Super Dragon Ball PBF - Another Universe
Forum jest w fazie przebudowy. Jest otwarte dla graczy, ale należy pamiętać o możliwości zmian w mechanice.

Share
Go down
avatar
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 358
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Spalony las

on Pon Lip 11, 2016 1:51 am
Miejsce, które kiedyś cieszyło się bogatą florą i fauną. Było domem dla zwierząt. Dziś jest to cmentarzysko drzew, które pousychane tylko czekają na mocniejszy podmuch wiatru, by upaść i już całkowicie zakończyć swój żywot.
Gość
Gość

Re: Spalony las

on Pon Lip 11, 2016 2:22 am
Syn Kellana starał się ze wszystkich sił dogonić rosłego wojownika, który był średniej postury. Mimo tego, nie łatwo było go dogonić, trochę czasu niestety zajęło mu uwinięcie się z wyrównaniem swojego lotu i jego rodaka. Młody Saiyanin wreszcie już był na tyle blisko, by się móc odezwać, lecz jednak trochę się cofnął, gdyż wolał być prowadzony przez tego drugiego. Wreszcie nie wiedział dokąd dokładnie się udają, ale wiedział że to co teraz robią, może być nie lada dla nich ryzykiem. Nic dziwnego, obydwoje przecież wywodzili się z rasy wojowników, którzy śmierci plują w twarz, lecz w głębi duszą trochę odczuwają lęk, przynajmniej co poniektórzy. Kenzuran wreszcie westchnął i chyba zbliżali się na miejsce, gdyż wyższy rangą saiyanin trochę zwolnił. Kiedy zaczął się rozglądać wreszcie, widział że to miejsce nie wygląda zbyt zachwycająco, wszędzie mógł dostrzec spaloną roślinność. Czarnowłosy jednak nie mógł przez cały czas siedzieć cicho, musiały się zacząć pytania, gdyż wiedział że bez tego nie dowie się więcej na temat ich wspólnego zadania.

Ponownie wyrównał ramię w ramię lot z średnim wielkością wojownikiem i wypowiedział się:
-Przepraszam, Sir. Czemu akurat znajdujemy się w takim ponurym miejscu, czyżby tutaj znajdowali się tsufulianie?? - rzekł i musiał trochę odczekać, lecz wiedział że jego rodakowi wcale się nie śpieszy na odpowiedź. Czarnooki nie wiedział też, czy ma zachować teraz ciszę czy nie, ale musiał polegać na pobratymcu, bo on wiedział doskonale co muszą we dwójkę uczynić. Podczas ich wspólnego przemierzania zrujnowanego terenu, spoglądał tu i ówdzie, bo jego instynkt podpowiadał mu, że ktoś się czai w okolicy. Nie chciał jeszcze przecież włączać detektora, który otrzymał w razie gdyby co, zgubił swojego przełożonego podczas szybowania. Wreszcie brat Klen coś mruknął pod nosem i wyczekiwał na moment, kiedy saiyanin mu wszystko wytłumaczy.
avatar
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 358
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Re: Spalony las

on Sro Lip 13, 2016 3:02 pm
Obaj wojownicy wylądowali. Teren wybrali sobie nieciekawy, ale był jedynym miejscem, z którego można było rozpocząć zwiad. Ecarot spokojnie rozejrzał się po okolicy, wypatrując miejsca, w którym najlepiej byłoby się ustawić i zaczekać na odpowiedni moment. Dostrzegł w końcu idealne miejsce. Powalone, spalone drzewa upadło na spory głaz, tworząc naturalną osłonę przed oczami osób trzecich. Machnął tylko ręką do Kenzurana, by ten za nim podążył i sam ruszył w stronę upatrzonej miejscówki. Będąc już obaj na miejscu, Ecarot usiadł wygodnie i oparł swoje obolałe plecy o kamienną ściankę. Dopiero teraz postanowił odpowiedzieć na wcześniej zadane pytanie.
- Ta, niedaleko tego miejsca znajduje się obóz Tsufulian. We dwóch nie mamy z nimi wszystkimi szans. Przyczaimy się tutaj na odpowiedni moment i zaczekamy aż jeden lub kilku z nich udadzą się na patrol. Na szczęście obserwowaliśmy ich już wcześniej i wyliczyliśmy, że teraz obaj strażnicy znajdują się kilka kilometrów stąd. To był idealny moment, by się tu zaczaić w czasie gdy patrolują inny sektor tego lasu. Potrzebujemy co najmniej jednego tsufuliańskiego śmiecia, żeby go przesłuchać i oczywiście na koniec zabić. Nie może im powiedzieć, czego się dowiedzieliśmy. A raczej dowiemy.
Skończył mówić, po czym oparł także swoją głowę o ścianę kamienia, wygodnie się usadawiając. Spojrzał jeszcze raz na Kenzurana i z cwaniackim uśmiechem na twarzy rzekł:
- Oczywiście to Ty będziesz z nim walczyć. W końcu do czegoś musisz się przydać, nie? Tylko postaraj się za bardzo nie ośmieszyć, już i tak nie raz te małe cwaniaki nas wykiwały.

Minęło kilka godzin, podczas których nie wydarzyło się nic szczególnego. Ot, kilka jaszczurek przebiegło obok miejsca, w którym siedzieli obaj Saiyanie. I kiedy już wydawało, że nic się nie wydarzy, Scoutery obu panów zapiszczały, wykrywając poziom mocy bojowej Tsufulianina. Scouter ukazał 480 jednostek i tylko jedno źródło.
- Tylko jeden? Szczęśliwie dla nas. Dobra, idź po niego, a ja popatrzę czy nadajesz się faktycznie na żołnierza.
Strażnik ubrany był w typowe dla Tsufulian ubranie, wojskowe rękawice i wojskowe obuwie. Na plecach dzierżył strzelbę, a na oku miał założony detektor. Widocznie był to jeszcze stary model, który nie działa z taką prędkością i precyzją jak te nowsze na wyposażeniu Saiyan.


_____
Statystyki Tsufulianina:
Siła: 12
Szybkość: 12
Energia: 12
Wytrzymałość: 12
HP: 192
KI: 192
PL: 480
Gość
Gość

Re: Spalony las

on Sro Lip 13, 2016 4:04 pm
Po doleceniu na miejsce, Kenzuran od razu udał się za swoim przełożonym. Nie mógł przecież zostawać w tyle i tak jak on, rozglądał się tu i ówdzie, nie chcieli przecież zostać zaskoczeni. Ukryli się pod spalonym drzewem, które było oparte o dość spory głaz. Idealna zasłona dla wścibskich oczu. Czarnowłosy zobaczył, że Escarot właśnie sobie przycupnął, lecz on jednak wolał być przygotowany na wszystko. Ogoniasty po chwili usłyszał głos średniej budowy saiyanina, który tłumaczył mu wszystko co i jak. Teraz wiedział przynajmniej wiedział, że chodzi o zwiad, jak i o przechwycenie jednego z tsufuli. Wszystko skwitował ruchem głowy, lecz to jeszcze nie był koniec. Rodak nie miał zamiaru jeszcze skończyć mówić, ponieważ zrobił sobie na chwilę przerwę. Wytłumaczył mu teraz na czym polegało jego zadanie. Czarnooki wiedział, że to może nie być łatwa walka, gdyż przeciwnik posiada broń palną. Przełknął ślinę, lecz zaraz starał się uspokoić, przecież wreszcie należał do jednej z potężnych ras w galaktyce. Nie mógł się obawiać jakiegoś tam chłystka, który wywodził się z rasy wroga. Zrozumiał to i sobie przykucnął obok przełożonego i wraz z nim, wyczekiwali na przybycie grupy wrogów. Po upływie kilku godzin, wreszcie coś się zaczęło dziać, scouter młodego saiyanina zapikał, tak jak jego towarzysza.

Dostali informacje o poziomie mocy tylko jednej osoby, Kenzuran teraz zastanawiał się czy im całkiem nie odbiło. Syn Kellana usłyszał głos przełożonego, więc nie mógł ani chwili dłużej czekać, więc pobiegł trochę dalej od ich miejsca ich bazy wypadowej, a potem poleciał do góry. Szybując po przestworzach Vegety, zatrzymał się na odpowiedniej wysokości i przez chwilę zastanowił się jakby go tutaj podejść. To był pojedynek jeden na jednego, ale mógł sądzić, że to może okazać się pułapką. Wojownik musiał zaryzykować, więc zakorkował w dół i ostro pikował na tsufula. Miał nadzieję, że ten otrzyma porządnie obrażenia, gdyż atak będzie z zaskoczenia. Wreszcie po zbliżeniu się na daną odległość i mając nadzieję, że uda mu się trafić wroga, zamachnął się pięścią i chciał trafić w prawy policzek tsufulianina. Nie ociągał się, więc obrócił się i tym razem planował zamach na jego żebra, używając przy tym swojego łokcia. Nie wiedział czy wróg będzie szybszy, ale nie zamierzał na tym zaprzestawać. Czarnowłosy znajdował się ciągle delikatnie w powietrzu, tuż nad ziemią i wykorzystując teraz swoje nogi, kopał go tu i ówdzie. Starał się jak najlepiej zadać mu jak najwięcej obrażeń tak by go przy tym nie zabić.

OOC:
-22DMG
avatar
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 358
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Re: Spalony las

on Sob Lip 16, 2016 7:59 pm
Tsufulianin zdążył się odwrócić, słysząc dziwny dźwięk który z każdą chwilą stawał się coraz głośniejszy. Uniósł swoją głowę do góry i ujrzał lecącego na niego Saiyanina. Nie zdążył się obronić, przyjmując na siebie wszystkie ciosy agresywnego przeciwnika.
W pewnym momencie złapał jednak rytm walki i zaczął unikać następnych ciosów, praktycznie tańcząc przed Saiyaninem, którego na pewno zaczął trafiać szlag.
Zaraz jednak rozpoczął kontratak, do tego oczywiście użył swojej strzelby, a dokładniej mówiąc jej kolby, by zadawać uderzenia mające na celu zranienie swojego oponenta. Pierwsze ciosy kolbą padły na czoło Saiyanina, następne dwa na jego ramiona, a ostatni w sam środek brzucha, co skutecznie odrzuciło Kenzurana do tyłu.
- Oi, Saiyaninie! Co tutaj robisz? Źle zrobiłeś przychodząc tutaj! Widocznie śmierć Ci nie straszna, dlatego od razu poślę Cię w jej objęcia!
_____
Zadane DMG = 22
Otrzymane DMG = 24
HP Tsufulianina = 170
HP Kenzurana = 184
Gość
Gość

Re: Spalony las

on Nie Lip 17, 2016 12:28 am
Kenzuran po nieustannej walce z tsufulem, powoli zaczął nie przewidywać tego co się właśnie dzieję. Jak to było możliwe, że właśnie on walczył z nim tak, jakby ów wróg był też saiyaninem. Nie wiedział czemu odczuwa to wszystko tak dziwnie, ale nie mógł się poddawać. Kiedy oszołomiony ogoniasty po otrzymanym ciosie w czoło cofnął się już do tyłu, gdyż stał na glebie planety, otrzymał jeszcze kolejne ciosy. Nie spodziewał się tak szybkiej, a zarazem zręcznej kontry wobec swojego przeciwnika. Czarnowłosy syknął, a potem gdy starał się zrobić kolejny unik, dostał w brzuch i poleciał do tyłu, natrafiając na jakieś oschnięte drzewo. Umarła roślina zadrżała, lecz nic więcej się z nią nie stało. Czarnooki starał się teraz wyrównać oddech, a potem jeszcze usłyszał słowa wroga rasy. Wreszcie wojownik wyprostował się, wypiął klatę do przodu i podszedł kilka kroków. Nie szedł zbyt długo, gdyż po zatrzymaniu się, odpowiedział w stronę tsufula:
-Mi nigdy śmierć nie jest straszna, ale tobie i twojej rasie raczej tak. Chyba nie sądzisz, że pokonasz mnie wraz ze swoją zabaweczką, co?? - odpowiedział mu z pogardą w głosie i poważnym uśmiechem na twarzy. Tylną nogą wybił się z gruntu i ruszył ku górze, tak by zrobić kilka manewrów na niebie, pomiędzy czerwonymi chmurami.

Nie miał zamiaru zbyt długo zwlekać, ponieważ przeciwnik już wiedział o jego istnieniu. Młody Saiyanin ruszył z głośnym rykiem, po czym zrobił ponownie to samo co wcześniej, lecz tym razem nie miał zamiaru trafić tsufula. To był jedynie fortel, by zmylić jego czujność, więc kiedy był już blisko wroga, po prostu zmienił tor lotu i lecąc tak jakby od boku, chciał go trafić kolanem w bok jego żeber. Następnie, wiedział że gdy mu się to uda, zada kolejny cios łokciem w jego nos, a kolejne przyjdą same z siebie. Normalna kombinacja ciosów dla Kenzurana oczywiście, wiedział że takie zagrania są nieczyste, ale wreszcie należał do kosmicznych wojowników, którzy nie mają honoru. Wiedział, że przynajmniej co poniektórzy. Nie przestawając z natarciem, wreszcie zrobił tak jakby obrót bokiem i przedramieniem starał się go walnąć w policzek, by ten odczuł na swojej skórze porządne ciosy.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Spalony las

on Wto Lip 19, 2016 2:41 pm
MG
Tsufulianin nie odezwał się słowem, ciągle będąc zwartym i gotowym do walki. Przypuszczał, że Saiyanin nie podda się od razu, ale zupełnie nie spodziewał się tego, że atak zostanie przeprowadzony z góry. Widząc odlatującego mężczyznę ku chmurom, przekonany był, że właśnie ucieka, dlatego też odwrócił się po chwili i zaczął maszerować w drugą stronę. Przeliczył się jednak, gdyż zaraz został zaatakowany i porządnie poturbowany. Odleciał na kilkanaście metrów do przodu, upadł i przez chwilę się nie ruszał. Kenzuran pewnie myślał, że było to łatwe zwycięstwo, jednak Tsufulianin zaraz się podniósł. Otrzepał swoje ubranie z kurzu, poprawił swoją broń na plecach i odwrócił się tak, by stać twarzą w twarz ze swoim przeciwnikiem.
Pokazał mu tylko "okejkę" i ruszył w jego stronę. Biegł coraz szybciej, aż w końcu bieg przerodził się w lot. Zostawiał po sobie gęste smugi kurzu i dymu, a kiedy znalazł się w bezpośrednim zasięgu Saiyanina, wystawił nogę do przodu i zarył nią w ziemi, sprawiając że równie gęsty kurz opadł na twarz skołowanego oponenta. Następnie wybił się i przeskoczył ogoniastego. Wylądował za nim, schylił się i podciął go, a kiedy ten znajdował się jeszcze w powietrzu, wykopał go do góry. W ten sposób mógł sam odsapnąć.
_____
Zadane DMG = 22
Otrzymane DMG = 24
HP Tsufulianina = 148
HP Kenzurana = 160

_________________
Gość
Gość

Re: Spalony las

on Wto Lip 19, 2016 10:48 pm
Po prawie udanym akcencie zadania ciosów wrogowi, ten jednak nie zamierzał kończyć tej walki jeszcze. Tym razem Kenzuran został zaskoczony, bo nie spodziewał się że tsufule potrafią latać!? Ogoniasty teraz wiedział, że musi być ostrożniejszy niż przedtem. Spodziewał się, że przeciwna rasa potrafi tylko chodzić, dlatego używali broni. Czarnowłosy nie zrozumiał tego dziwnego znaku co pokazał jego przeciwnik, lecz przygotował się do obrony, nie miał innego wyjścia. Widział jak coraz bliżej znajduję się jego rywal, aż wreszcie ów wróg wbił delikatnie swoją stopę w grunt planety. Czarnooki dopiero po chwili zorientował się co tutaj jest grane, został perfidnie oślepiony. Jego przełożony miał rację co do tej rasy, byli pomysłowi jak i przebiegli. Wojownik starał się szybko otrzeć swoje oczy, by wiedzieć co się dokładnie wokół niego dzieję, lecz nie wyrobił się z czasem. Słyszał tylko jakieś dziwne tupnięcie, więc wytężył słuch i obrócił się w tamtą stronę, a potem niestety został jeszcze podcięty. Syn Kellana starał się jakoś z tego wykaraskać, lecz odczuł na sobie znów nogi przeciwnika. Młody Saiyanin syknął, a potem starał się wyrównać nieopanowany lot, któremu zawdzięczał tsufulianowi. Kenzuran wreszcie zrobił obrót w powietrzu i już normalnie wisiał w przestworzach planety.

Spojrzał ku wrogowi, który chyba wyrównał dech, nie mógł mu pozwolić na dalszy wypoczynek. Wkurzony tym wszystkim ruszył na niego z impetem, a potem kiedy już był na tyle blisko, opadł rękami na glebę. Stał do góry nogami w stronę wroga, a potem miał zamiar złapać go kolanami za czaszkę i przerzucić przez siebie. Nie ociągał się z tym, więc od razu wykonał manewr, a potem wybijając znowu się z dłoni, wylądował na nogach. Aktywując swoją białą aurę, przyśpieszył lotu i zanim jeszcze tsuful zaliczył glebę, starał się go trafić z kolana, a potem zadać kilka różnorakich kombinacji ciosów. Nie zamierzał się ociągać, wyciągał z siebie siódme poty, musiał pamiętać że nie może go zabić. Wreszcie kiedy chciał zadać ostateczny cios, zrobił obrót w powietrzu i zamierzając posłać stopą wroga na tutejszą skałę, wylądował. Czarnowłosy teraz łapał oddech i od razu po ustawieniu się w pozycji bojowej do kontynuowania walki, wyczekiwał niecierpliwie aż wróg się podniesie albo wszak nadejdzie ponownie.

OOC
-22DMG
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Spalony las

on Wto Lip 26, 2016 11:28 pm
MG MODE

Tsufulianin kontynuował swój atak, prędko podbiegając do Saiyanina i nim ten się zorientował, dostał jeden cios w klatę - prosto w klatkę piersiową, by trochę go przyćmić i na chwilę uniemożliwić mu oddychanie. Następnie teatralnie się obrócił i poczęstował Blade soczystym kopniakiem, dodatkowo obsypując go żwirem z buta, zupełnie przypadkowo oczywiście. Na jego nieszczęście, zaraz po wykonaniu pełnego obrotu, jego stopa się źle ustawiła, przez co wystarczył jeden moment nieuwagi i zostałaby ona skręcona. I tak się stało, zupełnie jakby to była zachcianka kogoś, kto prowadzi i steruje losami postaci. Przypadek? Nie sądzę.
Tsufulianin zawył z bólu i upadł. Obrażenia zadane przez Kenzurana także zrobiły swoje, trochę osłabiając strzelca wyborowego ze skręconą kostką.

Zza powalonego drzewa wyskoczył nagle Ecarot i wrzasnął głośno, chcąc zwrócić uwagę towarzyszowi Saiyaninowi.
- Teraz, gnojku! Zabezpiecz swój cel, bo jeszcze ucieknie!
Wiadomo, że misją było przechwycenie wroga i wyciągnięcie od niego informacji. Był sam, więc była to idealna okazja, która nigdy więcej może się nie powtórzyć.
_____
Zadane DMG = 22
Otrzymane DMG = 24
HP Tsufulianina = 126
HP Kenzurana = 136
Koniec walki, jak na razie.

_________________
Gość
Gość

Re: Spalony las

on Sro Lip 27, 2016 5:27 pm
Kenzuran nie musiał długo się zastanawiać, ponieważ widział reakcję natychmiastową. Nie spodziewał się ponownie takiej ów szybkości po przeciwniku, przez co za szybko się odsłonił i otrzymał cios w klatkę piersiową. Ciemno zrobiło się przed oczami czarnowłosego, starał się złapać dech, organy wewnętrzne zaczęły go palić, ale musiał to wszystko wytrzymać, wreszcie takie miał zadanie. Przez to, że Ogoniasty ledwo widział, poczuł po chwili kolejny cios, tym razem kopnięcie i jeszcze znowu dostał po oczach jakimś żwirem czy też piaskiem. Czarnooki nie miał wyboru, więc odskoczył na dostateczną odległość by na szybko przetrzeć patrzałki i wiedzieć gdzie cel się znajduje. Nie mógł przecież wreszcie odczytać scoutera z zamknięty oczami, więc kiedy już się uporał z problemem w oczach, widział że przeciwnik ma problem. Wojownik usłyszał chrzęst kości, a potem widział na własne oczy jak jego wróg chyba coś sobie zrobił w nogę.

To był odpowiedni moment na przejęcie intruza i wyciągniecie z niego potrzebnych danych. Syn Kellana nie mógł się zastanawiać, więc jednym krokiem zbliżył się do tsufula i zadał mu siarczysty cios w potylice by ten stracił przytomność. Na szczęście, wszystko pięknie się udało, więc chwycił mocno tsufulianina za kostki u nóg i nadgarstki u rąk, a potem je związał. Przełożył sobie cel na bark i podleciał z nim do Escarota, rzucając go obok przy ich kryjówce. Odetchnął spokojnie, po czym wypowiedział się do swojego przełożonego:
-Sir, jakich dokładnie informacji potrzebujemy?? - zapytał i wyczekiwał na odpowiedź, wreszcie musieli trochę poczekać zanim ich przeciwnik się obudzi.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Spalony las

on Czw Lip 28, 2016 1:16 pm
MG MODE

Ecarot uniósł swój zmęczony tyłek i dokładnie zbadał Tsufulianina, chcąc sprawdzić, czy jeszcze żyje. Wyczuwając puls, odetchnął z ulgą, choć to nie tak, że nie chciał widzieć go martwego. Gdyby nie rozkazy z góry, sam zabiłby go w tej chwili. Splunął obok, lekko poirytowany tą sytuacją. Przeniósł swoje spojrzenie na Kenzurana i pokiwał głową na boki.
- Oj, młody, gdyby ten kretyn nie skręcił swojej kostki, mogłoby być z Tobą cienko. Ehh... ta dzisiejsza młodzież. No nic. Musimy wyciągnąć od niego informacje na temat ich wojska, bo dostaliśmy informacje, że się formują. To niedobitki, ale mają niezłą technologię, która może nam zaszkodzić. Musisz wyciągnąć od niego kto tym dowodzi, gdzie mają swoją główną bazę, tą najgłówniejszą, rozumiesz? Nie te posterunki ruchu oporu. I do tego musimy się dowiedzieć ilu ich jest. Aha, jeszcze jedno! Nie zrób mu krzywdy. Przynajmniej na razie.
Bez żadnego słowa oddalił się na swoje miejsce, po czym wygodnie się usadowił, czekając aż ich jeniec odzyska przytomność.
Po upływie 40 minut, schwytany Tsfulianin zaczął się budzić, a jedyne co Ecarot zrobił, to machnął ręką, by Blade się przygotował.
Otworzywszy swoje lekko przyćmione oczy, więzień rozejrzał się dookoła. Wiedział, że jest w potrzasku, ale mimo wszystko postanowił, że się nie podda.
- Parszywe saiyańskie śmiecie...! - wymamrotał, zaczynając po chwili kaszleć i pluć krwią.

_________________
Gość
Gość

Re: Spalony las

on Pią Lip 29, 2016 2:55 pm
Kenzuran kiedy stał obok swojego przełożonego i wyczekiwał aż ten wreszcie się wypowie, rozglądał się od czasu do czasu czy może nikt jeszcze oprócz tego jednego wroga chcę tutaj zawitać. Scouter miał teraz ciągle w pogotowiu, kolejna najmniejsza moc ki, na pewno zostanie wykryta, więc wolał jak na razie go nie wyłączać. Ogoniasty gdy dostrzegł ,że Escarot chyba już wiedział co ma powiedzieć, więc i też tak uczynił. Czarnowłosy słuchaj jego monologu do końca, ponieważ wiedział że słuchać zawsze trzeba do ostatniego słowa. Syn Kellana trochę się zdziwił pierwszym zdaniem z tego wszystkiego, mógł z nim przegrać, on? Nie, czarnooki nie mógł w to z deczko wierzyć, ale w sumie zlał to i teraz już wiedział co musi zrobić. Przygotował się, więc podszedł tak i przykucnął przy jeńcu. Po upływie jeszcze dwóch albo trzech minut, tsufulian ocknął się i jak zwykle rzucił obelgą w stronę tak jakby całego rodu młodego saiyanina.

Wojownik zachował zimną twarz, po czym lekko przyłożył mu liściem w policzek, tak by to odczuł i wypowiedział się w jego stronę:
-Słuchaj Tsufulianie, żarty się skończyły. Wyjaw nam gdzie znajduję się twoja główna baza, a twoje tortury nie będą wyglądały jak męczarnie w najgorszym miejscu o którym możesz sobie teraz pomyśleć. Nie mów mi o żadnych posterunkach, tylko o głównej bazie, a i jeszcze jedno, ile was wszystkich jest?? - powiedział i delikatnie zmrużył oczy. Chciał przeszyć swojego przeciwnika wzrokiem, by ten zlał się w gacie i wyśpiewał wszystko jak napiwki na tacę. Nie wiedział czy to podziała, ponieważ był zielony, był Świeżakiem i ciężko mu było się przystosować do takich typu rzeczy. Teraz wyczekiwał na odpowiedź ze strony tsufula, miał nadzieję że wpierw usłyszy negatywną, a dopiero potem pozytywną, oczywiście jak mu da trochę w kość, by go niechcący także nie uśmiercić.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Spalony las

on Pon Sie 01, 2016 3:41 pm
MG MODE

Tsufulianin przyjął na twarz uderzenie otwartą dłonią, skrzywiając się do tego przy okazji. Pokręcił głową szybko na boki, jakby to miało mu pomóc w wyzbyciu się piekącego bólu. Siedział ze spuszczoną głową, nie odezwał się. Zaczął się tylko wrednie uśmiechać, co z czasem przerodziło się w chichot, a później w szyderczy śmiech.
Uniósł swoją głowę do góry i spojrzał na większego od siebie Saiyanina, ciągle goszcząc wredny uśmiech na twarzy.
- Akurat ci powiem, psie. Puknij się w ten włochaty czerep i spadaj na drzewo zrywać banany. W końcu jesteś małpą. Niech ci jeszcze ten stary pierdziel potowarzyszy, bwah hah hah! - na tym skończył, patrząc się tylko na Kenzurana i szczerząc się jak głupi do sera. Sam się prosił o lanie, czyż nie?

_________________
Gość
Gość

Re: Spalony las

on Pon Sie 01, 2016 5:30 pm
Kenzuran wiedział, że będzie z tym tsufulianem twardy orzech do zgryzienia. Nie dość, że perfidnie się śmiał w jego stronę, to jeszcze na dodatek pyskował. Czarnowłosy wiedział, że na pewno mu tego nie popuści i otrzyma stosowną karę za brak jakichkolwiek informacji. Wojownik starał sobie teraz przypomnieć jakie otrzymał polecenie od Escarota, ale wreszcie żarówka mu błysnęła nad głową i miał pomysł. Czarnooki przecież miał tylko nie zabić wroga, więc po chwili, on także pokazał swój szyderczy uśmieszek i kopnął kolanem w nosa tsufula. Młody saiyanin miał nadzieję, że jedna złamana kość przemówi mu do rozsądku, a jak nie, będzie musiał użyć jeszcze bardziej brutalniejszych środków. Ogoniasty westchnął, a potem kucnął przy krwawiącym wrogu i rzekł:
-Z wami zawsze muszą być problemy, co?? Gadaj, albo naprawdę, przeżyjesz takie męczarnie o których twoich bracia ani ty jeszcze nie śnili. - mówił wszystko stanowczo z nutką chłodu w głosie.

Syn Kellana na swój wiek, starał się zachowywać jak prawdziwy dorosły rodak, lecz jeszcze mu było daleko do bardziej doświadczonych wojowników. Nie mógł jednak zawieść swojego przełożonego, misja to misja, ktoś ją musiał wykonać, przecież do tego był wybrany. Kenzuran wstał i zaczął chodzić w te i wew te, wreszcie nie będzie ciągle przy nim klęczał, nie wiadomo czy tsuful nie zrobi czegoś chytrego, albo nawet lepiej, będzie próbował się uwolnić. Czarnowłosy jednak miał wszystko na oku i czasami kątem oka sprawdzał czy ten nie luzuje sobie więzów na rękach, gdyż nogi także miał związane, wystarczająco mocno by z nich nie uciec.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Spalony las

on Czw Sie 04, 2016 4:48 pm
MG MODE

Uderzenie z kolana w twarz wyglądało jak wystarczający argument, by zacząć mówić. Niestety, ci dwaj Saiyanie źle trafili. Tsufulianin nie puścił pary z ust, jedynie pociągnął kilka razy nosem, by zatrzymać wodospad krwi. Splunął po chwili śliną wymieszaną z krwią, która wypływając z nosa wpłynęła w niewielkich ilościach do jego ust. Na jego twarzy w dalszym ciągu gościł ten szyderczy uśmiech i ani mu się śniło znikać.
- Chcecie wiedzieć ilu nas jest? Wystarczająco, by was zniewolić! Niewdzięcznicy! Pozwoliliśmy wam tutaj mieszkać i podzieliliśmy się naszymi dobrami, a wy po prostu zaczęliście nas wybijać. Ale tego można się było spodziewać po bezmózgich małpiszonach. Nawet teraz nie potrafisz zrobić niczego więcej niż bić związanego człowieka... śmieszne. I wy siebie nazywacie dumną rasą wojowników? Pff... - splunął ponownie, kręcąc się nerwowo na boki.
W tym samym momencie wstał Ecarot i podszedłszy do Kenzurana i Tsufulianina, przykucnął przed nim, zmierzył go wzrokiem i poklepał otwartą dłonią po policzku. Następnie wstał i zwrócił się w stronę młodszego Saiyanina.
- Chyba trzeba będzie go zabrać do bazy. Tam specjaliści się nim zajmą. To twoja misja, więc twój wybór. Przesłuchujesz go dalej czy idziesz na łatwiznę i zanosisz go bazy? - zapytał, po czym wrócił na swoje miejsce, mając w rzyci co przyniosą następne minuty.

_________________
Gość
Gość

Re: Spalony las

on Sob Sie 06, 2016 7:37 pm
Kenzurana denerwowała to, że musiał słuchać ciągłych po gruszek ze strony tsufulianina. Z chęcią pewnie złamał by mu kark, jeśli by mógł, ale niestety Escarot pewnie by go ostro za to ochrzanił. Czarnowłosy westchnął, aż wreszcie usłyszał co ma do powiedzenia ich jeniec. Mimo iż Czarnooki miał delikatnie urażoną dumę, musiał pamiętać o misji. Kiedy już chciał coś powiedzieć, w tym samym momencie wtargnął jego przełożony. Ogoniasty wiedział, że jest jeszcze niedoświadczony, ale z takim typem przeciwności, nie będzie się mógł długo spierać. Nie chciał zawieść Escarota, ale to jest jego decyzja, gdyż on otrzymał takie wytyczne, a średni wzrostem towarzysz ma go tylko pilnować.

Spojrzał w jego stronę, po czym odpowiedział mu:
-Z całym szacunkiem, sir. Wiem, że to moja misja, ale jednak pomysł z bazą będzie lepszym rozwiązaniem. Różnie się mówi czy też słyszy, ale jestem jeszcze nie dość doświadczony by załatwiać tego typu rzeczy. - zakończył mowę, po czym wyczekiwał jak zareaguję Escarot. Wiedział, że może ponieść konsekwencję, albo co innego, ale nie obchodziło go to, po prostu wolał to zostawić profesjonalistom. Teraz to Syn Kellana skrzyżował dłonie na wysokości klatki piersiowej, po czym oczekiwał co przyniesie słowo przełożonego.
avatar
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 358
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Re: Spalony las

on Pon Sie 08, 2016 5:02 pm
MG MODE

Ecarot podrapał się po swoim niedogolonym podbródku, po czym głośno westchnął, sapiąc zaraz przeraźliwie. W taki sposób radził sobie z intensywniejszym myśleniem. Obszedł powoli dookoła Kenzurana i Tsufulianina, który pobity usadawiał niewygodnie swoje cztery litery na twardej, zbitej ziemi. Zatrzymawszy się po kilku okrążeniach, klasnął w dłonie i z lekkim, aczkolwiek wrednym uśmiechem na twarzy, powiedział:
- W takim razie zabierz go. Uważaj, żeby ci nie uciekł, szczwany lis. Ja tutaj zostanę, dołączę później. W bazie cię pokierują co robić dalej. Prawdopodobnie będziesz świadkiem przesłuchania. Zabierz go pod bramę zamku, straże wprowadzą cię w dalsze szczegóły. - machnął leniwie ręką, po czym splunął tuż pod stopy Tsufulianina. Odwrócił się na pięcie i zaczął iść wolnym krokiem.
- W razie czego, możesz się skontaktować ze mną przez scouter. - rzucił krótko i odleciał w nieznanym kierunku, zostawiając dwóch panów sam na sam.
Gość
Gość

Re: Spalony las

on Pią Sie 12, 2016 4:59 pm
Kenzuran już wiedział teraz co musi czynić. Wyczekiwał kiedy Escarot wszystko mu powie, a potem przejdzie do dalszych rzeczy. Po usłyszeniu wszystkiego z jego strony, widział jak jego przełożony tylko pluję przed obliczę tsufula i gdzieś odlatuję. Oznajmił mu, że może się skontaktować z nim przez scouter, a ten tylko kiwnął głową i znowu patrzył teraz na ścierwo, które miało rozwalony nos. Czarnowłosy przykucnął przy wrogu, zacisnął jak najbardziej więzy więźnia i przy okazji wziął kawałek materiału i wepchnął mu w usta.
-To tylko dlatego, żebyś mi nie marudził po drodze. - powiedział chłodnym tonem, jak to zwykle on mawia i jeszcze obwiązał sznur wokół ust tsufulianina, tak aby ten nie mógł wypluć skrawka wepchniętego w buzię. Kiedy już wszystko ogarnął, poprawił jeszcze drugi raz więzy na nogach i rękach pojmanego wroga planety, a potem przełożył go sobie przez plecy i odleciał w stronę bazy.

Miał nadzieję, że ten nie będzie próbował żadnych chytrych sztuczek, ale przeczuwał że po nim może się wszystkiego spodziewać. Ogoniasty aktywował aurę i przyśpieszył lot, więzień będzie musiał przystosować się do takiej prędkości, nie ma innego wyboru. Syn Kellana bardzo szybko opuścił okropne miejsce, które już niestety nie posiadało ani krzty życia. Spalony las coraz bardziej i bardziej oddalał się z jego widoczności, a tereny zabudowane przybliżały się coraz bardziej. Młody Saiyanin wiedział, że na pewno jeszcze będzie miał wiele takich misji, ale będzie robił wszystko by nie zawieść swoich przyszłych przełożonych ani swojej dumy.

z/t
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Spalony las

on Sro Maj 17, 2017 11:04 pm
Włączyłeś już scouter? - zapytał Karotta, lecąc obok niego. Lepiej zrobić to wcześniej. Nie damy się wtedy zaskoczyć. - mówił chłodno. Słowa wypowiadane przez niego, nawet, kiedy były pytaniami, brzmiały jak informacje. Wypowiadając je, nawet nie patrzył na saiyanina. Mam nadzieje, że nie trafiłem na jakiegoś idiotę... - pomyślał. Jak już sprawdzisz scouterem ilu ich jest i jak są porozstawiani to obmyślimy strategię. Może nie jestem wojskowym, ale walczyłem wiele razy... - powiedział beznamiętnie, tym razem obracając swoją głowę w stronę rozmówcy. Czekał na informacje o ilości, oraz rozłożeniu przeciwników. Nie mam pojęcia jak wygląda sytuacja... co prawda tsufule są słabi, jednak nawet 10, dobrze zorganizowanych, inteligentnych osób, to więcej niż 50 debili bez pomysłu na walkę. - denerwowało go, że nie może określić siły przeciwników. Gdyby dali mi scouter... zakończyłbym tę misję o wiele szybciej... - zaczynał się denerwować. Szybko jednak zgasił uczucie gniewu. Uczucie, które zepsułoby jego plan. Chętnie bym go zabił... to jakiś idiota... nie poinformował mnie nawet o tym jak wygląda sytuacja... ta planeta wkrótce upadnie... - myślał, lecąc ramie w ramie ze swoim nowym kolegą
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Spalony las

on Czw Maj 18, 2017 11:00 pm
MG

Saiyanie wylądowali. Karotto zerknął kątem oka na Anticala, po czym popukał palcem w obudowę scoutera. Uśmiechał się zadziornie, co miało oznaczać, że scouter był włączony. To również znaczyło, że Tsufuli nie było w pobliżu lub że nauczyli się zakłócać sygnał detektorów.
- Ci dranie nie są tak głupi, jak mogłoby się wydawać. To w końcu ich sprzęt, my go tylko zagarnęliśmy. Na pewno wiedzą jak blokować sygnał. Musimy się rozejrzeć. W komunikacie dostałem cynk, że nie było ich więcej niż 10. To będzie bułka z masłem... Jak ich już znajdziemy... - mruknął pod nosem, po czym odszedł od Anticala, rozglądając się dookoła.
Całe to miejsce było ponure. Niebo szare, suche, spalone drzewa i wypalona, twarda gleba. Idealne miejsce akcji w filmie o gatunku horror.

Nagle jednak, dziwny dźwięk wydobył się zza pleców Anticala. Następnie podobny tuż niedaleko Karotto. Kolejne pojawiły się po bokach, dosłownie ze wszystkich stron. Z czarnych krzewów wyłoniły się postacie żołnierzy. Wszyscy uzbrojeni po zęby i celujący swoimi karabinami w dwójkę Saiyan. Osiem osób, czyli Karotto nie pomylił się, mówiąc, że nie jest ich więcej niż dziesiątka.
- Cholerne śmieci... - przeklął, spluwając zaraz śliną w bok. Stanął plecami do Anticala, przybierając pozycję bojową. Saiyanie byli otoczeni. Walka miała się rozpocząć.

_________________
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Spalony las

on Czw Maj 18, 2017 11:32 pm
Wysadzę ziemię przed tymi przede mną i mordujemy tych po Twojej stronie, te kurwy nie będą nic widziały... wrócimy po nich za chwile - powiedział zimnym półgłosem do swojego tymczasowego sprzymierzeńca. Nie miał zamiaru czekać na odpowiedź. Powiedziałem mu jak działamy, więc wie, co będę robić... to dobra okazja, żeby zobaczyć jak walczy... - pomyślał, strzelając ki blastem w glebę, przed żołnierzami, których pozycja, była tą widoczną dla oczu zielonookiego. Nie interesowała go reakcja Karotto. Działał Sam. Krok w bok, który oddzielił go od jego pleców, pozwolił mu, z pełną prędkością, ruszyć w tył i zmiażdżyć łokciem czaszkę pierwszego z żołnierzy. Wiedział, że oślepiony oddział nie zrobi nic...przez chwilę... A wy poczęstujcie się tym... - pomyślał, strzelając dwoma pociskami w stronę rywali, którzy zdezorientowani, patrzyli, jak czaszka ich sprzymierzeńca została właśnie rozpłupana. Został jeden... ten debil powinien sobie z nim poradzić... - pomyślał wzbijajać się w powietrze. Leciał, chciał znaleźć się ponad chmurą kurzu, którą sam spowodował. Nawet nie mrugniecie... - stwierdził, strzelając ki blastem w swoją prawą stronę. Nie interesowało go to, czy pocisk trafi cel. Ten wysłany był tylko i wyłącznie w celu odwrócenia uwagi tsufulian od jego rzeczywistych zamiarów. Natychmiast odbił w lewo. Leciał po łuku. Z pełną prędkością, kolanem, wbił się w głowę tsufulianina. Na tym jednak nie poprzestał. Chwycił jego włosy i z całą siłą rzucił w... następne ścierwo... wzbijając się do góry, równocześnie ciskając ki blastem w stronę - jak zwykł to nazywać - dwóch śmieci, które właśnie się zderzyły. W powietrzu zawisł na chwilę. Chcesz się pobawić? Zostało dwóch... - beznamiętnie powiedział do Karotta. Liczył na to, że ten zdążył już zabić tsufula, którego mu zostawił. Uśmiechnął się lekko, patrząc na saiyanina.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Spalony las

on Nie Maj 21, 2017 11:23 am
MG

Plan Anticala zadziałał. Tsufulianie byli rozproszeni i zdezorientowani przez wystrzelony pierwszy ki blast. Dalej poszło już łatwo, jednakże, nie dali się bez walki. Strzelali swoimi laserowymi brońmi w stronę szybującego w przestworzach Saiyanina. Jeden promień niefortunnie trafił Anticala, ocierając się o jego lewy biceps i przecinając go, przez co krew się polała. Towarzyszyło temu pieczenie. Nie zmieniło to jednak całej koncepcji planu, ponieważ już po chwili, z małym uszczerbkiem na zdrowiu, zielonooki wojownik zatryumfował, czekał aż Karotto zajmie się ostatnim Tsufulianinem. Starzec widząc szydercze podejście młodego, uśmiechnął się jeno kącikiem ust i jeszcze w tej samej chwili zniknął, zostawiając po sobie swój rozmazany "obraz". Następnie to co można było usłyszec, to mocny dźwięk uderzenia. Gdy opadł kurz, pod nogami Karotto, który stał kilka metrów od swojej ostatniej pozycji, leżał nieprzytomny Tsufulianin. Wystarczył jeden cios, jednakże...
- Nie jestem już tak szybki, jak kiedyś. Starość nie radość. - przekręcił głowę w bok, a w jego karku mocno strzeliło.
- Taka rada, im starszyś, tym każdy ruch bardziej bo...

Scouter momentalnie zapikał, a po chwili... TRZASK! Karotto upadł na podłogę, przykrywając swoim ciałem ciało swojej ofiary. Ale co się stało? Nad ciałem starszego Saiyanina stał tajemniczy jegomość. Wyglądął jak człowiek, jednakże jego cera była szara. Głowę miał zdeformowaną, zupełnie jakby posiadał jakiś specjalny czub. Ubrany był inaczej niż Tsufulianie, ale na kilometr był czuć, że ma on z nimi coś wspólnego.
Spoiler:

_____
Odejmij sobie KI za wszystkie wysztrzelone ki blasty.

_________________
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Spalony las

on Pon Maj 22, 2017 6:31 pm
Co jest...? - pomyślał, widząc jak Karotto upada bezwładnie na ziemię. Czym jest to stworzenie? - zielonooki przez chwilę zastanawiał się nad pochodzeniem przybysza, jednak zaraz sam odpowiedział sobie na to pytanie.
To na pewno jakieś tsufuliańskie ścierwo...jednak...pozbył się tego wojwonika jednym ciosem...mój scouter...moja zbroja...zajebie Cię skurwysynu - stwierdzał, szybując w górę i tworząc power balla.
Walka bez przemiany wydawała się zielonookiemu głupim pomysłem. W końcu Karotto nie mógł należeć do słabych. Miał ocenić jego poczynania. Nowych żołnierzy nie oceniają raczej osoby niedoświadczone... - myślał, rzucając sztucznym księżycem w niebo. Tuż po przemianie od razu miał zamiar wystrzelić w swojego rywala 2 ki blasty, jednocześnie lecąc za nimi i wgnieść go w ziemię. Niezależnie od powodzenia tychże poczynań, chciał wylądować na tyle blisko, żeby móc podnieść Karotta i trzymając go w dłoni, wzlecieć z powrotem ku niebu, w taki sposób, aby plecami być zwróconym w stronę słońca.
Niewykluczone, że jeszcze żyje. Jeśli uratuję mu życie, powinienem dostać lepszą zbroję... - spoglądnął z wściekłością w stronę power balla, rozpoczynając swoją transformacje.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Spalony las

on Wto Maj 23, 2017 7:25 pm
MG

Tsufulianin patrzył spokojnym wzrokiem na Anticala, który wyglądał tak, jakby zupełnie nie wiedział, co się właśnie stało. Po chwili jednak zebrał swoją energię i wystrzelił ją ku niebu, tworząc tym samym Power Ball, który umożliwić mu miał przemianę w Wielką Małpę.
wyraz twarzy mutanta od razu zmienił się o 180 stopni. Do tej pory stonowany i spokojny, teraz uśmiechał się szeroko, od ucha do ucha. Czyżby chodziło mu coś po głowie?
Pozwolił, by Saiyanin przybrał postać Oozaru, po czym przybrał pozycję do walki.
Nagle olbrzymia małpa, który była ogromnych rozmiarów, to nie żart, wystrzeliła dwa ki blasty, które pomknęły w stronę Tsufulianina. Sama zaraz wyruszyła za nimi z zamiarem wgniecenia mutanta w ziemię. Jednakże, tajemniczy jegomość spodziewał się ataku, jakiekolwiek mówiąc dokładniej, dlatego w momencie, w którym ujrzał dwa ki blasty, jego ciało zamieniło się w maź i rozpłynęło się na lewą i prawą stronę i od razu rozproszyło się, sprawiając, że pociski energetyczne i Oozaru przeleciały tuż nad ciałem Karotta. Małpa zatrzymała się, a energia pomknęła dalej, rozbijając się o drzewa oddalone o kilkanaście metrów.
Wyglądało to tak, jakby mutant pozwolił mu, by ten ocalił swojego nieprzytomnego, starszego towarzysza.

Tsufulianin pojawił się zaraz w miejscu, z którego startowała małpa. Oczywiście, dwie mazie zetknęły się ze sobą i połączyły się znów w jedną postać. Mutant uśmiechał się szeroko, będąc wyraźnie podekscytowanym tym, co zobaczył.
- Saiyański małpiszonie... W końcu ktoś z was pokazał wasze prawdziwe oblicze. Z chęcią przejmę Twoje paskudne cielsko i okiełznam tę surową moc. - uśmiechnął się, susząc swoje bieluteńkie ząbki. Machnął ręką, by Antical się nie krępował i ruszył swoje wielkie, włochate dupsko.
_____
Odejmij sobie Ki za Power Balla i dwa Ki Blasty.

_________________
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Spalony las

on Wto Maj 23, 2017 7:48 pm
GGGGRAAAAAAAUUUUUUU - ryknął wściekle widząc, że jego poczynania nie przyniosły większego efektu. Hmm...najwidoczniej to coś potrafi dowolnie zmieniać swoją formę... niedobrze... - pomyślał, chwytając w dłoń Karotta. Miał włączony scouter - zielonooki przypomniał sobie, że chwilę przed śmiercią Saiyanin kontaktował się z bazą. Nie był jednak pewien, czy detektor jest włączony, dlatego też, dla pewności, jednym ze swych pazurów bardzo delikatnie wcisnął przycisk odpowiedzialny w detektorze za komunikację. Podniósł łapę do góry, przyjmując pozycję walki i tak, żeby Tsufulianin nie usłyszał zawarczał, jak gdyby do krótkofalówki. Baza, walczę z jakimś dziwnym tsufuliańskim stworzeniem. Karotto nie żyje. Stwór mówi coś o przejęciu ciała. Uważajcie na mnie jeśli wrócę. Potrzebne wsparcie. Bez odbioru... - Kurwa... jak prawdziwy żołnierz... - Był zniesmaczony faktem, że jego atak nie zadziałał. Miał jednak pewien plan... plan, który co prawda niszczył delikatnie jego pierwotne założenia, jednak w zaistniałej sytuacji... Jest bardzo spokojny, musi coś knuć. Tego jednak na pewno się nie spodziewa... - z pełną prędkością ruszył w stronę oponenta, kilka metrów przed nim ciskając w jego kierunku... Karottem. Jeśli teraz znów się rozdzieli w jeden jego kawałek strzelę ki blastem, atakując jednocześnie drugi kopnięciem piętą, tak, żeby poleciał w dół. - myślał, mając już w głowie wizję wdeptywania w ziemię przyszłych zwłok swojego rywala. Szybko opanował morderczą wizję. Jak zwykle był spokojny, musiał wziąć pod uwagę, że przeciwnik może uniknąć pocisku, którego rolę pełnić będzie jego niedoszły egzaminator. Możliwe, że potrafi rozdzielić się na więcej niż jeden kawałek... wtedy walka z nim będzie praktycznie niemożliwa... mam za mało energii... - analizował sytuację, w której się znalazł. Postaram się wtedy zbić wszystkie te kawałki w ziemię... uderzę je dłonią... zobaczymy jak jego plastyczność wpływa na otrzymywane obrażenia... - wszystkie te myśli kłębiły się w jego głowie w ułamku sekundy. Jego myślenie w walce działało z prędkością światła. Gdyby jednak dostał... wtedy poprawię ki blastem i dobiję go tak, jak zaplanowałem poprzednio... Ogłuszony nie powinien być w stanie się rozdzielić...
Sponsored content

Re: Spalony las

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach