Go down
Admin
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 396

Brama Główna - Page 3 Empty Brama Główna

on Pon Cze 20, 2016 11:25 pm
First topic message reminder :

Głowna brama, jaka wiedzie na teren bazy. To właśnie za nią znajduje się cała siedziba Armii Czerwonej Wstęgi. Wjazdu strzegą wyszkoleni żołnierze, którzy bez specjalnego pozwolenia, czy też rozkazu od samych przełożonych nikogo nie wpuszczą. Odwiedzanie tych terenów jest bardzo ryzykowane, gdyż łatwo można pożegnać się z życiem.

Ranzoku
Ranzoku
Liczba postów : 174

Brama Główna - Page 3 Empty Re: Brama Główna

on Nie Sie 11, 2019 6:51 pm



Każde życie może okazać się cenne, ale niestety sama przygoda nie przebiega teraz zbyt rozsądnie, a gniew Daimao chyba sięgnął zenitu i już pewnie nic nie będzie w stanie go zatrzymać. Każda próba przeciwstawienia się Jego sile może zakończyć się tragicznie dla wszystkich. Nie podoba się to zarówno Szesnastce oraz Ranzoku. Cała trójka może tylko patrzeć jak Zielonoskóry wychodzi sam z siebie, co jest o tyle komiczne, gdyż aktualnie Jego osoba stanowi dwie istoty w jednym ciele. Rudowłosy android, też nie posiadał wiedzy na temat tego, gdzie mogli wybyć obaj członkowie wyższych stanowisk w urzędzie RR. Jednakże, jest dodatkowa możliwość, o której poinformował Szesnaście. Otóż mogli się udać do miejscówki Dr. Gero, lecz na nieszczęście, dane potrzebne do zlokalizowania ów jegomościa zostały dokładnie zaszyfrowane i tylko wprawny mechanik może coś z tym zrobić i odzyskać potrzebne informacje. Natenczas jednak stanowić to może pewien problem, bowiem sprawa zaczyna się komplikować. Wszystko teraz sprowadzało się do jednego, mianowicie to do całkowitego unicestwienia bazy wraz z innymi ludźmi, którzy mogą tam jeszcze przebywać przez Daimao, który zwyzywał wszystkich i zaczął unosić się w powietrzu, zawczasu informując wszystkich o zniszczeniu całego tego miejsca. Szesnastka wyraźnie nie był zwolennikiem tego planu, toteż próbował za wszelką cenę wpłynąć na Ranzoku, by ten mu to uniemożliwił. Saiyajin też za bardzo nie wyskakiwał z żadną inicjatywą. Wszystko zrzucił na młodego androida, od którego teraz zależało dziesiątki, jak nie setki istnień. - Wrr... - Warknął pod nosem, będąc pod dużą presją. Pomoc Daimao tylko utrudniłaby główny cel Ranzoku, z kolei poparcie Szesnastki uratuje ludzi lub samych więźniów Armii RR i dodatkowo przybliży naszego protagonistę do odnalezienia nieszczęsnego marszałka, a co za tym idzie? Więcej informacji o Kurojinie. Spojrzał ostatni raz na Androida i Saiyajina, widząc jak dobija ich ta bierność i poleganie na decyzji chłopaka. - Szesnastka ma rację. Jeżeli dopuścimy do tego, to nie będziemy się niczym różnić od samej armii. - Stwierdził, próbując naprędce ułożyć jakiś plan działania i podjąć decyzję, by ucierpiało jak najmniej ludzi. Nie żeby interesował Jego ich los, lecz tu już chodzi o sam sposób działania Daimao, który bardzo nie odpowiadał chłopakowi, a rudy android może obrócić się przeciwko Nim samym. Chłopak uniósł się na tę samą wysokość co Daimao. - Przestań! - Krzyknął w stronę Zielonego. - Oni nie mogli uciec daleko, a strzelając może i zmienisz krajobraz oraz unicestwisz setki ludzi, ale nadal nie masz pewności, że właśnie w tym kierunku ruszyli, a po za tym, potrzebuję informacji od Marszałka! - Bądźmy szczerzy. Jest to akt desperacji ze strony chłopaka i jest mała szansa, że zostanie wysłuchany. Sam Daimao też zawiódł, bo mógł ich od razu zabić, a nie przyprowadzać tutaj pozwalając na ucieczkę. Jak plan zawiedzie, będzie musiał jakoś przekierować atak skierowany na bazę. - Daj nam czas, a znajdziemy ich. - Nie wiedział jak to się zakończy toteż musi być przygotowany na najgorszy scenariusz. Być może spisał na swoją osobę wyrok śmierci. Będzie musiał przyjąć cały gniew Daimao na siebie. Jeszcze inną opcją pozostaje ucieczka, lecz w ten sposób tylko pokaże, że się obawia zielonego i zawiedzie samego siebie, totalnie skreślając szanse na wypełnienie ostatniej woli stwórcy. Problemy jednak należy rozwiązać, nie przed nimi uciekać. Był jednak przekonany, że na walkę z Daimao jeszcze za wcześnie. Musi jeszcze odwiedzić mechanika nim do takowego starcia miałoby dojść. Chłopak ma przypuszczenia, że jest gotów na kolejną porcję wzmocnień. W każdym razie nie czas na takie przemyślenia. Trzeba rozwiązać aktualny problem, jest jednak pewien, że będzie żałował decyzji jaką podjął, widocznie przykład kolejnego androida umocni go w przekonaniu, iż warto dbać o innych. Istnieje szansa, że chłopak sprowokuje atak na siebie i technika Daimao ominie samą bazę, ale co potem?! Pozostanie im walka z Daimao, czego właśnie chłopak starał się uniknąć. Jeżeli zostanie zaatakowany, będzie musiał zrobić unik oraz przygotować się do trudnej walki.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Brama Główna - Page 3 Empty Re: Brama Główna

on Pon Sie 12, 2019 6:26 pm
MG


Kula energii Daimao zwiększała się coraz bardziej. Szesnasty starał się nakłonić wojowników do działania, co wydawało się skutkować. Kenzuran jak i Ranzoku, postanowili przeciwstawić się Wielkiemu Królowi Demonów. Ten drugi poszedł na całość, stając prosto przed Piccolo. 
- Daj nam czas? Daj nam czas!? - wykrzyczał, jedną dłonią zagarniając całą swoją energię i trzymając ją w ryzach. Przestała rosnąć i się wzmacniać, chwilowo. Drugą ręką chwycił Androida za koszulę i przyciągnął go do siebie. Swoim pełnym nienawiści i gniewu spojrzeniem, przedardł się przez oczy blondyna, wnikając w jego głowę. W oczach demona nie było widać krzty dobroci.
- Zdajesz sobie sprawę, ile czasu czekałem!? Ile LAT minęło, zanim zwrócono mi wolność!? Ile LAT wcześniej musiałem użerać się z tym żałosnym Wszechmogącym!? Nie masz pojęcia czym jest czas i jak cenny jest! - ostre kły Piccolo zaciskały się mocno, a jego wyraz twarzy był iście demoniczny. Szaleństwo i gniew wzięły górę. 
Nameczanin odepchnął nieco w tył Androida, zabierając swoją rękę. Następnie znów zaczął zbierać energię, przykładając obie dłonie do czoła.
- Zejdź mi z drogi lub giń. - powiedział nieco spokojniej, a kula zwiększyła swoją objętość. W tej chwili przypominała wielkość tylne koło traktora.

Szesnasty zacisnął swoje pięści, nie mogąc się dłużej bezczynnie przyglądać. To trwało zbyt długo, a szansę na jakikolwiek rozsądny ruch przeminęły bezpowrotnie. Trzeba było działać. Tu i teraz. Android zerknął jeszcze raz na stojącego obok Saiyanina, po czym znów ulokował swe spojrzenie na wściekłym Daimao.
Uwolnił swoją energię, rzucając się prosto na przeciwnika. Odbijając się od powierzchni ziemi, zostawił po sobie tumany pyłu i zniszczoną glebę. Pruł jak strzała wystrzelona do tarczy. 
Gdy w końcu znalazł się blisko Daimao, wystawił dłoń w jego stronę, po czym wystrzelił ją, a ta przy pomocy silników rakietowych pomknęła w stronę Nameczanina. Nie spodziewający się ataku, ani nawet nie czujący energii ki, Piccolo oberwał prosto w głowę rozpędzoną pięścią. To wybiło go z równowagi, sprawiając tym samym, że zebrana energia zwyczajnie wyparowała z rąk oprawcy.
Nie tracąc więcej czasu, Szesnastka zamknął Daimao w swoich objęciach. Rękami owinął się dookoła jego ramion i klatki piersiowej, a nogami dookoła bioder.
- Szybko! Kupię wam trochę czasu! Przeszukajcie tyle pomieszczeń, ile tylko dacie radę! - i jeszcze mocniej owinął się wokół Piccolo, który zawył niemiłosiernie.
- Najwięcej osób powinno być w koszarach. Gdzieś tam znajduje się specjalny schron na wypadek ataku. Nie ma czasu! - znów krzyknął, starając się utrzymać w ryzach wiercącego się Daimao.
- Ughaa!! Puszczaj mnie, ty kupo złomu!! - demon nie przestawał walczyć o swoją wolność. Z każdym kolejnym ruchem, szarpał się coraz bardziej, coraz agresywniej.
Czasu, który był najcenniejszym zasobem na świecie, było coraz mniej. Już nie chodziło o zwycięstwo nad Armią Czerwonej Wstęgi. Chodziło o zwycięstwo nad samym sobą i nad swoimi słabościami. 
To była ostateczna walka z czasem, która mogła zakończyć się śmiercią wszystkich.
_____
Stwórzcie opisy przeszukiwań, a ja pokrótce odpiszę jak wam poszło.

_________________
Brama Główna - Page 3 3rhfQvw
Blade River
Blade River
Liczba postów : 256

Brama Główna - Page 3 Empty Re: Brama Główna

on Pon Sie 12, 2019 11:01 pm

Kenzuran tylko wyczekiwał, aż wreszcie dostał odpowiedzi ze strony Ranzoka, nie można było pozwolić na zbyt długie czekanie, musieli działać. Złotowłosy zobaczył, że jego kolega w blond włosach zaczął działać na własną rękę i wzniósł się do zielonego "chyba" sojusznika i najwyraźniej chciał go powstrzymać. Wojownik także nie chciał zbyt długo tracić czasu, ale jednak musiał doczekać się dalszej sytuacji, bo jeśli Daimao się uspokoi, to może jakoś uda im się znaleźć uciekinierów. Teraz Niebieskooki nie słyszał kolejnych słów swojego towarzysza, ale po dłuższym czekaniu niestety usłyszał szpiczastego Piccolo. Był po prostu rozjuszony tym wszystkim, nie miał zamiaru dłużej czekać i chciał wszystko zniszczyć w cholerę. Teraz można było słyszeć narzekanie jak Zielonoskóry ile to lat siedział w tej głupiej maszynce do ryżu, kto w ogóle go zamknął w czymś takim, pewnie mu musiało być tam niewygodnie. Mężczyzna z utraconym ogonem starał się o tym nie myśleć, ale reszty słów nie usłyszał które już zostały wypowiedziane normalnym tonem przez Piccolo w stronę Androida. Za chwilę wielki Rudzielec zerkając na chwilę na Syna Kellana z niesamowitym impetem, wybił się z podłoża i pomknął ku Ranczokowi i Daimao i zaatakował z zaskoczenia. Dzięki niespodziewanemu ataku od strony Szesnastki, Brat Klen widział że Zielonek przestał wreszcie ładować swoją technikę i odczuł na pewno niesamowity ból na swojej buźce. Wreszcie Dryblas wykrzyknął do Młodego Saiyanina w dole jak i do jego koleżki, że ludzie się mogli schować w specjalnym schronie oraz w koszarach może być ich najwięcej.

Kenzuran zaciskając zęby, krzyknął szybko w stronę Rancza:
-RANCHO, JA RUSZAM DO TYCH KOSZAR, OBLECĘ BUDYNKI WOKÓŁ NIEGO....jeśli je rozpoznam...DO DZIEŁA! - nie mógł uwierzyć, że kiedykolwiek będzie musiał bronić istot z tej słabej rasy. Z zaciśniętą pięścią, Złotowłosy aktywował aurę i wyruszył do zniszczonej strefy, która była niegdyś za murami, których już w sumie teraz nie było. Niebieskooki dokładnie sprawdzał swoim wzrokiem, gdzie może się to znajdywać ten cały schron oraz koszary. Po krótkim zwiedzeniu bazy, Wojownik dostrzegł jakiś budynek z jakimś dziwnym oznaczeniem tej broni, którą już kiedyś widział. Poleciał od razu w tamtą stronę i chwytając za dwie rury, którymi się otwierało wielki podwójne grodzie, po prostu od tak je wyrwał. Niestety nie widział tutaj nikogo, a podobno tu miała być największa ilość osób. Mężczyzna z utraconym ogonem pobiegł szybko do dwóch innych budowli, które były niedaleko. Wyrywając wszystkie drzwi, miał nadzieję że jeśli uda mu się kogoś znaleźć, to od razu go pogna do uciekania stąd jak najszybciej. Syn Kellana opuszczając pierwszy budynek, od razu ruszył do następnego, ponownie wyrywając do niego wejście które zapewne było zamknięte na sztywno. Czuł, że jego siła delikatnie osłabła, ale starał się teraz nie zwracać na to uwagi, gdyż musiał ratować ludzi, których nawet nie znał. Przeszukując wszystko dokładnie, odsuwając jakieś dywany na podłodze, sprawdzając czy nie ma jakiś ukrytych przejść, niczego takiego nie znalazł.

Wzdychając pod nosem, młody Saiyanin wyruszył do jeszcze większego budynku od koszar, który miał znowu rozsuwane grodzie i dość szerokie. Nie pieprząc się z nim, zaczął je sam przeciągać, gdzie normalnie one jest elektroniczne i jest uruchamiane za pomocą wieży kontrolnej, to był hangar. Widząc jakieś duże maszyny, oczywiście ruszył w ich kierunku, wskakując na nie i wyrywając przeszklone wejścia do kokpitów. Jeśli Bratu Klen udało się kogoś znaleźć, wyruszy w kolejne miejsce, które jest przy głównej placówce. Mijając znowu koszary i główny budynek, który praktycznie przypominał zamek, natrafił na jeszcze dwie inne budowle. Zaczął od pierwszej z lewej, wparował z bara do niej, wyważając znowu do niej wejście i starał się oczywiście uspokoić wszystkich mieszkańców i pognać ich poza mury, żeby uciekali jak najdalej stąd. Kenzuran nie wiedział czemu im pomaga, ponieważ chcę wyrównać dług z Rudzielcem czy po prostu przebywał tak długo na tej planecie, że jego nastawienie do mieszkańców całkowicie się zmieniło. Widział jak tutaj cierpieli, przez tą właśnie Armią, przez tą Czerwoną Wstęgę którą Piccolo praktycznie zniszczył, ale wszystko poszło w cholerę, jak dwie ważne osobowości musiały im czmychnąć. Złotowłosy wreszcie przeszukując ostatni budyneczek, tym razem wyjątkowo znowu wyrwał od niego drzwi i machał dłonią, jeśli znajdywali się w niej jacyś cywile, by się za nimi kurzyło i pędzili co sił w nogach. Wreszcie wybiegając na główny plac, jeśli gdzieś w okolicy byłby Ran, krzyknąłby do niego:
-JAK SKOŃCZYSZ, TO WRACAMY DO SZESNASTKI! - powiedział, ale mimo to, nadal skakał z budynku do budynku i szukał jakiś uwięzionych ludzi czy też nawet żołnierzy. Jeśli oczywiście by się znaleźli jacyś agresorzy, nie miałby zamiaru ich oszczędzać i wybiłby co do jednego, zostawiając tylko naukowców i zwykłych ludzi, którzy musieli się tutaj męczyć na żądania Czerwonej Armii.
Ranzoku
Ranzoku
Liczba postów : 174

Brama Główna - Page 3 Empty Re: Brama Główna

Yesterday at 8:01 pm

Postąpił głupio, wręcz nierozważnie podjął to ryzyko. Mógł umrzeć, ale tak się nie stało. Daimao powiedział swoje i utwierdził w przekonaniu Ranzoku, że On sam będzie stanowił zagrożenie na Ziemi. Po co walczył? Może są w Nim ostatki dobrodusznego Kamiego, ale to tylko czcze spekulacje. - Rozumiem. - Rzekł mrużąc oczy, dając znak, że kompletnie mu już nie ufa. Niedługo trzeba będzie się go pozbyć, by uniemożliwić dalszą samowolkę zielonemu. Póki co, obaj wojownicy nie są gotowi, by sprostać wyzwaniu, toteż skupili uwagę na dalszych nieinwazyjnych działaniach. Nagle, wyskoczył ku niebiosom Rudowłosy android, by odebrać możliwość masowej anihilacji. Otrzymali cynk od Niego, aby przeszukać całą bazę. Jednak gdyby to było takie proste, już by to zrobili, lecz smuga światła mogła w każdej chwili wystrzelić zabijając wszystko i wszystkich w pobliżu. Perswazja nie zdała się na nic, więc podążyli za wskazówkami Rudego. Nie zwlekając dłużej, Android i Saiyajin ruszyli w kierunku wnętrza bramy na ratunek randomom! - Przeszukaj ten teren, a Ja ten! - Krzyknął w stronę Bladego, który chyba podzielił ten sam zamysł z blondynem. Widać, jak Jego intelekt się rozwija w trakcie stresującej sytuacji. To się chwali. W każdym razie nasz bohater zaczął zwiady od góry, rozglądając się za mniejszymi budynkami i w miarę ogarnąć ułożenie wszystkich obiektów budowlanych. Gdy to nastąpiło Ranzoku zaczął szybować do pomniejszych budowli w poszukiwaniu cywili. Android wybił dziurę w jakimś bocznym murku, by właśnie tędy zwiewali. Ucieczka w stronę bramy raczej nie zakończy się pomyślnie. Chłopak nawet nie pukał tylko od razu z buta wjeżdżał, wyganiając wszystkich na zewnątrz, aby zwiali przed gniewem Daimao. Następnie zaczął rozglądać się na lotnisku, czy ktoś aby nie schował się tutaj. Najlepiej by było zebrać tutaj wszystkich i oddelegować ich daleko stąd. Chociaż nie mają zbyt dużo czasu na odprawę, więc szybciej będzie ich wygonić stąd. W każdym razie, jeśli napotka jakichś agresywnych typków, chłopak od razu ich będzie glanował, żeby nie zagrozili innym cywilom, takich to nawet nie warto ratować. W przypadku wysokich budynków, chłopak nie zamierza czekać aż przebiegnie kilkadziesiąt pięter, by się dostać i wleci przez okno. Miejsce, w którym akurat się znalazł przypominał jakieś biuro. Ujrzał wtem duży ekran z masą pomniejszych okienek. Wszystko wskazuje na to, że po całym terenie rozmieszczone są kamery, co znacznie ułatwi poszukiwania. Przez pozostałości po oknie mógł ujrzeć, że poniżej znajdowały się koszary i Blady właśnie tam się udał, choć nie zdołał go zobaczyć, wiec pewnie zakończył tam zwiad. Chłopak mógł również skorzystać z radia, ażeby informować wszystkich przez głośniki co mają czynić (o ile ono tam było, jeśli nie to nie). Jeżeli będzie istniała taka możliwość to Ranzoku skorzysta z tego udogodnienia i skieruje wszystkich w stronę wyjścia, by mogli przetrwać nadchodzące problemy. Gdyby kamery wciąż działały, blondyn spróbuje wyłapać jak najwięcej ludzi rozmieszczonych po całym terenie. Po wykonaniu powyższych poleceń (lub też nie). Oczywiście, jeśli monitoring wskazałby jakichś ludzi, Ranzoku zamierza dokonać wszelkich starań, aby zadbać o ich bezpieczeństwo. Chłopak będzie kontynuował poszukiwania. - Wszyscy! Uciekać stąd! Natychmiast! - Wykrzyczał mając nadzieję, że zostanie usłyszany przez cywili. Obserwując wszystko z góry i lądując w razie zauważenia ludzi, by ich skierować z dala od tego miejsca. Budynki mieszkalne były niszczone od strony ściany, by zaoszczędzić czas, jeżeli drzwi znajdowały po drugiej stronie. Przeglądał zawartość hangarów i garaży w poszukiwaniu ocalałych ludzi, kierując ich ku zrobionemu przez androida przejściu. Postępował tak z każdym kolejnym, odnalezionym przez niego cywila wydzierając się i w dramatycznych przypadkach posuwał się do gróźb, że jeśli im śpieszno do śmierci to niech zostaną i walczą z wyłączeniem kobiet i dzieci. Te Budynki, które już przejrzał dogłębnie, lekko podniszczył acz widocznie, aby przypadkiem nie wrócić do tego miejsca ponownie w całym tym rozgardiaszu. Przeszukał ponownie koszary, na wypadek przeoczenia kogoś przez Saiyajina. Android wspominał coś o schronie, więc takowego szukał, a w momencie kiedy go znajdzie, wykrzyczy, aby opuścili to miejsce, jeśli im życie miłe, dając im do zrozumienia, że to pomieszczenie nie jest bezpieczne, pomimo jakichś specjalnych umocnień. Jeżeli są tutaj pustki, chłopak zrobi tylko z siebie ofermę. Tak po prostu. Chłopak od razu, bo wygłoszeniu mowy, kontynuował swoje poszukiwania. Krzyczał tak często jak mu na to pozwalała krtań. Chociaż nie powinno być z tym problemu, gdyż jestem po części robotem. Ranzoku stojąc po środku placu, rzucił okiem dookoła szukając innych gości, których należy stąd wykurzyć. Ujrzawszy Bladego, przytaknął jedynie, iż sytuacja jest opanowana, w każdym razie, mogą mieć tylko nadzieję, że tak się stało. Przebiegł jeszcze wzdłuż drogi, by ostatecznie dokonać oględzin, czy faktycznie wszyscy zostali stąd ewakuowani. Teraz mogli jedynie wrócić do Szesnastki i zobaczyć jak wygląda tam sytuacja. Muszą przygotować się na najgorsze, gdyż cała ta sytuacja raczej nie spodoba się Daimao. Tak naprawdę to wszytko jest walką z czasem, którego nie może im zabraknąć.
Sponsored content

Brama Główna - Page 3 Empty Re: Brama Główna

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach