Pustynia

Strona 8 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Pustynia

Pisanie by Admin on Sob Lip 09, 2016 4:14 pm

First topic message reminder :

Ogromna część planety, jaka pokryta jest tylko i wyłącznie piaskiem. Noce bywają tutaj bardzo chłodne, zaś dnie mogą okazać się zabójcze. Słońce pali niemiłosiernie, dodatkowo nagrzewając piasek, który parzy podczas bezpośredniego kontaktu ze skórą.
Mimo tych ekstremalnych warunków, te tereny zamieszkałe są przez zwierzęta. Jedne mniej, drugie bardziej groźne...
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 335

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Pustynia

Pisanie by Jirri on Sro Kwi 11, 2018 10:09 pm

Jirri najwyraźniej nie wiedział do końca, jak działa bariera. Cóż, trochę szkoda. Nawet fakt, że kontroluje w pełni swoją energię (ekhem, EKHEM) nie pozwolił mu na wykorzystanie tej techniki w ten sposób. Ponadto jego druga ręka była wolna. Nie zwrócił na to na początku uwagi. Honoberuto po raz kolejny zaczął gadać w ten dziwaczny, sztywny sposób. Zaczął iść w stronę czarnego jaszczura. Nie była to bezpieczna sytuacja. Ani trochę. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Póki co, changelinga otaczała bariera energii, która powinna go ochronić przed słabszymi pociskami ki. O tyle dobrze. Trzeba jednak coś zrobić z kajdanami. Jirri szybko odwrócił się, nadal jednak obserwował swojego przeciwnika. Póki co udawał tylko, że chce się uwolnić z więzów. W rzeczywistości czekał tylko, aż ten podejdzie. Sam zaś w tym czasie ładował Kamehameha. Robił to tak, by kula energii była niezauważalna, co przy kontroli ki nie powinno być problemem. Gdy android podejdzie dość blisko, dezaktywuje barierę i strzela jedną ręką falą energii w przeciwnika (kontrola ki i +50 ki). Oby chociaż to poskutkowało.

OOC:
Lapek, proszę Cię bardzo, pisz jakoś czytelnie i jasno. Z twojego poprzedniego posta wynikało, że w obydwie ręce strzelił tymi pierścieniami. Ja tym sposobem praktycznie nie mam szans nic zrobić, bo z informacji jestem wprowadzony w błąd i tracę energię na jakieś bariery.
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 467

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Laptor on Czw Kwi 12, 2018 11:27 pm

MG


"unieruchomiony prawie Jirri wykonuje kiai, przed tym jak kolejny okrąg został wystrzelony w ostatnią wolną kończynę" - myślę, że ten tekst jest bardzo jasny i przejrzysty, i każdy wyczytałby z niego o co chodziło. Nie napisałem nigdy, że ów okrąg cię unieruchomił, napisałem, że Jirri wykonuje kiai przed wystrzałem, potem nie napisałem, że cię trafią i unieruchamia. Dodałeś to sobie, a masz do mnie pretensje?
___
Honoberuto szedł pomału w kierunku swojego przeciwnika, zdając się w ogóle nie przejmować otaczającą changelinga barierą. Patrzył prostu w czerwone kropeczki na bialutkich białkach Jirriego, lecz w końcu, 6 metrów przed nim, android zatrzymał się, a jego ręka powędrowała w kierunku czarnego wojownika, jednakże Jirri dysponował planem, szybkością i ogromnym sprytem. Zanim ręka Honosia zdążyła w pełni się wyprostować, aby wyrzucić gromadzoną energię, fala niebieskiej energii przeszyła jego ciało. Honoberuto z wygaszoną energią, z kamienną, w ogóle nie poruszoną miną na twarzy, padł najpierw na kolana, po czym osunął się na lewy bok ciała, a jego oczy nie tyle co się zamknęły, a zgasły, jakby były elektronicznymi diodami. Czy to oznaczało koniec tej nieprzyjemnej sytuacji na Pustyni?

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1459

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Jirri on Pią Kwi 13, 2018 7:37 am

Plan jaszczura najwyraźniej się powiódł. Kamehameha wystrzelona z ręki changelinga przestrzeliła Honoberuto na wylot. Jirri nie spodziewał się aż takich obrażeń u przeciwnika. Android padł na kolana, a następnie na glebę. Tutaj Jirri zauważył u siebie spory progres. Pomimo wykorzystania kilku technik pod rząd, prawie nie czuł zmęczenia. Najwyraźniej teraz ilość jego energii przekraczała normy. Jirri patrzył na leżące ciało robota. Czy wreszcie padł? Jaszczur wolał nie ryzykować. Musiał się upewnić, zanim zajmie się czymkolwiek innym. Póki co, wyglądał na wyłączonego, więc przejście w tryb bojowy pewnie mu chwilę zajmie. Chyba że zwyczajnie udaje. Niezależnie od tego, trzeba się pozbyć tych pierścieni (jeden z nóg, jeden z ręki), a także odzyskać miecz. Jirri sięga więc wolną ręką najpierw do jednego, potem do drugiego pierścienia, aby je rozerwać, a przynajmniej spróbować to zrobić. Jeśli to nie zadziała, tworzy Kiko i próbuje je zniszczyć tym sposobem. Stara się to zrobić, manipulując mocą w taki sposób, by nie rozwalić sobie ręki i nóg. Jeśli mocno się skupi, powinno mu się chyba udać. Próbuje to zrobić bez eksplozji, jednym Kiko, którym późniek strzela w Honoberuto. Jeśli jest to niemożliwe, będzie musiał użyć trzech. Niezależnie od tego, Kiko, którym strzela jest wzmocnione (kontrola ki i +50, klasycznie). Zaraz rusza za pociskiem i kopie z rozpędu w głowę androida, konkretniej bardziej w kark, z nadzieją, że jest dość mocny, by przebić go na wylot. Jeśli tak faktycznie jest, to głowa powinna odlecieć od reszty ciała. Potem leci w stronę, w którą wystrzelił miecz i bierze go sobie z powrotem. Przez cały czas bacznie obserwuje przeciwnika, zarówno wtedy, gdy się uwalnia, jak i wtedy, gdy leci po miecz. Po odzyskaniu broni, trzyma ją w pogotowiu, jeśli okaże się, że Honoberuto uniknął jego ataku, lub zachował łeb, a jeśli główka mu odpadła, Jirri chowa miecz do pochwy. Swoją drogą, jak Honoberuto stał się androidem? Sam zdecydował przerobić się na cyborga, czy to tylko kopia na nim wzorowana? No i co się z nim właściwie stało?
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 467

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Laptor on Wto Kwi 17, 2018 8:29 pm

MG


Rozerwanie pierścieni przy pomocy jednej wolnej ręki, i oczywiście pomagając sobie drugą, było dość łatwe, o ile pierścienie stanowiły sporą przeszkodę dla pojedynczej kończyny, unieruchomionej bez możliwości "rozpędu" o tyle dla dwóch nie stanowiły one wyzwania. Już po krótkiej chwili czarna osobistość cieszyła się na nowo pełnią wolności.
Przezorny kosmita wystrzeliwuje trzy pociski w ciało Honoberuto, które wybucha dość mocno, a powstały dym jest koloru niebieskiego. Głowa Honoberuto potoczyła się pod nogi Jirriego, które to za chwile zmiażdżyły zimny metal, z równie zimną krwią. Już po chwili, z mieczem w pochwie, jest gotowy do dalszej drogi. Gdy już ma ruszać, w jego ręce wpada czarny przedmiot z metalowymi, złotymi ząbkami na końcu. Cóż to może być? Przedmiot jest kwadratowy, płaski (szerokość 3mm), czarny, o wymiarach 6cmx6cm. Jakim cudem, wpadł wprost w ręce changelinga?

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1459

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Jirri on Wto Kwi 17, 2018 9:20 pm

Okazało się, że rozerwanie pierścieni czystą siłą ramion nie stanowiło problemu. Najwyraźniej energia, prawdopodobnie już zniszczonego, androida zwyczajnie osłabła, więc uporanie się z tym nie było problemem. Inna sprawa, że sam wynik walki zaskoczył jaszczura. Spodziewał się czegoś trudniejszego, niż to, co miało miejsce. W zasadzie żaden atak nie uszkodził changelinga, w najmniejszym nawet stopniu. Najwyraźniej android nie był tak mocny, jak się wydawał, choć i tak z pewnością silniejszy niż sam Honoberuto, zwłaszcza w pierwszej formie. Niemniej jednak, fakt, że został przysłany w celu likwidacji czarnego jaszczura, sugerowałby, że był na to dość mocny. Oznaczałoby to, że informacje, które robot posiadał były już nieaktualne, nic dziwnego, w końcu ostatnie pochodzą sprzed ostatecznej transformacji jaszczura. Czyli android-Honoberuto był silniejszy niż Jirri w Formie Trzeciej, ale teraz już za słaby. Gorzej, że twórcy robota mają już nowe informacje. Następnym razem przyślą kogoś mocniejszego. Głowa androida została zmiażdżona, a miecz spoczął w pochwie na plecach wojownika, gdy nagle w ręce changelinga wpadł czarny przedmiot. W pierwszej chwili wypuścił go na piasek, zaskoczony. Przyjrzał się mu. Mały, czarny, ząbkowany. Wyglądał na mechaniczny. Mógł pochodzić z ciała robota, ale mógł być to też nadajnik służący do śledzenia. Tak czy siak, lepiej nie ryzykować i raczej zostawić go na miejscu. Z kolei Jirri nie może tu zostać. Frieza-sama leci właśnie tutaj, ale z pewnością wyczuje jego przybycie, więc wtedy szybko tu wróci. Tymczasem koniecznie musi się jeszcze wzmocnić, na wypadek, gdyby miało tu przyjść więcej sztucznych sukinsynów. Do tego jeszcze kwestia tego, jak go znaleźli. Jeśli potrafią wyczuwać energię, to trochę lipa... Chociaż z drugiej strony... Czemu by nie spróbować ukryć swoją moc? Poderwał się do lotu. Odleciał w inną część pustyni, między pustynne skały, by tam się ukryć. Tam powinien móc w spokoju potrenować.
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 467

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Laptor on Pią Kwi 20, 2018 10:33 am

MG


Zostawiony, zaawansowany dysk, z informacjami, które posiada armia RR, oraz wskazówkami co do tego, w jaki sposób można zniszczyć androidy, a także plany ich baz i następnych posunięć, został upuszczony przez Jirriego, nie chcąc ryzykować, że może to być nadajnik, służący do śledzenia jego osoby. Dysk upadł w piasek, i czekał aż następna burza piaskowa przykryje go na dobre. Powoli zbierał się wiatr, sugerujący Jirriemu, że dalsze jego poczynania mogłyby być lekko utrudnione, i chociaż sama zamieć piaskowa nie powinna mu nic zrobić, to gardło, oczy, nozdrza pełne piasku na pewno nie należą do najmilszych, aczkolwiek tym aspektem będzie przejmował się już kto inny...

Koniec Przygody, zgodnie z założeniem "Zostawia dysk, kończymy".

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1459

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Jirri on Sob Kwi 28, 2018 11:02 am

Jirri nie miał pojęcia, że dysk ów był tak ważny. Swoją drogą, dziwna sprawa, że w jednym androidzie znajdowało się tyle superważnych informacji. W zasadzie zdobycie tego dysku oznaczało natychmiastowe zwycięstwo Ruchu Oporu. Problemy jednak były dwa. Po pierwsze, Jirri i tak nie miał osobistego powodu, by go wziąć. Po drugie, nie wiedział nic o Ruchu Oporu. Po trzecie, Armia Czerwonej Wstęgi też mu nic nie mówi. Nigdy nawet nie słyszał tej nazwy. Innymi słowy, nawet, gdyby podniósł dysk, póki co nic by z nim nie zrobił. Teraz nie była to już jego sprawa. Problemem był za to fakt, że zaczynała się burza piaskowa. Nie uśmiechało mu się stać na burzy i łykać piach. Co prawda nic by mu się nie stało, nie musiał nawet oddychać, więc piasek nawet nie dostałby mu się do gardła, a i mógłby stworzyć wokół siebie aurę, która by go przed nim chroniła, ale właściwie po co? Na pustyni jest mnóstwo skał i mnóstwo jaskiń. Mógł się w którejś ukryć i spokojnie potrenować. Nie musiał zresztą długo szukać jakiegoś schronienia. Znalazł szybko jakąś "przytulną" grotę i usiadł na ziemi. Zaczął medytować. Już wyznaczył sobie odpowiedni cel, konkretniej opanowanie umiejętności ukrywania swojej własnej energii. W walce często korzystał z różnych sztuczek, a coś takiego może mu się szczególnie przydać, przeciwko komuś, kto, tak jak on, potrafi wyczuwać ki. Skupił się więc na swojej własnej energii. Starał się ogarnąć umysłem jej ogrom. Nie było to proste. Teraz, gdy myślał tylko o swojej mocy, okazało się, że jest potężniejszy, niż mógłby sobie wyobrazić. Pomimo pełnej kontroli nad mocą, ogarnięcie jej w całości okazało się naprawdę trudne. Im bardziej się skupiał, tym więcej odkrywał w sobie niepohamowanej potęgi. Zacisnął powieki. Musiał w jakiś sposób ogarnąć to swoim umysłem. Starał się zmniejszyć tę moc. Starał się ze wszystkich sił, by tylko sprawić zmniejszenie się jego energii. Nadal jednak nie dawało to pożądanych rezultatów. Co właściwie powinien zrobić? Ściskać energię i dusić ją w sobie? Nie... To bez sensu. Nie spowoduje to wcale zmniejszenia jej poziomu. Spowoduje zagęszczenie mocy, przez co będzie bardziej skoncentrowana, a więc może nawet łatwiejsza do wykrycia. Oczywiste jest też, że nie mógł zwyczajnie sprawić, by energia zniknęła. Byłoby to niedorzeczne. Co więc mógł zrobić... Może...
Wpadł na pomysł. Nie wiedział, czy to zadziała, ale lepsze to, niż nic. Mógł teoretycznie wyciszyć swoją energię, poprzez odcinanie jej części od samego siebie. Oczywiście metaforyczne odcinanie. Musiał ograniczyć jej wpływ na swoje własne ciało. Dzięki temu straci ona siłę przebicia i stanie się niewyczuwalna, ale jego ciało straci na sile. Cóż, to nie mogło mu przeszkodzić. W czasie walki i tak będzie obniżał moc tylko na moment, by ukryć się przed przeciwnikiem i przygotować się do niespodziewanego ataku. Zaczął więc natychmiast. Zaczął odprowadzać energię ze swoich mięśni. Starał się odciąć jej wypływ na świat zewnętrzny, tłamsząc ją w sobie. Czuł, że jego ogromna moc go opuszcza. Jednocześnie jednak od razu zauważył, że jego metoda działa. Jego energia powoli przestawała być wykrywalna. Powoli stawał się równie niewyczuwalny, co przeciętny, pojedynczy mieszkaniec Ziemi. Jego moc spadała. Siła malała w zastraszającym tempie. Szybko stał się słabszy nawet od szeregowców armii Organizacji Handlowej, aż wreszcie zrównał się mocą ze zwykłym Ziemianinem. Otworzył oczy, usatysfakcjonowany. Teraz nie musiał się obawiać. Mógł trenować w spokoju.

OOC:
Trening zmniejszania/zwiększania ki.
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 467

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Jirri on Pon Kwi 30, 2018 10:46 pm

Jirri mógł teraz trenować bez strachu, że ktoś go znajdzie. Obecnie jego energia była tak zredukowana, że nikt nie ogarnąłby, że jest kimś innym, niż tylko zwykłym Ziemianinem. To oznacza, że był tu zupełnie bezpieczny, przynajmniej przez pewien czas. Tym razem chciał potrenować fizyczne aspekty. Siła i wytrzymałość, ot co. Należy to udoskonalić. Nie jest oczywiście pod tym względem słabeuszem, ale w tym też nie błyszczy. Zupełnie inna sprawa, niż szybkość, którą przewyższa prawdopodobnie większość wojowników we wszechświecie, a już na pewno w tej galaktyce. Ustawił się w pozycji bojowej. Zamierzał trenować, poprzez uderzanie w ścianę gołymi rękami. Ze względu na ograniczenie mocy, nie ma szans, by ją zniszczył, ale będzie to dobry trening siłowy i wytrzymałościowy. Odetchnął głęboko i zaczął bić. Jego utwardzone ciało nie mogło być uszkodzone tak łatwo. Nawet pomimo ukrycia mocy, dawała się ona we znaki w takiej sytuacji. Uśmiechnął się. Zaczął wykonywać szybkie powtórzenia ciosów. To będzie dobry trening.

OOC:

START TRENINGU - 30.04.2018 - 22:46

Trening bez bonusu
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 467

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Jirri on Pią Maj 04, 2018 11:02 am

Jirri usiadł na ziemi po treningu i odetchnął głęboko, po czym spojrzał na ścianę jaskini. Nie było na niej nawet rysy. Tak wielkie ograniczenie mocy mogło się wydawać niemożliwe, ale jednak było prawdziwe. Jirri, wojownik, który jedną techniką zmiótłby całą planetę - ba, gwiazdę - nie był w stanie teraz zniszczyć nawet ściany ziemskiej jaskini. Uśmiechnął się do siebie. Już mógł sobie wyobrazić wszystkich przeciwników, którzy nie wezmą go na poważnie i nagle odkryją, jak wielka jest jego moc. Wszystkich tych, którzy kiedyś zapłacą za swoją pewność siebie. Wszystkich , którzy kiedyś padną na ziemię po jednym potężnym ciosie z zaskoczenia. Położył się na ziemię i wpatrzył się w sufit. Trening był męczący, zwłaszcza ze względu na ukrywanie energii, ale z pewnością był też bardzo efektywny. Później jeszcze trochę potrenuje, ale póki co musi odpocząć. Przymknął lekko oczy, ale nie zasypiał. Zamiast tego rozmyślał o wszystkim, co teraz musi zrobić. Znaleźć Smocze Kule, to jest priorytet. Ale jest jeszcze Frieza-sama.

OOC:

KONIEC TRENINGU - 04.05.2018 - 11:02

Trening bez bonusu
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 467

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Jirri on Sob Maj 05, 2018 12:05 pm

Czarny jaszczur otworzył oczy. Trochę sobie podumał o sytuacji, w której się znajdował. Myślał o tym sporo, ale nie doszedł do żadnego wniosku. Co ma zrobić ze Smoczymi Kulami? Ma ich szukać teraz? A jeśli tak, to gdzie? Kame-sensei powinien to wiedzieć, tylko że teraz nie może lecieć, by z nim pogadać. Musi być w pobliżu, na wypadek, gdyby Frieza-sama przyleciał. No i znowu - czego Frieza-sama właściwie chce? Czemu tak się zdenerwował na samą wieść o transformacji czarnego changelinga? Jirri westchnął i wstał z ziemi, po czym otrzepał się z kurzu. Póki co, mógł tutaj tylko czekać, aż jego władca przybędzie. A skoro tylko czeka, to może, a nawet musi się wzmocnić. Choćby dlatego, że z pewnością znów czeka go spotkanie z Sakana-jin. Na zewnątrz nadal szalała burza piaskowa, co w zasadzie było nawet korzystne. Wyszedł z jaskini i wszedł nieco wyżej. Czuł, jak burza atakuje go ze wszystkich stron. Nie oddychał powietrzem, a i zamknął oczy, więc nie był to taki wielki problem. Usiadł i zaczął medytować. To z pewnością polepszy jego wytrzymałość.

OOC:
START TRENINGU - 05.05.2018 - 12:05
Trening z bonusem
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 467

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Jirri on Czw Maj 10, 2018 9:26 pm

Jirri nie otwierał oczu. Nie chciał mieć w oczach piasku, chociaż czuł, że burza się już uspokajała. Całkiem skuteczny trening, nie ma co. Czuł się teraz nieco odporniejszy. Teraz jednak przyszedł czas na krótki odpoczynek. Zszedł ze skały. Otworzył wreszcie oczy i zauważył, że już prawie całkowicie się rozpogodziło. To dobrze. Teraz mógł się spokojnie przemieścić w inne miejsce. Wolał nie pozostawać ciągle w jednej lokalizacji, w ten sposób mimo wszystko byłoby możliwe, by go wytropić. Fakt, pustynia jest otwartą przestrzenią, ale jego pomarańczowy strój nawet pasował kolorystycznie do piasku, a i czarna skóra nie powinna zbytnio zwracać uwagi z większej wysokości, a właśnie z wysokości spodziewałby się jakiegoś ataku z zaskoczenia. Sam z resztą był zwarty i gotowy na nagłe podniesienie poziomu mocy i podjęcie walki. Szedł przez pustynię, gorącą jak jasna cholera. Nie było w sumie źle. Jirri był już dość zahartowany, by takie warunki nie sprawiały mu problemu, a changelingi same z siebie są bardzo odporne. Odpoczynek w formie spaceru to dobra opcja, a wkrótce znów zrobi postój... na kolejny trening.

OOC:

KONIEC TRENINGU - 10.05.2018 - 21:26
Trening z bonusem.
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 467

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Jirri on Sob Maj 12, 2018 10:44 pm

Jirri wreszcie oddalił się na wystarczającą odległość od poprzedniej lokalizacji. Nadal oczywiście przebywał na pustyni, więc gdy Frieza-sama przybędzie, nie będzie musiał pokonywać długiej drogi. Co prawda nie byłby to żaden problem, przy jego obecnej szybkości, ale rozkaz brzmiał "pozostań na miejscu". Idealnie na miejscu pozostać nie mógł, ze względu na rozwój sytuacji, który był dość niebezpieczny, ale wolał nie oddalać się aż tak bardzo. Tutaj też mógł skutecznie potrenować. Wybrał sobie tym razem osłonięte z kilku stron skałami miejsce, dość podobne do turniejowej areny. W żaden sposób nie było osłonięte przed słońcem. Mógłby się tu rozegrać bardzo klimatyczny turniej. Może kiedyś z tego miejsca skorzysta? Może będzie miał okazję zorganizować tu kiedyś turniej walki, dla wszystkich ziemskich wojowników, gdy już upora się ze wszystkimi swoimi problemami? To by była bardzo przyjemna odskocznia od tego, co się w ostatnim czasie działo. Póki co jednak, było to idealne miejsce na trening.

OOC:
START TRENINGU - 12.05.2018 - 22:44
Bez bonusu, dodatkowy trening za event wielkanocny.
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 467

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Jirri on Pon Maj 14, 2018 3:05 pm

Jirri wreszcie się zatrzymał i odetchnął. Kolejny skuteczny trening. W słońcu pustyni niełatwo jest wytrzymać, ale jego coś takiego nie pokona. Jako changeling jest w stanie wytrzymać naprawdę wiele, w praktycznie każdych warunkach, nawet kosmicznej próżni. Pustynia? Ha! Co to dla niego. Zwykły spacerek w parku, nic więcej. Usiadł w cieniu jednej ze skał. Przyszedł czas na odpoczynek. Póki co już się natrenował. Teraz pozostało mu tylko czekać, aż Frieza-sama przybędzie na ziemię. Czekać cierpliwie. Powinien pojawić się już wkrótce. Nie zajmie mu to już zbyt wiele czasu. Wzniósł oczy ku niebu. Dopiero teraz pomyślał o tym, jak daleko położona jest planeta No.79. Fakt, odległość jest spora, ale statki kosmiczne poruszają się dość szybko, więc podróż nie powinna trwać zbyt długo. Zapewne już wkrótce poczuje potężną energię przekraczającą atmosferę, a wówczas pomknie natychmiast na miejsce, na którym miał czekać. Miejsce, na którym, pod warstwą piachu zakopane jest mechaniczne ciało Honoberuto.

OOC:

KONIEC TRENINGU - 14.04.2018 - 15:05
Bez bonusu
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 467

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Jirri on Wto Maj 15, 2018 7:08 pm

Jirri czekał i czekał... Czekał naprawdę długo... Ale jednak się nie doczekał. Frieza-sama albo wyraźnie się grzebał, albo planeta No.79 była znacznie dalej, niż się naszemu jaszczurowi początkowo zdawało. Przez chwilę niemalże zasnął, co tylko pokazywało, jak bardzo się nudził. Tak, na tej cholernej pustyni kompletnie nie było czego robić. Jedyna rzecz, którą mógł się tu zająć, to trening. Tak, najwyraźniej nie był to jednak czas na przerwę, tak, jak mu się z początku zdawało. Westchnął ciężko. Ile można właściwie czekać? Czas znowu podnieść dupę z ziemi i wrócić do wzmacniania się. A więc wstał i zaczął małe rozciąganie. Poczuł dość przyjemny ból, gdy rozciągał mięśnie barków, nóg. Rozciągał się przez jakiś czas, po czym zamknął oczy. Wyobraził sobie przeciwnika. Odpowiedniego dla siebie. Szukał w myślach idealnego wojownika. Takiego na jego poziomie, który stanowiłby dla niego wyzwanie. I oto i on. Haricotto-san. Oczywiście dostosowany do obniżonej mocy jaszczura, ale nadal doświadczony wojownik. Changeling uśmiechnął się.

OOC:
START TRENINGU - 15.05.2018 - 19:08
Z bonusem.
Teraz właśnie za event w takim razie.
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 467

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Jirri on Pią Maj 18, 2018 10:33 pm

Jirri uśmiechnął się, po zakończonej walce, która odbyła się w jego umyśle. Oczywiście nie umywało się to do prawdziwej walki. Sam Haricotto-san z pewnością jest bardziej nieprzewidywalny. Z pewnością posługuje się inną taktyką. Chyba że wcale nie walczy taktycznie. Może właśnie nie myśli, w przeciwieństwie do czarnego jaszczura? Jirri spochmurniał. W sumie wcale tak dużo o swoim przyjacielu nie wiedział. Nie walczyli wspólnie wiele razy, najpewniej Saiya-jin odczuwa silniejszą więź z Aymi-chan i Ryu-san. Jirri nawet nie był na Ziemi przez rok. A teraz? Teraz Haricotto-san nie żyje, a Jirri jest tu tylko dlatego, że miał go szpiegować... a potem zabić. Ostatecznie jego robota wykonała się sama... A Jirri nadal tu jest... Leci tu teraz Frieza-sama, a Jirri nie wie, czego ma się spodziewać. Spojrzał w niebo. Wkrótce wrócą też Sakana-jin, czuł to. Wiedział, że oni się tak łatwo nie poddadzą. Tymczasem największy bohater Ziemi nie żyje. Wszystko zostało w rękach jego ucznia, córki i... jakiegoś jaszczura. Oczami wyobraźni ujrzał swojego przyjaciela. Co on by na to powiedział? Co o by o tym sądził... Uśmiechnął się.
- Nie martw się, chłopie. Sprowadzę cię z powrotem.

OOC:

KONIEC TRENINGU - 18.05.2018 - 22:33
Bonus
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 467

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Laptor on Pon Maj 21, 2018 8:28 pm

MG

Jirri trenował okołu dwóch dni, ciężko starał się, aby jego forma była jak najlepsza, czyżby chciał dobrze prezentować się przed samym Freezerem?
Dwa dni minęły jak z bicza strzelił dla kogoś, kto jedyne co robił to dawał z siebie tak wiele, i chociaż changeling przebywał w zredukowanej formie energii, dzięki nauczeniu się zmniejszania energii, co swoją drogą jest naprawdę dużym krokiem na przód, to i tak pewne skutki odczuwał, między innymi zmęczenie. Skutkowało to na pewno przymusowymi odpoczynkami między jedną a drugą sesją treningową. Freezer zakomunikował przybycie na planetę zwaną Ziemia dwa dni temu. Jirri wiedział, a przynajmniej domyślał się, że pojawienie się na niebie statku powietrznego, bądź kapsuły, to kwestia kilku godzin, o ile Imperator nie zatrzymał się gdzieś po drodze na innej planecie. Jedno było pewne, przybycia nie dało się odwołać. Czy changeling odczuwał niepokój związany z jego przybyciem? A może martwił się swoim losem...? Czy Jirri planował walkę z Freezerem, czy czuł się na tyle pewnie, by uważać, że może go pokonać? A może zakłada walkę w ostateczności, gdyby coś jednak Imperatorowi się nie spodobało?
Jaszczur nie wiedział jeszcze, że kilku jego znajomych, lepszych, czy gorszych (których tylko widział) dosłownie zaginęło, bo tylko tak można wyjaśnić nagłe zniknięcie. Był to Ryu, Ranzoku, Tensa, Kurisa, Iwaru, Arystarch, Fabu, Honoberuto. Ziemia była w opłakanym stanie pod względem sił, które mogą zmierzyć się z nadchodzącym zagrożeniem, a ile ich jeszcze będzie? Na Ziemi, ze znanych nam bohaterów pozostał tylko i wyłącznie Jirri, no i Aymi. To był duży cios, ale nie tylko dla planety. Dla całej społeczności. Jedyną nadzieją przyszłości Ziemi była ta dwójka wojowników, którzy mogli ocalić Haricotta. Mogli go przywołać z powrotem, mogli go wskrzesić. Sami nie dadzą rady odbudować drużyny, grupy przyjaciół... Chociaż, czy na pewno tego chciał Jirri? Do nie tak dawna przecież rozważał zabicie Hariego, niczego nieświadomego saiyanina, który błąka się po Zaświatach, i nie daje sobie sprawy, że jego dawna, jakże silna drużyna, teraz legła w gruzach, a jej członkowie poznikali.
Jaki plan na spędzenie tego dnia miał Jirri? Co planował zrobić, a czego nie? Czy Jirri w ogóle wiedział o Smoczych Kulach, o których opowiadał a to Korin, a to Żółwi Pustelnik? Żółwi Pustelnik! Kamesennin! Czy nie było by wspaniale polecieć do niego, opowiedzieć o wszystkim, stary piernik miał więcej doświadczenia niż wszyscy razem wzięci na tej zakichanej planecie, może doradzi Jirriemu?

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1459

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Jirri on Sro Maj 23, 2018 10:31 pm

Tak więc Jirri nadal cierpliwie czekał, aż Frieza-sama przybędzie. Gotów był na to w każdej chwili. Był przygotowany na to, że zaraz wyczuje potężną energię zbliżającą się do planety. Był przygotowany mentalnie na cokolwiek, co jego władca mu powie, czy to będzie reprymenda (z jakiegoś powodu), czy słowo pochwały, czy nowe wytyczne, a może nawet rozkaz powrotu. Nie wiedział dlaczego, ale zdawało mu się, że powrót jest bardzo możliwy... Tymczasem Frieza-sama nie przybywał. Najwyraźniej odległość między planetami jest dużo większa, niż Jirri myślał. Jak długo sam tutaj leciał? W sumie ciężko powiedzieć, większość czasu przespał... Może to kwestia jakichś postojów po drodze? Tylko właściwie w jakim celu? Jaszczur powoli zaczął się niecierpliwić. W sumie nie ma tu dużo roboty. Mógłby oczywiście dalej trenować, ale czy nie lepiej zająć się czymś bardziej pożytecznym? Przecież nie on sam jest na tej planecie. Sakana-jin tu wrócą, a jest na to gotowy tylko on sam. Trzeba przygotować też innych. Spojrzał w niebo. Co właściwie może zrobić? Aymi-chan... Ryu-san... Są bardzo silni, ale... zagubieni. Potrzebują swojego mistrza i ojca, bez niego są w rozsypce. Nie może zostawić ochrony Ziemi i poszukiwania Smoczych Kul tylko im, a sam może za niedługo być zmuszony do opuszczenia planety. W tej sytuacji opcja jest tylko jedna. Trzeba zebrać drużynę, która będzie w stanie bronić Ziemi i zebrać Kule, nawet wtedy, gdy Jirri nie będzie w pobliżu, by pomóc. Zamknął oczy i zaczął szukać najbliższej silnej energii. Nie spodziewał się kogoś na swoim poziomie, ale musiał tu być ktoś, kto ma chociaż pewne wyszkolenie. A jeśli Kame-sensei zgodzi się trenować tę drużynę... byłoby świetnie. Gdy znajdzie jakąś energię, podnosi swoją do 5000 jednostek i leci w stronę źródła mocy. Uważa też na ewentualne ataki cyborgów. Czy jednak osoba, którą wyczuje, będzie chciała współpracować?

OOC:

z/t tam, gdzie Lapek poniesie, chyba że zostawi mnie dalej na pustyni.

Prześlę ci staty na te 5000 jednostek.
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 467

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Laptor on Czw Maj 24, 2018 9:45 pm

MG


I oto stało się. Jirri wyczuł zbliżające się energie. Tak, energie. Imperator z pewnością nie podróżuje sam. Jednakże, ponieważ changeling dopiero co wyuczył się umiejętności, nie był w stanie wyczuć zbliżającego się okrętu bojowego Imperatora. Zakotwiczył więc w przestrzeni kosmicznej, skąd wystrzelono pięć kapsuł o pięciu różnych energiach. Jirri czuł je wyraźnie, nie były najwyższe, nie przekraczały jego obecnego poziomu mocy. Jedna energia była równa jego obniżonemu poziomowi, cztery pozostałe znajdowały się w bliskiej granicy.
Changeling wiedział gdzie wylądują kapsuły, czuł to. Wiedział, że kapsuły wylądują tam za dwie godziny. Czuł coś jeszcze, energię znajdującą się na statku, która przekraczała poziom jego obecnego stanu. Tymczasem Jirri zaczął szukać największej możliwej energii na planecie, długo szukał i znalazł trzy ciekawe poziomy mocy, które oscylowały w granicach 3000 jednostek. Jednakże wybrał tylko tę najwyższą, która znajduje się w kierunku Gór.

z/t http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t170p250-gory#9096

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1459

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Blade River on Pią Lip 27, 2018 2:05 pm

Kenzuran oczywiście wiedział, że będzie mógł dostrzec ulgę na twarzach tutejszych Ziemian-inów. Czarnowłosy spostrzegł, że ten starszy człowiek chcę mu podarować jakieś dziwne urządzenie, które będzie miało za zadanie zakłócanie ich osobowości ze strony wroga. Ogoniasty uważał to za bardzo przydatną rzecz, dlatego też westchnął, ale miał co do tego pewne wątpliwości. No cóż, jeśli to jednak okażę się pułapka, nie będzie miał innego wyboru jak walka, ale wreszcie postanowił że sobie to przypnie i też tak uczynił.

Przypiął sobie ów dziwne urządzenie na lewą stronę klatki piersiowej i zaczął wysłuchiwać co jeszcze mają do powiedzenia te osoby. Syn Kellana tylko kiwnął głową na znak, że jest gotowy i także się wybijając z pięty, wyruszył za nimi, tylko nie zbyt szybko. Podczas lotu spojrzał się to na starszego ,to na młodszego i rzekł w ich stronę:
-Hmm, byłem ciekaw, ale jednak muszę zapytać. Kto was nauczył panowania nad lotem, bo to nie jest codzienny widok, że tutejsza ludność potrafi od tak latać, dlatego się trochę zdziwiłem... - gdy to powiedział, przemierzali tutejszą krainę, gdzie można było dostrzec z niektórych miejsc czarne smugi dymu zmierzające ku górze.

Czarnooki wiedział, że to zapewne sprawa Armii, która podbijała niektóre placówki ale małe wsie i miasteczka, gdy chcieli mieć kontrolę wreszcie nad wszystkim. Zacisnąwszy mocniej pięść, młody saiyanin już nie mógł się doczekać aż wreszcie będzie mógł skopać kilka wstęgowych zadków. Po upływie kilkunastu minutach, wojownik mógł stwierdzić, że wreszcie on, jak i dwójka ziemian dotarli na miejsce, co było dość dziwne, bo znaleźli się na jakimś odludziu i pustkowiu.

Nie obchodziło go to jednak, bo on tylko miał za zadanie pomóc wyrżnąć wrogą populację Armii i nic więcej, dlatego był strasznie także podekscytowany. Jako Saiyanin, miał to wrodzone, gdyż wywodził się z rasy, która to uwielbiała walczyć i stawać się coraz mocniejsza. Uśmiechnął się w głębi ducha i chciał wreszcie pokazać, że on też coś potrafi i że można na niego liczyć.
avatar

Blade River

Liczba postów : 164

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Antical on Pią Lip 27, 2018 2:23 pm

MG

Dotarli na miejsce. Krajobraz, który malował się dookoła można by określić tylko jednym słowem - piach. Wszechobecny żółty kolor, raził w oczy. Słońce prażyło niemiłosiernie. Nie było to jednak zbytnim problemem dla trzech podróżujących wojowników. Kondycja, którą wszyscy trzej nabyli na licznych treningach sprawiała, że żadna, nawet najbardziej niekorzystna aura nie była im straszna. Mieliśmy sporo szczęścia. Szkoliliśmy się u boku samego Tenshinhana, dlatego potrafimy kontrolować energię, na pewno wiesz kto to jest. Wielki wojownik... - odpowiedział, wyżej postawiony żołnierz. Ich lot trwał jeszcze kilka minut, kiedy nagle, na horyzoncie ujrzeli ogromne maszyny. Potężne, kilkunastometrowe wiertło, raz po raz wkręcało się w piach, drążąc przy tym olbrzymi krater. Dowództwo się nie myliło - rzekł młodzieniec. Tym razem był całkiem poważny. Wesoła, uśmiechnięta osoba, która jeszcze chwilę temu chciała otrzymać od Kenzurana autograf, przemieniła się w poważnego wojaka. Wylądujmy i podejdźmy tam pieszo, lepiej nie ryzykować, że zostaniemy wypatrzeni za wczasu...

Po niedługim marszu, cała trójka ustawiła się za jedną z piaskowych wydm. Znajdowali się w odległości około 100 metrów od miejsca, w którym miały miejsce prace ziemne. Patrzcie... - powiedział Henrich, wskazując ręką na dziurę w piachu. Ta wydawała się być wejściem do jakiegoś tunelu. Tuż przed nią stali trzej uzbrojeni żołnierze. Na ich ramionach widniały czerwone opaski. Nie było żadnych wątpliwości - na pewno należeli do szeregów RR. Musimy się tam dostać, najlepiej nie wywołując alarmu. Nie wiadomo co znajduje się w środku...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 391

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Blade River on Pią Lip 27, 2018 2:36 pm

Kenzuran kiedy leciał wraz z dwójką nieznajomych, już przestał podziwiać widoki, gdyż mógł po jakimś czasie stwierdzić, że dookoła znajdował się tylko żółty piach i tak naprawdę nic nie było tutaj nadzwyczajnego. Czarnowłosy wreszcie po jakimś czasie usłyszał ze strony starszego ziemianina słowa, które mogły wskazywać na jakiegoś także człowieka. Niestety ale ogoniasty nigdy nie spotkał nikogo takiego, kto posiadał imię Tenshinhan, dlatego też tylko delikatnie chrząknął i odpowiedział od razu żołnierzowi Ruchu Oporu swoje zdanie:
-Wybacz mi Henrich, pierwszy raz dopiero o nim słyszę, ale skoro nauczył was latać, musi być zatem silny, jak na tutejszego ziemianina przystało... - powiedział delikatnie zamyślony, aż wreszcie dolecieli na miejsce, które zostało wyznaczone przez Dowódco Ruchu Oporu.

Po dotarciu do miejsca, syn Kellana wylądował także z nimi i mógł usłyszeć jak tylko dodają krótkie przecinki, obserwując jakąś wielką maszynę, która rozwalała dość sporą ilość gleby plus jeszcze piachu. Nie wiedział co ma na ten temat myśleć, bo nie znał się zbytnio na takich urządzeniach i nie mógł się domyślić co ona może dokładnie robić. Kiedy wojownik wraz z dwójką rebeliantów dotarli trochę bliżej i byli schowani za piaskową górką, dostrzegli jakiś strażników, którzy pilnowali wejścia do jakiegoś najpewniej sekretnego laboratorium albo czegoś innego.

Syn Kellana usłyszał głos młodszego chłopaka, który stwierdził, że nie mogą być zauważeni, dlatego też westchnął, po czym delikatnie się wyprostował i rzekł:
-Hmnm, jeśli chcesz nie zostać zauważony, zostaw to mnie... - powiedział, po czym szybkim ruchem wybił się z gleby, zostawiając za sobą ślad mocno wbitej stopy w piach. Pomknął ku wrogom i szybko znikając im sprzed oczu, pojawił się za ich plecami, trafiając błyskawicznymi ruchami w potylice, tak by stracili ci ów przytomności. Jeśli mu się to powiedzie, wszystkie trzy ciała zabierze na bark i przeniesie tam gdzie znajdowała się chwilowa kryjówka jego i jego dwóch towarzyszy z Ruchu Oporu, jeśli jednak się to nie powiedzie, będzie musiał stawić im czoła.
avatar

Blade River

Liczba postów : 164

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Antical on Pią Lip 27, 2018 3:46 pm

MG

Kenzuran postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Natychmiast odbił się od gleby i z pełną prędkością ruszył w kierunku strażników. Kiedy był w odległości około pięciu metrów od nich, poczuł jak gdyby nagle skończyło mu się paliwo. Bezwładnie upadł na ziemię, ryjąc swą twarzą piach. Kątem oka zdążył jednak zauważyć, że urządzenie, które wcześniej wręczył mu Henrich miga na czerwono, wyrzucając z siebie wiązki energetyczne, oplatające całe jego ciało. Nagle jego głowa, za sprawą podeszwy buta jednego ze strażników, odwróciła się ku górze, a oczy ujrzały dwóch mężczyzn, do niedawna podających się za członków ruchu oporu. Młodszy z nich trzymał w ręce coś, co przypominało pilota. Najprawdopodobniej to właśnie za jego pomocą obezwładnił saiyanina. Starszy wydawał się mówić do siebie samego - Schwytaliśmy obiekt, jesteśmy tuż obok wejścia, wszystko zgodnie z planem, doktorze - spojrzał na schwytanego - Pomyśleć, że takie naiwne ścierwo dało radę pokonać jednego z naszych generałów - rzekł, kopiąc kenzurana w twarz. Odgłos pękającej kości przedarł się przez pustynię, a z nosa syna Kellana popłynęła strużka krwi. Na co, czekacie? Zabrać go do środka! - wydał rozkaz, wcześniej grający wesołego chłopca wojownik. Najbliżej stojący strażnik chwycił Kenzurana za kostkę i powlókł go do wnętrza wydrążonego w piachu tunelu. W środku było dość ciasno. Co kilka metrów stały słupy konstrukcyjne, podtrzymujące korytarz. Głowa saiyanina obijała się o nie, jednak ciągnący w ogóle nie przejmował się tym faktem.

Dotarli do końca tunelu. Sparaliżowany ujrzał sporych rozmiarów salę wypełnioną probówkami w których wnętrzu znajdowały się różnego rodzaju bezkształtne twory. Ciężko było ocenić czym były dokładnie. Zapewne swoistego rodzaju eksperymentami. Na środku pomieszczenia znajdowało się krzesło, na którym saiyanin został posadzony. Na jego przegubach, oraz kostkach zacisnęły się elektroniczne kajdany. Blokują energię... - powiedział Henrich, uśmiechając się szyderczo. Wszystko gotowe! - krzyknął, po czym skinął zarówno na swego towarzysza, jak i strażników, którzy towarzyszyli im do tej pory. Cała piątka opuściła pomieszczenie...

Witaj... - z rogu pomieszczenia dobył się oślizgły męski głos. Jak podoba Ci się moja technologia drogie dziecko? Kompaktowy zdalnie sterowany paralizator, czyż nie trzeba być wyjątkowym naukowcem, żeby wpaść na coś takiego hihihihi? - zapytał mężczyzna, powoli wyłaniając się z mroku. Teraz widać go było całkiem dokładnie, ponieważ znalazł się w jedynym, pomijając oczywiście fluorescencyjne ciecze pływające w niektórych z probówek, źródle światła. Mała żarówka, wisząca tuż nad głową syna Kellana wyraźnie oświetliła jego sylwetkę.

Spoiler:

Jestem doktor Tempele, a Ty znajdujesz się właśnie w moim labolatorium. Czuj się jak u siebie w domu hihihi. Zaraz przeprowadzimy sobie malutką pogawędkę... - powiedział, uśmiechając się szeroko, po czym napełnił, trzymaną w ręce strzykawkę czerwonym płynem.


Ostatnio zmieniony przez Antical dnia Nie Lip 29, 2018 10:29 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 391

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Blade River on Pią Lip 27, 2018 4:32 pm

Kenzuran nie spodziewał się takiego obrotu akcji, bo gdy już zamierzał wykończyć wszystkich trzech strażników, poczuł coś dziwnego na swoim ciele. Jego urządzenie zaczęło pikać, co go trochę zdziwiło i poczuł niemiłe dość mocne prądy na całej swojej sylwetce, które to go obezwładniły i padł na ziemie. Chciał się jakoś z nich wyswobodzić, lecz niestety nie miał tyle energii by stworzyć wokół siebie jakikolwiek wybuch. Kiedy został obrócony, zobaczył starszego i młodszego żołnierza, którzy tak naprawdę okazali się zdrajcami i należeli jednak do Armii czerwonej wstęgi, a po chwili jeszcze poczuł na swojej twarzy porządnie ból, gdyż dostał porządnie w nochala.

Ogoniasty pokazał swoje dzikie małpie kły, a potem rzekł w ich stronę:
-Wy zdrajcy, jak możecie z nimi współpracować!! - chciał się wyswobodzić, lecz niestety nie miał jak i był zaciągany przez jednego ze strażników właśnie do tego dziwnego miejsca, które było pod piaskiem. Czuł niemiłe uczucie na swojej głowie, lecz nie zwracał na nie uwagi i bacznie obserwował dokąd to go ciągnie jeden ze sługusów Armii, bo stwierdził że to miejsce jest w trakcie budowy. Wreszcie, po kilku minutach Czarnooki został posadzony na jakimś dziwnym krześle, którego kajdany założyło się na jego nadgarstki oraz kostki u nóg i usłyszał znajomy mu głos, tłumaczący mu że blokują jego energię.

Ogoniasty jeszcze bardziej się wkurwił i próbował się wyswobodzić, lecz nic nie miało na tym celu mu się udać. Nie minęło zbyt wiele czasu, aż tu nagle Syn Kellana usłyszał dość nieprzyjemny głos, który stwierdził że on jest wynalazcą tego cudownego urządzenia, a potem dziwacznie się zaśmiał. Czarnowłosy tylko westchnął i wypowiedział się:
-Nie byłoby ci tak do śmiechu, jakbym nie miał tego ustrojstwa na sobie. Czemu to wszystko robicie!? - zaczął się szarpać, by ponownie spróbować wyrwać zaciśnięte na nim stalowe kajdanki, lecz to także nie dawało żadnego skutku.

Wreszcie młody saiyanin dostrzegł doktora w pełnej okazałości, a ten mu się przedstawił i kazać czuć się jak u siebie w domu. Oczywiście Kenzuran nie czuł się tak, a potem wypowiedział się w stronę przestępcy:
-Hmm, skoro i tak jestem tutaj uwięziony, raczej nie będę miał innego wyboru, gadaj czego chcecie!? - pokazał znowu swoje dzikie kły i oczywiście próbował się z tego wyszarpać, ale zapominał że to nic nie dawało. Musiał czekać na osąd, który zaraz się okaże dla niego ze strony naukowca, bo raczej nikt mu nie przybędzie z odsieczą. Żałował teraz tego, że dwóch osobników podpuściło go tak bardzo łatwo, myślał że pomoże Ruchowi Oporu, lecz jednak bardzo grubo się mylił.
avatar

Blade River

Liczba postów : 164

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Antical on Sob Lip 28, 2018 12:22 am

MG

Doktor powoli krążył dookoła stołka, nie zwracając uwagi na daremne próby oswobodzenia się jeńca. Ufał swej technologii i był przekonany, że ta działa poprawie. Czego chcemy? Osobiście chętnie przeprowadziłbym na Tobie sekcję zwłok, jednak dowództwo nie byłoby zadowolone, hihihi - zaśmiał się chrapliwie, pochylając swe usta tuż nad uchem Kenzurana. Zaraz powiem Ci jak wygląda sytuacja, jednak najpierw... troszeczkę zaboli - dodał, bez zbędnych ceregieli wbijając w szyję saiyanina igłę strzykawki, napełnionej wcześniej czerwoną cieczą. Obraz przed oczami wojownika natychmiast zaczął falować, a jego całe ciało przepełnił niewyobrażalny ból. Całość cierpienia skupiła się w czaszce. Czarnooki czuł, jakby jego głowa miała za chwilę eksplodować. I nagle... wszystko ustało. Wzrok odzyskał sprawność, a cały ambaras w mózgu minął. Masz dwa wyjścia. Albo do nas dołączysz, albo zginiesz. Osobiście wolałbym, żebyś wybrał to drugie, ponieważ wtedy... hihihi... nie często spotyka się małpę wyglądającą zupełnie jak człowiek - po raz kolejny parsknął śmiechem, a jego dłoń wskazała na probówkę, w której wnętrzu znajdowała się ciecz o srebrnym kolorze. Widzisz to? Jedna kropla zabije każdego. Jeśli odmówisz, wstrzyknę Ci caluteńką strzykawkę, hihihi. Powiedz więc, jaka jest Twoja decyzja?
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 391

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Blade River on Sob Lip 28, 2018 12:53 pm

Kenzuran nie wiedział jakie chore plany ma ten ów doktor, którego śmiech mógł nawet zabijać małe dzieci. Czarnowłosy nie był takim głupcem i mimo tego, nie poddawał się, miał nadzieję że znajdzie jakiś sposób na znalezienie jakiegoś słabego punktu tych zacisków, które to posiadał na swoich kostkach u nóg, jak i nadgarstkach. Usłyszał głos doktora, który wolałby widzieć go martwego, ale na jego nieszczęście dowództwo woli wojownika żywego, ale po co, niestety tego nie wiedział.

Ogoniasty wypuścił powietrze z ust i jak na razie nic nie mówił, bo był ciekaw co jeszcze powie szalony psychopata, a dobrze wiedział że już kilku takich spotkał i byli podobni. Wreszcie po dłuższej chwili, syn Kellana poczuł niemiłe ukłucie, gdzie cały ból skupił się w okolicach mózgu i jego oczy widziały wszędzie jak wszystko wiruje, ale to było dosłownie niedługo chwila, gdyż minęła jeszcze minutka albo dwie i wszystko się uspokoiło. Młody Saiyanin tylko usłyszał głos doktorka, który wszak stwierdził, że nie na co dzień spotyka się małpy na ich planecie, nic dziwnego że przyleciał tutaj ze swoim kompanem, a na domiar tego oni nie wybrali sobie tej planety jako docelowej, tylko komputer który był przedtem ustawiony przez Rutagę.

Po chwili wahania czarnooki już chciał odmawiać i próbować się wyrwać, ale jego moce były od tych łańcuchów zneutralizowane, dlatego usłyszawszy ostatnie słowa ze strony profesorka, westchnął pod nosem i powiedział w jego stronę:
-Hmm, skoro tak moja sytuacja wygląda, niech i będzie. Dołączę do was...jeśli to mi pozwoli utrzymać się przy życiu i stać się jeszcze silniejszym, niech tak będzie. - rzekł, a potem ciągle patrzył poważnie na twarz człowieka, który mógł mieć raczej nieswoją reakcję, taką jaką by chciał oczywiście. Kenzuran nie miał innego wyjścia, tylko to mu pozostawało by ciągle kroczyć po tym świecie i stawać się silniejszym by walczyć z demomen Belialem.

Ogoniastemu zaświtała myśl i jeszcze zanim doktor nie opuścił tego miejsca, zapytał się go:
-Jeśli pomożecie mi w staniu się jeszcze silniejszym i pokonaniu Beliala, to tak. To on stoi za sprawką zniszczenia mojej planety i to on niedługo pewnie będzie raczył przybyć tutaj, tego się mogę spodziewać, bo chcę wytępić najsilniejszych wojowników.. - rzucił, a jego mięśnie trzęsły się od ich napinania, wypowiadając tylko i wyłącznie to imię. Cała jego masa mięśniowa delikatnie się napięła, a stołek raczej mógł się po tym zatrząść...
avatar

Blade River

Liczba postów : 164

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 8 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach