Pustynia

Strona 7 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Pustynia

Pisanie by Admin on Sob Lip 09, 2016 4:14 pm

First topic message reminder :

Ogromna część planety, jaka pokryta jest tylko i wyłącznie piaskiem. Noce bywają tutaj bardzo chłodne, zaś dnie mogą okazać się zabójcze. Słońce pali niemiłosiernie, dodatkowo nagrzewając piasek, który parzy podczas bezpośredniego kontaktu ze skórą.
Mimo tych ekstremalnych warunków, te tereny zamieszkałe są przez zwierzęta. Jedne mniej, drugie bardziej groźne...
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 346

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Pustynia

Pisanie by Haricotto on Wto Lut 13, 2018 8:33 pm

MG

Leżący pod jednym z braci Lubbock, odzyskał przytomność, ale był zbyt sponiewierany, żeby się ruszać. Otworzył powieki, który pozostały ledwo otwarte. Zerknął na leżącego na nim Lewusa, a kiedy dotarło do niego, że przeciwnik został unieszkodliwiony, na jego ustach pojawił się delikatny uśmiech.
- Musimy... uciekać... - zdołał tylko tyle wyszeptać, po czym znów stracił przytomność.
Prawus stał w kałuży swojej krwi, która co jakiś czas się powiększała. Jego ramię było całe pokryte juchą, która leniwie kapała z czubków jego palców, wydając ciche "kap" przy każdym kolejnym zetknięciu z czerwoną kałużą. Spojrzenie jego skierowane było w stronę powalonego Lewusa. Widać było w nich zrezygnowanie. Słowa wypowiadane przez Honoberuto nie trafiały do jego uszu. Miał je zwyczajnie gdzieś, podobnie jak propozycje Arystarcha i Ranzoku. Coraz głośniej oddychał, tracąc resztkę sił. W pewnym momencie przyklęknął, aż w końcu padł twarzą w piasek. Czyżby się wykrwawił? Udawał?

Tymczasem...

Honoberuto i Shiro skrzyżowali swoje ostrza... mówiąc w przenośni. Dłoń Changelinga pokryta została energią, która przybrała formę miecza. Shiro natomiast uformował ze swojej energii kulę, którą cisnął prosto w jaszczura i natychmiastowo zniknął. Nim ktokolwiek się obejrzał, Kaioshin pojawił się za kapelusznikiem i tnąc ostrzem po skosie, obrał na cel kark rogacza. Cała akcja trwała zaledwie sekundę, a kiedy miecz znalazł się po drugiej stronie, z szyi Honoberutona trysnęła fioletowa krew. Zaraz po tym, rogata głowa zsunęła się i poszybowała w doł, robijając się w ciepłym piasku. Ciało powędrowało po chwili za nim.
Żywot dumnego Changelinga, Honoberuto z rodu Harara, dobiegł końca w najgorszy możliwy sposób...*

_____
Odejmijcie Ki za użyte techniki.
*Zgodnie z prośbą Honoberuto.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1409

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Honoberuto on Sro Lut 14, 2018 7:59 pm

To, co się wydarzyło, możnaby uznać za niezwykle niefortunny zbieg okoliczności lub pokaz niesamowitej wredności u anioła stróża Honoberutona, oczywiście jeśli jakiegokolwiek miał. Reakcja opóźniona była o ułamek sekundy, ale ten właśnie ułamek sekundy zadecydował o dalszym rozwoju sytuacji. Jaszczur nie czuł zbyt wiele, może poza krótkim ukłuciem, tak krótkim że nie zdążyło ono zadać mu prawdziwego bólu. Zaraz potem wszystko znikło, tlące się jeszcze na jego dłoni ogniste ostrze zgasło. Wielki, podłużny łeb osunął się i spadł na dół, wzniecając tuman kurzu. Zaraz potem opadło muskularne cielsko. Być może towarzyszył temu jakiś ból, jakieś nietypowe zachowania organizmu, zapewne podrygi. Ale to dotyczyło już tylko tej wielkiej, zakrwawionej powłoki. Dusza znajdowała się już zupełnie gdzie indziej... Tylko czy i dusza była  tym dumnym Honoberutonem z rodu Harara?

z/t


Honoberuto
Time Patrol

Liczba postów : 489

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Arystarch on Czw Lut 15, 2018 9:13 pm

Arystarch tylko westchnął pod nosem patrząc na zuchwałość androida. Chciał ich zabić, ale teraz stracił wolę walki, a taki przeciwnik nie należy do szczególnie trudnych w obezwładnieniu. Nie od dziś wiadomo, że wojownicy walczą lepiej, gdy wiedza o co walczą. Każdy ma swój cel. Dla jednych walka jest rozrywką, a innym przyświeca jako sens swojej egzystencji. Jedni mówią, że siła kontroluje wszystko, a bez niej nie można ochronić niczego, podczas gdy inni, bardziej pacyfistyczni prawią farmazony w stylu Rose z The Last Jedi. Szczerze to zastanawiał się czemu w tym filmie murzyn się nie poświęcił, a kanon filmowy został złamany! Dokładnie tak samo jak w padacznym Sajgon Ballz Duper, które leciało w telewizji. Użyli jakichś kolczyków Potato, gdzie w pierwszych sezonach było powiedziane, że zmieniają w kartofla na stałe, a w drugiej serii, że niby współczynnik stonki ziemniaczanej wpływa na to jak długo efekt się utrzymuje. Perfekcyjne stonki mogą przejść stała transformację, gdy te nieperfekcyjne utrzymują się godzinę. Głupota no! Tak samo jak ultra zmysł rolnika, którym cechował się główny bohater – Son Zgon Ham.
Może Ranzoku miał rację. Z perspektywy logiki na pewno miał rację, ale ludzka strona Arystarcha się z tym nie godziła, by pokonanego przeciwnika, który postanowił się poddać po prostu zostawić na pastwę losu. Dziwnym w sumie okazało się to, że psiak miał tyle krwi, by na piasku zrobić kałużę. Serio, Aryś myślał, że piasek ma lepsze właściwości chłonne. Nie zgadzał się tylko z jego metodami.
- Chcesz być gorszy od RR? To są właśnie ich metody – warknął do blondyna i telekinezą wrzucił ciało Lubbocka oraz psiaka do śmigłowca. Nie rzucał nimi jak szmacianymi lalkami, tylko pomknęły szybko i wyhamowały na końcu, by gładko upaść na podłogę śmigłowca. Teraz zaś pozostało mu skoczyć do psiaka, który właśnie padł kolanem na piasek. Wyczarował w dłoniach bandaż, gazę oraz spray dezynfekujący. Szybkim ruchem chciał się znaleźć obok psiaka i uciskać krwawiące miejsce, by zatamować krwotok.
- Nie zdychaj wielkoludzie – śmierć z wykrwawienia to jedna z gorszych. Jednak, gdyby tego psiaka dał radę uratować to może z bratem byliby bardziej skłonni do współpracy. Arystarch nie należał do tych złych osób. Wiedział, że jeśli chcesz być tym dobrym to nie zawsze zabijasz tych złych. Czasami warto okazać im miłosierdzie. Nie był jednak weterynarzem, więc nie za bardzo wiedział jak operować psa. Wiedział jak należy zaszyć ranę, do czego chciał przystąpić o ile psiak żył jeszcze i w ogóle mu dał do siebie dojść. Pewnie byłby wyczerpany na tyle, by nie stawiać oporu o ile nie udawał. Tylko nie mógł go zszywać tutaj. Za dużo piasku, a na dodatek Shiro właśnie zabił tamtego jaszczura. Dziwne, bo wcześniej wydawał się przestraszony tym, że musiał walczyć z taką kreaturą, a tamten zginął bez zbędnych fajerwerków. Coś tu mu nie grało. Chociaż… może wziął jaszczura podstępem i otruł go? Mógł w tej flaszce mieć jakąś substancję, która osłabiała ciało. W każdym razie ciało spadło na dół. Jeśli Pies nie sprawiał problemu, to Arystarch zabrał go do śmigłowca, gdzie mógł skorzystać z apteczki. Każdy śmigłowiec taką miał, bo to standardowe wyposażenie. Musiał poradzić sobie z krwotokiem, ale by nie wpuścić zakażenia to musiałby sprayem zdezynfekować swoje ręce.
avatar

Arystarch

Liczba postów : 109

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Arisu on Pią Lut 16, 2018 12:17 am

Uklęknęła obok Lubboka patrząc na to co się działo, a co raczej się już kończyło. Zamartwiała się stanem swojego nowego sojusznik, w końcu nie chciała go skrzywdzić... nie aż tak. Kiedy Lubbok na chwilę się ocknął rzekła do niego
- Gomenasai Lubbok-san ja nie chciałam, naprawdę - nie była pewna czy ją usłyszy, jednak warto było spróbować. Kiedy znowu zemdlał westchnęła ciężko pod nosem spoglądając na walkę Shiro z tym dziwnym stworem. Zrobiła minę pełna  obrzydzenia kiedy ciało stwora spadło na ziemię. Co... to koniec? pomyślała patrząc na wszystkich dookoła z miną zmartwienia i zaniepokojenia. Obserwowała poczynania Arysia, cóż w razie co mu pomogła jeżeli nigdy nie udzielał pierwszej pomocy i pomogła zabandażować psiaka, rany zaś odkaziła tym co miała od ręką lub była tam apteczka z samolotu którym tu przylecieli.
-Udzielałeś kiedyś pierwszej pomocy? - rzekła kierując te słowa do Arysia spoglądając na rany, nie uniosła głowy w jego kierunku, bo chciała poznać odpowiedz na dość proste pytanie. Takie rzeczy miała w szkole, w sumie jak grzebała w garażu nie raz się skaleczyła i też umiała sobie robić opatrunki, więc to nic trudnego dla niej. W sumie przydały by się rękawiczki, choć jak ich nie było to trudno poradzi sobie jakoś z tym w końcu Aryś potrafi "stworzyć" różne rzeczy więc może jej pomoże.
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Shiro on Czw Lut 22, 2018 12:38 pm

Oddech. Skupienie. Sekunda zdająca się trwać godziny. Skończyła się o wiele szybciej, niż przewidywał.

"Co?" - to jedyna myśl, jaka przeszła mu wtedy przez głowę. Zaraz przed potokiem następnych. Changeling nawet pomimo dużego zaskoczenia zdążył zmaterializować miecz z Ki. A jednak jego długi łeb po chwili padł bezwładnie na ziemię, zaraz po nim reszta ciała. Może to jakaś sztuczka? Pozostawienie obrazu? Iluzja? Zwykła wypełniona sztuczną krwią kukła, podstawiona w ułamku sekundy?
Wargi i powieki jaszczura zaczęły rytmicznie podrygiwać w odruchu agonalnym. Wszelkie wątpliwości zostały rozwiane. Czy to zasługa Miecza-Z? Przecież to zwykły metalowy kloc, tyle że bardzo ciężki. Nawet jeśli nie byłby w stanie przyjąć jego uderzenia, spokojnie zdążyłby go uniknąć. Może on sam poczynił tak ogromne postępy? Ta kurwa jasne.
Bez względu na to, jakim zrządzeniem bożym udało mu się pokonać Honoberutona tak szybko, musiał się z tej konsternacji szybko wyrwać. W końcu miał jeszcze sporo rzeczy do roboty. Rozejrzał się dookoła. Pierwsze starcie dobiegło końca i to końca całkiem niezgorszego. Wszyscy, nawet Ziemianie, przeżyli, o ile zielony wytrzymał strzał z magicznej suszarki. Psy były w stanie krytycznym, ale Arystarch już udzielał im pierwszej pomocy, blondynka też próbowała coś tam zrobić. Miłosierdzie mogło się okazać całkiem niezłą taktyką w obecnej sytuacji. O ile sługusi nie stracili całkowitego zaufania do wszystkiego i wszystkich jak, ekhem, niektórzy.
O ile dobrze widział, wojownicza fryzjerka nie potrafiła latać. Chciała jednak pomóc w opatrywaniu jeńców, toteż, podszedłszy doń, wyciągnął w jej stronę rękę w geście propozycji teleportacji do helikoptera.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 324

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Ranzoku on Czw Lut 22, 2018 1:08 pm

Niestety nasz bohater odpowiedzi nie otrzymał. Może przesadził? Ależ skąd. Zapraszanie każdego gościa do znajomych na fejsbuku sensu nie ma. Bo co Ci da, że masz 600 znajomych jak tylko 60 z nich znasz lub widziałeś kilka razy w tym samym autobusie. A to już oznaka znajomości! Przeciwnik padł jak kłoda, roztaczając pod sobą kałużę krwi. Nie spodziewał się, że jego przeciwnik tak szybko odpadnie. Parsknął. Nagle naskoczył na niego Arystarch, jego oskarżenia są bezpodstawne. Ranzoku myśli racjonalnie i wie czym się kończy zbytnie zaufanie. Niektóre osoby nie potrafią zrozumieć, że łaska jest zarówno zaletą, ale też wadą. Nie każdemu napotkanemu osobnikowi, a tym bardziej przeciwnikowi wystarczy podać rękę i czekać na przeprosiny. Co to ma być?! Jakaś Fundacja Pomocy Zwierzętom, które przed chwilą chciały podzielić się z nami wścieklizną? Jego brak zaufania nie jest bezpodstawny. Wie z czym się ono wiążę i potem będą tego żałować. Wtem spojrzał na Arysia i android zaczął swój wyczerpujący wywód. - To ty... Chyba nie znasz ich metod. - Odparł z pogardą w oczach. Czuł się urażony porównując go do RR. Arystarch nie zna historii i nie wie do czego tak naprawdę są zdolni Ci żołnierze. Bądź co bądź, to oni sprawili, że android zachowuje się tak, a nie inaczej. Nie popiera jego wyboru, ale to on sam wykopuje sobie grób. Odpuścił więc nie wyduszając z siebie już żadnego słowa. Zostawiając na razie ruch oporu samym sobie. Musiał przemyśleć trochę spraw, nie w ich obecności, tylko oddalając się w osamotnieniu. Będzie zmuszony na jakiś czas opuścić ich i powrócić... być może.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 97

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Haricotto on Pią Lut 23, 2018 5:41 pm

MG

Wszyscy ci, którzy postanowili udać się do helikoptera, dostali się do środka w mniej lub bardziej wygodny sposób. Lubbock i Lewus zostali przetransportowani przy pomocy sił nadprzyrodzonych Arystarcha. Pomocnice tego pierwszego wspięły się po linkach. Shiro teleportował się na pokład razem z Arystarchem, Arisu i Prawusem, który w momencie opatrywania był ledwo przytomny. Nie odzywał się. Nie szczekał. Grzecznie, jak zwierzątko na spacerku, dał się prowadzić. Ranzoku zaś, urażony słowną "sprzeczką" z Arystarchem, postanowił się odłączyć.
Lubbock wciąż był nieprzytomny, ale miał pierwszorzędną opiekę. Nie miał za złe Arisu jej poczynań, wszakże sam jej kazał porazić go prądem. Nie mógł jej tego powiedzieć w tej chwili, ale gdy się przebudzi, z pewnością to zrobi. 
Prawus usadowił się obok swojego brata, spoglądając na niego kątem oka. Trzymał się za ramię, a bandaż założony przez Arystarcha zdążył już nasiąknąć krwią.
- Wracamy do bazy. Na miejscu zajmą się tymi... psiakami. Zasłużyliście na odpoczynek, ludzie. - powiedział pilot, rzucając jeszcze jedno spojrzenie w dół, na Ranzoku. Poczekał chwilę, ale ten nie dołączył, w rezultacie zostając sam na pustyni. 
- Siwy, nieźle go ściąłeś. - pilot przekręcił się, by kątem oka ujrzeć Shiro. Uniósł dłoń i pokazał mu "okejkę", po czym raz na zawsze, odleciał z tego zapomnianego przez boga miejsca.
Ranzoku patrzył, jak śmigłowiec odlatuje. Kosmyki jego włosów powiewały majestatycznie na wietrze. Ciało Honoberuto leżało bezwładnie, pozbawione głowy. Widok otwartych, martwych oczu i wywalonego na wierzch języka nie napawały optymizmem.
Czy to koniec?

z/t -> Góry. Kolejność dowolna, przechodzicie pod oko Aymi.


Ostatnio zmieniony przez Haricotto dnia Sro Lut 28, 2018 12:04 am, w całości zmieniany 1 raz

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1409

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Ranzoku on Pon Lut 26, 2018 10:52 pm

Chłopak doskonale zdał sobie sprawę, iż poprzedni trening zwiększył jego arsenał technik, co wyraźnie ucieszyło androida. Co więc teraz? Zdoła jeszcze poświęcić nieco czasu na doskonalenie swych umiejętności, postanowił tak też uczynić. Wylądował na swoim boskich stopach i rozpoczął od zwykłego rozciągania, coby rozruszać swoje mięśnie. Po za poprzednią walką całkowicie ominęły go treningi, bo trwało to dłużej niż się spodziewał. Musi na nowo wejść w stan rozwijający, bo szybko potraci swe umiejętności, a tego przecież nie chcemy. Po kilku rozkrokach i wymachach, wziął się za normalny trening. Zniszczył więc parę głazów i odłamki wyrzucił daleko w górę. Gdy zaczęły spadać ten wzbił się wysoko w nieboskłon, żeby po drodze je zniszczyć celnymi ciosami ręką i nogą. Niekiedy użyję Kiai, by poddać destrukcji oddalone od niego odłamki skalne. Wszystko dzieje się w ułamkach sekundy, co stanowi doskonały test umiejętności dla zaawansowanych już wojowników w tej dziedzinie. Chłopaka celem było nie pozwolić, aby jakiś duży kawałek skały wylądował z powrotem na ziemi, oczywiście tylko w wersji pyłu tolerujemy. Zobaczymy, czy nasz bohater nie wyszedł z wprawy, a tego rodzaju trening już kiedyś próbował. Czy ujrzymy jakieś postępy? To się okaże w kolejnym poście.

START TRENINGU - 22:53, 26.02.2018r
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 97

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Ranzoku on Sob Mar 03, 2018 1:46 am

Wykonując ponownie ten sam trening, zdołał zauważyć, że jego rozwój stoi na lepszym poziomie niż poprzednio. To raczej dobry znak, czyż nie? Chłopak niszcząc kilkadziesiąt brył kamienie, wylądował na ziemi dumny ze swoich osiągnięć. Cel został wypełniony poprawnie i różnica jest zauważalna. Spojrzał na resztki fragmentów skał i odetchnął w celu ochłonięcia po ostatniej sprzeczce słownej z bioandroidem. Zdołał wyładować gniew właśnie w taki sposób. Tamten gość nie rozumiał jak wiele bliskich osób zginęło z rąk tej Armii. Pomimo, że nie znał ich osobiście, z pewnością byli przyjemnymi ludźmi skorymi do pomocy. To przecież dzięki niemu właśnie mógł otrzymać szanse na życie, które niegdyś stracił, choć nie znał wszystkich szczegółów. Jedynym źródłem jego informacji jest właśnie pamiętnika jednego z mieszkańców wioski. Nie miał podłoża, by w to wierzyć, ale gdzieś w głębi czuł, że nie są to bzdury wyssane z palca. Nie wiedział jakie wiódł życie sprzed tragedii, nie wiedział także, kim byli jego prawdziwi rodzice? Chłopak oparł się o pobliski głaz i po raz kolejny wyładował gniew uderzając pięścią w skałę, sprowadzając wzrok ku ziemi. Nie czul się z tym dobrze, ale niestety musi się z tym pogodzić i spełnić wolę Jego twórcy. Potrzebuje tej siły, by móc sprostać wyzwaniu. Wykonał kilka kroków do przodu zatrzymując się przed cielskiem changelinga. Może i był mu wrogiem, lecz przecież nie wiadomo jakimi pobudkami się kierował. Instynktownie wykopał dół techniką i pochował biedaka kilka stóp pod ziemią. Ten widok nie byłby przyjemny dla przechodniów. Co nim kierowało? To już zagwozdka, o której wie tylko sam android. Po całej sprawie opuścił pole bitwy, nie zwycięsko, lecz neutralnie. Czyżby szykowało się coś grubszego? To może być tylko wstęp to pierwotnego celu wrogów.

[zt]

KONIEC TRENINGU: 01.46, 03.03.2018r
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 97

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Jirri on Pon Mar 12, 2018 11:20 pm

Morze ustąpiło miejsca pustyni w ciągu zaledwie chwili. Dotarcie tutaj było bardzo szybkie, jako że sam Jirri poruszał się z niesamowitą prędkością. Po drodze czuł wiele źródeł energii. Niektóre były większe, wskazywały na wojowników, najwięcej jednak było skupisk małych źródeł energii, których pojedynczo najpewniej nawet by nie poczuł. Mieszkańcy tej planety w rzeczy samej są słabi. Nawet porównując ich z szeregowcami armii Kosmicznej Organizacji Handlu są jak robaki. Krucha rasa, ale jednak są odstępstwa. Na przykład Ryu-san. Ciekawe, jak udało mu się stać tak silnym, pochodząc z tak słabej rasy? Czy jest jakimś mutantem? Wyjątkowym geniuszem? A może zwyczajnie dużo trenował? 

Jirri wylądował tuż obok jaskini, w której zostawił kapsułę. Wszedł do środka, po czym wsiadł do swego pojazdu. Zanim spróbował nawiązać kontakt, chwycił za mały napój i kawałek ususzonego mięsa. Zjadł i napił się, jednocześnie myśląc, co mu powie Frieza-sama. No i jak mu odpowie? Z pewnością nie może mu powiedzieć wszystkiego... Musi zataić niektóre informacje. Takie jak to, że użyje Smoczych Kul w innym celu, niż Frieza-sama myśli. Nacisnął przycisk odpowiedzialny za rozmowę wideo. Tak zdecydowanie lepiej prowadzić rozmowę oficjalną. Gdy Frieza-sama odbierze. 
- Witaj Frieza-sama.
Wykonuje ukłon głową (bardziej nie może w końcu siedzi w kapsule) i czeka na polecenie zdania raportu, czy coś w tym rodzaju. Ciekawe tylko, co Frieza-sama powie na nową formę czarnego jaszczura?
avatar

Jirri
Time Patrol

Liczba postów : 486

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Laptor on Sro Mar 14, 2018 10:38 pm

MG


Pustynia, czyli miejsce, które nadal pokryte jest fioletową substancją krwio podobną, która należała niegdyś do zabawnego changelinga o imieniu Honoberuto, a którego teraz można spotkać wyłącznie w postaci metalowo blaszanej. Jirri zadawał sobie sporo ciekawych pytań, jako przedstawiciel obcej cywilizacji, nie miał pojęcia ile determinacji, woli walki skrywają te słabe skorupki zwane ziemianami. Gdy wskoczył do kapsuły i spróbował nawiązać kontakt z bazą, zgłosił się jakiś żołnierz, który odpowiadał za komunikację w centrali. Obraz był mocno zakłócony, praktycznie nie można było się zobaczyć, co chwile zrywało go do totalnego braku widoczności.
- Jirri, tu baza. Dlaczego minęło tyle czasu od twojej ostatniej aktywności? Czy wykonałeś przynajmniej zadanie? Czy saiyanin o imieniu Haricotto nie żyje? - Zdało się słyszeć w komunikatorze. Wiadomym było, że przecież nie dodzwoni się do imperatora, który komunikacji raczej unika, a od takich rzeczy ma mnóstwo ludzi, sam zaś popijał teraz czerwone wino rocznik 713, siedząc w obitym, czerwonym tronie gdzieś w swoim apartamencie.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1483

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Jirri on Czw Mar 15, 2018 4:44 pm

Jirri na chwilę aż wykrzywił twarz, gdy usłyszał, że rozmawia z jakimś zwykłym żołnierzem. Co to ma znaczyć? Przecież to misja w sprawie samego władcy. Nie jakaś zwykła popierdółka zlecona przez byle kogo, która to polegałaby na zniszczeniu podrzędnej planety, czy też wybiciu słabowitej rasy. Była to niezwykle ważna misja, którą zlecił sam Frieza-sama. Nikt inny, tylko właśnie on i to właśnie przed nim Jirri miał odpowiadać. Dlaczego więc nawiązał kontakt nie z nim, tylko z jakimś żołnierzykiem? Na jego czole uwydatniła się żyła, a on sam zacisnął zęby.
- Informacje na temat misji są poufne. Wszelkie postępy kontroluje Frieza-sama, on mi to zlecił i to przed nim mam odpowiadać - wycedził przez zęby, siląc się na spokój. - Połącz mnie z nim... Proszę - nie brzmiało to zbytnio jak prośba. - Nie mogę przekazywać informacji nikomu innemu.
Miał nadzieję, że teraz wreszcie zostanie przełączony. No bo cholera jasna, to w końcu ważne. Nie może mówić o Smoczych Kulach i Supa Saiya-jinach, czy też Sakana-jinach byle komu. Były to informacje zastrzeżone... Znaczy chyba... Tak czy siak, nikt inny o Smoczych Kulach wiedzieć nie może. Kto wie, co by strzeliło do głowy żołnierzom, gdyby dowiedzieli się, że na Ziemi znajdują się magiczne artefakty spełniające życzenia? Nie zamierzał się przekonywać. A jeśli go nie przełączy? W tej sytuacji Jirri był tak wpieniony, że gotów był sam polecieć na planetę No. 79, żeby tylko to powiedzieć... i przy okazji zabić tego, kto utrudnia mu komunikację z władcą.
avatar

Jirri
Time Patrol

Liczba postów : 486

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Laptor on Pią Mar 16, 2018 1:23 pm

MG


W momencie w którym Jirri mówił słowo "połącz", changeling mógł usłyszeć głos samego Freezera.
- Odsuń się idioto.
Szum zaczął rosnąć, zapewne przez znaczącą odległość jaką dzieliło centralę od Jirriego, gdzieniegdzie zrywało połączenie, ale dało się normalnie rozmawiać.
- Mów. - Powiedział krótko władca, którego głos można było rozpoznać z łatwością. Bóg jeden może wiedzieć, co stanie się z żołnierzem po skończeniu rozmowy, a może nic się nie stanie, gdy Freezer usłyszy jakieś dobre wiadomości?
- Byle szybko. I obyś miał dobre wieści. - Dodał dość szybko, a w jego głosie dało słyszeć się nutkę niecierpliwości. Tak, Freezer musiał być bardzo ciekawy tego co dzieje się na Ziemi, i tego co odkrył changeling, którego dość słabo znał, na dobrą sprawę.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1483

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Jirri on Pią Mar 16, 2018 4:56 pm

Jirri nie musiał się wcale specjalnie kłócić z żołnierzem. Właściwie nie musiał nawet dokończyć swojego wywodu. Sprawa rozwiązała się sama. Frieza-sama sam się odezwał. Najwyraźniej był akurat w pobliżu. To bardzo dobrze. Znaczy niekoniecznie dobrze dla tego żołnierza, ale to już inna sprawa. Frieza-sama sprawiał wrażenie zniecierpliwionego. Chciał informacji. I to nie byle jakich. Dobrych wiadomości. Cóż, Jirri poniekąd kilka miał, choć nie wiedział, czy faktycznie powinien się nimi dzielić. Nie zmienia to jednak faktu, że ich nie zatai. Może i się zmienił, ale nie aż tak. Natychmiast zaczął mówić, a jego twarz rozluźniła się, gdy złość spowodowana przez żołnierza nieco opadła.
- Witaj, Frieza-sama. - na początek trzeba się przywitać. - Przede wszystkim Supa Saiya-jin nie żyje, więc... nie stanowi już zagrożenia. - starał się, jak mógł, by zamaskować zawahanie w głosie. - Zlokalizowałem pierwszą z siedmiu Smoczych Kul. - tego nie powinien mówić. Przecież i tak ma ich użyć do wskrzeszenia przyjaciela... którego z kolei miał przecież zabić... Cholera, co on ma zrobić?
- Na Ziemi pojawiła się także rasa kosmitów - Sakana-jin. Obecnie wszyscy nie żyją, starali się pobrać ode mnie energię, nie jestem pewien w jakim celu. Już mi nie zagrażają, bo udało mi się osiągnąć ostateczną, Czwartą Formę - dlaczego to powiedział? W sumie, tak jakby liczył na pochwałę, chociaż, jak o tym pomyślał, było to trochę głupie i dziecinne. - Czy na No.79 też byli tacy najeźdźcy?
avatar

Jirri
Time Patrol

Liczba postów : 486

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Laptor on Sob Mar 17, 2018 7:45 am

MG

Nastąpia głucha cisza w komunikatorze, a obraz kamery całkowicie zniknął, a wyglądało to w taki sposób, jakby coś uderzyło w kamerę i ją uszkodziło (od strony No). Po 10-15 długich sekundach, Freezer znowu odezwał się przez komunikator, lecz jego głos całkowicie się zmienił.
- Pozostań... - słowa wydawały prawie syczący dźwięk, jakby mówione zostały przez zęby - na miejscu. Wyruszam na Ziemię. - w tym momencie Jirri mógł usłyszeć jeszcze dość niski głos jak na mężczyznę, jakby był innej orientacji - Ale Lordzie Freezer! To nieodpo... - głos urwał się bardzo nagle.
Nastąpiła długa cisza w komunikatorze, ponieważ połączenie zostało zerwane.
Wtem, Jirriego coś złapało za tors, przebijając się przez szybę jego pojazdu, wyrwało z siedzenia i rzuciło 3 metry dalej, niż siedział.
Spoiler:
- Jirri, changeling, obiekt znany. Moc bojowa nieistotna. Zagrożenie średnie. Likwidacja.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1483

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Jirri on Sob Mar 17, 2018 11:41 am

Nagle stało się coś dziwnego. Obraz, który wcześniej i tak był tak zakłócony, że nie można było zobaczyć nic, oprócz niewyraźnych konturów rozmówcy, teraz kompletnie zniknął. Zupełnie, jakby kamera z drugiej strony została uszkodzona. Tylko jak? Zaraz usłyszał, jak Frieza-sama odezwał się po raz kolejny. Tym razem jednak brzmiał trochę inaczej. Nie mówił już normalnie. Brzmiało to tak, jakby cedził słowa przez zęby. Dlaczego? Coś go wyprowadziło z równowagi? Co to mogło być? Wzmianka o Sakana-jinach? A może to tylko kwestia zakłóceń? Nakazał czarnemu jaszczurowi pozostać na miejscu i powiedział, że sam... zaraz wyrusza na Ziemię. Jak to? Dlaczego? Co spowodowało, że zdecydował się przylecieć? Jirri nic z tego nie rozumiał. Usłyszał, jak jakiś żołnierz mówił coś w tle. Co mógł mieć na myśli? "Nieodpowiedzialne"? Cóż, jeśli odważył się tak odezwać, to najpewniej już go zeskrobują z podłogi. Jirri już miał zapytać, co się stało, ale połączenie się zerwało. Siedział jeszcze przez chwilę w kapsule. Nie myślał nawet za bardzo. Zwyczajnie go to wszystko zszokowało. Chwilę mu zajęło dojście do siebie. Gdy już miał wychodzić...

Szybę kapsuły przebiła czyjaś ręka i złapała jaszczura za fraki. Zanim zdążył się zorientować w sytuacji, już wyleciał z siedzenia i wylądował parę metrów dalej. Co jest? Natychmiast poderwał się na nogi i ustawił się w pozycji obronnej. Stał przed nim...
- HONOBERUTO?! Co ty kurwa robisz?!
Jak to? O co chodzi, czemu wyrzucił go z kapsuły? I jak to możliwe, że w tej formie miał na to dość siły? Pierwsza forma nie powinna być dość mocna, by choćby ruszyć go z miejsca. A może to kwestia zaskoczenia? Albo czegoś innego... Honoberuto odezwał się. Co on gada? Dlaczego tak drętwo mówi? Obiekt znany? Moc bojowa nieistotna, cokolwiek to znaczy? Li... LIKWIDACJA?!
- COOO?! Miarka się przebrała! Zdechniesz z mojej ręki!
Jirri natychmiast wyciągnął miecz i gotów był już do ataku, gdy zdał sobie sprawę z czegoś dziwnego... Energia... Nie wyczuwał jej. Dlaczego? Ta myśl przebiegła przez jego umysł jak błyskawica. Chwila zawahania... Ustawił się w pozycji obronnej z mieczem przed sobą. O co chodzi? Nie była to kwestia tego, że Honoberuto był zbyt słaby, by go wyczuć, to z resztą z takiej odległości byłoby raczej niemożliwe, nawet ze zwykłym Ziemianinem. On jakby kompletnie NIE MIAŁ energii. Zasiało to ziarno niepewności w sercu czarnego jaszczura. Na jego czole pojawiła się kropla potu. Nie zamierzał już uderzyć jako pierwszy. Zamierzał czekać na atak przeciwnika. Jeśli nie czuje jego energii, nie może ocenić jego mocy... A skoro Honoberuto uzyskał właściwość, której nie posiadają inni przedstawiciele ich rasy, a więc niewyczuwalną energię... To kto wie, co jeszcze mogło się zmienić? Zamierzał zaczekać na atak przeciwnika. W razie wystrzału energii zamierzał wykonać unik w bok, lub (jeśli będzie to łatwiejsze) w górę. W razie przejścia do walki wręcz, zamierzał zablokować atak swoim mieczem i przejść do szybkiej kontry, jaką miało być cięcie w rękę atakującą, celem jej odcięcia. Co jednak, jeśli okaże się, że Honoberuto może się obronić przed takim ciosem? Wtedy rozpoczyna wymianę ataków, przede wszystkim jednak skupia się na obronie własnej z użyciem klingi. W razie ataku energetycznego, gotów jest do uniku w każdej chwili. Jeśli jednak okazałoby się, że jakimś cudem są na podobnym poziomie, lub (abstrakcja) Honoberuto jest silniejszy i wymiana ataków będzie się przedłużać, lub przeciwnik czarnego jaszczura będzie zdobywać przewagę, Jirri używa Iki Wo Hakifuki Tobasu (kontrola ki oraz +50 ki), aby odrzucić przeciwnika do tyłu i złapać oddech. To samo robi, jeśli uda mu się w jakiś sposób odciąć kończynę przeciwnika. Blokuje ostrzem ciosy rękami, lub ewentualną bronią (kto wie, co Honoberuto może kryć pod pelerynką), a nogami i ogonem ewentualne ciosy, które kropkowany przeprowadzi... nogami i ogonem. Musi wybadać jego siłę. W przeciwnym razie opuści gardę, a to może się źle skończyć.
avatar

Jirri
Time Patrol

Liczba postów : 486

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Laptor on Sro Mar 21, 2018 4:00 pm

MG


Honoberuto nie odezwał się po raz drugi. Wyglądał jednak na bardzo zdenerwowanego, jednak androidy nie odczuwają żadnych emocji, jednakże skąd Jirri miałby o tym wiedzieć? Honoberuto był androidem, ale czy tylko?
Ruszył w kierunku czarnego jaszczura, ubranego w pomarańczowe gi, co w nocy wyglądało by dość śmiesznie, lewitujące ubranie... Wykonał prosty cios lewą nogą w kierunku Jirriego, jednak zablokowana została mieczem. Nim Honoberuto zdążył się zorientować, jego ręka wylądowała na ziemi. Oddzielona od całej reszty. Natychmiast złapał się za odciętą kończynę, a właściwie za dużą ranę spowodowaną odcięciem. Ręka zaczęła się jeszcze ruszać na ziemi, duża ilość krwi spływała między próbującymi zatamować krwawienie palcami zdrowej ręki Honoberuto, ale również sporo krwi wypłynęło z odciętej części.
- Jirri, Ty idioto! Ja żartowałem! Nowa forma, tak bardzo chciałem ją wypróbować! - upadł na kolana, jakby z bólu i zaczął drzeć ryja z całych sił zaciskając ranę.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1483

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Jirri on Czw Mar 22, 2018 4:26 pm

Jaszczura ogarnęło uczucie głębokiego zdumienia. Kompletnie nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Honoberuto go zaatakował. Groził mu likwidacją. Na dodatek jego energia była niewyczuwalna, jakby wcale jej nie miał. Zaszarżował na niego, by uderzyć kopniakiem... i stracił rękę. Cóż, to była bardzo głupia sytuacja. Wygląda na to, że Jirri przecenił swojego przeciwnika... No ale lepiej przecenić, niż nie docenić. Mało tego. Zaraz okazało się, że... to był... tylko żart...
Jirri wybałuszył oczy, gdy zobaczył, jak ręka Honoberuto upadła na ziemię. Nie spodziewał się, że będzie to tak proste, ale zaraz wytrzeszczył oczy jeszcze bardziej, gdy kropkowany jaszczur zaczął się wydzierać. Co on pierdoli?
- CO TY PIERDOLISZ?! Co to znaczy, że żartowałeś?! Ty debilu... Dobra, przyznaję, pomysł na żart niezły, ale do cholery, czego się spodziewałeś?! Widziałeś, że wyciągam miecz i słyszałeś, co mówię! Myślisz w ogóle?!
Otarł miecz o podłoże, ale nie chował go do pochwy. Nadal nie ufał ciapatemu, miał po temu powody... Choćby to, co stało się rok temu w tamtej kopule. Westchnął, patrząc na kropkowanego.
- Co za nowa forma? I czemu nie czuję twojej energii?
avatar

Jirri
Time Patrol

Liczba postów : 486

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Laptor on Pią Mar 23, 2018 8:43 pm

MG


- Ty głupi debilu! UCIĄŁEŚ MI RĘKĘ!
- Wydzierał się kropkowany jak mućka changeling o imieniu Honoberuto.
- Twoja forma! Twoja! Wyglądasz inaczej! - Wykrzyczał zapytany. Z bólem na twarzy, jego oczodoły wystrzeliły czerwoną wiązkę energii w kierunku rany, co skutkowało zatamowaniem krwawienia. Chwycił uciętą rękę i rzucił w kierunku Jirriego.
- I PO CO TO ZROBIŁEŚ!? Zapytał wściekły na swojego "brata".
Wstał z kolan, już nie trzymał się za ranę. Jego wolna, i jedyna ręka nadal ociekała krwią, którą próbował zatamować. "Czuł" nadal ból, a przynajmniej można było takie uczucie odczytać z mimiki jego twarzy. Był zły, bo stracił rękę. Potrzebną rękę, potrzebną każdemu wojownikowi. Jego jedyną szansą była komora regenerująca, o ile weźmie ze sobą rzuconą w kierunku Jirriego dłoń.
- Mam problemy z energią odkąd ta rasa ją ode mnie pobrała, nie wiem co się ze mną dzieję. - Powiedział.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1483

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Jirri on Pon Mar 26, 2018 4:33 pm

Honoberuto nadal się nad sobą użalał, krzyczał z bólu i wściekłości i wyzywał czarnego jaszczura od debili. Jak mi przykro. Jirri patrzył na niego i kręcił głową, zdegustowany. Kiedy ten ciapaty się tak stoczył? Zawsze był gnojkiem, ale nigdy nie był aż tak żałosny. Changeling wykrzywił usta. Patrzył, jak kropkowany jaszczur wystrzeliwuje z oczu promienie energii, które zasklepiły ranę. W sumie niezła opcja, nie trzeba było marnować ani centymetra bandaża. Rzuconą rękę czarny jaszczur zwyczajnie odbił. Faktem jednak jest to, że Jirri nie do końca rozumiał postępowanie Honoberuto. Równie dobrze mógł się transformować, a regeneracja powinna spowodować, że ręka zwyczajnie by odrosła. Ale nadal czuł, że coś jest tu nie tak. Brak obecności energii. Czy dlatego właśnie nie może się transformować? Nie... To nie to. Skoro może wystrzelić energię z oczu, to znaczy, że ma do niej dostęp. Jakie ma więc problemy? Twierdził, że jakaś rasa pobrała od niego energię. Sakana-jin? Ale jakie ma niby problemy? To się zwyczajnie kupy nie trzyma, o co mu właściwie chodzi?
- Coś kręcisz. Kto pobrał energię? Chodzi o Sakana-jin? Kiedy ich niby spotkałeś? I co pieprzysz o problemach z energią, skoro strzelasz nią z oczu bez trudu? Co ty gościu tutaj mącisz? I czego ode mnie chcesz? Przyszedłeś prosić o pomoc lepszych od siebie, bo sam nie dajesz sobie rady w brutalnym świecie? Tylko się nie popłacz, bo drugi raz wyceluję w głowę.
Nie miał ochoty mu pomagać, jeśli o to chodziło, ale wysłucha go. Nie jest mu nic winien, ale może dowie się czegoś ciekawego.
avatar

Jirri
Time Patrol

Liczba postów : 486

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Laptor on Wto Mar 27, 2018 10:16 pm

MG


Honoberuto w jednej chwili z dużego grymasu bólu, zmienił swoją twarz na bardzo poważną. Jego "odcięta" ręka, teraz szybko przyleciała w jego "ranę". Jirri mógł dokładnie zauważyć dwa silniczki z boku ręki, które doprowadziły dłoń do otworu, w tym samym czasie z pod ziemi wystrzeliło żółta obręcz energii, tuż pod nogami Jirriego, które natychmiast się zwęziło na kostkach. Honoberuto celował już w dwóch wyciągniętych palców w kierunku jaszczura, a na końcu tych palców znajdowała się mała, żółta kulka energii.
- Hahahaha, Ty głupi jaszczurze! - Zaśmiał się dość sztywnym, jakby zaprogramowanym głosem, robiąc nagłą przerwę między każdym słowem, a jego śmiech był wolny, przeciągający się "HA!....HA!..." zdało się słyszeć w okolicy.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1483

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Jirri on Pią Mar 30, 2018 11:08 am

No proszę. Oczywiście, jak się okazało, Jirri od początku miał stuprocentową rację. Nie zdawał sobie co prawda od samego początku sprawy z tego, że Honoberuto jest androidem, ale wiedział, że nie może mu ufać. Miał słuszność, nie chowając miecza do pochwy. Dzięki temu nadal ściskał go w dłoni. Był więc gotów do obrony. Nie spodziewał się niestety, że android użyje techniki unieruchamiającej. Najpewniej wykorzystał odciętą rękę i to z niej wystrzelił energię. Ale czy faktycznie była odcięta i ją sobie naprawił? Czy może zwyczajnie ją sobie odczepił, by potem wziąć czarnego jaszczura z zaskoczenia. Cóż, nie ma co, jest całkiem niezły. Pytanie, czy to nadal Honoberuto, czy tylko maszyna zbudowana na jego podobieństwo? Niby zachowywał się wcześniej jak on, ale teraz jego drętwy głos wskazywał na to, że zwyczajnie udawał. Kto zbudował tego androida? Ktoś z Ziemi? Bardzo możliwe. Skoro wiedzieli, kim jest Jirri, to musiał być szpiegowany... A może to kwestia tego, że zaatakował kiedyś tamtą bazę, gdy Haricotto-san przegrywał? Może stał się wtedy kimś w rodzaju wroga publicznego numer jeden? Cóż... Nie dał się ponieść emocjom. Spodziewał się ataku. Patrzył, jak ręka, która wcześniej leżała odcięta, teraz znów jest na miejscu, a dwa wycelowane w niego palce przygotowywały się do wystrzału energii. Czemu jej nie czuł? Proste. To robot, nie ma energii życiowej, tylko sztuczną energię z jakiegoś generatora. Teraz to ma sens. Póki co, Jirri jeszcze stał. Wpatrywał się w dwa palce z uporczywością maniaka. Plan miał już gotowy, ale żeby podziałał, musiał dobrze wyczuć moment. Gdy energia wystrzeli, Jirri wykonuje taktyczny unik w postaci padu na ziemię (innego nie może, nie może ruszyć nogami). Nie całkowicie. Podpiera się ręką. Stara się, by wyglądało to tak, jakby tylko się podparł, ale w rzeczywistości wykonuje podobny manewr do androida. Wpuszcza w piasek jedno Kiko (kontrola energii i +50) i kieruje je pod nim (dzięki kontroli ki) prosto pod nogę przeciwnika, by tam pocisk wybuchł. Dzięki szybkości i nagłości manewru, może mu się udać nabrać przeciwnika, ale nie liczył na to w stu procentach. Nieważne, czy przeciwnik uniknie, czy nie, Jirri wykonuje kolejną technikę. Ręką, w której trzyma miecz, wykonuje Kiai (kontrola ki i +50) i strzela w przeciwnika, skupionego na tym, że został trafiony przez Kiko (lub na unikaniu Kiko), razem z techniką wypuszczając miecz, dla przebicia i większych zniszczeń ciała robota. Na koniec wykonuje Iki Wo Hakifuki Tobasu (kontrola ki i +50), aby odrzucić przeciwnika i jednocześnie wystrzelić miecz z drugiej strony jego ciała, by spowodować jeszcze większe zniszczenia (chyba że Kiai z mieczem nie trafi). Jeśli mu się to udało i zdekoncentrował przeciwnika, to pierścień wokół jego nóg powinien zniknąć, lub się poluźnić. Wówczas ucieka szybko w powietrze, by nie dać się nabrać po raz kolejny. Cały czas się rozgląda, by przeciwnik nie wziął go z zaskoczenia, bo najpewniej poprzednie ataki wzniecą trochę kurzu i utrudnią widoczność. Oby plan się powiódł, bo będzie nieciekawie.
avatar

Jirri
Time Patrol

Liczba postów : 486

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Laptor on Nie Kwi 01, 2018 9:57 pm

MG


Changeling wykonał unik przed pojedynczym, jak się okazało mniejszym okręgiem energii, jednakże palce Honoberuto nie przestawały wyprowadzać żółtej energii, dlatego też w momencie, gdy Jirri tylko się podpiera, jego prawa ręka dostaje uderzenie obręczą energii, która popycha ów dłoń w kierunku gruntu w który się wbija, następnie, unieruchomiony prawie Jirri wykonuje kiai, przed tym jak kolejny okrąg został wystrzelony w ostatnią wolną kończynę (Dla jasności, to ta sama technika, której Majin Vegeta użył na Goku). Kiai odepchnęła Honoberuto, lecz nie przewróciła, a zaraz po tym w jego ramię, w okolicach kości obojczykowej, i wtedy android złapał się za pierś, jakby coś nie grało. Być może uszkodzone zostało coś, co nie powinno przez miecz, mniej prawdopodobne, że coś się stało dzięki technice kiai. Technika gwizdania (Whirlwind Blow), niestety nie odniosła większego skutku, a miecz wystrzelony chybił.

p.s używajcie angielskich nazw technik.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1483

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Jirri on Wto Kwi 03, 2018 8:44 pm

Udało się uniknąć pierwszego pierścienia, niestety dalej było już nieco gorzej. Nie udało mu się wystrzelić Kiko, bo jego ręka została zaraz skrępowana. Druga również została unieruchomiona. Kiai uderzyło w ramię robota, ale miecz się w niego nie wbił. Drasnął go w ramię i poleciał dalej. Tutaj android złapał się za pierś, co trochę zdziwiło jaszczura. Co się właściwie stało? Czyżby nie był w pełni sprawny? Może jakaś jego część w klatce piersiowej jest uszkodzona? Technika gwizdania nie odniosła również większego skutku. Cóż, szkoda. Jirri nie wiedział, czy zwyczajnie nie trafiła, czy też trafiła i nie spowodowała żadnych uszkodzeń robota, czy też trafiła, zadała obrażenia, ale nie wytrąciła go z koncentracji, przez co pierścienie nie zniknęły. Ostatecznie changeling był w czarnej dupie. Co mógł teraz zrobić? Cóż, musiał przede wszystkim jakoś się wyrwać z uścisku tych pierścieni. Jak to właściwie zrobić? Cóż... Tutaj mogłaby się przydać technika bariery. Może jeśli uwolni ze swojego ciała barierę z energii i zacznie ją powiększać, to rozepchnie nią ucisk na swoich kończynach. Jak pomyślał, tak zaraz spróbował zrobić. Jeśli mu się to uda, natychmiast wzbija się w powietrze. Anuluje natychmiast barierę i przygotowuje się do unikania ataków. Musiał jakoś zapanować nad sytuacją.
avatar

Jirri
Time Patrol

Liczba postów : 486

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Laptor on Sob Kwi 07, 2018 5:19 pm

MG


Jirri skupił się przez chwilę i po krótkiej analizie swojej sytuacji (swoją drogą changeling miał 1 rękę wolną...), postanowił stworzyć barierę energii. Honoberuto był, można powiedzieć gotowy, do dalszej walki, czekał na to co zrobi jego niedoszły przyjaciel. Bariera otoczyła ciało Jirriego, ale niestety nie działało to tak, że bariera rozepchnęła żółtą energię androida, dlaczego? Ponieważ bariera nie rośnie, ona zwyczajnie pojawia się dookoła postaci. Jirri nadal był uwięziony z jedną wolną kończyną.
Honoberuto zaczyna iść w kierunku jaszczurki w lewej ręce przygotowując fioletową kulę wielkości dwóch pięści.
- Jirri, wojownik o średnim zagrożeniu. Spotkany dwa razy, za pierwszym razem ocalił saiyanina, za drugim widziano go z nieznaną, nieprzyjacielską rasą. Rozkazy? niezmienione. Likwidacja. - rzekł swoim pustym, robocik głosem, co chwile trwało. Sam głos już mógł dawać myśl, że jest ta słaba wersja androida, ponieważ te zazwyczaj są idealną kopią ludzi.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1483

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 7 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach