Super Dragon Ball PBF - Another Universe
Forum jest w fazie przebudowy. Jest otwarte dla graczy, ale należy pamiętać o możliwości zmian w mechanice.

Share
Go down
Admin
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 379
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Orbita

on Sro Lip 13, 2016 4:33 pm
Orbita Namek. To właśnie tutaj znajdują się satelity... wróć. Namek pozbawiona jest takich przyjemności. Ich technologia nie jest na aż tak wysokim stopniu zaawansowania.
avatar
Gość
Gość

Re: Orbita

on Czw Lip 06, 2017 8:57 pm
MG


Shin leciał sobie w kapsule, w odległości kilkunastu metrów od swoich towarzyszy, którzy tak jak on zasnęli na dobre. Jeden z żołnierzy ustawił sobie "budzik", gdy dotrą do orbity planety Namek. Obudził się i od razu nacisnął guzik na panelu kontrolnym kapsuły, w celu bezpośredniego skontaktowania się ze wszystkimi najbliższymi kapsułami. Dźwięk komunikacji obudził każdego, a następnie usłyszeli następujące słowa:
- Wlecieliśmy w orbitę planety Namek, do lądowania pozostały cztery minuty.
Shin
Shin
Liczba postów : 395

Re: Orbita

on Czw Lip 06, 2017 9:11 pm
To logiczne że ten śmierdzący Cold nie miał tu nic do gadania! Nie ma takiej siły która by go zatrzymała od wykonania wyroku na takich plugawcach, którzy opluli imię jego księżniczki! Wszyscy pójdą do piachu! Każdy jeden! Żaden nie utrzyma się przy życiu kiedy zacznie wymierzać sprawiedliwość! Będzie nieustraszonym mordercą wrogów ojczyzny, wilkiem polującym na czarne owce po całym wszechświecie!!! Ogryzie ich bezwartościowe truchła do samej kości! Nic z nich nie zostawi! NIC! Będzie prowadził za sobą ogon śmierci i mordu! Nikt go nie powstrzyma, tylko ręka samej Celutte! All Hail Celutte, All Hail Celutte, All Hail Celutte!!! Zero litości! Wszystko dla księżniczki, wszystko dla księżniczki, wszystko dla księżniczki!!!
Obudził go komunikat. Wstał i sprawdził ich koordynaty. Byli na orbicie Namek, lądowali. Ostatni raz wykrzyczał do Scoutera rozkazy których Saiyanie mają się trzymać po lądowaniu. Wszyscy do jego kapsuły, on robi rozeznanie, takie rzeczy. Dodatkowo odpalił już wyczuwanie KI. Miał zamiar sprawdzić wszelkie życie z tej planety pod kątem Poziomu Mocy.
Benorn
Benorn
Liczba postów : 36

Re: Orbita

on Czw Sty 17, 2019 9:06 pm
Dwie fale rozpędzonego powietrza zderzyły się ze sobą i w sercu Benorna pojawiła się nadzieja, że jednak zrobił dobrze, że osiągnął zamierzony efekt. Powinien teraz rzucić się do przodu, zminimalizować czas reakcji jaki miał Shisami, lecz nie mógł się przemóc. Wciąż obawiał się efektu, wciąż martwił się, że jego atak był zbyt słaby. I wtedy, oba ataki zniwelowały się pod postacią widowiskowej, powietrznej eksplozji. Duma przepełniła changelinga, który zrobił krok do przodu, by zaatakować ponownie. I zrobiłby jeszcze kolejny, gdyby eksplozja nie zaczęła się rozprzestrzeniać na boki. Poczuł gwałtowne szarpnięcie, oraz to, że jego nogi straciły kontakt z podłogą. Musiało miotnąć nim naprawdę mocno, ponieważ chwilę później znalazł się na drugim końcu sali, klęcząc. Shisami natomiast stał w dokładnie tym samym miejscu, co przed chwilą i zapraszał go do dalszego pojedynku, drwiącym ruchem dłoni. Benorn podniósł się na równie nogi i ceremonialnie otrzepał z niewidzialnego kurzu.

- Shisami-san, zachowam tą lekcję głęboko w mej pamięci - rzucił się w jego kierunku z całą szybkością jaką posiadał w danym momencie. Jeśli coś uświadomił sobie podczas tej walki, to na pewno to, że jego problemem była nie tylko ograniczona siła, ale również i brak sztuczek w zanadrzu. Trzecie skorzystanie z tego samego tricku nie wchodziło w grę. Zostało mu zatem tylko jedno. Frontalny atak.  

Biegnąc, miał jeszcze chwilę na obmyślenie swego ataku. Zacznie od prawego prostego w twarz przeciwnika, gdy uniknie go, wtedy uderzy lewym prostym, a następnie wykorzystując pęd, wykona obrót z wyskokiem i wykopem. Gdy opadnie na ziemię, przykucnie, by wybić się w kierunku głowy czerwonoskórego i zasadzić mu kolano w twarz. A wszystko to by odciągnąć jego uwagę od prawdziwego planu, miał zamiar znaleźć lukę w jego obronie, moment, gdy skupi się jedynie na jego pięściach, by wtedy pochwycić go za pomocą swego ogona za dłoć, lub nogę. Gdy już tego dokona, pociągnie wielkoluda z całych sił, by sprowadzić go na ziemię i zasypie go gradem ciosów. Oh tak, może nie był wojownikiem, ale był changeligniem i walkę miał we krwi.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1584

Re: Orbita

on Nie Sty 20, 2019 2:16 pm
MG

Sparing trwał w najlepsze. Benorn dawał z siebie wszystko, a Shisami wciąż się powstrzymywał, nie chcąc zbytnio obrazić Changelinga. Rasa Lorda Freezera musiała być traktowana wyjątkowo, co rozumiało się samo przez się. Nawet będąc o wiele silniejszym, należało zachować szacunek i z szacunkiem się odnosić.
Zdając sobie sprawę, że gest przez niego wykonany mógł być obraźliwy, Shisami przyjął na siebie ataki Benorna, dając mu się obić do momentu, w którym ten chciał wykorzystać swój ogon. Uderzenia jaszczura były odczuwalne dla byka, niemniej jednak ten ciągle stał w tym samym miejscu. W odpowiedniej chwili chwycił mocno dłonią za ogon i zaczął kręcić się dookoła własnej osi, fundując Changelingowi darmową karuzelę, która zakończyła się nagłym wyrzutem na drugi koniec sali.

Statkiem zatrzęsło przez chwilę. Podróż dobiegła końca. Przez okna widać było niebieską trawę, niebieskie drzewa i zielone niebo z kilkoma słońcami oświetlającymi te obszerne tereny.
Shisami wyciągnął dłoń do Changelinga, chcąc mu pomóc. Gdy obaj znaleźli się już na głównym pokładzie, Sorbet wręczył Benornowi scouter.
- Pewnie wiesz, co to takiego, ale dla formalności... To detektor, który potrafi mierzyć moc bojową. Służy też jako urządzenie do komunikacji, ale by działał, musi być przyczepiony do ucha. - uśmiechnął się lekko i wyciągnął do niego dłoń z okularem. Zaraz po tym, dołączyła reszty ekipy poszukiwawczej, czyli Tagoma, Frosty i Icy. Oni również otrzymali scoutery.
- Ja zostaję na pokładzie statku, ktoś musi go pilnować... - zaczął Sorbet, wyraźnie nie chcąc wychodzić na zewnątrz.
- Komunikujemy się przez detektory. Wystarczy nacisnąć czerwony guzik. Pomogą wam odnaleźć Nameczan. Wypytajcie o Lorda Coolera i jego załogę, a jeśli ktoś będzie się stawiał, zabijcie od razu. - skinął głowa, po czym otworzył się właz, przez który możliwe było wyjście na zewnątrz.

Spoiler:


z/t
_____
Odpisz na wysepkach.

_________________
Benorn
Benorn
Liczba postów : 36

Re: Orbita

on Nie Sty 20, 2019 11:21 pm
Początek treningu: 20.01.2019/ 23:21

Nie miał pojęcia, ile czasu minęło od początku treningu. Zatracił się zupełnie w udawanej walce, a na jego twarzy pojawił się mimowolny uśmiech. Nie był pewien na ile jego przeciwnik mu się podkładał, ani też tego czy zdołałby go choćby zadrasnąć w prawdziwej walce, ale jednego był pewien. Ta istota była świetnym wyborem na stanowisko dowodzącego wojskami i właśnie stała się kamieniem milowym, na drodze Benorna, do jego ostatecznego celu. Tym jednak razem musiał uznać wyższość Shisamiego nad sobą.

Szło mu nawet nieźle, a przynajmniej tak mu się zdawało, gdy nagle poczuł szarpnięcie, przed którym nie miał, jak się obronić. Ponownie stracił kontakt z podłogą, ponownie poczuł to samo uczucie ciśnienia, które nie pozwalało mu wyhamować za pomocą latania i ponownie wylądował na podłodze. Zerwał się niemalże natychmiast do pozycji siedzącej, a jego dłoń zacisnęła się w pięść. Zatrzymał się jednak gwałtownie, spoglądając na spokojną minę tego czerwonego wielkoluda. Czuł się cały obolały i był pewien, że nie zdoła wykrzesać ze swego ciała większej energii niż zrobił to dotychczas. Ba czuł, że od tego momentu będzie coraz wolniejszy i słabszy. Rozluźnił się więc i opierając dłońmi o podłogę, przechylił do tyłu zanosząc śmiechem.

- Shisami-san, nie pamiętam kiedy ostatni raz ktoś dał mi tyle radości z walki - pochwalił czerwonoskórego. Podobał mu się ten wielkolud. Był silny, szybki i wytrzymały, a do tego znał swoje miejsce. Prawdziwy żołnierz, taki którego widział by chętnie na usługach u siebie. Rozmarzył się odrobinę nad tą wizją. Lecz nie czas i nie miejsce na to.

- Shisami-san pozwól, że poćwiczę teraz sam pod twym czujnym okiem... - podniósł się ze swego miejsca, skąd ruszył na środek sali. Przyjął pozycję bojową, a raczej coś co w jego oczach miało być postawą bojową. Pojedynek z dowódcą wojsk uświadomił mu, że żaden z niego wojownik, a co najwyżej trochę silniejszy oprych. W jego ciosach nie było gracji, a tym bardziej techniki. Musiał to zmienić. Wyobraził więc sobie zmyślonego przeciwnika, takiego który będzie potrafił walczyć dokładnie tak samo jak Benorn. Changeling powoli zaczął uderzać pięściami przed siebie, zupełnie jak początkujący bokser, na jednych z zajęć. Z czasem miał jednak zamiar dorzucać coraz to nowsze sztuczki. Jeśli miał osiągnąć wielkość, musiał nauczyć się myśleć jak wojownik.
Benorn
Benorn
Liczba postów : 36

Re: Orbita

on Pon Sty 21, 2019 11:21 pm
Wrócił do pozycji wyjściowej, którą przyjął na samym początku treningu. Pot sperlił się na jego skórze, spływając raz za razem, po wyznaczonych ścieżkach. Czuł jak jego ciało emanowało ciepłem na zewnątrz z taką siłą, że oczekiwał dostrzec unoszącą się nad rękoma parę. Oddech miał nierówny, urywany. Starał się go opanować nabierając nieczęste, acz długie hausty powietrza, lecz minie jeszcze chwila nim jego łopoczące serce zwolni.  

Stojący przed nim zmyślony przeciwnik przyjął podobną pozycję do niego, lecz w jego wypadku wyglądała ona dużo bardziej profesjonalnie. Czy zdołał osiągnąć to co zamierzał? Nic z tych rzeczy, nie był aż takim geniuszem by w zaledwie krótkim treningu pojąć podstawy sztuk walki i to jeszcze samemu. Lecz na pewno postawił pierwszy krok ku swemu celowi. Kątem oka spojrzał ku Shisamiemu, chcąc otrzymać od niego jakąś opinię, lecz wtedy zaczęło się.  

Wstrząs jaki przeszedł przez statek, był tak nagły i silny, że zarzuciło Benornem do tyłu. Changeling aż usiadł z głośnym plaśnięciem, na swym tyłku, całkowicie wytrącając się z treningu. W pierwszej chwili nie wiedział co się dzieje, lecz gdy podniósł głowę i dostrzegł dłoń Shisamiego przed sobą, doszło do niego co to oznacza.

- Jesteśmy! - nie krył swego entuzjazmu. Chwycił dłoń czerwonoskórego i pozwolił sobie pomóc.Gdy wstał, otrzepał swoje ciało z niewidzialnego kurzu i teatralnie zaprosił swego nowego trenera do poprowadzenia go do mostka.

Gdy znaleźli się już na miejscu, rozejrzał się dookoła szukając pozostałych członków załogi, nim jednak zdążył coś powiedzieć, w jego rekach wylądował stary model scoutera. Spojrzał na podany mu okular i kiwnął w kierunku Sorbeta potakująco głową.

- Przeszkolono mnie z obsługi scouterów - Założył urządzenie na oko i dla sprawdzenia jego funkcjonalności wcisnął przycisk znajdujący się na jego boku. Przełączył go w tryb szukający, chcąc namierzyć skupiska energii w najbliższej okolicy. Gdy już to zrobił, wyłączył urządzenie i stanął trochę bardziej wyprostowany oczekując na kolejne rozkazy. Korciło go odrobinę by sprawdzić jak silny jest Shisami i pozostali, lecz zwalczył tą ochotę. Było by to bardzo nieprofesjonalne z jego strony. A przecież nie był zwykłym barbarzyńcą. Odczekał jeszcze do momentu, gdy otworzono właz i wznosząc się odrobinę nad ziemię, ruszył w kierunku wyjścia.
Koniec treningu: 21.01.2019/23:21



[Z/T] -> Wysepki.
Benorn
Benorn
Liczba postów : 36

Re: Orbita

on Sob Lut 09, 2019 2:45 pm
Benorn kiwnął głową ze zrozumieniem na informację, że wielkolud nie wiedział nic więcej. Brak większych informacji wskazywał tylko na to, że jest to kolejna pusta legenda bez potwierdzenia, co pasowało nawet do teorii changelinga. Wszak nie mogła istnieć rasa silniejsza od jego własnej i jeżeli nawet pojawił by się ktoś wybitny, to nie mógłby on być silniejszym od króla Colda, czy jego synów, czyż nie?!  

Ostrożnie wylądował na pokładzie, oddając następnie pierwszeństwo wielkoludowi. Skoro miał jakiś plan, w tym, żeby dać pierwszeństwo tamtej trójce, to niech doprowadzi tą przygodę do końca. Nie zwrócił na kapryśną minę Sorbeta większej uwagi. Czymkolwiek przejmował się mózg całej tej operacji, tak długo jak nie zechce podzielić się tymi informacjami, dopóty nie było sensu zawracać sobie tym głowy. Zajął więc miejsce na wysokości dwójki pozostałych changelingów, lecz kilka kroków oddalony od nich, tak by zaznaczyć to, że nie są w tej samej drużynie. Wzrok wbił w świat znajdujący się za szybą, lecz uszy miał otwarte na wszystko co działo się w środku. Dłonie złożył w swojej nowej ulubionej pozycji, za plecami, nogi rozstawiając na szerokość bioder, jak dobrze wyszkolony żołnierz. Nie wiedział jak ważną informacje zdobyli, zwłaszcza, że to tamta dwójka była tu pierwsza i mogła wiedzieć o wiele więcej. Lecz ciekawość Benorna została zaspokojona w ekstremalnie szybkim tempie. Ciało changelinga nawet nie drgnęło słysząc pochwałę od przełożonego, dał jedynie znak, że dziękuje, skinieniem głowy. Widząc jednak kątem oka oburzenie pozostałej dwójki, nie mógł powstrzymać złośliwego uśmiechu posłanego niby w kierunku Shisamiego, jako odwzajemnienie jego uśmiechu.  

- Śmiem twierdzić, że zgrany z nas zespół - Skierował swe słowa do czerwonoskórego. Byk zdawał się akceptować changelinga, a to powodowało, że mógł się stać jego sojusznikiem... bardzo cennym sojusznikiem.  

Gdy statek wystartował, jasnym się stało, że czeka ich kolejna długa podróż. Miał mnóstwo czasu dla siebie. Czasu, który mógł poświęcić na kolejne treningi. Dlatego, było to jedno z pierwszych miejsc, do których zawitał. Tym jednak razem przybył tutaj sam. Zrobił to ponieważ nie chciał pokazać swej bezsilności przed Shisamim, a tym bardziej nie przed którymś z tych głupkowatych changelingów. Wciąż ciężko było mu uwierzyć, że należą do tej samej rasy.  

Ostatnia walka uświadomiła mu jak wielkie braki ma w swym stylu walki, dlatego też postanowił to nadrobić odrobinę. Była pewna technika, jeszcze z czasów akademickich, gdy jako malutki jaszczurek mieli zniszczyć manekiny za pomocą zmaterializowanej energii. Z jakiegoś powodu nigdy ta sztuka nie udała się Benornowi. Zamiast tego opanował dużo przydatniejszą technikę przesuwania energii w jej bardziej niewidzialnej postaci. Faktem jednak było, że zmaterializowana energia była o wiele bardziej plastyczna i można było z niej tworzyć o wiele lepsze wariacje. By jednak dojść do takiego poziomu, musiał wpierw opanować podstawy. Dlatego też znalazł sobie wygodny kącik, w którym mógł usadowić swe szanowne dupsko w spokoju. Nogi skrzyżował po turecku ręce ułożył wzdłuż ud, z dłońmi wzniesionymi do góry. Palce wskazujący i środkowy połączone miał z kciukiem. Ogon leżał luźno, oplatając go wokół kolan. Odetchnął głęboko, oczyszczając przy tym umysł, tak by żadne zewnętrzne wydarzenie nie wybiło go z rytmu. Skupił się na tym znajomym uczuciu mrowienia, które pojawiało się gdzieś w jego klatce piersiowej, gdy używał swej ki. Śledził je, jak przemieszcza się wzdłuż jego ramienia, w kierunku dłoni, a towarzyszące mu ciepło powitał z radością. Oczy miał przez cały czas otwarte, były jednak ślepe na to co działo się wokół changelinga. Widział jedynie swoje ciało. Dłonie, które rozwarły się w szpony, a następnie uniosły na wysokość klatki piersiowej, skierowane do siebie, lecz nie stykając się palcami. Mrowienie znajdowało się już na powierzchni obu dłoni, było tak samo dobrze odczuwalne, jak ciepło bijące od nich. Tylko co dalej?

Początek treningu atrybutów: 09/02/2019 14:45
Benorn
Benorn
Liczba postów : 36

Re: Orbita

on Nie Lut 10, 2019 2:56 pm
Pot lał się z niego strużkami, w kilku miejscach. Temperatura jego skóry zdawała się być podwyższona o kilka stopni, a mięśnie lekko zesztywniałe, od ciągłego siedzenia w tej samej pozycji. Skupił się ponownie, a mięśnie na jego plecach napięły się mocniej. Kolejna fala mrowienia przeszła po całej długości jego rąk, aż do dłoni. Między jego dłońmi zaczęło coś majaczyć, a znajomy dźwięk rozszedł się po okolicy. Ledwo widoczna kula energii stawała się, z każdą chwilą, coraz bardziej wyraźna. Pulsująca z jego dłoni energia zaburzała odrobinę kształt kuli, co zmusiło Benorna do zdwojenia swych wysiłków, co objawiło się poprzez zmarszczkę między brwiami. W końcu jednak osiągnął swój cel, a pomiędzy jego dłońmi pojawiła się pełnoprawna kula energii. Na twarzy changelinga pojawił się uśmiech satysfakcji. Czar jednak prysł, gdy nastąpił czas wystrzelenia pocisku. Gdy tylko poruszył swoimi dłońmi, energia skupiona w kuli stała się niestabilna. Changelign starał się jeszcze uratować sytuację, lecz było za późno. Kula pękła niczym bańka mydlana, wypuszczając na boki ogromne ilości światła i ciepła.  

Benorn patrzył na pustkę między swoimi dłońmi, czując jak narasta w nim frustracja. Zaklął pod nosem tak siarczyście, że gdyby w pobliżu znajdowało się mleko, natychmiast zmieniło by się w zsiadłe. Podniósł się ze swego miejsca, mając już dość. Był zmęczony i sfrustrowany, w kwestii ki blastów nie osiągnie dzisiaj już nic więcej.

Koniec treningu: 10.02.2019/14:56
Benorn
Benorn
Liczba postów : 36

Re: Orbita

on Nie Lut 10, 2019 4:09 pm
W kwestii panowania nad swoją energią może i był to koniec, lecz nie oznaczało to, że miał zamiar skończyć swój trening. Zajął pozycję na środku maty, przyjmując znaną sobie z wcześniej pozycję, z ugiętą przednią nogą, wystawioną o krok do przodu i drugą również ugiętą, ustawioną o krok do tyłu. Lewa ręka wysoko uniesiona do góry i zgięta w łokciu tak, że chroniła jego twarz od ewentualnych ataków z powietrza, a druga cofnięta, gotowa do uderzenia, gdyby takie było potrzebne i skupił się. Kilka kroków od niego coś zamajaczyło, jakiś cień. W pierwszej chwili ledwo widoczna, z czasem jednak zaczęła nabierać coraz wyraźniejszych kształtów. Bliżej nie określona czarna istota, wytwór jego wyobraźni stanęła tuż przed nim, kłaniając się w pasie, w karykaturalnym pozdrowieniu. Był dokładnie taki sam jak ostatnio, drwiący, wywyższający się, silny.  

- Witaj stary przyjacielu - powitał swojego wyimaginowanego przeciwnika Benorn. Cienisty człowiek odpowiedział na powitanie powagą, kopiując pozycję changelinga. Benorn przechylił troszkę głowę na bok, uśmiechając się pod nosem. Chwilę później oparł ciężar całego swego ciała, na przedniej nodze i rzucił się w kierunku swego wyimaginowanego przeciwnika, chcąc stłuc go na kwaśne jabłko.
Start treningu atrybutów: 10.02.2019/16:09
Benorn
Benorn
Liczba postów : 36

Re: Orbita

on Wto Lut 12, 2019 7:26 pm
Padł na jedno z kolan, dysząc ciężko i czując jak cała jego para uchodzi z niego. Cienisty człowiek tańczył wokół niego, zgrywając się. Ponownie był on zwycięzcą, zupełnie jak i ostatnim razem. Choć Benorn poczynił postępy. I nie był to jedynie wpływ wzrostu jego siły, ponieważ, gdy on rósł w moc, to samo robił jego wyimaginowany przeciwnik. Rozwścieczony changeling zamachnął się dłonią, rozmywając miraż. Jego klatka piersiowa to unosiła się, to opadała z każdym, przyspieszonym wdechem. Miał wrażenie, że w jego płucach tańczyły płomienie, a uczucie wbijanych szpilek w nogi, pojawiał się przy każdym, nawet najmniejszym, ruchu.  

Benorn dźwignął się jednak w końcu z podłogi, zaciskając przy tym zęby, a jego mętny wzrok skupił się na jednej ze ścian. Tym razem porządnie przesadził i miał nadzieję, że daleko jeszcze do ich celu. Inaczej mógł nie być gotowym do kolejnych zadań.  

Zrobił krok do przodu, w kierunku drzwi, a jego ciało zachwiało się. Zamachnął dłońmi starając się złapać pion, lecz runął na ziemię jak długi. Z jego ust wydobyła się mieszanka śmiechu z krzykiem bólu. Podłoga wydawała się taka zimna i przyjemna... Tak, poleży sobie teraz tutaj i odrobinę odpocznie.
Koniec treningu: 12.02.2019/ 19:26
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1584

Re: Orbita

on Czw Lut 14, 2019 8:16 pm
MG

Do sali treningowej wszedł Shisami. Zastał leżącego na podłodze Benorna. Nie raczył go podnieść, a stanął tuż przed nim, nawołując do niego, by się obudził.
- Panie Benorn, sir. Pan Sorbet wzywa wszystkich na główny pokład. Chce przekazać jakieś informacje. - rzucił, ale kiedy Changeling nie zareagował, przykucnął przy nim. Patrzył tak na niego przez chwilę. Zaraz palcem dotknął jego rogu i naparł lekko na niego, sprawdzając, czy jaszczur się obudzi.
- Halo. 
Dotknął ponownie rogu, tym razem troszkę mocniej.
- Halo, halo. Shisami do Benorna. Odbiór. - i mówił tak cały czas, dopóki Changeling nie postanowił się wybudzić.

- Pan Sorbet ma coś ważnego do przekazania. Oczekuje wszystkich na pokładzie głównym. Pewnie chodzi o Lorda Coolera. - powiedział wszystko od nowa, gdy Benorn się wybudził. Ile by nie trwało to wybudzanie, Shisami cierpliwie czekał. Nie miał nic innego do roboty.

Jakiś czas później, na pokładzie głównym...

Sorbet stał przodem do wielkiego okna, obserwując bacznie gwiazdy. Sprawdzał coś w scouterze. Na szybkie okna odbijały się kolory szkła detektora, który migał energicznie. Sorbet odwrócił się kilka chwil później, spoglądając na zebraną załogę.
- Wysłałem zapytanie do bazy głównej. Nie istnieje coś takiego, jak planeta Slug, ale podejrzenia padły, że mogła być tak nazwana przez Nameczan. Jest tylko jedna planeta, która leży na kursie podanym przez tamtego starca. To Gwiazda Makyo. Żaden nasz oddział nigdy się tam nie zapuścił, więc bardzo możliwe, że będziemy pierwsi. Nie licząc oczywiście Lorda Coolera i jego drużyny, którzy wciąż są uznani za zaginionych. Pytania? - zapytał, kończąc przemową. Patrzył to na Tagomę, na Shisamiego, Icy'ego i Frosty'ego, aż w końcu ulokował swoje ślepia na Benornie. Nastała niezręczna cisza.
_____
Odpisz w kosmosie.

_________________
Sponsored content

Re: Orbita

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach