Polana

Strona 14 z 15 Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Polana

Pisanie by Admin on Sob Lip 09, 2016 4:12 pm

First topic message reminder :

Polana na skraju lasu. Gdzieniegdzie porozrzucane są stare i pousychane pniaki drzew, potężne skały, które mogą robić za prowizoryczne krzesła oraz gęste krzaki, na których rośnie dzikie jedzenie.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 316

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Polana

Pisanie by Laptor on Czw Lip 20, 2017 11:29 pm

MG


Haricotto postanowił wystrzelić dwa pociski w kierunku kuli, jednakże przez transformacje nie zdążył już nawet zebrać dostatecznej ilości energii by zrobić chociaż jeden pocisk, kula była już przed nim, gdy Ryu pojawił się obok niego i wyciągnął tak jak on ręce. Oboje przyjęli kulę na siebie i zostali odepchnięci dobre 6 metrów do tyłu, gdy kula zaczęła pomału wygasać. Gdy zniknęła, androida już nie było...

___
The end.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1283

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Sob Lip 22, 2017 6:42 pm

Ryu postanowił wkroczyć do akcji. Haricotto się tego nie spodziewał, ale chłopak wiele zyskał w tej chwili w oczach swojego mentora. Z jednej strony był przestraszony, że może zginąć, a z drugiej był dumny, że zostanie z nim do samego końca.
Przyjęli na dłonie kulę energii, jednakże nie zatrzymali jej do końca. Przesunęli się 6 metrów do tyłu, ryjąc stopami w glebie i zostawiając wyryty szlak. Energetyczna kula powoli wygasała, ukazując tym samym to, co znajdowało się przed dwoma wojownikami. Saiyanin spodziewał się zobaczyć androida, który będzie na nich szarżował, jednakże ku jego rozczarowaniu... Nikogo tam już nie było. 
- Odleciał...? - zapytał, rozglądając się nerwowo dookoła. Nikogo nie zobaczył, więc przestał wydzielać energię i wrócił do swojego normalnego wyglądu. Złote włosy zrobiły się na nowo czarne, a ogromny przyrost masy mięśniowej zanikł, sprawiając, że Fasolka wrócił do poprzedniego stanu.
- Nie spodziewałem się, że dadzą nam spokój. Wszystko w porządku, Ryu? - zapytał chłopaka, kładąc dłoń na jego ramieniu. Patrzył na niego i uśmiechał się delikatnie, będąc rad, że koniec końców, nikomu nic się nie stało. No, poza żołnierzami, których spotkał tragiczny los. Na to jednak Haricotto nie mógł nic poradzić, nawet gdyby bardzo tego chciał.
Ciągle myślał o Honoberuto, który uciekł jak tchórz, zostawiając ich w samym środku walki. Nie powinien był się tak zachować, a z pewnością nie powinien zachować się tak w stosunku do towarzysza z Patrolu Czasu. 
Saiyanin spojrzał w dal, w stronę w którą udał się Changeling, w stronę gdzie widział go po raz ostatni.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1130

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Sob Lip 22, 2017 9:11 pm

Obydwaj przyjęli na siebie energetyczną kulę próbując ją odbić ku jej prawowitemu właścicielowi. Zamiast tego zostali odepchnięci parę metrów, a z każdą sekundą zaczynała wygasać. Ryu doskonale wiedział że za chwilę zostaną zaatakowani przez ich przeciwnika, lecz ku jego zaskoczeniu nikogo nie dostrzegł. W miejscu w którym wcześniej znajdował się android, nie było już go tam. Ziemianin zaczął się rozglądać we wszystkie strony aby dostrzec oponenta który chciałby wykorzystać element zaskoczenia. Parę chwil takiego wypatrywania robota zakończyło się na tym iż chłopak doszedł do wniosku iż musiał on najzwyczajniej w świecie odlecieć. No cóż, najwidoczniej to był już koniec, jednakże z pewnością nasz bohater jeszcze się z nimi spotka. W każdym razie, można było już odetchnąć z ulgą. Mięśnie naszego wojownika zaczęły powoli powracać do swych poprzednich rozmiarów. Spojrzał na zamienionych w posągi żołnierzy. Musiał przyznać iż był to bardzo smutny widok, bo przecież nie musiało do tego dojść. Niczym nie zawinili, a spotkało ich takie nieszczęście. Pewnie liczyli iż po wszystkim wrócą do domu, a będą musieli tkwić w swoich metalowych ciałach, które stały się dla nich teraz swego rodzaju więzieniem. Ryu nie mógł nic na to poradzić, nie mógł im pomóc. Po chwili zwrócił uwagę na swego mistrza, który sprawdzał czy przypadkiem nic się nie stało jego uczniowi.
- Tak, nic mi nie jest.
Po czym uśmiechnął się. W każdym razie, zaczął się rozglądać za górną częścią swego gi, które to zrzucił przed starciem z Saiyanem. Postanowił wznieść się w górę i wypatrzeć go z powietrza. Po paru chwilach udało mu się wzrokiem je odnaleźć. Podleciał i zaczął je zakładać na swe ciało. Parę sekund później był gotowy. Nagle sobie przypomniał o czymś co powinien zrobić o wiele wcześniej. Podbiegł do oddalonego mężczyzny i wykonał ku niemu ukłon około czterdziestu pięciu stopni, ręce trzymając blisko ciała.
- Dziękuję że nauczyłeś mnie techniki Kamehameha, sensei! – Po chwili powrócił do zwykłej pozycji, kontynuując – Właściwie to chciałbym Cię o coś zapytać. Miałem zapytać o to Honoberuto, lecz teraz… Mam na myśli to iż wtedy mówił że masz z nim coś wspólnego, tylko nie chciał powiedzieć o co chodzi. Mógłbyś mi to wyjaśnić?
avatar

Ryu

Liczba postów : 210

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Halle on Pon Lip 24, 2017 6:43 pm

Zgubiła się.
Tak po prostu się zgubiła. A mówiła tyle razy ciotce Seri, że to nie jest najlepszy pomysł zabierać ją na spacery po lasach! Zdecydowanie wolałaby ćwiczyć z ojcem w domu, po raz setny powtarzając sekwencje atak-obrona, albo siedzieć w warsztacie i grzebać w jednym z tych mechanizmów, który wiecznie się psuł i po raz tysięczny wymieniało się w nim przekładnie, koła zębate i inne tym podobne cuda. Ciekawe, czy lepiej byłoby użyć klucza francuskiego, czy...
Tu myśl Halle znów odpłynęła, pozwalając ciału przemieścić się na polankę. Niestety, efekt tego odpłynięcia był bardzo bolesny - wchodząc na polankę, młoda dama nie spostrzegła czegoś tak prozaicznego, jak wystający korzeń, i w efekcie widowiskowo wyrżnęła w ziemię. Szlag...!
-Psiakrew!-wyrwało jej się cokolwiek zbyt głośno nawet, jak na tę sytuację. Będzie musiała wrócić do ciotki, ale najpierw...jak miałaby to zrobić? Gdzie w ogóle, u diabła, jest? Jakaś polana, do tego z dwoma przedstawicielami rodzaju męskiego...Coś czuła, że jeżeli szybko nie znajdzie drogi do miasta, będzie musiała pożegnać się z planami naprawy tego wadliwego mechanizmu, no i miała wrażenie, że sytuacja się cokolwiek skomplikowała.
-Um...-zająknęła się, zakłopotana. Podniosła się jakoś z ziemi, w duchu klnąc na czym świat stoi, i podeszła niepewnie do dwóch nieznajomych. Ciężko byłoby ich od siebie odróżnić, gdyby nie to, że jeden nosił na sobie zielone ubranie, drugi zaś odziany był w szlachetną, choć pogrzebową biel miękkiego gi. Otrzepała się z brudu, zerkając krytycznie na swoje ubranie i świeżo powstałe otarcia na dłoniach.
Cokolwiek bolesny początek nowej znajomości-przemknęło jej przez myśl.
-Sumimasen-zaczęła, przełknąwszy ślinę. W jej oczach malował się niepokój, który po chwili ustąpił miejsca zmieszaniu. Owo zmieszanie odzwierciedliło się też w barwiącym jej policzki delikatnym rumieńcu.-Czy...em...Czy wiecie może, jak wrócić stąd do miasta? Zgubiłam się tutaj...hehehe...
Przygryzła nerwowo wargę, drapiąc się po potylicy, i posłała obu rozmawiającym zakłopotany uśmiech. "Będzie przyjemnie", mówiła ciotka, "poznasz naturę" , mówiła. Cóż, jak na razie jedynym, co znalazło się dotychczas w granicach poznania Halle, były krzaki, obdrapane dzięki upadkowi ręce i ten przeklęty korzeń, który już zdążyła obdarzyć nienawiścią i głęboką pogardą.
avatar

Halle

Liczba postów : 12

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Pon Lip 24, 2017 9:45 pm

Haricotto widząc ukłon Ryu, otworzył swoje oczy szeroko. Zdziwiło go to. Co więcej, podziękował za coś, co stało się dawno temu. Haricotto cofnął się o krok i pomachał nerwowo dłońmi. Nie wiedział jak się zachować, a nawet był nieco zawstydzony.
- Weź, nie wygłupiaj się. Stań normalnie, bo jeszcze ktoś zobaczy! - powiedział głośno, a kiedy chłopak powrócił do zwykłej pozycji, ten skinął do niego głową i uśmiechnął się porozumiewawczo. Następnie z ust Ziemianina padło pytanie odnośnie tego, co łączy Haricotto z Honoberuto. Saiyanin westchnął cicho, po czym przeczesał swoje włosy dłonią, drapiąc się zaraz po głowię i dumając nad tym, w jakie słowa obrać swoją odpowiedź.
- To długa historia. Tamtego dnia wydarzyło się wiele. Zbyt wiele. Opowiem Ci na spokojnie, jak wrócimy do chaty. - powiedział, klepiąc zaraz Ryu po ramieniu. 
Fasolka już miał startować i oderwać się od ziemi, kiedy nagle na polanie pojawiła się kolejna osoba. Dostrzegając ją kątem oka, Haricotto myślał, że to kolejny android. Jak wiadomo, patrząc w sposób, w jaki teraz zerkał na tajemniczą osobę, nie widział za dokładnie. Obraz był rozmazany. Dopiero kiedy spojrzał już normalnie, dotarło do niego, że to ktoś zupełnie nowy. Na całe szczęście. Nie wyglądało na to, że była wrogo nastawiona.
Zagadała nieśmiało, nerwowo, cóż jednak się dziwić, kiedy zmuszona była do rozmowy z totalnymi obcymi. 
Haricotto spojrzał na nią, a za chwilę na Ryu. Uśmiechnął się półgębkiem, obmyślając już świetny plan, jak zająć swojego ucznia. Po chwili jednak znów popatrzył na czerwonowłosą.
- Yo! - przywitał się wesoło, unosząc otwartą dłonią ku górze. Na jego twarzy widniał radosny uśmiech. Czuł się z tym nieswojo, ponieważ ostatnimi czasy był ponurakiem, ale jednak... Tak dawno nie czuł się tak dobrze. Czy to była zasługa tych, na których mu zależało? Być może. 
W następnej chwili Ryu został objęty ramieniem przez Haricotto, który drugą ręką uderzył go w klatkę piersiową, klepiąc go w nią jak stary dobry kumpel starego dobrego kumpla. Chciał wrobić chłopaka w pomoc dziewczynie. Po tych wszystkich ciężkich i przykrych wydarzeniach, przyda mu się taka miła odskocznia. Tak przynajmniej myślał Haricotto.
- Jestem Haricotto! Ten tutaj to Ryu, on Ci wszystko wytłumaczy i we wszystkim Ci pomoże. - powiedział już spokojniej, przestając suszyć swoje białe zęby. Tak dawno się nie uśmiechał tak szeroko, że twarz go zaczynała boleć. Szaleństwo.
- Ryu, spotkamy się za kilka dni. Zajmij się tą tutaj, a ja za ten czas lecę złożyć wizytę staremu Żółwiowi. - puścił oczko do dziewczyny, zaś chłopakowi pokazał okejkę, klepnął go ostatni raz w plecy i odbił się z całych sił z powierzchni ziemi. Odlatując, pomachał ręką, jednakże nie oglądał się za siebie. Po chwili zniknął na niebie, zostawiając po sobie białą smugę.

z/t

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1130

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Pon Lip 24, 2017 11:25 pm

Ryu oczekiwał odpowiedzi swego mistrza, lecz takowej nie otrzymał. Najwidoczniej będzie musiał sobie jeszcze trochę poczekać nim jego nauczyciel mu odpowie na jego pytanie. Był ciekaw o co chodzi. Może jest to coś ważnego? Możliwe, jednakże póki co nie dowie się niczego. Musiał poczekać aż wrócą do chatki. Chłopak był już gotowy aby ruszyć za mężczyzną, ale nagle i niespodziewanie nasz bohater usłyszał czyjś głos. Natychmiast jego wzrok powędrował w miejsce z którego do jego uszu dotarło źródło dźwięku. Jego oczom ukazała się młoda dziewczyna, a Ziemianin od razu zwrócił uwagę na jej rude włosy. W jednej chwili pomyślał o Aymi. Dziewczyna także mogła się pochwalić podobnym kolorem włosów. Wracając do naszych bohaterów. Gdy Ryu już chciał zabrać głos, jego mistrz postanowił zrobić to pierwszy witając się z nieznajomą. Po chwili Saiyan postanowił objąć naszego wojownika jedną ze swych ręką, zaś drugą walnął w klatę piersiową swego ucznia. Nigdy wcześniej nie zrobił czegoś podobnego w stosunku do naszego wojownika, a sam Ryu był tym faktem nie mało zaskoczony. Jak się okazało dziewczyna najzwyczajniej w świecie zabłądziła i nie potrafiła odnaleźć drogi powrotnej. Ogoniasty wojownik parę sekund później przedstawił ich dwójkę rudowłosej nieznajomej i tym samym młodzieniec został zmuszony aby to pomóc zaginionej duszy. To znaczy mógł oczywiście odmówić, jednakże chyba nie wypadało tego robić. No cóż skoro został wytypowany do pomocy, to niech i tak będzie. Zresztą, może wywiąże się między ich dwójką jakaś ciekawa rozmowa? Kto wie? W mgnieniu oka okazało się iż dwójka naszych dzielnych wojaków będzie musiała się znów rozstać. Więc Ryu będzie musiał jeszcze dłużej poczekać nim się dowie tego czego chce. Cóż nic na to nie poradzi.
- Do zobaczenia, sensei!
Krzyknął, machając w jego stronę gdy ten odlatywał.
- No dobra, chyba czas się nią zająć.
Powiedział do siebie w duchu, po czym skierował wzrok ku rudej dziewczynie. Zaczął powolnym krokiem kierować się ku niej. Gdy już znalazł się wystarczająco blisko wyciągnął rękę w jej stronę mając nadzieję iż ta zrobi to samo.
- Witaj, jak pewnie wiesz mam na imię Ryu. Mogłabyś mi zdradzić swe imię? Oczywiście jeżeli nie masz nic przeciwko.
Gdy skończył uśmiechnął się, by przypadkiem nie musiała się obawiać naszego wojaka.
avatar

Ryu

Liczba postów : 210

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Halle on Sro Lip 26, 2017 2:58 pm

Dobrze, a więc ten latający w zielonym to Haricotto, drugi zaś w pogrzebowej bieli zwie się Ryu? Zagryzła wargę, starając się bardzo nie zapominać, że stanie z otwartą buzią nie jest jednak zbyt grzeczne. Cóż jednak mogła poradzić na to, że zwyczajnie fascynowało ją latanie! Przy tym owe krucze włosy, latanie, te rysy twarzy...Ani chybi musiałby to być Saiyanin. Z opowieści ojca i ze starych zdjęć, które ocalały w dziwny sposób, zapamiętała wygląd swej matki: czarnowłosa, piękna Saiyanka z majestatycznym, unoszącym się dumnie w powietrzu ogonem, odziana w ciemnofioletowe ubranie, patrzyła z dumą na swojego rudowłosego, roześmianego męża w cywilnym ubiorze.
Ten sam ogon zdołała zaobserwować również u tajemniczego mężczyzny, który mienił się Haricotto. Cokolwiek dziwne imię, temu Halle nie mogła zaprzeczyć, ale za to jak fajnie się zdrabniało! Ten drugi, odziany w śnieżną biel niczym książę z bajki lub z reklamy proszków do prania, nosił wspaniałe, dumne imię Ryu. Uśmiechnęła się do niego przyjaźnie, starając się nie rumienić głupio jak byle dziewczyna (czemu w ogóle tak bardzo przyspieszyło jej serce? Przecież to tylko chłopak!), i również wyciągnęła swą poobcieraną i przez upadek dłoń.
-Jestem Halle Reisaki-przedstawiła się z uśmiechem.-Miło mi cię poznać. Ten...em...Haricotto...
Tu spojrzała w niebo pełne pięknych, pierzastych obłoków, tam, gdzie zniknął nowo poznany przez nią osobnik wydający się być chyba ojcem czy opiekunem dla Ryu, i wskazała to miejsce poprzez uniesienie dłoni.
-Kim on jest? I o jakim eee...żółwiu mówił?-spytała, drapiąc się w potylicę. Jedyny żółw, jaki jej przychodził do głowy, spokojnie egzystował sobie w sklepie zoologicznym w mieście i nie wyglądał na zbyt rozmownego. -Widzisz, jedyny żółw, którego znam, mieszka w sklepie zoologicznym, nazywa się Kiri-chan i nie jest najlepszym towarzyszem do rozmów...
avatar

Halle

Liczba postów : 12

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Sro Lip 26, 2017 11:12 pm

Już po chwili nieznajoma uścisnęła dłoń naszego wojownika, a następnie on sam wycofał swą rękę. Halle Reisaki. Tak właśnie się zwała rudowłosa dziewczyna. Parę sekund później padł temat Saiyanina który to nie tak dawno odleciał oraz staruszka Kame. Ziemianin odwrócił wzrok w miejsce wskazane dłonią przez dziewczynę, lecz oczywiście nikogo nie można było już tam dostrzec.
- Sensei jest pewnie już daleko stąd. – Po chwili przemówił odpowiadając na pierwsze pytanie – On? - Uśmiechnął się po czym spojrzał na Halle i kontynuował – To mój mistrz. – Tu przerwał na chwilę aby spojrzeć na swe dłonie, zaciskając je raz za razem - Jest bardzo silny, ale mam nadzieję że jeżeli będę ciężko trenował to kiedyś go dogonię.
Spojrzał w chmury i nagle przypomniał sobie jak to pierwszy raz się zmierzyli. W tamtym momencie był jeszcze bardzo słaby. Był aż tak słaby że mężczyzna nie musiał przechodzić w stadium Super Saiyana. Był tak słaby że wystarczył tylko jeden cios aby położyć na łopatki naszego wojownika. Jednakże teraz? To nie ulegało wątpliwością, był niezaprzeczalnie silniejszy od tamtego momentu. Był tego pewny w stu procentach. Dowodzi temu fakt iż w ich ostatnim sparingu Saiyanin przetransformował się w blond wojownika. Niespodziewanie wróciły do niego także wspomnienia kiedy to stał się jego uczniem. W pierwszej kolejności Ziemianin został nauczony Fali Uderzeniowej Kame. Pamięta to jak dziś. Pamięta także iż jego Kamehameha była o wiele słabsza niż jego nauczyciela. W każdym razie, miejmy nadzieję że któregoś dnia Ryu oraz ogoniasty wojownik zwany Haricotto będą mogli zawalczyć jak równy z równym, a możliwe że w przyszłości naszemu bohaterowi uda się prześcignąć swego mistrza? Kto wie? No ale do tego z pewnością jeszcze bardzo,bardzo długa droga. Przede wszystkim musi on ciężko trenować aby osiągnąć ten cel. Gdy w końcu przestał rozmyślać postanowił odpowiedzieć na drugie pytanie zadane przez przedstawicielkę płci przeciwnej. Jego wzrok znów został skierowany właśnie na nią po czym przemówił.
- Żółw to staruszek mieszkający na pewnej wyspie.
Uśmiechnął się i postanowił że tym razem dla odmiany to on zada jej jakieś pytanie.
- Właściwie to mogłabyś mi powiedzieć w jakim celu przyszłaś do tego lasu?
avatar

Ryu

Liczba postów : 210

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Halle on Pią Lip 28, 2017 4:14 pm

Panna Reisaki zagryzła wargę w zakłopotaniu i zarumieniła się delikatnie, słysząc owo pytanie, choć nie było w nim nic krępującego. Ot, młodzieniec był zwyczajnie ciekawy, co tu robiła, i nie było w tym nic dziwnego. Czyli się skompromitowała, mówiąc o żółwiach stricte zoologicznych, podczas gdy Ryu miał na myśli jakiegoś czcigodnego staruszka, który zapewne był mistrzem zarówno dla jej nowego znajomego, jak i tego w zielonym ubiorze. No bardzo ciekawe kwestie poruszyła w tej rozmowie, nie ma co mówić...Zarumieniła się i odchrząknęła.
-Jestem pewna, że szybko go dościgniesz - odpowiedziała z uśmiechem i uścisnęła mocniej rękę Ryu. - Masz predyspozycje do tego, żeby być silnym wojownikiem. Przynajmniej tak sądzę.
Nie od razu dotarło do niej jego pytanie; serce Halle biło nie tak jak zazwyczaj, rumieniła się w idiotyczny sposób, a do tego w jej brzuchu zagnieździła się podejrzana ilość motylków. Odchrząknęła z zakłopotaniem, przyglądając się chłopakowi. Gdzieś w tle, na drzewach, zaczęły się przeraźliwie wydzierać ptaki.
- Ja... - urwała na chwilę, by wziąć głębszy oddech. Zamrugała powiekami. - Przyszłam tu razem z moją ciotką na spacer. Ale zamyśliłam się, w głowie miałam moje ukochane mechanizmy, wiesz, smary, jak naprawić...i tak tu się znalazłam...hehehe...
Zaśmiała się nerwowo, nie kryjąc zawstydzenia.
avatar

Halle

Liczba postów : 12

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Pią Lip 28, 2017 9:15 pm

Ryu poczuł się dość zaskoczony. Nigdy wcześniej nie usłyszał od kogoś prawie obcego, a tym bardziej od przedstawicielki płci pięknej że może mieć zadatki na potężnego wojaka. Przecież prawie go nie znała, a już zwracała się do niego z taką życzliwością?
- Emm… Dziękuję.
Uśmiechnął się odwracając speszony wzrok. Gdy znów spojrzał na Halle nie mógł nie dostrzec rumieńców które to znajdowały się na jej twarzy. Chłopak nie miał pojęcia czym były one spowodowane. Może zrobił lub powiedział coś nie tak? A może to u niej normalne? W każdym razie, parę sekund później do uszu chłopaka dotarło wydzieranie się ptaków…
- Czyżby nowe zagrożenie?
Przemknęła mu przez głowę ta myśl, a już w mgnieniu oka zaczął się nerwowo rozglądać po okolicy bacznie ją obserwując. Czyżby hałas miał być zwiastunem kogoś kto zbliżał się do dwójki naszych bohaterów? Może ten ktoś będzie chciał ich zabić? Może ten ktoś to jeden z androidów? A może i to ktoś kto przychodzi w pokojowych zamiarach? Mimo wszystko Ziemianin postanowił trzymać się na baczności, bo Bóg wie czy już za parę sekund nie będzie musiał stoczyć jakiejś walki w obronie siebie jak i nowej znajomej. Gdy tylko usłyszał jej głos wzrok naszego bohatera znów znalazł się na Halle. Kiwnął porozumiewawczo głową gdy tylko skończyła mu wyjaśniać z jakiego to powodu znalazła się tutaj.  
- Musisz być pewnie niezwykle mądrą i utalentowaną osobą. Ja na przykład w ogóle nie znam się na tych wszystkich urządzeniach i nigdy nie brałem się za ich naprawę. Gdyby nawet do tego doszło to pewnie narobiłbym więcej szkód niż pożytku.
W tym miejscu skończył, a następnie uniósł się kilka centymetrów nad ziemią w celu wymanewrowania ciałem w taki sposób żeby znalazło się ono w pozycji poziomej do niej. Spojrzał na rudowłosą a na jego twarzy gościł uśmiech.
- Zapraszam na pokład. – Gdy tylko znalazła się na jego plecach ponownie zabrał głos – No to gdzie mieszkasz?
avatar

Ryu

Liczba postów : 210

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ranzoku on Wto Sie 01, 2017 8:45 pm

Po kilkuminutowej (kilkutygodniowej) podróży Ranzoku nie potrafił odnalezć miejsca, gdzie mógłby na dłużej zawitać. Nie posiada znajomych, z którymi mógłby umówić się na filiżankę herbaty lub bezalkoholowego alkoholu. Toteż pozostało mu trenowanie pod gołym niebem pośród zwierząt oraz roślin. Obecność ludzi nie sprzyjała androidowi, bowiem ludzkie społeczeństwo bywa brutalne i niezbyt przyjazne na ogół. Zależy im tylko na błahych sprawach, które nie zmienią ich dotychczasowego życia na lepsze, żyją według własnych zasad, niekiedy stosując przemoc wobec innych, którzy są notabene przedstawicielami tego samego gatunku. Przemoc jest powszechna, świadczy o tym nawet tutejsza sytuacja na Ziemi, gdzie panuje bezlitosna Armia. Pod jej kuratelą jest każdy człowiek, który nie potrafi postawić na swoim chowając się pod biurkiem i czekając aż jakaś poczciwa Dusza sprzeciwi się okupantowi i wygna stąd napastników, by na nowo wieść życie według swojego kodeksu. Potem wszystko stanie się jak przedtem i na nowo pojawi się taka sytuacja, gdzie ucierpią osoby nie mające nic wspólnego z ich problemami, historia ponownie zatoczy koło. Krąg nienawiści będzie trwał wiecznie w takim tempie i za każdym razem ktoś musiałby ratować sytuację. Dlaczego zachciało mi się pisać przemyślenia w taki sposób? Tylko ja to wiem, wcale nie chodzi o lanie wody, by na spokojnie przejść do głównej części posta. Nie, nie. Chodzi o coś innego. Być może sytuacja, która miała miejsce przedtem jak Ranzoku narodził się na nowo jako pół-człowiek, pół-cyborg zainspirowała wykonawcę tego posta i chciał wyrzucić swoje emocje z siebie. Tak też po tych niczego nie wnoszących  dywagacjach przejdziemy do właściwej treści tej wiadomości. Ranzoku odnalazł przyjemne miejsce do rozpoczęcia treningu, więc wylądował przy głazie dość sporych rozmiarów. Zanim jednak zaczniemy należałoby się rozgrzać. Chłopak przycapnął i zaczął się rozciągać, przenosił ciężar ciała z lewej nogi na prawą przyciskając dłonią uda. Powtórzy tą czynność 10 razy. Następnie wskoczył na głaz i zaczął robić pompki z nogami uniesionymi ku górze.


[Statystyki] START TRENINGU: 1.08.17, 20:45
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Halle on Sro Sie 02, 2017 2:03 pm

Nerwowe rozglądanie się i zachowanie Ryu sprawiło, że Halle natychmiast zwiększyła czujność. Nie miała wprawdzie żadnej broni, a ta nędzna znajomość kilku podstawowych ruchów, jakie wyniosła z treningów, które organizował jej ojciec. Uśmiechnęła się, wspominając pełną dezaprobaty minę ciotki, która zwykle stała obok i przyglądała się, jak Halle powtarza sekwencje ruchów za jej bratem i jej uwagi: "Szybciej, dziewczyno! Dlaczego się tak ślimaczysz?! Ruszaj się! Przeciwnik nie będzie na ciebie czekać!"
Uśmiechnęła się delikatnie, wspominając tamte chwile, po czym wróciła na ziemię; w końcu jej nowy znajomy wciąż oczekiwał na odpowiedź. Wypadałoby mu więc jej udzielić, co nie?
-Mieszkam w West City-odpowiedziała z uśmiechem, patrząc głęboko w ciemne oczy swego towarzysza. Rozejrzała się uważnie, chcąc znaleźć powód, dla którego miałby się tak spiąć, nikogo jednak nie zauważyła. Skoro tak przedstawiała się sytuacja, mogliby wrócić już do miasta...Im bardziej będzie się tu obijać, tym bardziej rozgniewa ciotkę i ojca. Nie chciała, by niepotrzebnie się o nią martwili, jeszcze pomyślą, że wpadła - brońcie bogowie - w ręce jakichś złych ludzi albo nie mniej złych potworów..
-To wbrew pozorom łatwiejsze, niż myślisz. Idzie się tego nauczyć-zaśmiała się, wspominając swoje początki.-Śrubokręt, klucz francuski i tworzysz prawdziwe dzieło...To jak sztuka, uwierz mi. Jeśli będziesz chciał, mogę Cię podszkolić...
Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że Ryu LATA. Jak byk widziała, że unosi się w powietrzu, no lewituje po prostu, nie mogła temu zaprzeczyć! Wow...jak się zamykało buzię? Zdumiona wpatrzyła się w młodzieńca, a gdyby ktoś uważniej wsłuchał się w ciszę, która zapadła po jej słowach, zapewne usłyszałby stuk opadającej na ziemię szczęki Halle. Teraz rozumiała, co miał na myśli, mówiąc "zapraszam na pokład".
-Widzę, że załapałam się na tanie linie lotnicze!-roześmiała się głośno panna Reisaki, rozbawiona tą wizją. Wskoczyła płynnie na plecy Ryu, po czym chwyciła go mocno za miękkie, ciepłe gi. -Kierunek: West City!

(zt z Ryu, kolorki dam potem)
avatar

Halle

Liczba postów : 12

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ranzoku on Czw Sie 03, 2017 12:18 am

KONIEC TRENINGU: 3.08.17, 00:18.

Chłopak przez cały ten czas cisnął pompki jak pojebany, oczywiście co jakiś czas robił sobie minutową przerwę przed kolejną serią. Rzadko się zdarza, że trenujący człek jechał jednym ciągiem, to nie jest zbyt przyjazne zdrowiu. Co innego się ma z androidami, którzy za szybko się nie męczą. Ranzoku jednak nie chciał się wysilać bardziej niż było to konieczne. Czas go nie gonił, mógł na spokojnie trenował pod bezgwiezdnym niebie. Po teoretycznie ciężkim treningu chłopak padł na plecy i zaczął podziwić chmury, które mknęły swoim tempie po nieboskłonie. Cóż innego mógłby teraz robić. Nawet androidy zasługują na chwilę relaksu, bowiem to czyni ich bardziej ludźmi, aniżeli cyborgami. Chłopak potrafi dostrzec różnicę pomiędzy tymi rasami. Chociaż można rzec, iż widząc tutejszych osobników zamieszkujących tą niewielką planetę daleko brakuje mu do zachowania tychże osób ludzkiej rasy. Natenczas chłopak nie widział powodu, by gdziekolwiek wyruszyć. Jest mu tu dobrze, daleko od zgiełku. Skłoni go to do przemyśleń odnośnie różnych mniej lub bardziej interesujących rzeczy. Toteż z dłońmi ułożonymi pod głową androida zerkał przed siebie zastanawiając się nad sensem jego istnienia i żądzy zemsty, która zmusiła go do tej podróży. Jednakże uczyni to z wielką przyjemnością, bowiem okrucieństwa jakie zostały wtedy dokonane nie mogą zostać puszczone w niepamięć.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ranzoku on Czw Sie 10, 2017 11:00 pm

Jeden rok minął jak jeden dzień. Istniało kiedyś takie porzekadło, chyba. W każdym razie śmiało można kontynuować zmaganie o tytuł najfajniejszego androida, po upływie tego czasu pora na nowo powrócić do treningu. Wiele się działo podczas ostatniego roku. Odwiedził miejsce swoich narodzin, wpadł na trop Kurojina czy też nauczył się techniki. Według blondyna był to bardzo udany rok. Chłopak jest świadom, że rośnie w siłę, dopóki działa to cały czas, głupotą byłoby nagle zwolnić. Należy przeć naprzód nie zważając na rosnące wyzwania. Działać dalej pod pełnym natchnieniem. Chłopak spojrzał ku niebu rozmarzając nad obiecująco wyglądającej przyszłości dla naszego bohatera. Można spodziewać się, że czeka go niedługo ostateczny sprawdzian, który zadecyduje o ścieżce, która podąży po dokonaniu zemsty. Teraz zapytacie co będzie miało na to wpływ? Trudno rzec, lecz z pewnością będą to przeżycia związane z życiem pośród ludzi. Możemy tylko gdybać na ten temat, więc przejdźmy do głównej części posta. Chłopak rozpoczął od skłonów, by nieco się rozciągnąć przed występem generalnym. Ranzoku nie byłby sobą, gdyby na początek zrobił z 500 pompek. Reszta treningu sprowadzi się pewnie do sprintu urozmaicając biegi o coraz to ciekawsze wariacje. Lecimy więc z tym koksem jak to mawiali starożytni czy jakieś inne mniej znaczące grupy.

[Statystyki] START TRENINGU: 10.08.17, 23:00
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ranzoku on Pon Sie 14, 2017 10:28 pm

\Brak prądu. Jebitna burza w mojej miejscowości, stąd opóźnienie.\

Po przebyciu dość długiego dystansu chłopak w końcu odpuścił, przez wzgląd na niezbyt przyjazną pogodę nie mógł za bardzo skupić się na przedłużaniu treningu. Tak czy siak nie jest on niezadowolony, lecz niesmak pozostanie. Jednakże nie ma się co stresować, bowiem przyjdzie czas na kolejny trening. Póki co chłopak legnie plecami ku trawie podpierając głowę obiema rękami i spędzi czas na zwykłym leniuchowaniu na krótki czas. Zastanawia się w tym czasie jak rozwinie się Jego wciąż zagadkowa przyszłość. Póki cel numer jeden jest ciągle w ruchu, ograniczy to pole manewru. Jedyną i nieodzowną szansą jest spotkanie w West City. Póki co chłopak ma nadzieję, że zdoła go tam dorwać, a jeżeli nie będzie musiał dalej dążyć do celu, co za każdym razem może być co raz trudniejsze. Ranzoku jednak nie jest świadom jaką siłą dysponuje po za władzą nad swoją szajką naginająca pewnie w jakiś sposób dopuszczalne działania w RR, czego też chłopak nie jest pewien. Jeśli takie są zasady samej armii to i ją też trzeba zlikwidować.

KONIEC TRENINGU (nareszcie): 14.08.17, 22:28.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Nie Sie 20, 2017 11:38 pm

Właśnie minął cały rok. No cóż, wiele rzeczy mogło się wydarzyć podczas takiego okresu czasu, jednakże nie w tym przypadku. Oczywiście stał się o wiele silniejszy, lecz nie mógł spocząć na laurach, musiał trenować dalej. Musiał stać się jeszcze, jeszcze, jeszcze silniejszy. Musiał się stać na tyle silny aby zniszczyć tą przeklętą Armię Czerwonej Wstęgi. To był jego cel. Chciał tego dokonać. Chciał uwolnić wszystkich ludzi spod ich panowania. Chciał aby ta planeta… Ziemia… stała się normalnym domem, dla wszystkich. Więc gdzie się udał na trening? Odpowiedź jest banalna, do tego samego lasu co zawsze. Mógł tu trenować w samotności i nie martwić się że ktoś mu przerwie. Tylko poprzez hartowanie ciała będzie mógł spowodować iż przestanie odczuwać efekty jego przemiany. Póki co wystarczy kilka sekund aby czuł zmęczenie. No cóż, nie jest to nic dziwnego. To logiczne że utrzymanie takiej formy będzie męczące… przynajmniej na początku. Miejmy nadzieję że z czasem nie będzie miała na niego większego wpływu. Jednakże pomimo tylu miesięcy ćwiczeń dalej odczuwa zmęczenie. Najwidoczniej będzie musiał jeszcze długo, długo trenować.
- No dobra, czas na trening.

[Statystyki]START TRENINGU - 20.08.2017 23:38
avatar

Ryu

Liczba postów : 210

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Pon Sie 21, 2017 11:38 pm

[Statystyki]KONIEC TRENINGU - 21.08.2017 23:38

W pewnym momencie Ryu padł plackiem na glebę zlany potem, próbując złapać oddech. Nie było w tym nic dziwnego. To całkowicie normalna rzecz gdy podda się własne ciało niesamowitemu wysiłkowi fizycznemu. No i gdy tak sobie leżał zastanawiał się co mogą teraz robić mistrz Haricotto, Aymi i Tensa. Nie miał pojęcia gdzie się teraz mogą znajdować. Do głowy przyszły mu tylko dwie opcje, znajdują się u Kame bądź w chatce w górach. Nie miał innych pomysłów. Był ciekaw jak wiele jeszcze uda mu się osiągnąć. Miejmy nadzieję że jeżeli będzie bardzo ciężko trenować to osiągnie jeszcze więcej niż dotychczas. Postanowił zamknąć oczy i zapaść w sen. Przyśniły mu się wspaniałe rzeczy. Widział jak on sam triumfuje nad wszystkimi, że jest potęgą której nie da się zatrzymać i wszyscy jego przeciwnicy których spotkał dotychczas drżeli i padali na kolana tylko po to by ich oszczędził. Niestety… był to tylko sen. Mógł co najwyżej pomarzyć o takim traktowaniu. W każdym razie, gdy już się obudzi weźmie się za dalszą część treningu. To była tylko wstępna faza tego co będzie musiał jeszcze zrobić.
avatar

Ryu

Liczba postów : 210

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Sro Sie 23, 2017 8:09 pm

Po bliżej nieokreślonym czasie, Ryu obudził się. Musiał to przyznać, sen dobrze mu zrobił. Był cały wypoczęty i gotowy aby się wziąć za dalszą część treningu. Jednakże, na razie przeniósł swe ciało w taki sposób by mógł leżeć na plecach, a nie na brzuchu i spoglądać w chmury. Jeden z obłoków przypominał mu fryzurę jaką pochwalić się mógł Saiyanin Haricotto. No i gdy tak się w nie wpatrywał zauważył gromadę ptaków gdzieś lecących. Jeszcze nie wiedział co będzie robił gdy skończy męczyć swe ciało. Może w końcu uda się do tego całego Korina? Przecież miał już to zrobić cały rok temu, no ale przez pewne wydarzenia tak się nie stało. Musi w końcu ruszyć swój zad i złożyć mu małą wizytę. Tym zajmie się gdy tylko tutaj skończy. W każdym razie, postanowił rozgrzać od nowa swe wypoczęte ciało. Na początek poszły najbardziej podstawowe ćwiczenia rozciągające.

[Statystyki]START TRENINGU - 23.08.2017 20:09
avatar

Ryu

Liczba postów : 210

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Czw Sie 24, 2017 8:54 pm

[Statystyki]KONIEC TRENINGU - 24.08.2017 20:54(Opóźnienie ze względu na problem z internetem xd)

Ryu właśnie kończył swój trening w dość standardowy sposób. Jako ostatnio ćwiczenie postanowił wybrać sobie pompki. Zrobił dokładnie tysiąc powtórzeń. Liczba ta musiała budzić uznanie, ponieważ nie każdy był w stanie osiągnąć taki wynik. Właściwie to bardzo wielu ludzi nie potrafiło wykonać stu pompek, jednakże on nie był zwykłym człowiekiem. Można się nawet pokusić o stwierdzenie że dla innych przedstawicieli swego gatunku był nadczłowiekiem czy kimś w podobie. Ściągnął frotkę z prawego nadgarstka i przetarł nią swą twarz z potu. Postanowił iż zażyje małej kąpieli po wysiłku fizycznym. Podszedł do najbliższego zbiornika wodnego, a gi oraz bieliznę rzucił na brzeg i na golasa wskoczył do wody.
- Na bombę!
Popływał nieco, co chwilę zanurzając się pod wodą. Po kilku minutach takiego pływania wyszedł na brzeg. Parę minut później miał założone na sobie swoje gi.
- Czas ruszać.
Jak pomyślał tak zrobił. Wzbił się w powietrze opuszczając to miejsce.
avatar

Ryu

Liczba postów : 210

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ranzoku on Pią Wrz 22, 2017 12:44 pm

Jak to się dzieje, że Ranzoku jest tak mało aktywnym graczem? Czyżby to przez jego lenistwo, czy brak czasu? Wedle plotek chłopak o dziwo też ciężko pracuje, żeby mieć hajs na cele charytatywne i w ogóle. Tak serio to Ranzoku woli wydać pieniądze na alkohol. Jak stare porzekadło rzecze: Polak nie kaktus, pić musi. Brzmi to tak jakby faktycznie chłopak miał problemy z alkoholizmem, lecz to nie problem, to błogosławieństwo. Tak czy siak zboczyliśmy z tematu. Pozwólcie więc, iż wrócę to wątku tej wiadomości. Po wylegiwaniu na polanie, blondyn postanowi wszcząć trening. Tak jak przykazał Bóg. W końcu niewiele mu brakuje, żeby zyskać nowe pokłady energii, która i tak jest potężna, co więcej nigdy się nie wyczerpie, a to już coś. Ranzoku może nie jest jeszcze tego świadom, lecz wkrótce może to się zmienić. Pożyjemy, zobaczymy. Chłopak stanął na nogi i zaczął rozgrzewać się przed główną częścią treningu. Na start jakieś 300 przysiadów. Po czym skoczył na gałąź pobliskiego drzewa i zaczął się podciągać. Po wykonaniu 100 podciągnięć, chłopak złazi na ziemie, podnosi średnich rozmiarów głaz i zaczyna chodzić z ciężarem na plecach pod prąd rzeki z tym ciężarem. Nie dysponował jakąś trwalszą liną, by ten kamyczek przywiązać do siebie, więc musi improwizować. Ten sposób też może wzmocnić jego siłę co jest faktycznym celem naszego bohatera.

[Statystyki] START TRENINGU: 22.09.17, 12:45
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ranzoku on Nie Wrz 24, 2017 1:07 am

Po przeprawie przez rzekę, chłopak mógł na spokojnie odłożyć głaz i uderzyć w kimono. Byłoby super, jednakże nie chciał na tym poprzestać. Chciałby trochę dłużej podziałać z treningiem, więc odłoży drzemkę na później. Chłopak przybył z powrotem do miejsce gdzie rozpoczął trening, tym razem jednak zrobi to stojąc na rękach i idąc wzdłuż rzeki. Ten zbiornik wodny nie należał raczej do głębszych, więc problemu być nie powinno. Za każdym razem chłopak musi w jakiś sposób urozmaicić swoje ćwiczenia, bowiem nie chce On popaść w rutynę. Jakaś świeża odmiana zawsze jest mile widziana. Następnie Ranzoku zejdzie na brzeg i zakończy trening robiąc 100 pompek na jednej ręce. Po czym wskoczy na drzewo przez pewien czas i strzeli sobie drzemkę z przekonaniem, iż na nią zasłużył. Przed nim daleka droga i przyjdzie czas, by wyrównać porachunki. Zbliża się dzień spotkania w West City z Kurojinem, który może zakończyć impas, choć nie musi do tego dojść właśnie wtedy. Nie wiadomo czy chłopak jest gotowy na to spotkanie, lecz jedynym sposobem, by się o tym przekonać jest udani się tam. Możemy tylko cierpliwie czekać jak to się zakończy.

KONIEC TRENINGU: 24.09.17, 01:07
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ranzoku on Pią Wrz 29, 2017 11:55 pm

Znakomite uczucie towarzyszące naszemu bohaterowi nie chce ustać, lecz nawet taka chwila nie może trwać wiecznie, toteż po krótkiej drzemce zszedł na ziemię i zaczął kombinować nad kolejnym treningiem, któremu mógłby się poddać. Nie chce, żeby okazało się, iż Jego ćwiczenia nie przynoszą efektów, co byłoby smutne dla androida, bowiem pół życia poświęcił na to i wolałby, aby cały ten czas poszedł na marne. Chwycił więc swoimi rękoma biodra i zaczął wywijać kółeczka obracając nimi dookoła, coś na rozciągnięcie się jak to zazwyczaj bywało na lekcjach z wychowania fizycznego w gimnazjum. W szkole średniej sprowadzało się do oddania piłki uczniom, żeby Ci sobie pograli w siatkówkę czy piłkę nożną. Ahh, piękne czasy. Chłopak postanowił przetrenować umiejętności bojowe stojąc w szranki z dość szerokim i niskim drzewem. Z perspektywy typowego Kowalskiego, wyglądać to ma tak jakby wyładowywał swoją frustrację na niczego winnym konarze. Najpierw seria uderzeń pięściami, a następnie kopnięciami, od czasu do czasu łącząc obie kombinacje w jedną spójną całość. Na tego rodzaju trening chce poświęcić większość czasu, bowiem jego styl walki bazuje natenczas na starciu w klinczu. Przyjdzie jeszcze czas na walkę dystansową, ale to później.

[Statystyki] START TRENINGU: 29.09.17, 23:55.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Sob Wrz 30, 2017 2:45 pm

Ryu i Kurisu znajdują się bardzo, bardzo, bardzo daleko od miejsca pobytu Ranzoku.

Dwójka naszych wojowników odziana w dwa znacznie odmienne gi leciała przed siebie, mieli swój cel, który znali wyłącznie oni jak i kot Korin. Po głowie Ryu krążyły myśli odnośnie tajemniczych przybyszy. Był ciekaw jak bardzo są oni silni, czy mógłby sobie on poradzić z nimi, jeżeli zaszłaby taka potrzeba. Wiedział, że może liczyć na pomoc Kurisu, jednakże czy on coś zdziała przeciwko nim, gdyby okazali się znacznie silniejsi? Jeżeli nasz bohater nie byłby w stanie się z nimi równać to jakie szanse miałby mieć Saiyanin, który nie miał szans w starciu z Ziemianinem? Mimo wszystko, bądźmy dobrej myśli, że naszej dwójce uda się wyjść zwycięsko z takowej walki, jeśli by do niej oczywiście doszło. Z jego rozmyślań wyciągnął go głos Kurisu, który zaproponował wspólną rozgrzewkę nim dotrą na miejsce. Chłopak zaczął się rozglądać za jakimś dogodnym obszarem. Po paru chwilach takowy wypatrzył. Dużo wolnej przestrzeni, idealnie.
- Masz rację.
Po chwili wyciągnął rękę wraz z wyprostowanym palcem wskazującym, który pokazywał właśnie ten upatrzony przez chłopaka teren.
– To powinno być dobrym miejscem, nie sądzisz?
Odwrócił głowę w jego stronę, a na jego twarzy gościł uśmiech. W momencie, w którym usłyszał odpowiedź twierdzącą, zaczął lecieć ku ziemi.

[Statystyki] START TRENINGU - 30.09.2017 14:45
avatar

Ryu

Liczba postów : 210

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Kurisu on Sob Wrz 30, 2017 8:29 pm

Lecieli przez pewien czas, aż opuścili w końcu Las Korina. Zaczęło się pasmo pól. Ryu wydawał się nieco zamartwiony tym, co może się wydarzyć, ale Kurisu wcale o tym nie myślał. Postanowił, że po prostu nie ma sensu o tym teraz myśleć, bo niedługo i tak okaże się o co chodzi.

- Dobra. Lećmy. - Powiedział do chłopaka i zaczął opadać razem z nim. Tylko, że saiyanin zaczął opadać szybciej i w locie minął obok Ryu, a następnie wbił się twardo w glebę po kostki. Stał na zgiętych nogach, ale zaraz wyprostował się. Porozglądał się i nikogo więcej tutaj nie widział. Tylko puste pole, wiejąca trawa razem z powiewającym wiatrem, a po niebie szybowały ptaki. Było tutaj spokojnie i pięknie. Po chwili jeden z przelatujących ptaków podleciał do saiyanina i zaczął latać mu przed twarzą. Kurisu z małym uśmiechem wystawił palec, aby ptak mógł sobie stanąć. Podziwiał przez pewien czas ten niesamowity okaz, ale po chwili go puścił. Nie było teraz czasu na to. Trzeba było się prężyć. I tak byli już spóźnieni.

Start treningu.
avatar

Kurisu

Liczba postów : 92

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Nie Paź 01, 2017 3:03 pm

[Statystyki] KONIEC TRENINGU - 01.10.2017 15:03

Ryu nie wiedział ile czasu dokładnie minęło, ale wiedział jedno. Wiedział, iż był zmęczony, musiał nieco odpocząć. Usiadł na ziemi mając skrzyżowane nogi.
- Zaczekaj, daj mi chwilę.
Siedząc tak ściągnął ze swego prawego nadgarstka czarną frotkę, którą przetarł czoło, na którym widniały krople potu. Gdy skończył postanowił się położyć na ziemi, wpatrując się w niebo. W pewnym momencie zaschło mu w gardle, postanowił udać się do jakiegoś źródła wody, by napoić się, uzupełnić płyny. Wskoczył na równe nogi, wzbił się w powietrze i zaczął się rozglądać za najbliższym zbiornikiem wodnym.
- Zaraz wrócę!
Krzyknął w stronę Kurisu, by mieć pewność, że go usłyszy i wrócił do poszukiwań. Parę sekund później takowy wypatrzył i ruszył ku niemu. Po chwili znalazł się przy nim, uklęknął, złączył dłonie i je zanurzył, a następnie wyciągnął ku ustom. Zrobił tak z trzy razy, stwierdził, że tyle wystarczy, póki co. Nagle pod taflą wody ujrzał średnich rozmiarów żyjątko morskie. Rybę. Z nudów postanowił ją złapać, jednakże, gdy tylko jego ręka znalazła się pod wodą, to zwierzę natychmiast uciekło. No nic, trudno i tak mu na tym jakoś specjalnie nie zależało, było to spowodowane tylko i wyłącznie nudą.
avatar

Ryu

Liczba postów : 210

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 14 z 15 Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach