Niewielkie wysepki

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Niewielkie wysepki

Pisanie by Admin on Sob Lip 09, 2016 4:17 pm

First topic message reminder :

Kilkadziesiąt niewielkich wysepek, oddzielonych od siebie morską wodą. Jak to już bywa, w niektórych miejscach jest głębiej, a w niektórych płycej. Można tutaj spotkać różne zwierzęta, jakie zamieszkują planetę Namek, ale zdecydowana większość z nich, to obślizgłe żaby, ciekawskie świata.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 316

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Shin on Wto Maj 23, 2017 9:29 pm

Mistrz Gry

Podczas gdy Laptor rozsadził słup, mordując odłamkami biednych Nameczan(Potwór!) a Sitar poszedł mu dziękować(Idiota!), Cooler wyszedł poza swój statek. Co ujrzał? Zwłoki swoich żołnierzy, a kilka metrów dalej resztki jego ważnych, wojennych jeńców a także przyszłych robotników. No właśnie, niestety resztki. Okazało się że płaty metalu potrafią nieźle rozczłonkować ciało, heh.
Lord Cooler podleciał do Laptora i Sitara, był jakieś 50 metrów od nich.
-Dzieńdobry, Panowie. Macie chwilę aby porozmawiać o służbie u jedynego prawdziwego władcy wszechświata, Lorda Coolera?
Uśmiechnął się lubieżnie, oblizał wargi i pomachał ogonem. Co zrobi Zielony Mądry-Inaczej i Szary Gburek?
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Laptor on Wto Maj 23, 2017 10:00 pm

*No cóż...* przeszło przez myśl szarego potwora, gdy jego lewa ręka poszła na tył głowy, masując to miejsce a mały klon klepnął się dłonią w twarz, gdy wylatywał z wody po uprzednim schowaniu smoczych kul.
- Skąd miałem wiedzieć, że będzie tak silny?! - Krzyknął do klona i założył rękę na rękę. Jakiś nameczanin podleciał do niego i powiedział, że powinien go za to zabić, zapewne się zaraz wkurzy za śmierć braci, ale trudno... Kto mógł przewidzieć takie chamstwo losu. Teraz natomiast wrócił myślami do nieco silniejszej energii, która pojawiła się już przed statkiem. Nie obchodził go los nameczan, znaczy obchodził, ale nie wtedy gdy on ich zabijał, chociaż uważał, że nameczanin sam to wie, przeszło mu przez myśl by rzucić krótkim "Twoi bracia potrafią się regenerować", ale oszczędzał w słowach.
*A to co to za idiota? Jedyny, prawdziwy władca? Co za gbur...*
- Nie służę nikomu. - Powiedział Laptor, nie zmieniając swojej pozycji z krzyżowanymi rękoma na piersi i lekkim wzrokiem z pod byka. Dopiero po tych słowach rozłożył ręce i usadowił je wzdłuż ciała. Klon znajdował się 10 metrów dalej, po lewej stronie oryginału, po łuku.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1282

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Cheri on Sro Maj 24, 2017 8:47 am

Sitar spokojnie wygłaszał swój monolog. Nagle szary glut postanowił przestać go ignorować. Nameczański pterodaktyl uśmiechnął się słysząc jego słowa, a właściwie krzyk. No i nie skierowany bezpośrednio do niego, ale do... ej, chwila. Drugi mniejszy szary glut? Co tu się dzieje, do tego przyleciał jeszcze jakiś fioletowy koleś. No, ten przynajmniej nie wyglądał na zrobionego z gumy. Skoro, ten podwójny go zignorował postanowił odpowiedzieć na pytanie fioletowego. Który to widocznie był tym którego bał się glut. Przypomniał sobie słowa Saichorro. "Najważniejsze to przeżyć". W końcu jak pan każe, to sługa musi. Czy coś. W jego głowie zrodził się szatański plan. Chociaż zrozumiał, że jest on bez sensu, skoro nawet szary bał się tego gościa, to co on mógł zrobić, skoro z tego co mu powiedziano nawet z nim nie miał szans.
-Lord Cooler i lord Coler. Powiesz mi może w końcu kto to jest? Bo już o nim słyszałem od takich wybuchowych żabek.- w tym momencie postanowił podlecieć do Coolera.
-Nie przytulaj ich.- wyszeptał fioletowej istocie na ucho. Po czym postanowił wrócić na swoją oddaloną o 50 metrów pozycję.
-A co właściwie taka służba znaczy?- zapytał.
avatar

Cheri

Liczba postów : 111

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Shin on Sro Maj 24, 2017 8:41 pm

Mistrz Grygry

No cóż. Panienki sobie pogadały, a jedna z nich postanowiła podbić do miejscowego dzika, po czym została złapana za przegub i z siłą i szybkością statku kosmicznego śmignęła w dół, prosto w morze. Ale był plusk! Słychać było tylko dziki wrzask, coś jak "GYAAAA". Oczywiście dzik chciał w ten sposób pokazać, że z byle szmatami to on się nie puka i woli jej gustowną koleżanesie.

Nie no sorry, nie zachowam powagi w przygodzie Sitara bo to głupstwo by było XDDDD

Lord Cooler patrzył srogo na Laptora, czując jak irytacja przejmuję władzę nad jego ciałem.
-Jesteś pewien swojej decyzji? Byłbyś świetnym oficerem! Dałbym ci rządzić moimi siłami. To tak jakbyś był prawą ręką władcy świata. No nie powiesz mi że to nie brzmi jak coś idealnego!!! Mógłbyś mieć wszystkie luksusy świata, a to wszystko tylko za posłuszeństwo. No chyba nie masz zamiaru odmówić, co?
Spojrzał miło na Laptora. No dobra, próbował, nie był w tym za dobry, dajcie mu spokój, to tylko biedny Cooler wy chore... No, ważne że dla Laptora się starał, prawda?
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Laptor on Sro Maj 24, 2017 8:52 pm

Zarówno Laptor, jak i jego klon przybliżyli się o 20 metrów w kierunku Coolera, poruszali się równo, oboje tak samo.
- Brzmi. - Powiedział Laptor w odpowiedzi na to co usłyszał od Coolera (podczas przybliżania się).
- Mam inne plany co do tej planety. Mam smocze kulę i nikomu ich nie oddam. Nie będzie byle kto tutaj przylatywał i zabierał to na co poświęciłem czas. W innym przypadku, twoja propozycja wydaje się faktycznie ciekawa. - W tym momencie Laptor zamierzał przygotować się do walki mentalnie, był gotowy na odbicie każdego ataku. Klon ruszyłby do Coolera od tyłu gdy tylko wykona ruch z zamiarem uderzenia oburącz w kark. Laptor zamierzał odbić pocisk energetyczny jaki by w niego leciał, natomiast wykorzystując swoją prędkość chciał unikać ciosów Coolera, ale plan awaryjny oczywiście by był. Chwyt ogonkiem za jedną z jego rąk by przetrzymać, i silne ciosy w brzuch trzymając drugą jego rękę swoją ręką, wydłużając ją i owijając się wokół niego.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1282

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Cheri on Czw Maj 25, 2017 10:04 am

-GYAAAAAAAAA - dźwięk rannego pterodaktyla, albo pterozaura sam nie wiedział. W sumie to nie znał tej nazwy rozumiał tylko, że chodzi o latającego gada. Leciał, tak sobie i leciał, a tak właściwie to spadał i myślał o życiu. Wpadł do wody.
-Pewnie znowu mnie jakaś ryba wpierdoli.- pomyślał. Chciał to powiedzieć, ale jak to pod wodą z jego ust wydobywały się tylko bąbelki. No, ale nie mógł przecież oddawać się kąpieli. Musiał pokazać tej fioletowej surykatce po metaamfetaminie co potrafi. Nie pozwoli przecież tak sobą rzucać. Wyleciał z wody niczym strzała i wzrokiem rozpoznał sytuację. Dwa szare gluty, fioletowa bestia i on. Syn pterodaktyla we własnej osobie.
-Raz się żyje.- powiedział cicho do siebie, tak żeby wesprzeć się mentalnie. Uniósł się w powietrze tak, aby znaleźć się nad walczącymi. Rozpędził się. Pikował wprost na Lorda Coolera, chcąc uderzyć go z dyńki. Tak jak go mama uczyła.
-GYAAAA! - ryczał szarżując do boju. W duchu wiedział, że już nie żyje, a miał przeżyć. No, ale ostatni bohaterski zryw.
avatar

Cheri

Liczba postów : 111

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Shin on Czw Maj 25, 2017 5:26 pm

Wasz Grabarz

Cooler tylko zamachnął zirytowany ogonem.
-Lepiej dobrze się zastanów, czy chcesz mi odmówić. Naprawdę odepchniesz możliwość władzy nad wszechświatem i zostaniesz na tej smutnej, nędznej planetce? Wyobraź sobie, jaką moc mógłbyś osiągnąć latając ze mną i podbijając kolejne planety!!!
W tej chwili usłyszał nad sobą jakiś odgłos. Spojrzał do góry, i zauważył tego robaka którego przed chwilą wykąpał. Leciał wprost na niego, ale straaasznie ślimaczym tempem. Poczekał cierpliwie aż tamten będzie dosłownie kilkadziesiąt centymetrów od niego, po czym-dla Sitara-znikł, a gdy tamten pojawił się w miejscu, gdzie przed chwilą stał Cooler (No wiecie, głową w dół, bo nie zdążył wyhamować) Tamten pojawił się tuż obok, i precyzyjnym ciosem walnął go w brzuch, przebijając go na wylot! Następnie podniósł tylko dłoń z nabitym na nią, niczym na włócznie, Nameczaninem, szybko wyjął rękę z ofiary i jednym kopem przeciął ją na pół. Złapał obie połówki, i, niby od niechcenia, rzucił nimi w dół, tak że te z zawrotną siłą i prędkością gruchnęły w grunt, robiąc w nim dwa duże kratery.
-Phi. Żałosne. Widzisz, drogi nieznajomy?! Taką siłę zdobyłem tylko dzięki podbojom!!! Czyż nie jest ona imponująca? Nie pociąga cię taka moc? Nie powiesz mi chyba,
że nie chciałbyś być tak silny?!

Całe szczęście wyładował swoją frustracje na tym zielonym robaku, i miał jeszcze trochę ochoty na rozmowę z Majinem. Gdyby nie to, sytuacja byłaby bardzo, bardzo odmienna...
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Laptor on Czw Maj 25, 2017 7:39 pm

Laptor obserwował całą sytuację z Sitarem dokładnie, oczywiście po uprzednim wysłuchaniu kolejnej propozycji Coolera, niewątpliwie miał szanse go prześcignąć a następnie zmiażdżyć, ale za cenę czterech miesięcy trudu włożonego w zbieranie smoczych kul, które sam by wykorzystał. Istniały dwie opcje. Walka oraz pozwolenie by jaszczurka zebrała smocze kule, które na nic się nie zdadzą bo nie znają hasła nameczan. Jednakże zakładał on pewny plan B do planu pierwszego, jeśli walka nie pójdzie po jego myśli, dopiero wtedy postara się o służbę u boku tego... Brzydala. Sytuacja, gdy Sitar wyleciał gdzieś za Coolerem z wody, jednocześnie osiągając znaczną wysokość i zaatakowanie go od góry, podczas gdy sam jaszczur zareagował dopiero w trakcie szarży, podsunęła majinowi pewien pomysł, czy jaszczur nie posiada wykrywania energii? No właśnie!

Gdy Cooler zwyczajnie uniknął szarży nameczanina, Laptor oraz junior od razu ruszyli w szarżę w jego stronę! To była idealna szansa i dzięki prędkości Laptora, powinien znaleźć się przy Coolere jeszcze zanim ten wyjął rękę z Sitara! Jego obie ręce wydłużyły się oplatając changelinga od stóp po głowę, zapewne by się uwolnić potrzebowałby dużej siły, Laptor nie zamierzał na tym poprzestać, wiedział, że istoty posiadają zdolność wystrzeliwania energii oczami, dlatego od tyłu, czego nie powinien w ogóle ogarnąć założył mu część swojego ciała na łeb (taka jakby opaska ze swojego ciała, gruba jak to co zrobił Buu). Laptor wiedział, że Cooler nic nie widzi zwyczajnie odsunął się z na wprost niego lekko na prawo ciągle zaciskając dłoniami przeciwnika. W tym momencie klon odpala chocolate beam w głowę Coolera. Całość przy takiej szybkości zaliczając czas potrzebny na stworzenie techniki nie powinna przekraczać chyba 2 sekund. W przypadku pojawienia się żołnierzy (których Laptor na pewno wykrył umiejętnością), klon i Laptor olewają ich bo nie wyczuli żadnej większej siły (Bo inaczej MG by mi to napisał), wykonują po prostu plan.

_____________________
(Gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości to wyjaśnię, że Cooler inaczej wygląda niż changi w jego linii (4 forma a 1 jednak są różne, dlatego nie kipi we wściekłości)


Ostatnio zmieniony przez Laptor dnia Sob Maj 27, 2017 10:39 am, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1282

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Cheri on Pią Maj 26, 2017 1:25 pm

Szarża nie wypaliła. Plan co prawda miał swoje wady, jednak w założeniu był dobry. No przynajmniej powinien być w przypadku słabszego przeciwnika. Ręka zagłębiła się w ciało Sitara, a jego oczy niemal wyszły na wierzch.
-Jak? - tylko tyle zdążył powiedzieć, jego oczy zaczęły zachodzić mgłą. Krzyk bólu rozdarł niebo. Sitar nie rozumiał jak było to możliwe. Jeszcze nie tak dawno temu guru obdarzył go ogromną mocą której sam w sobie nie byłby w stanie uzyskać. Przynajmniej nie szybciej niż w kilka miesięcy, a może i lat? Do tego chwilę wcześniej zjednoczył się z jednym ze swoich braci, a jego moc stała się ponad dwa razy większa. Nie powinien mieć problemów w walce. Nawet z tak silnym przeciwnikiem. Miał przeżyć, to było jego zadanie. Nie słuchał i niemalże zginął. Jego ciało uderzyło o ziemię. Nie mógł tak po prostu umrzeć. Leżał czując jak jego nameczańska regeneracja działa utrzymując go przy życiu. Ba doprowadziła go nawet do stanu, gdzie rany zabliźniły się na tyle, iż uniemożliwiło wykrwawienie. Wciąż miał w sobie wystarczająco wiele energii. Musiał się skupić, użyć swojego ki. Czuł jak jego krew się gotuje, kończyny odrastają, a ciało się zrasta. Potrzebował jedynie chwili by móc niezdarnie podnieść się z ziemi. Stał lekko schylony oddychając ciężko. Musiał odczekać chwilę nim uspokoi oddech. Był gotów do drugiej szarży, tym razem jednak czekał. Poznał już moc jednego z nich, wolał przygotować się do starcia.
avatar

Cheri

Liczba postów : 111

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Shin on Sob Maj 27, 2017 4:28 pm

Mistrz Gry

Wydarzyło się naraz wiele, wiele rzeczy. Ale nie będziemy mówić przecież o każdej z nich osobna, bo kto by to czytał! No przecież na pewno nie Laptor, duh. Więc co się stało?
Otóż Coolerowi udało się zrobić w sumie wszystko to z Sitarem, co już wam kochani opisałem. Lecz dokładnie w momencie w którym rzucił Sitarem o ziemie, dorwały go łapy Laptora. Potem oczywiście standardowo zasłonięcie mu łba, atak Klona Laptora... No właśnie. Użył on Chocolate Beam, po czym... Nic się nie stało. Nic a nic. Laptor nagle poczuł że traci czucie w dłoniach, a te spadły z cielska Coolera. Jego klon także wisiał w powietrzu dość niemrawo. Cooler nie miał także zasłoniętych oczu. Po prostu wisiał w powietrzu, niczym nie skrępowany... I się śmiał.
-Hahahaha, Ach, Laptor, Laptor. Wiedziałem że Pani Towa nie wysłałaby mnie do jakiegoś leszcza. Z moich informacji łatwo da się wywnioskować, że urosłeś w siłę od opuszczenia naszego królestwa.
W tym momencie cały statek, wraz z załogą, trupami załogi jak i samym Coolerem-zniknął. No, z tym wyjątkiem że na miejscu Coolera stał teraz mały chłopiec, dokładniej to mały Makaioshin, patrzący z zadziornym uśmieszkiem na Majina.
-Co, serio myślałeś że nie obserwujemy swoich żołnierzy? Nie no, do tej pory mieliśmy cię gdzieś, ale ktoś tam wspomniał o starych rekrutach którzy od miesięcy się nie odzywali i kazano mojej siostrze to sprawdzić, a że wolała bawić się swoją nową zabawką z Vegetty to ja musiałem się tobą zająć. Ach, głupia Sakura, co też ją ominęło! Właśnie, żeby nie było burdelu w papierach, czekaj, już ci daję...
Dzieciak wyczarował jakiś zwój, po czym rzucił go w stronę Laptora, który jak zaczarowany nie mógł się ruszyć.
-Masz, to opis zadania pod tytułem "Niech na Namek zapanuje chaos". Pani Towa i Pan Mira są pod wrażeniem jak daleko tu zaszedłeś będąc zupełnie sam, a że twoje plany, które są dla nas oczywiście wiadome, przyniosą tylko zniszczenie i chaos, to na razie masz wolną rękę na tej planecie. Jednakże gdy już zabawisz się w kolekcjonera kul i takie tam, to ktoś się po ciebie zgłosi, dostaniesz wynagrodzenie sratatata sratatata. Ogólnie po prostu chcemy żebyś był tu na oficjalnej misji, a nie na jakiejś samowolce. No dobra, to ty tu sobie wykonuj misję godną Time Breakersów,
a ja lece porobić coś ciekawego. See Ya!

Chłopak znikł, a Laptor został sam z regenerującym się na dole Sitarem. Ha, czyli jednak ktoś ciągle tam o nim pamiętał. Ciekawie, nie sądzicie? No, ale na tę chwilę to koniec naszej opowieści, jednakże zobaczymy się już niedługo!!! Do zobaczenia, Dzieciaczki!



KONIEC PRZYGODY SITARA, TRANSFORMACJA ZAAKCEPTOWANA.
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Cheri on Sob Maj 27, 2017 5:24 pm

-Co tu się dzieje? Statek znika, byk znika, i pojawia się jakiś chłopiec. No cholera sam na sam z tym glutem. I co ja mam zrobić? Przecież on mnie zabije, a miałem przeżyć. Myśl Sitar, myśl...- mówił do siebie biegający w kółko w panice Sitar. Nie wiedział co ma zrobić. Myślenie nie było jego mocną stroną. Nie miał czasu. Potknął się i zrył twarzą ziemię. W końcu był rolnikiem i miał w tym spore doświadczenie. Ale był też pterodaktyle, a one czasem umierają. Do jego głowy wpadł genialny pomysł. Zamknął oczy, poszedł spać. W końcu jak to ktoś kiedyś powiedział z problemem trzeba się przespać. Na wspólną noc z tamtymi dwoma nie miał ochoty więc postanowił zrobić to samemu. Może jak wstanie będzie miał jakiś pomysł co powinien zrobić. Tak więc leżał sobie spokojnie z zamkniętymi oczami czasem pochrapując i śniąc swoje pterodaktylowe sny. Może i nie miało to większego sensu, ale on wiedział co robi. Właściwie to nie miał pojęcia, ale nie to miało znaczenia. Co jakiś czas przez sen z jego ust padały słowa jak "pterodaktyl", "wieloryb", "jeść" i "cholerne drzewo".
avatar

Cheri

Liczba postów : 111

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Laptor on Sob Maj 27, 2017 7:43 pm

Dziwna sytuacja, wszystko zniknęło i w miejsce przeciwnika, którego miał już schrupać, zwyczajnie pojawił się jakiś chłopak, nie przedstawił się ani nic. Dodatkowo nie miał pojęcia kim jest, bo nigdy wcześniej go nie spotkał. Jedyne co mu coś mówiło to Towa. Kobieta, które zabiła saiyanina i mocno okaleczyła changelinga, zostawiając go ledwo przy życiu... *To było wtedy, gdy On i Shin ruszyli nauczyć się wykrywania energii... Czy ma on coś wspólnego z Time Breakerami od których Laptor mentalnie się odsunął i nie był z nimi? "od miesięcy się nie odzywali" Ciekawe jak miałem się odezwać? Debile... "swoją nową zabawką z Vegetty" ciekawe co ma na myśli? To jakaś planeta? "Ogólnie po prostu chcemy żebyś był tu na oficjalnej misji, a nie na jakiejś samowolce. No dobra, to ty tu sobie wykonuj misję godną Time Breakersów," Co kurwa? Przecież jestem tu na samowolce od początku, to tylko mój pomysł by tu być, co za idioci, myślą, że będę kontynuował to co robię bo mi teraz karzą? O KURWA NO DEBILE.* Przez całą tą gadaninę Laptor się nie odezwał, był ciekawy o co chodzi. Kiedy skończył gadać, majin uznał, że przemilczy to by móc w spokoju spełnić swoje życzenie, pewnie jakby nagle wypalił, żeby ten dzieciak nie był śmieszny i, że w dupie ma jakąś organizację, to mogłoby to zaburzyć ogólny porządek zbierania sobie kul. Chłopak zniknął, a ciało Laptora i klona znowu działało... Zerknął w dół i zauważył jak nameczanin leżał, chrapał i tak dalej. Postanowił go olać... Odleciał gdzieś po uprzednim wydobyciu smoczych kul przez klona. A gdy odleciał sobie kilkanaście wysp dalej wylądował, zniszczył klona Guilty Flashem i rozpoczął produkcję nowego, silniejszego osobnika!

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1282

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Cheri on Sob Maj 27, 2017 8:02 pm

Sitar spał sobie spokojnie. Śniło mu się coś tam coś, no, ale w końcu musiał się obudzić. Albo i nie, dalej nie wiedział co zrobić z szarakiem nad sobą, no, ale nie był świadomy sytuacji. Spał sobie spokojnie przez kilka godzin. Jak to zwykle bywa ze spaniem w losowym miejscy coś musiało mu przeszkodzić, a w tym wypadku miał to być dziwny ból. Nie czuł nigdy czegoś takiego, coś jakby zagnieździło się w jego ciele i rosło. Jakby chciało go rozerwać. Czuł jak duże coś wspina się wewnątrz jego ciała wspina się do góry. Próbował się podnieść ale upadł na kolana. Ogromna gula znajdowała się na wysokości jego gardła, jakby chciała sprowokować wymioty po chwili wypluł to coś. Ogromne, jak na rozmiar przełyku nameczanina jajko upadło przed nim na ziemię. W jego oku pojawiła się łezka.
-Będę ojcem. - stwierdził uśmiechając się. Przytulił jajko czekając, aż jego syn się wykluje. No może nie cały czas, gdyż z połamanych drzew w okolicy ułożył gniazdo gdzie położył jajko. Tam dopiero usiadł i czekał.
------------------------------------------------
Jakiś czas później:

Jajko zaczęło pękać, Sitar zniecierpliwiony czekał, aż pozna swojego nowego syna. W końcu wyszedł, ale dziecko było czarne. Jak to? Jak to możliwe? Przecież nie był ofiarą gwałtu... chyba, no może samogwałtu, ale nie było tam czarnych. Mimo zdziwienia spojrzał poważnym wzrokiem na syna.
-Hej, Kuro.- powiedział uśmiechając się, jednak wzrok miał poważny.
avatar

Cheri

Liczba postów : 111

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Kai on Wto Maj 30, 2017 1:16 pm

Nagle rozległ się huk i Sitar mógł zobaczyć jak coś spada z nieba i uderza w ziemię kilkanaście metrów dalej. Był to statek, był bo teraz została tylko góra złomu.
Dopiero po kilku minutach od uderzenia Kai otworzył oczy. Ze zdziwieniem stwierdził, że żyje. Minęło jakieś pięć minut nim szok minął. Rozejrzał się po czymś o kiedyś było wnętrzem statku i przeniósł wzrok na swoje ciało. Dorobił się co prawda kilku lekkich ran i siniaków ale żył.
-Szlag by to....
Musiał się teraz stąd jakoś wydostać i poszukać cywilizacji. Nie wiedział gdzie był, nigdy nie był dobrym pilotem. Zresztą nie znał żadnej planety poza Ziemią i Vegetą. Wystarczyło kilka kopnięć by zrobić dziurę która mogła mu posłużyć za wyjście. To, że przy tym narobił hałasu i pojawił się ból w nodze to szczegóły.
Z trudem opuścił resztki swojego transportu i upadł na ziemię.
-Gdzie ja... jestem?
avatar

Kai

Liczba postów : 11

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Cheri on Wto Maj 30, 2017 8:39 pm

Ledwo wykluł mu się mały pteroda... nameczanin, a tu już kolejne ciekawe wydarzenia. Jakieś coś spada z nieba robi jeb o ziemię i dymi. Sitar jak to Sitar postanowił to sprawdzić. Wraz z Kuro polecieli sprawdzić cóż to postanowiło wylądować na nameczańskiej ziemi. Oby tylko to nie był kolejny szary glut, bo dwóch to ta ziemia nie zniesie. Sitar przyglądał się uważnie metalowej kuli która przybyła z nieba. Nagle jakiś kawałek odpadł, a ze środka wyszła jakaś dziwna istota. Niższa od Sitara, jakaś taka blada. Na głowie miała jakieś włosy, no i owłosiony ogon. I do tego z głupim pytaniem. Nameczański pterodaktyl gestem nakazał synowi zaczekać, a sam podleciał do niego na wyciągnięcie ręki i spojrzał mu w oczy. Przez chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią. Pierwsza myśl brzmiała Namek. Jednak przybysz z kosmosu pewnie wiedział dokąd zmierza, postanowił ubrać swoją wypowiedź w więcej konkretów.
-Jak widzisz jesteś na wyspie. - odpowiedział z błyskotliwością i dumą widoczną w oczach.
avatar

Cheri

Liczba postów : 111

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Kai on Wto Maj 30, 2017 10:08 pm

Nie ukrywał zdziwienia gdy dostrzegł Sitara, w końcu rzadko widzi się wielkiego zielonego kosmitę prowada? Przynajmniej na planetach takich jak Vegeta.
Nagle zapaliła mu się w głowie żarówka, przypomniał sobie opis planety Namek i jej mieszkańców. Patrząc na Nameczanina stwierdził, że wygląda nieco inaczej niż go opisywano na Vegecie. Jeśli uda mu się wrócić x pewnością uzupełni informację o tej rasie.
-Czy to Namek?
Chciał mieć pewność, że trafił pod właściwy adres więc musiał zadać to pytanie. Sitarowi odpowiedź pewnie wyda się banalna.
-Jestem Kai.
Powoli się podniósł i spojrzał na nieznajomego a później na to co zostało ze statku.
avatar

Kai

Liczba postów : 11

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Cheri on Sro Maj 31, 2017 7:10 pm

Sitar patrzyła na myślącą istotę, raz za czas rzucał też okiem na Kuro, nie chciał, żeby gdzieś bez niego poleciał, w końcu wykluł się dopiero kilka godzin temu. Po chwili istota która przybyła z nieba postanowiła przemówić.
-Tak to jest Namek w sumie dziwne pytanie, przylatujesz z kosmosu i nawet nie wiesz gdzie lądujesz. - odpowiedział na pytanie. W tedy zza pleców odezwał się Kuro.
-Ojciec jak on patrzy, no patrz no, ewidentnie mu trzeba wpierdolić, ojciec no - mniej więcej tak brzmiała wypowiedź. Sitar tylko przeniósł na chwilę wzrok na Kuro.
-Nie gadaj głupot miły jest - szybko skomentował wypowiedź syna. Wrócił wzrokiem do dziwnego przybysz.
-Jestem Sitar, a to mój syn Kuro.- powiedział wyciągając rękę do nowo poznanego Kai'a.
-Co cię tu sprowadza? - zapytał licząc, iż odpowiedź nie będzie brzmieć smocze kule.
avatar

Cheri

Liczba postów : 111

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Kai on Pią Cze 02, 2017 1:21 pm

Na pierwsze słowa nieznajomego zareagował uśmiechem. Nie wiedział gdzie wylądował bo lądowanie jego najmocniejszą stroną nie było. Nie przepadał za lataniem ale przynajmniej podczas startu i lotu nie potrafił rozbić statku... lądowanie to inna sprawa.
-Taki mały a już go ciągnie do walki
Skomentował zachowanie Kuro. Pokręcił głową i spojrzał na tego większego obcego. Uścinął jego dłoń gdy ten się przestawił. A więc miły tatuś i nadpobudliwy synek? Wspaniale się uzupełniają...
-Szukam tutaj Saiyanina który wylądował tu kilka lat temu.
Tak brzmiała jego odpowiedź na pytanie Sitara. Oczywiste było, że osoba której szukał Kai nie dała, od wspomnianego zniknięcia, żadnego znaku, że żyła.
avatar

Kai

Liczba postów : 11

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Cheri on Sro Cze 21, 2017 11:31 pm

Zobaczył uśmiech Kai'a wydawał mu się miły.
-No młody jeszcze, a już by wszystkich klepał, nie wiem po co w sumie. - powiedział Sitar.
-Ojciec ty to czasem pizda jesteś, ale ja cię szanuje.
-Skąd ty takie słowa znasz?
-Emm...
-Wiesz co ty tu z Kai'em zostań, a ja zaraz wracam.- Powiedział Sitar i odleciał, bo w sumie czemu nie.
------------------------------------------------
Trening stat: 21.06.2017 23:22
avatar

Cheri

Liczba postów : 111

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Cheri on Pią Cze 23, 2017 5:12 pm

Koniec treningu stat: 22.06.2017 23:22
-------------------------------------------------------------------
avatar

Cheri

Liczba postów : 111

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Cheri on Nie Cze 25, 2017 1:20 pm

-W sumie to mam jeszcze trochę czasu. Może Kuro nie będzie bił Kai'a - rzucił do siebie. W tym momencie postanowił odwiedzić go jego znajomy pterodaktyl z którym to nie tak dawno, a może i dawno właściwie to zgubił gdzieś poczucie czasu. No cóż pterodaktyl ustawił się naprzeciwko niego chcąc mu widocznie coś zademonstrować. Skrzydlata istota uderzyła w drzewo, to jednak nie drgnęło.
-Ale ty wiesz, że w drzewo to każdy głupi umie uderzyć? - zapytał przyjaciela. Ten jednak nie odpowiedział mu. Po prostu podszedł do innego drzewa i do ciosu dołożył obrót bioder. Tym razem stojące mu na drodze drzewo upadło jak rażone piorunem.
-Chcesz mi powiedzieć, że jak się obrócę to mocniej uderzę? - pterodaktyl tylko pokiwał głową i odleciał.
-Ehh... co ja z nimi mam, no, ale tym razem przekazał mi coś przydatnego. Nie jak ostatnio. - pomyślał. Uznał, że warto spróbować wykorzystać to co pokazał mu jego skrzeczący towarzysz boju. Ustawił się przed drzewem. I dla próby uderzył w zwyczajny dla siebie sposób. To jednak od razu upadło na ziemię.
-No tak, musiałem tyle przypakować, teraz nie mam na czym ćwiczyć. Chociaż... kamień właściwie jest twardszy niż drewno. Może będę bił górę? - wyciągnął wnioski z, aż nazbyt udanej próby. Wzniósł się w powietrze wzrokiem wyszukując jakiejś formacji skalnej która stać się miała obiektem jego treningu. Nie wiele czasu zajęło mu odnalezienie poszukiwanej góry i dostanie się na wyspę na której ta się znajdowała. Ustawił się na przeciw wzniesienie i wziął głębszy wdech. Postanowił zacząć od kolejnego zwykłego ciosu. Ręka zatrzymała się tworząc zaledwie kilka rys.
-To będzie dobre, albo połamie sobie ręce. - rzucił do siebie. Wykonał pierwszy cios starając się zgrać go z ruchem bioder tak jak pokazała mu latająca istota. Kilkadziesiąt prób wystarczyło, aby ruchy w końcu zaczęły się ze sobą zakleszczać. Kolejne uderzenia nie powodowały już rys, a spore ubytki w rozbijanej skale. Wykonał kilkadziesiąt ciosów nim stwierdził, że już go ręce bolą i nie chce mu się dalej ich męczyć.
-Dobra, to teraz czas pobawić się nogami, w sumie nimi też można uderzać. - pomyślał. Spojrzał na swoje nogi, a w jego głowie pojawiło się pytanie. "Co tu się ma obracać?". Odpowiedź tak właściwie przyszła mu do głowy wszystko. "A niech się wszystko obraca", tak brzmiała. Skupił się i kopnął najzwyczajniej w świecie. Odskoczył w tył łapiąc się za piszczel.
-Ała, kurwa boli. - krzyczał podskakując na jednej nodze. Cios okazał się bardziej bolesny niż myślał, że będzie. Zagryzł zęby i postanowił spróbować jeszcze raz, jednak rozpoczynając już trening. Starał się obracać całym ciałem wykorzystując je do napędzenia swojego ciosu. Każde kopnięcie powodowało coraz większe zniszczenie. Każdy cios jednak bolał coraz bardziej. Po kilku minutach spojrzał na mocno obitą już nogę.
-Jak ja lubię to uczucie. - powiedział do siebie siadając na ziemi. Chwycił swoje udo i... urwał sobie nogę. Krzyknął z bólu, lecz już po chwili wyrosła mu nowa kończyna. Podniósł się i kontynuował zgrywanie swojej nogi z resztą ciała kolejnymi kopnięciami. Po dłuższym czasie czuł już, że jest gotów do ostatniego etapu treningu. Spojrzał z pewnością siebie na skałę i uderzył w nią głową. Strużka krwi pociekła z jego czoła. Spojrzał jeszcze raz i swoim ciałem napędził kolejny cios. Godziny mijały, a Sitar z coraz większą mocą. W końcu jednak upadł na ziemię trzymając się za głowę. Zasnął z zakrwawioną twarzą.
avatar

Cheri

Liczba postów : 111

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Cheri on Wto Cze 27, 2017 4:05 pm

Sitar otworzył swe oczy. Nad sobą widział twarz Kuro.
-Ojciec weź mi wyjaśnij, po co napierdalałeś głową w tą skałę? - zapytał Kuro.
-Widzisz synu, spotkałem przyjaciela który pokazał mi ciekawą sztuczkę.
-A ty go posłuchałeś?
-Synu jeśli coś jest głupie, ale działa to nie jest... - ciałem zielonoskórego szarpnęły torsje. Znów poczuł jak jakaś wielka niewiadoma rozpycha jego brzuch. Tak jak podczas narodzin Kuro nie był w stanie tego zatrzymać. Syn patrzył na niego ze strachem widząc jak ogromne okrągłe coś prześwituje przez jego ciało. Owal piął się coraz wyżej odbierając dech przeciskał się przez przełyk. W takich chwilach Sitar cieszył się, że nie musi jeść. W końcu wypluł, zielonkawe jajo upadło na ziemię.
-Czy to?
-Tak, będziesz miał brata.
---------------------------------------------
Jakiś czas później:

Jajo zaczęło pękać, a ze środka wyłonił się dorosły nameczanin.
-Ojciec ja kurwa wszystko rozumiem, nawet, że jestem czarny, ale kurwa jakim cudem on jest dorosły?
-Nie przeklinaj bo brata nauczysz. Nazwę go Shiro.
-Bo jest biały?
-No.
avatar

Cheri

Liczba postów : 111

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Laptor on Pon Lip 03, 2017 10:32 am

Podczas, gdy odpoczynek Laptora się w pełni udał i zjadł swojego klona, gdy zgłodniał przez jedną z nameczańskich chmur, teraz stworzył po godzinnej przerwie klona numer trzy, był silniejszy, mądrzejszy i pewniejszy siebie. Gdy klon był gotowy, majin udał się prosto na niewielkie wysepki, które znał już doskonale. Klon pochwycił 4 smocze kule a Laptor dwie i tak znaleźli się w bardzo szybkim tempie na miejscu. Tutaj ukryli na chwilę smocze kulę pod wodą, na wyspie, którą wcześniej wybrali na kryjówkę. Znaleźli tutaj dziurę w wyspie gdzie schowali te kule i wynurzyli się na brzeg.
- Trzeba wznowić tamten, przerwany trening. - Powiedział Laptor
- Okej. - zgodził się klon.
W tym momencie ustawili się w odpowiedniej pozycji i zaczęli razem ćwiczyć... To trwało dobre 2-3 godzinki, średnio ciężki sparing między ich dwójką i odpowiednio lżejsze ciosy ze strony Laptora...

START TRENINGU

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1282

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Laptor on Wto Lip 04, 2017 9:30 pm

Laptorem rozpoczął już drugi trening, w ciągu krótkiego odstępu czasu. Całość traktował jednakże jako jedność, jako dopełnienie poprzedniego treningu, bez którego nie miał sensu ten pierwszy, który skupiał się głównie na manipulowaniu energią, którą od pewnego czasu majin postanowił wzmacniać, natomiast drugi doskonalił jego umiejętność walki wręcz, ćwiczył szybkość wyprowadzanych ciosów, oraz ich efektywność oraz oczywiście technikę walki wręcz... Tym razem powalczył z nieco słabszym klonem, i chociaż to był duży minus, ponieważ nie mógł iść na całość, to jednak był tego jeden, zdecydowany plus. Mógł powalczyć z kimś żywym, kto myśli i wykonuje ciosy niespodziewanie i odpowiednio szybko, szybciej niż większość nameczanów kiedykolwiek będzie w stanie... Trening się skończył a Laptor wysłał klona po krótkim odpoczynku po smocze kulę, które miał mieć ze sobą cały czas.
- Łap kulę i będziemy się gdzieś zbierać. Trzeba znaleźć ostatnią. - Powiedział do klona.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1282

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Cheri on Pon Lip 10, 2017 4:54 pm

Trening: Eye Lasers [Kōsengan]

Stał sam pośród rozsianych dookoła wysp. Jego synowi polecieli załatwiać jakieś własne sprawy. Znudzony usiadł na środku pustej wyspy.
-W sumie to skoro umiem strzelać tymi kulami z ręki, to może mógłbym robić to innymi częściami ciała. - pomyślał. Wizja pocisku wyłaniającego się z ust zniesmaczyła go. Dwójka dzieci już wystarczy, jeszcze jak spróbuje kogoś ustrzelić to kolejne wydostanie się na wolność.
-Ehh... tak właściwie, jakbym zaczął strzelać oczami? Nawet jak zostanę już pterodaktylem nie będzie mi to przeszkadzać w lataniu. - zamyślił się. W końcu pomysł nie wydawał mu się, aż tak zły. Więc czemu by nie spróbować? Rozejrzał się za jakimś celem. No cóż jedyne co mógłby za takowy uznać znajdowało się kilka metrów od niego i było drzewem.
-Oby tym razem ze mną nie wygrało. - rzucił poirytowanym głosem. Nie lubił drzew, były takie... agresywne. Wiedział co chce osiągnąć i nawet wydawało mu się, że wie jak to zrobić. Wstał i zbliżył się do drzewa, chciał mieć pewność, że trafi. Pochylił się, a jego twarz znajdowała się kilka centymetrów od kory pokrywającej dzieło natury. Patrzył na drzewo z nienawiścią wyobrażając jak płonie. Stał tak dobre pół godziny czekając, aż jego działania przyniosą jakiś efekt. No cóż, nie przyniosło. Zaczął skupiać się mocniej i mocniej. Oczy niemalże wyszły mu na wierzch, a zwieracze chciały odmówić posłuszeństwa. To jednak również nie przyniosło skutku. Raz za razem mrugał z potęgą mogącą zdmuchnąć co słabszego z jego zielonoskórej braci. Jednak samo to nie przynosiło żadnego efektu, po za delikatnym powiewem wiatru poruszającym liśćmi.
-Energia! - wykrzyknął podekscytowany przynajmniej jakby odkrył nową planetę. Znów wybałuszył oczy przesyłając do nich swoją energię. Czuła jak energia duchowa przelewa się przez jego ciało powoli zmierzając ku górze. Płynęła szybko zbierając się w oczach. Patrzałki powoli przyjmowały żółtą barwę, gdy ki kumulowało się w nich. Nie wiedział jednak co powinien zrobić dalej, moc zebrana, energia gotowa, ale jak wystrzelić pocisk? Wciąż stał z wybałuszonymi, jednak teraz już świecącymi oczami świdrował drzewo. Czas mijał i pewnie nasz pterodaktyl stałby tak do końca swoich dni gdyby nie pewien zbieg okoliczności. Otóż wcześniej mrugając spowodował on powiew wiatru przez który pyłki zaczęły opadać z drzewa i drażnić nozdrza naszego bohatera. Skończyć to mogło się tylko w jeden sposób, zielony łysol kichnął. Wyrwało go to ze skupienia i uwolniło skumulowaną energię. Niestety podmuch szarpnął Sitarem przewracając go, a technika uderzyła w gałąź. Gałąź nie zamierzała pozwolić obijać się bez powodu i podstępnie uderzyła głowę nameczańskiego pterodaktyla. Zrzucił ją z siebie i znów spojrzał na drzewo. Promienie, jak szalone zaczęły uderzać w konar, jednak nie sprawiły, że zapłonął, jedynie lekko go osmoliły. Ciężko dysząc Sitar bez energii upadł na ziemię i stracił przytomność.
avatar

Cheri

Liczba postów : 111

Powrót do góry Go down

Re: Niewielkie wysepki

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach