Góry

Strona 5 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Góry

Pisanie by Admin on Sob Lip 09, 2016 4:13 pm

First topic message reminder :

Jest to mocno górzysty teren. Skała na skale, a gdzieniegdzie tylko zielona trawa wystawia swoją bujną grzywkę i daję o sobie znać. Ziemie ciężkie do zamieszkania, dlatego nikt tutaj się nie wprowadził. Oczywiście, jak się bardzo chce, to i tutaj można wieść godne życie. Ale czy warto?
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 306

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Góry

Pisanie by Tensa on Nie Kwi 16, 2017 10:41 am

Tensa bacznie obserwowała poczynania swojej podopiecznej. Była zadziwiona postępami robionymi przez dziewczynę. Opanowanie tej umiejętności przychodziło czerwonowłosej dużo szybciej niż Halfce. Czasami pochwaliła ją jednak nie chciała z tym przesadzić, aby dziewczyna nie poczuła się zbyt pewnie. Mogła by wtedy uznać, iż potrafi już wszystko. Po dość o dziwo nie długim treningu teoretycznym przyszło do bardziej praktycznego wykorzystania umiejętności. Aymi na prośbę blondynki przeszła do ofensywny. Jej uderzenia były dobre. Mimo, iż brakowało jej nieco siły jak i doświadczenia wyglądało na to, iż przychodzi jej to z łatwością. W pewnym momencie Tensa miała problem z przewidzenia następnych posunięć dziewczyny i tylko dzięki przewadze prędkości była w stanie wykonywać bloki na czas. Po "sparingu" Tensa postanowiła w ramach gratulacji zmierzwić nico czuprynę Aymi. -Nieźle, szybko się uczysz. Nawet mi zajęło to dłużej. Korzystaj z tego jak najczęściej, a wejdzie ci to w krew.- powiedziała z uśmiechem na twarzy. Przypomniała sobie o czymś. Spojrzała w niebo i odwróciła się w kierunku z którego wystrzeliły dwie niebieskie fale energii. -Pamiętasz te techniki lecące przez niebo. Prawdopodobnie jest tam Hari. Należy do kilku osób które potrafią wykonać Kamehame. Przynajmniej tak mi się wydaje, te Jirri'ego czy Nekomi wyglądają nieco inaczej. Dziwi mnie tylko skąd ta druga fala. Lecimy to sprawdzić?- zapytała. Jeśli Aymi jej przytaknęła to razem z nią ruszyła w kierunku z którego wystrzeliły pociski. Lecz jeśli nie -Chciałam polecieć jeszcze do Kame, mam do niego pewne pytanie. - powiedziałaby i ruszyła w kierunku żółwiej wyspy.

[z/t]
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 427

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Aymi on Nie Kwi 16, 2017 7:13 pm

Tensa wydawała się zadowolona z jej postępów. Było to widać nie tylko po jej słowach, ale i zachowaniu. Czerwonowłosa odczuwała pewnego rodzaju dumę z tego powodu, zwłaszcza po tym, jak blondynka stwierdziła, że jej samej nauka podstaw walki zajęła dłużej.
- Lubię nowe rzeczy - odpowiedziała po prostu, uśmiechając się pogodnie. - I będę ćwiczyć, obiecuję!
Niebieskooka wspomniała o widzianej wcześniej wiązce energii przecinającej niebo. A raczej o dwóch. Według niej źródłem techniki nazwanej Kamehame był jej tata. Ay pamiętała falę wystrzeloną z rąk koleżanki na polanie, gdy ścierała się z Haricotto, kojarzyła też, kim jest Jirri, który najprawdopodobniej też potrafi ją stworzyć. ale za nic nie kojarzyła żadnej Nekomi.
- Co to za kocica? - spytała, przekrzywiając lekko głowę. Naprawdę ją ciekawiło, czy Nekomi jest kotem jak Korin. - Możemy sprawdzić - przytaknęła, by zaraz za blondynką.


[z/t]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 226

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Sro Kwi 19, 2017 11:10 am

wylądował w miejscu, które już doskonale znał. Wielokrotnie przychodził w to miejsce, by potrenować i wyciszyć się. By zając się sobą. Tylko sobą.
- Cudownie. Już tutaj byłem, znam to miejsce. - zacisnął swoją pięść, ucieszony faktem, że w końcu będzie mógł oddać się treningowi. Ostatnio zaniedbał się pod tym względem, jednakże teraz nadszedł czas by to zmienić.
Wyciągnął przed siebie dłonie i krzyżując je w palcach, wyciągnął jeszcze bardziej, co sprawiło, że jego palce głośno strzeliły, a nawet trochę zabolały. Uśmiechnięty Saiyanin od razu zacisnął swoje pięści, po czym wyprowadził jedną ręką atak, drugą zaś trzymając przy swoim biodrze. I tak kilka razy na zmianę, by rozruszać zastane kości. Przecinał powietrze swoimi dłońmi. do jego pięści dołączyły nogi, którymi wymachiwał w górę i na boki, udając, że kopie kogoś w twarz, brzuch, czy sprzedaje soczystego kopniaka, wyprowadzonego na łydkę. Na koniec uniósł nogę ku górze, stopą sięgając ponad swoją głowę, trzymając zaciśnięte dłonie przy sobie, na wysokości twarzy, po czym szybko, z impetem, opuścił nogę i uderzył płasko o podłoże, które lekko popękało. Robił to przy każdym treningu. Powód? Po prostu lubił to robić, sprawiało mu to przyjemność, tyle.
Nachylił się do przodu i odbił się od spękanej gleby, robiąc kilka fikołków w powietrzu. Gdy jego stopy znów zetknęły się z podłożem, odbił się ponownie, mając zamiar skakać i odbijać się od ściany do ściany - tak szybko jak tylko dał radę. Ostatnimi czasy zwiększył swoją szybkość, ale nie był z niej zadowolony. Nie był zadowolony z niczego. Nawet perfekcyjne opanowanie ransformacji w Super Saiyanina nie sprawiało mu już przyjemności. Pragnął czegoś jeszcze. Więcej mocy i przekroczenia swoich granic!

Haricotto rozgrzany do granic możliwości nie przerywał swojego treningu. Stał w bezruchu, skupiony maksymalnie. Oczy miał zamknięte. Jego głowa przepełniona była teraz myślami o walce, które w samym umyśle wydawała się być emocjonująca i bardzo realna.
Oczami wyobraźni widział Jirriego, który tym swoim wielkim, umięśnionym ciałem szarżował na niego, niszcząc pod sobą ziemię. W końcu ich pięści zetknęły się na swoich drogach, powodując, że wszystko dookoła zostało zmiecione przez ich wrzącą energię ki!
Nagle Changeling odkoczył do tyłu, a z prawej strony swoją szarżę rozpoczął Ryu. To była walka wyobraźni, więc tutaj Ziemianin stanowił przeszkodzę dla Saiyanina. co było oczywiście nieprawdą w świecie rzeczywistym. Przed młodym wojownikiem jeszcze długa droga, zanim dogoni ogoniastego.
Wyprowadził cios prawą ręką, który zablokowany został przez lewą dłoń Haricotto. Krótka wymiana ciosów to było coś, co jeszcze bardziej podniecało Fasolke. Bili się po twarzach, a uśmiech Saiyanina rósł w miarę otrzymywanych uderzeń. Jak to się mówi - apetyt rośnie w miarę jedzenia!
W końcu nastała cisza. Haricotto otworzył swoje oczy.

Mężczyzna zdjął swoją koszulę, zostając w samych spodniach i butach. Jego ciało aż się świeciło od intensywności wydalanego potu. Ponownie zamknął oczy, po czym wybił sie do góry i tak zawisając w powietrzu, rozpoczął kolejne ruchy. Uderzał pięściami i nogami. Ciął powietrze, wyobrżając sobie, że jest najgęstszą substancją na świecie. Specjalnie wstrzymywał oddech, by zwiększyć obroty swojego ciała. Musiał się zahartować, nauczyć się wstrzymywać powietrze tak długo, jak tylko się da. Walki pod wodą jeszcze nie doświadczył, ale musiał się liczyć z taką ewentualnością.
Gdy już nie mógł wytrzymać i robiło mu się słabo, nabierał łapczywie tlen w płuca. Musiał wylądować i chwilkę odsapnąć. Żeby sobie pomóc, i oczywiście swojemu organizmowi, przeszedłdo swojej bazowej formy. Super Saiyanin był już wystarczająco opanowany. Nie było potrzeby, by dalej przebywać pod jego postacią. Jego najeżona, złote włosy nieco opadły, przybierając kolor czarny, niczym węgiel. Wojownik dyszał straszliwie, ale uśmiechał się. Sam do siebie.
Wyprostował się, a jego kręgi mocno strzeliły.
- Uuaah! - wyciągnął ręce do góry, jeszcze bardziej się rozciągając. Pokręcił karkiem na boki, co również sprawiło, że jego ciało przeszedł przyjemny dreszcz spowodowany kolejnym strzałem kręgów.
Przysiadł na ziemi i położył się na niej. Uniósł swój tułów do góry, robiąc pierwszy brzuszek. Przy końcu, skręcał swoim ciałem, by mięśnie brzucha były bardziej narażone na pracę i wysiłek. Następnie, przy każdym podniesieniu się, wyprowadzał cios. Prawa ręką przechodziła nad lewym kolanem, a lewa nad prawym.
Gdy wykonał ich wystarczającą ilość, przewrócił się na brzuch, by zaraz energicznie wykonywać pompki spartańskie. Jedna ręka była wysunięta nieco dalej, a druga była lekko cofnięta. Podrzucając się do góry, co chwilę zmieniał pozycję - raz prawa ręka była dalej wysunięta, a raz lewa. Gdy stwierdził, że wystarczy, zaczął robić zwyczajne pompki, by spompować swoją klatkę piersiową. Za każdym razem wybijał się do góry i uderzał dłonią o dłoń. Po jakimś czasie przeszedł jeszcze do innej wersji tego ćwiczenia. Lewą rękę miał zarzuconą za plecy, zaś podpierał się na jednej. Po chwili wyrzucił nogi do góry i zawisł tak, stojąc na jednej ręce. Następnie z pięciu palców przeszedł na dwa, a z dwóch na jeden i opuszczał się w dół, licząc sobie na głos ilość wykonanych pompek.

Gdy już zakończył swój trening, padł jak długi. Był zmęczony, ale zadowolony. Tego było mu trzeba. W końcu mógł trzeźwo pomyśleć nad swoim następnym krokiem. Wprowadzenie planu w życie, czy może odnalezienie najpierw Aymi i Tensy, by pomogły mu stać się jeszcze mocniejszym? Przez myśli przeleciał mu także Ryu, który udał się do szpitala, by "naprawić" swoją nogę. Oby wszystko dobrze się skończyło.
Leżąc tak, zacisnął swoją dłoń i spojrzał na nią. Ręka mu się trzęsła z wycieńczenia.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Shiro on Sro Kwi 19, 2017 1:51 pm

Mistrz Gry

Zajęty treningiem Saiyanin nawet nie zauważył, że przez cały ten czas był obserwowany. Czy polowało na niego dzikie zwierze, a może żołnierz Armii Czerwonej Wstęgi przypatrywał mu się z ukrycia? Najprawdopodobniej nie. Zza leżącego opodal kamulca wyłoniła się niewysoka, przygarbiona sylwetka podstarzałej kobiety. Nie była w najlepszej formie, chodziła o lasce. A mimo to jej twarz płonęła ludzką życzliwością. Tak, w stronę kosmicznego wojownika kroczyła właśnie babcia Mizuki. Na widok Haricottona rozpromieniła się jeszcze bardziej i przyspieszyła kroku. Pomachała wolną dłonią, uśmiechnięta:
- Haricotto! Nie dałeś im się jeszcze złapać! - zaśmiała się. - Aleś spoważniał na twarzy! I widzę, że strój nowy.
Zdawała się być w wyśmienitym humorze. Tylko jak znalazła ogoniastego? I jakim cudem w ogóle stała przed nim żywa?
avatar

Shiro
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 288

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Sro Kwi 19, 2017 9:15 pm

Haricotto leżał zmęczony, odpoczywając po treningu. Czuł się lepiej. Dawno nie trenował, dlatego jego chęci do życia znów były maksymalnie podkręcone. Już miał ochotę się zdrzemnąć i odreagować zmęczenie, kiedy nagle do jego uszu dotarł znajomy kobiecy głos. Otworzył szeroko oczy i zerwał się momentalnie z pozycji leżącej do kucającej, obserwując i rozglądając się dookoła w celu odnalezienie źródła dźwięku.
Kiedy w końcu jego oczy natknęły się na osobę, która wypowiedziała te słowa do Haricotto, poczuł ciepło na sercu. Całe napięcie z ciała uleciało, a on był rozluźniony tak, jakby wszystkie jego obawy wyparowały z tego świata.
Stała przed nim. Kobieta, ta sama która go uratowała, która dała mu schronienie i która napełniła jego serce nową nadzieją. Jego przyjaciółka. Przez chwilę nie mógł uwierzyć w to, co się własnie działo. Do jego oczu zaczęły napływać łzy, ale bardzo się starał, żeby ich nie uronić. Nie chciał wypaść na osobę słabą. Podniósł się całkowicie, wyciągając otwartą rękę w jej stronę. Zaczął do niej iść. Miał przebłyski wszystkich tych miłych chwil, które z nią spędził. Nie było ich wiele, ale miały ogromną moc.
- Babcia...? A-ale jak? - zapytał, prawie przewracając się o wystający w ziemi kamień. Utrzymał jednak równowagę. W końcu był blisko niej na tyle, że upadł przed nią na kolana i złapał ją mocno dłońmi za rękę, głowę mając opuszczoną w dół. Nie mógł ogarnąć tego, co się właśnie działo.
- Czy ja śnię? - pomyślał sobie, po czym uniósł głowę ku górze, patrząc od razu na rozpromienioną twarz staruszki. Patrzył tak, jakby nic innego poza nią nie istniało.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Gość on Czw Kwi 20, 2017 5:11 pm

Demonica poturlała się od uderzenia ogonem daleko na skraj skały, na której się znalazła. Czuła, jak się ześlizguje, jednak w ostatniej chwili chwyciła się wystającego kamienia. Wzięła głęboki wdech w w płuca, a następnie starała się na szybko ogarnąć sytuację, w jakiej się znalazła. Pod nią kilka dobrych kilometrów górzyska, gdzie gdy upadnie to czeka ją obijanie się od wystających kamieni oraz niechybna śmierć, cholera by Cię kaioshinie, gdybyś nie wyrwał jej skrzydeł, poleciałaby stąd najdalej jak się da, a tak to może zaraz stać się pożywką dla jakiegoś nierozumnego zwierzaka z orzeszkiem zamiast mózgu.
Spojrzała w dół, a następnie z lekkim trudem podciągnęła się, spoglądając na miotającego się jak kura bez głowy potwora. Ze swoją aktualną siłą, którą utraciła przez lata siedzenia bez treningu, nie ma szans z tym czymś. Siła mięśni odpada, także trzeba wziąć się za siłę umysłu, bo tutaj bez wątpienia ma przewagę nad tym czymś.
Po krótkim namyślunku postanowiła wykorzystać fakt, że bestia jest oślepiona, pewnie w tym momencie zdaje się tylko na swój słuch. Podniosła jedną ze szponiastych nóg, po czym tupnęła... raz... drugi... trzeci. Bestia słysząc to, powinna ruszyć w stronę dziewczyny chcąc ją skonsumować. Miejsce, w którym stała było idealne. W ostatnim momencie demonica otworzyła ponownie swoje skrzydło i zamachnęła się nim, robiąc unik. Potwór powinien spaść w przepaść. Zdziwiony szybko nie powinien ogarnąć, że trzeba użyć skrzydeł.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Laptor on Czw Kwi 20, 2017 7:34 pm

MG - Bijal


Faktycznie, plan Bijal się powiódł, ponieważ kiedy zaczęła tupać nogą (co było dość marne, ale na niemyślącego potwora powinno styknąć) potwór odwrócił się w jej stronę i od razu zaczął biec, zapewne mając nadzieję na zwykłe stratowanie dziewczyny, bo zaatakować ogniem nie mógł, cel był zbyt mały a nie miał pojęcia gdzie dokładnie dziewczyna się znajduję. Bijal wykonała unik a bestia runęła w dół! Jednakże, użyła zaraz skrzydeł by wznieść się w górę i zaczęła uciekać. Była ślepa i nie widziała dalszego sensu walki.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1175

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Shiro on Pią Kwi 21, 2017 12:02 am

Punktualny i skrupulatny Mistrz Gry
Babcia na widok Cottona padającego przed nią na kolana zaśmiała się, nieco zawstydzona.
- Ależ wstań! - szturchnęła go lekko laską. - Chodź ze mną, ci z Armii dali mi już spokój. Mam trochę większy dom, tu niedaleko. Wszystko ci tam opowiem.
Babcia już odwracała się w stronę prawdopodobnego miejsca zamieszkania, kiedy uśmiechnęła się w stronę przyjaciela.
- Ach, ty przecież latać potrafisz? Może mnie podrzucisz? To tu niedaleko, dwa kilometry na zachód, skręcasz w lewo za wzgórzem w kształcie hełmu i jesteś.
Mizuki nie budziła najmniejszych podejrzeń, choć nie odpowiedziała na żadne z pytań rojących się właśnie w głowie Hariego, ani nawet na to, które bezpośrednio jej zadał. Najwyraźniej dowie się nieco więcej w jej chatce.
avatar

Shiro
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 288

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Gość on Sob Kwi 22, 2017 3:22 pm

Cóż, Bijal nie należy do takich osób, które za wszelką cenę chcą wygrać, dlatego też widząc, jak potwór oddala się, nie goniła za nim, lecz tylko westchnęła ciężko, po czym sama oddaliła się w przeciwną stronę. Schodzenie z wielkiego górzyska było o wiele bardziej prostsze, niż wspinanie się. Skakała jak kulka kauczukowa, od skały do skały, aż trafiła na sam dół, do miejsca porośniętego drzewami. Nie dowiedziała się niczego ciekawego,  będąc na samej górze, więc pozostaje tylko iść na ślepo przed siebie. Trochę pozwiedza tą na pierwszy rzut oka - piękną planetę. Jest tu o wiele więcej kolorów niż w piekle. Zieleń działa na nią bardzo kojąco, jednak na przykładzie sprzed chwili... wiedziała, że to tylko przykrywka, bo w krzakach czyha na nią niebezpieczeństwo w każdym zakątku.
Nie spieszyła się, szła spokojnym, leniwym krokiem, a wzrok wyprany z emocji rozglądał się po nowym otoczeniu, szukając jakiejś ścieżki lub czegoś w podobnym stylu, co by jej ułatwiło dotarcie do jakiejś rozumnej cywilizacji, o ile taka istnieje na tej planecie. Nie ma pojęcia czy jest stosunkowo za młoda na istoty chodzące na dwóch nogach, czy zaraz nie naskoczy ją łysy robal o dużych oczach z pistoletem laserowym. Po prostu kroczyła dalej, knując w głowie jakiś plan na zemstę na tych drani z Piekieł, które śmiały bezczelnie targnąć się na jej życie. Niestety, bez ustalenia miejsca swojego położenia, nici z planów.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Pon Kwi 24, 2017 11:00 am

Haricotto spojrzał jeszcze raz ku górze, ku twarzy starowinki. Pociągnął nosem i przetarł dłonią swoje oczy, do których cisnęły się łzy. Niczego nie rozumiał, ale był szczęśliwy. Co prawda, sam ją pochował, ale... Może jakimś cudem bogowie mu ją zwrócili? Może nie byli tak obojętni, jak sądził w pierwszej kolejności? Otrząsnął się, ogarniając się zaraz. Wstał na proste nogi, podniósł z ziemi swoją koszulę i założył ją. Był gotowy do odlotu.
- Trzymaj się mocno, babciu. - powiedział, nieco się uspokajając. Mimo, że niczego na tę chwilę nie rozumiał, postanowił brnąć dalej w nieznane. W końcu, jak sama powiedziała, w chatce wszystko mu opowie. Dlatego też, nie tracąc więcej czasu, złapał staruszkę i podniósł ją w sposób, w jaki Pan Młody unosi swoją małżonkę i wnosi do ich pierwszego, oficjalnie, wspólnego mieszkania.
- Mów, w którą stronę! - powiedział głośniej, delikatnie się uśmiechając, po czym odbił się od twardego podłoża i odleciał, zostawiając za sobą białą smugę, która oczywiście powoli znikała i rozpływała się w powietrzu.

z/t
Obstawiam, że napiszesz posta w nowej lokacji lub podeślesz mi link do niej, żebym mógł tam napisać. Chyba, że kontynuujemy tutaj, w takim razie "z/t" nie ma.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Shiro on Pon Kwi 24, 2017 11:02 pm

Żadnego z/t, zostajemy tu.
Mistrz Gry
Babcia przytuliła się mocno do ciała Hariego. Wskazała palcem w stronę, w którą mieli się kierować... I wyruszyli.
Wojownik stał się znacznie szybszy, toteż "łiiiii", które krzyczała babcia, było znacznie głośniejsze i jakby bardziej zaniepokojone. W końcu staruszka najpewniej nie widziała nawet drogi, którą przebyła. Szczyt w kształcie hełmu okazała się go przypominać znacznie bardziej, niż Saiyanowi się to mogło wydawać. Przypominała ona wysoką na dwadzieścia rzeźbę na wzór tejże części wyposażenia greckiego hoplity. Nawet drzewa mieszczące się na jej górze układały się w charakterystycznego "irokeza".
Przyjaciele na miejscu znaleźli się w niecałe pół minuty. Mizuki po stanięciu na ziemię, zakręciła się i upadła na ziemię. Szybko jednak wstała i potuptała w stronę domu.
Sam dom był niczego sobie. Nieduża, lecz z pewnością dostatnia dla jednej osoby, chata stylizowana na krój góralski. Ściany od podłogi do wysokości ok. półtora metra wyłożone zostały kamieniami, wyżej stanowiły liczne rzędy nałożonych skośnie niczym dachówki świerkowych desek. Górne piętro przykrywał spadzisty dach z drewnianych dachówek z półkolistymi wcięciami. Po lewej stronie buchał spokojnie komin.
- Chodź, chodź. Armia dała mi spokój pod warunkiem że się tu zakwateruję. Mam tu taką dużą kuchnię, że mogę spokojnie przyrządzać trochę lepsze potrawy niż tamten gulasz...
Lecz co to? Zza wielkiej skały opodal wyłoniła się wielka, paskudna gadzina, przypominająca dinozaura.
Taka mniej więcej:

Babcia padła na tyłek. Spojrzała przerażona na Saiyanina, a następnie wstała i złapała go, jakby błagając o pomoc.
- Byłoby tu tak wspaniale, gdyby nie wszechobecne dinozaury! Ale zazwyczaj nie są takie wielkie...
avatar

Shiro
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 288

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Laptor on Wto Kwi 25, 2017 8:12 am

MG - Bijal


Zwyczajny koniec przygody/walki Razz

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1175

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Wto Kwi 25, 2017 12:33 pm

Wszystko to było takie... nierealne. Bajkowe wręcz. Tyle cierpienia, tyle żalu, tyle nienawiści i zrezygnowania, aż tu nagle... Spokój. Domek. Przyjaźń i życie. Jakim cudem to wszystko mogło odmienić się aż tak bardzo? Przecież na własne oczy widział, jak ta kobieta umiera. Sam ją przecież pochował! Czyżby Ziemianie mieli sposoby do powrotu do życia? Nie, to nie mogło być to.
Będąc już na miejscu, kobieta zaczęła powoli tłumaczyć się z zaistniałej sytuacji. Wspomniała o armii, o danym jej spokoju i o gulaszu. Haricotto postanowił, że od razu zażąda odpowiedzi na nurtujące go pytania. Jak to się stało, że wróciła do życia? I dlaczego armia tych parszywych tchórzy zostawiła ją w spokoju? Jednakże... 
Sielanka została przerwana przez ogromną bestię, dinozaura, który wyłonił się zza pobliskiej góry. Staruszka złapała za ramię Saiyanina. Ten tylko zerknął na nią kątem oka, po chwili uśmiechając się półgębkiem.
- Nie lękaj się. - po czym ruszył do przodu, zostawiając kobietę za sobą. Odbił się od powierzchni ziemi, od razu lecąc na swojej maksymalnej prędkości, zamachnął się i w odpowiednim momencie, będąc tuż przy pysku paskudnej gadziny, wyprostował rękę z zamiarem powalenia jej jednym, konkretnym ciosem. Użył siły oczywiście, coś tak wielkich rozmiarów nie mogło zostać powalone od tak. Trzeba było się nieco wysilić...

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Shiro on Pią Kwi 28, 2017 9:50 pm

MG
Jak można było się spodziewać, bestia padła jak długi po jednym silnym ciosie Saiyanina. Babcia wstrzymała oddech, jakby nie wiedziała, co się stało. Z resztą najpewniej nawet nie widziała uderzenia. Gdy tylko złapała oddech po oszołomieniu, jakie ją spotkało, wykrzyknęła:
- Chryste Panie! Naprawdę stałeś się silniejszy... Może dzięki tobie w końcu na tej planecie zapanuje spokój? - uśmiechnęła się doń.
Weszła do domu. Jego środek wyglądał naprawdę imponująco w porównaniu z poprzednią mieściną. Kilka metrów od drzwi, przy których stał obowiązkowy wieszak na ubrania stał gruby stół z dwoma krzesłami. Na lewo biegły schody na górę, po prawej otwierała się niewielka kuchnia z całkiem sporą ilością szafek. Za wejściem rozłożono niedźwiedzią skórę. Na ścianie naprzeciwko niego powieszone było kilka starych obrazów. Cały wystrój nie był szczególnie bogaty, ale dawał temu miejscu ciepło i pewnego rodzaju przytulność.
- Usiądź - rzekła Mizuki, po czym podreptała do kuchni. - Zaraz ci coś przyrządzę, nawet nie wiesz jakie rzeczy mogę tu zrobić! - zachichotała. Zaczęła się krzątać między szufladami. Gdzieś spod blatu wyskoczyło coś metalowego z czerwoną lampką, jednak szybko się schował po uderzeniu dłonią babci.
avatar

Shiro
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 288

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Nie Kwi 30, 2017 2:04 pm

Tak jak się spodziewał, bestia padła od jednego uderzenia. Nie chciał jednak zabijać zwierzęcia, ale że nie potrafił wyczuwać energii istot, mógł tylko mieć nadzieję, że zwierzę zostało oszołomione i jedynie straciło przytomność. Zaraz po tym, wylądował i ruszył w stronę domostwa. Na słowa kobieciny uśmiechnął się jedynie, kręcąc głową na boki i delikatnie się uśmiechając, bezsłownie dając znać, że wcale nie jest taki silny.
Po chwili oboje znaleźli się pod dachem chaty. Wszystko wyglądało tutaj tak... przytulnie. Pachniało domem, do którego każdy tęskni i wyczuje powrotu do niego z wytęsknieniem.
Jak babuszka powiedziała, Haricotto zrobił. Usiadł na krześle przy stole. Na wieść o jedzenie uradował się, a jego brzuch zaburczał złośliwie. Saiyanie potrzebują dużo jedzenia, więc staruszka będzie miała ręce pełne roboty!
Mężyczyzna zauważył coś dziwnego, co zaraz się schowało. To było podejrzane. Na szczęście, jedyną pozytywną rzeczą wyciągniętą z tego krótkiego cameo był fakt, że to przywróciło Fasolkę do odpowiedniego stanu. Od razu wstał, po czym stanowczym tonem odezwał się, rządając odpowiedzi na wcześniej zadane pytania.
- Nie chcę przeszkadzać i się narzucać, ale muszę znać prawdę! - powiedział nieco głośniej. W jego głowie działo się teraz wiele rzeczy. Jeden, wielki, chaotyczny mętlik w głowie. Tylko upragnione odpowiedzi mogły go teraz ukoić. Nie było czasu na zabawę w dom. Nie teraz, kiedy wszystko spadło na niego tak nagle.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Shiro on Wto Maj 02, 2017 1:31 am

MG
Mizuki po krzyku Hariego jedynie odwróciła się i spojrzała nań niezadowolona, mieszając łychą w misce.
- - Chciałam to zostawić na posiłek... - odłożyła na chwilę sztuciec, by uderzyć wystające metalowe coś z innej strony. Już miała wrócić do przyrządzania posiłku, kiedy odłożyła wszystko i wziąwszy laskę pomaszerowała do młodzieńca. Usiadła na drugim krześle, oparła się łokciami o stół.
- Widzisz, ta cała Armia okazała się nie być tak zła, jak możesz myśleć... - rozejrzała się, jakby bała się jakowego podsłuchu. - Ale powiem ci to na górze. Tutaj nie - skończyła twardo, nie podając powodu. Zsunęła się z siodełka i potuptała w stronę schodów.
avatar

Shiro
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 288

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Wto Maj 02, 2017 5:20 pm

Cała ta sytuacja zaczynała się coraz mniej podobać Saiyaninowi. Staruszka ciągle się wykręcała, nie chcąc powiedzieć prosto w mostu, jak to się stało, że wróciła do życia. Nie możliwe było, że wtedy nie umarła. Tu musiała zadziałać jakaś większa siła.
Bez słowa, ale już lekko poirytowany, ruszył za kobietą na górę. Cieszył się, że żyła, ale jednak mimo to, ten brak odpowiedzi na zadane przez niego pytania trapił go jak nigdy. Nie mógł oczyścić swojej głowy nie zaznajomiwszy się z prawdą. Po prostu nie.
Gdy już w końcu znaleźli się na górze, Haricotto kolejny raz, znów stanowczo i pewnie siebie, zadał pytanie, obdarowując staruszkę przenikliwym spojrzeniem.
- Dosyć tego. W tej chwili chcę poznać prawdę, inaczej stąd wychodzę. - powiedział nieco surowiej, ale nie tak, by urazić babcię, ale tak, by pokazać swoje stanowisko w tej sprawie. Nie lubił gdy się z nim pogrywało.
- Powiedz mi proszę, natychmiast. Mam już dość tego wszystkiego. Za każdym razem... Zawsze coś... Coś musi mi mieszać w głowie. Przez to stałem się... Stałem się... Tym, czego całe życie unikałem! - złapał się za głowę, pochylając się nieco. W końcu przyznał, że odkąd zobaczył jej śmierć na własne oczy, stał się złym człowiekiem, który jedyne czego pragnął to zemsta za wyrządzone krzywdy. Czuł, że wariował jeszcze bardziej.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Shiro on Wto Maj 02, 2017 11:30 pm

MG
Po wejściu na pokój na piętrze, Saiyanin natychmiast zażądał wyjaśnienia obecnej sytuacji. Trudno mu się dziwić, w końcu nie co dzień widzi się zmarłego przyjaciela, który nagle zaprasza cię do domu na obiad. Jednak, co zdecydowanie bardziej ciekawe, przyznał też, że się zmienił. Nie był już niewinnym przygłupem, który chciał po prostu spokoju planety. Czyżby stał się... zły? W każdym razie upodobnił się do tego, z czym chciał walczyć.
- Cóż, w tym wypadku może być to dla ciebie cenna zaleta - odezwał się po poetyckiej wypowiedzi Haricottona męski głos. Gdyby ten podniósł głowę, spostrzegłby nieco starszego odeń faceta w koszulce z wyrwanymi rękawami i ciemnymi włosami, przystrzyżonymi "na rekruta". Siedział za biurkiem z dłońmi splecionymi w koszyczek, jednak nie był zbyt wyraźnie widoczny przez zasunięte żaluzje w oknach prawie pustego pokoju, który zdecydowanie odbiegał scenerią od parteru.
Staruszka wyprostowała się tak mocno, że zdawałoby się, iż była w wyśmienitej formie i spojrzała groźnie na jegomościa. Jej oczy groźnie zaświeciły na czerwono, jednak w tym samym momencie nagle zgasły, a sama kobieta zamarła w tej samej pozycji.
- A, ta starsza pani. Przykro mi z jej powodu. W ostatniej chwili przechwyciliśmy ją Armii. Miała cię tu zwabić i, no cóż - przejechał poziomo palcem wskazującym po szyi, dając jednoznaczny znak. - Jednakże, mój drogi, jesteśmy w stanie dać ci możliwość dokonania zemsty za tę zniewagę zmarłego. Proszę cię tylko, byś mnie wysłuchał - wskazał dłonią na krzesło puste krzesło, stojące przed biurkiem.
avatar

Shiro
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 288

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Sro Maj 03, 2017 12:04 am

Tak. Haricotto stał się zły. Stał się tym, czego unikał i z czym chciał walczyć. Ciągle w jego życiu pojawiało się cierpienie i śmierć i kiedy w końcu zmarła kolejna osoba, która była tak niewinna, tak dobra, tak kochająca... coś w nim pękło i zwyczajnie w świecie sfiksował, poprzysięgając zemstę na Armii Czerwonej Wstęgi i na bogach, do których się modlił, a którzy ignorowali jego prośby.
Cząstka starego Haricotto, jaki dawniej w nim mieszkał zaczęła się odzywać w momencie, w którym w jego życiu pojawili się Ryu i Aymi. Wtedy znów zaczął czuć to ciepło. Wewnętrzne dobro. Podobnie było w momencie, kiedy okazało, że uznana za zamordowaną jego przyjaciółka, jego babcia, pojawiła się przed nim z uśmiechem na twarzy. Wydawało się, że wszystko będzie dobrze, pomimo tych wszystkich niedopowiedzeń. Że dobry, poczciwy Haricotto powróci i wszystko będzie jak dawniej. Niemniej jednak...
Tajemniczy głos wprawił Saiyanina w niepokój. Domyślał się, że coś tu nie gra, ale gdy usłyszał głos obcego mężczyzny, wiedział, że shit is about to get real.
Otworzył szeroko swoje usta, będąc w gotowości do... tego, co miało nadejść. O ile w ogóle miało coś się wydarzyć. W tej samej chwili staruszka... wyłączyła się! Wszystko stało się jasne dla Fasolki. Nie była prawdziwa, co nie oznaczało, że zdążyła wywrzeć na nim wrażenie. Była robotem, podobnie jak ten, z którym już wcześniej miał styczność. Tak przynajmniej obstawiał. Widząc jej martwą skorupę, przekręcił swoją głową mimowolnie w bok, aż strzeliło w jego karku. Momentalnie się ogarnął. Jego głowa i myśli były już uspokojone, co nie znaczyło jednak, że nie przeważał w nich gniew.
Facet siedzący za biurkiem, ten, który nie był zbyt wyraźnie widoczny przez zasunięte żaluzje w oknach. Wyjawił od razu prawdziwe zamiary kobiety, po czym zapragnął porozmawiać, wskazując dłonią puste krzesło. Haricotto zmrużył swoje oczy, zerkając kątem oka na wolne siedzenie, jednakże nie wykonał żadnego ruchu. Jego podejrzliwe spojrzenie zablokowało się na tajemniczym mężczyźnie.
- Słucham. - rzucił krótko, nie ruszając się ze swojego miejsca.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Shiro on Sro Maj 03, 2017 9:35 pm

MG
Mężczyzna uniósł lekko kąciki ust, widząc postawę Cottona.
- Nie jesteś zbyt ufny, co? Z resztą trudno ci się dziwić - przeniósł wzrok na wyłączonego przed chwilą robota. - W każdym bądź razie: na imię mi Saigo. Pracuję w Ruchu Oporu walczącym z Armią Czerwonej Wstęgi, która powinna już ci się dać we znaki. Jeden z naszych żołnierzy zauważył cię w boju i cóż - jesteśmy pod wielkim wrażeniem. Chcielibyśmy zaoferować ci pracę. Jednak nie jako zwykłego wojaka. Coraz częściej celowo umieszczamy w szeregach tyrana naszych członków, by zniszczyć go od środka. Sabotujemy misje, pozorując ich przypadkowe niepowodzenie. To właśnie chciałbym zaproponować tobie. Posiadasz nadzwyczajną siłę, mógłbyś się dla nas okazać ogromną pomocą.
avatar

Shiro
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 288

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Czw Maj 04, 2017 3:42 pm

Haricotto nie był ufny. Jak sam mężczyzna zauważył, trudno było się temu dziwić. Zbyt wiele cholernych nieszczęść przytrafiło mu się w tak krótkim czasie, że po prostu nie mógł pozwolić sobie na chwilę słabości. Mimo, że ostatnio wracały jego stare wspomnienia, które znów zaczęły go kształtować na nowo od wewnątrz.
- Hmm, więc to członek Ruchu Oporu. Ciekawe... Ciekawe dlaczego teraz dopiero postanowili mnie odnaleźć? Cóż... to nie ma chyba większego znaczenia. - pomyślał sobie Saiyanin, kątem oka raz jeszcze zerkając na postać, która przypominała mu o jego towarzyszce. Nie mógł uwierzyć, że to nie była ona, a tylko robot, który miał ją naśladować. Pokręcił głową na boki, przenosząc zaraz swoje spojrzenie na Saigo.
Wysłuchując propozycji, która swoją drogą była ciekawa, Haricotto zaczął się zastanawiać nad tym, czego mógłby dokonać w szeregach wspomnianego Ruchu Oporu. Mógłby zniszczyć RR raz na zawsze i przywrócić tej planecie jej blask.
- Chwileczkę, bo chyba czegoś nie rozumiem. Chcesz, żebym został żołnierzem RR i zniszczył ich od środka? Nie ma takiej opcji. Nie wytrzymałbym w ich towarzystwie dłużej niż pięć minut. Jeśli chcesz mojej pomocy, chętnie Ci jej udzielę, jednakże nie w sposób jaki sobie wymyśliłeś. - przerwał na chwilę, wykrzywiając swoją twarz w grymasie niezadowolenia. Uniósł zaciśniętą dłoń ku górze.
- Jeśli nasz cel jest takim sam, po prostu zbierzmy ludzi o specjalnych zdolnościach i uderzmy w nich całą swoją siłą. Z doświadczenia wiem, że posiadają na swoim stanie, że się tak wyrażę, bardzo mocnych gości. Sabotować to możemy jeno tych słabych ludzi. Tych silniejszych trzeba po prostu rozwalić na kawałki, bo to prawdopodobnie oni są filarami tej chorej armii. - zakończył swoją przemowę. Widać było po nim, że aż się cały palił do walki z Armią Czerwonej Wstęgi. Nie mógłby przystać na wejście w szeregi wroga. Nie wytrzymałby. To nie byłoby w jego stylu. Jedyne co potrafił robić bezbłędnie, to rozwalać rzeczy na kawałki przy użyciu swojej surowej siły. W planie zaproponowanym przez Saigo świetnie wykazałby się ktoś inny. Ktoś, kogo Saiyanin poznał nie tak dawno. Ktoś, kto pałał równie wielką nienawiścią do tej złej organizacji...
Mimo, że Haricotto w tak kwiecisty sposób wyraził się na temat poruszony przez tajemniczego jegomościa, wciąż był nieufny. Był skupiony, gotowy do akcji, w razie gdyby coś miało się stać.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Shiro on Czw Maj 04, 2017 8:34 pm

MG
Po przemowie Haricotto członek Ruchu Oporu uśmiechał się paskudnie od ucha do ucha.
- Och uwierz mi, doskonale cię rozumiem. Wiesz co, nawet cię polubiłem. Jednak to nie jest tak proste jak ci się zdaje. Wątpię, byś nawet ty poradził sobie z silniejszymi z androidów. W każdym razie, przyda nam się jakakolwiek pomoc z twojej strony. Nie możemy cię na siłę zaciągnąć to woja bez twojej woli, jak zdarza się to robić naszemu przeciwnikowi. Spróbujemy namówić na to kogoś innego.
Umięśniony mężczyzna pogłaskał się po wygolonej brodzie kciukiem i palcem wskazującym, wpatrując się w androida.
- Ale wiesz co? Chciałbym zobaczyć cię w akcji. Co ty na to?
Wyciągnął pilota z logo RR, nacisnął ostrożnie kilka przycisków, jakby bał się, że którymś wysadzi w powietrze cały dom. Oczy babci znów zaświeciły. Odwróciła się w stronę Saiyanina, lecz nie podjęła żadnej akcji.
avatar

Shiro
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 288

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Czw Maj 04, 2017 10:25 pm

- Przynajmniej teraz nadajemy na tych samym falach. - powiedział od razu Haricotto, unosząc kąciki swoich ust ku górze. Nie zamierzał go zmuszać, co było na plus. Zmuszanie do czegoś było jedną z rzeczy, których saiyanin po prostu... nienawidził. Właśnie dlatego byłby słabym żołnierzem w Królewskiej Armii na Vegecie - nie byłby w stanie wykonywać rozkazów. Nie potrafiłby się podporządkować i grać tak, jak mu ktoś zagra. To nie jego styl.
- Zobaczyć w akcji, co? - powtórzył Haricotto, unosząc swoje ręce na wysokość klatki piersiowej. Wsunął zaciśniętą pięść w otwartą dłoń i strzelił mocno i głośno palcami. Zaczynał się podniecać na samą myśl o walce. Nic dziwnego, w końcu płynęła w nim krew Saiyan, rasy która była dosłownie stworzona do walki.

Oczy Haricotto znalazły się zaraz na robocie, który został stworzony na podobieństwo jego babci. Przez chwilę nie wiedział co się dzieje, ale zaraz do niego dotarło, że tajemniczy jegomość chciał zmusić go do walki z tymże androidem. Z jednej strony, ogoniasty zawahał się, ale z drugiej, to przecież był tylko robot. Prawdziwa kobieta pochowana była przed swoim domem.
- Niech będzie. - rzucił, odwracając się przodem do androida. Przybrał swoją pozycję, będąc gotowym do walki. Jeśli przeciwnik nie atakował, nie było potrzeby, by i on to robił.
- Dajesz. - powiedział spokojnie, wbijając swoje złowrogie spojrzenie w czerwonooką maszynę.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Shiro on Pią Maj 05, 2017 11:17 pm

MG - Ryu
Ryu po wielu godzinach obudził się w dusznym, metalowym pomieszczeniu. Siedział przy stole jadalnym z dłońmi przywiązanymi metalowymi obręczami (z dziurkami na klucz!) do jego powierzchni, a stopami do krzesła. Niezbyt wygodnego, swoją drogą. Twarde było.
Głowę wojownik miał wsadzoną w podejrzanie mokry talerz. Ją oczywiście mógł oderwać. Wtedy jednak by zauważył, iż przez cały czas miał twarz we wnętrznościach rozciętego w brzuchu, martwego szczura. Niezbyt apetycznie, nieprawdaż?
Między meblem a młodzieńcem stało wysokie, przymocowane do ziemi pudło, z ostrym prętem, skierowanym w stronę wojownika. Nieważne, jak ten się wychylił, cały czas był w jego zasięgu.
Pokój był pusty. jedynie na ścianie naprzeciwko chłopaka wisiał wielki, akwarelowy obraz z twarzą uśmiechniętego chłopca, trzymającego w dłoni stokrotkę.
Z niewidocznego głośnika przemówił dobrze znany uczniowi Goukena głos:
- Witaj, Ryu, na najlepszym treningu, jaki mógł cię spotkać. Jeśli z niego wyjdziesz żywy, staniesz się silniejszy niż kiedykolwiek. Na co liczę - dodał. - Na lekką rozgrzewkę, wstań już od kolacji. Choć polecam ci ją dokończyć. Klucz od obręczy jest gdzieś w środku tego zwierzęcia. Nie radzę, by po wyciągnięciu spadł ci na ziemię. Jeśli w ciągu dwóch minut się nie uwolnisz, pręt przebije cię na wylot. Czas - start.
Z sufitu wysunął się licznik, na którym pojawiło się kanciaste "2:00". Liczba zaczęła się zmniejszać.

Twoje rany się zagoiły. Poza tą kością policzkową.

MG - Haricotto
Saigo spojrzał na Haricotto z uśmieszkiem cwaniaka. Wcisnął energicznie duży, czerwony przycisk na pilocie. Babcia z wielką szybkością, nawet jak dla Saiyanina, odskoczyła na drugi koniec pokoju (5 metrów od niego). Ziemianin obrócił głowę zdziwiony, jakby dla niego ta się teleportowała. Wystawiła ręce na boki. Z nich wysunęły się długie, obosiecznie ostre jak brzytwa ostrza, rozrywając dłonie i wylewając zeń litry sztucznej krwi. Wyglądało to obleśnie.
Wyskoczyła na wnusia. Cięła skośnie z góry wielkim nożem w prawej łapie, by następnie, wykorzystując siłę pędu, zwrócić go poziomo. Następnie spróbowała wbić mu w brzuch koniec ostrza lewego i, gdy ten się schyli... ugryźć go metalowymi zębiszczami w głowę.
avatar

Shiro
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 288

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Sob Maj 06, 2017 3:06 pm

Zaczęło się! Cwany uśmieszek Saigo był zwiastunem tego, co zaraz miało nastąpić. W momencie gdy wcisnął czerwony guzik, android-babcia przeskoczyła na drugi koniec pokoju. Wyglądało to tak, jakby potrafiła się teleportować. To chyba jednak nie było to, wszakże Fasolka widział już niejednokrotnie jak wygląda teleport. W końcu był członkiem Patrolu Czasu! Staruszka poruszała się tak szybko, że Haricotto miał problemy z zauważeniem jej!
Nagle wystawiła ręce na boki, jakby szykowała się do mocnego przytulasa. Jej dłonie zostały rozerwane, wylewając na podłogę litry sztucznej juchy, prawdopodobnie smaru. Momentalnie rzuciła się do ataku. Saiyanin nie tracąc więcej czasu, bo i tak zmarnował go wystarczająco dużo samym obserwowaniem transformacji, zaparł się mocno na podłodze, po czym wyzwolił swoją energię, przemieniając się w złotowłosego Super Saiyanina! 

~SOUNDTRACK~

Siła z jaką uwolnił swoją moc była tak spora, że dach i ściany, które ich otaczały zostały zniszczone. Nad głowami całej trójki znajdowało się otwarte niebo. Dookoła walały się części dachu, rozszarpane deski, czy kawałki ścian w postaci opadającego gruzu. 
Ciało wojownika zostało spowite złotą, szalejącą aurą! Nie wiedział jak mocna jest jego przeciwniczka w tej postaci, ale jeśli była androidem, to jej moc mogła być podobna do tego gościa, z którym Haricotto już walczył. Wynik tamtego starcia nie był satysfakcjonujący...
Widząc nadlatujące ostrze, wybił się do góry, zostawiając za sobą złotą poświatę, która standardowo zanikała z każdą sekundą. Nie chciał nabić się na żadne z jej ostrzy, więc kiedy tylko uda mu się go unikąć wyskokiem ku górze, lecąc tak strzela trzema Ki Blastami, które niekoniecznie miały trafić staruszkę. Ich celem było zdezorientowanie jej, a jeśli jakiś ją dosięgnie, to tylko na plus dla całej sytuacji.
Postanowił rozwalić całe to miejsce razem z rozszalałym androidem. Miał tylko nadzieję, że Saigo zdoła uciec z pola walki, żeby mu się nie oberwało.
W końcu połączył swoje dłonie, zebrał w nich wystarczającą ilość energii i wystrzelił falę uderzeniową - Kamehameha! Liczył, że ta dosięgnie celu i zniszczy go lub przynajmniej tak uszkodzi, że maszyna nie będzie w stanie się ruszać.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Strona 5 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach