Go down
Admin
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 396

Polana     - Page 7 Empty Polana

on Sob Lip 09, 2016 4:12 pm
First topic message reminder :

Polana na skraju lasu. Gdzieniegdzie porozrzucane są stare i pousychane pniaki drzew, potężne skały, które mogą robić za prowizoryczne krzesła oraz gęste krzaki, na których rośnie dzikie jedzenie.

Ryu
Ryu
Maskotka
Liczba postów : 315

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Sob Mar 25, 2017 10:30 pm
Gdy Ryu rozpoczął swój bieg już myślał, że mu się udało wykiwać chłopca, ale mylił się. Bardzo się mylił. Pierwsze drzewo, jakie minął eksplodowało. Zatrzymał się i spojrzał za siebie. Robot ruszył w jego kierunku, więc chłopak nie zamierzał czekać i także ruszył, ale oczywiście w przeciwnym kierunku. Cóż jak na razie Ryu mógł jedynie biec przed siebie, ale w tym momencie właśnie nadażyła się okazja na ucieczkę. W odległości około stu metrów albo więcej dostrzegł drewnianą chatkę, obok której stał motor.  Ryu przyjrzał się bliżej i ujrzał, iż w chacie paliło się światło. Sylwetki postaci nie były do końca normalne. Wręcz dziwne. Cóż ostatnie wydarzenia w życiu naszego bohatera były właśnie dziwne, ale ten post nie ma być o tym jak to Ryu spotkał dziwnym kosmitów z ogonami i nie tylko. Nie o to chodzi w tym poście.  Wracając do właściwej części posta. Chłopak miał wybór. Mógł wsiąść na motor i odpalić go, po czym odjechałby lub mógłby także cały czas biec. Bieg nic mu nie dawał, ponieważ chłopiec nie oddalał się, więc została tylko jedna opcja. Motor. Gdy znalazł się obok niego postanowił na niego wejść i odpalić go, po czym odjechałby z tego miejsca w siną dal. Jednak gdyby ich nie było ruszyłby dalej z buta, ponieważ te sylwetki wyglądały dość dziwnie, można by rzec, że niepokojąco i Ryu za bardzo nie chciał wiedzieć kto mieszka w tej chacie.
Shiro
Shiro
Wschodni Kaioshin
Liczba postów : 330

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Nie Mar 26, 2017 12:20 am
Światło, jak się okazało, faktycznie dochodziło z czyjegoś obozu. Przy ognisku znajdowały się cztery czarne sylwetki z uzbrojeniem. Jeden z nich sprawował pieczę nad workami o niewiadomej zawartości. Rozstawili też dwa spore namioty. Nie wyglądali na skorych do pomocy, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Planeta była całkowicie objęta wojną, więc niewykluczone, iż ci przetrzymywali rodziców małej. Takie były skojarzenia stuprocentowego wojownika, nastawionego wyłącznie na walkę. Nie znał on dyplomacji czy kompromisów. Czasami wychodziło mu to na dobre, zdarzało się to również całkowicie obracać przeciw niemu. Jak wyjdzie tym razem? Tego miał się właśnie zaraz przekonać, kiedy niespodziewanie zjawił się Shin. W sumie miły gest, po tym jak przyniósł mu pod nogi bachora i uciekł bez słowa. Bez dwóch zdań zachowałby się jeszcze lepiej, gdyby nie wydarł się na niego, umożliwiając potencjalnym wrogom zlokalizowanie ich i gdyby nie zrzucił nań winy za swoją nieskończoną głupotę. Shiro dał się uderzyć po głowie, nawet przy tym nie drgnął, nie mrugnął. Nie zmienił również wyrazu twarzy. Cierpliwie go wysłuchał ze swoją niezmiennie spokojną i nieco znudzoną miną. Nie był w stanie w żaden sposób go upokorzyć. Nie ktoś taki. Nie przerwał mu również dlatego, że w jakimś stopniu go szanował. Jak się okazało, najwyraźniej bez wzajemności. Jeśli jednak buntownik myślał, że jego towarzysz padnie teraz na kolana, błagając o przebaczenie i obiecując poprawy, to się grubo mylił. Prawa ręka Dai Masaioshina, doczekawszy się końca tego całego bełkotu, wsadziła elegancko miecz do pochwy, z gracją i opanowaniem poprawiła nieco zniszczone po uderzeniu włosy, po czym podniosła z ziemi swojego przyjaciela i z kamienną twarzą zdzieliła go po facjacie zewnętrzną stroną dłoni. Następnie szeptem odparła bezczelną słowną ofensywę, skierowaną w swoją stronę:
- Nie drzyj się, bo zwrócisz na nas ich uwagę. Wiesz, byłoby to drobinkę bardziej sensowne, gdybyś od razu poszukał rodziców małej, zamiast przynosić ją pokazać znajomym, a potem spieprzać bez słowa na drugi koniec lasu - następnie, po tym delikatnym uniesieniu wytchnął leciutko z zamiarem przejścia do obmawiania planu. Nie miał zamiaru dłużej uświadamiać kompanowi jego nadzwyczaj niskiego poziomu inteligencji, cały czas skutecznie prezentował go sam. - Kyuu ukrywa się z małą kilkadziesiąt metrów stąd. Czeka na sygnał do wyjścia z ukrycia lub ataku. Tuż obok znajduje się czyiś obóz. Mają broń. Możesz się upewnić czy to ci od tego tyrana, ja wtedy stanę z tyłu i ewentualnie zaatakuję z zaskoczenia. Możemy też przyjąć ofensywę z dwóch stron. Wybór należy do ciebie Wielki Dai Masaioshinie - rzekł mu, z dobitną ironią wymawiając jego niezbyt należyty tytuł. Nie podobało mu się, że traktował go jak swojego pachołka. W końcu był mu potrzebny, bez niego by zwariował.


Ostatnio zmieniony przez Shiro dnia Nie Mar 26, 2017 2:54 pm, w całości zmieniany 1 raz
Kyuu
Kyuu
Liczba postów : 38

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Nie Mar 26, 2017 11:35 am
O, no proszę. Yang, zwany tak naprawdę Shin, zjawił się po kilkugodzinnej nieobecności (tak zakładam, jak się mylę, to przepraszam) i miał za złe, że ekipa nie poczekała na niego z wymarszem ku poszukiwaniom rodziców dziecka. Mając na oku dziewczynkę, słuch wyostrzony i gotowy do odbierania sygnałów, postanowiła na spokojnie przeanalizować dane z Księgi wyczarowanej przez Shiro. Co ciekawe, nie zawsze byli po tej samej stronie barykady i mieli tego samego mistrza w latach swojej młodości. W hierarchii wyżej znajdował się Yang, ale prawą ręką i podporą w życiu głowy klanu stanowił właśnie Shiro. Przeanalizowała również swoje położenie. Była dopiero kadetem zwanym Shinjinem, co dość logiczne z powodu krótkiego stażu i braku doświadczenia w walce. O swoim stopniu wtajemniczenia w drużynie Sprawiedliwych informowały swoją barwą kolczyki - jej pomarańczowe, a ich niebieskie.
Nagle do jej głowy dotarł impuls i wiadomość z bazy armii RR. Miała wstawić się w ciągu dwunastu godzin. Co gorsza, nie mogła zignorować rozkazu. Czyżby słowa naukowca o wolnej woli były bujdą? Czyżby dalej chcieli trzymać ją jak psa na smyczy? Może to, że była świadoma swojego niewolnictwa już dla naukowca znaczyło, że miała wolę? Tak czy inaczej nie mogła być zadowolona. Musiała zniknąć z oczu Bogów w najmniej podejrzanym momencie z dobrym uzasadnieniem, aby nie została nie tylko skreślona z grupy, ale i zabita. Eh, kiepskie położenie.
Utkwiła białe tęczówki w małolatkę i westchnęła cicho.
- Musimy uzbroić się w cierpliwość, Twój wybawca Shin wrócił. Na pewno szykują wspólnie plan działania.
Poinformowała dziecko, jakby rozmawiała z osobą dorosłą. Co prawda Kyuu, dzięki dobremu aparatowi słuchowemu, usłyszała fragmenty rozmowy Masaioshinów, lecz wiedziała, że chwilowa nieobecność przełożonego klanu i krótkie spięcie między wojownikami nie może zniszczyć idei, jaką stworzyli. Zło i grzech nie może się szerzyć, tym bardziej w ich szeregach. Najgorsze to jednak to, że sama grzeszy zatajając i przemilczając prawdę. Zdecydowanie bała się momentu, gdy wszystko wyjdzie na jaw.
avatar
Gość
Gość

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Nie Mar 26, 2017 5:26 pm
MG


Słowa narratora jednak stały się faktem! "Dai Masaioshin na czuja próbował potem znaleźć swojego kompana" Sam nazwał się i tytułował liderem grupy, którą wraz z Shiro założył. Dlaczego? Zapewne dlatego, że sądził, iż jest silniejszy niż on i tytuł należy mu się samo przez siebie. Zapewne Shin walił gruchę zamiast srać w krzakach, ale tego się nigdy nie dowiemy. W momencie w którym Shin zauważył Shiro mając głęboko w dupie (tak jak lubi) wszystko i wszystkich a w szczególności światło ogniska podszedł wydarł ryjec na cały las i w jednej chwili wszyscy mężczyźni podnieśli się, zaświecili światła poukrywane na drzewach dookoła ich "obozu" i wymierzyli bronie. Dodatkowo, jakby tego było mało Shiro nie zdążył już powiedzieć tych wszystkich słów do kompana. Kyuu, która za zadanie miała pilnować smarkule usłyszała hałas, stłumiony krzyk Shina. Dwójka Bogów w jednej chwili poczuła przechodzący impuls elektryczności po całym swoim ciele a jej źródło znajdowało się na plecach. Impuls elektryczny był niesamowicie duży, tak duży, że dużo silniejszy Shin miał problemy z poruszeniem się, było to spowodowane mocnym napięciem mięśni. Każdy nagły ruch mógł zerwać jego naprężone mięśnie.
Shin
Shin
Liczba postów : 395

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Pon Mar 27, 2017 11:25 pm
Miszczuuu Gierrrrry


Ryu jak gdyby nigdy nic podbiegł do domku w lesie i ukradł czyjś motor. Wsiadł, odpalił i odjechał... 100 metrów. Po 100 metrach wjechał na jakieś randomowe kamienie, przewrócił się... I jego noga znalazła się między kamieniem a motorem, nienaturalnie wygięta. Połamał ją. Oj, to musiało boleć.
W tym czasie chłopiec doszedł do widocznej wciąż dla Ryu chatki.
Są tu opisane sceny brutalne i drastyczne, nieodpowiednie dla osób poniżej 18 roku życia. Nie to żeby was to psychole zatrzymało...:
Najpierw wypadł dziadek. Wyleciał przez okno, następnie uderzając plecami o ściane. Dziecko wyszło na zewnątrz. W tym czasie na zewnątrz wytruchtała szybko na zewnątrz. Od razu została uderzona zewnętrzną stroną dłoni androidka.ten podszedł do staruszka, i powoli podniósł go za szyję do góry, wzdłuż pnia drzewa. Następnie przesunął dłoń z jego gardła na podbródek, po czym zmiażdżył mu szyję jednym prostym, wykonanym wolną ręką. Chrupnęło, łupnęło, a babcia zaczęła płakać. Popadła wręcz w histerię. Jednak dzieciak nie skończył. Złapał obiema rękoma za głowę starszego pana, po czym machnął ze swoją nieludzką siłą w strone domku. Coś z ogromną prędkością wbiło się w ściane mieszkanka, które w połowie się zapadło. Natomiast w rękach chłopca została głowa uw dziadka, ślepo patrząca w niebo. Potem przyszedł czas na jego żonę. Dzieciak rzucił jej pod nogi głowę męża, po czym, w trakcie jej przeraźliwego krzyku, złapał ją za skronie, i kciukami wbił się w jej oczodoły. Zanim zdążyła rozkrzyczeć sie jeszcze bardziej, rozerwał jej czaszkę na dwie części. Upuścił ją w taki sposób. Głowa, mimo iż podzielona, ciągle trzymała się na mięśniach, co dawało całej scenie upiornego wyglądu.
Minute potem cały dom się fajczył, a gdzieś w srodku niego android. Zaraz potem widać było jak mieszkanie wybucha, i zapada się w sobie. Ryu poświęcił dwa cudze, niewinne życia starego leśniczego i jego żony na rzecz swojej ucieczki. Kto tu był potworem... Androidy, stworzone ze zwłok małego chłopca i jego siostry, zaprojektowane by zabić i zniszczyć daną liczbe osób, czy Ryu, który po prostu uciekł, zostawiając niewinnych na śmierć? A może MG, który postawił go w takiej sytuacji?

_______
Ryu, wpisz sobie do EQ złamaną noge aż do końca kolejnej przygody. ;*
Ryu
Ryu
Maskotka
Liczba postów : 315

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Wto Mar 28, 2017 12:41 am
Cóż fakt faktem, że Ryu ukradł cudzy motor, ale autor tego posta nazwał by to w inny sposób. Po prostu bardzo mu się śpieszyło i postanowił pożyczyć maszynę, na okres dokładnie nie określony. Wracając do samej akcji. Po około stu metrach chłopakowi udało się wjechać ‘’swoim’’ motorkiem na jakieś losowe kamienie, które ni stąd ni zowąd pojawiły się, a skutkiem tego było przewrócenie się naszego bohatera. Nagle jego prawa noga została złamana. Wywołało to niemały ból u Ziemianina, który zawył okropnie. Przez to wydarzenie przypomniała mu się ta nieszczęsna ‘’walka’’ z Haricotto, w której dostał po dupie, a właściwie to po żebrach i wiadomo jak się to skończyło. Ryu czuł okropny ból. Był on aż tak nie do zniesienia, że nasz bohater myślał, że zaraz puszczą zwieracze i wiadomo, co by się wydostało na zewnątrz. Chwilę mu zajęło, aby ogarnąć się.  Cóż nic dziwnego, cały czas był skupiony na swej złamanej nodze. Właściwie to, co on sobie wyobrażał? Przecież nigdy nie jeździł na motorze i postanowił uciec akurat tym. Przecież to się, aż prosiło o to, aby siła wyższa zrobiła swoje. Jak już doszedł do siebie zauważył to, co się już zaczęło dziać. Widział jak chłopiec pastwił się nad mężczyzną w podeszłym wieku i to właśnie w tym momencie Ryu uświadomił sobie, kogo wtedy widział. Musiał być to właśnie ten mężczyzna i kobieta, która chwilę potem wybiegła przed dom. Za pewne była żoną tego staruszka. Całe jego ciało zostało zmasakrowane przez robota. Chłopak chciał coś zrobić, ale nie mógł. Jak mógłby, cokolwiek teraz zdziałać? Jego noga została złamana, nie był teraz zdolny w ogóle do walki. Jedyne, co mógł zrobić to patrzeć jak niewinne osoby umierają. Dlaczego tak musiało być? Może gdyby tylko zapukał do tej chaty, wiedziałby, kto znajduje się w środku i z pewnością postąpiłby inaczej. Czasu nie można cofnąć. Kobieta została zabita. Podzieliła los (prawdopodobnie) swojego męża. Chwilę później dom stał w płomieniach,  a po środku niego stał chłopiec który także płonął. Po chwili cały dom eskplodował i zaczęło się zapadać. Prawdopodobnie z ciała chłopca nic nie zostało po tym wybuchu, tak samo jak z ciał kobiety i mężczyzny. Ryu w tym momencie nie zostało nic innego jak podnieść ten motor który go przygniótł. Postanowił napiąć wszystkie swoje mięśnie rąk po czym zaczął go podnosić, a na końcu odrzucił go obok swego ciała. Postanowił przenieść się, ale w inne miejsce z zamiarem odpoczynku. Postanowił czołgać się, pod najbliższe drzewo. Gdy już się znalazł pod nim, nie pozostało mu już nic innego jak odpocząć od tych wszystkich wydarzeń.
Shin
Shin
Liczba postów : 395

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Sro Mar 29, 2017 10:47 pm
Mistrz Gry

Nasz mały, śmierdzący słodki ziemianin jakimś cudem uszedł cało z opresji. Ciała dzieci zostały całkowicie spalone w wybuchach. Nikt już ich nie zbeszcześci. Nikt nie zmodyfikuje. Zmieniły się w byle popiół, rozrzucany na wietrze. Ten fragment w życiu Ryu został zakończony. Koszmar przeminął. Będzie musiał zapomnieć o swoich małych towarzyszach i przeć naprzód, bo czy nie tego by chcieli?
No a jak się nie postara i umrze to pewnie ich spotka w niebie, więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.


KONIEC
Shiro
Shiro
Wschodni Kaioshin
Liczba postów : 330

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Sro Mar 29, 2017 11:21 pm
Shin odpisuje szybciej niż Flea bali w bas. Weźże no kumie z postami przyhamuj, bo nie nadążam.

Wspaniały, mądry i gotów na każdą sytuację Dai Masaioshin najwyraźniej nie dostrzegł walącego po oczach światła obozu, by zachować odrobinę dyskrecji. Cóż musiało się stać, aby owa perfidna gafa przydarzyła się tak wybitnemu przywódcy? Ano to, że był egoistycznym przygłupem Najwyraźniej nie widział sprawy ważniejszej niż wydarcie się na kompana za to, że odszedł od niego, gdy ten nagle wyparował na sobie parędziesiąt minut (nie kilka godzin, Kyuu Wink), zostawiając z płaczliwym bachorem, znalezionym w lesie. Co więcej, zrobił to tuż obok prawdopodobnej bazy wypadowej wroga, która faktycznie się nią okazała. Jakby tego było mało, zostali wykryci jeszcze zanim białowłosy skończył objaśniać swój plan.
- Idiota.
Nie mieli nawet czasu na reakcję. Zostali potraktowani paraliżującym ładunkiem elektrycznym. Shiro doznał dwóch bardzo silnych uczuć w jednej chwil. Jednym był ból spowodowany błyskawicznie rozniesionym na całe ciało ostrym spięciem. Teraz każdy nagły ruch mógł się w najlepszym wypadku skończyć niesamowitym spazmem cierpienia. Zaś w najgorszym i najbardziej prawdopodobnym - zerwaniem mięśnia. Drugim mocnym doznaniem był gniew na ćwierćrozumnego przełożonego, młodszego, jak się okazało, nie tylko wiekiem. Po tej całej aferze będzie musiał poważnie przedyskutować z nim podział hierarchiczny rodu Masaioshinów.
Cóż, w takiej sytuacji pozostało jedynie próbować działać. Jeśli żaden z nich czegoś szybko nie wymyśli, a w przypadku czarnowłosego współzałożyciela takich podejrzeń nie miał, skończą już nie sparaliżowani, a najpewniej martwi. Nie mogli wykonywać żadnych większych ruchów, ale drobny strzał oczami nie powinien być trudny. Zwłaszcza, że takowy patriarcha klanu w swoim czasie opanował niemalże do perfekcji. W swoim spiętym ciele zebrał najwięcej Ki, ile potrafił, i przeniósł na oczy, które natychmiast zaświeciły. Miał nadzieję, że przyjaciel również zna tę technikę, w końcu znacznie dłużej szkolił się u Kaikona. Liczył też, że domyśli się szybko jego zamiarów i również podejmie się ryzykownej ofensywy. Zwłaszcza, że z pewnością Kiai Gan Shina będzie o wiele silniejszy. Jeszcze na chwilę przed wykonaniem ataku ostrożnie złożył usta i język, a następnie wykonał jeden długi gwizd, jako znak do ataku dla Kyuu. Następnie od razu dał upust swojej energii. Z perspektywy trzeciej osoby wyglądało to tak, jakby pomiędzy żołnierzami coś nagle eksplodowało w momencie, w którym ślepia Sprawiedliwego przestały się mienić. A przynajmniej taką miał nadzieję, gdyż to by oznaczało powodzenie wystrzału niewidzialną energią. Tak słaby atak jak Invisible Eye Blast z pewnością nie mógł zadać przeciwnikom poważniejszych obrażeń, ale w przypadku sukcesu z pewnością by ich na chwilę zdezorientował i wytrącił im broń z rąk.
Drugą techniką, niewymagającą praktycznie żadnego ruchu był Instantaneous Movement, przenoszący w dowolne miejsce. Do jego użycia wymagane było jedynie wypowiedzenie nazwy techniki i pomyślenie o miejscu docelowym. A miejscem docelowym była gałąź drzewa za namiotami. Teraz, gdy wrogowie na chwilę stracili czujność, mógł z trudem wycedzić dwa słowa...
- Kai Kai.
...i przenieść się w bezpieczne ukrycie. A przynajmniej taką miał nadzieję, bo nie wiadomo, czy miało to szansę się udać. Jeśli tak, to został w kryjówce, czekając aż minie nieprzyjemny dreszcz. Pomagała mu w tym boska Ki. Nawet jeśli żołnierze opanowali umiejętność wyczuwania energii życiowej, ewidentnie nie potrafili dokonać tego, gdy mieli do czynienia z bogiem.

-60 Ki za Kiai Gana w przypadku powodzenia
-40 Ki za Kai Kaia w przypadku powodzenia
Kyuu
Kyuu
Liczba postów : 38

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Czw Mar 30, 2017 8:52 pm
Dostała sygnał do ataku. Niedobrze, czyli będzie starcie z wrogiem. Pytanie tylko z jakim? No nic, trzeba ruszyć się z miejsca.
- Zostań tutaj, pod żadnym pozorem nie wychodź z ukrycia.
Ostrzegła dziewczynkę, a sama powolutku i cicho zaczęła się wychylać z krzaków. Nie mogła przecież zdradzać pozycji dziecka, którego mieli doprowadzić do rodziców, o ile ich odnajdą. Jeden gwizd sugerował, że miała zaatakować. Przy jej możliwościach... szczerze wątpiła w powodzenie. Musiała użyć podstępu, aby zyskać chociaż chwilową przewagę. Co by tu zrobić...
Wzięła do ręki znaleziony kamień wielkości pięści i podeszła z nim jak najbliżej obozowiska. Skałkę, którą trzymała w ręce, cisnęła przed siebie jak najdalej mogła, aby wywołać poruszenie w krzakach z innej strony niż przybyła Androidka. Następnie, kiedy ktoś odwrócił głowę w tamtym kierunku, to tego próbowała zaatakować stosując Kiko. Może nie po to, by zabić, ale po to, aby ogłuszyć czy pozbawić przytomności. Gorzej, że nie wiedziała w ogóle co to za obóz, i mogło się okazać, że trafiła kogoś ze swoich. Tylko w takiej sytuacji nie mogłaby atakować, ponieważ miała blokadę na krzywdzenie kogokolwiek z Armii RR. Co się okaże?
Jeśli Shiro zniknie z pola widzenia teleportując, będzie narażona na salwę ciosów bez ochrony ze strony jej towarzyszy. Chyba, że Shin się zlituje i przejmie inicjatywę, ale jeśli i jego trzymał paraliż (o czym dowiedziała się będąc dopiero na miejscu), to ma przerąbane.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1822

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Czw Mar 30, 2017 11:12 pm
Przemierzając przestworza, Haricotto analizował swoją ostatnią walkę. No, nie do końca była to walka, ponieważ jedyne co robił z Jirrim, to bawił się, a dokładniej mówiąc, jedyny obrywał. Jego plan był prosty - dać się pobić i zyskać Zenkai, czyli mówiąc łopatologicznie power up, który zwiększyłby jego zdolności bojowe. Szkoda, że się nie udało, ale na szczęscie, w głowie Saiyanina tworzył się kolejny plan.
- Szlag. Mówi się trudno. Na pewno jeszcze nie raz będzie okazja do szybkiego power upu. Muszę szybciej zdobyć nową moc i opanować transformację. Nie mogę dłużej zwlekać... - skubał się palcami po podrórdku. 

Czas mu mijał nieubłagalnie. Był trochę poobijany. Zamyślił się i przez to, że nie patrzył przed siebie, prawie zahaczył o koronę drzewa. Ledwo ją wyminął, improwizując w powietrzu i robiąc beczki, by uniknąć starcia z ostrymi gałęziami. Gdy już ominął, co miał do ominięcia. Zatrzymał się, by spojrzeć za siebie na drzewo, które o mało co nie załatwiłoby go bardziej niż android w bazie RR. Uśmiechnął się pod nosem, po czym pokręcił głową rozbawiony. Mimo swojej przemiany, ciągle posiadał poczucie humoru. Po prostu... zostało nieco przytemperowane jego chęcią zemsty.
Nagle, w dole drzewa dostrzegł siedzącą postać w białym, podniszczonym ubraniu. Przyjrzał się i okazało się, że to Ryu. Całe szczęście, znalazł się! Ale co mu się stało? Czym prędzej do niego podleciał, po czym wylądował obok niego.
- Ryu? - zapytał, przykucając przy nim i szarpiąc go lekko za ramię.

_________________
Polana     - Page 7 Haricotto-Podpis
Ryu
Ryu
Maskotka
Liczba postów : 315

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Pią Mar 31, 2017 2:38 pm
Gdy nasz bohater odpoczywał od wydarzeń przeszłych postanowił uciąć sobie drzemkę. Cóż i tak na razie nie zamierzał nigdzie się wybierać ze swoją złamaną nogą, więc czemu by nie skorzystać i nie odbyć właśnie drzemkę? Jak pomyślał tak zrobił. Po chwili zamknął oczy i zasnął. Po nie określonym czasie, Ryu  został nagle wybudzony, a jego oczom ukazał się nie kto inny tylko on. Sam Haricotto. Król forum Dragon Ball Another Universe, najdoskonalsza z doskonałości, źródło wszelkiego dobrobytu i szczęścia, boski wysłannik, który swoją pozytywną, boską, nieograniczoną energię przesyła do każdego zakątka świata, aby stawał się on lepszy. Wracając do samej akcji. Ryu oczywiście był zaskoczony obecnością Saiyanina. Czego też nie omieszkał okazać. Ziewnął zasłaniając usta dłonią, po czym przemówił nieco sennym głosem.
- Haricotto? -  Powiedział, po czym zaczął się zastanawiać – Co on tu w ogóle robi? Przecież miał walczyć z tym czarnym kosmitą, jak mu było? Jirri? Tak Jirri. Być może skończyli oni swoją walkę, ale co nie zmienia faktu, że to dość interesujące, że mnie znalazł. W sumie to idealna okazja, abym go zapytał o kilka rzeczy, ale za chwile. Nie powinienem od razu pytać go o jego ogon lub o tą złotowłosą formę. – Po chwili odezwał się – Powiedz, jak udało ci się mnie znaleźć i co tu właściwie robisz?
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1822

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Pią Mar 31, 2017 2:58 pm
Widząc jak Ziemianin się budzi, Haricotto odetchnął z ulgą. Oczywiście, nie pokazał tego po sobie. Musiał zachować swój imidż. Szczerze powiedziawszy, brał pod uwagę czarny scenariusz. Przez chwilę myślał, że Ryu nie żyje. Sądząc po jego stanie, wszystko mogło się wydarzyć. Na całe szczęście okazało się, że chłopak żyje. Saiyanin miał co do niego plany, a poza tym, obiecał mu coś. Możliwe, że młodzieniec przyda mu się także w jego nadchodzącym planie. Warto było spróbować.
- Tak, to ja. Znalazłem Cię przez przypadek. - tu przerwał. Nie powiedział, że prawie wleciał w drzewo, to mogłoby pogorszyć jego wizurek w oczach Ryu. Zostawił więc wszystko zwykłemu przypadkowi. Prawdę mówiąc, nie skłamał, po prostu pominął szczegóły, które nie warte były wspomnienia.
- I przez przypadek się tutaj znalazłem. Zobaczyłem Cię, więc postanowiłem podejść. Wyglądasz jak gówno. - powiedział prosto z mostu, opisując dość krytyczny wygląd Ziemianina. Poklepał go jednak po ramieniu, unosząc kąciki swoich ust w lekkim uśmiechu.
- Dobrze, że żyjesz. Chodź, zabiorę Cię do siebie. Tutaj w obecnym stanie nie jesteś bezpieczny. - po czym wziął go pod ramię i pomógł mu wstać. Nie wiedział, czy mu coś dolegało, po prostu strzelił, że jest wycieńczony, skoro w takim stanie siedział oparty o drzewo. 
Trochę polubił tego chłopaka, jednak bardziej na uwadze miał jego rolę w swoich planach.

_________________
Polana     - Page 7 Haricotto-Podpis
Ryu
Ryu
Maskotka
Liczba postów : 315

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Pią Mar 31, 2017 6:00 pm
Jak sam Haricotto stwierdził, znalazł on chłopaka zwykłym przypadkiem, jak i także znalazł się tutaj całkowicie przypadkowo. Cóż było to dość interesujące, ale czy była to sprawa naprawdę ważna? Raczej nie. Nie było potrzeby, aby zastanawiać się nad tym, czy Saiyanin znalazł się tu przypadkowo czy nie. Nasz bohater postanowił nie zaprzątać sobie tym głowy. Jak sam Haricotto stwierdził, chłopak nie wyglądał jakoś super.  Jak sam powiedział, wyglądał jak ‘'gówno’’, ale czy można się temu dziwić? Gi naszego bohatera zdecydowanie nie było w dobrym stanie, więc mężczyzna miał rację w tym aspekcie, a Ryu nie miał mu tej uwagi za złe. Ryu zauważył lekki uśmiech mężczyzny, po czym zaproponował, że zabierze chłopaka w bezpieczniejsze miejsce. Miał on na myśli, że zabierze Ziemianina do siebie, gdziekolwiek było to miejsce. Pomógł wstać naszemu bohaterowi, lecz prawdopodobnie nie był świadomy tego, w jakim stanie znajdował się Ryu. Wojownik postanowił go uświadomić.
- Miałbym do ciebie małą prośbę Haricotto. Aktualnie nie jestem w stanie poruszać swoją prawą nogą, ponieważ jest ona złamana. Mam także jak na razie problem ze swoją energią ki, przez co nie mogę nawet latać.  Byłbym więc ci wdzięczny, gdybyś pomógł mi dostać się do tego miejsca.  Wybacz, że znowu musisz mi pomagać.
Zamilkł.
- Mam nadzieje, że moja energia ki niedługo wróci. Obym jej nie stracił na zawsze.
Powiedział do siebie w duchu. Ryu nie był zadowolony z faktu, że znowu Haricotto musi mu pomagać. Wolałby dostać się w to bezpieczniejsze miejsce o własnych siłach Lecz co on mógł zrobić? Noga mu bardzo na to nie pozwalała i mógł bardzo spowalniać Haricotto, a na lot nie mógł sobie w ogóle pozwolić. Miejmy nadzieję, że Saiyanin okaże się wspaniałomyślny i znowu pomoże naszemu Ziemianinowi.
avatar
Gość
Gość

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Sob Kwi 01, 2017 8:13 pm
MG


Faktycznie zachowanie Shina nie było zbyt mądre, wparował sobie lekceważąco w środek "zwiadu" a przez to oboje zostali schywatni i porażeni prądem. Jakby tego było mało... Shin zostawił kompanów, ale sam miał pretensje do Shro, czemu? Niestety, ale ciągłe rażenie prądem jakie odczuwali obaj przedstawiciele Boskiej rasy nie byli w stanie skupić się na żadnym przepływie energii, dlatego też laser z oczu odpadał. Jedyną opcją była Kyuu, którą udało się "zawołać" gwizdnięciem. Oczywiście również Kai kai nie odniosło skutku Wink.

Kyuu natomiast kazała zostać małemu dziecku i sama poleciała na pomoc. Oby jednak nie dała trafić się bronią elektryczną, była z metalu! Seksowna androidka mogła zwyczajnie się rozebrać a żołnierze stracili by rozum, jednakże poradziła sobie równie sprytnie. Kamień rzucony w krzaki wywołał zaciekawienie jednego strażnika, który odwrócił się, zaczął tam iść i dostał pociskiem kiko. Aczkolwiek każdy z żołnierzy miał się na widoku, zresztą pocisk energii przeleciał przez całe obozowisko więc każdy to zauważył. Liczne karabiny odwróciły się w jej stronę i wtedy...

Jasne, niebieskie światło pojawiło się na niebie, zaczęło schodzić niżej i niżej. W końcu było widać czym ono jest.
Polana     - Page 7 TQ8qVbN
stał tuż przed Shinem i Shiro. Był uśmiechnięty, cały w skowronkach. Shin i Shiro powoli odpływali przez ciągły przepływający przez nich prąd, Shin trzymał się nieco lepiej... Kaikon machnął ręką i energia wyleciała z niej wprost we wszystkich wrogów, którzy stracili przytomność i poodlatywali na najbliższe drzewa.
- Koniec tego, żebym Ja Kaikon, opiekun Shinjinów uważany był za niekompetentną osobę. Koniec tego, by osobniki takie jak wy odwracali głowy od naszej sprawy. Mam dość słuchania i naśmiewania się ze mnie, że każdy kogo prowadzę staje się taki jak Wy. - Podszedł do Shina, dotknął jego pleców a potem zerknął na Shiro wzrokiem najsurowszym jaki kiedykolwiek widział - My się jeszcze spotkamy. Kai Kai - i zniknął. Gdzie zabrał Shina? Co z nim zrobi? Zabiję? Spróbuje nawrócić? Tego dowiemy się później, albo wcale. A co zrobią teraz Shiro i Kyuu? Nadal mają misję, która wydaje się chyba teraz mało znacząca...
Kyuu
Kyuu
Liczba postów : 38

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Sob Kwi 01, 2017 9:15 pm
Co, że co, że jak? W sumie dobrze, że ktoś przerwał Kyuu amatorską próbę ratowania znajomych, bo z tego, co zdążyła zarejestrować przed przybyciem nieznajomego - zaraz straciłaby życie. To, że jednego osobnika zdołała jakoś ogłuszyć, to zwróciła na siebie uwagę pozostałych. Sztuczka ze striptizem byłaby chyba lepsza, ale raczej tego już nie sprawdzi. Przynajmniej nie na tych typach.
Przybyły przypominał wyglądem Masaioshinów, chociaż wydawał się być bardziej dostojny, surowy i na pewno nie można było go zlekceważyć. Zakapturzona stała jak wryta i rejestrowała uważnie wydarzenie, chociaż nie ingerowała w nie ani słowem, ani gestem. Jak się przedstawił... przypomniała sobie informację z księgi od Shiro. To był ich przełożony, który najwyraźniej upomniał się o swojego ucznia. Ciekawe czemu nie o obu... nieistote. Na pewno Ying będzie więcej wiedział na ten temat.
Jak tylko Kaikon zniknął z Shinem, na co po części nie chciała dopuścić, lecz jej siła była znikoma, podbiegła do Shiro i podniosła z ziemi. Niestety był jeszcze sparaliżowany, więc musiała wziąć go na ręce. Niby nie miała przypakowanych mięśni, lecz była w stanie unieść niemałe ciężary dzięki mechanicznym częściom ciała.
Wróciła ze swym przełożonym (którego przewiesiła przez ramię) do dziewczynki, którą wzięła za rękę i oprowadziła po obozie pytając się, czy któryś z obecnych nieprzytomnych to ktoś z jej rodziny. Ale nikt nie był kobietą o blond włosach, ani żaden facet nie nosił kaloszy z ozdobieniem, o którym wspominała dziewczynka. Nic tu po nich, lepiej, aby oddalili się, póki obozowicze byli nieprzytomni.
Kyuu maszerowała przed siebie dopóty, dopóki miała na to pozwolenie. Zresztą trzeba było działać, rodzice małej sami się nie znajdą. Właściwie to mogłaby ją odprowadzić na komisariat, a tym samym mieć gotowy pretekst, aby wstawić się w laboratorium Armii RR.
- Już lepiej się czujesz, Masaioshinie Shiro?
Zapytała zabandażowana, jakieś pięć kilometrów dalej niżeli miało miejsce spotkanie z łotrami. Jeśli mała nie dawała rady już iść, niosła ją na baranach. Po Androidce nie było widać śladów zmęczenia, co bardziej była zamyślona co dalej. Nie wiedziała, co dla Shiro oznacza rozłąka z Shinem. Dotąd ich określała jako Ying i Yang. Ale wszak Shiro jest samodzielny, na pewno coś wymyśli.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1822

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Nie Kwi 02, 2017 12:43 pm
Saiyanin zmrużył swoje oczy. Sytuacja z Ryu wyglądała gorzej niż myślał. Stracił swoją energię? Przecież ona się samoczynnie odnawia. Dziwne. Nie tracąc jednak więcej czasu na rozmowę, Haricotto złapał go mocniej pod ramię, przerzucając jego rękę za swoją głowę. Złapał go w pasie, po czym spojrzał na niego i skinął głową.
- W porządku. Jesteś moim dłużnikiem. - po czym uśmiechnął się złośliwie, ale nie miał nic złego na myśli. Przykucnął lekko, po czym odbił się od powierzchni ziemi, zostawiając za sobą kurz i dym, który się podniósł, spowodowany nagłym uwolnieniem energii Saiyanina.
- Trzymaj się mocno. Za chwilę będziemy na miejscu! - powiedział nieco głośniej, po czym przyspieszył. Ziemianin nie był dla niego zbędnym balastem, nie spowalniał go. Oczywiście, nie leciał z pełną szybkością, ponieważ w takiej pozycji, pionowej praktycznie, byłoby to niewygodne.
Fasolka zaczął się trochę przywiązywać do Ryu. Na początku traktował go tylko jak narzędzie do wykonania swojego planu. Podobnie zresztą było z każdym, kogo spotkał. Jednakże, nie spodziewał się, że jego dobra natura zacznie się ponownie uaktywniać. Przecież wyzbył się jej na rzecz swojej zemsty. Dziwne rzeczy czasami zsyła los.

z/t
Ryu, możesz już pisać w nowym temacie. http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/f80-chata-w-gorach

_________________
Polana     - Page 7 Haricotto-Podpis
Shiro
Shiro
Wschodni Kaioshin
Liczba postów : 330

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Nie Kwi 02, 2017 11:20 pm
Plan spalił na panewce. Sparaliżowanym Masaioshinom ani nie udało się ani wysadzić przeciwników, ani chociaż schować się, teleportując się między liście. Szczęście, że Shiro był w stanie wydać rozkaz ataku wiernej Kyuu, która co prawda ogłuszyła jednego z czarnuchów, lecz zwróciła na siebie uwagę pozostałych. Wydawałoby się, iż w tym momencie Trio the Dangers poniesie bolesną i hańbiącą śmierć, ale nagle, ku zdziwieniu wszystkich, na scenę wkroczył kto? Kaikon, nie kto inny! A czegóż to chciał najbardziej niekompetentny mentor na świecie? No proszę, dowieść swojego autorytetu w sposób najgorszy z możliwych. Zamiast zabić buntowniczych bogów, czysto i na miejscu, stwierdził, że weźmie ich za karę w nieznane miejsce - bo czemu by nie - i zrobi z nimi nieznane rzeczy. Zboczeniec.
Ale z jakimi "nimi", przecież z niewiadomych przyczyn wziął samego Shina, drugiemu patriarszy posyłając jedynie groźne "I'll be back". Nie no, gdyby białowłosego nie bolał każdy mięsień na ciele, zaklaskałby ironicznie tak głośno, że usłyszałby go dziadek Enma w zaświatach.
Tak szybko jak się pojawił, najgorszy nauczyciel znanego bogom wszechświata zniknął wraz z szefem szermierza. Pewnie byłoby mu teraz bardzo przykro, wkurzyłby się. Zniszczyłby co nieco. W końcu został pozbawiony jedynego przyjaciela. Osobę podzielającą jego poglądy o zepsuciu i bezużyteczności Kaioshinów. Ale chwilowe emocje przeważyły. Pewnie dopiero po pewnym czasie uświadomi sobie z żalem, jak wiele stracił. Teraz był wyłącznie zirytowany. Przez głupotę towarzysza. Właściwie nie miał żadnego wpływu na nagłe pojawienie się ichniejszego mistrza, ale dokonał w ciągu dwóch dni tylu idiotyzmów, że coś z tyłu głowy Shiro mówiło mu, iż to też z powodu tego idioty właśnie.
Mająca zawsze trzeźwy umysł uczennica nowego Dai Masaioshina natychmiast po zakończeniu tego całego zamieszania podbiegła doń i podniosła. Zamierzała już wracać do kryjówki, kiedy przełożony, z trudem się wysławiając, upomniał ją:
- Sprawdź jeszcze namioty.
Mogliby być w nich przetrzymywani rodzice dziewczynki, ewentualni żołnierze na pewno by wybiegli z ukrycia o wiele wcześniej. Poza tym, warto by było ze sobą zabrać jakieś łupy.
avatar
Gość
Gość

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Pon Kwi 03, 2017 12:41 pm
MG


Pokazywanie małej dziewczynce poobijanych ciał i trochę krwi zapewne gdzieniegdzie to raczej średni pomysł, jednakże Kyuu nie posiadała w sobie specjalnych uczuć i wszystkich zasada dobrego zachowania, działała intuicyjnie bez większego przemyślenia sprawy... Dziewczynka oczywiście nikogo nie rozpoznała co więcej, odwracała się do nóg Kyuu. Jej czas do powrotu do laboratorium to około 9 godzin. Natomiast Shiro, gnój jeden powiedział o namiotach Sad CHOLERA JASNA MIAŁEM NADZIEJĘ, ŻE NIE OGARNIECIE... w jednym z namiotów znajdowała się właśnie para, której szukaliście. Związani plecami do siebie. W innym namiocie był jeden mężczyzna. Prawdopodobnie zgarnęli ich i nad ranem zamierzali doprowadzić do RR... Dziewczyna ze łzami w oczach od razu podbiegła, przytuliła ich i... odwróciła się do was z czerwonymi oczami. W tym momencie również "rodzice" dostali czerwonych oczu... Wszyscy wytrzeszczyli zęby.
- A więc szóstka przyprowadził kogoś. - odezwała się "matka"
- Doktorze Gero, informuje, że plan się powiódł. Wedle twoich informacji, faktycznie przybyła na ziemię silniejsza rasa. - Odezwał się ojciec, jakby do siebie.

Zapewne powstaną pytania, czemu Kyuu nie jest po ich stronie? Jest, ale nieświadoma błędu w systemie "sterowania" właśnie po to ma się wstawić do laboratorium. Zresztą Dr.Gero i jej właściciel działają osobno... Chociaż pracują dla RR.

Warto teraz dodać, ze cała trójka androidów stojąca przed już w pełni sprawnym Shiro i Kyuu zszarpnęła z siebie przebranie... Były to androidy, tak jak Kyuu i tak jak one okryte sztuczną tkanką, a robot, który udawał dziewczynkę miał już spotkanie z Harim oraz Jirrim. Oboje przegrali. Pogłoski o trzech silnych androidach, prototypach Armii Czerwonej Wstęgi chyba są prawdziwe...
Kyuu
Kyuu
Liczba postów : 38

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Pon Kwi 03, 2017 6:13 pm
W sumie nie pomyślała o tym, by zakraść się jeszcze do namiotów i tam poszukać rodziców małej. Może dlatego, że miała przeczucia? Albo jakieś ukryte dane w jej procesorze przesyłały informacje o przebywających tam osobnikach? Do samego końca nie wiedziała, że została wciągnięta w grę. Że wszystko było ukartowane. Ta robotyczna dziewczynka widziała i usłyszała o wiele za dużo. Najgorsze, że zdradziła jej nieświadomie imię boskiego mentora. Nie podobała jej się ta sytuacja ani trochę, bo zbliżała do nieubłaganego i ostatecznego - do rozstania. Można powiedzieć, że przywiązała się do obecności milczącego, poważnego, ale mądrego i wyszkolonego boga. Nie chciała, aby tak skończyła się ich wspólna przygoda, lecz najwyraźniej za słabo się starała, aby uniknąć przeznaczenia.
Mimo przymusowego wstawiennictwa się w laboratorium do dziewięciu godzin, pozostało jej odrobinę własnego ja. Dotyczyło protekcji towarzysza. Wiedziała, żeby obronić Shiro lub ochronić go od kolejnych przykrości, to musiała kupić więcej czasu. Ją i tak czekał los w laboratorium, i jeśli te androidy mają ten sam program co ona, to oszczędzą Kyuu jako, że jest jedną z nich. Swoich się nie zabija, co nie? Ciężko być po dwóch stronach jednocześnie - z jednej wedle wytycznych zaprogramowanych w dziewczynie, a drugie... z własnej woli i ciekawości. Prędzej czy później musi trafić do laboratorium, lecz Ying tego nie zrozumie. Skreśli ją z miejsca i zechce zabić. Ba, teraz to tak wygląda, jakby wszystko było ukartowane z udziałem androidki, jakby Kyuu miała wraz z dziewczynką służyć za wabik w to miejsce. To wielce niesprawiedliwe, że nie mogła zdecydować z własnej woli, z kim chciałaby trzymać sztamę. Jest za słaba na bunt, za słaba na narażanie Shiro, który miał szerzyć Sprawiedliwość.
- To są przedstawiciele Armii RR, z którą ludzie toczą spór.
Powiedziała cicho i beznamiętnie, niby do kolegi wyższego rangą, lecz na tyle głośno, by i androidy usłyszały. Zacisnęła dłonie wzdłuż ciała i na słowa "ojca" zrobiła krok do przodu oraz odpowiedziała mu tak wskazując palcem na Shiro:
- To nie jest osobnik z tej rasy, o której mówił Dr Gero. Ten tutaj to jedynie zasłona dymna, która miała za zadanie odwrócić uwagę od prawdziwego zagrożenia Armii RR. Sami widzieliście, że zbyt łatwo dał się wciągnąć w plan, wpadł w pułapkę jak dziecko. Ewidentnie brakuje mu doświadczenia. Nie warto poświęcać mu większej uwagi.
Pewnie Wielki Masaioshin nie doceni tego, co zrobiła w tej chwili Kyuu, ale mógł w trakcie przemowy dziewczyny po prostu uciec teleportując się lub w inny sposób. Nie miała lepszego pomysłu na zyskanie odrobiny czasu. Jeśli nawet zorientują się, że Białowłosa kłamała, będą mogli winić usterki w jej oprogramowaniu. Wszak nie wiedzą, że mogła chociaż na krótki czas decydować o swoim losie.
Ciekawe czy daną szansę wykorzysta Shiro, czy zechce atakować już całą czwórkę, z Kyuu łącznie. Ufała, że zrozumiał jej zagranie.
Shiro
Shiro
Wschodni Kaioshin
Liczba postów : 330

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Wto Kwi 04, 2017 11:28 pm
No wiem że post kiepski ale jestem już wyczerpany, no sorki.

Tak jak się bogu zdawało, rodzice dziewczynki byli przetrzymywani w jednym z namiotów. Jednak nie miał pojęcia, że rasa, do której należeli mogła nagle dostawać złowieszczych twarzy i czerwonych, świecących oczu. Jak się okazało, Masaioshini wpadli w pułapkę. Zarówno dziecię jak i jego rodzice byli androidami, co udowodnili swymi cybernetycznymi wszczepami na całym ciele. Okazało się także, że wiedziały wcześniej o ich przybyciu, bo przecież jaka inna rasa miałaby przybyć na zacofaną względem pozostałych planet Ziemię? Kyuu rozwiała wszelkie wątpliwości na temat zaistniałej sytuacji. Tyran, pod którego władzą którego była cała ta błękitna kraina, zwał się Armią RR. Budował on silne roboty, które mogły bez najmniejszego problemu zabijać słabych tubylców. Jednak powiedziała coś więcej.
Okazało się, że była jednym z nich. A on zwykłym pionkiem w wielkim planie politycznym. Podstawionym jako przykrywka, by nie odnaleźć prawdziwie potężnego rodu. Ta młoda, ambitna dziewczyna, budząca sympatię - zdawać by się mogło - bezdusznego Shiro, okazała się tylko udawać. Jak cały otaczający go świat, posługujący się słabym gburem o białych włosach do błahych celów. On nie miał pojęcia, że ta wspaniałomyślna niewiasta właśnie ryzykuje życie, by chronić swojego mentora, bo skąd miał to wiedzieć?! Czuł się okropnie. Dokładnie tak jak wśród Kaioshinów. Znacznie słabszy od reszty, niedoświadczony i niewykraczający poza przeciętny poziom intelektu pachołek, rozstawiany po kątach. Rozbudził się w nim gniew. Rozwścieczył się czynem tego potwornego tworu, zrodzonego z kilku zębatek i parunastu czipów. Oszukano go, zagrano na emocjach, a następnie wykorzystano i upokorzono. Tak przynajmniej myślał. Wstał, gdyż wcześniej się opierał na ramieniu uczennicy. Spojrzał na nią, lecz nie był to zwyczajny wzrok. Jego wyraz twarzy był surowszy niż ten na co dzień. Ba, Kaikon, który przed chwilą wpadł do towarzystwa, zdawał się być teraz pluszowym misiem przy swoim byłym uczniu.
Przez wszystkie wydarzenia, jakie spotkały szermierza, zaczął się częściej odzywać i był w stanie obdarzyć towarzyszy czymś więcej, niż wymowną ciszą. Tym razem jednak znowu całkowicie milczał. Wziął zamach i z impetem zdzielił mumię pięścią w twarz. Nie był to cios taki jak przy ich sparingu. Nie było to też zirytowane trzepnięcie Shina po czerepie. Nawet Bamidi, któremu odrąbał łeb nie oberwał z taką wściekłością. Shiro pierwszy raz był zły. Zdarzało mu się czuć odepchniętym, niechcianym czy sfrustrowanym, lecz dopiero teraz czuł czysty gniew. Wymieszany z rozpaczą. Gdyby tylko był świadom tego, co się działo, uznał się za potwora niegodnego życia, takiego samego jak ci, z którymi miał walczyć. Miał. Ale już nie zamierzał. Był zbyt słaby, by wyniszczyć zło. Cały czas dawał się mu manipulować. Wystawiła go jedyna osoba, z którą łączyło go coś więcej niż praca. A to wszystko było wciąż jego imaginacją, bo przecież właśnie wystawiała się dla niego, może nawet na śmierć. Przez całe życie myślał, że lubi samotność. Teraz jednak, gdy do niej wrócił, znienawidził ją. To był koniec.
- Kai Kai - rzekł takim samym głosem, jak przy pierwszym ukazaniu się w Komnacie Czasu. Cichym, suchym i beznamiętnym.
Nie wiedział, gdzie chciał się przenieść. Byle jak najdalej stąd. Miał już wszystkiego dość.

-40 ki za kai kai
z/t -> Pustynia
avatar
Gość
Gość

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Sro Kwi 05, 2017 12:16 am
MG


Scenka naprawdę wzruszająca, ale przejdźmy do szczegółów tej sytuacji. Shiro i Kyuu weszli do namiotu, do namiotu, więc odległość od przeciwników nie mogła być większa niż około 2 metrów (nie mniej). Kyuu nie miała pojęcia prawdopodobnie o natychmiastowym przeniesieniu, dlatego też nie mogąc znaleźć wyjścia z sytuacji postanowiła przemówić do rozsądku metalowych puszek. Na jej nieszczęście one nawet na nią nie patrzyły, nie słuchały, a nawet jeśli by słuchały... Nie mają wolnej woli, są zaprogramowane by wykonywać każde polecenie, a poleceniem było schwytanie Shiro, jako przedstawiciela obcej rasy. Dodatkowo Kyuu pomyślała, że to dzięki niej mają informacje o nowych przybyszach, ale nie. RR mają satelity i tysiące kamer w różnych miejscach, monitorują wszystko. Skoro potrafią tworzyć androidy to pewnie system rozpoznawania twarzy, który wykazał, że danych twarzy nie kojarzy. Shiro natomiast błędne zinterpretował słowa androidki, wcale nie musiało jej chodzić o to, że przyznaje się, że jest po ich stronie, jednakże nie myślał w tym momencie i zwyczajnie postanowił działać. Czym prędzej wymierzył cios kobiecie owiniętej w bandaże. Oczywiście to tyko robot, ale kobieta. Wiele osób nie potrafiło by sobie wyobrazić uderzenia kobiety, czy nawet imitacji kobiety... Shirowi przyszło to dość łatwo, a do tego wcale jej nie ufał. Usłyszał słowa, zinterpretował na szybko i zaczął działać. Szkoda. Ten jeden cios, to jedno uderzenie spowodowało, że popełnił ogromny błąd. Androidy bowiem dysponowały ogromną prędkością, a przynajmniej ten najmniejszy. Shiro wyprowadził cios, pomyślał o miejscu i otrzymał uderzenie w brzuch. Nie zdążył już skumulować nawet troszkę energii do przeniesienia, gdyby nie ten cholerny cios! Nie stracił przytomności, nie pluł krwią. Zwyczajnie zgiął się, a Kyuu stała obok. Nikt na nią nie zwrócił uwagi. Android udający do niedawna kobietę podszedł, wziął Shiro za fraki i podniósł tak, by nie dotykał ziemi.
- Wracamy do bazy - powiedział najmniejszy robot i wszyscy prócz niego wystartowali ku górze. On już się odbijał gdy odwrócił na pół głowę do Kyuu i powiedział:
- Ty też idziesz. Czeka cię aktualizacja. Twój twórca jest w laboratorium Armii Czerwonej Wstęgi u Dr. Gero.

________
Odpiszcie tutaj: http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t424-siedziba-dr-gero#3494 jeśli idziecie z androidami (Kyuu musi)
Shiro
Shiro
Wschodni Kaioshin
Liczba postów : 330

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Pią Kwi 07, 2017 11:17 pm
Shiro w przypływie emocji przed teleportacją uderzył Kyuu w twarz. Okazało się to fatalnym błędem, gdyż przez ten jeden krótki ruch stracił czas na ucieczkę. Android odznaczał się większą szybkością, niż można było przypuszczać. W mgnieniu oka znalazł się tuż przed nim i wyprowadził cios w brzuch. Nawet nie jakiś bardzo groźny. Nie czuł, by sobie coś połamał, ale całkowicie przerwano mu zbieranie energii do teleportacji. Zgiął się wpół. Wszystko wskazywało na to, że zmuszony zostanie do pójścia z robotami. W każdej chwili mógłby zostać obezwładniony kolejnym błyskawicznym ciosem. Trudno, najwyżej ucieknie nieco później. Z resztą wszystko mu było teraz obojętne. Jak dawniej. Wystawiono go, oszukano, opuszczono i, w skrócie mówiąc, zrobiono mu wszystkie rzeczy następujące po obietnicach, zaprzysiężeniach, pasowaniach oraz innych tego typu bzdetach. Jego życie utraciło sens równie rychło, co je zyskało. Czas powrócić na stare śmieci, do włóczęgi, podróży i treningu. Nikomu tym nie pomoże, lecz także nikomu się nie narazi. To było całkiem niezłe życie, lecz teraz wydawało się bolesne po tylu wspaniałych doznaniach. Najwyraźniej pisana mu samotność. I musi się z tym faktem pogodzić. Żałował, że nie urodził się śmiertelnikiem. W każdej chwili miałby możliwość odebrania sobie życia, gdyby coś mu nie pasowało, i chwilowego złudzenia, że to rozwiąże wszystkie problemy. Jednak on musiał spaść ze świętej roślinki i wiedzieć o całym cholernym życiu pozagrobowym. Świetnie.
Aby ze smutkiem znów się stać pustelnikiem bez tożsamości wystarczyło tylko zaczekać na adekwatny moment do zniknięcia. Takowy nadarzył się niespodziewanie szybko. Kiedy dwa cybernetyczne stwory odleciały, trzeci został i podniósł go za ubranie, by nie dotykał podłoża. W tym samym momencie odwrócił głowę, a następnie przemówił do współpracowniczki. Nie mogła nadarzyć się lepsza okazja. Ponieważ Shiro sam wytworzył swój płaszcz, mógł równie dobrze go nagle zdematerializować. Tak też uczynił. Został niedbale trzymany za same fraki i to była ogromna gafa maszyny. Nie zwlekając, natychmiast powiedział:
- Kai Kai.
Lecz znalazł się w powietrzu, około 200 metrów od obozu. Uczynił tak, gdyż skupienie swej Ki do tak krótkodystansowej teleportacji zajęło mu mniej czasu. Pomyślał o miejscu, w którym chciałby się znaleźć. Pamiętał pustynię planety Kaikona. Z tego co wiedział, Ziemia także owe posiadała. Powtórzył nazwę techniki i znalazł się natychmiast w odległym o setki kilometrów, nieznanym dla wszystkich miejscu.

zt http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t171-pustynia
avatar
Gość
Gość

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Sob Kwi 08, 2017 10:30 am
MG


No to dla Shiro to koniec przygody :X
Tensa
Tensa
Time Patrol
Liczba postów : 452

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Sro Kwi 19, 2017 2:14 pm
Pytanie które Tensa dostała od swej towarzyszki nieco zbiło ją z tropu. Chociaż skoro ona opowiedziała jej o sobie blondynce wypadało zrobić to samo. -Rodzice. Tak właściwie to wychowała mnie matka, żyje sobie teraz spokojnie, chyba powinnam ją odwiedzić. A co do ojca, nie znałam go, przynajmniej jakoś do szesnastych urodzin. Wtedy porwał mnie i zabrał na Vegete. Rodzinną planetę sayian. W sumie tam też się mną nie zajmował. Większość czasu poświęcałam na treningi. Właściwie to tyle. - powiedziała. Zastanowiło ją jak przebiega wojna na Vegecie. Może i nie był to jej dom, jednak swego czasu zagmatwała się w ten konflikt. Na imię kota Aymi podekscytowała się. Tak oto dwie bohaterki razem wyruszyły w kierunku lasu, gdzie jeszcze nie tak dawno blondynka odkryła moc super sayianina. Jednak nie była tu po wspomnienia. Przynajmniej nie po swoje. Kiedy dziewczyny dotarły na miejsce Tensa wylądowała na znajomej już polanie. -Gdzie powinnyśmy zacząć szukać?- zapytała.
Aymi
Aymi
Liczba postów : 855

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

on Sro Kwi 19, 2017 3:57 pm
Słysząc, że Tensę wychowywała tylko matka, poczuła się nieco bliższa jej historii. Chociaż rodzicielka blondynki nadal żyła sobie gdzieś spokojnie, w odróżnieniu od matki Ay.
- Przynajmniej masz mamę... - szepnęła tylko smutno i więcej się nie odezwała.
Wkrótce dotarły na znaną jej już polanę, a niebieskooka zdała się na nią w kwestii poszukiwań. Czerwonowłosa rozejrzała się dookoła. W tym miejscu jej koleżanka ścierała się z tatkiem-blondynem. Kawałek dalej stało drzewo, na którym wtedy się skryła, a pod którym leżał poturbowany Smok. No i tu też pojawiły się inne postaci, jak lewitująca kobieta w kapturze, czy tamten dziwny gość, który wspominał coś o jej kocie i łamaniu czasu.
- Tędy - zdecydowała i ruszyła biegiem przed siebie, podążając trasą, którą ówcześnie sama obrała. Mijała kolejne drzewa, od czasu do czasu gdzieś skręcając, zwalniając, rozglądając się i znów przyspieszając. Zatrzymała się dopiero przed ogromnym szerokim pniem i zapatrzyła w górę.
- Shi, Shiro! - zawołała, wskakując między gałęzie. Liście zaszeleściły gwałtownie w jednym miejscu, potem w kolejnym, a po chwili wszystko ucichło.
Cisza została nagle przerwana cichym sykiem, a moment później dość duże czarne stworzenie skoczyło wprost na blondynkę, lądując z pazurami na jej głowie. Ay wychyliła się spomiędzy gałęzi, a na jej twarzy wykwitł szeroki uśmiech.
- SHIRO!
Zeskoczyła, łapiąc pokaźnych rozmiarów kota w locie, i wylądowała na trawie, przyciągając zwierzaka do piersi. Ten tylko syknął ostrzegawczo, zaraz jednak poniuchał trochę i się uspokoił, pomrukując cicho.
- Tensa, to jest mój Shiro! - przedstawiła wielkiego kocura koleżance, uśmiechając się od ucha do ucha. - Shiro, to jest Tensa.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Sponsored content

Polana     - Page 7 Empty Re: Polana

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach