Rzeka

Strona 6 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Rzeka

Pisanie by Admin on Sob Lip 09, 2016 4:11 pm

First topic message reminder :

Rzeka przepływająca przez ziemie błękitnej planety. Jest ona także wodopojem dla zwierząt, jakie zamieszkują te tereny, a także domem dla podwodnych istot.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 341

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Rzeka

Pisanie by Iwaru on Sob Lip 15, 2017 3:35 pm

No cóż. Iwaru nie zgadł. Ani chuj, bo przecież był cipą, chociaż nigdy się za taką nie uważał. Ani głowa, bo to podobno było puste naczynie. Heh. Chłopak nie miał żadnego wyboru i musiał poczekać na odpowiedź oprawcy. Okazało się, że tym czymś ma być oko. No tak. Oczy to wszyscy ludzie mieli podobne i ktoś mógł być szpetny jak noc, ale oczy miał równie piękne jak osoba najpiękniejsza pod słońcem. Tak więc Iwaru stracił oko. Towarzyszył temu wielki. Bardzo wielki ból. Chłopak krzyczał, jednak gdyby od niego to zależało, to nie wydałby z siebie żadnego dźwięki. To była oznaka słabości, ale czy musiał być silny? Bo przecież, gdyby silny był, to nie byłby przykuty do jakiegoś gównianego stołu i zdany na łaskę chujowego rzeźnika! No i poza tym, to był zwyczajny odruch. Ciężko było coś takiego kontrolować. To nie było Ki, które bez problemu poddawało się woli chłopaka. Co mu pozostawało? Pewnie skonać. Chociaż los chciał inaczej. Okazało się, że ktoś nagle przyszedł mu na ratunek. Ruch Oporu? Słyszał głosy, chociaż tak na prawdę średnio kontaktował już ze światem. Pokiwał tylko głową, a z jego oczodołu (prawdopodobnie) lała się krew. Nie widział na jedno oko, bo go nie miał, a drugie oko zostało zaćmione bólem, który ciągle gdzieś tam jeszcze był obecny. Ogłuszony wybuchem nawet nie zauważył, że Pan Rzeźnik zwyczajnie został zabity. Iwaru nie miał siły. Jego energia gdzieś uleciała. Nie starczyło jej na tyle, by chociażby powiedzieć "Tak". Ograniczył się więc do tego kiwnięcia głową, dając znak, że zgadza się na tą robotyzację. Nie wiedział dokładnie o co chodzi, ale wyłapywał poszczególne słowa. To, że przeżyje i to, że będzie silniejszy. Te dwie rzeczy były czymś najcudowniejszym co usłyszał tego dnia. Jeśli to się uda, to warto było cierpieć. Jeśli to się uda, to ten dzień można zapisać jako "najlepszy dzień w życiu". Tak więc kiwnięciem głowy zgodził się na to.
avatar

Iwaru
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 153

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t318-iwaru-syn-keijiego

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Shin on Wto Lip 18, 2017 6:06 pm

Mistrz Gry

Żołnierze Ruchu Oporu spojrzeli po sobie i kiwnęli jednocześnie głowami. Podnieśli cię i wynieśli przez powstałą w ścianie dziurę. Nie wiedziałeś gdzie cię niosą. W końcu mogłeś chwilę odpocząć. Odetchnąć. Odpłynąć. Byłeś zmęczony. Nie obchodziło cię nawet czy się z powrotem obudzisz. Po prostu... Zasnąłeś, odpychając od siebie świadomość. Ból był gdzieś... Indziej.


____
z/t http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t214-szpital
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Nekomi on Sro Wrz 27, 2017 11:35 pm

Cóz można powiedzie cze rok jej minął naprawde szybko, a tyle się działo w przeciągu tego czasu. Teraz przydało by się odpocząć co nie? No właśnie i taki był powód dla którego ona tu przyszła, no moze nie dlatego ze to było jej ulubione miejsce by się pluskać w wodzie co to to nie. z resztą nie przyzna się. Przyszła tutaj, uśmiechała się pod noskiem i usiadał na trawce. Patrzyła obecnie w niebo, cóż musiała teraz przemyśleć to co się stało i kilka innych spraw, kto wie mzoę w trakcie zrobi sobie przerwę i się popluska? A któż to wie, moze rozmyśla jak tu stać się silniejszą a może o tym jak wrócić w stare czasy? No jakby nie patrzeć miała o czym rozmyślać, jedyne co o tym sugerowało to to że ogonek machał na boczki.
avatar

Nekomi
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 58

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Aymi on Czw Wrz 28, 2017 9:14 pm

Eien no MG Modo - SAGA

Dla młodej halfki, która gdzieś w odmętach czasu zagubiła dziadka, ostatni rok był... cóż, dość pracowity mimo wszystko. Ogólnie wiele się działo, odkąd trafiła do tej linii czasowej. Odnalazła dziadka, chociaż lepszym określeniem byłoby - jego młodszą wersję; przeżyła kilka wzlotów i upadków podczas misji wyznaczanych przez kolegów z Time Patrolu; trenowała, czasem ostrzej, czasem lżej, zdobywając nowe umiejętności. Wszystko to sprawiło, że czas, jaki zdążył upłynąć, wydał się dziewczynie po prostu gdzieś mignąć.
W chwili obecnej rozsiadła się wygodnie na trawce przy strumyczku, chcąc oddać się rozmyślaniom. Wpadło jej nawet do głowy, by w wolnej chwili wskoczyć do wody i zażyć nieco odświeżenia, to jednak planowała na niego późniejszy czas. Czy jednak w tej chwili dziewczyna na coś czekała? Być może, choć chyba tylko ona znała odpowiedź na to pytanie. Czy miało się coś stać? Tego również nikt nie wiedział, tym bardziej Nekomi. Nie mogła tego po prostu przewidzieć.
Jej ogonek falował z boku na bok, gdy jasne dotąd niebo nagle pociemniało. Pora była dość wczesna, więc z pewnością nie nastał wieczór, poza tym pora dnia nie zmieniłaby się tak drastycznie. Kilka wcześniej białych obłoczków zmieniło swą barwę na ciemny granat, w dodatku dziwnym trafem się rozmnożyły i pokryły niemal całą powierzchnię nieba, jakby zaraz miały sprowadzić na okolicę potężną ulewę. Nim jednak choćby kropla skapnęła z gęstych chmur, do uszu wojowniczki dotarł huk, narastający i wdzierający się pod czaszkę. Im bliżej ów dźwięk się roztaczał, tym większego można było dostać bólu głowy. I nagle nieprzyjemne uczucie z tym związane odeszło, a chmury zostały rozdarte przez jasną wstęgę, która w mgnieniu oka przemknęła nad ciemną czupryną dziewczyny. Ślad niczym grzmot zaczął zanikać gdzieś na południowym wschodzie, a niebo powoli wracało do naturalnego błękitu upstrzonego zaledwie kilkoma białymi obłokami - zupełnie jak wcześniej. Co to jednak było? Czy Nekoś powinna to sprawdzić? A może tylko jej się przywidziało? Sama musi zdecydować, jak zinterpretuje zaistniałe zjawisko i co postanowi.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 532

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Nekomi on Nie Paź 08, 2017 10:23 pm

Wszystko ładnie pięknie zapowiadało się naprawdę piękny dzień. Więc niby czym dziewczyna miała by się przejmować co? ale co może być gorsze od nagłej zmiany pogody? A no tak piorun na dokładkę, a to ze dziewczyna nie wiedziała co się dzieje to potęgowało. No można jeszcze powiedziec ze wielki huk który nastąpił sprawił że była oszołomiona, ale szybko się skończył jak się zaczął. Potem zauważyła biały obłok i co się stało? Poleciała tam sprawdzić co się dzieje, może to dziadek jej? Kto wie może i on cofnął się w czasie, ale by było wesoło jakby się spotkali. Tamten hari z obecnym. No nic, lecąc za światełkiem Nekoś postanowiła sprawdzić coś się dzieje
avatar

Nekomi
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 58

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Aymi on Pon Paź 16, 2017 2:40 pm

Eien no MG Modo - SAGA

Nekomi rozkoszowała się piękną pogodą, kiedy ta uległa nagłej i drastycznej zmianie. Zaskoczona i nieco oszołomiona zajściem dziewczyna zaczęła się zastanawiać nad przyczyną owej zmiany. Była ona stosunkowo krótka, jednakowoż ewidentnie wskazywała na pojawienie się czegoś lub... kogoś. Halfka była skora postawić na tę drugą opcję, już wyobrażając sobie spotkanie dziadka z dziadkiem. Oczywiście w obu przypadkach miała na myśli tę samą osobę, różnica jednak tkwiła w wieku.
Zaiste ciekawa byłaby to schadzka, młody Haricotto, który pewnie jeszcze nie spłodził rodzica małej Nekoś (a może i spłodził? kto go tam w sumie wie przy tych zmianach w czasie...), a także ten starszy, który ma za sobą te kilkanaście lat spędzonych na opiece nad młodą ogoniastą. Nie to jednak miało być przedmiotem obecnych dywagacji. Mając perspektywę spotkania swego zaginionego dziadka, brunetka nawet nie czekała. Bez zbędnego myślenia zerwała się z miejsca i pofrunęła za przecinającą niebo smugą. Cóż, nie była jednak aż tak szybka, by dogonić to, co ścigała, wiedziała jednak, w którym kierunku ma się udać. Droga była daleka, ale to dziewczynie nie przeszkadzało. Pędziła na swej pełnej prędkości, tnąc powietrze i gnając na spotkanie z nieznanym.
_____
Nekomi [z/t] -> Papaya
Pamiętaj, że wyspa jest po drugiej stronie oceanu, a ty startujesz z głębi kontynentu, więc uwzględnij w poście czas podróży do miejsca docelowego. Powodzenia o/

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 532

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Haricotto on Nie Maj 20, 2018 7:41 pm

MG

Grupka osób niosących różne tobołki na plecach i siatki w rękach, przemierzała w bliżej nieokreślonym kierunku. Jedyne co można było ustalić, to fakt, że kierowali się w stronę oceanu. Składała się ona z dwóch mężczyzn, bardzo podobnych do siebie, jednakże z widoczną różnicą wiekową, kobiety i małej dziewczynki, która jako jedyna nie niosła nic, poza swoim pluszowym, białym misiem. Wyglądali na ubogą rodzinę. Ich ubrania były znoszone, a na kolanach i łokciach przyszyte były łaty. Dziewczynka miała dwa różne buty, a idący z przodu mężczyzna, ten młodszy, szedł boso.
- Tato, daleko jeszcze? - zapytała młoda dziewczynka, a jej ojciec obejrzał się przez ramię i spojrzał na swojego ojca, który szedł tuż za nim. W milczeniu patrzyli sobie w oczy, po czym starzec skinął głową, a ojciec dziewczynki zatrzymał się i podszedł do niej. Przykucnął przy niej i pogłaskał ją po głowie, uśmiechając się do niej delikatnie.
- Już niedaleko, wytrzymaj jeszcze troszkę, słońce. - po czym dał jej lekkiego pstryczka w nos, a dziewczę zaśmiało się, uderzają tatę lekko w ramię w ramach niewinnej zaczepki. Matka widząc to, uśmiechnęła się, ale by nie tracić czasu, pośpieszyła swoją rodzinę. Po chwili, wszyscy znów szli przed siebie.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1349

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Kotaro on Nie Maj 20, 2018 8:04 pm

Nameczanin leciał przed siebie przez dłuższą chwilę rozglądając się wokół. Najwidoczniej miał pecha trafiając akurat tutaj. Lecąc dalej oddalił się już poza obrzeża miasta. Przed oczami miał widoki zieleni, lasów oraz pól i rzek, co niekoniecznie mu się to podobało. Było tutaj naturalnie brzydko. Przyśpieszając swoje tempo lotu leciał wzdłuż rzeki, aż w końcu zauważył z daleka małą grupkę humanoidalnych istot.
- MAM WAS! - Krzyknął do nich z wysoka z przerażającym uśmiechem na twarzy. Przyśpieszył swój lot jeszcze bardziej kierując się prosto w dół. Wyglądało to, jakby chciał zrobić im nalot, a potem wbić się z impetem w ziemię. Prawie tak było, lecz jednak nameczanin momentalnie zatrzymał się przed samą glebą wzburzając w tym miejscu podmuch powietrza oraz kurzu. Delikatnie wylądował swoimi stopami o podłoże i zaczął dokładnie przyglądać się tym istotom. Jeden gatunek różnił się nieco od drugiego, to musiały być prawdopodobnie samice tej samej rasy.
- Ej, wy! Co to za planeta? Powiedzcie mi wszystko co wiecie. - Powiedział do nich stanowczo stając z założonymi rękoma na klatce piersiowej. Oczekiwał od nich zalewu informacjami. Lepiej, żeby wszystko wyśpiewali, bo inaczej demoniczny Kotaro się zdenerwuje. Lepiej, żeby do tego nie dochodziło. Demoniczny nameczanin wypełniony od środka mroczną energią wybuchający gniewem może łatwo stać się sporym zagrożeniem.
avatar

Kotaro

Liczba postów : 20

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Haricotto on Pon Maj 21, 2018 9:45 pm

MG

Nameczanin lądując podniósł chmurę dymu i kurzu. Wszyscy członkowie rodziny zasłonili swoje oczy rękami, poza dziewczynką, której pomocy udzielić musiał jej dziadek. Wtulona w jego nogę, nawet nie odważyła się spojrzeć w stronę Kotaro. Matka dziewczynki od razu przy niej przykucnęła, zasłaniając ją swoim ciałem i odrywając od nogi starca. Trzymany mocno w rączkach dziecka miś upadł na zakurzone podłoże.
Młodszy mężczyzna wyszedł przed szereg, stając w pozycji bojowej i jednocześnie zasłaniając sobą swojego ojca, swoją żonę i córkę. Widać było po jego minie, że się denerwował. Starzec natomiast był nadwyraz spokojny.
- "Ej, wy!"? Wypadałoby się przedstawić! Nie nauczyli cię tego w domu? - zapytał mężczyzna, trzymając nerwy na wodzy. Kropla potu spłynęła po jego skroni.
- Papo... - wyszeptała mała, patrząc przez ramię swojej mamy. Zaraz przekręciła głowę i spojrzała na swojego dziadka. On również spojrzał na nią i uśmiechnął się delikatnie, by uspokoić wnuczkę.
- Co to za głupie pytanie? Naćpałeś się, że taki zielony jesteś? To Ziemia! - warknął mężczyzna, zaciskając mocno swoje pięści.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1349

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Kotaro on Pon Maj 21, 2018 10:38 pm

Osobnicy chcieli zakryć przed nameczaninem małe stworzenie, ale na próżno im to było. Kotaro od początku widział małą samicę za plecami matki. Nie zwrócił kompletnie uwagi na upuszczonego misia. Nawet nie wiedział co to ma być i do czego służyć. Odczuwał od nich strach, który zaspokajał jego rządzę zniszczenia. Zaraz wybiegł przed grupkę bohater całego przedstawienia, super dobroczyńca, który ochroni niewinne istotki. Problem polegał na tym, że chyba sam do końca nie wiedział co robi. Na jego zapytanie lekko się oburzył, ale... po chwili przyznał mu rację.
- Masz rację. W razie czego musicie wiedzieć, z czyjej ręki zginęliście, abyście potem mogli w piekle rozpowiadać kto rozpoczął zemstę. Jestem władcą Kotaro - Panem Zniszczenia. Więcej wiedzieć nie musicie. - Wyprostował ręce wzdłuż ciała i wolnym krokiem zaczął podchodzić coraz bliżej do przestraszonego chłopaka. Zatrzymał się przed jego pięścią w prostej pozycji, nie chciał go atakować.
- Nie denerwuj się tak. Strach paraliżuje ręce. - Powiedział do niego wprost, po czym odwrócił się na pięcie w stronę płynącej nieopodal rzeczki. Przykucnął przy niej, aby nabrać trochę wody do dłoni, aby się napić. Po małym łyku od razu wypluł z buzi całą wodę. *PFFF* Dziwne. Smakuje kompletnie inaczej niż na Dark Namek. Jest o wiele czystsza. Ohyda. Zaraz wrócił znowu do grupki osób, aby kontynuować rozmowę. Gdy usłyszał obrażającą kwestię dotyczącą jego wyglądu, z jego ciała zaczęła wydobywać się para. Przymknął oczy i zacisnął swoje pięści z całej siły. Było widać wokół niego lekkie podwyższenie temperatury. Bardzo go tym zdenerwował. Po chwili wybuchł gniewem i wyciągając dłoń w jego stronę zaczął ją stopniowo zamykać pazurami, pokazując, że może ich zgnieść jak robaki.
- GADAJ WSZYSTKO CO WIESZ, ZANIM NAPRAWDĘ SIĘ ZDENERWUJĘ I ZNISZCZĘ WSZYSTKO DOOKOŁA. TAK BARDZO TEGO CHCESZ?!
avatar

Kotaro

Liczba postów : 20

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Haricotto on Sro Maj 23, 2018 2:31 pm

MG

Nerwy Nameczanina w końcu puściły, a on zamiast mówić, zaczął się wydzierać, grożąc rodzinie zniszczeniem wszystkiego. Mężczyzna broniący swojej rodziny, cofnął się o krok, sunąc gołą stopą po piasku. Dziewczynka wciąż wtulona była w matkę, która nie zwalniała swojego uścisku, trzymając swoję pociechę mocno i blisko. Dziewczę zaczęło cichutko płakać, trzęsąc się ze strachu.
To był ten moment, w którym na przód wyszedł starzec, zrzucając z siebie brązowy płaszcz, który do tej pory zakrywał całe jego ciało (prócz głowy, oczywiście). Stanął przed swoim synem, który ze względu na wiek był od niego wyższy, a jak wiadomo - ludzie na starość nieco się kurczą. Stanął w rozkroku i zacisnął swój pas, rzucając zimne spojrzenie Nameczaninowi. Ubrany był w kostium, który niegdyś należał do członków Klasztoru Shaolin. Kotaro niestety, nie mógł tego wiedzieć.

Spoiler:

- Kotaro, tak? Sprawiłeś, że moja wnuczka płacze. - powiedział krótko, po czym przybrął pozycję bojową, uginając swoje nogi w kolanach i unosząc ręce na wysokość twarzy i klatki piersiowej.
- Tego Ci nie podaruję! - krzyknął, a ziemia pod jego nogami popękała.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1349

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Kotaro on Sro Maj 23, 2018 6:32 pm

Młody chłopczyk wystraszył się i musiał za niego wziąć odpowiedzialność dziadek, który ledwo sięgał nameczanowi do pasa. Uznał to jako obelgę, że stary dziad musiał przejąć inicjatywę. Rozumiał, że starsze istoty są bardziej doświadczone oraz posiadają większą wiedzę, ale te aspekty nigdy nie szły w parze z siłą mięśni - tak samo było w przypadku nameczan. Od razu dostrzegł, że ta mała samica musi być dla nich najważniejsza i zamierzał to wykorzystać w przypadku, gdyby nie znalazł innego wyjścia, chociaż wcale nie nastawiał się na taką sytuację. Kotaro lekko rozłożył swoje ręce z otwartymi dłońmi skierowanymi do góry i wziął głębszy oddech. Zaczął koncentrować swoją energię ki w swoim ciele, co było widać po delikatnej, czarnej aurze spowijającej ciało wojownika.
- Źle mnie zrozumiałeś. Chciałem się tylko grzecznie zapytać o parę rzeczy i odejść w swoją stronę... ALE SKORO MI TO UTRUDNIASZ, TO WYCIĄGNĘ OD CIEBIE TO SIŁĄ! - Nameczanin zareagował impulsywnie i agresywnie. Gwałtownie wykonał szybki gest ręką i uderzając z niewielkiej odległości prosto w środek zebranych przed nim istot, wykonał technikę kiai. Nie obchodziło go to, czy zrani przy tym pozostałych. Może w sumie też o to mu chodziło? Był zły i nie zamierzał się hamować, ale z drugiej strony nie chciał też ich zabijać. Nie jest zabójcą i nie przyniosłoby mu to żadnej satysfakcji. Chciał po prostu, aby każdy odczuł jakiś ból spowodowany przez ten atak. Nie wiedział też, czy czasami nie użył zbyt dużo siły jak na takiego staruszka, dlatego postanowił przejść do swojej pozycji i oczekiwać w gotowości na kontratak, chociaż za bardzo nie nastawiał się na to, aby starzec podniósł się po tym ciosie. Nie wyglądał wcale na silnego.
avatar

Kotaro

Liczba postów : 20

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Haricotto on Pią Maj 25, 2018 12:22 pm

MG

Starzec był gotowy do walki. W chwili, gdy Kotaro zaczął kumulować energię, on zrobił to samo, tyle że bez efektów specjalnych.
Nameczanin wystawił dłoń gwałtownie przed siebie, a Ziemianin kopiując jego ruchy zrobił to samo, co spowodowało, że dwa Kiai zderzyły się ze sobą, odsuwając rodzinę do tyłu, jak i samego Kotaro. Kobieta trzymająca w swoich rękach swoją pociechę przewróciła się i przetoczyła kilka metrów do tyłu, ale nic większego się jej nie stało. Jej mąż stał pewnie, ryjąc w ziemi dwa tunele prowadzące od jego stóp. Starzec miał podobnie, jednakże na mniejszą skalę. Kotaro również zarył nogami w ziemi. Jak widać, stary wojownik nie był wcale słaby. Ciekawe czy miał asa w rękawie?
- Już wiem kogo mi przypominasz. Był tu kiedyś taki jeden... Piccolo Daimao! - krzyknął, ruszając na Nameczanina. Odbił się nogami od podłoża, zostawiając za sobą kurz i dym, który zasłonił jego rodzinę za naturalną kurtyną.
Zamachnąwszy się, wyprowadził cios, który zmierzał prosto na twarz zielonego. Rozpędzona pięść mignęła przed twarzą Kotaro! Jeśli jej nie zablokuje, z pewnością poczuje gniew tych starych kości.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1349

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Kotaro on Sob Maj 26, 2018 11:24 am

Kotaro zdziwił się, gdy starzec wykonał ten sam atak. Złożył swoje ręce w krzyż i mocno zaparł się stopami o podłoże, kiedy atak przeciwnika odsunął go na pewną odległość. Nie spodziewał się po nim takiej siły, ale z drugiej strony nie wziął pod uwagi różnicy poziomów mocy dzielących jego wymiaru od tego obecnego. Istoty tutaj mogły być po prostu silniejsze, niż u niego, albo po prostu to on był bardzo osłabiony w tym wymiarze. Wszystko było możliwe. Złapał ręką za pięść i strzelił kośćmi kilka razy, następnie łapiąc się za kark również strzelił kilka razy donośnym dźwiękiem. Wtedy usłyszał, że jest podobny do niejakiego Piccolo Daimao. Po dłuższym zastanowieniu się przypomniał sobie, że kiedyś usłyszał od ojca pewną historyjkę o nim, ale to nie był czas na to, ponieważ jego przeciwnik rozpoczynał atak. Nameczanin przeszedł do swojej pozycji przygotowując się na uniki. Ledwo udało mu się wykonać unik przed ciosem w twarz, przenosząc swoją górną część ciała niżej poprzez nieco większe przykucnięcie oraz przechylenie się w bok. Wtedy wyprostował swoją lewą dłoń i wraz z ostrymi pazurami wbił się palcami prosto w brzuch przeciwnika wykonując mocny atak do góry. Wykorzystał to, że przeciwnik był w powietrzu i nie miał jak uciec, no chyba, że ten też potrafił latać. Jeśli ten atak mu się udał, to drugą ręką złapał go za głowę i z całej siły cisnął nim w płynącą nieopodal rzeczkę. Jeśli przebił się przez jego skórę, to strzepał krew ze swojej dłoni.
- Słyszałem kiedyś o tym Piccolo Daimao. Został wydalony z rodzimej planety, ponieważ nameczanie nie zgadzali się na jego demoniczne popędy. Jednak w moim domu - na Dark Namek zawsze jest mile widziany. Odpowiesz mi w końcu na pytania, czy dalej mam Cię do tego zachęcać?
avatar

Kotaro

Liczba postów : 20

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Haricotto on Pon Maj 28, 2018 3:56 pm

MG

Atak Ziemianina został uniknięty przez Nameczanina, jednakże ten nie zdołał wykonać swojego kontrataku idealnie tak, jak sobie zaplanował. Chciał wbić pazury w brzuch starca, jednakże ten używając techniki Bukujutsu, zmienił swój tor lotu. Nie zrobił tego jednak tak szybko, jak trzeba było. Gdy wylądował za Kotaro, złapał się za brzuch. Miał rozciętą skórę, a rana krwawiła. Gdyby zareagował chwilę później, znalazłby się w rzece, zgodnie z planem Nameczanina.
Strzepawszy krew z pzurów, Kotaro ponownie wrócił do wcześniej zadanych pytań, ponownie ciskając groźbami, tym razem w nieco bardziej łagodny sposób.
- Musiałeś się urwać z choinki, synu, żeby nie wiedzieć, że znajdujesz się na Ziemi. Pewnie współpracujesz z Armią Czerwonej Wstęgi i tylko zgrywasz niedoinformowanego... - warknął starzec, spluwając w bok gęstą śliną zmieszaną z odrobiną krwi. Mokra plama zniknęła praktycznie od razu, usunięta przez gorące promienie słoneczne i nagrzaną glebę.
Widząc krew na ubraniach dziadka, dziewczynka zaczęła krzyczeć, piszczeć i głośno płakać. Jej matka nie mogła jej uspokoić.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1349

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Kotaro on Pon Maj 28, 2018 4:58 pm

Atak nameczanina poskutkował, bo staruszek krwawił i wyglądał, jakby nie chciał kontynuować tej walki. Kotaro musiał złapać kilka głębszych oddechów. Miał wyraźne problemy z oddychaniem, ale nie zwracał na to uwagi i ignorował to. Dziadek zaczął w końcu mówić, na jego szczęście. Jednak już na początku rozmowy chwilowo mu przerwał.
- Nie jestem twoim synem. - Pozwolił mu mówić dalej. Dziadek jednak nie powiedział mu zbyt wiele. Tylko tyle, że planeta, na której aktualnie się znajduje to Ziemia. Oczekiwał konkretniejszych informacji. Na chwilę spojrzał się do góry prosto ku niebu wykonując gest, jakby gdzieś tam w oddali widział swój dom. Nigdy nie słyszałem o Ziemi. To musi być w takim razie daleko od domu, ale to nic. Najpierw się trochę tutaj zabawię zanim wrócę do siebie. Po chwili usłyszał coś o Armii Czerwonej Wstęgi. Spojrzał się na starca, a następnie wybuchł chwilowym, wyśmiewającym, groźnym śmiechem.
- HAHAHAHAHA. Nie mam bladego pojęcia co to za Czerwona Armia, ale jeśli stanie mi na drodze to zrównam ją z ziemią. Miałeś mi powiedzieć wszystko co wiesz o tej planecie, a póki co wiem tylko tyle jak się nazywa. Mów dalej zanim się wykrwawisz, chyba, że mam zmusić do tego kogoś innego z tej rodzinki? - Lekko odwrócił się w stronę pozostałych, ale stale uważał, aby nie dać się zaskoczyć atakiem od tyłu. Wiedział, że nie można odwracać się plecami do przeciwnika. Płacząca dziewczynka wcale mu nie przeszkadzała. Kotaro kochał chaos a jej płacz działał na niego kojąco. Patrzył na każdego po kolei, aby jeszcze trochę ich wystraszyć. Nie chciało mu się krzywdzić pozostałych osób, dlatego miał nadzieję, że dowie się zaraz wszystkiego od staruszka. Ból innych istot nie sprawiał mu żadnej przyjemności, dlatego nie widział powodu, aby miał to robić.
avatar

Kotaro

Liczba postów : 20

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Haricotto on Sro Maj 30, 2018 8:48 pm

MG

- "Wszystko" jest zbyt ogólnie pojętym terminem. Precyzuj swoje pytania dokładniej... Synku. - nazwał go tak jeszcze raz, chcąc go otwarcie sprowokować. Rana krwawiła, ale nie była śmiertelnym zagrożeniem. Miał jeszcze wystarczająco siły, by uchronić swoją rodzinę przez szalonym Nameczaninem.
- Może gdybyś zmienił podejście, cała ta sytuacja wyglądałaby inaczej. Mówisz o pokonaniu Armii Czerwonej Wstęgi, a jak na razie nie pokonałeś nawet mnie. Nie wiesz na co się porywasz. Żołnierze tego ugrupowania są stukrotnie silniejsi ode mnie, zwłaszcza te przebrzydłe maszyny. - widać było, że złość w nim zbiera. Splunał gdzieś w bok z pogardą na samą myśl o RR, które okupowało praktycznie całą planetę.
- Jesteśmy w stanie wojny, chłopcze. Mądrze dobieraj sojuszników, bo inaczej skończysz jak sam Piccolo Daimao... - posłał Kotaro spojrzenie pełne żalu i gniewu, po czym oderwał swoją nogawkę i zawiązał ją na brzuchu, by w jakiś sposób zatamować krwawienie. Kątem oka zerknał na swojego syna, a kiedy ich spojrzenia się spotkały ze sobą, obaj skinęli głowami. Czyżby mieli jakiś plan? Zachłanny wiedzy i władzy Kotaro musiał się mieć na baczności.

Tymczasem, z odległego pałacu, położonego wysoko nad ziemią, całej sytuacji przyglądał Wszechmogący i jego najwierniejszy sługa, Mister Popo.
- Wygląda jak ja. - wyszeptał, a Popo spojrzał na niego kątem oka, nie wiedząc co chodzi po głowie Wszechmogącemu.
- Chyba nie mieć na myśli...? - zapytał łamanym językiem, a po jego skroni spłynęła pojedyncza kropla potu.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1349

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Kotaro on Sro Maj 30, 2018 9:49 pm

Kotaro zdenerwował się jeszcze bardziej, ale nie dawał się omamić. Mocno zacisnął swoje zęby, staruszek mógł bez problemu dostrzec jego kły.
- Wszystko - rasy i stworzenia zamieszkujące planetę, flora i fauna, ważne miejsca, klany i nacje, kto tutaj rządzi? Chcę znać wszystkie podstawowe informacje, które powinienem wiedzieć o tej planecie. - Zamierzał wysłuchać najpierw wszystkie informacje, zanim podejmie jakieś dalsze działania. Dziadek zaczął później go pouczać i mówić coś o armii, ale Kotaro to nie obchodziło wcale.
- Nie pokonałem Cię, bo nie zależy mi na walce. Sam mnie do tego zmusiłeś. Mimo tego i tak puszczę was wolno, potraktuj to jako prezent. Nie obchodzi mnie ilu ich jest i jak bardzo są silni. Zawsze dostaję to co chcę. - Nameczanin sprawiał wrażenie pewnego siebie i sam też się tak czuł. Doskonale sobie zdawał sprawę o swoich asach w rękawie, co napawało go dodatkową siłą i poczuciem niezniszczalności. Po kolejnym zdaniu staruszka wyjaśniła się przynajmniej jedna rzecz.
- Więc dlatego miasta są tak zniszczone... Nie wiem o co walczycie, ale podobają mi się efekty tej wojny. Może kiedyś wcisnę się na trzeciego, aby dokonać jeszcze większych zniszczeń. Nie potrzebuję żadnych sojuszników, mam już swoich własnych sługów oraz armię... znaczy miałem... cholera. - Kotaro zapomniał, że przecież nie jest u siebie i nawet nie wie gdzie jest jego dom. Nie ma przy nim jego sługusów ani armii Mrocznych Nameczan, wszystko zostało na swoim miejscu. Kotaro był sam i nawet nie domyślał się, jak bardzo jest w tej chwili słaby. Nameczanin zaczął się nad tym zastanawiać drapiąc się pazurami po swojej glacy. Wtedy zauważył, że staruszek kiwnął głową w stronę rodziny. Na twarzy Kotaro pojawiła się złość.
- Myślisz, że jestem głupi? - Stojąc cały czas w znacznej odległości od staruszka, stanął w pozycji bojowej i wykonał machnięcie ręką w jego stronę. Jego kończyna niespodziewanie zaczęła się wydłużać, aż dłoń złapała za gardło starca. Następnie wykonał zamach w górę, aby staruszek przeleciał nad nim i wbił się w glebę z drugiej strony. Nie puszczając go cały czas ściskał go za gardło. W tej chwili było nieco bezpieczniej, bo wszyscy stali mniej więcej w jednej linii na wprost nameczanina i miał on wszystkich na oku.
- Potraktuję to jako zniewagę. Co kombinujecie?
avatar

Kotaro

Liczba postów : 20

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Haricotto on Pią Cze 01, 2018 11:23 am

MG

Starzec nie spodziewał się, że Nameczanin będzie potrafił wydłużać swoją rękę, dlatego zupełnie zaskoczony, dał się złapać i przeciągnąć na drugą stronę. Poobijany, wstał w końcu o własnych siłach. Wciąż miał dłoń zaciśniętą na gardle, a musiał się jakoś oswobodzić. Otarł czoło z potu i zerknął na swoją rodzinę. Otrzepawszy ubranie z kurzu i piachu, podszedł bliżej Kotaro, stając pomiędzy nim a swoją rodziną.
- Zostanę tu i wszystko Ci opowiem, ale moja rodzina idzie wolno. - powiedział stanowczo, co chwilę dysząc i sapiąc, mając problemy z normalnym oddychaniem, po czym machnął ręką, by poszli. Ci oczywiście zgodzili się, zawracając i udając się w miejsce, z którego przyszli. Dziewczynka mocno trzymała swojego ojca, który wziął ją na ręce. Ten zaś spojrzał jeden raz za swoim ojcem i zatrzymał się na chwilę. Spuścił głowę, nie mogąc nic zrobić i ruszył dalej, łapiąc swoją żonę za rękę.
- Nie waż się atakować, inaczej niczego się nie dowiesz. - znów wyszeptał, a kiedy skończył mówić, do uszu wszystkich zebranych dotarł dźwięk, który z każdą chwilą coraz bardziej się nasilał. W pewnej chwili, zza wzniesienia po drugiej stronie rzeki wyłonił się śmigłowiec z wielkim czerwonym napisem "RR". Zmierzał w kierunku Kotaro i starca. Ten drugi, widząc co nadchodzi, zaczął lekko panikować.
- Uciekaj stąd, chłopcze! - złapał za jego rękę na swoim gardle i zaczął ją mocno ściskać, by zwolnić jej uścisk. Będąc na podobnym poziomie mocy, udało mu się to. Niemniej jednak, kiedy się całkowicie wyswobodził, w ich stronę zmierzały dwie rakiety, które lecąc o niebywałej szybkości, zostawiały za sobą smugę dymu. 
Nim Kotaro zdążył się obejrzeć, jedna z nich uderzyła w ziemię jakieś dziesięć metrów od niego, powodując eksplozję. Odrzuciło to zarówno jego i jak i dziadka w bok, odpychając ich od miejsca, w które uderzyła druga rakieta, powiększając krater pozostawiony po tej pierwszej. 
Miejsce wyglądało teraz tak, jakby to było wnętrze burzy piaskowej. Wszędzie dookoła był podniesiony kurz i dym, który wolno opadał, uniemożliwiając dostateczne widzenie. Dźwięk śmigłowca był wyraźniejszy niż wcześniej. Znajdował się tuż nad dwójką wojowników, starając się ich wypatrzeć w tej naturalnej zasłonie dymnej.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1349

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Kotaro on Pią Cze 01, 2018 12:44 pm

Atak się udał, ponieważ Ci ludzie najwidoczniej nie znali możliwości nameczan. To wychodziło Kotaro na plus. Dziadek pozbierał się z ziemi i otrzepał się z piasku, po czym podszedł bliżej Kotaro. Pozwolił mu na ten ruch, lecz nie dałby mu podejść do niego za blisko. To on trzymał w tej chwili za stery. Starzec zaproponował układ, jednak dla Kotaro było wszystko jedno.
- Zgoda. - Powiedział krótko, po czym puścił szyję starca, a ręka pomniejszając się w szybkim tempie, wróciła na swoje miejsce. Rodzinka pożegnała się z najstarszym osobnikiem, po czym odeszli w swoją stronę. Na miejscu zostali tylko oni.
- Nie wiem jak jest z waszą rasą, ale nameczanie zawsze dotrzymują raz danego słowa. - Starzec nie musiał się obawiać, że Kotaro teraz wszystkich oszuka. Może i był tylko demoniczną reinkarnacją mrocznej energii, ale wciąż był nameczaninem. W tym momencie Kotaro wyczuł jakiś dźwięk z daleka. Nameczański słuch był bardziej wytężony od innych gatunków, dlatego Kotaro szybciej usłyszał ten dźwięk od starca. Ten dźwięk brzmiał jak przecinające się powietrze. Nameczanin spojrzał się od razu w tamtym kierunku.
- Coś do nas leci. - Skupił swój wzrok w tamtym kierunku i zauważył śmigłowiec z widocznym logiem ''RR''. Czyżby to była ta armia, o której była wcześniej mowa? Ciekawe czego chcą. Dziadek zaproponował ucieczkę, ale Kotaro wcale to nie odpowiadało. Nie musiał się wyswobadzać z uścisku, ponieważ Kotaro uwolnił go już wcześniej. Zanim zdążył się zorientować, zobaczył rakiety lecące w ich kierunku. Kotaro chciał zrobić unik na bok robiąc szybki wyskok, ale niespodziewany atak i tak go dotknął. Zrobił niekontrolowaną przewrotkę na ziemi i zapierając się nogami o podłoże próbował zatrzymać się.
- Fajna zabawka. Chcę to. - Wstał na równe nogi i zaczął się rozglądać, ale kłąb dymu wszystko mu zasłaniał.
- Schowaj się! Nie skończyliśmy jeszcze rozmawiać! - Krzyknął do starca jakby z troski, ale to tylko sprawiało takie pozory. Nameczanin widział w nim tylko potencjalne informacje i tylko dlatego był dla niego ważny w tej chwili. Kotaro uniósł się w powietrze i poleciał bokiem, próbując wylecieć z naturalnej zasłony. Następnie próbując wyminąć śmigłowiec łukiem, aby znowu nie dostać z rakiet, ruszył prosto na niego próbując dotrzeć do okna śmigłowca, na którym chciał wylądować. Następnie przebijając się przez okno chciał wejść do środka i wyrzucić stamtąd pilota oraz pozostałych żołnierzy, jeżeli w środku tacy byli. Potem chciał zasiąść za sterami śmigłowca i przejąć nad nim kontrolę, niestety jednak była to technologia, która była mu zupełnie obca i nie wiedział jak się tym steruje. Ten statek różnił kompletnie od tych nameczańskich. Wtedy prawdopodobnie śmigłowiec stracił panowanie i zmierzał ku ziemi, aby się rozbić, dlatego Kotaro wyskoczył przez okno i oddalił się nieco dalej na bezpieczniejszą odległość.
avatar

Kotaro

Liczba postów : 20

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Haricotto on Nie Cze 03, 2018 11:06 pm

MG

Kotaro wyłonił się z dymu i poszybował w stronę śmigłowca, którego zwinnie wyminął łukiem. Kiedy przysiadł na przodzie maszyny, żołnierze będący na pokładzie wyskoczyli, zsuwając się po linkach, by czym prędzej znaleźć się na ziemi. Pilot nie miał tyle szczęścia, a jak się okazało za chwilę, sam śmigłowiec nie miał większego zastosowania, rozbijając się o twardą glebę, szurając po niej, aż w końcu wpadając do rzeki.

Na glebie znalazło się czterech żołnierzy, którzy obrali sobie za cel starca, z którym kilka chwil temu walczył Nameczanin. Okrążyli go, celując do niego z karabinów nowej generacji. Była to broń laserowa, mogąca z łatwością pokroić jak i spopielić w sekundzie ludzkie ciało.
Starzec zerknął kątem oka na zielonego "towarzysza" i skinął głową do niego, po czym rzucił się na jednego z żołnierzy, uderzając go pięścią w twarz, a drugiego częstując kopniakiem w brzuch, przez co jeden odleciał do tyłu, a drugi zgiął się w pół. Dziadkowi chodziło o zgranie w czasie. Miał nadzieję, że pomimo wcześniejszych niesnasek, uda się im nawiązać współpracę, by wyjść cało z tej sytuacji. Jak to się mówi - wróg mojego wroga jest moim przyjacielem.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1349

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Kotaro on Sro Cze 06, 2018 2:51 pm

Po pewnym czasie kurz opadł a nameczanin mógł bez żadnego problemu dostrzec z góry cały obszar. Włamując się na statek nie dostrzegł tego, że wyskoczyło z niego kilku żołnierzy. Spoglądając w dół widział tylko, jak starzec stoi otoczony przez czterech wojowników dzierżących tajemniczą broń podobną nieco do kosmicznych blasterów. Niektórzy nameczanie sprawujący rolę ochroniarzy na Dark Namek byli wyposażeni w podobny sprzęt. Kotaro wolnym ruchem zaczął opadać na dół. Nie ma takiej opcji. Dziadek jest moim kęskiem. Dostrzegł od dziadka jakiś znak. Domyślił się, że chodziło mu o wspólny atak. Zaraz po ruchu starca nameczanin też włączył się do walki i wykonał kopnięcie w brzuch jednemu z żołnierzy, a następnie odbijając się od niego w drugą stronę zaatakował kolejnego wymierzając mu szybki atak z łokcia prosto w szczękę. Miał nadzieję, że podczas tej szybkiej akcji nie padnie żaden strzał, a jeśli już to taki, który nie zraniłby nikogo z obecnych. Zanim upadł ostatni żołnierz - złapał go za szyję jedną ręką i podniósł do góry. Nameczanin był wyższy od obecnej tutaj formy życia, dlatego żołnierz nie mógł nogami dotknąć gruntu.
- Chcieliście mnie zabić, a nawet mnie nie znacie. Niedobrze. Będę musiał was ukarać. - Po krótkim zdaniu rzucił nim na bok w stronę rzeczki, a następnie spojrzał się ponownie na starca. Nic nie mówił, jednak jego mina mówiła wszystko. Oczekiwał na wyjaśnienia oraz na odpowiedzi na wcześniej zadane przez niego pytania. To spotkanie znacznie się przedłużyło, ale z drugiej strony nie narzekał na to. Było ciekawie no i nie był w tej chwili sam tak jak nieco wcześniej.
avatar

Kotaro

Liczba postów : 20

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Haricotto on Sro Cze 06, 2018 7:14 pm

MG

Żołnierze padli jak muchy. Nie zginęli, a jedynie stracili przytomność. Jeden z nich wylądował w rzece, gdzie skończył rozbity śmigłowiec. 
Starzec otrzepał swoje ubranie. Jego prowizoryczny bandaż był lekko zabarwiony na czerwono, ale nie było to coś, czym w tej chwili się najbardziej przejmował. Spojrzał na Nameczanina, po czym wskazał palcem na nieprzytomnych żołnierzy i wrak spoczywający na rzece.
- To jest właśnie Armia Czerwonej Wstęgi. Ci bandyci przejęli władzę nad światem i teraz rządzą twardą ręką. Wszędzie panuje bieda, bo wszystko zabierają dla siebie. Ta planeta to jedna wielka strefa wojny. - kopnął w złości jednego z leżących żołnierzy w brzuch, spluwając zaraz z pogardą.
- Jak chcesz coś osiągnąć i być tym królem, czy czym tak chcesz być, to najpierw musisz uporać się z tą armią. Wielu próbowało i nikt nie odniósł sukcesu... - przerwał, rzucając okiem po pobojowisku. Zaraz znów spojrzał na Kotaro.
- Dam Ci radę. Jak chcesz coś osiągnąć, to musisz bardziej zapieprzać. Na obecnym poziomie nie masz żadnych szans.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1349

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Kotaro on Sro Cze 06, 2018 8:10 pm

Kotaro musiał lekko przykucnąć opierając się ręką o kolano. Miał wyraźne problemy ze złapaniem powietrza, ale wciąż to ignorował. Po chwili poczuł się już nieco lepiej i się wyprostował.
- Nie zależy mi na sprawowaniu władzy nad tą planetą. Mam już swój dom, chociaż ta opcja jest dosyć ciekawa i chyba ją rozważę nieco później. Wcale mi to nie przeszkadza, że prowadzą wojny i stopniowo wyniszczają Ziemię. Zniszczenia są piękne. - Strzelił karkiem na boki oraz palcami u dłoni na przemian, a następnie odwrócił się i zaczął się rozglądać. Spojrzał się na rozbity śmigłowiec oraz żołnierza leżącego obok.
- Niemniej jednak zadarli z niewłaściwą osobą i muszą ponieść konsekwencje za swoje czyny. Wydaje Ci się, że nie mam dość siły? Nie widziałeś mnie jeszcze w mojej prawdziwej formie. - Zebrał trochę śliny w ustach i splunął fioletową krwią na bok. Dla starca powinno wydawać się to co najmniej dziwne, ponieważ Kotaro nie odniósł żadnych obrażeń. Odwrócił się z powrotem w stronę starca i podszedł do niego nieco bliżej.
- Nie wiem czego od nas chcieli, ale pewnie niedługo się o tym sam przekonam. Odpowiedz mi teraz na moje pytania, zanim znowu coś nam przeszkodzi. Mam wrażenie, że specjalnie przeciągasz to w niewiadomym dla mnie celu. Moja cierpliwość dobiega końca.
avatar

Kotaro

Liczba postów : 20

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Haricotto on Nie Cze 10, 2018 4:24 pm

MG

Starzec westchnął, mając już dość ciągłego gadania Nameczanina. Spojrzał na niego z obojętnym wyrazem twarzy, po czym usiadł sobie na ziemi po turecku. Zamknął swoje oczy, skupiając się i wyrównując oddech po walce. W jego wieku każda kolejna walka mogła okazać się tą ostatnią, niekoniecznie poprzez różnicę w poziomach mocy. Otworzył leniwie oczy i westchnął kolejny raz.
- Nie ma już czegoś takiego jak nacje i klany, bo wszystkim rządzi armia, o której ci mówię od samego początku. Marszałek Czerwony wszędzie macza paluchy, konus jeden... - westchnął, przerywając na moment.
- Flora i fauna to wszystko co nas tutaj w tej chwili otacza. Nie wiem, co można więcej o tym powiedzieć. Drzew i krzewów nigdy nie widziałeś? Woda jest tam, o. - pokazał palcem na rzekę płynącą kilkanaście metrów dalej.
- Na pewno szukali ciebie, bo jesteś intruzem.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1349

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 6 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach