Góry

Strona 11 z 13 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Góry

Pisanie by Admin on Sob Lip 09, 2016 4:13 pm

First topic message reminder :

Jest to mocno górzysty teren. Skała na skale, a gdzieniegdzie tylko zielona trawa wystawia swoją bujną grzywkę i daję o sobie znać. Ziemie ciężkie do zamieszkania, dlatego nikt tutaj się nie wprowadził. Oczywiście, jak się bardzo chce, to i tutaj można wieść godne życie. Ale czy warto?
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 334

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Góry

Pisanie by Jirri on Pią Lis 03, 2017 9:37 pm

Powstał z ziemi po odpoczynku, przeciągnął się, ziewnął potężnie, chociaż wcale nie spał i zaczął się rozciągać. Powodowało to dość przyjemny rodzaj bólu. Lubił to uczucie. Nie każdy potrafił je docenić, ale on potrafił, o tak. Słońce nadal świeciło i przyjemnie go ogrzewało. To sprzyjało pozytywnym myślom. Znów jego myśli były jasne i klarowne. Już ani trochę się nie bał. Wiedział, co zamierza zrobić. Zabić? Nie! Z pewnością nie zabije swojego przyjaciela, ale zawsze może trochę poudawać. Może mu o tym powie, przeprosi go, Haricotto-san z pewnością go zrozumie, razem coś wymyślą, a w razie czego są jeszcze ci kosmici... Właśnie. Brał to pod uwagę. Może Haricotto-san odda im energię, ale w wyniku jakichś efektów ubocznych straci przez to moc tworzenia Złotej Energii, a co za tym idzie transformacji w Supa Saiya-jina. Tak, wtedy problem rozwiązałby się sam... Tak... Oczywiście mu tego nie życzył. Nie chciał, by coś takiego miało miejsce, ale jeśli to miałoby uratować życie jego przyjaciela, to chyba lepiej, niż gdyby miał umrzeć... Wrócił do treningu, jednocześnie nadal intensywnie nad tym myślał.

START TRENINGU - 03.11.2017. - 21:37
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 456

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Aymi on Nie Lis 05, 2017 7:37 pm

Eien no MG Modo

Arisu:
Działo się, a obrót spraw był nie do przewidzenia. W jednej chwili oboje naszych bohaterów znajdowało się w tym samym pomieszczeniu, choć tylko jedno z nich wzbudzało zainteresowanie mikrego doktorka, a w następnej Arisu była już ciągnięta wzdłuż kolejnego korytarza prowadzącego niby donikąd. Leone ewidentnie się spieszyło, by znaleźć się jak najdalej od tego człowieka, a blondynkę zgarnęła ze sobą, bo takie miała wytyczne.
Gdy dziewczyna próbowała podpytać złotooką o tożsamość konusa i przyczynę strachu, jaki wywołał on u jej przewodniczki, została natychmiastowo uciszona, a kobieta ją prowadząca obejrzała się z lękiem za siebie. Jej zachowanie mogło dziwić, jednak miała swoje powody. Odetchnęła z ulgą dopiero, kiedy zatrzasnęły się za nimi drzwi u końca korytarza.
- Kim on jest? - powtórzyła zadane wcześniej pytanie. - Dziewczyno, to największy świr jakiego widziała Ziemia! Nie widzi świata poza tym swoim laboratorium, w którym majstruje dniami i nocami, ale nie radzę mu podskakiwać. Widziałaś tych jego goryli? Oni nie słuchali rad, teraz to bezmózgie blaszaki na usługach doktorka.
Odetchnęła głębiej, starając się uspokoić własne rozkołatane serce. Nie było to łatwe, zważywszy perspektywę szybkiej dekapitacji, bądź też przerobienia na puszkę. Na cholerę ona w ogóle otwierała gębę przy tym człowieku?! I czy można go właściwie określać tym mianem?
- Nie powinnaś tak mówić o doktorze Dexie, Leone - między regałami rozległ się głos, a po chwili pojawił się również i właściciel, podsiwiały staruszek o poczciwej twarzy. - Może i jest nieco... ekscentryczny... ale to dobry naukowiec. To głównie dzięki jego projektom możemy działać.
- Przepraszam, panie Wataru - bąknęła tylko kobieta, momentalnie spuszczając wzrok niczym skarcone dziecko.
pan Wataru:
Starszy mężczyzna uśmiechnął się tylko delikatnie, zaraz przenosząc spojrzenie na Arisu. Wyraźnie zaciekawiła go jej obecność w tym miejscu tym bardziej, że nie miał tego szczęścia poznać jej wcześniej. Podszedł do dziewczyny i skłonił się delikatnie.
- Wataru Umeda, opiekun tego miejsca - przedstawił się, z gracją ujmując dłoń niebieskookiej, i musnął ją w lekkim pocałunku, prostując się następnie. Arisu mogła wyczuć, że był to człowiek imający się wszelkich prac, co było wyraźnie widać po jego szorstkich na swój sposób i lekko pomarszczonych dłoniach.
- Odpowiadając na pytanie panienki, znajdujemy się w głównym magazynie bazy, gdzie składowane są wszelkie mechanizmy - odpowiedział płynnie na kwestię, która zdążyła gdzieś umknąć. - Biorąc pod uwagę, że przyprowadziła cię tu Leone, moja droga, zapewne pani Najenda chciała, abyś zaczęła szkolenie. Czy mam rację?
Tu jego wzrok padł znów na złotooką, która tylko uśmiechnęła się półgębkiem i przytaknęła. Pan Wataru pokiwał tylko głową z rozbawieniem, po czym odwrócił się i ruszył przed siebie, ruchem ręki wskazując, by obie ruszyły za nim. Mijali różnego rodzaju sprzęty, od których aż kręciło się w głowie. Po kilku minutach oczom Arisu ukazał się podłużny, dość obszerny stół roboczy zawalony planami kilkunastu urządzeń. Staruszek szybko pozwijał większość, odkładając je na bok, na blacie zaś rozłożył czysty arkusz.
- Przepraszam za bałagan, ale nieustannie coś poprawiam w niektórych projektach i jakoś niespecjalnie spodziewałem się gości - wytłumaczył, zaraz sięgając na jedną z półek w poszukiwaniu... czegoś. Znalazł jakieś dziwne urządzenie, które postawił na stole, odwracając się w stronę blondynek. - Pozwólcie, że przejdziemy od razu do rzeczy. Nie wiem, na jakim stopniu zaawansowania jesteś, panienko, dlatego zaczniemy od podstaw. Chcę, żebyś zbadała budowę tego urządzenia. Możesz z nim zrobić, co zechcesz, byle dojść do jakichś konstruktywnych wniosków. Więc? Jakich narzędzi potrzebujesz?
Nowy nauczyciel był skory udostępnić dziewczynie wszystko, co miało jej pomóc w szkoleniu.


Ranzoku:
Blondyna poniekąd bawiła cała sytuacja. Mikry doktorek, który zdawał się patrzeć na niego z góry, szefowa, która okazywała się "szefową na pokaz", ale czy na pewno? Chłopak nie mógł wiedzieć, jakie struktury funkcjonują wśróc kadry Ruchu Oporu, więc nie miał pewności, czy ta dwójka nie stoi czasem na tym samym poziomie tylko na innych fragmentach wielkiej drabiny dowodzenia. Arisu została zgarnięta przez uciekającą kocicę, co dało androidowi nieco do myślenia, wszak z jakiegoś powodu ów doktorek wywoływał takie a nie inne reakcje. Nie pozostało mu jednak nic innego jak podążać na rudzielcem.
Doktorek prowadził go długim korytarzem, za sobą miał dwóch jego goryli. Poniekąd mógł czuć się osaczony, ale ufał swoim umiejętnościom, co pozwoliło mu przypuszczać, że w razie starcia dałby im radę. Chłopak nie chciał jednak postępować pochopnie, zatem wstrzymał się od wszelkich wrogich działań i postanowił zobaczyć, jak rozwinie się sytuacja.
Czas dłużył się niemiłosiernie, ale w końcu dotarli do końca korytarza i białych drzwi, które otwarły się przed Dexem z cichym sykiem. Pomieszczenie, w którym się znaleźli, było o dziwo dość puste. Znajdował się w nim przesłonięty do połowy plandeką regał, podłużny stół po prawej, po lewej zaś nieduże biurko zawalone monitorami wszelkiego typu. Rudy machnął ręką w stronę stołu, sam zaś podleciał do komputerów, wklepując pospiesznie jakieś dane.
- Siadaj tam, zaraz zaczynamy - rzucił tylko do blondyna, nawet na niego nie patrząc. Chwilę trwało, zanim skończył wpisywać kolejne sekwencje, a monitory co i rusz zmieniały to, co było na nich wyświetlane. Ranzoku mógł w tym czasie usadowić się w miarę wygodnie na blacie i czekać.
- No dobra, Chucherku - mruknął pod nosem doktorek, podchodząc do regału i wysuwając jedną z mniejszych szuflad. - Zobaczymy, co da się z ciebie wykrzesać.
Pstryknął palcami i w tym właśnie momencie android poczuł dwie pary silnych ramion ciągnących go w stronę blatu. Wystarczyło krótkie zetknięcie, by sam "blat" zareagował. To, co chłopak mógł uznać za zwyczajny stół, okazało się być mechanizmem zaprogramowanym przez samego mikrusa. Ów mechanizm całkowicie pozbawił złotookiego możliwości ruchu, przytwierdzając go do swojej teraz nieregularnej powierzchni. Ran poczuł tylko delikatne mrowienie na całej tylnej części ciała, zaś po chwili nie czuł już właściwie nic, zwłaszcza własnego ciała. Pułapka falowała przez moment, ostatecznie wracając do modelu "stołu" z chłopakiem rozłożonym na blacie. Przed jego twarzą pojawiła się wykrzywiona w perfidnym uśmiechu facjata okularnika.
- Będziesz dobrym obiektem do przetestowania kilku moich cacuszek, Chucherku - wyszeptał z pewną pieszczotą w głosie, przykładając do czoła chłopaka małą igiełkę podłączoną do dozownika z żółtawym płynem. - Sweet dreams~~
I to było ostatnim, co zarejestrował nasz drogi Ranzoku przed utratą przytomności.

Umysł chłopaka nie odczuwał upływu czasu, nie odczuwał właściwie nic, w pewnej jednak chwili zaczął powracać do tego, co ludzie nazwali świadomością. Powoli zaczynał odczuwać otoczenie, ciężar ciała, wszelkie połączenia nerwowe, aż wreszcie nastąpił moment wybudzenia. Gdy chłopak otworzył oczy, oślepiła go biel, do której musiał przywyknąć. Zauważyć mógł, że znajduje się w zupełnie innym pomieszczeniu.
Pokój, w którym się obudził, o ile pokojem można nazwać cztery gładkie ściany bez żadnego widocznego śladu drzwi czy okien, był całkowicie biały. Sam blondyn o dziwo leżał na czymś w rodzaju łóżka położonego na samym środku podłogi, na czystej, lśniąco białej pościeli. Jedynym, co tu nie było białe, był sam Ranzoku - całkiem nagi i... nowy.

_____
Instrukcja:

Ari: zaczynasz szkolenie na mechanika; punkt pierwszy - umiejętność projektowania. Opisz dokładnie to, co robisz, będzie to traktowane jako trening umki. Powodzenia o/

Droid: jesteś w trakcie operacji. Odpisujesz po 12h pobudkę i wszelkie dostrzegalne udoskonalenia; nadal masz trudności z poruszaniem się, masz czucie w kończynach i możesz się rozeznać w sytuacji - nie możesz jednak jeszcze wstać.

Jeszcze raz przepraszam za opóźnienia ;-;

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 450

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Arisu on Nie Lis 05, 2017 10:45 pm

Ten ich profesor nie wyglądał na takiego co się zna na rzeczy, choć pozory mylą jak to mówią. Podrapała się po brodzie dłonią lekko kiedy Leone mówiła o tym całym profesorku.
-No cóż, chyba wie co robi ten wasz doktorek, a i ochroniarzy ma niezłych - rzekła mówiła z miną "not bad" choć przez krótką chwilę. Ten cały profesorek był zbyt zarozumiały jak na swój wzrost. Coś z nim było nie tak. Uniosła brew do góry kiedy usłyszała męski stary głos, rozejrzała się zdziwiona dookoła by znaleźć ów osobę. Okazał się nim miły, starszy pan z fajną siwizną na włosach.
-Arisu Arakawa miło mi poznać - rzekła łagodnie, lekko dygnęła jak na kobietę przyznało. Przy Leone i szefowej nie chciała się przedstawiać jednak pan Wataru wyglądał na dość przyjaznego, chyba jedyny z tej całej zgrai, którą dzisiaj spotkała.
-Szkolenie? Ja o niczym nie wiem - rzekła zszokowana. Widać ten dzień będzie dla niej pełen niespodzianek, a ten dzień jeszcze się nie zakończył. Spojrzała na Leone, która ta tylko kiwnęła głową. Westchnęła ciężko pod nosem czyżbym się wpakowała w jakieś gówno?
Ruszyła za Wataru kiedy ten wskazał by za nim podążyć. Uniosła brew do góry kiedy w końcu doszli do stołu zastawianego po brzegi jakimiś planami zapewne dopiero do zrealizowania sporo ich. Przełknęła ślinę głośniej kiedy ten kazał jej zapoznać się z budową tego urządzenia. Podeszła bliżej przez chwilę milcząc, wzięła tego cosia do ręki i zaczęła obracać powoli w dłoniach w poszukiwaniu dziur na śrubki by wiedzieć jaki śrubokręt będzie jej potrzebny, nie taki ciężki na jakie wygląda, chyba ma aluminium w środku, albo plastik. Oglądała go dokładnie z każdej strony starając się jednocześnie wyważyć metal w dłoniach, była w tym całkiem niezła kiedy ojciec ją uczył może nie pójdzie mi tak źle jak mi się wydaje.
-Śrubokręt płaski, gwiazdkowy, rękawiczki, ołówek lub długopis, młotek też może być, krzesełko niewysokie też może być - W sumie jak jebne młotkiem to rozwalę to na pierwsze części i też poznam jego budowę nie? Tylko przeszło jej to przez myśl jednak tego nie miała zamiaru zrobić. Sądząc po jej niewielkich wymaganiach dostanie wszystko w najkrótszym czasie, a kiedy tak się stało czas wziąć się do pracy.
Usiadła na krzesełku i założyła na dłonie rękawice następnie do ręki wzięła śrubokręt i obracając w dłoni metal zaczęła odkręcać śrubki od góry , te odkładała na bok na jedną kupkę by się nie zgubiły. Wzięła po chwili drugi śrubokręt  i zaczęła odkręcać śrubki od dołu i boku sporo ich tutaj, po cholerę aż tyle? Kiedy i to rozkręciła odłożyła śrubki na dwie kupki by nic jej się nie pomyliło. Jak się okazało nie było to takie proste do zrobienia, lecz nim poszła w kolejny etap majsterkowania wstępny szkic ołówkiem pojawił się na kartce szczegółowo opisując to ile jest tam śrubek, jakiego rodzaju, długości oraz w teorii napisała metal jaki został do tego użyty. Następny krok to rozłożenie na kolejne części, rozłożyła dwie części metalu, kiedy rozłożyła już 3/4 obudowę dostrzegła kilka kabli, które łączą się z środkiem zapewne po to by nie zostało otwierane jak ona to zrobiła. Dobra przetniemy je.
-Szczypce poproszę - rzekła w oczekiwaniu, że ktoś jej to przyniesie, w końcu mówili, że mogła majsterkować przy tym od A do z, jak szaleć to szaleć. Kiedy je dostała przecięła ostrożnie kable i rozłożyła urządzenie centralnie na pół. Białe, niebieskie, czerwone kable, centrum urządzenia jest zrobione z jakiegoś aluminium, czuje chyba rtęć. Wzięła kawałek materiału, który leżał na stole i zakryła sobie nim nos. Zaczęła odcinać kable pojedyncze bardzo blisko metalu by móc spojrzeć z czego są zrobione w środku, posegregowane leżały na biurku, na sam koniec zostawiła sobie samo centrum urządzenia, które wzięła ostrożnie do ręki,
-Ciekawe urządzenie - mruknęła sama do siebie. Wszystko co dostrzegła w całym tym urządzeniu zaczęła zapisywać szczegółowo na papierze małą czcionką by znalazł się tam sam szkic, ale i to co znajduje się w środku urządzenia.
-Czy tylko ja czuje rtęć? - rzekła kierując pytające pytanie na Wataru, który jak się okazuje będzie jej nauczycielem. Nim jednak jej odpowiedział wróciła do rozkręcania środka śrubokrętem gwiazdkowym i płaskim, najmniejsze śrubki zostały na bok, bliżej niej by wiedziała skąd je wykręcała. Rtęć, metal, ołów i kilka kabli, wygląda jak zwykły toster, tylko taki bardziej niebezpieczny. Hm robisz kanapki, a tu bum rtęć po oczach i zgon na miejscu, no ciekawe maja tu urządzenia na miejscu nie powiem. Uśmiechnęła się pod nosem lekko. Swój wzrok skierowała papier, na który zaczęła wypisywać wszystkie dane. Szczerze? Nie wiedziała ile jej to zajęło 1,2h? Może więcej? Nie była tego pewna mogło to być równie dobrze krócej, ale chciała zrobić to raz, a dobrze. Kiedy wszystkie informacje dotyczące urządzenia zostały zapisane Arisu zaczęła składać urządzenie do kupy, to co odcięła zostawiła na stole, nawet rtęć, która była w środku urządzenia zostawiła, choć przez dobrą chwilę wahała się czy powinna  je usunąć i wyrzucić do śmieci. Po dobrej dłuuużej chwili udało jej się wszystko poskładać do kupy, spociła się, ręce się jej trzęsły, ale to o dziwo dopiero wtedy kiedy wszystko już poskładała, zdjęła materiał z nosa i spojrzała na starszego mężczyznę.
-Dopiero się uczę, pewnie co widać, jednak mam nadzieję, że nie poszło mi tak źle, jak pan sądzi? - zapytała siego lekko drżącym głosem. Zdjęła rękawice z dłoni i wyciągnęła się mocno aż jej coś w karku strzeliło. Zrobiła co umiała najlepiej, na sam początek chyba nie poszło jej tak źle meh mogło pójść gorzej, mogli mnie torturować jak Ranzo, a kończyło się tylko na majsterkowaniu z dwójką całkiem miłych ludzi. Spojrzała na ten toster, rozłożenie go zapisanie wszystkiego i złożenie wszystkiego na nowo to nie lada wyczyn nawet dla niej, bo nie miała okazji rozkładać takich skomplikowanych urządzeń, wiadomo toster to toster, ale do dupy to mu nikt nie zagląda. Westchnęła ciężko pod nosem. Wszystkie urządzenia jakie dostała od Wataru odłożyła na miejsce z boku stołu.
-Dziękuję Panu, że użyczył mi Pan narzędzi to miło bardzo miłe z Twojej strony  - rzekła łagodnie, a na jej ustach pojawił się szeroki uśmiech. Po raz pierwszy miała okazje siedzieć w takim bajeranckim miejscu gdzie po prostu miała wszystkie wymarzone narzędzia w jednym miejscu to prawdziwy raj, szkoda, że nie realnych mruknęła w swoich myślach zastawiając się jak wielki jest ten budynek i ile jest takich pomieszczeni jak ten może więcej niż jeden? Kurde pozwiedzałabym to całe wzdłuż i wszerz by wiedzieć gdzie co jest, jeszcze bym sobie wszystko pozapisywała na kartce! No w sumie powinnam, bo później niczego nie znajdę jak będę czegoś szukać, a przypał będzie pytać się przypadkowy ludzi o drogę w dane miejsce.
avatar

Arisu

Liczba postów : 58

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Jirri on Pon Lis 06, 2017 8:01 pm

Jirri wreszcie zakończył trening. Mógł się już zbierać do drogi powrotnej na wyspę, na której zostawił swoich kumpli. Czuł, że stał się silniejszy. Czuł, że satysfakcja, która go ogarniała, nie jest bezpodstawna. Że ma z czego być zadowolony. Co ciekawe nikt go nie zaatakował, nie wyglądało też na to, by w ogóle ktokolwiek go tu widział, czy obserwował, bo scouter nie dał mu o niczym znać. No chyba, że ci ryboludzie mają niewyczuwalne ki, tak samo jak kilka innych osób, które changeling już miał okazję poznać w swojej karierze wojownika. Nie byłoby to fajne, bo wówczas Jirri nie mógłby się ich spodziewać. Mogliby pojawiać się absolutnie znikąd. Lepiej, żeby jego przypuszczenia okazały się nieprawdą. Splunął na ziemię i wzniósł się do góry. Obrał kurs, włączył przy tym scouter. Po co? Cóż, był już przygotowany do sprawdzenia wszystkich poziomów mocy, jakie tam ujrzy. Oczywiście z ukrycia, potem dopiero do nich dołączy. Gdy już był gotowy, pokrył się fioletową aurą i pomknął z pełną szybkością w stronę wyspy. Co go czeka?

KONIEC TRENINGU - 06.11.2017 - 20:01
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 456

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Ranzoku on Wto Lis 07, 2017 5:54 pm

Gdzie teraz prowadzą naszego skromnego androida, który zgodził się na współpracę z tutejszym Ruchem Oporu? Wedle słów naszej szefowej i doktorka "Samo Zło" czeka go ciekawa przygoda, w końcu chodzi tu o usprawnienia ciała Ranzoku, który już do dłuższego czasu próbuje wzmocnić się w każdy możliwy sposób. O ile słowa naszych mechaników nie były zwykłym kłamstwem - rzecz jasna. Tego nie wiedział, ale raczej nie mieli powodu do wciskania kitu blondynowi, który raczej nie ma w zwyczaju przyjmowana do wiadomości tego, że został perfidnie oszukany, bo może to się źle skończyć dla pobliskich osób. Chociaż inne odzywki napotkanych rzezimieszków zostały pozostawione bez komentarza przez Ranzoku to kłamstwa nie jest w stanie zdzierżyć. Szczególnie jeśli chodzi o sprawy dotyczące właśnie niego. A to już inna para kaloszy. Chłopak przez cały ten czas rozmyśleń nadal był prowadzony przez niekończący się korytarz. Jego mina pokazuje mocną irytację, ale stara się trzymać nerwy na wodzy. Wziął głęboki oddech z nadzieją, że w końcu przejdą do rzeczy. W międzyczasie zastanawiał się również jakie mają plany odnośnie Arisu, czego oni mogliby chcieć od niej? Głowił się nad tym, nie to że interesuje androida los tej ziemianki, tylko trochę to było kłopotliwe, a Ranzoku nie lubi kłopotliwych rzeczy. Chyba nie zamierzają Jej wcielić w szeregi? Raczej nie mają braków w personelu, chociaż chłopak nie jest świadom co ona może potrafić. Może też aspiruje na wojownika, który ma na pieńku z okupantami. Jak wiadomo zemsta za ich grzeszki zawsze jest jakimś bodźcem do możliwości wzmocnienia się różnorakimi metodami treningu. Myślenie o zemście sprawia, że nienawiść rośnie z każdą sekundą czy to do pojedynczego osobnika, czy grupy takich jegomościów. Sprawia to, że więcej czasu spędza się na doskonaleniu swoich umiejętności, by móc wyjść z pełną inicjatywą. Na jakiś czas trzeba zapomnieć o przemyśleniach, bowiem Ranzoku wraz z doktorkiem i dwójką jego osiłków wkroczyli do pomieszczenia. Było ono dość ubogie jak na tajne laboratorium, ale pewnie jeden przycisk wysuwa kolejne regały, stoły czy szafy ukryte wewnątrz ścian czy podłogi. Z taką technologią teraz ludzie mają do czynienia. Doskonały krok w przyszłość, lecz z uwagi na to powstają kolejne konflikty o władzę nad tą technologią. To może i jest błogosławieństwem dla ziemian, ale też jest w stanie wprowadzić zamęt na skalę światową. Ludzie nie są nawet świadomi tego co dzieje się za żelaznymi murami czy bramami. Mogą być w końcu wykorzystani do różnorakich eksperymentów, o których aż strach pomyśleć, ale tak szczerze... nasz bohater ma to głęboko w poważaniu, bowiem interesuje go tylko jedna rzecz. Wszyscy, którzy staną mu na drodze będą musieli zostać zlikwidowani. Toteż zgodził się na zabawy z jego zmechanizowanym w połowie ciałem, żeby sprawa wyglądała na jeszcze bardziej prostszą. Pokonując i zabijając swój cel, chce go jeszcze bardziej ośmieszyć pokazując, iż żadna siła nie stanowi wyzwania dla androida. Może być ich i stu, ale chłopak i tak zdoła przedrzeć się przez szeregi jego współpracowników. Takie ambitne plany posiada nasz blondyn, czy okażą się prawdziwe? Ciężko to teraz stwierdzić, lecz Ranzoku będzie robił wszystko, by te przechwałki nie były zwykłą ściemą. W każdym razie, chłopak dostosował się do poleceń szalonego doktorka. Ranzoku zdjął z siebie płaszcz i ułożył się na stole w pozycji siedzącej, czekając na dalsze rozkazy mikrusa w białym kitlu. Nie wiedział co się wydarzy w przeciągu kilku chwil, ale w razie zamachu na jego życie czy też zdrowie pozostawał czujny, w końcu nie jest On u siebie. Może to być równie dobrze zasadzka zastawiona przez żołnierzy RR, choć niewiele na to wskazywało, ale czujności nigdy za wiele. Wtem dwoje rosłych ramion przytwierdziło go do blatu, a może nie tyle co oni to uczynili, tylko od tak zepchnęli androida tak, żeby zmechanizowanemu stolikowi ułatwiło to poskromienie naszego blondasa. - Szlag was trafi! Znowu przytwierdzacie mnie od tak do metalowego mebla? Chyba was ochujało! - Rzekł pełen poirytowania chłopak rzucając wulgaryzmami w stronę osobników mających udział w tym grzecznym wręcz zaproszeniu do posadzenia swoich jędrnych Ranzok'owych pośladków na ich blacie. A starczyło poprosić o usadowienie się w optymalny sposób, zamiast wyskakując znienacka z ustrojstwami wokół. Chłopak mógł tylko obserwować otoczenie z blatu nie widząc mikrusa, który ledwo sięgał tego stolika. Android mógł tylko parsknąć, nie próbował nawet się wyrywać, pomimo takiej sytuacji. Jest teraz zupełnie na łasce doktorka. Odebrano mu możliwość obrony, w tenże haniebny sposób. Ranzoku odczuwał tylko mrowienie, które po jakimś czasie ustąpiło, ale nie był w stanie wyczuć nic więcej. Jakby stracił nagle wszystkie mięśnie i nerwy. " To co teraz? " Przez myśl tylko to mu przechodziło podczas gdy nie mógł wykrzesać z siebie żadnego słowa. Widział jak doktorek porusza ustami, ale nie było w stanie zbyt wiele z tego wyczytać. Cała ta scena zaczyna powoli przypominać film dla dorosłych o tematyce BDSM. Nie to, że nasz bohater jest fanem takiego czegoś, czy coś. Tak po prostu. Uniósł lekko brew do góry (o ile był w stanie to uczynić) gdy nagle ni stąd, ni zowąd został potraktowany zastrzykiem. W sumie chłopak nawet nie wie czy był szczepiony na te podstawowe choroby. Raczej nie byłby w stanie tego sobie przypomnieć. Był w stanie jednak wykonywać te podstawowe czynności dla człowieka, bo były głęboko wyryte gdzieś w psychice i wspomnieniach. Nagle przestał kontaktować, miał niekiedy przebłyski tego co się dzieje wokół, ale były bardzo mgliste i niewiele z nich dałoby się wyczytać. Zapadł nagle w błogi sen, tak jak miało to miejsce na początku całego zajścia w górach. Tutejsi ludzie chyba mieli awersję do dobrych manier czy zwykłego traktowania ludzi, wliczając w to również androida. Nie było możliwości stwierdzić jak długo w takim stanie pozostanie i czy w ogóle powrócą mu normalne reakcje na otoczenie... o ile w ogóle będzie można do czegoś wracać.
Po upływie dłuższego czasu, chłopak mógł otworzyć oczy, jednak robił to powoli małymi krokami. Zamykał i przymykał powieki widząc mgliste i mało wyraźnie pomieszczenie. Mrugał kilkakrotnie zerkając wokół siebie. Nie był już w laboratorium mikrusa, tyle zdołał zauważyć. Wszędzie białe ściany jak w jakimś zakładzie dla obłąkanych, brakowało tylko śnieżnobiałego kitla, którego rękawy zostały przywiązane, aby nie móc wykonać najmniejszego ruchu rękoma. Chłopak może ma skłonności sadystyczne, ale bez przesadyzmu. Chociaż było to urojone, gdyż nie posiadał na sobie białego odzienia. Co więcej, nie posiadał żadnego ubioru, był kompletnie nagi. Nagle rozmyślenia o BDSM nabrały sensu. Jednak był w stanie wyczuć czynności życiowe, oddycha i nawet ma czucie w każdej kończynie, próba powstania okazała się fiaskiem. Ranzoku z trudem podniósł swoje ramię patrząc czy wszystko jest jak należy. Najpierw spojrzał na swoje ludzkie ramię. Poruszał palcami od dłoni. Poczuł, że coś jest nie tak. Okazuje się, że jego zrobotyzowane ramię jest o wiele lżejsze, przedtem jego stare ramię trochę mu ciążyło, co można byłoby uznać za dodatkową formę treningu z ciężarem. Zdołał się jednak do tego przyzwyczaić, więc po upływie kilku lat nie odczuwał już jego wagi. Nowy nabytek teraz bardziej przypomina ludzkie, czy to ze względu na barwę, czy jakiegoś specjalnego tworzywa? Nie był tego pewien. Ta zmiana jest jak najbardziej na plus, teraz szybkość naszego bohatera może znacząco urosnąć w niedalekiej przyszłości. I zdecydowanie wygląda bardziej estetycznie niż poprzednie. Nie można było rzec, iż jego twórca posiadał umiejętności na tak wysokim poziomie, ale i tak zawdzięcza mu wiele, pomimo tego amatorskiego wykonania. Otrzymał przecież drugie życie. Znacząco się uśmiechnął. Chłopak nie mógł się doczekać, aż wypróbuje swoje umiejętności w walce. Będzie musiał jednak z tym poczekać, bowiem trochę trudno jest mu powstać. Pogłaskał się po swoim przyrodzeniu patrząc czy jeszcze będzie mógł skorzystać ze swojego "przyjaciela" w przyszłości. - Chyba nawet co nieco urósł... - Odparł żartobliwym tonem do siebie, by potem skierować dłoń bliżej oczu. Zaciskając pięści mógł poczuć zwiększoną tolerancję na ból, po chwili ujrzał piorunujące ki wokół swojej dłoni. Wcześniej czegoś takiego nie doświadczył. Jest to kolejna znacząca zmiana, którą zauważył. Wyczuł w swoim ciele szalejąca energię chcącą się wydostać na wierzch, jednak nie była na tyle mocna, jak mogło się wydawać na pierwszy rzut oka. Zdołał podnieść ciało, lecz nie było jeszcze mowy o wstaniu na nogi. Rozejrzał się dookoła nie widząc niczego co mogłoby przypominać drzwi czy nawet okna. Biała sala bez jakiejkolwiek ucieczki czy możliwości opuszczenia terenu Ruchu Oporu. Był pozostawiony samemu sobie, jak na razie nie miał za bardzo pomysłu co uczynić. Być może będzie musiał użyć, by opuścić to miejsce. Skoro potrafił poruszać rękoma, mógł wykonać odpowiedni gest - Power...- wymierzył otwartą dłoń tworząc fioletową kulę ki na niej - Blitz! - Nie przyłożył do tego dużej ilości Ki, tylko tyle, żeby sprawdzić czy jest różnica pomiędzy poprzednią mocą, a najnowszą uzyskaną przez eksperymenty. Widać jednak, iż siła pocisku jest większa. Wszystko poszło zgodnie z przewidywaniami tutejszych mechaników. Z jednej strony mocno raduje to naszego bohatera, lecz z drugiej, myślał co teraz się z nim stanie, przecież zgodził się na współpracę z Ruchem Oporu. I też chciał się przekonać czy dotrzymają części umowy odnośnie Arisu. Tak czy siak, blondynowi pozostało czekać na przybycie jakichś ludzi, bowiem powinni się domyślić po tym jak strzelił pociskiem w ścianę powodując jakiś tam hałas - dając znać, że jest gotów działać dalej. Raczej nie będą go przytrzymywać w tej białej klatce wiekami, w końcu obrał konkretny kurs, ażeby jego zemsta się ziściła. Rozruszał ramiona i nogi na tyle ile mógł, żeby rozgrzać nieco mięśnie, które zastygły po samym eksperymencie.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 102

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Aymi on Czw Lis 09, 2017 4:10 pm

Eien no MG Modo

Glassy sky above~~

Arisu:
Dziewczyna nieco się zdziwiła na wieść, że została tu przyprowadzona (a raczej przyciągnięta) na szkolenie. Leone, słysząc to, tylko głupkowato się uśmiechnęła, drapiąc za głową. Miała jej o tym powiedzieć w drodze tu, ale potem wyszła ta spina z doktorkiem i jakoś bardziej jej zależało na znalezieniu się w bezpiecznej strefie, niż wyjaśnianiu celu, w jakim niebieskooka z nią idzie (a raczej biegnie, zważywszy sytuację).
Przeszli w głąb pomieszczenia, aż wreszcie dotarli do zastawionego planami stołu, gdzie pan Wataru poprosił Ari o zbadanie konstrukcji postawionego przed nią urządzonka. Dziewczyna obejrzała przedmiot ze wszystkich stron, po chwili zabierając się do pracy. Dostawała do ręki wszelkie narzędzia, o jakie prosiła, w pewnym momencie nawet staruszek podał jej maskę zaczepianą gumkami na uszach, by ta nie musiała przejmować się ewentualnymi oparami. Na pytanie o rtęć kocica pociągnęła nosem i wzruszyła ramionami, stwierdzając, że nie wie, jak ona pachnie, co wywołało u siwowłosego lekki chichot.
Wataru uważnie przyglądał się jej poczynaniom, rysowanym szkicom, notatkom, raz po raz przytakując z aprobatą. Widać było, że jest zadowolony. Gdy dziewczyna złożyła urządzenie do kupy, na zewnątrz zostawiając tylko odcięte kable i niepotrzebne części, mężczyzna położył jej dłoń na ramieniu i uśmiechnął się pokrzepiająco.
- Poradziłaś sobie świetnie - przyznał z wyraźnym zadowoleniem w głosie. - Widać, że już trochę majsterkowałaś, w dodatku jesteś bardzo dokładna. Wielu moich studentów nie dostrzegało takich szczegółów jak to - tu wskazał końcówką śrubokręta maleńki fragment na szkicu. - W przyszłości możesz byś naprawdę świetnym mechanikiem, wystarczy tylko odrobina pracy. To urządzonko to jeden ze starych prototypów pułapki chemicznej, a to małe ustrojstwo, które zauważyłaś, to czujnik uruchamiający cały mechanizm. Teraz już się do niczego nie nada, hah.
Tu zaśmiał się wesoło, bo w końcu Ari wyjęła z mechanizmu większość przewodów i sam czynnik chemiczny stanowiący "broń". Mimo wszystko moga być z siebie zadowolona, w końcu jak na pierwszy raz to poszło jej nawet lepiej niż dobrze. W pewnej chwili cała trójka usłyszała pikanie, a sam mężczyzna sięgnął do pasa, sprawdzając pager. Skrzywił się delikatnie, gdyż całkiem miło spędzał tu czas, a praca właśnie się o niego upominała.
- Panie wybaczą, ale wzywają mnie obowiązki - mruknął staruszek, jednak uśmiechnął się po chwili. - Zostawię was tutaj, możesz trochę pozwiedzać, jeśli chcesz, Arakawa-san. Ważniejsze sprzęty są zabezpieczone, więc nie musisz się martwić, czy przypadkiem czegoś nie zepsujesz. Leone, bądź tak miła i oprowadź naszego gościa.
Znów się uśmiechnął, ujął delikatnie dłoń niebieskookiej, skladając na niej delikatny pocałunek, po czym pożegnał się krótkim skinieniem głowy i zniknął między regałami. Po chwili zdało się słyszeć cichy syk otwieranego włazu i obie przedstawicielki płci pięknej zostały same.
- No to... od czego chciałabyś zacząć, kotku? - rzuciła złotooka z szerokim uśmiechem na ustach, przeciągając się niczym rzeczony kot. Teraz obie miały trochę wolnego czasu, który mogły spożytkować właściwie dowolnie.

Ranzoku:
Ani doktorek "Samo Zło", ani jego podkomendni nie mieli nic do powiedzenia w kwestii protestów młodego androida. Ten pierwszy po prostu nie widział potrzeby odpowiedzi, dwójka blaszaków zaś... cóż, być może nie myśleli oni nic, będąc po prostu robotami, albo Dex nie poczuwał się w obowiązku wmontowania im narządu mowy przy tworzeniu (lub przeróbce, w końcu mogli być kiedyś ludźmi, prawda?). Nie miało to jednak wielkiego znaczenia, gdyż po kilku chwilach chłopak odpłynął do krainy snów.~~
Sam nie zdawał sobie sprawy, ale podczas tych kilku, czy kilkunastu godzin, kiedy był nieprzytomny, całe jego ciało ulegało przeróbce. Począwszy od jego metalowej ręki, na całej reszcie skończywszy. Po samym przebudzeniu i zorientowaniu się w sytuacji blondyn od razu mógł zauważyć, że ramię ma lżejsze, w dodatku pokryte tworzywem, który imitował skórę. Zapewne do konstrukcji użyto specjalnych materiałów, które miały wpływ na wagę i wytrzymałość tworu. Chłopak ocenił swój obecny stan wizualnie, przypuszczając, że co nieco mogło mu urosnąć, na to jednak były marne szanse. Może doktor Dex uznał, że małe jest piękne, kto wie?
Samo pomieszczenie, w którym się znajdował, przypominało mu raczej salę w psychiatryku, ale co poradzić. Powoli odzyskiwał władzę nad ciałem, wyraźnie odczuwając przyrost własnej energii, był też gotowy na "ciąg dalszy", a może po prostu mu się nudziło? Wystrzelił wiązkę energii, chcąc w ten sposób poinformować "opiekunów", iż już nie śpi i chętnie sprawdzi swoje aktualne możliwości. Nie musiał czekać długo.
Najpierw usłyszał syk, w następnej chwili biała ściana naprzeciwko niego najpierw częściowo się cofnęła, a potem fragment rozsunął, ukazując postać młodej kobiety w kitlu, która pod pachą miała jakiś pakunek, zaś w ręku kartotekę, jakby właśnie szła na spotkanie z pacjentem. Przekroczyła próg, nawet nie patrząc na blondyna, a przejście zamknęło się za nią z tym samym sykiem. Rzuciła mu paczkę na nogi i przekręciła kartkę, odhaczając jakieś rubryki.
Spoiler:
- Hm, obiekt x13, Ranzoku, zgadza się? - spytała krótko, dopiero wtedy uraczając go spojrzeniem. - Za kilka minut powinieneś już normalnie funkcjonować. Nie powinno być także żadnych powikłań czy dolegliwości po zabiegu, ale w razie jakichś niedogodnych odczuć proszę od razu mnie informować. Nazywam się Kurotsu Mayu i mam się tobą zająć do czasu skończenia testów. Jakieś pytania?
Odczekała chwilę, aż chłopak się ogarnie, wysłuchując ewentualnych pytań czy uwag, po czym nakazała mu się ubrać i podążać za nią. W paczce znajdowały się jego ciuchy - świeżutkie i pachnące, choć brakowało w nich płaszcza. Gdy Ranzoku był już gotowy, Mayu zaprowadziła go do sąsiedniego pomieszczenia, podłużnej i dość obszernej sali, w której jedna ze ścian była zabezpieczona, a przed nią ustawiono kilka manekinów stanowiących cele. Doszła do jednego ze stanowisk i odwróciła się w stronę androida.
- Przejdźmy do fazy testów - stwierdziła po prostu. - Możesz teraz wypróbować swoje obecne możliwości. W jaki sposób to zrobisz, zależy tylko od ciebie. Ja będę zapisywać wyniki, więc mną możesz się nie przejmować.
Odeszła na bok, zajmując miejsce na wolnym krześle. Blondyn mógł zatem w końcu sprawdzić, co tak właściwie się w nim zmieniło.

____
No to z przygody tyle xD
Oboje możecie teraz zająć się "treningiem", Ari także pozwiedzać, w razie konieczności wtrącę się z postem MG.
Zaraz potem lecimy z sagą, więc do roboty, złotka o/

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 450

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Arisu on Czw Lis 09, 2017 8:06 pm

Stresowała się to oczywiste, w końcu miała przed sobą urządzenie, które nie znała kompletnie, a miała je poznać i to dosłownie od środka i na zewnątrz plus pomocny szkic nie było łatwym zadaniem. Choć jak się okazało poszło jej lepiej niż dobrze, co było zaskakującą informacją dla niej. Tak! Udało mi siępomyślała szczęśliwa kiedy mężczyzna położył rękę na jej ramieniu. Spojrzała na niego niepewnie się uśmiechając.
-To bardzo miłe słowa dziękuję, tata trochę mnie uczył, bo sam też jest Mechanikiem - rzekła. Swój wzrok skierowała na urządzenie, które przed chwilą rozłożyła na części pierwsze. Dużo mają tu prototypów, pewnie mogłabym w nich często grzebać by się udoskonalić przeszło jej przez myśl. Uniosła brew do góry po chwili kiedy usłyszała pikanie jakiegoś urządzenia.
-Jasne, dziękuję. To... miłej pracy życzę - rzekła życzliwym głosem, kiedy Wataru po raz drugi pocałował jej dłoń czuła, że na jej policzkach pojawiają się rumieńce. Pokręciła lekko głową na boki kiedy ten zniknął jej z pola widzenia, siedziała bokiem więc miała nadzieję, że również Leone tego nie dostrzeże.

-Hm nie wiem... może pokażesz mi pomieszczenia jakie tu są? Czy coś - rzekła z zapytaniem swojej nowej znajomej. Może w przyszłości będą utrzymywać ze sobą jakiś stały kontakt, tego nie wiedziała, później się tego dowie. Jeżeli Leone nie miała nic przeciwko ruszyła za nią by ta pokazała jej resztę pomieszczeń na tym obszarze, pewnie była ich cała masa, lub wręcz przeciwnie tylko kilka na krzyż. Nie wiedziała czego tak naprawdę może się spodziewać po tym miejscu i ludziach jacy tutaj byli. W trakcie zwiedzania rozglądała się na boki by zapamiętać trasę i jakieś drobne charakterystyczne rzeczy stojące nieopodal. Ciekawe jak wielkie jest to pomieszczenie, pewnie ma kilka ukrytych pokoi albo laboratorium jak ten kurdupel Dex było by to w sumie bardzo ciekawe poznawać to miejsce za każdym razem z innej stront i od nowa. Uśmiechnęła się pod nosem kiedy szła korytarzem dość wąskim gdzie na końcu były trzy drzwi jedne przed ina i dwa po bokach. Uniosła brew do góry i weszła do pierwszego pomieszczenia po swojej prawej stronie, a okazało się małą kuchnio jadalnią. Były tam kuchenne meble, stół, piekarnik, mikrofalówka, lodówka i kilka innych rzeczy niezbędnych w takim miejscu. Następnie weszła w drzwi po lewej czym się okazała... siłownia. Było tam mnóstwo urządzeń do ćwiczeń, kilkadziesiąt albo kilkadziesiąt wręcz gdzie z każdej strony stały po dwa/trzy takie same urządzenia. To pomieszczenie było naprawdę ogromne w porównaniu z kuchnią, która wydawała się niewielka w porównaniu z tą siłownią. Ostatnimi drzwiami okazała się mini hala. Było dużo wolnej przestrzeni, jakiś drążek, kółka, coś a'la sala gimnastyczna.

-Nada się na trening, tak sądzę - rzekła na głos sama do siebie. Słyszała jak echo odbija się od ścian tego pomieszczenia. Wyciągnęła się mocno i leniwie. Praca mechanika była dla niej bardzo ważna dlatego też chciała by i jej ciało było w dobrej kondycji. Zaczęła od rozciągania ramion, tułowia i nóg. Rozgrzewka trwała plus minus dziesięć minut by mięśnie zaczęły jej pracować. Następnie zaczęła biegać po hali tyle ile się jej uda przebiegnie lub po prostu zrobi to z kilkoma przerwami by była jakaś ładna okrągła liczba.

Trening statystyk. Start 20:05
avatar

Arisu

Liczba postów : 58

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Ranzoku on Sob Lis 11, 2017 1:50 am

Personel dość szybko zareagował na wybryk złotookiego, a może to był zwyczajny zbieg okoliczności? No cóż, teraz to nie miało najmniejszego znaczenia. Nagle chłopak przyuważył i usłyszał jak jedna ze ścian przesuwa się, by potem zza niej wyłoniła się piękna niewiasta, która nie przywitała go nawet słodkim uśmiechem, co i tak nie miało znaczenia dla Ranzoku, który zachowywał swój normalny wyraz twarzy, nie zważając nawet, iż jest pozostawiony bez ciuchów. Dziewczę nawet nie zwróciło na chłopaka uwagi, bo pewnie i tak przebadała go od góry ku dołowi po eksperymencie, gorzej jakby okazało się, że cały czas był pod obserwacją faceta. Teraz to już było sensu się nad tym zastanawiać. Chłopak chwycił pakunek gdzie znajdowały się ciuchy androida i przebrał się jak gdyby nigdy nie wstydząc się obecności płci przeciwnej, z pewnością nie miał czego się wstydzić. Tak czy siak nie przyuważył swojego ulubionego płaszcza w paczce. Spojrzał gniewnie na pielęgniarkę czekając na wyjaśnienia z Jej strony, których i tak się nie doczekał. Nagle z ust kobiety wydobyło się imię androida, którego oznaczyli jakimś krótkim ciągiem liter i cyfr. Chyba to standardowa procedura, nie wiedział jak to wygląda w praktyce, gdyż pierwszy raz jest postawiony w takiej sytuacji. Po Jej słowach Ranzoku zapytał o podstawową rzecz: - Gdzie mój płaszcz kobieto? - Zapytał stając z trudem na nogi. Nie odczuwał jakiegoś dyskomfortu, wszystko było cacy, nie miał do czego się przyczepić... no bo za rzeczą, która stanowiła znak rozpoznawczy naszego bohatera. Oczywiście rozchodzi się o jego seksowny płaszcz nie będącego wraz z resztą ekwipunku w otrzymanej torbie. Chłopak wyczekiwał odpowiedzi na dręczące go pytanie. Mając nadzieję, że właśnie zaprowadzi blondyna do jakiegoś pomieszczenia, gdzie ów odzień mógłby się znajdować. W sali zauważył kilka manekinów. Czyżby przyszła pora na próbę swoich umiejętności na niczego winnych kukiełkach? Zacisnął dłonią pięść u drugiej ręki, słysząc coś w rodzaju łamania kości. Powtórzył tą czynność na drugiej witce. Skoro dają możliwość na trening czy coś w rodzaju testu umiejętności po ulepszeniu, to szkoda byłoby nie wykorzystać tego. Spojrzał w oczy dziewczyny i zapytał z grubej rury: - Jak bardzo jeszcze jest możliwe ulepszenie mego ciała? - Nie miał pojęcia czy jest możliwe kolejne ulepszenie swego ciała. Trochę to naszego bohatera zaintrygowało, w końcu wie, że jest w stanie wykrzesać z siebie jeszcze więcej energii, ale czy to możliwe? Nie wiadomo. Może ta Pani łaskawie uchyli rąbka tajemnicy blondynowi. Ranzoku nie czekając na odpowiedź wystrzelił w kierunku jednej kukły pocisk Ki, który użył nie tak dawno na ścianie. Być może będzie w stanie zwiększyć zasięg czy siłę rażenia energetycznej kuli lub przybrać inną formę. Próbował kilka wariacji różnymi gestami rąk z nadzieją, iż zdoła nauczyć się czegoś nowego, czy też ulepszyć podstawowy pocisk Ki, z którego korzysta zazwyczaj. Łączył dłonie na różne sposoby: wewnętrzna strona do zewnętrznej i na odwrót, nawet pokwapił się o skumulowanie energii nad głową czy też od boku. Te próby jednak nie zakończyły się powodzeniem i jedynie co zdołał uwolnić to kiszki grające mu marsza. Wiele wskazuje na to, iż nasz bohater odczuwał głód. Od dłuższego czasu nic nie jadł przecież i jeszcze nie wiadomo jak długo blondas spał. Syknął niezadowolony niezbyt dyskretnie. Może spróbuje ułożyć dłoń tak samo jak ma to miejsce podczas Power Blitz? Jednak nie wypuszczał skumulowanej energii w ręku tak samo jak w sytuacji z wyżej wymienioną techniką, czyli od razu. Tym razem skupi energię na dłużej i zobaczy co się stanie. Nagle barwa zebranej Ki przybrała złotą barwę i wciąż się powiększa. Zebrana energia zaczyna szaleć w ręku androida przybierając niebagatelny wręcz rozmiar. Towarzyszył temu jakby dźwięk wystrzału rakiety, który jest częstym zjawiskiem podczas sylwestrowej nocy. Energia niczym szalejąca sfera oświetla otoczenie, gdzie przebywa chłopak. Chłopak stara się to kontrolować i po jakimś czasie zdołał opanować energię i wystrzelić wiązkę światła rażącą co najmniej dwa manekiny na raz (o ile były na tyle blisko siebie ułożone) ale chyba nadal nie było jeszcze doskonałe, bowiem zdołał lekko nadpalić dwa manekiny. Uzyskany efekt faktycznie był miły dla oka, ale to wciąż niezbyt pożądany efekt. Po wypuszczeniu promienia zagłady, Ranzoku po raz kolejny wypróbował ten atak, wszystko idealnie odwzorowując. Po wystrzale, wcześniej szalejąca sfera przybrała nagle postać pocisku, dzięki któremu potraktował nadpalonego już manekina. Chłopak dumny z siebie zacisnął obie pięści, z których uwolniły się złote iskry. Był świadom tego, iż gadka o ulepszeniu nie była blefem, ale teraz rodzi się kolejne pytanie... jak bardzo będzie w stanie się wzmocnić w przyszłości. Może zadane wcześniej pytanie nie okaże się zwykłym retorycznym i nasza piękność w białym kitlu odpowie androidowi. Z pewnością istnieje jeszcze jakiś sposób na to, ale sam bez odpowiedniej wiedzy zbyt wiele nie zdziała. W każdym razie nie wiadomo, czy technika tak finalnie ma wyglądać. Zrobił jeszcze ze trzy próby powtarzając tą czynność, która zapoczątkowała jego naukę. Wszystko ma wyglądać pięknie i ratować z wielu opresji. - Photon Flash! - Wykrzyczał celując w głowę kukły, którą właśnie straciła. Natenczas zrozumiał, iż opanował technikę na zadowalającym poziomie. Czego chcieć więcej? No tak... wciąż pozostaje zagadka czerwonego płaszczu. Gdzie on się podział?! Czy to było celowe zagranie ze strony Ruchu Oporu czy nie chcą się przyznać, iż został sprzedany na allegro za miskę Ramen, czy najzwyczajniej w świecie zgubiony przez nich. - Bez płaszczu się stąd nie ruszam! - Rzekł z lekkim oburzeniem, lecz wciąż zadowolony z tegoż ulepszenia, sam ton blondyna brzmiał jakby był zirytowany taką sytuacją. Nałożył rękę na drugą układając je na krzyż jak to android miał w zwyczaju, czekając łaskawie na interesujące go informacje.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 102

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Arisu on Sob Lis 11, 2017 12:49 pm

Wiedziała, że nie jest dobrym sportowcem poczuła to dość mocno biegając tych kilka okręgów, zmęczyła się i spociła, ale w końcu o to chodzi. Stanęła w miejscu i oparła ręce o kolana by złapać oddech. Wydawało się to trudniejsze niż sobie wyobrażała. Musi wziąć się za siebie. Usiadła na ziemi i spojrzała na Leone, nie byłą pewna czy z nią została czy sobie już poszła, bo znalazła sobie inne zajęcie.
-Ciekawe jak wielkie jest to miejsce - pomyślała na głos sama do siebie. Kiedy uspokoił jej się oddech wstała i wyciągnęła się leniwie. Zastanawiała się co z Ranzoku, bo nie widziała go odkąd gdzieś zniknął z tym dziwnym doktorkiem.
-Chyba nic mu nie jest - mruknęła pod nosem sama do siebie. Położyła się na podłodze patrząc w sufit. Sporo się nauczyła od ojca mechanika o podstawach jednak teraz dopiero zaczyna się prawdziwa zabawa. Teraz sama będzie musiała się wszystkiego uczyć i kombinować przy tych wszystkich urządzeniach.

Koniec treningu
avatar

Arisu

Liczba postów : 58

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Arisu on Wto Lis 14, 2017 12:12 pm

Skoro Leone jej nie odpowiedziała to albo była zajęta albo już jej nie było w tym pomieszczeniu, no szkoda, bo nie będzie wiedziała jak stąd wyjść. Mimo, że starała się zapamiętać trasę jaką przeszli, ciężko będzie, bo w końcu na samym początku obudziła się w jakimś pokoju na łóżku obok Ranzo w osobnym łóżku oczywiście.
-Dobra jeszcze trochę poćwiczę i chyba dam sobie spokój - rzekła kiedy odpoczęła wystarczająco dużo by wznowić swój trening. Nie wyglądał imponująco, ale dla niej powinien wystarczyć. Zaczęła od przysiadów, brzuszków i pompek, za każdym razem liczyła do dziesięciu by później zrobić inną czynność żeby pracował za każdym razem inny mięsień. Nie mogła ukryć tego, że pot leciał jej po czole, co odruchowo wycierała brzegiem dłoni. To nie takie trudne dasz radę dziewczyno powtarzała sobie w myślach kiedy po raz kolejny robiła brzuszki czy też przysiady. Kiedy skończy musi się zastanawiać jak stąd wyjść albo kogoś popyta o ile kogoś tu spotka.

Trening statystyk czas start: 12:12
avatar

Arisu

Liczba postów : 58

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Aymi on Wto Lis 14, 2017 3:55 pm

Eien no MG Modo - SAGA?

Ari:
Po rozstaniu ze staruszkiem Arisu postanowiła nieco pozwiedzać, a jej nowa znajoma nie miała w sumie nic przeciwko. Nawet jeśli zauważyła rumieńce dziewczyny, nie skomentowała tego w żaden sposób. Wataru był po prostu starym człowiekiem wychowanym na dżentelmena i właśnie w taki sposób odnosił się do przedstawicielek płci przeciwnej. Dla jednych było to dziwne, dla innych ciekawe doświadczenie.
Leone wcieliła się w rolę przewodnika, oprowadzając dziewczynę po okolicznych zakamarkach. Tłumaczyła, gdzie co można znaleźć, przynajmniej te ogólne rzeczy. Sama przyznała, że potrafi się tu zgubić i chyba tylko staruszek zna każde wyjście z tego labiryntu. Gdy przeszły do wąskiego korytarza, puściła koleżankę przodem, w końcu to ona miała zwiedzać.
- Tak, nieco ćwiczeń się przyda - stwierdziła, stając w progu sali treningowej. Sama skierowała się do jednego z urządzeń, nakładając na nogi baterię z obciążnikami, by moment później podciągać się na drążku. Każda z kobiet zajęła się sobą.
Gdy Ari zrobiła sobie przerwę, dostała do ręki butelkę z wodą. Leone oczywiście usłyszała jej "głośne myśli" i tylko się zaśmiała, tłumacząc, że cały kompleks ciągnie się pod górami i chyba tylko ci wyżej postawieni wiedzą, jaką powierzchnię zajmuje. Obie wróciły do ćwiczeń, które trwały jeszcze jakiś czas, a niedługo potem w zegarku złotookiej coś zabrzęczało. Ta spojrzała na wyświetlacz i uśmiechnęła się szeroko.
- Nareszcie! - zawołała, stając na równe nogi i podchodząc do Ari. - To co? Prysznic i idziemy coś zjeść? Właśnie zaczęła się pora obiadowa.
Jeśli dziewczyna nie miała nic przeciwko, Leone zabrała ją do podłużnej sali pełnej spryskiwaczy i oddzilonych stanowisk prysznicowych. Poinstruowała ją, gdzie znajdzie świeże ręczniki i przybory do mycia, gdzie odłożyć przepocone ciuchy, a także pobrać czyste i pachnące, bo przecież nago czekać nie będzie, aż jej własne zostaną wyczyszczone, prawda? Po tym krótkim instruktażu całkiem naga weszła pod strumień ciepłej wody, nucąc pod nosem jakąś wesołą melodyjkę. Arisu mogła zobaczyć, jak gładko na jej ciele rysują się poszczególne partie mięśni, co świadczyło o częstych i długotrwałych treningach siłowych. Ona sama była szkolona na mechanika, mogła sobie zatem tylko wyobrazić, jakiego typu szkolenie przechodziła Leone, na plecach której widać było dwie podłużne szramy w postaci jasnych blizn na opalonej skórze. Ich źródło pozostawało póki co słodką tajemnicą właścicielki~~

Droid:
Kobieta w białym fartuchu zdawała się być profesjonalistką. Wytłumaczyła chłopakowi co i jak, by zaraz odczekać chwilę na ewentualne pytania z jego strony. Padło jedno.
- Płaszcz? - uniosła jedną brew, zaraz sprawdzając ostatnią stronę własnych zapisków. - Ach, tak, płaszcz. Poszedł do czyszczenia. Zostanie ci zwrócony wraz z rzeczami osobistymi nieco później.
Tyle miała do powiedzenia w tej kwestii, zaraz potem poprowadziła blondyna do pomieszczenia testowego, samej siadając na uboczu w roli obserwatora. Nim jednak Ranzoku zaczął test, zadał kolejne pytanie. Mayu spojrzała na niego uważnie, a jej twarz w dalszym ciągu nie zdradziła żadnej emocji poza profesjonalnym opanowaniem.
- Na chwilę obecną to wszystko, co mogliśmy zrobić - stwierdziła rzeczowo. - Większych modyfikacji po prostu byś nie przeżył. Jeśli ci jednak zależy, to się rozwijaj. Im bardziej się rozwiniesz, im bardziej wzmocnisz aktualną wersję swego ciała, tym większe prawdopodobieństwo kolejnych ulepszeń. Wszystko jednak zależy od ciebie.
Android mógł zauważyć milisekundowy półuśmiech na jej ustach, choć mogło to być tylko złudzenie optyczne. Nigdy nic nie wiadomo. Przeszedł zatem do sprawdzenia swych aktualnych możliwości, a brunetka robiła skrzętne notatki, obserwując jego poczynania. Gdy skończył doskonalenie jednej z technik, oświdczył z oburzeniem, że bez płaszcza nie ma zamiaru opuszczać tego miejsca. Widać było, że bardzo zależy mu na tejże części odzienia. Kobieta westchnęła.
- Trochę cierpliwości, dostaniesz z powrotem swój czerwony płaszczyk. Masz na to moje słowo, a gwarantuję ci, że jeszcze nigdy go nie złamałam.
Takie zapewnienie musiało mu na razie wystarczyć. Czy zamierza kontynuować? A może taki wynik testu mu odpowiada? Na to pytanie odpowiedzi mógł udzielić tylko blondyn.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 450

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Arisu on Sro Lis 15, 2017 1:08 pm

Nie sądziła, ze ten trening będzie taki ciężki z drugiej strony była świadoma, że nie była żadnym sportowcem tylko skupiała się bardziej na bycie mechanikiem. Spojrzała na Leone, która zaczęła z nią trenować, na jej słowa jedynie się zaśmiała, ona sama jedynie uśmiechnęła się kącikiem ust. Wzięła od niej wodę i upiła kilka sporych łyków dość łapczywie, następnie zamierzała zrobić to samo ćwiczenie co Leone. Weszła na jeden z drążków by popróbować brzuszki w taki sposób jaki robi to Leone, ale problem był w tym, że ledwo zdążyła się tam utrzymać nogami, a co dopiero podnieść się do góry. Po paru sekundach spadła na plecy. Westchnęła zrezygnowana. Wstała i na sam koniec zrobiła kilka okrążeń dookoła sali.

Koniec treningu 12: 55


Kiedy coś zabrzęczało uniosła brwi do góry zastanawiając cóż to za urządzenie.
-Pora o obiadowa? - zapytała zdziwiona a po chwili było słychać jej głośne burczenie w żołądku. Zapomniała zjeść! No przynajmniej teraz będzie miała szanse coś przekąsić.
-Jasne! - rzekła wesoło idąc za Leone i patrząc na to gdzie co leży by wziąć ze sobą wszystkie potrzebne przedmioty. Kiedy weszła pod prysznic pod ciepłą wodę niemal od razu się rozluźniła. Spojrzała kątem oka na ciało Leone zaskoczona faktem jak bardzo jest umięśniona czego nie dostrzegła na pierwszy rzut oka pod ubraniem wow przeszło jej przez głowę. Pokręciła głowę po chwili by skupić się na umyciu własnego ciała. Kiedy to zrobiła poszła się wytrzeć i ubrać czyste ubrania, a wszystkie inne rzeczy odłożyć na miejsce.
-To prowadź - rzekła wesoło, nie mogła się już doczekać aż coś zje i zapełni swój brzuszek dobrym jedzonkiem. Aż dłonią pomasowała swój brzuch i pomaszerowała czym prędzej do stołówki czy gdzie oni mieli to jedzenie. Powędrowała oczywiście za Leone.
avatar

Arisu

Liczba postów : 58

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Ranzoku on Czw Lis 16, 2017 6:10 pm

Zapewnienie młodej damy jakoś nie przekonało naszego bohatera odnośnie Jego płaszczu. Jednakże nie chciał też robić awantury, bo nie widział ku temu powodu. Może się okazać, iż nasza pielęgniarka jednak dotrzyma słowa. Z uwagi na to, że i tak już zaufał tutejszym mechanikom, hipokryzją byłoby postąpić teraz inaczej. Spojrzał zimnym wzrokiem w Jej stronę i prychnął nie zważając na kulturę osobistą. Odwrócił się plecami do niej i kontynuował swój trening, bo jeszcze był ciekaw jak daleko może zajść android. Z pewnością ten postęp zawdzięcza eksperymentowi przez jakiś przeszedł. Nie wiedział jak ona wygląda, był w tym czasie niedysponowany więc szczegółów samych nie zna. Tymczasem Ranzoku zamierza testować w dalszym ciągu różnorakie wariacje opanowanych przez niego technik. Chłopak postanowił podziałać w tym kierunku jeszcze bardziej. Kilku manekinów pozostało więc wypada się nimi zająć odpowiednio. Złączył dłonie i zaczął wystrzeliwać jakieś pojedyncze pociski Ki, lecz nie są one zbyt efektywne. W porównaniu do poprzedniej techniki, teraz próbuje jeszcze bardziej wykrzesać z siebie energię. Jak wiele kombinacji można byłoby użyć? Jeśli o tym dobrze pomyśleć jest ich całkiem sporo. Chłopak zamierza uczyć się na zasadzie prób i błędów. Nie będzie to łatwe, ale w naszym androidzie drzemie spory potencjał wedle przypuszczeń. Ranzoku skierował obie dłonie w kierunku manekina chcąc się przekonać czy da to jakiś ciekawy efekt. Wiązka światła przebiła manekina na wylot. Przypominało to bardziej promień. Chłopakowi chodzi o totalną rozwałkę. Jeśli po polu bitwy przebiega kilkunastu żołnierzy, można byłoby ich z łatwością wystrzelić, co by znacznie uprościło dalsze poczynania. Trzymając złączone dłonie skupił w nich energię uspokajając się na tyle, ile pozwalała mu jego osoba. Po momencie ładowania wystrzelony został pocisk, który raził kilku manekinów na raz. " To jeszcze nie to! " Przeklął w myślach, wiedząc, iż stać go na dużo więcej. Pociski leciały zbyt przypadkowo, nie tego oczekiwał. Wiązki światła mają być odpowiednio sterowane. Skumulował więc w dłoniach sporą ilość Ki, która swym wyglądem przypominała światło latarki, dając nam oświetlenie zamiast potykać się o przypadkowe rzeczy błądząc nocami po lesie. Chłopak chciał tak nakierować pociski, aby raziły kukły w ich głowy. Przymknął oczy w skupieniu czekając na dogodny moment czy też po odpowiednim przekierowaniu nadchodzących pocisków z jego złączonych rąk. W pewnym momencie poczuł, że jest gotowy mentalnie i fizycznie, by rozpocząć technikę. Otworzył więc oczy i z jego rąk wyleciała seria świetlistych promieni, które były nacelowane we wszystkie manekiny, ażeby jeszcze jako punkt odniesienia obrać ich głowy. Wtem wszystkie znajdujące się w zasięgu kukły zostały przestrzelone jak gdyby nigdy nic. Wystrzelone pociski "raniły" drewniaków w głowę po za jednym, który został doszczętnie zniszczony. Taka bowiem jest technika, której się nauczył... Accel Shot! Widocznie nie do końca dopracował ją, ale postęp jako - taki widać. Odetchnął z ulgą kierując dłonie ku ziemi czy też podłodze. Nagle jak gdyby nigdy nic rzekł do siebie - Zjadłbym coś ciepłego! - Nie spodziewał się od Ruchu oporu, że zdołają nakarmić naszego ulubionego androida, lecz kto wie? Spojrzał na panią doktor i dał Jej znać, że już zakończył trening. Czekając już tylko na swój płaszcz, chcąc dalej ruszyć z nadchodzącą przygodą.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 102

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Aymi on Sro Lis 22, 2017 12:09 am

Eien no MG Modo

Hello, Darkness~~

"Pora obiadowa" - to hasło zdawało się być magiczną formułą, która pobudzała żołądki do pracy. Cóż, po treningu wzmaga się apetyt, zatem trzeba zaspokoić te dzikie żądze związane z wciąż rosnącym głodem. Ari nie miała nic przeciwko wspólnemu posiłkowi, podążyła zatem za Leone, wpierw do łaźni - gdzie mogły zmyć z siebie pot i brud po ćwiczeniach, a zaraz potem długimi korytarzami, by na końcu drogi dotrzeć do obszernej sali wypełnionej rzędami stołów i krzeseł. Część była już pozajmowana, ale nie było się czemu dziwić.
Złotooka pociągnęła swoją towarzyszkę w lewo, stając w kolejce do jadłodajni. Wyjaśniła jej, że tu kuchnia działa na zasadzie "szwedzkiego stołu", czyli każdy bierze to, co akurat chce. Poleciła też kilka przysmaków, samej zamawiając pieczone ziemniaczki z faszerowanym mięsem i zestawem surówek, do picia biorąc sok. Gdy już obie miały swoje dania na tacach, rozejrzała się dookoła, a moment później jej usta przyozdobił szeroki uśmiech.
- Lubbie! Aka-chan! - zawołała radośnie, machając w stronę dwójki znajomych usadowionych przy jednym ze stolików. Niebieskooka mogła przysiąc, że gdzieś już widziała te zielone włosy. Podążyła za kobietą do towarzystwa.
dwójka przy stoliku:
- Leo, co tak długo? - spytał chłopak, wstając z miejsca. Jego głos również wydał się naszej pannie dziwnie znajomy. Zaraz i ona została dostrzeżona przez zielonookiego jegomościa, a on uśmiechnął się pogodnie. - Widzę, że przyprowadziłaś naszą ślicznotkę. Ten drugi nie zniósł twojego podrywu?
Zaśmiał się cicho, co zaowocowało kuksańcem w ramię. Ari mogła zauważyć, że przy ciosie powieka chłopaka lekko drgnęła, jakby starał się ukryć prawdziwą odczuwalną jego siłę.
- Leone, Lubbock, nie wypada się sprzeczać przy gościu - wtrąciła do tej pory milcząca ciemnowłosa dziewczyna, na oko będąca w wieku Arisu. - Siadajcie, bo wam obiad wystygnie.
- Hai, hai - mruknęła tylko blondynka z lekkim uśmiechem, zajmując wolne miejsce i przesuwając się kawałek, by i Ari mogła się dosiąść i zjeść. - To jest Arisu, nowa uczennica pana Wataru. A to są Lubbock i Akame, moi dobrzy znajomi i współtowarzysze.
Po takim przedstawieniu brunetka wreszcie uniosła spojrzenie na nową osóbkę, wpatrując się w nią swoimi krwistymi ślepiami. Skinęła głową, uśmiechając się delikatnie, po czym wróciła do posiłku, choć to, co znajdowało się na jej talerzu, można by raczej nazwać deserem - duży kawałek ciasta z kremem i owocami na wierzchu. Za to zielonowłosy wyciągnął rękę w stronę blondynki, chcąc uścisnąć jej dłoń, a gdy się zgodziła, uniósł się lekko i dodatkowo ucałował jej wierzch, przepraszając za wcześniej. Teraz cała czwórka w spokoju mogła zjeść i tylko Leone wtrącała kilka uwag na temat ostatnich wydarzeń, w tym również informacje o samym Ranzoku...

A skoro już o androidzie mowa... W czasie, kiedy obie blondynki brały odświeżający prysznic, nasz młody Edward Erlic... wróć, Ranzoku... sprawdzał swoje aktualne możliwości, poszerzając swój zasób technik. Ćwiczył pod czujnym okiem młodej pani doktor, a gdy wreszcie skończył, ogłaszając światu swój głód, ta tylko uśmiechnęła się delikatnie i spojrzała na zegarek, wstając z miejsca.
- Masz niezłe wyczucie czasu, akurat trwa pora obiadowa - rzuciła po prostu, podpisując jakiś dokument i całą resztę odkładając gdzieś na bok. Zerknęła na blondyna i ruszyła w kierunku drzwi znajdujących się po drugiej stronie pomieszczenia. - Zapraszam.
Przejście otworzyło się przed nią i zamknęło zaraz po ich wyjściu. W drodze Mayu tłumaczyła jeszcze chłopakowi kilka dodatkowych funkcji, jakie zostały mu wmontowane (między innymi komunikator aktywowany mikroskopijnym guziczkiem za uchem, czy też kamera podłączona do jego prawego oka i rejestrująca wszystko od momentu jego przebudzenia - zarówno obraz jak i dźwięk). Nim doszli do kantyny, miał okazję na ich sprawdzenie i przetestowanie ogólnej sprawności.


- ...no i zainteresował się nim doktorek Świrek - ciągnęła Leo, na wspomnienie konusa aż przeszły ją dreszcze. - Ja zabrałam Ari-chan na szkolenie, a blondas został z szefową i Dexem. Nie mam pojęcia, czy doktorek czasem nie przerobił go na jakąś puszkę pokroju tych jego dwóch goryli.
- Heh, nie przerobił - mruknął rozbawiony chłopak, patrząc gdzieś za plecy koleżanki. - Pani Kurotsu właśnie przyprowadziła twojego koteczka na obiad.
- Co?
Blondynka aż się obejrzała. Rzeczywiście w wejściu do sali dostrzegła rzeczoną kobietę a także samego Ranzoku. Początkowe zdziwienie ustąpiło po chwili zastąpione szerokim uśmiechem. Wstała i zaczęła machać do chłopaka, krzycząc:
- Hej, blondasie! Ranzoku! Tutaj! Tutaj! Chodź do nas!
Cóż, trudno jej było nie zauważyć, a przynajmniej nie usłyszeć. Czy jednak blondyn zdecyduje się na proponowane towarzystwo?

_____
krótka notka:
MG prowadzący kaja się i bije w pierś za tak karygodną długość oczekiwania na pojawienie się tego posta. Przepraszam ;-;
Po waszych postach przechodzimy już do sagi.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 450

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Arisu on Czw Lis 23, 2017 9:12 pm

Nie mogła uwierzyć jakie to miejsce jest wielkie, a nie zwiedziła pewnie nawet dziesięciu procent tego co jest na zewnątrz i tego co jest przed nią ukryte. Leone też się tu gubi, więc ona nie ma szans by się sama wydostać, no kurde, a miała nadzieję się wycwaniaczyć i sama wyjść, a tu jednak zostaje w czarnej dupie. Leone musi być jej przewodnikiem nie ma co, bez niej nic nie zrobi, a szkoda. Westchnęła pod nosem patrząc na szwedzką kuchnię jaka została jej zaprezentowana, było mnóstwo jedzenia i mogła wziąć to co chciała, normalnie raj na ziemi. Może Ari żarłokiem nie była, ale wzięła każdego po trochu i sporo napoju by móc czym popijać by po chwili kierować się za blond czupryną do jakiegoś stolika. Uniosła brew do góry patrząc na zielone włosy chłopaka, skądś je kojarzyła. A to ten co był w lesie tylko, że nie była z nim za długo, przynajmniej wiedziała kto ją porwał. Yey jakiś plus tego wszystkiego.
Skierowała wzrok na chłopaka o zielonych włosach, a potem na dziewczynę o kruczoczarnych.
-Cz...eść? - zapytała dość niepewnie kiedy ów dwójka się przekomarzała. Nie bardzo wiedziała jak na to zareagować więc usiadła przy stoliku z swoją porcji jedzenia. Kiedy chłopak uniósł dłoń uściskała ją delikatnie posyłając w jego kierunku niepewny uśmiech. Kiedy nastała chwila ciszy zaczęła jeść choć się nie zrelaksowała sie do końca, nie potrafiła widząc zielonowłosego chłopaka i tą nową dziewczynę której nie znała. Nie potrafiła się rozluźnić do końca na tyle by poczuć się tak, jak robi to, na co dzień.
Milczenie przerywała co chwile Leone swoją rozmową co nie przeszkadzało jej do momentu kiedy wspomniała o Ranzoku. Zakrztusiła się jedzeniem w momencie kiedy Leone zaczęła go nawoływać do stolika. Zakasłała kilka razy mocno co by się nie zabić jedzeniem. Rozejrzała się nerwowo by po chwili dostrzec go koło pani...doktor? Miała przynajmniej taki kitel co go przypominał. Więc on tu też dołączył mając swoje powody? Przeszło jej przez głowę. Mimo to, o ile ich oczy się spotkały jedynie kiwnęła głową na powitanie, następnie odwróciła się by jeść dalej w miarę spokojnym towarzystwie. Przygoda dopiero się zaczęła pamiętaj, wiele nauki przed Tobą powtarzała sobie w myślach pałaszując jedzonko.
avatar

Arisu

Liczba postów : 58

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Ranzoku on Nie Lis 26, 2017 7:31 pm

Chłopak nie krył zadowolenia po usłyszeniu słowa o obiedzie. Zapewne skakałby z radości, lecz gdy znajduje się świadek, który mógłby nie zareagować zbyt dobrze na widok podskakującego androida nie wypadałoby tego czynić. Chce zgrywać twardziela, badassa i poważnego wojownika. Dobre wrażenie to podstawa u gości, kiedy to powinni się go bać i nie da sobie w kaszę dmuchać. Chociaż już pokazał swoją słabości pani doktor dając znać, że głód jest jego pięta Achillesową. Co rzecz jasna nie jest prawdą, słowa te, tylko się wymsknęły z ust chłopaka. Złożył ręce w krzyż podążając tuż za kobietą, która prowadziła go pewnie do jakiejś stołówki na żarło. W międzyczasie dowiedział się co nieco o swoich nowych usprawnieniach, o których nie miał pojęcia. Kamera w oku i komunikator z guziczkiem? A to ciekawe. Prawdę mówiąc android nie uważa, że te nowości mu się przydadzą, ale okaże się w praniu. Chociaż nie spodziewał się, że do takiego stopnia zostanie ulepszony. Z pewnością to coś nowego i za szybko się do tego nie przyzwyczai, o ile przypadkiem o tym nie zapomni, iż posiada takie oto sprzęty wewnątrz siebie. Nie odezwał się słowem do pani doktor, słuchał tylko to co ona miała do powiedzenia. Chłopak tylko czekał aż przestanie gadać i będą mogli w ciszy iść do stołówki. Nie lubił ciągnącej się w nieskończoność rozmowy. Jego wypowiedzi sprowadzały się tylko od głównych pytań i odpowiedzi na większość pytań, niektóre po prostu ignoruje. Po dotarciu do celu chłopak rozluźnił ramiona i poszedł swoim tempem do wnętrza kantyny. Stół szwedzki. Jedz tyle ile zmieścisz w żołądku i to całkiem za friko. Choć nasz bohater nie należał do żarłoków po długiej śpiączce z pewnością należy mu się odrobina zrozumienia. Chwycił talerz i brał wszystko po trochu od ziemniaków do steki i schaboszczaki. Oczywiście z kulturką. Rozejrzał się wokół sali słysząc jak ktoś go woła. Zauważył Ari i Jej nowych znajomych. Jedna z nich krzyczała wniebogłosy wołając Ranzoku. Z pewnością sceny łóżkowe z Jej udziałem są równie... imponujące. Nie dało się Jej nie słyszeć. Chłopak poczuł się lekko zakłopotany, nie chciał za bardzo rzucać się w oczy i pomimo próśb blondynki, android zasiadł gdzieś w zaciszu spożywając posiłek, przedtem jednak machając głową na znak przywitania w Jej kierunku. Nic poza tym. Ranzoku chce zjeść i jak najszybciej opuścić to miejsce, gdzie czeka go przygoda. Zanim jednak to nastąpi wypadałoby się dowiedzieć więcej o swoim celu. Może przyjdzie jeszcze na to czas później. Zobaczymy jak to wszystko się potoczy. Natenczas chłopak skupił się w pełni na konsumpcji posiłku ignorując resztę ludzi.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 102

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Aymi on Sob Gru 02, 2017 1:13 am

Eien no MG Modo
SAGA


Ranzoku nie należał do typu duszy towarzystwa, był raczej samotnikiem, co wyraźnie pokazała jego reakcja na wołanie ze strony Leone. Widząc to, doktor Mayu tylko uśmiechnęła się pod nosem, zostawiając androida samego. Poinformowała go tylko, że w razie potrzeby może wywołać ją poprzez swój komunikator i wyszła.
Blondwłosa kocica poczuła się delikatnie urażona brakiem reakcji ze strony złotookiego i z naburmuszoną miną usiadła przy stoliku, mrucząc pod nosem jakieś ciche złorzeczenia. Na ten widok zielonowłosy tylko zachichotał.
- Czyżby kocurek złamał kruche serduszko naszej Leo-chan? - zażartował, co spotkało się z odwarknięciem ze strony pokrzywdzonej, która z kiepskim humorze zabrała się za opróżnianie własnego talerza. Na tym żarty się skończyły i ekipa mogła na spokojnie zająć się obiadem.
Posiłek miał się już właściwie ku końcowi, gdy komunikatory trójki towarzyszy naszej bohaterskiej Arisu dały o sobie znać naglącym sygnałem. Wszyscy troje od razu sprawdzili wiadomość, a reakcja na nią była inna u każdego z nich. Lubbock wydawał się uradowany, Akame przyjęła treść ze spokojem, za to Leone... cóż, prychnięcie i niechętne spojrzenie w stronę stolika, przy którym usiadł nasz drogi android, nie wróżyły niczego pozytywnego. Przynajmniej dla niej.
- Najenda-san nas wzywa - rzucił zielonooki, informując o tym fakcie również Ari. - Ciebie też. I naszego koteczka, łamacza niewieścich serc - dodał z delikatnym chichotem, obserwując reakcję przyjaciółki. Wyraźnie bawiło go to wszystko, gdyż kobieta wręcz szczyciła się swoim urokiem, a teraz została bezceremonialnie odrzucona. Brunetka natomiast zdawała się być całą sytuacją zdegustowana.
- No dobrze - mruknęła, wstając. - Idźcie przodem, ja przyprowadzę tego tam - wskazała na stolik androida i ruszyła w tamtą stronę, właściwie nie czekając na odpowiedź. Leone bez mrugnięcia okiem rzuciła krótkie "idziemy" i nawet się nie obejrzała, czy reszta towarzystwa za nią podąża. Po prostu wyszła. Zielonowłosy tylko wzruszył ramionami całkowicie niezrażony zachowaniem przyjaciółki i zaoferował się w roli przewodnika. W tym czasie brunetka zdążyła już podejść do jasnowłosego, stając w zasięgu jego wzroku.
- Ty jesteś Ranzoku, prawda? - spytała na wstępie. - Jestem Akame i przepraszam, że przerywam ci posiłek, jednak dostałam rozkaz sprowadzenia twojej osoby, jak i twej koleżanki, Arisu, do sali odpraw na spotkanie z panią Najendą. Sprawa jest nagląca, więc jakbyś mógł w miarę szybko dokończyć posiłek i udać się ze mną, byłabym wdzięczna.
Wbrew wszelakim oczekiwaniom blondyna dziewczyna skłoniła się delikatnie, czekając na jego odpowiedź. Dopiero gdy się odezwał, wyprostowała się i spojrzała na niego uważnie. Mógł zauważyć, że była wręcz odwrotnością blondynki, którą dane mu było poznać wcześniej. Bardziej statyczna, spokojna, pełna szacunku i grzeczności względem innych, podczas gdy Leone zdawała się być istnym wulkanem, którego wszędzie pełno, energiczna i zdecydowanie hałaśliwa, przynajmniej w ocenie Ranzoku.
- Panna Arisu została już odeskortowana na miejsce spotkania - poinformowała jeszcze dziewczyna, doszedłszy do wniosku, że lepiej wyjaśnić jej brak obecności tu od razu. - Możemy zatem iść?

*kilka długich i krętych korytarzy dalej*
Wejście do sali odpraw nr 23 stało otworem. Było to podłużne pomieszczenie, a samo przejście umieszczone zostało na szerszej ze ścian. Jasnowłosa kobieta spacerowała wzdłuż pokoju, poruszając się po osadzonym w głębi podwyższeniu, nieco wcześniej ustawiono kilka stolików i krzeseł rozstawionych bardziej na bokach, środek zaś pozostawał wolną przestrzenią. Kobieta paliła powoli papierosa, czekając na przybycie wezwanych osób. Te schodziły się powoli, a ich nastroje były różne. Gdy wreszcie jako ostatnia z przybyłej piątki próg przekroczyła czarnowłosa dziewczyna, Najenda zgasiła niedopałek, zamknęła automatyczne drzwi i przeszła do sedna.
- Sprawa wygląda następująco - zaczęła, popatrując na każdego z zebranych z osobna. - Na wyspie Papaya wylądował statek rybopodobnych obcych, a z relacji telewizji wynika wyraźnie, że przybysze choć początkowo przyjaźni nie mają wobec nas dobrych zamiarów. Na miejscu mamy dwóch naszych agentów z bazy głównej, powinni oni sobie poradzić z zaistniałą sytuacją. Od razu zastrzegam, że lokacja została utajniona i nie podano jej do wiadomości publicznej. Nie wiemy, z jakich pobudek Armia nie chce zdradzać szczegółów, ale szczerze mówiąc, gówno mnie obchodzą ich pobudki.
Kolejny papieros wylądował w ustach kobiety, a moment później już zaciągała się dymem. Szary obłok uleciał ku sufitowi, ona zaś kontynuowała.
- Dałam wam to do wiadomości, byście wszyscy byli zaznajomieni z obecną sytuacją, przynajmniej w części. Jednak nie wysyłam was na Papayę.
Kliknęła coś na swoim mechanicznym ramieniu, a za jej plecami pokazał się szeroki ekran z zatrzymanym obrazem. Przedstawiał on cztery dość groteskowe postaci: dwójkę psowatych, chodzącą na dwóch nogach, biało-fioletowego jaszczura z wydłużoną głową i czymś dziwnym na niej, a także rybopodobne stworzenie w pewnego rodzaju pancerzu. Jasnowłosa przeszła do wyjaśnień.
- Ta czwórka bądź co bądź przedstawicieli obcych ras pojawiła się całkiem niedawno na pustyni. W pobliżu nie ma żadnego obiektu, który mógłby ich tam przetransportować, żadnego statku, kapsuły, niczego. Po prostu się... pojawili. Ten tutaj - tu wskazała rybowatego - bardzo przypomina jednego z tych z Papayi, co może mieć z nimi związek. Udacie się tam i to sprawdzicie.
Znów wklikała coś w panelu na ramieniu, przekazując swoim podwładnym dokładniejsze instrukcje, zaraz potem podeszła do pozostałej dwójki, wręczając im coś na kształt zegarków, w posiadaniu których byli również pozostali.
- To standardowe komunikatory. Obsługa jest dość prosta, wystarczy podążać za samouczkiem - wyjaśniła pokrótce. - Komunikatory przy pierwszym użyciu zostaną automatycznie spersonalizowane i zabezpieczone tak, że tylko wy będziecie mogli z nich korzystać. Macie już zapisane kontakty do mnie i tego trio, wiadomość z danymi do misji również powinna się tam znajdować, więc... Jakieś jeszcze pytania?

_____
Lecimy z koksem, prawda? xD

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 450

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Arisu on Sob Gru 02, 2017 9:44 pm

Kiedy zjadła posiłek przysłuchiwała się rozmowie Leone i reszty jej towarzyszy, nie miała za bardzo co mówić więc po prostu słuchała. Uniosła brew do góry zdziwiona kiedy nagle usłyszała jednocześnie dzwonek w urządzeniu i Leony i reszty.
-Hej Leone stało się coś? - zapytała się dziewczyny, bo wyglądało to na coś poważnego. Kiedy dostała odpowiedz zrobiła równie zdziwioną minę.
-Najenda-san? Brzmi nie ciekawie... - mruknęła idąc za Leone u Lubbokiem. Odwróciła głowę by wyszukać Ranzo lecz nie udało się jej to, bo Leone ciągnęła ją za rękę na tyle mocno, że nie potrafiła skupić się na niczym innym tylko za chodem. Była silna co tu dużo ukrywać. Westchnęła cicho pod nosem kiedy w końcu dotarli do gabinetu pani prezes, usiadła sobie gdzieś z tyłu przysłuchując się jej słowom w milczeniu. Kiedy dostała zegarek spojrzała na niego pokrótce i po prostu założyła na prawym nadgarstku.
-Nas też tam wysyłasz Najenda-san? - "Nas" czyli miała konkretnie na myśli ją i Ranzoku, domyślała się, że reszta trójki osób będzie im towarzyszyć jednak nie mogła być tego w stu procentach pewna.
-W sensie mnie i Ranzoku - dodała pospiesznie by sprecyzować swoje słowa do maksimum.

/Lecim na szczecin \o/ w końcu od nas odpoczniesz Aymi \o/
avatar

Arisu

Liczba postów : 58

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Ranzoku on Wto Gru 05, 2017 5:56 pm

Ne spodziewał się, że dziewczyna aż tak się urazi odrzuceniem zaproszenia przez androida. Z pewnością miała nadzieję na akceptację przez naszego złotowłosego przystojniaka jednak nie z nim takie numery. Ogólnie nie chciał wzbudzać uwagi losowych ludzi, więc starał się trzymać od nich z dala. W takiej sytuacji chłopak czuł się bardziej komfortowo i nie musiał uczestniczyć w konwersacjach. Miejmy nadzieję, że dziewczyna nie weźmie tego do siebie i poprawi Jej się nastrój jak zapomni o naszym amancie. W międzyczasie zebrana grupa powoli zbierała się do opuszczenia stołówki. Czyżby dostali jakieś wezwanie od wyżej postawionych osób. Wraz z nimi ruszyła Arisu, której chyba jest tutaj dobrze i czuje się bezpieczniej. Chłopak miał nadzieję, że ta akcja go ominie, bo już chciał rozpocząć poszukiwania pewnego osobnika. Niestety, kiedy ujrzał zbliżającą się do niego osóbkę zdał sobie sprawę, że będzie musiał w tym zdarzeniu uczestniczyć. Cholera. Przeklął w myślach kończąc swój posiłek jak należy. Spojrzał wymownie na koleżankę i słuchał Jej wykładu. Machnął głową na znak, iż właśnie to o nim mowa. - Czego jeszcze ode mnie chcecie? - Zapytał unosząc jedną brew ku górze. Rozumiał, że zgodził się na współpracę, ale wszystko jednak miało się sprowadzać do poszukiwania tego złego faceta, który cały czas zadręcza jego myśli, które nie są zbyt przyjazne. Chłopak jednak nie doczekał się odpowiedzi i od niechcenia podążył za niewiastą. Po dość długim przemarszu, który z reguły już odbył się cicho i bez zbędnych komentarzy, ów dwójka znalazła się w dość dużym pomieszczeniu. Wokół rozstawione stoliki, gdzie siadały kolejne osoby co z pewnością wygląda na typowe zebranie. Uczestnictwo w takim "przedstawieniu" nie podobało się chłopakowi, toteż przekraczając próg parsknął oburzony zaistniałą sytuacją. Oczywiście dyskretnie. Ranzoku zajął jakieś miejsce siedzące i oparłszy się o nie złożył ręce w krzyż, zamykając oczy chcąc uniknąć spojrzeń innych, oczywiście skupiając się na słuchaniu kazania szefowej. Całość nie wzbudziła większych emocji androida. Nie za bardzo przejmował się tym, ale to może mieć związek z głównym zadaniem chłopaka. Wypadałoby to sprawdzić. Gdy szefowa podeszła do niego i Arisu, ten otworzył oczy wymieniając spojrzenia. Nie był zbyt zadowolony i chciał to pokazać, ale jak mus to mus. Odebrał podarek przypominający zwykły zegarek jako forma komunikatora. Czyżby wbudowany w chłopaku komunikator nie był wystarczający? Czy była to tylko bujda? Ranzoku już nie chciał tego komentować i zwyczajnie przytaknął. Wciąż miał nadzieję, że ma to jakikolwiek związek z jego prawdziwym celem. Może kontakty Kurojina nie ograniczają się tylko do ludzi i zaczął wynajmować obcych? Z pewnością handel narkotykami powiększał Jego budżet. Cała sprawa może być podejrzana i przybliży naszego bohatera do tego, iż jego zemsta się w końcu ziści.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 102

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Aymi on Pią Gru 08, 2017 4:01 pm

Eien no MG Modo
SAGA

Ranzoku nie wydawał się zbyt zadowolony z takiego obrotu spraw. Wolał się nie mieszać w jakieś afery, a właśnie wplątywano go w jakąś kabałę. Wyglądało jednak na to, że nie miał zbytnio wyboru. Rzucił srebrnowłosej spojrzenie pełne niezadowolenia i żalu spojrzenie, odbierając podarunek w postaci standardowego komunikatora, choć zastanawiało go, czy wmontowany w nim sprzęt nie powinien być wystarczający. Jakby w odpowiedzi od prawej strony ukazała mu się ramka widoczna tylko dla niego, a w niej przesunął się napis: "Nie wszyscy wiedzą o twoich udoskonaleniach, niech to zostanie między nami. W razie pytań jestem dostępna. Powodzenia. Dr Kurotsu". Przekaz się skończył, a rameczka złożyła i zniknęła gdzieś na granicy prawego oka. W niemal tej samej chwili odezwała się Najenda.
- Nie zapomniałam o naszym układzie, spokojnie - mruknęła tylko, przechodząc do Arisu i jej pytania. - Takie dostałam wytyczne z bazy głównej. Ja też mam swoich szefów, których muszę słuchać, choć czasem mam ich po dziurki w nosie. Nie chcę cię zbytnio narażać, gdyż w przeciwieństwie do Ranzoku nie masz przeszkolenia bojowego, więc... Postaraj się sama też nie pchać pod ostrzał i najlepiej trzymaj się Lubbocka.
Widząc, że blondyn nie ma więcej żadnych pytań, a tylko niewerbalnie wyraża własną niechęć do tej całej sprawy, odeszła na moment, omawiając coś krótko z zielonowłosym, który ostatecznie przytaknął. Zaraz potem wróciła na podium, znów zabierając głos.
- Na chwilę obecną waszą misją jest rekonesans, istnieje jednak prawdopodobieństwo starcia, dlatego dostajecie pełny dostęp do zasobów zbrojnych w naszych magazynach - oznajmiła, co wzbudziło wyraźne zainteresowanie Leone.
- Pełny dostęp? Znaczy, że...
- Tak, możecie wziąć wszystko, co uznacie za przydatne w wykonaniu zadania - potwierdziła szefowa, a na twarzy blondynki pojawił się wręcz szaleńczy uśmiech. Teraz przypominała bardziej uzależnionego od gier wideo dzieciaka, któremu obiecano dwudziestoczterogodzinny nieograniczony dostęp do najnowszych dzieł rozrywki elektronicznej. Gdy przejście po lewej stronie jasnowłosej się otworzyło, to właśnie kocica pierwsza się przy nim znalazła, na co jej towarzysze tylko z zażenowaniem pokręcili głowami. Jak to mówią: każdy ma swoje zajawki.
- Nie daję wam limitu czasowego na przygotowanie, weźcie jednak pod uwagę, że wasz cel może się już przemieszczać. Nie przesadźcie też z ekwipunkiem, wybieracie się na teren pustynny. Gdy będziecie już gotowi, niech Lubbock da mi znać, wtedy załatwię wam transport. Akame, nie szalej za bardzo, Lubbock, ty dowodzisz. Ode mnie to wszystko.
Skończywszy przemowę, szefowa zostawiła całą grupę samą. Nie pozostało nic innego, jak zaopatrzyć się w najpotrzebniejszy sprzęt, w międzyczasie zaznajamiając z komunikatorem. Potem można będzie ruszyć do akcji.


_____
Macie pełny dostęp do sprzętu, nie przesadzajcie jednak z wyobraźnią. Nie chcemy nagle wynaleźć laserowych miotaczy zdolnych jednym strzałem zniszczyć połowę planety xD
W razie pytań - gg.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 450

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Arisu on Sob Gru 09, 2017 11:58 pm

Słuchała szefowej w milczeniu patrząc na nią z lekkim zdziwieniem, nie sądziła, że jest ktoś ponad nią. To ci niespodzianka. Jeżeli miała by walczyć to faktycznie było by dla niej nie mały problem.
-Zrozumiałam. Liczę na owocną współpracę Lubbok-chan - szekla wesoło do chłopaka o zielonych włosach kiedy szefowa wróciła na swoje miejsce, a samemu chłopakowi puściła zalotnie oczko z nadzieją, że faktycznie nie umrze na swojej pierwszej "misji".
-Zasoby zbrojne? Brzmi interesująco - rzekła pod nosem sama do siebie. Kiedy zebranie się zakończyło i czas był na rzeczy organizacyjne Arisu zaczęła od spisania dla niej najważniejszych rzeczy. A co za tym idzie usiadła gdzieś z boku, z kieszonki wyjęła notesik, długopis i zaczęła pisać czego potrzebuje: ubiór, woda, broń. Nie będzie walczyć więc może w pewien sposób robić za wsparcie dla Lubboka, Leone i Akame. Szczepionki na jad węża raczej nie będzie w miejscu gdzie są same bronie, ale za to broń przydatna na pustyni na pewno się znajdzie.
Ogarnięcie jej wszystkiego zajęło jej trochę czasu, zwłaszcza broń. Musiała posprawdzać co jest co, zapisać sobie i jeszcze ogarnąć co z tego wszystkiego przyda jej się na pustynie, wyszło jej z tego wszystkiego fakt iż najbardziej pasuje jej broń elektryczna sporego zasięgu. Jeżeli wróg by latał najlepiej było by go trafić w powietrzu. Natrafiła na średniej wielkości suszarkę [bez kabla], która strzela sobie elektrycznością, a skąd to wie? Bo użyła na kartonie, który rozwaliła i przy okazji częściowo podpaliła i musiała to gasić stopą, a raczej butem.
-Nada się, mam nadzieję, że ma spory zasięg - rzekła i schowała swój nabytek do sporego plecaka, który dostała od Leone, co w sumie nie było głupie. Ubiór i wodę wzięła z innego pomieszczenia, który był jej do tego potrzebny, oraz kilka niezbędnych śrubokrętów i młotek. No co? Może się przyda, zwłaszcza mechanikowi w takiej wyprawie.
-Dobra jestem gotowa - rzekła kiedy wyszła z magazynu. Leone, Lubbok i Akane pewnie też się przygotowują, ale nie tak gorączkowo jak ona, oni umieją walczyć, ona nie. Dlatego zajęło jej to długo, z drugiej strony jeżeli najdłużej się przygotowywała to trochę przypał, bo reszta będzie musiała na nią poczekać. W sumie jeżeli nigdzie w pobliżu nie będzie tej trójki to postara się ich poszukać i poinformować ich, że jest gotowa wyruszać w podróż.
avatar

Arisu

Liczba postów : 58

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Ranzoku on Wto Gru 12, 2017 12:34 am

Cała sytuacja nie wzbudza za bardzo emocji chłopaka. Zbytnio poruszony nie jest, chociaż sam fakt o tajemniczych cudzoziemcach może wzbudzać niepokój. Czy mają oni jakiś związek z Armią RR? Jakiś program, który pomoże im stłumić działania Ruchu oporu? W takiej sytuacji byłoby już nieco gorzej dla ziemian i pewnie szybko opanowaliby działania obrońców Ziemi. Już nie trzeba wspominać, że guzik go obchodzi los tej planety, jednak teraz taki obrót spraw utrudnia zemstę naszego bohatera. Już i tak jest otoczony zgrają rzezimieszków, którzy wspomagają jego działania i są bardzo oddani jemu. Takie tylko gdybania. Czyżby wzbudzał więcej strachu niż szacunku? Naszemu androidowi tak się wydaje, chociaż prawda może być zgoła inna, jednak nie ma sensu się nad tym głowić i działać dalej w oparciu o zebrane przez blondyna informacje. Póki co postanowił współpracować z Najendą i Jej kompanią wesołków. Nie zwracał na nich większej uwagi, działał pod siebie i chciał dokonać tylko jednego, a Ruch Oporu może mu w tym pomóc. W pewnym sensie android wykorzystuje ich do własnych celów, a oni mogą mu to ułatwić. W międzyczasie chłopak przytaknął gdy szefowa wspomniała, że dotrzyma układu zawartego pomiędzy nimi. Arisu nie wygląda na wojownika i wolałby, aby trzymała się z dala od kłopotów i nie przeszkadzała Ranzoku w jego prawdziwym celu. Zemsta dotyczy tylko jego i postronne osoby nie powinny się w to wtrącać, póki co chłopak jest skupiony na zbieraniu informacji, żeby wykonać kolejny krok naprzód. Chłopak wysłuchiwał tego co ma im do powiedzenia szefowa i zaproponowała dostęp do przeróżnych przyrządów masowego zniszczenia. Ranzoku raczej nie chciał skorzystać z tych przedmiotów. Sam w sobie jest chodzącym czołgiem i byłoby zbyt kłopotliwe, żeby musiał jeszcze targać jakieś dodatki. - Chcę tylko mój płaszcz. Nic po za tym. - Odparł niewzruszony. W dalszy ciągu nie otrzymał swojej peleryny, która pozwala mu być supermanem. Tylko sam Ranzoku wie, czemu jest na ten płaszcz cięty. Z pewnością to ma związek z jego przeszłością. Chłopak miał przeczucie, że w tym płaszczu jest coś, co wzmacnia jego determinację. Pytanie tylko, co? Ranzoku rusza bez zbędnych przyrządów i czeka aż otrzymają pozwolenie na rozpoczęcie misji. Zabrzmiało to zbyt oficjalnie, ale zawsze rozchodzi się tylko o jedno. Czekał tylko na swój płaszcz, żeby w końcu móc śmiało ruszyć przed siebie.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 102

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Aymi on Wto Gru 12, 2017 3:38 pm

Eien no MG Modo
SAGA
~~

Wszystko zostało ustalone, pozostało tylko się uzbroić i ruszać. Ranzoku nie widział sensu w zabieraniu ze sobą dodatkowego "złomu", jednak pragnął odzyskać płaszcz, o czym skrzętnie poinformował Najendę. Ta spojrzała na niego nieco zdziwiona i już miała pytać, o jaki płaszcz chodzi, kiedy odezwał się jej komunikator. Szybko sprawdziła wiadomość, marszcząc przy tym brwi. Westchnęła.
- Zaraz ktoś przyniesie twoją własność - oznajmiła tylko, a gdy reszta zajęła się inwentarzem, opuściła pomieszczenie. Za to android po raz drugi był świadkiem wysunięcia się przed nim tego dziwnego ekraniku, który zdawał się widzieć tylko on. Wyświetlana wiadomość brzmiała: "Właśnie odebrałam twój płaszczyk. Przekażę ci go przed odlotem. Dr Kurotsu". Ramka z ekranem po raz kolejny się złożyła i zniknęła gdzieś w tyle prawego oka. Cóż, teraz przynajmniej blondyn miał gwarancję odzyskania swojej własności.
W tym czasie Ari sporządziła skrzętne notatki tego, co będzie jej potrzebne, a następnie ruszyła w chaszcze uzbrojenia wszelakiego typu. Właśnie znalazła całkiem ciekawą suszareczkę, chcąc wypróbować jej działanie, kiedy zauważył ją zielonowłosy. Nim dziewczyna zdążyła nacisnąć na "spust", poczuła jego dłonie na własnych, gdy stanął tuż obok z lekkim uśmiechem.
- Testy manualne są dobre, nie przeczę, ale... wiesz, to jest broń, wszędzie dookoła jest broń właściwie. Odradzałbym strzelanie czymkolwiek w takim pomieszczeniu - wyjaśnił pokrótce, zaraz potem obracając suszarkę w ręku. Pokazał niebieskookiej kilkucyfrowy kod na spodzie lufy i przejechał nad nim swoim komunikatorem, tłumacząc, że każdy tutejszy sprzęt jest oznaczony, a czytniki wbudowane w te pseudo-zegarki, które mają na rękach, mogą sprawdzić właściwości poszczególnych urządzeń. Szybko poinstruował ją, jak te informacje wydobyć, ostatecznie wyświetlając dane techniczne:
Typ: paralizator hydroaktywny z akumulatorem termicznym
Zastosowanie: obezwładnianie przeciwnika/przeciwników
Zasięg: 5-10m; najlepiej używać przy większej wilgotności powietrza
Uwagi: zachować ostrożność w zamkniętych pomieszczeniach, zwłaszcza przy wysokiej wilgotności powietrza - może grozić niekontrolowanym rozgałęzieniem wiązek elektrycznych po otoczeniu
Po tym małym instruktarzu zostawił już dziewczynę samą i zajął się szykowaniem własnego sprzętu. Po kilku kolejnych chwilach grupa była już zaopatrzona w najpotrzebniejsze rzeczy. Akame wyszła jako pierwsza, mając przy pasie katanę, a na przedramionach coś na kształt ochraniaczy płytkowych zakończonych rękawicami. Tuż za nią wyszedł Lubbock z plecakiem na ramieniu i dziwnymi goglami na czole. Jako ostatnie magazyn opuszczały dwie blondynki, z czego starsza dopinała jeszcze ochraniacze na nogach i rękach, przy pasie mając tylko dwie nieduże torby biodrowe.
Zielonooki upewniwszy się, że wszyscy są gotowi, zaprowadził całą grupę do hangaru, gdzie ku zdziwieniu większości czekała na nich ciemnowłosa pani doktor, która wcześniej przyprowadziła naszego androida na obiad. Podeszła ona bezpośrednio do niego, wręczając mu czerwony płaszcz i mały pakunek rzeczy osobistych do niego należących.
- Mówiłam, że go zwrócę - rzuciła z lekkim uśmiechem, zaraz jednak wskazała śmigłowiec. - To wasz transport. W środku jest skrzynia, przesyłka dla "Sushi Mastera", na którego powinniście wpaść gdzieś na pustyni. Jeśli nie będziecie pewni to po prostu spytajcie, czy zamawiał sprzęt do sushi.
Uśmiechnęła się dość tajemniczo, a trio z RO tylko spojrzało po sobie, ostatecznie wzruszając ramionami. Cała piątka wsiadła do śmigłowca, który już szykował się do startu. Nim jednak ruszyli, odezwała się jeszcze pani doktor.
- Radzę nie uszkodzić tej skrzyneczki, jeśli nie chcecie zamarznąć. To broń biologiczna, z którą należy obchodzić się ostrożnie. Dotyczy to zwłaszcza ciebie, panno Leone.
- Hai, hai... - mruknęła tylko złotooka, a niespełna minutę później czarny śmigłowiec wystartował, kierując się na tereny pustynne. Mieli mało czasu...

[z/t] -> Pustynia
_____
Odpisujecie zaraz po Harim, złotka moje :* Powodzenia o/

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 450

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Guts on Sob Sty 27, 2018 9:10 pm

Wreszcie uciekinierzy z Vegety wylądowali na Błękitnej Planecie. Kapsuła usadowiła się gdzieś w górach tej planety. Lądowanie było łagodne, kapsuła zwolniła przed ziemią i upadła spokojnie nie uszkadzając siebie, ani pasażerów. Guts kliknął przycisk na pilocie i drzwi się otworzyły. Wyszedł z kapsuły i rozejrzał się wokół. Ta planeta była zdecydowanie inna niż Vegeta. Nie było tu tak gorąco i wszędzie była roślinność. Wśród tych wyżyn wypatrzył zniszczony budynek. Nie interesował go zbytnio. Zaciągnął się powietrzem tutaj. Było chłodne. Na Vegecie przywykł do gorąca i duszności. Vegeta... Jego rodzinna planeta był zniszczona. A wraz z nią, zgineli jego przyjaciele. Uderzył pięścią w ziemię. Cholerni Sakanie. Te śmiecie zdechną. Wszyscy, co do jednego. Wstał i odetchnął kilka razy. Kiedy się już uspokoił, to przygotował się do treningu. Zrobił kilkuminutową rozgrzewkę i zaczął swój trening. Nie wiedział czy rasy zamieszkujące tę planetę są nastawione pokojowo, więc pozostał czujny.

TRENING START


Ostatnio zmieniony przez Guts dnia Nie Sty 28, 2018 9:40 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Guts
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 138

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Guts on Nie Sty 28, 2018 9:10 pm

Trening zakończony, przynejmniej na razie. Potrzebował chwili odpoczynku, więc położył się na ziemi. Był inna niż ta na Vegecie. Miękka i chłodna, a nie drapiąca i gorąca. Zauważył też że grawitacja jest tu inna. Lżejsza. Spoglądał na niebo. Niebieskie, nie czerwone. I z tego co zauważył, miało jedno słońce. Był chłodno i przyjemnie. Zamknął oczy i w jego głowie pojawiły się wspomnienia przyjaciół i rodzimej planety. Już nigdy nie wrócą. Nigdy. Wszystko przez tych Sakan. Przez ich pana. Przez Gutsa. Gdyby się wtedy nie zgodził, gdyby tylko wyczuł zagrożenie... To mogłoby się inaczej skończyć. Otworzył oczy. Płonął w nich gniew.
-Kurwa... Jestem idiotą.-
Wstał i przeszedł kilka kroków. Sprawdził czy pilot jest schowany za górną częścią Gi. Tak, nadal tam był. Kapsuła może mu się przydać później. Jeszcze nie wiedział do czego, ale na pewno się przyda. Zamknął drzwi statku zaraz po tym jak Kenzuran z niego wyszedł. Usiadł po turecku obok statku i rzucił wzrokiem dookoła. Był na obcej planecie, nie mógł zasnąć. Musiał pozostać czujnym.

KONIEC TRENINGU
avatar

Guts
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 138

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 11 z 13 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach