Góry

Strona 10 z 11 Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Góry

Pisanie by Admin on Sob Lip 09, 2016 4:13 pm

First topic message reminder :

Jest to mocno górzysty teren. Skała na skale, a gdzieniegdzie tylko zielona trawa wystawia swoją bujną grzywkę i daję o sobie znać. Ziemie ciężkie do zamieszkania, dlatego nikt tutaj się nie wprowadził. Oczywiście, jak się bardzo chce, to i tutaj można wieść godne życie. Ale czy warto?
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 312

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Góry

Pisanie by Aymi on Pon Paź 09, 2017 3:03 pm

Eien no MG Modo

Narrator wyprasza sobie pomówienia, jakoby w celu pozbawienia przytomności któregokolwiek z porwanych została użyta siła. Żadnego uderzania w karki nie było, tylko delikatne ukłucie igiełką z nasączonym środkiem nasennym - żeby nie było niedomówień. Wszak zielonowłosy powiedział wyraźnie, że nie chce, by komuś stała się krzywda. Prawda?

Dwójka naszych bohaterów powoli budziła się z lekkiego snu. Mogli odczuwać dekoncentrację, w końcu ocknąć się w nieznanym miejscu nie należy do rzeczy codziennych. W pokoju było ciepło, nawet bardzo, a Ranzoku odczułby tę temperaturę dogłębniej, gdyby nie fakt, że leżał sobie na bezrękawniku, a jego płaszcz wisiał sobie spokojnie na oparciu jednego z krzeseł. Czy to jednak cokolwiek zmieniało? Niekoniecznie, chociaż...
Nasza blond parka zaczynała powoli się do siebie zbliżać. Chociaż lepszym określeniem byłoby delikatne ocieplenie wzajemnych stosunków. Taki wzrost z minus dwustu stopni do minus stu dziewięćdziesięciu dziewięciu, nieznaczny a jednak zaistniał. W sumie sytuacja poniekąd zmuszała ich do zawiązania choć cienkiej nici sympatii. Wszystko wskazywało na to, że będą zmuszeni ze sobą współpracować, by jakoś się stąd wydostać.

Cherry blossom~~

- Leo-chan, nie możesz! - usłyszeli w którymś momencie zbliżający się głos, dość rozgorączkowany zresztą. - To nie wypada! Jeszcze się pewnie nie wybudzili!
- Oj, przesadzasz - mruknęła w odpowiedzi kobieta o dziwnie znajomym głosie.
- A-Ale naprawdę powinniśmy jeszcze po-...
Nagły hałas za drzwiami urwał ciąg dalszy zdania, a w następnej chwili do pomieszczenia zajrzała blondynka z wesołym uśmieszkiem, którą oboje spotkali już wcześniej.
- Hej, kociaki~~ - zawołała od progu. - Już nie śpicie? Świetnie! Zbierajcie swoje zgrabne tyłeczki i za mną!
Kobieta zniknęła z pola widzenia, pozostawiając naszych bohaterów samych sobie. Choć trwało to zaledwie kilka sekund. Blond czupryna zaraz znów zawitała w przejściu, a jej właścicielka pacnęła się w czoło.
- Ach, gdzie moje maniery! Jestem Leone, a was czeka spotkanie z szefową - wyjaśniła szybko z tym samym uśmiechem na twarzy. Była naprawdę pogodną osóbką, nie ma co. - O nic nie musicie się martwić, jesteśmy przyjaźnie nastawieni. Przeważnie, hehe - zaśmiała się, drapiąc niezręcznie w tył głowy. - Dobra, to wy kończcie amory, a ja czekam na korytarzu!
Machnęła ręką i wyszła, zamykając za sobą drzwi. Co teraz? Opcje są właściwie dwie: iść, albo nie iść. Która jednak jest lepsza? To się okaże~~

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 276

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Ranzoku on Pon Paź 09, 2017 6:08 pm

Ranzoku uśmiechnął się słysząc pytanie Arisu. Pech chciał, że opowiastka o tym, iż nie jest tu bezpiecznie okazała się prawdziwa. Cóż za ironia losu. Wtem odparł do koleżanki - Nie znam gości, miałem nadzieję, że Ty mi coś o nich opowiesz. - Następnie blondyn machnął głową, odpowiadając tym samym, że wszystko jest z nim w porządku. Chłopak jakoś specjalnie nie budował więzi z innymi, bo nie chciał, aby ktoś był z zewnątrz zamieszany w Jego własne porachunki, nie chciał ryzykować życiem pozostałych towarzyszy,  lecz nie za bardzo przejmował się nimi, bowiem od początku ma tylko jeden cel. Aktualna sytuacja też go nie przerażała, gdyż Ranzoku był pewien swoich umiejętności. W międzyczasie do pomieszczenia weszła jedna ze sprawców całej akcji. Czego ta persona może chcieć naszych bohaterów? Zapewne się dowiedzą niedługo, chłopak póki co może tylko gdybać. Możliwe, że zrobią z nich jakoś króliki doświadczalne. Złotooki spojrzał na nią i beznamiętnie odparł Jej - Witaj. Teraz nas uwolnij. - Po chwili zastanowienia zrozumiał, iż ta osoba może mieć jakieś przydatne informacje, więc postanowił podzielić się z nią swoją odpowiedzią. - Ale okej. Niech będzie po twojemu. - Kiedy to podejrzana dziewczyna opuściła pokój, Ranzoku spojrzał jeszcze na Błękitnooką, by ustalić szczegóły składając ręce w krzyż. - Ty rób jak uważasz... Ja idę. - Rzekł rzucając chłodne spojrzenIe w Jej stronę. Nie chce decydować za koleżankę, z tego co mówiła potrafi zadbać o siebie. Chłopak też nie chce przyznać, iż zamartwia się w głębi duszy, dlatego chce udawać, że jest mu to obojętne, by nie odczuła presji. Odwrócił się na pięcie kładąc ręce na biodra i wolnym krokiem zbliżając się do wyjścia z pokoju idąc w stronę Leone i to właśnie Jej na odchodne rzucając ostatnie słowa - Amory? Nie znam tego słowa. - Powiedział opierając się plecami o pobliską ścianę. Rzadko okazuje ludzkie uczucia, dlatego może to wyglądać tak jakby nikim innym się nie interesował, ale chłopak ma nadzieję, że Arisu również podąży za nimi, w końcu razem raźniej. Miejmy nadzieję, iż Ona tak samo myśli. Czekał na przewodnika, aż zacznie się przemIeszczać. Nie chciał bawić się w wodza, więc dał koleżance swój własny wybór.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 80

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Arisu on Pon Paź 09, 2017 6:40 pm

Wyprostowała się na łóżku słysząc obce głosy porywaczy. Lekko się spięła zastanawiając o co chodzi, lecz nim zdążyła zastanowić się o co poszło do pokoju wbiła kobieta, którą wcześniej widziała tylko przez krótki okres. Jej nagłe wejście spowodowało, że bicie jej serca przyspieszyło.
-Szefowa? Czego? - powiedziała pod nosem sama do siebie. Po pierwsze nie wyglądało na to, że z tego pokoju jest jakieś wyjście, po drugie pójście za nimi to ich jedyna opcja. Wyjść z tej sytuacji było naprawdę niewiele.
-Jakbym miała inne wyjście niż z nimi pójść, to bym je wykorzystała - rzekła oschle do Ranzo. Wstała z łóżka i skierowała się do wyjścia, poprawiła swoją bluzę rozpinaną, którą miała na sobie. Stała dość nerwowo zastanawiając gdzie pójdą, jakie miejsce i co może im tam spotkać. Choć starała się nie pokazywać swoich uczuć to mimo to bała się tego co może nastąpić. Była tylko człowiekiem i zabicie jej nie będzie żadnym wysiłkiem. Nerwowo i nieświadomie zacisnęła palce na brzegu swojej bluzy czekając na... przewodnika? Sama nie wiedziała kto może się pojawić przed ich oczyma. Sama silna czuła się tylko wtedy kiedy do czynienia z osobnikami swojej rasy, a czy oni tacy byli, nie miała zielonego pojęcia. Nawet nie wiedziała czy Ranzo nim jest. Czuła niepokój w sercu i jednocześnie zdenerwowanie całą tą sytuacją, która nie wyglądała za ciekawie.
avatar

Arisu

Liczba postów : 39

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Aymi on Pią Paź 13, 2017 5:26 pm

Eien no MG Modo

Escape~~

Po nietuzinkowym wtargnięciu blondynki w główkach obojga naszych bohaterów zrodziło się mnóstwo pytań. Podstawowym była sama istota ich obecności w tym miejscu. Android mógł przypuszczać, że miejscowi chcą z nich zrobić króliki doświadczalne. Czy miał rację? Cóż, chwilowo nic na to nie wskazywało, ale nigdy nie można być niczego pewnym. Jak to mówią: lepiej dmuchać na zimne. Serce Arisu przepełniał lęk i niepewność przyszłości. Nie wiedziała, z kim ma do czynienia i obawiała się najgorszego. Czy jednak słusznie?
Pierwszym, co rzucało się w oczy zaraz po wyjściu z pokoju, był stojący naprzeciwko stolik. A raczej to, co z niego zostało. Aktualnie miał połamane dwie nogi, krzywy blat, ale najbardziej zastanawiające było to, co spod niego wystawało. Dwie kończyny zakończone trampkami obok rozbitego wazonu. Na komentarz Ranzoku odnośnie amorów, stojąca z boku złotooka zareagowała szerokim uśmiechem i lekkim kuksańcem w bark.
- Typ badass'a, to mi się podoba - zaśmiała się, zaraz jednak utkwiła wzrok z stoliku. - Misaki, wyłaź wreszcie, bo robisz kiepskie wrażenie, udając trupa.
Pod blatem nastąpiło poruszenie przy akompaniamencie kilku stęknięć, aż wreszcie spod zwalonego obrusa wychynęła główka upstrzona całą masą rudawych włosów. Młody chłopaczek, mający może dziesięć lat, wyplątał się ze stołowej pułapki i spojrzał na starszą koleżankę ze złością.
Mały Misaki <3:
- Wcale nie udaję trupa - burknął, krzyżując ramiona na klatce piersiowej. - Po prostu potknąłem się o dywan...
Obrzucił rzeczony wręcz morderczym spojrzeniem (na tyle morderczym, na ile pozwalał mu wiek), zaraz jednak zdał sobie sprawę z obecności gości. Z nieco zaróżowionymi policzkami skłonił się nisko, jak nakazuje kultura, po czym się przywitał.
- Witamy w siedzibie Ruchu Oporu. Przepraszamy za niedogodności. Mamy nadzieję, że pobyt w naszych skromnych progach przypadnie wam do gustu.
- Misaki... - Leone tylko zrobiła facepalm'a, zaraz odwracając się na pięcie i ruszając wzdłuż korytarza. - W drogę, inaczej szefowa się wkurzy. Ona nie lubi czekać...
- H-Hai! - młodzieniec aż stanął na baczność, zaraz podążając za kompanką. Zatrzymał się jednak, gdy zauważył pokrywający prawe ramię Ranzoku metal, a jego oczy aż rozbłysły. Od razu do niego podskoczył. - Mechaniczne ramię! Skąd pan je ma? Ma jakieś udoskonalenia? Wyrzutnie rakiet? Karabin? Ukryte ostrza?
Zalał chłopaka pytaniami, oglądając mechanizm ze wszystkich stron, i pewnie na tym by nie skończył, gdyby nie chwyt za kołnierz. Blondynka odciągnęła dzieciaka od androida, unosząc go na wysokość własnych oczu. Ten widząc jej wzrok, aż się skulił, zrazu milknąc.
- Misaki, co ci matka mówiła na temat nagabywania gości i innych ludzi, którzy korzystają z udoskonaleń techniki? Hm? Czy przypadkiem nie brzmiało to jakoś: "zachowuj się, jak przystało na chłopca w twoim wieku, a nie jak maniak osprzętu"?
Rudzielec obejrzał się na złotookiego, potem na jego towarzyszkę, ostatecznie wracając smutnym spojrzeniem do trzymającej go blondynki.
- Przepraszam, Leo-chan, już nie będę... - mruknął skruszony, a kobieta z ciężkim westchnieniem postawiła go na podłodze. Potarmosiła mu tylko włosy i ruszyła bez dalszych słów w drogę, splatając dłonie za głową.
Korytarz był strasznie długi. Ciągnął się i ciągnął, a końca nie było widać. Od czasu do czasu pochód mijał jakieś drzwi czy boczne korytarze, szli jednak cały czas prosto. Przynajmniej do momentu, w którym Leone nie opuściła ramion wzdłuż ciała, w następnej chwili bowiem skręciła w prawo. Nowy korytarzyk był dość krótki, a na jego końcu znajdowały się drzwi z metalowej płyty. Tuż obok nich stała oparta o boczną ścianę kobieta o krótko przystrzyżonych, białych włosach z papierosem w ustach. Właśnie wydychała kolejną porcję dymu, kiedy zauważyła zmierzające w jej stronę towarzystwo.
Szefowa xD:
- Nie spieszyło ci się, Leone - mruknęła, prostując się, a pozostali mogli zauważyć, że zamiast prawego zamienia ma ona całkiem pokaźnych rozmiarów mechanizm (nie to co u Ranzoku xD).
- Etto... tak jakoś wyszło, szefowo - odparła szybko blondynka, drapiąc się nerwowo w potylicę. Obejrzała się na rudzielca. - Misaki, idź pomóż Anmarowi w warsztacie. Tu będziesz tylko przeszkadzał.
Dzieciak tylko się nadymał, ale odwrócił się i bez słowa ruszył w tylko sobie znanym kierunku, mrucząc pod nosem "jak zwykle". Gdy znalazł się poza zasięgiem wzroku i słuchu, jasnowłosa przejechała zmechanizowaną dłonią nad czytnikiem przy drzwiach, a te po chwili się otworzyły.
- Zapraszam państwa - rzuciła w stronę gości, a złotooka jak na rozkaz stanęła bliżej ściany, ustępując im drogi.
_____
Wchodzicie? Nie wchodzicie? Zawsze możecie zadawać pytania ^^

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 276

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Arisu on Sob Paź 14, 2017 10:27 am

Nie wiedziała co ją czeka więc jej naturalną reakcją było, że się denerwuje, choć w sumie nie musiała. Obróciła lekko głowę w bok na widok wystających nóżek spod stołu. Uniosła brew do góry po chwili widząc małego chłopca co on robi w takim miejscu? przeszło jej przez myśl.
-Ruch oporu? - rzekła zdumiona. Nie wiedziała czego się spodziewać, ale na pewno nie tego, że wyląduje w takim właśnie miejscu. Zachwyt chłopca metalową ręką Ranzo ponownie ją zdziwił. Sama nie przyglądała mu się, więc można powiedzieć, że nawet tego nie zauważyła.
Mimo tej dziwnej rozmowy jej kącik ust uniósł się w lekki uśmiech, bo cała ta sytuacja wyglądała dość zabawnie. Potem szła dalej korytarzem aż na samym ich końcu była kobieta z papierosem w ustach kurde też bym zapaliła. Jej ramię to pierwsza klasa! rzekła zdumiona w swoich myślach spoglądając na metalowe ramie [nie to co Ranzoku XD] kobiety. Ciekawe czy mogłabym się spytać o to jak działa. A gdybym je rozłożyła na części pierwsze pewnie poznam jak działa robiła grubą rozkmine w głowie na temat ów mechanicznego ramienia nieznanej kobiety. O dziwo tym razem weszła bez słowa do środka zaciekawiona całą tą sytuacją. W dodatku wyglądało na to, że mieli tutaj też jakiegoś mechanika, a to oznacza, że będzie mogła pogrzebać w metalu! Ah to wygląda jak raj. Nic tylko czekać by zobaczyć co z tego wyjdzie. Kiedy weszła do środka wyprostowała się.
-Po co tutaj jesteśmy? To Ruch Oporu prawda? - zapytała w prost zastanawiając po co ich tutaj ściągnęli i specjalnie usypiali. Jakby nie mogli zrobić tego w inny sposób.
avatar

Arisu

Liczba postów : 39

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Ranzoku on Sob Paź 14, 2017 8:35 pm

Chłopak przerzucił przez ramię swój czerwony płaszcz i podążył za przewodniczką, która prowadziła bohaterów wgłąb korytarza. Zignorował Jej zaczepkę z kuksańcem jak to właśnie na badass'a przystało. Chłopak nie wiedział czego może się tam spodziewać, ale niedługo wszelkie wątpliwości zostaną rozwiane. Wszak koleżanka też wyglądała jakby miała ku temu wątpliwości, nie ma co się dziwić, nie wygląda Ona na wojownika, ale pozory zazwyczaj mylą. Szedł sobie spokojnie mijając kolejne drzwi i gdzieś po drodze wpadli na dość niesfornego chłopaka, który chował się pod stołem tłumacząc się tym, iż potknął się o dywan. Zdołał usłyszeć coś o ruchu oporu, nie spodziewał się, że istnieje jakiś zalążek tego typu tutaj, w tej wiosce. Wszystko wskazuje na to, iż działają przeciw Armii Czerwonej Wstęgi. - A więc jednak... - Burknął pod nosem. Gdy Ranzoku skupiał się na myśleniu, ni stąd, ni zowąd został zaczepiony przez małolata. Widocznie ręka androida jest uznawana za jakąś atrakcję w tych stronach. Chłopak chcąc uniknąć przyszłych zaczepek ze złowrogim wyrazem twarzy i spojrzeniem tytułowego złodupca. - Naprawdę chcesz wiedzieć? - Przerwał i uśmiechnął się szyderczo. - Widzisz chłopaku, ta ręka może nie posiada wbudowanej rakietnicy, ale jak chwycę kogoś tą dłonią to jestem w stanie odłączyć głowę od torsu jednym pociągnięciem. - Android był ciekaw reakcji dzieciaka, ale jedna z pań pohamowała już jego zapędy. Całe to zdanie miało mieć wydźwięk czysto humorystyczny, bowiem chłopak nie przywykł do pogróżek wobec dzieci. Być może dlatego, że też czuje się dzieckiem głęboko w środku. Wreszcie po dość długim spacerku grupa wycieczkowa przekroczyła próg, gdzie przebywała kobieta popalająca sobie fajkę. Chyba nie jest świadoma, że swoje piersi będzie szukała gdzieś zwisające na brzuchu, a nie tam, gdzie są one zazwyczaj... w niedalekiej przyszłości. Ale to teraz mało istotne. Ważniejsza sprawa: Co Ranzoku i Arisu mają z nimi wspólnego? Teraz odpowiedź możemy znaleźć w pomieszczeniu, które stanęło przed nimi otworem. O dziwo Ari wyglądała na zafascynowaną tutejszym pokoikiem. Chłopak nie widział już innej możliwości i po oficjalnym zaproszeniu wszedł do środka. Co go może tam spotkać? Wkrótce się o tym przekonamy.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 80

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Aymi on Sob Paź 14, 2017 11:23 pm

Eien no MG Modo

To found our beating hearts~~

Fakt, iż oboje znaleźli się w siedzibie Ruchu Oporu, nieco zadziwił dwójkę naszych bohaterów. Nie w wiadomości publicznej było istnienie tejże organizacji, zatem nie ma się co dziwić. Wszystko jednak miało się wkrótce wyjaśnić, a przynajmniej na to liczyli młodzi. "Żarcik" androida przeszedł właściwie bez echa, choć mógł on zauważyć półuśmiech na twarzy blondynki-przewodniczki, gdy odwracała się, by ruszyć w dalszą drogę.
Doszedłszy w odpowiednie miejsce, stanęli oko w oko z "szefową", która to po krótkiej wymianie zdań zaprosiła ich do wnętrza dość ciemnego pomieszczenia. Arisu bez oporu przekroczyła próg, uruchamiając czujniki ruchu. Światła na suficie zamigotały, rozjaśniając wnętrze, a oczom wchodzących ukazał się podłużny stół na środku pokoju, przy nim trzy krzesła (z czego jedno po przeciwnej stronie), a gdzieś w cieniu po prawej jeszcze jeden stół przykryty plandeką.
Jasnowłosa weszła do pomieszczenia zaraz za chłopakiem, od razu go wymijając i wskazując miejsca siedzące, sama zaś zajęła to naprzeciw. Leone weszła ostatnia, zamykając cicho drzwi, i stanęła gdzieś z boku, poza zasięgiem wzroku.
- Musicie nam wybaczyć sposób, w jaki zostaliście tu przetransportowani - rzuciła szefowa poważnym tonem, gasząc niedopałek w leżącej blisko niej popielniczce. Zaczekała, aż oboje usiedli, zaraz potem sięgnęła po kolejnego papierosa, chwilę obracając go w palcach, uważnie przypatrując się młodej blondynce. Ostatecznie fajeczka wylądowała tuż przed dziewczyną, podobnie jak zapalniczka z grawerunkiem pióra skrzyżowanego z ostrzem.
- Zapal sobie jak chcesz - posłała niebieskookiej nikły uśmiech, zaraz znów poważniejąc. Usadowiła się wygodniej i kontynuowała. - Znajdujecie się w górskiej bazie Ruchu Oporu, organizacji zajmującej się uprzykrzaniem życia tym, którzy ośmielają się terroryzować mieszkańców naszej pięknej planety. Tak, mówię o przydupasach z Czerwonej Wstęgi.
Przerwała na moment, wyciągając z paczki papierosa. Odpaliła go i zaciągnęła się dymem. Po dłuższej chwili z jej nozdrzy wypłynął szary strumień, a ona wskazała na złotookiego.
- Obserwujemy cię od jakiegoś czasu - stwierdziła jak gdyby nigdy nic. - Zainteresowały nas twoje działania i choć normalnie nie zajmujemy się tego typu rekrutacją, doszliśmy do wniosku, że ktoś taki przydałby się w naszych szeregach. Ale najpierw...
Tu jej usta wykrzywiły się w złośliwym uśmiechu, a Ranzoku mógł poczuć, jak jego kończyny zostają skrępowane przez pojawiające się jakby znikąd metalowe pasy. Całe zajście było na tyle szybkie, że chłopak nie miał szans na reakcję. Nawet jeśli Arisu zechciałaby cokolwiek teraz zrobić, nie byłaby w stanie. Smukłe dłonie stojącej za jej plecami Leone w wystarczającym stopniu uniemożliwiały jej podobne próby, jednak nie krępowały ruchów. Ot taki mały uspokajający gest.
- Jest okej - szepnęła jej tylko na ucho, uśmiechając się delikatnie.
- Zaczniemy od małego testu - powiedziała szefowa z błyskiem w oku, uśmiechając się przy tym perwersyjnie. - Testu wytrzymałości.
W tej samej sekundzie nacisnęła coś, co miała w prawej ręce, a ciałem androida wstrząsnęła solidna dawka elektryczności. Czuł wyraźnie każdą wiązkę wgryzającą się pod skórę. Czyżby właśnie wpadł w jakąś zmyślną pułapkę? Chcieli go tu zabić? A co z towarzyszącą mu dziewczyną? Czy ją również czeka podobny los? To zdawała się wiedzieć tylko kobieta siedząca naprzeciwko, wpatrująca się z fascynacją w wyginającego się pod wpływem "testu" chłopaka...

_____
Kolejność: Ari-chan -> Droidek ^^

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 276

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Arisu on Nie Paź 15, 2017 12:04 am

Odetchnęła choć tylko chwilowo. Usiadła na przeciwko "szefowej" spoglądając na nią dość podejrzanym wzrokiem. Co jakiś czas zaciekawiony wzrok padał na mechaniczną rękę kobiety. Nie kryła tego, że poznała by wnętrze tego cacuszka, jednak musiała się powstrzymać, bo nigdy nie wiadomo jak to może się dla niej skończyć.
-Dość oryginalny sposób wybraliście - rzekła dość kpiąco. Po chwili widząc papierosa uniosła brew do góry. Włożyła do ust papierosa, a następnie odpaliła dzięki zapalniczce i zaciągnęła się mocno trzymając dym w płucach po czym powoli wypuściła nosem, prawie jak smok.
-Rekrutujecie ludzi? - zapytała mając w ustach papierosa. Zmarszczyła mocno brwi i lekko się spięła kiedy poczuła dłoń blond dziewczyny. Następne co dostrzegła to skrępowane ruchy Ranzo pasami. To ja lepiej zapale nim mnie tutaj zabiją...
-I chwilę później ich torturujecie? No nieźle. Po co wam jestem potrzebna? - zapytała ponurym tonem. Skoro i tak nie mogła się ruszać, bo blondynka trzymała dłoń na ramieniu, Ranzo też miał zablokowane ruchy, to jedyne co jej pozostało to zadawać pytania na które "może" dostanie odpowiedzi. Jedyne co mogła aktualnie robić to czekać albo na cud albo na ratunek, chyba iż jest trzecie wyjście, którego jeszcze nie poznała.
avatar

Arisu

Liczba postów : 39

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Ranzoku on Nie Paź 15, 2017 1:52 am

Jak to się mogło stać, że po zwykłej przechadzce w górach wylądował tutaj, w tej zatęchłej norze pośród ludzi, którzy uważają się za ruch oporu? Być może jest więcej takich kryjówek, ale ta nie zrobiło jakoś na nim wrażenia. Zgromadzonym tu kobietom raczej nie będzie szła walka z górki, takie zdanie ma nasz android. Chociaż kto wie? Może skrywają tu jakąś tajemną broń, która mogłaby przeciwstawić się tutejszym okupantom. Osobiście na chłopaku nie robi to wrażenia. - To czego od nas chcecie? Wystarczyłoby zaprosić grzecznie na herbatę. - Odparł drwiąco, bo cało to przedstawienie ze środkami nasennymi było zbędne, skoro i tak nic nie wskazywało na to, że zostaną wykorzystani do jakichś nikczemnych spraw. Zbulwersowany blondyn usiadł grzecznie na krzesełku dowiedziawszy się, że jest obserwowany od dłuższego czasu, także przeczucie go nie myliło. Chłopak chcąc kontynuować konwersację, niespodziewanie został zawiązany jakimiś stalowymi pasami, które od tak wyskoczyły z siedzenia. - Co jest! - Zdołał wykrzesać z siebie te oto słowa zanim poczuł jak przechodzi przez jego ciało prąd o niewyobrażalnej mocy. Trudno nie było tego odczuć, pomimo swojej wytrzymałości fizycznej nawet blondyn ugiąłby się. Co do tortur chłopak się nie mylił, chociaż miał nadzieję, że taki sam test przejdzie Arisu, lecz dla niej nie byłoby to zbyt przyjemne w przeciwieństwie do chłopaka, który ma za sobą sporą ilość treningów. Czy to tutaj skończy się Jego żywot? Ranzoku pozostaje wytrzymać to jak najdłużej potrafi, bodźcem który podtrzymuje siłę woli jest fakt, iż został stworzony do jednego zadania i zamierza dopełnić swe przeznaczenie. Mocno zacisnął zęby i czekał, aż poczuje ulgę od tego cierpienia. Wszystkiemu towarzyszy uśmiech, który mówił " Tylko na tyle was stać?! " Spokojnie chciał znosić ból bez hałasu i mieć nadzieję, że dopełni się Jego zemsta. Zgrywanie badass'a ciąg dalszy.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 80

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Jirri on Pon Paź 16, 2017 4:34 pm

Jirri przyleciał w odpowiednie do treningu miejsce. Owszem zamierzał spożytkować trochę czasu na trening, a tamci niech się bawią z ryboludami. Wylądował w górach. Nie ufał rybom ani trochę, więc poczynił środki ostrożności. Założył scouter, nastawiony na wykrywanie energii i stanął w mało widocznym miejscu. Musiał zachować czujność, nie chciał być wzięty z zaskoczenia. Przygotował się do treningu. Na początek rozgrzewka. Nie mógł co prawda medytować, bo odcięcie się od otoczenia oznaczałoby spadek czujności. Na to sobie pozwolić nie mógł. Zaczął robić pompki i brzuszki, na przemian, najszybciej jak się tylko da. Chciał załatwić to szybko, na szczęście dla kogoś tak szybkiego jak on czas płynie wolnej. Potrenuje sobie trochę, a później wróci. Może jeszcze być do czegoś potrzebny. Ale to nieco później. Na razie trening. 

START TRENINGU - 16.10. 2017. - 16:35
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 365

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Jirri on Wto Paź 17, 2017 5:18 pm

Usiadł po ciężkim wysiłku fizycznym. Zasłużył sobie na chwilę odpoczynku po treningu. Nie myślał zbytnio o tym, co się dzieje na wyspie. Nie było o czym. Najeźdźcy go rozczarowali. Nie dość, że przybyli w celach pokojowych, to nawet w tym ssali. Nie potrafili się zachować. Ostatecznie jedyną osobą, która mogła się dobrze bawić, był Haricotto-san. To w sumie też stało pod znakiem zapytania, trudno powiedzieć, czy ci Sakana to godni uwagi przeciwnicy. Jaszczur nie mógł podjąć lepszej decyzji, niż się ulotnić. W sumie zrelaksuje się na treningu i wróci do nich, nieco silniejszy i w znacznie lepszym humorze. Może akurat wywiąże się jakaś bójka? Będzie przynajmniej co robić. Położył się na ziemi i pozwolił sobie na nieco luzu. Nadal jednak był czujny. W razie niebezpieczeństwa gotów był do walki. Uśmiechnął się lekko pod nosem. Czy nie przesadza z czujnością? Czy to już schizofrenia? Zaśmiał się do siebie. Może i tak. Ale czy to źle? 

KONIEC TRENINGU - 17.10.2017. - 17:18
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 365

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Aymi on Sro Paź 18, 2017 11:02 pm

Eien no MG Modo

Kultura nakazywała, by powitać gości odpowiednio, a skoro sprowadzeni zostali w taki a nie inny sposób, należały im się przeprosiny.
- To tajna baza i procedury wymagały od nas ostrożności
- mruknęła pod nosem jasnowłosa, czekając, aż wreszcie blondyn zajmie miejsce. - Nie mamy zaufania do każdego, kto szczyci się działalnością przeciw Armii. Każdego należy odpowiednio sprawdzić.
Zaciągnęła się papierosem, tłumacząc dalej cele sprowadzenia tu dwójki naszych bohaterów, choć... na razie mówiła tylko o jednym z nich. Ranzoku został unieruchomiony, a po ogłoszeniu testu - rażony prądem. Uwaga szefowej była całkowicie skupiona na chłopaku. Obserwowała z fascynacją każde spięcie mięśni, każdy drobny grymas na jego twarzy, samej uśmiechając się wręcz obłudnie. Cieszył ją fakt, że młodzieniec walczy, stawia opór i przede wszystkim - jest w stanie wykrzywić usta w uśmiechu. Widząc to ostatni, aż oblizała się lubieżnie, naciskając kolejny guziczek, a android mógł poczuć kolejną porcję wyładowań, tym razem o dwukrotnie większym natężeniu.
W tym czasie Arisu, uprzednio odpaliwszy ofiarowanego jej papierosa, rzuciła dość oczywistym oskarżeniem. I postanowiła najwzyczajniej w świecie spytać, jaki czeka ją los. Jasnowłosa była zbyt pochłonięta "torturami", by zwrócić na nią uwagę, w pomieszczeniu była jednak jeszcze jedna osoba i to ona poczuła się w obowiązku wszystko wyjaśnić. Niebieskooka mogła poczuć, jak długie ramiona kobiety oplatają ją, choć nie w typowym "stalowym uścisku", a raczej luźno układają się wokół klatki piersiowej dziewczyny.
- Kotku, tortury to takie brzydkie słowo - mruknęła z niesmakiem Leone. - To tylko test, jeśli okaże się niewystarczająco wytrzymały, po prostu zrezygnujemy ze współpracy. Bo widzisz... jego typ zdobywa potęgę na udoskonaleniach własnego sprzętu i kolejnych mechanizmach łączonych z ciałem. To bardzo skomplikowane operacje i kandydaci muszą być naprawdę mocni, jeśli mają wyjść z tego silniejsi, a nie... cóż, w najgorszych przypadkach martwi.
Złotooka przyjrzała się wyrazowi twarzy młodej dziewczyny, przyciągając ją nieco bliżej siebie tak, że kolegę widziała właściwie tylko kątem oka. Uśmiechała się nieco zadziornie, zerkając w stronę jasnowłosej, by zaraz znów utkwić wzrok w błękitnych tęczówkach.
- Widziałam, koteczku, z jaką fascynacją patrzyłaś na ramię szefowej - mruknęła ponętnie. - Chciałabyś się do niego dobrać, co? Rozłożyć na części i sprawdzić wszystkie dostępne funkcje, czy jak na to mówicie wy, mechanicy z powołania. Przyznaj, że nadal masz w głowie takie myśli. Wziąć śrubokręt i zabrać się za majsterkowanie. Możemy ci to umożliwić, musisz tylko z nami współpracować. Nie jesteśmy złymi ludźmi, niestety braki kadrowe wymuszają na nas pewne nieprzyjemne dla oka działania.
Zerknęła nad ramieniem blondynki, uśmiechając się nieco szerzej. Widok zdawał się ją zadowalać.
- Twój kolega przejdzie test, jest silny - stwierdziła bez ogródek. - A ty? Chcesz się nauczyć paru pożytecznych rzeczy przy okazji?
Rozmowa dziewczyn miała miejsce na uboczu, więc ani pozostała dwójka nie słyszała słów Leone i odpowiedzi dziewczyny, ani one nie słyszały rozmowy między szefową a złotookim. A dyskusja była całkiem ciekawa.
Ranzoku starał się wytrzymać graniczące z jego wytrzymałością dolegliwości. Niewiele brakowało, by granica została przekroczona, a on sam stracił właściwie wszystko. Miał jednak cel i nie zamierzał tak łatwo się poddawać. Jeszcze nie.
- Dobrze, o to właśnie chodzi... - mruczała wręcz podniecona jasnowłosa, patrząc wprost w przepełnione determinacją i nienawiścią oczy. - Wiesz, że nie możesz tu zginąć, prawda? Nie, dopóki nie spotka go kara. Tak, wiemy dokładnie, kogo poszukujesz i jak go znaleźć. Pokaż mi więcej złości~~
Kolejna porcja nikotyny wylądowała w jej płucach, zatrzymując się tam dłuższą chwilę. Lubieżny uśmiech nie schodził z jej twarzy, gdy wyciągała z kieszeni marynarki mały kartonik, kładąc go na blacie i przesuwając w stronę chłopaka. Lekko rozmazana fotografia, ale łatwo szło jednak poznać pewien szczegół - ciemne włosy spięte w kitka. Jeśli ta kobieta mówiła prawdę, blondyn nie mógł mieć wątpliwości, kogo przedstawia zdjęcie. Człowiek, który przyczynił się do tego, że Ranzoku jest tym, czym jest obecnie. Ten, który odebrał mu dotychczasowe życie i rodzinę, której nie zdążył nawet poznać. Mężczyzna, którego imię widniało na jego czarnej liście.
Jasnowłosa cały czas obserwowała reakcje chłopaka, dostrzegała każdy szczegół, drobne zmiany w mimice. Wiedziała, że trafiła w sedno. Wystarczyło wcisnąć jeden guziczek i ciało chłopaka poczuło nadchodzącą ulgę.
- W obecnej formie nie będziesz w stanie nawet się do niego zbliżyć
- mówiła spokojnie, pochylając się delikatnie do przodu. - Sam trening nic ci nie da, nie w takim stopniu. Ale możemy ci pomóc. Udoskonalimy twoje ciało, damy sposobność do dokonania zemsty. Musisz tylko z nami współpracować. Nam również zależy na pozbyciu się tego drania.
Blondyn mimo wszystko mógł dostrzec napięcie mięśni, gdy kobieta zabierała zdjęcie z blatu, chowając je do kieszeni. Mógł tylko przypuszczać, że sprawa i jej w pewnym stopniu dotyka personalnie.
- Decyzja należy do ciebie, fizycznie jesteś gotów - stwierdziła na koniec. Odchyliła się na krześle i zapaliła kolejnego papierosa. Wpatrywała się tylko i wyłącznie w blondyna, oczekując odpowiedzi.
______
Kolejność bez znaczenia o/


Ostatnio zmieniony przez Aymi dnia Czw Paź 19, 2017 6:56 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 276

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Arisu on Czw Paź 19, 2017 11:58 am

Miała nadzieję, że odpowie jej "szefowa" lecz ta była widocznie bardziej zafascynowana Ranzo i jego wytrzymałością na ból. Spięła się momentalnie kiedy poczuła objęcie kobiety wokół własnej szyi. Zaciągnęła się mocniej dymem słuchając ją w milczeniu.
-Trudno nie zaprzeczyć, bo Twoja szefowa ma kawał dobrej roboty na sobie więc to raczej oczywiste, że chciałam bym to rozłożyć na części pierwsze - W tej chwili wolała się bardziej skupić na samej rozmowie niż rozmyślaniu o tym czy może rozłożyć ramię takiej skomplikowanej maszyny.
-Cóż nauka ma wiele znaczeń, jeżeli było by to o mechanice to tym bardziej jest to dla mnie pomocne. Choć wciąż nie rozumiem po co wam jestem potrzebna - rzekła dość oschle. Spojrzała na Ranzo kiedy dziewczyna puściła w końcu jej podbródek ciekawe czy nic mu nie będzie... nie wygląda to za ciekawie.
-Z tego co widziałam macie tego dzieciaka za mechanika, czy się mylę? - dodała po chwili w lekko zastanawiającym tonie. Z drugiej strony zawsze mógł by być to ktoś inny w innej części tego miejsca. Znając życie jest to ogromne miejsce.
avatar

Arisu

Liczba postów : 39

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Ranzoku on Czw Paź 19, 2017 11:32 pm

Co jak co, ale oporu chłopakowi odmówić nie można. Hardo trzyma się swych przekonań i zemsty, która z pewnością mocno ucieszyłaby świętej pamięci rodzinę i bliskich. Jest o tym przekonany nasz bohater i mierzy się z trudami jakich teraz doświadcza. Chłopak sobie wyobraża ten przenikliwy ból jako pieszczoty i gilgotki. Uśmiech z jego twarzy nie znika nawet pod wpływem tych tortur, które pieszczotliwie nazywał łaskotkami. Chłopak nie spodziewał się odpowiedzi, a po za tym wedle niego miało to być pytanie retoryczne, toteż za bardzo nie przejął się i miał, kolokwialnie mówiąc to w dupie. Tak czy inaczej bardziej zainteresował się kolejnymi słowami palaczki. Słysząc zdanie odnośnie Jego przeszłości i rzekomej kary wobec jednego pana, oczy chłopaka mocno się rozszerzyły po ujrzeniu TEJ osoby, o której niewiele wiedział. Znał tylko niezbyt szczegółowy wygląd faceta. Teraz wzrok ukazuje nienawiść i żądzę mordu. Zacisnął pięści tak, aż na białej rękawiczce można było ujrzeć krew, kiedy to wbił swoje paznokcie w dłoń. Czy to z bólu, czy z nienawiści... któż to wie? Ta osoba posiadała coś co od dłuższego czasu było Jego celem. Informacje. Chłopaka ogarnęło szaleństwo i nie zdołał nawet zauważyć, że żelazny uścisk się poluzował. Pasy, które otoczyły ciało Ranzoku schowały się z powrotem. Chcąc się uspokoić, skierował spojrzenie do podłogi chowając oczęta pełne gniewu za złotowłosą grzywką. " Uspokój się! Uspokój! " Wmawiał sobie w myślach. Po krótkiej chwili podniósł wzrok i przeniósł się na rozmówczyni. Nienawiść i żądza zemsty aż z niego wycieka, co może świadczyć Jego spojrzenie. - Gdzie... On... jest?! - Zapytał rozwścieczony kobietę, dokładnie i wyraźnie akcentując wypowiedziane słowa przez androida. Chłopak wziął głęboki oddech, żeby utrzymać nerwy na wodzy. Poluzował zaciśnięte pięści i odchylił głowę do tyłu. Słysząc o możliwych usprawnieniach swojego ciała uśmiechnął się szeroko i szyderczo. - Oh, czyżby? - Odparł drwiąco i z niedowierzaniem wiedząc, że te ulepszenia będą zbędne. Chociaż jeśli istnieje taka możliwość to wypadałoby z tego skorzystać. Może faktycznie Kurojin to nie byle rzezimieszek jak ci, których spotkał wcześniej, lecz jeśli to ma mu pomóc... - Zgodzę się na to, ale nie mieszajcie do tego Arisu. To tylko i wyłącznie moja sprawa. - Rzekł wiedząc, że nie usłyszy tego sama błękitnooka. Budzą się w nim ludzkie uczucia? Czy może nie chce, by ktoś mu się plątał pod nogami, kiedy będzie załatwiał swoje sprawy? Kto to wie? Chłopak wtem wstał na nogi i złożył ręce w krzyż na klatce piersiowej. Oddalając się na krok czy dwa od stołu. - Możemy zaczynać od razu. - Skwitował krótko. Następnie czekał na dalszy rozwój zdarzeń.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 80

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Aymi on Pią Paź 20, 2017 10:37 pm

Eien no MG Modo

Ranzoku walczył z samym sobą i własnymi słabościami. Był na tyle zdeterminowany, by przetrwać wszystko, miał w końcu do wykonania zadanie. Gdy przedstawiona została mu fotografia, a z ust jasnowłosej padały kolejne słowa, do chłopaka docierało coraz bardziej, iż właśnie patrzy na twarz Kurojina, mężczyzny, którego nienawidził i którego miał zamiar znaleźć za wszelką cenę.
Złote oczy zabłysły nienawiścią, co dało kobiecie ewidentny dowód, iż trafiła w sedno. Pasy krępujące blondyna poluzowały się do tego stopnia, że do całkowitego oswobodzenia wystarczył krótki acz stanowczy ruch. Potem padły trzy słowa. Trzy słowa układające się w zdanie, a właściwie pytanie. Rozmówczyni kontynuowała swój wywód, proponując młodzieńcowi układ - współpracę. Po przemyśleniu sprawy uznał, że mimo wszystko aż szkoda by było nie skorzystać z okazji udoskonalenia, skoro sami mu to proponowali. Miał tylko jedno zastrzeżenie, po usłyszeniu którego szefowa tylko przytaknęła, uśmiechając się nieznacznie, i skierowała wzrok na swoją podwładną.

Wspomniana przez androida dziewczyna była właśnie w trakcie ciekawej rozmowy, podczas której niejako została jej zaproponowana praca w roli mechanika. Sama nie była do końca przekonana, czego właściwie oczekują od niej ci ludzie zwłaszcza, że przecież wcześniej ten rudy chłopaczek przejawiał cechy typowe maniakom osprzętu.
- Misaki? - Leone na przyrównanie młodego do mechanika zrobiła wielkie oczy. - No co ty! On jest tylko pomocnikiem i minie jeszcze dobrych kilka lat zanim ktokolwiek dopuści go do czegoś większego niż grzebanie w silniku. Nie spełnia minimum wiekowego do szkolenia, a co dopiero piastowania stanowiska.
Przez moment zdawało się, jakby sama insynuacja, iż w Ruchu Oporu jako mechanicy pracują takie smrodki jak rudzielec, uraziła złotooką. Wrażenie to jednak szybko minęło, a na jej twarzy znów pojawił się nieco zadziorny uśmiech.
- Za to ty, kotku, jesteś idealną kandydatką - rzuciła, patrząc wprost w błękitne oczęta. - Jesteś dorosła, albo prawie dorosła, masz zajawkę na punkcie mechaniznów, a to naprawdę ważne. Nie każdy potrafi włożyć serce w to, co robi - zerknęła w stronę szefowej, która już chyba kończyła własną pogawędkę. Najlepiej będzie chyba wyłożyć karty na stół. - Damy ci możliwość rozwoju, szkolenie od podstaw, dostęp do wysokiej jakości sprzętu. W zamian chcemy tylko, byś dla nas pracowała, pomagała w projektach i budowie maszyn. Może na to nie wygląda, ale w dzisiejszych czasach ciężko o wykwalifikowanych inżynierów, a Armia wcale nie ułatwia sprawy. Oczywiście wszystko zależy od ciebie, nie będziemy przecież zmuszać. Jeśli nie będziesz chciała, po prostu zapomnimy o sprawie, odstawimy cię tam, gdzie będziesz chciała i uznamy, że nigdy cię tu nie było.
- Leone? - głos jasnowłosej mimo pytającej nuty zawierał w sobie coś, od czego złotooka momentalnie zdrętwiała. Stanęła wyprostowana, zauważając, że i chłopak nie zajmuje już miejsca siedzącego. Zerknęła jeszcze na Arisu.
- To jak? Ostatnia szansa na decyzję, kotku - rzuciła cicho, po czym skinęła w stronę szefowej i zaczęła coś wstukiwać w ekranik, który zamontowany miała na pasku na nadgarstku.
Ranzoku zgodził się na współpracę. Jaka będzie decyzja jego koleżanki?
_____
Jeśli coś w tekście nie jest jasne, to piszcie na GG. Wstawiane na szybko, bo bateria w kompie pada, a zasilacz trafił szlag ;-;
Kolejność odpisu dowolna.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 276

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Jirri on Sob Paź 21, 2017 11:22 am

Jirri wstał z ziemi i ponownie zaczął się rozciągać. Nie ma co marnować czasu, kiedy można go dobrze spożytkować. Trzeba dalej trenować. Dlaczego? Czy po to, by być gotowym na walkę z rybami? Nie, nawet niekoniecznie dlatego. Bardziej chodziło tu o przyjaciela jaszczura. Jirri miał niejasne przeczucie, że Haricotto-san tak naprawdę nie użył całej swojej mocy w walce z Aymi-chan. Z pewnością nie zatrzymał się na jednej i tej samej transformacji, to by było śmieszne. Skoro Jirri dał radę opanować Formę Trzecią, to dlaczego on nie miałby dać rady opanować jakiegoś Supa-Saiyajina Plus, czy coś w tym rodzaju? Zamierzał później zmierzyć się z przyjacielem, więc najpierw chciał się do tego jak najlepiej przygotować. Nie tylko dlatego, że nie zamierzał przegrać, ale też po to, by swojego kumpla nie zawieść. Chciał pokazać się od jak najlepszej strony po tym całym roku swojej nieobecności na Ziemi. Ponownie zaczął robić pompki, nadal jednak monitorował otoczenie. Mimo wszystko nie czuł się bezpieczny.

START TRENINGU - 21.10.2017. - 11:22
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 365

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Arisu on Sob Paź 21, 2017 1:16 pm

Była podejrzliwa to oczywiste jednak chęć nauki i rozbiórki wszelakich części metalowych była bardzo kusząca. Rancio raczej nic nie będzie w końcu jest silny, a dla mnie to dobre wyjście po naukę jako mechanik.
-Czyli drobne rzeczy typu grzebanie pod stolikiem? To niezłe. Może na to nie wygląda, ale jestem dorosła - prychnęła pod nosem oburzona. Z twarzy wyglądała młodo, lecz to nie oznacza, że nie jest pełnoletnia. Przewróciła jedynie oczami  w myślach na słowa kocicy.
-Interesujące - mruknęła pod nosem zaciągając końcówkę papierosa w ustach, a popiół? Pewnie spadł gdzieś na ziemię no chyba, że szefowa była miła i podzieliła się popielniczką to co innego. Uniosła brew kiedy kocica się odsunęła przez co niemal natychmiast zwróciła głowę w stronę szefowej, a potem na Ranzo.
-Zgoda, podoba mi się taki układ - rzekła po chwili milczenia z pół uśmiechem na ustach. Chyba i tak nie miała nic do stracenia, a to miejsce wyglądało wręcz idealnie do nauki mechanik od podstaw. Więc, co teraz? Pewnie będzie czekała na kolejne "instrukcje" czy co? Bo sama nie wiedziała w co się wpakowała. Nie bardzo też wiedziała co omawia Ranzo z samą szefową,bo była zbyt zajęta rozmową z kocicą. Cóż, chociaż może wszyscy doszli do zgody lub nie zgody. Kto wie?
-Więc? Co teraz? - zapytała na sam koniec.
avatar

Arisu

Liczba postów : 39

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Jirri on Nie Paź 22, 2017 11:55 am

Po kolejnym treningu tyłek jaszczura grzmotnął o ziemię. Czuł, że trening jest skuteczny. Że czyni go silniejszym. Nie zamierzał jednak jeszcze wracać. Zamierzał posiedzieć tu nieco dłużej. Po pierwsze - nie kończył jeszcze treningu, chciał jeszcze poćwiczyć. Po drugie, czuł, że nadszedł czas skontaktować się z przełożonym. Nie miał może jeszcze żadnych informacji o Smoczych Kulach, ale nie szkodzi. Frieza-sama z pewnością ucieszy się z informacji poziomach mocy dwójki Supa Saiya-jinów. Wcisnął przycisk na scouterze, żeby się z nim skontaktować. Uzgodnili już, że ma przekazywać informację, gdy tylko będzie w stanie. Teraz akurat ma chwilę. 
- Frieza-sama! Odbiór! Sierżant Jirri zgłasza się! Dostałem się na Ziemię, nawiązałem kontak z Supa Saiya-jinem. Jest ich teraz co najmniej dwoje, jeden mężczyzna i młoda dziewczyna. Przesyłam ich poziomy mocy. Na Ziemi pojawili się również kosmici rasy Sakana-jin. Jest tu teraz wielu silnych wojowników, czy mam ich wszystkich sprawdzić?

KONIEC TRENINGU - 22.10.2017. - 11:54

OOC:
Proszę o odpis od MG - rozmowa z Friezą.
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 365

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Ranzoku on Pon Paź 23, 2017 2:07 pm

Chłopak zaproponował pewien układ, który został oficjalnie zaakceptowany przez Szefową. Wybór androida był prosty, jeśli istnieją możliwości usprawnienia jego w pół zrobotyzowanego ciała to tylko utwierdzało go w przekonaniu, że będzie bliższy osiągnięcia swojego celu. Nie za bardzo wiedział czego chcieli od Arisu, ale dopóki jest trzymana na dystans przez Ruch Oporu, chłopak może spokojnie działać, bo jak wiadomo ma swój cel, który zamierza osiągnąć kosztem czegoś tak błahego jak przyjaźń czy kolegowanie się. Zazwyczaj największe konflikty wybuchają wśród najbliższych, Ranzoku stara się więc ograniczyć stosunki koleżeńskie do minimum do czasu aż wypełni się jego przeznaczenie. Chłopak oparł się o ścianę czekając na dalsze instrukcje, jedyne co zdołał dostrzec to zabawa Szefowej na zegarku, która nastąpiła po zawarciu umowy przez Ranzoku i tak zwany Ruch Oporu. Być może zostaną odsłonięte jakieś tajemne wrota gdzie wewnątrz chowają broń masowego rażenia czy coś w ten deseń? Chłopak zamilkł czekając aż coś się wydarzy, gdyż potem już za wiele słów z Szefową nie zamienił, bo nie widział powodu do dalszej dyskusji. Teraz tylko czyny, nie słowa. Chłopak jednak miał nadzieję, że zostawia się w rękach fachowców, a nie jakichś amatorów, bo tworzenie czegoś od podstaw to jedno, ale tu chodzi o ludzkie ciało z nutą mechaniki wewnątrz. To już nie są zabawy tylko poważne zadanie, któremu mogą sprostać tylko fachowcy w tej dziedzinie. Ranzoku ma cichą nadzieję, że nie pożałuje tej decyzji. Tymczasem czekamy na dalszy rozwój wydarzeń.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 80

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Wto Paź 24, 2017 9:03 pm

MG

Odzew w scouterze był niemal natychmiastowy. Ton głosu Freezera był inny niż zwykle. Otrzymane przez niego informacje okazały się wzbudzać jego zainteresowanie, a także strach i ekscytację. Jeśli pojawił się ktoś, kto mógł od tak zwiększać swoją moc boją, należało się go czym prędzej pozbyć lub zwerbować i zniewolić.

---piiik---piiik---piiik---
Ho, ho, ho, ho! Dobra robota, Jirri-san. Bądź w gotowości. Oczekuję na pomiary każdego z nich, kiedy wrócę na No. 79. Dowiedz się więcej na temat tych Super Saiyan. W przyszłości mogą stanowić problem, dlatego lepiej będzie się ich pozbyć. Masz pozwolenie na sprzątnięcie tego Saiyanina, oczywiście po tym jak dowiesz się więcej o jego rasie. Bez odbioru, Jirri-san.
---piiik---piiik---piiik---

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1087

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Aymi on Sob Paź 28, 2017 12:27 am

Eien no MG Modo

Arisu oburzyła się insynuacją, jakoby nie była pełnoletnia. Cóż, wyglądała młodo jak na swój wiek, więc raczej powinna uznać to za komplement i się cieszyć, ale kto tam zrozumie, co kobietom siedzi w głowie. Czasem nawet inna kobieta ma z tym niejaki problem, możecie wierzyć na słowo. Ostatecznie dziewczyna zgodziła się przystać na warunki oferowane przez Ruch Oporu. Teraz pozostawała tylko kwestia: co dalej?
Nim ktokolwiek zdążył się zorientować, za plecami Szefowej otworzyło się przejście, a z jasności wyłoniły się dwie gorylowate postaci. Tak dosłownie gorylowate. Dwa draby z szerokimi barami, każdy przeszło dwumetrowy - obaj stanęli po bokach wejścia przepuszczając... unoszącego się kilka centymetrów nad ziemią rudego mikrusa w białym kitlu i okularach w grubej oprawie.
Spoiler:
najpierw czytać, łobuzy! potem patrzeć!:
Jegomość przelewitował w stronę stołu z rękoma założonymi za plecami, by zaraz unieść się na wysokość blatu, ostatecznie na nim lądując. W sali zapadła grobowa cisza.
- Najendo - jako pierwszy odezwał się przybysz, na dźwięk głosu którego Leone odruchowo schowała się za niebieskooką, przełykając głośno ślinę.
- Doktorze Dex - odparła beznamiętnie jasnowłosa, mierząc się z konusem spojrzeniem. Okularnik po chwili utkwił wzrok w stojącym na uboczu blondynie, jakby cała reszta nie miała właściwie żadnego znaczenia. Sekundę później pojawił się tuż przed twarzą chłopaka, lustrując go od góry do dołu. Ranzoku mógł zauważyć, że prawe oko dziwnego naukowca jest sztuczne, zmechanizowane.
- To on? - spytał, w odpowiedzi dostając twierdzący pomruk szefowej. Uniósł znacząco brew. - To chucherko? Sprawdziłaś go chociaż?
- Oczywiście, że sprawdziłam - kobieta nie wydawała się zadowolona z jego obecności w tym miejscu, a tym bardziej z jego podważania jej kompetencji. Machnęła ręką w stronę swojej podwładnej, co było wyraźnym sygnałem do opuszczenia pomieszczenia. Leone nie omieszkała skorzystać z okazji.
- Chodź - szepnęła niebieskookiej na ucho, chwytając ją za nadgarstek, i pociągnęła w stronę nadal otwartego przejścia. - Z doktorkiem Świrkiem nie chcesz mieć do czynienia...
Zatrzymała się nagle tuż przed dwoma gorylami, gdy zdała sobie sprawę, jakie słowa padły z jej ust.
- Słyszałem to, blondwłosa dzikusko - mruknął pod nosem mikrus, nawet na nią nie patrząc. Twarz blondynki stężała, a złote oczy ziały przerażeniem. Pchnęła Arisu między drabów, samej zginając się w potężnym ukłonie.
- Najmocniej przepraszam, panie doktorze! - zaskomlała wręcz błagalnym tonem, cofając się krok za krokiem. - Nie miałam na celu pana obrazić! W żadnym razie! Błagam o wybaczenie!
Rudzielec tylko prychnął, a kobieta czym prędzej się wycofała, zgarniając po drodze zdezorientowaną Arisu, i pognała z nią wzdłuż jasnego korytarza. Byle dalej od tego człowieka.

- No niech stracę - doktorek odwrócił się przodem w stronę Najendy, choć nadal znajdował się bardzo blisko chłopaka. Sam Ranzoku instynktownie wyczuwał, że powinien zważać na słowa w obecności tego człowieczka. A może wynikało to z reakcji tamtej blondynki? Ciężko było stwierdzić.
Okularnik obniżył lot na tyle, że znajdował się znów zaledwie kilka centymetrów nad ziemią. Ruszył przed siebie, nie wykonując przy tym ani jednego kroku, zatrzymał się jednak przy swych ochroniarzach i obrócił w stronę androida.
- Ej, chucherku! Idziesz czy nie? - zawołał w jego stronę. Szefowa cały czas wpatrywała się w chłopaka, delikatnie kręcąc głową na boki, jakby odradzała mu jakiekolwiek odzywki. W końcu wstała i skierowała swoje kroki w stronę drzwi, przez które niedawno tu weszła.
- Zawiadom mnie, gdy już skończysz - rzuciła na odchodnym, a moment później zniknęła za drzwiami.
To jak? Idziesz czy nie?

W tym czasie Leone zdążyła dobiec do metalowych drzwi, machnąć zegarkiem z czipem nad czujnikiem i przeciągnąć Arisu na drugą stronę. Przejście zamknęło się z trzaskiem, gdy złotooka się o nie oparła, oddychając z ulgą.
- Na wszystkich znanych i nieznanych bogów - jęknęła tylko, przecierając dłonią twarz. - Mam tylko nadzieję, że ten świr da mi dożyć świtu... Głupia!
Podczas gdy kobieta starała się zapanować nad oddechem i roztrzęsionymi rękoma, młodsza blondynka mogła się rozejrzeć. Pomieszczenie, w którym się znalazły, było obszernym magazynem pełnym... właściwie wszystkiego. Sprzęt, jakiego Arisu nie widziała na oczy, urządzenia, które wręcz przyciągały jej wzrok i hipnotyzowały, narzędzia, których mogła tylko pozazdrościć właścicielowi. Istny raj dla mechanika. Czy jednak niebieskooka mogła ot tak rozeznać się w tych wszystkich maszynach czy innych mechanizmach i sobie w nich pogrzebać? Cóż, tego jeszcze nie wiedziała...

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 276

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Arisu on Sob Paź 28, 2017 1:13 pm

Tak więc jedyne pytanie jakie przychodziło jej do głowy to: co dalej? W końcu się zgodziła, ale nie wiedziała co stanie się dalej. Po chwili pojawili się oni, dawj wielcy jak dom faceci aż przełknęła ślinę zaskoczona, a potem był on.... kurdupel. Spoglądała na niego niby z zaciekawieniem, ale na jej ustach pojawił się pół uśmiech rozbawienia mimo, że w pomieszczeniu była grobowa cisza. Nie miała co mówić więc patrzała na to co się wydarzy. A widocznie jego wzrok był skupiony tylko na Ranzoku. Słowa Leone rozkojarzyły ją zwłaszcza kiedy mówiła o nim jak o szalonym naukowcu. Nie rozumiała czemu ta kocica tak się denerwowała w końcu wyglądał bardzo, ale to bardzo nie groźnie.
-Pa..? - udało jej się tylko rzucić niepewnie kiedy to została porwana przez Leone po raz kolejny w zupełnie inne miejsce.
-Kto to był? Czemu się go tak boisz? - zapytała w końcu kiedy były na korytarzu daleko od tego dziwnego pana "Dex". Był naukowcem? Mechanikiem? Albo innym filozofem, że podważał umiejętności samej szefowej co jej nie specjalnie podeszło i zniesmaczyło w jakiś sposób. Kiedy dotarły do miejsca spojrzała na Leone w oczekiwaniu jej odpowiedzi, lecz nim to nastąpiło rozejrzała się po pomieszczeniu i... zaniemówiła. Mimo to jej oczy zaświeciły się jak duże pięciozłotówki.
Wzrokiem kierowała od jednej do drugiej maszyny czy też metalu lub urządzeń, zważając na to, że pomieszczenie było ogromne i miało w sobie tyle cudeńków to istny raj.
-Co... Co to za pomieszczenie... Leone? - zapytała jąkając się przy tym, wymawiając na sam koniec jej imię lecz i to zrobiła dość niepewnie. Nie śmiała ich dotykać, lecz jej wzrok z pewnością wędrował po każdym możliwym urządzeniu, pewnie nawet większość tych urządzeń nie znała. Z drugiej strony widziała jak jej ojciec pracuje jako mechanik i część rzeczy jej wyjaśnił jednak mogło być to za mało by dokładnie zrozumieć całą tą mechanikę od podstaw.
avatar

Arisu

Liczba postów : 39

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Ranzoku on Sob Paź 28, 2017 10:20 pm

Chłopak dokładnie obserwował wydarzenia jakie mają tu miejsce. Chociaż na pierwszy rzut oka wygląda to tak jakby miał wszystko w rzyci. Nagle za biurkiem rozmówczyni otworzyły się wrota. Ranzoku zdołał ujrzeć dwa byki o co najmniej głowę więksi od naszego złotowłosego bohatera. Nie robiło to jednak na nim wrażenia, bowiem widywał już takich bydlaków, którzy nie mogli dorównać androidowi. Mowa tu oczywiście o ludziach z RR, gdzie góra mięśni nie chodziła z parą z intelektem. Tutaj uwagę androida przykuł tajemniczy karłowaty doktorek, który zaczął się panoszyć po biurze jak gdyby nigdy nic. Czyli ta szefowa to tak naprawdę tylko "Szefowa na pokaz"? Trochę szkoda. Parsknął śmiechem i w momencie kiedy chciał rzucić obelgą w stronę gościa w białym kitlu, coś podpowiadało mu, że powinien ograniczyć teksty, z pewnością nie był zwykłym facetem, kiedy dziewczęta tak się lękają tego pana. Chłopak został zlustrowany przez doktorka, co za bardzo nie podobało się Ranzoku. Nie lubił przyciągać uwagi, a teraz jest w centrum uwagi. Mocno niepokoi to androida, ale nie chce dać tego poznać po sobie. " Chucherku? Kto tak jeszcze mówi? " Pomyślał podnosząc lekko do góry jedną brew. Mówi o Ranzoku jakby był jakąś miernotą. Wiele słów ciśnie się na język blondyna i nie są to słowa pochwały czy przyjaźni, ale postanowił nie działać pochopnie. W końcu być może to on jest tym głównym mechanikiem, który będzie się opiekował androidem. Zostawił więc jego słowa bez komentarza i podążył za nim czekając aż w końcu przejdą do rzeczy. Tutejsza atmosfera niezbyt podoba się złotookiemu. Składając ręce w krzyż na klatce piersiowej ruszył przed siebie z nadzieją, iż w końcu przejdą do sedna sprawy.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 80

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Jirri on Sro Lis 01, 2017 1:13 pm

Jirri nacisnął przycisk na scouterze, ponownie włączając wykrywanie żywych istot i opuścił rękę. Co w tym było takiego szczególnego? Był cały roztrzęsiony. Całym jego ciałem wstrząsały dreszcze, strach, niemalże przerażenie. Oczy miał wytrzeszczone, po skroni spływała kropla potu. Jego oddech był przyspieszony, a on nie wiedział, co powinien zrobić. Ma... Zabić? Haricotto-san ma umrzeć? W tym właśnie momencie zrozumiał, że to pierwszy raz, gdy nie uda mu się uniknąć konsekwencji. Tym razem nie ominie go trudny wybór. Bo co ma zrobić? Jeśli zabije swojego przyjaciela, nigdy sobie tego nie wybaczy. Z drugiej strony jednak nie chciał opuścić swojego idola. Co jest dla niego ważniejsze? Co powinien wybrać? Co ma zrobić. Oparł dłonie na kolanach. Na razie ma jeszcze czas. Frieza-sama kazał mu jeszcze zbierać informacje, więc ma czas na podjęcie decyzji. Ma czas... Postanowił wrócić do treningu. Tak lepiej mu się myśli... Nie... Raczej pomoże mu odgonić złe myśli od siebie. Zaczął trenować dalej.

START TRENINGU - 01.11.2017. - 13:14
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 365

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Jirri on Czw Lis 02, 2017 9:04 pm

Jirri wstał po wykonaniu olbrzymiej ilości pompek i oparł dłonie na kolanach. Oddychał ciężko, ale już nie z powodu strachu, ale ze zmęczenia. Udało mu się odgonić od siebie złe myśli, wysiłek niejako je z niego wypocił. Udało mu się dojść do siebie. Usiadł pod skałą i spojrzał w niebo, by znów poukładać sobie myśli w głowie. W sumie powinien się spodziewać takiego obrotu sprawy. Wojownik obdarzony jakąś tajemniczą mocą faktycznie mógł być niemałym zagrożeniem, ale z drugiej strony... Czy Frieza-sama naprawdę musiał się go bać? Jirri był przekonany o mocy swojego idola... Chociaż z drugiej strony właściwie nigdy nie widział go w walce. Nigdy nie miał okazji się dowiedzieć, jak silny jest Frieza-sama. Mógł polegać tylko na... W sumie tylko na wyobraźni. Nie miał żadnego pojęcia o jego poziomie mocy, ale to raczej niemożliwe, że jego idol mógłby być słabszy od Supa Saiya-jina, w końcu to by oznaczało, że sam Jirri już dawno go przerósł, a przecież najprawdopodobniej władca potrafi dokonać transformacji w Formę Czwartą... Jirri już chciał wrócić do treningu, gdy tylko pomyślał o mocy, jaką daje Forma Czwarta, ale powstrzymał się. Najpierw trochę odpocznie.

KONIEC TRENINGU - 02.11.2017. - 21:05
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 365

Powrót do góry Go down

Strona 10 z 11 Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach