Polana

Strona 15 z 15 Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Polana

Pisanie by Admin on Sob Lip 09, 2016 4:12 pm

First topic message reminder :

Polana na skraju lasu. Gdzieniegdzie porozrzucane są stare i pousychane pniaki drzew, potężne skały, które mogą robić za prowizoryczne krzesła oraz gęste krzaki, na których rośnie dzikie jedzenie.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 312

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Polana

Pisanie by Ryu on Wto Paź 03, 2017 11:05 pm

Ryu jeszcze przez kilka chwil wpatrywał się w taflę wody, mógł zaobserwować obraz, który pojawił się na niej. Przedstawiał on Ziemianina, który z pewnością miał duży potencjał do tego, aby stać się potężnym wojownikiem. Wierząc oczywiście słowom mistrza Haricotto, który jak sam stwierdził, jego uczeń może posiadać nawet większy potencjał od niego samego. W zasadzie chłopak do tej pory nie wiedział co o tym myśleć, bo Saiyanin był dla niego kimś kogo z pewnością szybko nie dogoni, jeżeli kiedykolwiek to w ogóle nastąpi, z drugiej strony dzięki jego słowom był pewniejszy tego, iż mu się to może udać. W każdym razie, musiał ciężko pracować, bo inaczej zostanie w tyle, i to bardzo. Postanowił wreszcie wrócić do Kurisu. Wzbił się w powietrze, a po paru chwilach takiego lotu powrócił do miejsca skąd wyruszył wcześniej w celu znalezienia jakiegoś wodopoju. Kurisu dalej poddawał się ćwiczeniom tym razem w samotności, podczas nieobecności Ryu. Wojak w białawym gi postanowił dołączyć do tych ćwiczeń, jednakże wiedział, iż nie powinni poświęcić temu zbyt dużo czasu, gdyż mieli ważną sprawę na głowie.
- No dobra, potrenujmy jeszcze trochę i ruszajmy.

[Statystyki] START TRENINGU - 03.10.2017 23:05
avatar

Ryu

Liczba postów : 204

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Sro Paź 04, 2017 11:05 pm

[Statystyki] KONIEC TRENINGU - 04.10.2017 23:05

Podczas wykonywania tych jakże wyczerpujących ćwiczeń, Ryu zaburczało w brzuchu. Oznaczało to, iż nastał dobry moment, by się posilić, skonsumować jakiś posiłek, jednakże na nic wykwintnego raczej nie mógł liczyć. Jedynie na jakieś jabłka lub inne owoce leśne, które mogły tutaj występować.
- Zrobiłem się nieco głodny, pójdę coś zjeść.
Odszedł kawałek i zaczął się rozglądać po drzewach w celu wypatrzenia jakichś owoców. Po kilku chwilach udało mu się takowe zlokalizować. Znajdowały się one na drzewie oddalonym od naszego Ziemianina o parę, może pięć metrów. Skierował się właśnie ku niemu, zmierzając powolnym krokiem, gdy znalazł się tuż przed nim podleciał nieco w górę, w celu znalezienia się przy gałęziach i zaczął zrywać czerwone jabłka. Zerwał ich całkiem sporo, a już po chwili zaczął opadać ku ziemi. Usiadł na niej krzyżując nogi i zaczął wcinać owocki, zaś ogryzki odrzucał na bok. W momencie, w którym napełnił swój brzusio, wstał przyglądając się Kurisu, który był naprawdę wciągnięty w swój trening. Nie pozwalał sobie choćby na chwilę przerwy.
- Wiesz co, ja polecę przodem, sprawdzę co się tam dzieję. Gdy skończysz to do mnie dołącz.
Pomachał mu na pożegnanie, a na jego twarzy gościł uśmiech, po chwili wzniósł się w powietrze.
- Do zobaczenia na Papayi!
I odleciał, doskonale wiedząc w jakim kierunku ma się udać.

[z/t]
avatar

Ryu

Liczba postów : 204

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ranzoku on Pią Paź 06, 2017 1:08 am

Ileż to czasu minęło odkąd rozpoczął się ten trudny trening? Ileż to zim przeminęło? Jak długo Ranzoku jeszcze zamierza napierdzielać w to drzewo? Prawdopodobnie sam nie jest pewien. Ze strony cywili musi to wyglądać zaprawdę komicznie jak facet znęca się nad florą. Teoretycznie z tego drzewka niewiele zostało, kasztany powypadały wszystkie, zapewne wielu skusi się na taki podryw. Skuteczność stuprocentowa. Legenda głosi, że na świecie istnieje tylko jeden taki kasztan, którego wartość oscyluje pomiędzy 10 tys. a 15 tys. euro. Kruczek jest taki, że taki kasztan niczym się nie różni od innych, dlatego też kobiety tak usilnie czekają na tego jedynego, ale za cholerę nie wiedzą którego, bo wszystkie takie same, także biorą jak leci. Skuteczność "podrywu na kasztan" pozostawia jednak wiele do życzenia wedle statystyk ( potwierdzone info :< ). Chłopak nawalał w to drzewo bez ustanku, aż w końcu została tylko garść drewna, która raczej już do niczego się nie nadawała, ewentualnie na opał. Chłopak stanął w bezruchu ręce kierując w dół i wzdychając mocno. Odczuł głód, co nie powinno dziwić, bowiem rozładowywanie napięcia na niewinnym drzewku trwało dość... długo. Dumny z siebie wzbił się w powietrze i zmienił miejscówkę. Odczuwał jednak, że coś wisi w powietrzu i może to się nie skończyć zbyt kolorowo.

KONIEC TRENINGU: 06.10.17, 01:09.

[zt]
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 80

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Kurisu on Sob Paź 07, 2017 11:42 am

Po chwili skończyli swój wspólny trening i postanowili chwilę odpocząć. Ryu poczuł się spragniony, tak więc postanowił poszukać sobie jakiegoś wodopoju i opuścił saiyanina na jakiś czas. Kurisu wtedy klepnął sobie na miękkiej trawie po turecku i zaczął obserwować okolicę rozglądając się na boki. Wtedy podleciał do niego mały ptak, który zainteresował się saiyaninem. Latał wokół niego próbując się zbliżyć. Kurisu wystawił palec, aby ptak mógł sobie na nim wylądować. I małe stworzonko tak zrobiło. Po chwili zleciała się para kolejnych ptaszków, które również usiadły sobie na ręce saiyanina. Kurisu spoglądał na nie z małym uśmiechem podziwiając zwierzątka. Były ładne i kolorowe. Różnorakie. Wokół wojownika pojawiły się po chwili dodatkowo motylki, które zaczęły latać wokół wojownika. Kurisu bardzo kochał naturę i można było to zauważyć patrząc na zaufanie zwierząt do niego oraz na ich przyjazne nastawienie wobec saiyanina. Przez to zdarzenie kompletnie zapomniał już co miał wcześniej zrobić i zajął się podziwianiem zwierząt oraz natury.

Koniec treningu. Tamten poprzedni post możecie usunąć, bo ja nie mogę xd
edit: regeneracja 10%


Ostatnio zmieniony przez Kurisu dnia Wto Paź 10, 2017 3:55 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Kurisu

Liczba postów : 87

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Kurisu on Nie Paź 08, 2017 12:16 pm

Młody saiyanin podziwiał przyrodę oraz zwierzęta, które się wokół niego zbiegły. Nie liczyło się wtedy nic innego. Chwila ta trwała jakby w nieskończoność. Postanowił wtedy wczuć się jeszcze bardziej i odstawił ptaki na swoje ramię, które wcześniej siedziały mu na ręce. Siedząc po turecku skupił się do medytacji i zamknął swoje oczy. Zaczął wtapiać się w otoczenie. Wyciszać się. Nawet ćwierkający ptaszki siedzące na jego ramieniu tajemniczo ucichły. Wsłuchiwał się w swoje otoczenie oraz skupił się na oddychaniu. Wszystko było doskonale słychać. Każdy szmer oraz wiatr. Doskonale widział wszystko nie używając wcale swoich oczu. To zmysł słuchu wytwarzał dla niego obraz otoczenia. Jednak po chwili wszystko wokół zaczynało się wyciszać, a obraz rzeczywistości ściemniać się. Ściemniał się stopniowo, aż zapanowała kompletna czerń, a wokół nie było nic słychać. Czuł się, jakby przeniósł się w jakieś inne miejsce, inny wymiar. Otworzył swe oczy i wstał, ale wokół nie było niczego widać. Kompletna czarna pustka. Po chwili jednak coś się wydarzyło. Za saiyaninem pojawiło się białe światło. Odwrócił się w jego stronę i zaczął iść niepewnie. Wtedy światło zaczynało coraz bardziej ukształcać się w postać. Zbliżył się w końcu na tyle, aby mógł stwierdzić, że widzi sylwetkę sarny w postaci białego światła. Można było różnie to interpretować. Nie było czasu na myślenie, gdyż po chwili sarna zaczęła uciekać. Kurisu zasmucił się nieco, ale postanowił biec za nią. Biegł i biegł, ale sarna była od niego o wiele szybsza. Było to dosyć dziwne zjawisko, gdyż Kurisu czuł, jak jego ruchy są spowolnione, gdy w tym samym czasie sarna poruszała się normalną prędkością. Gonił za nią przez pewien czas ledwo dając radę ją dogonić, aż w końcu się zatrzymała. Kurisu podbiegł do niej z wyciągniętą ręką i chciał ją pogłaskać, lecz zanim zdążył dostatecznie się do niej zbliżyć sarna nagle stanęła w płomieniach. Zaczęła płonąć. Saiyanin patrzył się na nią przestraszoną miną. Nie udało mu się dogonić sarny ani ją uratować.

Wydarzenie w głowie saiyanina sprawiło, że wybił się z rytmu i przebudził się z koszmaru upadając lekko do przodu i ciężko oddychając. Zwierzęta wokół niego przestraszyły się jego nagłego ruchu i uciekły. Saiyanin był lekko spocony i przestraszony. Nie wiedział co ta wizja oznaczała. Czuł jednak, że musi dalej trenować. Nie zauważył nawet, że Ryu już do niego wrócił. Wstał na nogi i przetarł pot z czoła.
- Dobra. Trenujmy dalej.

Start treningu.
avatar

Kurisu

Liczba postów : 87

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Kurisu on Pon Paź 09, 2017 4:45 pm

Po jakimś czasie Ryu zrobił się głodny, więc postanowił poszukać sobie jedzenia. Saiyanin pomyślał sobie, że jemu przerwa na żarełko też by się przydała, tak więc razem ruszyli szukać jedzenia. Ryu poleciał w jedną stronę, a Kurisu w drugą, aby każdy znalazł jedzenie dla siebie. Zaczęli zbierać runo leśne przez jakiś czas, jednakże apetyt saiyanina był silniejszy od niego i tak co znalazł, to szybko zaczął od razu zjadać, przez co nie udało mu się zebrać takiej kupki jedzenia, jakiej udało się Ryu. Tak więc jakiś czas zbierali jedzenie, aż w końcu skończyli. Wtedy Ryu usiadł i zaczął delektować się owocami, zaś saiyanin wrócił do treningu. Ćwiczył swoją technikę walki, kiedy to Ryu go obserwował. W pewnym momencie ziemianin skończył już swoją ucztę i postanowił, że poleci przodem, aby zbadać sytuację. Saiyanin miał dołączyć do niego później.
- Dobry pomysł. Tak więc do zobaczenia na Papayi. - Odparł do swojego przyjaciela, kiedy zaczął go opuszczać. Został teraz sam.

Koniec treningu.
Regeneracja 10%.
avatar

Kurisu

Liczba postów : 87

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Kurisu on Czw Paź 12, 2017 7:15 pm

Odpoczywał siedząc na miękkiej trawie i wpatrując się w niebo. Zastanawiał się na sytuacją. Myślał trochę o Ryu oraz o tajemniczej sprawie im zleconej. Popatrzył się w stronę Papayi, ale nic nie czuł. Zastanawiał się o tym, jak bardzo Ryu może być silny i czy jest szansa, aby kiedykolwiek go prześcignąć. Zastanawiał się również co oznacza jego niebieska opaska na czole. Nigdy nie miał okazji o to zapytać. Po chwili próbował wstać, ale coś było nie tak. Jednak sam tego nie zauważył. Był już nieco zmęczony. Myślał, że to przez trening. Klepnął kolanami o ziemię i uderzył mocno pięściami w ziemię, która aż się wgniotła.
- Muszę stać się jeszcze silniejszy, aby zostać przyjacielem Ryu. Nie wolno mi się poddawać. Nie mogę odstawać od niego choćby na krok. - Powiedział do siebie zdenerwowanym głosem, po czym podniósł się z ziemi. To nie pora, aby się poddawać.
- Kiedyś cię dogonię, a potem wycisnę z ciebie siódme poty! - Patrzył przed siebie chłodnym wzrokiem stając do gotowości. Pora dokończyć trening.

Trening start.
avatar

Kurisu

Liczba postów : 87

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Kurisu on Sob Paź 14, 2017 1:17 pm

Kurisu trenował, trenował i trenował. Przez trening stracił już kompletnie poczucie czasu i sam już nie wiedział jak długo tutaj siedzi. Na początku trenował swoją technikę walki, później przeszedł do treningu siłowego, gdzie ćwiczył podnosząc ogromny głaz. Ostatecznie przeszedł znowu do medytacji. Teraz jednakże medytacja różniła się nieco od poprzedniej, gdyż posadził na swojej głowie głaz, którym wcześniej trenował i próbował utrzymać go na swojej głowie utrzymując równowagę oraz nie ruszając się. Siedział nieruchomo po turecku. Zastanawiał się wtedy nad pewną rzeczą. Myślał o sobie oraz o swoim powstaniu. Nie mógł sobie jednak czegoś więcej przypomnieć, gdyż jego wspomnienia zasłaniały mu informacje, które podczas eksperymentu zostały mu przekazane do mózgu. Jedyne co pamięta zza życia w zbiorniku to nieznajome szepty, które mówiły mu co musi zrobić. Nie pamięta nikogo z osób, które pracowały nad stworzeniem saiyanina idealnego. Perfekcyjnego. Pamięta za to jedynie wybuch i krzyki. A potem wyszedł ze zbiornika i nie było nikogo innego przy tym. Był kompletnie sam. Miał jednak dziwną świadomość tego, że to saiyanie chcieli go stworzyć i to ci sami saiyanie chcieli go później zniszczyć. Pamiętał do tej pory notkę, którą znalazł na miejscu laboratorium. Nie było sensu rozmyślać nad tym. To było już dawno temu. Trzeba wziąć w ręce obecne sprawy i się teraz nimi zająć. A co to takiego było? Ah tak. Mistrz Świętej Wieży zlecił im zbadanie sprawy na Papayi. Już kompletnie o tym zapomniał. Wstał i rzucił z głowy ogromny głaz na bok, który mocno wbił się w ziemię. Trzeba było ruszać dalej. Cholera, zasiedziałem się tutaj - pomyślał. Wokół saiyanina pojawiła się biała aura, która zaczęła spowijać ciało wojownika, a następnie wybił się energicznie z ziemi i zaczął lecieć w kierunku, w którym to poleciał jego przyjaciel Ryu. Trzeba było się śpieszyć.
- Cholera. Ciekawe ile mnie ominęło.

Koniec treningu.
Reg 10%
Zt.
avatar

Kurisu

Liczba postów : 87

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Fabu on Pon Paź 23, 2017 3:10 pm

Fabu zostawił całą grupę silnych wojowników. Czuł się przy nich niczym. Jakby był dzieckiem które dopiero dzisiaj postanowiło uczyć się sztuk walk. Dlatego postanowił odejść i zacząć trenować ciężej od reszty, by móc im dorównać. Po tym jak zobaczył siłe Ryu, jak po jednym uderzeniu położył go na łopatki, pomyślał, że ten tutaj jest w cholerę silny i jego musi dosięgnąć. Tylko kiedy zobaczył siłe Mistrza, która trenuje Ryu to wiedział, że są jeszcze dużo silniejszy rywale który są silniejsi od jego silniejszych rywali. Taka dziwna matematyka.
No i teraz przybył na to miejsce w jednym celu. Trenować. Musi odrazu kuć źelazo puki gorące. Na początku trenował tylko rano sobie trochę z jego mistrzem. Teraz wie, że to był błąd. Powinien odrazu trenować dzień i noc, by być już ostatecznie silny by być strażnikiem pokoju na tej planecie. Dlatego teraz wziął się za to bardzo mocno. Nie wróci dopóki nie będzie wystarczająco silny by móc pokonać chociaż jednego wojownika czerwonej armii. A wojownik różni się od żołnierza. Czym dokładnie? Zołnierz to normalny człowiek wcielony do armii, który posługuje się bronią. Takie mięso armatnie. Za to wojownik to ktoś kto jest ponad zwykłych ludzi, zna sztuki walki i sam jeden może być niebezpieczny dla wielkiej ilości ludzi. Dlatego musi chociaż dojść do poziomu w którym będzie mógł walczyć jak równy z równym z wojownikami RR.

Start Treningu.
avatar

Fabu

Liczba postów : 84

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Fabu on Sro Paź 25, 2017 5:14 pm

Ciężki ale także dobry trening to podstawa. Każdy wojownik musi to przejść, oraz nadal to przechodzi. By nie zgubić formy oraz się poprawiać. Droga którą wybrał Bio-Android jest dość ciężka oraz nieskończona. Ciężka, dlaczego? No musi tutaj poświęcić się całkowicie tej sprawie, by coś osiągnąć i nie być w tyle za wszystkimi, którzy też kroczą tą samą ścieżką. Co do nieskończonej, to ciągle muszą rosnąć w siłe, nie ma postojów czy jakiejś górnej granicy. Wszyscy się rozwijają i będą rozwijać sie ostatecznie aż do swojej śmierci. Chociaż dla niektórych może istnieć granica, najpewniej istnieje dla ludzi. Za to Jaszczur czuje, że on ma nieskończoną drogę ewolucji, która nigdy się nie zakończy. Dzięki czemu wie, ze ma bardzo dużo do przebycia, by być najsilniejszym wojownikiem, który będzie bronił planety ziemię oraz wszystkich potrzebujących. Dlatego też już teraz kończył swój wycieńczający trening, który teraz był jego kolejnym krokiem w nieskończonych schodach, które prowadzą go do potęgi na całym wszechświecie.

Koniec Treningu.
avatar

Fabu

Liczba postów : 84

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Fabu on Czw Paź 26, 2017 10:45 pm

Bio-Android po ciężkim treningu zrobił sobie krótką przerwę. Krótką, by nie ostudzić za szybko swojego ciała i by mógł dalej trenować z pełną parą bez niepotrzebnej rozgrzewki. Przystanął na chwilę i zaczął do siebie mówić.
-To był dobry trening. Ale nie mogę spoczywać na laurach i muszę iść dalej. Czuje, że mogę nadal być silny, że mam możliwość ewolucji. Jestem dopiero na starcie do mojej potęgi, a meta sięga daleko. Musze po prostu sięgnąć stopą na kolejny stopień na tych schodach do siły. Wtedy będę o krok bliżej, by dorównać Panu Ryu i jego Mistrzowi. - Wyciągnął swoją dłoń przed siebie i zaczął na nią spoglądać. Była... brzydka, chuda, za chuda jak na jego resztę ciała. To było coś co sprawiało z niego niedorozwoja. Nigdy mięśnie na jego rękach nie urosły, przez co, przy reszty jego ciała wyglądało to dość nienaturalnie. Lecz za niedługo powinno się to zmienić. Jest on parę kroków od ewolucji, która zmieni jego siłę oraz jego samego.
-Dobra! Nie czas na przesiadywanie i przyglądaniu się moim rękom. Czas wziąć się za trening! Czuje, że za niedługo stanie się cos przełomowego w moim życiu.-

Start Treningu.
avatar

Fabu

Liczba postów : 84

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Fabu on Nie Paź 29, 2017 9:31 am

Padł na ziemie wycieńczony. Można to porównać do dobrego seksu z partnerem czy partnerką. Tylko jest taki problem, że to stworzenie tutaj nie może tego robić, bo nie ma ani jednego, ani drugiego z narządów płciowych. Tylko On jakoś na to nie narzeka, po prostu nie czuje pociągu seksualnego. Może to przez to, że został stworzony z dwóch ras, które nie kopulują. On jest stworzony do czegoś innego, nie by tworzyć dzieci, a zrobić coś więcej. Może stworzyli go do niszczenia, ale w tej chwili Bio-Android postanowił się temu wszystkiemu sprzeciwić i zrobić na odwrót. Chce wszystko uratować, nie zabijać, po prostu być obrońcą każdego który na to potrzebuje. Ale już swoje ideały zaczął wprowadzać w życie. Nikogo nie zabił z tym kto walczy. Niby słaby początek, ale jakiś jest. Teraz tylko musi stać się silny, by móc walczyć o pokój na jego ukochanej planecie.
-Dobra, udało mi się jakoś wytrenować. Ale to pewnie za mało, by zdobyć siłę, która dorówna Panu Ryu, czy też jego mistrzowi. Muszę się popchnąć w ramiona wycieńczenia. Nie mogę stać w miejscu, muszę jak najszybciej stać się silny. Musze być obrońcą pokoju i życia na tej planecie. Muszę ewoluować jak najszybciej, to jedyny sposób by dosięgnąć mój cel.-

Koniec Treningu.
avatar

Fabu

Liczba postów : 84

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Laptor on Nie Paź 29, 2017 10:52 am

MG - SAGA


Fabu po skończonym drugim treningu, które razem trwały na oko jakieś trzydzieści minut, kompletnie nie spodziewał się tego, co właśnie miało się wydarzyć. Bowiem nasz smok był obserwowany od jakiegoś czasu. Jego przeciwnik miał niebieską skórę, skrzela i niecne zamiary wobec jego osoby. Tak, był to jeden z żołnierzy, którzy nie zauważeni opuścili miejsce wydarzenia na polanie. Ich zadanie było proste. Sprowadzić z powrotem tych, którzy uciekną z polany. Każda energia musiała zostać zebrana, bez względu na wszystko.
Fabu zobaczył przed sobą uśmiechniętą, niebieską osobę. Od razu mógł rozpoznać w niej tych, którzy najechali ziemię. Była uśmiechnięta, radosna. Jakby pewna tego co tutaj się za chwile wydarzy, nie odezwała się ani słowa. Różniło ich dziesięć metrów.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1241

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Fabu on Pon Paź 30, 2017 6:46 pm

Bio-Android kiedy sam do siebie rozmawiał o sile oraz tym, że musi ewoluować, by stać się silniejszy. Pojawiła się kolejna osoba na naszej scenie. To była osoba której nasz Bohater tejże historii, za nic na świecie się nie spodziewał. Każdego mógłby być pewien. Zwierzynę, Wojowników, Czerwoną Armię, ale nie tą osobę.
Kiedy go zobaczył stanął jak wryty. Przez moment miał zatrzymanie mózgu, że to tak można ująć. Nic nie myślał, a tylko przyglądał się przybyszowi z szokiem wymalowanym na jego pysku. Przed nim, a dokładniej dziesięć metrów przed naszym niedorozwojem pojawił się rybolud. Jeden z ludzi od Sharke, który przyleciał tutaj prosić o pomoc. Już dawno opuścił tamto miejsce i robił swoje. A tutaj pojawiła się osoba, która powinna siedzieć przy statku.
To odrazu było podejrzane. Pojawił się znikąd w miejscu gdzie przybywa właśnie nasz czerwony jaszczur. Instynkt naszego stworzenia zaczął wariować i krzyczeć "Uwaga! Uwaga!". Tylko wyraz twarzy naszego Sakana był dość przyjazny, ale tez z powodu tych okoliczności był przerażający. On tu widział i czuł w głębi siebie. Coś tutaj było zdecydowanie nie tak!
-Witaj...- Rzucił mu niepewnie. Machnął przy tym ręką, ale nie wiedział dlaczego jego całe ciało naprężało się. Jakby już się szykował do uniku przed niespodziewanym atakiem. Nawet odwrócił głowę w bok, by mieć na oku ryboluda i spojrzeć za siebie. Frontowe ukazanie się mogło być przynętą i ktoś mógł się czaić z tyłu. Jeżeli nikt go nie zaatakował to kontynuuje.
-Pewnie przybyłeś by mnie zabrać tam bym wypełnił swoją przysięgę...- Westchnął.
-Jest mi wstyd. Miałem chwile słabości. Widząc walkę miedzy tym człowiekiem, a waszym dowódca. Poczułem się słaby i że moja pomoc jest tutaj nic nie warta. Ze moja energia bedzie niczym przy tej co reszta da, bo tam jest dużo silniejszych wojowników odemnie.- Widać po jego twarzy, ze było mu wstyd z tego powodu. Może był w gotowości do walki, przez tą przerażająca sytuację. Ale zdał sobie z czegoś sprawę. Nie jest słowny. Obiecał im, a on zniknął. To było niewybaczalne.
-Oddam wam energię. Moge odrazu z tobą leciec, albo zabierzesz mi ją teraz. Nawet będziesz mógł mnie zakuć, albo obezwładnić jeżeli nie będziesz pewny moich słów, że dam się zaprowadzić po dobroci do statku znowu. To jest wstyd, że obiecałem, a potem odszedłem. Miałem chwilę słabości...Przepraszam- Tutaj wystawił dłoń i ją zacisnął.
-Ale dzięki tym treningom które teraz wykonałem, mogę zwiększyć energię która we mnie tkwi. Może być jej dużo więcej. Jeżeli dasz mi chwilę to ukaże ci to, że może jej być więcej, a wtedy odrazu daje wam energię, a nawet będe odpoczywał przy was, by oddać ją drugi raz. I tak do końca, aż będzie jej wystarczyło dla was. Ale daj mi chwilę, a ci pokaże owoce treningu, które mogą dać wam korzyści, a mi oczyścić się z plamy na moim honorze, który sam splamiłem.-
Trochę się nagadał, ale musiał powiedzieć co ma na sercu. Jego intencje tutaj były prawdziwe. Jak dostanie chwilę to zmieni się oraz odda energię, a nawet może tam z nimi siedzieć i ciągle oddawać, by jakoś odkupić swoje winy.
Ale też jego instynkt wariował w tej sytuacji. Niby powiedział swoje szczere myśli i że chce się odkupić, lecz sytuacja, że rybolud się tutaj pojawił był niepokojąca. Jego ciało było gotowe do uniku, a nawet do kontrataku.
przy okazji nasłuchiwał, jakby spodziewał się ataku z zaskoczenia.
avatar

Fabu

Liczba postów : 84

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Laptor on Pon Paź 30, 2017 8:02 pm

MG - SAGA


Wojownik zaczął panikować i mówić rzeczy, których oprawca zupełnie się nie spodziewał. Było to niezwykle kłopotliwe, ponieważ jego zadaniem było sprowadzenie wojowników żywych, obitych, całych, zdrowych, posiekanych, obojętnie. Mieli po prostu oddać energię i być żywi... Jednakże głęboko liczył na to, że Fabu odszedł i nie zamierzał wracać. Był przyszykowany na obicie jego pyszałkowatej mordeczki. Właściwie miał na to nadzieję... Słowa Fabu przytłoczyły go, zaczął się pocić i wycofywać, armata słowna ciągle przepraszała i wyrażała skruchę... To było żałosne, ale jeśli nasz smok miał plan szybkiego przekonania kogoś, że żałuje, to z pewnością mu się udało.
- Eee... spokojnie... Tak, tak pewnie właśnie po to przybyłem, prosić o spełnienie tej no, obietnicy, tak? Tak, Fabu wojowniku o smoczym wyglądzie, proszę ze mną w takim razie...

z/t Polana na wyspie Papaya

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1241

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Strona 15 z 15 Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach