Polana

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Polana

Pisanie by Admin on Sob Lip 09, 2016 4:43 pm

First topic message reminder :

Polana na skraju lasu. Gdzieniegdzie porozrzucane są stare i pousychane pniaki drzew, potężne skały, które mogą robić za prowizoryczne krzesła oraz gęste krzaki, na których rośnie dzikie jedzenie, które nieszkodliwe jest tylko dla bogów.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 321

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Polana

Pisanie by Helvete on Sob Gru 23, 2017 10:52 pm

Młody Shinjin znajdował się wewnątrz swego umysłu. Pochłonięty przez matnię szaleństwa różnych osobowości stracił kontakt z rzeczywistością. Nie odbierał żadnych bodźców ze świata zewnętrznego. Zmysły Boga nie wyczuwały zapachu, smaku, temperatury, dotyku. Jedyną rzeczą towarzyszącą Helvete było uczucie bezgranicznego strachu. Niepojęty lęk wywoływało miejsce, w którym przyszło toczyć niecodzienną walkę boskiemu wojownikowi. Dziecię Drzewa Życia doświadczyło poczucia pustki w całej swej okazałości. Stan nieistnienia. Stan niebytu. Przerażająca wizja, której nie sposób oddać zwykłymi słowami. Otaczała bohatera ciemność, mrok w swej najprawdziwszej postaci. Bezdenna otchłań okrywała ciało Helvete dręczone niemożliwym do opanowania drżeniem. Młodzieniec odnosił wrażenie, że to wszystko trwa wieczność. Zdawało się, że w tym osobliwym miejscu nie istnieje czas. Trwając w tym stanie, zastanawiał się, czy tak właściwie wygląda moment śmierci lub też egzystencja po dokonaniu żywota. Zawieszony w próżni mroku, zatracający się w ciemności pragnął krzyczeć, błagać rozpaczliwym jękiem o przerwanie tego koszmaru. Niestety, w tym miejscu nieistnienia nie rozchodził się żaden dźwięk. Wytężał struny głosowe, lecz na próżno.

W pewnym momencie martwa cisza została przerwana. Zdawało się, że rozchodzący się dźwięk porusza w pewien sposób okowy ciemności, które pod jego natężeniem falują, niczym zmącona tafla wody. Z początku nie sposób było rozeznać owy dźwięk, zidentyfikować go. Z czasem do Helvete zaczęły docierać pewne słowa.
- Nie...wypieraj...się...swej...natury... -

Głos wypowiadający owe wyrażenie dochodził z krańców matni mroku umysłu. Z chwili na chwilę przybierał jednak na sile, jak gdyby jego źródło przybliżało się do młodzieńca.
- Pozwól pokazać sobie to, czego nie chcesz dostrzec. Niech strach przeminie na rzecz prawdy.

Tym razem niezaprzeczalnie słowa, które usłyszał, zostały wypowiedziane bardzo wyraźnie. Cedzone spokojnym oraz rzeczowy tonem, koiły w pewien sposób Helvete. Uspokojone ciało Shinjina przestało być targane przez nieprzyjemne konwulsje wywołane przerażeniem. Wsłuchiwał się uważnie. Chłonął owy dźwięk, który pozostawał jedyną rzeczą, przypominającą w pewien sposób życie, będącą związaną z żyjącym światem zewnętrznym. Bohater doznał wrażenia, jakoby ciemność rozstępowała się pod naporem tajemniczego głosu. Niech strach przeminie na rzecz prawdy - tak też się stało.

Makaiōshin, porzuciwszy dotychczasowe więzienie swego umysłu, przeniósł się na planetę Bogów w pobliże świętego Drzewa Życia -Kajiu. Wyglądało na to, że są to reminiscencje związane z jego zapomnianą zamierzchłą przeszłością  oraz sceny rozgrywające się w momencie urodzenia. Obserwował te osobliwe przedstawienie, w którym był jednocześnie widzem oraz głównym aktorem. Przed ostatecznym narodzeniem plonu Boskiej Rośliny, Najstarsi Bogowie snuli refleksje oraz debatowali nad istotą, która miała wyłonić się z owocu. W ich rozmowie wyczuwalny był pewien niepokój, powątpiewanie. Bowiem plon wydawał się mizerny, oszczędny w kształtach. Ponadto Kajiu zwlekało z ostatecznym wydaniem owocu na świat. Podobne przypadki miały miejsce w przeszłości. Starszyzna zapamiętała szczególnie jeden, w którym to zmuszeni zostali do wygnania nowo narodzonego osobnika. Ze strachu przed nieznanym. Tym razem również pobrzmiewały owe tony. Istotę, która nie zdążyła zadecydować o swym przeznaczeniu skazano na ostracyzm. Wówczas to zadziała się rzecz niezwykła. Jak gdyby plon świadomy zamierzeń Bogów zaczął emanować osobliwą aurą. Emitowana energia rozbłyskała to czarnym, to czerwonym kolorem. W zależności od barwy przejawiała uczucia, będące odpowiedzią na debaty Shinjinów. Odczuwało się jedynie poczucie bezgranicznego osamotnienia oraz furię. Także przeświadczenie, że przeznaczenie zostało zapieczętowane. Niewinne życie zostało jednoznaczne skazane na potępienie.

Helvete, po obejrzeniu owych wspomnień ukazanych przez źródło głosu, zrozumiał wszystko. Pojął swoją historię. Pojął tym, kim jest, tym co uosabia, przeciwko czemu występuje. Osobowości, które w sobie mieścił, przestały być intruzem, próbującym go skrzywdzić lub zawładnąć ciałem oraz umysłem. Stały się integralną częścią całości. Częścią Jedności.

Obraz związany ze wspomnieniami rozwiał się, pochłonięty przez mrok. Jednakże ponownie otaczająca ciemność przestała przerażać bohatera. Helvete instynktownie wyczuł, że źródło przemawiającego wcześniej głosu znajduje się teraz przed nim. Bez lęku zwrócił się doń.
- Do tej pory nie wiedziałem, kim jestem. Zawsze czułem się rozdarty wewnętrznie. Towarzyszyły mi jedynie apatia, mizantropia lub istna furia. Nie potrafiłem zrozumieć... Teraz jednak wszystko stało się oczywiste. To, czego się obawiałem, tak naprawdę mnie chroniło. Te dwie skrajne osobowości były moją tarczą, prawda? Gotowe zrobić to, czego ja nie byłem w stanie. Odrzucić świat, który odrzucił mnie, zniszczyć świat, który próbował zniszczyć mnie. - Tutaj młodzieniec przerwał. Rozejrzał się wokół siebie. W nieprzeniknionej ciemności starał dostrzec się inny kształt. Nie wiedział, czego szuka, jak owe źródło głosu ma wyglądać. Po prostu czuł podświadomie, że to istnieje. Kontynuował.
- Od zawsze Was na swój sposób czułem. Niekoniecznie zdawałem sobie sprawę, że mieszczę w sobie dwie inne osobowości, ale czułem Was. Pamiętam ostatnie przebudzenie, wtedy na pobojowisku... Wybaczcie, że tak zareagowałem. Ale musicie zrozumieć, po dłuższym czasie udało mi się odzyskać świadomość, dlatego ja... Nazywacie się Yami oraz Gekido? - Tutaj źródło głosu znacząco potwierdziło.
- Yami to ja - wyjaśnił głos, charakteryzujący się spokojem, chłodnym, chciałoby się rzec lodowatym spokojem. Był bardzo głęboki, poważny, basowy, ponury, zdawało się, że przemawiał z oddali.
- Gekido! Jam jest Gekido! - rzekł drugi bardzo niski, gardłowy ryk, niemalże charkot. Słowa wykrzykiwał, jakby od tego zależało życie. Cóż, nie trudno rozstrzygnąć, który z głosów odpowiadał danej osobowości. Helvete kontynuował.
- Miło mi Was poznać. Nazywam się Helvete. Mam nadzieję, że uda Nam się wspólnie osiągnąć rzecz, która zapewne jest Wam znana, wszak dzielimy jeden umysł. Rzeczywiście, obie osobowości rozumiały o czym Shinjin mówi. Młodzieniec zapragnął dokonać zemsty na świecie Kaioshinów. Po umysłowej konfrontacji oraz mentalnej prezentacji przeszłości, wiedział, czego chce.
- Lecz żeby to osiągnąć musimy stać się silniejsi. Przyznajmy, jesteśmy teraz słabi, żałośnie słabi. Nasz obecny poziom mocy mógłby co najwyżej wzbudzić litość w Naszych wrogach - pouczał moralizatorskim tonem. Jednakże od teraz zaprzestaniemy wewnętrznych konfliktów, jesteśmy Jednością, jako Jedność współżyjemy, jako Jedność dokonamy zemsty. Po tym płomiennym przemówieniu otaczający go mrok ustąpił miejsca rzeczywistości. Helvete od razu odczuł zmianę. Przechodząca przez prawą stronę twarzy blizna przestała niemiłosiernie piec. Lewe czarne oko nie pochłaniało bezgraniczną ciemnością, zaś drugie czerwone nie postrzegało przestrzeni skąpanej jedynie we krwi. Oczywiście, spojrzenie młodzieńca nadal pozostawało bardzo osobliwe. Nie sposób było przeoczyć emanujących kolorów oczu. Lecz receptory wzroku, będące materialną manifestacją zamieszkujących je energii osobowości, nie pragnęły przejąć kontroli nad ciałem oraz umysłem. Tym razem koegzystowały ze sobą w relatywnym spokoju, zdeterminowane w osiągnięciu swego celu.

Helvete zakończył walkę w swoim umyśle. Wiedział, że owa równowaga rozdwojonej natury jest nadal niestabilna, że potrzebna jest dalsza praktyka. Jednakże owe mentalne starcie, które odbył, uważał za wygrane. Czas osądzi efekty.
Zakończenie treningu: 23.12.2017 godz. 22.52
avatar

Helvete

Liczba postów : 17

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Helvete on Nie Gru 24, 2017 11:37 pm

Okazało się, że dla Shinjina sprawdzenie swojej relatywnie stabilnej natury rozchwianych emocjonalnie dwóch osobowości nadeszło w trybie natychmiastowym. Helvete bowiem podczas swej ostatniej mentalnej bitwy, toczącej w umyśle, nie odczuwał żadnych bodźców ze świata zewnętrznego. Pochłonięty przez matnię szaleństwa nie dostrzegł, iż w pobliżu polany, na której się znajdował, poczęły zbliżać się pewne stwory. Bliżej nieokreślone istoty z każdą chwilą przybliżały się do bohatera. Świadczyły o tym coraz to głośniejsze dźwięki, wydawane przez napastników. Przypominały swego rodzaju warczenie. Zdawało się, że starają się otoczyć przestrzeń, na której zastały młodzieńca. Wojownik nie był w stanie w tym momencie opracowywać planu odwrotu. Wymęczony ostatnimi wydarzeniami konfrontacji ze swymi osobowościami nie zareagowałby na czas. Jego powrót z otchłani umysłu do świata realnego trwał wystarczająco długo, by tajemniczy napastnicy zdążyli przygotować się do natarcia. Oczywiście istniała możliwość z korzystania z techniki Bukujutsu, jednakże młodzieniec nie zdążył zrealizować swych zamierzeń. W tym momencie istoty czatujące na swą ofiarę przystąpiły do ataku. Z krańca polany, którą otaczały drzewa wynurzyły się piekielne ogary. Bestie swą fizjonomią przypominały ziemskie wilki, jednakże rozmiary ich były monstrualne, zdecydowanie przewyższające swoich odpowiedników z błękitnej planety. Ogromne łapy zakończone ostrymi pazurami, zdatnymi do rozszarpania swych ofiar. Potężne szczęki wyposażone w grubo ciosane kły. Ślepia przerażające, szukające jedynie zdobyczy. Zdobyczą ową znalazły. Sfora bestii zaatakowała.

Pierwsze z ogarów rzuciły się na Helvete z rozdziawionymi paszczami, by tylko wgryźć się w mięśnie nieruchomego dotąd Boga. Shinjin w ostatnim momencie zdążył odskoczyć, jednakże nie zdołał uchylić się przed ogarem napierającym zza pleców. Jego kły dotkliwie dosięgnęły przedramienia bohatera. Helvete zawył z bólu. Szczęki wrzynały się z niewyobrażalną siłą. Młodzieniec, jak gdyby wyrwany z dotychczasowego marazmu, przystąpił do kontrataku. Wolną ręką wycelował natychmiast w bestię. Ułożył odpowiednio dłoń, z której wydostała się kumulująca energia, przyjmująca formę świetlistej kuli. Helvete w tym momencie uwolnił wirującą sferę, posyłając Ki Blast prosto w stwora. Piekielny ogar został odrzucony, wydał jedynie niedosłyszalny jęk. Po czym upadł na ziemię. Nie poruszył się więcej. Shinjin wpadł w furię. Jego prawe oko skrzyło się krwistą czerwienią, zaś lewe emanowało bezdenną pustką. Wyczuwalna była żądza mordu. Ignorował doznaną ranę przedramienia, która zaczęła obficie krwawić. Przyjął pozycję bojową. Rozstawił szerzej nogi, upewniając się, że odpowiednio stabilizują pozycję ciała. Jedną wysunął nieznacznie do przodu, drugą następnie w tył, zapierając się w ziemi. Podniósł ręce na wysokość twarzy. Jedna z nich wysunięta do przodu, chroniła obliczę Boga, druga natomiast, ranna, cofnięta, skryta za niekontuzjowaną, jednakże również gotowa do ataku.

Niespodziewane starcie stanowiło wyzwanie dla Helvete. Czy zatraci się ponownie w jednej ze swych osobowości? Straci kontrolę nad ciałem oraz umysłem? Czy jednakże uda się bohaterowi utrzymać obie skrajne natury na wodzy, korzystając z ich atrybutów jednocześnie, przechylając szalę zwycięstwa na swą stronę?
- Yami, Gekido - rzekł w umyśle Helvete -potrzebuję Waszej pomocy. Razem wygrajmy to starcie!

Start treningu: 24.12.2017 godz. 23.37
avatar

Helvete

Liczba postów : 17

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Helvete on Sro Gru 27, 2017 3:36 pm

Starcie okazało się być trudniejsze, niż młody Bóg przypuszczał. Ostatecznie Shinjinowi udało się wygrać walkę z piekielnymi ogarami. Jednakże wojownik nie był zadowolony z jej przebiegu. W bitewnym ferworze nieustannie jedna z osobowości dominowała nad pozostałymi. Ruchy nie były skoordynowane. Brakowało również precyzji, szybkości, siły, taktyki. W zależności od danej natury rządzącej chwilowo ciałem, strategia walki ulegała zmianie. Miało to fatalne skutki.

Wystarczyło, że w danym momencie ciałem kierowała osobowość należąca do Yami'ego - odpowiednik czarnego oka - wówczas bohater starał się stosować defensywny styl, oszczędzał energię, atakował jedynie w konkretne miejsca, starał się nie dążyć do otwartej konfrontacji z przeważającą liczbowo sforą piekielnych ogarów. Miało to swoje plus oraz minusy. Z jednej strony oszczędność w zwarciu sprawiała, że bohater nie odnosił większych ran, z drugiej natomiast szala zwycięstwa nie przechylała się na żadną ze stron. Odnosiło się wrażenie, że bitwa znalazła się w martwym punkcie. Oponentów nie ubywało, zaś ciało kierowane przez Yami'ego nie zadawało wystarczająco dużych obrażeń. W efekcie założenia taktyki były słuszne, lecz do zwycięstwa potrzeba było więcej niźli szybkość, dystans, oszczędne gospodarowanie zasobami energii.

Jednakże w momencie, w którym Yami przewodził ruchami ciała, wykorzystując swoje atrybuty, jak szybkość oraz zwinność, Gekido - druga osobowość, jej emanacją było czerwone oko - postanawiał przejąć kontrolę. Jako natura porywcza, lubująca się w okrutnej walce, rzucał się z furią na bestie. Oczywiście za sprawą swych przyrodzonych właściwości dysponował zwiększoną siłą oraz wytrzymałością, lecz jego ruchom brakowało precyzji, szybkości, taktyki - cech, które przyświecały stylowi Yami'ego. Gekido przerzedzał szeregi piekielnych bestyj, nie zważał jednak na odniesione rany, niektóre z nich były bardzo dotkliwe. Poza tym warto również zwrócić uwagę, że Gekido, owszem, zadawał zdecydowanie większe obrażenia, lecz przeświadczenie, iż tylko potężne uderzenia, absorbujące znaczną ilość energii oraz kosztujące wiele wysiłku, przyniosą zwycięstwo było równie zgubne w skutkach, jak skrajna defensywność Yami'ego.

Nad wszystkim starał się zapanować Helvete. Jednakże młodzieniec miał bardzo trudno przeprawę. W jego umyśle toczyła się zażarta rywalizacja pomiędzy osobowościami. Należy także powiedzieć, iż bohater miał swoje wyobrażenie, co do walki, które także starał się zrealizować. Założenia Shinjina stanowiły najogólniej rzecz ujmując swego rodzaju syntezę dwóch stylów walki, zaobserwowanych u Yami'ego oraz Gekido. Przyniosłoby to naprawdę wyśmienite efekty, z tym że, wewnętrzny chaos, jaki panował w umyśle Helvete, był brzemienny w skutki. Fatalne skutki. Należy także wspomnieć, że obecne przemiany osobowości oraz chwilowa kontrola ciałem, nie były tak drastyczne, jak dawniej. Właściwa osobowość, to znaczy Helvete, nadal pozostawała świadoma wszystkiego. Nie miała jednakże możliwość kierowania ciałem.

Ostatecznie starcie z piekielnymi ogarami zostało wygrane. Polanę, na której toczyła się bitwa, zaścielały truchła bestyj. Ziemia była zroszona krwią poległych. Jej charakterystyczny zapach unosił się w powietrzu. Helvete z wycieńczenia upadł. Leżąc na wznak wpatrywał się w purpurową barwę bezchmurnego nieba Królestwa Makaiōshin.
- Marzymy o zemście, nie potrafiąc jednocześnie wygrać banalnego starcia - rzekł z goryczą w umyśle. Naprawdę trudno nam zachować zgodność podczas takiej walki? Yami - zwrócił się do mrocznej osobowości - uważasz, że jedynie nieustanna defensywna postawa jest słuszna? Podczas twego kierowania ciałem praktycznie żaden z piekielnych ogarów nie został wyeliminowany. Oczywiście, zdolność przewidywania ruchów bestii oraz planowanie były słuszne - pouczał Helvete - lecz w ten sposób nie wygramy. Poza tym, Gekido - Ciebie również należy utemperować. Przez Twoje uwielbienie dla okrutnych walk, nie jesteśmy w stanie się ruszać, gratuluję, berserkerze od siedmiu boleści. Albo słyszę nieustanne narzekanie o bezsensie istnienia - kontynuował Helvete - Yami, to tyczy się Ciebie. Tylko śmierć, śmierć. Kolejna taka walka to wtedy osiągniesz swoje marzenie, nihilisto - perswadował - Albo natomiast słyszę jedynie barbarzyński ryk. Zamilcz, Gekido, potrafisz więcej niźli tylko nieprzemyślane uderzenia oraz krzyk...? Właściwie, musisz tak wrzeszczeć? Od tego nie wygramy... - powiedział rozżalony Helvete.

Wojownik miał rację. Wewnętrzna konfrontacja tak skrajnych osobowości nie przekładała się korzystnie na walkę. Wręcz przeciwnie. Zresztą owe kłótnie przypominały dziecięce spory młodszego rodzeństwa o dominację. Byłoby to zabawne, gdyby nie groziło śmiercią, pomyślał Shinjin. Wiedział, że kolejne bitwy, jakie przyjdzie mu stoczyć, będą równie trudne. Teraz jednak pragnął jedynie wypocząć.
- Jesteśmy żałośni...

Koniec treningu: 27.12.2017 godz. 15.36
avatar

Helvete

Liczba postów : 17

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Helvete on Czw Gru 28, 2017 5:22 pm

Helvete odpoczywał po niedawnym starciu z piekielnymi ogarami. Leżąc na wznak wpatrywał się w purpurową barwę bezchmurnego nieba Królestwa Makaiōshin. Zastanawiał się, w jaki sposób pogodzić skrajne osobowości zamieszkujące jego ciało oraz umysł. Ponadto snuł refleksję nad podniesieniem swojej obecnej mocy, bowiem uważał, że poziom, jaki reprezentuje, jest żałosny. Na potwierdzenie tych słów wystarczyło w pamięci przywołać bitwę z bestiami, której przebieg pozostawał wiele do życzenia. Właściwie młodzieńcowi udało się wygrać, lecz nie potrafił powiedzieć, jak tego dokonał. Nieustanne zmiany natury tylko burzyły coraz to kolejne style walki, pojawiające się w zależności od tego, kto obecnie dzierżył kontrolę nad ciałem. Dlaczego nie udaje się Nam działać wspólnie, jako jedność...? - zastanawiał się w duchu Shinjin. Yami, Gekido - zwrócił się do swoich osobowości - znamy Nasz cel. Musimy, absolutnie musimy uzgodnić Naszą koegzystencję w ciele oraz umyśle. Te niekontrolowane zmiany przyniosą Nam niechybną śmierć... Jednakże jak tego dokonać...?

Wojownik zamyślonym wzrokiem wpatrywał się w nieboskłon Planety Makaiōshin mając nadzieję, że odnajdzie sposób na unormowanie chaotycznej natury. Pragnął dokonać zemsty. Lecz w obecnym stanie nie zdołałby sprawić, iż wrogowie poczuliby to, co czuł bohater. Helvete wiedział, że minie sporo czasu, kiedy wdroży swój plan w życie. Lecz dopóki nie uda się zrewanżować za doznane krzywdy, dopóty nie spocznie w swych staraniach.
avatar

Helvete

Liczba postów : 17

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Aymi on Czw Gru 28, 2017 10:49 pm

Eien no MG Modo

Shinjin. Z pozoru młody choć wiekowy. Sam nie umiał określić, ile czasu spędził w tym miejscu. Miejscu zwanym Królestwem Makaioshin. Co więc robił ów bożek na polanie, z dala od tłumów? Rozmyślał, zastanawiał się nad swoją wewnętrzną naturą, a także odpoczywał po starciu z bestią, z którą o mały włos by przegrał.
Wpatrzony w nieboskłon młodzian nie zdawał sobie sprawy, że od pewnego czasu jest obserwowany. Nie było to może oczywiste, sam obserwator niespecjalnie się maskował, a jednak był w stanie prześledzić niedawne starcie z pewnej odległości, będąc nawet odwróconym plecami do zajścia. W tej jednak chwili Helvete usłyszał szelest i zobaczył, jak spomiędzy drzew pobliskiego lasku wychodzi mężczyzna. Szpiczaste uszy wyraźnie wskazywały na przynależność rasową, jednoznacznie można było stwierdzić, iż jest on shinjinem. Odziany był w dość elegancki strój w odcieniach grafitu i brązu ze złotymi wstawkami, a znajdujące się na czubku jego głowy włosy opadały mu na lewo.
Ten oto pan:
- Hmm, hmm... - mruczał pod nosem, podchodząc coraz bliżej. - Masz bardzo... intrygujący styl walki, młodzieńcze - odezwał się w końcu, stając przed ciemnowłosym z rękoma splecionymi za plecami, i uśmiechnął się półgębkiem. - Przeszkadzam?
Nie wyglądał groźnie, zdawał się być nawet przyjazny z twarzy. A może to tylko pozory? Kto wie...

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 331

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Helvete on Pią Gru 29, 2017 12:11 am

Helvete pochłonięty rozmyślaniami zdawał się nie dostrzegać świata zewnętrznego. Niespodziewany szelest przywrócił postać Shinjina do rzeczywistości. Bohater spostrzegł wynurzającego się zza linii drzew tajemniczego osobnika. Zupełnie nie rozumiał, w jaki sposób udało się owej istocie tak niepostrzeżenie zbliżyć do młodzieńca. Wojownik przypatrzył się przybyszowi. Natychmiastowo rozpoznał w nim przedstawiciela rasy Shinjin. Przede wszystkim po charakterystycznym kształcie spiczastych uszu, zwieńczonych intrygującą biżuterią. Ponadto nieznajomy posiadał ubiór typowy dla Bogów. Eleganckie, wytworne odzienie z dobrze skomponowanymi odcieniami grafitu, brązu oraz złotymi elementami. Cerę miał żółtawą, czoło naznaczone licznymi bruzdami, wskazującymi na intensywną kontemplację rzeczywistości. Skupiony, bystry wzrok badał młodzieńca. Helvete miał wrażenie, że przybysz dostrzega w nim zdecydowanie więcej, niźli przypadkowy przechodzień byłby w stanie zauważyć. Jego obecność w tym miejscu świadczyła o tym, że należał do Królestwa Makaiōshin. W każdym razie była taka możliwość. Mężczyzna zbliżał się powolnym, spokojnym krokiem w stronę bohatera. Jego głos był bardzo zrównoważony. Osobnik sprawiał wrażenie pokojowe, cokolwiek mogłoby to oznaczać. Helvete zdążył przywyknąć, że wszelki pozór idylli w tym świecie jest jedynie ułudą, iluzją. Na wszelki wypadek był w gotowości. Lecz myśl o kolejnym starciu nie napawała go radością. Pozostawał raczej w podłym nastroju. Wojownik bardzo osobliwie odpowiedział na pytanie przybysza.
- Nie, nie przeszkadza pan - rzekł spokojnym głosem, następnie kontynuował - Nie zakłóca pan w każdym razie mojego spokoju. Lecz zmuszony jestem spytać inne osoby. Proszę poczekać. Yami, czy obecność przybysza jest dla Ciebie męcząca...? Nie...? Bardzo dobrze. Gekido, masz inne zdanie...? Obiekcje...? Rozumiem, nie jesteś zadowolony, trzymaj jednak emocje na wodzy, proszę Cię. Spróbuj wzorować się na Yami'im. Wiem, nie lubisz powściągliwości, ale Twoje ostatnie przejawy rzeczy, w których się lubujesz doprowadziły Nas do sytuacji granicznej...

Dla postronnego obserwatora lub uczestnika niezorientowanego wyglądało, że Helvete prowadził rozmowę z dwoma innymi osobami, które rzekomo odpowiadały na jego pytania. Tak przynajmniej wynikało ze słów młodzieńca. Lecz przecież znajdował się tylko on oraz tajemniczy przybysz. W istocie, bardzo osobliwa sytuacja.
avatar

Helvete

Liczba postów : 17

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Aymi on Sob Gru 30, 2017 12:37 am

Eien no MG Modo

Nieznajomy przyglądał się młodziakowi z uwagą, a gdy ten nań spojrzał, na twarzy starszego shinjina odmalowało się coś na kształt zdziwienia, choć trwało to zaledwie chwilę. Moment później Helvete zaczął swoje małe przedstawienie będące dialogiem z samym sobą, na co przybysz zareagował nieco szerszym półuśmiechem.
- Widzę, że starasz się pogodzić się z każdą cząstką siebie - rzucił pod nosem starzec, robiąc dwa dość luźne kroki do przodu. - To dobrze, wszak spokój ducha jest ważny w rozwoju naszej rasy. Jak mniemam, dwoistość twojej natury skutkowała tym? - tu podbródkiem wskazał leżące nieopodal truchło jednej z bestii.
Ten, którego można by nazwać mędrcem, zdawał się nieporuszony zastanym widokiem. Jakby zalana posoką polana była najzwyklejszym trawnikiem, a rozpostarte na niej trupy stanowiły wypielęgnowane grządki kwiatów. Co zastanawiające - cały czas przyglądał się siedzącemu na uboczu brunetowi, wzrok skupiając na jego twarzy, a raczej dwóch gałkach barwy czerni i czerwieni.
- Intrygują mnie twoje oczy - stwierdził w końcu, po raz kolejny zmniejszając dystans, który ostatecznie spadł do poziomu jakichś 3-4 metrów. - Są na swój sposób niezwykłe i przywodzą mi na myśl pewną samicę naszego gatunku. Zwłaszcza to czarne. Znasz ją może?
Pytanie zawarte w ostatnim zdaniu wypowiedziane zostało z nutą ciekawości i czymś jeszcze, czego Helvete nie umiał nazwać, a co wywołało dreszcz na jego plecach. Kogo mógł mieć na myśli ów bożek?

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 331

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Helvete on Sob Gru 30, 2017 10:48 pm

Młodzieniec dostrzegł w sposobie poruszania się przybysza nienaturalny spokój. Również wyraz twarzy był niepokojąco nieruchomy. Głos osobnika także nie zdradzał żadnych emocji. Starzec po prosto zachowywał postawę wybrakowaną z wszelkich, tak się zdawało Helvete, uczuć. Powyższe spostrzeżenie, które bohater bezkrytycznie przyjął za słuszne, uradowało Shinjina. Oczywiście nie napawało powszechnie znaną radością, lecz w pewien osobliwy sposób sprawiało przyjemność. Zastanawiający był jedynie półuśmiech, który zdobił oblicze przedstawiciela Rasy Bogów. Twarz rzeczywiście pozostawała nieporuszona, jak zresztą zauważył wojownik, lecz owy grymas uśmiechu był elementem, który z niewiadomych przyczyn napawał Helvete irracjonalnym lękiem. Bojaźń zaś wprawiała młodzieńca w stan gotowości. Zdawał sobie sprawę z sytuacji. Wyczerpany, wycieńczony odpoczywa na polanie zasłanej truchłami bestii, z którymi niedawno przyszło mu się mierzyć. Z wyglądu Shinjina należy wnioskować, że stoczona bitwa nie należała do zwykłych rutynowych walk. Ciało pozostawało naznaczone licznymi ranami oraz kontuzjami. Ubiór w wielu miejscach postrzępiony. Dłonie zroszone krwią. Cudzą lub własną. Także dwoistość natury, która została zainicjowana w sposób niedający się nie zauważyć. Tak, Helvete mógł stanowić cel. Bardzo absurdalne stwierdzenie, lecz na Planecie Makaiōshin wszystko jest możliwe. Lub to po prostu przejaw paranoi wojownika zmęczonego psychicznymi wewnętrznymi zmianami...

Młodzieniec uważnie przysłuchiwał się pytaniom przybysza. Zastanawiał się, w jaki sposób odpowiedzieć. Nie chciał ponownie konfrontować wszystkich osobowości na oczach swego rozmówcy. Starał się zachować kontrolę. Było to jednak nader trudne. Odczuwał zmęczenie po walce. Zirytowanie. Podły nastrój. Nie mógł jednak pozwolić sobie na lekceważenie starca. Nie znał jego zamiarów. Z całą pewnością Helvete nie stanowił teraz wyzwania. Wysilił się na spokojny ton. Miał nadzieję, że nie przebudzi się Gekido... Jego osobowość skomplikowałaby to niecodzienne zajście. Yami natomiast byłby idealny. Shinjin żywił nadzieję, że uda mu się bezproblemowo transferować osobowość Yami'ego na naturę dominującą, przy jednoczesnym zachowaniu świadomości głównej, to jest Helvete oraz współwystępującej - Gekido. Młodzieniec spróbował. Lewe oko zaczęło emanować bezdenną ciemnością. Głęboka, intensywna czerń. Miało się wrażenie, że mrok opanowuje sylwetkę Helvete, wnętrze ciała, przestrzeń umysłu. Głos się zmienił. Był bardzo głęboki, poważny, basowy, ponury, zdawało się, że przemawiał z oddali. Yami w ciele oraz umyśle Helvete odpowiedział.
- Tak, zaiste męczy mnie dwoistość natury. Czerń oraz czerwień - rzekł sentencjonalnie. Następnie kontynuował. Staram się godzić wewnętrzny chaos. Tylko mrok jest w stanie zapanować nad furią. Yami zamilkł. Głęboko oddychał, miało się wrażenie, że mentalnie znalazł się w zupełnie innym miejscu. Nie był w ogóle zainteresowany rzeczywistością. Po dłuższej chwili powrócił do realnego świata. Z nienaturalnym spokojem kontynuował rozmowę. Moje oczy, powiadasz...? Zapewne domyślasz się, czego są przejawem. W tej chwili odpowiada Yami, mroczna część natury. Odpowiednik czarnego koloru w lewym oku. Nie znam owej samicy. Jeżeli zechcesz, opowiedz o niej. Szczególnie, że moje oko przywodzi Ci na myśl rzeczoną kobietę.

Zamilkł. Ponownie stał się nienaturalny. Nieruchomy, wyobcowany, apatyczny. Zdawało się, że...martwy.
avatar

Helvete

Liczba postów : 17

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Aymi on Wto Sty 02, 2018 9:52 pm

Eien no MG Modo

Ostrożność - to było coś, co każde stworzenie pojawiające się w Królestwie Makaioshinów musiało w sobie wyrobić. Jeśli tego nie zrobiło - ginęło bardzo szybko i często w bestialski sposób. Nic więc dziwnego, że brunet nie przejawiał zaufania względem przybysza. Sam jego stan już poniekąd stawiał go w nieciekawej sytuacji tym bardziej, że nie znał, ani w żaden sposób nie mógł określić zamiarów staruszka. Wyczerpujące starcie, ślady krwi, zadrapania, rozdarcia... Wszystko to czyniło z niego łatwy cel. Czy jednak zostanie zaatakowany?
Osobliwość oczu młodzieńca przykuwała uwagę starszego shinjina, o czym ten nie wahał się wspomnieć. Gdy czerń w tym lewym się "aktywowała", na twarzy nieznajomego pojawił się dziwny uśmiech, a w jego spojrzeniu - dziwny błysk inteligencji.
- Zaiste ciekawe - rzucił z wyraźnym zadowoleniem w głosie, zaraz jednak odchrząknął. - Pozwól, że się przedstawię. Me imię brzmi Gomasu i jestem najstarszym z Makaioshinów. Mimo że to marne zapewnienie, nie musisz się mnie obawiać. Jestem naukowcem, a ty jednym z fenomenów, jakie pojawiły się na mojej ścieżce. Twoje oczy... jedno emanujące mrokiem, drugie żądzą mordu, zgadza się? To zaiste fascynujące...
Słuchał słów Yamiego, tych spokojnych, nieprzejawiających żadnych uczuć słów. Mimo że młodzian nie znał tej, o którą chodziło mędrcowi, ten zdawał się nie być zrażony. Domyślał się, że raczej mało prawdopodobnym było, by ta dwójka się znała. Jak gdyby nigdy nic przysiadł na trawie naprzeciw Helvete'a, nie zaprzątając sobie głowy ewentualnym - a właściwie pewnym - ubrudzeniem odzienia.
- Yami, mroczna strona twej osoby... bardzo mi przypomina tę kobietę. I nie chodzi tu tylko o kolor oczu, ona... ich nie ma - wyjaśnił pokrótce, uśmiechając się szeroko. - W przeciwieństwie do ciebie nie posiada gałek ocznych, w zamian za to życie obdarowało ją parą bezdennych i zaiste fascynujących otchłani mroku. Ciekawe, nieprawdaż?
Kolejny uśmiech, nad wyraz przyjazny jak na przedstawiciela tych "złych" shinjinów. Ale czy sam Helvete był tak do końca zły w swej naturze? Czy było to jego winą? Kto zna odpowiedzi na te pytania?

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 331

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Helvete on Sro Sty 03, 2018 5:34 pm

Wojownik z rezerwą oraz dozą niepewności uważnie słuchał rzekomych zapewnień o pokojowych zamiarach. W tym miejscu pacyfistyczne uwarunkowania mogły zwiastować rychłą śmierć dla wyznawców takich rozwiązań lub też stanowiły jedynie przemyślany fortel dla tych, którzy pozwolili sobie uwierzyć w istnienie pokoju na tej planecie. Nie podejmował jednakże nieprzemyślanych działań. Postanowił jedynie, że dystansem, lecz również z należytym szacunkiem będzie się odnosił do swego rozmówcy. Pierwszy raz zdarzyło się młodzieńcowi rozmawiać z tak szacowną osobistością, jaką jest Gomasu Najstarszy z Makaioshinów. Helvete nie znał przybysza, warto jednak zauważyć, iż stosunkowo niedawno udało się Shinjinowi odzyskać pełną świadomość, dlatego też nie rozpoznał mędrca. Zdawał sobie sprawę, że wiele innych istotnych wiadomości z tego świata również pozostawało osnute całunem tajemnicy. Nie tylko obca mu była informacja na temat Gomasu, ale także wszystkie inne. Owe spotkanie mogłoby skutkować osobliwym kompendium wiedzy w osobie starca. W każdym razie młodzieniec odnosił wrażenie, że rozmówca nie ma żadnego istotnego powodu by tuszować swoją prawdziwą tożsamość ową legendą. Gdyby rzeczywiście pragnął śmierci Boga to Helvete byłby martwy. Lecz z drugiej strony wojownik w pełni swych sił również nie stanowił zagrożenia przy obecnym poziomie mocy. Nadal jednak miał się na baczności.

Bohatera zainteresowała również wiadomość o tym, iż starzec jest naukowcem, który zapewne para się różnymi eksperymentami. Czyżby chciał wykorzystać nie będącego w stanie do walki młodzieńca dla swych zamierzeń? Nie, to zdawało się również jednie zwiastować paranoję Helvete. Nie potrzebnie w takim razie wspominałby o kobiecie. Helvete nie potrafił stwierdzić motywacji kierującej działaniami starca. Wiedział jedynie, że stanowi obecnie ciekawy punkt badawczy ze względu na swe oczy. Jestem zdany na jego łaskę, pomyślał z goryczą młodzieniec.

Wojownik uważniej przysłuchał się wiadomością na temat owej kobiety. Jej spojrzenie, jak wynikało ze słów Gomasu, również pozostawało intrygujące. Czyżby rzeczywiście nie posiadała ich, jako anatomicznej części ciała? Jedynie bezdenna czeluść ziejąca mrokiem? Cóż, to bardzo zafrapowało Boga. Pierwszy raz usłyszał o istocie podobnej do niego. Helvete począł rozmyślać, czy podobna wspólna cecha ich oczu jest przypadkowa, czy również to pewne "pokrewieństwo"? Nie, to niemożliwe. Z całą pewnością niemożliwe. Prawda?

Yami po dłuższej chwili milczenia postanowił się odezwać. Skierował spojrzenie w stronę siedzącego naprzeciw Gomasu. Uważnie zlustrował jego twarz. Nie zdradzała żadnych emocji, żadnych przemyśleń, była zupełnie nieprzenikniona. Mroczna część osobowości zapytała.
- Wspomniana kobieta o intrygujących oczach, czy ona również należy do rasy Shinjin? Jeżeli tak, to czy podobne formy anatomiczne są częste? Tutaj zamilkł, zatapiając się w rozmyślaniach. Z przymkniętymi powiekami głęboko oddychał. W pewnym momencie jednak, jak wyrwany z głębokiego snu, powrócił do rzeczywistości. Teraz jego prawe oko emanowało intensywną czerwienią. Najwyraźniej osobowość dominującą przejął Gekido. Taki obrót spraw na pewno nie zwiastował pomyślności. Natychmiast odezwał się w stronę starca. Był bardzo żywiołowy, energiczny. Zdawało się, że gdyby nie poranione ciało, nie mógłby w spokoju spocząć w jednym miejscu. Jego głos przypominał chwilami wojenny ryk, jaki towarzyszy nieposkromionym, ogarniętym furią wojownikom rzucającym się w wir walki.
- Uczyń Nas silniejszymi! Zemsta musi być wykonana! Świat zostanie ocalony jedynie w morzu krwi...! W ostatniej chwili kontrola nad ciałem oraz umysłem została przywrócona. Tym razem świadomością główną okazał się bezpośrednio Helvete.
- Proszę nie zważać na słowa Gekido, Gomasu-sama. On jest wiecznie ogarnięty chęcią mordu. Te słowa o zemście, nie warto zwracać na nie w ogóle uwagi. Nieustannie słucham owych wywodów w umyśle, moja druga osobowość jest ograniczona tematycznie...

Zakończył niepewnym głosem, wierząc, że Najstarszy rzeczywiście nie będzie domagał się wyjaśnień. Zdecydowanie wolałby zachować w tajemnicy plany dotyczące odwetu na Kaioshinach. Przeklęty barbarzyńca, rzekł w umyśle młodzieniec. Żywił jedynie nadzieję, że Yami powróci lub przynajmniej powstrzyma Gekido. Rozwiązły język tej nienasyconej bestii mógłby wszystko powiedzieć...
avatar

Helvete

Liczba postów : 17

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Aymi on Sro Sty 03, 2018 11:16 pm

Eien no MG Modo

Słowa starszego shinjina wyraźnie zainteresowały młodzieńca, choć jego mroczna osobowość w żaden sposób tego nie zdradzała, pozostając przesłoniętą bezuczuciową maską. Gomasu ani myślał się tym zrażać. Sama warstwowość natury siedzącego przed nim bruneta była na tyle fascynująca, iż drzemiący w nim naukowiec aż rwał się do zgłębiania tajemnic tegoż umysłu.
- Oczywiście, wspomniałem o tym wcześniej - odpowiedział gładko na pytanie Yamiego odnośnie przynależności rasowej owej kobiety. - A z jej "oczami" spotkałem się pierwszy raz. Jest niezwykła, odporna, spotkanie z nią było bardzo pouczające, choć muszę przyznać, że w pierwszej chwili wydała się nad wyraz nieokrzesana. Im jednak dłużej się z nią obcuje, tym wyraźniej widać chłód i obojętność, jakimi się oblekła...
Zamilkł na moment, samemu również pogrążając się w myślach, wspomnieniach. Pamiętał dokładnie każde spotkanie, jej postawę, zachowanie, zdystansowanie, no i oczywiście to twarde i zimne spojrzenie. Już właściwie odpływał we własnych przemyśleniach, gdy w młodzieńcu nastąpiła zmiana. Mrok w nim ustąpił furii, chłopak niemal poderwał się na nogi, a jego krwiste oko wręcz się żarzyło. Oczywiście w samej aurze również zaszła widoczna zmiana. Starzec zmarszczył brwi, słuchając żądań tego, który nazwany został Gekido. Uśmiechnął się nieznacznie na tłumaczenia bruneta.
- Zemsta... to właściwie nic zdrożnego - stwierdził tylko. - Każdy z nas może chować swoistą urazę do Kaioshinów za wygnanie z ich "idealnego" królestwa. U każdego objawia się to inaczej, wszak każdy jest inny, nieprawdaż? A ty? Poznałem Yamiego, również Gekido, czy nie przyszedł czas na poznanie ciebie, młodzieńcze? A może sam chciałbyś się czegoś dowiedzieć?
Jakby nie patrzeć Helvete przedstawił swych mentalnych towarzyszy, lecz samego siebie już nie. Czy właśnie to miał na myśli Gomasu, mówiąc o poznaniu? Sam shinjin dostał również szansę poszerzenia własnej wiedzy, lecz to, co z tą szansą zrobi, zależało już tylko od niego.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 331

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Helvete on Czw Sty 04, 2018 7:13 pm

Helvete udało się odzyskać kontrolę nad ciałem oraz umysłem. Jako świadomość główna mógł samodzielnie, bez ingerencji pozostałych osobowości, podejmować decyzję. Lecz w tym przypadku wolałby, aby owy przykry obowiązek spoczywał na barkach Yami'ego. Jego natura idealnie nadawałaby się do niecodziennej sytuacji, która zastała młodzieńca. Niestety nie mógł sobie pozwolić na podobną przychylność losu. Yami oraz Gekido byli obecni mentalnie, pełnili funkcję świadomości współwystępującej z dominującą, lecz tym razem to była kolej Helvete do przewodzenia. Mógł jedynie żywić nadzieję, że przyjdzie czas, w którym Yami będzie w stanie przejąć kontrolę. Na razie jednakże liczył na jego komentarze oraz spostrzeżenia. Bowiem wewnątrz umysłu Shijina wszyscy pozostawali obecni. Z tym że, Gekido pragnął jedynie dowiedzieć się istotnych informacji się na temat sposobu zwiększania swej mocy, zaś Yami był tylko zainteresowany usłyszaną frazą bezdennego mroku, który zastępował oczy wspomnianej przez mędrca kobiety. W podobnych chwilach Helvete odnosił wrażenie, że zamiast dwóch skrajnych osobowości posiada nieznośne młodsze rodzeństwo, które wymaga nieustannej opieko oraz uwagi. W każdym razie było oczywiste, że tym razem to młodzieniec osobiście musi zmierzyć się z zaistniałą sytuacją. Niestety, nie zostanie wyręczony przez żadną z natur. Przyszedł czas na Helvete. Bohater odczuwał jedynie gorzkie doznanie beznadziejności, bezradności, znajdował się przecież w tragicznym stanie. Z przeświadczeniem o swej żałosnej postawie - wycieńczony, niezdolny do poruszania się, skazany na wyroki losu - rozpoczął rozmowę. W te słowa odezwał się do mędrca.
- Gomasu-sama, bardzo wiele rzeczy mnie nurtuje... Lecz przede wszystkim postaram się odpowiedzieć na pańskie pytania. Nie jestem jednak przekonany, czy uda mi się, w każdym razie spróbuję. Kim jestem? Nie wiem. Dwie skrajne osobowości, pośrodku których znajduję się moja. Stwierdzenie, że jestem bliższy jednej lub drugiej byłoby niewłaściwe, ponieważ one są częścią mnie. Nie wiem, kim jest Helvete. Wiem, jedynie, kim jest Yami oraz Gekido. Wiem także, że bez owych skrajnych natur Helvete nie istnieje w ogóle.... Zamilkł zastanawiając się nad dalszą wypowiedzią. Po chwili kontynuował.
- Nie znam swego jestestwa, nie potrafię powiedzieć, dlaczego postępuję tak lub inaczej, nie umiem stwierdzić, dlaczego istnieję, dlaczego się urodziłem... Jedyne, co odczuwam, co jestem w stanie powiedzieć o Helvete to, iż rozpaczliwie pragnę znaleźć cel istnienia oraz odpowiedź na pytanie, dlaczego skazano mnie na wygnanie, czemu się obawiano, czemu przesądzono o moim przeznaczeniu....! Tutaj nieznacznie podniósł głos, zdawało się, że bohater ożywił się nieco. Wypowiadał słowa pewniejszym tonem.
- Jeżeli Helvete musi istnieć to będzie istniał jako Miecz Katowski dla bogobojnych wyznawców praworządności z Królestwa Kaioshin. Wszystkie te złudne prawa, iluzyjne rozporządzenia, obłudne kodeksy, fałszywe przeświadczenie o przeznaczeniu... Nie wybrałem go, takim mnie stworzono. Podjęto, że zostanę plewą, która oddzielona jest od ziarna. Przed ostatecznymi narodzinami w sposób prawny, regulaminowy ustalono - rzekł z ironią - o mej banicji. Nie umiem powiedzieć, kto to jest Helvete. Nie wiem, czy to kolejna z osobowości? Czy to rzeczywiście jestem ja? Wiem natomiast, że mierzi mnie te przeklęte Królestwo Bogów - Sędziów, którzy nie zostali osądzeni. Iluzoryczny podział na dobro oraz zło, kategorie moralne oraz niemoralne, rzeczywistość powyższą obrócę w perzynę, w proch. Nastanie Inny Świat, w którym nie ma miejsca na przeznaczenie, na dobro, na zło, na prawo, na zakazy, na nakazy. Istnieje jedynie zwycięzca. Zwycięzca nie jest dobry lub zły, zwycięzca pozostaje poza podobnymi kategoriami. Nie ma predestynacji do tego lub innego. To sztuczny podział dla utrzymania sztucznych praw. Będę ostatnim Sędzią Kaioshinów, będę ich Katowskim Mieczem.

Młodzieniec popatrzył na starca. Skupił wzrok na jego nieruchomej twarzy oraz goszczącym na niej tajemniczym półuśmiechu. Przeczuwając, że mędrzec to jedyna osoba, która może mu przybliżyć niewyjaśnione sprawy związane z Drzewem Życia oraz Królestwem Kaioshin, postanowił więc zapytać o pewne rzeczy. Tym razem jednak uspokojony przemówił rzeczowym tonem.
- Katowski Miecz... Proszę o wybaczenie, Gomasu-sama, to tylko urojenia umysłu szaleńca. Doprawdy, podejrzewam paranoję lub kolejną osobowość... Nurtuje mnie jedna rzecz. W jaki sposób rodzą się osobnicy naszej rasy z podobnymi odstępstwami od anatomicznej normy... Mam na myśli wspomnianą przez mędrca kobietę oraz mnie. W jaki sposób rodzą się istoty o podobnej naturze? Czy jest ich wiele? Co łączy takich osobników?

Chciał zadać kolejne pytanie, lecz wahał się. Nie wiedział w jaki sposób to zrobić. Trudno pytać o rzeczy, które zdają się być niewyrażalne słownie. W każdym razie spróbował.
- Czy przeznaczenie, czy one determinuje nasze życie...? Czy determinowało życie tamtej kobiety...? Czy ona wiedziała od początku kim jest i dlaczego istnieje? Ja... Ja nie wiem... Przyjmijmy, że tamte szaleńcze rozważania na temat zemsty rzeczywiście były prawdziwe, co gdy ją osiągnę? Jak mam odnaleźć cel życia, nie wiedząc kim jestem.
avatar

Helvete

Liczba postów : 17

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Aymi on Pią Sty 12, 2018 11:40 am

Eien no MG Modo

Młodzieniec siedzący przed wielkim Gomasu był zaiste fascynujący. Może nawey bardziej od swej poprzedniczki o jakże mrocznym spojrzeniu? Dla naukowca nie było to takie oczywiste, wszak tamta była jednym z jego króliczków, podwładnych i nadal go intrygowała, tu jednak spotkał kolejny ciekawy okaz, który zapragnął wpisać do swojej małej kolekcji.
Dał shinjinowi możliwość zaprezentowania samego siebie, a także poszerzenia wiedzy na dowolny temat. Był przecież najstarszym i najmądrzejszym z Makaioshinów, znał zatem odpowiedzi na wiele pytań. Trzy zupełnie różne osobowości w jednym ciele. Czerń mroku w jednym oku, czerwień siewcy śmierci w drugim i oczywiście równoważnia. Dla starca to było w miarę oczywiste, choć sam Helvete miał jedynie wątpliwości. Choć może to nieco na wyrost powiedziane. Chłopak po prostu nie wiedział, kim jest i jakie powinien mieć cele istnienia. Chciał wiedzieć, czemu powstał i dlaczego został zesłany tu.
- Sam kształtujesz to, kim będziesz - stwierdził po chwili namysłu. - Nie Yami, Gekido czy Helvete, po prostu ty, jako całość, jedność. Mogę dać ci odpowiedź na pytanie "dlaczego?", jest ona dosyć prosta. Kaioshini uważają się za istoty doskonałe, za siewców dobra, za tych nieskalanych. Ty zaś posiadasz skazę w postaci twej dwojakiej osobowości, podobnie jak Areia ma te swoje osobliwe oczęta. Każdy shinjin nazywany Makaioshinem ma według nich jakąś skazę, jest niedoskonały. Jednak czy doskonałość w ogóle istnieje?
Przerwał na moment, uśmiechając się z pewną dozą namysłu, skupienia na twarzy. Monolog tego młodzieńca w pewien sposób go inspirował. Mieć takiego pod swoimi rozkazami było całkiem kuszącą opcją. Narzędzie w jego rękach, Miecz będący Katem dla wrogów. Zaiste kuszące. Musiał jednak przerwać rozważania, gdyż wypadało młodzianowi odpowiedzieć na jeszcze jedno, a może dwa ważne pytania.
- W jaki sposób rodzą się shinjini z podobnymi cechami, pytasz? - uśmiechnął się nieznacznie, unosząc spojrzenie na ciemne niebo. - Cóż, zapewne tak samo jak cała reszta o różnych cechach, nie tylko ci ze... "skazą".
Przy ostatnim słowie dało się wyczuć kpinę i to nader wyraźną. Odzwierciedlało to różnicę w myśleniu między przedstawicielem Makaioshinów a samych Kaioshinów, którzy w każdym "odstępstwie" widzieli problem, którego najchętniej by się pozbyli.
- Nie jestem w stanie stwierdzić jednoznacznie, co może łączyć cię z tą kobietą. Może Drzewo Kaiju w jakiś sposób was ze sobą połączyło? Może jesteście w pewnym stopniu ze sobą spokrewnieni? Nie wiem, ale coraz bardziej chcę się dowiedzieć. W kwestii przeznaczenia... jedni w nie wierzą, inni nie. Każdy szuka swojego miejsca, celu, niezależnie czy zdaje sobie sprawę z tego, kim jest, czy nie. Odpowiedzi na swoje pytania musisz poznać sam, a najlepszym ku temu sposobem będzie własny rozwój. W tym mogę ci pomóc.
Gomasu spojrzał na młodzieńca uważniej, wbijając swe ciemne ślepia w różnokolorowe oczy. Wydawało się, jakby chciał on wedrzeć się do wnętrza, do podświadomości, w końcu nie od dziś się mówi, że oczy są zwierciadłem duszy. Helvete mógł zobaczyć, jak starzec unosi swoją dłoń i kładzie mu na ramieniu. W następnej chwili poczuł... coś. Ciężko było nazwać to jednym słowem. Młodzian miał po prostu wrażenie, że całe jego ciało przepełnia energia, że wszelkie zmęczenie nagle gdzieś ulatuje, pozostawiając w pełni sprawne ciało. Nawet rany zaczęły się zasklepiać, choć krew na skórze pozostała. Czyżby... został przywrócony do stanu pierwotnego?
- Od razu lepiej - podsumował mędrzec. - Przydałaby ci się jeszcze kąpiel, ale nie jest najgorzej. To jak? Zainteresowany układem? Może nawet uda ci się JĄ spotkać, kto wie?
Kolejny delikatny uśmiech ozdobił naznaczoną bruzdami twarz. Czekał na odpowiedź.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 331

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Helvete on Pią Sty 19, 2018 9:44 pm

Helvete poczuł niewysłowioną ulgę pod wpływem mocy starca, który postanowił wyleczyć młodzieńca. Wojownik w jednej chwili zauważył różnicę, bowiem dotychczasowe rany, zadrapania, opuchlizna, wszystko to, co było wywołane niedawnym starciem z bestiami, zostało teraz jedynie wspomnieniem. Jedynie zaschnięta oraz zakrzepła krew na ciele oraz ubraniu przypominała o walce. Nie tylko fizycznie Shinjin wyzdrowiał, także psychicznie czuł się zdecydowanie w lepszej kondycji. Słowa Gomasu nie rozwiały wątpliwości Boga, jednakże to był pierwszy raz, gdy Helvete spotkał się z tak przyjaznym nastawieniem ze strony drugiej osoby. Do tej pory uznawano go jedynie za wybrakowany element boskiego osobnika, który zasługuje na wygnanie za swą anomalię. Tym razem było inaczej. Młodzieniec nie potrafił zrozumieć, czym może fascynować defektywna osobowość oraz anatomiczna odmienność, lecz motywacja mędrca nie interesowała w tej chwili Shinjina. Liczyło się jedynie, że po raz pierwszy zyskał sprzymierzeńca, nie wroga. Tak przynajmniej uważał. W każdym razie myśl o tym dodawała otuchy, rzeczy, której wojownikowi nie było dotychczas zaznać. Przyjemne uczucie.

Z uwagą również przysłuchiwał się wypowiedzią starca. Jego słowa były bardzo trafne. Werbalizowały te przemyślenia młodzieńca, których on sam nie potrafił wypowiedzieć. Zapewne tkwił w matni przeznaczenia, tak pieczołowicie wpajanej przez nieskalanych stwórców z Królestwa Kaioshin. Tak, Helvete z trudem przyznawał się do tego, ale taka była prawda. Zdecydowanie łatwiej zdawało się pozostawać w pojęciu bliżej nieokreślonego, niemożliwego do zmienia losu jako wyroku, niźli stawić czoła wszelkim przeciwnością, zmierzyć się z prawdą o sobie. Nie ma znaczenia, jaka ona by była, prawda zawsze jest jedyna. Co go wzbraniało przed tym? Strach? Czyżby obawiał się sprawdzić, kim tak naprawdę jest? Cóż, do tej pory był wygnańcem, zdążył przyzwyczaić się do marnej egzystencji, w postaci tułaczego życia po obcej planecie, jako jej względnego substytutu. Lecz od zawsze wiedział, że to była jedynie zastępcza droga do odnalezienia siebie. Młodzieniec nie mógł uwierzyć, ale im bardziej przeklinał wydumane przeznaczenie, tym bardziej potwierdzał bzdurne wyroki tych nieskazitelnych hipokrytów. Czyżby słowa Gomasu, przecież tak proste oraz oczywiste, spowodowały zmianę w Helvete o sobie samym?

Warto również zauważyć, że Shinjin po rozmowie ze starcem odczuwał swoiste wyciszenie wewnętrzne. Na czym ono polegało? Na nieznanym, trudnym do określenia uspokojeniu skrajnych osobowości. W niektórych chwilach Helvete miał wrażenie, jak gdyby trzy osoby oddychały spokojnym, miarowym rytmem. Kompletne zsynchronizowanie przejawiało się także przy najmniejszym ruchu. Wielce kojące uczucie dla zmęczonego wewnętrznym szaleństwem umysłu.

Helvete również bardzo ożywił się na wieść o tym, że może być spokrewniony z tamtą kobietą. Czyżby to oznaczało, że istnieją osoby, przy których jest jego miejsce? Ta myśl bardzo pocieszała młodzieńca, a także mobilizowała go do działania. Wspominany przez Gomasu rozwój pozwoliłby nie tylko podnieść standardowe atrybuty wojownika, podejrzewał że pod jego czujnym okiem potrafiłby osiągnąć wyższy stan pogodzenia skrajnych osobowości. Poza tym wiedza starca była niesamowita. Czy Gomasu byłby skłonny przekazać ją młodemu adeptowi?

Helvete postanowił, że od teraz swoje drogi zwiąże z ścieżkami mędrca. Był o tym przekonany. Zresztą aprobatę udzielili również inni. Yami oraz Gekido. Pewnym głosem wojownik zwrócił się do Gomasu:
- Chciałbym poznać odpowiedzi na wszystkie pytania... Wiem, że jest to tylko możliwe przy Twojej obecności, Gomasu-sama. Dlatego proszę Cię, przyjmij mnie na swego adepta! - Skłonił się pokornie oraz z szacunkiem. Pozostając w tej pozycji, kontynuował:
- Fascynuję Cię, prawda, Gomasu-sama? Będziesz miał okazję zbadać moją naturę, ja natomiast będę badał ją z Tobą! Wiem, że to irracjonalne prosić obcego mędrca po jednym spotkaniu o podobną przysługę, ale... - Helvete zamilkł. Dokonała się pewna zmiana w jego zachowaniu oraz wyglądzie. Wyprostował się. Spojrzał głęboko w oczy Makaioshina. Zobaczył w nich swoje odbicie. Postawa, jaką prezentował była naprawdę inna od tych, które przyjmował dotychczas. Nie jedna, nie dwie, ale zdaje się, że trzy osobowości zgodnie przemówiły. Krwista czerwień, bezdenny mrok oraz równoważnia w postaci osobowości młodzieńca. Głos, bardzo osobliwy, w którym można byłoby wyodrębnić trzy różne tony, przemówił:
- Będziemy Mieczem w Twoich rękach, Mistrzu!

Na tym Helvete oraz inni poprzestali. Oczekiwali z cierpliwością odpowiedzi.
avatar

Helvete

Liczba postów : 17

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach