Super Dragon Ball PBF - Another Universe
Forum jest w fazie przebudowy. Jest otwarte dla graczy, ale należy pamiętać o możliwości zmian w mechanice.

Share
Go down
avatar
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 357
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Orbita

on Sro Lip 13, 2016 4:35 pm
Orbita Vegety. To właśnie tutaj znajdują się satelity, które każdego dnia okrążają planetę i ostrzegają dane służby o obiektach zbliżających się do niej.
avatar
Shin
Liczba postów : 395

Re: Orbita

on Sob Lip 01, 2017 9:39 pm
Shin leciał sobie przez kosmos wraz ze swoją nowa drużyną. Postanowił zignorować jakiekolwiek pytania które wskazywały na IQ poniżej 50, a takie pojawiło się już po samym starcie. Kliknął w Scouter i odpowiedział mądrzejszemu z pytających.
-żadnych zabaw bez mojej zgody. Jeśli obadamy teren, a mieszkańcy będą słabi, to oczywiście się trochę pobawimy, ale jeśli będą silni jak w mordę strzelił, to zapomnijcie o masowych mordach złożymy raport księżniczce Celutte i spieprzamy stamtąd. Chyba że postanowi przysłać nam wsparcie, wtedy zaczaimy się gdzieś i grzecznie zaczekamy. Mam nadzieję że zrozumieliście mnie dokładnie. Lądujemy, zbiórka przy mojej kapsule, badam sytuację i wydaje początkowe rozkazy. Jeśli choć jeden z was się odłączy od grupy, to może zapomnieć o powrocie na Vegetę. To ma być szybka i ogarnięta akcja, zero chorych odpałów i mordów bez zgody. Za zgodą owszem, możecie sobie wybebeszyć co poniektórych, ale, jak już mówiłem-tylko jeśli dostaniecie moje pozwolenie. A teraz lećmy już do tego Namek, bo nam Księżniczka zrobi takie dziury w dupach że będą kończyć się pod szyją.
Kliknął z powrotem scouter i rozłożył się wygodnie i spróbował zasnąć. Wiedział, że może być to trochę trudne z bandą Saiyan pod linią, ale może jakoś mu się uda.
Gość
Gość

Re: Orbita

on Nie Lip 02, 2017 9:00 pm
MG


Kapsuły saiyan poszybowały z lądowiska w górę i już za chwilkę, już za momencik znalazły się na orbicie Vegety, z okna nie widzieli niestety planety, tylko kosmos i gwiazdy...
- Tak JEST! - Odpowiedzieli wszyscy chórem, po czym komunikator za 5 sekund znowu się odezwał:
- Chyba nie zostałem usłyszany. Co to jest ta buda i pies? - Zapytał znowu ten sam głos.

z/t kosmos w przestrzeni
Gość
Gość

Re: Orbita

on Pią Lis 10, 2017 3:20 pm
Lot trwał długo, za długo. Kusiło by zmienić jakiegoś obiboka w ciasteczko czy cukiereczek na ślinkę, jednakże ludzi brakowało i ta misja była właśnie po to by móc zebrać brakującą armię. Laptor zastanawiał się jak to by było, gdyby trafił na planetę w miarę rozwiniętą, na której jest już jakaś wydzielona hierarchia, gdzie jest król/dowódca, żołnierze i poddani. Zastanawiał się nad tym, czy zabierając i zniewalając jakiegoś żołnierza, ten będzie posłuszny na Candy Landzie. Oczywiście, jeśli ktoś trafiłby do jakiegoś silniejszego imperium to tylko by się cieszył, jednakże CL nie było imperium, jedyna siła jaką posiadali to Laptor, jednakże większość istot jest zbyt głupia by docenić jego obecność.
Zbliżali się do obcej planety, majin podszedł do okna widokowego i od razu rozpoznał ten czerwony nieoszlifowany szmaragd... Planeta Vegeta, zaludniona przez głupkowate małpiszony... Wojownicy, którzy są dość prymitywni, spełniają swoje zachcianki, walczą bo to kochają bez większego celu... Nie wiedział, czy znajdzie tutaj kogokolwiek zdatnego do zasilenia jego armii. Jeśli znalezieni tutaj żołnierze nie okażą się w pełni lojalnymi osobami to zwyczajnie ich zje na CL.
Weszli w orbitę planety Vegeta, a Laptor obniżył swoją siłę bojową do 1000 jednostek.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Orbita

on Wto Lis 14, 2017 11:34 pm
MG

Przez podobny wygląd statku kosmicznego, został on wpuszczony bez żadnych problemów. Omyłka? Być może. Najlepszym wytłumaczeniem bezkarnego lądowania na Vegecie był fakt, że cała saiyańska brać była zajęta oddawaniem energii w zamian za pomoc w wojnie z Tsufulianinami.
Statek wszedł na orbitę i zaczął się kierować ku miejscu lądowania. Z pokładu statku wszystko wyglądało identycznie. Wszędzie piach i nic więcej, poza kamieniami, które leżały tu i ówdzie. Tereny zielone znajdowały się w innej części planety, ponieważ z tej perspektywy widać ich nie było.
Statek szykował się do lądowania. Wszystko rozkazy zostały wydane i cała załoga, nawet ta najmniej rozgarnięta, gotowa była do lądowania, które miało otworzyć przed nią nowe horyzonty. Lub je zawężyć, bo istniała też taka możliwość...

Pojazd kosmiczny wylądował na terenie górzystym, w miejscu, gdzie była odpowiednia ilość przestrzeni. Statek takiej wielkości nie mógł wylądować byle gdzie. Dobrze się złożyło, ponieważ między dwoma ogromnymi skałami znajdowało się miejsce, w którym wylądować i schronić mogła się kapsuła.

z/t -> Góry

_________________
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Orbita

on Wto Sty 16, 2018 7:00 pm
Statek którym podążał zielonooki wojownik przebił się przez atmosferę Vegety, znajdując się tym samym na jej orbicie. Z tej wysokości czerwona planeta wyglądała naprawdę pięknie. Antical spojrzał w jej kierunku, po czym wyobraził sobie, że odcień, którym osnuty był szkarłatny glob spływa krwią jego wrogów. Już niedługo... - pomyślał, obracając się do swych sługów. Chodźcie, potrzebuję Was do treningu... przy okazji sami się wzmocnicie...

Po chwili odnaleźli miejsce na kosmicznym okręcie, które cechowało się na tyle dużą powierzchnią, że bez problemu można było przeprowadzić w nim trening. Poruszajcie się w okół mnie z Waszą pełną prędkością. - wydał polecenie, wygaszając swą transformacje. Słudzy zaczęli pędzić dookoła młodzieńca a ten całą swoją uwagę skupił na ich ruchach. Starał się zauważyć każde przesunięcie, każdy ruch mięśnia swych poddanych. Muszę dokładnie przeanalizować ich ruchy, a następnie spróbować to zrobić... - owym tym, było wykonanie techniki, której projekt od dawna snuł się po jego umyśle. W swym wskazującym palcu skupił całą energię. Uważał jednak, aby jej moc nie była inwazyjna. Nie chciał przecież zniszczyć statku, którym się poruszali. Próżnia niechybnie pozbawiłaby ich życia w ekspresowym tempie. Co do tempa... to właśnie miał zamiar spowolnić. Pragnął, aby ki zebrana w jego palcu zmieszała się z czasem i przestrzenią. Chciał zmanipulować naturę w taki sposób, aby w określonym przez niego miejscu grawitacja zwiększyła się, sprawiając, że trafiony przeciwnik mimowolnie zmniejszy prędkość swych ruchów...

Podczas gdy podwładni na przemian pojawiali się to w jednym, to w drugim miejscu pomieszczenia, młody morderca poczuł dziwnego rodzaju wibrację. Teraz! - pomyślał, celując wyciągniętym palcem prosto w jednego ze sługów. Efekt był jednak inny niż oczekiwał. Sługę odrzuciło, po czym z łoskotem uderzył w ścianę. Na szczęście jej nie uszkodził. Wstawaj i kontynuuj... - rozkazał, jeszcze raz skupiając się na energii otaczającej jego opuszczoną dłoń. Starał wyobrazić sobie każdy jeden kontakt z przyciąganiem planetarnym. Zmieszać go z energią, a następnie wykorzystać przeciw swym workom treningowym. Znów ta wibracja - stwierdził, czując w palcu identyczne jak przed chwilą mrowienie. Tym razem wiedział jednak, że to zły moment. Po raz kolejny w swoim umyśle stworzył projekcję świata. Tym razem widział go jednak inaczej, jakby... wolniej. Wycelował w sługę i wystrzelił. Z końca jego palca wystrzeliła mała, ledwie zauważalna kulka energii, która dosłownie ułamek sekundy później trafiła prosto w jednego z pomagających mu w treningu mężczyzn. Ten, tym razem, nie został odrzucony. Wydawać by się mogło, że atak nie odniósł żadnego efektu. Zielonooki wiedział jednak, że lepiej być nie mogło. Wcześniejsza obserwacja tego, jak poruszali się słudzy, pozwoliła mu dokładnie ocenić ich prędkość. Wiedział jak szybko przemieszczają się wokół jego osoby. Trafiony zwolnił... zwolnił i to znacznie. Na jego twarzy malowało się zdziwienie. Zapewne nie wiedział co właśnie się stało. Doskonale wiedział to jednak Antical. Gravity Zone... tak Cię nazwę... - pomyślał, uśmiechając się lekko. Delikatne wibracje wokół jego dłoni ustały. Zaprzestał manipulacji energią. To okropnie męczy... muszę coś na to poradzić... - stwierdził jeszcze, przemieniając się w super saiyanina, po czym rzekł bez zastanowienia. Koniec tego... mam to, czego chciałem... przechodzimy do sparingów...
Gość
Gość

Re: Orbita

on Nie Sty 21, 2018 8:06 am
Laptor siedział w swoim fotelu dowódcy jakiś czas, obserwował i nadzorował wszystko co działo się na statku. Patrzył, jak nowi towarzysze snują się po całym statku nie wiedząc co ze sobą zrobić, jak nudzą się i rozmyślają o tym, co będzie dalej. Laptor tego nie wiedział, chciał wrócić na Candy Land, a potem poszukać niebieskiej planety zwanej Ziemią. Musiał dotrzeć na nią, by odszukać dla zabawy smocze kule. Nie potrzebował ich, ale to bardzo ciekawe świecidełka. W końcu, wstał z fotela, bo w końcu autopilot był ustawiony, i udał się do swojego pokoju dowódcy, gdzie usnął na paręnaście sekund, które to dla jego organizmu było wiecznością, odpowiadającą kilkugodzinnemu snu normalnej istoty. Trening w przestworzach to było to, czego potrzebował, miał zamiar rozpocząć właśnie trening, trening fizyczny, który przynajmniej trochę go rozrusza, bo na Vegecie nie miał do tego okazji. Nic wielkiego, jednak jakiś sparing z powietrzem, tak po prostu, dla zebrania myśli, na pewno się przyda.

START treningu
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Orbita

on Nie Sty 21, 2018 10:09 am
Sparing rozpoczął się na dobre. Antical walczył ze swymi dwoma sługami. Nie wykorzystywał jednak pełni swej mocy. To nie miałoby sensu. Znał moc swych poddanych i wiedział, że póki nie są scaleni, nie mają z nim żadnych szans. Podczas walki zastanawiał się jednak jak wielka jest ich moc, kiedy to połączą się w jedną istotę. W końcu, powalili Bardocka jednym uderzeniem. Dobrze, że są lojalni... - pomyślał zielonooki, uchylając się przed prawym sierpowym, wyprowadzonym znienacka przez jednego z nich. Po przylocie miał zamiar rozpocząć trening. Priorytetem było nauczenie się fuzji, jednak musiał również wyszkolić saiyan. Po pierwsze, zależało mu na życzeniach, które obiecał mu majin. Po drugie z saiyanami łączyły go więzy krwi. Takich żołnierzy potrzebował. Im będą silniejsi, tym lepiej... - stwierdził, wykonując delikatne kopnięcie, prosto w brzuch jednego z poddanych. Nie mógł przesadzać z siłą... Nie chciał ich zabić...

START TRENINGU
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Orbita

on Sro Sty 24, 2018 6:30 pm
Kenzuran wraz ze swoim towarzyszem Gutsem wreszcie wskoczyli do kapsuły, która wystartowała i tylko mogli wyczekiwać minuty, czy nawet sekundy do startu. Wojownik pewnie wraz ze swoim towarzyszem czuli wstrząsy, które powstawały na planecie i nie mogli w to uwierzyć, przynajmniej tak się zdawało jednemu z dwójki saiyan. Ogoniasty wreszcie poczuł z kolegą, że maszyna zaczęła startować i unosiła się to co raz szybciej do góry i prędzej leciała poza orbitę planetarną. No cóż, Czarnowłosemu niestety nie było zbyt wygodnie, gdyż pojazd ten był zaprojektowany tylko niestety dla jednej osoby, więc on i jego kolega byli dość siebie blisko i stykali się praktycznie twarzami.

Wojownik westchnął i rzekł w stronę Gutsa, który też nie miał zbyt ciekawej miny:
-No cóż, będziemy musieli tak wytrzymać przez całą trasę, więc mi tutaj nie marudź....okej?? - rzekł z uniesioną brwią, po czym spojrzał w okno kapsuły i widział że już są poza atmosferą Vegety. Teraz tylko jeszcze Syn Kellana myślał o Rutadze, który to tam walczył na ich rodzinnej planecie z jakimś cholernym demonem czy licho wie kim. Niestety Czarnooki nie wiedział kim był skrzydlaty demon, gdyż pierwszy raz widział tą osobę, a nawet o niej nie słyszał od nikogo.

Mrukną wszy coś pod nosem, teraz myślał o swoich rodakach, braciach i siostrach i miał nadzieję, że jak najwięcej z nich ewakuowało się z planety, ponieważ przeczuwał że 3/4 populacje zostanie niestety zdezintegrowana. Nie dawało mu to spokoju, chciał się na czymś wyżyć, był wkurzony ale nie dawał znaki Gutsowi, by ten niechcący się nie zaniepokoił jego zachowaniem. Kenzuran westchnął, a dopiero teraz przywracały mu się wspomnienia, jak spędzał czas jeszcze kilkanaście lat wstecz z rodziną i swoją siostrą, którą zawsze trenował na podwórku ich domostwa.

Niestety odczuwał ból po utracie jedynego mieszkania, domu jak i całkowitej anihilacji Planety Vegety, ponieważ teraz wraz z Gutsem, nie mieli swojego własnego miejsca. Wreszcie Ogoniasty przesunął delikatnie twarz, żeby przypadkiem nie dotknąć go ustami i odezwał się ponownie w jego stronę:
-Słuchaj, w ogóle wiesz gdzie nas ta kapsuła zabiera?? Po prostu jestem ciekawy, gdyż ty raczej mogłeś być na wielu planetach, ja zaś tak niezbyt.... - zaśmiał się pod nosem, a potem całkowicie spoważniał. Taka była prawda, mało trenował, rzadko udawał się do koszar, gdyż wszystko co potrzebował znajdywał w swoim mieszkaniu. Teraz nie miał nic i nie wiedział gdzie ten ów pojazd zabierze jego i jego towarzysza, dlatego wolał go zapytać, może on będzie miał jakieś informacje na ten temat.
avatar
Guts
Mistrz Gry/Time Patrol
Liczba postów : 213

Re: Orbita

on Sro Sty 24, 2018 7:40 pm
Kapsuła po chwili zwlekania wystartowała razem z dwójką Saiyan. Vegeta był bliska zniszczenia. Patrzyli na jej ostatnie minuty życia uciekając aby się uratować. Zostawili swoich przyjaciół i domy, braci i siostry. Rodzinę. Guts był bliski załamania. Jego przyjaciele... Nie, jego rodzina.... Była martwa albo będzie, a on nic nie mógł z tym zrobić. Mógł tylko obserwować jak wszystko na czym mu zależało umierało. Oczy mu się zaszkliły. Czuł jak w nim wzbiera gniew i okropny smutek. Ochota na zniszczenie wszystkiego na swojej drodze była coraz większa. Jedyne czego teraz potrzebował to cisza i spokój. Starał się pozbierać, sprawić aby wspomnienie o jego rodzinie nie zniknęło. Jednakże, coś mu w tym przeszkadzało. Saiyanin który leciał razem z nim. Gdy tylko wylecieli z Vegety, rzucił coś o niemarudzeniu. Guts skwitował to cichym warknięcien. Czuł się źle. Bardzo źle. Nie chodziło tu o jakąś chorobę lokomocyjną, tylko o jego zdrowie psychiczne. Był bliski histerii. Chciał aby Kenzuran siedział cicho przez całą drogę, jednak chyba prosił o zbyt wiele. Jego myśli wypełniały wspomnienie Magu, Toka, Kany i Kogamoto. Łamiącym się głosem rzucił w stronę Saiyanina.
-Nie wiem gdzie nas zabiera... Nie obchodzi mnie to...-
Usłyszał krótki śmiech ze strony swego rodaka. Bawiło go to? Bawiła go ta sytuacja? Bawiła go śmierć przyjaciół, rodziny, wszystkiego na co pracował? Bawiło go to!?
-Śmiejesz się? Właśnie zgineli nasi najbliźsi, a ty się śmiejesz!? Słuchaj śmieciu, nie chcę z tobą gadać. Nie mam ochoty siedzieć z tobą w tej kapsule. Najchętniej bym cię z niej wypierdolił. Więc, z łaski swojej... ZAMKNIJ, KURWA, RYJ ALBO JA CI GO ZAMKNĘ!-
Czuł gniew, smutek i nienawiść. Gdy tylko wylądują to Guts zniszczy wszystko w zasięgu wzroku. I już wiedział kogo weźmie na pierwszy ogień...

[z/t]

_________________
Skróty:
avatar
Aymi
Mistrz Gry
Liczba postów : 640

Re: Orbita

on Nie Mar 04, 2018 6:44 pm
Eien no MG Modo
misja-SAGA


Kapsuły wystartowały w momencie, gdy ziemia pękająca pod nimi zaczęła tworzyć głębokie szczeliny wypełnione skoncentrowanymi pod powierzchnią gazami i strzelającą magmą. Przy starcie jednego ze statków kurs został naruszony, a moment później metalową kulę pochłonęła fala ognia. Z sześciu zostało pięć. Cała planeta wrzała od buchających zewsząd płomieni. Gdyby znaleźć się na jej powierzchni, dookoła słychać by było krzyki, grzmoty, kolejne eksplozje, pękające z trzaskiem skały. Rasa saiyan próbowała się ratować, na nic się jednak zdawały te próby. Było za późno, by cokolwiek zdziałać. Małpy umierały w agonii, nie znajdując ratunku. Zresztą nie tylko oni. Tsufule pierwotnie zamieszkujący czerwoną planetę również dokonywali żywota w ogniach kryjących się pod ich domami.
Ziemia rozstąpiła się gwałtownie, wypuszczając ze swych odmętów kolejną, wysoką falę magmy i rozgrzanych skał, które uderzyły w kolejną kapsułę, kilka odłamków trafiło w pozostałe, uruchamiając wewnętrzne systemy alarmowe. Czerwone światło zalało wnętrza rozdygotanych statków, twarze pasażerów przesłoniły maski z tlenem. Retsu mógł zauważyć w pobliżu kolejny strumień ognia i potężną eksplozję, która zatrzęsła wnętrzem jego kapsuły. Moment później coś gruchnęło o kadłub, mężczyzna uderzył głową w bok kabiny, wyrwany z fotela przez nagłe turbulencje, i wszystko wokół zaczęło wirować. To mógł być koniec, a jednak jeszcze żył. Widział tylko migoczące czerwone światło alarmu, a po chwili blask pochłonął wszystko inne.
Tak oto żywota dokonała czerwona planeta zwana przez saiyan Vegetą a przez tsufulian po prostu Plant. A trzy ostatnie kapsuły z ocalałymi mieszkańcami poleciały wgłąb kosmosu z pogrążonymi w mroku pasażerami...

[z/t] Retsu -> tutaj

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Sponsored content

Re: Orbita

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach