że Pan Popo do niego wyszedł, który wyglądał na przerażonego. Czarny Dżin zaczął mówić, że bardzo źle zrobili że tutaj przybyli i żeby natychmiast stąd uciekali. Brat Klen nie miał zamiaru tego robić, więc oparł dłoń na barku Popo i powiedział:
-Nie musisz się o mnie martwić, jestem tutaj tylko na chwilę, mam sprawę do Daimao... - powiedział, a potem puszczając ramię Czarnego Magika, znowu kierował się do wielkiego budynku. Niestety zatrzymał się, gdyż słyszał kolejne kroki. Był przygotowany na wszystko, dlatego też Brat Klen nie czekając ani chwili, delikatnie się cofnął w tył. Kenzuran patrząc na czwórkę dziwnych jegomości, których nie pamiętam przedtem żeby tutaj byli, usłyszał głos tego najmniejszego. Złotowłosy tylko wyszczerzył się do małego ptaszka i rzekł w jego stronę:
-Wiem, że to Pałac Wszechmogącego, a tak naprawdę Daimao. Mamy do niego sprawę, a wiem że raczej udał się w to miejsce, czy mógłbyś łaskawie go poprosić o wyjście. Potrzebuje informacji na temat jakiejś wieży, która jest chroniona chmurami i w której zamieszkuje kocur, możesz go zapytać gdzie to jest?? - uniósł jedną brew do góry i musiał wyczekiwać na odpowiedź pianinka.
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 253

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Nie Wrz 08, 2019 6:13 pm
Słysząc słowa Kenzurana na temat załaskotania na śmierć cicho się zaśmiał. Dowcipniś się znalazł. Ale nie miał zamiaru mu mówić o tym, że ma pewną technikę. Wystarczy ich pojmać żywcem, a potem się zobaczy. Powiedział następnie pełen irytacji, ze niby trzeci raz o to wypytuje. Chyba coś mu się powaliło bo o wieże pytał pierwszy raz, ale nie chciało mu się tego tłumaczyć. Tak samo, gdy wspomniał że czarne chmury, są wtedy gdy zbierają się opady. Tyle to wiedział. Westchnął. Podobno znał kilku trenerów, ale wszyscy, są martwi bo byli na jego planecie. To go nie obchodziło, bo chodziło mu o tę planetę. Dostał też wiadomość na scouter od Shade'a, że zauważył jakaś wieże, ale bez chmur i idzie na zwiady po czym się rozłączył. Niestety ta wiadomość było na szybko i nawet bez zdjęcia. Specjalnie o tym powtarzał wielokrotnie. Czyżby zapomniał? Był mu wdzięczny za informację, ale co jeśli zdjęcia nie dał specjalnie, bo wie o jego zdolności. W Nihiliusie zostało zasiane ziarno niepewności co do tego przeklętego. Oczywiście niewielkie. Gorzej jakby się dowiedział, że był w takim miejscu i nawet go nie powiadomił, a przecież jaką wieżę szukali. Chmury to tam inna sprawa. Będzie warto to sprawdzić. Gdy chciał do niego również wysłać wiadomość to, przerwał Mu jakiś czarny gość wyglądający na chyba dżina. Coś o nich akurat słyszał, ale niewiele. Ciekawe czy również spełnia życzenia. Był cały roztrzęsiony i krzyczał, że źle zrobili, że tutaj wrócili i powinien zabrać Swoich kolegów i zwiewać. Interesujące. Czy coś się stało z tym Wszechmogącym? A może to temu całemu Daimao odbiło, gdy się nim stał. Tego nie wie. I tak nie miał zamiaru stąd iść. Nie po to się tutaj zjawiał. Kenzuran powiedział, że nie trzeba się o niego martwić bo jest tylko na chwilę i ruszył do wielkiego budynku. To samo zrobił Imperius i Brolly. Drogę im zagrodziła czwórka zielonych gości, a jeden z nich był lekko innego koloru. Popatrzył się na Brollego. Był w pełnej gotowości. Jeśli zostaną zmuszeni do walki oczywiście. Jeśli nie, to nie. Może uda się z nimi dogadać. To zależy czy to są sługi Daimao, czy też jego przeciwnicy, którzy go przetrzymują. Saiya-jin najwidoczniej ich nie znał, ale mógł się mylić i mogła to być gra. Ten najmniejszy i o lekko innym kolorze powitał ich niczym gości w Pałacu Wszechmogącego. Nazywał się Piano. Kenzuran zaraz się odezwał do Niego z pełnej bulwy, nie bawiąc się nawet w bycie miłym. Chociaż miał racje, powiedział, że mają sprawę i potrzebują informacji na temat pewnej wieży kociego mędrca, która byłą chroniona przez chmury. Gdy tylko zakończył to co gadał to odezwał się Nihilius i kiwnął głową na znak przywitania.
- Witaj Piano. Jestem Nihilius Imperius. Przybyłem do Pałacu Wszechmogącego Daimao z prośbą o audiencję. Mam bowiem do Niego parę pytań, jednym z nich jest to co powiedział ten o to Saiya-jin. Zapytaj Swojego Pana, czy udzieliłby Mi i Moim kompanom spotkania.
Na razie starał się być miły i odzywał się niczym prawdziwy dyplomata. Bez oczywiście uległości, ale też bez arogancji. Trzeba też pamiętać, że nieźle zagrał słowami. Specjalnie powiedział Wszechmogącego Daimao. Nie tak jak Kenzuran od razu po imieniu. Skoro teraz to była w miarę zła osoba, to możliwe, że ego również urosło, więc taka mowa powinna mu się spodobać. Jeśli nie to cóż. Wtedy pomyśli co dalej. Przy okazji starał się wyczuć ich energię ki, jak i ki tego dżina oraz Wszechmogącego Daimao, który powinien się znajdować w pałacu. Musi wiedzieć jak silni, są i czy jest w stanie cokolwiek im zrobić, albo chociaż czy jego goryl, Sobie poradzi. Nie wykluczył możliwej konfrontacji, więc był w pełnej gotowości, ale nie dawał tego po Sobie poznać. Jeśli wykrywanie Ki, mu pokazało jaki mają poziom mocy i uznał, że jego scouter to wytrzyma, to sprawdził ich Swoim ukrytym scouterem. Jeśli zacząłby pikać, i się zbliżać do zbyt dużej liczby, przez co mógłby się przeciążyć, to by wyłączył pomiar mocy.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Wto Wrz 10, 2019 8:59 pm
MG

Piano uśmiechnął się i zerknął kolejno na swoich towarzyszów. Ci tylko cicho zachichotali, nie słyszalnie dla Kenzurana i Nihiliusa, przez oczywisty wzgląd na odległość, jaka dzieliła obie grupki.
Jeden z nich, Cymbal, już miał się wycofać w ciemności pałacowe, by powiadomić Daimao, kiedy Piano uniósł dłoń do góry, tym samym go zatrzymując. Spojrzeli na siebie i już po chwili wiadome było, co obaj myślą. Oczywiście, dla nich samych wiadome. Pozostali nie mieli pojęcia, zwłaszcza Nihilius i Kenzuran.
- Dobrze. Chodź za mną. - odpowiedział do Nihiliusa. Już się miał odwracać, kiedy nagle zatrzymał się. Uniósł palec do góry i kontynuował.
- Niestety, twój ochroniarz zostaje na zewnątrz. Razem z tą szczerzącą się surykatką. - Piano wskazał ręką najpierw na Broly'ego, a potem na Kenzurana. W przypadku Legendarnego Saiyanina, była to zwyczajna ostrożność. Jeśli zaś chodziło o Blade'a, Piano uznał, że sposób jego wypowiedzi był nieodpowiedni, pozbawiony szacunku, jaki należał się zarówno jemu, jak i nowemu Wszechmogącemu.
- Jakieś obiekcje? - zapytał, rozkładając ręce na boki.

_________________
Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Haricotto-Heaven
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 253

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Wto Wrz 10, 2019 9:36 pm
Czekał w spokoju na odpowiedź tego całego Piano. Jego wykrywanie i nie tylko pokazały mu, że nie byli, aż tak silni. Miał nadzieję, że nie dojdzie do walki, bo nie chciał robić za tania siłę do walki, i walczyć z możliwym Ziemskim zagrożeniem za darmo. Co on. Kaioshin, by pomagać wszystkim za nic? Niezbyt. Nie jest taki głupi. Tym bardziej, że nie wyczuwał, ani Ki tego dżina, ani też energii tego całego Daimao, co oznaczało, że może się gdzieś ukrywać. Tak samo Oni mogli sztucznie obniżyć ki. Podejmuje teraz wielkie ryzyko. Poza tym Jego paranoiczna natura i tak dala się mu we znaki. Widział, że jeden z nich miał już się udać w głąb pałacu, gdy został zatrzymany przez Piano. Powiedział, że ma iść za Nim, ale niestety bardzo szybko się zatrzymał i powiedział, że ochroniarz zostaje na zewnątrz. Tak samo szczerząca się surykatka. To ostatnie go nieźle rozbawiło, ale powstrzymał się od śmiechu. Niestety jego paranoiczna natura się włączyła i wyczuwał spisek. I to dosyć mocny. Wiedział, że wchodzi do jaskini lwa, ale nie miał większego wyboru. Co prawda mógł się też wbić tam siłą, ale wtedy nici z negocjacji. Co prawda, istnieje duża szansa, że zostanie tam zaskoczony i wpadnie w pułapkę. Nie miał pojęcia czego się spodziewać. Było tam też ciemno. Na wszelki wypadek włączył światełko w scouterze. Miał też dwie bariery, leczenie oraz kai kai, ale pytanie jest takie, czy zdąży je użyć. Tym bardziej, gdy zapytano go o obiekcje. Popatrzył się na Brollego.
-- Zostań tutaj.
Rozkazał, ale zanim ruszył dalej jeszcze coś musiał dopowiedzieć.
- Jeśli, coś by Mi się stało. To wiesz co robić.
Powiedział, ale też podszedł do Niego i wyszeptał.
- Wbij się w głąb pałacu, jeśli Mój scouter zostanie przez coś zniszczony, albo będzie się cokolwiek działo. Liczę na Ciebie.
Poklepał go po ramieniu, a następnie, popatrzył się następnie w stronę Piano.
- Musicie Mi wybaczyć, ale mój podwładny nie jest zbyt cierpliwy, oraz łatwo wpada w gniew. Obawiam się, że jeśli Coś, by Mi się stało to byłoby nieciekawie.
Popatrzył się poważnie i dumnie na zielonych typków. Dał im jasno do zrozumienia, że jeśli coś mu się stanie to będą cierpieć. Nie było to powiedziane wprost oczywiście, ale również jest liderem frakcji. Powinien to zrozumieć, i przy okazji szanować Imperiusa. A jak nie to niestety dojdzie do potyczki. Ponownie popatrzył się na Brollego.
- W razie potrzeby, daję Ci pozwolenie na użycie pełni Swojej mocy.
Bezpieczeństwa nigdy za wiele prawda? Jeśli zginie to przynajmniej miał nadzieję, że legendarny saiya-jin wybije wszystkich, łącznie z nowym Wszechmogącym. Następnie powoli zmierzał w kierunku Pałacu.
- Mam nadzieję, że negocjacje między liderami dwóch frakcji będą owocne. Chyba nie chcemy, obaj cierpieć prawda?
Zapytał się negocjatora. To było pytanie retoryczne, oczywiście.
- A i jeszcze jedno. Skoro Mój ochroniarz ma zostać, to Twoi również muszą zostać. Inaczej sądzę, że się nie dogadamy.
Powiedział przed wejściem. Dopiero wszedł jak dostał pewność,. że reszta również zostaje. Jeśli nie, to cóż. Nie wejdzie sam. Nie jest taki naiwny. Przebije się najwyżej siłą jeśli będzie trzeba. Jeśli jednakże, by już wszedł samemu z Piano, to i tak był gotowy w każdej chwili odpalić obie bariery na raz i zwiać za pomocą kai kai, a także poinformować Brollego, by wbił tutaj na pełnej bulwie. Oby negocjacje okazały się owocne.
Blade River
Blade River
Liczba postów : 298

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Wto Wrz 10, 2019 9:46 pm
Kenzuran cierpliwie czekając na wypowiedź ptaka dodo, usłyszał tylko kilka słów i to nawet nie były one w jego stronę. Piano rzekł w stronę Nihiliusa, ale to było bez sensu, bo Daimao znał przecież Złotowłosego a nie tego całego bożka, o co tutaj chodziło? Niebieskooki nic z tego nie rozumiał, ale miał nadzieję, że sprawa się wyjaśni. Za chwilę usłyszał kolejne słowa i gest ze strony małego ptaszka, który powiedział że ochroniarz Rogacza zostaja i....szczerząca się....surykatka!? Mężczyzna z utraconym ogonem stracił cierpliwość, nie miał zamiaru być obrażany, nie po tym co przeżyli razem z Daimao, nie po tym jak czysto teoretycznie razem walczyli u boku, a teraz jeszcze jakiś sługus ma czelność go obrażać!? Wojownik szybko się zbliżając, pochwycił ptaszynę za ciuchy i wykrzyknął mu prosto w twarz:
-JAJA SE ZE MNIE ROBISZ, DAIMAO MNIE ZNA A CHCESZ WPROSIĆ KOGOŚ KOGO NIE ZNA! ŻYCIE CI NIE MIŁE, NĘDZNY PTASZKU! - uniósł go jeszcze wyżej, ale tylko na razie trzymając za gardło.

Nie obchodził go ten bożek czy też jego rodak, miał zamiar wejść tam razem z zamaskowanym jegomościem, który na tą chwilę mu towarzyszył.
-SŁUCHAJ PIANCIU CZY JAK CI TAM BYŁO, ALBO JA TEŻ WCHODZĘ ALBO ROZEGRAMY TO INACZEJ! - złota aura energii otoczyła Syna Kellana, tym razem nie miał zamiaru się pieścić i zostać obrażany, jakby był nie wiadomo kim. Przeszywający wzrok Brata Klen patrzył w ślepia ptaszyny, ale to przemówi mu do rozsądku albo z ptaszka zostaną same piórka i smażony kurczak, jego wybór. Kenzuran był też ciekaw czy w ogóle jego pomagierzy wyruszą mu na pomóc, jeśli tak to załatwi ich jak wszystkie swoje problemy, siłowo.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Pią Wrz 13, 2019 3:00 pm
MG

Broly spojrzał tylko na Nihiliusa, ale nie odezwał się, ani nawet nie skinął głową. Usłyszał to, co miał usłyszeć.
Piano skinął głową i zmrużył swoje oczy, podnosząc dłoń do góry, by jego towarzysze pozostali na zewnątrz z Brolym.
- Niech będzie, choć muszę przyznać, że na niewiele się to zda. Nie przedłużając, zapraszam. - wskazał dłonią wejście do pałacowych mroków, kiedy rozzłoszczony Saiyanin do niego podskoczył.
Piano ani drgnął, kiedy był podnoszony do góry. Uśmiechnął się tylko do Saiyanina, patrząc najpierw na jego dłonie, a zaraz na jego twarz.
- Jeśli nie zabierzesz swoich brudnych łap, to gwarantuję ci, że zobaczysz Wielkiego Króla Piccolo Daimao, ale nie w takich okolicznościach, w jakich byś sobie tego życzył. - skinął głową, po czym spojrzał na Imperiusa, który stał obok.
- Poproś swojego pieska, żeby grzecznie mnie puścił. Chyba nie chcecie zezłościć Wielkiego Piccolo Daimao? - zapytał, nie spuszczając z oczu rogacza. Nie było mu teraz do śmiechu. Wszczynanie bójki, do tego w miejscu, które zagarnął sobie Daimao, nie było najlepszym pomysłem.
Broly przyglądał się całemu zajściu, podobnie jak Cymbal, Drum i Tamburyn. Ich interwencja mogłaby tylko pogorszyć sprawę.

Wszyscy usłyszeli głośną eksplozję, która dochodziła gdzieś z dołu. Nie było to jednak pałacowe wnętrze. Coś na ziemi musiało się wydarzyć. Ci, którzy potrafili wyczuwać energię ki, poczuli że są totalnie zdeklasowani. Broly odwrócił się i podszedł do krawędzi platformy. Przykucnął przy niej i spojrzał w dół. Pociągnął nosem kilka razy, chcąc jeszcze złapać zapach osoby, która wydzielała tak wysoką ki. Odwrócił głowę w bok i patrząc na wszystkich zebranych, palcem wskazał ziemię.

_________________
Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Haricotto-Heaven
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 253

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Pią Wrz 13, 2019 4:17 pm
Imperius wcale się nie zdziwił, że Piano się zgodził. Chociaż dodał, że to na niewiele się zda, więc coś kombinowali. Był uważny i nieufny, ale było tyle dobrego, że nie wiedzieli, że ma kai kai. Jak będzie coś nie tak to może zdąży zwiać. Już miał się udać z nim, gdy nagle stało się coś, co w sumie wcale go nie zaskoczyło. Ba. Spodziewał się nawet tego, że tak będzie. W końcu był to saiya-jin z Vegety, i chociaż, była szansa, że jest inny, ale z rozmowy wyszło, że wcale taki nie był. Tym bardziej, że był dosyć niecierpliwy. Oczywiście na wszelki wypadek trochę się odsunął od tego wszystkiego. Kenzuran, był dosyć wkurzony i wręcz krzyknął, że chce wpuścić kogoś kogo nie zna, a nie go. Zapytał czy Sobie z niego żartują i czy życie jest mu niemiłe nazywając go nędznym ptaszkiem. Dodał też, że albo on również wchodzi, albo rozegrają to inaczej. Odezwał się tez nędzny ptaszek, mówiąc, że jak nie zabierze Swoich brudnych łap to zobaczy Daimao, ale w innych okolicznościach. Ciekawe, że się nie bał. Pewnie bardzo ufał, że Daimao go obroni. Mają pecha, bo On ma jeszcze Brollego i jak go zmuszą to wykorzysta Swojego wojownika do rozniesienia tego miejsca w pył. Ptak powiedział do Imperiusa, by poprosił Swojego pieska, by go puścił, bo chyba nie chcą wkurzyć ich lidera. Na razie nikt nie interweniował. Ani legendarny, ani też reszta. Ale jednak Nihilius postanowił wykorzystać okazję i powód jaki Mu dał ten ptak.
- Nie jest Moim podwładnym. Powinniście to wiedzieć, więc raczej mnie nie posłucha.
Ale zaraz uwolnił Swoją aurę i wypowiedział w ekstremalnie mrocznie brzmiącym głosem podobną groźbę.
- Nie chcecie zezłościć Mnie! Wielkiego Nihiliusa Imperiusa!
Następnie popatrzył się groźnie, a przez maskę było widać jego krwiste źrenice.
- Jestem przywódcą frakcji i mam własną armię. Czy Picollo Daimao chce doprowadzić do wojny między Nami? Wiem doskonale, że knujecie. Ostrzegam Was. Lepiej niczego nie kombinujcie przeciwko Mnie!
Ponownie zagroził i pokazał Swoją moc. Głównie wykorzystał okazję taką, że mu zaczęli grozić to On zrobił to również. Dzięki temu Daimao powinien bardziej na Niego uważać i się zastanowić czy warto robić Sobie wroga z przywódcy innej frakcji. Jeśli jest w miarę mądry to wie, że jest to nieopłacalne.
- Zarówno Ja jak i Wszechmogący Picollo Daimao jesteśmy przywódcami frakcji. Zyskamy znacznie więcej na współpracy. Tym bardziej jeśli Wszechmogący chciałby zdobyć Ziemię i objąć ją Swoją protekcją.
Dodał. Najpierw zagroził, a następnie wyciągnął rękę pokazując Daimao i reszcie, że jak będą knuć przeciwko Mu to będą cierpieć, więc bardziej im się opłaca współpracować. O ile oczywiście Nameczanin potrafi używać mózgu, to wie, że lepiej z Imperiusem nie zadzierać i Brolly jest tego znakomitym przykładem. Na wszelki wypadek popatrzył na goryla, jeśli będzie trzeba to będą walczyć. Woli to załatwić pokojowo, ale co będzie to będzie. Zanim jednakże stało się coś więcej to otrzymał dziwną wiadomość od Shade'a. Powiedział, że czasem coś Sobie ułożą w życiu, ale przyjdzie idiota i to rozwali. Postara się coś zrobić, ale nie wie co wyjdzie. Niestety nie miał pojęcia o co chodzi. Okazało się, ze jednak ich scoutery, są słabe i nie wysyłają zdjęć. Smutne. Ale zanim odpowiedział to usłyszał wielki huk. Ogromna eksplozja, która dochodziłą gdzieś z dołu. Coś się na Ziemi wydarzyło. Wyczuł ogromny skok ki i wiedział, że ta osoba jest znacznie potężniejsza od Niego, ale to norma tutaj. Brolly przykucnął na końcu platformy, popatrzył w dół i pociągnął nosem, a następnie wskazał na dół. Imperius podszedł i stanął obok Niego. Wytężył wzrok i przypadkowo użył dalekowidzenia. Było to instynktowne i nawet nie wiedział, że coś takiego posiada, więc jeśli coś zauważył na dole to się nieźle zdziwił, że było to możliwe. O ile jego wzrok z tym czymś tak daleko sięgał. Niestety to było tylko instynktowne. Popatrzył się na Piano i resztę. Dopiero po chwili połączył poprzednią wiadomość od przeklętego, że znalazł jakąś wieżę, i teraz drugą wiadomość od Niego, a także tą eksplozje i już wiedział o co chodzi. Wieża się rozleciała. Najpierw, by pomyślał, że doszło do jakiejś walki, ale teraz sądził, że było inaczej. Chyba ktoś się wkurzył i użył całej Swojej mocy do zniszczenia tego budynku. Nie wiedział tylko, czy to właśnie tam była święta woda, którą chciał podobno ukraść Chocolay. Była taka możliwość. A to oznaczało, że ta wieża była tak blisko Niego. Dosłownie, bo była pod nim. Tego się nie spodziewał i uznał, że miał ogromnego pecha jak i wielkie szczęście. W końcu była szansa, że straciłby tam życie, ale też była szansa, że zdobędzie wodę, albo przynajmniej informacje na ten temat. Myślał, czy skontaktować się z przeklętym, albo też olać wszystkich i przenieść się na dół, ale zrezygnował. Wiedział co się stało, ale nie znał szczegółów.
- Chyba Wam jakaś Wieża padła. Było w niej coś ciekawego? Jeśli tak to już tego nie ma.
Dodał wzruszając ramionami, ale tak naprawdę badał co tam było. Może się wygadają. Jeśli faktycznie była tam woda, to będzie ciężki. Oczywiście i tak musi iść do Chocolaya, bo to były tylko domysły. Równie dobrze mogła to być zwyczajna wieża bez niczego, ale zważywszy na to, że znajdowała się centralnie pod samym Pałacem Wszechmogącego to szczerze w to  wątpił, że była zwyczajna. Na razie nie odchodził jeszcze bo teraz może ten cały Nameczanin będzie jeszcze bardziej chętny do współpracy.
- Kenzuranie, chyba nie warto im robić krzywdy. Piano, sądzę, że można pójść na kompromis i wpuścić Kenzurana. Sądzę, że Wszechmogący i tak Sobie poradzi, tym bardziej, że i tak go zna.
Zaproponował. Ale jak to oleje to jego sprawa. Był przy Brollym, więc jak dojdzie do walki to zmiecie ich z powierzchni ziemi. Przybliżył się do legendarnego i wyszeptał tak, by reszta nie słyszała.
- Jeśli Nas zaatakują to ich połam, ale nie zabijaj. Przydadzą się żywi.
Kiwnął głową i potem ponownie popatrzył się na ptaka i resztę. Ciekawiło go to, co się teraz stanie. Dogadają się wszyscy czy też nie. Będzie zielony na tyle mądry, by współpracować z Imperiusem czy postara się knuć i przy tym zapewne wiele stracić. Zastanawiał się też co zrobić z tą wieżą. Najwyżej po rozmowie z Wszechmogącym poleci na dół, by zobaczyć co się tam stało, ale na ten czas obserwował resztę. Zdziwiło go to też, że jego wzrok tak daleko sięgał. Dziwna sprawa.


Ostatnio zmieniony przez Nihilius Imperius dnia Czw Paź 03, 2019 6:28 pm, w całości zmieniany 1 raz
Blade River
Blade River
Liczba postów : 298

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Pią Wrz 13, 2019 4:43 pm
Kenzuran nie obchodziły inne słowa Piano, ponieważ wyczekiwał aż ten powie to co ma powiedzieć. Złotowłosy nie miał zamiaru być dłużej obrażany, aż wreszcie usłyszał to co chciał usłyszeć. Mały ptaszek groził mu, że spotka Daimao ale raczej we wrogich stosunkach. Niebieskooki tylko dziko prychnął i miał zamiar mu odpowiedzieć, zanim ten się jeszcze odezwał do Rogacza:
-Brudne łapy, ja jestem CZYSTY! Nie pozwalaj sobie ptaszku, więc grzecznie mi odpowiesz czy mogę wejść do Pałacu, czy jednak chcesz rozegrać to w agresywniejszy sposób, Ptaszyno... - powiedział nadal go trzymając wysoko, tylko tym razem już nie trzymając za gardło, a za materiał ubrania. Padły kolejne zdania ze strony sługi Daimao, który powiedział żeby piesek Imperiusa go puścił, co jeszcze bardziej wkurzyło Wojownika, jednak znowu chwycił za jego kark i powiedział, ustawiając go jego uszami do swoich ust:
-Takie Małpy jak my, jemy takie ptaszyny, a ja się nie boję żadnym zatruciem pokarmowym, więc ostrzegam cie... - zacisnął mocniej uścisk na szyi Piano, tak by ten raz na jakiś czas się krztusił. Teraz tylko decyzja zależała od samego sługi dawnego Wszechmogącego, czy jednak będzie współpracował czy nie.

Wreszcie nastał moment, że odezwał się zamaskowany mroczny jegomość, który zaczął mówić do wiszącego w powietrzu Piano, który był na dodatek delikatnie podduszany. Wytłumaczył sługusom Daimao, że Syn Kellana nie jest pod jego rozkazami oraz żeby się też jego bali. Brat Klen w ogóle nie uważał tego Nihiliusa za kogoś potężnego, skoro musiał latać z ochroniarzem, to był bardzo słaby. Teraz Młody Saiyanin musiał się przysłuchiwać dłuższej gatki rogacza do Pianina, który musiał niestety też tego słuchać, jego uszy pewnie zaraz będą krwawić. Przez dłuższy czas nie było wymiany słów, aż tu nagle był jakiś potężny wstrząs który był odczuwalny aż tutaj. Kenzurana to w ogóle nie obchodziło, po prostu chciał się spotkać z zielonoskórym i ustalić z nim kilka rzeczy, oczywiście Imperius też potrzebował informacji. Za chwilę jednak znowu zamaskowany rogacz przemówił i wytłumaczył im, że jakaś wieża im się zawaliła, pewnie tylko stała dla ozdoby i nic więcej. Złotowłosego jednak troszeczkę ciekawiło co mogło spowodować zawalanie jakiejś wieży, która chyba nie była taka mała. Po niedługiej przerwie międzyzdaniowej, kolejne słowa padły w stronę Niebieskookiego od Imperiusa. Słysząc to ze strony ponurego Shinjina, westchnął pod nosem i mu odpowiedział:
-Krzywdy, jakiej krzywdy. Po prostu jeśli chcą mnie obrażać na lewo i prawo, poczują co to jest Saiyańska furia i nadal wyczekuje odpowiedzi ze strony pianisty, albo mnie wpuszcza albo może zaraz pożegnać się ze swoim nędznym życiem. - mówiąc to, nadal podtrzymywał Piano za gardło, nie za lekko, nie za mocno. Teraz Wojownik czekał jak ptaszek podejdzie do sytuacji i czy będzie chciał agresywną metodą czy jednak delikatną bez rozlewu krwi.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Pon Wrz 16, 2019 6:06 pm
MG

Piano odebrał telepatyczną wiadomość od Daimao. Po słowach, które napłynęły do jego głowy, zdawał się być przerażony. Grożenie Kenzurana i Nihiliusa nie zrobiło na nim wrażenia, dopiero przez słowa swojego Pana ogarnęła go niepewność.
Pozostali, czyli Tambourine, Cymbal i Drum, do pogróżek również podeszli lekceważąco. Niemniej jednak, widok przerażonego Piano dał im do myślenia. Spojrzeli na siebie i skinęli głowami.
- Wielki Król Piccolo Daimao zgodził się na waszą wizytę. Ale nadużyliście jego cierpliwości, więc lepiej się pospieszcie. 

Gdy w końcu Nihilius, Kenzuran i Piano znaleźli się wewnątrz pałacu, ten ostatni siłą rzeczy musiał zostać wypuszczony z rąk Saiyanina. W innym wypadku mogłoby to rozzłościć Daimao. Wyzwolony Piano stanął przy boku Piccolo. Ten natomiast, siedział na tronie przyozdobionym czaszkami i kośćmi.
Pomieszczenie było ciemne, panował tutaj półmrok. Postać Daimao było ledwo widoczna, co nadawało temu nutkę niebezpieczeństwa i tajemnicy.

Spoiler:

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Daimao

- Panie, tak jak prosiłe-... - i trzask! Ręka Daimao zdzieliła policzek Piano, posyłając go tym samym na drugi koniec pokoju. Nie zginął, ale nie mógł się podnieść. Nie chciał się podnosić, by nie zezłościć bardziej swojego pana.
- Zawiodłeś mnie ostatni raz. - Piccolo powiedział spokojnie, nawet nie racząc biednego Piano spojrzeniem.
- Czego? - zapytał oschle.
_____
z/t -> Wnętrze Pałacu

_________________
Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Haricotto-Heaven
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 253

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Pon Wrz 16, 2019 6:34 pm
Zanim popatrzył się na to co robią, to wytężył wzrok i ze zdziwieniem odkrył, że magicznym i niewytłumaczalnym sposobem widzi gruzy zapewne zniszczonej wieży oraz płaczących ludzi. Mieli inny kolor skóry niż większosć i ubierali się w trochę inny sposób niż reszta. Nie żeby to coś zmieniało. Przy okazji dostrzegł znajomą mu czuprynę Shade'a, ale zaraz mu zniknął z oczu. Nie zaskoczyło go to, bo wcześniej otrzymał wiadomość. Teraz już wszystko wiedział. Że tam się znajdowała. Nie wiedział tylko czy faktycznie, była tam woda. Nie wyglądało to na wieże Chocolaya. Zaraz jednakże nieźle się zdziwił bo zauważył białe futro. Kot! A jednak. Tylko to nie ten kocur, którego szukają. Nie ten kolor futra. Westchnął. Wiele wskazywało na to, że faktycznie to od Niego chciał tamten ukraść świętą wodę, a to oznaczało, że już przestała istnieć. Oby się mylił. Na całe szczęście to tylko dedukcja. Jak skończy rozmowę z zielonym to się do niego uda i zagada. Kto wie, może uda mu się dogadać z tym białym kocurem i będzie mógł olać Chocolaya. Oby. Na razie zostawił ten temat i zajął się czymś na ten czas równie ważnym. Krwistooki z niemałym zaciekawieniem obserwował to co się tutaj odwala. Kenzuran prychnął i krzyczał, że jest czysty i nie ma brudnych łap nazywając go uprzednio ptaszkiem. Oczywiście zaczął mu grozić, że jak nie zostanie wpuszczony to rozegra to inaczej, lecz teraz trzymał go za ubranie. Prawdę mówiąc, miał to gdzieś. Jak będzie walczył to wykorzysta również okazję, jak się okaże, że są za silni to zwieje. Dodał też, że jako małpa zjada takie ptaszyny i nie boi się zatrucia pokarmowego ponownie mówiąc, że go ostrzega. I tak jak na saiyana się powstrzymywał. W jego oczach widział, że był gotowy mu ukręcić kark, a na dodatek znowu go trzymał za gardło. Chyba był niezdecydowany. Gdy jednakże usłyszała małpka słowa Nihiliusa, to trochę złagodniał. Przeczył odnośnie robienia krzywdy, ale mówił, że jak ktoś będzie go obrażać to poczuje saiyańską furię. Tym razem dodał, że wyczekuje odpowiedzi pianisty, bo jak nie to się pożegna ze Swoim nędznym życiem. Widać, znowu mu dał jakiś pseudonim. Nawet się cicho zaśmiał. Zabawny z niego osobnik. Chociaż furiat. Ciekawiło go to, czy mu się przez Niego oberwie. Jak tak to trudno. Coś wymyśli. Dalej trzymał biedną ptaszynę za gardło. Niestety na nich to wszystko co obaj mówili nie robiło wrażenia. A powinno. Najwidoczniej nie wiedzą co jest dla nich dobre. Tak czy inaczej, nagle zauważył w ich oczach i na ich twarzach coś w rodzaju zaniepokojenia. Może nawet lęku. Mógł tylko się domyślać czemu. Z resztą krótko po tym dostał odpowiedź i już wiedział, czemu. Piano powiedział, że Daimao zgodził się na ich wizytę, ale nadużyli jego cierpliwość, więc niech lepiej się pośpieszą. Miał to gdzieś. Jak zginie to Brolly pewnie się wkurzy, że miał go pilnować i zawiódł, a małpy bardzo nie lubią przegrywać, i rozniesie pewnie to miejsce w drobny mak. Przynajmniej miał taką nadzieję. Powiedział jeszcze raz do Brollego.
- Poczekaj na Mnie. Daj Mi znać jak się ktoś jeszcze tutaj zjawi, albo ktoś inny będzie chciał wejść lub coś kombinować. W razie potrzeby, wiesz co z Nimi zrobić. Dzięki.
Oczywiście głównie Mu chodziło o tych przydupasów Nameczanina. Miał nadzieję, że Saiya-jin go posłucha. Chyba nie byli już wrogami. Raczej. Tak czy inaczej nie przejmował się groźbami, ale i tak był w każdej chwili gotowy do ucieczki. Udał się w głąb pałacu, znikając w mroku.

OOC:

{PLANETY} - [PLANETA ZIEMIA] - (PAŁAC WSZECHMOGĄCEGO) - SZCZYT PAŁACU/LEWITUJĄCA PLATFORMA -> {PLANETY} - [PLANETA ZIEMIA] - (PAŁAC WSZECHMOGĄCEGO) - WNĘTRZE PAŁACU


Ostatnio zmieniony przez Nihilius Imperius dnia Pon Wrz 16, 2019 7:41 pm, w całości zmieniany 2 razy
Guts
Guts
Liczba postów : 460

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Pon Wrz 16, 2019 6:59 pm
Przypomniał sobie o bransolecie od Note. To był całkiem użyteczny przedmiot, dzięki któremu mógł zaskoczyć swojego przeciwnika, dlatego właśnie zwolnił na chwilę swój lot i zaczął grzebać przy urządzeniu. Jak Note to włączała? Zwyczajnie mu podała już działającą bransoletę? Tak przynajmniej zapamiętał... Cholercia, bez instrukcji obsługi może być trochę ciężko to odpalić... Jego zajęcie trwało krótką chwilę, nim wreszcie udało mu się włączyć przedmiot. Jeśli jednak zawiódł i nie przestał odczuwać swojej mocy, to zwyczajnie przestał próbować to ustawić i przyspieszył lot, by jak najszybciej dotrzeć do Pałacu.
Gdy w końcu zobaczył spód latającej platformy, to przyspieszył jeszcze bardziej i za cel wybrał sobie jedną z krawędzi. Błyskawice pojawiały się wokół jego ciała sygnalizując nową, potężniejszą formę niż zwykłego Super Saiyanina. Teraz był dużo, dużo silniejszy niż wcześniej. Był też dużo lżejszy, szybszy. Czuł siłę swojego każdego ruchu. Czuł też wściekłość, jaka w nim się kotłowała. Stracił jedyną szansę na ocalenie przyjaciół, na powrót do domu, do dawnego życia przez tego całego Daimao... Warknął głośno i wyleciał zza krawędzi platformy. Wzniósł się jeszcze kawałek wyżej nad platformę, by swoim wzrokiem móc ogarnąć to, co na niej się znajdowało. Rozejrzał się po tym miejscu i jednocześnie zaczął poszukiwać Ki, by sprawdzić siłę Daimao. Zobaczył dziwną grupkę składającą się wielu ras, a przynajmniej wyglądali na kilka różnych ras. Jeden nawet przypominał Saiyanina.
-Gdzie jest Piccolo Daimao?-
Wykrzyczał w ich stronę, napinając każdy mięsień swojego ciała. Był gotowy do walki. Do ataku. Do uniku. Do wszystkiego. Nie miał zamiaru mu odpuścić. Nie po tym, co zrobił...

_________________
Skróty:

Transformacje:

Podstawowa forma:
Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 UZwBMgDSzczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 HXCYlBh

Super Saiyanin:
Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 IGwod81Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 CmWQOmR

Super Saiyanin 2:
Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 RgsR62a

Blade River
Blade River
Liczba postów : 298

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Pon Wrz 16, 2019 10:16 pm
Kenzuran długo wyczekiwał na odpowiedź ptaszyny, dlatego też bacznie obserwował innych zielonych śmiałków, którzy mogliby w każdej chwili zareagować i przystąpić do ataku. Złotowłosy wreszcie słysząc słowa Piano, który powiedział że zgadza się na to, by On także uczestniczył, od razu jego humor poprawił się na lepszy. Puszczając sługę Daimao, otrzepał swoje czyściutkie dłonie, tylko pokazując swoje kły na światło dziennie i przyklaskując do tego.
-Najwyższy czas, no to jazda, chodźmy! - był uradowany, bo wiedział na pewno że Zielonoskóry może mieć potrzebne informacje, które może będą mu także mogły pomóc. Oczywiście kiedy tak szli spokojnym krokiem, bacznie obserwował trójkę zielonek, którzy byli na usługach nowego Wszechmogącego, a ci nawet nie drgnęli. Zapewne musieli tutaj czekać, no cóż, dla Niebieskookiego nawet to lepiej. Wreszcie ponownie wchodząc do środka, odczuł że jest mroczniej niż było kiedy Kami jeszcze tutaj zarządzał. Teraz tylko musiał się kierować za ptaszyną i dowiedzieć się czegoś ciekawego, na pewno wreszcie coś z tej rozmowy wyciągnie.

z/t - Wnętrze Pałacu
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Wto Wrz 17, 2019 8:41 pm
MG

Broly siedział po turecku na białych płytkach. Wyglądał tak, jakby medytował. Tamburyn, Drum i Cymbal stali pod daszkiem prowadzącym do środka pałacu. Opierali się o filary, rozmawiając o czymś mało istotnym.
Nagle, oczy wszystkich skierowały się na Broly'ego, który poderwał się na nogi i stanął w pozycji wyprostowanej. 
- Nadchodzi. - wyszeptał Saiyanin, a pozostali spojrzeli na niebo, na którym po chwili pojawił się złotowłosy wojownik. To był Super Saiyanin, Guts. Wylądował na białych płytkach, które delikatnie pękały od wyładowań elektrycznych jego aury.
Broly, widząc po minie Gutsa, że jego zamiary nie są szlachetne ani dobre, przyjął pozycję do walki.
Nigdy wcześniej nie widział Super Saiyanina, pomimo tego, że sam nim był. Inna sprawa, że zawsze się zatracał w gniewie i złości, którą w nim pobudzał jego ojciec, Paragus. Czy tym razem będzie inaczej?
Ciało Saiyanina spowite zostało białą aurą, wprawiając w ruch kosmyki jego włosów. Patrzył na Gutsa, będąc gotowym na wszystko. Dosłownie.

_________________
Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Haricotto-Heaven
Blade River
Blade River
Liczba postów : 298

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Wto Wrz 17, 2019 10:40 pm
Kenzuran docierając do wyjścia, przysłonił na chwilę czoło, gdyż blask był dosyć mocny, tak jakby znowu wchodził do Sali Ducha i czasu, lecz tym razem z niej wychodził. Niebieskooki znajdując się na górze, widział że obok wyjścia stoją sługusy nowego Wszechmogącego, a w oddali był Broly który otoczył się białą powłoką energii i stał w pozycji do walki. Złotowłosy nie wiedział o co chodzi, dlatego też olewając zielonych murzynów Daimao, podbiegł do obrońcy Imperiusa i rzekł w jego stronę:
-Saiyanie, o co chodzi, ktoś chcę zaatakować Daimao? - rzucając pytanie w jego stronę, zauważył że mięśniak patrzy ku górze. Wojownik postanowił też spojrzeć w górę i gdy to uczynił, nie mógł uwierzyć własnym oczom. Ten płaszcz, tym razem widział u tego kogoś złote włosy, nie czarne tak jak zwykle się nosił. Niebieskooki poznał tą osobę, był to Guts jego towarzysz który został przeniesiony przez jakiś nieznany efekt pośmiertny Beliala. Mężczyzna z utraconym ogonem powiedział w stronę góry mięśni, czyli ochroniarza zamaskowanego rogacza:
-NIE ATAKUJ GO, TO NASZ RODAK! - krzycząc to, spojrzał ponownie w górę i nadal nie mógł uwierzyć, że jednak jego koleżka przetrwał, nie wiedząc jakim cudem.

Wychodząc trochę do przodu, występując i pozostawiając wielkiego dryblasa samemu sobie, krzyknął w stronę Gutsa, dopytując się czy to na pewno on:
-CZY JA ŚNIĘ? GUTS CZY TO TY! JAKIM CUDEM PRZETRWAŁEŚ, BELIAL WAS NIE WYKOŃCZYŁ!? - krzyknął w jego stronę, by ten mógł usłyszeć. Miał do niego tyle pytań, tyle chciał otrzymać odpowiedzi, za dużo mu się receptorów mózgowych jednocześnie odpaliło i nadal nie wiedział co ma o tym myśleć. Syn Kellana delikatnie uradowany tym, że jego rodakowi udało się przeżyć przez dziwną teleportację Beliala, znowu do niego krzyknął:
-JAK NAS ZNALAZŁEŚ!? CO SIĘ STAŁO Z TĄ RUDOWŁOSĄ ORAZ TYM INNYM SAIYANIEM CO MIAŁ "M" NA CZOLE, OPOWIADAJ! - pomachał do niego, żeby ten zleciał i mogli swobodnie porozmawiać. Najwyraźniej jego towarzysz coś musiał przedtem głośno krzyknąć, bo nie wiedział czemu ochroniarz Imperiusa tak agresywnie się zachowywał, to było bardzo podejrzane. Brata Klen jednak to nie obchodziło, ale mogło być też tak, że jednak jego kompan Guts może być po stronie Beliala, bo wreszcie nie wiadomo gdzie go prze teleportowało i ten po śmierci mógł mu zrobić pranie mózgu.
Sponsored content

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach