Go down
Admin
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 396

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Czw Sty 07, 2016 11:57 am
First topic message reminder :

Tuż nad Wieżą Korina, znajduje się kolejny obiekt, kształtem i wyglądem przypominający połowę bączka do zabawy. Z boku budowli znajduje się drabinka, po której można wspiąć się na sam szczyt i postawić pierwsze kroki na tej niezwykłej platformie.
Białe płytki chodnikowe, idealnie wyskalowane w kwadrat, położone są na całej rozciągłości platformy. Stojąc przy drabince, zobaczyć można palmy, które swoim spokojem witają nowych przybyszów. Na drugim zaś końcu kolistej platformy znajduje się pałac, który ubrany jest w białe i złote kolory.
Panuje tutaj przyjazna, spokojna atmosfera.

Ranzoku
Ranzoku
Liczba postów : 174

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Czw Maj 23, 2019 6:23 pm
Chłopak w pełni zadowolony jest z tego, że w końcu opuszcza to miejsce, lecz z drugiej strony chciałby jeszcze spędzić w tej komnacie kolejny miesiąc. Niestety, czas przeminął i pora wrócić do szarej rzeczywistości. Po wejściu na platformę, blask słońca oślepił na moment chłopaka, szedł w stronę tego zbliżającego światła. Nie był głodny, ani zmęczony, doprawdy zadziwiające zdolności ma ta fasolka, ale nie mógł w to uwierzyć, więc spróbować musiał. Przeszło to wszelkie oczekiwania naszego blondyna. W każdym razie cała ekipa w postaci Bladego i Fabu, znalazła się na zewnątrz, mogli poczuć jak wieje tutaj, czego nie mogli doświadczyć wewnątrz komnaty. To dobrze, że nic się nie zmieniło na tej miejscówce. Wszyscy są na swoim miejscu, banda gzubów i dwaj zielonoskórzy osobnicy, o których dużo nie słyszał. Tylko tyle, że jeden z Nich jest Bogiem, a ten drugi złem wcielonym, no i że są braćmi. W każdy razie tak to chłopaki zrozumiał. Kenzuran ruszył przed szereg i zaczął wypytywać o działania RR, chłopak tylko spojrzał na zebranych tutaj, którzy byli zajęci samym sobą. Cisza dookoła, ale niedługo po tym, jak ktoś odpowie na pytanie Bladego, chłopak sam zapytał - To co teraz? - Pytanie skierował w stronę Boga, bo ten drugi raczej nie kwapił się do rozmowy, tylko był zabarykadowany w swojej kuli energii, zamknięty na świat zewnętrzny. Co się teraz wydarzy? Wszystko w rękach przeznaczenia, choć ono bywa niewybaczalne i bezwzględne.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Nie Maj 26, 2019 5:44 pm
MG

Daimao ciągle medytował, a kula energii otaczająca jego ciało nie pozwalała nikomu na zbliżenie się do niego. Gangu Pilafa nie było widać. Pewnie węszyli gdzieś w środku pałacu.
Wszechmogący stał na krawędzi i spoglądał w dół, obserwując życie na Ziemi. Nie zwracał uwagi na nikogo, nawet na Pana Popo, który energicznie zamiatał miotłą białe płytki.

Kenzuran i Ranzoku wyszli z Komnaty Ducha i Czasu. Wszechomogący odwrócił się do nich, gdy ci zadawali swe pytania.
- Nadszedł czas, abyście zaatakowali siedzibę Armii Czerwonej Wstęgi. Już i tak zbyt długo czekaliśmy na rozwój wydarzeń. Zajmiecie się androidami, a w tym czasie... - tu urwał na moment. Wziął wdech, był lekko podenerwowany. Niemniej jednak, kontynuował.
- Ja zajmę się Marszałkiem Czerwonym.

Pan Popo, słysząc te słowa, upuścił miotłę, natychmiast podbiegając do swojego Pana.
- Wszechmogący kłamać! To nie móc się udać. - chwycił ziemskieg opiekuna za białą szatę, nie chcąc go puścić.
- Po prostu skupcie na sobie uwagę żołnierzy. Napocicie się przy Androidach, ale myślę, że macie szansę na zwycięstwo. - skinął głową do jednego i drugiego, a na jego twarzy namalował się delikatny uśmiech.
Daimao, mimo że zamknięty w kuli energii, wszystko słyszał. Będąc odwróconym plecami do wszystkich, nikt nie mógł zauważyć niecnego, złowrogiego uśmiechu rozchodzącego się od ucha do ucha..
Wszechmogący widząc ubrania Kenzurana i Ranzoku, pstryknął palcami i naprawił je.

_________________
Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 3rhfQvw
Blade River
Blade River
Liczba postów : 256

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Nie Maj 26, 2019 9:41 pm
Kenzuran wreszcie zbliżając się z Ranzoku do Wszechmogącego, usłyszeli jego słowa. Stwierdził, że na pewno mogą sobie poradzić z androidami ,ale czy na pewno. Złotowłosy nie słyszał żadnych zahamowań czy też przerw w głosie Kamiego, czyli możliwe że nie kłamał. Mężczyzna z utraconym ogonem mruknął pod nosem i gdy usłyszał kolejne zdanie, bardzo się zdziwił. Wydawało mu się, że takie bóstwo jak sam zielonoskóry raczej nie jest typem wojownika, ponieważ nawet na takiego wyglądał, nie to co Daimao. Niebieskooki w sumie nie wiedział jaką mocą włada sam Wszechmogący oraz drugi Piccolo, więc nie chciał ich oceniać. Wojownik kątem oka zerknął na czarnoskórego Popo, który powiedział, że to się może nie udać. Młody Saiyanin, który był aktualnie starszy o jeden rok, spojrzał poważnie i chciał coś dodać od siebie, lecz w tej chwili odezwał się Kami. Zielono-skóry bożek stwierdził, że oni mają tylko odwrócić uwagę androidów, ale to wszystko i tak było zbyt ryzykowne. Brat Klen nie chciał się na to zgodzić, nie miał zamiaru pozwolić na śmierć Kamiego, a praktycznie go nie znał. Kenzuran zaciskając swoją dłoń, znów spojrzał poważnie na Wszechmogącego i powiedział ku niemu:
-Czyli chcesz mi powiedzieć Wszechmogący, że ten rok zmarnowaliśmy na nic....To nie możliwe! - zaciskając zęby, można było usłyszeć delikatnie syknięcie nieprzyjemnego gniewu.

Złotowłosy nie godził się na takie coś, dlatego znów się wypowiedział do zebranych wokoło:
-Po to trenowaliśmy by nikt nie narażał życia, Ja z Ranzoku na pewno sobie poradzimy załatwić i Androidy tym całym Marszałkiem, nie lekceważ Kosmicznych Wojowników! - pokazał mu napiętą pięść i na chwilę otoczył się złotą aurą. Jego moc podniosła się i na pewno była wyczuwalna przez te osoby, które potrafiły wyczuwać energię. Niebieskooki wreszcie uspokajając się, wypuścił powietrze i powiedział ostatni raz:
-Kami, pozwól nam to zrobić...jeśli mam się dowiedzieć czy jestem silniejszy, muszę sprawdzić swoje limity, czy cokolwiek się zmieniło czy jednak jest tak jak kiedyś, ponieważ nie odczuwam zbyt wielkiej zmiany, wiem tylko że na pewno jestem starszy o ten rok... - On naprawdę chciał wiedzieć czy podoła wyzwaniu. Wywodził się z rasy kosmicznych fajterów, którzy nie lękali się niczego i nikogo. Miał tylko nadzieję, że jednak Kami zmieni zdanie i zostanie w tym miejscu, choć nadal nie rozumiał czemu tak bardzo chciał by ten jednak został.
Ranzoku
Ranzoku
Liczba postów : 174

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Sro Maj 29, 2019 10:25 pm
Czyżby nadeszła pora na frontalny atak? Tylko dlaczego? Nie na to pisał się android. Spodziewał się bardziej istotniejszych wskazówek, gdzie powinien uderzyć swego wroga numer jeden. Nie wiedział, że całą ta sprawa przeistoczy się w batalię z armią RR. Co prawda, ma z nimi na pieńku, ale wolałby jednak skupić swoją uwagę na samym Nemezis. Wolał nie mieszać się do spraw związanej z calutką armią Czerwonej Wstęgi. Ich siły wyglądały na potężne, a tu jeszcze mowa o innych androidach. Nie spodziewa się, że będą tak samo neutralnie nastawieni jak nasz blondynek z warkoczem. Można jedynie spekulować do jakich celów są te maszyny przeznaczone. Cóż począć? Zanim jednak przejdą do masowej anihilacji, musiał dowiedzieć się czegoś o tym złym gościu, co sprowadził na siebie gniew Ranzoku. - Czy ten wypad jest powiązany z moim... problemem? - Zapytał Kamiego, nie chcąc mieszać osób postronnych do swoich spraw. Kami już pokazał, że posiada pewną wiedzę o Kurojinie, co więcej znał Jego przeszłość. Z tego wynika, że nie powinien mieć problemu z odpowiedzą na pytanie zadanie przez blondyna. Mister Popo aka czarny murzyn, raczej nie krył tego, iż pomysł Wszechmogącego nie podoba się wiernemu słudze lub przyjacielowi, nie interesowały Ranzoku relacje pomiędzy nimi, w każdym razie jest to jakaś bliska sympatia. Złożył ręce w krzyż i ułożył je na klatce piersiowej rozmyślając nad tym planem. - Rozumiem, a czym w takim razie zajmie się ten drugi Zielony? - Zapytał o typa, która siedzi w swojej kuli. Czy to nie On miał pomóc z całą tą armią, czy była to tylko podpucha do jakiejś grubszej sprawy? Kto wie? Nikt, poza Nim samym. Chłopak nadal nie ufał Saiyajinowi, a tym bardziej temu bratu Kamiego. Źle mu się z oczu patrzy. Chłopak mógł jedynie czekać na otrzymaną odpowiedź, bo prawdopodobnie może nie ruszyć palcem, dopóki nie otrzyma zadowalającej odpowiedzi. Z drugiej jednak strony, sam plan na unicestwienie tej Armii może tylko wspomóc główny cel naszego bohatera. Co zatem nastąpi? Przekonajmy się w następnym poście Mistrza Gry.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Pią Cze 21, 2019 10:23 pm
MG

Wszechmogący spojrzał na Kenzurana, który cały się palił do walki. Gdy jego złocista, szalejąca aura opadła, Kami położył dłoń na jego ramieniu i uśmiechnął się delikatnie.
- Nie musisz się niczego obawiać. Nie musisz niczego sobie udowadniać. Jesteś naprawdę silny... Super Saiyaninie. Odrobina wiary w swoje możliwości nie zaszkodzi. - skinął głową, ciągle się uśmiechając i patrząc w oczy Saiyanina.
Zaraz jednak odwrócił się do Ranzoku, który wspomniał o swoim problemie. Podszedł do niego, zatrzymując się tuż przed nim.
- Twój, jak to nazwałeś, problem... Jest duże prawdopodobieństwo, że zostanie wysłany do walki, kiedy się tam pojawisz. W końcu jest najemnikiem na usługach Marszałka Czerwonego. Ten z kolei nie przepuści żadnej okazji, by wykorzystać wszystkich swoich podwładnych. - Wszechmogący ruszył dalej, zatrzymując się na równi z Ranzoku. Położył dłoń na jego ramieniu i skinął do niego głową porozumiewawczo.
- Jesteś niewykrywalny. Może warto to wykorzystać? - zapytał, uśmiechając się tajemniczo. Nie czekając na odpowiedź, ruszył w stronę Daimao, który skończył już medytować.
Nameczanie stanęli twarzą w twarz, patrząc sobie prosto w oczy. Żaden z nich się nie uśmiechał. Obaj wiedzieli, że muszą pójść na kompromis, który żadnemu do końca się nie podobał.
- Kami-sama nie... - wyszeptał Pan Popo, przecierając swoje oczy do których napływały łzy. Wszechmogący spojrzał na niego i uśmiechnął się ciepło.
- Jesteś moim najlepszym przyjacielem, Panie Popo. Opiekuj się pałacem. Znajdź godnego następce i przede wszystkim... głowa do góry! - ostatnie słowo powiedział głośniej.
- Zakończmy to. - zaczął Daimao.
- Raz na zawsze. - skończył Kami.
Momentalnie, natychmiastowo, on i Piccolo Daimao położyli dłonie na swoich ramionach. Krzyknęli bojowo, a zaraz z ich ciał rozbłysło jaskrawe światło, które wszystkich oślepiło. Podmuch energii zwalił zebranych dookoła z nóg, a błyskanie nasiliło się jeszcze bardziej.
Wielka aura spowiła ciała mężczyzn, szalejąc i szarpiąc się. Kafelki pod ich nogami pękały, a pojedyncze kamyczki unosiły się do góry.
Kolejny jasny błysk pokrył cały Pałac. Stopniowo ustępował, tak jak aura, która uspakajała się i malała z sekundy na sekundę. Ranzoku, Kenzuran i Popo mogli już widzieć, ale czuli jeszcze szczypanie w oczach.

Gdy aura opadła, wszyscy ujrzeli jednego wojownika. Wyglądał i ubrany był dokładnie tak, jak Piccolo Daimao, wliczając kanji na klacie.  Miał zamknięte oczy. Powoli otwierał swoje powieki. Spojrzał na swoje dłonie i zacisnął je kilka razy. Cicho westchnął. Skierował swoje oczy na powalonych wojowników i... uśmiechnął się złowieszczo.
- Nareszcie!

Piccolo Daimao i Wszechmogący połączyli się, by stawić czoła zagrożeniu, któremu w pojedynkę nie daliby rady. Co to oznacza dla przyszłości Ziemi? Czy przybliży ją to do upadku? Czy może na pokręcony sposób, którego nikt nie jest w stanie zrozumieć, uratuje ją od zguby?

_________________
Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 3rhfQvw
Blade River
Blade River
Liczba postów : 256

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Wto Cze 25, 2019 12:38 am
Kenzuran słysząc słowa otuchy, delikatnie odetchnął. Wiedział jednak, że możliwe że to jeszcze nie jest koniec, wreszcie Wojownik którego przedtem spotkał z posiadaną "M" na czole, miał na pewno coś nowego. Wychodziły od niego wyładowania elektryczne, a gdy Młody Saiyanin wchodził na umięśnioną wersję, niczego takiego nie miał. Odczuwał, że może przebić się przez swoje limity, tylko po prostu nie wie jak i czy sam trening mu wystarczy. Wzdychając pod nosem, zauważył jak Kami pokierował się ku blondynowi i zaczęli mówić między sobą. Mężczyzna z utraconym ogonem jakoś się tym nie przejmował, chciał już rozgnieść czerwoną Armię raz na zawsze, za to co mu zrobili. Zaciskając porządnie pięści, był naprawdę znowu wkurzony, ponieważ ciągle o tym myślał, ale zawsze można było użyć tych całych smoczych kul, ale zmarnować życzenie dla własnego ogona, to głupota... Złotowłosy mrucząc coś pod nosem, dostrzegł że Wszechmogący już nie rozmawiał z tym całym Ranzoku, który uprzednio zapytał go co z jego problemem i zbliżył się do Daimao. Niebieskooki instynktownie odwrócił się ku nim i nie wiedział czego się może spodziewać, dlatego też zaciskając swoje kły, wyczekiwał najgorsze. Możliwe że przez ten jeden dzień, gdy oni trenowali,  mogło dojść do jakiś sprzeczek i nieprzewidzianych słów, on tego niestety nie wiedział.

Syn Kellana spoglądał bacznie, zauważył że czarny dżin się chyba delikatnie przeraził, nie wiedząc czemu aż tu nagle BUM. Powstało potężne światło, które najwyraźniej było tak silne że potrafiło zdmuchnąć Super Saiyanina na jego opanowanej mocy, przez co ten zaliczył glebę na swoje cztery litery. Jego towarzysz Ran tak samo wylądował na pupie i teraz nie wiadomo co się konkretnie zaczęło dziać.
- CO DO CHOLERY!? - starał się wytrzymać ten intensywny wiatr i próbował się podnieść, lecz wolał być ostrożny i postanowił  jednak to przeleżeć. Po upływie niewielkiego czasu, wreszcie potężne podmuch ustały i blask także ustąpił, pokazując na oczy Kenzurana jednego wojownika. Wojownik wreszcie westchnął i podnosząc się ze śnieżnobiałych płytek tej platformy, spojrzał że był teraz tylko jeden zielonoskóry, który coś powiedział do siebie. Młody Saiyanin kręcąc głową, przecierając swoje oczy, zbliżył się do Zielonego i odezwał się w jego stronę:
-Co się stało, kim ty jesteś? Co się stało z tym całym Wszechmogącym, chyba że tym nim jesteś!? - nie wiedział co ten zielony ludek odpowie, więc przybrał pozę bojową. Nie wiedział także czego się może spodziewać, a wystarczy że te cholerne puszki także czasami podchodziły do niego z zaskoczeniem. Złotowłosy wolał nie ryzykować i jeśli będzie taka potrzeba, szybko się przemieni i zakończy to jak trzeba.
Ranzoku
Ranzoku
Liczba postów : 174

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Pią Cze 28, 2019 11:07 am
Wszystko zapowiadało się na wspaniałą przygodę, od początku Ranzoku znalazł się w środku jakichś dziwnych wydarzeń, czego się nie spodziewał. Stało się. Otrzymał odpowiedź jakiej potrzebował od początku, czyli jednak Kami wiedział  jak się sprawy mają i był w stanie pomóc. Możliwe, że spotka w całej tej aferze swojego wroga numer jeden, czyli antagonistę Jego całej gry zwanej życiem. Nie mógł się doczekać, by ujrzeć swojego adwersarza i skopać mu pośladki. - Nareszcie, ziści się mój cel! - Może za wcześniej o tym mówić, bowiem jest szansa, iż ten cały wróg będzie się chował jak tchórz i wysyłaj pachołków na pole walki. - Wykorzystam tę wiedzę, na pewno. - Odpowiedział cicho pod nosem, ale tak, żeby Kami usłyszał jego odpowiedź, chociaż takowej się pewnie nie spodziewał i ruszył dalej w kierunku Daimao. Nie wiedział czego się będzie teraz spodziewać po ich spotkaniu. Zaczęło się pożegnanie pełne łez, jakby Kami miał odejść gdzieś daleko i nie wrócić. Chłopak dalej nie wiedział do czego ma dojść za chwilę. Obaj zieloni stanęli naprzeciw siebie wpatrując sobie w oczęta, jakby miało dojść zaraz do gorącego pocałunku. A nie, jednak nie. Chcą sobie potańczyć, jakby nie mieli na to czasu wcześniej, jednakże cała ta schadzka sprowadziło się do zupełnie czego innego. Nagle ni stąd, ni zowąd pojawiło się oślepiające światło, przy obecności potężnego podmuchu wiatru Ranzoku upadł na dupę (niech Ci będzie, Blady) i próbował dojrzeć to co się tam odwaliło. Emanowało to potężne światło, przez które nic nie można było dojrzeć. Wyglądało to na potężną energię zebraną przez wewnętrzną siłę, tak jak to czynił nasz bohater, lecz nie była ona aż tak widowiskowa. Być może po sesji w komnacie mogło się to zmienić, lecz przyjdzie na to pora. Światło opadło i ich oczom ukazała się pojedyncza osoba, w miejscu gdzie przecież było ich dwóch.  - Co to ma znaczyć? Gdzie jest Kami? Albo ten Daimao? Co z tym wypadem? - Mnóstwo pytań narodziło się z ust chłopaka, to normalne po tym co się tutaj wydarzyło. Android na wszelki wypadek przybrał pozycję obronną, bo nie wiadomo do czego tu teraz dojdzie. Wszystko się wyjaśni w kolejnym poście MG, ale... czy na pewno?
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

on Nie Cze 30, 2019 10:39 am
MG

Wszyscy wyglądali na zaskoczonych obrotem sytuacji. Z dwójki wojowników, narodził się jeden. Wyglądał tak samo jak Daimao czy Wszechmogący, a jedynie ubrania były pozostałością po tym pierwszym.
Mister Popo upadł na kolana, cicho szlochając. Stracił właśnie najlepszego przyjaciela, mało tego, stracił obrońcę, na którym zawsze polegał i którego zawsze podziwiał.
Kenzuran i Ranzoku przyjęli pozycje obronne, spodziewając się najgorszego. Gotowi byli na walkę, ale czy walka była jedynym wyjściem?
Tajemniczy jegomość ponownie się uśmiechnął, szczerząc swoje białe, ostre kły. Zacisnął dłonie kilka razy, po czym odetchnął z ulgą. Zaczął wolnym krokiem iść w stronę Ranzoku i Kenzurana, wymijając pod drodze Mistera Popo, który ciągle chował twarz w dłoniach.
- Wszechmogący poświęcił się dla większego dobra. Podjął ryzyko i połączył się ze mną. Szansa na pokonanie Armii Czerwonej Wstęgi dzięki temu się zwiększyła. - urwał na moment, unosząc do góry zaciśniętą pięść. Kilka sekund na nią patrzył, aż w końcu dumnie wypinając pierś, rzekł:
- Wszechmogący to Piccolo Daimao, a Piccolo Daimao to Wszechmogący! Jesteśmy jednością! Ah, ah, ah, ah, ah!! - zaczął się śmiać, a jego rechot brzmiał tak, jakby sam diabeł z zaświatów przemówił.
- Nie myślcie sobie, że jesteśmy przyjaciółmi. Jesteście mi potrzebni tylko do pokonania Armii Czerwonej Wstęgi. Niemniej jednak, teraz... musimy współpracować. - mina mu zrzedła, a jego usta wykrzywiły się w grymasie niezadowolenia. 
- W drogę! - warknął i odwrócił się na pięcie, kierując się w stronę krawędzi platformy. Zatrzymał się nad nią, wyczekując aż wszyscy za nim podążą.
Mister Popo wstał z kolan, przetarł załzawione oczy i w końcu się odezwał.
- My nigdy nie pozwolić, żebyś zdobyć panowanie nad światem. Ty lepiej zapamiętać to sobie. - po czym zerknął na Ranzoku, a zaraz na Kenzurana. Daimao jeno uśmiechnął się i pokręcił głową na boki, rozbawiony.
- Jak już skończycie wygłaszać puste groźby, dołączcie do mnie. Spotkamy się pod siedzibą Czerwonej Wstęgi. - i zeskoczył w dół, kierując się ku ziemi. Mister Popo kolejny raz spojrzał na dwójkę wojowników i skinął do nich głową, mówiąc tym samym, że czas to zakończyć.
_____
z/t -> Główna brama

_________________
Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 3rhfQvw
Sponsored content

Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma - Page 3 Empty Re: Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach