Polana

Strona 1 z 15 1, 2, 3 ... 8 ... 15  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Polana

Pisanie by Admin on Sob Lip 09, 2016 4:12 pm

Polana na skraju lasu. Gdzieniegdzie porozrzucane są stare i pousychane pniaki drzew, potężne skały, które mogą robić za prowizoryczne krzesła oraz gęste krzaki, na których rośnie dzikie jedzenie.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 316

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Wto Lip 12, 2016 8:21 pm

Spokojny dzień. Słońce przygrzewa aż miło, ptaszki śpiewają, kładąc miód na uszy tych, którzy to słuchają. O ile ktoś tutaj jest, ma się rozumieć. Wszystko wydawało się być w porządku, tak jak to było od zawsze. Niestety, zawsze w najmniej spodziewanym momencie dzieje się coś, co zmieni oblicze dnia...

Na niebie pojawił się niespodziewany blask, a w centrum tego blasku coś się znajdowało. Z sekundy na sekundę robiło się coraz większe i większe. Wyglądało to tak, jakby cokolwiek to było, spowite zostało przez płomienie ognia. Im bliżej ziemi było, tym bardziej można było określić rozmiar i kształt tego obiektu. Okazało się, że jest to kulisty obiekt, a pierwsze co przychodziło na myśl - statek kosmiczny niewiadomego pochodzenia.
I nagle BOOOM!!! Kapsuła uderzyła z impetem o twardą glebę, niszcząc ją i tworząc w miejscu uderzenia ogromny krater. Kurz podniósł się do góry, tworząc ścianę przez którą ciężko było cokolwiek zobaczyć. W końcu, tajemniczy obiekt otworzył swój właz, bardzo powoli, a kiedy był już rozwarty maksymalnie na framugach drzwi pojawiły się dłonie, zaś na samym włazie stanęła noga. Kosmita?

- Uaaaa... Twarde lądowanie! Myślałem, że tutaj też mają takie ustrojstwa jak na Vegecie. Te... gąbki, czy jak im tam było... - pierwsze słowa Haricotto na planecie zwanej Ziemia. Czy to się zalicza pod historyczny moment? To mały krok dla kosmicznego wojownika, ale wielki dla całej nacji Saiyan? Powiedzmy...
Nagle rozległo się głośne burczenie, które bardziej niż całe lądowanie kapsuły spłoszyło te ptaki z drzew, które na nich zostały.
- Ojejku... Teraz się odzywasz? Masz wyczucie, żołądku. - zmarszczywszy swoje brwi, Saiyanin po chwili się zaśmiał, łapiąc się za swój brzuch.
- No dobrze. W takim razie muszę znaleźć coś do jedzenia. - zadowolony i pozytywnie nastawiony, opuścił statek kosmiczny i wyruszył na łowy.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1130

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Nie Lip 17, 2016 12:40 am

Minęło kilka godzin zanim Haricotto złapał cokolwiek do jedzenia. Jedyne co udało mu się upolować to jeleń, który już wcześniej miał uszkodzoną nogę, najpewniej była ona złamana.
Jakby nie było, Saiyanin usmażył jego mięso nad ogniskiem, delektując się zapachem, jaki unosił się w powietrzu.
- Ooooo, jestem pewny, że smakuje wyśmienicie!
Tak, zanim ktoś zapyta, odpowiedź na to pytanie znajdzie się od razu. Haricotto uwielbiał mówić sam do siebie. No, może nie tyle co uwielbiał, co nie zwracał na to uwagi. Ot, zwykłe skrzywienie, którego nie było żadnym zagrożeniem.

Najedzony i popity, kosmiczny wojownik postanowił, że uda się na zwiedzanie planety. Wiedział, że nie prosperuje ona na tych samych zasadach co Vegeta, ale mimo wszystko ciekawy był świata. Ogarnąwszy swoje ubrania, ugasił ognisko. Wstał, rozciągnął się kilka razy i bez żadnego ostrzeżenia, no bo niby do kogo, wystartował. Odbił się od gleby, po chwili szybując w przestworzach. Tańczył razem z chmurami, niekiedy ocierając się o niektóre i zabierając ze sobą ich części, które po chwili wypuszczał z dłoni i patrzył jak pięknie rozpuszczają się podczas lotu.
Podobała mu się ta planeta. Była zdecydowanie ładniejsza niż Vegeta, która miał tylko do pokazania same pustynie, które po chwili robiły się monotonne i strasznie nużące.
Fasolka leciał przed siebie, nie wiedząc co go czeka. Tajemnica, jaka okrywała tą przygodę bardzo mu się podobała. Nie mógł się wręcz doczekać na to, aż w końcu spotka jednego z tubylców. Ciekawe jak wyglądają mieszkańcy tej błękitnej planety!?

Już miał obrany kurs, kiedy nagle coś w podświadomości kazało mu zawrócić i zabezpieczyć kapsułę, którą tutaj przyleciał. W sumie, było to logiczne, a gdyby ktoś ją zobaczył, mógłby odebrać mu jedyną możliwość na powrót do domu. Chcąc nie chcąc, zawrócił w locie i wrócił się do miejsca lądowania. Wylądował tuż przed kapsułą i przysiadł na kamieniu, zastanawiając się jak ją zabezpieczyć...

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1130

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Rock on Nie Lip 17, 2016 8:37 pm

MG MODE

Słoneczko przygrzewało, niebo było błękitne, spokojnie było wokół... Aż dziw, że tak swojsko się prezentowała polana, prawda? Saiyanin głowił się przed swoim pojazdem jak go tu skryć... Rychło w czas, bowiem chyba nie pomyślał co zrobić z kraterem albo z samym faktem, że jego lądowanie było bardzo, bardzo głośne. Aż naukowcy badając radary Armi Czerwonej Wstęgi zastanawiali się co to za licho przemknęło przez ich zabezpieczenia? A Haricotto siedział samotnie, nieświadom tego wszystkiego...
No, może nie samotnie. Ktoś cicho dreptał przez polanę, drobna postać obchodziła krater naokoło. W miarę jak się zbliżała w stronę Saiyana, dało się ujrzeć, że osoba ta jest bardzo, bardzo niska i zgarbiona... Sięgała wojownikobwi do ramienia. Stanęła na samej krawędzi, patrząc w stronę kapsuły i Haricotto... Babcia w schludnym koczku podpierała się na kiju, błyskając niebieskimi oczami znad okrągłych okularów.
- Oh, młody człowieku... Wiesz może co tutaj się stało? Skąd się to tutaj wzięło?
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Nie Lip 17, 2016 8:59 pm

Siedząc na kamieniu i mocno dumając nad zaistniałą sytuacją, Haricotto nie wiedział co zrobić. Myślał i myślał, podpierając swoją głowę na ręce i obserwując zakurzoną kapsułę, marszcząc swoje czarne brwi. Tupał nerwowo nogą, wytwarzając małe kurzowe chmurki wokół swojej stopy. Jeszcze chwilę i cały pokryłby się tym dymem, ale na szczęście coś, a raczej ktoś wyrwał go z tejże zadumy. Słysząc kobiecy głos, momentalnie odwrócił się w stronę jego źródła. Na krawędzi krateru wytworzonego przez jego kapsułę, stała przygarbiona staruszka. Haricotto wstał, uśmiechnął się i wyczołgał się na górę. 
- Ossu! Jestem Haricotto! - podniósł dłoń do góry i szeroko się uśmiechnął. Zaraz jednak ten uśmiech przerodził się w żałosną minę, zaś sam chłopak zaczął się drapać po głowie i nieśmiało śmiać.
- Ja zrobiłem tę dziurę, ale niechcący. Spadłem... o... stamtąd. - z lekkim uśmiechem, który znów zagościł na jego twarzy, uniósł palec ku górze, wskazując nim na błękitne niebo. Nie wiedział, że tutejsi mieszkańcy mogą nie mieć pojęcia o istotach pozaziemskich, no bo niby skąd mógł to wiedzieć? Machnął wesoło swoim ogonem, po czym uderzył się pięścią w klatę.
- Myślałem właśnie nad schowaniem mojej kapsuły, ale dalej nie wymyśliłem co z nią zrobić. - znów zmarszczył swoje brwi, przykucnął i utkwił swoje spojrzenie w statku kosmicznym, znów zastygając w zadumie.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1130

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Rock on Pon Lip 18, 2016 6:21 pm

MG MODE

- Stamtąd, czyż tak? - staruszka zrobiła daszek z dłoni i spojrzała w jasne niebo. Zaśmiała się cicho, z niezwykłości tego zdarzenia czy z bujnej wyobraźni Haricotto, kto wie? Jednak babcia przyjęła jego słowa jak najspokojniej i jakby były rzeczywiste. Może słyszała mnóstwo bajek albo tyle razy sama podobne opowiadała... Spojrzała na kapsułę, a potem na bujający się wesoło ogon chłopaka, po czym westchnęła z lekkim uśmiechem. - No no no... Ładny krater zrobiłeś lądując, mój drogi. Pomyślmy, co teraz zrobić... Ay, ay... Nie jest zbyt bezpiecznie i mądrze tak długo stać tutaj na otwartej przestrzeni, wiesz? - staruszka zrobiła kilka kroków i rozmasowała biodro. -Ay, ay... Lata już nie te... Jesteś w stanie podnieść to żelastwo? Mieszkam niedaleko, a w stodole jest akurat tyle miejsca by ukryć ten pojazd.
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Wto Lip 19, 2016 2:25 pm

Haricotto od razu zwrócił uwagę na narzekanie starszej kobiety na bolącą nogę. Nie skomentował tego, bo i tak przecież nie mógłby jej z tym pomóc. Jeszcze poczułaby się urażona, że jej biodro zostało skomentowane. Ciężko rozgryźć kogoś, kogo się widzi pierwszy raz na oczy.
Słysząc pytanie odnośnie podniesienia "żelastwa", na twarzy Faoslki pojawił się szeroki uśmiech. Skinął energicznie głową, po czym wskoczył do krateru. Obszedł statek dookoła, szukając najlepszego miejsca by wsadzić swoje dłonie i dobrze złapać kapsułę. Pomacawszy z każdej strony spód pojazdu kosmicznego, w końcu udało mu się znaleźć idealne miejsce. Z tego wszystkiego aż radośnie zakrzyczał.
- Jest! - chwilkę się mocował z kulistą kapsułą, po czym dosłownie wyrwał ją z ziemi.
~OST~
Odwrócił się przodem do staruszki, która ciągle stała na krawędzi krateru i uśmiechając się od ucha do ucha, pomachał jej. Kapsułę trzymał jedną ręką, opierając ją na swoim ramieniu. Nie tracąc więcej czasu, oderwał się stopami od wypalonej gleby i podleciał do góry, za chwilkę lądując tuż obok starszej kobiety.
- Złap się mnie mocno, babciu! W którą stronę ta stodoła? - zapytał, patrząc na staruszkę i wyciągając do niej wolną rękę. Po chwili mocno ją chwycił w pasie i jeszcze w tej samej chwili odleciał do góry, zatrzymując się w powietrzu. Nie mógł odlecieć bez wcześniejszego usłyszenia w którą stronę ma się kierować. To było oczywiste, proste jak barszcz i budowa cepa.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1130

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Rock on Wto Lip 19, 2016 9:28 pm

MG MODE

- Ay ay, musieli Cię dobrze karmić za młodu, siły masz jak stado koni! - mruknęła babcia, przyglądając się jak Saiyan napina mięśnie ramion i unosi kapsułę nad głową. Mało tego, balansowała na jego ramieniu, przytrzymywana tylko jedną dłonią... Drugą pomachał jej, a staruszka beztrosko odmachała, robiąc krok w bok by chłopak mógł podlecieć bliżej. Zdziwiona podniosła głowę na Haricotto, gdy zawisł w powietrzu, wahając się czy podać mu dłoń.
- Co to za cuda... Wiesz, Harico, nie jestem już taka młoda... - pokręciła głową starsza kobieta, ostatecznie wyciągając rękę, jednocześnie mocniej trzymając swój kij. - Leć prosto, a przy kapliczce, takim małym domku obrośniętym mchem, skręć w prawo. Zaraz jest tam stodoła i mój dom. Zostało jeszcze gulaszu, a i herbaty zaparzę... - objaśniła spokojnie babcia, łapiąc się ramienia Hariego.

OOC
Doomek i stodoła - szystko małe, stare, obrośnięte pnączami i mchem. W stodole są dwie kozy i akurat tyle miejsca by schować kapsułę.
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Wto Lip 26, 2016 10:51 pm

Haricotto mocno trzymał starszą kobietę i równie mocno kapsułę, by nie upuścić ani babci ani statku. Nie czuł się jakoś zagrożony, ani tym bardziej nie przewidywał, żeby przez jakieś zrządzenie losu wypuścić miał cokolwiek ze swoich rąk.
Posłusznie, bez żadnego mamrotania pod nosem, ruszył w stronę, jaką wskazywała staruszka. Miał raz jeszcze okazję podziwiać piękną naturę planety. Bardzo mu się to podobało i napawało go to nadzieją, nie to co w przypadku rubinowej Vegety. Większość terenów to piasek i piasek i jeszcze raz piasek. Byłoby to może znośniejsze, gdyby nie stali na każdym kroku zarozumiali podwładni króla.
Saiyanin zamyślił się, więc nie słuchał tego, co do powiedzenia miała staruszka. O ile w ogóle chciała się czym podzielić, ma się rozumieć. Z zadumy wyrwał go widok domku i stojącej obok stodoły. Zerknąwszy kątem oka na kobietę u jego boku, uśmiechnął się delikatnie i zaczął kierować się w dół. Kiedy poczuł pod swoimi stopami twardy grunt, wypuścił babunię i sam skierował się w stronę stodoły. Otworzył jej drzwi i wszedł jak do siebie, najprawdopodobniej denerwując przy tym kozy. Nie tracąc więcej czasu, postawił swoją kapsułę na środku pomieszczenia i wyszedł, zamykając za sobą drzwi.
- Zrobione, babuniu! Wspominałaś coś chyba o gulaszu, mam rację? - zapytał, uśmiechając się od ucha do ucha, kierując się przy okazji w stronę kobiety.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1130

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Rock on Sro Lip 27, 2016 2:31 pm

MG MODE

Babcia poprawiała właśnie posiwiałe kosmyki, które wymknęły się spod schludnie upiętego koczka podczas lotu. Zerknęła na młodzieńca i wskazała głową na dom. Domek właściwie. Oba budyneczki były małe, sklecone z desek, które uszczelniono mchem i gliną. W stodole kozy beczały, najwyraźniej zdziwione nowym obiektem, ale kobieta nie zwróciła na to uwagi, otwierając drzwi domu. Nie było widać jakiego wcześniej koloru były konstrukcje - kolor wyblakł z czasem, zakryły je pnącza, mech, rośliny... Z daleka wyglądało to jak po prostu krzywy pagórek porośnięty zielenią.
- W środku jest o wiele ładniej, zapewniam. - uśmiechnęła się babcia, wchodząc pierwsza. Wnętrze było małe, bo składało się tylko z jednego, okrągłego pomieszczenia. Prawy kąt gdzie stała mała balia i przyrządy toaletowe oddzielał spory parawan. Na deskach ułożono grube maty, wzdłuż lewej strony stał rząd szafek, półek i komód, wypełnionych od ubrań po garnki i przyprawy - ale wszystko w nieskazitelnym porządku. Tego, czego nie pomieściły szafy, to zwieszało się z sufitu, pęki ziół, piór, schnące ubrania. Na samym środku leżało kilka spłowiałych poduszek, a na wprost drzwi niewielki płomyk błyskał na palenisku. Domek staruszki był niezwykle mały, jednocześnie zagracony i pełen najdziwniejszych sprzętów, ozdób i obrazków wypełniających każdy kąt. Najwyraźniej nie miała wiele pieniędzy i nowych rzeczy na własność, musiała radzić sobie sama, ale wszystko co miała było czyste i porządne. Aż dziw, że ktoś mieszkał w takiej małej przestrzeni.
Staruszka odłożyła kij, opierając go o ścianę obok drzwi. Zawiesiła na haczyku kwieciste nakrycie, strzepnęła kimono i zdjęła sandały.
- Zdejmij buty młodzieńcze. - powiedziała spokojnie i podreptała w stronę paleniska, dorzucić chrustu i gałęzi z wielkiego kosza. Uniosła pokrywkę żeliwnego garnka i łyżką wymieszała zawartość. Pachniało bosko. - Usiądź na poduszce, krzeseł tu niestety nie mam. Zaraz będzie obiad, pewnie jesteś głodny! - zaczęła się krzątać i kilka minut później oboje siedzieli na poduszkach, jedząc gulasz z drewnianych misek (miska Hariego była z trzy razy większa niż babci), a nad ogniem grzał się czajnik z herbatą.
- Powiesz mi Haricotto, jak to się stało, że przyleciałeś z nieba w tym dziwnym pojeździe? - zagadnęła staruszka w połowie posiłku.
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Czw Lip 28, 2016 12:27 pm

Haricotto był zdziwiony faktem, że ktoś taki może mieszkać na tak małej powierzchni. Gdyby kiedykolwiek on sam miał się gdzieś ustatkować, musiałaby to być ogromna przestrzeń, w której swobodnie mógłby się poruszać. Oczywiście, prawdopodobnie już do końca życia będzie prowadzić "koczowniczy tryb życia", przenosząc się z miejsca na miejsce. To w sumie nie było takie złe, jak mogłoby się komuś wydawać.
Rozejrzał się jeszcze raz po mieszkaniu babci, a kiedy miał zdjąć buty, lekko się skrzywił. Był pewien, że jego nogi będą wydawać specyficzny zapaszek, który powaliłby nawet byka. A może nie? Może jego nogi pachą jak świeżo ścięte kwiaty, pobudzające nozdrza do zapachowego orgazmu? Ta... Z CAŁĄ pewnością to drugie bardziej pasuje...
Grzecznie zdjął swoje obuwie i ostatecznie nie było tragedii. Ciekawość jednak nie pozwoliła mu zostawić butów do końca w spokoju. Uniósł jednego i powoli zbliżył do niego swoją twarz, nieśmiało wąchając wnętrze obuwia. Momentalnie zrobił się cały zielony i o mało nie zwymiotował, a do jego oczu napłynęły łzy. Szybko się jednak ogarnął, by staruszka go nie zobaczyła w takim stanie i odłożył oba buty na bezpieczną, nie zagrażającą podupadnięciem na zdrowiu odległość.

Siedząc i wcinając gulasz, jego twarz była uśmiechnięta od ucha do ucha, a miska została opróżniona już po kilku sekundach. Wylizał wszystko do końca, ale tak to jest, skoro nigdy nie został nauczony odpowiednich zasad kultury. Oblizał się ze smakiem, odstawił miskę i wydał z siebie głośny jęk zadowolenia. Z radosnego stanu wyrwało go pytanie kobiety.
- Z nieba? A! No to tak... Przyleciałem z innej planety, haha! Jestem Saiyaninem, przedstawicielem rasy dumnych wojowników! I w sumie to... ci dumni wojownicy, oni, można powiedzieć, że chcieli się mnie pozbyć. Zostałem wrzucony do statku i znalazłem się tutaj. Ot, cała historia! Mogę poprosić o dokładkę gulaszu? - zadał pytanie od razu, uśmiechając się szczerze i szeroko, a jego brzuch po chwili sam o sobie przypomniał, wydając na świat głośny ryk.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1130

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Rock on Sob Lip 30, 2016 8:23 pm

MG MODE

- Ależ oczywiście, częstuj się! - babcia odsunęła pokrywkę garnka stojącego na desce i chochlą nałożyła kolejną porcję. Podała naczynie Hariemu i powstając z niewielkim trudem, podeszła do paleniska. - Saiyaninem..? Hm... Chyba kiedyś słyszałam tę nazwę, dawno, ale kto wie. Pamięć niby mam dobrą, choć kondycję już nie tę. Czyli, nie wiesz Haricotto, gdzie dokładnie jesteś? Wiesz jak tu się znalazłeś, to tyle, prawda? Tłumaczyć mi tego nie musisz, pewnie niewiele zrozumiem z tego, co dla przybysza z innej planety jest codziennością, ale tutaj, na Ziemi... - pokręciła głową zasmucona, ściągając za pomocą ściereczki czajnik z haka nad ogniem. Rozlała herbaty do dwóch glinianych kubków ozdobionych wyblakłymi kwiatami, podała jednemu gościowi i usiadła na powrót na poduszce. - Nie trafiłeś zbyt dobrze młodzieńcze. Ziemia nie jest taka bezpieczna jak kiedyś... Żyje się tutaj ciężko, czasy nie są przyjazne nikomu. Wielu rzeczy nam brakuje, choć jak widzisz radzę sobie jak mogę w tej małej chatce. Co do Ciebie... Obawiam się, że może ktoś niedługo pojawić się szukając Twojej osoby, a gdy Cię znajdą to... - westchnęła, kręcąc lekko głową, po czym upiła łyk gorącej, zielonej herbaty. - Trzeba będzie gdzieś Cię ukryć, i to ustrojstwo w szopie też...
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Pon Sie 01, 2016 4:04 pm

Zadowolony poczęstował się raz jeszcze gulaszem i przysiadł, tym razem delektując się jego smakiem. Wsłuchiwał się uważnie w słowa staruszki, przytakując tylko na te pytania, które zadawała odnośnie jego wiedzy o Ziemi.
Herbata została polana w momencie, kiedy akurat ostatnia łyżka gulaszu zniknęła w ustach Haricotto. Odkładając delikatnie talerz, chwycił od razu za filiżankę z ciepłym napojem i upił niewielki łyk, dziękując cichutko za posiłek.
- Nie jest bezpieczna? - zapytał, jakby sam siebie. Zaciekawił go los tej planety, jakby nie patrzeć zabawi tutaj długo, bo nie potrafi samemu obsługiwać kapsuły. Możliwe także, że jest zepsuta lub uszkodzona, więc podróżowanie statkiem o złym stanie technicznym było równie głupie, co wkładanie lwu głowy do paszczy. Nigdy nie wiadomo, co taki lew może zrobić...
Gdy staruszka skończyła mówić, Haricotto podniósł się i odstawił filiżankę. Uśmiechnął się serdecznie i chwycił delikatnie dłoń starowinki.
- Niech się babcia nie martwi, jestem pewien, że wszystko będzie dobrze! A jeśli coś się stanie, to poradzimy sobie. - skinął głową, ściskając jej dłoń, nie za mocno oczywiście, ale na tyle pewnie by poczuła pewny i ciepły uścisk dłoni.
- Proszę mi opowiedzieć co tak naprawdę się tutaj dzieje. Kapsułę schowam, ale muszę wiedzieć czego się spodziewać. - spoważniał, patrząc swoimi czarnymi jak węgiel oczami na twarz kobiety. Nie dało się ukryć, że mimo tak krótkiego czasu, zdążył polubić tę osobę. W końcu sama bezinteresownie zaproponowała mu posiłek. Widział ją jako dobrego, życzliwego człowieka.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1130

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Rock on Pon Sie 01, 2016 8:59 pm

MG MODE

Błękitne oczy babci wpatrywały się czarne spojrzenie Haricotto. Babcia odetchnęła cicho, ściskając jego dłoń.
- Dobrze Ci z oczu patrzy... I też widać w nich siłę. Widziałam wielu wojowników, przyznaję, nawet sama kiedyś walczyłam i to całkiem nieźle, ale te czasy minęły dawno, oj, tak dawno temu... - pokręciła lekko głową. - Tyle dzielnych osób straciło życie, wielu znakomitych mistrzów różnych stylów walki. Bo widzisz... Ziemia była całkiem spokojnym miejscem, ale pojawiła się Armia Czerwonej Wstęgi. Najpierw była to grupa pełna żołnierzy, którzy w jakiś sposób wzrośli w siłę... Aż mieli wszystko. Broń, czołgi, wielkie machiny i mając to w swoim wyposażeniu, zaatakowali resztę naszej planety. Szybko i nieubłaganie podbijali kolejne miasta i miejsca, odbierając ludziom wolność, kontrolując życie każdego z nich. Musieli wiedzieć wszystko... Ci, którzy się im sprzeciwili, chcąc odzyskać wolność zostali zabici. - powiedziała smutno staruszko, wpatrując się w ogień. Kruche palce bezwiednie zacisnęły się na dłoni Saiyanina, gdy westchnęła i uśmiechnęła się smutno, jakby te walki o których wspomniała bolały ją bardziej niż mógłby ktokolwiek myśleć. - Wiesz, to nie jest w porządku, gdy ktoś sprawdza na każdym kroku gdzie idziesz, z kim się spotykasz i o czym z kim rozmawiasz. Panicznie bali się przeciwników, więc każdy kto był podejrzany ginął. Monitorują też lasy, przynajmniej te nie tak głębokie, ale obserwują też niebo. Ktoś na pewno zauważył, że coś tutaj przyleciało... A co do mnie, wiedzą, że mieszkam tu w głuszy, byli kilka razy, grozili, że zabiorą mnie do miasta, ale w końcu zostawili. Bo w jaki sposób im mogę zagrozić? Tutaj jestem tylko ja i kilka kóz... - zamilkła na moment i wyswobadzając dłoń, zmierzwiła rozczochrane włosy młodzieńca przed sobą. - Musisz się pilnować. Ludzie nie mają ogonów, nie potrafią latać, ani nie mają tak ogromnej siły. Mogą pojawić się na Twojej drodze uzbrojeni w najdziwniejsze urządzenia. Może zechcą Cię zabić, bo jesteś obcy, może spróbują sobie podporządkować... Albo przeciągnąć na swoją stronę, kto wie...
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Pią Sie 05, 2016 12:20 pm

Młodzieniec słuchał uważnie staruszki, kiedy ta opowiadała o tym, co przytrafiło się mieszkającym tutaj ludziom. Z jednej strony to było straszne, ale z drugiej całkiem znajome. Na Vegecie, planecie z której pochodził Haricotto, system był podobny i praktycznie wszystko było podporządkowane królewskiemu wojsku. Różnica była taka, że każdy jeden Saiyanin w większym lub mniejszym stopniu powiązany był z wojskiem. Tutaj sprawa miała się jednak inaczej, gdyż tutaj na siłę, wbrew sobie ludzie byli inwigilowani przez niejaką Armię Czerwonej Wstęgi. To wydawało się Haricottowi smutne. Nie możesz nic zrobić, bo ktoś odgórnie ci zabrania i zostaniesz za to ukarany, jeśli się nie posłuchasz. Nawet na Vegecie nie stosowano tak często kar śmierci, głównie była to banicja i dożywotni zakaz przebywania na terenach ojczyzny.
Mężczyzna przyjął grobową minę, zagłębiając się myślami w tym, co tutaj się wydarzyło i co wciąż miało miejsce. Dopiero z tej zadumy wyrwała go staruszka, która zmierzwiła dłonią jego czarne włosy. Spojrzał wtedy na nią i delikatnie się uśmiechnął, chcąc dać staruszce troszkę otuchy.
- Rozumiem. Dzięki babciu za wyjaśnienia. Postaram się jak tylko mogę. Dobrze, że na siebie wpadliśmy, bo miałem zamiar wcześniej udać się w stronę miast. Mogłoby się to źle skończyć. Zabić się nie dam. Jeszcze się taki nie urodził, co były w stanie mnie sprzątnąć! - powiedział wesoło, choć wiedział, że wcale nie jest taki potężny. Chciał po prostu pocieszyć kobietę, by ta przypadkiem nie zaczęła się o niego martwić.
- Nie wiem tylko, gdzie schować kapsułę... hmm... - zmarszczył swoje brwi, palcem wskazującym stukając się po czole. Skoro Armia wszystko kontroluje, ciężko będzie ukryć coś takiego jak statek kosmiczny.
- A! Właśnie! Czy moje ubranie nie będzie się wyróżniać? Twoje wygląda inaczej! - z otwartą szeroko buzią i szeroko otwartymi oczami, podekscytowany i jednocześnie bardzo podenerwowany Saiyanin patrzył na stojącą przed nim kobietę. Wyglądał na zmartwionego, aż za bardzo, co mogło się wydawać komiczne.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1130

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Rock on Pon Sie 08, 2016 5:56 pm

MG MODE

Delikatny uśmiech rozjaśnił twarz babci. Uścisnęła dłonie Haricotto nieco uspokojona, co widać było w ciepłych, wyrozumiałych oczach.
- Miło widzieć tak radosną i pełną werwy osobę. - zwróciła na niego spojrzenie. - Proszę Cię tylko byś na siebie uważał, jeśli znajdziesz się w mieście. Nigdy nic nie wiadomo... Nigdy...
Westchnęła cicho, spuszczając oczy. Oj tak, czasy były niewesołe, coraz gorzej się działo a Armia Czerwonej Wstęgi nie zamierzała ustąpić na żadnym polu. Dobrze, że słowa Saiyanina wyrwały babcie z zamyślenia. Ostrożnie powstała z poduszki i otrzepała kimono.
- Te ubrania są tradycyjnym strojem z gór z których pochodzę. Lubię pamiętać o swoich korzeniach, ale są i ludzie, którzy dalej tak się noszą. Coś dla Ciebie powinnam mieć... - podeszła do ściany i otworzyła ją... Niby tak to wyglądało, ale była to po prostu szafa tak wciśnięta między inne rzeczy, że zdawała się być podporą niewielkiego domu. Babcia zaczęła przeglądać zawartość, aż po chwili wyciągnęła z niej złożone ubranie. Pachniało nieco kurzem, ale było czyste. Wręczyła je Haricotto.
- Nie jest to ubranie "tradycyjne", ale też powszechne. Powinno pasować, mój syn ma podobną budowę do Ciebie... - umilkła, kręcąc nagle głową, jakby nie chciała kończyć tego zdania. Zamiast tego powiedziała. - Jesteś silny, a ja w szopie mam łopatę. Może dałoby radę zakopać to urządzenie?

OOC
Otrzymujesz od babci taki strój Very Happy
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Sro Sie 10, 2016 12:24 am

Saiyanin skinął energicznie głową, jednocześnie tym przytakując na słowa babci. O to może być pewna, z pewnością będzie na siebie uważać. A nawet gdyby coś mu się przytrafiło, to jako Saiyanin jego próg bólu jest znacznie wyższy. A przynajmniej tak mu się wydaje! Żeby tylko nie okazało się inaczej, prawda?
Wsłuchiwał się w dalsze jej słowa, bo nie dało się ukryć, ciekawy był jakie nowe ubrania dostanie. Chciał się tutaj wpasować, a latanie w poobdzieranym dogi mogłoby mu tylko przysporzyć kłopotów. Poza tym, zawsze to miło przywdziać świeże, czyste ubrania.
Widząc więc części garderoby, jaką został obdarowany przez starszą panią, na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Oczy również szeroko mu się otworzyły, to wszystko ze zdziwienia. Pozytywnego, ma się rozumieć. Wziął do rąk złożony kawałek materiału, po czym energicznie nim szarpnął, rozwijając go. Kątem oka zerkał na starowinkę, która wspominając swojego syna, momentalnie zamilkła. Postanowił nie wtrącać się i nie pytać o szczegóły, które prawdopodobnie nie były zbyt radosne. Uśmiechnął się tylko serdecznie w podzięce za nowy ubiór, po czym przytulił mocno babuszkę do siebie.
- Dziękuję! Przebiorę się i lecę zakopać kapsułę! - powiedział głośno, zaczynając się rozbierać. Oczywiście upewnił się, że jego widok nie zgorszy starszej kobiety i dopiero wtedy cały się przebrał. Po chwili stał już jak nowy, nówka sztuka, nie śmigana. Porozciągał się kilka razy, by sprawdzić, czy nowy szyk nie krępuje jego ruchów. Ubranie leżało idealnie! Zadowolony, z uśmiechem na twarzy, pokazał do babci "okejkę" i wyszedł. Udał się w stronę szopy.

Chwilę mu zeszło zanim odnalazł łopatę, ale kiedy już to zrobił, w trymiga zabrał się do wykopywania dołu o odpowiedniej głębokości. W końcu kapsuła kosmiczna musiała się tam zmieścić cała, prawda?

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1130

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Rock on Czw Sie 11, 2016 6:19 pm

MG MODE

Chwila już minęła, podczas której Haricotto z zapałem przekopywał twardą ziemię za szopą. Babcia wyszła z domu z małą tacką, niosąc na niej dwa kubki z herbatą. Położyła ją na jednej ze skrzyni stojącej za niską budowlą, samej przysiadając obok. Wygładziła kimono, oparła o ścianę szopy swój kij i w błękitnych oczach pojawił się zatroskanie. Obserwowała jak szybko powstaje ogromna dziura, wyraźnie się zastanawiając.
- Przyniosłam Ci herbatę, jakbyś poczuł się spragniony. - powiedziała głośniej, by zajęty machaniem łopatą młodzieniec ją usłyszał. - Trzeba będzie coś wymyślić z tą ziemią... Bo ktoś może zauważyć, że została przekopana...
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Czw Sie 18, 2016 10:24 pm

Młodzieniec energicznie wymachiwał łopatą, nucąc sobie coś pod nosem. Nie była to żadna znana piosenka, z pewnością nie na Ziemi, po prostu było to coś, co przychodziło mu do głowy. Nucił na poczekaniu? Można tak w ogóle określić to, co robił?
W każdym razie, dziura robiła się coraz większa i większa, aż w końcu była na tyle głęboka, że statek kosmiczny dało się tam schować. Haricotto już miał się za niego brać, kiedy staruszka zaoferowała mu filiżankę herbaty. Nie dało się ukryć, że pomimo tak niewielkiego wysiłku, jak dla niego, zaczynało mu zasychać w gardle. Z radością więc wziął ciepły napitek od babci i dosłownie wypił go jednym ciągiem, oblizując się głośno na koniec.
- Ooo... dziękuję! - przetarł swoje usta rękawem, nie zważając na kulturę, po czym odwrócił się i ruszył w stronę miejsca, gdzie schowana była kapsuła kosmiczna.
- Spokojnie, babuniu! Babunia się nie martwi, bo tę ziemię co zostanie spalę moją energią. Nie będzie po niej śladu! Ewentualnie rozsypią ją gdzieś w lesie.
Będąc przy statku, pochwycił go i ruszył z nim w stronę wykopanego dołu. Wiedząc, że takie statki są wytrzymałe, cisnął nim prosto do dziury, po czym chwycił za szpadel, by pięknie go przykryć ziemią. Raz jeszcze energicznie zaczął machać łopatą i tylko patrzyć za ile pojazd kosmiczny zniknie z oczu.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1130

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Rock on Wto Sie 23, 2016 4:58 pm

MG MODE

Babunia przyglądała się chwilę w zamyśleniu Haricotto, po czym po cichu, na palcach skierowała się do swojej chatki. Tam krzątała się dłuższy czas, w miarę jak Saiyanin zakopywał kapsułę i dokończył co zamierzał za szopą. Wyszła z domu na zewnątrz, niosąc niewielką, wypchaną torbę, którą położyła na skrzyni. Akurat skończyły się pracę i staruszka odetchnęła, patrząc na niebo.
- Bardzo dobra robota młodzieńcze. Trochę ziemi tu zostało, ale jak deszcz będzie padał, to ją rozmyje. Mogę również spróbować coś na niej posadzić... Mam chyba nawet kilka sadzonek pomidorów, które ładnie by wyglądały w tym miejscu... - babcia odwróciła się w stronę szopy, gdy nagle wśród drzew rozległ dziwny dźwięk. Odgłos silnika samochodu terenowego, który na domiar złego się zbliżał. Starsza kobieta zbladła i podeszła do Haricotto, wzięła bez pytania z jego rąk łopatę, a kurz, który osadził się na uchwycie, roztarła na swoich pomarszczonych dłoniach. - Uciekaj Haricotto. Pewnie jedzie tu wojsko. Odleć, skryj się tak, by Cię nie znaleźli.
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Sro Sie 24, 2016 9:13 pm

Haricotto dopiero po chwili zwrócił uwagę na warkot silnika. Słyszał go, ale uznał to za rzecz ważną wtedy, kiedy babunia zaniemówiła. Widząc minę staruszki, mężczyzna zaczął się zastanawiać, co się dzieje. To przecież tylko łoskot jakiejś maszyny, na Vegecie często było słychać podobne dźwięki, zwłaszcza przy starcie kapsuł. Może dlatego nie brał na poważnie tego narastającego dźwięku.
Nie zorientował się nawet, kiedy babcia zabrała mu łopatę i umorusała swoje dłonie. Sprytne! Ktokolwiek tu przyjdzie, będzie myślał, że to ona sama bawiła się szpadlem! Bardzo chciał zobaczyć, co się wydarzy, ale został przegoniony przez kobietę, która kazała mu się schować. Nie myśląc więcej, skinął jedynie głową, godząc się, po czym odbił się od ziemi i jednym dużym susem doskoczył do drzewa, na którym się schował usadawiając swoje cztery litery na gałęzi. Okryty był konarami i listkami. Siedząc tam, widział wszystko i miał nadzieję, że nikt go nie wypatrzy.

Obawiał się o staruszkę. Była dla niego bardzo miła. Nie spodziewał się, że już pierwszego dnia spotka tu kogoś tak prawdziwie szczerego i kochanego. Nie chciał by coś jej się stało, to mogłoby być dla niego bolesne. Nie znał jej długo, to prawda, ale był jej za wszystko wdzięczny i uważał ją za dobrą osobę. Za każdym razem boli, kiedy ginie ktoś dobry... Za każdym razem.
Haricotto był gotowy w każdej chwili ujawnić swoją pozycję, gdyby tylko zobaczył, że babuni można stać się krzywda.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1130

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Rock on Nie Sie 28, 2016 7:49 pm

MG MODE

Babcia nie odprowadziła go wzrokiem, dlatego, że nie chciała nerwowo zerkać w stronę Haricotto w razie niebezpieczeństwa. A dźwięk nasilał się, aż zza drzew dosłownie wypadł samochód, hamując metr od staruszki. Fala piachu i kurzu obsypała starszą panią, która zaczęła kaszleć, wspierając się na szpadlu. Z auta o grubych oponach wysiadła trójka mężczyzn. Wszyscy wysocy, dobrze zbudowani, w mundurach oraz każdy bez wyjątku był wyposażony w lodowato obojętne spojrzenie. Dwóch stanęło z tyłu, natomiast trzeci, najniższy, podszedł do kobiety i skłonił się uprzejmie, jakby właśnie przed chwilą nie obsypał jej twarzy pyłem.
- Witam uprzejmie Panią Mizuki. - wyprostował się. - Pułkownik przesyła swoje najszczersze pozdrowienia. Wysłał nas w te okolice w pewnej ważnej sprawie i przy okazji kazał zajechać do Pani, by jeszcze raz przypomnieć o swojej propozycji...
Nie skończył mówić, bo staruszka uniosła szpadel i krewko uderzyła nim w ziemie. Ostry brzdęk przeszył powietrze. Twarz babuni choć nieruchoma, zdradzała zirytowanie i żal...
- A moja odpowiedź jest dokładnie taka sama jaką udzielałam dziesiątki razy w ciągu tych pięciu lat. - powiedziała twardo, prostując się na całą swoją niewielką wysokość. - Przejechaliście mi po świeżo spulchnionej ziemi, jak ja teraz warzywa posadzę? Idźcie sobie stąd, ale już...
Cokolwiek było między babcią a wojskowymi, mężczyzna gwizdnął i jeden z jego podwładnych podszedł do nich, wyciągając spod płaszcza pałkę. Wyciągnął ją w stronę staruszki, gotowy uderzyć.
- Dzisiaj, jakoś godzinę temu niezidentyfikowany obiekt przedarł się przez nasze jednostki monitorujące orbitę Ziemi. Według obliczeń i namiarów, spadł w okolicy. Zakładam, że słyszała go Pani, Pani Mizuki... Chyba, że na starość Pani ogłuchła.
- Nie pozwalaj sobie za dużo młody człowieku. Owszem, słyszałam. Byłam pewna, że to wasza sprawka, kolejna bomba, albo wysadzacie jakąś wioskę, lub bogowie raczą wiedzieć co. Nie zbliżałam się nawet w stronę wybuchu, życie mi jeszcze miłe. I jeśliś łaskaw, opuść ten kij. Na starość ani nie ogłuchłam ani nie zaczęłam się was bać.
- Bardzo rozsądnie z Pani strony. - dowódca odsunął się trochę i potarł brodę. Czy też, powiedziałbym, nierozsądne... - pstryknął, i żołnierz z pałką złapał staruszkę za ramię. Wystarczyła jego dłoń by skrępować oba jej nadgarstki i siłą zaprowadzić do auta. - Nierozsądne też jest to, że Pułkownik domaga się spotkania z Panią... Tylko proszę, bez urazy, ja tylko wykonuje rozkazy...
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Pon Sie 29, 2016 9:27 pm

Drzewo okazało się być naprawdę dobrym punktem obserwacyjnym. Haricotto przykucał na jednej z gałęzi, rozchylając dłońmi liście, by mieć jeszcze lepszy obraz sytuacji. Jego oczom ukazał się dziwny, czterokołowy pojazd. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widział, więc skojarzył to ze statkiem do przewożenia ludzi. Nie znał terminu "samochód", ale domyślał, że jest to skomplikowany mechanizm. W końcu aż takim idiotą nie był, żeby nie potrafić dodać dwa do dwóch.
Trzech mężczyzn z swojego rodzaju mundurach opuściło pojazd. Jeden z nich ruszył w kierunku staruszki. Haricotto w tym momencie zaczął się robić podenerwowany. Jeszcze nic się nie wydarzyło, ale nic nie wskazywało na to, że skończy się to dobrze. W końcu wiedział o tym co działo się na tej planecie, mniej więcej oczywiście.

Młodzieniec wyłapywał tylko pojedyncze słowa tej konwersacji, co trochę go krępowało. Niewiedza i niemożność pomocy dobijała go, ale doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie mógł wskoczyć w sam środek konfliktu. Niestety nie znał siły tych osiłków. Jak na złość, musiał zapomnieć o scouterze! Jak pech to pech!
I kiedy tak uważnie obserwował całe zajście, jeden z przybyłych wyciągnął pałkę zza pazuchy i zamachnął się nią na babcię. Nogi Saiyanina zadrżały, jakby same chciały nadać pędu młodemu wojownikowi, a on sam zapomniał o tym, że miał się chować. Na dobrą sprawę nie obchodziło go to już w tej chwili. Będąc już gotowym do odkrycia swojej pozycji, ujrzał jak najmniejszy z żołnierzy powstrzymuje swojego kolegę. Musiał więc być kimś na wzór lidera.
Fasolka uspokoił się, ale zaraz jego ciśnienie znów podskoczyło, kiedy ten sam facet od pałki, chwycił mocno starowinkę za ramię i siłą zaciągnął ją do samochodu. To przelało szalę goryczy.
- Przestań! - wrzasnął głośno, z całych sił, jakie miał, po czym wybił się z gałęzi i wylatując przez gęste liście, wylądował tuż przed żołnierzami złowrogiej armii, robiąc wcześniej w powietrzu salto.
- Może zmierzycie się z kimś swoich rozmiarów, dranie? - stanął bokiem do mężczyzn, lustrując ich swoim zimnym, pełnym gniewu spojrzeniem.
- Powiem to tylko raz i więcej nie powtórzę... Wypuście ją!

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1130

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Rock on Nie Wrz 04, 2016 1:11 pm

MG MODE

- Zaraz... Co do jasnej... - mruknął dowódca, przyglądając się jak Haricotto wyskakuje z ukrycia. Na chwilę go zamurowało, ale nie puściła ramienia staruszki. - Wypuścić ją... Bo co? Będziesz krzyczał? Albo będziesz zmuszony biec prosić kogoś o pomoc? Hah, co to za szczeniak... Bawisz się w bohatera synku? Psia jego mać, kolejny. - pstryknął palcami a dwójka jego towarzyszy wyjęła pałki i ruszyła wolno w stronę Saiyanina. W tym samym czasie wepchnął staruszkę do wozu i zamknął go na klucz, tak, że tylko przez szybkę mogła oglądać co się działo na tyłach jej domu. - Regularnie, co miesiąc pojawia się jakiś heros, chcący zbawić świat i ratować biednych. Nie rozumieją, by trzymać się swoich spraw... W tym świecie bohaterowie nie żyją długo smarkaczu, zaraz się o tym sam przekonasz. Mark, Twin, pozbyć się go. Przysłużymy się starej, użyźnimy jej czymś plony w ogródku.
Wojskowi rzucili się na Haricotto. Pierwszy zamachnął się by uderzyć go pałką w brzuch, drugi chciał wykręcić mu ramię.

OOC
Walka fabularna, yay
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Wto Wrz 06, 2016 8:45 pm

Mężczyzna trzymał swoje nerwy na wodzy, starając się nie wybuchnąć niekontrolowanym gniewem. Patrzył spode łba na przemawiającego żołnierza. Nie odzywał się, a kiedy ten skoczył swoje wywody na temat bohaterstwa i użyźniania gleby, Haricotto uśmiechnął się zadziornie.
- Nie jestem bohaterem. Właściwie, jestem przeciwieństwem. - zmarszczył swoje brwi, uśmiechając się do tego w typowo saiyański, wredny sposób. Nie miał na myśli, że jest potworem, bo w gruncie rzeczy nim nie był, ale miał nadzieję, że chociaż troszkę te słowa wybiją atakujących z równowagi.
Do tej pory stał normalnie, ale po chwili przyjął pozycję stricte do walki, stając pewnie na przykucniętych, rozstawionych nogach. Uniósł dłonie do góry, jedną trzymając w pozycji ewentualnej gardy, a drugą tuż przy biodrze, w razie potrzeby wyprowadzenia ataku. Nie wiedział jaką silą dysponują żołnierze RR, ale musiał założyć, że nie są cienkimi bolkami i że musi dać z siebie wszystko. Obserwował uważnie każdy ruch nacierających na niego osiłków.
- Dwóch na jednego? - zapytał retorycznie, a kiedy jeden z nich zamachnął się pałką w jego stronę, schylił się. Chciał pozwolić przelecieć jego cielesnej masie tuż obok korpusu Haricotto, wymijając go prawie tanecznym krokiem. Po tym przeniósł swoje oczy na drugiego, który nie czekał na swoją kolej i pchał się od razu zaraz za swoim kolegą. Saiyanin miał zamiar zamarkować uderzenie lewą ręką w twarz, ale ostatecznie uderzyć prawą w brzuch, na koniec robiąc nad nim salto.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1130

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 15 1, 2, 3 ... 8 ... 15  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach