Super Dragon Ball PBF - Another Universe
Forum jest w fazie przebudowy. Jest otwarte dla graczy, ale należy pamiętać o możliwości zmian w mechanice.

Share
Go down
avatar
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 358
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Centrum miasta

on Wto Lip 12, 2016 3:03 pm
First topic message reminder :

Jak sama nazwa wskazuje, jest to miasto samo w sobie. Idealny środek miasta, z którego można dojść praktycznie wszędzie. Można go porównać do rynku, dlatego że jest tutaj mnóstwo stoisk z owocami, pamiątkami i innymi rzeczami, jakie można spotkać w takim miejscu.

avatar
Iwaru
Time Patrol
Liczba postów : 154
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t318-iwaru-syn-keijiego

Re: Centrum miasta

on Sob Sie 12, 2017 11:04 pm
Iwaru lubił przebywać w tym mieście. Lubił tutaj przychodzić i odpoczywać, ale także trenować i walczyć. Jeszcze jakiś czas temu był tutaj z Noote - to znaczy z Lucią. To była cudowna randka. Trzeba będzie skontaktować się z tą dziewczyną i znowu ją gdzieś zaprosić, ale to później ... Teraz czekał go trening. Iwaru, który nie był już nielotem, wzleciał wysoko i wylądował na dachu budynku, by zacząć swój trening.

Trening Umiejętności: Kontrola KI
Usiadł na dachu i wziął papierosa do ust, którego po chwili odpalił. Umiejętność, której chciał się nauczyć była naprawdę potężna, bowiem pozwalała w dużo lepszy sposób kontrolować swoją energię, a dzięki czemu wyprowadzać potężniejsze ataki energetyczne. Podobnie jak w przypadku latania, sztuka ta wymagała skupienia i odprężenia. Papieros miał w tym tylko pomóc, bowiem rzeczywiście odprężał młodzieńca. Iwaru odprężył się i rozluźnił mięśnie. Lewą rękę wyciągnął przed siebie, a prawa chwyciła papierosa i strzepnęła papierosowy pył. Chłopak zaczął kumulować energię, tworząc pocisk energii (Ki Blast). Prawa ręka w tym czasie włożyła papierosa na powrót do ust. Pocisk natomiast zaczął świecić najpierw bardzo delikatnie. Świadczyło to o tym, że dopiero się tworzy i w obecnym stanie nie zada zbyt dużych obrażeń. Później jednak intensywność jego świecenia wzrastała i po chwili przyjął swoją finalną wersję. Iwaru zaczął pakować w niego jeszcze więcej energii, jednak tak, by nie zmienić jego obecnego wyglądu. Co jakiś czas popalał sobie peta i strzepywał go prawą ręką. Chłopak musiał upychać energię i ją kondensować, co spowodowało, że na jego czole pojawił się pot wynikły z bardzo intensywnej pracy mózgu. Pocisk energetyczny bowiem miał tendencję do rośnięcia pod wpływem dodatkowej porcji energii. Trzeba było ją upychać, kontrolując prawidłowy kształt tego pocisku. Po jakimś czasie się to udało i chłopak mógł go wystrzelić, niszcząc część tego zniszczonego i tak budynku. To jednak nie był koniec treningu. Chłopak wykonał jeszcze kilka takich wzmocnionych kulek, ale nie poprzestał na tym. Sprawdził bowiem jedną ciekawą rzecz. Okazywało się, że energia gdzieś wyciekała. Mimo ładowania w technikę takich ilość KI, ta ciągle nie potrafiła osiągnąć pełni swojej mocy, a przynajmniej tak się Iwaru wydawało. Mógł to stwierdzić, chociażby analizując szkody wyrządzone przez słabą technik, a następnie porównując je do wydatku energetycznego, który musiał ponieść. Po kilku testach można było stwierdzić, że obrażenia wynikłe z użycia tej techniki są zbyt małe w porównaniu do ilości energii w nią włożonej. To znaczy, że gdzieś ta dodatkowa porcja uciekała i nie była wykorzystywana w ataku. Pewnie sprawa dotyczyła szybkości tworzenia danych pocisków. Im szybciej tym mniej dokładnie. Chłopak dopalił papierosa i zagasił go, wbijając w beton, a następnie siadł i tym razem zaczął tworzyć kulę energii w prawej dłoni. Wolno. Bardzo wolno wtłaczał doń energię. Gdy pocisk był gotowy wystrzelił go. Obrażenia zwiększyły się nieznacznie, ale ... zwiększyły się i to się liczyło. To był dobry trop. Stworzył więc kolejnego, jeszcze, jeszcze wolniej. Wystrzelił, a obrażenia były większe niż poprzednio. Mógł tak zwiększać obrażenia, wtłaczając energię coraz wolniej i coraz bardziej dokładnie. Niemniej nie miało to zbytnio sensu, bowiem przeciwnik nie będzie czekał. Trzeba było stopniowo przyspieszać ten proces. Najpierw dojść do maksymalnej mocy szybkości przy minimalnej szybkości tworzenia, a później starać się stopniowo zwiększać szybkość, za każdym razem osiągając tą samą moc. Wymagało to kilku dni intensywnego treningu z własnymi technikami i wieloma odpoczynkami, pozwalającymi zregenerować zużytą energię. Nikt jednak Iwaru nie niepokoił i nie przyspieszał. Android mógł więc trenować bez przeszkód. A trening ten był bardzo, bardzo ciężki, jednak chłopak wiedział, że w końcu dojdzie do zadowalającego poziomu szybkości i mocy. Techniki będą dużo potężniejsze, a tworzenie tak samo szybkie jak przed rozpoczęciem tego treningu. To był cel, który udawało się realizować. Iwaru był na dobrej drodze i po jakimś czasie osiągnął to co chciał. Ale taka umiejętność wymagała większej ilości testów i treningów. Nie był to więc koniec. Skoro możliwe było zwiększenie mocy technik, to czy nie można było tego samego zrobić z ich szybkością? Po kilkunastu testach tego fenomenu, Iwaru stwierdził, że nie da się przyspieszyć ataków energetycznych. Pociski o danym rozmiarze i swojej specyfice zachowują stałą szybkość. Stałą, to znaczy taką, której nie da się przekroczyć. Nie oznaczało to jednak, że nie da się jej obniżyć. Kolejny test pokazał, że to jednak możliwe. Wystarczyło wystrzelić jeden pocisk energii, spowolnić go, a potem wystrzelić drugi z pełną szybkością. Ten drugi powinien trafić w ten pierwszy i zniszczyć go i tak właśnie się stało. Iwaru jeszcze kilka razy testował swoje Ki Blasty, aż w końcu stwierdził, że wszystko jest w porządku. Ostatni etap polegał na ... uwalnianiu energii, powodując jej rozpłynięcie się w powietrzu. Wygaszenie techniki zanim uderzy w cel. Najpierw testy z normalnym pociskiem. Po jakimś czasie udane. Później testy z coraz silniejszymi wersjami. Także udane. No i co? Trening, który trwał kilka dni opłacił się. Iwaru mógł kontrolować swoją energię.

---
Nie wiem czy można za pomocą tej umiejętności wygaszać swoje techniki i czy można kontrolować ich szybkość. Więc jeśli to by się nie zgadzało, to naniosę stosowne poprawki Smile.
Gość
Gość

Re: Centrum miasta

on Czw Sie 17, 2017 11:54 am
MG


Iwaru, gdziekolwiek się znajdował, po odbyciu treningu, który trochę mimo wszystko trwał, odpoczął sobie pełną parą na trawie, betonie czy gdzie tylko chciał. Słoneczko świeciło w tą jego pół metalowe ciało, chociaż mogło być mu tego trochę mało.
I wnet sprawa niesłychana, bo oko zrobiło pi pi i wiadomość nadeszła, szybciej niż kawa neska.
"Wstawić się w laboratorium! Uwaga! Pilne! Wstawić się w laboratorium! [Koordynaty]".
Cóż to, co to? Czyżby seksowna Bulma wzywała Iwaru? Ciekawe czego chce!

Koordynaty wskazywały główne wejście do bazy CC: http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t204-punkt-informacyjny
avatar
Iwaru
Time Patrol
Liczba postów : 154
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t318-iwaru-syn-keijiego

Re: Centrum miasta

on Czw Sie 17, 2017 5:48 pm
avatar
Iwaru
Time Patrol
Liczba postów : 154
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t318-iwaru-syn-keijiego

Re: Centrum miasta

on Pią Wrz 08, 2017 12:29 pm
Chłopak znał to miasto dość dobrze i lubił tutaj przychodzić. Lubił tutaj trenować. Ktoś mógłby powiedzieć, że to totalny idiotyzm. Niemniej jednak miało to swój sens. W mieście były przecież ulice, którymi raczej nie jeździły już żadne samochody (zakładam, że skoro miasto jest ruiną, to nie ma dużo mieszkańców). To, a także stare chodniki nadawały się do biegania. Stare i poniszczone budynki natomiast były idealne do siania zniszczenia, jednocześnie trenując swoją siłę i umiejętności kontroli energii. Oczywiście takie treningi oprócz praktyczności miały też swój urok. Ale wracając do głównej części opowieści. Iwaru postanowił posłuchać Pani Bulmy i jeszcze bardziej polepszyć swoje umiejętności, jednocześnie sprawdzając to co już umie. No dobra. Więc co dokładnie robił? Najpierw przetestował swoją siłę i moc (chodzi o techniki) na jakichś starych ścianach. Musiał przyznać, że to robiło wrażenie. Później zrobił sobie bieg. Jego szybkość także była niesamowita. Był znacznie sprawniejszy niż przedtem. Przetestował także nową funkcjonalność - to było pewnie to, czego używały androidy, których użyła Pani Bulma - a mianowicie tą rakietową dłoń (Rocket Punch [Roketto Panchi]). Cudowna technika. Wychodziło więc na to, że oprócz możliwości używania tej nowej techniki, dotychczasowy styl walki i taktyki nie ulegną zmianie. Po prostu będą ulepszone, szybsze i silniejsze, ale sam zamysł będzie dokładnie taki sam. No, ale wracając do treningu. Iwaru postanowił jeszcze bardziej polepszyć swoją szybkość.
avatar
Iwaru
Time Patrol
Liczba postów : 154
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t318-iwaru-syn-keijiego

Re: Centrum miasta

on Pon Wrz 11, 2017 2:39 pm
Iwaru po czasie spędzonym na bieganiu i doskonaleniu swojej szybkości poprzez między innymi próbę przegonienia pocisku energii postanowił dać sobie spokój. Przynajmniej na jakiś czas. Jego szybkość polepszyła się. Czy znacznie? Nie wiadomo. Ciężko to ocenić. Dla jednych taki wzrost był czymś małym. Dla innych bardzo dużym. Dla samego Iwaru, hmm ... był czymś średnim. Praktycznie naturalnym. Nie spodziewał się bowiem, że po jednym treningu będzie 2 razy szybszy. Spodziewał się jednak, że jego szybkość będzie widocznie większa. No i była. To pewnie dzięki temu nowemu programowi i częściom od Pani Bulmy. W każdym bądź razie, młodzieniec usiadł gdzieś na dachu jakiegoś budynku i postanowił podziwiać świat. A świat chociaż zniszczony, to miał swój urok. Ta cisza i spokój. Do tego oczywiście mnóstwo wolnej przestrzeni i obiektów, które można zniszczyć. Chłopak nie był jakimś wandalem, ale po prostu rozsypujący się gruz sprawiał mu pewnego rodzaju radość. Do tego to powietrze. Świeże, bowiem niewiele było aut na ulicach i nie zanieczyszczały aż tak mocno środowiska.
Gość
Gość

Re: Centrum miasta

on Wto Wrz 19, 2017 11:59 am
MG


Iwaru był zmodyfikowany, wzmocniony i zadowolony ze swojego nowego metalowego ciała, które zostało jeszcze bardziej ulepszone przez Panią Bulmę, niebiesko włosom piękność. W tym momencie w jego głowie pojawił się pewien obraz, właściwie mapka. Była tam zaznaczona pewna wysepka, natomiast obok napis, wytyczne informujące by udać się na nią.

z/t wyspa kamesennina :V Teren przed domem.
avatar
Iwaru
Time Patrol
Liczba postów : 154
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t318-iwaru-syn-keijiego

Re: Centrum miasta

on Nie Wrz 24, 2017 12:58 am
avatar
Guts
Mistrz Gry/Time Patrol
Liczba postów : 211

Re: Centrum miasta

on Nie Lut 04, 2018 9:53 pm
Leciał przez jakiś czas. Ciężko mu było stwierdzić jak długo był w powietrzu. Po drodze zobaczył wiele pojedyńczych budynków, a raz nawet małe skupisko takowych. Oznaczało to, że żyją tutaj jakieś istoty. Czy przyjazne? Nic go po drodze nie zaatakowało, więc może byli przyjaźni... Przeleciał jeszcze kilkanaście metrów i jego oczom ukazało się duże skupisko budynków. Miasto. A raczej jego ruiny. Wiele budynków było zniszczonych, tylko kilka z nich wyglądały na nienaruszone. Poleciał w stronę miasta i rozejrzał się. Budynki tutaj przypominały te z Vegety. Czy to oznaczało że żyła tutaj rasa humanoidalnych istot podobnych do Saiyan? Wylądował gdzieś wśród budynków i rozejrzał się. Szukał mieszkańców lub czegoś na wzór sklepu (Najlepiej z ciuchami). Do czego mu sklep? Ano, na sobie miał Gi ubrudzone krwią, ziemią, piachem i potem. Przydałoby mu się nowe. Gdy już znajdzie takowy, to wejdzie do niego i zabierze ubranie które mu się spodoba i będzie pasowało, po czym wyjdzie bez płacenia. Nie miał tutejszej waluty, więc innego wyjścia nie było.

_________________
Skróty:
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Centrum miasta

on Pon Lut 05, 2018 2:45 am
Kenzuran podczas wspólnego lotu z Gutsem, zauważyli że ta planeta jest naprawdę urodziwa i chyba bardziej bogatsza w zasoby, które można przetworzyć. Starał się teraz o tym nie myśleć, dlatego też ruszył dalej przed siebie, ponieważ wreszcie musiał coś tutaj znaleźć, a to coś czego szukali to jakieś nowe ciuchy i najlepiej jedzenie. W przestworzach o tyle dobrze, było spokojnie, więc wojownik wraz z towarzyszem jakoś się nie zamartwiali, ale byli najpewniej na uwadze.

Ogoniasty zobaczył na dole jakieś budynki, ale nie wszystkie były w pozytywnym stanie, tylko były zdewastowane i zniszczone. Powoli on, jak i jego sojusznik zaczęli lądować, po czym wreszcie dotknęli stopami tutejszego podłoża czy też ulicy. Zaczęli je dokładnie obchodzić, aż wreszcie Czarnowłosy westchnął do siebie i jeszcze miał za chwilę coś powiedzieć, lecz nie mógł się zdecydować co.

Po upływiej dłuższej chwili, gdy obydwoje saiyanie tak przemierzali ruiny jakiegoś miasteczka, czarnooki zdecydował się rzucić w stronę kolegi słowami takimi jak:
-Dobra, musimy teraz tylko znaleźć ubrania i jakieś żarcie, bo powoli mój żołądek zaczyna śpiewać głośniej i głośniej. Nie mam zamiaru się rozdzielać, gdyż jeszcze ktoś może tutaj być, dlatego miejmy się na baczności, Guts... - powiedział w jego stronę, a potem rozglądał się delikatnie niespokojnie. Wolał mieć wszystko na uwadze, bo po prostu to było słuszne, a gdyby było inaczej, to mogli by wpaść w niezłe tarapaty.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Centrum miasta

on Pon Lut 05, 2018 9:38 pm
MG

Oczom Gutsa i Kenzurana ukazał się ogromny szyld sklepowy, na którym napisane było "Wszystko za 5 Zeni", a niżej, mniejszym druczkiem "1001 ubrań dla wybrednych". Sklep z ciuchami? Za wystawą sklepową znajdowało się mnóstwo ubrań, to na wieszakach, to na półkach, ale czy były schowane, czy na widoku, wszystkie pokryte były kurzem. Od dawna nikt tutaj nie zaglądał. Miasto było ruiną w większej części, więc zwyczajnie nie było takiej potrzeby.
Wyglądało na to, że znaleźli to, czego szukali. Zadziwiające było to, że potrafili rozpoznać pismo, jakie obowiązywało na Ziemi. To dowodzi temu, że bogowie byli bardzo leniwi, wszędzie aplikując ten sam język. To miało swoje plusy, bo gdziekolwiek człowiek nie zabłądzi - wszędzie się dogada!
Żaden z nich nie wiedział, że tuż nad ich głowami lewituje mały dron, który stylizowany był na muchę. Zachowywał odpowiednią, bezpieczną odległość, obserwując i rejestrując każdy, nawet najmniejszy, ruch dwójki Saiyan.

_________________
avatar
Guts
Mistrz Gry/Time Patrol
Liczba postów : 211

Re: Centrum miasta

on Pon Lut 05, 2018 11:40 pm
Rzucił wzrokiem w bok i ujrzał sklep. Miał ogromne okna na których prezentowano ubrania. Zakurzone ubrania. Oznaczało to, że sklep był opustoszały. To dobrze. Nie musiał za to płacić. Zrobił krok w stronę sklepu i się zatrzymał. Zaraz! Czy tutaj posługiwano się tym samym językiem co na Vegecie? Czy to był jakiś uniwersalny język, czy może zwykły przypadek? Kto wie... Wznowił ruch i znalazł się w sklepie. Rozejrzał się po nim i ruszył przed siebie. Szukał czegoś dobrego. Czegoś co by mu się spodobało i nie ograniczało ruchów. W końcu doszedł do wystawy na końcu sali. Była wyższa niż reszta, a na niej znajdował się płaszcz. Nie byle jaki. Biały, ładny. Zdjął go z manekina i przymierzył. Cóż za zbieg okoliczności! Pasuje idealnie. Zdjął z siebie płaszcz i poszukał czegoś co by mu do tego pasowało. Znalazł czarne spodnie, przypominające te które Ogoniasty miał za część Gi. Do tego szary bezrękawnik. Chwilę zajęło mu znalezienie odpowiednich butów. W końcu, gdy je znalazł, to nie wiedząc gdzie się przebrać, po prostu zrzucił swoje brudne łachy na środku sklepu i założył nowo nabyty płaszcz. Poprawił kołnierzyk i wyszedł z budynku z szerokim uśmiechem na ustach. Nowy strój zdecydowanie bardziej mu się spodobał niż Gi które nosił. Stanął z rękami opartymi o biodra i rzucił do Kenzurana.
-Ciuchy mamy, teraz jedzenie. Znalazłeś coś?-
Mimo całej złości, smutku i żalu jaki się w nim kotłował, to się uśmiechał. Kto by pomyślał, że jeden płaszcz potrafi tyle zdziałać?

_________________
Skróty:
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Centrum miasta

on Wto Lut 06, 2018 3:15 pm
Kenzuran kiedy się już upewnił, że na pewno nikogo nie słyszy i jest sam wraz z Gutsem, zobaczył jak jego kolega własnie pokierował się w stronę jakiegoś budynku. Najwyraźniej znajdywał się tam jakieś ubrania, dlatego też Czarnowłosy postanowił zrobić to samo, musi zmienić tą zniszczoną zbroję i uniform, który był w czerwonej cieczy, flegmie i tym podobnych brudach. Nie przejmował się tym tak właściwie, po czym wszedł do środka za swoim kolegą.

Kiedy znalazł się już w budynku, który był mocno zdezelowany, rozglądał się dokładnie. Ogoniasty widział powywalane wieszaki, inne półki poniszczone, oraz większość jakichkolwiek ciuchów leżała na podłodze. Młody Saiyanin zauważył, że chyba jego towarzysz po jakimś czasie szukania, sobie coś już wyszukał. Zaczął się rozbierać przy Wojowniku, dlatego też w sumie delikatnie się zdziwił, ale wreszcie byli tutaj sami.

Syn Kellana nie zwracając uwagi na przebieranki swojego saiyańskiego brata, wreszcie dotarł do jakiejś nie zawalonej półki, wreszcie praktycznie niektóre meble strasznie były podobne do tych saiyańskich, albo mu się zdawało. Kenzuran tylko wzruszył ramionami i zobaczył coś w rodzaju ciuchów treningowych, albo nawet podkoszulka i zewnętrznej bluzy, zabrał je za sobą gdyż wydawało mu się że są chyba jedną z czystszych rzeczy.

Po osiągnięciu jednego celu, teraz przydałoby się znaleźć jakieś spodnie, które na pewno będą się trzymać. Wzrok Czarnowłosego podąrzał po całym pomieszczeniu, aż wreszcie widział jak jakieś czarne spodnie oraz żółty pas ze srebrną klamrą wiszą obok siebie. Czyżby to był zbieg okoliczności? Dokładnie tego nie wiedział, ale od razu się tam udał i kiedy się zatrzymał, ściągnął przez głowę zniszczoną zbroje wraz z materiałowym uniformem i wyrzucił gdzieś obok.

Miał szczęście, że saiyańskie uniformy składały się i z górnej i z dolnej części ubrań, łatwiej je było z siebie zdejmować, ale trochę żal mu się zrobiło, że musiał się z nimi żegnać. Wzdychając sam do siebie, wsunął przy okazyjnie wcześniej znalezione gacie i skarpety, a potem dopiero spodnie. Ogoniasty nie mógł także zapomnieć o zrobieniu sobie dziury, dlatego stworzył na dłoni ki blast, którego nie wystrzeliwał a wypalił na materiale dziurę.

Po chwili, już dolna część ubioru była gotowa, więc wciągnął je na siebie i zaraz założył podkoszulek wraz z bluzą albo jakoś tak, nie wiedział jak to nazwać. Przełożył pas przez specjalne miejsce na spodniach, a potem zapiął klamrę i wyszedł do swojego kolegi. Usłyszał słowa ze strony Gutsa, który potwierdził że ubraniami nie muszą się już przejmować, no i pytanie.

To było dziwne, bo jego towarzysz mógł go zobaczyć w nowych ciuchach, dlatego Syn Ilene od razu odpowiedział:
-Jak widać, także mi się udało znaleźć coś dla siebie. No dobrze, to co dalej?? Przydałoby się jakieś żarcie,
powoli mój żołądek odczuwa pragnienie zabicia głodu, co z tym robimy? Wracamy do kapsuły czy dalej patrolujemy tutejsze tereny tej planety??
- uniósł brew do góry, a potem ponownie zaczął się rozglądać. Słyszał jakiś dziwny hałas, nie był zbyt silny, ale jednak nie dawał mu spokoju, starał się go wyrzucić z głowy. Nie było to jednak takie łatwe, dlatego także zapytał Gutsa o co może z tym chodzić:
-Guts, słyszysz to? Nie daję mi to spokoju,
ale tak jakby jakieś ciche urządzenie gdzieś działało, albo mi się wydaje ze zmęczenia i z głodu....Wydaję mi się czy nie??
- przekręcił głowę na bok pytająco swojego kompana. Nie podobało mu się zbytnio to miejsce, dlatego miał nadzieję, że szybko się stąd wyniosą.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Centrum miasta

on Czw Lut 08, 2018 8:35 pm
MG

Niewielki dron ciągle ich obserwował. Niemożliwym było go usłyszenie, więc Kenzuran musiał mieć zwidy, lub do jego uszu dotarł dźwięk zupełnie nie związany z muchodronem.
Dwaj Saiyanie przywdziali ziemskie ubrania, dzięki czemu łatwiej będzie im się wtopić w tłum. Cóż, tutaj aktualnie nie było żadnego tłumu, niemniej jednak nie było to jedyne miasto znajdujące się na Ziemi.
Nagle do uszu jednego i drugiego dotarł dźwięk stawianych kroków. Odstęp między jednym, a drugim dźwiękiem był krótki, co mogło wskazywać na to, że tajemnicza osoba biegnie. Z każdą chwilą się nasilał, aż w końcu dźwięk skupił się w jednym miejscu, dochodzącym zza rogu sklepu, w którym przed chwilą robili zakupy Guts i Kenzuran. 
Nagle zza budynku wybiegł mały chłopiec, który trzymał w obu rękach karabin. Trzymał go niezdarnie, więc prawdopodobnie nie potrafił się nim posługiwać. Ubrany był w zwykłe ubranie, które niczym się nie wyróżniało. Zwykły szary dres i czarne trampki z białymi końcówkami. Na oko wyglądał na 10 lat. Biegł przed siebie i nawet nie patrzył na to, czy ktoś przed nim stoi. Uniósł głowę w ostatniej chwili i kiedy zobaczył dwójkę Saiyan, natychmiast zaczął hamować, w końcu upadając na tyłek. Karabin spadł obok niego, a zdezorientowany chłopiec patrzył to na Gutsa, to na Kenzurana.
- Oi, gówniarzu! - rozległ się męski głos, który dochodził z miejsca, z którego nadbiegł chłopiec. W końcu właściciel głosu się ujawnił, wybiegając zza rogu sklepu. Ubrany był w mundur, na którym widniała naszywka z napisem "RR". W dłonie trzymał pistolet. Karabin leżący na glebie musiał do niego należeć.
- Coście za jedni? Tatusiowie tego gnoja? - zapytał, uśmiechając się złośliwie. Wycelował w Gutsa i pociągnął za spust, zaraz strzelając w Kenzurana. Siedzący na ziemi chłopczyk zatkał swoje uszy, gdy tylko usłyszał wystrzały.

_________________
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Centrum miasta

on Pią Lut 09, 2018 1:32 am
Kenzuran wraz z Gustem byli teraz przed budynkiem, gdyż jeden czekał na odpowiedź drugiego. Kiedy tak Czarnowłosy czekał na słowa swojego kompana, ten mógł coś usłyszeć, zapewne jego kolega też. Ogoniasty od razu przybrał pozę do walki, nie wiedział co może ich czekać ani ilu ich jest. Nie spodziewał się nawet, że tak szybko zostaną odkryci, przecież uważali i nie narobili hałasu w tym dość mocno zrujnowanym miasteczku, dlatego też zdziwiło go to mocno.

Po zobaczeniu kto biegł w tę stronę, Czarnooki zobaczył dziecko, pewnie tutejsze z tej planety, które uciekało z czymś co mogło wyglądać jak broń albo służyło do czegoś innego. Nie wiedział co to konkretnie może być, ale naprawdę przypominało tą Tsufuliańską wojskową technologię, teraz już nawet nic nie przypomina, bo oni jak i Vegeta przestała istnieć. Po chwili, młodzieniec glebnął na pośladki i upuścił swoją zdobycz, a zza rogu budowli dobiegł jakiś głos, który został usłyszany przez wojownika.

Młody Saiyanin dostrzegł jakiegoś innego osobnika, który mógł wyglądać na tutejszego żołnierza, gdyż jego odzienie o tym sugerowało. Syn Kellana usłyszał ponownie odgłos w stronę jego, jak i Gutsa, a potem zaczął używać wojskowej broni przeciwko nim. Kenzuran musiał od razu zareagować, ale nie mógł pozostawić tego dziecka, wiedział że jeśli zginie, cenne informacje które mogą być przydatne odejdą w siną dal.

Wojownik od razu zareagował, szybko chwytając chłopca pod lewą pachę i wzlatując ku górze. Patrząc złowrogo w stronę mundurowego insekta, rzekł wpierw w jego stronę:
-Zadarłeś nie z tymi osobami co trzeba, a teraz przepadnij, HYAAAAAAAA!!! - okrzyk ten był specjalny zrobiony, gdyż kiedy młody saiyanin prostował dłoń, wystrzelił Kiai w stronę strzelca. Miał nadzieję, że tamten nie zobaczy ów niewidzialnej fali, które leciała w stronę poniżej pasa mundurowego owsika, który najwyraźniej zgrywał twardziela z bronią. Teraz pytanie, czy ten manewr na pewno wyjdzie i czy uda im się jakoś wyjść z tej dziwnej sytuacji.
avatar
Guts
Mistrz Gry/Time Patrol
Liczba postów : 211

Re: Centrum miasta

on Pią Lut 09, 2018 3:57 pm
Guts nie był głodny, ale jedzenie zawsze się przyda. Skoro był tu sklep z odzieżą, to pewnie będzie i z pożywieniem. Wystarczy trochę poszukać.
-Posiedzimy tu jeszcze. Jedzenie zawsze może się przydać.-
Zmarszczył brwi i wsłuchał się w dźwięki otoczenia. Nic. Zero. Cisza. Kenzuran musiał się przesłyszeć.
-Nic nie słyszę. Wydaje ci się...-
Spojrzał w górę, na dachy budynków. Miasto było dość duże, szukanie mogło trochę zająć. No cóż, będą musieli sobie poradzić. A jeśli nie znajdą tu nic, to poszukają gdzie indziej. Niemożliwym było, aby na tak dużej planecie było tylko jedno miasto. Naglę usłyszał jakiś dźwięk. Nie brzmiał jak rzekoma maszyna Saiyanina. Raczej jak kroki. Szybkie kroki zmierzające w ich kierunku. Guts przyjął pozycję bojową. Nie wiedział co tu biegnie i jak silne jest, więc wolał być przygotowany. Nie spodziewał się dzieciaka. Ani tym bardziej dzieciaka przypominającego Saiyanina, tyle że bez ogona. A więc na tej planecie żyła rasa podobnych do Kosmicznych Wojowników. Jego ubranie było brudne, a w dłoniach trzymał coś co przypominało broń. Nie wyglądał jakby chciał ich zaatakować. Był przerażony i definitywnie przed czymś uciekał. Saiyanin nie stanął prosto, nadal był gotowy do walki. Zignorował dziecko i skupił się na tym przed czym chłopiec uciekał. Po chwili przybiegł kolejny osobnik. Wyglądał na zdenerwowanego i w dłoni trzymał coś co przypominało broń. Czyli ta rzecz z którą biegł dzieciak należała do tego faceta. Sam mężczyzna ubrany był w mundur z naszywką na której znajdowało się "RR". Czyżby żołnierz? Prawdopodobnie. Saiyanin nic by mu nie zrobił, gdyby tamten nie pociągnął za spust. Chłopak zrobił unik przed pociskiem i szybko spojrzał na Kenzurana, który wzleciał z dzieciakiem i wystrzelił niewidzialną falę energii w stronę mundurowego. Jeśli fala trafi, to chłopak ruszy przed siebie i spróbuje złamać w łokciu rękę, która trzymała broń i go przewróci. Jeśli mu się uda, to lekko przydepcze bark drugiej ręki, złapie go za nadgarstek, złamie go, a potem spróbuje wyrwać mu rękę. A jeśli kiai nie trafi, lub przeciwnik uniknie złamania, to Guts spróbuje uderzyć go z całej siły w twarz.

_________________
Skróty:
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Centrum miasta

on Wto Lut 13, 2018 8:45 pm
MG

Pociski mknęły w stronę Gutsa i Kenzurana. Ten drugi natychmiastowo poderwał się, chwycił chłopca i uniósł się do góry, po czym użył techniki Kiai.
- Co jest, kur... - podmuch energii odepchnął żołnierza, który nie wiedział co go trafiło. Odleciał do tyłu, a dzieło rozpoczęte przez Kenzurana zostało dokończone przez Gutsa, łamiąc kończynę i wyrywają ją ze stawu. Początku szło ciężko, a oderwane od siebie kości trzymały się "razem" tylko przez skórę, która puściła dopiero po chwili. Żołnierz darł się wniebogłosy, ale kiedy jego ręka została oderwana, stracił natychmiastowo przytomność. Z oderwanego ramienia ciekła krew, a pod ciałem biednego wojaka robiła się coraz większa kałuża bordowej krwi.
Chłopiec trzymany przez Blade'a trzymał dłonie na swoich oczach, nie chcąc patrzeć na masakrę, jaka przed chwilą miała miejsce. Co więcej, zaczął się wiercić, chcąc się wyrwać i czym prędzej uciec.

_________________
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Centrum miasta

on Wto Lut 13, 2018 10:45 pm
Po wykonaniu dobrze techniki Kiai, Kenzuran zaczął jeszcze przez chwilę unosić się w powietrzu. Zauważył, że po wykonanej czynności, Guts zaczął poruszać się w stronę przeciwnika, który posiadał broń. Czarnowłosy bacznie obserwował, jak jego kompan załatwia najprawdopodniej jakiegoś żołnierza jakiejś armii, sądząc po uniformie, jak i uzbrojeniu. Ogoniasty nie mógł zbyt długo wisieć w powietrzu, gdyż malec zasłonił wpierw oczy, a dopiero potem zaczął się jakoś wiercić, zapewne mu było niewygodnie w tej pozycji.

Młody Saiyanin to rozumiał, dlatego też westchnął i wylądował trochę dalej od zaistniałej sytuacji, stawiając chłopca plecami do krwawiącego osobnika. Czarnooki spojrzał na dziecko, nie wiedział czy jest saiyańskie czy pochodziło z tego globu, ale po chwili odezwał się w jego stronę:
-Nie musisz się nas bać, chyba że ci życie nie miłe. O co chodziło z tamtym osobnikiem, który cie gonił. Czemu chciał cie dorwać i po co ci była jego rzecz, zapewne jakaś broń,
co??
- zapytał, krzyżując przedramiona na wysokości klatki piersiowej.

Czekał na odpowiedź, ale zanim jeszcze chłopiec się odezwał, wojownik przemówił ponownie w jego stronę:
-Możesz także mi zdradzić, co to za planeta,
jak się nazywa i kim jest wasza rasa, mam nadzieję że to nie
jest zbyt trudne pytanie, hmm??
- uniósł jedną brew ku górze, a potem zerknął jak sobie poradził jego kolega. Widział, że miał bardzo opanowaną sytuacje, dlatego tez mógł tylko wyczekiwać dalszych odpowiedzi dzieciaka, jak i pytań które także może mu zadać Guts.
avatar
Guts
Mistrz Gry/Time Patrol
Liczba postów : 211

Re: Centrum miasta

on Czw Lut 15, 2018 6:08 pm
Atak Kenzurana się udał, a sam mundurowy był zbyt wolny aby zareagować. Jego krew i krzyki wywołały na twarzy Saiyanina uśmiech. Jeden z tych które przyprawiają o dreszcze. Tak, zgadza się. Nasz kochany, uwielbiany przez wszystkich Saiyanin jest sadystą. Niespodziewany zwrot akcji, nieprawdaż? Każda sekunda sprawiania bólu żołnierzowi, była dla Gutsa jak najprzyjemniejsza rzecz w całym życiu. Jucha wypływająca z ciała, dźwięk łamania kości, odgłosy zrywanej skóry, mięśni i ścięgien. To było to co sprawiało mu tę tymczasową radość. I te krzyki. Oh, te wspaniałe, agonalne krzyki. Mógłby się w nie wsłuchiwać całe życie, ale niestety, nie było mu to dane. Zaraz po tym jak ręka straciła połączenie z ciałem, to wojak umilkł. Saiyanin odrzucił jego rękę za siebie i sprawdził puls. Wolny. Żył... Jeszcze. Niedługo umrze. Uśmiech zniknął i pojawił się smutek.
-Szkoda że nie byłeś wytrzymalszy... Już mi się nie przydasz.-
Chwycił go za szyję, podniósł i rzucił w stronę sklepu z którego pozyskali nowe ubrania. Otrzepał ciuchy z kurzu, tęsknie spojrzał na plamę krwi i ruszył w stronę Kenzurana. Chciałby móc spotkać więcej wrogo nastawionych przeciwników z poziomem mocy takim jak jego była ofiara. Cóż to by była za radość! Doszedł w końcu do Saiyanina i dzieciaka. Stanął za swoim rodakiem i spojrzał spokojnie na dziecko. Nie musi się bać? A to dobre. Chłopak po tym co zobaczył, pewnie już dawno narobił w spodnie. Guts westchnął cicho.
-Wydaje mi się, że na jedno z własnych pytań sam odpowiedziałeś. Te zwłoki goniły go bo jest złodziejem i ukradł jego broń. Mylę się, chłopcze?-
Naglę oczy mu groźnie zaiskrzyły. Może na tej planecie będzie więcej takich zabawek, jak tamten mundurowy. Warto zapytać.
-Młody, ten który cię gonił... Jest więcej takich jak on? Jeśli tak, to mają gdzieś tu niedaleko bazę, obóz, czy z czego tam oni korzystają? Byłbym wdzięczny gdybyś powiedział mi wszystko co wiesz.-
Wybuch Vegety podziałał na Gutsa w dość ciekawy sposób. Od stabilnego Saiyanina, do sadystycznego Saiyanina. Los bywa ciekawy.

_________________
Skróty:
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Centrum miasta

on Wto Lut 20, 2018 8:12 pm
MG

Chłopiec siedział na kolanach, chowając twarz w dłoniach. Nie odpowiadał na zadawane pytania. Był przerażony. Nigdy wcześniej nie widział czegoś tak makabrycznego, jak żywcem wyrwanie czyjejś ręki.
Dopiero po chwili uniósł głowę do góry i zerknął na dwóch Saiyan przez szparę między palcami.
- Nie jestem złodziejem! - powiedział głośniej, po czym położył dłonie na swoich kolanach.
- Zabrałem mu broń, bo groził, że pozabija moich przyjaciół! - wrzasnął chłopiec, nie mogąc powstrzymać łez, które nagromadziły się w jego oczach.
Wstał, otrzepując swoje spodnie z kurzu, po czym mimo strachu, dumnie wypiął pierś, chcąc pokazać, że nikogo się nie boi.
- Nie boję się was! Jesteście pewnie tak samo źli i podli jak Armia Czerwonej Wstęgi. Zniewolili planetę i traktują nas jak bydło. Po tym co mu zrobiliście pewnie jesteście jakimiś kanibalami, czy czymś podobnym! Puśćcie mnie! - krzyknął ponownie, stając w pozycji do walki. Kolana mu się uginały i trzęsły. Bał się, ale postanowił się postawić.

_________________
avatar
Guts
Mistrz Gry/Time Patrol
Liczba postów : 211

Re: Centrum miasta

on Wto Lut 20, 2018 9:21 pm
Kącik jego ust uniósł się, ukazując biel zębów. Młody był odważny lub głupi. Czy naprawdę myślał że mógłby się postawić osobie która właśnie oderwała żywcem rękę od ciała żołnierza? Jeden rzut oka na młokosa wystarczył, aby zauważyć że był przerażony. Czyli rozumiał, choć trochę, zagrożenie jakie miał przed sobą. Guts przykucnął przy chłopaku.
-Dobrze, przyznaję ci racje. Nie jesteś złodziejem. Jesteś całkiem odważny, skoro ryzykujesz własnym życiem w obronie przyjaciół.
Ale musisz zrozumieć że odwaga nie sprawi że staniesz się potężny lub niezwyciężony. Nie uśmierzy bólu... Ale spokojnie, nie zrobię ci krzywdy. Ta.. Armia Czerwonej Wstęgi... Okupuje waszą planetę, miasto, czy jak w to nazywacie. A ja chciałbym się z nimi "spotkać", tak jak z tym tutaj. Skoro są twoimi wrogami, to chyba możemy sobie pomóc prawda? Wskażesz mi najbliższy obóz, a ja sprawię że przestaną was nękać. Co ty na to? Twoim ludziom nic nie zrobię.-

Odczekał chwilę, aż chłopak odpowie. Mówił prawdę. Nie skrzywdziłby tego dzieciaka, czy kogokolwiek innego. Chyba że by go zaatakowali, tak jak ten żołnierz z Armii Czerwonej Wstęgi. Wtedy urządziłby rzeź. Ciekawe co o tym myśli jego towarzysz? Może uważał że takie zachowanie i brutalność jest niepotrzebne? Albo myślał że Guts postradał zmysły? Cóż, w pewnym sensie, miał rację. Bo czyż sadyści nie są wyprutymi z empatii szaleńcami, których zadowala cierpienie innych?
-Ah, no i jeszcze jedno... Nie jesteśmy kanibalami, ani czymś podobnym. Chcę tylko się wyżyć za zniszczenie mojego domu.-
Wstał i odsunął się od chłopaka. Przeszedł całkiem szybką przemianę. Kiedyś niewyróżniał się wśród tłumu. Ot, zwykły, szary Saiyanin. A teraz? Teraz stał się psychopatą. Ciekawe czy coś lub ktoś byłby w stanie odmienić jego obecny charakter? Odpowiedź brzmi: tak. Ale sam Guts o tym jeszcze nie wie i zapowiada się na to, że prędko się nie dowie.

_________________
Skróty:
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Centrum miasta

on Sro Lut 21, 2018 12:48 am
Kenzuran jeszcze odczekał chwilkę na odpowiedź młokosa. Usłyszał wreszcie głos dość znajomy, czyli słowa wypowiadane przez Gutsa. Oczywiście ten jak zwykle podchodził do tego poważnie, gdyż pochodzili od kosmicznej rasy wojowników. Czarnowłosy tylko westchnął i rzekł w stronę swojego komrada:
-Tak, masz rację. Może i być złodziejem, ale zapewne miał jakieś powody, prawda?? - uniósł jedną brew ku górze, a potem nadal wyczekiwał na dalsze monologi ze strony swojego kolegi, jak i tutejszego dzieciaka.

Usłyszał po jakiejś kolejne dłuższej przerwie, pytanie swojego saiyańskiego brata, który pytał czy jest więcej takich jak tamten, który chciał zrobić przedtem krzywdzę dzieciakowi. Ogoniasty w sumie też był ciekawy czy jest ich więcej, musi wypróbować swoją nową siłę, jak i szybkość w walce z kimś na jego poziomie, albo nawet słabszym. Nie wiedział czy ich wrogowie mogą być silni, niestety on jak i Guts nie posiadali scouterów, nawet wojownik sam dokładnie nie mógł sprecyzować jakim poziomem mocy teraz operuje. Westchnął, a potem usłyszał wreszcie głos młodzika, który stwierdzał fakt że nie jest złodziejem i zabrał mu tą broń, by bronić przyjaciół.

To było w sumie słuszne ze strony smarkacza, jak i honorowe, bo przełamał tak naprawdę swoje lęki, a wyglądał na naprawdę młodego. Syn Kellana mruknął coś do siebie, a potem padł kolejny monolog od chłopczyka, który stwierdził że się nas nie boi. Kolejna brama przełamała, działała adrenalina w młodym ciele, jak i umysł stawiał opór przeciwko dwóm rosłym saiyanom. To było naprawdę dla Czarnookiego godne podziwu, dlatego też klasnął kilka razy w dłoń, a za chwilę Guts rzucił kilkoma zdaniami w stronę dzieciaka.

Kenzuran także wreszcie nie miał zamiaru być cicho i wypowiedział swoje zdanie na ten temat:
-Gratuluje ci, dzieciaku. Masz odwagę i zrobiłeś dobrze, stawiając się temu bandycie, ale także masz u mnie szacunek za to, że chciałeś się postawić nam. Mój kolega ma racje, jeszcze wiele przed tobą, gdyż jesteś dość młody i życie stoi przed tobą otworem...Armia czerwonej wstęgi, powiadasz??Tak, to absolutna racja, z chęcią się nimi zajmiemy - wyszczerzył swoje kły w stronę młodzika, a potem dalej wsłuchiwał co wypowiadał ze swojej strony jego saiyański brat. Czarnowłosy tylko zamknął oczy i kiwał głową na tekst komrada, a potem wypuścił powietrze i zaczął się rozglądać na lewo i prawo.

Nie wiedział czy na pewno są sami w tych ruinach, a wolał mieć pewność że nikt ich nie podsłuchuje. Trochę się także oburzył na słowa takie, że mogą być kanibalami. To prawda, Saiyanie czasami zjadli jakiś obcych z innych planet, ale bez przesady, że siebie nawzajem. Syn Ilene odpowiedział smarkaczowi:
-Kanibale, powiadasz?? Na szczęście nie,
jemy normalne mięso, jak i różnorodne potrawy, oczywiście to było kiedyś, ale teraz też musimy jakoś przetrwać i znaleźć żarcie, prawda Guts??
- spojrzał na niego, opierając jedną pięść na biodrze.

Teraz to było tylko kwestia czasu, czy dzieciak im zaufa czy jednak przed nimi ucieknie wraz ze swoją zdobyczą czyli bronią tamtego przestępcy. Ogoniasty teraz wiedział kto może stać się ich wrogiem, Armia czerwonej Wstęgi, domyślał się że to może nie być łatwa walka. Otworzył wreszcie oczy, a potem powiedział w stronę swojego koleżki:
-No dobra, czas powyrywać trochę chwastów,
oczywiście jeśli młodziak będzie z nami współpracować, prawda??
- uniósł ponownie swoją jedną brew, gdyż to był jego znak rozpoznawczy kiedy o coś pytał. Teraz wyczekiwał na odpowiedzi ze strony towarzysza, jak i chłopca który się bał i chciał postawić im opór.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Centrum miasta

on Pią Lut 23, 2018 5:17 pm
MG

Chłopiec patrzył gniewnie na Gutsa, który przed nim przykucnął. Mimo strachu, patrzył mu dzielnie w oczy, czując jednocześnie, że jego nogi są jak z galarety. Po kilku chwilach uspokoił się, niemniej jednak wciąż był nieufny. Opuścił gardę, bo i tak na nic by mu się nie zdała, po czym stanął normalnie, biorąc powietrze w płuca. Nerwowo je wypuścił, ale na celu miał uzyskanie spokoju, choć na chwilę.
- Jeśli naprawdę chcecie pokonać Armię Czerwonej Wstęgi... - przerwał, po czym pociągnął nosem, wciągając gila, który za chwil kilka wypłynąłby z jego dziurki w nosie. Przetarł rękawem swoją twarz, a mimo to wciąż był umorusany. Wady życia w dziczy.
- ... to powiem wam, gdzie jest ich główna siedziba. Ale oni są super silni. Kiedyś widziałem z krzaków, jak pewien złotowłosy wojownik z małpim ogonem i mega jaszczur z rogami walczyli z żołnierzami RR, ale szybko padli. Wyglądali na mocniejszych od was... - zmrużył oczy, kładąc dłonie na biodrach, po czym pokręcił głową, dochodząc do wniosku, że to i tak nie jego sprawa.
- Mają siedzibę w lesie, o tam... - wskazał ręką przed siebie, pokazując na linię drzew znajdującą się jakieś 200 metrów od zniszczonego przedmieścia.

Cichy robocik, latający cały czas nad głowami Saiyan, nie spuszczał swoich "oczu" z dwójki Saiyan. Do tej pory nikt go nie wykrył. I nikt nie wykryje, ponieważ mechaniczna mucha odleciała, kierując się w tym samym kierunku, w którym znajdowała się wskazana przez chłopca baza RR.
_____
Chłopiec wskazał to miejsce.

_________________
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Centrum miasta

on Pią Lut 23, 2018 7:38 pm
Kenzuran czekał aż wreszcie odpowie któryś z nich, albo Guts albo ten dzieciak. Nie wiedział jednak który zrobi ten pierwszy krok, ale po jakiejś chwili, wreszcie młodziak odezwał się pierwszy i uważał, że mogą pokonać armie, ale słychać było po jego wymowie, że się wahał. Czarnowłosy skrzyżował dłonie na wysokości klatki piersiowej i powoli zaczął się dzieciak otwierać do dwóch rosłych saiyanów, którzy by go mogli załatwić w nano sekundę.

Smarkacz wreszcie zaczął opowiadać kosmicznym wojownikom o tym, że jakiś inny osobnik ze złotymi włosami, wraz i z ogonem oraz jakiś rogacz walczyli już z tymi żołnierzami, podobnoż byli silniejsi od nich i bardzo szybko padli. I znów Ogoniasty miał duży dylemat w głowie, bo nie mógł uwierzyć że, ponieważ miał pewne spekulacje co do tej jednej złotowłosej osoby. Myślał jakim cudem super saiyanin mógłby przegrać z tymi istotami, skoro Guts poradził sobie tak dobrze z jednym oprawcą, to czemu by niby nie z całą armia od razu??

To bardzo zastanawiało syna Kellana, a na koniec jeszcze młodzieniec pokazał gdzie dokładnie jest baza tej całej czerwonej wstęgi. Wojownik tylko kiwnął głową na znak, że wszystko rozumiem, ale gdy zerkał na towarzysza on chyba także wszystko załapał. Kenzuran wreszcie wypuścił powietrze z ust, a potem rzekł do uciekiniera:
-Rozumiem...czyli twierdzisz, że już ktoś z nimi walczył, ale czemu tamta dwójka przegrała, skoro mój kolega poradził sobie z tym tutaj delikwentem, hmm?? To bardzo intrygujące kwestia, nie sądzisz Gutsie?? - zapytał, a potem zrobił niewielką pauzę by móc zaraz znowu coś powiedzieć.

Po krótkiej przerwie, wreszcie mruknął sam do siebie jakieś niewiadome co, aż wreszcie wypowiedział się poprawnie do wszystkich zebranych osób:
-To co o tym sądzisz, skoro Super Saiyanin nie dał rady armii czerwonej wstążki....to my damy radę?? Jesteś na to gotowy?? - zapytał i popatrzył na niego aż z zainteresowaniem. Czekał tylko na jego akceptacje planu i jeśli ten oczywiście się zgodzi, polecą w dane miejsce, które zostało pokazane przez młodziaka. Musiał teraz odczekać, aż wreszcie jego kompan odpowie na to wszystko jakoś ciekawie i jeśli się zgodzą, udaną się w daną miejscówkę.
avatar
Guts
Mistrz Gry/Time Patrol
Liczba postów : 211

Re: Centrum miasta

on Pią Lut 23, 2018 8:04 pm
Westchnął i wstał. Dzieciak im zaufał na tyle, aby podać lokalizację siedziby głównej Czerwonej Wstęgi. To była dobra wiadomość. Złą wiadomością było to, że wspomniał również o "złotowłosym wojowniku z ogonem". Guts znał tylko jedną rasę z formą podobną do opisu. Super Saiyanin. Forma uważana za legendarną i występującą tylko raz na tysiąc lat. A tymczasem, Ogoniasty właśnie dowiedział się o trzecim posiadaczu tej "legendarnej" formy. A może był to ktoś już mu znany? Rutaga albo Trunks? Nie wiadomo, więc lepiej przypuszczać że to ktoś inny. Naszły go wątpliwości. Skoro Super Saiyanin nie dał im rady, to jak oni mogli? Zaklął pod nosem. Widocznie osobnik któremu wyrwał rękę był o wiele słabszy od swoich rodaków. Albo nie posiadał odpowiedniej broni. Nie wiedział i zdecydował że nie dowie się w jaki sposób pokonano Saiyanina w złotej postaci... Zaraz! Skąd wziął się tutaj Saiyanin? Czy to oznacza że nie byli tutaj jedynymi osobnikami z rasy wojowników? Na to wychodzi. Dużo pytań, mało odpowiedzi. Cholera.
-Hmph... Broń, zbroje, lub silni wojownicy. Niewykluczone że tamte zwłoki były po prostu śmieciem pośród swojej rasy, a cała reszta przewyższa nas siłą. Nie wiem i nie chcę tego sprawdzać.-
Skrzyżował ręce za plecami i odszedł kawałek. Nic nie wiedział o jaszczurze z rogami. Nie znał siły tej rasy ale Saiyanin to co innego. Znał siłę swojej rasy i wiedział że w starciu z Super Saiyaninem, nie miałby szans. Zatem, skoro RR bez problemu poradziło sobie z takim wzmocnionym wojownikiem, to osoby takie jak Guts, czy Kenzuran zginął od razu. Nie ma sensu atakowanie ich bazy dla samej zabawy, jeśli zagrożenie jest tak wysokie.
-Nie obchodzi mnie co zrobisz ale ja tam nie lecę. Nie mam zamiaru ginąć... Skoro nie mam okazji do zabawy, to czas zaspokoić inne potrzeby. Młody, gdzie mogę znaleźć jakieś żarcie? Bary, sklepy, czy coś w tym stylu. Piwo też mnie interesuje. Powiesz mi, to ci się później jakoś odwdzięczę.-

_________________
Skróty:
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Centrum miasta

on Pon Lut 26, 2018 9:12 pm
MG

Chłopiec zamrugał oczami, nie wiedząc co odpowiedzieć na pytanie Keznurana. Skąd niby miał wiedzieć, że jakiś Super Sadżanin, czy jakoś tak, nie dał sobie rady z ziemskim wojownikiem? Mimo oglądania walki z bezpiecznej odległości, nie wiedział nic więcej. Równie dobrze mógł widzieć tylko sam jej koniec.
- Nie wiem. RR to straszni ludzie. Widziałem, że niektórzy mają sztuczne ręce. Może mają jakieś roboty? - zapytał chłopiec, drapiąc się z tyłu głowy.
Kiedy już miał odpowiedzieć na pytanie Gutsa, z kierunku, w którym znajdowała się baza RR, zaczynał się unosić dym. Z tego co można było zaobserwować, był coraz bliżej. Im bliżej był, tym towarzyszący mu dźwięk robił się coraz głośniejszy. Brzmiał jak warkot silnika, którym, jak się okazało za chwil kilka, był!


Zielony jeep pozbawiony dachu zbliżał się w stronę Gutsa, Kenzurana i chłopca. Z przodu na masce widniały na czerwono dwie wielkie litery r, układając się tym samym w skrót od "Red Ribbon". Pojazdem podróżował kierowca (no przecież!) i trzej żołnierze. Na miejscu pasażera, stojąc na fotelu i opierając się nogą o przednią szybę pojazdu, znajdował się przywódca. 

Spoiler:

Był to wysoki mężczyzna, dobrze zbudowany, o długich siwych włosach. Na głowie miał szarą czapkę z daszkiem, na której widniał taki sam napis jak na masce samochodu, a ubrany był w kamizelkę i zielone spodnie na szelkach. Wyróżniał się - reszta drużyny ubrana była w takie same mundury, jak ten, który zginął z ręki Gutsa.
Zatrzymali się w iście rajdowym stylu, zajeżdżając Gutsa i Kenzurana driftem. Mężczyzna o długich włosach uśmiechnął się zadziornie, opierając łokieć o swoje kolano. Palcem u ręki stuknął w daszek czapki, a ta lekko odsunięta do tyłu, odkryła jego zimne, srebrne oczy, które kierowały swój przenikliwy chłód prosto na dwójkę wojowników z Vegety.
- Proszę, proszę... Nasz dron jednak dobrze działa! Chłopcy, pochwalcie swoje wędki i przynęty, bo dziś złapaliśmy dwie pokaźne rybki. - uśmiechnął się zadziornie, a jego towarzysze zaśmiali się złośliwie.

_________________
Sponsored content

Re: Centrum miasta

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach