Go down
Admin
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 402

Góry       - Page 19 Empty Góry

on Sob Lip 09, 2016 4:13 pm
First topic message reminder :

Jest to mocno górzysty teren. Skała na skale, a gdzieniegdzie tylko zielona trawa wystawia swoją bujną grzywkę i daję o sobie znać. Ziemie ciężkie do zamieszkania, dlatego nikt tutaj się nie wprowadził. Oczywiście, jak się bardzo chce, to i tutaj można wieść godne życie. Ale czy warto?

Blade River
Blade River
Liczba postów : 288

Góry       - Page 19 Empty Re: Góry

on Nie Wrz 08, 2019 2:24 am
Kenzuran słuchając dalszych słów Rogacza, wytłumaczył wpierw że nie wszystkich się ocenia po ich okładce od jakiejś książki, cokolwiek to miało znaczyć. Złotowłosy dalej słuchając się zamaskowanego Nihiliusa, pewnie miał poparzoną twarz albo coś takiego, zapytał się go czy może ten gad potrafi zmieniać formy. Niebieskookiemu nigdy nie przyszło to do głowy, dlatego też za chwilę musiał odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ sam nie był pewien:
-Ciężko mi powiedzieć, nosił ludzkie ubranie, miał ogon i był łysy, a jego baniak był dwu kolory, tak przynajmniej to wyglądało. - odpowiedział, a potem sam się zamyślił przez chwilę i zastanawiał się faktycznie czy gad z mieczykiem może mieć jakieś transformacje. Tutaj jeszcze Imperius dodał i bardzo to go dziwiło, że Saiyanie bronili nie własnej planetki, ale tak naprawdę jej nie bronili, każdy raczej dbał o własną skórę. Wojownik wychodząc z krateru i przeskakując na górkę obok, odrzekł w stronę rogacza następujące słowa:
-Raczej wtedy myślałem tylko o sobie, by przetrwać i po części to fakt, nie chciałem by innym planetom także się coś stało. Oczywiście nie mogłem uciec jak mój towarzysz który tylko patrzył jak walczymy i nic nie robił. - powiedział, a potem zacisnął znowu swoją jedną pieść, wpadając w niewielki gniew.

Znowu musiał sobie to wszystko przypominać, rozmowa z tym mrocznym bogiem nie daje mu pozytywnych satysfakcji. Ten znowu gadał że są jakieś szanse przywrócenia planety, ale są one bardzo ciężkie oraz wypytywał za chwile co to za gang i kim jest ten cały Wszechmogący. Już miał tego wszystkiego dość, ale musiał się powstrzymywać, bożek chciał wiedzieć za dużo, ale oczywiście Mężczyzna z utraconym ogonem postąpi słusznie i nie wyśpiewa mu wszystkiego jak na tacy:
-Gang to trzyosobowa grupa, ich liderem jest Pilaf, który raczej nie jest człowiekiem. Mieli także człowieka, konkretniej kobietę o imieniu Mai i coś podobne do zwierzęcia o imieniu Shuu. - tutaj na chwilę przerwał, plując gdzieś w dal swoją śliną, bo delikatnie zaschło mu w gardle.
-Jeśli chodzi o Wszechmogącego, powiedziałem ci tyle co wiem. Złączył się ze swoją złą częścią i stali się jednym, mają zielony kolor skóry i czułki. Teraz zapewne udał się do swojego Pałacu, albo nawet w inne miejsce. Myślałem że dzięki Wszechmogącemu stanę się silny, ale najwyraźniej coś robię nie tak....ciągle trenuje i trenuje i nie mogę przewyższyć swojego limitu ciała, nie wiem o co chodzi... - tutaj się zastanawiał co robi nie tak i to była prawda. Wiedział, że ten jeden Saiyan z "M" na czole miał na pewno sporą moc, miał wokół siebie jakieś dziwne wyładowania elektryczne, może właśnie dzięki tej literze na swojej głowie.

Starając się o tym nie myśleć, usłyszał pytanie względem czerwonej Wstęgi. Syn Kellana nie był głupcem i za chwilę odpowiedział także na to:
-W Armii czerwonej Wstęgi znajdowali się tylko ludzie, ale mieli profesorów i porwanych naukowców, którzy produkowali coś takiego jak roboty, androidy. Jeden z takowych androidów, nawet dwóch nam pomogli, ponieważ jednego poznałem właśnie u Wszechmogącego, którego już niestety nie ma. Teraz ten Android poleciał we własną stronę z rudym androidem, który nam pomógł i zdradził armię, wyjawiając że nie chcę krzywdzić ludzi. - powiedział to, starał się o tym nie myśleć. Cyborg który ma serce, to go bardzo bawiło i tak naprawdę  tego nie rozumiał. Teraz przyszła kolej ze strony boga na wytłumaczenie o co chodzi z Sadalą, podobno to jedna z planet Saiyan i żyją na niej SAIYANIE!? Jak to możliwe, czyli jednak Guts nie musi przywracać planety Vegety, mogą odbudować swój ród na tej całej Sadali. Kenzuran się tym niesamowicie uradował, ale mógł uznać to za blef ze strony Shinjina.
-To naprawdę świetna wiadomość, jeśli oczywiście to co mówisz jest prawdą, skąd mam wiedzieć że to są naprawdę Saiyanie, musiałbym to zobaczyć na własne oczy by w to uwierzyć! - zacisnął pięść i potem dalej słuchał rogacza od którego miał nadzieję, że się dowie co to ten "perfekcyjny android". On sam nie wiedział co to może być i faktycznie on też chyba chciał być gotowy do walki. Złotowłosy myślał, że bogowie wiedzą jednak wszystko, niestety było inaczej.

Za chwilę ostatnie słowa padły ze strony zamaskowanego Nihiliusa, który pytał jakim cudem Niebieskooki stał się tak w krótkim czasie tak silny. Wojownik tylko pokazał uśmieszek na swojej twarzy i odpowiedział:
-Po prostu miałem zacząć trening na planecie, gdyż osiągnąłem pełnoletność i mogłem dołączyć do Akademii Saiyańskiej. Po utracie planety i trafieniem na tą planetę, zacząłem ostro trenować, oczywiście dostawaliśmy solidne baty. Kiedy Saiyanie walczą i są na skraju śmierci, stają się o wiele silniejsi niż byli przedtem, dlatego uzyskałem na mocy. Czasami były takie sytuacje, że ktoś coś dla mnie robił i ginął na mych oczach, wtedy osiągnąłem legendarną formę Super Saiyanina i znów przybyła mi moc. Teraz utkwiłem w martwym punkcie i co do pytania, to nie, nie piłem żadnych wód, chyba że chodzi ci o taką z jeziora albo coś... - powiedział i trochę się zmęczył. Miał nadzieję, że ich rozmowa właśnie się zakończyła, ponieważ odczuwał że musi się trochę rozerwać. Młody Saiyanin wreszcie uniósł się na wysokość Imperiusa i rzekł w jego stronę:
-No dobra, skoro nic nie wiesz na temat tego Perfekcyjnego Androidka, to może więcej informacji wyciągniemy od Daimao, nie znam nikogo innego, a kiedyś chronił tą planetę. Ruszamy czy jeszcze mamy tak biadolić o głupotach? - uniósł jedną brew ku górze i aktywując aurę wokół swojej osoby, był gotowy wyruszać.
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 241

Góry       - Page 19 Empty Re: Góry

on Nie Wrz 08, 2019 3:17 am
To co mówił mu ogoniasty było dosyć ciekawe. Bardzo ciekawe. Dowiedział się jak też wyglądał ten cały gad. Tak jak się spodziewał. Z opisu wynikało, że to był Changeling. Co tutaj robił członek rasy Friezy? Tego nie wiedział. Był szpiegiem? Możliwe, ale niekoniecznie tak było. Ludzkie ubrania i miecz. Wtopił się tutaj nieźle. Co do planet to małpiasty odpowiedział,  że głównie się martwił o Siebie, ale też nie chciał by inne planety skończyły jak Vegeta, oraz oczywiście wspomniał o Swoim tchórzliwym towarzyszu. Chyba bardzo mu na nim zależało. Albo bardzo go wkurzył. Jedno z tych. Dodał też, że ten gang był trzyosobowy. Pilaf był ich liderem, ale nie był człowiekiem. Mai kobieta, człowiek i jakiś Shuu zwierzołak zapewne. Dziwne, że dawali radę. Ciekawe jak silni byli. Może warto też ich przejąć? To nie byłoby takie głupie. Pewnie też posiadają ciekawe informacje. Na koniec plunął ten Saiya-jin śliną. Co do wszechmogącego to podobno powiedział mu wszystko co wie. Czyli prawie nic. Połączył się ze Swoją złą częścią. Zaraz. Był zielony i miał czułki? Nameczanin? Dobra Sether też tutaj był, ale Nameczanin był wszechmogącym, a wcześniej jakby demonem? O co tutaj chodzi. Będzie naprawdę musiał pogadać Sobie z tym całym Daimao. A co ważniejsze, uważać na Niego. Jest zapewne w Swoim pałacu. Drogą dedukcji też doszedł do wniosku, że to On może wiedzieć gdzie, są kule. Ba. Może być z nimi związany. Zupełnie tak jak Saichoro. Oczywiście to tylko domysły. Sam małpiasty miał nadzieję, że dzięki niemu stanie się silniejszy, ale coś było nie tak.
- A jakim sposobem trenowałeś? Wszechmogący Ci pomógł w treningu? Trenował Cie? A może zrobił coś, że stałeś się silniejszy i dałeś radę pokonać Armię Czerwonej Wstęgi?
Zapytał z ciekawości i może coś doradzi, bo wiedział, że był Nameczaninem. Może potrafił to co Guru i uwalniał potencjał? A może miał coś zupełnie własnego. Dlatego Kenzuran pomyślał jak pomyślał. Inaczej nie stałby się tak silny, by ich roznieść. Ten Wszechmogący musiał coś mieć. Zaraz. Pałac! Może to nie jest zwykłe domostwo, tylko coś to daje. Sala treningowa? Może tam jest ta cała magiczna woda? Cholera wie, ale coś czuł, że samo to miejsce, może być odpowiedzą. Zależy co mu saiya-jin odpowie. Wreszcie dostał informację na temat Armii Czerwonej Wstęgi. Głownie znajdowali się tam ludzie, ale oprócz nich byli tam też doktorzy i naukowcy. Coś jak Gero. Czy oni też chcieli produkować androidy? Długo nad tym nie rozmyślał, bo mu zaraz powiedział, że je budowali. Roboty czy androidy. Dosyć ciekawe. Dlatego pewnie byli tak silni. Byli rozwinięci technologicznie, a androidy zapewne były bardzo potężne. Dwóch im podobno pomogło. Jednego poznał u wszechmogącego, a drugi zdradził armię i był rudy. Ciekawe. Nie chciał krzywdzić ludzi. Pacyfista. Trochę naiwne. Tak jak się spodziewał. Ucieszył się na temat informacji o Sadali, ale nie do końca mu wierzył.
- Ten tutaj to chyba wystarczający dowód nie sądzisz?
Wskazał na Brollego, który nawet nie ukrywał Swojego saiyańskiego pochodzenia.
- Oczywiście mogę Cie kiedyś zabrać na Sadale, ale przez pewne wydarzenie, większość Saiyan również i tam przestała istnieć. Niedobitki dołączyły do Mnie, i może ich kiedyś poznasz. Jednego już poznałeś.
Ponownie się spojrzał na legendarnego.
- A skoro o niedobitkach mowa. Ktoś z Armii Czerwonej Wstęgi przeżył? Jakieś pozostałości wojsk? Naukowcy? Bazy? Dowództwo? Androidy?
Zapytał w wiadomym celu. Jeśli tak to mogą, kiedyś starać się ją odbudować, a to byłby zarówno problem jak i możliwość dla tego Boga. Ogoniasty wojownik zaczął mu opowiadać historię Swojego życia. Dosłownie. Był rozgadany. Mu to jak najbardziej odpowiadało. Miał spore informacje, ale przez to Imperius też nie zamierzał robić Sobie z niego wroga i miał nadzieję, że się dogadają. W końcu był mu dłużny. Dlatego i tak słuchał go z uwagą. Miał zacząć trenować na planecie po osiągnięciu pełnoletności i dołączyć do akademii. Po unicestwieniu Vegety trafił tutaj, ostro trenował i dostawał baty. Pamiętał o tak zwanym zenkaiu, więc tutaj nic się nowego nie dowiedział, ale jakby nie wiedział o tym, to byłaby to również niezła informacja, że na skraju śmierci stają się silniejsi. Przez pewną sytuację, osiągnął formę Super Saiyana. A co do wód to nic nie pił.
- A co z Wszechmogącym. Nie pomógł Wam? Nie dał Wam specjalnego treningu, albo czegoś Wam nie zrobił, by Wam pomóc? Typu większa moc, i tym podobne rzeczy?
W końcu Guru miał uwolnienie potencjału. Całkiem możliwe, że ten Daimao, czy dawny wszechmogący, również coś takiego posiadał, ale nie bylo to pewne. Oczywiście znowu wspomniał o Daimao i o tym, by do niego wyruszyć. W sumie faktycznie niedługo będzie trzeba. Kiwnął głową, że zaraz mogą lecieć.
- Oczywiście, tylko dokończmy rozmowę, Kenzuranie.
Jeśli tylko Kenzuran odpowiedział na resztę pytań to w końcu zadał ostateczne pytania, ale dopiero, gdy już wyczerpali temat rozmów.
- Co sądzisz o tym, by w takim razie do Mnie dołączyć? Dzięki Mnie trafisz na Sadalę, oraz poznasz resztę członków Swojej rasy, będziesz mógł z Nimi współpracować, a także znam osobę, która może sprawić, że będziesz silniejszy.
W końcu zadał mu ostatnie jak i bardzo ważne pytanie, zanim polecą do Daimao i jego Pałacu.
- Tylko, że On pomaga wojownikom, którzy do Mnie dołączyli. Ten tutaj jest na to dowodem. Jako Bóg mam wiele sposobów, by Ci pomóc jak i przemieszczać się między planetami. Zastanów się nad tym. Skoro inni saiyanie mi służą to znaczy, że nie jest raczej tak źle prawda? A jak kłamie na temat innych saiyan, to nie mam możliwości, byś tego nie zauważył, bo jak do Mnie postanowisz dołączyć to pewnie dosyć szybko ich poznasz.
Tym bardziej, że wciąż musiał uratować, aż trójkę Swoich innych podwładnych.
- Moich trzech saiyańskich podwładnych zaginęło i przyda mi się każda pomoc, by ich odnaleźć. Moja frakcja jak i przyszłe Imperium przywitają Cie z otwartymi rękoma. A Ci co uprowadzili Moich podwładnych będą cierpieć!
Wycedził przez zęby. Tym razem to On dał się ponieść emocjom.
Trochę specjalnie, a trochę nie. Brolly zapewne też będzie myślał o nim lepiej, a najlepsze jest to, że nie udawał. Faktycznie był mocno wkurzony, tą całą sytuacją i zamierza ich uratować. Dlatego jeśli ten Kenzuran do Niego dołączy to mu pokaże Sadale i z czasem zabierze do Guru, by mu uwolnił potencjał. Idealny pomysł prawda?
- Co do Mnie. Jestem dosyć silny i mam niezłe techniki, chociaż głównie wspomagające, ale też i takie typowe do walki. Oprócz tego jestem niezły jeśli chodzi o planowanie, czy walki. W skrócie jestem Idealnym Przywódcą, co widać po tym, jak moja frakcja się rozwija. Oczywiście to co naprawdę potrafię, pewnie dopiero zobaczysz, a potrafię wiele. Naprawdę wiele. Jestem w końcu nie tylko wojownikiem, czy dowódcą. Przekonasz się.
To było ostatnie co miał do powiedzenia. Resztę, będą mogli Sobie opowiedzieć w trakcie podróży. Musiał też powiedzieć coś o Sobie, by trochę mu zaufał, a przy okazji wiedział, że nie jest taki słaby. W końcu mu też służą Saiyanie, prawda?


Ostatnio zmieniony przez Nihilius Imperius dnia Pon Wrz 09, 2019 4:10 pm, w całości zmieniany 1 raz
Blade River
Blade River
Liczba postów : 288

Góry       - Page 19 Empty Re: Góry

on Nie Wrz 08, 2019 5:42 am
Kenzuran czekając na dalsze pytania, musiał niestety wyłączyć swoją aurę, ponieważ Nihilius musiał dojść do słowa. Złotowłosy wreszcie dostrzegł, że jednak nieee, że to nie może się tak skończyć, ponieważ bożek chciał wiedzieć jak on przecież trenował. Niebieskooki wzdychając pod nosem, podrapał się po swojej czuprynie i odpowiedział mu:
-Tak naprawdę pokonałem jednego z ich androidów, więc nie wiem czy moja siła wzrosła aż tak bardzo. Daimao odwalił tak naprawdę brudną robotę, niszcząc wszystkie i zamieniając tak naprawdę całą bazę Armii w zgliszcza i śmierć. My tylko mieliśmy się zająć puszkami, które stały na naszej drodze. I niestety nie, on nas nawet nie trenował, wszystko musiałem wyćwiczyć sam z moim towarzyszem, Ranczoku... - powiedział i na razie nic nie zdradzał na temat Sali Ducha i Czasu. Nie mógł w pełni jeszcze ufać temu całemu Shinjinowi, nie wiadomo jakie miał plany. Teraz bożek tłumaczył, że jego mięśniak ochroniarz to jeden z dowodów że to Saiyańska planeta i nawet skwitował to, że będzie mógł kiedyś Wojownika zabrać na tą planetkę. Niestety tak jak mógł przypuszczać, tam także powstał jakiś bunt i rogacz szukał niedobitków by im jakoś pomóc.

Niebieskooki był delikatnie zdziwiony, wreszcie Saiyanie nie ufają obcym, to czemu zaufali komuś takiemu jak on, zamaskowany czarnuch. Mężczyzna z utraconym ogonem usłyszał pytanie czy ktoś przetrwał z Czerwonej Wstęgi i to akurat mógł powiedzieć na luzie, bez zbędnych ceregieli:
-Marszałek Czerwony ze swoim murzynem, bo faktycznie jego przyboczny ma ciemny kolor skóry uciekli gdzieś podczas wybuchu, który został spowodowany przez Dr.Gero, który niestety zabił kilka Ziemianów oraz Ziemianek...oczywiście udało mu się uciec. Zapewne jakieś patrole Czerwonej Wstęgi jeszcze gdzieś się natrafią na naszej drodze, więc musimy je likwidować o tak... - mówiąc to, wypuścił pocisk ki na drzewa, które były na dole i za chwilę zostały zniszczone. Zrobił niewielki krater, niszcząc cztery potężne dęby z których nic nie zostało. Za chwilę padło kolejne pytanie, które znowu dotyczyło Wszechmogącego. Młody Saiyanin starał się o tym już nie gadać, bo za dużo informacji to nie zdrowo. Spojrzał znowu na Imperiusa i powiedział mu:
-Niestety Wszechmogący jak był jeszcze sobą, dał nam tylko u siebie schronienie oraz salę treningową w której mogliśmy na spokojnie trenować, gdyby miał coś co mogło by nam powiększyć moc, na pewno by nam to dał, ale tak to musieliśmy polegać na sobie... - zacisnął znowu pięść, ponieważ fakt faktem sam nie wiedział czy Kami nie ukrywał przed nimi niczego.

Teraz nadeszło coś ciekawego dla Syna Kellana, czyli propozycja o dołączenie do jego frakcji, która podobnie jest niewielka ale on sam jest silny, jak sam wspomina. Podobno zna także kogoś kto będzie mógł mu zwiększyć moc, ale on niestety nawet nie wie jaką ma moc, nie ma przy sobie scoutera. Brat Klen wzdychając pod nosem, odpowiedział mu wreszcie:
-Dołączyć do ciebie? Nie żartuj sobie....wymieniliśmy się informacjami, ale nie mogę ci w pełni zaufać. Na zaufanie Saiyanów trzeba sobie zasłużyć, jeśli pokażesz mi w boju z naszymi wspólnymi wrogami, że jesteś kimś potężnym a nie chucherkiem, to wtedy to przemyślę... - powiedział przez zęby i wysłał mu poważny uśmiech. Oczywiście słuchając reszty to co ma do powiedzenia Nihilius, musiał doskonale wyczekać, bo jednak te minuty w tej konwersacji upływały. Teraz opowiedział mu o tym, że jego innych bojowników zaginęło i że na pewno kiedy Kenzuran mu pomoże, to jego frakcja przyjmie go z otwartymi rękoma.
-Już ci coś powiedziałem, mogę ci w razie czego pomóc, ale na razie zapomnijmy o jakimkolwiek dołączeniu, chyba że dowiesz się czegoś na temat tego Perfekcyjnego ścierwa, którym Gero chcę na nas napuścić! - napiął swoje bicepsy na samą myśl walki z tym nie cudownym androidem. Na koniec tej rozmowy, Rogacz zaczął się chwalić jaki on nie jest cudowny i potężny. Złotowłosy go tylko tak naprawdę wyśmiał, a potem wycierając paluszkiem ściekającą łezkę przez śmiech z pod oka, rzekł do niego:
-Przestań, bo zaraz pęknę ze śmiechu. To że się opisujesz jaki to jesteś potężny, nie znaczy że taki jesteś. Pokażesz co potrafisz w trakcie walki z naszymi wrogami, teraz ruszajmy! - to było ostatnie zdanie które wypowiedział Niebieskooki. Mężczyzna z utraconym ogonem otaczając się potężną złotą łuną mocy, zaczął powoli lecieć w stronę lewitującej platformy, gdyż pamiętał gdzie to się znajduje. Leciał w takim tempie by Imperius oraz jego towarzysz się za nim wyrobili.

z/t x3 - Szczyt Pałacu/Lewitująca Platforma
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 241

Góry       - Page 19 Empty Re: Góry

on Nie Wrz 08, 2019 1:41 pm
Ponownie czekał na Swoje odpowiedzi. Na szczęście eony doświadczenia sprawiły, że nawet jak był czymś zaskoczony, to szybko mógł się uspokoić. Przynajmniej na razie tak było. Podobno wojownik pokonał jednego z ich androidów, więc nie wie o ile jego siła tak naprawdę wzrosła. Daimao zrobił większość i obrócił całą bazę w zgliszcza. To świadczyło o tym, że musi być bardzo, ale to bardzo silny. Oni zajmowali się płotkami, i niestety nie byli trenowani, przed tego osobnika. Jeszcze dodał coś o Swoim towarzyszu Ranczoku. Stwierdził, że ten cały Ranczoku to był Android, o którym wspomniał wcześniej i który poleciał z rudym androidem zdrajcą. W końcu jedyny towarzysz, którego wcześniej wspomniał to był Guts, który podobno był tchórzem, a On zniknął wcześniej. Drogą dedukcji doszedł do jakże tego łatwego wniosku. Oczywiście raczej samo imię niewiele mu dawało, więc nic się nie zmieniło. Dostał też informacje odnośnie tej całej armii. Jakiś Marszałek Czerwony i jego przyboczny o czarnej karnacji nazwany przez Kenzurana Murzynem uciekli. Nie wiedział czy to jest jakiś jego pseudonim. Przyboczny Murzyn? Całkiem możliwe. Tak samo ten Marszałek Czerwony. To raczej nie było imię, tylko pseudonim. Olał to, że jacyś Ziemianie zginęli. Nie byli to jego poddani, więc miał to w pędzlu. Tak samo tych co nie służą mu. Pokazał też na przykładzie drzewka, co należy zrobić z członkami armii Czerwonej wstęgi.
- Zawszę mogę ich zmusić do uległości. Zabrać z tej planetki. Nie trzeba od razu wszystkich zabijać.
Zaśmiał się. Tak naprawdę miał gdzieś czyjaś śmierć. Liczyło się to ile może zyskać, a nowych podwładnych chętnie, by przygarnął.
- Byłbym wdzięczny jakbyś ich nie zabijał, lecz znokautował, a ja ich bym zabrał z tej planetki. Nowi podwładni Mi się przydadzą. Ty na tym skorzystasz i Ja.
Powiedział zgodnie z prawdą. Co prawda On bardziej na tym skorzysta, ale co z tego. Raczej tego saiyanie nie będzie obchodzić czy Oni zginą, czy opuszczą Ziemie prawda? Ważne, że znikną. Co ciekawe ten cały Doktorek okazał się całkiem silny, skoro zrobił wybuch i zabił wielu. Aż go ciekawi, co to ten cały perfekcyjny android. Super Android nowej generacji? A może coś zupełnie nowego? Tego nie wie, ale jako naukowiec również się chętnie dowie. Oczywiście musi się liczyć z takim faktem, że mu kłamie w żywe oczy, ale nawet w kłamstwie jest ziarenko prawdy. Im więcej ktoś mówi, tym większa szansa, że powie coś prawdziwego. Wspomniał podobnie o Wszechmogącym. Podobno dał im schronienie i sale treningową. Ale i tak dziwne, że stał się, aż tak bardzo silny. Nawet Guru coś miał. On naprawdę nic nie miał?
- Zwykła sala treningowa sprawiła, że się staliście tacy silni? Aż mnie to ciekawi, chętnie ją zobaczę. Dobrze, że zmierzamy do tego całego Daimao. Jeśli jest zły to niestety sądzę, że się nie dogadamy.
Tutaj się spojrzał na Brollego. Dał mu znać, że jak coś będzie nie tak, to ma temu Nameczaninowi dokopać. Czułka i zielony kolor jasko wskazywało na Nameczanina.  Co do wspomnienia na temat dołączenia do jego frakcji to odmówił, ale jednak dał możliwość,  że najpierw musi zobaczyć jak silny jest w boju, ze wspólnymi wrogami. To zabawne, bo raczej nie mają wspólnych wrogów, ale to nic. Może przy Daimao to zobaczy. Z resztą powiedział wprost, ze jest bardziej osobą z technikami wspierającymi, a nie wojownikiem. Tak naprawdę był tym i tym. W końcu mówił wcześniej, że tylko się wymienili informacjami, i nie może mu w pełni zaufać, a na zaufanie saiyan trzeba Sobie zasłużyć. Wiedział to. W końcu sporo jego podwładnych jest saiyanami. Ale dodał, że to przemyśli. W duchu się cieszył bowiem pozyskanie kolejnego silnego podwładnego byłoby genialne. Tym bardziej, że ma te rzeczy, które on chce. Z czasem się to rozwinie, więc nie naciskał. Posłał mu jakiś uśmiech, ale wyglądał ten uśmiech tak jakby ktoś bliski zmarł, a On udawał, że wszystko jest w porządku. Dodał, że na razie ma zapomnieć o dołączeniu, chyba, że się dowie coś na temat perfekcyjnego ścierwa. W sumie może to nie będzie takie ciężkie.
"- Czemu nie sprawdzili ich baz. Może tam są dane i informacje. Jeśli Gero ma własne laboratorium to tam pewnie trzyma ważne dokumenty."
Pomyślał, bo w sumie tego nie rozumiał. Czyżby byli głupcami? Powątpiewał w to. Sam będzie najwidoczniej musiał odnaleźć te bazy i poszukiwać informacje na ten temat. Może będzie mógł im je sprzedać za odpowiednią cenę. W sumie wyglądało to tak jakby złotowłosy się palił do walki z tym całym androidem. Ale nagle zaczął się śmiać i wytarł łezkę z oka. Imperius miał to gdzieś. Niestety nie dał się nabrać. I to, że tak mówi, to nie oznacza, że tak jest. Chciał dodać, że jakby tak było to, by mu tak silny saiyan nie służył, ale to zostawił. Znowu wspomniał o wspólnych wrogach. Których nie mają. No nic. Najwidoczniej to był koniec rozmowy. Westchnął i wyszeptał do Brollego.
- Bądź w gotowości. Ten cały Daimao, może być zagrożeniem.
A następnie ruszył za Kenzuranem w nieznaną mu stronę.

OOC:

{PLANETY} - [PLANETA ZIEMIA] - GÓRY -> {PLANETY} - [PLANETA ZIEMIA] - (PAŁAC WSZECHMOGĄCEGO) - SZCZYT PAŁACU/LEWITUJĄCA PLATFORMA
Sponsored content

Góry       - Page 19 Empty Re: Góry

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach