Polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Polana

Pisanie by Admin on Wto Cze 21, 2016 1:53 pm

Polana na skraju lasu. W jej obrębie znajduje się tylko jedno drzewo, które stoi na samym środku. Gdzieniegdzie porozrzucane są stare i pousychane pniaki drzew, potężne skały, które mogą robić za prowizoryczne krzesła oraz gęste krzaki, na których rośnie dzikie jedzenie.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 300

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Honoberuto on Pon Sty 02, 2017 9:15 pm

Honoberuto po opuszczeniu swego mieszkania przez jakiś czas kręcił się po korytarzach bazy bez celu nudząc się strasznie. W końcu naszła go myśl, żeby udać się gdzieś z dala od innych, na jakieś odludzie. Tak też zrobił. Opuścił bazę, oczywiście uprzednio załatwiając potrzebne do tego zezwolenie. I poleciał przed siebie. I latał tak, latał, aż w końcu dostrzegł polanę na skraju lasu, na której stało po środku drzewo. Pomyślał że się tam zatrzyma i tak też zrobił. Było tam trochę krzaków z podejrzanymi owocami, trochę skałek i suchych pniaków. Pomyślał że choć niedawno trenował, może ponownie to zrobić. Nie tyle był zmęczony fizycznie, co psychicznie, dlatego też ćwiczenia z dala od innych ludzi wydawały mu się teraz formą wypoczynku. Po wylądowaniu postanowił wykonać trochę banalnych ćwiczeń, takich jak skłony, przysiady, pompki i pajacyki. Nie musiał się śpieszyć, miał dość miejsca i był całkiem sam, dlatego nie śpieszył się zbytnio z tą rozgrzewką. Trwała ona pół godziny. Nie przemęczał się zbytnio, w końcu nie o to chodzi w treningu. Mimo to zachciało mu się pić. Że też nie wziął se sobą żadnej wody! Pragnienie jednak na dłuższą metę wyssało by z niego chęci, dlatego też musiał coś z tym zrobić. I nagle przypomniał sobie coś, co usłyszał dawno temu podczas rozmowy z jakimś psopodobnym żołnierzem, klientem baru jego brata. Ten już trochę zawiany zaczął gadać na cały lokal o swojej zielarskiej pasji i o tym, że odkrył na No.79 niesamowite jagody. Jedna taka jagoda ma zaspokajać pragnienie w takim stopniu, jak łyk wody. Może jeden z występujących tu krzaków zawierał takie jagody? Próbował sobie przypomnieć jakieś szczegóły. Coś mu w głowie świtało że te jagody miały mieć jakiś jasny kolor i strasznie pikantny smak. Znalazł jakiś krzak jagód, ale te były ciemnozielone. Po chwili znalazł kolejne jagody. Te już były nieco jaśniejsze, ale nie dość aby nazwać je jasnymi. Potem znalazł dwa rosnące obok siebie krzaki. Na pierwszym były jasnoczerwone jagody, na drugim niemalże idealnie białe. A więc oba spełniały jeden z warunków. Teraz pytanie: która z nich będzie niesamowicie pikantna? Jaszczur przez chwilę się w nie wpatrywał, aż w końcu założył że ze smakiem pikantnym kojarzy mu się bardziej kolor czerwony. Urwał więc jedną z jagód z pierwszego krzaka. Już miał ją włożyć do buzi, gdy nagle zawahał się. A co jeśli tamten żołnierz tak naprawdę nie był żadnym zielarzem i to alkohol sprawił że zaczął gadać głupoty? A jeśli jednak tutaj nie rosły te jagody i po spożyciu tej dostanie poważnego zatrucia? Cóż, w końcu pomyślał że zaryzykuje. Baza w końcu nie była tak strasznie daleko. Gdyby źle się poczuł, mógłby od razu do niej polecieć. A więc zamknął oczy i wrzucił owoc do ust. Niby była to jagoda, a paliła jak najostrzejsza papryczka. Udało mu się ją przełknąć, ale zaraz potem zaczął pluć i łzawić. Chętnie by się czegoś napił. Ale właśnie po to zjadł tą jagodę żeby nie pić. Z minutę się męczył, ale potem z zadowoleniem stwierdził, że jednak rzeczywiście poczuł się tak, jakby napił się łyka wody. Ale to było za mało. Otarł czoło i zaraz wziął jeszcze dwie. Wrzucił je do ust i starając się nie dotykać ich językiem, zjadł je. Mimo starań pikanteria była ogromna, dlatego też pomyślał że tyle mu musi starczyć. Teraz mógł przejść do dalszego treningu. Powrócił na środek polany stając pod drzewem. Stanął tak, aby mógł spojrzeć na roślinę bez odwracania głowy. Zrobił kilka podskoków w miejscu. Niezbyt wysokie były te podskoki. Ale po chwili spadając na ziemię ugiął nogi, zebrał w nich siły i wyskoczył na trzy metry w górę, niczym na sprężynie. Zrobił fikołka w powietrzu po czym wylądował na ziemi. Oddalił się nieco od drzewa. Ponownie zebrał siłę w nogach i wyskoczył robiąc przewroty. I znowu. I jeszcze raz. I jeszcze. Każdy skok oddalał go od środka polany i przybliżał go do lasu. Po kilku takich efektownych skokach ponownie zleciał na ziemię. Jednak tym razem nie chciał już robić kolejnych podskoków. Mógłby wylądować na drzewie, bo był już całkiem blisko lasu. Dlatego też lądując zrobił szpagat w powietrzu. I poczuł, że coś jest nie tak. Podłoże było dziwnie miękkie. Po dwóch sekundach z przerażeniem spostrzegł, że coś go podnosi do góry! Nachylił się do przodu i ujrzał wielkie, czerwone, wpatrujące się w niego wściekle oczy. Wyglądało na to, że wylądował na grzbiecie jakiegoś wypoczywającego pod lasem zwierza! Ów zwierz był posiadaczem okazałych rogów, a więc złapał się za nie aby nie nie spaść. Wtem zwierze prychnęło, ryknęło, warknęło i wystartowało do przodu z zadziwiającą prędkością. Zaczęło skakać i wierzgać po polanie, wielokrotnie zakręcając gwałtownie. Changeling ledwo mógł się utrzymać na jego grzbiecie. Jeździec spadł jednak z niezbyt posłusznego wierzchowca dopiero po jakichś trzydziestu sekundach. Jednak tym razem rogacz tak nim cisnął o ziemię, że kapelusznik aż się potoczył niczym beczka, przy czym spadła mu peleryna. Powstał prędko. Teraz mógł przyjrzeć się zwierzowi. Wyglądał jak wielki niebieski tur z rogami skierowanymi do góry, czerwonymi ślepiami i bardzo gęstej sierści na grzbiecie, prawdopodobnie był to samiec. Chyba nie był zadowolony z tego, że jego spoczynek został zakłócony. Jednym z przednich kopyt pocierał o ziemię i prychał głośno, jakby dając intruzowi znak, aby prędko się wycofał. Intruz doskonale rozumiał te sygnały Ostrożnie schylił się po pelerynę i mając ją w ręku zrobił kilka kroków w tył. Peleryna była nieco przybrudzona, a więc załopotał ją aby oczyścić ją z kurzu. Zaraz potem miał zamiar się stąd ulotnić. Ale tura coś rozwścieczyło. Być może ruch czerwonego materiału? Wnet skoczył ku Honoberutonowi, ten zaś w ostatniej chwili zdołał odskoczyć. Wylądował na ziemi i widząc że zwierz gotuje się do kolejnego skoku, wykrzyknął głośno:
-Oż ty chamie, ja już iść sobie chciałem, a ty na mnie? Ja ci dam!
I tutaj ponownie załopotał peleryną, aby sprowokować go do ponownego ataku. Dobrze wiedział, że właśnie rzuca wyzwanie nieobliczalnej, pozbawionej moralności sile która mogłaby mu połamać kości, gdyby skoczyła na jego ciało. Siła zaś przyjęła wyzwanie i wykonała kolejny skok. Tym razem torreador spodziewał się tego, a więc unik nie sprawił mu problemu. Byk od razu ponowił skok, i ponownie intruz uniknął bolesnego spotkania z nim. Changeling zauważył jakąś leżącą na ziemi mocną gałąź. Podniósł ją i ponownie załopotał peleryną. Byk zaś znów przypuścił atak, teraz jednak Hono zamiast skoczyć w bok, skoczył do góry przeskakując nad dzikim rogaczem i gałęzią uderzając go w zad. Po wylądowaniu za nim zrobił jeszcze jeden skok w dal, żeby zwiększyć odległość między nim a niesfornym toro. Ten zaś prędko się odwrócił i już nawet nie czekając na łopotanie płachtą, skoczył ku kapelusznikowi. kapelusznik jednak nie zauważył, że zwierzątko wyskoczyło nieco wyżej niż zazwyczaj i ponownie skoczył w górę. Gdy zorientował się że zwierzę na niego leci, było już za późno na unik. Dlatego też nie myśląc za wiele zdzielił go gałęzią. Ta się złamała, zwierzę zaś odleciało nieco w tył. Jego długi róg niemalże zarysował gardło changa. Oboje spadli na ziemię, wzbił się kurz. Honoberuto ciężko dyszał. Taka korrida była bardzo męcząca. Zwierz z pewnością także był zmęczony. Oboje wpatrywali się sobie w oczy, ale z pewnością nie były to miłosne spojrzenia. Korzystając z chwili wytchnienia gad zamienił płachtę ponownie w pelerynę zakładając ją sobie prędko. Nie miał pojęcia jak sobie poradzić z niebezpiecznym okazem, a odpuszczać nie miał zamiaru. Może nie było to rozsądne, ale wybrał najprostszą opcję: Zwyczajnie się na niego rzucił! Biegł prosto na niego, co gospodarza polany wprawiło w lekkie osłupienie. Gdy był tuż przed turem, zrobił ślizg na plecach. Po chwili jego nogi znajdowały się między nogami byka. Rękoma złapał go za głowę i z całej siły się jej trzymał. Zdezorientowany dziki rogacz na chwilę stanął na tylnich nogach, jednakże zaraz stracił równowagę i przewrócił się na grzbiet. Dla kapelusznika była to szansa. W ułamku sekundy zdjął czapkę, nachylił odpowiednio głowę i gwałtownie pchnął. W jednej chwili rozległ się głośny ryk, kończyny obu wojów swymi ruchami wzbiły chmurę kurzu tak wielką, że opadła ona po dwudziestu sekundach. A gdy już opadła, jaszczur powstawał znad turzego trupa. Szeroko się uśmiechał. Nie dlatego że ocalił swe życie. Dlatego, że zabił tego byka! Zabił go! Jasne, to było zwierzę, ale jakie waleczne! Zaciskając pięście z radości śmiał się turowi prosto w martwe już oczy, na których jeszcze dojrzeć można było ogromne przerażenie. Tak dawno nie pozbawił nikogo życia, że emocje w nim buzowały. Czuł się jakby na jego plecy ktoś wylał wiadro lodowatej wody w upalny dzień. A wodą tą była radość nie do wypowiedzenia, a także satysfakcja i ogromna rozkosz. I nie myślał teraz o tym, że to było tylko zwierzę, że może był to czyjś pupilek domowy, że może jacyś międzygalaktyczni obrońcy praw zwierząt teraz się go uczepią. Nawet się nie zorientował, gdy upadł na kolana i zaczął ściskać tura jak jakiegoś wielkiego pluszaka, tak teraz był szczęśliwy. Dla jeszcze większej radości powstał, podskoczył wysoko, cały ciężar ciała przeniósł na jedną ze stóp i wylądował na byku, wgniatając się w jego ciało. Jeszcze raz rzucił się na ziemię i jął obejmować martwą bestię w taki sposób, że z jej przebitej szyi wytrysnęło jeszcze więcej krwi. Potem ta cała rozkosz ustała, przez co mógł zacząć racjonalnie myśleć. Powstał, odszedł od tura o kilka kroków i zorientował się, że pokryty jest czerwoną krwią, którą wydał z siebie ten byk. Sam tur nie był bardziej czysty, podłoże polany także przykryło się czerwienią. Już miał zacząć się martwić jak on to wszystko z siebie zmyje, ale nagle zerwał się wiatr. Korzystając z okazji ustawił się tak, żeby jego peleryna i wstążeczki mogły majestatycznie powiewać, jedną stopę postawił na turze, przyjął pozę bohatera i ryknął nie dziczej niż sam tur niedawno ryczał:
-WRRRRRAAAAAAAAAAAAGHH!
I wiatr nagle ustał. A więc kapelusznik postanowił wracać już do bazy, bo się zmęczył niebywale. Wziął byka na barki, co nie było łatwe zarówno z powodu rozmiarów, jak i masy zwierza. Ale udało mu się to zrobić. Potem zaś odwrócił się tak, aby trafić w stronę bazy i zaczął pomaluuuutku lecieć, żeby tylko swej zdobyczy nie upuścić.

z/t
avatar

Honoberuto
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 389

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Honoberuto on Wto Mar 21, 2017 8:14 pm

Po skończonym treningu Honoberuto wyszedł z mieszkania niosąc na rękach swojego piesia. Początkowo zastanawiał się gdzie w bazie może znaleźć miejsce w którym będzie mógł się przespacerować z psem, ale w końcu zdecydował że skorzysta z okazji i znowu się wyrwie z bazy. Nieodpowiedzialne? Nieprzyzwoite dla żołnierza? Może, ale on się tym nie przejmował. Męczyła go ta cała militarna sztywnota. Udało mu się wyjść przez główną bramę, a zaraz potem poleciał prosto przed siebie. Kilka minut lotu zaowocowało znalezieniem lasu, w pobliżu którego już kiedyś trenował. Wylądował na jednej z polan. Odłożył szczeniaka na ziemię pozwalając mu sobie biegać. Wziął głęboki wdech napawając się świeżym powietrzem. Następnie uniósł się na metr nad ziemię i zaczął latać nad Funkem pilnując, aby się nie zgubił. Godzinkę mogą sobie tu pobyć.
avatar

Honoberuto
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 389

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Jirri on Sro Mar 22, 2017 9:26 pm

MG mode

Honoberuto odbywał właśnie zasłużony odpoczynek po ciężkim treningu. Nie miał najwyraźniej ochoty kisić się w domu, bo zabrał swojego psa i opuścił teren swego domostwa, a także bazy ogólnie. Ostatecznie zatrzymał się na jednej z polan. Czy opuszczanie bazy było nieodpowiedzialne? Teoretycznie może się takie wydawać, ale ostatecznie i tak go znajdą, jeśli będzie im naprawdę potrzebny do jakiegoś zadania. Śmieszna sprawa, akurat teraz był.
- Honoberuto-san! - wołał pewien piegowaty, rudowłosy młodzieniec rasy ludopodobnej. Na jego oku znajdował się scouter koloru zielonego, podobny, tylko że czerwony, spoczywał w jego lewej dłoni. Widać było po gościu, że jest cholernie zmęczony, bo dyszał jak odkurzacz. Najpewniej starał się dogonić jasczura od samego początku, ale będąc zwykłym żołnierzem nie był w stanie zrównać się szybkością z changelingiem.
- Honoberuto-san... Tutaj... Scouter... Rozkazy... Uff...
Wyciągnął do jaszczura dłoń, w której to spoczywało urządzenie. Po co właściwie tak dyrałował? Przecie Honoberuto miał już scouter, bez ekraniku co prawda, ale miał. Mogliby się z nim skontaktować przez niego. Może jednak był bardziej uszkodzony? Albo się zaciął (gdyby tylko ekranik był, pojawiłby się na nim komunikat pt. "23 nieodebrane połączenia"). Tak czy siak napewno przydałby się sprawny scouter, poza tym ciężko by było teraz odesłać rudzielca do domu. Gdy tylko Hono przyczepi detektor do ucha, usłyszy następujący komunikat.
- Odbiór! Odbiór! Żołnierz Honoberuto?! Odbiór! Zostało ci przydzielone zadanie polegające na infiltracji! Kilometr na północ od twojej lokalizacji znajduje się rafini... rafino... to miejsce gdzie wydobywa się ropę! Ponoć ukrywane są tam olbrzymie ilości Marsjanków, cholernie mocnego narkotyku! Twoim zadaniem, jest sprawdzenie, czy te plotki są prawdziwe, a jeśli są, eliminacja pracowników i usunięcie dowodów, bo jak się Cold-sama dowie, to mi nogi z dupy powyrywa, że tak długo się tym nie zająłem! A jeśli plotki są nieprawdziwe, a choć jednemu z górników włos z głowy spadnie, to sam ci nogi z dupy wyrwę! Zrozumiano?! Bez odbioru!
Jeśli bębenki uszne Honoberuto wytrzymają wrzask przełożonego, zgodnie z rozkazami ma udać się tutaj. Warto dodać, że rudzielec wciąż jest na polance, konkretniej siedzi na ziemi i stara się uspokoić oddech.
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 315

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Honoberuto on Sro Mar 22, 2017 10:35 pm

Podczas gdy on pilnował Funkego, na tej samej polanie pojawił się jakiś rudy fagas. Chyba bardzo się zmęczył. Przyniósł dla niego prezent: Nowiutki, czerwony skauter. Świetnie, nawet ten kolor co wcześniej. Nie dość że ten działał jak należy, to jeszcze go nie uciskał jak tamten poprzedni którego miał jeszcze przed transformacją. Widząc go zleciał z powrotem na ziemię, zdjął uszkodzony detektor z oka i bez problemu skruszył go w dłoni, a następnie rozrzucił jego szczątki na wietrze. Następnie sięgnął po ten w pełni sprawny. Już miał dać rudemu kopa do domu żeby dał mu już spokój, gdy nagle usłyszał komunikat. Cóż, wychodziło na to że gdzieś na północ stąd znajdowała się rafineria w której podobno przetrzymywano jakiś niebezpieczny szajs. Jeśli okazałoby się to prawdą, miał za zadanie pozbyć się dowodów oraz pracowników, byleby tylko król się nie dowiedział. Brzmiało jak genialny plan na ukrycie swych błędów i nieodpowiedzialności. Zakładając oczywiście że w tym przypadku żołnierz także postanowi nie mówić prawdy monarsze. Na razie Honoberuto wiedział tylko, że ma coś do roboty, nad resztą pomyśli później. Po usłyszeniu "Bez odbioru!" spojrzał na próbującego złapać oddech rudzielca. Potem przypomniał sobie o psie. Odwrócił głowę i krzyknął donośnie:
-Funke, do nogi!
Zaraz potem ujrzał jak pies biegnie ku niemu i z zaciekawieniem zaczyna obserwować nieznajomego gościa. Jednak to spotkanie przerwał kapelusznik, który odsunął swego szczeniaka podchodząc bliżej rudego. Ni stąd ni zowąd trzasnął go w ten płomiennowłosy łeb, bez żadnego wyraźnego powodu. Następnie złapał go za ubranie, szarpnął nim tak, że ten musiał wstać, i powiedział cichutko i spokojnie:
-Idziesz ze mną. Nie przyjmuję do wiadomości żadnej odmowy, chyba że mam cię zdekapitować.
Potem schylił się, wziął Funkego na ręce i wzleciał na kilka metrów nad ziemią. Prędko zorientował się, że północ to gdzieś w kierunku gór. Dlatego tam też postanowił się udać. Rzecz jasna wraz z psem i dostawcą skauterów.

z/t
Góry
avatar

Honoberuto
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 389

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Jirri on Nie Lip 02, 2017 10:07 pm

Jirri przybył na samotną polankę w lesie. Nigdy jeszcze tu nie był, dziś poprostu wpadł w celu treningu. Ostatnim razem ćwiczył na sali treningowej, ale to nie było to, czego potrzebował. Trzeba mu było treningu w spokoju i odosobnieniu. W miejscu takim, jak to. Takim, gdzie będzie sobie mógł na wszystko pozwolić. Przyniósł ze slbą kilka butelek wody, a także trochę żarcia. Przyda mu się. Nie byłoby dobrze nagle zasłabnąć przy treningu. Kilka jabłek i mały kęsik mięsa powinny wystarczyć. Nie brał ze sobą alkoholu. To nie byłby dobry pomysł. Napoje alkoholowe to nie najlepszy stymulant treningowy. Postawił wszystkie swoje rzeczy pod drzewem i rozluźnił ciało. Czas na trening. Najpierw w ramach rozgrzewki kilka pompek. Potem przysiady. Brzuszki. Wstał i zaczął truchtać wokół drzewa. Później skoczył i zaczął biec na rękach. Niezła opcja. W tej grawitacji taki trening będzie całkiem efektywny. Ale starczy zabawy. Czas na prawdziwy trening. Jirri uśmiechnął się i zaczął poruszać zbyt szybko dla zwykłego oka. 

START TRENINGU - 22:08 - 02.07.2017
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 315

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Jirri on Pon Lip 03, 2017 10:41 pm

Jirri padł na ziemię. Konkretniej to naprzód, więc jego twarz zapoznała się z glebą bardzo blisko. Nos dość niebezpiecznie i niezbyt przyjemnie zatrzeszczał. Trochę też boleśnie, ale nie narzekał. Praktycznie tego nie czuł. Mięśnie same dawały o sobie znać dużo mocniej. Istna tragedia. Przećwiczył się i tyle. W sumie to na sali byłoby trochę lepiej, ale dobrze, da się przeżyć. Uniósł głowę. Niebo było już ciemne. Ciemne jak jasna cholera. Tym lepiej, bo zdecydowanie efektywniej się odpoczywa w ciemności. Nie zamierzał co prawda teraz spać, ale odpoczynek w cieniu zawsze jest przyjemny. Doczołgał się do drzewa i otworzył ostatnią butelkę z wodą. Pociągnął duży łyk. Tak. Wspaniale. Wpatrzył się w gwiazdy. Gdzieś tam zapewne jest Ziemia. Może niewidoczna stąd, ale z pewnością obecna. Ciekawe, co takiego robi Haricotto-san? Z pewnością ciężko trenuje. Cóż, Jirri nie zamierzał pozostać mu dłużny. Nie chciał zostać w tyle. A jeśli Haricotto-san jest od niego silniejszy? Trzeba go przegonić. 

KONIEC TRENINGU - 03.07.2017 - 22:41
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 315

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Jirri on Sro Lip 05, 2017 9:42 pm

Jirri obudził się po drzemce. Bardzo długiej, twardej drzemce. Właściwie to drzemce dwudziestoczterogodzinnej. Miał całkiem przyjemne sny. W tych właśnie snach Zarbon wzywał go do siebie. On przychodził do niego niezwłocznie i nagle... Widział, że Zarbon nie jest sam w swoim biurze. Był tam z nim sam Frieza-sama. Tak, wiadomo, strasznie przewidywalne, ale cóż, o czym innym mógł śnić Jirri? No właśnie o tym, innej opcji nie ma. Co nie? No więc typowo, Frieza-sama gratulował mu, chwalił jego zasługi i czynił go swoim wasalem. Tak, to bardzo przewidywalne. Jirri lubiał te sny, ale teraz zaczęły mu się już powoli przejadać. W zasadzie fajnie byłoby czasami pośnić o czymś innym. Na przykład o porządnej walce. Z kim? Hmm... W sumie Haricotto-san by się nadał. Ale nic straconego. Może już nie śpi, ale wyobraźnię ma nadal. A tylko tego potrzebuje. Podniósł się i zamknął oczy. Oczami wyobraźni zobaczył swojego przyjaciela. Saiya-jina w pomarańczowym stroju. Włosy koloru blond. Złota aura. Jirri uśmiechnął się. Po raz kolejny trening. Wspaniale.

START TRENINGU - 05.07.2017. - 21:43
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 315

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Jirri on Pią Lip 07, 2017 9:46 pm

Haricotto-san zaszarżował wprost na jaszczura aktywując złotą aurę. Jirri nie pozostał mu dłużny, samemu otaczając się fioletową poświatą. Już walczyli tak (w wyobraźni jaszczura oczywiście) dwa bite dni. O jeden dzień za długo, nic mu taki przedłużony trening nie da, ale cóż. W sumie dziwna sprawa, że Jirri aż tak się w to wciągnął. Aż tak dobrze się bawił, właściwie sam ze sobą. Jak niewiele potrzeba do szczęścia takiemu jaszczurowi. Zderzyli się pięściami i rozpoczęli wymianę ciosów. Obydwaj blokowali ciosy oponenta, ale sami nie byli w stanie trafić ani razu. Nagle odskoczyli od siebie i zaczęli wymawiać słowa mantry Kame Sennina. Pomiędzy ich dłońmi powstały niebieskie kule, które przekształciły się w fale uderzeniowe, gdy tylko wyciągnęli ręce przed siebie. Zderzyły się. Wybuch... Jirri otworzył oczy. Tak naprawdę nie wystrzelił techniki, to także był element jego imaginacji. Na tym jednak chyba mógł uznać trening za zakończony. Przeciągnął się i położył na ziemi. To były bardzo pracowite dni, ale Jirri czuł, że bardzo się wzmocnił. Teraz jednak nadszedł czas na wypoczynek. Zarbon mógł go do siebie wezwać w każdej chwili.

KONIEC TRENINGU - 07.07.2017. - 21:47
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 315

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Nie Lip 09, 2017 11:13 am

MG

Kiedy Jirri otworzył oczy, kończąc tym samym trening, ujrzał przed sobą małego żołnierzyka, który stał przed nim i salutował. Był spięty, jego kolana się trzęsły, wydając charakterystyczny dźwięk trzaskanego lodu. Ubrany był w standardowy pancerz, wspomagacz na dłoni do strzelania Ki Blastami i wielki, smieszny hełm. Z twarzy przypominał szympansa. Gdy w końcu uwaga jaszczura skupiła się na maluchu, ten odważył się otworzyć swoje fioletowe usta.
- Wielmożny Jirri! Lord Freeza życzy sobie spotkać się z Tobą w trybie natychmiastowym! Nie przyjmuje sprzeciwu... - ostatnie zdanie wypowiedział ciszej, ponieważ mogło to zabrzmieć tak, jakby to ten właśnie żołnierzyk miał nie przyjąć odmowy rogacza.
- C-czeka na Ciebie w Sali Tronowej razem z Wielkim Zarbonem i Wielkim Dodorią! Proponuję, żeby się Pan pośpieszył, wyglądali na podenerwowanych... Gulp. - przełkną ślinę, aż mu jabłko Adama podskoczyło. Kolana wciąż mu się trzęsły, a co najlepsze, cały czas salutował. Od tego trzymania ręki w górze, zaczynała mu odpływać krew, a całe jego ramię zaczynało drętwieć. Obawiał się jednak Jirriego, więc nawet nie śmiał opuścić ręki. Przytłoczony był jego ogromną personą. I bez wykrywania Ki, można było poczuć napięcie i różnice pomiędzy jednym a drugim mężczyzną.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 925

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Jirri on Nie Lip 09, 2017 9:56 pm

Jirri zakończył trening i położył się na ziemię. Czuł się wspaniale. Nigdy wcześniej nie był tak silny, a i tak miał świadomość, że to dopiero wierzchołek góry lodowej. Chciał sobie teraz trochę odpocząć, ale... Coś było nie tak. Nagle zdał sobie sprawę, że coś mignęło mu przed oczami pomiędzy zakończeniem treningu i położeniem się na ziemi. Podniósł głowę i zobaczył coś zaskakującego. Dziwnego gostka, z twarzy coś jakby psa, odzianego w pancerz typowy dla żołnierza armii. Na ręce blaster, na głowie hełm. Najdziwniejsze jednak było jego zachowanie. Po pierwsze trząsł się jak galareta, po drugie mu salutował. Zaczął coś mówić do changelinga. Wielmożny Jirri... Zaraz... Jirri w swoim życiu jeszcze nie był w takiej sytuacji. Zawsze wystawiano mu środkowe palce i nazywano "gnojem" (za psikusy), a teraz nagle mu salutują i nazywają go "wielmożnym"? Coś tu śmierdziało. Jednakże to, co żołnierz powiedział po chwili, spowodowało, że Jirri zerwał się na równe nogi.
- FRIEZA-SAMA?!
Nie mógł uwierzyć. Frieza-sama chciał się z nim widzieć?! Czuł, że ten dzień kiedyś nastąpi, ale tak TERAZ? I tak NAGLE? Żołnierz nie musiał wcale ponaglać changelinga. W sumie większa część jego wypowiedzi nawet nie dotarła do jaszczurki chilli, choć zrozumiał, że Frieza-sama, Dodoria i Zarbon czekają na nigo w sali tronowej. Dwa razy nie trzeba było mówić. Jirri natychmiast wystartował.

z/t
Sala tronowa
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 315

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Neko on Wto Sie 15, 2017 9:23 pm

Neko po dwóch ciężkich latach w końcu udało się wydostać na wolność, cholera wie, jak, ale lepiej w to nie wnikać. Po takim czasie, zobaczenie światła lekko zabolało małego różowego glutka, lecz to go nie powstrzymało przed ucieczką od tej złej rasy, która ją więziła.
Wolność, w końcu wolność. Słodyczy…tak słodyczy. Myślała lecąc po niebie obcej sobie planecie. W sumie nie dziwo, że chce się jej słodyczy, najpierw dziwny czekoladowy wir, a potem to. Nawet święty by tego nie wytrzymał, ale co tu zrobić. Trzeba żyć dalej i sobie z tym radzić. Młoda majinka powoli przemierzała przestworza zbytnio nie oddalając się od ziemi by mieć jak najlepszy widok na to, co się na niej znajduje, może uda się jej zlokalizować jakiś koszyk piknikowy. Chociaż chyba to złe uniwersum do takich rzeczy. Lot trwał i trał, a majika stawała się coraz bardziej zmęczona, ale zauważyła coś przed sobą, polane na skraju lasu. Powoli podeszła do lądowania i udało się za pierwszym razem, może zahaczyła po drodze o jeden pieniek i zaliczyła glebę, ale nikt nie ucierpiał, a ona nawet na razie nie planowała się z niej podnosić. Tylko leżeć w bezruchu i odpoczywać, oraz napawać się świeżym powietrzem w pełnym blasku słońca, a może słońc, niezbyt się orientuje.
Start Treningu
avatar

Neko

Liczba postów : 10

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Neko on Sro Sie 16, 2017 10:16 pm

Leżenie i leżenie na polanie, czego chcieć od życia więcej? Cudna pogoda dająca wiele możliwości, ale, po co coś robić jak można od tak sobie leżeć i nic więcej. Właśnie, co więcej może robić różowy glutek na obcej sobie planecie. Może warto było by się czymś zająć tylko, czym? Neko powoli przekręcała się na plecy, by mój ogrzać swoje cycuszki blaskiem słońca i rozkoszować się widokiem nieba, którego od tak dawna nie widziała. Czy może być coś piękniejszego, dla tak cudnej istoty jak ona? No ba, oczywiście, że może słodycze, a przede wszystkim lody i lizaki, och tak to jest cudne, cudne jak wszystko, co można ssać, o tak to jest dobre. Tylko gdzie to znaleźć na polanie niedaleko lasu, gdzie dookoła nie było nic poza pniakami i drzewami, a może gałązkę possać? Może to nic słodkiego, ale wyobraźnia działa cuda.  Neko, powoli podniosłą się z ziemi siadając na swych cudnych pośladkach i rozejrzała dokoła, drzewa, pieńki i trawa. Powoli wstała na swoje nóżki i przysiadłą na jednym pieńku, na gładkim od góry, by nie było, że zrobiła sobie drewniana penetracje, aż tak dobrze na razie nie ma, może za jakiś czas będzie, ale nie z drzewem tylko kimś żywym.

Koniec treningu
avatar

Neko

Liczba postów : 10

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Tensa on Czw Sie 17, 2017 12:06 pm

MG Mode

Różowa istota z widocznymi zaburzeniami w materii ssania i lizania rozkoszowała się słońcem wygrzewając swoje różowiutkie ciało. Przewracała się, chciała ssać gałązki i robić inne ciekawe rzeczy. Siedziała na pieńku tak się zastanawiając nad niewiadomo czym. Jednak jak to bywa w różnych sytuacjach coś stać się musiało i tak oto z krzaków wyszedł mężczyzna. Kosmita o niebieskiej skórze bujnej brodzie czy innym twarzowym zaroście w drodze poprawiając jeszcze spodnie. Na jego twarzy wykwitło zdziwienie, gdy ujrzał różową istotę.
-A co my tu mamy? - zapytał retorycznie, a jego wąs poruszył się ukazując uśmiech godny pedofila.

Spoiler:

_________________
Myśli|Mówi
~Normalna

Myśli|Mówi
~ Zła
Przydatne Linki:
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 418

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Neko on Czw Sie 17, 2017 12:24 pm

Czas na polanie mijał, dość dobrze, rozmyślanie o ssaniu gałązek, który miały by udawać lizaki, albo inne słodycze nadające się do ssania bądź lizania, ale okazji do przystąpienia nie było, więc zostało wiercenie się na pieńku i napawanie wolnością oraz promieniami słonecznymi.  Jednak każdą sielankową zabawę coś musi przerwać, z niedalekich krzaków zaczęły dochodzić dziwne hałasy, na co reakcja różowego glutka była prosta, zeskoczyła z pieńka i schowała się za nim tak jak mogła najlepiej, wystawiając przy okazji głowę by obserwować to, co się dzieje. Cukierek? Myślała przyglądając się krzaczkom, najwyraźniej liczyła na coś słodkiego, ale tym razem niestety do tego nie dojdzie, bowiem z roślinności wyszedł niebieski cosiek o ciekawym zaroście, który bez problemu zauważył mała istotkę z zainteresowaniem raczej seksualnym, co trochę przeraziło neko, przez co wyskoczyła na pieniek i najeżyła się jak istny kot, próbując odstraszyć tego niebieskiego kosmitę. To nie cukierek, to nie jest słodkie. Myślała przyglądając się mężczyźnie w poziomie raczej niezbyt bojowej. – Słodki? Cukierek? – Zapytała nie zmieniając swojej pozycji i nie spuszczając z oczu swego celu, by w razie, czego móc szybko zareagować.
avatar

Neko

Liczba postów : 10

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Tensa on Czw Sie 17, 2017 4:01 pm

MG Mode

Czas na polanie mijał, zainteresowana głównie ssaniem i lizaniem usadowiona na pieńku dziewczyna nie przychylnie zareagowała na wizytę wąsatego mężczyzny... no cóż cukierkiem to on nie był. Przestraszona dziewczyna zapytała jednak dla pewności czy na pewno nim nie jest. Na to pytanie oczy mężczyzny zaświeciły się jakby znalazł co najmniej milion zeni, a on sam sięgnął do kieszeni wyciągając stamtąd... cukierka.
-Chodź, nie bój się. - mówił zgarbiony mężczyzna...

_________________
Myśli|Mówi
~Normalna

Myśli|Mówi
~ Zła
Przydatne Linki:
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 418

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Neko on Czw Sie 17, 2017 4:25 pm

Czas na polanie taki świetny i świetna pogoda, naprawdę świetna idealna dla ziemian, dla opalania się, ach tak radośnie i pięknie. Parę pieńków drzew, dalej las i krzaki, z których wyszedł dziwny mężczyzną, na, którego reakcja Neko była oczywista, nie spuszczała z niego wzrok ze względu na swe obawy względem obcych, w końcu z własnej woli ostatnich lat nie spędziła w zamknięciu. Ale ten brodacz jednak poznał slaby punkt różowego, glutka, jak mogło do tego dojścia i jakim cudem akurat miał cukierka w kieszeni, którego wyjął i pokazał neko, jej reakcja byłą prosta, otwarty pyszczek i oblizywanie się, dawno nie miała niczego słodkiego w ustach, a tutaj cukierek, na wyciągnięcie łapki, a żeby tego jeszcze było zaczęła kręcić tyłkiem, tak jakby starała się merdać ogonem. Zapewne interesująco to wyglądało. –Cukierek! Zabawka? –Powiedziała, lekko przechylając głowę i obserwując zmianę pozycji mężczyzny. Po czym usiadła na pieńku, tak by ciągłe podpierać się rękami o niego, a tyłeczkiem lekko podskakiwała. Cukierek…OBCY! Nie ufać, nie wolno. Myślała, uśmiechając się cały czas, najwyraźniej nawet patrząc na cukierka nie chciała tak łatwo dać się zmanipulować swej żądzy słodkości. Cały czas uważnie obserwowała cukierka, by zauważyć idealną sytuacje, która pozwoli wydłużyć jej swoją rękę i wyrwać cukierka obcemu.
avatar

Neko

Liczba postów : 10

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Tensa on Czw Sie 17, 2017 8:18 pm

MG Mode

Reakcja Neko nie była trudna do przewidzenia. Zaczęła wesoło kręcić tyłeczkiem i wyciąganie rąk. Wesołe słowa, pytanie i siad na pieńku. No siad... bardziej ujeżdżanie... gdyby tylko tak coś tam wystawało... mokry sen dendrofila jednym słowem. Choć żądze targały jej różowym ciałkiem nie ufała obcym... no, ale nasz wąsacz też taki do końca głupi nie był. Widział reakcję "dziewczyny" nie był tylko pewien czy to jakieś zboczenie, chcica, czy czekolada potrzebna od zaraz. Wąsacz stał wciąż z cukierkiem w ręku, jednak postanowił wystawić silną wolę naszej niezbyt elokwentnej bohaterki na próbę. Zaczął szeleścić papierkiem.
-Nie chcesz? - powiedział, a w jego głosie słychać było smutek.
-To ja pójdę. - powiedział z uśmiechem powoli zaczynając iść do tyłu.

_________________
Myśli|Mówi
~Normalna

Myśli|Mówi
~ Zła
Przydatne Linki:
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 418

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Neko on Czw Sie 17, 2017 8:42 pm

Młoda majinka bardzo chciała cukierka, nie widziała poza nim świata, a ten ktoś postanowił wykorzystać go do wykorzystania jej, co za zły niebiesko skóry kosmita, jak można tak traktować biedną Neko, przecież ona chce tylko słodyczy, a nie napalonych zboczeńców, którzy chcą wykorzystać jej piękne ciało, on jest za to za brzydki. Jeszcze…jak on śmiał miętosić cukierka by wydawał dźwięki. W tym momencie przegiął, a wyraz twarzy różowego glutka idealnie to oddawał. Wyglądała jakby była gotowa zabić o tego cukierka i tak było. –Cukierek, mój! – Krzyknęła uspokajać się i zamierając w bezruchu, przebijając spojrzeniem obcego. Długo nie trzeba było czekać na jej następny ruch mała majinki szybko wybiła z pieńka w górę i wymierzyła cios lewą ręką w jego twarz, który miał na trafić tylko odwrócić uwagę, od jej nogi, która także zaczęła się wydłużać, ale celowała prosto w krocze nieznajomego, tam gdzie najbardziej zaboli prosto w jego klejnoty rodowe, skarb narodów, po prostu pałę i fujarę. Właśnie tak rozpoczyna się walka…o cukierka, kto by pomyślał, że o coś takiego można się bić, a tym bardziej chcieć zabić.
avatar

Neko

Liczba postów : 10

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Tensa on Pią Sie 18, 2017 8:04 pm

MG Mode

Majinka w tej chwili skupiała się tylko na jednym, chciała dotknąć ustami to co mężczyzna jej zdaniem miał najcenniejszego, pozwolić, aby słodki smak wypełnił jej usta. Chciała tylko tego jednego... cukierka, a nie napalonego zboczonego brodacza. Tarmosił sreberko chcąc zwabić do siebie różową istotkę która z okrzykiem przebiła obcego... spojrzeniem. Wojowniczy różowy glutek wybił się z pieńka ruszając po to co jej. Dwa ciosy leciały w stronę brodacza, ten jednak nie zdziwił się. Rozciąganie kończyn? Ile on miał lat? Doświadczony żołnierz nie dał złapać się na tą sztuczkę. Wyskoczył jakby chcąc nadziać się kroczem na pięść, aby uniknąć kopnięcia, może i to głupie, ale chwyt za nadgarstek dziewczyny i szarpnięcie przez które uderzyła o zimie wystarczył.
-Zła dziewczynka. - powiedział zbliżający się żołnierz.

_________________
Myśli|Mówi
~Normalna

Myśli|Mówi
~ Zła
Przydatne Linki:
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 418

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Neko on Pią Sie 18, 2017 8:33 pm

Cukierek, taki słodki, tak bardzo go chce, tak, tak ten cudny cukiereczek. Czemu on nie chciał od tak dać tego cukierka, zboczony napalony niebieski kutafon. Lecz jego reakcja na atak Neko była praktycznie perfekcyjna, nadział się na jej rękę kroczem.. Której cios był znacznie słabszy niż kopniecie, tak jakby chciałby ona złapała go za pałę, napalony zbok, nie ma prawa żyć musi zginąć. Wyraz twarzy różowego glutka dawał wyraźnie o tym znać, zginie ona, albo on, ale cukierek i tak cukierek będzie jej, po jego trupie go weźmie i tyle. Gdy ten postanowił rzucić dziewczyną o ziemie ona postanowiła zamortyzować uderzenie, swoją drugą ręką i przy okazji wykrzywiła tak głowę by móc go non stop widzieć, a z drugiej ręki, tą, za która postanowił rzucić ją na ziemie, owinęła dookoła jego ręki, tak by dłoń była skierowana prosto w jego brzuch. -Zgiń!- wykrzyczała, po czym z wydłużonej ręki postanowiła wystrzelić ki blasta, skierowanego w brzuch mężczyzny. Wszystko dla cukierka, dla cukierka spłonie cały świat, cukierek będzie należeć do Neko, bez znaczenia ile krwi będzie musiała za niego przelać.
avatar

Neko

Liczba postów : 10

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Tensa Yesterday at 8:58 pm

MG Mode


Cukierek, mały słodki, a do jakich zniszczeń mógł doprowadzić? No jeszcze nie wiadomo, ale pewnie zaraz się przekonamy. No cóż... mężczyzna postanowił obronić się, a neko walczyć do końca. Wolną ręką dziewczyna zamortyzowała upadek, a gumowatość jej ciała dokończyła dzieła. Neko postanowiła owinąć się w okół jego ręki i wystrzelić ki blastem w brzuch.
-Ty Kurwo!- krzyknął mężczyzna, jego zbroja częściowo zamortyzowała uderzenie. Mężczyzna był trzymany i to wykorzystał, aby wprawić dziewczynę w ruch mocnym pociągnięciem. Chciał, aby nabiła się... twarzą... na jego pięść.

_________________
Myśli|Mówi
~Normalna

Myśli|Mówi
~ Zła
Przydatne Linki:
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 418

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach