Super Dragon Ball PBF - Another Universe
Forum jest w fazie przebudowy. Jest otwarte dla graczy, ale należy pamiętać o możliwości zmian w mechanice.

Share
Go down
avatar
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 357
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Góry

on Sob Lip 09, 2016 4:13 pm
First topic message reminder :

Jest to mocno górzysty teren. Skała na skale, a gdzieniegdzie tylko zielona trawa wystawia swoją bujną grzywkę i daję o sobie znać. Ziemie ciężkie do zamieszkania, dlatego nikt tutaj się nie wprowadził. Oczywiście, jak się bardzo chce, to i tutaj można wieść godne życie. Ale czy warto?

avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Góry

on Czw Paź 18, 2018 7:01 pm
MG

Blade usłyszał dziwny dźwięk. Coś jakby przecinało powietrze i zbliżało się do niego z ogromną prędkością. Dźwięk dochodził z jego prawej strony. Gdy tylko zerknął tam kątem oka, odwracając zaraz twarz, ujrzał nadlatujący, mały but, który zatrzymał się na jego twarzy.

TRZASK!!!

"Zatrzymał się" to mało powiedziane, ponieważ było to bardzo mocne kopnięcie, które posłało Kenzurana kilkadziesiąt metrów do tyłu. Opadając w dół, ujrzał jak nadawca kopniaka spada w dół i odbija się od gałęzi drzewa. Kiedy przyjrzał się bliżej, jego oczom ukazała się... mała dziewczynka! Miała fioletowe włosy i czapkę z daszkiem. Kierowała się znów w jego kierunku, krzycząc głośno:
- ARALKOWEEE KOPNIĘCIEEE!!! - znów noga dziewczynki znalazła się przed oczami Blade'a, jednakże tym razem została zatrzymana. Dziewczę widząc, z kim ma do czynienia, natychmiastowo się zatrzymała. Brakowało tylko pisku opon do idealnego hamowania.
- Ojoj. Pomyliłam cię z kimś innym. Ups. - i zaczęła spadać w dół, ponieważ nie potrafiła latać. Wylądowała z przytupem na twardej glebie, po czym spojrzała do góry, na lewitującego Saiyanina i pomachała do niego.
- Ahoooj, zejdź tu! - krzyknęła, uśmiechając się szeroko.

Spoiler:

_________________
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Góry

on Czw Paź 18, 2018 10:37 pm
Kenzuran kiedy zawołał swojego kompana, od razu zrozumiał że ten pewnie udał się gdzieś na jakiś trening. Westchnął pod nosem i kiedy skrzyżował przedramiona na swoim torsie, usłyszał jakiś dziwny świst, a potem otrzymał solidnego kopniaka, który posłał go do tyłu. Gdyby nie to, że opanował moc Super Saiyanina, pewnie ból byłby jeszcze gorszy, ale szybko opanował swój nieopanowany lot i gdy spojrzał w stronę przeciwnika, okazało się że to jakaś mała dziewczynka.

Syknął złowrogo w jej stronę, a potem ta ponownie go próbowała zaatakować, lecz szybkim ruchem wypchnął dłoń do przodu, zatrzymując jej buta. Po puszczeniu go, Złotowłosy dalej obserwował swój cel, który dziwnie się wręcz zachowywał, ale musiał trzymać ostrożność. Usłyszał tylko, że ta pomyliła go z kimś innym, więc mruknął coś pod nosem i zaczął opadać ku dołowi. Mężczyzna bez ogona, gdy już dotknął podłoża planety spojrzał na nią, nadal być czujnym by ta nie odwalił czegoś znowu jak zaatakowanie go na nowo, rzekł w jej stronę:
-Hmmm, a z kim mnie pomyliłaś jeśli mogę zapytać i co ty tutaj robisz? Nie jesteś za mała na przebywanie samej? - uniósł jedną brew ku górze, ale nawet nie wiedział czemu się nią przejmuje.

Mógł ją tak naprawdę olać, ale jej cios sprawił na nim wrażenie, dlatego musiał się dowiedzieć o niej więcej. Odczekał jeszcze chwilkę i czasami rozglądał się na lewo i na prawo, sprawdzając czy może jego kolega nie wrócił ze swojej wyprawy po tej planecie.
avatar
Guts
Mistrz Gry/Time Patrol
Liczba postów : 213

Re: Góry

on Wto Paź 23, 2018 6:59 pm
Rozejrzał się wokół, a potem spróbował wstać. Gdy spróbował się wyprostować, to prawie stracił równowagę, lecz zaraz się poprawił. Zwrócił swoje przekrwione oczy w stronę szaroskórego wojownika, który teraz wydawał się o wiele silniejszy, niż wcześniej. Okalała go szarawa aura, która mogła być powodem tego wzrostu mocy. Chłopak nie odpowiedział postawą bojową na postawę bojową Tsufulianina. Szczerze mówiąc, to miał nadzieję na to, że zostanie zaatakowany i w najlepszym przypadku dobity, a w najgorszym znokautowany. Stracił wolę walki, przynajmniej na tę chwilę. Mimo, iż te spekulacje brzmiały zachęcająco, to nie mógł się poddać. Gdyby to zrobił, to tylko bardziej oplułby pamięć swoich przyjaciół. Napiął mięśnie nóg, by wykonać ewentualny unik w prawo ciągle nie zdejmując wzroku z potworka. A więc doszło do tego... Kido najwyraźniej znudziło się przebywanie w ciele Saiyanina i zdecydował, że pora z nim skończyć. Albo może już wcześniej to planował? Zemsta za te wszystkie krzywdy, jakich doznała jego rasa? Cóż... Szkoda. Myśl, że zostanie zmuszony do skrzywdzenia pasożyta nie napawała optymizmem. Przyzwyczaił się już do niego. Nawet polubił, dlatego wolał uniknąć rozlewu krwi. A potem Szary krzyknął radośnie i popsuł cały dramatyczny efekt.
-Co?-
Spojrzał na siebie i rzeczywiście! Przez to, że skupił się na Kido, to całkowicie zapomniał o tym, co miało miejsce dosłownie kilka sekund temu! Został Super Saiyaninem... Stop! Wykreślić to określenie. Nie mógł się już nazywać nazwą tej rasy, więc... Został Super Ogoniastym! Nie, nie, to nie brzmi wystarczająco dobrze... Super Małpą! Też nie, kompletna porażka.... No, może nie nazywajmy tego jakoś konkretnie i po prostu powiedzmy, że zdobył więcej mocy. O wiele więcej mocy, niż posiadał wcześniej, a to dobry znak. Bardzo, bardzo dobry. Niestety, nadal był zbyt słaby, by móc równać się z tamtymi energiami, ale był już na dobrej drodze. Stał się właśnie bardzo potężnym wojownikiem! I nie mówię tu o mocy. Stracił rodzinę, zgubił Kurisę, został dobity psychicznie przez osobę, która zaczynała być jego przyjacielem i zdobył potężną moc. Nie ma nic do stracenia, a więc nie ma powodu, by unikać śmierci!... No, może nie była to dobra informacja, bo taki kamikadze nie zawsze się spisuje, a raz użyty znika na zawsze, lecz nie dało się już go wymienić na bardziej stabilniejszy model. Trzeba się cieszyć z tego, co się ma, racja?
Tymczasem Kido skończył mówić o wyzwolonej mocy i wrócił do bycia dawnym, opryskliwym Tsufulianinem. Guts mimowolnie się uśmiechnął, gdy tylko zobaczył tę zmianę. Zaraz potem przybrał zaskoczony wyraz twarzy, gdy towarzysz nagle pojawił się za nim. O rany, ale to było szybkie. Nie zauważył, aby jego koleżka wykonał jakikolwiek ruch. Po prostu się pojawił. Raz był tu, raz tam.
-Panować? - zacisnął kilka razy dłonie, a potem skupił się na swojej mocy. - Da się zrobić. Tak mi się przynajmniej wydaje... Cóż, zobaczymy.-
Nad swoją zwykłą mocą panował bez większych problemów, więc chyba i w tym przypadku nie powinno być trudno, racja? Przez 23 lata swojego życia nie miał najmniejszych problemów z tym, więc czemu miałby mieć z tą nową mocą? Ano, pewnie dlatego, że to była nowa moc, która była różna od tego, z czym miał do czynienia wcześniej. No dobra, to chyba czas zacząć trening, prawda? Nie można sobie pozwolić na lenistwo!... Ale to zaraz, dopiero po tym, jak Kido skończy już swój "rytuał". Ogoniasty już się do tego przyzwyczaił, więc nie wywoływało takiego bólu i szoku, jak na początku ich wspólnej przygody. No, ale nie obyło się bez upadnięcia na kolanka i tego nieprzyjemnego wchodzenia w oczy. To chyba było najgorsze z całego tego procesu. Po chwili wszystko się zakończyło i wróciło do względnej normy.
-Okej... Zanim zacznę, to mam jeszcze pytanie. Znasz coś jeszcze, poza tym wykrywaniem Ki? Bardzo przydałoby mi się wszystko, co potrafisz. Odwdzięczę ci się wszystkim, co mam.-
No, a potem przeszedł do właściwego treningu...
Usiadł na ziemi ze skrzyżowanymi nogami i zastanowił się od czego powinien zacząć. To była energia Ki, płynęła w jego ciele. Czuł ją, lecz nie potrafił zobaczyć, więc siła fizyczna na nic się tu zda. Pozostawała medytacja i próby ujarzmienia tej potęgi. Skojarzył mu się trening wykrywania Ki. Na nim też musiał się dużo skupiać i szukać sposobu wyjścia z sytuacji, w której się znalazł. Teraz nic mu nie zagrażało, było względnie spokojnie, więc i stres był mniejszy, a to mogło trochę utrudnić działanie. Wiecie, jak to jest. W stresie myśli się szybciej. Ale tak czy siak, spróbował użyć poprzedniej techniki. Teraz powinno być łatwiej, dzięki temu, że ma wykrywanie Ki. Może podejrzeć swoją moc i spróbować ją opanować. Ciekawe, czy ktoś już opanowywał tę moc bez tej zdolności? Gutsowi wydawało się to niemożliwe, gdy teraz na to patrzył, ale może są pewne sposoby... Ale powróćmy do właściwego tematu. Trening. Tak to trzeba traktować. Jak trening. Przechodził już przez to, robił to milion razy, jeśli nie setki milionów, prawda? Zwykły, prosty trening, który zrobi to, co zwykle robi. Wzmocni go. Sprawi, że znów stanie się silniejszy. Zwykły trening, prawda? No... Nie, nie bardzo. Ten trening pozwoli mu uzyskać kontrolę nad legendarną mocą. To na pewno sprawi, że stanie się jeszcze silniejszy, o wiele silniejszy. Czuł, jak powoli z niego upływa, więc się skupił na tym, by ją zatrzymać. Chciał jej powiedzieć "stop". Chciał, by stała się jednością z jego oryginalną mocą. Szlag! To nie działało. A gdyby tak przyzwyczaić swoje ciało do niej? Może to tu tkwiła tajemnica... I tak oto się zaczęło. Bach! Seria pompek, przysiadów, brzuszków, ciosów, kopnięć, różnych ataków! Wszystkiego! Dawał z siebie wszystko. Na początku był zaskoczony z jaką łatwością wprowadza ciosy, z jaką gracja i prędkością się one poruszają. To było najcięższe to przyswojenia. Musiał od nowa nauczyć się panować nad własną prędkością, inaczej źle by się to skończyło. Wiecie, jak to jest, prawda? Mógł stracić równowagę, źle wymierzyć cios i tak dalej. Teraz powoli się przyzwyczajał. Czuł, jak jego ciało staje się jednością z nową energią. No! To prawie-prawie koniec. Nadal został mu jeden problem, jakim jest szybka utrata Ki. Tutaj już było wymagane co innego. Usiadł ciężko dysząc i skupił się na niej. Już był przyzwyczajony do niej, więc z łatwością ją pochwycił i starał się zatamować każdą lukę, jaką uciekała. Oczywiście, symboliczną lukę. Nie miał w ciele dziur, przez które Ki mu uciekało, a przynajmniej nic o nich nie wiedział. I wtedy, po długim, bardzo długim czasie... Udało się. Nie czuł już, jak bardzo ta forma go wyżera i potrafił nią operować. Haha! Był coraz bliżej swej zemsty i odkupienia, ale nadal zbyt daleko... Musiał na kimś przećwiczyć nowe zdolności i wzmocnić się jeszcze bardziej...

TRENING NA MSSJ

_________________
Skróty:
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Góry

on Sro Paź 24, 2018 9:49 am
MG

- Widziałam kogoś z takimi włosami! Nie poznałam go, ale widziałam i uznałam, że musi być silny, więc chciałam sprawdzić jak bardzo! - powiedziała radośnie dziewczynka, zaciskając swoje pięści z wielką ekscytacją. Wpatrując się w Kenzurana, cały czas przechodziła z pięt na palce, bujając się nieco w przód i w tył.
- Jestem mała, ale jestem silna! Jestem Aralka! Mogę ci pokazać więcej mojej siły, tylko nie wiem, czy wytrzymasz. - uniosła wesoło ręce do góry, machając nimi radośnie na boki.
- To jak? Chcesz się pobawić? - zapytała, a po chwili zza drzew wyłonili się dwaj mali chłopcy. Byli bliźniakami. Mieli zielone włosy, czułki i skrzydełka, które umożliwiały im latanie.
- Kupipipiii! - krzyczeli, lecąc w stronę fioletowowłosej dziewczynki. Ta, widząc ich, uśmiechnęła się szeroko i przywitała się z nimi.
- Wszędzie was szukałam! - krzyknęła, odwracając się do Saiyanina. - To moi przyjaciele! Bawimy się razem. Chcesz być naszym przyjacielem? - zapytała, robiąc wielkie, maślane oczy. Chłopcy zrobili podobną minę, latając dookoła głowy dziewczynki. Po chwili na ich twarzach namalowały się promieniejące uśmiechy.

_________________
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Góry

on Sro Paź 24, 2018 1:30 pm
Kenzuran tego wszystkiego zbytnio nie rozumiał, dlatego zastanawiał się co ma teraz zrobić. Złotowłosy skrzyżował przedramiona na torsie i dowiedział się, że dziewuszka także widziała kogoś podobnego, oczywiście tutaj wchodziła kwestia włosów. Mężczyzna bez ogona trochę rozmyślał nad tym, przy okazji oczywiście słuchając zdań, które padały ze strony małego dziecka. Zastanawiał się najbardziej nad tym faktem, że jego komrad Guts także mógł to osiągnąć, ale nie był do końca pewien czy to właśnie był on.

Dziewczynka mówiła, że jest bardzo silna i chciał by ją także zademonstrować, ale Syn Kellana nie wiedział czy ma czas na takie dyrdymały. Brat Klen wreszcie westchnął i odezwał się w jej stronę:
-Hmm, no dobrze, możemy sprawdzić twoją siłę i "pobawić" się, ale jednak wpierw, zadam ci pytanie. Czy osoba, która posiadała także złote włosy, miała może taki biało-szarawy płaszcz?? - zapytał, aż tu nagle zza krzaków wyleciały jakieś dwa karły, które miały skrzydła.

Teraz Kenzurana już nic nie zdziwi, jakieś dziwne kupidynki szukały tej małej dziewczynki, nie miał więcej pytań. Teraz Seledynowooki zastanawiał się, czy może nie nadział się na jakąś roślinę, która wprowadziła go w jakiś dziwny stan widzenia latających dzieci, albo może to było coś innego. Kenzuran westchnął pod nosem i kiedy usłyszał ostatnie pytanie, spojrzał zażenowany i odpowiedział:
-No dobrze, mogę być waszym przyjacielem, ale nie na długo, muszę znaleźć swojego znajomego i pokonać Armie, ale to nie jest coś dla kogoś takiego jak ty... - odpowiedział i nie wiedział czy ma w ogóle się ustawiać w fazie obronnej czy nie. Wyczekiwał co się dalej stanie, bo był ciekaw czy naprawdę takie małe dziecko jak przed nim stało, może być silne, choć na chwilę przypomniał sobie kopniaka tej osóbki i to mogła być prawda.
avatar
Aymi
Mistrz Gry
Liczba postów : 640

Re: Góry

on Sob Paź 27, 2018 8:05 pm
Eien no MG Modo
~Ten Obcy~

Transformacja w "blondynkę" była czymś, co ucieszyło Kido. Tsufulowi bardzo zależało na tym, by jego saiyański kompan był silny. On sam również zdawał się taki być, a z pewnością nie należał do osób powolnych, o czym Gattsu zdążył się przekonać. Po krótkiej wymianie zdań Szary wsiąknął w ciało chłopaka dzięki swojej maziowatej formie i dał mu spokojnie przejść do opanowywania nowej transformacji. Zanim jednak do tego doszło, padło jeszcze pytanie, dość konkretne pytanie.
- Oczywiście, że znam - parsknął tsuful z nutą urazy w głosie. - Na to jednak przyjdzie pora, małpko. Najpierw opanuj moc super saiyanina.
I tyle z konwersacji. Nie pozostawało nic innego, jak wziąć się za trening, co Gattsu uczynił. Znalazł własny sposób na ograniczenie emisji ki podczas przebywania w tej formie, przyzwyczaił się do jej wykorzystywania. I właśnie o to chodziło.
Teraz miał o wiele więcej możliwości dalszego postępowania. Wciąż zdawał sobie sprawę, że na tej planecie są silniejsi od niego, jedna podobna mu energia była zresztą całkiem niedaleko (saiyański kolega w końcu też się ozłocił). Tamte dwie wielkie energie były o wiele dalej, ścierały się ze sobą, jego to jednak nie dotyczyło. Podobnie jak dwa inne źródła energii gdzieś wysoko, wysoko na niebie. Również silniejsze, ale odległe.
Cóż więc wymyślił nasz drogi Gattsu jako swój następny krok?
________
Notka: Wyczuwasz obecność Blade'a w pobliżu, walczących Jirriego i Anticala, a także o wiele dalej i w zupełnie innym kierunku - Aymi i Ryu.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar
Guts
Mistrz Gry/Time Patrol
Liczba postów : 213

Re: Góry

on Sro Paź 31, 2018 7:15 pm
Okej, to... Co teraz? Poza tym, że właśnie osiągnął coś, o czym słyszał tylko w legendach, to... No właśnie, co? W sumie, to nic. Usiadł sobie i zaczął spokojnie oddychać. Czuł milutki wietrzyk na twarzy, który tylko przyspieszył jego pełne odprężenie. Chyba mógł sobie pozwolić na chwilę odprężenia, co nie? Trenował już dłuższy czas bez wytchnienia, nauczył się nowych rzeczy i zwiększył swoją moc. Bardzo ją zwiększył. Zastanawiał się, kiedy wreszcie ruszy się z miejsca i poleci gdzieś. Po co? Może poszukać potencjalnych sojuszników, przeciwników. Albo doprowadzić swój plan do końca. Był w stanie to zrobić i dobrze o tym wiedział. Jedyne, czego potrzebował, to więcej mocy. Właśnie ją otrzymał, więc nic go tu nie trzymało, poza małym, okrągłym stateczkiem przykrytym kilkoma patykami i liśćmi. To była już swego rodzaju pamiątka. To była ostatnia rzecz, jaką zabrał z Vegety, nim wybuchła. To była też... Bach! Tyle z odpoczynku. Nowa umiejętność dała o sobie znać bardzo późno. Czy to wina tego, jak bardzo się skupił na treningu? Może. W każdym razie, teraz poczuł dużo więcej potężnych energii. Co więcej, te, które wyczuwał już wcześniej stały się jeszcze silniejsze. Coś je zastąpiło? A może również potrafią zwiększać swą siłę? Zobaczymy. Poza tym, to niedaleko jego obecnego położenia pojawiło się źródło Ki. Nie było tak silne, jak Guts, lecz nadal mogło być groźne. Nigdy nie wiesz, kto jakie skrywa asy w rękawie, racja? Warto sprawdzić co jest tym najbliższym źródłem energii... Wstał i się na szybko przeciągnął. Zacisnął pięści kilka razy, by potem je rozluźnić. Czas sprawdzić tę nową moc w akcji! Uśmiechnął się i zastanowił nad swym wejściem. Miał kilka wyborów, z czego następny lepszy od poprzedniego... Na moment przyłożył palce do czoła, lecz szybko je zabrał i powoli wzleciał. To zostawi sobie na kiedy indziej...

START TRENINGU

_________________
Skróty:
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Góry

on Nie Lis 11, 2018 10:06 pm
MG

- Płaszcz? Nieeeee... - zamarła na chwilkę w zadumie, skubiąc palcami swój podbródek. Jej przyjaciele robili dokładnie to samo. W końcu gdy przestali, unieśli ręce do góry, uśmiechając się szeroko. Pomyślałby ktoś, że coś brali...
- Nie! On miał pomarańczowe ubranie i był z kolegą. Taką wielką rogatą jaszczurką! Myślisz, że to było jego zwierzątko? Ciekawe ile je?! Było o taaaaaakie wieeeeeelkie! - pokazywała rękami jak duży według niej był tamten ktoś. Mówiła na raz tyle rzeczy, że ciężko było za nią nadążyć. Ekcytowała się tym, co mówiła sama, a aniołki jej wtórowały, krzycząc wesoło i bujając się na boki.
Słysząc, że Kenzuran zgodził się na zabawę, aż podskoczyła! Zaraz stanęła tuż przed nim, i tak jak ją uczono, ukłoniła się grzecznie przed walką, łącząc swoje obie dłonie. Aniołki odleciały do góry na bezpieczną odległość, przyglądając się bacznie.
- Nadchodzę! - krzyknęła, odbijając się od podłoża tak mocno, że dym powstały za nią przypominał burzę piaskową. Natychmiastowo doleciała do Saiyanina i lecąc niczym torpeda, wwierciła mu się głową w brzuch! Miała tyle mocy, że wojownik zaczął cofać się do tyłu, nie przygotowując się wcześniej do ataku. Sunął po ziemi i rył w niej butami, zostawiając po sobie ślady głębokie na dziesięć centymetrów.
- Kupiupiupiu! - krzyczały latające karzełki, trzymając się za rączki i ochoczo dopingując swoją przyjaciółkę.

_________________
avatar
Guts
Mistrz Gry/Time Patrol
Liczba postów : 213

Re: Góry

on Nie Lis 11, 2018 10:12 pm
Najpierw leciał normalnie. Nie szybko, ani nie wolno. Dopiero po chwili doszedł do wniosku, że nie musi się spieszyć. Tak naprawdę, to miał ogromną ilość czasu i mógł się tam pojawić praktycznie od zaraz. Puff i jest. Ale skoro nie musiał się spieszyć, to... Zwolnił. Bardzo, bardzo zwolnił i rozłożył szeroko ręce. Wzorkiem oglądał lasek pod sobą i małe wzgórza. Całkiem ładnie tu było. Ładni i bardzo spokojnie... Nie licząc tych kilku strasznie wielkich energii, które były wszędzie. Tak poza tym, to było miło i przyjemnie... Tak, nawet prosty Saiya- znaczy się, najemnik. Nawet prosty najemnik potrafi to docenić. Mhm, dokładnie tak. Najemnik...
Odwrócił się plecami w stronę ziemi i podłożył sobie ręce pod głowę. Zamrugał kilka razy i obejrzał dokładnie niebo. Dziwnie się czuł z tylko jednym słońcem wiszącym nad nim, ale może się przyzwyczai... Kiedyś.
Jedną ręką rozpiął płaszcz i pozwolił mu powiewać na samych ramionach. Powinien się chyba niepokoić i szybko pojawić się w miejscu, w którym znajdowała się kapsuła, ale... No właśnie, taki lot wydawał się ciekawszy. Powalczyć może potem, zwłaszcza, kiedy nieznajomy był o wiele słabszy od Gutsa, który przerażająco szybko rósł w siłę i przeskakiwał kolejne szczeble swych ograniczeń w zastraszającym tempie. Ciekawe, czy poza poziomem Super Saiyanina było coś jeszcze? Wiedział o Oozaru, chociaż nigdy z niego nie skorzystał. Dlaczego? Bo nie odczuwał potrzeby, by z tego korzystać, zwłaszcza teraz, gdy zyskał coś, co wzmacniało go jeszcze bardziej. Pytanie: czy jest coś dalej? Może kiedyś się dowie, może nie... Nie wiadomo. Przynajmniej teraz nie było wiadomo...


KONIEC TRENINGU

_________________
Skróty:
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Góry

on Nie Lis 11, 2018 10:21 pm
Kenzuran już wiedział, że to nie chodziło o Gutsa. To zupełnie była inna osoba, ale chciał odczekać, kiedy to znowu mała dziewczynka zacznie mówić. Jak na razie, gdy Czarnowłosy obserwował dziwne latające istoty wokół dziewoi, ci robili jakieś dziwne rzeczy, których nie potrafił sobie uświadomić i czy na pewno było wszystko z nimi okej. Mężczyzna bez ogona wzdychając do siebie, usłyszał wreszcie głos dziewczynki, która rzekła że jeden z nich miał pomarańcze ubranie, a drugi był jakąś jaszczurką z rogami? Drapiąc się po swojej złotej czuprynie, nadal się zastanawiał czy to dziecko czuło się dobrze czy też źle. Dziewuszka mówiła, że była ciekaw ile może takie coś zjeść, ale niestety młody saiyanin nie wiedział co ma o tym myśleć. Zastanawiał się tak przez chwile, aż wreszcie wypuszczając powietrze z ust, odpowiedział jej:
-Niestety nie wiem ile to coś może zjeść, ale....może kiedyś ich znajdziemy i się po prostu ich zapytasz... - powiedział jej i rozłożył ręce na boki, bo nie wiedział jak jej pomóc w tej kwestii. Wreszcie wojownik zaczął jej słuchać dokładniej, przynajmniej się starał, ponieważ zaczęła tak bardzo szybko przemawiać i przy tym jej koledzy także wydawali z siebie dźwięki, że nie mógł nic z tego zrozumieć. Zobaczył, że wreszcie dostrzegła jego odpowiedź i ukłoniła się tak jakoś dziwnie, łącząc ze sobą dłonie i z następującym słowem, wyruszyła w jego stronę.

Syn Kellana, widząc co się stało, nie dowierzał swoim oczom, bo zobaczył że dziewczynka jednym wybiciem z gleby, stworzyła niesamowitą chmurę kurzu, która pomknęła za jej plecami. Starał się szybko zasłonić twarz, lecz dziewczyna nie celowała w jego buzie, tylko brzuch. Brat Klen bardzo mocno to odczuł, sunąc po ziemi i odczuwając jak wgniótł się delikatnie w jej głąb, ciągle śmigając do tyłu. Po zatrzymaniu się, Kenzuran złapał oddech, wypluwając trochę śliny i wycierając ją szybko z kącika ust. Nie spodziewał się takiej siły w tak małej istocie, a przecież był w legendarnej formie, która mogła być nieprawdziwa? Zastanawiał się przez chwilę nad tym, aż wreszcie wrzasnął głośno, otaczając się złotą aurą. Wybijając się szybko z pięty, złotowłosy poleciał w jej stronę nadziewając ją na swoją pięść i miał zamiar tym uderzeniem posłać ją wysoko do góry. Jeśli mu się to uda, bardzo szybko przemieści się w miejsce, gdzie została posłana dziewczynka i łącząc obydwie dłonie w tak zwany "młot", trafi ją nim i przybije do gleby. Nie wiedział czy to mu się uda, ale jeśli tak, bardzo szybko wyląduje na podłożu planety i rzeknie w jej stronę:
-O taką zabawę ci chodziło, niech i tak będzie... - napiął bardziej swe mięśnie, po czym szarżując w najprawdopodobniej ledwo podnoszącą się dziewoje, zada jej kolankiem cios w jej twarz i pośle ją na kilka skał, przez które ta ma się przebić. Po tym wykonanym ciosie, mężczyzna bez ogona ustawi się w pozycji defensywnej, by po prostu złapać oddech i czekać na dalsze ruchy małego dziecka.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Góry

on Pon Lis 12, 2018 6:53 pm
MG

Aralka oberwała mocno, przyjmując na siebie każdy cios Kenzurana. Zanim jednak ją uderzył, podładował się swoją energią i pokrył swoje ciało rozszalałą, złotą aurą! Dziewczynka otworzyła szeroko buzie w zachwycie. Aniołki zrobiły to samo, trzymając się nawzajem i starając się, żeby nagły podmuch energii ich gdzieś nie wyrzucił.

Po uderzeniach Super Saiyanina, fioletowowłosa istotka wbiła się w skałę, którą rozwaliła doszczętnie. Natychmiast jednak wystrzeliła z gruzów do góry i w porozdzieranym i zakurzonym ubranku wylądowała przed Kenzuranem. Uśmiechnęła się szeroko i wtedy też można była zobaczyć, że straciła kilka zębów. Nie przejęła się tym wcale.
- Mocny jesteś! Ale ja mam w zanadrzu jeden trick! - skuliła się i znów wystartowała, tak jak poprzednio. Biegła bardzo szybko, slalomem, starając się zdezorientować przeciwnika. Tak szybko przebierała nóżkami, że wydawała się mieć koła zamiast nich.
Będąc blisko, bo praktycznie pod Saiyaninem, zamachnęła się i wymierzyła potężnego kopniaka prosto w krocze Blade'a, krzycząc:
- Super Aralkowe Kopnięcie! - szpic jej nogi wbił się dokładnie tam, gdzie nie powinien, a Super Saiyanin z "wrażenia" aż przestał być Super. Aniołki nawzajem zasłaniały sobie oczy. Zbyt brutalna scena.
- Dziękuję ci za zabawę! Jesteś super! - powiedziała wesoło i ukłoniła się grzecznie.

_________________
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Góry

on Pon Lis 12, 2018 7:54 pm
Kenzuran tylko zaśmiał się pod nosem, ale zauważył po chwili, że to jeszcze nie koniec walki. Dziewczynka wybiła się z gruzów, przez co niektóre resztki kamieni od głazu zostały wyrzucone ku górze i zaczęły opadać, a także rozbijać się o tutejsze kamieniste podłoże. Złotowłosemu to jednak nie przeszkadzało i wyczekiwał na jej dalsze zagrywki. Nie wiedział czego się może po niej spodziewać, więc szybko przybrał pozycje do walki i wyczekiwał natarcia z jej strony. Dziewoja bardzo dziwne się zachowywała, gdyż jej ubranie było poniszczone i można było także dostrzec, że nie miała kilku swoich ząbków. Mężczyzna bez ogona nie wiedział z czym igra, ale domyślał się że musi być jakąś wojowniczką, skoro nie odczuwała bólu po utraconych ząbkach. Wojownik starał się nadążyć za szybkością jego przeciwniczki, lecz ta wytworzyła coś na wzór slalomu, który to został przez nią wykorzystany i ponownie zaatakowała. Syn Kellana musiał być ostrożny, lecz przez szybkość i zwinność nieznajomej, ponieważ ta to wykorzystała i wykonując wyskok z kopnięciem trafiła młodego Saiyanina w czuły punkty. On się niestety tego nie spodziewał, przez co piszcząc i padając na kolana, jego forma go opuściła, nie wiedząc czemu.

Po chwili usłyszał jej głos, która to podziękowała mu za zabawę, ale niestety dla niego to nie była zabawa, ale tylko posłał jej uśmiech i odpowiedział:
-Heh....nie ma problemu i....uważaj na siebie....aczkolwiek wiem że sobie poradzisz, jesteś silna....jak na swój wiek... - po tych słowach wylądował na plecach i nadal się trzymał za swoje klejnoty. Łza napłynęła mu do oczu, która powoli spływała po jego policzku, aż wreszcie skapnęła z jego twarzy na kamieniste podłoże. Nie wiedział ile tak przeleży, ale kiedy już powoli ból zaczął mijać, zaczął się podnosić, bez pośpiechu oczywiście. Czarnooki wreszcie wypuścił powietrze, a potem znowu spoglądając na małą dziewoje, rzekł w jej stronę:
-To gdzie się wybierasz teraz, jaki masz cel podróży? - zapytał jej i od czasu do czasu masując się po swoim kroczu, rozglądał się na około. Oczywiście za chwilę napiął mięśnie i wrócił do swojego legendarnego super saiyańskiego stanu. Już się przyzwyczaił do tej formy, mimo iż poznał ją dość nie dawno, ale wiedział że jeśli spotyka tak silnych wrogów, musi znaleźć sposób na osiągniecie czegoś wyżej.
avatar
Guts
Mistrz Gry/Time Patrol
Liczba postów : 213

Re: Góry

on Pon Lis 12, 2018 10:31 pm
Hm. Coś się stało, zdecydowanie. Najbliższa ma energia właśnie ostro zmalała. Teraz nie tworzyła nawet minimalnego zagrożenia, o nie. Teraz mógł się jej pozbyć praktycznie od razu, od tak. Ale on nie był wrogo nastawiony, przynajmniej teraz. Mimo to zastanowił się, co by było, gdyby jednak zaatakował... To był całkiem niezły plan, godny każdego, kto chce wygrać za wszelką cenę. Jednakże, Guts się wstrzymał. Nie podleciał, nie zaatakował, nie teleportował się. Nic z tych rzeczy. Był na wygranej pozycji, tak czy siak. Chyba, że ten ktoś mógł wzmocnić się jeszcze bardziej. To mogłoby być bardzo, ale to bardzo problematyczne. Nie chciał ginąć, przynajmniej teraz. Nie, dopóki nie pomści przyjaciół.
Ziewnął. Czuł się nadwyraz swobodnie, mimo iż znajdwał się na całkowicie obcej mu planecie. I, co najważniejsze, nadal leciał swą powolną prędkością... Taki wyluzowany od dawna, bardzo dawna nie był, o nie. To była miła odmiana, ale nie może trwać cały czas. Musi urosnąć w siłę jeszcze bardziej, a potem... Może poszuka Kurisy?... Znaczy! Będzie ostro trenował, dokładnie tak! Zero szukania Kurisy! Mhm, tak!... Nie no, kogo on chciał oszukać? Na pewno będzie jej szukał. Szkoda tylko, że może być wszędzie...

START TRENINGU

_________________
Skróty:
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Góry

on Wto Lis 13, 2018 8:27 pm
MG

Kiedy Kenzuran ponownie przemienił się w Super Saiyanina, Aralka i jej przyjaciele znów zrobili wielkie oczy i otworzyli szeroko usta. Podobało im się to za każdym razem.
- Nigdzie się nie wybieram. Zostanę z tobą już na zawsze! - powiedziała wesoło, podnosząc rękę do góry. Aniołki oczywiście zrobiły to samo, uśmiechając się szeroko i latając dookoła głowy dziewczynki.
To niezła wizja przyszłości, co nie? Gdziekolwiek by nie pójść, ta trójka będzie cały czas tuż obok.
Nagle rozległo się wołanie. "ARALKA" krzyczano głośno, aż w końcu zza pobliskiego pagórka wyszedł niski mężczyzna. Ubrany był w biały fartuch, co sugerować mogło, że był lekarzem lub naukowcem. Widząc małą dziewczynkę uśmiechnął się szeroko. Wyglądał tak, jakby ogromny kamień spadł mu z serca.
- Aralka! Araleczka! Aralcia kochana! - podbiegł do niej, a w jego oczach widoczne były łzy. Tak bardzo za nią tęsknił? Nic bardziej mylnego. Będąc już obok niej, z całej siły trzasnął piąchą w jej głowę, aż się dziewcze skuliło. Marszcząc swoje brwi, które teraz wyglądały jak rogaliki, zaczął ją zwyczajnie w świecie opieprzać.
- Co ja ci mówiłem o zabawie z nieznajomymi!? Mogłaś sobie zrobić kuku albo się spocić! Natychmiast do domu!
Widząc Kenzurana, uśmiechnął się szeroko i ukłonił się kilka razy, po czym z szerokim "bananem" na twarzy rzekł.
- Pan wybaczy. Aralka lubi się czasem zgubić. Przepraszam za kłopot, przepraszam, przepraszam... haha... hehe... - ukłonił się kilka razy ponownie, po czym złapał małą za ucho i zaczął ją ciągnąć za sobą. Aniołki poleciały za nimi. Po chwili zniknęli za pagórkiem, zostawiając Saiyanina samego sobie. Usłyszał tylko na pożęgnanie od Aralki:
- Papatki! - i całkowicie został sam.
_____
Koniec przygody. Standard punktów.

_________________
avatar
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 357
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Re: Góry

on Wto Lis 13, 2018 10:24 pm
MG

Guts poczuł jak pewna sensacja przeszywa jego ciało. Ogromna energia ki właśnie pojawiła się na planecie. Gdy spojrzał na niebo, ujrzał że błękit przemienił się w rubinową czerwień. Energia przez niego odczuwana dochodziła od strony Lasu Korin.
avatar
Guts
Mistrz Gry/Time Patrol
Liczba postów : 213

Re: Góry

on Wto Lis 13, 2018 10:52 pm
Pogwizdywał sobie cichutko pod nosem, gdy leciał nad laskiem, który powoli stawał się prawdziwym górzystym terenem. Luz, spokój, siła, potęga, nowe horyzonty. Wiecie o co chodzi. Czuł się bardzo swobodnie, nawet na moment zapomniał o tym, że musi sprawdzić nową moc w akcji. Upewnił się, że wszystko z jego nową mocą jest w porządku swoim sposobem - włączył ją i wyłączył kilka razy, sprawdzając upływ energii i trudność w odpaleniu. Nic, zero. Hah, genialnie. Czuł skoki swojej siły. Podobało mu się to. Bardzo mu się podobało. Cholera, mógłby tak robić cały dzień, ale miał ważniejsze rzeczy na głowie. Musiał... Bang. Zatrzymał się momentalnie. Jego źrenice rozszerzyły się, a zęby zagryzły dolną wargę. Odwrócił się za siebie, a potem przeniósł wzrok w górę. Niebo nie było już niebieskie, zdecydowanie. Cholera, cholera, cholera, cholera! Co robić, co robić? Mógł... Nic. Cho-le-ra. Dobra! Koniec z mazgajstwem. Wyczuwa blisko siebie pełno energii. Najpierw załatwi najmniejszą, potem... Cóż, zobaczymy czy przeżyje. Teleportacja nie wchodzi w grę, musi polecieć. I tak zrobił...

KONIEC TRENINGU

_________________
Skróty:
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Góry

on Wto Lis 13, 2018 11:54 pm
Kenzuran kiedy tak sobie stał i rozglądał się od czasu do czasu, by niechcący znowu nie dostrzec jakiś osób, wreszcie mógł usłyszeć ze strony dziewczynki następujące słowa. Powiedziała Wojownikowi, że nigdy go nie odpuści, co trochę go zakłopotało, bo on wolał działać tylko z rodakami albo najprędzej samemu. Pokręcił głową z niedowierzaniem, aż wreszcie westchnął pod nosem i jej odpowiedział:
-Wybacz mi, ale to nie możliwe. Jestem wolnym strzelcem, czyli w skrócie działam sam...Nie mam czasu nawet na niańczenie kogoś kto jest nawet znacznie silniejszy ode mnie... - rzekł, a potem przejeżdżając sobie ręką po twarzy, zastanawiał się co ma o tym myśleć. Seledynowooki spoglądał na nich jacy są zadowoleni, a kiedy już miał zamiar odlatywać, usłyszał jak ktoś kogoś nawołuje. Syn Kellana od razu przybrał pozycje obronną i tam gdzie usłyszał krzyk, tam się właśnie ustawił, bo nie wiedział co może ich czekać, jego i tą małą dziewoje. Po chwili dostrzegł jakiegoś starszego mężczyznę, posiadające biały kilt na swoim ciele oraz brązowe wąsiska. Ziemianin bardzo szybko się znalazł przy młodej dziewczynie, którą to przytulił i łzy aż napłynęły mu z tego powodu do oczu.

Brat Klen wypuszczając powietrze z ust, odetchnął bo nie wiedział co może mu się znowu przytrafić, więc od razu spoczął i się wyprostował.Złotowłosy tylko słuchał jak facet tłumaczy swojej córce, bo na to wyglądało, że nie może się bawić z nieznajomymi, bo mogła sobie coś zrobić. Mężczyzna bez ogona trochę nie dowierzał w to co mówi osobnik, gdyż dziewoja praktycznie skopała go i on to doskonale zapamiętał. Kenzuran nie chciał się jednak z tym sprzeczać, więc czekał na dalsze wydarzenia, aż wreszcie człowiek widząc jak robi pochyły do przodu i z uśmiechem na twarzy mówi w jego stronę. Młody Saiyanin tylko kiwnął głową na znak że rozumie i odpowiedział:
-Rozumiem...na szczęście zaopiekowałem się nią wystarczająco by stąd nie odeszła... - ta sytuacja i tak była dla niego żenująca, ale czy ten mężczyzna przed nim znał siłę własnej córci? Wojownik niestety tego nie wiedział, więc westchnął a potem widząc jak tamci odchodzą, usłyszał głos dziewczynki, która żegna się z nim. Odczuwając dziwne uczucie w swoim organizmie, z ciężkim trudem odmachał dziewoi, a potem odwracając się na pięcie, poleciał w innym kierunku.

* * *

Po przeleceniu kilku minut czasu, wreszcie mężczyzna bez ogona znalazł się w bezpieczniejszym miejscu. Wojownik po wylądowaniu, dostrzegł że cumulonimbus formują się zapewne w tutejszy stan opadów deszczowych. Na jego zniszczonej planecie wyglądało to zupełnie inaczej, ale także powstały różne sztormy i tym podobne zmiany atmosferyczne. Wzruszając ramionami, na chwilę sobie usiadł po turecku i zastanawiał się jak może stać się silniejszy. Nadal nie mógł pogodzić się z faktem, że został pokonany przez jakieś dziecko, które raczej nie mogło należeć do zwykłego ziemianina. Kenzuran strasznie się przez to wszystko nabuzował, kipiał cały ze zdenerwowania oraz ekscytacji, nawet jeśli ta walka nie była taka długa. Po upływie kilku minut, wreszcie Syn Kellana podniósł się z zimnego kamieni, a kiedy się wyprostował, starał się wpaść na jakiś pomysł w staniu się silniejszym. Wiedział, że to co chciał jak na razie osiągnąć, udało mu się to, nawet jak minęło tak niewiele czasu. Bratu Klen niestety to jednak nie starczyło, potrzebował czegoś by stać się silniejszym. Założył dłonie za swoje plecy i chodząc w jedną i w drugą stronę, nadal główkował jakby stać się tutaj chociaż trochę potężniejszy. Wreszcie zatrzymując się na chwile, coś mu zaczęło świtać w jego walecznym móżdżku. Pstrykając palcami, pomyślał sobie że skoro panuje nad energią swojej transformacji i nie traci na nią niepotrzebnie ki, to po prostu ją ulepszy, wkładając w nią więcej mocy. Niestety nie wiedział czy to może mu się udać, ale nie chciał być słaby i dać się bić przez jakieś małe dziewuszki, nie mógł sobie na to pozwolić.

Rozstawiając bardzie nogi na szerokość i napinając mięśnie swoich przedramion, młody Saiyanin zaczął głośno ryczeć niczym wielka małpa Oozaru, aktywując przy tym swoją złotą poświatę wokół własnej sylwetki i nabierając mocy. Złotowłosy kiedy ciągle przedłużał krzyk, delikatnie zdzierając sobie struny głosowe, odczuwał jak jego moc delikatnie podrosła, ale to nadal nie było to samo co próbował osiągnąć. Przestał drżeć mordę, a potem na chwilę się zamykając, spojrzał na chwile na swoje nagie przedramiona, które nie były okryte żadnym ubraniem. Znowu jego mózg zaczął głęboko rozważać kilka za i przeciw, aż wreszcie lampka zapaliła się nad jego głową i miał teraz zupełnie inny pomysł. Skoro jego rasa potrafiła się zmieniać w wielkie małpy i ich ciało to normalnie wytrzymywało, to przecież mógł włożyć swoją Ki do mięśni. Ponownie przybierając szerszą pozycję i napinając na nowo wszystkie swoje mięśnie, Kenzuran spojrzał przed siebie i wydzierając się znów, zaczął wykorzystywać energie, by wrzucić ją do swoich muskułów. Bicepsy mężczyzny bez ogona zaczęły nabierać masy, ale oczywiście z przesadą, gdyż bał się że te mogą pęknąć, a tego by nie chciał. Kiedy ciągle podnosił swój głośniejszy ton krzyku, wyładowania jego energii były tak silne, że niszczyły teren wokół niego. Nie zwracając na to większej uwagi, Błękitnooki nadal robił swoje i nie miał zamiaru przestać, ponieważ chciał osiągnąć coś lepszego niż to co miał aktualnie teraz. Nie godził się na to, by jakieś małe dzieci oraz kobiety mniej więcej w jego wieku dawały mu Bęcki, wiedział że może być lepszy od nich i im kiedyś pokaże gdzie raki zimują. Krzyk rozniósł się jeszcze dalej po większej części tej okolicy, zapewne strasząc tutejszą zwierzynę oraz ludzi, jeśli jacyś się tutaj znajdowali.

Syna Kellana nich nie obchodziło, dla niego była najważniejsze by stać się potężniejszym i zemścić się na demonie Belialu oraz przetrwać na planecie zwanej Ziemia. Krzycząc jeszcze tak przez dłuższy czas, wreszcie jego bicepsy urosły wystarczająco, tak samo jak jego dolne kończyny, czyli uda znacznie zwiększyła się ich masa. Złotowłosy łapiąc kilka głębszych oddechów, spojrzał się najpierw na prawe przedramię, potem na lewe przedramię, a zaraz na swoje nogi. Odczuwał także, że jego klatka piersiowa także stała się o niebo większa niż przedtem oraz czuł, że jego włosy się przedłużyły? Tak przynajmniej mu się wydawało, niestety nie miał żadnego lustra by tego sprawdzić, ale czuł że wiatr bardziej powiewa jego czupryną. Młody Saiyanin miał nadzieję, że to co właśnie osiągnął to było coś nowego niżeli tylko samo ulepszenie dla perfekcyjnej formy Super Saiyanina. Wojownik niestety nie wiedział czy to na pewno to, ale zbliżył się bardzo powoli, z nogi na nogę do ściany jednej wielkiej skały, a kiedy się w nią zamachnął, ta całkowicie się zawaliła. Uniósł głowę do góry i spoglądając jak kamienie spadają mu na łepetynę, przymrużył oczy a potem zamachując się bardzo szybko, niszczył wszystkie resztki ściany niszczył swoimi masywniejszymi pięściami. Stwierdzając, że jego szybkość trochę wzrosła, no i na pewno siła, nie miał co do tego innych wątpliwości, stworzył coś nowego albo raczej poznał ulepszenie dla swojego ciała. Wiedział, że na pewno mu się to przyda i uśmiechając się pod nosem, przez jakiś czas jeszcze niszczył kilka skał oraz stalagmitów, które wyrastały z kamienistej fauny. Po zniszczeniu dużej ilości twardego terenu, Złotowłosy się wreszcie opanował się, ale miał zamiar przez jakiś czas pobyć na tej nowej przemianie, jeśli ona nią była. Nie wiedział czy to mu dużo pomoże, ale jeśli tak, to będzie miał większe szanse na pomszczenie swojej planety.

OOC:
Próba Osiągnięcia Super Saiyan Second Grade
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Góry

on Sro Lis 14, 2018 11:54 pm
Po przebyciu dłuższego czasu w nowej przemianie, Kenzuran wreszcie postanowił ją opuścić. Odczuł jak jego wszystkie mięśnie zaczęły wracać do normalnego umięśnionego stanu, który był delikatnie większy przez stadium super saiyanina. Złotowłosy nie zważając dalej na to, postanowił zacząć swój trening, wiedział że niedługo pewnie spotka Gutsa i będą musieli pogadać o kilku sprawach. Nie podobało mu się to, że nadal niebo było koloru czerwonego jak jego dawna zniszczona planeta, było coś w tym nieprzyjemnego. Oczywiście mężczyzna bez ogona nie spodziewał się niczego złego, ale myślał nad tym czy niechcący ta planeta nie zamienia się z jego dawnym domem, ale to by było dziwne. Wzruszając tylko ramionami, wojownik postanowił zacząć swój trening, dawno tego nie robił przez zaistniałe przedtem zdarzenia jakie go spotkały, dobry Indianin, dziwnie potężna dziewczynka oraz dziwne mroczne chmury, które jak na razie nic nie zwiastowały. Syn Kellana starając się tym nie przejmować, westchnął pod nosem i ustawił się w pozycji do walki, by zacząć swoje ćwiczenia na stalagmitach i innych typowych skałach, które będą mu służyć jako kamienne manekiny. Błękitnooki od razu ruszył z kopyta,. niczym szarżujący mustang, który mknie przed siebie i swoim przedramieniem taranował stożki, które po chwili zamieniały się w kupkę kamyczków.

Za chwilę, zatrzymując się i niszcząc jeszcze kilka słupków kamienia, które bardzo szybko zniknęły z tego otoczenia, wypuścił powietrze z ust. Brat Klen waląc sobie w czoło, przypomniał sobie że musi zacząć rozgrzewkę i delikatnie odczuł, że jego mięśnie za szybko się przebudziły i dostał skurczu w udzie. Upadł na plecy, szybko rozcierając mięsień na nodze, by ten nie dawał mu nieprzyjemnego uczucia. Po zakończeniu tej czynności, ułożył dłonie pod swoją głową i zaczął się podnosząc, oczywiście trzymając na glebie i tylko wypychając tors do przodu. Robił w tej chwili brzuszki, które to miały wzmocnić jego brzuch oraz splot słoneczny, by te stały się mocniejsze i odporniejsze na ból oraz ciosy jego wrogów. Po upływie pół godziny, zrobiwszy ponad stop brzuszków, nie przestawiał i miał zamiar osiągnąć coś ponad normę. Myśląc o różnych rzeczach podczas ćwiczenia, zastanawiał się nadal co mogą te chmury sugerować, tylko niestety nic mu nie wpadało do głowy, co to by mogło być. Starając jednak nie zaprzątając dalej sobie tym swojej głowy, Kenzuran po upływie ponad dwóch godzin, wreszcie udało mu się zrobić czterysta brzuszków. Wycierając pot ze swojego czoła oraz całej swojej twarzy, zrobił przewrót do tyłu i wstając na swoje nogi, wyprostował się. Nie trwało to zbyt długo, gdyż Złotowłosy postanowił ustawić się w pozycji, gdzie dłonie będą podtrzymywać go na ziemi wraz z jego palcami u stóp. Tak zwane pompki miały właśnie się rozpocząć i bez zbędnych ceregieli, zaczął je wykonywać. Mężczyzna bez ogona nie miał zamiaru odpuścić, ćwiczył swoje bicepsy, by jego ciosy które będą padać na przeciwników, będą na pewno ich oszałamiać albo zabijać, prawie na jedno wychodziło.

Pot tym razem kapał z czółka na kamieniste podłoże tego terenu, ponieważ głowa młodego Saiyanjina była ustawiona ku dołowi. Syn Kellana wypuszczając raz na jakiś czas powietrze, przyśpieszał i wykonywał zadanie coraz szybciej. Znowu półtorej godziny upłynęło i zrobił ponad trzysta pompek, stając tym razem na samych dłoniach i dalej pompując. Nogi Błękitnookiego zawisły w powietrzu i nie przestając, chciał dociągnąć do liczby pięciuset. W upłynnionych jeszcze trzydziestu minutach, wojownikowi się to udało i gdy osiągnął liczbę pięćset, wybił się z dłoni od gleby i wylądował na swoich nogach. Wypluł trochę śliny i uśmiechając się pod nosem, czuł jak coraz bardziej i bardziej dzięki ćwiczeniom rośnie w siłę. Mężczyzna bez ogona spojrzał jeszcze na chwilę na niebo, przypominając sobie ciągle swój dawny dom, lecz dając sobie dwa liście na obydwa policzki, odzyskał zimną krew i przybierając pozycje, był gotowy na przejście do drugiego etapu treningu.

START TRENINGU
avatar
Guts
Mistrz Gry/Time Patrol
Liczba postów : 213

Re: Góry

on Czw Lis 15, 2018 6:14 pm
Wziuuum! Szybko przeleciał z punktu A do punktu B. Zdawało mu się, że droga powrotna była znacznie dłuższa, niż gdy leciał wgłąb lasu. Ciekawe dlaczego... No, teraz to nie robiło mu zbytniej różnicy, ponieważ znalazł się praktycznie obok swojego celu. Zaplanował mniej więcej co zrobi teraz i potem, gdy wygra prawdopodobną walkę. W końcu całkiem silna moc pojawiła się obok. Znaczy, wyglądała na taką dla "dawnego" Gutsa. Teraz raczej była płotką, a przynajmniej powinna...
Zbliżył się do źródła energii, jednocześnie wycofując pięść za siebie, by zaatakować, jednakże powstrzymał się, gdy dokładnie dostrzegł kim jest ten 'obcy'... Kojarzycie tego Saiyanina, z którym Guts tutaj przyleciał? No, okazało się, że on też opanował poziom Super Saiyanina! CHO-LE-RA! Wiecie, co to oznacza? Poza zwiększoną siłą bojową, to też to, że rady Kurisy i te rozterki były kompletnie niepotrzebne, skoro w ostatnim czasie tak często się osiągało tę formę. Szlag by to...
-Huh? Więc ty też?-
Opadł przed nim i zabłysnął, by po chwili wyłączyć swą nową moc. Z dobrych wiadomości: Przynajmniej nie musiał walczyć... Chociaż, to chyba była zła wiadomość... Chętnie skopał by komuś tyłek... Odwrócił się w stronę, z której wyczuwał ogromne pokłady energii. Nowej energii. Wyglądało na to, że tamto było powodem, dla której pogoda zmieniła się tak nagle... Zagryzł wargę i wrócił wzrokiem do Kenzurana. Nawet jeśli połączą siły, to i tak niewiele im to da. Byli na przegranej pozycji i... Zaraz. Teraz zrozumiał, że to wygląda znajomo... Pamiętacie Demonicznego Jezusa? No właśnie, Ogoniasty też sobie właśnie przypomniał. Zacisnął pięści. Taka szansa może się już nie pojawić... Ah.
-Okej, mamy problem. Jesteś w stanie zaryzykować życie, by pomścić Vegetę? Bo właśnie masz okazję.- Wskazał palcem na źródła mocy. -Tam.-
Chłopak wzniósł się ponad ziemię i splótł ramiona na klatce piersiowej w oczekiwaniu na odpowiedź.

START TRENINGU

_________________
Skróty:
avatar
Guts
Mistrz Gry/Time Patrol
Liczba postów : 213

Re: Góry

on Pią Lis 16, 2018 8:28 pm
Okej, co teraz? Lecieć, czy nie lecieć, oto jest pytanie! Wrócił wzrokiem do źródeł potężnych energii i zagryzł wargę. Co mógł zrobić? Nic. A co mogli zrobić? Razem... Może... Nie. Też nic. Ale te energie... Co jeśli są przyjacielsko nastawione? Jednakże, takie wbicie na chama nie jest dobrym pomysłem. Chociaż... Nie, zdecydowanie nie byli przyjacielscy. Czekali na pojawienie się Demonicznego Jezusa. Ta planeta jest kolejną. Skończy jak Vegeta, zdecydowanie. Tym razem jednak coś się zmieni. O tak... Tym razem nie ucieknie. Tym razem będzie walczył. Jest silniejszy. Nadal słabszy, ale to nic. Będzie walczył i zginie. Tak, jak przystało na Saiyanina. Może... Może Magu, Kana i Tok mu wybaczą. Wybaczą ucieczkę i wszystko, nawet jeśli zginie. Uśmiechnął się. Czyli to koniec, tak? W porządku.
Odczuwał spokój. Nie strach, nie panikę. Spokój. Zabłysnął i znów jego włosy zmieniły kolor na złoty. Dotrze tam dość szybko. Dystans nie był duży, a on nadal mógł się teleportować. Taa.. Ciekawe, jak zdolność teleportacji poradzi sobie w faktycznej walce. Jeszcze jej nie używał w takich nagłych sytuacjach. Cóż, zawsze jest ten pierwszy raz. Nie dbał o to, czy ktoś z nim poleci, czy nie. Mógł walczyć sam, chociaż przyzwyczaił się do zsynchronizowanych ataków. Bycie w Saiyańskiej drużynie go tego nauczyło, lecz tym razem nie miał nikogo z kim trenował miesiącami. Był Kido, lecz... No, on chyba wypada. Jest szansa, że wolał żyć dalej, dlatego Guts postawi przed nim wybór, ale to później.
Wzniósł się wysoko ponad góry i spojrzał w stronę źródeł. Machnął ręką Kenzuranowi na pożegnanie i poleciał. Gdy znalazł się wystarczająco daleko, to zwrócił się bezpośrednio do swego najbliższego towarzysza.
-Kido, słuchaj... Chyba właśnie wydałem na siebie wyrok śmierci. Jeśli nie chcesz, to nie musisz ginąć ze mną. Mogę gdzieś tu wylądować, opuścisz mnie i udamy się w swoje strony. Nie będę ię zmuszać.-
Jeśli Kido nie będzie chciał w tym uczestniczyć, to cóż, wiadomo. A jeśli dołączy do Gutsa, to... Oh, rany.

KONIEC TRENINGU

Z/t

_________________
Skróty:
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Góry

on Pią Lis 16, 2018 11:21 pm
Kenzuran po kropli potu, która to spadła mu na ziemie, zaczął bardzo szybko i sprawnie atakować powietrze, czyli tak naprawdę niewidzialnych przeciwników. Nie przestawając, wyobrażał sobie zdradzieckich Sakanów, którzy wraz z Belialem zniszczyli jego rodzinną planetę i teraz musiał męczyć swoje cztery litery właśnie na tej planecie, na której się okazuje że także zło ma władze. Nie wyobrażał sobie tego inaczej, ale nie przejmując się tym dalej, wykonywał różne atakujące czynności, które miały tak jakby na celu zniszczenia wszystkich swoich wrogów. Złotowłosy zrobił wyskok i zaczął walczyć w powietrzu, oczywiście jakby jacyś przeciwnicy którzy by mieli zdolność lewitacji, walczyli by w przestworzach nieba. Mężczyzna bez ogona odczuwał jak kolejne krople potu kapiął na glebę, ale olewając to, miał nadzieję jak najszybciej to skończyć i zemścić się na androidach oraz Armii Czerownej Wstęgi, która razem wraz z blaszkami współpracowała. Wojownik wreszcie zniżył swój lot i znowu szarżując na stalgmity, od tak je sobie rozwalał, nie zważając nawet na to jak bardzo one są twarde czy z jakiej skały są wykonane. Nie znał się zbytnio na faunie, najważniejsze dla niego było to, że miał w łapie porządną siłę i potrafił niszczyć nawet budynki, jeśli będzie wymagana taka sytuacja. Syn Kellana wreszcie krzyknął, nabierając znowu masę i na chwilę przemieniając się w coś więcej niż Super Saiyanina, zrobił uderzenie niszcząc przy tym jedną z większych skał. Ruszył po tym na jakiś większy głaz, robiąc z niego oczywiście rozkruszony proch i nic więcej.

Brat Klen zrobił kilka salt do tyłu, odmieniając się łapiąc kilka szybkich oddechów i ponownie atakując swoje wyimaginowane cele. Odczuwał, że jednak to nie jest normalne, że to niebo jest całe czerwone, na pewno już by odczuł że zaczęły by się jakieś opady na tej planecie, ale nie wiedział jak to konkretnie działa. Kenzuran nie przejmując się tym dłużej, niszczył coraz większej większych głazików oraz stożków, które robiły mu za kamieniste manekiny. Po upływie niecałej godziny, wreszcie otarł pot z czoła i wylądował na chwilę, delikatnie się tylko przy tym męcząc. Jego całe ciało drżało od ekscytacji, bo wyczuwał że niedługo znowu natrafi na jakiś nowych wrogów albo nawet sojuszników, tak mu podpowiadało sumienie. Nie wiedział jednak czy to się wszystko spełni, więc warcząc głośno pod nosem, znowu zaczął atakować większe kamienie a nawet skały, które łamały się w pół i rozpryskiwały się na wszystkie strony. Błękitnooki wiedział, że trochę zmieni wygląd tego terenu, ponieważ niszcząc aż tyle kamiennej flory, uważał że mógł z tym przesadzić, ale jakoś go to nie obchodziło. Wreszcie kolejna godzina minęła, a on zakończył swoją sekwencję walkie na ziemi, teraz wzleciał wysoko do góry i wykonywał różne manewry w powietrzu, jak korkociągi i tym podobne. Wytwarzał sobie w swojej podświadmości coraz więcej wrogów, którzy wyglądem przypominali ryboludzi oraz na deser główny stworzył sobie przed sobą wygląd demona Beliala. Popatrzył na niego, wystawiając swoje białe kły w jego stronę i kiedy zaszarżował na niego, zadał mu cios. Oczywiście nie wiedział jak bardzo silna jest ta zmora, ale odczuwał że może mu nie dać rady. Nie mógł się jednak tak łatwo poddać, musiał jakoś przywrócić Vegete, ale wiedział też że nie jest to możliwe.

Westchnął pod nosem, gdyż także rozumiał fakt nie zobaczenia znowu swojej starszej Siostry oraz Ojca, którzy wyruszyli na misje gdy ten dopiero dołączał do wojowników Vegety. Zadając tak jakby ostatni cios oprawcy jego planecie, opuścił pięść i wypuszczając powietrze, na tym zakończył trening. Za chwilę kiedy to zaczął lądować, usłyszał świst w powietrzu i szybko odwracając się w tamtą stronę, wiedział że ktoś do niego leci. Mógł przeczuwać, że to mogą być androidy i to może być niebezpieczne, więc przybrał pozycję obronną i wyczekiwał na nieznanego przybysza. Kiedy dany osobnik zaczął lądować, nie mógł uwierzyć własnym oczom, to byl jego komrad Guts, ponieważ rozpoznał go po ukradzionym płaszczu ze zniszczonego miasta. Kenzuran nie spodziewał się, że on także osiągnął poziom Super Saiyanina, ale on jednak osiągnął coś więcej, lecz nie będzie się jeszcze nim chwalił. Ciągle go obserwował i widział, że jego towarzysz jest czymś bardzo zaniepokojony i nie rozumiał czemu odwraca zwrok w przeciwną stronę, odczuwał tak jakąś nieprzyjemną aurę czy co? Złotowłosy nie rozumiał tak, wzruszając ramionami, aż wreszcie jego druh podszedł do niego i wypowiedział się. Syn Kellana poszerzył swoje źrenice, bo wiedział że nawet nie powstrzyma się na takie coś, dlatego od razu uśmiechnął się w jego stronę i rzekł:
-Jeszcze się pytasz, oczywiście że tak. Mam zamiar sam ukatrupić tego pieprzonego skrzydlatego demona za zniszczenie naszej planety!! - zacisnął przed Gutsem pięść, że jest gotowy i porywyczy do walki. Zobaczył, że jego towarzysz wskazał jeszcze przedtem palcem w tamtą stronę, więc tak samo jak on, wzniósł się i podążył za nim. Musiał trochę nadrobić, żeby do niego dolecieć i zauważył, że jego komrad tak jakby się do kogoś odzywa, chyba samotność uderzyła mu bardzo mocno do głowy, ale jego to nie obchodziło. Brat Klen po aktywowaniu aury, wreszcie wyrównał lot ze swoim sojusznikiem i odezwał się w jego stronę:
-No dobra, pierwsze pytanie, czemu gadasz sam do siebie? Oraz skąd wiesz, że akurat się tam ktoś znajduje, nie mów mi tylko że znalałeś jakiś scouter, bo ja też będe chciał!! - odezwał się w jego stronę i wyprostował wzrok. Nie wiedział co jego czeka oraz Gutsa, ale musiał się przygotować na najgorsze, ponieważ spoglądając na towarzysza, ten nie miał zaciekawej miny.

KONIEC TRENINGU
z/t
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Góry

on Wto Lis 20, 2018 10:53 pm
MG

- Ha! Nie pozbędziesz się mnie tak łatwo, małpo! Nie ma na to żadnych szans! Zapomnij. - powiedział prześmiewczo i głośno, a jego głos rozbił się echem po głowie Gutsa. Nastała cisza, która po dłuższej chwili została przerwana. Ton Tsufulianina zmienił się o 180 stopni.
- Myślałeś, że odwrócę się i ucieknę? Że podkulę ogon przed śmieciem, który pozbawił mnie bliskich? Który wymordował całą moją rasę!? - przeszedł ze spokoju w gniew, po którym nastąpiła kolejna pauza. Guts nie widział twarzy Kido, ale na pewno musiał sobie ją wyobrażać. Zdeterminowanie w dążeniu do celu za wszelką cenę wybrzmiewało głośno w jego tonie.
- Rozumiem, że masz osoby do pomszczenia. Tak samo ja. To nasza jedyna szansa na milion. Pojawił się właśnie tutaj. Wtedy nie stanowiliśmy dla niego zagrożenia, ale teraz... Teraz jesteś cholernym Super Saiyaninem! - znów podniósł głos, chcąc zmotywować swojego towarzysza.
- Pomyśl o swojej rasie... Pomyśl o mojej... Pomyśl o Magu. O Kanie. O Toku. Poczuj gniew, niech Cię przepełni. Pozwól mu na to. Nie wahaj się ani na chwilę! - znów podniósł swój głos, mówiąc po części do Gutsa, a po części do samego siebie.
- Jestem z Tobą do końca... Chodźmy skopać mu tyłek. - powiedział już spokojnie, unosząc kąciki swoich ust w delikatnym, pewnym uśmiechu. 
Ich cel, jakim było pomszczenie swoich braci i sióstr, musiał stworzyć między nimi specjalną więź, której sami do końca nie rozumieli. Dwaj śmiertelni wrogowie musieli stanąć po jednej stronie barykady.

_________________
Sponsored content

Re: Góry

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach