Góry

Strona 8 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Góry

Pisanie by Admin on Sob Lip 09, 2016 4:13 pm

First topic message reminder :

Jest to mocno górzysty teren. Skała na skale, a gdzieniegdzie tylko zielona trawa wystawia swoją bujną grzywkę i daję o sobie znać. Ziemie ciężkie do zamieszkania, dlatego nikt tutaj się nie wprowadził. Oczywiście, jak się bardzo chce, to i tutaj można wieść godne życie. Ale czy warto?
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 306

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Sob Lip 22, 2017 6:17 pm

MG

Ludzie wydwali się być jeszcze bardziej skonfundowani niż przed chwilą. Ten, który powiedział "T-to mówi" otworzył szeroko swoje usta po wypowiedzianych przez Fabu słowach. Gdy smok wyciągnął łapę w stronę człowieka, ten niepewnie podał mu swoją dłoń. Zaufał bestii, która sprawiała dobre i przyjazne wrażenie. Jednakże, z tyłu głowy wciąż miał włączony przycisk, że w razie czego, nie zawaha się obronić. Prawdopodobnie nie miałby szans, no ale...
- My jesteśmy mieszkańcami tej wioski... Strażnikami, dokładniej mówiąc. - przełknął głośno ślinę, zabierając zaraz swoją dłoń. Trochę mu się trzęsła, podobnie jak jego kolana.

Nagle w uszach zebranych zabrzmiał damski głos. Wszyscy odwrócili swoje głowy i ukierunkowali swoje spojrzenia na Rock. Strażnik uśmiechnął się do niej, ale był to uśmiech mechaniczny. Właściwie to nawet sam nie wiedział, że jego usta wykrzywiły się w ten sposób.
- T-to Fabu. Przyszedł nas... odwiedzić. - mężczyzna znów przekręcił głowę, kątem oka zerkając na czerwoną istotę. Po chwili zaśmiał się nerwowo, odzywając się na głos.
- Miło Cię poznać. Ha... haha... haha... ha. - nerwowy śmiech był silniejszy, nie mógł go powstrzymać.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Fabu on Nie Lip 23, 2017 10:59 am

Wszyscy byli jeszcze bardziej zdziwieni, kiedy to kolejny raz, nasza istota zabrała głos w tym całym przedstawieniu.
Kiedy wreszcie podszedł do pierwszego poznanemu samemu człowiekowi, to się ucieszył w duchu, kiedy tylko ten też wyciągnął rękę przed siebie.
-Miło mi cię poznać, człowieku, który jeszcze się nie przedstawił.- Uścisnął mu dłoń. Nie dodawał do mocy uścisku jakiejś wielkiej siły. Już trenował ten gest z Naukowcem Bertolo, przez co prawie mu parę razy połamał dłoń, aż nie opanował tego, że nie można ściskać za mocno.
Nie czekał dłużej i postanowił zapytać oto, co usłyszał. -Wioskę? To coś w podobie, jak Miasta? Wielkie budynki?- Rozejrzał się po budowlach. -Małe Miasto, tak?-
Znowu skierował swoje zainteresowanie na wystraszonego strażnika. Powoli zaczął wyciągać swoją rękę w stronę jego ramienia, by złapał za ubranie dwoma paluszkami. -Czym jest strażnik? Co robi?-
-Co to?- Od razu po swoich pytaniach zwrócił sie do nowego dźwięku, które nadeszło. Tyle nowych rzeczy, nowych słów, nowych znaczeń. Dużo tego, wszystko coraz bardziej zaczęło interesować Jaszczura, który coraz bardziej nie może się skupić na jednej rzeczy, a pytań przybywa, a odpowiedzi nawet nie dostaje.
Pojawiła się nowa postać na naszej scenie. Drobna czarnowłosa dziewczyna o niebieskich oczach, która przybyła dziwnych wehikułem.
Teraz przejęła piłeczkę zainteresowania. Można powiedzieć, że odciążyła na pewien moment biednego strażnika.
-FAAAAA-BUUUUU! Jestem. Miło cię poznać.- Nie czekał i ruszył szybkim krokiem w stronę dziewczyny, z wystawioną dłonią do uścisku.
-Czym przyjechałaś? Co tu robisz? Kim jesteś? Dlaczego jesteś mniejsza od innych ludzi?- Powiedział ten, który jest od niej o prawie dziesięć centymetrów mniejszy, przez to, że się garbi. No ale wracając. Znowu zaczął strzelać małym gradem pytań, lecz trzeba przypomnieć, że nie daję nikomu taryfy ulgowej, przez co spojrzał przez ramię na strażnika, zmrużył oczy i rzucił. -Odpowiesz na moje pytania?- Jest jak dziecko, które wyczekuje, aż ktoś odpowie na jego pytania, przez co powoli może pojawiać się w jego głosie małe zirytowanie do tej osoby, która zwleka na oddanie odpowiedzi.
avatar

Fabu

Liczba postów : 68

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Rock on Nie Lip 23, 2017 3:48 pm

Om... Na widok czerwonego jaszczura uzbrojonego w twardą łuskę, długą paszczę oraz pazurzaste łapy, który z rykiem "FAAAAA-BUUUUU!" rusza w jej stronę, Rock powinna pewnie uciekać gdzie oczy poniosą... Zamiast tego zamrugała ze zdziwieniem i pewnym strachem, gdy stwór podszedł bliżej. Reakcja strażników też była nietypowa - zdawało się, że strach ściskach ich żołądki, jelita i zadnią część ciała, a tik nerwowy każe im mrugać ze sztucznym uśmiechem. Jeden chyba trząsł portkami, gdy jaszczur wyminął go i ruszył w stronę Aiko z wyciągniętą łapą. Choć w pierwszym odruchu chciała cofnąć się o krok, zdziwiła ją ludzka mową jaką posługiwało się łuskowate stworzenie. No i jego oczy, były zbyt inteligentne jak na dziką bestię. Z drugiej strony, to, że ktoś ma wysoki iloraz inteligencji, nie oznaczało wcale, że jest dobry czy w tym przypadku "niegroźny". Jedno chapsnięcie masywną paszczą i mógł odgryźć jej ramię... Lecz nie odsunęła się, bardziej zafascynowana niż przerażona i spokojnie uścisnęła mu łapę.
- Fabu, tak..? Mi też miło... Etto, na imię mam Aiko, ale możesz mówić mi Rock. - zerknęła znad ramienia nowego znajomego w stronę strażników, którzy najwyraźniej wyglądali jakby nie mieli większego pojęcia co się dzieje. - Co Cię tu sprowadza? Często odwiedzasz ludzi..?
Miała wrażenie, że nie często. W innym przypadku ktoś z Czerwonej Armii w końcu zainteresowałby się "potworem" i ruszył na obławę. Rock przyjrzała się Fabu - był niższy od niej o jakieś dziesięć centymetrów, ale to tylko przez to, że się garbił, masywność ciała sprawiała, że przechylał się nieco do przodu. Miał mocną posturę, z wyjątkiem cienkich łap, które w porównaniu z resztą wyglądały nieco jak gałązki. Nie bacząc na to - sprawiał wrażenie groźnego i chyba nie był świadom jakie poruszenie wywołał w strażnikach wioski. W oczach nie błyszczała żądza mordu - był ciekawski, co potwierdzał grad pytań. Tak jak dziecko pytające rodzica o podstawowe, ale nieznane dla niego rzeczy...
- Odpowiem, oczywiście, ale mam jeden warunek. Pójdziemy tam trochę dalej, na łąkę, by nikt nam nie przeszkadzał i możesz pytać o co tylko chcesz. - miała nadzieję, że przekona go tym by odeszli z pola widzenia innych.
Rock nie chciała ryzykować utraty przytomności któregoś ze strażników, albo co gorsza, jakiejś fali paniki. Dała znak osobnikom przed wioską, że zajmie się ich nowym kolegą, po czym spojrzała na Fabu. Z jej kombinezonu wychyliła się kocia mordka Mruczki, która z zainteresowaniem obwąchała jaszczura. To ją trochę uspokoiło - kotka nie wydawała się zaniepokojona, znak, że pomimo podejrzanej aparycji, dziewczyna nie ma się czego obawiać ze strony jaszczurowatego stwora. Oczywiście ostrożność nie zaszkodzi. Złapała skuter i wskazała miejsce między drzewami, chcąc odejść gdzieś z dala od ciekawskich i przerażonych spojrzeń, by dowiedzieć się czegoś o rozmówcy... I vice versa.

_________________
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Nie Lip 23, 2017 10:41 pm

MG

Fabu zadawał tak dużo pytań, że strażnika skołowało to jeszcze bardziej. Zbyt wiele rzeczy zdarzyło się w jednej chwili. Kiedy chciał odpowiedzieć na jego pytanie, pojawiało się kolejne. Można było zgłupieć.
Nie czekąj na odpowiedzi, smok skupił swoją uwagę na Aiko, która przybyła na bajeranckim skuterze. Teraz to właśnie ona była zarzucona gradem pytań, a kiedy pytania przestały nadchodzić, bestia znów przerzuciła swoją uwagę na biednego strażnika, który zerkał tylko zagubiony to na smoka, to na dziewczynę. W jego mózgu musiało się teraz dziać bardzo wiele. Zbyt wiele...
Na szczęście z odpowiedziami na pytania, a raczej z obietnicą odpowiedzi na nie, zgłosiła się Rock, która zaproponowała, by oboje udali się na łąkę, by porozmawiać w spokoju.
Strażnik ogarnął się na chwilę i gestykulując rękami wydukał.
- Strażnik... stoi na straży. - dowalił, aż zgasło w piecu. Jakby tego było mało, poszedł za ciosem i swoim zmęczonym głosem dopowiedział.
- Tak, wioska to małe miasto. Takie malutkie... tyci, tyci. - pokazał na palcach, jak bardzo małe, mrużąc do tego swoje oczy, jakby miało mu to w czymś pomóc. Nie przedstawił się jednak, ponieważ z gradu pytań, to akurat umknęło jako pierwsze.
Mieszkańcy wioski tylko czekali aż całe to zamieszanie się skończy.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Fabu on Nie Lip 23, 2017 11:50 pm

Kiedy tylko nowa osobą mu uścisnęła dłoń, to ucieszył się w sobie. Nie wiedział dlaczego, ale spodobało mu się nawiązywanie z nowymi osobnikami kontakt i przedstawianie się im. Ludzi gest na przywitanie jest przyjemny oraz zabawny.
-Dobrze, będę nazywał się Rock. A ty mnie FAAAA-BUUUU.- Wypuścił jej dłoń, ze swego uścisku.
Zaczął jej się przyglądać uważnie, całej jej twarzy. Ciekawiła go jej mimika, która ukazywała emocje.
Nagle pady aż dwa pytania. Które ucieszyły nasze stworzenie, bo to teraz ktoś musiał się go o coś zapytać, a nie on. Spojrzał  na wszystkich ludzi i odpowiedział. -Nie często. Dwa dni temu wyszedłem z laboratorium, a prawie półtora tygodnia temu otworzyłem oczy i wyszedłem ze zbiornika.- Teraz mogli się dowiedzieć, że jest jakimś eksperymentem. Na pewno nie powinien tego mówić przy ludziach, ale nie zna jeszcze prawdopodobnych konsekwencji jego czynów. Które mogą się na nim odbić dość ostro.
Odrazu po pierwszej odpowiedzi przyszła pora na kolejną. Nie czekał na nic, a po prostu mówił dalej i nie dawał w tej chwili dojść do słowa. -Zainteresowały mnie to budowle z drzew. Ruszyłem tutaj, by się dowiedzieć co to jest. Chce wiedzieć wszystko co tutaj się znajduje. Chce wiedzieć kim jesteście.- Rozłożył ręce na boki, jak to w zwyczaju miał Naukowiec Bertolo, kiedy opowiadał o czymś co chce zrobić czy też go fascynuje.
Aiko, postanowił wziąć pałeczkę opiekuna tejże istoty na trochę, przez co obiecała mu, że odpowie na jego pytania, ale będą musieli się przenieść. Kiedy tylko usłyszał, że odpowie na jego pytania, to ten się nie zastanawiał. -Dobrze, idziemy.-
I tutaj pojawiło się nowe stworzenie. Z ubrań dziewczyny, wychyliła się jakaś głowa, która zaczęła wąchać Bio-Androida. Zwrócił uwagę na kota oraz widząc co robi, to postanowił zrobić to samo. Nachylił się i zaczął wąchać. -Jak na obrazkach w książeczce. Kot, tak? Bardzo mały.- Zainteresowanie znikło, kiedy usłyszał strażnika. Ta jego ciekawość można porównać do piłeczki od ping-ponga. Ciągle w ruchy, przez co zmienia swoje położenie. Usłyszał, że strażnik stoi na straży. Fabu odrazu spojrzał pod jego nogi. Przez chwilę wpatrywał się w nią, az wreszcie odezwał się lekko zdezorientowany. -Stoisz na ziemi...- No ale zaczął myśleć w duchu, że to może być metafora, że stoi na czymś. Może to jakaś funkcja? Nie wie. Ale powoli zaczął tracić zainteresowanie nim, bo mało co mu odpowiedział, a jak już to nie wystarczająco. Chociaż odpowiedział mu, że jednak dobrze myślał. Wioska to takie bardzo małe miasto.
-Idziemy? Bo chce odpowiedzi na pytania.- Zwrócił się do Rock, która już wzięła za skuter i zmierzała w wyznaczonym przez siebie kierunku. Nie czekał, ruszył za nią i zadawał pytania. Nie umie poczekać parę minut, musi sobie pogadać i popytać. Przez większość swego życia pływał, nic nie widział, nie odzywał się, a jedynie słuchał. -Czarny dym, który wydobywa się z tych budynków. Co to jest? Coś podobnego do białych obłoków?- Pokazał palcem w górę, a po chwili na jej pojazd. -Co to jest? Na auto mi to nie wygląda.- Następnie ukazał dłonią w stronę tej wioski. -Dlaczego są w takim małym mieście? Nie lepiej w dużym? Dlaczego się tak na mnie patrzyli? Dlaczego nie odpowiadali mi dokładnie na pytania? Opowiesz mi wszystko co wiesz? Czym jest ta...planeta? tak, planeta. Czym jest Ziemia.-
avatar

Fabu

Liczba postów : 68

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Rock on Pon Lip 24, 2017 2:08 pm

Rock ucieszyła się w duchu, że wpadła na pomysł odciągnięcia Fabu z pola widzenia mieszkańców wioski. Nie chciała wzbudzać paniki, poza tym, stwór przed chwilą przyznał się, że wyszedł z laboratorium... Ze "zbiornika". Ktoś tutaj maczał paluszki w nielegalnych eksperymentach genetycznych... Jeśli tylko Armia się o tym dowie, po jej łuskowatym znajomym i jego stworzycielu nic nie zostanie - no chyba, że to jakiś tajny projekt Czerwonej Wstęgi... Acz czy oni by pozwolili by "FAAABUUU" wyszedł od tak sobie na przechadzkę? W każdym razie, lepiej zadbać o prywatność. Prowadząc skuter Aiko skierowała się między drzewa, na kwietną łączkę, która miała tę zaletę, że otoczona była świerkami i kamieniami. Wioska zniknęła im z oczu, pewnie jej mieszkańcy odetchnęłli z ulgą. Oparła pojazd o skałkę, wyciągnęła Mruczkę, która z zadowoleniem zaczęła hasać po trawie, a sama dziewczyna usiadła na najbliższym głazie. Spojrzała na Fabu, który nie przestał zasypywać jej pytaniami i paszcza dosłownie się mu nie zamykała.
- Może od początku. Mam na imię Rock, jestem człowiekiem, jak już wiesz. Jestem mniejsza od innych, bo taka się urodziłam. - no ale bez przesady, taka niska wcale nie była... Ma metr sześćdziesiąt a to nie jest wcale tak mało... Prawda? -Ludzie wyglądają różnie - są niscy, wysocy, mają różne kolory skóry, oczu i włosów. - zaczęła wyjaśniać, ale jej wzrok przykuł czarny kot, który wskoczył Fabu na ramię. Miauknął cicho a Rock się uśmiechnęła. - Lubi Cię. To Mruczka, kotka, z którą wybrałam się na przejażdżkę. Tak między nami, nie wiem czym się żywisz, ale proszę, nie zjadaj jej. To moja przyjaciółka.
Może zabrzmiało to dziwnie, ale wolała się zabezpieczyć tym stwierdzeniem. Masywna paszcza wyglądała jakby jednym kłapnięciem mogłaby połknąć kota i przerobić na mielone. Rock za nic na świecie nie chciałaby widzieć stworzenia, do którego się przywiązała, znikającego w zębach łuskowatego kolegi. Był technicznie, niegroźny i ciekawy jak dziecko, co sprawiło, że trochę jej ostrożność spadła. Zastanowiła się, przypominając sobie o co pytał, odkąd podeszła do strażników.
- Wracając do Twoich pytań... Te obłoki w górze, na niebie, to chmury. - Aiko wzięła do ręki patyk i na wydeptanej ziemi zaczęła rysować wzory i kształty oraz coś co można by nazwać uproszczonym diagramem. - Chmury są stworzone z wody, z maleńkich kropelek, których miliony znajdują w górze, tworząc te białe obłoki. Z chmur potrafi spaść deszcz. Natomiast to ciemne, co unosiło się nad domami, to dym. W domach znajdują się kominy i paleniska - ludzie palą tam drewno by ogrzać się ogniem. Ogień pali drewno, tworząc dym - który zawiera w sobie pył, dlatego jest taki ciemny. - cieszyła się w duchu, że lubiła się uczyć i mogła zaspokoić głód wiedzy Fabu. Patyk chrzęścił cicho, gdy rysowała coraz to nowe rzeczy. - To jest skuter, pojazd, tak jak auto, którym można jeździć, tyle, że jest od niego mniejszy i jednoosobowy. Są miasta duże, średnie i małe, są też wsie, gdzie technologia nie jest tak rozwinięta jak w miastach. Ci ludzie może tu mieszkają, ponieważ nie chcą być w mieście albo z jakiejś przyczyny nie mogą. Znajdujemy się na planecie Ziemi. Jest ona ogromna, mieszkamy na niej i jak okiem sięgnąć, wszystko co tu jest, znajduje się na Ziemi. - zamknęła na moment usta, zwilżając język, po czym spojrzała na Fabu i Mruczkę siedzącą mu na grzbiecie. Heh...
Nie zamierzała omijać tego jednego, niewygodnego pytania.
- Teraz moja kolej na kilka pytań. Po pierwsze, kim jesteś Fabu? Wychowałeś sie w laboratorium, prawda? Powiedz mi, czy to laboratorium jest gdzieś w okolicy, czy daleko stąd? I czy jest całe czy zniszczone? Jak traktował Cię ten, który się Tobą zajmował? Bo widzisz... - Rock zawahała się nieco, kląc w duchu na stworzyciela Fabu. Mógł mu wyjaśnić pewne podstawy nim wypuścił go samopas... Chyba, że nie jest świadomy, że wyrośnięta, czerwona jaszczurka pomyka po górach. Jej głos zrobił się delikatniejszy. - Ludzie nie są przyzwyczajeni do istot innych, niż oni sami. Zdziwili się widząc Ciebie. Myślę też, że tak na Ciebie patrzyli, ponieważ trochę się bali... My ludzie, nie mamy takich twardych łusek, ani pazurów i zębów - a Ty tak. Czasy mamy niespokojne a w górach i lasach pełno stworów, które atakują ludzi. To sprawia, że mogli bać się, że jesteś jednym z nich i sądzić, że jesteś niebezpieczny. Nie twierdzę, że też tak myślę... - położyła mu dłoń na łuskowatym ramieniu. - Ja myślę, że się po prostu zgubiłeś, a sympatyczne i ciekawskie z Ciebie stworzenie. - uśmiechnęła się łagodnie mając nadzieję, że jej wyjaśnienia nie zabolą tak bardzo Fabu.
Gdyby mieszkańcy wioski byli bardziej zawzięci, mogliby nawet rzucać w niego kamieniami a nie wiedziała, jak byłaby w stanie mu to wytłumaczyć... Żywo ciekawiła ją ta istota, ale jednocześnie czuła współczucie dla stworzenia narażonego na ludzkie niezrozumienie i agresję.

_________________
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Fabu on Pon Lip 24, 2017 10:56 pm

Dotarli do miejsca trochę oddalonego od wioski, którą przed chwilą nawiedził nasz stwór. Polana była piękna, jak wszystkie krajobrazy na tej planecie, lecz już to widział. Nie zainteresowało go tak bardzo, jak jego nowy rozmówca ze skuterem oraz kotkiem. Aiko, usiadła sobie na głazie. Jaszczur za to stanął przed nią parę metrów, wpatrując się w nią, a czasami zerkając na małe stworzenie, które teraz postanowiło sobie pohasać.
Już pierwsze odpowiedzi Kobiety zrobiły pozytywne wrażenie na potworze. Opowiedziała mu ciekawe rzeczy o których nie miał pojęcia. Nikt mu nie wyjaśnił, że każdy rodzi się różny, ale przez te słowa mógł zrozumieć odmienny wygląd Naukowca Bertolo oraz ToTo, zwierząt, jak i tych ludzi których przed chwilą spotkał. Pokiwał w geście zrozumienia. Wszystkie słowa kodował sobie w głowie oraz zapamiętywał ich znaczenie.
Nagle, Kot wskoczył mu na ramie. Spojrzał się na nie lekko zdziwiony, ale kiedy zobaczył stworzenie złagodniał jeszcze bardziej. Przybliżył do niego swój palec z ostrym pazurem.
-Ładna Mruczka. Nie zjem jej, polubiłem ją.- Aż po chwili zadał sam do siebie jedno pytanie, które go zainteresowało i jakoś nigdy nie zwrócił na to uwagi. -Czym ja się żywię dokładnie?- Spojrzał w dal i wzruszył ramionami, jakby to nie było dla niego takie ważne. Wie, że tak czy siak znajdzie coś i przeżyje. Jego instynkt o niego dba.
Spojrzał w górę na chmury, a potem w dół na to co Rock zaczęła rysować patykiem. Zaczęła odpowiadać na jego inne pytania, które wreszcie doczekały się godnej odpowiedzi. Słuchał bardzo uważnie. Patrzył na rysunki oraz na jego nową Nauczycielkę, z takim spojrzeniem, jakby był zaczarowany. Lubi się uczyć, albo raczej poznawać nowe rzeczy. Świat jest wielki oraz tajemniczy, przez co sprawia mu przyjemność poznawanie jego tajemnic.
-Rozumiem, chyba wszystko. Chmury są białe, są z wody, ale woda nie jest biała. Dlaczego tak jest?- Zadał pytanie, które go dość zaciekawiło przez moment.
Dalej była oczywiście kolejna seria odpowiedzi. Tym razem na temat skutera, miastach, Planecie oraz dlaczego tamci ludzie mieszkają we wsi, a nie w dużej mieścinie. To też go zaciekawiło, ale wyłapał jedno słowo które go zaciekawiło. -Stoimy na Ziemi... a czym jest ta planeta? Pełna nazwa tego na czym stoimy?-
Po chwili zostało zadane dość niewygodne? Raczej nie, bardziej trafne pytanie w stronę Smoko podobnego stworzenia. Wysłuchał całego pytania oraz tego co miała do powiedzenia dziewczyna. Lecz już na początku można było zobaczyć na jego twarzy zadumę oraz jakiś tam znikomy smutek.
-To dlatego się tak na mnie patrzyli.- Stwierdził tak do siebie na głos. Podniósł dłonie do góry i powtórzył pytanie, całkowicie zagubiony. -Kim jest FAAAA-BUUU?- Przyglądał się swoim niedorozwiniętym dłonią, jakby szukał odpowiedzi, aż nagle zaczęło mu się wydawać, że znalazł ją albo nawet je. -Wujek... "pieprzony zdrajca".. nie wiem jak go nazywać, ale Toto, nazywał mnie Potworem, niedorozwojem albo czymś co umrze za parę dni. Za to Tatusiek, nazwał mnie FAAA-BUUU! synkiem, cudem oraz tym co wypełni ich zemstę. Jestem FAAAA-BUUU, sobą, ale czym? Tego nie wiem dokładnie.- Opuścił dłonie do ziemi i zwrócił się teraz bezpośrednio do swego towarzysza rozmowy. -Kiedy zacząłem słuchać, usłyszałem dwie rzeczy, które mogą być chyba odpowiedzią na to pytanie, ale nie rozumiem tego za bardzo. Pomożesz mi to zrozumieć? - Podszedł bliżej z nadzieją, że mu pomoże nowo poznana osoba. -Zacytuje ci to, czyli powiem ci co ktoś inny powiedział.- Tutaj chciał się pochwalić tym, że zna znaczenie "zacytuje". Jak dziecko wypiął na chwilę pierś.
-Cytując "....bo jest skradzionym projektem testowym z jednego z laboratoriów DOKTORA GERO!" Nie wiem czym jest Doktor GERO! Ale sam wspomnienie tej nazwy wprawia mnie w dziwny niepokój.- Pomasował się po swoim wolnym ramieniu, by zlustrować, że trochę go to imię przyprawie o ciarki.
-Kolejna część, była dziwna dla ToTo. "Obiekt testowy numer 32123.
Został stworzonych z dwóch różnych DNA nieznanego nam dokładnie pochodzenia.
Pierwsze komórki wydobyliśmy z ręki odnalezionej na jednym pobojowisku, gdzie rozegrała się jakaś bitwa. Świadkowie zostali znalezieni oraz przesłuchani. Mówili, że to była walka dwóch zielonych demonów. Poruszali się bardzo szybko i wystrzeliwali jakimiś laserami, które niszczyły skały.
Pozyskana dłoń wyglądała dość nietypowo, nie mogliśmy znaleźć żadnego stworzenia które pochodziło z ziemi i do niej pasowało. Wygląda niby jak ręka człowieka, ale ma cztery palce, jest prawie cała zielona, poza jednym skrawkiem które jest różowa.
Drugi obiektem był wielki ogon jaszczura, który został wydobyty z dziwnego statku kosmicznego, który rozbił się dawno temu na naszej planecie."-

Skończył, ale tylko na chwilę. Chciał się przyjrzeć twarzy jego nowego koleżanki. Chciał zobaczyć jej emocje, które za pewnie ukażą się po wysłuchaniu tego wszystkiego. Do tego zapomniał odpowiedzieć o laboratorium, bardziej skupił się na ludziach oraz pytaniem "Kim jest Fabu".
-Czym jest FAAA-BUUU, sam w sobie? Poza mną?-
avatar

Fabu

Liczba postów : 68

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Rock on Wto Lip 25, 2017 12:37 pm

Z każdą chwilą dziewczna utwierdzała się w tym, jak Fabu niewiele wie o sobie i świecie. Nie umniejszało to jego intelektowi ani ciekawości by poznać otoczenie, lecz nie pomagało jej w określeniu kim dokładnie jest. W górach pojawiały się potwory - dinozaury, wyrośnięte zwierzęta, bandyci, ale stojący przed nią jaszczur nie należał do żadnego grona. W dodatku żaden z nich nie był tak ufny i ciekawy świata... Spotykając nieodpowiednią osobę, mógłby skończyć albo martwy albo z wdrukowanym programem Armii Czerwonej Wstęgi w głowie. Rock miała świadomość, że nie może go zostawić samego w górach - coś się mogło stać. Wpadnie na kogoś, podejdzie zapytać o jakąś ciekawostkę nieodpowiednią osobę i źle na tym wyjdzie... Ale sama nie mogła zabrać go do budynku Korporacji. Już lepiej by biegał samopas między drzewami niż wywoływał panikę w ośrodku kontrolowanym przez Armię... Żadna z tych opcji jakoś nie pasowała Aiko, a zostawić Fabu samego jakoś nie miała serca.
- Chmury są białe, ponieważ tam wysoko w niebie, te małe kropelki wody działają na światło, które przybiera biały kolor. - powróciła do lekcji i lekko zaszurała butem, wstając i przykucając nieco dalej, by mieć więcej miejsca na szkice. - A my jesteśmy na planecie Ziemia. To ogromna kula, którą można nazwać wędrowcem, bo krąży po kosmosie i naokoło słońca. - narysowała poglądowy rysunek na ziemi, szkicując planetę i gwiazdę wokół której się kręci. Wstała, otrzepała dłonie i przyjrzała się jak Mruczka zadowolona ułożyła się na ramieniu stwora. Z ulgą usłyszała, że nie zamierza jej jeść, acz z drugiej strony zaczęła się martwić czym w takim razie odżywa się czerwonołuska istota - jeśli sam tego nie wie, jak wytrwał te dwa dni w dziczy? W końcu nie mniej niż dziesięć dni jest na świecie... Nic dziwnego, że nie zna podstaw.
- Wystarczy, że będziesz mówił "Fabu" zamiast "FAABUU", wszyscy zrozumieją. - powiedziała, jednak zaraz zamilkła, podchodząc do rozmówcy. Fabu wyglądał na skołowanego, żeby nie powiedzieć smutnego... Wiedziała, że informacja o tym, że jego wygląd wzbudza strach była nieprzyjemna, ale teraz wyglądał na zagubionego. Poczucie winy zakuło ją w bok. Najwyraźniej jej pytania wywołały słowotok stwora, a Aiko nie miała śmiałości odezwać się i mu przerwać, zwłaszcza, że wlepiał w nią żółte oczy z nadzieją, że pomoże mu zrozumieć kim jest. Kiwnęła tylko bezwiednie głową, słuchając jak wyrzuca z siebie zapamiętane "cytaty", układając sobie w myślach jakąś logiczną całość.
Nie przedstawiało się to tak różowo... Doktor Gero był geniuszem - ale tego rodzaju szalonym naukowcem, którego spojrzenie powoduje ciarki a praktyki naukowe pozostawiają wiele do życzenia pod względem etycznym i moralnym. Rock nigdy nie miała wątpliwej przyjemności zobaczyć go na żywo, ale słyszała o nim nie raz w Korporacji. Jeśli Fabu był jego kreacją, w dodatku ukradzioną przez kogoś... Mogą go szukać. Sam potwierdził, że został stworzony i to z genów... Kosmicznej jaszczurki oraz zielonego demona? Tu Aiko mogłaby zacząć wątpić, ale umysł trzeba mieć otwarty nawet na taką surrealistyczną możliwość. Z resztą, Fabu wyglądał jak nieziemska jaszczura, żeby nie powiedzieć jak smokopodobny stwór... To wcale nie przeczyło temu, co właśnie usłyszała. "Toto" oraz "Tatusiek" musieli stać za całym projektem, sęk w tym, że jeden z nich był "zdrajcą"... Nie naświetlało to lepiej sytuacji, ale Rock zaczynała podejrzewać jak mógłby wyglądać rzeomy rozwój wydarzeń. Zwróciła niebieskie oczy na Fabu, który przysunął bliżej łeb, wpatrując w jej twarz. Mimikę Aiko miała niezwykle zamyśloną i nieco stropioną, no i oczywiście przejętą. Położyła dłoń na głowie rekombinanta i pogłaskała po łuskach, nie będąc do końca pewną czy coś czuje przez pancerz na ciele.
- To bardzo trudne pytanie Fabu. Wyjaśnię Ci to, co właśnie mi powiedziałeś, ale musisz mi jeszcze powiedzieć co się stało z Twoim wujkiem i tatuśkiem i z laboratorium w którym byłeś. To bardzo ważne. - dziewczyna zaczęła ostrożnie dobierać słowa. - Zostałeś stworzony. Ktoś wziął geny... Hm, ktoś wziął trochę z tej kosmicznej jaszczurki i trochę z tego zielonego demona, połączył to ze sobą by Cię stworzyć. Można powiedzieć, że jesteś połączeniem dwóch tych istot. Kto to zrobił... Prawdopodobnie Doktor Gero. To naukowiec, instynkt Cię nie myli, bo... To nie jest dobra osoba. Pewnie chciał stworzyć z Ciebie istotę, która będzie niszczyć i zabijać ludzi. To złe. Chodzą plotki, że tym się właśnie zajmuje. Nie udało mu się, bo zostałeś skradziony. To znaczy, że wujek i tatusiek zabrali Cię Doktorowi Gero bez jego wiedzy i pozwolenia. Oni zajęli się badaniami, tworząc Ciebie w laboratorium... Wujek pewnie sądził, że projekt się nie uda i nie przeżyjesz, dlatego tak niemiło się o Tobie wyrażał, natomiast Tatusiek cieszył się bardzo. - zastanowiła się nad fragmentem o "dopełnianiu zemsty". Poczuła napływ współczucia dla istoty, która w tym czy innym wypadku, była stworzona przez naukowców do walki i siania zamętu. - Chcieli się zemścić... To znaczy, odpowiedzieć komuś krzywdą na zadaną krzywdę. Nie wiem, co ich spotkało, ale pewnie chcieli byś kogoś zabił albo zniszczył za to, że doznali nieprzyjemności z ich strony. Nie wiem kogo i jak, ale być może taki był ich cel.
Dziewczyna westchnęła i znów pogłaskała Fabu po głowie. Myśli kotłowały się pod jej czaszką, sama miała przed sobą ogromny problem. Jeśli domniemani rodzicie Fabu znajdą go i poszczują nim kogoś, to może się źle skończyć... Poza tym, istniało o wiele gorsze zagrożenie...
- Posłuchaj mnie teraz bardzo uważnie Fabu. - na twarzy Aiko wymalowała się troska i przejęcie. - Jesteś Fabu, sobą. Będę szukać informacji, by dowiedzieć się kogo masz geny, nie wiem czy mi się uda, ale jak się dowiem, dam Ci znać. I najważniejsze... Zostałeś najwyraźniej stworzony do tego by być silny. To jest Twoja decyzja co z tym zrobisz i jeśli ktoś będzie chciał Cię zranić, musisz się bronić. Niektóre istoty mogą twierdzić, że chcą Ci pomóc, gdy w rzeczywistości będą chcieli zrobić Ci coś złego - dlatego musisz mieć się na baczności. Obawiam się, że jeśli zostałeś skradziony, to Doktor Gero nadal Cię szuka. Na całej planecie rządzi Armia Czerwonej Wstęgi, mogą Cię szukać, a jeśli Cię znajdą, mogą chcieć byś walczył dla nich, albo spróbują Cię skrzywdzić.
... Na bogów. Chciałaby powiedzieć, że jest w stanie go obronić, ale tego Fabu będzie musiał nauczyć się sam. Jakby nie patrzeć, żołnierz z niej żaden, no i... Też jest "niedorozwojem".

_________________
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Fabu on Wto Lip 25, 2017 9:47 pm

Cała rozmowa była dość przyjemna dla naszego Bohatera, oraz za pewnie dla Aiko, dopóki nie dotarli do pytanie "Czym jest Fabu". Mimika kobiety była mieszanką emocji, ale jedynie co rozpoznał to obawę? albo nawet współczucie, nie mógł dokładnie stwierdzić, ponieważ położyła swoją dłoń na jego głowie i zaczęła głaskać. Nigdy nie poczuł takiego dotyku. Był delikatny oraz ciepły. Nie wiedział czemu, ale jakaś cząstka w środku była szczęśliwa, nie wiedział co to znaczy, ale pozwolił dalej to robić.
Rock powiedziała, że pomoże mu zrozumieć czym On jest, ale będzie musiał powiedzieć co się stało z Tatuskiem, Toto oraz laboratorium. -Dobrze, powiem.- Stwierdził odrazu, kiedy to usłyszał. Chciał zrozumieć swoje istnienie.
Dziewczyna powiedziała, że jest mieszanką dwóch różnych istot. Nie do końca to dobrze zrozumiał, ale wie, że jest połączeniem dwóch gatunków, ale jak to się stało i takie tam, to nie wie. Ale już wie, kto to zrobił. Doktor Gero, ten osobnik, który nawet wspomnieniem przyprawia Smoka o ciarki. Prawdopodobnie jego ciało pamięta tego człowieka, kiedy go stworzył na początku i dlatego.
-Dlaczego myślał, że będę niszczyć i zabijać?- Zadał to pytanie, kiedy dziewuszka nadal opowiadała. Wyrwało mu się to przez przypadek, ale zrozumiał, że nie powinien tak się wcinać w zdanie innych, kiedy oni mu mówią bardzo ciekawe oraz straszne dla nich rzeczy.
Nastała cisza. Tylko był głaskany. Było to przyjemne, ale wyczekiwał na coś. Na znak, że będzie mógł wreszcie mówić, nie chciał się wcinać w środku zdanie, jego nowo poznanej oraz mądrej towarzyszki. Już od początku jakoś ją sobie ceni. Pewnie przez tą mądrość i to, że zadała sobie tyle trudu by tłumaczyć wszystko oco pytał. Na całe szczęście zaczęła dalej gadać. Ale tak jakby bardziej z troską w głosie. Nigdy nie słyszał tego tonu głosu. Lecz był taki sam, jak ten jej dotyk. Sprawiał, ze był w jakimś dziwnym dla niego stopniu szczęśliwy.
-Tak, FAAAA-BUUUU, jest sobą. Będę sobą zawsze.- Sam teraz postanowił zrobić to co dziewczyna. Położył delikatnie swą łapę na jej głowie i powoli nią przesuwał w prawo i lewo. Spróbował się uśmiechnąć, ale z jego aparycją to wyglądało co najmniej dziwne, a przez zęby może nawet straszne. -Dziękuje. Pragnę wiedzieć z kogo stworzyli FAAAA-BUUU. Do tego rozumieć już więcej, dziękuje, jesteś bardzo miła Pani Rock...- Tutaj mała chwila zastanowienia i zadał pytanie. -Mówić Pani Rock? Tatusiek, mówił, że trzeba używać zwrotów? grzecznościowych, jak z kimś się zaprzyjaźnię.- Nie główkował zbyt nad tym, bo to nie było dla niego aż tak ważne, ponieważ inne ważniejsze rzeczy zajmowały miejsce. Zabrał dłoń oraz dosunął się od niej na krok, tworząc taki mały dystans. Teraz postanowił opowiedzieć to co obiecał.
-Laboratorium... zrobić "BOOOOOM"!- Bardzo głośno zaznaczył ostatnie słowo, pokazując wielkość swoimi rękami ustawiając je na boki. -Wujek Toto, przyjść z jakimiś ludźmi w jednakowych ubraniach z czerwienią oraz czymś metalowym. Kazał byśmy z nimi poszli, a mnie zaczął nazywać "Tym".- Powtórzył to słowo tak samo, jak powiedział ten "zdrajca", czyli z wielką odrazą. Ale nie czuł w tym niczego złego, albo żeby to miało go urazić, dlatego nie zwracał na to większej uwagi. -Tatuś wsadził mnie do wózka, popchnął i powiedział "-Cofnąć się, albo zostaniemy tutaj wszyscy razem wysadzeni! Chcecie tego?! Chcecie?! Fabu! Żyj i mnie pomścij! Zniszcz Czerwoną!". Wtedy metalowe coś wystrzeliło i zraniło go w dłoń. Upadł. Ale udało mu się wcisnąć guzik, przez co było wielkie "BOOOM"! A mój wózek popchnęło i jechałem szybciej w ciemności jaskini.- Tutaj zaczął się rozglądać na boki. Wyglądało to jakby szukał kierunku z którego przyszedł. -Potem szedłem dwa dni ciągle prosto. Ale nie pamiętam skąd przybyłem.- Podrapał się po głowie i dodał do siebie. -Coś mi mówiło, że nic mnie nie czeka w laboratorium, kazało mi iść przed siebie, poznawać wszystko oraz ewoluować. Nie wiem co to jest dokładnie. Ale ciągle mi to coś pomagało, aż do teraz.-
Nic nie mówił przez chwilę. Ciągle się rozglądał do ookoła szukając drogi powrotnej. Ciągle się zatrzymywał i mówił do siebie. -Stamtąd przyszedłem? Chyba nie. Może z stamtąd?- Trwało to tyle aż nie zrobił obrócił się wokół siebie.
Przystanął zrezygnowany. Westchnął ciężko, jego ręce znowu opadły prawie do ziemi, popatrzył chwilę na ziemie i jakoś mu humor wrócił.
-Pani Rock, Opowiesz mi coś więcej ciekawego? Wszystko co mówisz jest ciekawe i chce wiedzieć wszystko. Nie wiedziałem, że woda działa na światło, przez co zmienia to kolor na biel. Opowiesz mi o Świetle? Może o słońcu? Albo o samych ludziach? O! Też o czerwonej armii! czym oni są? Bo Tatusiek chyba chciał bym ich zniszczył, ale jakoś nie czuje potrzeby ich atakować. Czy chcesz już sobie iść?- Znowu przybliżył się bardzo blisko do Kobiety, wyczekując odpowiedzi. Wygląda jakby zapomniał o samym sobie, że nie wie z czego jest stworzony. Jest tutaj dalej jak dziecko, które w mgnieniu oka może zapomnieć o krzywdach, jego troskach i może być znowu szczęśliwy oraz ciekawski wszystkiego.
avatar

Fabu

Liczba postów : 68

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Rock on Sro Lip 26, 2017 12:04 pm

- Kazali by Ci to robić... - westchnęła cicho Rock. Trudno było jej przyznać, że zdanie Fabu niekoniecznie mogło liczyć się dla naukowców. Nie po tym, co usłyszała. Czerwona Armia nie przejmowała się co mówią jej żołnierze, pracownicy, nie traciła czasu by interesować się tym co chcą i potrzebują zwykli mieszkańcy... A istota zrodzona tylko dla nich nie miałaby tego komfortu by móc odmówić przełożonym. Pogładziła łuskę na głowie, uśmiechając się nieznacznie, choć w prawdzie czuła, że gdzieś zbierają się łzy. To nie przez smutek czy żal, ale współczucie mieszało się z przejęciem. Cała sytuacja rysowała się coraz gorzej, a ona nie wiedziała co zrobić. Nie mogła zabrać Fabu do budynku Korporacji bo wzbudziłby panikę... Nie mogła go tutaj zostawić, bo coś jeszcze się stanie... Pozostała opcja by gdzieś się ukrył, ale podświadomie martwiła się o łuskowatego przyjaciela, który z taką niewinnością pytał o świat.
- Nie, nie trzeba. - pokręciła lekko głową. - Zwroty grzecznościowe używa się wobec osób obcych i starszych, wolałabym byś mówił mi albo Rock albo Aiko.
Kolejny słowotok sprawił, że kilka rzeczy się jednocześnie skomplikowało i uprościło. Jak to rozumieć..? Teraz pewnie nie znajdzie śladu laboratorium by móc dowiedzieć się czegoś o Fabu, ale jeśli doktor wysadził całą kryjówkę, to w tak zamkniętych pomieszczeniach nikt by nie przeżył. Mogli uznać, że eksperyment zginął wraz z resztą żołnierzy i naukowców pod gruzem jakiejś góry. Próby dokopania mogą zająć lata, więc w teorii, Fabu mógłby być bezpieczny uznany za zmarłego, acz... Tego nie mogła być pewna, to były tylko założenia. Możliwe, że jakaś informacja została przesłana do bazy Armii albo ktoś skojarzy na podstawie lokalizacji, że laboratorium było połączone z starą górniczą kopalnią - a wtedy zacznie się obława. Aiko zasłoniła palcem usta, zastanawiając się nad wszystkimi możliwościami i próbując dociec która jest najbardziej prawdopodobna... Serio, bycie myślicielem pomagało jej w życiu, ale teraz natłok brzęczenia pod czaszką rozpraszał ją, a dodatkowo zmartwienie nie pomagało w skupieniu. Westchnęła, unosząc wzrok na Fabu, który obracał się, przyglądając górom, wyraźnie stropiony. Poczekała aż podejdzie do niej po czym znów pogłaskała go po głowie, jak kota.
- Nic nie szkodzi. Ci ludzie pewnie mieli taki znaczek na ubraniach..? - narysowała patykiem symbol Armii Czerwonej Wstęgi i przypatrzyła się mu nieco krytycznie. Przeniosła cieplejszy wzrok na jaszczura - Fabu, obawiam się, że ani "wujek" ani "tatusiek" ani żadna z tych osób nie przeżyła. "Tatusiek" wysadził całe laboratorium. To było to "Booom" - eksplozja to taki wybuch, który niszczy wszystko i Ci którzy byli wtedy w laboratorium, zginęli. Trzymali Cię w tajemnicy chcąc byś za nich zemścił się na Armii, ale Toto powiedział im wszystko, dlatego był zdrajcą. Dlaczego to zrobił, nie wiem, ale przez niego pojawiło się tam tyle osób a doktor wysadził całe laboratorium, by Cię chronić. Gdyby tego nie zrobił, pewnie by Cię zabrali i... Mogli skrzywdzić. Robić na Tobie badania. Zmusić byś zabijał.
Trudno było jej mówić to co padało z jej ust, nawet jeśli dobierała słowa jak najostrożniej, chcąc przekazać wszystko co wie, ale dbając by informacje nie wywołały skrajnej reakcji... W tym przypadku to było trudniejsze. Obróciła w dłoniach patyk, przyglądając się rysunkom jakie naskrobała na wydeptanej ziemi.
- Nie, jeszcze zostanę. Opowiem Ci o różnych rzeczach, pewnie, że opowiem... Jednak najpierw o najważniejszym. - posmutniała wyraźnie, siadając na najbliższym kamieniu i końcówką patyka rysując coś na kształt domu. Obok narysowała cztery ludziki, dwa duże, trzeci mały, czwarty najmniejszy. Ściszyła wyraźnie głos - Armia Czerwonej Wstęgi zrobiła... Dużo złego Fabu. Nie dziwię się doktorom, którzy się Tobą zajmowali, że chcieli się zemścić. Widzisz, na świecie jest mnóstwo krain i państw, mają one wojska, które mają bronić ziemi i ludzi w czasie niebezpieczeństwa. Tylko, że ta Armia powstała sama z siebie, z celem podbicia świata i zaatakowała całą planetę. Pokonali wszystkie inne armie i ludzi, teraz oni rządzą... Wszystkim. Każą robić okropne rzeczy. Zabijają ludzi i tych, którzy się ich nie słuchają. Mnóstwo osób przez nich cierpi. Choć ciągle wszystkim mówią, że robią to dla naszego dobra, kłamią... Zniszczyli miasta i wioski. Wysadzili mój dom i zabili moich rodziców. - tu patyk zamazał rysunek domku i dwa większe ludziki. - Zabrali mojego brata i nie wiem gdzie jest ani czy jeszcze żyje. - głos zaczął jej drżeć nieznacznie, gdy zamazała trzecią postać przed sobą. Został tylko najmniejszy ludzik. - Jestem przez nich sama...
Z ramienia Fabu rozległo się głośne, oburzone miauknięcie. Rock uśmiechnęła się, wycierając wierzchem dłoni powieki, w których kącikach zaczęły gromadzić się łzy.
- Ah tak, jak mogłam zapomnieć. Mam Mruczkę. - podrapała kotkę za uchem, wsłuchując się w jej mruczenie. - Armia zrobiła wiele złego Fabu. Zniszczyli wiele rodzin, zabili mnóstwo ludzi i cały czas dopuszczają się naprawdę okrutnych rzeczy. Może doktor liczył, że będziesz w stanie ich powstrzymać. - głos Aiko zrobił się spokojniejszy, nie drżał, choć jeszcze krył w sobie cień smutku.

_________________
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Fabu on Sro Lip 26, 2017 1:41 pm

"Kazali by Ci to zrobić". To były słowa których na początku nie rozumiał, ale przypomniał sobie jedną sytuację. Toto musiał przeprowadzić jakieś "badania". Ale wtedy Jaszczur był zajęty budową z klocków wieży. Kazał mu, że ma usiąść na jednym prześle. Nie posłuchał. Zdenerwowany Naukowiec zaczął krzyczeć i nawet krzyczeć. A w krzykach było "Jak ci każe, to masz to zrobić. Niedorozwoju!". Idąc tą droga dedukcji, zrozumiał już co może mniej więcej znaczyć rozkazać. Uzyć siły, by ktoś zrobił, jak druga osoba chce. Już wie, że to może być nie przyjemne i nie chce, by nikt mu TAK nie rozkazywał.
-No to będę nazywał Cię Rock. Brzmi fajnie! Tak jak FAAAA-BUUUUU!- Można było usłyszeć, że jest ucieszony. Chyba jego emocje coraz bardziej się rozwijały. A przez to, że spotkał tą osobę jest coraz bardziej naprowadzany na drogę dobra. Najstraszniejsze by było, gdyby spotkał kogoś złego do szpiku kości i mu wpoił zło. Możliwe, że by był taką samą plagą jak armia, a w najgorszym przypadku jeszcze gorszą.
Aiko narysowała jakiś obrazek na ziemi. I chciała się dowiedzieć, czy ci ludzie, którzy przybyli z wujkiem takie mieli. -Tak, mieli takie czerwone.- Odpowiedział bez zastanowienia. Zapamiętał każdego z nich. Całe ich ubranie, jak się zachowywali i tym podobne. Dlatego od razu to powiedział, bo był w stu procentach pewien, że mieli ten znaczek. Nastepnie wysłuchał wszystkiego co opowiedziała dziewczyna. Jakoś to nim nie wstrząsnęło. Może dlatego, że ledwo tydzień razem spędzili. Nie przywiązał się aż tak szybko, by stworzyć więź "Ojca i Syna". Ale może to dlatego, bo mieli co do niego plany, by zabił ich wrogów. Wyczuł, że miał co do niego jakieś plany, które by musiał wykonywać wbrew jego woli, przez co "Tatusiek", nie stał się dla niego aż tak ważną osobą.
-Rozumiem. Dlatego ruszyłem w drogę. Bo czułem, że nic mnie już nie czeka w tamtym laboratorium. Czym jest to uczucie? Ze czasami wiem, zeby gdzieś nie iść? Nie rozumiem co to może być.- Dobre pytanie, może jego nowa znajoma będzie potrafiła na nie odpowiedzieć. Czasami warto wiedzieć czym jest to "coś", co trzyma daną osobę przy życiu.
-Czym jest zabijanie? Bo słyszałem wiele razy, ale nie rozumiem tego za bardzo.- Zadał szybko pytanie, kiedy usłyszał "... Zmusic by zabijać". Wiedział co mniej więcej znaczy Zmusić, ale co zabijać nie był do końca pewien i wolał by ktoś mu to dokładniej wyjaśnił.
Nagle, Rock posmutniała. Można było to zobaczyć oraz wyczuć. Fabu, odrazu to zauważył i trochę się tym przejął. Nie wiedząc czemu. Czyżby Rock, osoba która pierwsza ukazała mu prawdziwą troskę, miała zadatki do zostania kimś więcej, niż zwyczajna osoba którą spotkał na szlaku?
Teraz narysowała domek i cztery osoby. Z zainteresowaniem Stwór wpatrywał się w obrazek, zastanawiając się o co tutaj chodzi. Czyżby chciała opowiedzieć coś nowego? Spojrzał na nią i wyczekiwał. To co zaczęło opowiadać było smutne. Ona była bardzo smutna. Smocze stworzenie spojrzało na nią ze współczuciem. Znowu położyło na jej głowie dłoń i słuchał dalej, co miała do powiedzenia.
-Nie wiem dlaczego, ale zrobiło mi się smutno...- Rzucił pod koniec. Pogłaskał ją po głowie i kontynuował. -Kiedy ty zrobiłaś się smutna, to mi się zrobiło smutno. Nie chce byś była smutna. Jesteś jedną z pierwszych osób, która ze mną rozmawia oraz odpowiada na wszystkie moje pytania, jak Tatusiek. Nie rozumiem tego, ale czuje się przy tobie lepiej, jakbyś była Przyjaciel?- Zabrał dłoń z jej głowy i spojrzał na Mruczkę. Zbliżył do niej dwa palce i spróbował ją pogłaskać, uważając by nie zrobić jej krzywdy swymi pazurami.
-FAAAA-BUUU! też był samotny przez dwa dni, dopóki cie nie spotkałem. Nikt nigdy nie jest sam, na zawsze. Każdy będzie miał kogoś przy sobie. Każdy będzie szczęśliwy.- Pewna mądrość wyszła z jego ust, ale nie był świadomy, że to ma jakiś sens. Po prostu mówił to co mu przyszło na język.
-Twój Braciszek?- Nie wiedział co to może oznaczać, ale pewnie są jakoś spokrewnieni ze sobą. -Żyje. Jeżeli go zabrali to żyje. Nie wiem dlaczego, ale czuje, że żyje. Mogę pójść do tej czerwonej armii po twojego Brata. Chcesz? Jestem silny i mogę "ewoluować".-
avatar

Fabu

Liczba postów : 68

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Rock on Sro Lip 26, 2017 2:57 pm

- Myślę, że to instynkt. - zastanowiła się Rock. Instynkt? Skąd to może mieć, ze strony zielonego demona czy kosmicznej jaszczurki..? W każdym razie Fabu musiał mieć coś w rodzaju instynktu samozachowawczego, nawet jeśli przyćmiewała go momentami jego ciekawość. - To takie wrażenie w środku Ciebie, które każe Ci robić różne rzeczy. Coś jak głos, albo raczej, poczucie, że musisz postąpić tak a nie inaczej. To dobra rzecz, pomaga w życiu.
Jej instynkt nie był tak ostry i wyczulony, ale dalej działał. Mówił jej, że jeśli będzie za bardzo się denerwować albo szaleć, to nawet inhalator ukryty wewnątrz kombinezonu jej nie pomoże. Będąc w Korporacji Aiko nie mogła liczyć na tak dobrą opiekę medyczną, lecz gdy czuła się gorzej, zawsze pozwalano jej odpocząć - choć tyle. Poniekąd czuła nić porozumienia z Fabu - dwa niedorozwoje. On taki powstał, ona taka się urodziła... Różnica była tylko taka, że stwór wyglądał inaczej od innych i być może inaczej od zamierzonego efektu jaki przewidywał projekt ukradziony Gero... Za to organy i układy wewnętrzne dziewczyny nie działały tak sprawnie... Z zamyślenia wyrwał ją dotyk. To było dość niespodziewane, poczuć smoczą łapę na swojej głowie i rozczochranych włosach. Nie wiedziała jak zareagować i dopiero po chwili Aiko zrozumiała, że Fabu naśladuje jej gest i próbuje ją pogłaskać i pocieszyć. Nie odsunęła głowy, lekko przymykając oczy i biorąc głęboki oddech. Szczerze, to była wdzięczna za taki drobny przejaw współczucia.
Pora sięgnąć po najtrudniejszy temat.
- Zabić... Każda istota żyje. Ty. Ja, Mruczka, ludzie których widzieliśmy w wiosce. Zwierzęta i rośliny. Oddychasz, czujesz jak serce Ci bije - to znaczy, że żyjesz. - położyła dłoń na łusce, nieco niepewna czy wyczuje jakiekolwiek bicie pod twardą zbroją, ale pod palcami pojawiło się charakterystyczne wrażenie. Kiwnęła głową. - Jednak "zabić" kogoś, oznacza pozbawić go życia celowo. Ktoś zrani Cię bardzo mocno, tak, że serce przestaje bić, z ust nie wychodzi oddech. Nie mówi, nie porusza się, jej ciało robi się zimne. Taka osoba... Zginęła. Odeszła i już nigdy, przenigdy nie wróci. Już jej nie spotkasz ani z nią nie nie porozmawiasz. To dawno temu spotkało moich rodziców i teraz osoby z laboratorium, które znałeś.
Wyjaśnianie śmierci, życia i zabijania było o tyle kłopotliwe, że choć Fabu miał ciekawość dziecka, to był bardziej zaawansowany intelektualnie. Nie wiedziała jak przyjmie tą wiadomość. Mogła mieć tylko nadzieje, że najdzie go odpowiednia refleksja, że "zabijanie" jest be... Acz z takim podejściem by nie zaszedł daleko. Powiedzmy sobie szczerze - w tym świecie panuje zasada "ja albo oni" i trzeba sobie pobrudzić dłonie. Nie, żeby dziewczyna czegoś takiego doświadczyła... Ale wystarczająco się nasłuchała o tym co się dzieje na świecie.
- Fabu, niektórzy mogą próbować Cię skrzywdzić albo zabić. I choć jest to złe, jeśli nie będziesz miał wyboru, nie będą słuchać tłumaczeń i będziesz się bronił... Może się zdarzyć, że by przetrwać, będzieś musiał coś takiego zrobić. - powiedziała bardzo cicho. - Może i Twój instynkt będzie Ci to podpowiadał.
Zamilkła na dłuższy moment, po czym uśmiechnęła się, słysząc jak łuskowaty stara się ją ciut nieskładnie, ale szczerze pocieszyć.
- Tak, jesteś moim przyjacielem. Też nie chcę byś był smutny. - Rock pogłaskała Fabu po łuskowatej dłoni. Dwa dni był sam... A ona odkąd skończyła osiem. Zaraz, teraz ma coś około siedemnastu... Nie świętowała urodzin i ta data jakoś zamazała się w pamięci, ale ponad dziewięć lat już Armia rządzi, przynajmniej w tej części świata. Wtedy straciła rodzinę, przyjaciół, została rzucona do jakiejś ochronki i przerzucana z miejsca na miejsce jak worek kartofli. Szczęśliwie w Korporacji powodziło się jej w miarę spokojnie - choć żołnierze potrafili uprzykrzać życie, miała schronienie, zapewnione wyżywienie i względny spokój. Za to teraz... Znalazła pierwszego "przyjaciela", jeśli tak mogła Fabu nazywać - który był tajnym, zbiegłym eksperymentem najgroźniejszego naukowca Armii Czerwonej Wstęgi. Cudnie.
- Co? Nie, nie rób tego. - Rock powstrzymała Fabu gestem, jakby bojąc się, że zaraz ruszy truchtem w stronę bazy Armii krzycząc i wymachując cienkimi ramionkami - Wierzę, że jesteś silny, ale oni są... O wiele silniejsi i niebezpieczni. I jest ich bardzo dużo. Nie chcę by stała Ci się krzywda, nie powinno się z nimi zadzierać. Są osoby, które wspólnie walczą przeciwko Armii by wszystkim pomóc, ale nie wiem gdzie są - ich jest wielu. Sam jeden, boję się, że coś by Ci się stało. Nie martw się, jeśli... Jeśli on żyje, to kiedyś na pewno go spotkam.

_________________
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Sro Lip 26, 2017 10:09 pm

MG

W chwili, gdy Fabu i Rock ucinali sobie pogawędkę, w wiosce rozległy się krzyki. Coś się zaczynało dziać. Strażnik, który wcześniej skołowany był pojawieniem się Fabu, podbiegł do rozmawiającej dwójki i wykrzyczał im prawie prosto w twarz, że mają uciekać. I to czym prędzej.
- Szybko! Uciekajcie! Nadlatują helikoptery Armii Czerwonej Wstęgi! Musieli znaleźć naszą wioskę! Jeśli się nie pośpieszymy, to zginą niewinni ludzie! - gestykulował nerwowo rękami, w których trzymał swój karabin. Na jego twarzy widać było przerażenie i zagubienie. Nie wiedział co robić. Instynkt podpowiadał mu, żeby uciekać, jednakże jego praca i chęć pomocy innym twierdziła, by zostać i walczyć. Fabu był ogromny, więc nie potrzebował broni. Rock zaś dostała od strażnika pistolet 9mm Smith&Wesson 1911 z pełnym magazynkiem.
- Trzymaj! Może dzięki temu przeżyjesz! - zaraz po tym, wrócił do wioski, by ocalić swoich ludzi.

Po chwili na niebie pojawiły się dwa helikoptery. Zatrzymały się tuż nad wioską. Zwisały z nich specjalne linki, z których spuszczali się żołnierze uzbrojeni w karabiny maszynowe. Z każdego jednego helikoptera wyłoniło po 5 żołnierzy, a razem była ich dziesiątka, nie licząc pilotów.
W wiosce zapanował chaos, a ludzie uciekali we wszystkie strony, tratując swoich sąsiadów i nie bacząc na nic.
Padły pierwsze strzały. Znajomy strażnik był martwy, leżąc w powiększającej się kropki krwi. Jego ciało zostało stratowane przez uciekających ludzi, którzy kierowali się w stronę Rock i Fabu. Za nimi podążało pięcioro żołnierzy RR, strzelając im w plecy. Druga piątka obrała za cel pozostałą część wioski.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Rock on Czw Lip 27, 2017 1:08 pm

Na tej łagodnej łączce było spokojnie... Za spokojnie, tylko odgłosy natury, wietrzyk i ptaki wijące sobie gniazda w koronach drzew. Mogli tak siedzieć godzinami, rozmawiając i wyjaśniając sobie różne rzeczy, gdyby ktoś nie uznał za stosowne przerwać tej sielanki. Nic nie może trwać wiecznie. Rock uniosła głowę czujnie, gdy z zamyślenia wyrwał ją odgłos krzątaniny. Po chwili dołączył do tego krzyk i jakby przeczuwając najgorsze, Mruczka wygięła grzbiet i syknęła, strosząc futro. Dziewczyna wyciągnęła ku niej rękę i kotka dała susa, chowając się w jej kombinezonie, sama wstała, czujna i zaniepokojona. Nie musiała mówić, że dzieje się coś niedobrego - jeśli Fabu posiadał ów instynkt o którym mówił, ten powinien krzyczeć mu już w głowie "niebezpieczeństwo". Aiko czuła to samo, włoski stanęły jej dęba na karku. W ciągu tych wszystkich lat była wyczulona na nadchodzące kłopoty.
I rzeczywiście. Gdy strażnik podbiegł do nich z paniką na twarzy, poczuła dobrze znany skurcz w żołądku. Do tego Armia Czerwonej Wstęgi... Tutaj? Rock miała przepustkę z Kapsuły, ale czy to liczyłoby się w tej sytuacji, jakoś nie chciała sprawdzać. Naprawdę nie chciała widzieć tej samej masakry co wtedy, gdy miała osiem lat. Podniosła broń jaką dostała od mężczyzny na wysokość oczu. Wiedziała jak się nią posługiwać, to chyba przerażało ją najbardziej... W Korporacji dbali by mechanicy w każdej chwili byli gotowi na front, nawet jeśli nie mieli zbyt wiele naprawiać, a niszczyć. Obróciła w palcach pistolet. Nie była już małą dziewczynką. Minęło prawie dziesięć lat i choć czuła, że nogi ma miękkie ze strachu, to musiała coś zrobić... Pytanie tylko, czy będzie w stanie pokonać własną słabość i zwycięży rozsądek, każąc uciekać i szukać schronienia?
- Fabu... Armia Czerwonej Wstęgi jest uzbrojona i bardzo niebezpieczna. - Rock spojrzała na przyjaciela z powagą, smutkiem i strachem, który zatlił się w jej niebieskich oczach. - Będą chcieli zabić wszystkich mieszkańców, a jeśli zobaczą i nas, to zabiją Ciebie, Mruczkę i mnie. Boję się. - przyznała nagle, czując jak oddychanie staje się coraz trudniejszym zadaniem. Gdzieś we wewnętrznej kieszeni tkwił jej inhalator, ale nie ma takiej tabletki, która pomogłaby na strach. Nie czas na to, gdy na niebie pojawiły się helikoptery ze znakiem Armii. Rock rozejrzała się w panice, po czym złapała swój skuter - między kamieniami jest sporo miejsca. Górzysty teren był trudny do przeczesania, więc nie znajdą go tak od razu, a na niewielkiej łączce był dobrze widoczny. Butem starła rysunki na ziemi i zwróciła wzrok na Fabu. - Albo my albo oni. Jeśli to prawda i jesteś "silny", to możesz walczyć i ich pokonać, tylko błagam... Bądź ostrożny!
Rock wpatrywała się w gromadę, która jak spłoszone zwierzęta pędziła w ich stronę, poganiana strzałami. W wiosce panował chaos, przeraźliwe, pełne bólu i strachu krzyki rozdzierały powietrze. Pięciu żołnierzy za mieszkańcami. Aiko wzięła głęboki wdech, wyciszając uczucia i przestawiając się na tryb logicznego myślenia. Pięć karabinów w dłoniach. Sądząc po ilości strzałów, być może jedną trzecią magazynków już opróżnili. Miała szczerą nadzieję, że w tej panice i hałasie nie zauważą, że osoby trzecie się na nich namierzają... Bowiem Rock spojrzała uważnie na Fabu, unosząc palec wyżej. Wpatrywała się w niego, sumienie szeptało jej, że będzie mieć jaszczura na sumieniu, ale rozsądek mówił, że przecież do tego został stworzony. Nie zrywając kontaktu wzrokowego powiedziała:
- Smash.
Powinien wiedzieć co ma robić. Sama dziewczyna zaś wepchnęła skuter między kamienie i zaskakując nawet siebie, wspięła się wyżej między głazy. Jeden, drugi, po chwili znalazła się z dwa metry nad ziemią, za zwalistym, szarym granitem. Odgarnęła włosy, nakładając gogle na oczy i schowała się za skałami, kryjąc się z bronią w dłoni. Jeden krótki oddech, nie pozwalać by krzyki ją rozproszyły... Pora zabawić się w snajpera, przeszło jej przez głowę, gdy odbezpieczała broń. Przełknęła szybko ślinę i wyjrzała z kryjówki, celując w najbliższą sylwetkę w mundurze. Nogi miała miękkie, ale dłonie się jej nie trzęsły - lata praktyki nad obwodami, gdzie jeden ruch może wszystko zniszczyć. Tu było podobnie, ale Rock... Nie mogła pozwolić sobie na błąd. Wymierzyła, palec nacisnął pewnie na spust.
A mama mówiła, że broń nie jest dla dziewczyn.

_________________
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Fabu on Pią Lip 28, 2017 9:39 am

-Instynkt?- Powtórzył na głos zaciekawiony, tym o czym opowiadała dziewczyna. Nigdy, no przez te jego prawie półtora tygodnia, nie wiedział czym jest to uczucie, które mu towarzyszyło od początku tej wędrówki, a teraz już wie dokładniej. "Instynkt", przeczucie, którego będzie się prawie ciągle teraz słuchał. To może być jego Tarcza oraz Broń. Będzie musiał się nauczyć z niego korzystać.
~Nie wiem dlaczego, ale czuje, że jesteśmy jakoś podobni.~ To jego pierwsza rzecz, którą powiedział do siebie w umyśle. Kiedy tylko patrzył na dziewczynę. Nie wiedział też dlaczego doszedł do takiego wniosku. Wygląda normalnie, jak na człowieka, więc skąd te wnioski? Nie wiedział, ale może coś czuł. Instynkt? Może, ale lepiej nie zrzucać na niego całą robotę w tej chwili.
I teraz ruszył w ruch najgorszy temat. Aiko, zaczęła tłumaczyć łuskowatemu stworzeniu oco chodzi z tym zabić, ale najpierw trzeba było powiedzieć coś o życiu. Jak zaczarowany słuchał jej, ale nic więcej nie robił. Czuł w jej głosie, że to bardzo dla niej ciężki temat. Najpewniej wróciły do niej w pewnym sensie wspomnienia. Bo co, jak co, ale straciła rodziców, zostali "zabici", więc żeby wyjaśnić stworzeniu to znaczenie musiała znowu do tego wrócić.
-Nie chce, by zabijali. Każdy ma prawo żyć, nie powinno się tego odbierać.- Spojrzał w niebo oraz przyłożył swą dłoń do piersi, a dokładniej do miejsca które wskazała Kobieta.
-Jak nie będę miał wyjścia, to będę musiał "zabić"?- Odpowiedział dość skołowany. Nie wiedział dlaczego by miał to zrobić. Przechylił głowę na bok, jak jakiś szczeniak i powiedział, jak gdyby nigdy nic. -Nie chce tego zrobić. Wyjaśniłaś mi co to jest "zabić", wyczułem w twoim głosie, że to było trudne?- Położył palec na pysku, jakby się zastanawiał, czy to było dobre słowo, ale po chwili dał sobie spokój. -Nie będę tego robić, każdy ma prawo by żyć. Ja, Ty, Mruczek, Ludzie których wiedzieliśmy we wiosce.-
Spojrzał na swoją Pierwszą Przyjaciółkę lekko zdziwiony. Zrobiła taki gest rękoma, jakby nie chciała, żeby gdzieś szedł, a zareagowała tak kiedy powiedział, że pójdzie po jej Brata. Nie rozumiał dlaczego chciała go powstrzymać. Przecież chyba "tęskniła" za nim. Ale po chwili usłyszał chyba dlaczego ma tego nie robić. Ludzie w tej "Czerwonej Armii", sa bardzo silni. Możliwe, że nawet silniejsi od Fabu. On tylko podniósł swoją cieniutką łapkę na wysokość jego oczu i powiedział do siebie. -Są silni. FAAAA-BUUUU! też może być silniejszy. Jak będę dużo silniejszy to tam ruszę. Oraz znajdę tych ludzi o których mówiłaś, że walczą przeciwko Armii.- Znowu spróbował się uśmiechnąć, no raczej zaczął suszyć swe ostre zębiska.

Nagle rozległy się krzyki, które dochodziły z wioski w której przed chwilą byli. Oczywiście ich głowy zwróciły się w tamtym kierunku. Aiko, może wiedziała co to może oznaczać, ale Potwór nic, a nic. Zainteresowało go co to może oznaczać, ale czuł w kościach, że to może być coś strasznego. Za drzew wybiegł Strażnik. Po jego twarzy można było zobaczyć, że jest czymś cholernie wystraszony. Wykrzyczał, że mają uciekać bo jest tutaj Armia czerwonego wstęgi. Przez ułamek sekundy przypomniał sobie słowa jego nowej znajomej o tej armii oraz obrazy, uzbrojonych ludzi, którzy wbiegli do laboratorium. Wręczył coś Kobiecie i ruszył w stronę wioski. Stworzenie spojrzało się na tą rzecz i po chwili zrozumiało, że to może być to samo co widział u żołnierzy w laboratorium, tylko mniejsza wersja.
Nad mieściną pojawiły się helikoptery. Dla Fabu, to były latające metalowe patki na początku, ale z nich zaczęli spuszczać mężczyźni. Pięciu Chłopa z jednego, a drugie tyle z drugie. -Co to jest?- Wyrwało mu się pytanie, kiedy tylko zobaczył te maszyny na niebie. Nie doczekał się odpowiedzi, tylko usłyszał, że ludzie którzy tutaj przybyli będą chcieli zabić wszystkich. -Nie, nie chce tego. Nie pozwolę na to, by zabili Ciebie, Mruczka, Mnie i innych.- Stwierdził z głosem pełnym determinacji.
Zaczęły się jeszcze większe krzyki oraz strzały. Strażnik, który z nimi rozmawiał już został pozbawiony "życia". A ludzie zaczęli przez niego uciekać. Widząc to stworzenie wyciągnęło się w tamtą stronę, jak do biegu. Jego wszystkie mięśnie się naprężyły. Nie wiadomo dlaczego, ale na jego łusce można było zobaczyć żyły, które wyskoczyły przez to naprężenie mięśni. Wziął głęboki wdech i ryknął głośno.
-AGHHHHHHHHHHHHHHHRI ruszył do biegu. W stronę tłumu, a dokładniej piątku żołnierzy, którzy gonili za biednymi mieszkańcami. Może to na początku wydawać się straszne. Z jednej strony armia na nich biegnie, a z drugiej potwór. Nie pomyślał, że to może ich wystraszyć, ale pomyślał jak ich ominąć i dostać się do swoich przeciwników. Postanowił wznieść się za pomocą techniki latania, nad ich głowy i ciągle z rozpędem zmierzać w stronę żołnierzy.
-FAAAA-BUUUU! Kazać wam odejść! Armio!- Znowu krzyknął, kiedy leciał nad głowami mieszkańców. Wystawił rękę w stronę grupki pięciu żołnierzy , zaczął skupiać energię w niej i wystrzeliwuje "Ki Blasta" w stronę ich nóg. Nie zamierza ich zabić, no nie chce ich zabić. Więc miejmy nadzieje, że ten wystrzał w ich nogi nie pozbawi ich zycia. Następnie, dalej lecąc w ich stronę zamierza się do nich zbliżyć i pozbawić ich przytomności. Uderzając zamkniętą pięścią w brzuchy, albo otwartą dłonia w karki.
Nie wiedział dlaczego taki plan mu się pojawił w głowie, nie wiedział tez dlaczego on lata oraz strzela czymś z ręki. Ale nie myślał o tym zupełnie. Po prostu skupił się, by ich ogłuszyć, chcąc przerwać tą rzeź.
avatar

Fabu

Liczba postów : 68

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Ichiro on Pią Lip 28, 2017 6:07 pm

Można powiedzieć, że Jirbo niezbyt obchodziło życie kobiety, ale ciekawość świata, którą zawdzięcza też swojej lekkiej naiwności i młodego wieku, poprowadziła go w to miejsce. Kiedy zobaczył, że dwóch facetów celuje do niej pistoletem, co jest skutkiem zlecenia, jakie dostali, od razu ruszył na pełnej prędkości w ich stronę. Miał pojawić się za nimi, możliwie jak najmniej spostrzeżony i skręcić szybko kark temu z pistoletem, aby po chwili potraktować drugiego potężnym i szybkim lewym podbródkowym, będąc gotowym na ewentualne uniki czy obronę...
avatar

Ichiro

Liczba postów : 15

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Sob Lip 29, 2017 8:33 pm

MG

-AGHHHHHHHHHHHHHHHR!! - rozległo się przeraźliwe ryczenie. Fabu rozpoczął swoją szarżę! Ludzie widzący jak biegnie w ich stronę bestia, zamarli w jeszcze większym przerażeniu, nie wiedząc co mają ze sobą zrobić. Za nimi ciągle znajdowali się żołnierze, strzelając na ich szczęście nieskutecznie.
Fabu wybił się do góry, przelatując nad mieszkańcami wioski i wystrzelił Ki Blasta w stronę atakujących wojaków. Energia spadła tuż przed ich nogami, albowiem widząc jak w ich stronę nadlatuje czerwony smok momentalnie się zatrzymali. Nastapił wybuch, który utworzył krater w ziemi. Żołnierze stracili równowagę, prawie upadając na ziemię. 
Smok brnał dalej, zdejmując jednego z przeciwników uderzeniem w brzuch. Niby nie chciał uderzyć go mocno, jednakże nie przewidział, że wrogowie będą dość... delikatni. Uderzony w bebechy mężczyzna splunął krwią na rękę potwora. Ten mimo to nie zatrzymał się i pozbawił kolejnego przytomność uderzeniem w kark. Trzeci i czwarty również stracili przytomność, padając zaraz pod nogami bohaterskiego bioandroida. Coś jednak nie grało...
- Nie ruszaj się, poczwaro! - wrzasnął jeden z pozostałych żołnierzy, który korzystając z faktu, że Fabu zajęty był jego kolegami, prześlizgnął się obok, stanął za nim i wycelował w niego swoim karabinem.
- Zdych-aaaarhg!!! - przerwał mu głośny wystrzał, którego dźwięk dochodził z miejsca, z którego ruszył swą szarżą Fabu. Zadarł się wniebogłosy czując ogromny, przeszywający ból. Ramię mężczyzny zostało przebite na wylot, co poskutkowało pryśnięciem krwi. Nie był w stanie utrzymać karabinu, który spadł na ziemię. To była Rock, która wykorzystując swoje celne oko, była w stanie zdjąć jednego z nieprzyjaciół. 
To jednak nie był koniec. Z wioski wyłoniła się kolejna piątka żołnierzy. Jeden z nich trzymał RPG. Kucał na kolanie i celował w Fabu. Od strzału dzieliły go sekundy.
- Wykończ skurczybyka. - powiedział spokojnie dowódca oddziału, celując w stronę smoka swoim karabinem. Po chwili rakieta wystrzeliła, mknąc prosto w Fabu!
_____
Fabu, odejmij sobie Ki za Ki Blasta. Rock, zużyłaś jeden nabój.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Rock on Sob Lip 29, 2017 9:44 pm

Dopiero w tej chwili Rock zdała sobie sprawę, z kim miała przez ten czas do czynienia. Nie tylko z przyjaznym i dociekliwym jaszczurem, ale też z istotą zdolną do walki. Prawdziwej walki. Sama nigdy nie była świadkiem czegoś takiego, no, może oprócz tych wszystkich opowieści i nagrań jakie czasem puszczano obowiązkowo w Korporacji. Wtedy z obrzydzeniem i bólem w sercu wpatrywała się w ekran, teraz... Była wdzięczna, że jej przyjaciel sobie radzi. Jej myśli, że jednym ruchem łapy Fabu mógłby ją powalić, znalazły uzasadnienie w jego czynach. Do tego, co on zrobił..? Wystrzelił... Czymś? Pociskiem, który zrobił krater w ziemi... Nie miał przecież broni, jego całe ciało pokrywała łuska, no i ten gest przypominał jej to gdy kiedyś nieświadomie zniszczyła aparaturę w garażu. Nie pamiętała wtedy jak to się stało, ale coś chyba wystrzeliło z jej dłoni. Mniejsza o to. Fabu naprawdę i nieodwołalnie został stworzony do siania zniszczenia. Jego ruchy, choć na pierwszy rzut oka nieporadne, gdy miotał się jak oszalała bestia wrzucona w wir walki... Miały swoją zasadę. Trafił żołnierza w brzuch, innego mężczyznę w kark, jakby podświadomie wiedział w co i jak musi uderzyć by kogoś unieszkodliwić. Instynkt..? Instynkt.
Jej strzał trafił w cel, ratując przyjaciela przed karabinem. Dziewczyna nie miała jednak czasu westchnąć z ulgą i świętować, że pokonali ów piątkę, bo już od strony wioski nadchodziły posiłki. Kolejni żołnierze... Rock zmrużyła oczy, zamierzając zmienić pozycję i dopiero błysk słońca na broni ukazał kształt tego, co przytargał ze sobą jeden z wrogów. Zaklęła w myślach. Granatnik Armii! Robiło się coraz paskudniej, Mruczka wyczuwając jej zaniepokojenie miauknęła, wychylając łebek z kombinezonu. Obie ujrzały jak żołnierz kucnął i w jednej chwili odpalił broń. Aiko mogła się tylko modlić, by Fabu wykorzystując swój refleks odskoczył i uniknął starcia z rakietą, ewentualnie jego twarde łuski wytrwają coś takiego... Bogowie. Niezależnie od tego co się stanie z tą rakietą, nie zamierzała pozwolić im wystrzelić następną. Palce Rock były jak kamień, nieruchome, nie drżały, zaciskała je pewnie na pistolecie. Celowała w dłonie i ramiona żołnierza z RPG, by nie mógł już w żadnym wypadku wystrzelić w jej przyjaciela albo mieszkańców wioski. Ci biedni ludzie uciekający w popłochu tworzyli swego rodzaju zasłonę dymną - uwaga żołnierzy była mniej lub bardziej rozproszona... No i ich spojrzenia przyciągał Fabu.
- Poradzisz sobie. - szepnęła Rock. - Wiem, że tak.

_________________
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Fabu on Sob Lip 29, 2017 11:36 pm

Ludzie byli wystraszeni szarżującym na nich Smokiem. Kto by się dziwił. Nieznane im stworzenie, które nie wygląda przyjaźnie przy pierwszym spotkaniu, biegnie w ich stronę. Jego oraz pięciu żołnierzy można porównać do ciężarówek, które pędzą w ludzi z ogromną prędkością. Zabójcze spotkanie.
Sprawnie wzniósł się nad ziemie oraz głowy przerażonych cywili, po czym wypuścił pocisk Ki w stronę przeciwników. Na całe szczęście zatrzymali się, przez co twór z ręki potwora w nich nie trafił, bo jeżeli by trafił to niechciana śmierć murowana, a tego nie chce. Dotarł do pierwszej ofiary, uderzył w brzuch i zobaczył coś czego się nie spodziewał. Ludzie są słabi. Rasa ludzka jest słaba. Jedno uderzenie, zgiął się w pół i wypluł krew. Na to nie zwrócił zbytnio uwagi, ze zrobił mu aż taką krzywdę. Po prostu szedł za ciosem. Trafił drugiego, trzeciego, a następnie czwartego napastnika. Próbował oczywiście ich nie zabijać i najwyraźniej dobrze mu to szło. Wszyscy padali pod jego ciosami, no prawie wszyscy. Jedna wisienka na torcie się ostała. Jeszcze przytomny żołnierz wycelował w Fabu i rzucił, że ma się nie ruszać. Nie wiedząc czemu zatrzymał się, tak jak mu kazano. Może to przez to, że jego ciało nie wyczuwało zagrożenia od strony tego człowieka. Poczuło się dużo pewniej, czując tą ogromną różnicę w sile.
-Huh?- Wydał z siebie odgłos zdziwienia, kiedy tylko ostatni z pierwszej piątki został postrzelony w ramię. Został przez kogoś unieszkodliwionego. Tylko przez kogo? Spojrzał w stronę z której dobiegł ten dziwny dźwięk. Odrazu zobaczył jego Przyjaciółkę, która trzymała w dłoniach to dziwne narzędzie od strażnika. Trochę to go ucieszyło, że jego Pierwszy Przyjaciel mu tak pomaga. To może się rozwinąć w bardzo dobrą przyjaźń dla stworzenia.
Nagle z wioski wyłoniła się kolejna piątka przeciwników. To ładne pokonanie pierwszej grupki było zbyt piękne. Musiały dotrzeć posiłki.
-Poddajcie się.- Powiedział do nich, nie chcąc dalej walczyć. Miał nadzieje, ze nie będą już atakowali i się wycofają, jak zobaczą ich towarzyszy na ziemi. Jeden z kolejnej piątki, miał dziwne urządzenie? które wyróżniało się od ich typowego uzbrojenia, które już widział. Kucnął i wycelował w niego. Kiedy tylko to zobaczył, że to COŚ jest w niego wymierzane to poczuł, że to może być coś strasznego.
Został wydany rozkaz i po chwili, z tego urządzenia wystrzeliła Rakieta. Instynktownie ze strachem w sercu wyciągnął w stronę rakiety dłoń. Skupił energię i wystrzelił aż dwa pociski [Ki Blast] w jej stronę. Nie wiedział co to jest, ale coś mu podpowiadało, że trzeba to zestrzelić zanim dotrze do niego oraz ludzi, którzy leżą dosłownie obok niego. Po wystrzeleniu pocisków w rakietę postanowił znowu zaszarżować, ale tym razem na kolejną partię wrogów. Zrozumiał, że się nie poddadzą tak łatwo, wiec trzeba zrobić z nimi to samo co z resztą. Obezwładnić. Podbiega do przeciwników i wykonuje takie same uderzenia w brzuchy oraz karki.
-Przestać atakować! Nie można tak robić! Możecie zabić swoich przyjaciół! Poddajcie się i wracajcie do domów!-
avatar

Fabu

Liczba postów : 68

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Pon Lip 31, 2017 11:23 am

MG

Pocisk mknął w Fabu, zostawiając za sobą czarny, gęsty dym. Ten, który nacisnął za spust wydawał się być z siebie zadowolony. Prawdopodobnie cieszył się na myśl o awansie, jednakże... Fabu wyciągnął rękę przed siebie i posłał w stronę rakiety dwa Ki Blasty. Jeden z nich trafił prosto w czubek śmiercionośnego pocisku, sprawiając, że eksplodował. Energia smoka spotęgowała ten wybuch, a ten drugi Ki Blast wcale nie pomagał, tworząc pomiędzy żołnierzami a Fabu jeszcze większy chaos. Widoczność była zerowa, a ciemna chmura nie zamierzała po prostu zniknąć. Potwór ruszył ponownie na przeciwników. Ci w momencie wybuchu, wiedzieli, że rakieta nie dosięgła swego celu i zaczęli strzelać na oślep. Na szczęście mężczyzna z RPG został postrzelony w rękę, dzięki sokolemu oku Rock. Wystrzeliła swój pocisk na chwilę po starcie RPG. Nikt nie zwrócił jednak na to uwagi, ponieważ kilka sekund po tym zdarzeniu nastąpił wybuch spowodowany połączeniem energii Ki Fabu z bombową rakietą.
Wracając jednak do meritum... Smok przebił się przez gęstą chmurę, przyjmując na siebie kilka pocisków. Odbijały się od jego twardych łusek. Kiedy już wyskoczył z chmury, oczom jego ukazała się piątką żołnierzy, z których tylko jeden nie strzelał do niego. Nie tracąc więcej czasu, potwór zrobił to samo, co z poprzednimi wojakami - unieszkodliwił ich.

Śmigłowce wciąż krążyły nad wioską, jednakże na pokładzie znajdowali się jedynie piloci. Zgadali się przez radio, po czym zrobili ostatnie koło nad domostwami i odlecieli, zostawiając swoich towarzyszów na łaskę tutejszej ludności.

--- Ksszzz ---
Ptok 1 do Ptoka 2, nagraliśmy to tajemnicze stworzenie. Jest odporny na zwykłe naboje i potrafi manipulować swoją Energią Życiową [Ki]. Zmiana planów. Wracamy do bazy. Bez odbioru.
--- Ksszzz ---

_____
Fabu, odejmij sobie Ki za dwa wystrzelone Ki Blasty.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Rock on Pon Lip 31, 2017 5:02 pm

Ten dym, ten cholerny dym... Żałowała, że nie ma gogli, które reagowałyby na temperaturę, by widzieć co się dzieje wśród tego całego kurzu. Kilka niespokojnych uderzeń serca przyprawiało ją o rozstrój lękowy, bała się o przyjaciela. Bała się, co może zobaczyć gdy dym się rozwieje. Ułamek sekundy wcześniej wystrzeliła drugi pocisk, lecz nie miała pojęcia czy trafiła, ani co się tam teraz dzieje... Trwało to może chwile, ale wbijała uważny wzrok w ziemię, słysząc krzyki, choatyczną strzelaninę i znajomy ryk. Jeden po drugim, odgłosy broni nikły, dym rozwiał się i Rock z ulgą ujrzała dziesiątkę unieszkodliwionych mężczyzn oraz górującego nad nimi Fabu. Odetchnęła głęboko i opuściła broń, z myślą, że było już po wszystkim... Niemal po wszystkim. Czujnie spojrzała w górę - śmigłowce odleciały w stronę miast, zostawiając wioskę w spokoju, a raczej to, co z niej zostało i pewnie nie na długo. Kryjówka tych ludzi została zdemaskowana, a i nie wiadomo było czy nie wrócą niedługo ze wsparciem. Aiko wyprostowała się, dopiero gdy straciła helikoptery z pola widzenia i ostrożnie zeskoczyła z kamieni. Broń cały czas miała w pogotowiu, niebieskie gogle na nosie a Mruczkę na ramieniu. Kotka syknęła wściekle w stronę jęczących żołnierzy i zeskoczyła najeżona na trawę, gdy Aiko truchtem podbiegła do bohatera całego zdarzenia.
- Fabu! Udało Ci się! - podeszła i objęła jaszczura mocno za szyję, przytulając i wzdychając z ulgą. Zaraz zreflektowała się, odsuwając się na odległość ramienia i przyglądając mu z uwagą. - Nic Ci nie jest? Nie jesteś ranny? Coś Cię boli? - pytała przyglądając się przyjacielowi, ale jego stan był jak najlepszy. Ba, wydawało się, że nie został w żaden sposób naruszony, no może oprócz kurzu po wybuchach, który osadził się na czerwonej łusce. - Dziękuję Ci. Obroniłeś nas i tych ludzi... Tych, którzy zdołali uciec.
Spojrzała w stronę kilku ciał nieszczęśników, którzy nie mieli tyle szczęścia, po czym jej zwrok skierował się na żołnierzy. Ciągle w dłoni miała swój pistolet, dlatego, choć czuła ciarki strachu na plecach, kopniakami odsunęła z zasięgu ich dłoni bronie Armii. Oprócz granatnika, go wzięła do rąk i obejrzała z uwagą. Żołnierze byli unieszkodliwieni i ranni i nie miała zamiaru krzywdzić ich bardziej, ale... Widzieli ją i Fabu. Ba, śmigłowce mogły zarejestrować jego walkę i być może i ją skrytą za skałami. Będą mieć oboje przechlapane... Acz Rock i tak jest trudna do rozpoznania w za dużym kombinezonie i okularach zniekształcających twarz, to też nie tak, że może od tak sobie uciec z Korporacji. Taki już jej przeklęty los... I tych na usługach Armii. Pozwolić żołnierzom żyć, to tak jakby znów dawać im broń do ręki. Armia nie rekrutuje ludzi o słabej woli, którzy skłonni do refleksji nagle stwierdzą, że mają dość zabijania - odwrotnie. Gdyby trafili do bazy, wrócili by z jeszcze gorszą bronią, dokończyć co zaczęli. Rock spojrzała na nich z mieszaniną gorzkiego współczucia, obrzydzenia i niechęci. Nie chciała ich zabijać ani krzywdzić, ale takie prawo już panowało na tym świecie, że albo pozbędą się żołnierzy, albo oni wrócą i dalej będą zbijać. I nie tylko ich, lecz dalej i dalej, bo takie są przecież rozkazy...
Aiko rozejrzała się, kierowana odruchem, naokoło. Nie wszyscy mieszkańcy wioski zdążyli uciec, część wciąż była w pobliżu, uważnie się im przyglądając. Znała to uczucie napięcia w powietrzu, wstręt i chęć zemsty, by uspokoić sumienie i pomścić polgełych. Choćby nawet nie miało to nikogo wskrzesić, dawało pewien komfort... Rock położyła granatnik na trawie - przyda się im bardziej do obrony niż jej do zbadania. Położyła dłoń na ramieniu Fabu.
- Chodź Fabu. Oni... Oni już sobie poradzą, a na nas pora. Chodźmy stąd. - powiedziała cicho, po czym podniosła głowę, zwracając się do ocalałych. - Wasza wioska została odkryta - Armia może tu wrócić, dokończyć co zaczęła, musicie poszukać nowego schronienia. Weźcie całą broń jaką znajdziecie i... Uważajcie na siebie!
Nic więcej nie musiała dodawać. Z kieszeni wyjęła tylko swoją mini-apteczke, uprzednio wyciągając z niej inhalator i tabletki i położyła na ziemi, obok granatnika. Nie była lekarzem by pomóc rannym, oni sobie poradzą... To przecież nie tak, że dawała im przyzwolenie na zemstę... Kim była by mówić zabijaj albo nie zabijaj? Oni już sami wiedzieli lepiej. Mruczka wskoczyła jej do kombinezonu, gdy Aiko wytargała zza głazu swój skuter i spojrzała na Fabu, dając mu znać, że powinni się oddalić. Ruszyli między drzewa, zostawiając to co zostało z wioski, jej mieszkańców i żołnierzy, a Rock czuła coraz wyraźniejsze kłucie w sercu.

_________________
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Fabu on Pon Lip 31, 2017 6:51 pm

Pociski które wystrzeliło stworzenie spełniło swoje zadanie. No dokładniej to jeden pocisk, drugi był tutaj jak trzecie koło u roweru. Po nic, ale jest na wszelki wypadek. Wybuch, Dym, Strzały, Pancerna Łuska, Szarża i parę uderzeń. Tak w skrócie można ująć to co się wydarzyło.
Kiedy tylko powalił ostatnią osobę, Fabu się rozluźnił na ten moment. Widział, że z tych dziwnych maszyn na górze z liny zjeżdża po pięć osób, więc wszystkich przeciwników znokautował. Jego mięśnie rozluźniły się, jak już było powiedziane. Wyglądał jak wcześniej. Potwór, który garbi się oraz nie wygląda jakby miał w tej chwili zaatakować.
Spojrzał w górę i zobaczył, że te dziwne metalowe ptaki odleciały. -I nie wracać.- Powiedział na głos oraz wypuścił ze swych nozdrzy parę, niczym prawdziwy Smok. Ukazując tak swoje nie zadowolenie tym wszystkim.
I po chwili ktoś podszedł oraz objął go za szyje. Była to oczywiście Rock. Najwyraźniej była zadowolona, ze to wszystko tak się potoczyło. -Tak i nie, nie chcieli się poddać. Dlaczego tego nie zrobili?- Stwierdził w pewnym smutkiem w głosie. Ale w głębi duszy, nie wiedząc czemu cieszył sie, że się tak szybko nie podali. Miał dzięki temu okazję do sprawdzenia się.
-Nie, nie jestem ranny. Te dziwne narzędzie nic mi nie robią.- Stwierdził jakby to było nic. Nigdy nie poczuł rany z tej broni, wiec nie czuł do niej strachu oraz nie znał jej niszczycielskiej siły dla ludzi.
-Wasza rasa jest taka krucha i słaba, ale waleczna- Spojrzał na wioskę, następnie na leżących żołnierzy, po czym znowu zwrócił się do swojej przyjaciółki chcąc jej położyć dłoń na policzku, ale za nim to zrobił coś zauważył. Była to krew. Czerwona posoka, która została po jednym z żołnierzy, którego uderzył pierwszego i najwyraźniej za mocno. Przybliżył ją do pyska. Najpierw powąchał. Miała specyficzny zapach, który dawał mu się we znaki. Do tego nie wiedząc czemu, wystawił swój ogromny język i spróbował jej. Kiedy tylko poczuł jej smak, jego żółte oczy się zmniejszyły i przybrały dzikiego wyglądu. Nie wiedząc czemu, to na niego zadziało dość dziwnie. Nie wiedział jak to opisać, ale z jednej strony było to przyjemne.
Potrząsnął głową. Opamiętał się. Jego oczy znowu były takie same, jak wcześniej. Przyjacielskie oraz ciekawe świata.
-Gdzie jest strażnik...- Powiedział do siebie na głos. Spojrzał w stronę, gdzie zobaczył ciało człowieka, które miało strzec tą wioskę, a został postrzelony oraz stratowany przez tych których miał bronić. Ruszył w tamtą stronę. Nie wiedząc czemu, ale zrobiło mu się go żal. Może dlatego, że to była pierwsza osoba z wioski, z którą miał swój pierwszy kontakt. Podniósł ciało i zaczął iść w stronę ludzi, którzy możliwe byli niedaleko, ponieważ nie mogli uciec tak szybko z miejsca zdarzenia, które trwało niezbyt długo.
Aiko położyła dłoń na jego ramieniu i powiedziała, że Ci tutaj poradzą juz sobie i mogą już stamtąd odejść. -Dobrze.- Położył ciało, a następnie poczekał, aż ona skończy swoją wypowiedź do ludzi. -Bardzo mi przykro z tego powodu. Powodzenia! FAAAAA-BUUU, w was wierzy. - Spróbował się uśmiechnąć, ale jak zawsze mu to nie wyszło. Dlatego pomachał im swoją łapą i ruszył wraz ze swoją przyjaciółką w nieznane.
-Gdzie idziemy? Czym były te metalowe mechaniczne ptaki? Dlaczego nie zaczęli się bronić? Czym są te ich bronie? I to co ty dostałaś? Nie potraficie tego co ja...- Spojrzał na swoją dłoń i rzucił do siebie samego pytanie. -Od kiedy ja to umiem?-
avatar

Fabu

Liczba postów : 68

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Pon Lip 31, 2017 8:47 pm

MG

Było po wszystkim. Fabu i Rock przeżyli, pomagając ludziom wioski. Mogli z dumą mówić o sobie, że są bohaterami. Nawet jeśli tak by się nie czuli, to tak właśnie postrzegani byli przez innych.
Zanim jednak odeszli, podeszła do nich pewna staruszka, biorąc za rękę Aiko jak i Fa. Ścisnęła je na tyle, na ile miała siły. Ostatecznie uścisk był delikatny. Była sędziwą kobietą, która chodząc musiała podpierać się o drewnianą laskę. Uniosła głowę ku górze, by móc dobrze zobaczyć dziewczynę i jej przyjaciela. Na jej zmarszczonej i zmęczonej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Kąciki jej ust uniosły się ku górze w iście szczerym, dziękującym wyrazie.
- Dziękuję wam, dzieci. Uratowaliście nas. Gdybyście kiedykolwiek potrzebowali schronienia i pomocy, udzielimy go wam. - następnie nachyliła się bliżej nich, tak by żaden żołnierz ani żaden mieszkaniec wioski nie mógł usłyszeć jej słów.
- Udajemy się na terytorium Indian. To nasi bliscy przyjaciele. Jeśli zobaczycie kiedyś wysoki słup... to się chyba nazywało... totem, tak... pnący się ku niebu, to znak, że my gdzieś tam jesteśmy. Odwiedźcie nas kiedyś. - ponownie ścisnęła mocniej ich dłonie, pozwalając im już iść. Stała za nimi i machała im ręką, a ludzie z wioski, ci którzy przeżyli, zajmowali się bronią jaką zostawili żołnierze. Przy okazji mocno ich związali, aby mieć pewność, że żaden z nich nie ucieknie, kiedy już się przebudzą.
_____
Koniec przygody.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1040

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Rock on Pon Lip 31, 2017 10:09 pm

To było trudne... Jak wyjaśnić wszystko co się przydarzyło w pobliżu wioski? Rock nie wiedziała do końca jak ubrać to w słowa, choć wcześniej tak sprawnie udawało się jej zaspokoić ciekawość Fabu. Teraz było z tym gorzej, ponieważ teorię musiał połączyć z praktyką i wyciągnąć wnioski, których dziewczyna nie chciała ponaglać. Spojrzała na czerwonołuskiego przyjaciela, nieświadoma, że przy przytuleniu sama umazała się nieco krwią na jego łapach. Wydawał się stropiony całym tym zamieszaniem i niezadowolony z zachowania żołnierzy. Mieszkańcy wioski, delikatnie mówiąc, też nie byli zadowoleni... Rock westchnęła, nie wiedząc jak odpowiedzieć i wbiła spojrzenie w trawę pod stopami - całe szczęście, jej oczom umknęło dzikie spojrzenie jaszczura, spowodowane spotkaniem kubków smakowych z krwią. Nie podniosła głowy, nawet wtedy gdy zebrała myśli.
- To trudne... Ponieważ chcieli wygrać. - zamknęła na moment usta, biorąc głębszy wdech by uspokoić szybko bijące serce. - Ponieważ kazano im walczyć, nawet jeśli sami przy tym zginą. Armia chce by wszyscy robili to co im każą, a jak ktoś nie chce, zabijają. Atakują. - w końcu uniosła wzrok, zsuwając gogle na szyję i pocierając skórę naokoło oczu, na której odcisnął się delikatny wzorek od okularów. Mruczka wskoczyła jej na ramię i Rock pogłaskała ją odruchowo, mając wrażenie, że część ciężaru spada jej z serca, choć lwia jego część stała się jakby większa.
Nie zatrzymywała Fabu, gdy ten zaczął się rozglądać pytając o strażnika... Tego samego z którym rozmawiał na samym początku i który podarował jej broń, mając nadzieję, że pomoże jej przetrwać. I pomogła, jej i Fabu. Aiko poczuła ucisk w gardle, gdy jaszczurowaty podszedł do ciała i podniósł je, uprzednio przyglądając się mu chwilę. Nie musiała już Fabu tłumaczyć czym jest śmierć, widział to na własne oczy. Całe szczęście, że nie wszedł do wioski, tam pewnie trup ścieli się gęsto... Sama nie chciała o tym myśleć. Z pewnym smutkiem patrzyła jak jaszczur zanosi ciało mężczyzny do jego krewnych i poczuła coś co można było nazwać dumą. Fabu okazał empatię, a jeszcze kilkanaście minut temu pytał jej czym jest śmierć... To nie było ironiczne, ale... Już sama nie wiedziała. Cieszyła się, że wiedział co robi, ale czuła pewien żal i smutek, że skazany był walczyć o przetrwanie w tym świecie... Musiała mu pomóc, znaleźć jakąś kryjówkę, oni też nie mogli tu zostać! Chciała już odejść z przyjacielem i nie straszyć i tak przerażonych ludzi, gdy Ci zaskoczyli ją miło brakiem przerażenia. Fabu nie wzbudził ich paniki - w końcu był bohaterem. Czując uścisk dłoni staruszki Rock odpowiedziła tym samym, przez chwilę walcząc ze sobą, by się nie rozpłakać. Skinęła tylko poważnie głową, dając znać, że rozumie i życzy powodzenia.
Oboje oddalili się.
- Nie wiem Fabu. - mówiła, idąc wolniejszym krokiem niż zwykle. - Pewnie to dlatego, że jesteś od nas silniejszy i stworzony do walki. Może o to doktorowi chodziło, że jesteś bronią, bo od razu umiałeś takie rzeczy? Ja jestem jeszcze słabsza od osób które pokonałeś. - to były odrobinę gorzkie słowa, ale jak najbardziej prawdziwe. - To są bronie, też taką dostałam. Strzelają one ołowianymi kulkami, które mają ogromną prędkość i są w stanie przebić ludzkie ciało... Twoje łuski są na to za twarde. To co latało, to były pojazdy, helikoptery. Coś jak auta, które za pomocą śmigieł potrafią unosić się w powietrzu. Sam przecież latałeś, prawda? A idziemy... Idziemy...
Dokąd? Nie mogła zaprowadzić Fabu do Korporacji Kapsuły. Nie, zabiliby go, zabrali, ale nie zamierzała pozwolić na coś takiego. Mógłby się ukryć tutaj, w górach, w jakiejś jaskini, ale to nie są warunki dla żyjącej istoty... I jeśli wziąć pod uwagę to co mówił wcześniej, jeśli nawet Czerwona Armia przestała szukać go jako skradzionego projektu, to teraz będzie ścigany jako wróg. Piloci w śmigłowcach uciekli, w wiedząc co się działo, kto wie jakie to będzie miało konsekwencje... Gdyby nie istniała obawa, że żołnierze wrócą, mógłby skryć się w opuszczonej wiosce, ale to było niebezpieczne. Wśród ludzi trudno znaleźć mu kryjówkę, musieliby być tacy, którzy go zaakceptują i nie będą się bać...
Zaraz, przecież właśnie takich spotkali.
- Fabu. - Rock zatrzymała się raptownie. - Wracaj. Tam, gdzie ja idę, będzie wiele osób, którzy jak Ci żołnierze, spróbują Cię skrzywdzić. Mnie nie, o mnie się nie martw. Powinieneś wrócić do tych ludzi i iść z nimi. Gdyby coś się stało, zawsze będziesz w stanie ich obronić, prawda? Jesteś silny. Pójdziecie razem do Indian, jestem pewna, że znajdziesz tam wielu przyjaciół i zobaczysz mnóstwo ciekawych rzeczy. - uśmiechnęła się, choć serce znów ją zabolało. Czyżby bała się pożegnania z przyjacielem, którego zna... Bardzo krótko? - Znajdę Cię i się znów spotkamy, przysięgam. A jak się przysięga, to się musi tak zrobić. - znów przytuliła się do małego smoka. - Idź, dobrze? Zobaczysz wiele rzeczy i jak tylko się spotkamy, opowiesz mi o wszystkim.
To było... Trudne. Nigdy nie myślała, że w tak krótkim czasie się do kogoś tak przywiąże, by czuć ból w chwili pożegnania. Niemniej, robiła dobrą minę do złej gry, pokazując Fabu, ile czeka go rzeczy. Indianie przy wysokim słupie... Trochę to może zająć, ale znajdzie go. Na pewno.
- Też sobie dam radę. Tylko uważaj na siebie, dobrze? - instynkt macierzyński przejawił się w tych ostatnich słowach, ale Aiko czuła podświadomie, że sobie poradzi. Pożegnała się z Fabu, patrząc chwilę jak odchodzi, póki nie zniknął jej przed oczami.
Mruczka zamiauczała głośno na jej ramieniu, gdy dziewczyna odwróciła się, idąc w swoją stronę.
Tak będzie lepiej.

zt

_________________
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Fabu on Wto Sie 01, 2017 2:24 pm

Starowinka ich jeszcze zaczepiła przed ich odejściem. Powiedziała, że jakby potrzebowali schronienia to oni im go dadzą. Nie wiedział dlaczego, ale to było dla niej bardzo bardzo miło. Przez takie osoby On, nie stanie się bezmyślną bronią czy też wrogiem ludzkości. Stanie się dobrym Fabu.
Odeszli sobie dalej. Jego nowa przyjaciółka odpowiadała na jego pytania oraz powiedziała swoje przemyślenia co nieco.
-Nie wiem. Ale nie chce być stworzony jako broń, chce być FAAA-BUUU.- Stwierdził na głos do siebie i zaczał się w duchu nad tym wszystkim zastanawiać
Szli sobie dalej, aż nagle Rock postanowiła odesłać Potwora do tych ludzi, by poszedł z nimi do indian. Na poczatku nie rozumiał dlaczego go tam wysyła, ale potem zrozumiał dlaczego. Przeżyje tam u nich, nie będzie musiał podróżować samotnie oraz pozna wiele rzeczy. Kiedy ta go przytuliła to on objął ją swoimi chudymi rękoma, spróbował tak odwdzięczyć się za to tym samym.
-Dobrze, pójdę z nimi. Tylko spotkajmy sie jeszcze. Jesteś moja pierwszą przyjaciółka.- Odszedł od niej pare kroków i pomachał jej na pożegnianie. -Do zobaczenia. Dbaj o siebie.- I ruszył biegiem w stronę ludzi. Zniknął za pewnie z pola widoku Aiko i dotarł do miejsca gdzie jeszcze byli ludzie.
-Przepraszam! Mogę z wami pójść do tych indian? Nie mam dokąd pójść.- Stwierdził radośnie i dołączył się do nich.

Z/t - Reszta pojawi się w Time Skip - Fabu.
avatar

Fabu

Liczba postów : 68

Powrót do góry Go down

Strona 8 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach