Kanion

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Kanion

Pisanie by Admin on Sob Lip 09, 2016 11:58 pm

First topic message reminder :

Kanion ciągnący się na kilkaset kilometrów. Wiele istot straciło tutaj życie. Wystarczy chwila nieuwagi i można skończyć ze złamaną kończyną. Nie trzeba tłumaczyć, w jaki sposób to się tutaj kończy.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 306

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Kanion

Pisanie by Tensa on Nie Sty 29, 2017 10:56 pm

MG Mode


Ronos postanowił jednak podjąć kontakt z bazą, i poprosić o wsparcie, w przypadku starcia z nieznanym przeciwnikiem był to dobry pomysł, mimo posiadania scoutera mógł istnieć jakiś sposób maskowania swojej obecności lub właściwej mocy.
~~~~~~~~~~~~~~~
-Przyjęliśmy, wysyłamy wsparcie w postaci trzech żołnierzy, do kanionu dotrą w przeciągu około 15 minut. Proszę o zachowanie wszelakich środków ostrożności, utrata żołnierza jest niewskazana, czekamy na efekty. Bez odbioru.- powiedział znudzony głos.
~~~~~~~~~~~~~~~~
Bio-android w szybkim tempie zbliżał się do kanionu, słońce świeciło dość mocno, jednak temperatura nie była dużym problemem dla bio-mechanicznego ciała. Uruchomiony scouter nie wykrył żadnej energii mogącej pochodzić od wojownika który przybyć miał w poszukiwanym statku, czyżby wojownik w jakiś sposób unikał wykrycia? Po śladach dymu również nie było śladu, mogło to oznaczać, iż statek wylądował zgodnie z założeniami właściciela, lub też pożar po prostu zdążył zostać już ugaszony. W końcu czas potrzebny na dostarczenie informacji i wysłanie tam odpowiedniego wojownika nie należał do tego liczonego w sekundach. Czy Ronos postanowi czekać na wsparcie przed wykonaniem kolejnego ruchu? Czy może będzie chciała na własną rękę rozpocząć poszukiwania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Oddział wsparcia wyruszył jesteśmy w drodze. Odbiór.- Powiedział nieco wyższy niż przeciętnie męski głos.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 429

Powrót do góry Go down

Re: Kanion

Pisanie by Gość on Pon Sty 30, 2017 10:22 am

Ronos zatrzymał się po otrzymaniu komunikatu by nie działać pochobnie mniej więcej 30 metrów od miejsca docelowego w powietrzu na wysokości około 30 metrów. Zdjął palec ze scoutera i już nic nie odpowiedział, wsparcie to był dobry pomysł zważywszy na to iż nie miał pojęcia co może go czekać i z kim przyjdzie mu ewentualnie walczyć. Wysyłają trzech żołnierzy, więc Avo i Cado to to nie będą, czy to lepiej? Cóż, jeśli wróg będzie silny to trzech noł nejmów raczej mu nijak nie pomogą, a może będą silniejsi od niego? Ronos od razu sprawdził ich poziom siły gdy tylko dolecieli do niego. Oczywiście oczekiwał ich, nie działał sam. Dziwił się tylko sytuacją w której nie wysłano mu wsparcia a musiał o nie poprosić na co dowództwo chętnie przystało... Skoro wiedzieli, że to dobry pomysł czemu wsparcie nie zostało wysłane od razu? Identycznie było przy poprzedniej misji, Ronos stracił niepotrzebnie czas a wsparcie i tak musiało nadejść... Changelingi to może i silne istoty, jednak nie grzeszą rozumem. Ronos odwrócił głowę w kierunku dowództwa i przeskanował okolicę, chciał wiedzieć za ile będzie wsparcie i jaką siłą dysponują.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanion

Pisanie by Tensa on Pon Sty 30, 2017 12:39 pm

MG Mode

Ronos wysłuchał rozkazu, zgodnie z poleceniem zachowania ostrożności postanowił zatrzymać się 30 metrów przed swoim celem, zawieszając się na takiej samej wysokości. Android przestał również po odsłuchaniu wiadomości kontaktować się przez scouter. Zastanawiało go kto został wysłany, czy mogli być to Avo i Cado? Raczej nie, no chyba, że ktoś przyłączył by się do ich oddziału, chociaż wszystko jest możliwe. Nim wojownicy dotarli na miejsce Ronos na wszelki wypadek sprawdził ich poziom mocy. Który o dziwo nie był zbyt zadziwiający. Wszyscy wojownicy mieścili się w przedziale przeciętności, dwóch z nich zahaczało o dolną granicę w postaci 400PL,za to trzeciego można było nazwać silnym wśród przeciętnym gdyż jego moc była na poziomie 600 jednostek. Po chwili żołnierze stali już przed Ronos. Dwóch z nich przypominało wyglądem ludzkie istoty o dość przeciętnym wyglądzie. Trzeci za to ten o mocy 600, wyszedł na przód. Był to kosmita o fioletowej skurze.
Spoiler:
. -Witaj nazywam się Apple, ci z tyłu to Pen i Cocoa. Dostaliśmy wiadomość, że potrzebujesz wsparcia, zostaliśmy wysłani w tym celu i mamy podporządkować się twoim rozkazom, więc co mamy robić?- Ronos zastanowił się dlaczego musi prosić o wsparcie, skoro dowództwo uważa, iż może być potrzebne. Mógł po prostu zapytać, lecz czy nie było by to uznane za obrazę majestatu, tego nie wiedział. W tej chwili Bio-android miał pod sobą trzech żołnierzy i zadanie do wykonania, jednak krótkie pytanie nie powinno jej zaburzyć.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 429

Powrót do góry Go down

Re: Kanion

Pisanie by Gość on Wto Sty 31, 2017 7:30 pm

Ronos od razu przypomniał sobie treść zadania.
"zgłoszono nam pojawienie się nietypowego statku kosmicznego kształtem przypominającego kulę. Nie wiemy co mogło przybyć tym statkiem, jednak podejrzewamy, iż może być to jakiś wojownik lub szpieg pochodzący z innej rasy. Raporty które dostawaliśmy odnoszą się do terenów znajdujących się w okolicy kanionu. Twoim zadaniem jest sprawdzenie tego terenu w celu odnalezienia ewentualnych szpiegów i dostarczeniu go najlepiej w stanie żywym do dowództwa w celu przeszukania."
Wyglądało na niezwykle proste zadanie, wystarczyło wydać rozkaz. Trzech słabeuszy było na rozkazy Ronosa.
-Dobrze, lecimy w odległości 8 metrów od ziemi w odstępach po 25 metrów od siebie. Będę leciał z prawej strony, Apple zamknie lewą stronę. Wy dwaj w środku jako, że jesteście po prostu słabi. Jeśli coś zauważycie macie powiadomić resztę, pod żadnym pozorem nie działać samemu, zresztą odległość pozwala na obserwację osoby znajdującej się obok... Szukamy tego co leciało statkiem, może to być szpieg. Statek również będzie potrzebny, odczytamy dziennik pokładowy. Lecimy. - Powiedział Ronos i wzniósł się na wysokość 8 metrów przy ziemi. Ruszył wraz z żołnierzami prosto, przeczesując teren.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanion

Pisanie by Tensa on Sro Lut 01, 2017 6:02 pm

MG Mode

Ronos widząc swoich towarzyszy, przypomniała sobie treść rozkazu, może to z powodu ich twarzy? A może poziomu mocy? Tego nie wiedział nikt oprócz samego bio-androida. Wojownikowi wydawało się to najprostsze z możliwych zadań, z resztą utwierdzić go w tym mogła wcześniej wspomniana moc wysłanego mu wsparcia, jednak mogło być to zwykłe przeoczenie lub zła ocena sytuacji, w tej chwili nie to było najważniejsze. Podstawową rzeczą którą postanowił zrobić nasz protagonista było wydanie rozkazów grupie z jednoczesnym ich wytłumaczeniem które koniec końców było dość proste. Po jej słowach postanowił jednak odezwać się Cocoa -A to nie jest zbyt niebezpieczne, jak dla nas?-zapytał trzęsącym się głosem. Odpowiedział mu Pen nie dając dojść nikomu od głosu. -Zamknij się, to nasza szansa na chwałę.-uciszył go z widocznymi iskierkami podniecenia w oczach. -Cisza i wykonywać rozkazy.-zakończył wymianę zdań Apple i wzniósł się w powietrze. Grupa zgodnie z rozkazami leciała z zachowaniem odpowiednich odstępów między sobą. Po krótkim czasie Ronos po raz kolejny mogła usłyszeć podniecony głos. -Znalazłem tam jest!- krzyknął Pen, wskazując na leżący w kanionie statek. Z oddali można było zobaczyć rude ślady rdzy, jak i fakt, iż "wejście" do statku było zamknięte. Czyżby istota wciąż znajdowała się wewnątrz? A może był to sposób na spowolnienie pościgu? O tym Ronos przekonać miała się już za chwilę, no chyba, że postanowi nie otwierać pojazdu. Kto wie co może czaić się w środku?
Spoiler:
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 429

Powrót do góry Go down

Re: Kanion

Pisanie by Gość on Sro Lut 01, 2017 11:13 pm

Ronos od razu ucieszony zerknął w jego kierunku i zmienił kierunek lotu, dając ręką znak, że lądują przed statkiem wszyscy. Nie chciał się rozdzielać, szczególnie jeśli brał teraz odpowiedzialność za te miernoty to nie mógł pozwolić by po prostu tak sobie zginęły. Jednakże na słowo sprzeciwu, że są zbyt słabi od razu miał ochotę rozwalił mu łeb...
-Otworzyć kapsułę. - Powiedział stanowczo Ronos, jednakże nie obchodziło go kto to otworzy, mieli to zrobić za niego na wszelki wypadek, sam wyciągnął rękę w kierunku kapsuły gotowy wypuścić kulę energii w efekcie obronnym. Jeśli kapsuła została otworzona i nic nie zagrażało Ronosowi, podszedł powiedział by oni odwrócili się, gotowi na jakikolwiek atak od tyłu i nacisnął odpowiedni guzik tak by odczytać dziennik pokładowy. Chodziło tutaj o system wewnątrz kapsuły jaki sobie tworzy np. cel podróży, czas, komplikacje, może fotografię lecącego czy jego opis i inne rzeczy mogące się bardziej przydać. Jeżeli zżerał ich strach przed otworzeniem (raczej wątpliwe) to wystrzelił pocisk ki w konsolę, i sam tym sposobem otworzył drzwiczki, dalej postępując tak jak przy opcji numer jeden.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanion

Pisanie by Tensa on Czw Lut 02, 2017 12:08 pm

MG Mode

Bio-android usłyszawszy słowa które wypowiedział Pen'a uśmiechnął się pod nosem, zerknął we wskazanym przez żołnierza kierunku. Ręka Ronos'a wykonała gest wskazujący wydany przez niego. Bio-android czuł odpowiedzialność, za wysłanych przez imperium żołnierzy, w końcu to on dowodził tą grupą. Gdy wylądowali padł kolejny rozkaz. Pen trzęsący się z podniecenia, na myśl o tym jakie zasługi mogą mu przypaść za udział w tym zadaniu. Bez chwili zwłoki wykonał rozkaz otwierając drzwi. Jednak to co się stało było czymś czego nawet umysł dowódcy nie był w stanie przewidzieć. W momencie otwarcia, na ciało Pena rzuciło się wiele małych czerwi. Miały one długość około 5 cm, a ich pancerz miał nietypowy kolor, a mianowicie zielony. Minęły może dwie sekundy nim ogołocone z mięsa do czysta ciało upadło na ziemię, a istoty zakopały się w niej. Z ust Appla padła dość niecenzuralna wiązanka. Na twarzy Cocoa widać było przerażenie, strach całkowicie go sparaliżował. W kapsule znajdowało się wiele rozbitych skorup po niewielkich kokonach. 3 z nich jednak wciąż były w nienaruszonym stanie. Czy Ronos zaryzykuje sięgnięcie do kokpitu, aby uruchomić dziennik pokładowy, czy może poprosi o to jednego z żołnierzy. Zawsze może istnieć inne wyjście? Prawda?
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 429

Powrót do góry Go down

Re: Kanion

Pisanie by Gość on Czw Lut 02, 2017 5:47 pm

Gdy Ronos tylko zauważył skaczące na jednego z wojowników małe robale o dziwnym kolorze z ręki, którą wcześniej miał przygotowaną od razu wystrzelił dwa pociski energii tak by rozwalić każdego na ciele fioletowego kosmity, same pociski może go nie zabiją, pewności Ronos nie miał jednak, priorytetem było zlikwidowanie "wroga" "zarazy" jak zwał tak zwał "Minęły może dwie sekundy" czyli Ronos wystrzeliła 1 pocisk na 0,1s więc mógł wystrzelić 20 pocisków by zdążyć a wystrzeliwuje zaledwie dwa. Potem wystrzelił kolejne dwa pociski w środek statku, którego nie powinien rozwalić, tym bardziej panelu kontrolnego, który był dużo dalej (na drzwiczkach, które były uniesione do góry). Celował w kokony, musiał je rozwalić zanim to coś wypełznie. Nie czekał na reakcję sparaliżowanych kompanów. Nie dbał również o pozostawienie żywych wrogów. Po ostatnich pociskach uniósł się wyżej, na wysokość około 5 metrów od ziemi, na wszelki wypadek.
___
OCC:
4 wystrzelone pociski energii


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanion

Pisanie by Tensa on Pią Lut 03, 2017 12:03 pm

MG Mode

Oczy bio-androida dostrzegły zagrożenie postanowił zareagować od razu, małe istotki nie miały wielkich szans, kierowane jedynie głodem bez przemyślenia rzuciły się na jednego z żołnierzy. Ronos jednak był przygotowany do ataku. Dwa ki blasty uderzyły w chmarę owadów znajdujących się na ciele Pen'a. Co prawda jego skóra i część mięśni doznała obrażeń od ugryzień, ale wybuch techniki uratował mu życie, chociaż i stworzył kolejne rany na ciele. Ból spowodowany przez wybuch i odsłonięte mięśnie był duży jednak "zaraza" padła martwa. Jak to czasem bywa, istoty te nie chciały odejść same, w czym wspomogły je ich uwarunkowania genetyczne, gdy zostały wysadzone z ich ciał trysnął kwas który doprowadził żołnierza, niemalże do stanu agonalnego, jedynie krzyki spowodowane bólem były oznaką życia, upadającego wojaka. Istniało jednak szczęście w tym nieszczęściu jako, że ciśnienie pod którego efektem znalazł się kwas nie było ogromne to reszta drużyny stojąca w odległości była bezpieczna. Do rannego szybko podbiegł Cocoa. -Zabiorę go do medyka zgoda?- zapytał z widocznym przerażeniem na twarzy. Ronos w tym czasie wystrzeliła ki blasty skierowane do środka "kuli", a dokładniej w kokony wewnątrz jej. Dla bezpieczeństwa uniósł się 5 metrów na ziemię. Apple zrobił to samo, znalazł się obok bio-androida. -Co teraz robimy?- zapytał wcześniejszy dowódca.


avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 429

Powrót do góry Go down

Re: Kanion

Pisanie by Gość on Pią Lut 03, 2017 1:53 pm

Ronos spojrzał na Cocoa, doskonale wiedział, że potrzebuje go tutaj na miejscu, że najlepiej byłoby ukoić ból żołnierza zwykłym dobiciem go, jednak nie mógł tego zrobić, był łagodny i nie mógł postawić takiego rozkazu. Skinął głową.
- Tylko szybko, w drodze poinformuj bazę, że lecisz z rannym. Potem od razu wracaj do nas. - Nie był pewny, czy strach pozwoli mu na powrót, czy będzie to dezercja, nie będzie miał mu za złe jeśli nie wróci, nie zamierzał go podkablowywać. Ronos sam był lekko przerażony tym co potrafił te małe skurwysynki, więc podleciał lekko do statku, obejrzał dokładnie czy bo jego ataku nie ma nic w środku, jeśli było bezpiecznie to nacisnął guzik na kapsule i odczytał dziennik pokładowy i prywatne zapiski statku (czarna skrzynka, coś takiego na pewno ma). To od nich zależą następne rozkazy Bio androida.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanion

Pisanie by Tensa on Pią Lut 03, 2017 3:16 pm

MG Mode

Dowódca będący bio-androidem spojrzał na swego podwładnego, na twarzy Coco'y wciąż malował się. Widok ten w połączeniu z wciąż słyszalnymi krzykami jego towarzysza broni sprawiał, że spokojny zazwyczaj kanion sprawiał wrażenie miejsca rodem z koszmaru. W głowie Ronos'a pojawił się pomysł dobicia współtowarzysza, w celu skrócenia jego bólu. Jednak jego dobroć nie pozwoliła mu tego zrobić, pozwolił on drugiemu ze swoich podwładnych zabrać go do lecznicy. Wydał jednak rozkaz powrotu i poinformowania bazy o obecnej sytuacji. Nie był jednak pewien co do całkowitego wykonania rozkazu przez wojaka, w końcu wydarzenia które przed chwilą miały miejsce, były naprawdę makabryczne. Po krótkiej chwili Ronos stwierdził, iż sytuacja uspokoiła się i mógł w końcu dostać się do nagrania znajdującego się w statku, a dokładnie w komputerze pokładowym. Apple, ruszył zaraz za nim.
~~~~~~~~~~~~~~
Na ekranie widniał tsufulianin, stojący w białym kitlu, w tle było widać jakieś laboratorium. -Zapis nr.124, Eksperyment powiódł się, istoty, zwane czerwiami zostały zmodyfikowane genetycznie, umieralność osobników testowych z powodów mutacji niestwierdzona. Brak przemyśleń na temat psychiki istot. Obiekt nr.16 wydaje się być większy od reszty, nie stwierdzono wzrostu szybszego niż u reszty. Czerwie przestały walczyć o jedzenie, rozpoczęły dzielenie się nim i dostarczanie go Obiektowi szesnastemu. Wpływ fal elektromagnetycznych związanych z innymi rodzajami owadów prawdopodobnie sprawił, iż istoty stały się kolonią. - w tle było słychać jakiś hałas. -Odnaleźli mnie, rozpoczynam proces ewakuacji, planet w układzie 13, prawdopodobnie zdatna do życie, praca nad przeniesieniem roli królowej na istotę rozumną w trakcie.-powiedział tsuful, w tym momencie film się zakończył.
~~~~~~~~~~~~~
Na czarnej skrzynce nagrał się tylko szum. Kątem oka Ronos mógł zauważyć dziwne ślady nie pasujące do żadnej innej istoty znajdującej się na planecie, jednak były za duże na istotę widoczną na nagraniu.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 429

Powrót do góry Go down

Re: Kanion

Pisanie by Gość on Pią Lut 03, 2017 5:51 pm

O Boże ten niebieski taki oczojebny, że dostałam wady wzroku od razu ;p
____
Ronos spojrzał na monitor kapsuły, pojawiła się postać. Postać mu nie znana, na pewno był to kosmita, inny kosmita. Szybko pojawiła się myśl, że musiał on podróżować tym statkiem, więc co się z nim stało? I jeśli podróżował z czerwiami, to gdzie je trzymał? Na kolanach? Nagranie się skończyło a Bios zauważył szybko jakieś ślady prowadzące wzdłuż kanionu. Było kilka możliwości, albo to Tsufulianin uciekł, ale ślady zbytnio nie pasowały rozmiarowo, ale to obiekt numer 16, który nie miał prawa rosnąć z tego co powiedziała osoba na nagraniu. Więc jak to wyglądało? I gdzie do cholerny to wszystko się zmieściło? To przecież malutka kapsuła jednoosobowa... Rozejrzał się, uruchomił scouter i przeczesał okolicę przed sobą, w stronę śladów.
- Lecimy za śladami - Powiedział do jednego żołnierza, który pozostał.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanion

Pisanie by Tensa on Sob Lut 04, 2017 12:02 am

MG Mode

Bio-android obserwował monitor ekranu, kiedy odtwarzany był "vlog" tsufula. Co było oczywiste nie znał tej istoty, ani osobiście, ani też ze słyszenia. Nie wiedział nawet czym ta istota jest, ani do jakiej rasy należy. Ronos szybko doszedł do konkluzji, iż owym statkiem podróżować miała ta sama osobistość która stworzyła wspomniane wcześniej nagranie. Sytuacja ta sprawiła również, iż w głowie, czy też procesorze bio-androida pojawiło się tylko więcej pytań, związanych między innymi z aranżacją przestrzeni statku, na czas przewożenia jaj. Po zauważeniu śladów, Ronos zauważył na ziemi ślady które wprawiły go tylko w większą konsternację. Uruchomił scouter i chciał już ruszać w stronę śladów, usłyszał jednak dźwięk iskier za sobą i wykrył zwiększone źródło energii za swoimi plecami. -Dobra, koniec zabawy, ty kładziesz się na ziemi, ja odlatuje, wiem, że sprawdziłeś mój poziom mocy i domyślasz się, że nie jestem Applem. Ale jeśli zostaniesz na ziemi do czasu mojego opuszczenia orbity to pozwolę ci żyć, przysięgam na moje imię, Melon.-powiedział, żołnierz stojący za nią, który mówiąc to zniszczył swój scouter.

-------------------------------------------------------------------
Nie sprawdziłem jak ten kolor wygląda, sorka.
Przy okazji przepraszam za jakość posta, ale miałem zły dzień.
A i co do czerwia, mogłem źle się wyrazić, chodziło mi że obiekt 16, jest większy, ale rośnie normalnie, tak jak inne.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 429

Powrót do góry Go down

Re: Kanion

Pisanie by Gość on Sob Lut 04, 2017 5:11 pm

Ronos zauważywszy kumulowanie energii za swoimi plecami, przez osobnika, którego wysłała tutaj baza zdawał się nie zareagować, poczekał chwilę. Postać wyjawiła mu jak się nazywa, wtedy też uśmiechnął się pod nosem. Doskonale również znał jego ilość jednostek, był dużo słabszy od bio androida, który szczycił się szybkością. Zwyczajnie na krótki okres czasu zniknął z jego oczu, musiał być zszokowany, gdy jego wzrok ogarnął szybkie ruchy zielonego stworka ten już złapał go za dłoń w której był gotowy pocisk, wykręcił ją w nadgarstku, uniósł do góry tak by łokieć był naprężony a drugą ręką uderzył w łokieć by wybić mu rękę czy też złamać nieprzyjemnie. Jeśli natomiast Ronos nie zdąży oddać uderzenia, dostaje już gotową techniką w bok/plecy zapewne lekko odlatuje na 1-2 metry przez siłę wybuchu, jednakże musiał być dość słaby więc nie zajmie mu długo ogarnięcie się i wystartuje od razu w jego kierunku a gdy dociera do niego uderza serią ciosów w brzuch pozbawiając go przytomności.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanion

Pisanie by Tensa on Nie Lut 05, 2017 1:07 am

MG Mode

Uwadze bio-androida, nie umknął fakt kumulowania się energii za jego własnymi plecami. Co prawda sam nie posiadał umiejętności które pozwoliłyby na wykrycie przeciwnika za w czasu, na szczęście w tym wypadku wspomogła go technologia, a właściwie podstawowe wyposażenie każdego żołnierza tej planety, a mianowicie scouter. Osobnik który jeszcze chwilę temu wydawał się być sojusznikiem, wyjawił swe "złowieszcze" zamiary, niczym najbardziej sztampowy bohater kreskówek. Bio-android jednak nie należał do tych potulnych, zwłaszcza, gdy znał swoją przewagę nad przeciwnikiem. Nim pocisk energetyczny zdołał być uwolniony przez Melona, wojownik zniknął dosłownie rozpływając się w powietrzu. Nim przeciwnik zdołał się zorientować Ronos, pojawił się obok niego łapiąc za nadgarstek i podnosząc rękę wrażej istoty. W przypływie paniki zdrajca wystrzelił pocisk w powietrze. Od tego momentu zdołał minąć ułamek sekundy, a kanion przeszył krzyk bólu wywołany przez łamanie ręki. Melon skomlał wyklinając androida, gdy odezwał się scouter.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Dobra robota żołnierzu, udało ci się schwytać Melona, nie sądziliśmy, że popełni taką głupotę. Nastąpiła zmiana planów, dostarcz go żywego do bazy, gdzie czekać będą odpowiednie służby którym będziesz miał go przekazać. Złóż również raport dotyczący postępów poszukiwań. Odbiór.- powiedział głos w urządzeniu, czyżby ta epicka przygoda zmierzała już ku końcowi?
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 429

Powrót do góry Go down

Re: Kanion

Pisanie by Gość on Nie Lut 05, 2017 1:17 am

Skąd baza wiedziała o tym co miało miejsce teraz? I gdzie do cholery podział się Cocoa? Jednak ze strachu zaniemógł? Jednakże rozkaz został wykonany, skamplejący przeciwnik ze złamaną ręką otrzymał teraz uderzenie w kark w celu szybkiego pozbawienia przytomności oczywiście po uprzednim  podniesieniu za fraki. Złapał go za pas i uniósł się z nim do góry. Jako kierunek lotu obrał bazę by żywego, lekko uszkodzonego Melona dostarczyć właśnie im.
Kiedy tylko tak leciał zerkał co jakiś czas na tego, którego trzymał w ręku. Miał nadzieję, że nie odzyska przytomności, bo znowu niepotrzebnie musiałby walczyć. Ronos zastanawiał się również nad tym co wpłynęło na decyzję dowództwa by przerwał misję. Miał ślad wroga, wiedział dokąd zmierza. Nacisnął przycisk na scouterze.
- Zrozumiałem. Na moich obecnych położeniach są wyraźne ślady tego czegoś... Przyślijcie tu kogoś, jeśli nadal to was interesuje - Powiedział i rozłączył się.

z/t główne wejście


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanion

Pisanie by Honoberuto on Nie Cze 11, 2017 5:39 pm

Po opuszczeniu bazy leciał z półtorej godziny, aż w końcu doleciał nad potężny górski kanion. Stanął na skraju urwiska. Wiejący tu wiatr powiewał jego peleryną, a zachmurzone niebo zapowiadało że już za parę minut może lunąć deszcz. Spojrzał w dół kanionu. Prawdopodobnie jedyne możliwe w tym miejscu formy życia zdolne do życia to nieliczne kępy mchu na ścianach wydrążonej góry i niewielkie zapewne ilości podwodnych roślin czy glonów na dnie rzeki. A może i jakaś rybka, choć tych już na pewno zbyt dużo tu nie będzie, a może i wcale.
Jeszcze go głowa bolała jakby jego głowa godzinę temu pracowała za kulę wyburzeniową – oto skutki wczorajszej inby. Nawet nie chciał wiedzieć co tam wtedy nawyczyniał. Wiedział tylko że do baru chętnie bynajmniej chodzić nie będzie. Pomyślał sobie że może trening pozwoli mu zapomnieć o tym wszystkim, a może i zawroty głowy się skończą (Tak, na pewno nad wielką przepaścią, brawo Hono! W sumie, może jednak mu wybaczmy. Przecież on nie czuje się najlepiej). A jak miałby wyglądać trening? Już sobie to zaplanował podczas podróży. Wspinaczka po ścianie kanionu. Hmm, niby nic trudnego dla kogoś takiego jak on, prawda? Tak, ale trzeba wspomnieć o pewnym warunku jaki sobie postawił, a mianowicie: Nie będzie mógł latać podczas wchodzenia po skale! Choćby nie wiem jak jego odruchy będą starały się utrzymać go w powietrzu w razie upadku, on będzie im przeciwdziałał. Na początek usiadł na krawędzi przepaści. Znów zerknął w dół. Jeszcze bardziej mu się zakręciło w głowie. Cóż, to nie będzie łatwa przeprawa. Wstał i prędko zleciał na sam dół. Trochę mu to zajęło, ale w końcu wylądował na samym dnie.
Woda w rzece płynęła szybko, lecz prąd nie był na tyle silny by go porwać. Zamoczone były jego nogi mniej-więcej do kolan. Spojrzał w górę, na niebo. Jeszcze nie padało, ale chmur nagromadzało się coraz więcej. Stał teraz w samym środku rzeki, od którego w tym miejscu obie ściany dzieliło po sto sześćdziesiąt metrów. Inaczej niż wcześniej przepuszczał, nie rosły tu ani glony, ani ryby nie pływały. Mech zaczynał się jakieś sto pięćdziesiąt metrów w górę. Kanion może nie był zbyt szeroki, ale za to jak najbardziej głęboki. Ile? A, takie zwyczajne dwa kilometry.
Tu wstawiam obrazek gdzie widać jak mniej-więcej to wygląda. Jak się przyjrzysz bardzo dokładnie to zobaczysz taki malutki prostokącik na samym dnie, mniej-więcej na środku. To Hono.:
Stanął pod jedną ze ścian. Jakie szczęście że już tutaj znajdowały się półeczki skalne na które można było wejść! Hurra! Ech, próbował być optymistą, ale wiadomo że nawet dla kogoś takiego jak on wejście na ogromną, wyrzeźbioną przez naturę dwutysięcznometrową ściankę wspinaczkową bez latania nie jest prostym zadaniem. Tym bardziej że kąt między ścianą a podłożem wynosił dziewięćdziesiąt stopni. No, skoro już sobie postawił zadanie, nie wycofa się. Patrząc na wystające półeczki skalne i szukając jakiejś najlepszej rozgrzewał dłonie poprzez strzelanie palcami, a także potrząsał swymi stopami by i je przygotować na wysiłek. Potem strzelił kilkukrotnie ogonem jak z bicza. Teraz był gotów. Złapał obiema dłońmi dwóch półeczek skalnych i się podciągnął, stopy zaś postawił na innych półeczkach. Pokonał pierwsze centymetry, zostało mu ich jeszcze kilkaset tysięcy. Kontynuował. Na początku szło dość gładko. Nie sprawiało mu problemu znajdowanie odpowiednich półek, toteż wspinał się w równym tempie. Jak dotąd nie miał problemów z utrzymaniem równowagi. Czuł jak jego kończyny pracują, a mięśnie się wzmacniają. Tylko ogon niczego się jak dotąd nie łapał, dlatego też poruszał nim bezustannie w powietrzu żeby w każdej chwili móc go prędko użyć. I w taki sposób po kilkunastu minutach pokonał pierwsze sto metrów. Deszcz z nieba nadal nie chciał padać. Do czasu. Bo gdy już powoli zaczynał szukać wzrokiem jakiejś większej półki na której mógłby usiąść lub chociażby stanąć obiema nogami, lunęło jak z cebra. Jego skała prędko zamokła, a kamienie które chwytał stawały się coraz bardziej śliskie. Zaczynało się robić niebezpiecznie. Na szczęście po kilku minutach znalazł większą skałę. Wdrapał się na nią. Była odpowiednio duża by się na niej położyć, co też zrobił. Nie zrobił tego tylko po to żeby przeczekać ulewę, ale też trochę wypocząć. Mięśnie zaczynały go trochę boleć, poza tym zawroty głowy były coraz trudniejsze do powstrzymania, choć jakby już się do nich zaczynał przyzwyczajać. Leżał tak kilkanaście minut moknąc od spadających na niego kropel. Ulewa w końcu minęła, a on czuł się gotów do dalszej drogi. Jednak istniały teraz dwa problemy. Po pierwsze: skała nadal była mokra i śliska. Po drugie: Nad nim nie było żadnej półeczki! Najbliższa za dziesięć metrów. Ale on potrafił na to zaradzić. Powstał, stanął na obu nogach, ugiął je i… Skoczył! Jego sprawność pozwoliła mu na pokonanie tej odległości bez przeszkód. Gdy już był na odpowiedniej wysokości, prędko wytworzył na swej dłoni energetyczną, ciepłą powłokę, która osuszyła półeczkę skalną gdy zbliżył do niej rękę. Złapał się i zawisł na jednej kończynie. Można kontynuować wspinaczkę? No, niekoniecznie. Kolejna półeczka również znajdowała się w odległości dziesięciu metrów. Musiał więc powtórzyć skok, tym razem jednak odbił się samą ręką. Złapał tamtą skałkę tym samym sposobem co poprzednią. A więc ta wspinaczka będzie ćwiczeniem nie tylko dla ciała, ale i energii. Chyba ten deszcz był jednak błogosławieństwem. Dalej skałki występowały dość równomiernie, więc nie musiał dalej skakać. Ale z drugiej strony… Nikt mu tego nie zabroni! Dlatego znów się odbił na jednej ręce i skoczył do góry. I znów, i jeszcze raz. Powtarzał tą czynność nieustannie, oczywiście pamiętając o osuszaniu śliskiej powierzchni. W ten sposób poruszał się znacznie szybciej. Prędko znalazł się na terenie występowania mchu, gdzie same skałki nie były już tak mokre z uwagi na to, że porastające je rośliny nasiąkły wodą jak gąbka. Zaś półtorej godziny później znów znalazł się na jednej z większych półek. Tym razem nie było mowy o tym żeby się położyć, ale usiąść jak najbardziej. Ręce znów go bolały, musiał chwilę odpocząć. Pokonał już dużą część trasy, cały kilometr! Teraz druga połowa drogi pójdzie już z górki – takie miał przeczucie. Jak się chwilę później okazało – przeczucie go zawiodło.
Wstał w końcu i był gotów do dalszej drogi. Głowa już go właściwie nie bolała, widocznie najlepszym lekarstwem na kaca jest wspięcie się na kilometr po ścianie kanionu (Rada dla naszego head admina!). Już wykonał pierwszy skok i złapał się równocześnie obiema rękoma dwóch leżących blisko siebie występków skalnych. I zamierzał się wybić, gdy nagle poczuł coś jakby nagły powiew wiatru na plecach. Odwrócił głowę i spojrzał za siebie. I ujrzał coś naprawdę niepokojącego, szczególnie w tej sytuacji. Oto wściekle przyglądał mu się wielki pterodaktyl, który przyleciał tu dosłownie przed chwilą. Z dwadzieścia metrów rozpiętości skrzydeł. Otworzył wielki dziób eksponując szereg ostrych zębisk i wrzeszcząc głośno. Jaszczur wpatrywał się w niego z pewnym niepokojem. Jak się okazało – uzasadnionym. Po kilku sekundach wpatrywania się w zwierzę nagle poczuł silne uderzenie w sam środek pleców. Sprawca był oczywiście tuż za nim. Uderzył go dziobem. Po chwili powtórzył swój atak. Hono zaś omal się nie puścił złapanych skał. Ból głowy nagle w jednej chwili powrócił. Spojrzał w dół i zakręciło mu się w głowie. Znów spojrzał na widocznie niezadowolonego jego obecnością gada. Puścił prawą dłonią skałki uwalniając rękę. Nieprzyjacielski pterodaktyl znów zaatakował go swoim dziobem, lecz tym razem został powstrzymany. Hono poczęstował go silnym ciosem. Ten zaś się niesamowicie wściekł. Widząc że uderzenia nie zadziałają, niespodziewanie zleciał niżej i złapał Demona Mrozu za ogon. Szarpnął silnie w dół i - o dziwo! - bez problemu zaczął unosić w górę. Jaszczurowi się zdawało że zaraz mu ten ogon odpadnie. Postanowił że musi zabić tego dinozaura. Do tego będzie musiał użyć latania, ale to nic. I tak już się dostatecznie napracował podczas tej wspinaczki. Dlatego też się wyszarpnął z jego uścisku. Następnie zawisł w powietrzu i złapał go za jedną z nóg. Zamachnął się i cisnął pterodaktylem o ścianę. Ten nie miał szans. Siła jego „ofiary” zakończyła sprawę. Dinozaur ze złamanym kręgosłupem spadł w dół. Jeszcze właściwie żył, a przynajmniej do momentu aż nie został w niego rzucony pocisk ki. Zniknął w przepaści i po kilku sekundach dało się słyszeć ciche „chlup” gdzieś na samym dnie kanionu. Honoberuto zaś postanowił że to będzie koniec treningu. Ładnie brzmiał ten chrupot łamanych kości agresora. Uśmiechając się i czerpiąc prawdziwą radość z kolejnej ofiary (nie szkodzi że zwierzęcej, choć wolałby coś innego), zaczął lecieć w górę i po chwili wyleciał z kanionu. Następnie zaczął jak najprędzej lecieć w kierunku bazy. Chmury znów się zbierały, a on nie miał ochoty ponownie zmoknąć.

z/t
Baza główna
avatar

Honoberuto
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 440

Powrót do góry Go down

Re: Kanion

Pisanie by Laptor on Nie Wrz 03, 2017 8:39 pm

Wylądował na dwóch nogach. Miejsce wybrał odpowiednie, duża skalna półka, na której zmieści się zarówno on jak i leżąca Laira, którą delikatnie położył na podłożu, jak najbliżej ściany wielkiego i głębokiego kanionu, tak by w razie przebudzenia nie spadła w dół. Był świadomy jej możliwości lotu, jednakże każdy może mieć po takich ranach nawet zanik pamięci, nagły szok wywołany nieznanym miejscem... Półka skalna znajdowała się mniej więcej na wysokości 30 metrów, do powierzchni mieli jakieś 20-25m. Laptor upewnił się, że w pobliżu nie ma kompletnie nikogo, i że nie został śledzony, gdy tutaj leciał. Musiał mieć pewność, że Laira będzie mogła w sposób odpowiedni uleczyć swoje ciało, dzięki wrodzonej, szybkiej regeneracji. Odszedł na bok i stworzył swojego klona, miał za zadanie bezwzględną ochronę Lairy. Sam natomiast poleciał na powierzchnię kanionu, a tam zaczął trening, który zajął mu około 1-2 godzin, stracił rachubę czasu, szczerząc zęby na myśl o tym co zrobi tej planecie...

Koniec treningu

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1178

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Kanion

Pisanie by Laptor on Sob Wrz 09, 2017 9:59 pm

Czuł jednakże niedosyt... Jego ciało było niezwykle potężnym narzędziem, narzędziem doskonałym. Narzędziem wytrzymałym, spokojnym, jednakże konsekwentnym i mściwym. Laptor czuł się pełny siły i energii, zupełnie jakby poprzedni trening wcale się nie odbył. I chociaż miał miejsce, to w obecnej postaci i formie, dla niego trening przystosowany do jego poprzedniej postaci, formy drugiej, dla formy trzeciej był tym czym dla widomego pies dla niewidomych, zwykłym psem. Musiał niestety przystosować swoje treningi do obecnej formy... To było nieco trudne do osiągnięcia, a przynajmniej "będzie trudne". Wrócił więc do swojego poprzedniego miejsca treningu, jednakże szybko stwierdził, że miejsce jest niewystarczające... Myślami nawet nie potrafił ogarnąć tego, co powinien poczynić, by swoje ciało dostatecznie mocno zmęczyć...
* Szlag, że akurat teraz potrzebuje wzmocnienia... Na takiej planecie... * Pomyślał... Nie miał wyjścia, dalej musiał trenować sposobami starymi, i mało dającymi...

START

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1178

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Kanion

Pisanie by Laptor on Pon Wrz 11, 2017 1:29 pm

Trening był skończony. Czy to wystarczy by umięśnione, szare ciało Laptora, odczuło nieco zmęczenia? Tak, lekki pot pojawił się na jego ciele. Milutkie i niezwykle delikatne serduszko Majinka biło rytmem nieco przyśpieszonym. Spojrzał w górę, w hel daleko, w niebo, w kosmos... Odsapnął chwile, zastanawiając się co robią mieszkańcy jego planety, i czy Generał jego wojsk daje sobie sam radę... Po chwili jednak wrócił myślami na główną planetę changelingów, skupił się i wyczuł jak najwięcej energii, był ciekawy jakie przedsięwzięcia przedsięwzięciują (XD). Ruszył w kierunku skalnej półki, na której zostawił klona wraz z regenerującą się Lairą.
Wylądował na półce i z radością spostrzegł, że Laira otworzyła oczy. Od razu do niej doskoczył, i sprawdził, czy gorączka się utrzymuje.
- Wszystko przeze mnie. - Powiedział, jednak ona nie miała jeszcze sił na odpowiedź, lekko się uśmiechnęła... A Laptor usiadł obok, czekając na jej pełną regenerację... Po tym czasie ma zamiar lecieć do miasta, zabijać.

KONIEC

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1178

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach