Góry

Strona 6 z 11 Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Góry

Pisanie by Admin on Sob Lip 09, 2016 4:13 pm

First topic message reminder :

Jest to mocno górzysty teren. Skała na skale, a gdzieniegdzie tylko zielona trawa wystawia swoją bujną grzywkę i daję o sobie znać. Ziemie ciężkie do zamieszkania, dlatego nikt tutaj się nie wprowadził. Oczywiście, jak się bardzo chce, to i tutaj można wieść godne życie. Ale czy warto?
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 316

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Góry

Pisanie by Ryu on Sob Maj 06, 2017 9:21 pm

Po bliżej nieokreślonym czasie nasz bohater odzyskał świadomość. Zaczął powoli podnosić głowę, stopniowo otwierając swe oczy.
- Gdzie ja znowu jestem?
Zapytał sam siebie w myślach, lecz już po chwili wszystko było jasne. Jak się okazało jego twarz znajdowała się w wnętrznościach,  martwego już szczura który to znajdował się na talerzu niczym danie przygotowane do konsumpcji. Chłopak myślał, że już za chwilę puści ‘’pawia’’ jednak jakoś udało mu się to wytrzymać. Nikt oprócz niego i martwego szczura nie znajdował się w tym pomieszczeniu, w którym wisiał jeden obraz naprzeciwko Ryu. Nie można także zapomnieć o stole, który tutaj także był. Dopiero teraz chłopak poczuł dość duży ból, pochodzący od jednego z jego policzka. No bolał go nie miłosiernie, więc postanowił się złapać lewą dłonią za obolałe miejsce, lecz nie mógł tego zrobić. Ujrzał iż jego obydwie ręce są przymocowane metalowymi obręczami do stołu, gdzie znajdowały się dziurki do których można było włożyć klucz. Postanowił wstać jednakże tego też nie mógł zrobić, ponieważ jego stopy były przymocowane do krzesła. Najwidoczniej był bezradny. Nagle ujrzał pręt który znajdował się wewnątrz pudła, a ów pręt był skierowany w stronę chłopaka. Po chwili Ryu usłyszał głos Akumy, jednakże jego samego nie mógł dostrzec w tym pomieszczeniu. Uświadomił sobie że głos musi dochodzić z głośnika, ale nie sposób było go dojrzeć.
- Skąd on zna moje imię?
Zadał sobie to pytanie w duchu gdy ten skończył mówić, a z sufitu wyjechał licznik i czas ruszył, więc wojownik postanowił zrobić to samo. Zanurzył zęby w organach zwierzęcia stopniowo oddzielając je od reszty ciała. Dokładnie je przeżuwał aby mieć nadzieję, że trafi na upragniony klucz. Wypluwał na bok zmielone organy w których go nie było. Gdyby w końcu go znalazł wsadziłby go do wszystkich możliwych otworów otwierając zamki, po czym odchyliłby krzesło do tyłu z zamiarem aby to upadło na ziemię wraz z nim, lecz gdyby krzesło nie drgnęłoby w takim przypadku natychmiast wstałby z niego i odbiegł w bok.
avatar

Ryu

Liczba postów : 208

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Shiro on Nie Maj 07, 2017 11:13 pm

MG - Ryu
Ryu pałaszował szczura ze smakiem, aż natrafił na coś twardego. Był to upragniony klucz, mogący mu uratować życie! Trzymając go w zębach, wsadził z trudem w jedną dziurę. Po kilku próbach udało mu się weń trafić i narzędzie przekręcić. Jednak, zanim uścisk się obluzował, młodzieniec poczuł strzykawkę, wbijającą mu się od spodu w żyłę. Zdawała się przez chwilę coś z niego wysysać, jakby pobierała krew, a potem wsunęła się w stół, by zwolnić wojownikowi rękę. Ten jednak nie wpadł na pomysł, by złapać nią klucz i męczył się jak kretyn, wsadzając zębami kawałek metalu w drugi otwór. Tym razem również igła dała o sobie znać, jednakże jakowąś substancję podając.
Chłopak nawet nie pomyślał, by poszukać na dole podobnej dziurki. Zaczął się wierzgać na krześle, lecz to... Okazało się być przymocowane na stałe do podłoża. Zostało mu trzydzieści sekund.

MG - Hari
Hari, przed przemianą oglądał prezentację broni przeciwnika, zaczekał także na jego szarżę. I to był błąd. Nim zdążył przemienić się w złotowłosego wojownika, krwiożerczy robot ciachnął go skośnie po całej długości korpusu, wylewając zeń czerwoną posokę; kontynuowała serię cięciem poziomym. Bolało jak diabli. Mogło to właściwie przeciąć wpół, gdyby nie fakt, iż maszyna się przeliczyła i zbyt szybko dokonała zamachu. Na szczęście, nim ta wbiła mu ostrze w brzuch, ten zdążył włączyć Super Saiyanina, wywalając przy tym Saigo z krzesła, a ściany i sufit ze szkieletu budowli. Co ciekawe, spod biurka wyleciały również zwłoki ubrane w mundur Armii Czerwonej Wstęgi. Wojownik wzleciał natychmiast do góry, starając się ignorować krwawienie i ból. Wystrzelił trzy Ki Blasty. Żaden z nich nie zdezorientował skupionej na celu maszyny. Dwa z nich za to trafiły w cel, chwilowo uniemożliwiając mu natarcie. Najwyraźniej urządzenie to zostało stworzone do szybkich, nagłych zabójstw, a nie do dłuższych starć. Tym razem młody Saiyanin nie miał zamiaru tracić czasu. Mimo rany na korpusie, złożył ręce do fali energetycznej Kamehameha. Przedstawiciel zdążył tyko przerażony wykrzyczeć głośne "KURWA" i skoczyć z piętra. Dom poszedł z dymem.
Kosmiczny woj wisiał nad ruinami budynku. Gdzieś w gruzach podrygiwała obdarta już se sztucznej skóry babcia. Niestety, przez wielką dziurę w ciele tylko na miałkie, niezbyt skoordynowane ruchy było ją stać. Nie mogła nawet stanąć na nogi. Kilka metrów od wielkich kawałów cegły kilkanaście zaś do swojego samochodu, leżał wsparty na łokciach Saigo, dysząc ze zdumienia. Spojrzał tylko na Haricotto, wytrzeszczając oczy. Skomentował zjawisko jednym słowem.
- Łał.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 301

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Pon Maj 08, 2017 6:10 pm

Mimo bólu, który przeszywał jego ciało, nie poprzestał i nie poddał się. Reszta planu przebiegła zgodnie z oczekiwaniem. Super Saiyanin i Kamehameha odniosły pozytywny skutek, sprawiając, że robot przypominający starą przyjaciółkę wojownika, został obdarty ze sztucznej skóry i unieszkodliwiony. Nie powinna stanowić większego zagrożenia. Przysypana była gruzem i przebita na wylot. Niestety, razem z nim, zniszczony został także domek, który, jakby nie patrzeć, był zbudowanym w całkiem zacnym guście. Nawet przez chwilę przeszła mu myśl, by w nim zamieszkać, ale przecież nie tak dawno przygarnął dla siebie chatę w górach. Była ona wystarczająca, a przynajmniej na razie.
Energia nie uciekała z ciała Haricotto, poza oczywiście wystrzelonymi Ki Blastami i Kamehamehą, która zakończyła całą tę farsę, ponieważ przemiana w złotowłosego wojownika została opanowana do perfekcji. W biegu zdarzeń, Fasolka nie zauważył zwłok, które wcześniej wyleciały spod biórka Saigo.
Złota aura zniknęła, blond włosy wróciły do swojego normalnego wyglądu - znów były czarne. Nie tracąc więcej czasu, Haricotto wylądował, po czym pewnym krokiem udał się w stronę jegomościa, który skomentował jego szarżę zwyczajnym "łał". Oczywiście, Saiyanin udawał, że rana na jego klacie to nic takiego, mimo że bolała go jak diabli. Trzeba sprawiać pozory, nawet jeśli złe rzeczy mają miejsce.
- Zadowolony? - zapytał, a na jego twarzy pojawił się cwaniacki uśmiech. Nie dało się ukryć, że za każdym razem kiedy musiał użyć swojej energii, Haricotto cieszył się jak dziecko. Po prostu, sprawiało mu to przyjemność.
- Wracając do poprzedniej rozmowy... Jak mam się z Tobą skontaktować, gdybym chciał Cię odnaleźć? Masz jakieś urządzenie radiowe? Nie ukrywam, że nie jestem do końca zadowolony z tego pokazu. Ta maszyna mnie dziabnęła, a to nie powinno się stać. Muszę jak najszybciej wznowić treningi. - podparł jedną rękę o biodro, drugą zaś energicznie gestykulował. Nawet nie pomógł wstać swojemu rozmówcy. Chciał jak najszybciej wrócić do swoich zajęć i najlepiej zapomnieć o tym, że miał do czynienia z robotem przypominającym jego przyjaciółkę.
Tak czy inaczej, jeśli słowa Saigo są prawdziwe, będzie musiał zebrać drużynę i ponownie się z nim spotkać, by omówić szczegóły ewentualnego planu.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Shiro on Wto Maj 09, 2017 11:44 pm

MG - Haricotto
Gdy Saigo już ochłonął, wstał i otrzepał się. Entuzjazm wyraźnie z niego opadł, jego twarz znów przybrała wyraz typowego łotrzyka. Jednak mimo było widać, iż jest pod wrażeniem. Hari jednak nie był zbyt zadowolony z efektu.
- I tak jesteś o wiele silniejszy, niż przypuszczaliśmy. Twoja pomoc może nam się naprawdę przydać, choć na razie muszę załatwić parę formalności. Wiesz, musimy osadzić cię w oddziale ze zwykłymi wojskowymi, nie pośród podwójnych agentów u Czerwonych - podszedł do niezgorszej terenówki, zapewne kradzionej, i bez większego wysiłku postawił ją z powrotem na cztery koła. Sprawiał wrażenie silnego jak na ziemianina, choć oczywistym było, że z typowym przedstawicielem kosmicznych wojowników nie miałby szans. Następnie odszukał gdzieś tu się walających zwłok żołnierza RR i wywalił je na tylne siedzenie. Rzucił ogoniastemu na odchodnym- Jak zjawisz się na miejscu, wszystko powinno już być gotowe. Baza Ruchu Oporu znajduje się w Stolicy Zachodniej, pod Capsule Corporation. Wejdź tylnym szybem, jest gdzieś pod placówką. Powiedz strażnikom moje hasło: "ostentator Charta". Będą wiedzieli, że jesteś ode mnie. O, i nie zadawaj pytań. Chyba wszystko ci przekazałem... Więc bywaj! - zasalutował mu niedbale i odjechał truckerem w siną dal.

Koniec przygody.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 301

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Ryu on Sro Maj 10, 2017 9:28 pm

Gdy w końcu naszemu Ryu udało się odnaleźć klucz którego tak bardzo pożądał, od razu wziął się do roboty. Po kilku próbach udało mu się wsadzić klucz do dziury a następnie przekręcił zamek, jednakże nim mógł uwolnić swą rękę poczuł jak coś mu się wbiło w rękę, a konkretniej w żyłę.
- Huh? Co znowu?
Pomyślał, a już po chwili ujrzał strzykawę. Poczuł jak coś zostaje z niego wyssane, być może była to krew a już po chwili ta właśnie strzykawka znikła, po czym ręka chłopaka została uwolniona.  Po kilku chwilach klucz znalazł się w drugim otworze i znów pojawiła się strzykawka, lecz tym razem jakaś substancja została wprowadzona do ciała Ziemianina. Co tu się wyprawiało? Czy były na nim przeprowadzane jakieś chore eksperymenty? Miał nadzieję że nie.  W tym momencie obie ręce miał wolne. Chłopak postanowił przewrócić krzesło lecz to okazało się przymocowane do podłoża, jakby ktoś użył Super Glue lub czegoś podobnego. No nie wiadomo. Ryu dostrzegł iż czasu na ucieczkę mu niewiele pozostało. Pół minuty. Tyle miał czasu aby się uwolnić. Postanowił poszukać takich samych dziurek na dole i gdyby je znalazł, w swej lewej dłoni trzymając mocno klucz aby mu nie wypadł, otworzyłby je. Rozglądał by się jeszcze przez chwilę czy nie ma jeszcze innych dziur, w które należałoby włożyć klucz. Gdyby je znalazł naturalnie otworzyłby je, lecz gdyby takowych nie było po prostu natychmiast wstałby z krzesła i odskoczyłby w lewy bok, aby mieć pewność że będzie bezpieczny przed prętem.
avatar

Ryu

Liczba postów : 208

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Shiro on Czw Maj 11, 2017 9:41 pm

MG
Ryu na szczęście odnalazł przy obręczach okalających jego stopy kolejne otwory na klucz. Wsadził go weń i uskoczył w lewo przed śmiercionośnym prętem. Nie zrobił tego w ostatniej chwili, został mu jeszcze trochę czasu, by zobaczyć, jak równo z wyzerowaniem licznika czasu pręt wydłuża się z pojemnika, sięgając aż do ściany za krzesłem. Z akwarelowego malunku wyłoniły się metalowe drzwi, rozrywając go. Otworzyły się przedeń, a gdy przez nie przeszedł...
Stanął na czym w rodzaju balkonu metalowej kraty, w sali o wiele większej od poprzedniej. Było tu parno, duszno i gorąco. Po ścianach biegły rury, od których biła para wodna. Na dole znajdował się dość prosty acz ciasny i zamknięty, kratowany labirynt z wieloma wylotami (aktywnymi) oraz z ujściami do niewielkich basenów z wrzącą wodą. Na końcu niektórych jego korytarzy przyczepiono ostre koce. Prowadził on do schodów do pokoju obitym metalem, przez co nie sposób było dostrzec jego wnętrza. Jakkolwiek miał on drzwi wyjściowe.
Na końcu balkonu zaś stał tylko jeden wylot z wajchą i napisem "ulżysz?" Został umiejscowiony tuż obok drugich wrót.
Na początku labiryntu mieściła się klatka z dość młodą dziewczyną, aczkolwiek starszą od Ryu. Miała ona dziwne metalowe urządzenie na głowie, które wciskało jej coś w usta, lecz nie przeszkadzało w mowie. Zakrywało jej również oczy. Jej ręce były związane. Uderzała ciałem o bok swego więzienia, krzycząc:
-Halo?! Jest tu kto? Gdzie ja jestem do cholery?! Jezus, duszno tu...

http://i.imgur.com/LwJMCCu.png Aestethic plan labiryntu
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 301

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Ryu on Pią Maj 12, 2017 10:23 pm

Gdy Ryu odnalazł obręcze które więziły jego nogi, od razu włożył klucz do dziur. Dzięki temu mógł się wydostać, a już po chwili znalazł się po lewej stronie. Na szczęście naszego bohatera miał on jeszcze trochę czasu, więc mógł zobaczyć co by go spotkało gdyby się nie uwolnił.  Gdy licznik pokazał zero, pręt wydłużył się aż do ściany więc z pewnością mogłoby to zabić naszego bohatera. Po tym wydarzeniu, w miejscu w którym znajdował się obraz ukazały się naszemu bohaterowi drzwi wykonane z metalu, które otworzyły się przed nim. Gdy przez nie przeszedł znalazł się na jakimś balkonie czy czymś w tym rodzaju, a cała sala w której się znajdował była nieporównywalnie większa od tej w której wcześniej był.  Można było zauważyć rury które biegły wzdłuż ścian. Biła od nich para wodna więc istniała możliwość iż przepływała przez nie wrząca woda.  Znajdowało się też tutaj kilka pojemników z prawdopodobnie tą właśnie wodą. Zostało tutaj także przyczepionych parę kolców. Ogólnie rzecz biorąc cały labirynt jeżeli tak można to nazwać był dość ciasny, zamknięty a w dodatku kratowany więc nijak nie dało się do niego dostać. Na balkonie znajdował się wylot których było tutaj całkiem sporo, lecz ten posiadał wajchę i dość ciekawy, wręcz niepokojący napis. Ryu wolał się tego nie tykać ponieważ coś mu podpowiadało, że może się to skończyć w nienajlepszy sposób. Obok niego znajdowały się drugie wrota a gdy Ziemianin miał już je obadać, aby sprawdzić czy przypadkiem nie otworzą się przed nim tak jak te poprzednie, dopiero teraz dostrzegł klatkę w której znajdowała się pewna dziewczyna. Na jej głowie znajdowało się dziwne metalowe urządzenie które zakrywało jej oczy oraz wpychało coś w jej usta. Ręce miała związane więc jedynie mogła uderzać ciałem o klatkę. Chłopak postanowił rozpocząć z nią dialog gdy tylko skończyła mówić.  Podszedł nieco bliżej aby mieć pewność że go usłyszy.
-Witaj. Jak widzę nie jestem tutaj sam. Wiem że może to być trudne w obecnej sytuacji, ale spróbuj zachować spokój. Prawdopodobnie zostałaś porwana przez tą samą osobę która i mnie, zaciągnęła w to miejsce. Nie mam pojęcia w jakim celu zostaliśmy tutaj sprowadzeni.
Zamilkł dając jej czas na ogarnięcie tego wszystkiego, oczekując jej odpowiedzi.
avatar

Ryu

Liczba postów : 208

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Tensa on Sob Maj 13, 2017 4:59 pm

Dziewczyna wyszła spokojnie z portalu. Nadszedł czas na jej kolejny trening. Tym razem jednak postanowiła zawiesić rozwój swego fizis, na rzecz rozwoju duchowego. No może nie do końca. Chociaż na pewno wiązało się to bardziej z jej wewnętrzną energią niż to co wyczyniała ostatnimi czasy. Żółwia fala uderzeniowa byłą dobrą techniką, jednak miała pewne wady. Tensa nie miała zamiaru poprawiać wad tamtej techniki. Nie do końca wiedziała jak się za to zabrać. Dużo prostszym wydało jej się opanowanie innej. Którą kiedyś udało jej dostrzec się na Vegecie. Nie pamiętała kto jej użył, ani jak, ale pamiętała efekt. Stała spokojnie, wyprostowana z opuszczonymi rękami. Jej włosy opadły stając się czarne. Mimo mistrzowskiego opanowania tego stadium, wciąż nie była pewna jak wielka moc może się w nim kryć. Wolała uważać. Skupiła się na swojej energii. Czuła jak przepływa ona przez jej ciało. Starała się skierować ją do jednej z rąk, konkretniej prawej. Tak jak, gdy korzystała z ki blasta. Jednak nie chciała, aby ta przybrała fizyczną formę. Jeszcze nie teraz. Nadszedł czas na dołożenie elementu z techniki której nauczył ją żółwi mędrzec. Wyciągnęła swą prawicę przed siebie. Pamiętała jak pozycja ciała przy fali uderzeniowej wpływa na zbieranie energii. Jednak tym razem przybrała inną pozycję, taką w której zazwyczaj korzystała z kiblasta. Skupiła się przesyłając coraz większą ilość energii. Przepuszczała ją przez mięśnie jak przy transformacji w super sayiana. Korzystała z nich jak z przewodnika. Działało to dobrze. Wokół jej dłoni pojawiły się wyładowania ręka zaczęła się trząść. Nie panowała nad swoją mocą. Pocisk samowolnie uwolnił się z jej ręki. Zderzył się z pobliskim wzniesieniem. Eksplozja spowodowała ogromną wyrwę. Większą niż jej kiblasty, może nawet niż żółwia fala. Wzięła głęboki wdech. Cieszyła się, że Aymi nie ma w pobliżu, mogłoby jej się coś stać. Wróciła do poprzedniej pozycji. Zgięła rękę w łokciu, chciała ograniczyć przesyłane ki, poprzez zaciśnięcie się przewodnika. Znów skupiła swoją energię. Przesyłała ją do dłoni, lecz tym razem wolniej. Tak jak poprzednim razem błyskawice zaczęły skakać w jej dłoni. Opanowała drżenie ręki. Musiała nad nim zapanować, inaczej energia znów mogłaby wyrwać się spod jej kontroli. Przesyłała coraz większe ilości Ki do dłoni. Jej ilość przekroczyła nawet tą którą zbierała podczas kamehame. Czuła, że nie jest w stanie utrzymać takiej ilości mocy skupionej w jednym miejscu. Ki wariował w jej ręce wyrywając się na wszystkie strony. Musiała jakoś zamknąć obwód. Zgięła palce. Przepuściła przez nie energię. Stworzyła obręcz energii przeskakującej między końcami przewodzącymi ją palców. Energia wciąż szalała w jej ręce, jednak nie uciekała już. Była zamknięta. Wciąż magazynowała energię. Wciąż przesyłała jej więcej. Czuła, że dłużej już nie da rady. Ledwo panowała nad drżeniem mięśni spowodowanym przepływem energii. Przestała. Nie była pewna czy da rady zapanować nad większą mocą. Jej energia mimo pozostanie w swej dziewiczej, niefizycznej formie była widoczna gołym okiem. Moc wiła się i próbowała wyrwać, wystawiając mięśnie na kolejną próbę. Chciała nad nią zapanować, jednak nie była w stanie. Pocisk dzikiej energii starał się wyrwać z jej ręki. Skupiła się z całych sił. Opuściła klatkę, a energia rozlała się po dłonie, jednak wciąż trzymana w uścisku. W ryzach jej własnej woli. Mimo szaleńczej mocy jej dłoń powoli przywykła. Mięśnie naturalnie reagowały na skupioną moc. Panowała nad tym. Technika była gotowa. Pozostało tylko wystrzelić. Rzucił pociskiem. W tą samo wzniesienie które wcześniej uszkodziła nieopanowana energia. Widziała jak pocisk rośnie w locie zbierając w sobie moc, a może uwalniając ją? Nie miało to znaczenia. Pocisk uderzył we wzniesienie. Moc rozsadziła je pozostawiając jedynie krater. Tensa spojrzała na dzieło zniszczenia którego dokonała, i wiedziała, że było to dobre.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Shiro on Nie Maj 14, 2017 12:43 am

MG
- O, jednak ktoś tu jest! - młódka poczęła się rozglądać odruchowo na wszystkie strony, mimo iż niczego nie widziała. - Wiesz, gdzie jesteśmy? Wypuść mnie stąd, proszę, proszę, proszę! - znów zaczęła walić ciałem w brudną stalową kratę, okalającą klatkę. Najwyraźniej przeszła znacznie więcej niż Ryu.
Po chwili duszenia się w gorących oparach, urocza parka mogła znów usłyszeć głos Akumy, dochodzący zupełnie znikąd.
- No proszę, Ryu. Udowodniłeś, że potrafisz zadbać o swoje życie, co jednak, jeśli w rękach dzierżyć będziesz życie innych? W tej oto klatce siedzi Raicey. Naprawdę urocza dziewczyna. Zwłaszcza, gdy musi sobie sama odcinać palce. W każdym razie, będziesz musiał przeprowadzić ją przez ten dość niebezpieczny labirynt, udzielając słownych wskazówek. Korytarze prowadzą do pokoju z kluczem otwierającym mechanizm, który nosi na głowie, a także do obu drzwi, które widzisz po lewej. Nie martw się, po wejściu do niewidocznego dla ciebie pomieszczenia, jej klapki na oczach otworzą się same. O, i możesz jeszcze odebrać jej cierpień znoszenia tej paskudnie gorącej pary, znosząc ją sam. Wystarczy pociągnąć za wajchę po prawej. Jeśli nie uwiniecie się w półtorej minuty, pręciki wsadzone do ust twojej kompanki werżną się trochę głębiej i rozszerzą a ta niechybnie zginie.
-KURWA!
- Nie polecam ci myśleć egoistycznie. Jeśli stąd nie wyjdziesz, nie otrzymasz szybkiej śmierci, a zadusisz się po jakimś czasie. No, to powodzenia.
Ze stropu wysunął się licznik, taki sam jak poprzednio - tylko że z innym czasem. Wrota klatki wysunęły się, a niewiasta wypadła niezdarnie do labiryntu. Prawdziwa gra właśnie się zaczęła.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 301

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Nie Maj 14, 2017 2:39 pm

Saigo odjechał, pozostawiając Haricotto samemu sobie. Na pytanie zadane przez Saiyanina powiedział, że Ruch Oporu, główna jego siedziba znajduje się w Capsule Corporation. Niewiele to mówiło wojownikowi, który pochodził przecież z innej planety. Niemniej jednak, odnalezienie tego miejsca nie powinno być trudne. Wystarczy zapytać pierwszą napotkaną osobę, prawda? Poza tym, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Haricotto został sam. Tylko on i jego przemyślenia. Piekąca rana na klacie przypominała o sobie, ale dopiero w momencie, gdy Saigo zniknął na horyzoncie, Saiyanin mógł upuścić trochę pary. Nie ukrywał już faktu, że boli go niemiłosiernie.
- Już chyba wolałbym skończyć z siniakami i guzami niż z przecięciem na klacie... - powiedział cicho, po czym westchnął lekko, drapiąc się po głowię i spoglądając w niebiosa. Przed oczami miał konfrontację z androidem. Nie był usatysfakcjonowany tym, jak potoczyła się bójka.
- Super Saiyanin miał być niepokonany... Ta legenda jest mocno przerysowana. - pomyślał sobie, patrząc na swoją zaciśniętą pięść. Musi stać się jeszcze silniejszy. Nie może pozwolić sobie, by coś takiego jeszcze kiedykolwiek go spotkało.
Jego ciało spowiło się szalejącą bialą aurą i już po chwili Fasolka znalazł się w przestworzach, kierując się ku swojej chacie.

z/t

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Ichiro on Wto Maj 16, 2017 2:19 pm

Przechadzając się znajomymi mu górami, Ichiro nie bardzo wiedział, co ma ze sobą zrobić. Nie czuł tego od czasu, kiedy opuścił doktora, dlatego czuł się lekko zagubiony. Odbył dziś rutynowy trening, połowił trochę, ale mimo to czuł, że czegoś mu brakuje. Problem polegał na tym, że sam nie mógł wyczuć, co to było. Jedyne co czuł, to jego saiyańska krew, która była nieco żywsza niż zwykle. Czyżby był to objaw stagnacji? Braku emocji, braku pewnego rodzaju dzikości, przez co uaktywniła się jedna z jego uśpionych na co dzień stron? Jeśli tak, to nie zwiastowało to nic dobrego, zarówno dla niego, jak i dal otoczenia. Pytanie tylko brzmi - czy i tym razem uda mu się utrzymać w ryzach waleczną krew, czy może powinno się jej dać wyszaleć, aby na jakiś czas dała spokój? Jeśli tak, to co, jeśli wymknie się spod kontroli i Ichiro nie będzie w stanie znów jej uwięzić i kontrolować, a całkowicie go pochłonie...
avatar

Ichiro

Liczba postów : 15

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Laptor on Wto Maj 16, 2017 7:03 pm

MG


Dzień płynął dosyć spokojnie i cicho, zresztą jak codziennie na tej brudnej, nudnej planecie dla noobów... Słońce grzało, nijak, wiatr wiał jakoś tak obojętnie, ziemia była nijaka. Wszystko na tej planecie było nijakie, obojętne lub zwyczajne... Taka ona po prostu była. Nawet góry nie były górami. Ichiro znajdował się małej 10 metrowej polance gdzieś obok głównego szlaku górzystego... Usłyszał rozmowę kilku postaci, gdzieś na lewo. Jednakże nie usłyszał o czym mówią. Może go to zainteresuje, a może poleci gdzieś indziej?

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1281

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Ichiro on Sro Maj 17, 2017 7:38 pm

Ichiro nie jest typem ciekawskiej istoty, raczej pilnuje swojego interesu i nie miesza się do spraw innych ludzi, jednak w dniu dzisiejszym czuł się bardzo znudzony. Nie miał nic do roboty, nie miał też przyjaciół, ani nawet kota, którego mógłby czegoś nauczyć, lub jakiegokolwiek inne zwierzęcia. To właśnie skłoniło go, aby powoli podlecieć w stronę ludzi, i zza jakiegoś drzewa, podsłuchać ich rozmowę. Ciekawość to co prawda pierwszy stopień do Piekła, ale co to dla istoty, która ma w sobie demoniczną krew, wojowniczą Saiyan oraz ludzką. Czy przestraszył się? No chyba nie trzeba odpowiadać na to pytanie. Miał jednak nadzieje, że może cała rozmowa mężczyzn podsunie mu jakiś pomysł na to, jak spędzić resztę dnia, a być może nie tylko tego, ale i następnych. Czuł, że ćwiczenia już nie przynoszą takich efektów, jakie by chciał i potrzebuje kogoś, na kim mógłby przetestować to, czego się nauczył. W końcu człowiek najbardziej uczy się poprzez praktykę swoich umiejętności...
avatar

Ichiro

Liczba postów : 15

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Laptor on Sro Maj 17, 2017 9:51 pm

MG


Ichiro podleciał delikatnie i dość cicho za jedno z drzew, zauważył dwóch mężczyzn ciemnoskórych rozmawiających ze sobą przy piwku. Obaj mieli konie niedaleko, siedzieli na kamieniach.
- Armia mnie już wkurwia, słuchaj... Podnieśli mi znowu haracz. Pierdole to, wyjeżdżam chyba niedługo...
- A słyszałeś, że ktoś zniszczył niedawno hangary w ich bazie?
- No co ty? Pieprzone androidy, pewnie go zabiły...
- E tam, może w końcu coś zaczyna się dziać. Mi też dojebali haracz, nie mam za co praktycznie żyć a oni tylko zbierają kasę na te pieprzone roboty... Słuchaj, może by tak zapisać się do ruchu?
- Nie. Nie jestem żołnierzem, niech inni walczą. Sory.
- Może to i racja. Zbierajmy się pomału. Ludzie, których musimy dostarczyć dla armii są niedaleko, pewnie posłużą jako niewolnicy...
- Albo króliki doświadczalne, wiesz jak jest. Odprowadzę cię do rozjazdu, potem jadę ukryć to co zgubił jeden z żołnierzy. Może kiedyś komuś się przyda?
- A ty ciągle to masz? Pozbądź się tego bo cię namierzą, zobaczysz...


Skończyli pić, wstali i ruszyli w stronę swoich koni, by za chwilę odjechać gdzieś, gdzie planowali...

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1281

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Tensa on Sob Maj 20, 2017 9:02 pm

-Zmarnowałam już wystarczająco czasu. Muszę ruszać szukać Aymi, oby nic jej się nie stało. Lepiej żeby wszystko było w porządku inaczej rozniosę tą całą Armie w tym momencie.- powiedziała do siebie. Jej peleryna powiewała na wietrze, a złote włosy stały niczym żołnierz na warcie. Złapała za pelerynę i oderwała ją od stroju.
-Jeśli dojdzie do walki będzie mi tylko zawadzać, lepiej pozbyć się jej za w czasu, możliwe, że będę musiała odbić ją armii.-skomentowała swoje własne zachowanie. W głowie miała tylko jedną myśl, musiała odnaleźć swoją podopieczną. W duchu liczyła, że zdąży zrobić to przed armią, jednak była to wątła nadzieja. Odpaliła scouter, liczyła, że może gdzieś w okolicy odnajdzie energię która wielkością może przywieść jej na myśl energię dziewczyny. Po ich treningu, wiedziała, że poziom powinien wynieść więcej niż jej samej, gdy ostatnim razem miała w posiadaniu taki przedmiot. Wzniosła się w powietrze i ruszyła w kierunku gdzie ostatnio widziała Aymi, a właściwie do miejsca z którego mogła tam trafić.

[z/t]
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Ichiro on Wto Maj 23, 2017 3:31 pm

Ichiro trochę przysłuchiwał się rozmowie dwóch gości, którzy z wyraźnym zainteresowaniem i entuzjazmem, rozmawiali o możliwości rebelii przeciw armii. To słowa były szczególnie interesujące, gdyż wyraźnie wskazywały, że akcja może się rozkręcić i dać Ichirowi jakiś upust emocji, wypuścić saiyańską i demoniczną bestię na wolność. Postanowił więc najpierw wysłuchać ich z uwagą, a później udał się za nim, starając się niezauważenie przemykać między drzewami, aby nie wzbudzić ich podejrzeń, gdyż wykryty może mieć kłopoty, a w najlepszym wypadku będzie zatrzymany i tylko przesłuchiwany. Wiedział, że armia na niego polowała, ale czy dalej to robią? Wątpliwe, ale nie można tego wykluczyć, dlatego musiał działać bardzo ostrożnie i niezauważenie...
avatar

Ichiro

Liczba postów : 15

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Laptor on Wto Maj 23, 2017 5:37 pm

MG


Mężczyźni wleźli na konie i ruszyli do przodu, z wolna, lekko a kilkadziesiąt metrów za nimi przemykał Ichiro. Nagle droga w górach zrobiła się zupełnie biała, śnieg był gruby i ciężki. Leżał na drodze, górach i otoczeniu. Początkowo nawet nie utrudniał chodu, jednakże za chwilę było go pół metra, konie dawały radę, ale Ichiro miał problem z temperaturą -5 stopni, śniegiem nawalonym na stromej drodze, a za chwilę z widocznością, przez padający śnieg.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1281

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Ryu on Nie Maj 28, 2017 7:43 pm

Dziewczyna po chwili zaczęła się rozglądać z nadzieją w sercu po tym jak usłyszała głos naszego bohatera, lecz on sam nie wiedział w jakim celu. Przecież nic nie widziała. Najwidoczniej miała nadzieję, że pomoże się on jej wydostać i gdy Ryu już miął ją uspokoić, wtem znów usłyszał znajomy głos. Słuchając słów Akumy chłopak zaczął się zastanawiać czy przypadkiem nie bierze udziału w jakiejś grze, stworzonej przez niego. W jakiejś chorej grze. Najwidoczniej teraz w rękach naszego bohatera leżał los Raicey, bo właśnie tak miała ona na imię. Wyglądało na to iż bez jego pomocy sobie nie poradzi. Nagle pojawił się licznik który zaczął odliczać czas półtorej minuty. Trzeba było działać. Już po chwili dziewczyna znalazła się w labiryncie, a nasz bohater podskoczył do wylotu z wajchą i zaczął krzyczeć w jej kierunku aby mieć pewność, że ta go usłyszy.
- Dobra, słuchaj mnie uważnie! Masz na razie cały czas iść przed siebie!
Wykrzyczał i w momencie w którym dziewczyna znalazłaby się parę kroków przed wylotami ten ciągnie wajchę, lecz wykonując krok w prawy bok dalej trzymając ją, aby mieć nadzieję że para ta go nie dosięgnie. Jednakże był przygotowany na to iż się to nie uda, więc zacisnął zęby aby móc wytrzymać. Gdy Raicey już oddali się od pierwszego zagrożenia ten puszcza wajchę.
- Skręć w lewo!
Poinformowałby ją gdy ta znalazłaby się przy zakręcie, nie prowadzącym do basenu z wrzątkiem oczywiście. Wykrzyczałby to samo w momencie gdy musiałaby skręcić w lewą stronę.
- Teraz udaj się w prawą stronę!
Gdy przedstawicielka płci przeciwnej idąc przed siebie musiałaby skręcić w tę stronę rozkazałby jej udać się w ów kierunku. Po tej akcji kazałby jej zrobić to samo w momencie gdy znów musiałaby skręcić w tą stronę. Parę kroków przed wylotami ten ciągnie wajchę, dalej mając nadzieję że para go nie dosięgnie. Potem oczywiście puszcza wajchę gdy już dziewczyna oddali się od niebezpieczeństwa. Po przejściu dłuższej części labiryntu niczym z początku ten znów jej karze iść w tą samą stronę, w którą wcześniej musiała się udać. Ciągnie za wajchę nim dziewczyna zacznie przechodzić obok wylotów, a potem puszcza wajchę. Oczywiście przez cały czas stara się ją obserwować więc wie kiedy pociągnąć wajchę i ją puścić.
- No dobra teraz musisz skręcić w prawą stronę, a następnie wejść po schodach więc uważaj! Znajdziesz się potem w pomieszczeniu!
Gdy już znajdzie się przy ostatnim zakręcie, ostatni raz wydaje jej polecenie, a po chwili przechodzi w lewą stronę aby znaleźć się naprzeciw drzwi z których wyjść miała Raicey.
avatar

Ryu

Liczba postów : 208

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Ichiro on Wto Maj 30, 2017 9:11 pm

Pogoda powoli się psuła i zdecydowanie nie pomagała w podróży Ichirowi. Co prawda był nadludzko silny, szybki oraz wytrzymały, jednak nawet on nie był w stanie całkowicie odciąć się od niesprzyjającej temperatury.Nie bardzo mógł kontynuować podążanie za gośćmi na pieszo, więc postanowił użyć latania, jednocześnie starając się kontrolować i cyrkulować energię w ciele, aby jednocześnie trochę się rozgrzewać. Oczywiście starał się też mieć na oku gości, choć wiedział, że przez śnieżycę będzie miał utrudnione zadanie. Mógł też obserwować kierunek śladów zostawianych przez konie, dlatego zdecydował się też na to, wiedząc jednak, że przy tak mocnej śnieżycy, ślady szybko będą znikać...
avatar

Ichiro

Liczba postów : 15

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Shiro on Wto Maj 30, 2017 11:07 pm

Przestraszona Raicey niepewnie pokiwała głową na słowa Ryu. Udała się do przodu chwiejnym krokiem, trzymając się siatki ściany. Pomału, pomału dotarła do rur strzelających rozgrzaną parą.
- Na pewno kontrolujesz sytuację? - spytała, czując zbliżające się ciepło. W tym momencie jednak młodzieniec postanowił wybawić ją od wszelkich cierpień. - O, już nic. - rzekła, po czym ruszyła dalej.
Chłopakowi nie udało się uniknąć bólu. Na jego twarz prysnął wrzątek zmieszany z parą wodną. Wrzasnął przeciągle z bólu, to było jak piekło. Nim jego towarzyszka ominęła wszystkie wyloty, poczuł jak skóra zaczyna mu powoli schodzić z twarzy. Ale przetrwał.
Na pierwszym zakręcie wydał jej polecenie skrętu, dokładnie wtedy, kiedy miała się nabić na ostre jak brzytwa kolce. Bogu dzięki, wypowiedział je dwa razy, inaczej ta zaliczyłaby kąpiel w gorących źródłach.
Dalej poszła już sprawniej, aż miała skręcić w prawo. Teraz ufała bardziej młodzieńcowi. Złapała związanymi dłońmi siatki po prawej, okrążyła róg korytarza. Zahaczając przy okazji bokiem ramienia o róg. Ależ powstało rozcięcie! Wrzasnęła z bólu - a może raczej paniki - i padła na ziemię. Lecz powstała i kroczyła dalej, niestety już wolniej. Za wiele jej się na razie nie stało, ale duet stracił przez to więcej czasu. Poza tym, cały czas ubywało jej krwi. Na szczęście więcej cierpień nie doświadczyła, wybawiona przez wspaniałomyślnego Smoka. Któremu odszedł prawie cały polik, ukazując nieco podgrzany mięsień, który dotychczas się pod nim krył.
Bla bla bla, przeszła dalej, Ryu jeszcze trochę pocierpiał, et cetera, et cetera. Weszła do pomieszczenia, drzwi otworzyły się przed nią same. Wtedy też młodzieniec mógł usłyszeć mechaniczny dźwięk wsuwania.
- O, już widzę! - rzekła ucieszona. Chwilę później do jego uszu doszedł odgłos rwania - uwolniła sobie ręcę, prawdopodobnie opatrzając później ranę. Milczała. Wyraźnie coś oglądała. - Zaraz... - rzekła dopiero po chwili. - Ten klucz... Ten klucz jest w tobie!
Jeśli Ryu podwinie koszulkę, faktycznie zauważy szew pooperacyjny na brzuchu. Raicey wypadła przez metalowe wrota z nożem w ręku.
- Dawaj mi go! - rzuciła się na niego.
Co zrobi Smok? Akuma mógł kłamać, istniała szansa że klucz wyskoczy z teraz widocznej zapadni na dachu po upłynięciu czasu. Z drugiej strony, może też przytrzymać dziewczynę i samemu dobrać się do klucza, albo się poświęcić i dać zabić, jeśli zechce. Bądź co bądź, na decyzję miał piętnaście sekund.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 301

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Laptor on Sro Maj 31, 2017 5:35 pm

MG


Ichiro użył latania, co było najlepszym rozwiązaniem by dalej podążyć za tymi ludźmi, chociaż dawno mógł sobie odpuścić, postanowił nieco zaspokoić swoją ciekawość, i chociaż narrator przez taki czas zapomniał o co chodziło w tej przygodzie, to musi teraz wymyślać coś na bieżąco by miało to sens... Dlatego też ludzie na koniach je porzucili, co Ichiro za chwilę zobaczył, gdyż koniki stały same a dalsze ślady prowadziły w górę, nieco między głazy. Tam też pogoda się nieco uspokoiła. Ichiro zauważył dwójkę mężczyzn stojących nad jakąś kobietą o niebieskich włosach, chociaż wielu powiedziało by, że zielonych. Jeden celował do niej z pistoletu, natomiast drugi z założonymi rękoma mówił, jak to mu przykro, ale dostali na nią zlecenie.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1281

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Ryu on Czw Cze 01, 2017 6:03 pm

No i dziewczynie udało się przejść niebezpieczny labirynt, dzięki pomocy naszego bohatera. Jednakże Ryu musiał się troszkę poświęcić, ale przeżył, to było najważniejsze. Chłopak nie mógł uwierzyć w jej słowa, lecz wolał się upewnić więc odsłonił klatkę piersiową i zauważył szew znajdujący się na jego brzuchu. Co to znaczyło? No tyle iż klucz znajdował się w jego ciele tak jak twierdziła Raicey. A przynajmniej wyglądało na to. Po chwili przeszła przez metalowe wrota z narzędziem mordu w ręce.  Ziemianin dostrzegł iż zostało mu bardzo mało czasu… Piętnaście sekund…  Tak mało czasu i trzeba było działać. Znowu…  Dziewczyna rzuciła się na wojownika chyba z chęcią zabicia go. Być może, jednakże zamiast pozwolić naszemu bohaterowi samemu się dobrać to tego jakże upragnionego klucza postanowiła sama wziąć sprawy w swoje ręce. Czy przez sekundę jej przyszło do głowy że rzuca się na kogoś kto właśnie przeprowadził ją (prawie) bezpiecznie przez ten śmiercionośny labirynt? No nie wyglądało na to, bo przecież gdyby tak było pozwoliłaby mu samemu działać. Jednak można było poniekąd usprawiedliwić takie działanie. Pewnie było to spowodowane chęcią jak najszybszego opuszczenia tego miejsca aby uchronić się przed śmiercią.
- Zaczekaj! Daj mi ten nóż, sam to zrobię.
Powiedział w jej stronę mając nadzieję że ta posłucha go. Gdyby tak się nie stało Ryu łapie swą lewicą rękę w której trzyma ona nóż i wyrywa jej swoją drugą ręką narzędzie i szybkim ruchem rozcina szew, zaciskając zęby. Jeżeli dziewczyna zgodzi się ten robi to co postanowił. Gdy klucz upadnie na ziemię ten podnosi go i nie tracąc ani sekundy podskakuje do drzwi i szuka dziurki na klucz. Jednakże nim tego dokona łapiąc za śmiercionośną maszynę próbuję ją ściągnąć z głowy Raicey, a gdy to się uda podbiega do wcześniej wspomnianych drzwi. W momencie w którym znajdzie dziurkę wkłada tam klucz i przekręca zamek otwierając drzwi. Następnie idzie dalej patrząc przez ramię czy Raicey podąża za nim.


Ostatnio zmieniony przez Ryu dnia Sob Cze 03, 2017 1:51 am, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Ryu

Liczba postów : 208

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Shiro on Pią Cze 02, 2017 11:50 pm


- Zaczekaj! Daj mi ten klucz, sam to zrobię - rzekł Ryu w stronę niewiasty licząc, że ta go posłucha.
Nie posłuchała. Wbiegła na niego z przyrządem do robienia kanapek przerobionym na śmiercionośną broń. Wzięła zamach. I z pewnością na zamachu by się nie skończyło, gdyby ten nie złapał jej za rękę, wyrywając ostrze. Od razu, bez zastanowienia, rozciął sobie brzuch. Oj, poleciało krwi, poleciało, a jaki krzyk! - niestety, klucz nie wypadł. Sytuację uratowała rozszalała Raicey, która bez zastanowienia wsadziła mu łapę do dziury - smyrając go nieco po jelicie, swoją drogą - i natychmiast wyciągnęła klucz. Nie zważając na krew oraz inne wydzieliny na dłoni, włożyła klucz do dziurki na urządzeniu na głowie. To wystrzeliło jak ze sprężyny. Spadło na podłogę równo z końcem czasu. Rozwierając się, powiększyło swe rozmiary niemalże dwukrotnie. Głowa dziewczyny musiałaby nieciekawie wyglądać.
- Ja... Ty... Dziękuję ci - blondynka spojrzała na młodzieńca, zdając sobie sprawę, że właściwie ją uratował. - Daj, opatrzę ci to - wyrwała sobie kawałek koszulki i owinęła nim chłopaka w pasie, tworząc prowizoryczny bandaż.
Ryu nie chciał tracić ani chwili. Otworzył kolejne drzwi i przeszedł przezeń.
Znaleźli się w niedużym pomieszczeniu okalanym przez grube, marmurowe ściany. Miła odskocznia po wszystkich blachach. Mrugające nieregularnie z sufitu jarzeniówki dawały jako taki widok na kolejne stalowe wrota. Jednak przed nimi stał głęboki basen, który zamiast wody mieścił... strzykawki. Jednak zanim ktoś chciałby w nich popływać, musiałby wykonać niezwykle odważny skok 5 metrów wgłąb. Ściany były wyłożone schludnym rządkiem dziwnych prostokątów z czerwonymi lampkami oraz ekranem podobnym do poprzednich. Czyli znów zabawa na czas?
- Gratuluję wam, moi drodzy. Gotowi na kolejną wspaniałą przygodę? - słowa, które dobierał, wskazywały na całkowite rozluźnienie, jednak ton jego głosu był poważny jak cholera. - Kolejny klucz znajduje się gdzieś w tym oto zbiorniku. Wypełniony jest on strzykawkami z silnym narkotykiem, sprawiającym uczucie palenia żywcem. No, a poza tym powoli zabijającym. No chyba że Ryu, on jest na to bardziej podatny przez podane wcześniej środki, on zginie od razu. Wypadałoby się poświęcić. Inaczej bomby przyczepione do ścian ulegną detonacji i zginiecie obaj. Macie czas podany na ekranie. Powodzenia...
Ekran wyświetlił... losowe kreski, zmieniające się z każdą sekundą. Tak, wyświetlacz był wadliwy, a młody bohater nie miał pojęcia, jak blisko jest śmierć. Raicey stąpała z nogi na nogę, patrząc z przestrachem na Ryu. Kręciła głową, dając zrozumiałe choć nieme "nie, proszę, nie". Wspaniały kozioł ofiarny do wrzucenia na stos, nieprawdaż?

Uwaga: W tej turze możesz kontrolować zarówno swoją postać jak i Raicey (ew. z małymi poprawkami w poście MG).
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 301

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Ryu on Sob Cze 03, 2017 2:44 am

Chłopak miał cały czas nadzieję że dziewczyna go jednak posłucha, lecz mylił się. Jednakże na całe szczęście był przygotowany na to iż postanowi się ona zamachnąć na niego narzędziem mordu, i udało mu się unieruchomić jej rękę oraz przejąć ów narzędzie. Nagle można było usłyszeć przeraźliwy krzyk naszego bohatera któremu towarzyszyła krew. Oj dużo krwi uleciało z jego organizmu. Raicey postanowiła wsadzić swoją łapę w utworzoną dziurę i trochę pogrzebać we wnętrznościach Ryu. Wyciągnęła klucz, wsadzając go następnie do dziurki w tym dziwnym urządzeniu, po czym upadło na ziemię. Po tym zdarzeniu zmieniła ona swe nastawienie względem Ziemianina tak jakby w końcu do niej dotarło iż właśnie ją uratował. Postanowiła się nim zająć i kawałkiem koszulki stworzyła dla naszego wojownika bandaż. Już po chwili przeszli przez metalowe wrota, znajdując się w całkiem nowym pomieszczeniu. Znajdował się tutaj  licznik, basen wypełniony strzykawkami, drzwi, wrota oraz tajemnicze prostokąty. Znów nasza dwójka mogła usłyszeć znajomy głos. Ryu słuchał jego słów bardzo uważnie i cała ta sytuacja nie wyglądała najlepiej. Najwidoczniej nie mógł tu nic zrobić. Wcześniej wspomniane prostokąty okazały się być  morderczymi bombami gotowymi pozbyć się dwójki naszych bohaterów, a fakt iż substancja podana na samym początku Ryu w połączeniu z tym narkotykiem znajdującym się w strzykawkach dałby efekt NATYCHMIASTOWEJ śmierci chłopaka absolutnie nie poprawiał całej sytuacji która przecież i tak już była beznadziejna. Było jeszcze gorzej, ponieważ licznik był zepsuty i nie było możliwości aby sprawdzić ile czasu ma nasza dwójka na wykonanie tego zadanie. Dziewczyna ewidentnie wyglądała na przerażoną, lecz to właśnie w jej rękach leżał los ich dwójki. Nie było wiadomo ile czasu jeszcze zostało więc nasz bohater postanowił w jak najszybszy sposób spróbować jej wytłumaczyć iż to ona musi wskoczyć do tego basenu.
- Posłuchaj mnie Raicey… Doskonale słyszałaś co powiedział prawda? Jeżeli tam wskoczę zginę na miejscu, nie będę miał szans nawet podnieść tego klucza. Nic nie zrobię.
- Więc jak rozumiem chcesz żebym ja tam wskoczyła i wyciągnęła ten klucz?
- Możesz to przeżyć, ja nie mam takich szans jak ty…
- Zapomnij o tym.
- Co?
- Może i uratowałeś mi życie ale nie mam zamiaru tam wchodzić.
- Czy ty się w ogóle słyszysz? Jeżeli tego nie zrobisz zginiemy obydwoje.
- Na pewno blefował. Sam tam wejdź i przynieś go.
Najwidoczniej wyglądało na to że Raicey nie da się przekonać i niczego nie zrobi, tym samym skazując ich dwójkę na śmierć. Jednakże Ryu nie mógł się poddać i umrzeć tutaj. Mimo wszystko nie chciał tego robić, ale nie było żadnego innego wyjścia. Z bólem serca, ale jednak postanowił złapać dziewczynę swą prawicą za jej prawą rękę i jednym ruchem wrzucić ją do tego jakże wspaniałego basenu.
- Ty gnoju!
Wykrzyczała w jego stronę, a już po chwili można było znów usłyszeć krzyk znów dochodzący z gardła dziewczyny. Raicey znalazła się na ziemi, prawdopodobnie z wbitymi igłami w ciele, a sama substancja znajdująca się w strzykawach pewnie już znalazła się w jej organizmie. Zaczęła się rozglądać po całym basenie w poszukiwaniu klucza. Po odnalezieniu go Ziemianin który ją cały czas obserwował, klęka aby móc podać jej rękę i pomóc jej się wydostać z basenu. Raicey postanowiłaby mimo zdarzenia które zaszło kilka chwil wcześniej także wyciągnąć swą dłoń, ponieważ jednak nie chciałaby tutaj zostać. Gdyby nie mogła sięgnąć ręki, wojownik postanawia odwiązać swój pas aby użyć go jako prowizoryczną linę. Jeżeli nie będzie mogła sięgnąć go postanawia wykonać skok w celu złapania go. Potem oczywiście chłopak ją wciąga na górę. Następnie dziewczyna wyciągnęłaby ze swego ciała wszystkie strzykawki, po czym podeszliby do drzwi, włożyłaby klucz do dziurki, przekręciłaby zamek we wrotach otwierając je, po czym opuściliby to miejsce.
avatar

Ryu

Liczba postów : 208

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Shiro on Sob Cze 03, 2017 11:40 pm

MG
Ryu z przymusu wrzucił towarzyszkę do zbiornika ze strzykawkami. Ta wrzasnęła przeciągle to z bólu od upadku, to z bólu od wbijających się igieł i trochę od palącego układ nerwowy narkotyku. Wiła się w męczarniach, drąc niemiłosiernie i bluźniąc straszliwie na chłopaka. Podniosła się nieco po chwili z twarzą, jakby właśnie oddawała potężny stolec i rozglądnęła się, jęcząc. Klucza nie było nigdzie widać. Być może jest gdzieś głębiej?
Zegar tyka.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 301

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 6 z 11 Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach