Polana

Strona 4 z 15 Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 9 ... 15  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Polana

Pisanie by Admin on Sob Lip 09, 2016 4:12 pm

First topic message reminder :

Polana na skraju lasu. Gdzieniegdzie porozrzucane są stare i pousychane pniaki drzew, potężne skały, które mogą robić za prowizoryczne krzesła oraz gęste krzaki, na których rośnie dzikie jedzenie.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 306

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Polana

Pisanie by Tensa on Wto Lut 21, 2017 11:32 pm

MG Mode

Wojownicy w spokoju szykowali się do starcia, czas mijał powoli, a skupienie obu było nie do opisania. Wiatr spokojnie poruszał liśćmi, kiedy dwóch walczących mierzyło się spojrzeniami. Jednak pytanie co działo się w ich głowie, może obmyślali strategię, na wszystkie możliwe ruchy przeciwnika? A może analizowali swoją postawę? Czy też starali się w jakiś sposób oszacować umiejętności przeciwnika? To wiedziała tylko dwójka bohaterów. Mimo, iż był to tylko sparing obu z walczących postanowiło włożyć w to ogromną siłę. Dla smoka była to swego rodzaju kwalifikacja, a dla Sayianina zwykła rozrywka. Przez dwie minuty wojownicy wpatrywali się sobie w oczy, niczym w komedii romantycznej, jakby zaraz mieli dokonać czegoś co nie do końca miało być walką, jednak ich ciała grały by w tym główne role. Jako pierwszy ruch postanowił wykonać Ziemianin, który to zwiększył swoją wysokość, co postanowił skomentować jego przeciwnik, może był to element walki psychologicznej? Jednak smok nie zastanawiał się nad tym, w jego dłoni pojawiły się kule energii które pomknęły w stronę wojownika pochodzącego z kosmicznej rasy. Szybkość Haricotto była jednak na tyle duża, aby zdążyć dokonać uniku, co prawda pociski mknęły z dużą prędkością, jednak odległość którą miały pokonać, dały mu wystarczającą ilość czasu. Wysłannik bogów wzniósł się w powietrze, a technika ludzkiego wojownika, uderzyła w miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą stał tworząc nieduży krater. Przyszła kolej na kontratak Sayianina, co ten postanowił zrobić? Zatrzymał się na sekundę, aby sprawdzić pozycję przeciwnika, a potem zniknął. Czy była to jakaś technika? Czy może ogromna szybkość? Tego smok nie wiedział, nie miał wiele czasu na rozmyślania, gdyż po niecałej sekundzie, ujrzał pojawiającą się znikąd pięść przed swoją twarzą. Nim zdążył ujrzeć sylwetkę Half saiyianina. Była to jednak zmyłka, gdyż druga pięść wbiła się w żebra Ryu, łamiąc dwa z nich. Ból był nie do zniesienia, z ust smoka mógł wyrwać się krzyk bólu, spowodował on schylenie się. Nim Ziemianin mógł się zorientować, leciał on już oszołomiony kopnięciem w tył głowy. Uderzenie o ziemie sprawiło mu ogromny ból, wycisnęło powietrze z płuc, utrudniając oddychanie, podniesienie się byłoby dużym wysiłkiem, jak i ryzykownym w końcu żebro mogło by przebić płuco. Jednak Ziemianin miał jeszcze trochę siły, aby kontynuować walkę. Jednak czy zaryzykuje tak bardzo dla zwykłego sparingu?

0-1s - Ryu wzlatuje w powietrze.
1s-1,1s - Ryu wypuszcza ki blasty, Haricotto, zauważa technikę.
1,1s-1,6s - Hari wzlatuje i zatrzymuje się na sekundę.
1,6s-2,1s - Hari pojawia się przed Ryu markując cios, uderza w żebra, po czym wykonuje cios piętą w głowę.
2,2s -Ryu uderza w ziemię.

Player Mode

Tensa stała, a właściwie lewitowała nad polem walki obserwując całe wydarzenie. Które jak miało się okazać nie miało trwać za długo. Dziewczyna jednak z tego krótkiego starcia mogła wyciągnąć kilka wniosków czego też nie omieszkała zrobić. -Ten cały Ryu potrafi wykorzystywać swoje ki, to dobrze o nim świadczy. Ki blast i Bukujutsu, sama zaczynałam podobnie... jednak jego szybkość nie jest zbyt duża, ta postawa i zgranie ruchów, ma w sobie potencjał, jest jak nie oszlifowany diament, wiele można jeszcze z niego wycisnąć, na dłuższą metę może być on dobrym nabytkiem, oczywiście jeśli będzie chciał w całości poświęcić się treningowi. Za to ten sayianin Haricotto, on jest silny, jego prędkość jest podobna do mojej może, nawet mnie przewyższa. Wie co nieco o sztukach walki, dodatkowy obrót ciałem przy ciosie znacznie zwiększył jego efektywność, on może wiele zdziałać, sama chciałabym się z nim zmierzyć, w sumie to czemu nie zapytam?-skomentowała w myślach. Po chwili widząc przebieg wydarzeń postanowiła poinformować sayianina o swoim pomyślę. -Wysłanniku! Również chciałabym sparingu.-krzyknęła w momencie, gdy walczący nie byli już sobą zajęci.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 427

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Sro Lut 22, 2017 8:29 pm

Nim walka się rozpoczęła, Ziemianin postanowił się zapytać swojego przeciwnika o kilka rzeczy, lecz ten, postanowił to zignorować. Za pewne był skoncentrowany na walce, która za chwilę się rozpocznie.
Gdy wojownicy szykowali się do starcia, można było na ich twarzach dostrzec skupienie. Obydwaj musieli się zastanawiać nad tym, jaki ruch wykonać tak, aby, zaskoczyć przeciwnika. Nie czekając na ruch Saiyanina, Ryu postanowił unieść się w powietrze. Gdy znajdował się on odpowiednio wysoko, zaczął w swoich dłoniach przygotowywać pociski ki.  Cztery ki blasty, pomknęły w kierunku jego oponenta, lecz nie zdołały one trafić celu. Fakt faktem, poruszały się one z dużą prędkością, ale jak się okazało szybkość ogoniastego była na tyle duża, że udało mu się wykonać unik. Hari uniósł się w powietrze, a pociski ki trafiły w ziemię tworząc, nieduży krater.
- Nie sądziłem, że jest taki szybki.
Skomentował w głowie to, co wydarzyło się przed chwilą. Nagle Saiyanin, postanowił zatrzymać się na sekundę, może dwie, być może chciał on sprawdzić pozycję swojego przeciwnika, lecz ku zdumieniu Ryu, naglę rozpłynął się w powietrzu.
- Co jest? Gdzie on…
Powiedział do siebie, lecz nie zdążył dokończyć, ponieważ nagle zauważył przed swoją twarzą pięść, która pojawiła się znikąd, od tak. Jednak jak się okazało, zatrzymała się ona kilka centymetrów przed twarzą Ziemianina, ale po chwili poczuł jak coś zaczęło mu się wbijać, w prawy bok tułowia. Była to pięść jego przeciwnika. Ryu mógł poczuć jak żebra, a dokładniej dwoje z nich zostały złamane, spowodowało to ogromy ból, któremu towarzyszył krzyk naszego bohatera, po którym schylił się on. Ziemianin nie miał szans wybronić się przed, tym razem kopnięciem mężczyzny, którym trafił w głowę. Po chwili chłopak zaczął lecieć ku ziemi. Gdy uderzył on o ziemię, kolejny raz można było usłyszeć krzyk wojownika, sprawiało mu to mnóstwo bólu. Lecz upadek spowodował, iż całe powietrze z płuc Ryu uleciało a sprawiało mu to niemałe problemy z oddychaniem. Po chwili łapczywie zaczął pobierać powietrze i można było słyszeć jak wielkie, miał trudności z tym.
- Szlag by to… trafił. Dostałem … dwa razy… chyba… To niesamowite… jaki on jest… silny. Złamał mi… żebra… Pociski ki go… nie trafiły… Cały plan… zawiódł… Nie ma sensu… tego… kontynuować.
Mówił do siebie, po czym usłyszał jak Tensa zaproponowała walkę Saiyanowi.
- Jestem ciekaw, jak bardzo jest ona silna, że postanowiła wyzwać go na walkę.
Pomyślał, po czym nadal leżąc na ziemi, powiedział w stronę swojego przeciwnika.
- Poddaje się. Pokazałeś, że… jesteś znacznie… silniejszy. Nie ma sensu… kontynuować tej… walki. Ja i tak… nie wstanę.
Lecz prawda była taka, że wojownik miał jeszcze siłę aby walczyć, lecz nie chciał on ryzykować, ponieważ zdawał sobie sprawę z tego, że żebra mogą przebić płuco. Po tych słowach, postanowił poczekać na dalszy rozwój wydarzeń, pozostając w tym samym miejscu.
avatar

Ryu

Liczba postów : 194

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Sro Lut 22, 2017 10:16 pm

To było... szybkie. W momencie, w którym Ryu uderzył o ziemię i dosłownie nie mógł się ruszać, Haricotto zrobił wielkie oczy i kopara mu opadła. Nie spodziewał się, że załatwi Ziemianina w dwóch ciosach. Właściwie, jakby się zastanowić, to w jednym. Drugi nie był specjalnie potrzebny, ale z pewnością zaważył na ostatecznym wyniku.
Saiyanin spojrzał na Tense, dziwiąc się straszliwie. Jednakże, po chwili na jego twarzy pojawił się uśmiech, a zdziwienie przerodziło się w pewność siebie. Obniżył lot, aż w końcu całkowicie wylądował. Podszedł do powalonego chłopaka, po czym przykucnął przy nim, opierając swoje ręce na kolanach. Patrzył na niego. Patrzył na to, jak cierpi. Nie lubił cierpienia, nie kiedy dotykało dobrych ludzi. A taki wydawał się być Ryu. Przynajmniej na pierwszy rzut oka.
- Staraj się nie mówić. Wtedy nie będzie aż tak bolało. Jeszcze długa droga przed Tobą, ale nie martw się. Zajmę się Tobą, Ziemianie. - po czym poklepał mężczyznę lekko po ramieniu. Wstał i stanął twarzą do Tensy. Jednakże zanim zwrócił się bezpośrednio do niej, przekręcił swoją głowę w bok, zerkając kątem oka na Smoka, po czym cicho powiedział.
- Na imię mi Haricotto. - dopiero teraz odpowiedział na poprzednie pytanie chłopaka. Ziemianin mógł dostrzec szybki, delikatny uśmiech, który zaraz zniknął z jego oczu, ponieważ Fasolka zdążył odwrócić swoją głowę.
- Oi, Tensa. Możemy zawalczyć. - skwitował krótko, po czym podszedł do niej. Stanął wyprostowany kilka metrów od jej pozycji, po czym przyjął swoją bojową postawę.
- Po naszej walce zabieram go do Żółwia. Żal mi go. Może on coś poradzi na jego wewnętrzne obrażenia. - skinął porozumiewawczo głową do dziewczyny, po czym wyciągnął przed siebie rękę i zginając palce dłoni, jakby kusząc ją ku sobie, powiedział głośno i wyraźnie:
- Kakatte koi!* - i na jego twarzy namalował się wredny uśmiech. Taki sam, kiedy kończył zabawę z Ryu.
_____
*No, chodź!

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Tensa on Czw Lut 23, 2017 12:44 pm

Tensa z zaciekawieniem obserwowała sytuację, Ryu leżał na ziemi, miał spore problemy z mową, jednak mimo to zdołał się poddać, i zakończyć "walkę". Z jego strony była to bardzo mądra, widać było, iż doznał sporych obrażeń. Halfka, jednak nie czuła strachu przed zbliżającą się walką, bliżej było jej do podniecenia. Co prawda Smok nie miał, żadnych szans, jednak wiedziała, że jest od niego dużo silniejsza. Haricotto, mimo zmiany swojego charakteru okazał się wciąż zachować w sobie dobro, chciał zająć się ziemianinem, a nawet po walce zabrać go do żółwia. Mogło to pomóc wyzwolić jego potencjał, teraz nie miała czasu się nad tym zastanawiać, musiała skupić się na na nadchodzącym starciu. -Daj z siebie wszystko- rzuciła mimochodem do oponenta, machając ogonem. Miała przewagę wysokości, wiedziała, że może to wykorzystać. Najprostszym sposobem byłoby wykorzystanie pola widzenia i rozpoczęcie ostrzału przy użyciu ki blastów bądź kamehameha. Widziała jednak wcześniejsze dokonania Haricotto, sam w sobie ostrzał mógł nie dać większego efektu, lecz mógł zostać wykorzystany jako element dywersji. Tensa nie chciała marnować czasu obserwując zbyt długo przeciwnika, wystarczająco już widziała podczas wcześniejszego starcia. Postanowiła zrobić, rzecz podobną do smoka. Wytworzyła dwa ki blasty jeden pomknął bezpośrednio w klatkę piersiową sayianina, drugi leciał nieco za pierwszym, jego celem było powietrze nad ogoniastym wojownikiem. Co prawda dziewczyna domyślała się, iż jej aktualny partner do sparingu wykona taki sam unik jak wcześniej. Jej plan był bardziej rozbudowany. Zaraz po wypuszczeniu pocisków energii, gdy tylko Hari rozpoczął swój unik Halfka ruszyła na niego szarżą. Wystarczył ułamek sekundy, aby zorientowała się w którą stronę jej przeciwnik postanowi się przemieścić. Planowała wykorzystać całą swoją prędkość, aby wykonać front kick. Nie była pewna efektu, a możliwe były dwa, albo nawet trzy warianty. Gdyby jej przeciwnik postanowił pod naporem siły kopnięcia odlecieć, ruszyłaby za nim, w locie tworząc kolejne dwie kule energii które po raz kolejny miały być elementem dywersyjnym, jednak tym razem z większą szansą na trafienie przeciwnika. Zaraz po ich wypuszczeniu znalazłaby się za nim, aby kolejnym kopnięciem tym razem kierowanym w okolice środka pleców przeciwnika zatrzymać lecącego wojownika, by potem odskoczyć na jakieś 15 metrów i ustawić się w postawie defensywnej, lustrzanej do tej którą wcześniej zaprezentowała dwójka wojowników, gotowa, aby blokować wszelkie nadchodzące ciosy. A co w pozostałych przypadkach, w wypadku bloku, bądź utrzymania się na wcześniejszej pozycji. Tensa odbiłaby się nogą znajdującą się na wysokości klatki piersiowej oponenta w tył, aby robiąc salto wylądować i ustawić się w pozycji obronnej, szykując się do blokowania ciosów. A na czym miało polegać owe unikanie i blokowanie, a no na schodzeniu z lini ciosu wspomagając się "zbijaniem" ich.


Ostatnio zmieniony przez Tensa dnia Czw Lut 23, 2017 2:13 pm, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : Dodanie ostatniego zdanie co by Mg życie ułatwić)
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 427

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Czw Lut 23, 2017 3:18 pm

Po skończonej walce, którą trudno było nazwać walką, mężczyzna podleciał do jego przeciwnika, który znajdował się na ziemi. Słowa Saiyanina zaciekawiły naszego bohatera.
- Huh? Co on ma na myśli? Czyżby chciał mnie trenować? No cóż wypadałoby skorzystać z takiej możliwości. Jest on ode mnie znacznie silniejszy, więc czemu miałbym nie pobierać nauk, u kogoś takiego?  Więc ma na imię Haricotto. – Nagle chłopak dostrzegł delikatny uśmiech mężczyzny, lecz po chwili zwrócił on swój wzrok ku Tensie – Chyba jednak nie jest taki zły, na jakiego może wyglądać. Mam nadzieję, że ten Kame, mi pomoże. – Nim walka się rozpoczęła Ryu postanowił odezwać się w stronę wojownika – Ryu. Miło mi cię... poznać... Saiyaninie Haricotto. – Po czym, lekko się uśmiechnął pomimo bólu.
Po chwili chłopak ujrzał ogon zza pleców dziewczyny, lecz nie było widać na jego twarzy niepokoju, być może nie zrobiło na nim to takiego wrażenia, jak za pierwszym razem, ponieważ już raz to widział.
- Czyli ona również musi należeć, do tej samej rasy co on. Robi się coraz ciekawiej. Jestem ciekaw czy ten jaszczur o którym Tensa wspominała, też jest jakimś kosmitą.
Gdy tak rozmyślał, czekał na rozpoczęcie się walki, pozostając w tym samym miejscu. Wiedział, że może to być złym pomysłem, ale wolał na razie nie wstawać.
avatar

Ryu

Liczba postów : 194

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Czw Lut 23, 2017 4:58 pm


Haricotto uśmiechał się szeroko. Jego podniecenie rosło z sekundy na sekundę. Wcześniej miał już okazję zobaczyć Tensę w akcji, mimo że był to tylko trening. Szybko chwytała podstawy, z tego co zauważył Saiyanin. Domyślał się i miał nadzieję, że dziewczyna będzie na poziomie zbliżonym do niego. A gdyby była silniejsza? O matko, to wtedy byłaby maksymalna ekscytacja wywołana konfrontacją!
- Dawaj... dawaj... dawaj... - powtarzał sobie w myślach, czekając na pierwszy ruch dziewczyny. I w końcu! Przybrała podobną technikę co Ryu. Wystrzeliła ki blasty, tylko nie cztery a dwa, które od razu mknęły w stronę Saiyanina. Haricotto uśmiechnął się szeroko, śmiejąc się po chwili pod nosem. Od razu wykonał swój ruch, rzucając również dwa ki blasty, by te przy odrobinie szczęścia zetknęły się z energią Half-Saiyanki i spowodowały wybuch. Następnie odskoczył w bok, odbijając się kilka razy, po czym sam ruszył na dziewczynę, zostawiając za sobą tumany kurzu. Leciał prosto na nią, nie zastanawiając się nad niczym. Liczyła się tylko dobra walka i przyjemność z niej wyciągnięta. Zamachnął się swoją ręką, prawą, którą wyciągnięta do tyłu, miała w odpowiedniej chwili zareagować na jakikolwiek atak wojowniczy. Czy byłoby to kopnięcie, czy uderzenie pięścią, ręka Saiyanina miała znaleźć się na drodze, tworząc naturalną barykadę, uniemożliwiającą zadanie jakichkolwiek obrażeń.
Następnie do gry miała wejść lewa ręka, która miała zrobić to samo, co stało się w przypadku Ryu. Cios na prawą stronę korpusu dziewczyny. Gdyby stawiała jakiś opór, kilka kolejnych zamachnięć miało załatwić sprawę, lub ewentualnie przebić się przez jej gardę. Kolejnym posunięciem był oczywiście kopniak, który miał nadchodzić z dołu, a zamachnięcie miało sprawić, że stopa Saiyanina uderzyłaby twarz Saiyanki, odpychając ją do tyłu. Oczywiście, Haricotto sam musiał się dobrze przy tym wygiąć do tyłu, by móc zastosowani taki ruch. Będąc tak odkryta, idealnym rozwiązaniem, i jedynym logicznym, było okładanie pięściami jej brzucha. Na zmianę, prawa, lewa, prawa, lewa! Z zachowaniem oczywiście pracy bioder, by nadać większy impakt uderzeniom.
Na ustach Haricotto ciągle gościł wredny uśmieszek. Głównie spowodowany był tym, że cieszył się na walkę. Cieszył się, że w końcu będzie mógł rozwinąć skrzydła z kimś, kto tak samo jak on, rozwija się za pomocą Zenkaia. To świetnie rokuje na przyszłość!

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Czw Lut 23, 2017 10:34 pm

Zastraszony MG

Oba Saiyańskie pomio...Dwójka Saiyan wystrzeliła w siebie Ki blasty prawie w tym samym czasie. Ich pociski zetknęły się ze sobą w powietrzu i wybuchły, każdy z nich. Następnię Saiyanka wystrzeliła w stronę swojego przeciwnika, jednak Haricotto nie był jej dłużny i także poleciał w jej stronę. Jakimś cudem Saiyanin był w stanie zablokować kopniaka, jednak udało mu się to ledwo ledwo, gdyż jego sparring partnerka była od niego szybsza. Raczej nie o wiele, ale warto mieć to na uwadze. Saiyanka odskoczyła od ramienia Haricotto, jednak ten zdołał ją uderzyć swoją lewą ręką. Kopniak mu już niestety nie wyszedł, gdyż Tensa była za daleko. Oddalili się od siebie na dwa metry.


0,1 Tensa strzela pierwszym Ki Blastem, Cotto zauważa technikę
0,2 Tensa strzela drugim Ki Blastem, Cotto strzela Pierwszym
0,3 Tensa startuję, Cotto Strzela drugim Ki Blastem
0,6 Ścierają się
0,8 Tensa odskakuję i dostaję ciosem Haricotto
1,0 Cotto nie trafia kopniakiem;Odległość między nimi to 2 Metry

Kolejność Odpisów Tensa-->Hari
avatar

Shin

Liczba postów : 395

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Czw Lut 23, 2017 11:17 pm

Gdy Ryu oczekiwał rozpoczęcia się tego pojedynku, nagle dwójka przeciwników wystrzeliła, w tym samym momencie ki blasty. Leciały z dużo prędkością, lecz żaden z nich nie trafił celu, chociaż nie do końca. Zderzyły się one ze sobą w powietrzu powodując dość duży wybuch. Nagle Tensa i Haricotto rozpłynęli się w powietrzu.
- Huh? Gdzie oni się podziali?
Skomentował w głowię, lecz po chwili wojownik i dziewczyna zatrzymali się w odległości, około dwóch metrów od siebie, cały czas znajdując się w powietrzu.
- Stało się dokładnie to samo, co podczas mojej walki z nim. Jak oni to zrobili? Nie byłem wstanie nic zauważyć. A może cały sekret, polega na szybkości? Być może ich szybkość jest tak duża, że moje oczy nie potrafią dostrzec ich ruchów. Jeżeli w tym tkwi cały sekret, to jeżeli będę trenował to moja szybkość również powinna być taka sama jak ich. Wygląda na to, że Tensa całkiem nieźle się trzyma, lepiej niż ja podczas walki z Haricotto. Więc ona także, musi być znacznie silniejsza ode mnie. Nadal jestem zaciekawiony tym, co mi powiedział. Czemu miałby trenować całkiem obcą mu osobę? A może właśnie udało mi się do nich dołączyć? Nie mam pojęcia. Na razie mogę jedynie starać się obserwować ich walkę.
Pomyślał, po czym zaczął wytężać swój wzrok, aby spróbować dostrzec jak najwięcej szczegółów.


Ostatnio zmieniony przez Ryu dnia Nie Lut 26, 2017 9:26 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Ryu

Liczba postów : 194

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Aymi on Pią Lut 24, 2017 11:14 am

Dzień był w miarę pogodny, ale nawet w przypadku deszczu nie robiłoby jej to różnicy. No, może za wyjątkiem zimnych kropel wsiąkających we włosy, niekoniecznie jej to odpowiadało. Tak czy inaczej przemierzała las, skacząc z drzewa na drzewo, jak to miała w zwyczaju, gdyż chodzenie po ziemi jest dla lamusów. Oczywiście sama by tego tak nie określiła, w jej słowniku nie było słowa "lamus" i nawet jeśli kiedyś gdzieś je usłyszała, nie mogła znać jego znaczenia. Cóż, takie skutki życia praktycznie poza społeczeństwem od najmłodszych lat.
Właśnie zastanawiała się, czy nie podskoczyć nad rzekę, by złowić jakąś rybkę na kolację, gdy usłyszała czyjeś wołanie, a niedługo potem wybuch. Zatrzymała się momentalnie i nasłuchiwała, przylegając do pnia plecami. Niedaleko była polana i najwyraźniej stamtąd pochodziło źródło dźwięku. Czyżby Armia złapała kogoś w lesie i wywiązała się walka? Odruchowo skręciła w tamtą stroną, pozostając jednak w pewnej odległosci, co miało zagwarantować brak wykrycia przez ewentualnego wroga. Zatrzymała się przy skraju polany, przykucając na jednej z większych gałęzi, i obserwowała, samej pozostając w ukryciu.
Na polanie znajdowało się troje ludzi, choć tego trzeciego prawie by pominęła, bo nie stał, a leżał. Niedaleko niego stali na przeciw siebie mężczyzna i młoda dziewczyna. Nigdzie dookoła nie widziała nikogo innego, tym bardziej żołnierzy w beżowych uniformach, skupiła więc uwagę na postaciach na polanie, które najwyraźniej ścierali się między sobą. I wtedy to zauważyła. Ciemny kształt falujący na wysokości pasa bruneta - ogon. Jej własna kita zesztywniała na chwilę, a ona zamrugała, nie będąc pewną, czy aby jej się nie przywidziało. Wszystko jednak wskazywało na to, że wzrok nie płata jej figli.
"Ogon masz po ojcu" - mignęły jej we wspomnieniach słowa wypowiedziane przez matkę dawno temu. Czyżby...? A może to przypadek? Nie wiedziała, co myśleć. Nieznajomy był do niej podobny, inny od większości społeczeństwa. Z jednej strony chciała podejść, zapytać go o tyle rzeczy, z drugiej jednak wolała na razie pozostać w ukryciu. Nawet jeśli miał ogon, był obcy i mógł być wrogo nastawiony.
postanowiła jeszcze zaczekać z działaniem i obserwować przebieg wydarzeń, dokładnie wszystko analizując. Dopiero wtedy zdecyduje, czy wyjdzie ogoniastemu naprzeciw, czy się ulotni i będzie starała zapomnieć o zaistniałej sytuacji.
avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 226

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Tensa on Pią Lut 24, 2017 12:09 pm

Czas mijał nie ubłaganie, w tej walce liczyła się każda sekunda, w końcu ostatnie spotkanie w zwarciu trwało dokładnie tyle. Co prawda jej plan nie wypalił, blok saiyanina okazał się twardszy niż mogłaby się wydawać, był on w stanie wytrzymać kopnięcie Tensy. Jego szybkość również okazała się większa niż założenia Halfki. Ledwo udało jej się ominąć pierwszy z ciosów który został skierowany w jej kierunku. Przy drugim nie miała jednak, tyle szczęścia. Haricotto zaatakował w momencie kiedy dziewczyna chciała wykonać odwrót, aby złapać oddech. Cios trafił ją, jednak utrzymała ona swoją pozycję wykonując założony wcześniej plan. Stała naprzeciw sayianina, wiedziała, że są na podobnym poziomie. Ale nie sądziła, iż okaże się on silniejszy od niej. Może był to początek walki, ale nie wróżyło ona za dobrze na przyszłość. -Jesteś za słaba.- powiedział głos w jej głowie. -Zamknij się-rzuciła pod nosem. Wiedziała do kogo należy ten głos, nie chciała, aby się wtrącał, może i dzięki niemu byłaby wstanie wygrać bez większego problemu. Jednak wiedziała jak to może się skończyć, jeśli głos wygra mogła by stracić więcej niż życie. Przestała, analizować po prostu ruszyła, planowanie się skończyło musiała dać z siebie 100%. Mimo, iż od przeciwnika dzieliły ją zaledwie dwa metry musiała zmarnować czas na zbliżenie się, by rozpędzonym ciałem uderzyć prawą ręką bezpośrednio w szczękę Haricotto., zaraz potem w kierunku żeber zamaszyście wystrzelić miała lewa, oczywiście w tym czasie prawa wróciła na miejsce tworząc gardę, a właściwie jej połowę. Jednak to nie był koniec tych niesamowitych wyczynów wojowniczki z vegety. Zaraz po tych dwóch ciosach dziewczyna miała schylić się uginając nogi, i prawą ręką podeprzeć o ziemię, aby podciąć sayianina, kopnięciem na wysokości ziemi wykonanym po okręgu. By zaraz potem wykonać szybki obrót wstając i zakończyć wszystko kopnięciem opadającym kierowanym w wątrobę wrogiego wojownika.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 427

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shiro on Pią Lut 24, 2017 10:16 pm

Shiro przebywa głęboko w lesie, hen daleko od pola walki.

Wojownik lecąc obejrzał się za siebie. Shina za nim nie było. Obawiał się, że ten postanowił uciąć sobie kolejną pogawędkę z górską mumią lub, co gorsza, zabrać ją ze sobą. Na szczęście młodszy bóg dołączył po chwili, dzięki Zeno-samie - bez towarzystwa. Lecieli razem w ciszy zagłuszanej przez świst wiatru przez dłuższy czas. Góry ciągnęły się i ciągnęły. W sumie mogliby ćwiczyć nawet tu, lecz gęsty opad, wicher i temperatura grubo poniżej zera stanowczo przeczyły temu pomysłowi. Godziny mijały, a ostre wyżyny skalne powoli zanikały, zastane coraz mniejszymi wzniesieniami. Zaczęło pojawiać się coraz więcej drzew. Nie można było nie zauważyć tego, iż coraz bardziej się ocieplało. Powietrze nie było może jeszcze komfortowe, ale kłujący twarz mróz ustąpił. Chmur na niebie było coraz mniej, wszędobylskie kłębiące się cumulonimbusy zrzucające gęsty ciężki śnieg ustąpiły miejsca błękitowi niemalże czystego nieba. Krajobraz ulegał coraz większej zmianie, podróżnik z mocno ukrywaną satysfakcją cieszył się jego ewolucją. Każdy nowy obraz natury notował gdzieś tam z tyłu głowy do porównania z innymi, poznanymi w przyszłości. W końcu nie pozostało na dole nic przypominającego lokację, w której znaleźli się Masaioshini po podróży na Ziemię. Podłoże było pagórkowate - ziemia leniwie wznosiła się i opadała. Wyrastały z niej potężne drzewa przykrywające swymi koronami las, który się pod nimi znajdował. Obrońca sprawiedliwości zatrzymał się. Wiał delikatny, ciepły wiatr, wprawiający w powolne falowanie jego fryzurę. Rozejrzał się dookoła. To miejsce wydawało się stosowne. Zleciał na dół, pozwalając by jego długi płaszcz lekko wznosił się przy tym, dając ciekawy estetycznie efekt. Gdy już stanął stabilnie na trawie, oświadczył krótko:
- To tutaj.
Następnie rozpiął guzik stroju i rzucił go pod jednym z drzew. To samo uczynił z przypiętą pasem do jego boku rękojeścią miecza. Przekręcił głowę na boki, pozwalając, by jego kark przyjemnie strzelił kilka razy. Zaraz miał zacząć się ciężki trening.
avatar

Shiro
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 288

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Sob Lut 25, 2017 4:47 pm

Shin, owszem, przybył na początku w to samo miejsce co Shiro... Jednak wyczuł coś aż za bardzo ciekawego. Dwa duże poziomy mocy. Znajdowały się gdzieś w środku lasu, gdzie też Shin się skierował, niezależnie od zdania Shiro. Gdy dotarł do miejsca przebywania owych energii, schował się za drzewem.
*Kurwa. To ci z TP. Saiyanka którą kopnął Laptor i ten od rzygów. Chociaż czemu się chowam? Już nie jestem w TB. Uh... Raz kozie śmierć.*
Shin stworzył białą flagę i wszedł na polanę, na której toczyła się walka.
-Nie strzelać, nie strzelać, pokój, ja tu w celach pokojowych!!! Nie jestem od Time Breakersów, powtarzam, nie jestem od Time Breakersów!!!
Zaczął krzyczeć, machając flagą. Co by wszystko było jasne. Zauważył leżącego na Ziemi...ziemianina? Raczej tak, Shin widział go pierwszy raz, a do tego ogona chyba nie miał. Za to poważne obrażenia raczej miał. Spojrzał na parkę Saiyan. Co tu sie wydarzyło? Czyżby jakiś spór? Pokłócili się o coś? Mniejsza. Shin lepiej od razu wyrzuci z siebie to, co chciał im przekazać, dzięki czemu może się na niego nie rzucą jak szalone małpy.
-Przybyłem razem z Shiro, którego powinniście pamiętać z zebrania u Kaioshinki, no wiecie, biała cera, elfie uszy, potargane włosy... No ale mniejsza. Przybyliśmy by wysłuchać modlitw mieszkańców tej planety. Modlili się długo o sprawiedliwość, wzywali Bogów by ci zniszczyli grzech... I oto pojawiliśmy się my, Masaioshini, aby zaprowadzić ostateczną sprawiedliwość na tej planecie. Wyczułem że jesteście dość silni, więc chciałem się was zapytać, czy pomoglibyście pomóc mi zniszczyć obecnego uzurpatora ziemi? Pewna kobieta powiedziała mi coś o jakiejś Armii. Przybyliśmy aby ich zniszczyć. I spokojnie, nie należę już do TB. W sumie to nie należałem tak naprawdę ani przez chwilę, nie wypełniłem dla nich żadnego zadania ani nic tego typu. No to jak... Pomożecie w słusznej sprawie?
Spytał, z uśmieszkiem na ustach.
avatar

Shin

Liczba postów : 395

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Kyuu on Sob Lut 25, 2017 9:28 pm

>>>Z gór...

...aż tutaj. Miała nie śledzić tych dwóch kolesi z boskimi korzeniami, przecież oni chcieli szerzyć sprawiedliwość tępiąc członków organizacji RR. I przecież poniekąd należała do tej grupy, chociaż to wynikało z braku alternatywy, w którą wiedzę nie została wyposażona. No, oprócz słów Yanga (tak nazwała Shina), który zaprosił ją na swoją stronę mocy. Póki nie dowie się, jak to dokładnie będzie wyglądać, póty nie podejmie decyzji.
A jak najlepiej posiąść informacje? No właśnie, podążając za pomysłodawcami rewolucji.
Nie było łatwo ich namierzyć. Zanim zeszła ze zbocza góry, zanim przebyła wielki las i trafiła akurat w to samo miejsce, co dwójka Shinjinów, to minęło kilkadziesiąt minut. I znów była świadkiem, jak Ying i Yang zrywali ze sobą spotkanie i rozdzielali się. Mężczyzna o białych włosach nie był do tej pory rozmowny, a ponieważ nie miała ochoty dowiadywać się na swojej skórze czy jest w dobrym humorze, udała się za jegomościem z irokezem. Wyraźnie wiedział, dokąd się udać. Zdecydowała się lecieć za nim, ale w chmurach, żeby nie rzucać się w oczy. Dobrze, że noktowizory w oczach działające na różnicę temperatur między istotami organicznymi a otoczeniem działały bez zarzutu. Mogła więc go śledzić z dystansu, chociaż pewnie miał wrażenie, że był obserwowany.
Wreszcie Shin obniżył lot na jedną z polan. Było tu kilka osób. Z początku widziała z lotu ptaka tylko trzy osoby, lecz jeszcze jedną odkryła przy lądowaniu. Aymi ukrywała się na skraju lasu z jednej strony, akurat tak niefortunnie, że białowłosa zauważyła ją zniżając lot. Nie zrobiła jednak nic groźnego wobec ukrywającej się długowłosej ślicznotce. Po prostu przystanęła pod drzewem, na którego gałęzi siedziała Ognistowłosa, na około kilka sekund. Widząc, że nieznajoma dziewczyna nie ruszała się z miejsca i najwyraźniej była tu incognito, nie chciała psuć jej planu, toteż tylko przyłożyła palec do ust pokazując, że będzie cicho. Solidarność babska górą. Zatem, aby nie ściągnąć niczyjej uwagi na ten fragment zalesienia, Kyuu przemierzyła jak najciszej mogła (czyli lekko lewitując nad powierzchnią runa leśnego) i zaczaiła się po drugiej stronie polany. Wtedy też zobaczyła dziwną scenkę i usłyszała całą przemowę Yanga wymachującego białą flagą. A więc to tak, szukał coraz więcej członków do zniszczenia i zrównania z ziemią jej kolebki. Sytuacja robiła się niebezpieczna, skrajnie niebezpieczna. Poprawiła kaptur na głowie i nadstawiła jeszcze pilniej uszu, żeby wyłapać nawet najmniejsze zakłócenia eteru i bez przeszkód podsłuchać więcej rozmowy. Gorzej, że Kyuu nie była aż tak pomysłowa z kryjówkami jak Ogoniasta, więc zdecydowała się po prostu usiąść w kucki pod drzewem, w większych krzakach, i nie ruszać się. To czy udała się jej ta sztuka kamuflażu i szpiegostwa czy nie, dowie się zapewne po reakcji obecnych osób.
avatar

Kyuu

Liczba postów : 38

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Sob Lut 25, 2017 10:29 pm

Saiyaninowi udało się coś wykonać. To było zawsze na plus, mimo że nie skończyło się to dokładnie tak, jak to sobie obmyślił. Oczami wyobraźni widział zupełnie coś innego, ale wiadomo, że wyobraźnia lubi płatać figle. Na jego twarzy ciągle malował się ten wredny uśmiech. Nie znikł nawet na chwilę. Sam wojownik nie wiedział nawet, że się w ten sposób uśmiecha. Był tak bardzo pochłonięty walką. Podniecenie brało górę. Jego ogon wesoło merdał, jak w przypadku psa, który cieszy się na powrót swojego właściciela.
- Więcej... Więcej... Więcej... - szeptał pod nosem, czując jak jego krew się gotuje i lada moment zacznie wrzeć. To było przepiękne uczucie, które ciężko opisać zwykłymi słowami, ponieważ żadne nie odda prawdziwości tej sensacji.
I Tensa ruszyła! Przebyła dwumetrowy dystans, jaki był pomiędzy nimi, celując pięścią prosto w szczękę przeciwnika. Haricotto miał zamiar skontrować ten atak, a dokładniej mówiąc, pozwolić Tensie minąć go. Cała sztuczka polegać miała na wyłapaniu odpowiedniego momentu, w którym dłoń dziewczyny będzie blisko niego. Wtedy jego lewa dłoń, otwarta, miała zbić "klepnięciem" jej nadgarstek w prawą stronę Saiyanina. W ten sposób, kobieta minęłaby się z mężczyzną, który nie zmieniłby swojej pozycji. Następnie odwróciły się i ruszył na nią, atakując kopniakiem w jej kark, chcąc powalić ją na glebę. W przypadku ewentualnego bloku lub uniku z jej strony, błyskawicznie obróciły się wokół własnej osi i zadał cios z drugą nogą w odsłoniętą część korpusu dziewczyny. Kolejnym krokiem było zwyczajne odskoczenie do tyłu, zwiększenie dystansu pomiędzy nim a nią i złapanie oddechu.
Jednakże, gdyby oberwał w twarz, co z pewnością wychyliłoby jego ciało do tyłu, wtedy jego kolana i nogi poszłyby w ruch, atakując korpus, nogi, każde miejsce na ciele przeciwniczki, które znajdzie się w jego zasięgu. Ostatecznie zamierzałby zwiększyć dystans pomiędzy sobą a Saiyanką, tak jak zamierzał to zrobić we wcześniejszym planie.
Podniecony całym tym wydarzeniem, jakim była walka z Tensą, nie zwrócił uwagi na to, że ktoś obcy zawitał na polanie. Widocznie tak działał na niego fakt walki z przeciwnikiem na podobnym poziomie mocy.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Sob Lut 25, 2017 11:24 pm

MG


Dziewczyna zaszarżowała na przeciwnika. Dzięki swej trochę większej szybkości była wstanie uderzyć go prosto w szczękę. Odchyliło go to nieznacznie, i w tym momencie wykonał 2 celne uderzenia w biodra dziewczyny. W tym samym czasie ta zdzieliła Haricotto w żebra. Jednak podczas próby podcięcia wojownika, schyliła się ciut za mocno, i dostała z kopa w twarz. Z wrażenia upadła na zad, kopniak jakimś cudem nie połamał jej nosa, ale za to krwawiła z niego jak dziewoja podczas okresu. Haricotto w tym momencie odskoczył, by złapać oddech. Tensa siedzi zamroczona na ziemi.

0,1 Tensa startuje
0,2 Hari dostaje w twarz, kopie dziewczynę
0,4 Tensa dostaje znowu w biodro, Hari obrywa po żebrach
0,5 Tensa schyla się
0,6 Tensa dostaje kopniakiem w twarz
0,7 Haricotto odskakuje, Tensa upada na zad
0,9 Tensa jest zamroczona, Haricotto zwiększa dystans
1,0 Tensa powoli dochodzi do siebie, dystans między nimi wynosi 5 metrów


KOLEJKA DLA OSÓB POZA WALKĄ, ALE PRZEBYWAJĄCYCH OBOK WALCZĄCYCH. Hari i Tensa się do niej nie odnoszą, tak samo jak osoby w tym temacie ale daleko od walki.

Ryu
Aymi
Shin
Kyuu
avatar

Shin

Liczba postów : 395

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shiro on Nie Lut 26, 2017 2:31 am

Shiro dalej jest w lesie.

Wojownik cieszył się niezmiernie z powodu treningu. Jego myśli były skupione tylko na nadchodzących ćwiczeniach, na które musiał tyle czekać. Nie obchodziło go nawet to, że Shin od tak opuszcza go, lecąc najwyraźniej w stronę odległej wypustki w drzewach, którą wcześniej ledwie widzieli z góry. Pytanie, gdzie się wybiera i w jakim celu daleko mijało się z jego celami. Po prostu dał mu odejść, zacierając ręce do ciężkiej pracy. I tak najpewniej wróci po jakimś czasie.

Trening do statystyk
Soundtrack

Każde, nawet najcięższe ćwiczenia zacząć się musiały od rozgrzewki. Rozgrzewkę natomiast dobrze rozpocząć biegiem. Jednak miejsce w którym się znajdował pozwalało na rozruch dla nóg o wiele bardziej oryginalny niż zwykły trucht po twardej ziemi. Zewsząd otaczał go gęsty las, wysokie drzewa zakrywały niebo swymi potężnymi gałęziami. Wskoczył na jedną z nich. Potem z tej wskoczył na inną skokiem przypominającym duży krok. A z tej na następną. I tak dalej. Wyglądało to, jakby biegał między gałęziami niczym ninja. Starał się przy tym w ogóle nie wyzwalać swojej ki, gdyż pomoc w postaci bukujutsu przy większej odległości do przeskoczenia weszła mu praktycznie w krew i często korzystał z niej odruchowo. Nie kontrolował wielkości koła, po obszarze którego się poruszał. Po prostu, gdy stwierdził, że już dość daleko odbiegł, szybko szukał wzrokiem rzędu drzew tak ustawionych, że spokojnie mógłby zawrócić stąpając po ich gałęziach. Po przebiegnięciu kilkunastu kółek, zeskoczył robiąc salta. Czuł, że obudził ciało, dając organizmowi znać, że zaraz zacznie się ciężka praca. Rozgrzał staw barkowy wiatrakami w przód, w tył i na przemian; oprzytomniał swój korpus skrętami bioder. Podociągał też chwilę nogi do klatki piersiowej jak i pięty do pośladków. Podokręcał też dłonie w nadgarstkach i stopy w kostkach. Wykonał również kilkadziesiąt skłonów w różnych kierunkach. By się nieco dogrzać zrobił 50 przysiadów pistoletowych, po 25 na każdą nogę. Dorzucił do tego 50 brzuszków ze skrętami do kolan oraz 20 pompek z przyklaśnięciem za plecami. Następnie wstał i podskoczył kilka razy. Jego ciało było gotowe do pracy.
Postanowił, że dziś wzmocni przede wszystkim swoją siłę fizyczną, a także wytrzymałość ciała zarówno na obrażenia mechaniczne, jak i na duży wysiłek. Na jego szczęście było tu pod dostatkiem surowca doskonałego do ćwiczenia obu tych rzeczy. Drewno. W porównaniu do wielu innych materiałów stworzonych przez Kaioshinów było bardzo ciężkie, a zatem doskonałe do dodania sobie krzepy. Drzewa pokrywały się też niezwykle szorstką korą, która usuwana byłą często przez ludzi, gdy chcieli użyć do czegoś tej praktycznej tkanki. Zetknięcie z nią delikatnie nie było zbyt komfortowe dla naskórka, a od takiego uderzania w nią czy dźwigania rośliny jeszcze nią pokrytej dorobić można było się skaleczyć lub poważnie zranić. Przeciętny Kowalski zapewne uznałby to za wadę. Jednak dla kogoś, kto właśnie chciał się zmaltretować morderczym treningiem był to świetny atut materiału, pozwalający na wykształcenie w sobie wytrzymałości i odporności na ból.
Poszukał szybko wzrokiem kilku drzew grubszych i wyższych od reszty, po czym podszedł do jednego z nich. Zmierzył je wzrokiem, niczym godnego przeciwnika, z którym dane mu będzie lada chwila się zmierzyć. Następnie odskoczył na odległość dziesięciu metrów od niego. Powoli ustawił się w pozycji bojowej z prawą ręką schowaną za bokiem zgiętą pod kątem dziewięćdziesięciu stopni i dłonią zaciśniętą w pięść. Lewica jego była daleko wystawiona, jakby wskazująca cel, z dłonią otwartą. Środek ciężkości miał skupiony na prawej nodze, która była zgięta widocznie bardziej niż druga. Skupił swój wzrok na wrogu, po czym zamknął powieki i wypuścił powietrze. Wyciszył się, przygotowując do potężnego ciosu. Cała muskulatura jego ciała się rozluźniła, a on sam jakby zamarł w bezruchu. W tej chwili nie było nawet widać, żeby oddychał. Wszystko to po to, by w jednej chwili nagle otworzył ślepia, szybko napiął mięśnie w nogach i wystrzelił z całą prędkością w bogu ducha winną roślinę okrytonasienną. W locie wciąż miał schowaną prawą rękę, by nie musieć wykonywać zamachu. W momencie gdy znajdował się tuż przed drzewem wypuścił pięść z ogromną siłą, wspartą ponadto rozpędem. Biedna roślinka gruchnęła na trawę z głośnym hukiem. Gruby na półtorej sylwetki Shiro słup drewna leżał teraz, nieco wsparty o kilka mniejszych, na które się zwalił. Zadowolony ze swego wyczynu pustelnik wystawił w bok rękę, jakby kazał komuś coś sobie podać i natychmiast zmaterializowała się w niej wielka siekiera (dostałem zgodę dwóch MG na stworzenie siekiery tylko do rąbania drewna, nie do walki). Złapał ją oburącz i zaczął rąbać. Wyciął z pnia dwa walce, mniej więcej jego długości. U każdego pozbył się gałęzi poza jedną parą grubych odnóży, służących jako prowizoryczne ręce przeciwnika. Rzucił narzędzie na ziemię, to w jednej chwili zniknęło. Ustawił dwa ciężkie jak diabli "manekiny" naprzeciw siebie w odległości mniej więcej dziesięciu metrów. Następnie szybko zaplanował pierwszą serię ćwiczeń, którą natychmiast rozpoczął. Zaczął od dziesięciu jak najszybszych pompek z klaśnięciem. Później pobiegł sprintem do przeciwległego kawała drewna. Złapał prawą ręką za wyobrażone lewe ramię przeciwnika, prawą zginając pod wyimaginowaną pachą dla zapięcia chwytu. Jednocześnie posunął swą lewą nogę po przekątnej do miejsca, w którym człowiek miałby swoją. Dostawił lewą, obracając się w ten sposób plecami do pnia i jednocześnie wykonując półprzysiad, by przyciągając go ręką, nabrać sobie na plecy. Po tym błyskawicznie wstał i pociągnął rękami ku ziemi. Przypominało to ziemski rzut judo przez bark (ippon seoi nage). Drewno padło na trawę z wielkim hukiem. Nie zważając na to błyskawicznie przeskoczył je i podbiegł do następnego, czyniąc to samo w odbiciu lustrzanym. Następnie przyskoczył do pierwszego, podniósł go i znów zwalił z impetem na podłoże. Zrobił tak dwadzieścia powtórzeń. Drewna były ciężkie, co odczuć mógł już po kilku rzutach i bardzo szorstkie, co na razie odczuwał bardziej jego strój. Po chwili zaczęły pojawiać się na nim postrzępienia. Wykonał dwadzieścia jak najszybszych, by szlifować kondycję, powtórzeń. Gdy już dostatecznie się poznęcał nad rzeźbami, szybko podskoczył do gałęzi najbliższego stabilnego dębu i zawiesił się na niej nogami. Zrobił, tak wisząc, trzydzieści skłonów na mięśnie brzucha. Po zrobieniu ich zręcznie zeskoczył i odetchnął.
- Tak prezentuje się pierwsza seria. Ile ich będzie? - podrapał się po brodzie. - Dwadzieścia.
Szybko padł na ziemię i zaczął znów robić pompki. Później znów rzuty i znów brzuchy. Pierwsze trzy serie poszły naprawdę gładko. Ćwiczenia, poza tym miotaniem manekinami, nie były zbyt ciężkie, jednak stopniowo dawała się we znaki ich ilość. Od szorstkiej kory na ubraniu boga wyłaniały się dziury, a następnie zadrapania na jego gołej skórze. Bolało jak cholera, ale przecież o to mu chodziło. Chciał podnieść limit swojej siły, jednocześnie wzmacniając wytrzymałość. Seria piąta. Na czole zagościły pierwsze większe krople potu. Dźwiganie masywnych bloków z pnia zaczęło dawać się we znaki, białowłosy mocniej odczuwał pracę ud. Seria ósma. Pojawiły się niewielkie rany na plecach wojownika. W serii dziesiątej powinna nastąpić ogromna motywacja związana z przebyciem połowy drogi. Tak się jednak nie stało. Był zlany potem, okaleczony i zmęczony. Biegał pomiędzy manekinami wolniej, z myślami "japierdolę, nie chce mi się, dlaczego to gówno tak męczy". Przy serii piętnastej pompki robił już znacznie niższe, ledwo co przyklaskując. Przy brzuchach z coraz większym trudem wciągał się na górę. Czerwona posoka lała się hojniej. I nadeszła seria dziewiętnasta. Przełamanie nastąpiło dopiero teraz. Dyszał jak świnia, doskwierał mu ból mięśni, a jego ciało jeśli nie było całe mokre od krwi, to od potu. Ale zrobił to. Wycisnął siebie 100% pozostałych sił i przeleciał przez to piekło ostatnie dwa razy ignorując cierpienie i wyczerpanie. Gdy nareszcie skończył, natychmiast padł na ziemię. Leżał na brzuchu pięć minut, głośno i głęboko oddychając. Czuł się silniejszy. Ale poza siłą czuł niedosyt.
- Nie - pomyślał. - To jeszcze nie koniec.
Sam nie wierzył w to co mówił, ale jeśli miał dogonić Shina, musiał pracować jeszcze ciężej. Z ogromnym trudem podniósł się. Zachwiał się na nogach, stojąc. Dobrze wiedział, że przesadził. Jednak jeśli chodzi o trening, wyznawał zasadę "im więcej - tym lepiej". Zmaterializował w spoconej, pokrytymi teraz grubymi, wystającymi żyłami, dłoni litrową butelkę wody i wypił łapczywie życiodajny płyn za jednym zamachem. Dorzucił drugą, której zawartość zwyczajnie na siebie wylał. Porozciągał się jeszcze, jak po każdym większym wysiłku i zerwał z tułowia resztki górnej części ubioru. Obmyślił plan na jeszcze jedną serię. Znacznie krótszą, lecz również mocną. W ten sam sposób jak poprzednio wyciął z wcześniej przewróconego dębu kawał pnia. Tym razem jednak całkowicie pozbawił go jakichkolwiek gałązek. Stworzył do tego mocny, metalowy łańcuch, który umocował z jednej strony na drewnianym klocu, z drugiej na jednym z grubszych odnóż drzew, jakie udało mu się znaleźć. Przypominało to wyglądem drewniany "worek" treningowy i taką też pełniło funkcję. Wyprowadził na próbę jeden cios prawą ręką. Był zmęczony, więc ból odczuł niemalże od razu. Jednak nie zniechęciło go to. Mocno podbudowało go psychicznie to, że wytrzymał tamten zestaw ćwiczeń. Zdzierży i ten. Tym razem jednak nie miał zaplanowanej liczby powtórzeń. Po prostu, będzie walił w pień aż padnie z wycieńczenia. Dołączył cios lewy. Tu cierpienie nie było mniejsze. Jednak się nie zatrzymywał. Musiał być silniejszy. Jeśli będzie tak słaby jak teraz, nigdy nie przywróci bogom dawnej chwały, jako dobrych, lecz surowych opiekunów. Wyprowadzał ciosy coraz mocniej i szybciej. Mocniej przy tym syczał z bólu. Gdzieś przy pięćdziesiątym strzale z jego kostek zaczęła tryskać krew. Nie zląkł się tego. Wręcz przeciwnie. Zaczął napierać na worek coraz mocniej, by utwardzić łapy. Siedemdziesiąt trzy, siedemdziesiąt cztery... Musiał uzyskać siłę, by zaprowadzić oczekiwaną przez tylu śmiertelników sprawiedliwość! Osiemdziesiąt sześć, osiemdziesiąt siedem... Nie mógł przestawać, i tak wielu wojowników we wszechświecie przechodziło gorsze katusze dla potęgi! Dziewięćdziesiąt osiem, dziewięćdziesiąt dziewięć... I po setnym uderzeniu padł z wycieńczenia.

_____
Shiro idzie spać, włączam regenerację.
avatar

Shiro
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 288

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Tensa on Nie Lut 26, 2017 3:30 pm

Tensa poczuła jak jej usta układają się w uśmiech kiedy to pierwszy cios dosięgnął szczęki jej przeciwnika. Jednak jej plan miał kilka wad, szybko odczuła dwa ciosy, sama oddając zaledwie jeden, kopnięcie sprawiło, iż usiadła na ziemi, ogłuszyła ją, wtedy stało się coś czego się nie spodziewała...
________________________________________________________________
Tensa siedziała na ziemi, świat w okół niej zawirował, wisiała teraz pośród pustki, po chwili przed jej oczami stanęła kobieta którą widziała już wcześniej, wyglądała identycznie jak ona pamiętała ostatnie spotkanie, pamiętała też co stało się kiedy na chwilę udało się przejąć jej kontrolę, chciała wygrać tą walkę, jednak nie wiedziała czy może pogodzić się z takim kosztem. Kobieta spojrzała na Tensę. -Sama nie dasz rady, przegrasz z nim, wiesz, że jestem silniejsza, wiesz, że ja wygram, nie możemy przegrać, jesteś sayianką masz swoją dumę daj mi walczyć.- powiedziała. Halfka podniosła się z ziemi, nie była pewna co robić, nie chciała pozwolić, aby po raz kolejny doszło do mordu, nie chciała też przegrać, była dumną przedstawicielką sayian, choć nie była czystej krwi kosmiczną wojowniczką, to chciała udowodnić, że mimo to wiele potrafi. -Pamiętam co zrobiłaś tym żołnierzom nie pozwolę ci dokonać mordu, on jest mi potrzebny, sama jestem w stanie dać mu radę.- Tensa liczyła, że uda jej się przekonać swoje alter ego, jednak nie wiedziała jaki da to efekt. -Tak możemy walczyć, ale nie ma sensu, żadne z nas nie wygra, nawet jeśli się uda to tylko na jakiś czas, połączmy siły w tej walce potem będziemy walczyć.- powiedziała czarnowłosa wojowniczka. -Nie, sama dam sobie radę.- powiedziała Tensa. -W takim razie poczuj mój gniew.-powiedziała czarnowłosa sayianka, rozpędziła się po czym "weszła" w Tensę, żadna z nich nie chciała przegrać, obie chciały przejąć kontrolę. Tensa wróciła umysłem na polanę, chociaż w jej głowie rozmowa trwała dłuższą chwilę, w realnym świecie minął zaledwie ułamek sekundy którego potrzebowała na otrząśniecie się. Czuła się jakby oglądała film, kiedy wstawała. Poczuła gniew, nie było to jednak jej uczucie, a może było sama nie była pewna. W jej głowie pokazał się pokaz slajdów, przypomniała sobie co czuła, kiedy to przez jej ogon była samotna, widziała jak wielka małpa zabija jej przyjaciół, zdała sobie sprawę, że była to ona. Czuła gniew, w fizyczny sposób, tak jakby ból przeszywał jej duszę, z jej ust wydobył się krzyk bólu połączonego z nienawiścią która przepełniła jej serce. Krzyczała, gdy jej gniew narastał, czuła nienawiść do ludzi, jedyne czego chciała teraz dokonać to wybić jak największą ich ilość. Poczuła coś jeszcze, chęć zemsty na tych którzy uczynili ją taką jaka jest. O ile dla ziemi miała jeszcze litość, chcąc zaprowadzić tam pokój, o tyle sayian postanowiła eksterminować, sprawić, iż żaden z nich nie postawi już nogi na Ziemi, ani na tym świecie. Wiedziała, że musi od czegoś zacząć, znaleźć pierwszą ofiarę. Patrzyła przed siebie, jej włosy zaczęły powoli zaczęły falować, a błyskawice skakały po jej ciele, mięśnie zaczęły napinać się z siłą jakiej wcześniej nie czuła. Uderzenie powietrza wyrzuciła ziemię w powietrze, a jej włosy uniosły się, lecz po chwili lekko oklapły, jej ciało zaczęła pochłaniać żółta aura. Kolejna fala powietrza wyrzuciła je w powietrze, kolor włosów zbladł niemal do białości, a oczy zaczęły być zalewane przez niebieski kolor, który mieszając się z naturalnym coraz bardziej go przebarwiał. Jej mięśnie nieco urosły, a strój od kame stał się bardziej obcisły niż dotychczas podkreślając jej kobiece kształty. W końcu nadeszło trzecie uderzenie, a aura stała się złota, ubranie ledwo wytrzymało napór nowej masy mięśniowej, jednak szwy były bliskie pęknięcia. Oczy stały się szafirowe, niemal biła z nich energia, a włosy z platynowego blondu stały się dosłownie złote. Włosy stały nastroszone jak u przestraszonej kury i to nie z chowu kuchennego, całe ciało wręcz drżało od energii która niemal je rozerwało.  -Haricotto, saiyanin, musimy go zniszczyć, musimy wygrać, nie przegramy.- taka myśl pojawiła się w jej głowie. Jednak z ust wydobył się tylko krzyk, jej włosy podnosiły się, ziemia na około zaczęła się unosić, kawałki podłoża podnosiły się, a po jej ciele zaczęły skakać iskry. Patrzyła na Haricotto, na jego merdający ogon, z każdą sekundą jej gniew rósł. Nie było już odwrotu, czy dwie osobowości stały się jednością? Tak, lecz nie na zawsze. Wybuch energii odepchnął okolicznych wojowników. Włosy stały się, złoty, a oczy zalał kolor niebieski. Z jej ust wydobył się śmiech czuła nową moc, czuła się niepokonana, była pewna siebie. Jej głos brzmiał tak jakby nałożono go na siebie dwukrotnie, śmiech brzmiał opętańczo, nie był on wybuchem radości, lecz szaleństwa.
________________________________________________________________
Ruszyła przed siebie wprost na sayianina, z jej taktyki nie pozostało wiele, jedyne co chciała zrobić to zmiażdżyć przeciwnika nawałnicą potężnych ciosów. -Korose, korose, korose!-- krzyczała podczas wykonywania ciosów. Pierwszy z nich był prawym prostym wykonanym z pełnego rozpędu. Drugi cios był wycelowany niżej, wykonany był lewą ręką, był zamaszysty skierowany w korpus przeciwnika. Zaraz potem wykonała cios prawą nogą z pełnego obrotu skierowany w żebra po prawej stronie ciała przeciwnika. Korzystając z rozpędu kontynuowała obrót, uderzając lewym kolanem w plecy Sayianina. -Więcej, więcej!- krzyczała, zatracając się w szaleńczym tańcu śmierci. Miała przewagę czuła to kiedy jej noga po kopnięciu kolanem wróciła do normalnej pozycji uderzyła z całej siły prawym sierpem w głowę Haricotto, a dokładniej w jego skroń, by prawym kolanem po raz kolejny uderzyć w żebra przeciwnika. Kolejnym atakiem był prawy prosty kierowany w kierunku szczęki, by potem w ten sam sposób uderzyć lewą ręką w to samo miejsce. Nie przerywała natarcie, na zmianę uderzała każdą ręką, aż wykonała po 5 uderzeń. Jednak to nie był koniec, na zakończenie miała pojawić się za przeciwnikiem i splecionymi dłońmi uderzyć potężnym młotem w jego plecy który wbić miał go w ziemię. Sama ruszyła za nim by, gdy ten zetknie się z ziemią uderzyć potężnym kopnięciem w jego nogę. Potem ułożyła dłonie by wytworzyć technikę kamehameha, jednocześnie unosząc się na 10 metrów w górę. Z jej ust wydobyły się słowa -Kamehame- a w jej dłoniach pojawiła się kula energii. -Haa!!!- krzyknął podwójny głos brzmiący jakby coś opętało ciało wojowniczki, fala energii pomknęła wprost na haricotto, dziewczyna straciła resztki kontroli nad sobą, a opętańczy śmiech po raz kolejny dał o sobie znać.[/color][/color]



AKCEPT TRANSFORMACJI- SHIN
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 427

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Nie Lut 26, 2017 6:28 pm

Gdy walka Haricotto i Tensy trwała w najlepsze, ktoś postanowił ją przerwać. Tym kimś był tajemniczy mężczyzna, który zaczął machać białą flagą i krzyczeć, w tym samym momencie. Ryu zauważył go od razu, gdy tylko się ukazał. Na twarzy chłopaka można było ujrzeć,  niemałe zdziwienie spowodowane, wyglądem i słowami jegomościa.
- Huh? A ten to kto znowu? Czyżby… kolejny kosmita? Jego wygląd może na to wskazywać. Te uszy i ten nietypowy strój. Skąd on jest? Hmm, więc przybył tutaj z jakimś Shiro. Ciekawe, gdzie się on ukrywa. ‘’Kaioshinki’’? Jaka Kaioshinka ? Jakie zebranie? Widzę, że bardzo wielu rzeczy nie wiem. Kolejny, który tym razem jednak określa się ‘’Bogiem’’ a nie jak w przypadku Haricotto ‘’Boskim wysłannikiem’’. Masaioshini? Pierwszy raz słyszę tą nazwę. Jestem ciekaw kim są ci, Time Breakersi, o których mówi. Ale jeżeli on także chce zniszczyć Armie Czerwonej Wstęgi to, czemu by nie skorzystać z jego pomocy?
Skomentował w głowie słowa i wygląd przybysza. Najwidoczniej nawet Saiyan i dziewczyna nie zwrócili uwagi na to, iż pojawił się ktoś nowy, zapewne byli zbyt skupieni na walce. Nagle dziewczyna znalazła się na ziemi a jej nos musiał być poważnie uszkodzony, ponieważ krwawił dosyć mocno. Wojownik miał dziwne przeczucie, że jednak dziewczyna ma jeszcze wiele sił, aby wstać i dalej walczyć. Ryu już miał odezwać się w stronę nowo przybyłego, lecz wydarzyło się coś niespodziewanego. Coś, czego nikt się nie spodziewał. Coś zaczęło się dziać z Tensą. Nagle Ryu zwrócił swój wzrok ku dziewczynie. Jej włosy zaczęły lekko falować a wokół jej ciała zaczęły pojawiać się błyskawice.
- Co się… znów dzieje?  Czemu jej włosy… falują i czemu… pojawia się błyskawice?
Powiedział do siebie.  Włosy Tensy uniosły się, po czym znów opadły. Jej mięśnie wyglądały na większe. Po chwili złota aura objęła całe ciało wojowniczki a jej włosy stały się całkowicie złote, przy czym były uniesione ku górze.  Wokół jej ciała cały czas można było dostrzec wyładowania elektryczne, lecz nagle wybuch spowodowany prawdopodobnie energią Tensy, spowodował to, iż Ryu został odepchnięty od miejsca walki, po czym uderzył w drzewo i wydał z siebie lekki odgłos bólu.
-Co… to było.. do diabła? Czemu… jej włosy… stały się… złote? To nie… jest normalne. Czym... ona... jest?
Mówił do siebie mając wzrok, skierowany ku ziemi. Po czym spojrzał na dziewczynę a znów, można było dostrzec na jego twarzy niepokój o wiele większy niż ten, który towarzyszył podczas tego kiedy zauważył, ogon Saiyanina.
Postanowił czekać na to, co się stanie przy okazji szukając swoim wzrokiem, tego przybyłego mężczyzny.
avatar

Ryu

Liczba postów : 194

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Nie Lut 26, 2017 9:16 pm

Niestety, Haricotto oberwał w twarz, ale jego nogi od razu poszły w ruch, odwdzięczając się kontratakiem. Pierwszy kopniak trafił, kolejny również okazał się być strzałem w dziesiątkę. Dla tych, którzy nie mogli obserwować dobrze walki, dźwięki uderzeń docierały do bębenków usznych. Dwie spore moce starły się ze sobą, wymieniając się raz za razem uderzeniami, od których aż skręcało z bólu. W końcu, Saiyaninowi udało się powalić dziewczynę na glebę i odskoczyć do tyłu, by nabrać powietrza w płuca i obmyślić następne kroki. To co się wydarzyło po chwili, przeszło najśmielsze oczekiwania Haricotto...
Tensa zaczęła przechodzić podobną transformację do niego. Gdy tylko ujrzał jak jej włosy unoszą się do góry i co chwilę połyskują złotym kolorem, wiedział, że dziewczę przyjmie zaraz postać Legendarnego Super Saiyanina. Podniecenie rosło jeszcze bardziej, zaś uśmiech na jego twarzy powiększył się. Zaczął suszyć swoje zęby, mrużąc bardziej swoje oczy. Podobało mu się to. To przedstawienie warte było każdych pieniędzy.
Gdy wybuch nastąpił wybuch energii, Saiyanin zasłonił swoją twarz ramieniem, przymykając jedno oko, drugim zaś obserwując Saiyankę. Gdy kurz opadł, a wszystko stało się bardziej przejrzyste i wyraźniejsze, Fasolka zaczął klaskać w swoje dłonie.
- Subarashii. Brawo! - powiedział zadowolony. Kiedy skończył oklaskiwać dziewczynę, a ta śmiała się wciąż jak opętana, napiął swoje mięśnie i uwolnił swoją energię, również przemieniając się w Super Saiyanina. Jego przemiana tym razem była błyskawiczna, nie tak jak poprzednim razem, czy w przypadku transformacji stojącej przed nim blondynki. Jego ciało spowite zostało złotą aurą, oczy przybrały błękitny kolor, a włosy oblane zostały złotą barwą. Na jego twarzy ciągle malował się szelmowski uśmiech, który nawet przy najsilniejszych ciosach Halfki nie raczył zniknąć.

Spoiler:

W końcu dziewczyna wystartowała, a Haricotto starał się unikać każdego ciosu przez nią zadanego. Była teraz w trakcie furii, a Saiyanin z doświadczenia wiedział (zobacz atak na bazę RR), że pod wpływem nerwów, ciężko jest zachować dokładność tego, co zamierzało się zrobić. Chciał zablokować każde jedno jej uderzenie, dodając też swoje w miejsca, w których była odsłonięta. Pomagał sobie nogami, które zgrabnie przeskakiwały jedna na drugą, zupełnie jakby wykonywał jakiś złożony, skomplikowany taniec. Kolanami starał się uderzać w jej biodra, kolana, a nawet w brzuch czy żebra, jeśli wystarczająco się schyliła. W momencie, w którym sprytnie chciała zaatakować od tyłu, miał zamiar praktycznie położyć się na glebie, podeprzeć rękami o podłoże i niczym sprężyna, wbić obie swoje stopy w jej klatkę piersiową, lub w brzuch, w zależności w jakiej pozycji sama by się znajdowała. Miło byłoby trafić w jej wrednie śmiejącą się jadaczkę i choć na chwilę ją ucziszyć. Gdyby jednak nie trafił, zawsze zostawało mu odskoczenie w bok.

- Kamehameha? Słodko. - powiedział do siebie w myślach, obserwując jak przeciwniczka składa się do wykonania techniki. Stał i czekał na odpowiedni moment. Nie miał zamiaru sam strzelać, niech się dziewczyna pozbędzie swojej KI. Gdy nadszedł moment wyprostowania rąk, Saiyanin zerwał się w bok, zmieniając swoje miejsce. Kamehamehą nie dało się od tak sterować, a przynajmniej strzelał, że dziewczyna tego nie potrafi. Plan w wyobraźni był prosty - ruszył całą swoją prędkością obok błękitnej fali, zatrzymując się zaraz przy złożonej w odpowiedniej pozycji wojowniczce. Zamachnął się i wymierzył dokładne uderzenie w jej kark. Miał nadzieję, że to pośle dziewczynę na glebę i wybije jej z głowy dalsze szaleństwa.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Aymi on Nie Lut 26, 2017 11:31 pm

Sytuacja z każdą chwilą robiła się coraz bardziej poważna, a Ay nie potrafiła jej w pełni ogarnąć. Ogoniasty ścierał się z jej rówieśniczką, w dodatku na polanie pojawił się ktoś jeszcze, kto (w mniemaniu czerwonowłosej) najwidoczniej szukał atencji. W sumie jakby na tym się skończyło, to nie miałaby takiego problemu. Kłopot zaczął się wraz z pojawieniem postaci w kapturze, która właściwie delikatnie sfrunęła ku ziemi tuż obok niej, lądując akurat pod jej drzewem. Nieznajoma ją zauważyła, ale nie zrobiła nic, co mogłoby jej zagrozić, w dodatku przyłożyła palec do ust, co miało oznaczać zachowanie ciszy. Krwisty ogon zafalował pod płaszczem, gdy białowłosa przefrunęła gdzieś dalej, a dokładniej na drugą stronę polany. Pozycja drugiej flanki?
Nieznajomy od atencji z białą flagą w ręku coś tam nawoływał o jakimś łamaniu czasu, jej kocie, kaioshinach i innych shinach, podczas gdy dwójka walczących, do których kierował swoje słowa, była zbyt pochłonięta sobą. I wtedy się pokomplikowało. Starcie między tamtą dwójką było na tyle szybkie, że nie mogła dostrzec ich dokładnych ruchów, ale instynktownie wyczuwała ich pozycje. Nagle dziewczyna padła na ziemię z rozbitym nosem, a chwilę później z jej ciała zaczęły wydobywać się niezrozumiałe fale energii, by ostatecznie całkowicie zmienić jej wygląd. Aymi dopiero teraz zauważyła, że brunetka (obecnie złotowłosa) również posiada ogon. Ważniejsze jednak było to, co wylądowało pod jej drzewem. Spojrzała w dół, zauważając na dole tamtego chłopaka, który wcześniej leżał w pobliżu walczących. Z jej gardła wydobyło się ciche warknięcie, odruch uwarunkowany wieloletnim wyobcowaniem. Można się było zastanawiać, czy Akai Akuma nie jest czasem bardziej zdziczała niż leśne zwierzęta, choć miała rozum i inteligencję.
Jej wzrok padł z powrotem na pole walki, gdyż ogoniasty również oblondział (o zgrozo!) i starcie rozgorzało na nowo. Kuroyuki zaczęła się nad tym zastanawiać. Oboje mieli ogony jak ona, oboje zmienili wygląd w podobny sposób, emanując wokół ciał złotawą poświatą i oboje roztaczali wokół siebie ogrom energii, którą wyraźnie czuć było w powietrzu. Czy to znaczy, że ona też może być tak potężna? Że może zdobyć moc, dzięki której wreszcie dokona zemsty? To była bardzo ciekawa opcja i zamierzała w niedalekim czasie sprawdzić swoje przypuszczenia, teraz jednak zamierzała jeszcze obserwować. Tym bardziej, że zawieszona w powietrzu blondynka właśnie wystrzeliła w stronę przeciwnika błękitną falę energii, krzycząc coś, co brzmiało jak "kamehameha". A potem... Potem jest niewiadomą.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 226

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Pon Lut 27, 2017 9:37 pm

Mistrz Gry


Walka dwóch Super Saiyan. Jest to na pewno rzadki widok. Nie to żeby na polanie było mnóstwo osób które nadążały za tym, co tu się odprawiało. Nawet inny osobnik po transformacji, Shin, nie nadążał zbytnio wzrokiem za dwójką walczących. Pewnie już sobie wszyscy myślicie, że to w 100% epickie starcie, wszędzie krew i potężne uderzenia? No cóż. Niestety rozwieję wasze marzenia.
Owszem, Tensa po transformacji stała się jeszcze szybsza i silniejsza, oczywiście tak samo Hari. Jednak różnica ich szybkości trochę mocniej się pogłębiła... Już widzę jak wszyscy sobie wyobrażacie, że Tensa lata wokół Hariego i go okłada. No cóż... Tylko że działają tu jeszcze dwa czynniki. Fakt, iż to pierwszy raz Saiyanki, i nie pierwszy raz Hariego. Była ona tak oślepiona furią, że Saiyanin bez problemu blokował wszystkie jej ataki, jednak sam nie mógł przez jej agresywne natarcie przeprowadzić ani jednego. Przebywali w tym impasie, gdy wtem Tensa postanowiła wykonać Kamehamehe. Pewnie już się domyślacie co się stało, co nie? No cóż. Hari ominął zręcznie promień energetyczny i zdzielił Tense w kark. Ta była zbyt pochłonięta w furii by móc się przed tym obronić. Uderzenie było dość mocne, by Saiyanka straciła przytomność. Jej włosy zmieniły swój kolor na czarny, a sama upadła na ziemię, otoczona burzą jej czarnych włosów. Jej oddech był stabilny. To był koniec walki.
Całe szczęście jej Kamehameha nikogo innego nie pokrzywdziła, aczkolwiek przeleciała nieciekawie blisko Ryu i spółki.

0,1 Tensa zaczyna transformację
0,2 Haricotto jest zachwycony nową formą Saiyanki.
1,2 Haricotto odpala SSJ, Tensa rzuca się z zamiarem mordu na Saiyanina,
1,4-3,4 Wymiana ciosów.
3,5 Tensa zaczyna Kamehamehe, Hari czeka.
4,5 Tensa strzela w Haricotto
4,7 Haricotto unika uderzenia i leci do Tensy
5,0 Tensa zostaje uderzona i traci przytomność.


Co do kolejności. Zrzucam wszelkie kolejki naniesione na graczy, ale byłoby miło Gdybyście odpisywali dopiero dwa posty po swoim najnowszym poście. Czyli dla przykładu powiedzmy Ja pisze posta -> Ryu piszę posta -> Kyuu piszę posta -> Ja piszę kolejnego posta.
avatar

Shin

Liczba postów : 395

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Pon Lut 27, 2017 10:40 pm

Gdy Ryu szukał tego tajemniczego mężczyzny, nagle znów nastąpiło coś, niespodziewanego. Haricotto przeszedł dokładnie taką samą transformację, jak Tensa.
- Znów się to stało. Jego włosy także zmieniły kolor i jeszcze ukazała się ta złota aura. Czy jest to związane z ich rasą? Czy to, że są Saiyanami powoduje, że mogą zmieniać kolor swoich włosów? Za pewne nie tylko wygląd uległ zmianie. Pewnie razem z tą przemianą wzrosła ich siła. Chciałbym się dowiedzieć, o co chodzi. Może po prostu zapytam go, jaki jest tego sekret? Czemu by nie? Ale poczekam, gdy walka się zakończy.
Rozmyślał o zaistniałej sytuacji, po czym obydwoje zniknęli z pola widzenia Ryu. Po kilku chwilach Tensa zaczęła składać ręce, po czym wystrzeliła ze swoich dłoni jakiś niebieski promień.
- Cóż to znowu? Kamehameha? Chyba tak to brzmiało. Ciekawe, co to za promień. Wygląda dość potężnie. Ciekawe gdzie się tego nauczyła i czy ja także mógłbym się tego nauczyć? Tyle pytań a tak mało odpowiedzi.
Pytał sam siebie w myślach. Najwidoczniej promień nie trafił w swój cel, czyli Haricotto, ponieważ leciał dalej i o mały włos a trafiłby on naszego bohatera.
- Blisko było. Już myślałem, że zostanę trafiony tym, a pewnie potem nie byłoby zbyt ciekawie.
Pomyślał, po czym zobaczył jak kolor włosów wojowniczki wraca do normalnego wyglądu, po czym całe jej ciało zaczęło upadać na ziemię, a obok niej stał jej przeciwnik. Musiało to oznaczać koniec walki. Po chwili chłopak uświadomił sobie, że wcześniej usłyszał jakieś ciche warknięcie, lecz dopiero teraz postanowił sprawdzić, skąd mógł pochodzić ten odgłos i zaczął się rozglądać. Spojrzał na pobliskie krzaki, lecz nie widział żadnej sylwetki, która mogłaby należeć do jakiegoś dzikiego zwierzęcia. Po kilku chwilach takiego rozglądania się, postanowił spojrzeć na gałęzie drzewa. Na jednej z nich dostrzegł rudą dziewczynę, więc postanowił zadać jej pytanie, ale spokojnym tonem aby się nie przestraszyła i nie chciała uciec.
- Kim jesteś?
Po czym zaczął się zastanawiać nad opcją, iż warknięcie które słyszał mogło pochodzić właśnie z tej gałęzi.
avatar

Ryu

Liczba postów : 194

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Pon Lut 27, 2017 11:37 pm

Shin patrzył na wszystko z niemałym zachwytem. Te ruchy, ta moc, ta siła... O tak, oni na pewno byliby świetnymi sojusznikami, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Przez całą ich walkę czuł przyjemny dreszczyk emocji. Na początku stawiał wszystko na osobnika płci męskiej. Nie był pewien czy przedstawiał się na zebraniu, za to był pewien że nawet jeśli, to zapomniał jego imię. Czuł moce dwójki Saiyan, i dało się zauważyć wyższość pana Rzygu-Rzygu nad panią Skopaną(niestety, tylko na takie piękne tymczasowe imiona wpadł.). Ale wtedy... Wtedy Saiyanka się transformowała. Ten cały złoty kolor aż cieszył oczy... I wtedy Rzygu-Rzygu także zmienił barwę swoich włosów. Shin od tamtej chwili miał spore trudności z obserwowaniem ich ruchów, więc po prostu skupił się a ich Ki.
-Sugoi....
To się nazywała prawdziwa walka, a nie Laptor znęcający się nad Namekami. I wtedy sobie coś przypomniał. Coś, co z pewnej perspektywy nie działo sie tak dawno, a jednak wydawało się odległe tak bardzo, jak to tylko możliwe... Jego walka z demonicą. Walka do utraty tchu, gdzie każde z nich mogło zginąć. Shin przypomniał sobie jak świetnie się wtedy bawił. Ale walka niestety została zakończona ciosem Saiyanina. Shin trochę posmutniał, ale cóż. Musiał z tym żyć.
-To ten. Wy sobie załatwiajcie swoje sprawy. Jeśli chcecie pomóc w zniszczeniu tej całej Armii, to będę czekał gdzieś w okolicy z Shiro. Kiedy przylecicie, wyczuję waszą energię. Mam nadzieję na miłą współpracę!
Krzyknął, pomachał im i pobiegł przez las do swojego towarzysza. Hmm. Jak na razie najciekawszą osobą jaką spotkał była ta miła kobieta w bandażach.
avatar

Shin

Liczba postów : 395

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Pon Lut 27, 2017 11:52 pm

Haricotto wykonał plan, jaki sobie zamierzył. Oczywiście, nie wszystko poszło zgodnie z planem, ponieważ nie zadał tylu ciosów, ile na początku miał zamiar wyprowadzić. Wszystkie jego uderzenia kończyły się na blokach dziewczyny i odwrotnie. Dopiero kiedy Tensa zamierzała wystrzelić falę uderzeniową, pojawiła się szansa na atak. Na czysty atak, ponieważ w tej pozycji ciężko było dziewczynie się obronić.
Omijając błękitną strugę energii, Haricotto podleciał prędko pod wojowniczkę i zdzielił ją mocnym uderzeniem w kark. Jak się okazało, poskutkowało i nie tyle co straciła "grunt" pod nogami, o tyle jej włosy wróciły do oryginalnego koloru, a cała otoczka związana z transformacja w Super Saiyanina rozpłynęła się w powietrzu. Niczym martwy liść, który oderwał się od gałęzi, poleciała ku glebie, lądując na niej. Mężczyzna uśmiechnął się, wracając zaraz do swojej poprzedniej, oryginalnej formy. Złota aura znikła, włosy przybrały kolor czarny. Wszystko wróciło do normy.
Haricotto dopiero teraz spojrzał w dół. Podniecenie jeszcze go trzymało, ale powoli opuszczało jego ciało. Ujrzał wtedy znajome osoby. Poza Ryu, stał tam także bóg, którego miał okazję poznać podczas tajnego spotkania Patrolu Czasu.
Mina Saiyanina zrzedła, nie uśmiechał się już. Stał się poważny, mrużąc swoje oczy i lustrując nową znajomą postać. Nie wiedział czego tutaj szukał, ale automatycznie znalezł się na jego czarnej liście. Pytanie tylko brzmiało, czy zająć się ni od razu, czy pomóc Ryu, który tego dnia został najbardziej poszkodowany. Po krótkim namyśle, Haricotto wylądował. Na jego nieszczęście, przedstawiciel boskiej rasy zniknął nagle w pobliskim gaju.
- Niech to szlag! - pomyślał sobie, będąc już gotów do przeprowadzenia ataku. Wtedy też usłyszał głos chłopaka, którego poturbował. Patrzył gdzieś do góry, jakby na drzewo. Stanął tuż przy Ryu, a jak się po chwili okazało, na gałęzi drzewa siedziała pewna kobieta. Tej drugiej, która chowała się w krzakach, nie dostrzegł. Nie miał aż tak wyostrzonego wzroku, by widzieć przez zarośla. Mogła sama do nich wyjść, nic jej nie groziło. Prawdopodobnie.
- Ryu, zabieram Cię w pewne miejsce. Podróż może Cię trochę boleć. Co złego to nie ja...! - po czym schylił się i podniósł go, zarzucając go sobie na lewe ramię. Uniósł wtedy oczy ku górze, na rudowłosą dziewczynę. Na jego twarzy momentalnie namalował się zadziorny uśmiech.
- Jeśli ciekawi Cię ciąg dalszy tej opowieści, podążaj za mną! - powiedział głośno i wyraźnie, by można go było dobrze słyszeć. Następnie odwrócił się na pięcie i podszedł do powalonej Tensy. Przykucnął przy niej, po czym poderwał ją jedną ręką i ułożył na swoim prawym ramieniu. Ważyła zdecydowanie mniej niż jej ziemski kolega.
- Niby jesteś lekka, ale razem stanowicie niemałe wyzwanie. - wyszeptał, łapiąc Tensę jak i Ryu mocno, by mu nikt nie upadł. Latanie na pełnej prędkości mogło być zawistne, więc delikatnie oderwał się od podłoża i wystartował, lecąc spokojnie w stronę otwartego morza, gdzie zamierzał spotkać się z Żółwim Pustelnikiem.

z/t

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Tensa on Wto Lut 28, 2017 12:07 am

Tensa czuła gniew, jak nigdy przedtem, mimo, że potrzebowała sayianina ten niemal stał się ofiarą jej furii. Na całe szczęście udało mu się zwyciężyć, dzięki czemu będzie mógł "pomóc" jej wdrożyć plany w życie. Kiedy atakowała nie czuła nic, nie zwracała uwagi na to czy trafia przeciwnika, czy jej kameha uderzy w cel. Wierzyła w swoją moc. To był jej błąd. Sayianin blokował wszystkie ciosy, a gdy nadszedł czas na technikę kończącą, temu udało się jej uniknąć i pojawić za nią, nokautując jednym ciosem. Dalej była tylko ciemność i głos, ten który ją prześladował ten z którym miała się zjednoczyć, który miał dać jej zwycięstwo. -Nawet z moją mocą wciąż nie jesteś w stanie wygrać, jesteś słaba, nie panujesz nad sobą, dałam ci mój gniew, a ty nie potrafiłaś go wykorzystać. Mogłabym teraz przejąć to ciało, pozbyć się tego całego smoka, zabić sayianina, i pozbyć się tego całego breakrs'a który tak nagle się tu zjawił, a którego nie zauważyłaś. Mogłabym, ale nie, możesz się buntować, wolę żebyś żyła w strachu, zaszczuciu, aż sama przyjdziesz po moją pomoc, aż zgodzisz się oddać mi to ciało, wtedy stracisz wszystko, nie będzie już powrotu, ani walki, na tym skończy się opowieść o dobrej sayance.-Pierdol się- odpowiedziała Tensa, a głos odszedł, lecz nie na zawsze, czy w tej historii będzie happy end? Na to się nie zapowiadało. Halfka, nie wiedziała co się dzieje, jej nieprzytomne ciało pod pachę niczym wór ziemniaków chwycił Haricotto, po czym odleciał w siną dal.

[z/t]
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 427

Powrót do góry Go down

Strona 4 z 15 Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 9 ... 15  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach