Go down
Admin
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 388
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Kanion Potępionych - Page 2 Empty Kanion Potępionych

on Sro Lip 13, 2016 3:20 pm
First topic message reminder :

Ogromny kanion, wysoki i niebezpieczny. Na dole leniwie przepływa Krwawa Rzeka. Najczęściej słychać tutaj jęki osób potępionych, które odbywają wieczną karę. Niestety, nie można zlokalizować źródła dźwięku, nieważne jak mocne byłyby to starania.

Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1713

Kanion Potępionych - Page 2 Empty Re: Kanion Potępionych

on Sro Sie 29, 2018 4:55 pm
MG

Fu wsłuchiwał się i nie przerywał Nihhiliusowi. Po jakimś jednak czasie, zaczynało go nużyć to, że ciągle mówił, i mówił, i mówił. Miał wiele do powiedzenia, z czego połowa gdzieś po drodze wymknęła się spod uwagi Fu. Ten jednak przytakiwał głową, nawet jeśli czegoś do końca nie rozumiał.
Gdy w końcu monolog Imperiusa dobiegł końca, Fu westchnął cicho i uśmiechnął się, kręcąc głową na boki.
- Dużo gadasz. To się nie zmieni. Myślałeś, żeby zrobić z tego jakąś technikę? - zapytał retorycznie, szturchając zaraz łokciem w bok Nihiliusa.
- Jakby nie było, masz poniekąd rację. Nigdy mi nie wyjawiałeś swoich planów, bo kiedy cię poznałem, to już byłeś kimś i nie było czasu ani nawet potrzeby na zadawanie zbędnych pytań. Co do asów... - uśmiechnął się zadziornie, po czym odwrócił się na pięcie, stając plecami do Shinjina. Patrzył gdzieś w dal, unosząc obie ręce do góry, na wysokość klatki piersiowej. Zacisnął mocno pięści, a te aż zadrżały. Wyglądało na to, że Fu był czymś bardzo podniecony.
- Jeśli dobrze pójdzie, to nikt z nas nie będzie musiał walczyć. Kojarzysz rasę Saiyan? - zapytał, odwracając się znów przodem do Imperiusa. Na jego fioletowej buźce widniał ten sam uśmieszek, który gościł tam w pierwszych chwilach ich spotkania.
- Kiedyś zamknąłem jednego z nich w lodowcu. O ile się nie mylę, to było to jakieś... biorąc pod uwagę, że mamy 750któryśtam rok, to... hm, jakieś 1000 lat temu? - poskubał się palcem po podbródku, lekko się garbiąc i starając się sobie przypomnieć dokładną datę.
- A może 800? Nie wiem. W każdym razie... mój as, to Saiyanin, którego moc przekracza wszelkie wyobrażenia! - powiedział głośno, uśmiechając się szalenie i rozkładając szeroko ręce na boki, pokazując nimi, że moc wojownika, o którym mówi jest "o taaaaaka" duża.

_________________
Kanion Potępionych - Page 2 3rhfQvw
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 160

Kanion Potępionych - Page 2 Empty Re: Kanion Potępionych

on Sro Sie 29, 2018 6:42 pm
Krwistooki zauważył, że Fu najwidoczniej odpadł. Cóż Nihilius sporo gadał, ale też dlatego, że przez większość czasu był sam, a gdy chce się coś przekazać i ma się dużo informacji to tak potem jest. Gdyby to był ktoś inny to wątpi, że tyle by gadał. Mimo wszystko nie robił z tego problemów nawet jeśli został zlany. Jak mu umkną, ważne informacje to jego problem. Gdy ten zażartował, że za dużo gada i może powinien zrobić technikę szturchając go łokciem, to wyszczerzył kły i się zaśmiał.
- Niewiele osób jest w stanie usłyszeć ode mnie tyle słów. I kto wie. Może.
Dodam pół żartem, pół serio. Po nim można się wszystkiego spodziewać, nawet czegoś takiego. Po za tym śmieszek się znalazł. Dużo gada? A On to niby nie? Tym bardziej za dużo się ekscytuje. Jakby ciągle przeżywał orgazm. Zaśmiał się w duchu z tego.

Słuchał go spokojnie i mu nie przerywał, kiwając od czasu do czasu głową, że to ma sens. Tym bardziej, że wtedy musiał go dopiero poznać, więc nie miał powodów mu ufać. A teraz? Gdy mógł zginąć od tak? Nie miał powodów, by mu nie ufać. Nie w tym przypadku. Co prawda kto wie co kombinuje, może stara się go wykorzystać, ale szczerze w to wątpił. Chociaż kto go tam wie. Oprócz tego Fu najwidoczniej, albo mu ufał co było pewnie dziwne. Albo Nihilius był na tyle małym zagrożeniem, że na tyle mógł sobie pozwolić i stać plecami do niego. Tak czy owak Imperius i tak nie miał powodu, by atakować sojusznika, czy też przyjaciela z innej linii czasowej. Niestety chłopakowi wydawało się, że przez ten sen, jest teraz strasznie do tyłu, ale nie wiedział czemu tak sądzi. Westchnął myśląc o tym.

Kiedy powiedział, że jak dobrze pójdzie to nikt nie będzie musiał walczyć to lekko się zdziwił. Nie żeby się bał walczyć, ale będąc tak słabym nie miał pewności czy coś uda mu się aktualnie zdziałać chociaż kto tam wie. Tym bardziej widząc ekscytacje Swojego rozmówcy, czy też może nawet podniecenie, bo jego zaciśnięte pięści, aż drżały z tego wszystkiego. Tak czy owak, wierzył w Swoje możliwości. Dlatego gdy zapytał czy zna rasę saiyan odpowiedział twierdząco.
- Tak. Kosmiczni wojownicy.
No i są inne różne epitety ich określające, ale tyle raczej starczyło. Popatrzył się również na niego i dał mu dokończyć. Znów widział uśmieszek na jego twarzy. Fu był wredotą i śmieszkiem, więc Bóg mu zaraz odpłaci tym samym, ale na razie niech sobie pogada. Mówił, że zamknął kogoś w lodowcu na jakieś tysiąc lat. Ale co to jest dla boga? Krótki sen, nic więcej. Potem jednakże, chyba się pogubił w obliczeniach, a gdy dodał, że moc tego saiyana przekracza wszystkie wyobrażanie i udawał wręcz szaleńca to tym razem Imperius mu dogryzł.
- Mówił Ci ktoś, że ekscytujesz się wszystkim niczym dzieciak? Strach pomyśleć, co będzie gdy dorośniesz!
Tym razem odgryzł mu się i to On go szturchnął z wrednym uśmieszkiem. Nie dodał, że z dziecko autyzmem, bo i tak nie wiadomo czy Fu, by tyle słów skumał. A ten jego kumpel kogoś mu takiego właśnie przypominał.

Pogładził się po brodzie starając się wszystkie informacje ogarnąć. Parę rzeczy mu nie pasowało i to bardzo. Po pierwsze niezbyt wierzył w te jakże wielką moc. I było coś dodatkowego.
- Czy nie przesadzasz z tą mocą? Może Ci się tylko wydaje, że jest strasznie silny.
Zaśmiał się z tego, bo skąd niby ten chłopak miał wiedzieć, kto jest naprawdę silny, a kto nie.
- Niech zgadnę. Nie możesz go nawet kontrolować.
Jak Fu nie potrafi go kontrolować, a tak pewnie jest skoro go zamroził to jest to kupa a nie as. Powoli nie wierzył w tego gostka, jeśli to jest jego jedyny As.
- A co jeśli pomyliłeś linie czasowe i tak naprawdę nie jest zamrożony w lodowcu?
Zapytał go niezbyt mu dowierzając. Mógł popełnić gafę i w jego przypadku, by się wcale nie dziwił gdyby powaliły mu się czasy.
- Jakbyś go zamierzał w takim razie wykorzystać? Sianie chaosu? Zamęt? Czy zostawić go na potem. Sam mam parę pomysłów, ale to Twój as. Ty go lepiej znasz.
Nie miał pewności co on takiego planował z tym niby fałszywym asem zrobić. Uwolnią go i co. Będzie chaos. Tyle. Imperiusowi to w niczym nie pomoże, nie ma ani państwa, ani religii. Oczywiście można poczekać z jego użyciem, ale tak czy owak na razie to jest średni as, ale jest to pewnie dlatego, że Shin-jin nie znał do końca tego zamrożonego saiyana. Może wtedy, by myślał inaczej.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1713

Kanion Potępionych - Page 2 Empty Re: Kanion Potępionych

on Sob Wrz 01, 2018 7:45 pm
MG

Fu pokręcił głową na boki, totalnie rozbawiony. Zignorował zaczepkę. Spojrzał na Nihiliusa i pokiwał palcem wskazującym, jak do dziecka, które źle coś zrobiło.
- Trochę więcej wiary. - poprawił swoje okulary, które nieco obsunęły się po nosie. Stanął prosto, chowając ręce na swoimi plecami i dumnie wypinając pierś do przodu.
- Zamrażałem go w każdej linii czasu, do której udało mi się trafić. Potrafię go kontrolować, ale gdy nie jest mi potrzebny, nie opuszcza swej lodowej klatki. - powiedział zupełnie poważny. Wyminął zaraz Imperiusa i zatrzymał się za nim. Obaj stali do siebie plecami.
- Sianie chaosu i zamęt to prymitywne sposoby. Wystarczy jeden, jedyny raz zaprezentować jego potęgę, niekoniecznie w postaci rękoczynów, a reszta ze strachu się podporządkuje. - przekręcił głowę w bok, kątem oka patrząc na Nihiliusa.
- Prytanie brzmi, czy chcesz się przekonać o jego umiejętnościach, czy wolisz zostać tutaj w towarzystwie potępionych? - zapytał, uśmiechając się zadziornie. Następnie wyciągnął przed siebie dłoń i pstryknął na palcami. Pojawił się przed nim błękitny portal, obracający się dookoła własnej osi. 
- Sadala czeka. - rzucił krótko, patrząc w środek portalu, gdzie można było dostrzec gęsty fioletowy las.

_________________
Kanion Potępionych - Page 2 3rhfQvw
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 160

Kanion Potępionych - Page 2 Empty Re: Kanion Potępionych

on Sob Wrz 01, 2018 11:11 pm
Krwistooki uważał Fu za całkiem zabawnego rozmówcę. Tym bardziej nie wyczuwał w nim tego co posiadali w Sobie makaioshini i inni źli a mianowicie złych intencji, próby manipulacji, matactw i oszustwa. Uznał, że jest godzien zaufania. Przynajmniej na razie. Zignorował jego kiwanie palcem jak do dziecka, a na wspomnienie o wierze tylko się uśmiechnął. Jego dumna postawa świadczyła o tym, że był dumny z Siebie i tego co robił. Tym bardziej, gdy wspominał że zamrażał go w każdej linii czasowej i go umie kontrolować. Nie był tego taki pewien, ale mimo wszystko czemu tego nie sprawdzić? To może być zabawne.

Gdy został wyminięty i stanęli do Siebie plecami to wciąż się nie ruszał tylko rzekł odnośnie tego.
- Miejmy nadzieję. Zaufam Ci.
A trzeba przyznać, że słowo "zaufam Ci" z jego ust jeśli było wypowiedziane szczerze to bardzo wiele znaczyło, a to już coś. Nie każdy zasługuje na takie słowa. Czy On zasługuje? O tym się przekona. Gdy usłyszał o prymitywnych słowach i to, że wystarczy tylko raz zaprezentować co potrafi i reszta się podporządkuje to poprzeczył głową. Rządy strachu nie są wcale takie dobre. Większość będzie starała się zbuntować, siać zamęt, przeprowadzać ataki terrorystyczne, przeszkadzać we wszystkim, próbować zamordować to co mogą. Dobre było to na słabe umysły i proste istoty. Ale nie te cywilizowane.
- Nie byłbym tego taki pewien.
Młodzieniec jeszcze się zdziwi, i przekona, że rządy strachu nie są wcale takie dobre.

Gdy usłyszał jego kolejne słowa o przekonaniu się samemu jakie ma umiejętności to odpowiedź była prosta. To nie był żaden wybór! Oczywiście tutaj był bezpieczniejszy, ale mu to, aż tak nie przeszkadzało. Da radę. Zastanawiał się tylko czy wiedział coś o tym saiyanie czy nie. Czy coś go nie zabije, gdy pójdzie z Fu? W końcu był bardzo słaby aktualnie. Mimo wszystko postanowił zaryzykować. Zawsze może jakoś wrócić do tego miejsca. Nie jest to super wielki problem. Da radę. Skrzyżował dłonie za plecami niczym typowy bóg uśmiechając się dumnie, wręcz arogancko, po czym bez słowa kierował się w stronę tej anomalii.
Ruszył pewnym krokiem w stronę portalu nie wahając się nawet na chwilę i przekroczył go, by po chwili zniknąć z tego wymiaru. Tak jakby nigdy tam nie istniał. Kiedy wróci? Tego nie wie. Czy wróci? To było jeszcze ciekawsze pytanie, ale nie da się tak łatwo zabić. W końcu jego cel jest prosty. Nie da się nikomu powstrzymać, by tego dokonać.

OOC:

{ZAŚWIATY} - [KRÓLESTWO MAKAISHIN] - (POZOSTAŁE MIEJSCA) - KANION POTĘPIONYCH -> {KOSMOS} - [PRZESTRZEŃ KOSMICZNA] - (PLANETA SADALA) - LODOWA PUSTYNIA


Ostatnio zmieniony przez Nihilius Imperius dnia Sro Paź 03, 2018 3:54 pm, w całości zmieniany 5 razy
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1713

Kanion Potępionych - Page 2 Empty Re: Kanion Potępionych

on Pon Wrz 03, 2018 10:19 pm

_________________
Kanion Potępionych - Page 2 3rhfQvw
avatar
Gość
Gość

Kanion Potępionych - Page 2 Empty Re: Kanion Potępionych

on Sro Sty 23, 2019 10:16 pm
Jego ataki po raz kolejny nie dosięgnęły celu, mało tego, zostały tym razem przez coś zablokowane. Następnie w mgnieniu oka nasz mały Majin został otoczony jakąś dziwną barierą. Oczywiście zaczął odbijać się od ścian jak osa w słoiku, wydając z siebie tylko warczenie i niezrozumiałe krzyki. Niestety ku jego zdziwieniu nie udało mu się zniszczyć, ani nawet porysować swojego więzienia. Usiadł wnerwiony jak nigdy i tylko patrzył na swojego oprawcę, warcząc do niego zza szyby. Oparł podbródek o dłoń, a nią znowuż o kolano, i patrzył z chęcią mordu jak Shinjin notuje coś w swoim notesiku. Dyszał na niego tak mocno że cała szyba zaparowała, a kiedy jego przyszły porywacz położył na niej dłoń, ten spróbował go ugryźć przez szybę, rzucając się do niej z zębami. Niestety oczywiście skończyło się to fiaskiem. I zaraz potem poczuł się znowu tak, jak wtedy kiedy spadał na Candy Land. Całe jego gumowe ciało podjechało mu do góry, sam nie wiedział co tak właściwie mu tam podjeżdżało, guma to guma. I wtedy Candy Land zmienił się w Kinky Land - czerwono, ponuro, gdzieś tam płynie krew a do tego ktoś strasznie jęczy. Dla niektórych zwyczajna sobota z wujkiem, dla innych chory koszmar. Teraz to już naprawdę się zdenerwował, nie podpisywał zgody na żadną wycieczkę!
-Ki Ki Ki!!! Ki Ki Ki Ki!!! - zaczął krzyczeć i walić powoli pięściami w szybę w geście protestu. I wtedy doszło do niego, że jest tu ktoś jeszcze - jakiś niegomość w kapturku. Zirael rzucił przeciągłe "Kiiiiiii~~" i przymrużył mocno oczy. O co tu, cholera, chodziło?
Antical
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 450

Kanion Potępionych - Page 2 Empty Re: Kanion Potępionych

on Sro Sty 23, 2019 10:52 pm
MG

Oszukiwałeś... - powiedział mężczyzna w kapturze. Ja? Nigdy! Naprawdę nie wyczuwałem ki. Ten malec sam do mnie przyszedł! Spójrz, to majin, na pewno będzie ciekawie - odpowiedział Bóg. Nie ważne, nie ma czasu. Zaraz się zacznie... - rzucił pierwszy, oddalając się lekko. Chwilę później kilkukrotnie tupnął w podłoże, wybijając melodię znaną tylko wtajemniczonym. Ziemia pod jego stopami jak na zawołanie rozstąpiła się, ukazując kręte schody prowadzące w głąb gleby. Chyba się tu nie zmieścisz... wypuściłbym Cię, jednak zachowujesz się jak zwierzę. Szczęśliwie, jesteś z gumy... - rzucił, uśmiechając się szeroko. Wyciągnął przed siebie obie ręcę i wykonał taki ruch, jaki wykonuje się przy klaśnięciu. Nie złączył jednak swych dłoni, lecz obrócił je o 90 stopni. Wydawać by się mogło, że między kończynami Boga znajduje się niewidoczny przedmiot, którym właśnie się bawi. Klatka majina jak na zawołanie zaczęła się kurczyć. Ściany nieuchronnie zbliżały się do Ziraela, zgniatając go, niczym plastelinę. Po kilku sekundach Shinjin przywołał do siebie sześcienne więzienie. To, miało teraz wymiary maksymalnie pół na pół metra. Tak jest o wiele lepiej - powiedział, schodząc powoli po schodach.

. . .

Dojście na sam dół zajęło wędrowcom kilka dobrych minut. Ktoś musiał się naprawdę porządnie napracować, żeby wykopać tak głęboki korytarz. Mniej więcej od połowy drogi do uszu Ziraela dochodził narastający gwar. Kiedy dotarli na miejsce, a ściany znajdujące się dookoła nich przestały pełnić swą funkcję akustyczną, ogromny krzyk wdarł się prosto do mózgu gumowego malca. Jego oczom ukazała się niezwykła sceneria. Oto - najprawdopodobniej już pod ziemią znajdowało się coś, czego nie powstydziłaby się starożytna Grecja. Monstrualnych rozmiarów, wypełnione po brzegi trybuny, okrążały okrągłą arenę na środku której trwała właśnie krwawa bijatyka. Po lewej stronie zauważyć się dało kobietę, która usilnie próbowała wręczyć właśnie popcorn jednemu z widzów. Ten, tęgiej postury chłopak, był jednak zajęty oddawaniem się przyjemności całowania dziewczyny, która siedziała tuż obok niego. Koło tejże damy leżały dwie puste butelki po piwie. Spryciarz... najprawdopodobniej ją upił i teraz wykorzysta fakt, że na następny dzień nie będzie nic pamiętała. Po prawej, zauważyć dało się lożę. Już na pierwszy rzut oka można było stwierdzić, że osoby znajdujące się tam to elita tej dziwnej krainy. Każdy z nich posiadał na swoich uszach kolczyki, a wszyscy z zaciekawieniem wpatrywali się w trwającą właśnie walkę. Zaraz Twoja kolej... - powiedział Shinjin. Jeśli nie będziesz spokojny, zamknę Cię z powrotem... - dodał, a klatka, w której do tej pory znajdował się Zirael znikła jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wyżyjesz się na arenie. Będziesz mógł mordować ile tylko zapragniesz... Póki co, oglądaj walkę do końca...

. . .
Na arenie mierzyło się dwóch wojowników. Obaj mieli ogony, a nad ich głowami połyskiwały aureole. Jeden z nich zdecydowanie przeważał nad tym drugim. Kolejne ciosy spadały prosto na szczękę przeciwnika. Kopnięcie trafiło w wątrobę, a rywal upadł na kolana, nie mogąc się podnieść.

WYMAŻ GO!!!! WYMAŻ GO!!!!
Tłum skandował, ciesząc się tym, że walka została zakończona. Saiyanin bez zawahania przebił gardło oponenta. Krew trysnęła na wszystkie strony. Oczy klęczącego zastygły w bezruchu, a dosłownie ułamek sekundy później całe jego ciało wyschło na wiór, powoli zmieniając się w popiół...
avatar
Gość
Gość

Kanion Potępionych - Page 2 Empty Re: Kanion Potępionych

on Pią Sty 25, 2019 6:58 pm
Zirael z wielką wściekłością w oczach obserwował dwóch rozmawiających nieznajomych, jednak wiedział już że uderzanie jak idiota w ściany jego więzienia nie miało zbytnio sensu, także ograniczył się aktualnie do gniewnego siedzenia po turecku i warczenia na nich z przymrużonymi oczami. Niecierpliwie uderzał swoim ogonkiem o niewidzialne podłoże pod swoim tyłkiem, czekając na moment gdy mógłby zatopić swoje kły w szyjach tych dwóch. Wtedy to nagle jeden z nich parę razy zastukał w ziemię, w której otworzyło się tajemne przejście. Mimo iż był bardzo zły, Zirael momentalnie skoczył do niewidzialnej ściany przed sobą, próbując zajrzeć w głąb nowo powstałego tunelu w głąb ziemi. I kiedy on tak patrzył i wytężał wzrok, nowszy z jego porywaczy zaczął odprawiać jakieś dziwne ruchy rękoma, a więzienie biednego Majina zaczęło się kurczyć i kurczyć. Zdążył tylko raz uderzyć w jedną ze ścian, kiedy został zgnieciony do formy cholernej kostki. Bardzo, bardzo wkurwionej i warczącej kostki. Można było nawet usłyszeć szczeknięcia. Tymczasem mężczyźni schodzili z nim coraz głębiej i głębiej. Po pewnym czasie do uszu naszego różowego kolegi zaczęły docierać jakieś odległe dźwięki, które w końcu zmieniły się w pokaźnej siły gwar. I wtedy to ujrzał na swoje oczy najpiękniejszy obraz jaki ktokolwiek kiedykolwiek pokazał jego oczom - wielkie koloseum, wypełnione po brzegi widzami oglądającymi jak dwójka wojowników okłada się do krwi po pyskach. Zauważył u nich takie same ogony jak u zabitego niedawno przybysza z kosmosu. Skupił się kompletnie na ich walce, nie pamiętając już nawet o tym by być złym. Te potężne ciosy, ta lejąca się krew, ten grymas bólu i nienawiści... Czuł jak rosło w nim serduszko. Nie spojrzał nawet na chwilę na bardzo zaradnego grubaska na widowni, obrabiającego właśnie nie-wiadomo-czyją dziewczynę, czy też na emanujących potęgą i siłą osobnikach w loży. Kiedy znikło jego ciasne jak czaszka czarnowłosego nastolatka z problemami i zapędami do atencyjnego wieszania się więzienie, uderzyła w niego cała aura tego miejsca. Złość, nienawiść, żądza krwi i mordu, dzika euforia z każdą przelaną kroplą krwi. W jednej chwili dało się słyszeć dziwne pyknięcie, towarzyszące wracającemu do swoich normalnych rozmiarów demona, a w następnej potworny krzyk. Tak, tak, tak! To właśnie to było miejsce dla niego. Miejsce tak gęsto ociekające uczuciami które stworzyły Ziraela, że nie zdziwiłby się gdyby nagle w powietrzu zmaterializował się zupełnie nowy Majin taki jak on. Patrzył na powoli kończącą się walkę, bardzo głęboko oddychając. Nie miał już całkowicie za złe dwójce Shinjinów która go tu zabrała, nieee. On był im wręcz wdzięczny. Odwrócił się do tego który zabrał go z Candy Landu, i złapał go za kołnierz z chorą żądzą w oczach.
-Kiedy ja? Kiedy ja? Zirael chce mordu! Ki Ki Ki! - powiedział z ogromnym uśmiechem na ustach. Czuł się jak dziecko zabrane do lunaparku przez swoje dwie matki. Nie mógł się doczekać głównej atrakcji.
Antical
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 450

Kanion Potępionych - Page 2 Empty Re: Kanion Potępionych

on Nie Lut 03, 2019 5:58 pm
MG

Już niedługo... - powiedział Shinjin, wyciągając z pod pazuchy szklaną kulę. Spójrz... ta różowa kulka wewnątrz to Twoja planeta. Jeden ogromny cukierek. Ta druga, to asteroida, która zniszczy tą pierwszą jeśli przegrasz swoją walkę... - urwał na chwilę, po czym dodał. Już czas. Wskakuj na ring... Całe podziemne pomieszczenie wypełniło się nagle donośnym głosem.

W KOLEJNEJ WALCE ZOBACZYMY SAIYANINA IMIENIEM TORUKKO, MA NA SWOIM KONCIE 3 ZWYCIĘSTWA. JEGO PRZECIWNIKIEM BĘDZIE, NOWY NABYTEK NASZEJ FEDERACJI MAJIN ZIRAEL!!!!!!!

Na trybunach rozległy się brawa. Wszyscy krzyczeli ze zniecierpliwieniem czekając na początek starcia. Na samym środku areny wylądował mężczyzna. Już na pierwszy rzut oka widać było, że pochodził on z rasy saiyan. Na jego lewym oku znajdowało się elektroniczne urządzenie, które zaczęło pikać w momencie w którym na arenie znalazł się również Zirael. Torukko uśmiechnął się z politowaniem, sprawdzając odczyt swojego scoutera. Powiedz... chcesz zginąć szybko, czy powoli? - zapytał, obrzucając majina szyderczym uśmiechem.

GOTOWI??? ZACZYNAĆ!!!!!

Głęboki, pełen ekscytacji głos wydobył się znikąd, a przeciwnik gumowego malca bez zastanowienia wyciągnął przed siebie prawą rękę i wystrzelił w jego kierunku dwa pociski energetyczne. Swoją postawą okazywał przeciwnikowi całkowity brak szacunku. Najwyraźniej był pewien swojej wygranej...
avatar
Gość
Gość

Kanion Potępionych - Page 2 Empty Re: Kanion Potępionych

on Wto Lut 05, 2019 2:13 pm
Zirael z dużą uwagą lustrował przedmiot w dłoni swojego porywacza. Zobaczył w niej różową kulkę, którą nieznajomy nazwał planetą Majina, a obok niej... Ho...Ho Ho Ho...
Ki... Ki Ki... KI! Bum Bum! Zrób Bum! Zrób bum bum! Niech kulka zrobi bum!!! - krzyczał cały podjarany możliwością zobaczenia najprawdziwszej rozpierduchy tu i teraz. Niestety, jego szczęście szybko zostało zduszone w zarodku, gdyż dowiedział się że musiałby przegrać żeby planeta zrobiła duże i pocieszne bum. No cóż, czyli nie będzie żadnego bum, bo przegrywać Zirael na pewno nie miał zamiaru! Candy Land najwyraźniej przeżyje kolejny dzień. Zaraz potem usłyszał magiczne "Wskakuj na ring", więc, no cóż, bez zastanowienia wskoczył na niego zanim zdążył choćby o czymkolwiek pomyśleć. Gdy tylko zauważył po drugiej stronie areny osobnika tej samej rasy co jego poprzedni przeciwnik, ruszył na niego z pełną prędkością, nie czekając nawet na początek starcia. W końcu nie wiedział nawet, że powinien na cokolwiek czekać. Leciał w stronę Saiyajina z rządzą mordu w oczach. Jeśli tamten i tak zdążył wystrzelić w niego te swoje śmieszne ki blasty, Zirael po prostu zrobił to co ostatnio, czyli skontrował je swoimi własnymi pociskami energetycznymi, a następnie wykonał lekki korkociąg, jednocześnie skręcając swoją trajektorię tak, żeby nie przelatywać przez możliwy dym i kurz powstały po wybuchu czterech pocisków ki. Z całą swoją prędkością miał zamiar sprzedać mu porządnego kopa prosto w to dziwne urządzonko na jego twarzyczce. Następnie odskoczyłby, wykonując salto w tył. Gdzieś tak w jego połowie, kiedy byłby do góry nogami, złapałby w garść kupę piachu, którą zaraz po wylądowaniu rzuciłby w twarz swojego przeciwnika. Następnie miał zamiar wystrzelić w niego z bliskiej odległości dwa pociski Ki, a zaraz po nich wystrzeliłby w stronę jego twarzy swoje ramiona, złapałby się za boki jego czachy i wykorzystał swoje ramiona niczym procę, wystrzeliwując się z już przygotowanym kolanem prosto w twarz swojego przeciwnika. Potem odepchnąłby się od niego jednocześnie sprzedając mu kopa z lewej nogi. Czekałby na jakiś ruch swojego przeciwnika, zatrzymując się pięć metrów od niego, ciężko dysząc z podniecenia i stojąc w swojej pozycji bojowej. W oczach miał czerwone niczym krew ogniki wściekłości i chęci walki.
Antical
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 450

Kanion Potępionych - Page 2 Empty Re: Kanion Potępionych

on Czw Lut 07, 2019 4:31 pm
MG

Dwa ki blasty nadlatywały w stronę różowego psychopaty. Ten zareagował natychmiastowo. Z jego dłoni również wystrzeliły kule energii, które po zderzeniu z saiyańskimi pociskami, spowodowały spory wybuch. Dym wzniósł się w powietrze. Zirael natychmiast ominął go i z pełną prędkością szarżował wprost na swojego rywala. Kopnięcie wymierzone było w scouter. Noga majina, została jednak zbita, a pięść rywala wbiła się prosto w jego przeponę. Malec zgiął się w pół. Spryciarz, wykorzystał ten fakt, aby zebrać w dłoń garść piachu, który ułamek sekundy później wylądował na twarzy oponenta. Sshhhhhh... - syknął rozwścieczony wojownik. Piasek w jednym oku spowodował, że obydwa zaczęły łzawić, utrudniając widoczność. Jedyne co był w stanie ujrzeć to blask. Blask dwóch pocisków, które po chwili wybuchły na jego twarzy. Na głowie poczuł dotyk dłoni. Na ślepo chciał trafić Ziraela. Nie widział jednak, że ten znajduje się poza jego zasięgiem. Tak... wyciąganie ramion to niezwykle przydatna umiejętność. Co prawda, poprzez wyciąganie ich w kierunku cudzych dziewczyn, można stracić przyjaciół i musieć zmienić szkołę, no ale... w walce na pewno się przydają. Ludzka, a w zasadzie majinowska katapulta wystrzeliła, a kolano malca roztrzaskało nos przeciwnika w drobny mak. Impet z jakim wykonane zostało uderzenie, spowodował, że ogoniasty odleciał na sporą odległość, lądując na plecach.

CO ZA NIESAMOWITA AKCJA ZIRAELA!!!! PROSZĘ PAŃSTWA, CZYŻBY MIAŁ TO BYĆ KONIEC WALKI?????!!!!!

Komentator krzyczał. Jego głos był naprawdę donośny. Wrzawa na trybunach ustała. Większość osób zamilkła patrząc, co dalej. Saiyanin leżał, oddychając niezwykle ciężko. Nie... oddychał co raz szybciej. Tylko niezwykle sprawne oko mogło zobaczyć, że w jego źrenicach pojawiły się maleńkie księżyce. Nagle, ciało saiyanina wygięło się, tak, jakby ktoś odprawiał na nim egzorcyzm. Męska wersja Emilly Rose rosła w oczach, a z jej gardła wydarł się donośny, przeraźliwy ryk. GGRRRRRRAAAAAAAAAAAAUUUUUUUUUUU  - przebiło się przez głos komentatora, dywagującego nad zakończeniem walki. Cała sylwetka wyprostowała się, rosnąć z sekundy na sekundę, a z pyska, przemieniającego się saiyanina wystrzelił promień energii. Pędził prosto w stronę Majina. Cała publiczność wytrzeszczyła oczy, zadając sobie jedno pytanie. Czy różowy gumiak zdąży zareagować?
Sponsored content

Kanion Potępionych - Page 2 Empty Re: Kanion Potępionych

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach