Polana

Strona 6 z 14 Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 10 ... 14  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Polana

Pisanie by Admin on Sob Lip 09, 2016 4:12 pm

First topic message reminder :

Polana na skraju lasu. Gdzieniegdzie porozrzucane są stare i pousychane pniaki drzew, potężne skały, które mogą robić za prowizoryczne krzesła oraz gęste krzaki, na których rośnie dzikie jedzenie.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 300

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Polana

Pisanie by Kyuu on Pon Mar 06, 2017 8:30 pm

Minął jakiś czas, trudny do określenia, bowiem nie patrzyła na zegarek, w którym momencie została znokautowana. Tak bardzo koncentrowała się na walce, że takie drobnostki przeszły na dalszy plan. W każdym bądź razie system przywracał się do normy. Procesory ustawione, ustabilizowane, informowały o obrażeniach, którymi trzeba się zająć. Nie był to taki typowy ból, jak odczuwają ludzie, lecz bombardowanie informacjami na temat swojego stanu zdrowia można porównać do mega mocnego kaca po tygodniowym chlaniu. Nic przyjemnego.
Wreszcie otworzyła oczy i ku jej zdziwieniu była sama. Blisko ogniska, które musiał wzniecić Ying, a który to lekko ogrzewał androidkę. Ocknęła się po kilku pierwszych rejestrach otoczenia i spojrzała na ziemię, tuż pod nogami. Leżała tam przepasna księga, którą wzięła do rąk i ostrożnie przewróciła palcami kartki na spis treści. Hm, czekać ją będzie lektura, ale najpierw... jak na kobietę przystało zajmie się swoim obolałym ciałem. Sięgnęła prawą ręką do lewej i odkręciła ją w nadgarstku wyjmując szpulkę z rozpuszczalnymi szwami chirurgicznymi i igłą do precyzyjnego operowania. Musiała sobie zszyć skórę, żeby jako-tako wyglądać. Oprogramowanie do wykonywania zabiegów na własnym ciele wczytało się bez problemu i po wkręceniu sobie lewej ręki na miejsce wzięła się do roboty. Zeszło jej około dwanaście minut, jak zaszyła sobie nawet rozcięty policzek. Miała także specjalistyczną maść, która powinna szybciej stymulować skórę do zrostu. Mimo wszystko część twarzy okryła na nowo bandażem, tak jak i paskudne kolano, które ze szwami wyglądało nieco lepiej niż z otwartą raną, ale niezbyt miło dla oka. W drugiej kolejności zajęła się ubraniem, a raczej strzępkami, które z niego zostało. Pozszywała tu i ówdzie, chociaż miała teraz naprawdę kusą sukienkę. Cóż zrobić, lepiej nie potrafi. Nie zapomniała o włosach, które przeczesała palcami, a potem schowała pod kapturem. W tym też momencie natknęła się na kolczyki, których nie miała, a które zdobiły jej uszy. To coś w formie radaru? Hm, zapyta, jak wróci ten, który jej ofiarował prezent. Może będzie coś na ten temat w papierach w ładnej oprawie?
Tak przygotowana sięgnęła po raz drugi po książkę i zaczęła ją analizować. Czy powinna zająć się szukaniem Sprawiedliwych? Uważała, że skoro zostawili jej lekturę, która dla zwykłego śmiertelnika bez przywilejów ukończyłaby się śmiercią po trzydziestu sekundach, to znaczy, że jeszcze wrócą odebrać cenną księgę. Palcem przebierała po stronicach zmieniając je co kilkanaście sekund. Skanery w oczach utrwalą obraz z pisma na dysk twardy zabezpieczony czterdziesto-pięcio znakowym kodem. Będzie więc mogła, nawet po odebraniu lektury, wracać do złotych myśli czy zasad Masaioshinów, w których szeregach znalazła się po zdanym egzaminie.
avatar

Kyuu

Liczba postów : 38

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Tensa on Pon Mar 06, 2017 10:23 pm

Mg Mode

Nasz pierwszy "bohater" nazywany Shinem, postanowił skorzystać z pomocy alter ego i zmotywować się do pomocy dziecku. Szybko wyruszył szukać wsparcia u reszty drużyny. Razem z dzieckiem wracał do ogniska.-Gdzie idziemy?- zapytało dziecko. W tym samym czasie Shiro postanowił wyrzucić flaszkę i ruszyć na poszukiwania kompana. Po krótkim marszu odnalazł on kompana. Jakie musiało być jego zdziwienie gdy zobaczył, iż Shin nie jest sam.
Kiedy te akcje miały miejsce również Kyuu postanowiła wybudzić się ze stanu hibernacji, zająć się swoim ciałem i przeskanować księgę.

_________________
Myśli|Mówi
~Normalna

Myśli|Mówi
~ Zła
Przydatne Linki:
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 418

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shiro on Wto Mar 07, 2017 10:16 pm

Przypominam, jesteśmy w lesie. Bardzo daleko od polany.

Shiro nie musiał szukać kompana długo. Z początku myślał, że poszedł się odlać czy coś, w końcu różne niebezpieczeństwa mogły czyhać w dziczy. Zastał go jednak niezałatwiającego swojej podstawowej fizjologicznej potrzeby. A przynajmniej nie tej, którą myślał, że załatwi. Otóż, gdy ten właśnie wybierał się w drogę powrotną, jego boku uczepiło się dziecię, jeszcze młodsze od rekrutki. Mogło mieć z siedem lat. Dla osoby tolerującej towarzystwo jakkolwiek inne niż najbliższych przyjaciół ta mała, zdezorientowana istotka mogłaby wydawać się urocza. Jednak wychowany przez tułaczkę samotnik od razu nastawił się do małej sceptycznie. O ile przeróżnych dziwaków jak dziewczyna z gór często widuje się na odludziach i nie stanowią żadnego odstępstwa od normy, o tyle zadbana dziewczynka w samym środku gęstego boru dawno po zachodzie słońca wydawała się być... absurdem. Czystym absurdem. Mogła wyjść na spacer z rodzicami, ale kto normalny rusza się z domu z bachorem grubo po wieczorynce? Gdyby należała do jakiegoś biwaku, nosiłaby stosowny strój, a przynajmniej dzierżyłaby część potrzebnego wyposażenia. Istniało prawdopodobieństwo, iż opiekunowie zostawili ją z pewnych przyczyn. Ale czemu mieliby się aż tak oddalać? Mogła to być także pułapka. Na planecie panowała wojna, a bogowie nie znali jeszcze dobrze świeżo upieczonej Shinjinki. Może brała czynny udział w bitwach? Tyran zapewne uciekał się nawet do najbardziej parszywych metod, jak wykorzystywanie dzieci do ataków z zaskoczenia. Znając Shina, mógł też szybko teleportować się do miasta i porwać smarkacza.  Wśród tych przemyśleń zerknął tylko na poczwarkę groźnie, bo inaczej nie potrafił, a następnie zapytał z rękami w kieszeniach wzrokiem utkwionym w towarzyszu broni:
- Co tutaj robi dziecko?
avatar

Shiro
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 275

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Kyuu on Czw Mar 09, 2017 8:35 pm

Przy ognisku z paliwa Shiro, w lesie

Wreszcie skończyła spisaną historię* przez Yinga (tak jej się wydawało), który natrudził się, by zmieścić w gąszczu liter cenne myśli i wskazówki, oraz podstawową wiedzę na temat odłamu Bogów, których szeregi zasiliła jako szeregowa. Miała od nich atrybut w postaci kolczyków oraz otrzymała prawo do podjęcia nauk u Sprawiedliwych. W głównej mierze to będzie zależało od Androidki, jak bardzo wykorzysta szansę jedną na miliard.
Skończyła przerabiać lekturę, kiedy w jej stronę zmierzali znani jej, przede wszystkim z widzenia, towarzysze z kimś nowym. Małe dziecko, na oko siedem lub osiem lat. Może była córką któregoś z nich? Tak czy inaczej, kiedy zbliżyli się do ogniska, Kyuu stanęła na nogi w gotowości, a księgę trzymała w prawej ręce. Skinęła skromnie na przywitanie przybyłym i podeszła do Shinjina o białych włosach wręczając mu z powrotem otrzymaną książkę mówiąc:
- Dziękuję.
Za tym skromnym słowem kryło się więcej niż tysiąc słów, zwłaszcza, gdy utkwiła na dłużej w czarnych jak węgle spojrzeniu swego poprzedniego rywala. Także skłoniła się lekko w pasie. Szacunek był widoczny, ponieważ niewątpliwie zasługiwał na uznanie. Yang także, to dzięki niemu dostała bilet wstępu do organizacji, która zrzeszać miała w zamiaru samych najlepszych wojowników. Nie mogła odstawać od reszty, ani tym bardziej zostawać w tyle. Musi się podciągnąć.
Nie zamieniła słów z dzieckiem, ani z Yangiem bez wyraźnego pozwolenia. Poprawiła kaptur na głowie skrywając gęstwinę białych jak mleko włosów. Stała niemal na baczność czekając na dalsze wskazówki. Zatęskniła już za uwolnieniem się z mechanicznego ciała, jak to miało miejsce podczas walki z Shiro.

*Jakbyś mi Shiro streścił, albo podesłał linki na PW do najważniejszych zdarzeń dotyczących Maioshinów, to byłaby wdzięczna.
avatar

Kyuu

Liczba postów : 38

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Czw Mar 09, 2017 9:13 pm

Ryu znajduje się bardzo daleko od miejsca pobytu dwójki Bogów i Kyuu






Gdy Ryu wyruszył z gór zaczął się zastanawiać, co powinien zrobić, ale naszła go pewna myśl. Postanowił się on jej posłuchać.  Zamierzał on wykonać trening w lesie, w którym wcześniej dostał tęgie lanie od Haricotto. Sam nie wiedział ile już leci. Pięć minut, dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści a może godzinę? Nie potrafił tego stwierdzić, ale po chwili postanowił już sobie nie zaprzątać tym swojej głowy. Leciał, a jego oczom zaczął ukazywać się las. Po kilku minutach lotu postanowił wylądować, lecz nie w miejscu gdzie walczył on i Haricotto, ale w innym. Cóż można określić je jednym słowem – ''drzewa’’.  Jedyne, co widział to drzewa.  No cóż nie ma się, co dziwić w końcu w takich miejscach jak to, jest pełno drzew. Zaczął się zastanawiać jak zaplanować trening, gdy nagle usłyszał potężny wybuch, a pobliskie drzewa zostały zrównane z ziemią… No dobra przesadziłem trochę… Fakt Ryu usłyszał wybuch, ale nie był on zbyt potężny i wcale pobliskie drzewa nie zostały zniszczone. Po chwili zauważył, że drzewo, które znajdowało się prawdopodobnie dwadzieścia metrów od jego pozycji zostało zniszczone. No cóż zaczął się zastanawiać, jaki był tego powód, ponieważ drzewa od tak sobie nie wybuchają. No właśnie, był to wybuch, więc zaczął się rozglądać na wszystkie strony. Pomyślał, że ktoś musiał wysadzić je pociskiem ki, więc szukał nadawcy owego pocisku. Po chwili w powietrzu zauważył pewną sylwetkę. Zdawała się mu jakby znajoma. Po chwili dostrzegł jak ciało zaczęło obniżać swój lot, a w końcu znalazło się na ziemi. Dostrzegł, że był to mężczyzna a potem rozpoznał w nim swojego wuja. Jego radość była bardzo duża z powodu, iż mógł się on spotkać z członkiem swojej rodziny.
- Wuju Hiro miło cię widzieć!
Zaczął biec w jego stronę i machać mu na powitanie. Gdy znalazł się przy nim, niespodziewanie otrzymał on uderzenie w twarz, po czym upadł na glebę. Było to spowodowane, iż mężczyzna podciął go. Ryu nie mógł pojąć, dlaczego został zaatakowany przez niego.
- Dlaczego mnie uderzyłeś?
Powiedział w jego stronę. Hiro milczał przez chwilę a w końcu przemówił.
- Nareszcie… Ile można na ciebie czekać? Nie dawałeś znaku życia od kilku dni. Myśleliśmy że… już nie żyjesz… że RR cię dopadło. Wiesz jak twoja matka się o ciebie martwiła?! Codziennie mi zawracała głowę tym, że mam lecieć i cię szukać, ale ja wiedziałem, że musisz żyć. Tak łatwo RR by cię nie zabiło. No do pewnego momentu tak myślałem. Co jakiś czas przychodziłem do tego lasu, aby sprawdzić czy może nie ma cię tutaj. Przeczesywałem las, ale nie udawało mi się ciebie znaleźć. Więc stwierdziłem, że jednak… nie żyjesz, ale coś mi podpowiadało, aby się dziś udać do lasu. No i proszę znalazłem cię. Mam nadzieję, że przez ten cały czas nie obijałeś się tylko ćwiczyłeś. Przeprowadzę ci trening, tak jak zawsze.
- Rozumiem. – Powiedział po całej wypowiedzi jego wuja, po czym kontynuował – Przez te kilka dni poświęciłem się walce z RR. Przepraszam, że nie dałem znaku życia, po prostu nie byłem w stanie tego zrobić, ale jak widzisz żyję i czuje się silniejszy. Zacznijmy trening wuju.

Trening do statystyk

Na samym początku zaczęli od rozgrzewki. Ryu wykonał najpierw sto pompek przy użyciu obydwu rąk, potem, aby utrudnić mu nieco sprawę wuj kazał mu wykonać dokładnie tą samą ilość, ale tym razem na jednej ręce. Więc rozstawił szeroko nogi, swoją lewicę położył na plecach a prawicę po środku, aby dobrze rozłożyć ciężar ciała. Było to utrudnienie, ale udało mu się. Chłopak myślał, że to koniec pompek, ale mylił się. Tym razem miał wykonać dokładnie tą sama ilość, ale przy użyciu lewej ręki.
- Jeden, dwa, trzy, cztery… pięć… pięćdziesiąt pięć…
Tak sobie liczył nasz bohater w myślach ile to pompek już zrobił. Gdy skończył, przyszła pora na brzuszki. Tutaj liczba była o wiele większa, bo miał wykonać trzysta powtórzeń. Cóż dla Ryu nie było w tym żadnego problemu. To ćwiczenie wolał o wiele bardziej niż pompki, ponieważ po prostu było dla niego ono zwyczajnie łatwiejsze w wykonaniu i mógł po prostu wykonać większą ilość powtórzeń niż przy pompeczkach. Po paru chwilach zrobił te trzysta brzuszków, więc teraz idąc za ciosem czekały go przysiady. Przysiady jak to przysiady nic skomplikowanego w tym nie było, całe ćwiczenie było oczywiste, a Ryu znowu miał wykonać ilość trzystu powtórzeń. Wykonał je bez większego problemu. Potem wykonał piętnasto minutowy bieg. Pierwsze pięć minut biegł truchtem, a resztę dziesięciu minut biegł na pełnym sprincie. Oczywiście wszystko było odliczane ‘’na oko’’, ponieważ nikt z naszej dwójki nawet nie miał stopera. Po biegu przyszła pora na resztę ćwiczeń.  Na pierwszy ogień poszły krążenia ramion, przedramion a na końcu nadgarstków. Raz w jedną stronę, a raz w drugą. Przyszła pora na skoki z unoszeniem kolan do klatki piersiowej.  Wykonał dwadzieścia takich skoków. Rozpoczął krążenia bioder. Kilka razy w prawą i kilka razy w lewą stronę, a także kilka razy do przodu i do tyłu oraz na boki wykonując ruch taki jak wahadło. Gdy rozgrzewka się już skończyła przeszli do właściwego treningu. Podeszli do drzewa, po czym Ryu miał je atakować tak jakby było ono żywym przeciwnikiem. No cóż tutaj sprawa była prosta, ponieważ drzewa nie mogło się ruszać, ale to miało być na dobry początek. Przyjął pozycję, lewą nogę wysuwając do przodu, prawą rękę trzymając blisko tułowia a lewą na wysokości nosa, po czym ruszył na swojego niezbyt żwawego przeciwnika. Zaczął od wyprowadzeniu kilku prostych na miejsce, które obrał sobie jako brzuch przeciwnika. Kilku, czyli dokładniej pięciu uderzeń. Odskoczył do tyłu, po czym podbiegł i zaatakował nogą w prawy bok drzewa. Wykonał dwa kroki do tyłu i dwa na lewy bok, po czym wykonał ten sam atak tylko tym razem w lewy bok. Odbiegł do tyłu i podskoczył do drzewa, po czym uderzył trzy razy w miejsce które miało być twarzą jego przeciwnika i dwa razy w miejsce gdzie miał być brzuch. Wykonywał tą kombinacje, co jakiś czas zmieniając ją lub dodając do tego wyskok i zaatakowanie kolanem w twarz lub atak nogą w głowę. Próbował także markować cios swoją lewą ręką, po czym zaatakowałby prawy bok swojego przeciwnika oczywiście swoją prawicą. Kilka dobrych minut trwała ta jednostronna walka. Gdy kazano mu przestać zauważył, że od tego walenia w drzewo zdarła mu się skóra na kostkach. Nie przeszkadzało mu to bardzo a i nie krwawił on tak jak przy pierwszej próbie takiego atakowania drzewa. Gdy skończyło się walenie w drzewo, ruszyli oni głębiej do lasu w poszukiwaniu dzikich zwierząt, lecz powód ten nie był znany Ryu. Biegli, ponieważ  Hiro nie chciał marnować zbyt dużo czasu na szukaniu dzikiego zwierzęcia. Postanowili zwolnić, a gdy usłyszeli szelest, który pochodził od strony krzaków postanowili się zatrzymać.
- Kimkolwiek jesteś pokaż się!
Wykrzyczał w stronę krzaka,  a po chwili ukazała się postać. Był to niedźwiedź. Nie był on specjalnym przedstawicielem swojego gatunku. Taki zwyczajny niedźwiedź z brązową sierścią. Ryknął w stronę dwójki wojowników, lecz nie zrobiło to na nich wrażenia. Mężczyzna postanowił wlecieć na drzewo i obserwować zdarzenie, ponieważ to właśnie Ryu miał się z nim zmierzyć.
- Czyli jak rozumiem mam z nim walczyć?
Zapytał, po czym jego wuj odparł.
- Tak. Pokaż co potrafisz.
Skończyli dialog, a zwierz postanowił stanąć na swoich dwóch tylnych łapach, aby wydawać się większym i pewnie z zamiarem przestraszenia chłopaka. Ten lekko się wzdrygnął, lecz nie spanikował. Gdy zwierze zrozumiało, że nie da rady przepłoszyć ludzi postanowił zaatakować. Rozpoczął szarżę na naszego bohatera, lecz Ryu wyczekał odpowiedni moment i przeleciał sobie nad zwierzęciem. Gdy wylądował na ziemi, zwierze wyglądało na naprawdę zakłopotane. No cóż nie codziennie się spotyka latających ludzi, a dla zwierząt jest to pewnie jeszcze dziwniejsze. Ryu przyjął pozycję i czekał na ruch miśka. Gdy pożeracz miodu znalazł się przed chłopakiem, postanowił się on zamachnąć swoją prawą łapą. Chciał on w taki sposób zaatakować wojownika, lecz zdążył on odskoczyć do tyłu i uniknąć ciosu niedźwiadka, po czym czekał na jego dalszy ruch. Gdy znów zwierze się zbliżyło do niego to postanowiło znów się zamachnąć, lecz tym razem swoją lewą łapą. Znów udało się uniknąć ciosu zwierzęcia odskakując do tyłu, lecz po tym odskoku podbiegł on do swojego przeciwnika i sprzedał mu dwa ciosy w pysk i trzy kopnięcia znów w to samo miejsce.  Zwierze upadło. Nie mogło się ono równać z siłą Ryu. Dzisiaj niedźwiedź trafił na silniejszego.
- No dobra. Dzisiaj ci jeszcze coś pokaże.
Powiedział mężczyzna do chłopaka, po czym wrócili w początkowe miejsce. Cóż to, co chciał pokazać Ryu było pewnym ''ćwiczeniem’’. Miał się położyć na plecach. Gdy był już gotów, Hiro zaczął chodzić po jego brzuchu. Czasem skacząc. Trwało to jakieś pięć – dziesięć minut. Celem tego ćwiczenia było wzmocnienie mięśni brzucha.
- Wojownik musi być silny i szybki, ale także wytrzymały. Bo co ci z tej siły i szybkości, jeżeli otrzymasz kilka ciosów w brzuch i już leżysz? Więc musisz być twardy. No dobrze, to by był koniec treningu.
Powiedział do chłopaka. Ryu w końcu mógł odpocząć po dzisiejszym wysiłku. Położył się pod drzewem i zaczął rozmowę ze swoim wujem, który siedział na gałęzi.
- Wuju nigdy mi nie powiedziałeś, dlaczego mi się udało wzlecieć w powietrze. Jak to możliwe?
Mężczyzna wyglądał na zastanawiającego się jakby szukał odpowiedzi na to pytanie, a już po chwili mu odpowiedział.
- Widzisz, jest to spowodowane pewną energią. Jest ona nazywana energią ki. Każdy człowiek ją ma, ale bardzo mało osób jest o niej świadom. Po odpowiednim treningu każdy by był w stanie jej używać. Właśnie dzięki tej energii jesteś w stanie latać lub wypuszczać ze swojej lewej lub prawej dłoni pociski ki.
- To niesamowite. Czyli jest jakaś energia, którą mogę wykorzystać do takich celów. Ciekawe czy oprócz latania i pocisków ki także można ją wykorzystać, ale do czego innego. Zaraz. Przecież Haricotto także potrafił latać, a Tensa wypuściła wtedy jakiś niebieski promień. Czyżby używali właśnie tej energii? Wydaje mi się, że tak. I jeszcze ten czarny. Jak on miał? A no tak, Jirri. On także korzystał z umiejętności latania. Wydaje mi się, że ta cała energia ki jest w każdym niezależnie od tego, kim się jest.
Pomyślał. Gdy tak rozmyślał zaburczało mu w brzuchu, więc było to oznaką, że pora coś przekąsić.
- Idę poszukać czegoś do jedzenia, zaraz wracam.
Powiedział do swojego nauczyciela, po czym ruszył w poszukiwaniu jabłek. Gdy tak szedł zaczął sobie przypominać stare czasy, jak to pierwszy raz uniósł się w powietrze. Kilka sekund w powietrzu i upadł twarzą na glebę albo godzina czekania aż pojawi się ki blast i jedynie pojawił się malutki pocisk ki. Tak to było ciekawe. Teraz jest na znacznie innym poziomie niż teraz. Fakt oprócz tego, że bez problemów wznosi się w powietrze i lata ile fabryka dała no i wypuszcza sobie pociski ki po paru sekundach albo nawet szybciej i, że jeszcze wie jak się bić, to nic się w sumie nie zmieniło. Nadal ciekawiły go słowa, Saiyanina które mu wtedy powiedział. Ryu nadal nie wiedział, o co mu wtedy chodziło. Czyżby naprawdę chciał go trenować?  Chłopak nie pogardziłby tym. Zauważył, że siła jego wuja nawet nie przewyższa siły Haricotto. Gdy tak szedł w końcu udało mu się trafić na drzewo, a na nim znajdowało się pełno jabłek. Więc podleciał i zerwał kilka. Gdy już znajdowały się w jego ramionach wylądował na ziemi, usiadł i zaczął je jeść ze smakiem. Po kilku minutach skończył posiłek i wrócił się do swojego mistrza. Przypomniał sobie, że musi wrócić na wyspę Kame.
- Wybacz wuju, ale będę musiał chyba was opuścić na dłużej.
- Znowu? Dlaczego?
- Dostałem propozycje treningu u pewnego potężnego wojownika. Wydaje mi się, że tak szybko was nie odwiedzę.
- Rozumiem. Póki co, niczego cię nie nauczę. Powiem twojej matce, że udałeś się na trening, aby przestała się już o ciebie martwić.
- A jak się czują Misako i Aiko?
- Wszystko u nich w porządku. Tylko cały czas pytają, kiedy wrócisz.
- Cieszę się, że wszystko dobrze.
Ryu mówił tu o swoich młodszych siostrach, gdyby ktoś nie wiedział i nie przeczytał jego KP, ale autor tego posta odradza czytania tego, ze względu na poziom, a właściwie brak poziomu w jakim została ona napisana. Gdy Ryu stwierdził, że już odpoczął wstał na równe nogi.
- Ruszam.
- Rozumiem. Pewnie, gdy wrócisz będziesz już silniejszy ode mnie. – Zaśmiał się po tych słowach, po czym kontynuował – To bardzo dobrze. Jeżeli chcesz zniszczyć kiedyś RR musisz stawać się coraz silniejszym. Gdybyś wrócił po prostu leć tutaj. Będę przychodził dokładnie w to miejsce co tydzień, a teraz leć.
Po tych ostatnich słowach Ryu zaczął się wznosić w powietrze i powoli lecieć, machając na pożegnanie swojemu nauczycielowi.
- Do zobaczenia wuju Hiro, z pewnością się jeszcze spotkamy.
Po czym zaczął lecieć przed siebie w kierunku wyspy Kame mając nadzieję, że Haricotto i Tensa już wrócili.
________________
z/t Teren przed domem kame sennina
avatar

Ryu

Liczba postów : 156

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Laptor on Pon Mar 13, 2017 6:21 pm

MG


Trochę dziwna sytuacja, szczególnie dla osoby przejmującej narrację (czyli mnie), jednakże teraz w tej sytuacji mieliśmy sytuację następującą. Paliło się ognisko z paliwa, które wyczarował Shiro, wszyscy się przy nim ogrzewali, nawet android, którym była piękna niewiasta skrywająca się pod bandażami bo tak została zaprogramowana, miała iluzję prawdziwych odczuć, jakie dotykały żywy organizm. Shiro znajdował się niedaleko, ciągle myślał gdzie podział się jego kompan, który o dziwo wrócił z dzieckiem! Biedaczysko zgubiło się, i zamiast lecieć szukać rodziców ten shinjin poleciał z płaczem do towarzyszy by oni wymyślili coś za niego. Generalnie pomysł średni, poszedł po pomoc do kobiety robota i zimnym jak lód sercu (i to nie jest przenośnia) oraz do obojętnego shinjina, który wychowywany nie był wcale na opiekunkę. Jego charakter był raczej obojętny. Pozostało przekonać wszystkich, że warto zająć się dzieckiem, wszyscy mogli też się rozdzielić i tylko Shin mógł polecieć na poszukiwania rodziców (co wam doradzam bo Shin jest mniej aktywny przez jakiś czas). Tylko co chcieliby robić Shiro i Kyuu? Mieli jakiś pomysł na spędzenie czasu? Czy zwyczajnie nie chcieli się nikomu rzucać w oczy na tej planecie pogrążonej wojną? Oby jednak mieli plan na swoją podróż, bo będzie nudno.

_____
Przejmuje misję Tensy. Kolejność Shiro/Kyuu/Shin obojętna.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1066

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shiro on Wto Mar 14, 2017 11:02 pm

Shiro nie rozumiał motywów, jakimi kierował się współzałożyciel wspaniałego boskiego odłamu, by od tak zaprowadzić do nich dziecko znalezione niewyjaśnialnym cudem w lesie. Po prostu, poszedł się podczas egzaminu przejść i wrócił z dziewczynką odzianą w sukienkę. Jak już wpadł na nią przez przypadek, przechadzając się między drzewami, nie mógł poświęcić chwili, by poszukać jej rodziców? Co prawda, spacer z latoroślą o takiej porze nie wydawał się być mądrym pomysłem dla opiekuna nawet takiemu wychowanemu przez dziczę samotnikowi jak białowłosy, lecz istotka ta na pewno nie mogła przemierzać gęstego boru, oddalonego o długie mile od cywilizacji, samemu.
Shin zaprowadził malutką wprost do tymczasowego obozu Masaioshinów. Wzniecone ki blastem i powiększone dodatkowo kapką wódy ognisko wciąż paliło się w najlepsze i rozgrzewało osoby znajdujące się w pobliskim terenie. Bogowie powitani zostali przez dziewczynę, która zaskakująco szybko odzyskała przytomność. Co więcej, najwyraźniej przestudiowała już całą księgę, o czym świadczył gest zwrotnego wręczenia jej autorowi. Wyraziła także wdzięczność za przyjęcie do elitarnej grupy krótkim "dziękuję". Nie zapomniała również o okazaniu należytego szacunku, bądź co bądź, pustelnik był teraz jej mentorem i choć jego garstka mu się należała. Jednakowoż okazała go w sposób nie tak przesadny jak wszyscy Kaio. Od ich kwiecistej mowy i przesadnych komplementów szermierzowi zbierało się na wymioty. Niewiasta zachowała subtelność, uniżając się wyraźnie, lecz mieszcząc je w skromnym ukłonie.
Nauczycielowi się to spodobało. Nawet bardzo. Miał jednak z tym jeden problem, a mianowicie nie wiedział jak się w takiej sytuacji zachować. Zawsze to on musiał darzyć respektem starszych rangą od siebie, przykładowo wykorzystującego go na każdym kroku Kaikona. Czuł się niezręcznie.
Uznał, iż najadekwatniej będzie zdematerializować encyklopedię pstryknięciem i kiwnąć głową na znak aprobaty. Nie odezwał się przy tym ni słowem. Jego wyraz twarzy również był poważny, lecz po uniesionych nieco brwiach i ciut zmrużonych oczach, wywnioskować można było zadowolenie.
Sprawiedliwy przeszedł się powolutku i oparł się o to samo drzewo, przy którym spożywał tego wieczoru kolację, i wsadził ręce w kieszenie. Nie wiedział co począć z dzieciną. Z pewnością znacznie się już oddaliła od sprawujących nad nią opiekę ludzi. Otworzył usta, by skomentować idiotyczne zachowanie kompana, ale wypuścił tylko nimi powietrze, rezygnując z podjęcia się wypowiedzi. Małolata mogła być głodna. Poza tym chciał ją zająć na chwilę, by porozmawiać z towarzyszami. Wytworzył przed nią tyci stoliczek z równie drobnym krzesełkiem, doskonałym pod jej wzrost. Ten nakryty był skromnym, białym obrusem, na którym postawiony został talerz. Nie miał pojęcia, czym żywią się ziemskie dzieci, więc po prostu wypełnił go dwoma aromatycznymi kanapkami z dżemem. Obok naczynia stworzył też czekoladę, byleby tylko bachor żarł i nie zawracał im na razie głowy.
Kiedy poczwarka, jak miał nadzieję, pałaszowała właśnie swoje danie odezwał się do kompanów, a w szczególności do Shina:
- Nie wiem co ci strzeliło do łba, żeby zaprowadzić ją do nas - Kyuu chyba pierwszy raz zarejestrowała jego głos. - Musimy znaleźć jej rodziców, pewnie są gdzieś niedaleko. Wątpię, by poza nimi ktoś w pobliżu się tu kręcił. Potrafisz wyczuwać energię śmiertelników czy coś? - spytał. Nie miał o tym pojęcia, lecz zakładał, iż jego przyjaciel u Time Breakersów zdobył wraz z siłą sporo doświadczenia. Podszedł do małej i nachylił się: - Jak wyglądają twoi rodzice? I jak się tu znalazłaś o tej porze? - starał się zabrzmieć miło, co nie za bardzo mu wyszło.
avatar

Shiro
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 275

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Kyuu on Sro Mar 15, 2017 7:30 pm

Shiro powinien być mniej skromny. Po takiej lekcji jaką otrzymała androidka podczas testu naprawdę zasługiwał na uznanie. Co prawda mogła lepiej okazać szacunek Masaioshinowi, lecz nie miała aż tak ludzkich nawyków. Wszak jak to wspomniał narrator, trochę lodu skrywała w sobie dziewczyna w bandażach. Może niekoniecznie specjalnie, jednak wrażenie to wrażenie. Pustelnik mógł być z siebie zadowolony, bo mimo że walczył z o wiele słabszą przeciwniczką, nie strącił ją jak muchę jednym ciosem pokazując także robotowi, że nie była traktowana z góry. Bardzo szlachetna postawa, trzeba przyznać szczerze.
Chciałaby też poznać bliżej Yanga, który nie tylko był nieprzewidywalny, ale niesamowicie tajemniczy. Czy to taka norma, by Bogowie byli aż tacy skryci? Nie mogła oprzeć się wrażeniu, że pod tą powłoczką uśmiechniętego, pełnego entuzjazmu i rozdawnictwa pozytywnej energii czai się olbrzymia moc, a może i jeszcze większe szaleństwo. Kto od tak, mając na pewno wielką moc, zajmowałby się ludzkimi dziećmi, które z powodu prześladowań Organizacji RR, do której formalnie jeszcze należy, traciły domy, rodziny a nawet życie? Kolejny dowód na szlachetność i sprawiedliwość.
Kyuu mogła spróbować poszukać w bazie danych kogoś, kto wyglądałby jak dziewczynka, aczkolwiek z tego co wie to posiada jedynie wykaz wszystkich członków Organizacji RR. Ta osóbka była za młoda, aby przynależeć do armii. Gdyby powiedziała o sobie coś więcej... chociażby swoje imię, imię jej rodziców, o które zabiegał białowłosy. Cokolwiek.
Ying starał się zapewnić nowemu obiektowi zainteresowań nie tylko coś do jedzenia, ale i wycisnąć z dziecka jakieś informacje. Oberwało się nieco Yangowi za ów zachowanie, lecz nie widziała w jego zachowaniu nic złego. Mógł przecież uratować to dziecko przed watahą wilków czy innym zagrożeniem. Nie wiedziała przecież jak doszło do ich spotkania.
Natomiast przyszła Kyuu do głowy jeszcze jedna myśl. Wiązała się ona z połączeniem się z bazą danych policji w sprawie zaginionych osób. Jeśli mała została ujęta w tym rejestrze, będą mogli oddać ją na komisariat. O ile w ogóle mężczyzna z czarnym irokezem pozwoli na takie działanie. Poszperać informacji online nie zaszkodzi, musiała jedynie na jakiś czas wyłączyć się z konwersacji i szukać łączności w lesie. Z zasięgiem bywa różnie, lecz LTE powinno zdziałać cuda. Gorzej jak nadajnik przejęły osoby, którym nie zależy na odnalezieniu zaginionych. Nigdy nic nie wiadomo. Zatem jej oczy lekko zaświeciły się na biało i szukała jakichkolwiek informacji z działu o zagubionych małolatów. Jeśli dowie się czegokolwiek o kimś, kto przypominał dziewczynkę, powie na głos, chociaż wszystko zależy od jej przełożonych. Jak mogli zauważyć, nie była zbyt rozmowna, ale nawet w milczeniu potrafiła działać. Oby tylko zdołała jakoś pomóc, miała spore długi do spłacenia Bogom.
avatar

Kyuu

Liczba postów : 38

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Nie Mar 19, 2017 9:40 pm

Ryu znajduje się bardzo bardzo bardzo daleko od miejsca pobytu Bogów i Kyuu, i nie zamierza się wtrącać w ich przygodę.


Nasz bohater postanowił wyruszyć z wyspy Kame. Chciał polepszyć swoje umiejętności, więc gdzie mógł polecieć? Leciał tak zastanawiając się i nawet nie spostrzegł, a już leciał nad lądem. Postanowił on skierować się w stronę lasu. Cóż nie widział sensu, aby lecieć w stronę gór, a las wydawał mu się odpowiednim miejscem na przeprowadzenie treningu. Po kilku minutach Ryu zauważył na horyzoncie pojawiające się drzewa. Gdy już leciał tak dobrą chwilę, postanowił wylądować. Cóż, nic po za drzewami nie widział. Nie spodziewanie zaczęło mu burczeć w brzuchu. Chłopak miał teraz do wyboru albo zacząć trening lub coś przekąsić.
- Chyba nic się nie stanie jak sobie coś zjem przed treningiem.
Powiedział sobie w duchu, po czym zaczął wypatrywać jabłek tak jak zawsze, gdy tylko znajdował się w lesie. Po chwili zauważył kilka na pobliskim drzewie. Podleciał i zerwał kilka. Usiadł pod tym właśnie drzewem i rozpoczął konsumpcję.  Gdy skończył jeść, zaczął się robić senny. Stwierdził, że może sobię zrobić krótką drzemkę. Więc zamknął oczy i zasnął.
avatar

Ryu

Liczba postów : 156

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Nie Mar 19, 2017 10:07 pm

Testowy Mistrz Gry


Ryu obudził trzask łamanych gałęzi. Coś się do niego zbliżało z głębi lasu. Było dość ciężkie. W okolicy odleciały spłoszone ptaki. Przebiegły mu obok nóg zające. Co tu się wyprawiało? Nagle przed Ryu stanęła mała dziewczynka. Ubrana była w te same ciuszki co wtedy, gdy jej mózg wylewał się z dziury po kuli kapitana z Armi Czerwonej Wstęgi. Spojrzała na Ryu i zaczęła płakać. Rozłożyła rączki i podeszła do niego na jeszcze jeden kroczek, swoimi o dziwo całymi nóżkami.
-Braciszku Ryu... To.. Ja..
Płakała i chyba czekała na przytulasa.
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Laptor on Nie Mar 19, 2017 10:20 pm

MG


Niespodziewanie dla wszystkich Shin jako współzałożyciel Masaioshinów (chyba), chociaż uważał się za jego przywódcę, po prostu odleciał daleko daleko bez słowa... Może obraził się na słowa Shiro, który postanowił skomentować zachowanie kolegi? W każdym razie długo nie minęło a bardzo szybko Shin zniknął im z oczu. Natomiast androidka pozostawała cicha i tajemnicza, nie odezwała się nawet jednym słowem. Była raczej nie zręcznie... Pozostawała kwestia dzieciaka, które spytane o szczegóły odpowiedziała tylko:
- Są tacy jak wy. Duzi są. Mają włosy, mama ma dłuższe, żółte takie. Tata miał kalosze. Ładne, ozdobiłam mu. Chyba się zgubiłam.
________
Kolejność Kyuu/Shiro obojętna.


Ostatnio zmieniony przez Laptor dnia Pon Mar 20, 2017 7:08 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1066

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Nie Mar 19, 2017 10:49 pm

Gdy nasz bohater smacznie drzemał sobie nie wiadomo już ile, nagle wybudził go jakiś dźwięk. Był on mało znaczący. Bardziej znaczący był fakt, iż do Ryu zbliżało się coś z głębi lasu. Musiało być to coś o dużych rozmiarach.  Co to było? Nie wiadomo. Aczkolwiek  była to tylko kwestia czasu . Z okolicy odleciały spłoszone ptaki, a po chwili obok jego nóg przebiegły zające. Ile? To raczej nie było ważne. Ważne było to, co się pojawiło, a właściwie kto się pojawił przed jego oczyma. Ryu nie dowierzał. Nie spodziewał się. Nie mógł uwierzyć, że ona naprawdę tu jest.  Była to Juuka. Była ona ubrana tak samo jak ostatnio. Spojrzała na Ryu, po czym zaczęła płakać. Podeszła do chłopaka jeszcze bliżej. Niesamowitym faktem było to, że posiadała obydwie nogi. Na słowa dziewczynki chłopak uronił łze. Musiało to być dla niego duże przeżycie. Myślał, że nie żyje, ale jednak stoi przed nim. Postanowił podbiec do niej i przytulić ją najmocniej jak potrafił tak, jakby nie chciał jej już nigdy puścić.
- Juu… ko. Ty… tak się cieszę, że nic ci nie jest. Przepraszam… że pozwoliłem was skrzywdzić… ale jesteś cała.
Płakał. Prawdopodobnie mogło być to spowodowane szczęściem, że osoba, którą uważał za martwą jednak stoi przed nim, a nawet przytula ją. Nie zastanawiał się czy to normalne, że widział jak jest ona zabijana przez kapitana RR, a teraz jest tu. Nie chciał sobie teraz tym zaprzątać głowy. Cieszył się tą chwilą. Po pewnym czasie znowu przemówił.
- Gdzie jest Brey? Czy też jest tutaj z tobą? Chciałbym go zobaczyć.
Zamilkł i pozwolił mówić dziewczynce.
avatar

Ryu

Liczba postów : 156

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Pon Mar 20, 2017 9:10 pm

Miszczu Game


Gdy tylko Ryu przytulił dziewczynkę, jego ciałem wstrząsnął spazm bólu. Mały android raził go właśnie prądem. Jednak nie zwyczajnym prądem... Ryu mógł czuć jak jego KI jest w nim blokowana. Tak jakby odchodziła gdzieś w dal... Tak daleko, że ziemianin nie zdoła jej zbyt szybko sięgnąć. Następnie dziewczynka wybuchła w ramionach chłopaka, zadając mu poważne obrażenia. Jednak to nie koniec. Od tyłu do Ryu zbliżał się brat dziewczynki. Szedł z rozłożonymi rękoma i uśmieszkiem na twarzy. Chyba pora zwiewać...



_______
Ryu-Brak moźliwości używania Ki do końca przygody.
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Pon Mar 20, 2017 9:50 pm

Cóż, sytuacja nie była zbyt ciekawa dla Ryu. Gdy tylko chłopak przytulił dziewczynkę, nawet nie zdążył nic powiedzieć, ponieważ poczuł ból, ale do małych on nie należał. Był on spowodowany tym, że nasz bohater był rażony prądem, jednak było coś jeszcze. Było to niespotykane zjawisko. Chłopak czuł jak cała energia ki, jakby ulatnia się. Tak jakby ktoś za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, pozbawił go jej. Gdy Ziemianin poczuł, a właściwie już nie czuł swojej energii, nastąpił wybuch. Dziewczynka eksplodowała w ramionach chłopaka. Wrzasnął z bólu, lecz nie spowodował on, że nie był on wstanie wstać bądź wykonać jakiekolwiek innej akcji. Fakt ból był okropny, ale nasz bohater nie był przecież zwykłym człowiekiem. Był o wiele wytrzymalszy od zwykłego przedstawiciela własnego gatunku, a pewnie kogoś innego taka eksplozja mogłaby zabić. Wracając jednak do meritum. Gdy ogarnął się, kątem swojego oka ujrzał, że za jego pleców zbliżał się Brey, brat Juuki. Nieprawdopodobne, a jednak.  Chłopiec wyglądał na wesołego. Ryu w tym momencie wszystko zrozumiał. Nie byli oni prawdziwi. Musieli być jakimiś robotami stworzonymi na ich podstawie. Chłopak nie chciał walczyć. Nie potrafił uderzyć kogoś, kto przypominał bliska mu osobę. Za pewne podróbka Breya zbliżała się w takim samym celu, jaki miała podróba Juuki. Czyli wywołać eksplozję. Cóż, Ryu nie chciał podjąć walki, więc postanowił oddalić się od tego miejsca, jak najdalej. Ruszył w przeciwnym kierunku, w jakim podążał mały przybysz. Zaczął biec na pełnym sprincie. Nie zamierzał się jak na razie odwracać. Po prostu chciał uciec od tego miejsca, jak najszybciej. Nie rozumiał tego, dlaczego ktoś mógł chcieć stworzyć roboty na podstawie dwójki młodych dzieci, i dlaczego to właśnie jego zaatakowały. Nie próbował on unosić się w powietrze, ponieważ wiedział, że energia, którą aktualnie stracił pozwalała mu na to, więc nie byłoby sensu tego robić. Biegł cały czas przed siebie, ale jak to się wszystko skończy? Tego nie wie nikt.
avatar

Ryu

Liczba postów : 156

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Sro Mar 22, 2017 8:23 am

Miszczu Giereczki


Ryu biegł i biegł, jednak jeśli choć raz odwróciłby siè do tyłu, zauważyłby, że chłopiec nie znika z pola widzenia. Ciągle jest w takiej samej odległości. Jak to możliwe?
Ryu w końcu potknął się o wystający korzeń. Pech chciał, że zaraz przed nim był spadek w dół. Sturlał się po zboczu pagórka, zaczepiając o wystające korzenie. Jednak to dało mu pewną okazje. Android go w tej chwili nie widzi. Będzie mógł się schować. Tylko gdzie? Obok Ryu była jedna gęsta kępa krzaków, około 10 metrów od niego, wyżłobiona w zboczu pagórka, znajdowała się jakaś stara jama po niedźwiedziu. Zawsze mógł jeszcze wejść na wielki dąb z rozłożystą koroną, który rósł 5 metrów od niego.
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Sro Mar 22, 2017 3:21 pm

Chłopak biegł przed siebie cały czas. W pewnym momencie postanowił spojrzeć przez swoje lewe ramię, czy jest bezpieczny. Był zaskoczony, że pomimo tego, iż ciągle biegł, chłopiec nie oddalał się od naszego bohatera. Gdy spoglądał przez ramię, nie zauważył wystającego korzenia i już po chwili potknął się o niego, a potem zauważył spadek prowadzący w dół.
- Szlag by to trafił.
Powiedział do siebie za nim sturlał się w dół. Cóż nie było to zbyt przyjemne, ponieważ znajdowało się wiele wystających korzeni, o które nasz bohater zaczepiał. Gdy znalazł się już na dole, chwilę mu zajęło to, aby się ogarnąć, ale dzięki takiemu zbiegu wydarzeń marna podróbka Breya, nie widziała go. Nasz bohater miał czas, aby znaleźć kryjówkę w której mógł się ukryć.  Miał kilka opcji do wyboru. Pierwszą, było schowanie się w kępie krzaków, która znajdywała się blisko jego pozycji. Druga opcją było przeniesienie się do jakiejś starej jamy, która prawdopodobnie należała do niedźwiedzia. Znajdowała się około dziesięć metrów od miejsca, w którym się znajdował. No a ostatnią, czyli trzecią opcją było wejście na drzewo i schowanie się w jego koronie. Znajdowało się ono jakieś pięć metrów od Ryu.
- No dobra. Mam trzy opcje do wyboru. Gdybym schował się w tej jamie istnieje prawdopodobieństwo, że mógłbym tam spotkać niedźwiedzia lub inne dzikie zwierze, ale nie muszę. Powinienem odrzucić opcję wspinaczki na drzewo. Nigdy nie byłem w tym dobry. W sumie to nawet nigdy nie próbowałem wejść na drzewo, więc nie mam pewności, że mi się uda. Te krzaki wydają mi się najlepszym wyjściem. Zaoszczędzę czas, który mógłbym stracić na przejście do tej jaskini. No dobra… ustalone.
Pomyślał. Jak postanowił tak zrobił. Po chwili na kucaka ruszył w stronę swojej tymczasowej kryjówki. Wszedł w krzaki i czekał na dalszy rozwój wypadków.
avatar

Ryu

Liczba postów : 156

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shiro on Sro Mar 22, 2017 8:11 pm

Shiro nie był bynajmniej zaskoczony zachowaniem Shina. Nie znał motywów, jakimi kierował się jego przyjaciel, by od tak bez słowa odłączać nagle od grupy i nie za bardzo go one obchodziły. On i tak zawsze wracał, więc tym razem pewnie też tak zrobi. Większym natomiast problemem była dziewczynka, która udzieliła dokładnie takiej odpowiedzi, jakiej można się było po niej spodziewać. "Noooo mama i tata to som tacy duuuzi i majom rence i nuszki." Wspomniała tylko coś o długich włosach i kaloszach, ale ten opis wciąż nie dodawał niczego do obrazu statystycznego mieszkańca błękitnej planety. Bóg westchnąwszy spokojnie, przewrócił oczami. Zdziwiło go to, że w ogóle zadał takie pytanie. Nie było innego sposobu na rozwiązanie problemu z małolatą jak pójść i poszukać jej rodziców. Mogliby w sumie poczekać do rana, nocą nawet w królestwie Kaioshin nie jest bezpiecznie, ale, kto wie, może już dawno by ich do tego czasu zgubili? Zmaterializował trzy pary szczelnych zatyczek do uszu. Jedną podał szczeniakowi, drugą rzucił swojej uczennicy, ostatnią zachowując dla siebie.
- Załóżcie - wydał polecenie.
Gdy, jak miał nadzieję, towarzyszki wykonały rozkaz, pstryknął palcami, a pod jego stopą pojawił się malutki głośniczek na uszkach. Małe urządzonko przez chwilę chodziło dookoła niby oszołomione, a następnie stanęło jak wryte i zaczęło wydawać z siebie niebotyczny hałas:
- HAAAAAAAAALOOOOOO! POSZUKIWANI RODZICE ZAGUBIONEGO DZIEEEEECKAAAA!
Dotychczas jeszcze śpiące smacznie na gałęziach ptaki, natychmiast odleciały, uciekając przed niedającym spokoju zgiełkiem. Przez mechaniczny krzyk zapewne ostro ucierpiałaby nasza trójka dzielnych muszkieterów, jednak wspaniałe oskie zatyczki zawsze w pewnym stopniu tłumiły dźwięk.
Wrzeszczący ludzik pomaszerował dziarsko w stronę, z której nadszedł Shin z bachorem. Zaraz za nim poczłapał Shiro, wziąwszy na ręce oiekt kłopotów. Ruchem głowy przywołał do siebie także Kyuu.

Sorry za jakość i długość posta. No i za to, że musieliście tyle czekać.
avatar

Shiro
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 275

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Kyuu on Czw Mar 23, 2017 5:58 pm

Nie wiedzieć czemu Yang opuścił Yinga i pośrednio też Androidkę ze "znajdźką". Od tej pory los dziewczynki spoczywał na dwójce bohaterów, którzy nie mieli dotychczas styczności z taką sytuacją. No dobra, może mówić tylko za siebie, bo nie znała Bóstwa. Po jego minie jednak wnioskowała, że próbuje pomóc zastanawiając się nad planem działania.
Kyuu niestety nie popisała się. Dang it, nic z tego, zero odpowiedzi z serwera. Najwyraźniej będzie musiała skorzystać z bardziej konwencjonalnych metod i najzwyczajniej w świecie ruszyć osobiście na patrol. Miała dość ogólny opis rodziców tej małej dziewczynki, nie mniej można spróbować dowiedzieć się więcej. Zastanawiały ją kalosze taty, które powinny być charakterystyczne ze względu na unikalne wzornictwo dziecka. Miała za mało lat, by podrobić znaczek jakiejś znanej firmy czy rysować profesjonalnie, toteż istniał cień szansy, że to będzie znak rozpoznawczy. Gorzej jak mężczyzna ściągnie ów buty.
- Jak Ci na imię? Gdzie ostatnio widziałaś rodziców? Jak ozdobiłaś kalosze taty?
Zadała, według niej, ważne pytania, lecz na nagłe polecenie swego mentora, posłusznie wetknęła do uszu stepery, a dziewczynce dodatkowo przykryła małżowiny uszne swoimi dłońmi w rękawiczkach. Nie trzeba było długo czekać na efekty. Ying nie wiedzieć skąd wyczarował głośnik i z niego nadawał komunikat. Głośny, skoro fauna zerwała się z miejsca, i pewnie flora uczyniłaby to samo, gdyby mogła. Nagle głośniczek zaczął chodzić i przypominać ludzika. Dziwne to wszystko, ale skoro miała do czynienia z bogiem, najwyraźniej nie ma rzeczy niemożliwych. Widząc, jak Białowłosy wziął małą na ręce, a Kyuu przywołał do siebie, Androidka bez ociągania się wyrównała mu kroku i rozglądała się po okolicy. Nawet noktowizory w oczach nie wyłapywały ludzkich kształtów. Niedobrze.
Mijały minuty w ciszy przerywanej szeleszczeniem liści w runie leśnym, albo odgłosem wystraszonej zwierzyny. Zabandażowanej nie zależało aż tak bardzo na chodzeniu bez efektów po lesie, lecz najwyraźniej Sprawiedliwy chciał koniecznie znaleźć rodzicieli niesfornej dziewczynki. Z początku milczała razem z nauczycielem, nie mniej widok dziecka jakoś nie sprawiał, że zmiękczyło się jej serce. Przecież nie ma czegoś takiego. Z drugiej strony Shiro przygarnął to dziecko podobnie jak Kyuu pod swoje skrzydła. Byłaby hipokrytką, gdyby wysnuła propozycję porzucenia niczemu winnej dziewczynki.
- Wielki Shinjinie, może należy odstawić małą na komisariat?
Zapytała po kwadransie swego towarzysza, przyglądając się tej dwójce (zakładam, że Shiro dalej nosi ją na rękach).
avatar

Kyuu

Liczba postów : 38

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Laptor on Czw Mar 23, 2017 8:04 pm

MG


Shiro stworzył mały głośniczek z mikrofonem? Przez chwilę wydawało mu się, że jest taki zajebisty, że stworzy coś żyjącego, ale nie. Nie był tak zajebisty i jedyne co mógł to tworzyć rzeczy, które miał w ręku i wie jak działają. Czy wiedział jak działa głośnik dokładnie? A czy w ogóle go widział? Wątpię by tak szczegółowo wszystko było opisane w książce. Więc Shiro próbował coś stworzyć, jednak to w ogóle nie działało. Jedynie zatyczki coś dawały. Po chwili dziewczynka pociągnęła go za rękaw a jeśli wyjął zatyczki ze swoich uszu usłyszał pytanie:
- Po co mieliśmy to zrobić? - Dziecko było w takim stanie, że zaczęło płakać, jednak nie wyć czy wrzeszczeć. Jedynie łzy płynęły strużkami z jego oczu. Było już ciemno, księżyc nie oświetlał nic. Z daleka widać było nieco światła, jednak czy ziemianie mogą o takiej godzinie "żyć" nocą?

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1066

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Pią Mar 24, 2017 7:10 pm

Mistrz Gry z Głęboką Depresją i Brakiem Chęci do Życia


Ryu wlazł jak ten menel w krzaczory, które rozpruły mu ciuchy. Aktualnie siedział tam w tych krzakach, w słowiańskim przykucu, ze strzępkami spodni i odzieży górnej(No dobra, nie wiem co on na sobie ma na górze więc pisze tak ogólnie XD). Po chwili ze zbocza zeskoczył, o wiele efektowniej niż Ryu, chłopiec. Obejrzał dokładnie okolicę. Gdy zobaczył niedźwiedzią Gawrę, od razu do niej podbiegł, wycelował w nią dłonią i strzelił pociskiem energetycznym. Całe zbocze zadrżało od wybuchu, a Gawra została całkowicie zasypana ziemią. Następnie podszedł do wielkiego dębu, uśmiechnął się i ściął go kopniakiem. Gdy drzewo spadło, spalił je doszczętnię energetycznymi pociskami. Na krzaki nie zwrócił uwagi, tylko debil w końcu by się w nich chował.
Android odszedł na około 10 metrów od Ryu. Stał tyłem do chłopaka i chyba skanował teren. Ryu mógł skorzystać z okazji i uciec w przeciwną stronę, do lasu, albo czekać na rozwój wypadków.
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Pią Mar 24, 2017 10:05 pm

Cóż, pomysł schowania się w krzakach wcale nie był zły. Był dobry, pomijając fakt, że jego gi zostało rozprute przez te krzaczory.
- No świetnie…
Powiedział do siebie w duchu, gdy zauważył jak jego ubranie zostało rozprute.  Chwilę potem na dole zjawił się chłopiec, który zaczął rozglądać się. Podbiegł do (prawdopodobnie) niedźwiedziej jamy i wystrzelił w jej kierunku pocisk energii. Rezultatem było zadrżenie zbocza spowodowane eksplozją, a sama jaskinia została zasypana ziemią. Kolejnym punktem, w którym udała się nasza podróba, był ten dąb na który Ryu postanowił nie wchodzić. Jakie było zdziwienie chłopaka, gdy zobaczył jak drzewo upada od zwykłego kopnięcia chłopca. Był on robotem, więc nie powinno to wzbudzać zdziwienia, ale Ziemianin jeszcze nigdy nie widział, aby ktoś zwykłym kopnięciem powalił drzewo. Gdy ów dąb znalazł się już na ziemi, robot postanowił zniszczyć je kilkoma pociskami energetycznymi.  Na szczęście naszego bohatera, chłopiec postanowił zostawić krzaki w spokoju.
- Dobrze, że postanowiłem się ukryć w tym miejscu, a nie w tej jamie bądź na drzewie, bo mogłem skończyć w nieciekawy sposób.
Skomentował w głowie to, co się wydarzyło.  Podróbka Breya oddaliła się na odległość około dziesięciu metrów. Chłopak nie miał pojęcia, co robi, ale wiedział jedno, że ma teraz szansę uciec. Więc zaczął iść przeciwnym kierunku z zamiarem wydostania się, drugim wyjściem z krzaków. Gdyby się już znalazł na zewnątrz, zacząłby znowu biec najszybciej jak tylko potrafił mając nadzieję, że zostanie nie zauważony.
avatar

Ryu

Liczba postów : 156

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shiro on Pią Mar 24, 2017 11:01 pm

Pomimo wielu prób Masaioshinowi nie udało się stworzyć robocika, który wyręczyłby go swym donośnym krzykiem. Każdy następny ludzik albo rozpadał się, albo upadał i już nie wstawał, albo zwyczajnie nie chciał się odezwać. Pierwszego cierpliwie rozpłynął. Drugiego także. Tak samo jak szóstego. Ale za ósmym razem zgniótł gnoja stopą niczym mrówkę. Jednak nie tupnął wściekle, niczym dzieciak zirytowany kolejnym nieudanym podejściem do wyzwania zawiązania sznurówek. Ze spokojem i elegancją przycisnął kupkę żelaza do ziemi, nie zwracając najmniejszej uwagi na metaliczny chrzęst urządzenia. Nieświadome jego walki o wymiganie się od nieprzyjemnego podniesienia głosu dziecię spytało go, czemu kazał jej założyć zatyczki. Obowiązkowo zaczęło też ryczeć. Młody bóg tylko spokojnie machnął ręką, dematerializując stoppery. Nie zamierzał jej niczego wyjaśniać, jedynie poinformował o małej wadze tych rytuałów, mieszcząc całą wypowiedź w typowym dla niego jednym słowie.
- Nieistotne - rzekł, po czym począł ją głaskać po głowie, bo co innego miał zrobić? Na opiece nad dzieckiem znał się tak jak Kaioshini na pilnowaniu porządku we wszechświecie. Czyli wcale.
Nieustraszeni podróżnicy kroczyli dalej przez gęste gąszcze boru w zupełnej ciszy, którą zdecydowała się przerwać świeżo upieczona uczennica Shiro. Zwróciła się jednak do niego używając tytułu znacznie niższego, niż mu przysługiwał. Zaraz po wyrazie "Shinjinie" przerwał jej szybko i zdecydowanie poprawiając gafę:
- Masaioshinie.
Białowłosy już dawno nie był zwykłym Shijninem i dbał, by o tym pamiętano. Bliżej do tego tytułu było samej mumii, która oficjalnie została uznana podopieczną boga. Powinna o tym wiedzieć, w końcu wszystko wskazywało na to, iż przeczytała podarowaną księgę. Mogła również zwrócić się do niego po imieniu, zawartym przecież  encyklopedii. Czemu tego nie zrobiła? Może chciała się podlizać i coś tym zyskać? Nawet jeśli, to teraz nie było to zbyt ważne. Na chwilę obecną szukali nieodpowiedzialnych opiekunów porzuconego wśród drzew szczenięcia. Wizyta na komisariacie, również wspomniana przez niewiastę, nie była jeszcze wymagana. W końcu kretyn w kaloszach ze swoją dziołchą mogli się tu gdzieś błąkać. Zamierzał przekazać tę uwagę towarzyszce, jednak dostrzegł dziwne światło w oddali. Może był to czyiś obóz? Może stąd urwała się niepostrzeżenie dziewczynka? Warto było sprawdzić, jednak z zachowaniem szczególnej ostrożności. Wojna na planecie trwała w najlepsze i niewykluczone, iż ta odległa biel biła od rozbicia prowizorycznej bazy wypadowej patrolu tyrana. Miał pewien pomysł, by się o tym przekonać, nie narażając na śmierć całego tercetu. Był definitywnie najsilniejszy z poszukiwaczy, o sile młodej przekonał się na własnej skórze, zaś ta najmłodsza... Była po prostu zwykłą siedmiolatką.
Właśnie chciał poinformować przedstawicielki płci pięknej o swym planie, jednak właśni uświadomił sobie, że nie ma pojęcia jak zwie się zrekrutowana ziemianka.
- Jak ci na imię? - wzkazał palcem na Kyuu, unosząc brew.
- Tak więc Kyuu - oczywiście nie zwrócił się do niej tym mianem w wypadku braku odpowiedzi oraz wypowiedział inne, jeśli dziewczyna zdecydowała się skłamać. - Schowajcie się tu gdzieś w krzakach. Idę na zwiad. Na dwa szybkie gwizdnięcia dołączasz do mnie z małą. Na jedno długie zostawiasz ją w ukryciu i lecisz z pomocą.
Nie czekając na pytania, wyciągnął z pochwy miecz i trwając w szermierczej gardzie wyruszył w kierunku światła, gotów na ewentualną ofensywę, jak i obronę.
avatar

Shiro
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 275

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Kyuu on Sob Mar 25, 2017 5:25 pm

- Przepraszam, Wielki Masaioshinie.
Poprawiła się po wpadce widząc, że i jej mentor miewał wpadki z robocikami - zły Mistrz Gry, oj zły... A co do imienia Shiro - dygresja - narratorka nie dysponowała wiedzą, że zna imię twórcy księgi, o czym wspominała dwa tygodnie temu w poście, aby narrator Białowłosego określił przez prywatną wiadomość, stąd ta niezręczność.
Pomijając, nie, nie chciała się podlizać, chciała wypaść jak najlepiej. Wszak jako uczennica mogła o wiele więcej zyskać przez posłuszeństwo niżeli dawać w kość. Wiedziała i poczuła na własnej skórze, jaką siłą dysponuje Sprawiedliwy, i głupotą byłoby celowe denerwowanie i tak spokojnego Boga jak na niebezpieczne czasy na Ziemi. No cóż, skoro pomysł z komisariatem nie przeszedł, a Ying zdecydowanie uparł się na znalezieniu rodziców dziecka, nie pozostało nic innego jak przystać na jego pomysły.
Na pytanie o jej imię Białowłosa nie zająknęła się mówiąc krótko i z obojętnym w tonie głosie:
- Kyuu.
Podała prawdziwe dane, bo i tak nie miała interesu, aby kłamać. Prędzej czy później inne fakty wyjdą na jaw, więc pewnie i jej prawdziwe miano. Nieistotne. Najważniejsze że wysłuchała polecenia i skinęła głową na zrozumienie treści. Dwa gwizdnięcia - może wziąć dziewczynkę i podążyć za Bogiem, jedno - zostawia małą i leci dopomóc Shiro. Nie do końca wiedziała, na ile byłaby przydatna, lecz nie kwestionowała tego. Póki co pochwyciła ostrożnie dziecko i schowały się w najbliższych krzakach, zgodnie z instrukcją i wskazała dziewczynce, by milczała. W międzyczasie nasłuchiwała sygnału, który mógł lada chwila paść wśród leśnej głuszy. Pilnowała, aby siedmiolatka nie robiła nic głupiego, co mogłoby wpakować je w kłopoty. Ale widząc, że mała nie była ani trochę spokojniejsza o swój i rodziców los, Kyuu podsunęła się bliżej towarzyszki i wyszeptała ku niej patrząc prosto w jej oczy.
- Nie martw się, Shiro-sensei wie co robi. Znajdziemy Twoich rodziców.
Nawet zdecydowała się pogłaskać dziewczynkę po główce w celu podniesienia na duchu, lecz nie była w tym aż tak naturalna. Nauczyła się od Yanga, według księgi zwał się Shin, który dwukrotnie pogłaskał Kyuu po głowie. No cóż... nad tym też popracuje w wolnej chwili.
avatar

Kyuu

Liczba postów : 38

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Laptor on Sob Mar 25, 2017 5:42 pm

MG


Shiro, który samozwańczo wraz z Shinem tytułowali się Masaioshinami, teraz myślał nad tym jakiego to błędu dopełniła się Kyuu nie tytułując go należycie. Jednak, nie zwrócił uwagi, że jest pomiotem Shina, który z góry założył, że jest liderem tej dwu osobowej grupki bez planów i możliwości na przyszłość. Dziecko nie przestało płakać gdy ten pogłaskał je niedbale po głowie. Natomiast Kyuu w trakcie paplaniny Shiro dostała komunikat wprost z bazy doktorka, który ją stworzył czy po prostu przywrócił jej działanie. Komunikat był prosty. Miała wrócić w ciągu 12 godzin do bazy w celu... No i tu nie określono celu, wiedziała jednak, że nie może się sprzeciwić takiemu komunikatowi nawet jeśli bardzo by chciała.
Shiro, który wyruszył w kierunku światła po chwili do niego dotarł, już zza drzew dostrzegł, iż przy ognisku siedzi czterech mężczyzn z bronią, ubrani na czarno. Za jednym z nich w kupce leżało 10 plecaków, a obok nich rozbite były dwa duże namioty.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1066

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Sob Mar 25, 2017 9:32 pm

Shin, którego ni stąd ni z owąd zaczął boleć brzuch, poleciał szybko od swojego towarzystwa i załatwił swoje potrzeby w gęstych krzaczorach. Shiro i jego zasrane żarcie, tfu. Widać że bie dorasta Kaikonowi do pięt w tym aspekcie. No cóż. Dai Masaioshin na czuja próbował potem znaleźć swojego kompana. Zasrana Boska Ki. Szukał tak i szukał, gdy nagle zza krzaków ujrzał jakiś śmieszny obozik. No cóż, gdzieś trzeba zacząć. Wyszedł zza krzaków, a raczej próbował, bo najlierw dokładniej się rozejrzał i bam-Kogo zobaczył? Tego gnoja z roztrzepanymi włosami. Podszedł do niego i walnął w łepetyne.
-Nie łaska było poczekać? Ha!? Gdzie to wam się tak śpieszy? Nie umiem wykrywać Boskiej Ki, co jak bym cie idioto nie znalazł? Myśl trochę następnym razem, a nie. Ten twój mieczyk jest ostrzejszy od twojego  umysłu. No mniejsza. Dowiedzieliście się czegoś konkretnego? Odnaleźliście rodziców bachorka? Z tego co mówiła jej mama miała bodajże blond włosy i białą suknie. Chyba... Nie jestem nawet pewien, czuję się trochę roztrzęsiony. Nigdy więcej dziczyzny... Ble.
Kucnął obok przyjacieła i czekał co tamten odpowie.



Miszczowski Miszcz Gry

Ryu zaczął biec, i wydawałoby się że wszystko gra, gdy wten pierwsze drzewo jakie minął nagle wybuchło. Android zauważył co tu się wyrabia, i już ruszał z powrotem w pościg. Ryu musiał bardziej się postarać. Ale chyba nadażyła mu się na to okazja... Przed sobą, jakieś sto metrów od niego, stała drewniana chatka. Obok chatki natomiast stał motor. Niby w środku świeciło się światło, ale w ogóle coś było nie w porządku. Sylwetki w oknie był strasznie powolne i przygarbione. Ciekawe kto tam mieszkał? No ale chłopak chyba nie jest tak głupi by to sorawdzać...
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Strona 6 z 14 Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 10 ... 14  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach