Go down
Admin
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 396

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Niewielkie wysepki

on Sob Lip 09, 2016 4:17 pm
First topic message reminder :

Kilkadziesiąt niewielkich wysepek, oddzielonych od siebie morską wodą. Jak to już bywa, w niektórych miejscach jest głębiej, a w niektórych płycej. Można tutaj spotkać różne zwierzęta, jakie zamieszkują planetę Namek, ale zdecydowana większość z nich, to obślizgłe żaby, ciekawskie świata.

Cheri
Cheri
Liczba postów : 111

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Sro Lip 12, 2017 11:17 am
12.07.2017 11:07 Start treningu
Cheri
Cheri
Liczba postów : 111

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Czw Lip 13, 2017 3:48 pm
13.07.2017 15:38 Koniec treningu
-------------------------------------
Krótki sen po treningu był czymś co było nie odzwone dla tego zielonka. Tak miało być i tym razem, położył się pod zmasakrowanym drzewem i patrzył w niebo. Niby powinien szukać Kuro i Shiro, no, ale w końcu oni go znajdą, przynajmniej powinni. Zamknął oczy i leżał... leżał... i leżał.
-Nosz kurwa mać. - powiedział wstając. Nie mógł zasnąć nie wiedzieć czemu. Usiadł na trawie i spojrzał przed siebie. Wciąż nie był pterodaktylem, powoli zaczynało go to irytować.
-Wiem, polecę do Saichorro i zapytam gdzie znajdę Bogów, a potem przekonam ich żeby mnie przemienili, a jak się nie uda to hmm... wiem pokaże im, że dam radę i pozabijam, ale kto mnie wtedy przemieni? Bez sensu. - Plan chociaż dobry nie pozbawiony był wad. W końcu Saichorro wiedział wszystko więc i to powinien wiedzieć, nie marnując więcej czasu wstał i rozejrzał się. Pozostał tylko jeden problem, nie miał pojęcia gdzie jest, ani jak wrócić do domu guru nameczan.
avatar
Gość
Gość

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Wto Lip 25, 2017 10:00 pm
MG


Sitar wstał bo miał problemy ze snem, w głowie ułożył sobie plan, który był bezsensu. To bardzo pasowało do jego całej egzystencji. Słońca mocno prażyły tego dnia, a drogi do Saichoro nie pamiętał niestety nikt tu obecny.
- Co to jest kurwa mać? - Zapytał jeden z brzdąców. Wszyscy polecieli w losowym kierunku: http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t48-jaskinia
Kai
Kai
Liczba postów : 10

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Pią Paź 20, 2017 6:08 pm
Kai zostawił swojego nameczańskiego towarzysza już jakiś czas temu. Nie chciał mu dłużej zabierać czasu, poza tym musiał znaleźć jakiś sposób na naprawę "swojego statku". Eksplorował wysepki w poszukiwaniu czegokolwiek co mogłoby się mu przydać. Najprościej byłoby dostać się do jakieś wioski ale niestety na Vegecie nie sprzedają map Nameczańskich wiosek. A tutaj informacji turystycznej to ze świecą szukać.
Przemieszczanie się między wysepkami nie należało do najłatwiejszych. Kai podczas swojej podróży wracał do chwil które spędzał na Ziemi i Vegecie. Życie tam nie należało do najłatwiejszych ale przynajmniej miał kogoś z kim mógł porozmawiać. Teraz doskwierała mu samotność. Zaczął się zastanawiać czy ucieczka z Vegety była dobrym pomysłem. Może jego ojciec jakimś cudem wrócił i na dzień dobry poinformowano go, że jego syn zniknął. Nie była to miła myśl. Nie było jednak odwrotu, skoro postanowił udać się na Namek i odnaleźć swojego ojca to tak zrobi. Chyba, że zginie lub okaże się, że jego cel opuścił już tą piękną planetę.
Od rozstania z tamtym nameczaninem nie spotkał już innego mieszkańca planety. No cóż, najwidoczniej trafił do miejsca bardzo oddalonego od wiosek. Będzie musiał sobie poradzić sam, będzie musiał liczyć tylko na swoją siłę i spryt.
Mimo wszystko mniej więcej pamiętał jak wrócić do tego co zostało z jego środku transportu. Chociaż najprościej będzie dorwać się do jakiegoś innego statku. Problem w tym, że był na Namek. Na Ziemi czy Vegecie nie byłoby z tym większych problemów, niestety na zielonej planecie nie byłoby chyba zbyt wiele statków.
Wreszcie trafił na bardziej zalesioną wysepkę. W miarę jak mijał drzewa szukając dobrego miejsca na odpoczynek dostrzegł coś leżącego na kupie śmieci która mocno kontrastowała z zielonym otoczeniem.
Kyara
Kyara
Liczba postów : 8

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Pią Paź 20, 2017 7:32 pm
Kyara była wyłączona. Nie wiedziała, co się z nią działo, ani też jak daleko była od rodzinnej planety, jaką była Ziemia.
Wylądowała w zupełnie obcym jej miejscu, do którego nie pasowała. I może właśnie dlatego Kai mógł ją dostrzec. Odstawała od tego zielonego krajobrazu, podobnie jak wszystkie śmieci pozostawione przez Kosmicznych Śmieciarzy.
Co ona tutaj robiła? A no, Kosmiczni Śmieciarze, przez jakis czas próbowali sprzedać kobietę, bo skoro była androidem, liczyli na jakiś spory zysk. Jednak, ponieważ nikt nie potrafił jej uruchomić, szanse na zarobek spadały coraz bardziej, aż w koncu zrównały się do poziomu zerowego. Ponieważ musieli awaryjnie lądować na Namek, postanowili pozbyć się tego co jest im zbędne, w tym właśnie Kyary. Uznali bowiem, że nie ma sensu trzymać czegoś co ejst popsute, a na części jakoś im było szkoda ją rozbierać, z racji pięknego lica. Zatem, kiedy już zdążyli wynieść wszystko, co było zbędne, naprawili uszkodzenie na statku, udali się w dalszą podróż zostawiając Kyarę na łaskę Planety Namek.  
Androdika leżała owinięta w białe prześcieradło, w taki sposób, że widać jej było tylko głowę oraz trochę stóp. Nogi miała lekko ugięte w kolanach, co pozwalało jakoś utrzymać się jej na stercie śmieci. Opierała się plecami o dwa wielkie worki, wokół których porozrzucane były nie nadające się do niczego urządzenia. Niektóre z nich zaczęła pożerać korozja. Jej różowe włosy rozrzucone były w artystycznym nieładzie, co jeszcze bardziej pozwalało na zorientowanie się, że nie wpasowuje się w tutejszą okolicę. Wyglądała tak, jakby była martwa.
Zatem, ktoś z boku mógłby pomyśleć, że właśnie ma styczność z trupem, kogos, kto został zamordowany i wywiezioyn w tak odległe rejony, aby ukryć swoją zbrodnię.
Kilka ciekawskich żab podskoczyło na śmietniko, aby przyjrzeć się leżącej Kyarze. Dwie z nich, bez ceregieli władowało się na jej głowę, zaś kolejna na jej biust. Nie miały zamiaru tak szybko zejść więc, usadowiły się wygodniej, zamknęły ślepia i poszły spać. Pozostałe zaś okrążyły Kyarę jakby była ich własnością.
Kai
Kai
Liczba postów : 10

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Pią Paź 20, 2017 8:08 pm
Podszedł bliżej i teraz mógł z całkowitą pewnością, że jest to ciało kobiety. Całkiem ładnej warto dodać....
Kai skoncentruj się do jasnej cho****.
Jej ciało poza głową i stopami było ukryte pod prześcieradłem a włosy ułożone w nieładzie. A Kai był wcześniej całkowicie pewny, że Nameczanie nie mają kobiet. Całe życie w błędzie...
Podszedł do niej i potrząsnął nią ale nie przyniosło to rezultatów. Zrobił to jeszcze raz, znacznie mocniej ale znów nic się nie stało. Nagle zaświtała mu w głowie myśl, przecież na Vegecie mieli metalowych ludzi, jak tam ich nazywano... a tak androidy. Kai osobiście znał tylko jeden sposób na sprawdzenie czy są to zwłoki kobiety czy nieaktywny lub popsuty android.
Bez ceregieli kopnął ją w brzuch a gdy poczuł ból powstały w wyniku kopnięcia metal odskoczył do tyłu łapiąc się jednocześnie za nogę i przeklinając pod nosem. Był to dosyć bolesny sposób ale nie miał czasu ani pomysłu na coś innego.
-Niech to szlag.... przynajmniej wiem, że nie jest to trup.
Przyjrzał się jej uważnie, obejrzał ja od stóp do głów zastanawiając się nad czymś. Jego ogon wyszedł spod płaszcza ale się nie poruszał.
-Po co ktoś miałby tu zostawiać androida
Nagle w jego głowie pojawiła się myśl żeby ją uruchomić ale niestety nie miał jak. Odrzucił białe prześcieradło i odgonił ewentualnie żaby które chciałyby się zdrzemnąć na nagim ciele androidki.
Kai znów ją obejrzał szukając jakiegoś włącznika a później przewrócił tak żeby leżała na brzuchu ale tam też niczego nie było. Przewrócił ją z powrotem tak jak leżała na początku, nim Kai zaszczycił swoją obecnością tą wysepkę.
-Jak ją włączyć...?
W jego głowie pojawiła się myśl żeby przerobić ją na części, naprawić tym statek i odlecieć ale... nawet gdyby był aż tak zdesperowany to nie miał narzędzi.
Kyara
Kyara
Liczba postów : 8

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Pią Paź 20, 2017 10:12 pm
A czego ten kretyn się spodziewał? Czy ona naprawdę wyglądała jak facet, albo Nameczanin? Może Kai powinien zafundować sobie okulary? Nie potrafił odróżnić zielonej poczwary od tak pieknej i urokliwej androidki? No chyba, że ten chłop miał jakąś skaze na mózgu, to by wiele wyjaśniało...
Robierać kobietę? Nawet jak była androidką to by wypadało mieć trochę przyzwoitości! Jeszcze tak nią zwyobracać na wszystkie strony? Co za jakiś prymityw z tego Kaia!Zero delikatności! No jak tak można? Jak tak można?
Żabom nie spodobało się, że jakis forcyk dobiera się do ich zdobycznego skarbu i mieciutkiego, a zarazem pięknego siedziska, więc zaczęły głośno rechotać i skakać dookoła Kaia. Miały nadzieję, że ten brutal sobie stąd jak najszybciej pójdzie i zostawi to, co znalazły czyli nowy domek.
Zielone gadziny wpatrywały się tymi swymi ślepiami o prostokatnych źrenicach w taki sposób, jakby miała Kaia zaraz żywcem zeżreć. Chociaż to nie było możliwe, bo on był wielki, a ona malutkie. Jedna z nich, widząc puchaty dodatek Kaia postanowiła się w niego gryźć. Skoro nie mogły go przegonić rechotaniem, to trzeba było zrobić coś innego. Bardziej upierdliwego.
Jeszcze inna zaś, postanowiła wskoczyć Kaiowi na łepetynę, a następnie zaczeła skakać, uklepując mu fryzurę. Mało tego, wydawała z siebie dużo głośniejszy dźwięk niż pozostałe. Wyglądał oto tak, jakby próbowała narobić mu guza tym skakaniem, a ponieważ to nie skutkowało,to wsadziła Kaiowi mokry, lepiący jęzor do ucha.
Nie minęła chwila, a już pozostałe żabska oblazły Kaia. Nie zamierzały oddawać tak łatwo tak pieknej zdobyczy. Kyara była ich i koniec kropka.
Kai, jak sprawdzał, gdzie tu kobieta ma włącznik, mógł zorientować się, że nie ma go nigdzie. Ani za uchem, ani na piersiach, ani na pośladkach, ogółem nigdzie nie było go widać. Jak sobie tak półmałpa pomyśli, to zrozumie, że nie sprawdzał jeszcze jednego miejsca...takiego, o którym na pewno by nie pomyślał, że jest tam włącznik, a zarazem i wyłącznik...
Kai
Kai
Liczba postów : 10

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Pią Paź 20, 2017 10:40 pm
Kai nie dość, że miał przed sobą wielki. blaszany problem to jeszcze odezwały się te małe zielone pokurcze. Czego one chciały? Nie podobało im się, że Kai dobiera się do androida? A co to był, ich domek? Ich własność? No chyba nie...
Ignorował te żaby dopóki nie poczuł, że jedna z nich ugryzła go w ogon. Później druga wskoczyła mu na głowę. Tego już było za wiele. Kai bez problemu złapał obie żaby i bardzo mocno je ścisnął po czym rzucił w stronę reszty.
-Precz
Powiedział do nich po czym podszedł do androidki i wziął ją na ręce. Nie była to najlżejsza rzecz jaką przyszło mu nosić ale dźwigał już większe ciężary.  Szedł szybko ale też ostrożnie, w końcu nie chciał się przewrócić.
Gdy oddalił się na bezpieczną odległość i upewnił się. że tych paskud nie ma w pobliżu najpierw położył androidkę na ziemi, następnie poprawił swoją fryzurę  a później wrócił do kwestii uruchomienia androidki.
Było tylko jedno miejsce którego nie sprawdził bo kto dawałby tam włącznik? Chociaż jak by się tak nad tym zastanowić było to dość sprytne posunięcie. Raczej niewiele osób by wpadło na pomysł, że w takim miejscu może znajdować się włącznik i pewnie też wyłącznik. Pewnie dlatego ta kobieta została porzucona, nikt nie wpadł na taki pomysł.
Jeśli chciał ją uruchomić to mógł zrobić tylko jedno. Nikt go nie widział więc jeśli okaże się, że włącznika tam nie ma to chyba nic się nie stanie.
Oby to tam było - pomyślał wpychając szybko tam palce i szukając włącznika.
Kyara
Kyara
Liczba postów : 8

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Pią Paź 20, 2017 11:20 pm
To on nie widział, że Kyara należała do nich? Tego, że była ich domkiem i zarazem legowiskiem? No naprawdę, niech ten half kupi sobie okulary. I to takie pokroju Stępnia! To może lepiej będzie ogarniać otaczający świat. Ślepy half, no po prostu ślepy.
Niewinne, bezbronne zwierzątka tylko próbowały się bronić, a on tak je potraktował? Jak mógł znęcać się nad biednymi żabkami! Rzucone stworzonka uderzyły o ziemię, a do ich oczu napłynęły łzy. Patrzyły zawistnym wzrokiem na Kaia, który to zabrał im domek i mięciutkie, a zarazem piękne posłanko. Kilka z nich, nie zamierzało poddać się bez eee....um walki i pokicało za Kaiem.
Kyara trochę ważyła. W sumie to jak z żywym człowiekiem. Jak ten był nieprzytomny, to było trudniej go nieść, niżeli gdy było odwrotnie. Jej włosy poruszały się w rytm ruchów Kaia, a także były muskane wiatrem. Jej głowa wisiała w dół, podobnie jak kończyny. Z daleka, na pewno wygladało to tak, jakby Kai własnie dokonał morderstwa i próbował uciec z cialem i je gdzieś ukryć. Fakty jednak, były zupełnie inne, ale kogoś trzeciego, raczej by to nie obchodziło.
Tak, w tym miejscu, do którego włożył palce Kai znajdował się włącznik oraz wyłąnczik Kyary. Jak tylko dało się słyszeć specyficzne kliknięcie, androdikę spowiła jasna poświata. Podniosła się do pół siadu, w tym samym czasie kiedy otworzyła powieki, a w jej oczach przeleciało kilka jasnych pasków. Dopiero po chwili, jej spojrzenie zaczęło przypominać to, które mają żywe istoty. Brązowo-fioletowe oczy wpatrywały się w punkt przed siebie. Energia przeszła po całym ciele androidki, pobudzając je do życia.
Kyara została włączona. Siedziała tak chwilę, po czym rozejrzał się dookoła. Jej twarz napotkała twarz Kaia, któremu zaczęła się przyglądać.
-Kyu?-odparła dziewczęcym głosem, po czym wpatrywała się w niego uważnie.
Zmieniła pozycją na czworaka. Opierała się rękami o trawę, tak jak kolanami. Przysunęła twarz jeszcze bliżej Kaia, aż prawie stykali się nosami.
-Kyu?-Kyara w końcu dotknęła swoim nosem jego, a potem poruszała głową tak, aby ich nosy się poruszyły.-Kyu?-powtórzyła kolejny raz, tym swoim słodkim głosem.
Odsunęła głowe, po czym oparła dłonie na ramionach Kaia. Nie przestawała mu się przyglądać, jeszcze z dobre kilka chwil puki nie dostrzegła wystającego spod płaszcza ogona.
Swoimi delikatnymi dłońmi złapała puchaty dodatek półsaiyanina, po czym ścisnęła mocno. Nie zrobiła tego specjalnie, bowiem nie wiedziała, że to coś to półsaiyański ogon.
Kai
Kai
Liczba postów : 10

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Sob Paź 21, 2017 12:55 pm
Gdy tylko usłyszał kliknięcie natychmiast wyciągnął stamtąd palce. Jeszcze ten android mu je utnie albo coś i jak on wtedy sobie poradzi? Teraz już przynajmniej wiedział jak ją włączyć i wyłączyć.
Patrzył z szeroko otwartymi oczami jak androidka się uruchamia. Najpierw spowiła ją jasna poświata a później postanowiła się podnieść. Ze zdziwieniem obserwował jak przez je oczyj przelatują jasne paski. Zastanawiał się czy tak wyglądała aktywacja każdego androida.
Gdy oczy dziewczyny przyjęły brązowo-fioletową barwę Kai ze zdziwieniem stwierdził, że nagle przez ciało androidki przepływa energia.
Gdy androidka uraczyła go swoim spojrzeniem half odruchowo cofnął się nieco do tyłu. Teraz siedział na zielonej trawie i ze zdziwieniem wpatrywał się w dziewczynę.
-Kyu? Co to znaczy "kyu"?
Jego zdziwienie wzrosło jeszcze bardziej gdy androidka zaczęła się do niego zbliżać... na czworakach. Czyżby nie potrafiła się poruszać na dwóch nogach?
Nos androidki niebezpiecznie zbliżył się do nosa Kai'a. Chyba bliżej już się nie dało. Half nie rozumiał czemu się tak zachowuje, była jak... małe dziecko. Nagle w jego głowie zaświeciła żaróweczka. Może miała uszkodzoną lub wyczyszczoną pamięć?
-To twoje imię? Kyu? - zapytał gdu znów usłyszał to słowo.
Westchnął gdy powtórzyła po raz trzeci to słowa tym swoim słodkim, dziecięcym głosem. Poczuł jej dłonie na swoich ramionach. Cały czas patrzył jej w oczy. Androidka najpierw oglądała go jak eksponat w muzeum a później zajęła się jego ogonem.
Gdy tylko poczuł jej dłonie na swoim ogonie spojrzał na nią zdziwiony. Zdziwienie ustąpiło jednak gdy ta postanowiła mocno go ścisnąć.
Na twarzy Kai'a pojawił się grymas bólu i spróbował wyrwać jej ogon
-Puść! Puść! Ogon jest bardzo delikatny!
Nie uderzył jej, nawet nie przeszła przez głowę mu taka myśl. Pewnie nie wiedziała co to jest. Poza tym... nawet gdyby ją uderzył to jego by to bardziej zabolało.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Wto Sty 22, 2019 12:14 pm
MG

Benorn i Shisami opuścili w końcu pokład statku kosmicznego. Wyszli na zewnątrz, stając zaraz na niebieskiej trawie. Delikatny powiew wiatru poruszył drzewami i zakołysał źdźbłami trawy.
Oto przed nimi stała otworem cała planeta Namek. Shisami nie tracą więcej czasu, założył swój scouter i wcisnął czerwony guzik. Urządzenie natychmiast zapikało głośno, rozpoczynając namierzanie największych skupisk energii.

~~piiik~~piiik~~piiik~~

Na okularze detektora pojawiły się trzy okręgi, każdy w innym kierunku. Byk zerknął na stojącego obok niego Changelinga, po czym zagadał do niego.
- Proszę włączyć swój scouter, sir. Mój wyszukał trzy skupiska, ale jestem pewien, że jest ich więcej. Co dwa scoutery, to nie jeden, prawda? - zapytał, uśmiechając się zadziornie do Benorna. Miał poniekąd rację. Dwa detektory wykryją więcej skupisk energii niż sam jeden.
- Zdecyduj później, gdzie chcesz się wybrać. Dla mnie to wszystko jedno. - skończył, krzyżując ręce na klatce piersiowej.

Tagoma, Frosty i Icy również opuścili pokład statku. Shisami i Tagoma skinęli do siebie głowami, po czym ten drugi, razem ze swoją "drużyną", odlecieli w kierunku, który przed chwilą pokazał się na detektorze byka.
- Jeśli mam być szczerzy, panie Benornie, to... Cała ta sprawa mi śmierdzi. - zerknął kątem oka na statek, w oknie którego stał Sorbet, uśmiechający się tajemniczo.

_________________
Niewielkie wysepki - Page 3 3rhfQvw
Benorn
Benorn
Liczba postów : 41

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Wto Sty 22, 2019 8:01 pm
Światło jednego z trzech słońc poraziło go, w pierwszej chwili, do tego stopnia, że musiał się zasłonić dłonią. Dopiero po chwili, gdy wzrok przyzwyczaił się do warunków panujących na zewnątrz dostrzegł cały majestat tego miejsca. Wszędzie było zielono, nawet niebo zdawało się mieć lekko zielonkawą poświatę. Benorn poczuł na swojej skórze powiew powietrza, aż po jego kręgosłupie przeszedł miły dreszcz. Nabrał głębokiego oddechu i gdy wypuszczał powietrze z płuc, opadł na ziemię.

- Piękne miejsce... - zwrócił się do Shisamiego, rozglądając jednocześnie na boki. - Pewnie było by trochę warte. Ciekawe, dlaczego jeszcze nie jest jeszcze częścią imperium? - kontynuował swe przemyślenia na głos. Wielkolud jednak zdawał się być bardziej zainteresowanym zadaniem, dlatego też, na jego polecenie wcisnął ponownie przycisk na swym okluarze i rozpoczął przeczesywanie terenu w poszukiwaniu kolejnych źródeł energii. Było ich kilka, rozrzuconych w przeróżnych kierunkach i odległościach. Podniósł więc rękę i wskazał w kierunku najbliższego ze zbiorów energii.

- Chodźmy tam - Miejsce to było dobre jak każde inne, a jeśli załatwią swoją sprawę tam, to będą mogli udać się w kolejne miejsce. Z rozmyślań wyrwało go jednak pojawienie się kolejnej trójki, których imion już prawie nie pamiętał. Dwoje żołnierzy pozdrowiło się nawzajem, lecz przelatujce demony mrozu nawet nie spojrzały w kierunku Benorna i prawdę mówiąc wzajemnie. Changeling dostrzegł jednak, że tamta grupka skierowała się mniej więcej w kierunku, który wybrał Benorn.

- Z drugiej strony, chodźmy jednak tam- obrócił się na pięcie i wskazał w dokładnie odwrotnym kierunku od zamierzonego. To chyba jednak nie interesowało już czerwonoskórego tak bardzo. Powiedział coś, co spowodowało, że Benorn napiął się trochę bardziej. Przymrużył lekko oczy i spojrzał badawczo na swego rozmówcę. To nie tak, że całe to zadanie nie wydawało mu się dziwne. Lecz zrzucał to przez cały czas na garb tego, że był tylko nic nieznaczącym żołnierzem, który nie musiał wszystkiego wiedzieć.

- Kontynuuj... - zachęcił go.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Sro Sty 23, 2019 11:39 am
MG


- Piękna, ale bezużyteczna. - powiedział byk, dodając swoje trzy grosze do głośnych przemyśleń Changelinga.
Gdy Benorn wskazał miejsce, Shisami też odwrócił się na pięcie. Skinął głową do niego i zaraz obaj znaleźli się w powietrzu, lecąc w kierunku wybranym przez jaszczura.
Nie lecieli zbyt szybko, by za bardzo się nie zmęczyć. Byk po chwili kontynuował napoczęty przez siebie temat. Spojrzał kątem oka na Benorna.
- Wszystko to jakieś dziwne. Ocieplenie stosunków między braćmi? Pff, też mi coś. Całe Imperium wie, że prędzej czy później Lord Cooler i Lord Freezer skoczą sobie do gardeł. - tu przerwał, ponieważ wydawało mu się, że ujrzał coś po swojej lewej stronie, na jednej z wysepek. Jak się okazało, tylko mu się wydawało.
- Myślę, że Lord Freezer to wszystko zaplanował, żeby się pozbyć swojego brata, a Król Cold próbuje ratować sytuację, by nie doszło do wojny domowej między podwładnymi Freezera i Cooolera. - skończył, patrząc na Benorna. Po jego skroni spłynęła pojedyncza kropla. Cała ta sytuacja była bardzo stresująca dla niego. Kazano mu wykonać zadanie, które było tak bardzo poplątane, że nawet najlepszy detektyw miałby trudności z jego rozwiązaniem.
- Jestem tylko zwykłym żołnierzem, więc mogę się mylić. - skinął głową, uśmiechając się lekko.
Na horyzoncie pojawiły się pierwsze domostwa Nameczan.

z/t
_____
Wioska Moori

_________________
Niewielkie wysepki - Page 3 3rhfQvw
Benorn
Benorn
Liczba postów : 41

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Pon Lut 04, 2019 11:42 pm
Odbił się od ziemi zaraz za czerwonoskórym. Jeszcze przez chwilę obserwował, jak coraz mniejsze sylwetki nameczan zbijają się w grupkę. Zastanawiał się, czy jego mała gra aktorska zdała egzamin i następnym razem, nameczanie oddadzą mu tego czego będzie potrzebował, bez zbędnego stawiania się. Bezsensowne mordowanie nie leżało w naturze tego changelinga, a zwłaszcza jeśli mógł coś w ten sposób ugrać.

Z zamyślenia wyrwały go słowa czerwonoskórego. W pierwszej chwili parsknął śmiechem sądząc, że wielkolud żartuje sobie. Szybko jednak zdał sobie sprawę, że mówi on śmiertelnie poważnie. Nim zaczał mówić, westchnął zmęczony.

- Pierwszy raz słyszę o tym legendarnym super sayaninie.- Przyznał bez kozery.

- Łatwo jednak domyśleć się, że wszystkie te przedrostki legendarny, super czy inne mają oznaczać kogoś wybitnego z ich rasy...- wzruszył ramionami jak gdyby od niechcenia i zamilkł na chwilę zastanawiając się nad kolejnymi słowami.

- Changelingi potrafią zmieniać swoje formy... więc kto wie, może i inne pośledniejsze rasy mają coś podobnego... - po chwili parsknął jednak pod nosem.

- Tylko jak niby miałyby wyglądać te super jednostki, ich ciała nie nadają się do drastycznych zmian - zauważył niezbity fakt. Ciała jego i jego braci były genetycznie przystosowane do zmiany budowy, w zależności od utrzymywanej formy. Ciała bardziej humanoidalne z ich kośćcem i organami wewnętrznymi, które nie potrafiły nawet znieść próżni kosmicznej, nie potrafiłby znieść aż tak traumatycznych przemian.

- Lecz jeśli rzeczywiście istnieje coś takiego i są oni nadzieją dla naszych żołnierzy... niech pojawią się szybko i dadzą się zmiażdżyć Lordowi Colerowi lub Lordowi Friezerowi... Ostatnim czego nam potrzeba to bunt jakiś robaków- zakończył swój wywód. I temat byłby dla niego zamknięty, gdyby nie ostatnie zdanie, jakie wypowiedział Shisami.

- Jeśli Lord Cooler chce zrekrutować tego Super Nameczanina... - zaczął, lecz zatrzymał się na moment, wyobrażając sobie taką sytuację.

- Byłby to diabelnie mądry ruch... o ile te legendy są prawdziwe... czy znamy jakieś dokładniejsze szczegóły dotyczące tych legend? - może jednak warto było zorientować się lepiej, z czym mogli mieć do czynienia, nim wpadną w paszczę lwa. Był w dobrym humorze, nawet bardzo dobrym i pewnie tak by zostało, gdyby nie pojawienie się dwóch pozostałych Changelingów. Ich roześmiane twarze natychmiast spowodowały irytacje w Benornie. Spochmurniał natychmiast i bez słowa udał się w kierunku statku.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Sro Lut 06, 2019 6:41 pm
MG

- Niestety, nic więcej nie wiem... - powiedział Shisami, kręcąc głową przecząco. Zaraz obaj wylądowali i skierowali się w stronę statku. Tagoma pomachał ręką do Shisamiego, na co ten odwdzięczył się tym samym.
- Zanim coś powiemy, zaczekajmy aż tamci zdadzą raport. - wyszeptał szybko do Benorna, kiedy Tagoma, Frosty i Icy stali do nich plecami.

Będąc już na pokładzie, Sorbet przywitał ich z gorzką miną. Czyżby coś wydarzyło się na No. 79? Nie tracąc więcej czasu, zwrócił się do Tagomy i dwójki Changelingów. Ci odpowiedzieli, że dowiedzieli się czegoś. Tą informacją był jedynie kierunek, w którym udali się podwładni Coolera. Na ustach Shisamiego pojawił się uśmiech. On i Benorn wiedzieli nieco więcej.
- Lord Cooler poszukuje Super Nameczan. Podobno obrał kierunek na planetę Slug. Nigdy wcześniej o niej nie słyszałem, więc najlepiej będzie sprawdzić w systemie, czy jej nazwa nie została zmieniona. - skończył, pochylając się lekko w geście szacunku. Sorbet od razu się rozchmurzył.
- Bardzo dobrze. Gratuluję wam, Benorn, Shisami. Dobra robota! - na tym skończyły się pochwały. Tagoma, Frosty i Icy zostali zignorowani, co wywołało oburzenie na twarzach tych dwóch ostatnich. Pierwszy nawet nie drgnął, będąc niewzruszonym.

Byk odwrócił się twarzą do Changelinga i uśmiechnął się. Zaraz po tym statek oderwał się od ziemi, trzeszcząc tak samo, jak przy odlocie z No. 79. Cała załoga udała się w kierunku znanym tylko Sorbetowi, który nerwowo przeglądał dane pojawiające się na szkle jego detektora.
- Slug, Slug, Slug... - powtarzał pod nosem.
_____
Koniec przygody. Możesz zacząć treningi, a po nich będziemy kontynuować podróż. Odpisz od razu na orbicie, potem przejdziemy do kosmosu.

_________________
Niewielkie wysepki - Page 3 3rhfQvw
Shade
Shade
Liczba postów : 63

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Pią Maj 24, 2019 6:00 pm
Mała drużyna udała się w celu znalezienia tych trzech nameczan, lecieli dość szybko i składnie. Shade rozglądał się z zaciekawieniem po okolicy, ta planeta była naprawdę inna niż Salada albo ta planeta na której się znalazł zanim trafił na ziemię Sayian. Było tutaj bardzo... zielono, z czystym sumieniem można było stwierdzić, że ten kolor jest zdecydowanie ich kolorem narodowym. Ciągle powtarzała się ta sama barwa, no, oprócz rzek. W końcu dotarli do tej grupki trzech nameczan. Akcja potoczyła się szybko, po przywitaniu jeden z czułków zaatakował Shallotto. Ba, nawet go trafił, ponieważ małpiatek przekoziołkował jakiś tam dystans i wpadł plerami do wody. I to jest jedna z tych sytuacji gdy coś łatwego staje się trudniejsze. Zostali złapani w sidła przez pana szybciora i jego dwóch kumpli. Jeden z nich wycelował w niego kule energetyczną. Cały czas drżała mu ręka, co nie uszło uwadze Shade. Kazali im odejść albo ginąć, haa, a to zabawne. Koleś który trzęsie portami przed gośćmi [obecnie] w mniejszości próbuje przykozaczyć i wyartykować groźby. Przeklęty Sayanin był absolutnie spokojny, znalezienie się pod czyimś celownikiem nie ruszyło go ni w ząb. Po chwili dało się dostrzec coraz głośniejszy śmiech pod nosem. W końcu Cień uśmiechnął się sarkastycznie w stronę wcelowanego w niego ogórasa i przeczesał włosy w górę. Rozpoczął swą przemowę. Panowie, jak tak można? przybyliśmy tutaj w pokojowym celu a wy od razu używacie argumentu perswazji bezpośredniej. Zamierzaliśmy tylko dowiedzieć się co to za miejsce, gdyż trafiliśmy na tą planetę przez przypadek, naruszyliśmy wasz spokój, ponieważ byliście pierwszymi mieszkańcami tego miejsca których znaleźliśmy. Nie mieliśmy złych zamiarów, to wy zaatakowaliście. Z punktu widzenia honoru, dokonaliście blamażu i mamy pełne prawo wgnieść was w ziemię, ale po co? wyraźnie widzę, jak niskie są wasze zdolności, szczególnie o ty, dzierżący kulkę, nie trzęś tak tą rączką bo trafisz kogoś ze swoich. To jak, porozmawiamy w pokoju, czy wolicie zostać jednak uznani za agresorów którzy bezpodstawnie podnieśli ręce na niewinnych podróżników?. w przypadku tej drugiej opcji będę zmuszony osobiście wyrwać tą dłoń z stawu, aby upewnić się, że kogoś ponownie nie spróbujecie skrzywdzić pod wpływem niepotrzebnego strachu i braku zaufania.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Nie Maj 26, 2019 6:20 pm
MG

Nameczanin trzymający wszystkich na muszce uśmiechnął się delikatnie. To nie jego ręka się trzęsła, tylko kula energii, która w tej dłoni się znajdowała. Zwiększała się i zmniejszała, nerwowo ruszając się i trzęsąc. Dwójka Nameczan stojąca z Camdenem i Shadem spojrzała na siebie, potem na nieproszonych gości, aż w końcu znów na siebie. Roześmiali się głośno, rechocząc jak ropuchy.
- Trafiliście na złych Nameczan. My gardzimy jakimikolwiek przybyszami. Zawsze ktoś tu przychodzi i stawia żądania, jakby był pępkiem świata. Naraka miał rację... Wszyscy jesteście tak samo zepsuci. - urwał na moment, a jego dwaj towarzysze skinęli głowami w geście aprobaty.
- Ty tam, chojraku... Skoro uważasz, że to moja dłoń się trzęsie, że się was boję, to w takim razie pokaż nam swoje zdolności. Skoro nasze są "niskie", to twoje muszą być przeogromne. Zwłaszcza z tak miałkim poziomem mocy. Tak, czuję twoją moc. - Nameczanin uniósł głowę do góry, szczerząc swoje zęby. Kula energii zniknęła, a otwarta do tej pory dłoń, pokazała teraz gest zachęcający Saiyanina do ataku.
- Jeśli ten drugi wtrąci się do walki, złamcie mu kręgosłup. - oczywistym było, że chodziło o Camdena. Nameczanie skinęli głowami, od razu zbliżając się do niego, by nie miał wielkiego pola do manewru.
Zielonoskóry prowodyr rozłożył ręce na boki, opuszczając swoją gardę i tym samym otwierając się przed Shadem. Chciał go sprowokować.
- Nie daj się, Shade. - powiedział przez zęby Camden, obserwując kątem oka pozostałych dwóch agresorów.

Shalotto wciąż się nie ruszał, dryfując na tafli wody. Umarł? Stracił przytomność? Lepiej, żeby się obudził!

_________________
Niewielkie wysepki - Page 3 3rhfQvw
Shade
Shade
Liczba postów : 63

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Sro Cze 05, 2019 9:21 pm
Świetnie, po prostu świetnie, innymi słowy wszystko zjebało się w jednej sekundzie. Ci cali ,, Najsłabsi'' z ogórków prawdopodobnie są jakoś turbo silni, Shalloto pływał sobie nieprzytomny w tej rzeczce, więc nie mógł mu pomóc. Camden na to wygląda, że na razie też niezbyt jest w stanie coś od siebie dać. No i jak zawsze wszystko w rękach Shade. Przez chwilę miał dziwne wrażenie, że tkacz jego losu postanowił sobie właśnie w tym momencie porobić jaja z jego nićmi przeznaczenia i zamiast jakichś totalnych cieniasów na rozgrzewkę zaserwował mu jakichś ,,Je**nych'' bogów Rozpierdzielu. No nic, koleś był mega pewny siebie, wszem i wobec zakomunikował, że poziom mocy Cienia jest śmiesznie niski i żeby nie robił z siebie takiego kozaka. Uśmiechał się przy tym z swoimi kolegami pedałami jakby widzieli pałę mogącą jednym zamachem zatłuc pięciu chłopa. Sytuacja mogła wyglądać dwojako, albo koleś tylko jest świetnym aktorem, a tak naprawdę jest pizdą, jak przypuszczał jeszcze chwilę temu, albo to jakiś mega luj który go będzie chciał zgwałcić. Tak czy siak nie ma mowy na żadne nie fajne czynności z zielonkawymi kosmo- czułkami w jakimś cholernym pipidowie zwanym także ojczyzną marihuany. Shade zapewne ku zdziwieniu prowokatora nie wykazał żadnej emocji na przechwałki i próbę prowokacji, oblicze wciąż było martwe jak zwykły szary kamień leżący sobie z boku drogi. W tej chwili prawdopodobnie najlepiej jest wybadać przeciwnika, jak nie zaatakuje od razu to znaczy, że szanse na to, że jest Kuririnem są wyższe niż to możliwe. Jego mózg natychmiastowo analizował wszelkie możliwe zagranie przeciwnika uwzględniając ewentualną różnicę w zdolnościach fizycznych, w przypadku gdy jest ona jeszcze w zasięgu dostrzeżenia ruchu, wystarczy dopasować wyczucie czasu w chwili i koleś może sobie marzyć o ataku. Wyciągnął ręce z kieszeni i oparł je na biodrach, będąc gotowym do wykonania ruchów rodem z Aikido aby przekierować siłę oponenta na swoją korzyść. Najpierw, jednak odezwał się, cicho i nienaturalnie spokojnie jak zawsze.- Łał, to doprawdy niewiarygodne przyjacielu, potrafisz dostrzec tą odrobinkę mocy jaką specjalnie zacząłem wydzielać aby sprawdzić jak się zachowacie. Jesteście interesujący, od razu pomyśleliście, że to co wykryjecie jest prawdziwe. Ktoś tu zgrywa ważniaka panowie, w każdym razie, tak się składa, że nie zamierzaliśmy z wami walczyć kiedy tu przybyliśmy, chcieliśmy tylko się zapytać gdzie jesteśmy i tyle, agresja zupełnie niepotrzebna. Wciąż możemy rozejść się w pokoju i przyjaźni Teatralnie lekko rozłożył ręce a na ustach pojawił się grymas ciepłego uśmiechu. Nawet zawodowy aktor nie dostrzegłby, że Nasz kochany przeklęty Sayanin wali taką ściemę, że klapki spadną czytającym...
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Pią Cze 21, 2019 9:17 pm
MG

- Ile razy mam ci powtarzać, że nie interesuje nas to, czego tu szukacie? Jesteśmy przeciwni samej idei przebywania obcych osób na Namek. Rozumiesz? - zapytał, zaczynając się irytować. Pozostała dwójka Nameczan zbliżyła się do Camdena, który odruchowo przyjął pozycję bojową, co chwilę przerzucając spojrzenie z jednego na drugiego.
- Kuso... - Camden przeklął pod nosem, napinając swoje mięśnie.

Cała uwaga skupiona była na Shade'dzie i Camdenie, co okazało się być im na rękę. Przechwalający się Nameczanin zbliżył się do Shade'a. Po chwili dzielił ich zaledwie metr. Zielonoskóry patrzył odważnie w czerwone oczy Saiyanina, jakby próbował go tym złamać.

Shalotto poruszył się. Jego ręka drgnęła. Nie widział tego nikt poza Shadem. Nameczanie byli za bardzo skupieni na swoich "ofiarach". To dało wystarczająco dużo czasu dla Shalotto'a, który już miał plan. Podnosząc się po cichu, w sposób taki, by nie zaburzyć spokoju wody, przystawił palec wskazujący do ust. Uśmiechnął się i kiedy stał już na nogach, gwałtownie się zerwał, a woda dookoła niego wybuchła do góry.
Nagły dźwięk zaburzonej wody sprawił, że dwójka pilnująca Camdena odwróciła nerwowo swój wzork. Ich oczom, oczom Shade'a i Camdena, ukazał się Shalotto, który zakładał chwyt nelsona pyszałkowatemu Nameczaninowi.
- Khhh...! Nie może być...!!
- Hehe... Nie doceniliście nas. Panowie, jeden ruch w stronę Camdena i stracicie kolegę. - Shalotto uśmiechnął się, zwiększając uścisk. Blefował. Nigdy nie odebrałby życia od tak, ale na jego szczęście, tubylcy o tym nie wiedzieli.
- Shade... dobra robota z graniem na czas. Zagrajmy teraz w inną grę. Przedstaw naszym przyjaciołom oryginalny plan. Nie ma co owijać w bawełnę. - Shalotto skinął głową do swojego towarzysza, od razu poważniejąc.

Dwójka Nameczan jakby zastygła, za to Camden odetchnął, od razu uderzając jednego i drugiego w głowę. Jednego pięścią, drugiego stopą. Uderzenia były tak mocne i bezpośrednie, że obaj padli ku dołowi, mocząc zaraz ubrania w wodzie. Camden wylądował tuż obok nich, trzymając obu na celowniku. Energia rozbłysła w dłoniach Saiyanina, czekając tylko na uwolnienie.
- Dupki. - wyszeptał i splunął.

_________________
Niewielkie wysepki - Page 3 3rhfQvw
Shade
Shade
Liczba postów : 63

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Pon Cze 24, 2019 10:59 am
Wyraz twarzy jaki miał Shade dalej był absolutnie skupiony i zimny. Jak na gołej dłoni było widać, że gra na czas, ale dzięki jego psychotycznym zdolnościom aktorskim Namki totalnie nie zczaiły co się dzieje. Kątem oka dostrzegł niezauważalne drgnięcie Shalloto. Innymi słowy nasza śpiąca w wodzie królewna w końcu otrząsnęła się ze skutków ataku z zaskoczenia, teraz wystarczyło zakończyć przedstawienie. Z racji tego, że to on miał wolna rękę, jedyne co robił Sayanin z innego świata to dalsza gra. I przyniosło to sukces, ponieważ sojusznicy w pięknym stylu spacyfikowali nieprzyjazne im ogórki. Na pochwałę jedynie lekko się uśmiechnął i skłonił wytwornie w ramach podziękowania. Camden pilnował tych dwóch leżących jak kłody na ziemi a prawdopodobnie najsilniejszy z nich nelsonem trzymał tego który starał się go sprowokować. Nie wiedzieć czemu, zauważył subtelny blef w głosie towarzysza. Czyżby nie lubił zabijać? lub nigdy tego nie robił?. Z jednej strony to dobrze, był czysty, z drugiej strony wymagającej tego sytuacji może się okazać najsłabszym ogniwem. Choć jego pamięć była dziurawa jak wielki ser, Cień pamiętał, że miał na swoim koncie liczne ofiary z wszystkich ras jego świata. Więc w razie czego, poderżnięcie komuś gardła, wyrwanie kręgosłupa, zjedzenie serca, i inne tego typu nie fajne... dla ofiary oczywiście zabawy są w zasięgu jego możliwości. Odsunął się pod kątem lekko aby widzieć całą trójkę ich więźniów, po czym uśmiechnął się i zaczął mówić.-Bez owijania w bawełnę co?... no dobra. Otóż moi drodzy panowie, jesteśmy tutaj aby wam zalutować kiełbachy i sprowadzić do pewnej osoby która bardzo chciałaby sobie z wami podyskutować. Osobę tak niepospolitą i niezwykłą jak reszta naszej Zajebistej Ekipy. Niestety nasz Pan i Władca jest cholernie wyczulony na punkcie nieposłuszeństwa, ostatnim razem z tego co pamiętam gdy ktoś go nie posłuchał, to powiesił go na krzyż i powoli acz dokładnie nożem wypruwał nieszczęśnika. NIe wyobrażacie sobie jakie ciekawe i paskudne rzecz macie w bebechach. Jednakże nie bójcie się, jest on i bardzo łaskawy dla tych którzy mu nie stają na drodze. Jeśli dobrowolnie udacie się na spotkanie z nim obiecuję szepnąć kilka słów poparcia w waszym kierunku. Ale gdybyście, jednak dalej próbowali zgrywać kozaków muszę was ostrzec. Mamy w Ekipie pewnego ogromniastego Changa który lubi przedstawicieli nieokreślonej płci i chęcią się z wami zabawi. Naprawdę nie chciałbym tego widzieć Odwrócił głową teatralnie jakby na wspomnienie tych strasznych, wymyślonych obrazów po czym dokończył -to jak Panowie? z własnej woli udacie się z nami na spotkanie czy wolicie zostać cwelami i zabawkami tortur. Wybór zależy do was. Macie dziesięć sekund... Jeden... Dwa... Osiem...-
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Wto Cze 25, 2019 9:10 am
MG

Camden musiał docisnąć jednego z powalonych Nameczan stopą. Wiercił się i każdy jego ruch był potencjalnym zagrożeniem. Mając buciora wbijającego się w klatkę piersiową, zielony mieszkaniec Namek natychmiast się uspokoił. Ciężej mu się oddychało i straszliwie przy tym charczał. Niemniej jednak, żył.

Shalotto nie zwalniał swojego uścisku. Okazało się, że jego siła była wystarczająca, by poskromić pyszałkowatego Nameczanina. Ten oczywiście starał się uwolnić, kopał i wierzgał, ale na nic się to nie zdało.
Słysząc słowa Shade'a, przełknął głośno ślinę. Miał ich jak na talerzu, ale przez własną nieuwagę, stracił jedyną szansę na zwycięstwo. O ile Shalotto zawhałby się przed dokonanie morderstwa, tak Camden i Shade, nie mieliby z tym żadnych problemów.
- K-kłamiesz! Nie wierzę w ani jedno twoje słowo! - warknął, zaciskając mocno zęby.

- Castanet! Khh... Zabiją nas... Khh... Zgódźmy się...! - wtrącił się ten, który przygniatany był do ziemi przez nogę Camdena. Pozostały, trzeci Nameczanin, nie odzywał się, a jedynie patrzył z przerażeniem na celującego energią w jego stronę Camdena.

- Maraca, mówię ci, że oni blefują!
- Khh... Proszę... Nie chcę umierać... Jeszcze khhh... Jeszcze nie...!
- Maraca! Cholera... - Castanet spojrzał na Shade'a, jakby chciał go rozszarpać. Westchnął zaraz, uspakajając się.
- Dobrze, pójdziemy z wami. Tuba, jesteś cały? - pytanie padło skierowane do trzeciego, najbardziej wystraszonego wojownika. Ten tylko skinął głową nerwowo, nie potrafiąc się odezwać. Castanet odetchnął z ulgą. Kątem oka zerknął na Shalotto, który wymieniwszy się spojrzeniami z Camdenem i Shadem, zwolnił się uścisk i wypuścił Nameczanina.
- Prowadźcie więc... - powiedział przez zęby, marszcząc gniewnie swoje łuki brwiowe, gdyż brwi jako takich nie posiadał.

_________________
Niewielkie wysepki - Page 3 3rhfQvw
Shade
Shade
Liczba postów : 63

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Wto Cze 25, 2019 11:33 am
Wszystko szło teraz zgodnie z planem. Udało mu się zasiać ziarenko niepewności w nich i w końcu potulnie się poddali. Po co walczyć i tracić siły kiedy można zastraszyć przeciwnika? łatwiej i przyjemniej. Camden dobrze się spisał pokazując swoją wyższość jednemu z ogórków przyciskając go jak ścierwo do podłogi. Wprawdzie zieloni próbowali coś tam jeszcze rzucać dupą, ale ich próba wyswobodzenia się zawiodła jak reszta ich życia. Shade klasnął w dłonie udając radość z osiągniętego kompromisu i powiedział. -Nie martwcie się, szepnę parę słów poparcia na wasz temat- Na ich nieszczęście... był to zwykły kit. Nie miał żadnego zamiaru się wstawiać za tą bandą masterczułków. Jak to mówią, silny żyję, a słaby nie. Wprawdzie obecnie Cień też należał do tej nieszczęsnej kategorii słabeuszy, to po prostu musi to obejść i ponownie urosnąć w siłę. Przyjemne z pożytecznym, innymi słowy dużo trenować i stwarzać pozory groźną miną. Jak się nie ma mocy, to trzeba przechytrzyć przeciwników i w tym wypadku dokonał tego koncertowo. - To co? możemy ruszać na spotkanie z naszym wspaniałym wodzem? Świetnie- Mógłby im zagrozić jeszcze raz, ale niech mają chłopaki chwilę spokoju przed kaźnią lub jakąś inną sytuacją która ich czeka u celu. Poza tym nadal pozostała jeszcze jedna grupka do ogarnięcia, ale lepiej odstawić tych. Nie byłoby do śmiechu jakby obie te drużyny się ze sobą połączyły.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Wto Cze 25, 2019 3:40 pm
MG

Camden zabrał nogę z Nameczanina i przestał wydzielać swoją energię. Wypuścił Tubę i Maracę, ale nie odstępował ich na krok. Musiał ich przypilnować.
- Lepiej bądźcie grzeczni. - powiedział cicho, ale wystarczająco głośno dla nich, do tego obdarzył ich zimnym, lodowatym spojrzeniem.

Shalotto pilnował Castaneta, stojąc tuż za jego plecami. Miał go ciągle na oku, więc prawdopodobieństwo jego ucieczki było znikome.
- No, Shade. Prowadź, a my będziemy mieć na uwadze naszych nowych kolegów. - Shalotto machnął do niego ręką, uśmiechając się delikatnie. Następnie położył dłoń na ramieniu Castaneta, dając mu tym samym znać, że jest jego więźniem i nie odejdzie od niego na krok.

Camden wcisnął guzik na scoutrze, po czym nadał komunikat. Otrzymany został przez Fu i Nihiliusa, znajdujących się wciąż w okolicach domu Saichoro.
- Oi, tu Camden. Mamy trzech maruderów, kierujemy się w wasza stronę. Bez odbioru.
_____
z/t - > Teren przed budynkiem

_________________
Niewielkie wysepki - Page 3 3rhfQvw
Shade
Shade
Liczba postów : 63

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Sro Cze 26, 2019 9:09 pm
Shade bez dalszych ceregieli kiwnął głową Shalloto i ruszył przed siebie. Nadszedł czas aby postawić tych 3 gagatków przed ich szefem, ba, ich bogiem, najwspanialszym, najpiękniejszym, najcudowniejszym, najmądrzejszym, największym, najgrubszym jaki istnieje na tym świecie, który bez niego byłby żałosny. Cień nie marnował nawet sekundy lotu w stronę miejsca docelowego. Wewnątrz swej świadomości przeprowadzał bardzo skomplikowany symulator walki między nimi a nimi. Uwzględniał tam wyższą moc swoich towarzyszy, dlatego ich ruchy były szybsze od jego w symulacji. Przeklęty stawiał tam wszystko na wykorzystywanie słabości przeciwników, szukanie szczelin w obronie, brudnej walce, z wykorzystaniem terenu jak choćby woda, liście. Z teoretycznego i często praktycznego punktu widzenia dało się zrobić broń z wszystkiego, kwestia wyobraźni szczerze mówiąc. Obracając większą siłę przeciwko oponentowi robił mu poważne problemy. Kontynuując tą bitwę w swoim umyślę leciał przed siebie. Niezbyt zwracał uwagę na to co się dzieje z tyłu, gdyż pozostała dwójka z jego drużyny powinna dać sobie już na spokojnie radę z ich ofiarami które porwali. Co też im uczyni Nihilus, czy ich zgwałci, uwięzi, zje, sprzeda, wyszkoli to jego broszka, on swoje zrobił, ale nadal pozostała ta 2 grupka, którą pewnie się zajmą jeszcze. Mus to mus i tyle

Occ:
Start treningu 24 H
Shade
Shade
Liczba postów : 63

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

on Sob Cze 29, 2019 5:55 pm
Dalej przemierzali teren wysepek za pomocą magicznych zdolności latania z celem ukierunkowanym na ponowne zreformowanie szeregów ich frakcji. On będąc zupełnie wolnym skończył trening umysłowy i rozkoszował się lotem. Bądź co bądź, był tutaj po raz pierwszy, więc z uwagą przyglądał się terenom jakie mijali. W gruncie rzeczy planeta była faktycznie dobrym miejscem do osiedlania, zdrowa i pełna potrzebnych rzeczy, wprawdzie zwierząt tu jeszcze nie widział, ale da się to obejść. Przez farmowanie np: Ciekawe czy jakby hodować czułki tych ogórków, to plony by były złożone z ogóreczków kiszonych czy normalnie z zielonych kosmitów ? Ciekawe jak oni smakują po dokładnym pieczeniu. Może kiedyś nadarzy się okazja, można by to nazwać kanibalizmem, ale ostatecznie, trzeba zrobić to co trzeba, aby przetrwać. Tymczasem lecąc ćwiczył swoją kontrolę życiodajnej energii w jego ciele czyli KI. Niestety obecne zasoby było praktycznie nie istniejące w porównaniu z poprzednimi, ale prędzej czy póxniej odzyska swoją starą formę. Kwestia czasu, więc nie ma pośpiechu, przynajmniej na razie. Robił w powietrzu też jakieś figury jak beczki czy nagłe skręty aby jeszcze bardziej przystosować się do panującego tutaj powietrza i grawitacji. Lepiej być przygotowanym, niż nie być. Kto mówi, że nie, jest głupcem który prędzej czy później zdechnie. MImo takiej opini nie przeszkadzało to Shade'owi działać zupełnie spontanicznie i losowo.

Occ: Koniec 1 treningu w tym miesiącu

Zt: Teren przed budynkiem
Sponsored content

Niewielkie wysepki - Page 3 Empty Re: Niewielkie wysepki

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach