Niebieska polana

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Niebieska polana

Pisanie by Admin on Sob Lip 09, 2016 4:22 pm

First topic message reminder :

Niebieska polana o równie niebieskiej trawie. Gdzieniegdzie porozrzucane są stare i pousychane pniaki drzew, potężne skały, które mogą robić za prowizoryczne krzesła oraz gęste krzaki, na których rośnie dzikie jedzenie.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 300

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Niebieska polana

Pisanie by Laptor on Czw Kwi 20, 2017 11:32 pm

Gdy Laptor przybiegł bliżej, statek właśnie lądował gniotąc trawę i wywołując ogromne podmuchy wiatru docierające nawet tutaj. Dodatkowo szum wydobywanej pary dochodził z głównego włazu, który zaczął się otwierać. Tutaj nie było chyba gdzie się schować, zresztą pewny siebie Majin nawet nie miał zamiaru się chować, tym bardziej, że to było kategorycznie sprzeczne z jego charakterem. Stał tak w pewnej odległości z założonymi rękoma na torsie z ogonkiem powiewającym przez wiatr. Spodnie wydawały typowy dźwięk luźnych spodni wystawianych na wiatr... Jeśli trójka przybyszów, którzy wyszli ze statku chciałaby zauważyć Laptora, bez trudu to zrobią. Nie chciał się wychylać pierwszy, bo po co? Z drugiej strony chętnie dowiedział by się co i jak bo tylko opóźniają mu szukanie smoczych kul. Potrafił wyczuwać energię, więc zwyczajnie skierował tą umiejętność w ich kierunku, nie mogli być silniejsi, jednak wszystko mogło się zdarzyć. Dodatkowo energią przeczesał również statek. Chciał wiedzieć ile i jak duże energie znajdują się w środku. Jego przeciwnicy nie wyglądali na silnych, co więcej wyglądali dosyć śmiesznie, jakby z jakiegoś wybiegu... W końcu jeden z nich, blondas przemówił. I to co powiedział było ciekawe "Kolejna śmieciowa planeta, którą Lord Cooler postanowił zdobyć". Wynikało z tego, że ci tutaj to tylko robole kogoś, zapewne silniejszego od nich samych. Czy był wewnątrz statku?

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1070

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Niebieska polana

Pisanie by Haricotto on Nie Kwi 23, 2017 10:07 pm

MG

- Ej, Sauzer... - zaczął pierwszy, ten największy z nich o zielonej cerze. Dla lepszego efektu poklepał go po lewym naramienniku. Gdy już złapali kontakt wzrokowy, ten co klepał zbroję skinął głową w stronę lewitującego Majina.
- Nameczanin? - zapytał, zerkając kątem oka na blondyna, po czym znów skierował swoje spojrzenie na zawieszonego w powietrzu Laptora. Przez chwilę tak wpatrywali się w niego, a on w nich, jakby szukali wspólnego języka. Sauzer postawił krok na przód, wychodząc przez szereg.
- To nie Nameczanin. Oni są zieloni, jak Ty, ogórku. - uśmiechnął się pod nosem, po czym odwrócił głowę do swoich kolegów i puścił do nich oczko, dając znak, że od tej pory będą udawać tych dobrych i sprawiedliwych. Następnie znów spojrzał na Majina, pomachał do niego i krzyknął.
- Oooi! Przybywamy w pokoju! 

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 925

Powrót do góry Go down

Re: Niebieska polana

Pisanie by Laptor on Nie Kwi 23, 2017 10:38 pm

Pierwsze wrażenie? Banda nisko rozwiniętych przedstawicieli różnych ras, egzystujących w brodziku intelektualnym. Drugie wrażenie? Dwóch przygłupów z szefem o imieniu Sauzer, który tylko udaje głupka. Pomylili szarego Majina o nieodpowiednim wzroście z zielonymi ludkami z antenkami, charakterystycznym zaznaczeniem miejsc na mięśnie i dziwnymi szatami jako ubrania... W każdym razie, teraz już wiedzą, że nameczaninem nie jest. Laptor zaczął podlatywać delikatnie w ich stronę, będąc jakiś metr, może dwa nad podłożem, na którym trawa lekko uginała się od wydobywającej się z jego ciała energii. Czy Laptor uwierzyłby blondynowi, gdyby nie słyszał słów "Kolejna śmieciowa planeta, którą Lord Cooler postanowił zdobyć"? Zapewne nie, po prostu by go to nie obchodziło po co przybyli, nawet teraz ma ich gdzieś, jednakże smocze kule są zbyt ważne by ryzykować i rozsądek kazał mu się dowiedzieć po co przybyli, chociaż mówili o całej planecie... No nie ważne, zabijać ich nie było sensu, ale jakby niechcący wyprowadzili Majina z równowagi, ratunku by nie było. Zwyczajnie postanowił nie marnować czasu i zacytował wypowiedź Sauzera.
- "Kolejna śmieciowa planeta, którą Lord Cooler postanowił zdobyć". Tak, zapewne przybywacie w pokoju... Zresztą co mnie to obchodzi? - Laptor miał zamiar za chwilę odleciał, właściwie żałował przylecenia i zobaczenia o co chodzi, to tylko strata czasu na szukanie smoczych kul... Ponieważ Laptorek nie potrafił kontrolować swojej energii, całą jego moc po prostu była w gotowości, zawsze... Czy wyładowania mocy, aura i tym podobne pojawiają się w takich momentach? Niech oceni MG :V

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1070

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Niebieska polana

Pisanie by Haricotto on Wto Kwi 25, 2017 12:22 pm

MG

Sauzer uśmiechnął się półgębkiem na słowa Majina. Jednak nie był tak głupi na jakiego wyglądał i potrafił używać swojego słuchu. Rozłożył swoje ręce na boki, chcąc przyjąć dyplomatyczną pozycję.
- Zdobywanie niekoniecznie kojarzyć musi się z przemocą. Wrzucanie wszystkiego do jednej kategorii to ograniczanie samego siebie. - powiedział, unosząc swoją głowę lekko ku górze i uśmiechając się serdecznie. Oczywiście, to była tylko gra pozorów. Nawet jego towarzysze nie do końca wiedzieli, co chodziło po głowie blondynowi.
- Poza tym... Sam nie wyglądasz na kogoś, kto jest pokojowo nastawiony. No i... Nie powinno tu być nikogo poza Nameczaninami, czyż nie? - zapytał, stawiając kilka kroków do przodu. Nie przejmował się wyglądem potworka, ani tym, że czasami wokół niego iskrzyły wyładowania. Scoutery były wyłączone, więc nijak nie mogły zmierzyć energii i wybuchnąć, jeśli numerki będą zbyt szybko przeskakiwać.
- Potrzebujemy pomocy Nameczan, a w zamian chcemy ich ozłocić i wzbogacić o najnowsze technologie. Nie oszukujmy się, ta planeta jest biedna jeśli chodzi o takie rzeczy. - uśmiechnął się znów, łącząc swoje obie dłonie.

Nie pisz OOC, bo to psuje ogólny odbiór posta.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 925

Powrót do góry Go down

Re: Niebieska polana

Pisanie by Laptor on Wto Kwi 25, 2017 3:41 pm

Majin jak się zbliżał tak się zbliżał a definitywnie nawet Sauzer postawił kilka kroków w kierunku niegroźnie wyglądającego Majina... Jednakże zanim to zrobił powiedział kila rzeczy, które nieco go poirytowały, może nie zdenerwowały... Chociaż zapewne by go wkurzyły, gdyby nie był ciekawy obiektu, znajdującego się za plecami trzech dziwnych jegomości. Dlaczego? To proste, "ograniczanie samego siebie" to była jawna obraza Laptora, który normalnie pewnie rzuciłby się w ich kierunku aczkolwiek doczekał na koniec pogawędki, i się doczekał gadania, że nie powinno tu być Majina, jakby był ktoś, kto może pieprzyć mu co ma robić... Skoro nie wyczuł energii wewnątrz statku, a przynajmniej żadnej wysokiej (bo chwilę wcześniej skierował tam swoją uwagę specjalnie)
- Widzisz, nie bardzo mnie to obchodzi, ale ja ci nie wierzę. A zresztą... - Dokończył i chwilę później wykorzystując swoją wysoką prędkość pojawił się tuż za plecami blondynka, o ile mu się to udaje (bo jak nie udaje mu się to zwiększa prędkość by podlecieć do Sauzera, olewając go i lecąc dalej w kierunku statku), to zdejmuje mu dziwne urządzonko na oku (o ile coś takiego ma, bo nic nie pisałeś, a jak nie ma to pojawia się za nim plecami do niego i idzie w kierunku statu) i ogląda.
- Ciekawa rzecz, do czego służy?

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1070

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Niebieska polana

Pisanie by Haricotto on Sro Kwi 26, 2017 11:38 pm

MG

Nikt z zebranych tutaj nie dostrzegł, jak Majin w bradzo szybkim tempie przybliża się do nich i zdejmuje scouter Sauzera. Wszyscy byli nieco zaskoczeni tym, co się stało, ale ostatecznie żaden z nich nie spanikował. Nie było takiej potrzeby, nic się nie działo.
- To? - zapytał blondyn.
- To jest urządzenie radiowe. Służy do kontaktowania się z Główną Bazą. - powiedział, po czym przeczesał swoje włosy. Nie powiedział do końca jakie jeszcze możliwości miało to urządzenie. 
- Jak ci się podoba, to możesz sobie wziąć. Mamy multum takich na statku. I nie tylko. - dodał po chwili odwracając się plecami do Laptora i obserwując planetę Namek. Zaraz jednak się odwrócił, podchodząc bliżej szarego stwora.
- Kim tak właściwie jesteś? Wiesz coś o Smoczych Kulach? - zapytał, mrużąc swoje oczy. Czyżby ich głównym celem tutaj były właśnie Kule Życzeń?

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 925

Powrót do góry Go down

Re: Niebieska polana

Pisanie by Laptor on Czw Kwi 27, 2017 12:12 am

Laptor obejrzał urządzenie trzymane w ręce i oglądnął je dokładnie dookoła, puknął nawet leciutko w szybkę z ciekawości z czego jest to zrobione. Wiedział również, że mieli to na okach, więc i on założył w ten sam sposób urządzenie po czym nacisnął wystający guzik, który zapewne musiał znaleźć przy oględzinach. Mowa o tym, że to urządzenie może kontaktować się z bazą główną... Czyli było ich więcej a ci tutaj to płotki? A potem... A potem Sauzer, blondynek dodał, że na statku jest tego więcej i nie tylko to, czyli więcej technologii? To było ciekawe, już ruszył w jego kierunku, już się odwrócił by zaczął lecieć do wejścia z którego oni wyszli a wtedy padło pytanie o smocze kulę.
- Smocze Kule? No tak... - Powiedział Laptor i momentalnie dopadł do Sauzera łapiąc go za szyję i uderzając czołem w jego twarz, zapewne odrzucając mocno w dal, następnie do dwóch stojących chyba obok siebie żołnierzy podleciał od tyłu i chwycił każdego za bok głowy zderzając ich ze sobą. Zniszczył nogą scoutery pozostałej dwójki, jeśli faktycznie potrafił nawiązywać łączność na odległość, to nie potrzebował więcej osób szukających smoczych kul. Miały być tylko dla niego, i chociaż ci tutaj pewnie przeżyją... Mogą być doskonałymi żołnierzami Candy Landu. Ruszył do razu do wnętrza statku.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1070

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Niebieska polana

Pisanie by Haricotto on Pią Kwi 28, 2017 2:50 pm

MG

Szybkość Majina była zbyt duża. Żaden z zebranych tutaj jegomości nie zdołał nic zrobić. Stracili przytomność. Chcieli zagrać fair, a zostali potraktowani jak śmieci. Bardzo nie ładne zachowanie jednej ze stron konfliktu. Napastnik po ataku udał się do statku, a w jego wnętrzu...

Nie było nikogo. Pusta przestrzeń, jeden wielki fotel na środku pomieszczenia, z którego sterowano statkiem, również był pusty. Na ekranie, który znajdował się tuż nad panelem kontrolnym wyświetlona była mapa, na której namalowane były wysepki, które idealnie odwzorowywały te na planecie Namek. Zaznaczone były na nich kropki, które błyskały się kolorem żółtym. W jednym miejscu było ich więcej niż jedna. czyżby to było położenie Smoczych Kul? Obok było coś napisane, jednakże w języku, którego Majin nie znał i nigdy na oczy nie widział.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 925

Powrót do góry Go down

Re: Niebieska polana

Pisanie by Laptor on Pią Kwi 28, 2017 3:32 pm

Nieprzytomni przeciwnicy zostali zostawieni na pastwę losu przez Laptora, który w tym momencie wkroczył na statek. Jednakże nie usłyszał żadnego, żadnego dźwięku rozmów. Przeszedł się dookoła i nie spotkał żadnej żywej istoty, w końcu trafił do otwartego pomieszczenia, zapewne tutaj sterowano statkiem, poszedł dalej i ujrzał na panelu migające kropki. W miejscu w którym Laptor schował aż dwie były dwie kropki.
*SMOCZE KULE?!* Wrzasnął Majin wewnątrz siebie. Czyli tak jak podejrzewam, ściemniali. Był oburzony. Przeszedł cały statek wykorzystując swoją prędkość, zajrzał do każdego pomieszczenia na statku. Był ciekawy technologii, o której mówił blondyn. Również przydatne był pomieszczenia "pułapki" (więzienia) lub coś czym można było związać trzech jegomości, do których Laptorek miał sprawę. Wrócił oczywiście w miejsce gdzie ich zostawił i zabrał do pomieszczeń pułapek, lub związał ich tym co znalazł na statku, albo co więcej wykorzystując swoje ciało (Jak Buu Vegete) oplótł każdego wydzieliną z siebie i zaprowadził na statek. O ile to się udało, miał kilka pytań.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1070

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Niebieska polana

Pisanie by Haricotto on Nie Kwi 30, 2017 2:43 pm

MG

Majin zawiązał trójkę przybyszy zwykłymi sznurami, które znalazł na pokładzie statku w jednym ze schowków. Usadowił ich w głównym pokoju dowodzenia, ale żaden z nich nie był przytomny. Uderzył ich tak mocno, że teraz trzeba było znaleźć sposób na ich ocucenie.
Na ekranie wciąż pikały i połyskiwały kropki. Jedna z nich zaczęła się przemieszczać. Znajdowała się aktualnie nad Oceanem. Leciała w dość szybkim tempie, a kierowała się w stronę domu Saichoro. Nie wiadomo jednak, czy faktycznie zmierzała do niego, czy po prostu dom ten znajdował się na jej drodze.
W tej samej chwili Sauzer coś wybąknął pod nosem, zupełnie tak, jakby udzielało mu się mówienie przez sen.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 925

Powrót do góry Go down

Re: Niebieska polana

Pisanie by Laptor on Nie Kwi 30, 2017 4:44 pm

Zwykłe sznury wydawały się niestety dużo za słabe na siłę trzech obecnych tutaj przybyszy. Dlatego też i tak, na wszelki wypadek postanowił związać ich całych gumową substancją z ciała, którą wyrwał z siebie i rzucił na trójkę nieprzytomnych teraz przeciwników. Całość unieruchomienia wyglądała w ten sposób, lecz unieruchomione zostały również nogi w taki sposób, że widać było z ciała jedynie głowię. Laptorek upewniony teraz, że mu nie uciekną, nawet jak się obudzą (a przynajmniej tak teraz myślał) zerknął znowu na panel, gdzie jedna kula zaczęła się przemieszczać. Nie chciał tracić czasu na ich budzenie i rozmowę z nimi, więc zostawiając to na kolejną porę zapamiętał kierunek lotu smoczej kuli i zobaczył co jest dalej, za domem saichoro. Ocenił prędkość i odległość na monitorze, znając swoją prędkość i wyruszył prosto do domu saichoro lub innej lokacji na drodze kuli, zamierzając ją odzyskać. Miał nadzieję, że spotka ją dość szybko...

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1070

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Niebieska polana

Pisanie by Haricotto on Pon Maj 01, 2017 1:40 pm

MG

Majin udał się w tym kierunku...

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 925

Powrót do góry Go down

Re: Niebieska polana

Pisanie by Shin on Pon Maj 08, 2017 5:21 pm

MG

Nasz czarny kalosz dotarł wreszcie na wymarzoną polanę ze swoim ukochaniutkim stateczkiem, w którym było jego trzech... A nie, moment. Polana? Jest. Trawa? Jest. Niebiesko? Jest niebiesko. Ale. Gdzie. Jest. Statek?! Nie ma! Została tylko wypalona trawa i dziury w ziemi, w miejscach, gdzie wbiły się nogi statku. Czuć było zapach spalenizny. Odlecieli maksymalnie kwadrans temu. Ale jak im się to udało? Przecież Laptor ich związał! Chyba nie dowie się, póki kiedyś ich znowu nie spotka. A to może się zdarzyć szybciej, niż ktokolwiek się spodziewa... No ale co w takim razie zrobi Laptor?!
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Niebieska polana

Pisanie by Laptor on Pon Maj 08, 2017 6:29 pm

Klon zerknął na dużego Laptora, ten mimo wszystko chciał bardzo znowu wejść do statku, a przede wszystkim go zatrzymać, by móc kiedykolwiek opuścić tą nudną jak gorzka czekolada planetę, oczywiście kiedyś, gdy już ją zdobędzie, gdy już zrobi z niej swój cukrowy Candy Land i będzie świetnie się bawił pożerając tyle cukierków ile tylko zapragnie. Statku nie było, więc i trzech jeńców nie było. Zastanawiał się teraz, kto ich uwolni, bo samemui nie było szans, że zdołali się uwolnić, czuł różnicę, jaka dzieliła ich trzech razem wziętych a Majina, nawet jego klon dałby im radę w pojedynkę... Jeśli nie było nikogo wyjątkowo silnego, to spędzą tak resztę życia, co wydawało się dosyć smutne. Spojrzał na klona i oddał mu scouter zabrany Sauzerowi, przywdziewając go na jego oko. Malec się ucieszył, teoretycznie bo to nadal był Laptor, zobaczył co to i tyle. Skoro statku nie było i nie mógł przypomnieć sobie wszystkich smoczych kul, musiał niestety polecieć do 2-3, które ogarnął z pamięci. Były dla niego niezwykle ważne, więc chyba nie było możliwości by mógł zapomnieć o tak ważnej rzeczy i ich położeniu, przynajmniej nie wszystkich. Zwyczajnie w świecie udał się do najbliższej lokacji smoczej kuli, którą pamiętał

z/t -> Where?

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1070

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Niebieska polana

Pisanie by Shin on Wto Maj 09, 2017 5:25 pm

Mistrz Gry

Laptor pobawił się ze swoim bachorkiem-klonem, po czym poleciał do miejsca znajdowania się najbliższej kuli. Gdy nałożył obraz z radaru na planetę, którą znał dość dobrze zarówno on sam, jak i Naraka przebywający w jego ciele, wyszło mu, że znajduję się ona w górach. No to w drogę!


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ciemny statek przemierzał przestrzeń. Poleciał daleko od Namek, za jedno z jego słońc, i wleciał na orbitę niewielkiej planety, gdzie krążył taki sam, ale dwa razy większy statek. Został przez niego wciągnięty. Gdy już statek załogi Sauzera wylądował w Hangarze głównego statku Coolera, ci zostali wyprowadzeni ze środka przez niepozorną, małą, blond włosą i fioletowo skórą  dziewczynkę. W mroku hangaru podeszła do nich niska postać, której ogon raz po raz walił w pokład.
-P..Pp..Panie...
Zdążył powiedzieć Sauzer, gdy postać przemknęła obok nich niczym piorun, a oni rozsypali się po ziemi, zakrwawieni i trochę w kawałkach. Zaczęli się drzeć, płakać, i zbierać swoje utracone kończyny z ziemi.
-Poskładajcie ich. Jeśli zbyt ich nadszarpnąłem, powsadzajcie protezy. Jeszcze mi się przydadzą. Szczególnie ręce Sauzera.
Powiedział piskliwy głosik, i postać znikła w ciemnościach.
-Za 30 minut chce mieć gotowy raport, co do cholery zawinęło moich żołnierzy w gumę! I sprowadźcie nas statek na orbitę tej głupiej planety!!!


____________________
Laptor z/t góry
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Niebieska polana

Pisanie by Laptor on Czw Cze 01, 2017 12:57 am

Laptorek dawno nie trenował, właściwie był zajęty czymś innym. Zdobywał techniki a nawet je wymyślał. Dzięki temu miał przy sobie klona z czterema kulami w rękach. To go cieszyło, natomiast sprawa z Coolerem, który okazał się fejkiem dała mu nieco do myślenia, musiał się wzmocnić, więc zwyczajnie postanowił nieco polepszyć swoje predyspozycje fizyczne... I chociaż jego trening musiał być na prawdę morderczy by oddziaływał w sposób pożądany na majina, postanowił zaczął tradycyjnie, chociaż bez rozgrzewki. Na sam start zrobił luźno dziesięć tysięcy pompek na jednej ręce i dziesięć tysięcy pompek na drugiej. Właściwie zajęło mu to kilkadziesiąt minut, ale nie więcej niż czterdzieści. Podczas wykonywania tej imponującej liczby pompek, przeskakiwał czasami na jedną, czasami na drugą rękę, wstawał na niej i dalej robił. Dziesięć tysięcy pompek to w chuj, dlatego też Laptor niezwykle nudził się podczas wykonywania ich, na nogi położył sobie jakąś skałę i dalej je robił, potem skakał i tak dalej... Kiedy skończył wbił nogę w ziemię by po kilku sekundach przebić się kawał dalej i rozpieprzył kopnięciem nie małą skałę. Cofnął nogę i ziewnął potężnie. Popatrzył dookoła i zauważył w górze jakieś szybujące ptaki. Ruszył w ich kierunku, te przestraszyły się i zaczęły uciekać, więc majin postanowił je złapać. Cholerne gówna były niezwykle szybkie, kiedy zmieniły nagle tor lotu w dół a Laptor zatrzymał się na jakiejś wodnej skale, wbijając się w nią nieznacznie i rozpłaszczając się na niej. Włożył do ust palec i nadymał się, by przywrócić sobie pierwotny wygląd. Szybko ruszył raz jeszcze za ptakami, ogonek wystawił przed siebie i zebrał karmazynową energię na jego końcu. "BZZZZ" rozległo się w powietrzu a promień pognał w kierunku ptaka, który zwyczajnie zrobił piękny zwrot w lewo unikając zmieniającego w cuksa promienia. Laptor spróbował ponownie, i jeszcze raz. Nie mógł cholernika trafić! Tymczasem ptak okazał się ptakiem wodnym, ponieważ po chwili zanurkował w oceanie, więc Laptor zrobił to samo, lecieli pod wodą coraz głębiej i głębiej. Dno było zagracone dużą ilością przeróżnych skał i szczelin w które ptak wlatywał a Laptor niekiedy zmuszony był zwyczajnie sobą je rozwalać przebijając się przez nie siłą, innym razem musiał spłaszczyć się by się prześlizgnąć a innym razem wykonać jakąś akrobatyczną pozę. W końcu wlecieli z wody, która rozbryzła się dookoła... Ptak był zwyczajnie nieugięty, dlatego majin postanowił sobie nieco pooszukiwać i w trakcie gonitwy wydłużał raz po raz swoje ręce by go schwytać. W końcu udało mu się to, złapał ptaka w dłoń, gdy nagle zaczęły dziobać go inne, próbując je odstraszyć wypuścił tamtego, wystawił rękę w kierunku stada i wystrzelił Guilty Flasha. Zwyczajnie się poirytował, zabawa zabawą, ale kiedy ktoś go atakuje... W każdym razie wrócił do klona, z którym nie bardzo chciał trenować, bo to oznaczałoby walkę. Walkę ze słabszym osobnikiem, co w praktyce niewiele by dało, skoro musiał naprawdę dać z siebie wszystko... A czuł, że zwyczajny trening pogoni za durnym zwierzakiem dał mu więcej. Laptor poruszał się z prędkością około 630-660 kilometrów na godzinę, czego sam nie był w stanie obliczyć, ale nawet... Dzięki takiej prędkości mógł (i to zrobił) latać po praktycznie całym namek. Ruszył zwyczajnie przed siebie z pełną prędkością z miejsca w którym stał. Spowodowało to ogromne zniszczenie terenu w którym się znajdował i wzmożenie fal dookoła... Po drodze mijał drzewa, stojące skały. Każdy z nich omijał jakimś przelotem obok, slalomem, może beczką w locie, jakimiś nagłymi zwrotami w jedną i drugą stronę, obniżaniem i podwyższaniem swojego lotu. Dzięki ogromnej prędkości, unikanie wszystkiego co mijał wymagało ogromnej reakcji, którą jeszcze mógł polepszyć. Po godzinie lub dwóch wrócił na miejsce początkowe, do klona. Podleciał do pierwszej lepszej góry, zanurkował pod nią i po chwili rozwalania jej podnóża, by oderwała się od podłoża, spróbował ją dźwignąć stojąc pod nią. Zwyczajnie podniósł kilkaset ton na rękach i opuścił, znowu podniósł i opuścił. Czuł duży ciężar, którego nie mógł osiągnąć na pewno poprzez zwykłe obciążenia jak w królestwie makaioshin, gdy trenował na nowoczesnym sprzęcie... Do głowy wpadł mu jeszcze jeden pomysł, dinozaury. Kilkunasto tonowe, ogromne zwierzęta panoszące się po namek. Amficeliasy potrafiły osiągać wagę nawet 150 ton. Znalazł jednego potem drugiego, aż się nie zmęczył. A czym? W każdego by go rozwścieczyć rzucał kulą energii. Wtedy zaczęła się szarża. Szarża wprawiająca w trzęsienie całą planetę, szarża przyprawiająca każdego nameczanina o strach o własne życie... Laptor znalazł sobie świetne miejsce do treningu czystej siły i wytrzymałości, bowiem wystawiał ręce w kierunku rozszalałego zwierzęcia i przyjmował ich rozpędzone ciała na siebie, próbując je wyhamować. Oczywiście to ciężki orzech do zgryzienia, ale w końcu Laptor zatrzymywał je i wygrywał...

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1070

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Niebieska polana

Pisanie by Laptor on Pią Cze 02, 2017 10:32 pm

Gdy Laptor skończył trenować odpoczął sobie wykorzystując klona do ochrony smoczych kul, do pełnej regeneracji potrzebna mu była godzina snu i tyle właśnie miał zamknięte oczy.

W tym momencie, Laptor kazał swojemu klonowi odbyć krótki trening, chociaż doskonale wiedział, że i tak go zniszczy by zrobić go silniejszym, ale na tą chwilę może trochę potrenować... Sam zresztą również zamierzał skorzystać, tylko będzie robił wszystko mocniej i skupi się na tym dużo lepiej... Każda z wysepek miała przynajmniej jedną skałę, większą lub duża określaną mianem góry. To by wystarczył by kilka razy wystrzelić swoją energię i nie musieć zmieniać wyspy. W tym momencie jednak chciał poćwiczyć coś innego. A mianowicie latanie. Wznieśli się w przestworza i pobawili się w ganianego. Zabawa polegała na tym, że Laptor zarówno po wyspach jak i między każdą wystającą rzeczą na wyspie ganiał się z klonem, zasady były takie, że nie można było dotknąć czegokolwiek. Wyścig trwał zarówno nad powierzchnią wody jak i pod wodą, dzięki czemu byli nieco wolniejsi i ruchy nie były tak szybkie jak wcześniej, trzeba było się nadwyrężać by rzeczywiście pod wodą w nic nie trafić i tego unikać. Zdarzyła się nawet ucieczka przed jakimś podłużnym sporym stworem. W końcu wyskoczyli z wody i wylądowali na niej, samo utrzymanie energii w taki sposób by nie wpaść do wody a zwyczajnie móc po niej chodzić nie było łatwe dla kogoś kto wykorzystywał ki do mordu i siania zniszczenia, panowanie w tak delikatny sposób było dla Laptora swoistą przeszkodą. Do tego doszedł przy okazji mały sparing z juniorem, gdy trzeba było unikać ciosów, skupiać energię jednocześnie. Widząc, że klon ma niemały problem z energią ki, przemówił po raz pierwszy:
- Nie skupiaj energii w nogach, spraw by po prostu z całego ciała wyszła nieco w dół, ale nie przesadź z ilością, wystarczy odrobina. - Po czym obserwował jak klon chwycił radę, zwyczajnie radząc sobie już z energią. W tym momencie, po około dwu godzinnej zabawie w ganianego, unikania wszystkiego co można i zmagania się z wodą, postanowili potrenować sobie siłę wystrzeliwanych ki blastów, w tym celu tak jak wyżej było wspomniane wykorzystali wszelkie skały i góry na wysepkach i wyspach ostrzeliwując je aż nic z nich nie zostało. Jednakże już po średnio dwóch-trzech ki blastach wszystko było niszczone a wysp nie było nieskończona ilość, więc po około 20 minutowej zabawie nie było co niszczyć, przynajmniej w tej lokacji. Ustawili się naprzeciwko siebie w powietrzu (Laptor i junior) i strzelali właśnie do siebie. Ki blasty stykały się i wybuchały, jednakże im więcej ich było wystrzeliwanych tym bardziej epicentrum wybuchów znajdowało się bliżej klona, blasty majina były szybsze, silniejsze... Dlatego przerwali ten trening i przeszli do siłowania się promieniami chocolate beam. Oboje znaleźli się jak wcześniej w powietrzu, oboje oddalili się o siebie o 20 metrów. Każdy ogon został skierowany na drugi, karmazynowa energia zebrała się na końcu ogonków i wystrzeliła lekkim zygzakiem w kierunku oponenta, zetknęły się 5 metrów od klona, siłowały się w nieskończoność, gdyż ich siła nie zależała praktycznie od niczego... Tylko szybkość miała tutaj znaczenie... Przestali również po chwili. To było lekko bez celowe, ponieważ tutaj nikt nie mógł wygrać, jednakże samo korzystanie z techniki jak i energii ki zostało przetrenowane. Tradycyjnie wykonał w tym momencie po 10 tysięcy pompek na rękę, bo zwyczajnie czuł, że potrzebuje lekkiego zmęczenia a przy swojej sile nie mógł go osiągnąć. Brakowało mu również pomysłu na zajęcie czasu i wzmocnienie się inaczej niż pochłaniając koleją istotę. Każda z rąk wykonała 10 tysięcy pompek, a właściwie prawie każda z rąk. Ponieważ połowę roboty Laptor wykonał na jednym paluszku. Całość natomiast nogami skierowanymi w kierunku nieba. Klon niby też coś trenował w ten sposób, robił właściwie to samo co oryginał, co nie dziwi. Wylądowali na wyspie w odległości 10 metrów od siebie. Klon chwycił kilka resztek gruzu, jaki został po zabawie ki blastami i ciskał z pełną siłą w kierunku Laptora, który starał się unikać. Okazało się, że jest to niezwykle łatwe, dlatego szybko zmniejszyli odległość do 5 metrów a klon wyrzucał gruz dwoma rękoma naraz, wcześniej gromadząc kupę gruzu pod każdą ręką. Nieco utrudniło to sprawę, ale Laptor zdał sobie sprawę, że szybkość to nie było to co powinien trenować, gdyż ma jej pod dostatkiem i nawet tak ciężki trening mógł przejść dzięki tej cesze bez większego wysiłku. Gdyby klonów było więcej, mógłby mieć problem z unikaniem kamieni... I w tym momencie wpadł na zupełny nowy pomysł... oboje podlecieli nad wodę a klon ręką uderzał w wodę pod takim kątem, że ta rozbryzgiwała się w kierunku oryginału. Powstało w tej sposób dziesiątki... nie, setki kropel wody, które Laptor postanowił unikać dzięki swojej maksymalnej prędkości. Wcześniej jednak podładował się do granic możliwości, szara aura otoczyła jego ciało, klon lekko posuwał się w tył wskutek wypuszczenia tak potężnej energii, woda zapadła się dobra 4 metry w dół, zaczęły powstawać duże fale rozchodzące się w każdą stronę. Był gotowy. Unikał zmierzających w jego stronę setek, może czasami tysięcy małych kropel wody, a po takiej zabawie czuł się w połowie spełniony. Mógł ruszyć w kierunku jakiejś nowej przygody, zdobyć nową smoczą kulę...


z/t


_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1070

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach