Super Dragon Ball PBF - Another Universe
Forum jest w fazie przebudowy. Jest otwarte dla graczy, ale należy pamiętać o możliwości zmian w mechanice.

Share
Go down
avatar
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 357
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Wioska Plemienia Karinga

on Wto Wrz 08, 2015 4:24 pm
First topic message reminder :

Teren przy Wieży Korina jest zaludniony przez Plemienie Karinga, Indian, którzy są Strażnikami Świętej Ziemi Korin. Mieszkają w namiotach ze skóry zwierzęcej, żyją w zgodzie z naturą. Są pokojowo nastawieni, ale trzeba pamiętać, że nie każdy kto się tutaj zapuści, będzie mógł sobie od tak stąpać po terenie, który uważany jest przez Plemię za święty.

avatar
Ryu
Maskotka
Liczba postów : 294

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Pon Sie 28, 2017 2:09 am
Przemierzając dalej las oczom naszego bohatera w pewnym momencie ukazała się wielka wręcz gigantyczna wieża, a końca jej nie było widać, z pewnością jej szczyt musiał się znajdować wysoko ponad chmurami. Pewnie już za niedługo natknie się na te całe plemię, które zamieszkuje swoje ziemię. Po dość niedługim czasie dostrzegł w oddali pewnego mężczyznę, a gdy podszedł nieco bliżej, to mógł mu się już znacznie lepiej przyjrzeć. Jego ubiór nie budził wątpliwości, musiał należeć do jakiegoś rodu Indian. Czyli jest tak jak przewidywał Ziemianin. Sądząc po jego siwych włosach znajdujących się na jego głowię jak i wąsach, można przypuszczać iż już nie jedno przeżył.  Jeżeli w ich wiosce panowała jakaś hierarchia to z pewnością zajmował w niej dość wysoką pozycję, tak przynajmniej sądził chłopak. Gdy znalazł się wystarczająco blisko zabrał głos.
- Nazywam się Ryu.  – Tu wykonał ukłon około czterdziestu pięciu stopni w jego stronę, ręce trzymając blisko tułowia - Przepraszam, że tak bez pozwolenia wkroczyłem na wasze ziemie, jednakże sprowadza mnie tutaj jedna sprawa… - W tym momencie powrócił do swej poprzedniej pozy, a już następnie kontynuował - A właściwie to osoba.  Chodzi mi o niejakiego Korina zamieszkującego szczyt – tu wskazał palcem wskazującym swej prawicy budowlę – tej wieży.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Pon Sie 28, 2017 8:12 pm
MG

Indianin mrużył swoje oczy, przyglądając się uważnie każdemu ruchowi wykonanemu przez młodzieńca. Można powiedzieć, że ani na sekundę nie spuścił z niego swojego spojrzenia. Nie mógł tego zrobić, nie znał go, więc i czekać musiał na podejrzany ruch, by móc w pełnej zgodzie z sumieniem zaatakować. Obrona swoich terenów grała tutaj pierwsze skrzypce. Skrzyżowane ręce starca zostały opuszone, lądując zaraz na jego biodrach.
- Sprawa do Korina... Cóż to za sprawa, że tak rychle wejść musiałeś na nasze święte ziemie, splamione krwią naszych towarzyszy poległych w przeszłości w ich obronie? - zapytał, w dość dziwaczny sposób. Jego mina wyraźnie mówiła, że żarty jeszcze się nie zaczęły, ale już zdążyły się skończyć. 
Mężczyzna przyjął pozycję bojową, uginając swe nogi w kolanach i unosząc swoje dłonie ku górze, trzymając gardę.
- Udowodnij, żeś godzien! - warknął, stając pewniej na glebie.

_________________
avatar
Ryu
Maskotka
Liczba postów : 294

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Pon Sie 28, 2017 9:54 pm
Ewidentnie mężczyzna nie ufał młodzieńcowi. Cóż, nie było w tym nic dziwnego. Jakiś nieznajomy od tak sobie wszedł na teren ich ziem. Nie wiedział czego może się po naszym Ryu spodziewać. Jednakże żadne nikczemne myśli nie krążyły po głowie ucznia Haricotto. Chciał się jedynie spotkać z Korinem.
- Od jakiegoś roku przygotowuje się do wyzwolenia Ziemi z rąk Czerwonej Wstęgi, jednakże nie sam. Z tego co wiem Korin zajmuje się hodowlą magicznych fasolek. Właśnie z tego powodu wszedłem na wasze ziemie. Mogą się one okazać niezwykle przydatne.
Parę sekund później siwy mężczyzna zaczął przyjmować swoją pozycję bojową. Tak więc musiał jak i nasz Ziemianin trenować sztuki walki. Nie było innego wytłumaczenia. Po ostatnich słowach które padły z ust jedynego Indianina, którego zobaczył, sam zaczął przyjmować swą pozycję. Stanał bokiem do przeciwnika, uginając obydwie nogi.  Prawą rękę trzymając blisko tułowia, a lewą zaś uniesioną nieco nad udem.
- Nadchodzę!

I ruszył, nie tracąc więcej czasu. Postanowił podskoczyć do przeciwnika, aby szybko się przy nim znaleźć, gdy to nastąpiło ten wymierzył mu dwa ciosy w brzuch. Kolejną czynnością było sprzedaniu mu jednego kopnięcia w głowę. Następnie schylił się, aby podciąć przeciwnika lewą nogą, jeżeli się udało ten łapie go za jedną z nóg obiema rękami i rzuca nim w glebę. Oczywiście mógł przeprowadzić o wiele dłuższą ofensywę, lecz nie był świadomy na ile może sobie pozwolić, nie chciał wyrządzić mu poważnej krzywdy.

Ryu zdawał sobie sprawę, iż jego przeciwnikiem nie jest worek treningowy lub jakieś drzewo, które się nie rusza. Tak więc, uderzenia w tors jak i na głowę zamierzał zbijać. Postanowił odskakiwać do tyłu, aby znaleźć się poza zasięgiem atakującej nogi. Gdyby chciał użyć jakichś ataków energetycznych chłopak po prostu wykonuje unik w prawy/lewy bok.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Sro Sie 30, 2017 8:54 pm
MG

Indianin skinął jeno głową, jakoby rozumiał cel przybycia chłopaka. To były tylko pozory, albowiem miał to głęboko w powarzaniu. Miał robotę do wykonania, więc nie chciał wysłuchiwać tłumaczeń osób trzecich, mimo że sam uwcześnie zadał pytanie.
Ry zaszarżował, jednakże starzec był przygotowany. Pierwsze dwa ciosy w brzuch zostały zbite kolanami, które uniesione do góry robiły za ciekawą tarczę. Kopnięcie w głowę również nie poskutkowało, a jedyne co zrobić musiał Indianim to uchylenie swojej głowy w dół, by noga chłopaka przeleciała nad nią po skosie. W ten sposób, to właśnie Indianin znalazł się w idealnej pozycji do skoszenia Ryu, w końcu sam się schylił, unikając kopnięcia Ziemianina.
Noga czarnowłosego została skoszona, najpierw otrzymując mocne kopnięcie w kostkę nogi, która robiła za podporę. Kiedy Ryu leciał ku glebie, stary wojownik odskoczył do tyłu, robiąc salta do tyłu, zwane potocznie backflipami. Zatrzymał się 10 metrów dalej, a Ryu jeśli się nie wybroni, to upadnie na cztery litery.

_________________
avatar
Ryu
Maskotka
Liczba postów : 294

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Sro Sie 30, 2017 11:02 pm
Plan Ryu całkowicie nie wypalił. Obydwa jego uderzenia zostały zbite, a kopnięcie zostało zwyczajnie w świecie uniknięte. Na domiar złego, Ziemianin został podcięty aby upaść na swoją rzyć. Postanowił uchronić się przed spotkaniem z glebą przy pomocy techniki lotu. Zastygł w powietrzu by po chwili bezpiecznie wylądować na ziemi. Mężczyzna musiał być doświadczonym wojownikiem. Być może i nie był posiadaczem ogromnej mocy, jednakże z całą pewnością był bardziej doświadczony niż nasz bohater. Mogło zaważyć to na wyniku tego starcia. Oczywiście chłopak nie zamierzał się poddać po jednej nieudanej próbie. Zamierzał atakować dalej.

Dzieliło ich jakieś dziesięć metrów, może mniej. Wojownik nie mógł tego stwierdzić. Podbiegł do oponenta, a gdy się już przy nim znalazł wykonał kopniaka prawym kolanem w brzuch, następnie wykonał skok z zamiarem sprzedania mu kopnięcia w głowę. Odskoczył do tyłu wystrzeliwując trzy ki blasty, a już po chwili podbiegł do niego i wykonał dwa uderzenia. Jedno w wątrobę, a drugie w splot słoneczny. Po tym schylił się aby podciąć go i w momencie w którym to nastąpiło złapał jedną z jego nóg swą prawicą i wykonując karuzelę wyrzucił go w powietrze. Od razu ruszył za nim i jak się już przy nim znalazł złączył dłonie tworząc ''młot’’ i uderzył Indianina w głowę, aby zaczął lecieć ku ziemi.  W mgnieniu oka zaczął składać ręce w znany sobie sposób…
- Ka… Me… Ha… Me… HAAA!!!!
Po tym jak szarpnął rękoma przed siebie niebieska, energetyczna fala zaczęła z olbrzymią prędkością mknąć w stronę siwego mężczyzny. Po zakończeniu swej ofensywy postanowił czekać na ruch swego oponenta.

Chłopak zamierzał blokować uderzenia i kopnięcia lecące na tors jak i na głowę, kontynuując swój atak, jeżeli został on przerwany. Będzie starał się wykonywać uniki w prawy lub lewy bok, jeżeli mężczyzna będzie chciał użyć jakiejś techniki energetycznej bądź jakiegoś elementu otoczenia(na przykład kamulca). Jeżeli wykaże chęć podcięcia naszego bohatera ten zwyczajnie odskoczy do tyłu, a gdy ta niebezpieczna sytuacja minie, będzie atakować dalej. Jeśli przeciwnik zacznie uciekać, Ryu po prostu zaczyna biec za nim i atakuje dalej w momencie którym znajdzie się przy nim. Jeżeli będzie chciał zablokować, zbić lub złapać którąś z nadlatując kończyn młodzieńca, ten ją od razu wycofuje i przechodzi do dalszej części ofensywy.

Obrażenia za technikę standardowe, bez dodatkowego ki z umiejki.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Czw Sie 31, 2017 9:29 pm
MG

Ryu zaczął biec w stronę Indianina, a jego mocne i pewne kroki roznosiły się głośnym echem. Korzystając ze swojego peu wyciągnął kolano przed siebie, chcąc tym samym uderzyć w brzuch wojowniczego starca. Nie spodziewał się jednak, że starzec również wyciągnie swoje kolano. W rezultacie, obaj zderzyli się swoimi nogami, co spowodowało, że po ich ciałach rozeszły się dziwny dreszcze.
Chłopak kontynuował, chcąc kopnąć przeciwnika w głowę, ten jednakże zablokował jego cios swoim przedramieniem, unosząc je ku górze i zasłaniając swoją głowę. Gdy Ryu odskoczył, wystrzelił od razu trzy ki blasty. Indianim skopiował jego zagranie i również strzelił trzema blastami, co poskutkowało wielkim, potrójnym wybuchem na przestrzeni znajdującej się pomiędzy nim a Ziemianinem. Obaj jednak ruszyli przed siebie, wbijając się w dym i kurz, przez który widoczność była ograniczona.
W dymie nastąpiło to i owo, słychać było dźwięki zadawanych uderzeń, coś jakby pięść trafiała na pięść, a noga na nogę. Szli łeb w łeb, najprawdopodobniej. Ciężko było stwierdzić.
Po chwili jednak starzec wyleciał pierwszy z dym do góry, będąc ciśniętym przez Ryu, który w mgnieniu oka zaraz za nim wystrzelił. Następny był młot, a później już Kamehameha, która wpadła na Indianina i dopchnęła go do ziemi, tworząc pokaźnych rozmiarów krater.

Jakiś czas później...

Mężczyzna podniósł się na swoje nogi. Był wyraźnie poobijany, ale nie od ciosów. Robotę zrobiła technika Boskiego Miszcza, poniewierając go boleśnie i niszcząc znacznie jego ubranie. Otrzepawszy się, rzucił spojrzenie chłopakowi odzianemu na biało.
- Całkiem nieźle walczysz. Możesz przejść. - rzucił krótko, a na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
_____
Odejmij sobie Ki za 3 Ki Blasty i Kamehameha.

_________________
avatar
Kurisu
Liczba postów : 146

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Czw Sie 31, 2017 11:15 pm
Kurisu zaczął opadać coraz większą prędkością na dół. Miał podkulone nogi i ręce rozłożone na boki dla aerodynamiki. Świst w jego uszach spowodowany przecinanym przez jego ciało powietrzem sprawiał, że nie był zdolny usłyszeć niczego innego wokół. Leciał coraz niżej i nawet nie próbował zatrzymać się za pomocą bukujutsu. Zapowiadało się na twarde wejście, które saiyanin lubił robić. Po chwili można było dostrzec na niebie, że coś spada z wieży, a po chwili było słychać głośny wybuch oraz trzęsienie ziemi. Wybuchła fala kurzu, piasku i ziemi wokół, która zakryła w większości obszar wokół saiyanina. Powstała dosyć mocna fala powietrza, która zmiotła lżejsze obiekty wokół. Jednak po chwili się uspokoiło, kurz opadł i rozwiał się razem z wiatrem. Wtedy można było zobaczyć saiyanina wbitego nogami w glebę po same kolana. Kurisu przez chwilę czuł przygwożdżenie spowodowane spadkiem i grawitacją, ale nie wyrządziły mu one obrażeń ani żadnej krzywdy. Po chwili zauważył, że nie może ruszać swoimi nogami, gdyż zostały one solidnie wbite w glebę. Wierzgał się na boki próbując wyjść, ale nie mógł.

- Naniii?! - Krzyknął do samego siebie lekko zirytowany sytuacją, która niespodziewanie go spotkała. Jednak po chwili pomyślał, aby skruszyć bardziej ziemię, aby można było lżej wyjąć nogi. Podniósł rękę do góry i uderzył otwartą dłonią pomiędzy nogi. Nie użył na to swojej całej siły. Ziemia blisko wokół niego bardziej się skruszyła na mniejsze kawałki i wtedy mógł już wyjść bez problemu. Wstał i zaczął się otrzepywać z piasku. Na twarzy miał minę fochniętej dziewczynki, ale tajemniczy osobnik nie mógł tego spostrzec, gdyż saiyanin stał do niego tyłem i mógł zauważyć tylko żółwie kanji na jego plecach. Po chwili się odwrócił za siebie i zobaczył mężczyznę w białym dogi z wyrwanymi rękawami, a niedaleko niego stał staruszek-indianin. Zauważył również, że wokół nich jest kilka zniszczeń, które powstały tutaj prawdopodobnie przez walkę. Nie miał wtedy do końca pewności, czy walczą dlatego, że jest on intruzem, czy przechodzi on test, który saiyanin przeszedł wcześniej. Na jego twarzy pojawiła się poważna mina.

- Jesteś intruzem, czy przechodzisz test wstąpienia na szczyt wieży?

Regeneracja 10%.
avatar
Ryu
Maskotka
Liczba postów : 294

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Pią Wrz 01, 2017 12:27 am
Nareszcie nastąpił koniec tejże próby. Próby, która miała zadecydować o tym czy Ryu może udać się do zamieszkującego wysoką wieżę Korina czy też nie. Jeszcze przez parę chwil tkwił tak w powietrzu, jednakże postanowił postawić swe obydwie nogi na ziemi. Po bliżej nieokreślonym czasie mężczyzna wstał, będąc ewidentnie poobijanym. Po słowach Indianina chłopak uśmiechnął się.
- Dziękuję i jeszcze raz przepraszam za wtargnięcie.
I w momencie w którym nasz Ziemski wojownik odziany w śnieżno-białe gi miał się wzbić w powietrze, lecąc w wiadomym celu, dostrzegł że coś właśnie kieruje się ku podłożu z dość dużą prędkością. Parę sekund później do uszu naszego bohatera dotarł głośny dźwięk wybuchu w akompaniamencie trzęsienia ziemi. Młodzieniec zaparł się nieco mocniej nogami, aby nie zostać zmiecionym przez falę powietrza, która powstała tuż po tym wydarzeniu. Gdy całe otoczenie się uspokoiło, Ziemianin uniósł brwi do góry, a kopara mu opadła z zaskoczenia, ponieważ jego oczom ukazał się dość niecodzienny obrazek. Otóż jakiś chłopak będący prawdopodobnie w wieku Ryu, stał sobie wbity w ziemię po kolana jakby nigdy nic. W mgnieniu oka udało mu się wydostać, jednakże nasz młodzieniec cały czas był nie mało zaskoczony całą tą sytuacją. Jeszcze krótką chwilę mu zajęło ogarnięcie się, by ostatecznie móc dokładniej przyjrzeć się tajemniczemu osobnikowi. Pierwsze co rzuciło mu się w oczy, był znak kanji dość pokaźnych rozmiarów, który znajdował się na plecach jego pomarańczowo- niebieskiego gi. Najwidoczniej musiał mieć jakieś powiązania ze staruszkiem Kame. Nie było innej opcji. W każdym razie, chyba wracał od Korina. To by wyjaśniało ten cały upadek. Uśmiechnął się słysząc pytanie nowo przybyłego.
- Spokojnie, nie musisz się obawiać. Niedawno udało mi się przejść ten właśnie test.
Dopiero teraz dostrzegł nieco mniejsze kanji, które tym razem znajdowało się na lewej piersi gościa. Podszedł nieco bliżej, a uśmiech cały czas gościł na jego buzi.
- Być może znasz staruszka imieniem Kame, który mieszka samotnie na wyspie?
avatar
Kurisu
Liczba postów : 146

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Pią Wrz 01, 2017 1:13 am
Kurisu był nastawiony na to, że chłopak mógł okazać się nieprzyjacielem, lecz jednak miło się zdziwił. Wyglądał na kogoś, kto nie ma złych intencji. Poczuł lekką ulgę, gdyż nie chciał mieć do czynienia z kolejnym wrogiem. Czerwona Wstęga stanowczo wystarczała w tej chwili. Odetchnął lekko z ulgą, rozluźnił lekko swoje ciało. Postanowił, że mu zaufa. Fasolce też zaufał i nie stracił na tym, a nawet zyskał sprzymierzeńca. Jego brwi uniosły się nieco do góry, a jego kąciki ust były skierowane do dołu. Patrzył z małym smutkiem na zniszczenia, które zostały tutaj dokonane.

- Cóż... mogłeś jednak trochę uważać z dokonywaniem zniszczeń wyrządzonych przez walkę. To święte ziemie. Nie lubię niszczyć ziemi... i tak już sporo przecierpiała. - Powiedział swoje, ale i tak nie miał chłopakowi temu za złe, gdyż sam rozumiał sytuację. Przy zażartej walce zniszczenia są nieuniknione, a Kurisu naprawdę kochał naturę i zwierzęta. Jego roczna podróż nie rozwinęła tylko jego zdolności bojowych, ale poszerzyła też wiedzę o ziemi, poznał jej historię oraz nauczył się nieco o niej. Jego pobyt sprawił, że po prostu pokochał to miejsce.

Po chwili usłyszał pytanie, po którym zaczął się drapać po głowie i przekręcił swój wzrok na bok. Udawał, że się zastanawia, ale tak naprawdę analizował sytuację. Skąd on zna Kamesenina? Nigdy wcześniej go nigdzie nie widziałem. - Pomyślał w głowie, po czym spojrzał się na chłopaka z małym uśmiechem.

- Kamesenin to mój mistrz, a zarazem i pierwsza osoba, którą tutaj spotkałem. Skąd go znasz? Nigdy wcześniej cię nie widziałem. - Naprawdę nietrudno było sprawić ciekawość saiyaninowi, który jest ciekawy świata i ludzi. Jak do tej pory spotkał tylko kilku ludzi i to przez przypadek. Pomyślał, że dobrze byłoby mieć przyjaciela, na którego można zawsze liczyć. Chociaż wiedział, że na Harego też może liczyć, lecz jednak tak krótko go zna, że nie śmiałby prosić go o pomoc. Wtedy również przypomniały mu się jego słowa, które niegdyś do niego skierował - ''Pamiętaj, nie jesteś sam.'' Postanowił zaprzyjaźnić się z tym chłopakiem na dłuższą chwilę, niż z Haricotto, który po chwili mu uciekł z wymówką, że ma coś pilnego do załatwienia. Nie do końca to rozumiał, gdyż Kurisu nie miał aktualnie żadnych obowiązków ani zobowiązań, oprócz chronienia lasów i zwierząt, które sobie wcześniej postanowił. Postanowił na początku zapoznać się z nim od podstaw.

- Jak masz na imię? Ja nazywam się Kurisu i jestem saiyaninem. Zgaduję, że ty pewnie jesteś człowiekiem?
avatar
Ryu
Maskotka
Liczba postów : 294

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Nie Wrz 03, 2017 12:32 am
Spojrzał na zniszczenia, które powstały podczas pojedynku i być może rzeczywiście nieco przesadził, jednakże chciał przejść test więc dlatego posunął się do użycia Fali Uderzeniowej Kame, która nie ukrywajmy, narobiła nieco zniszczeń. W tamtym momencie o tym nie myślał, był zbyt skoncentrowany na walce. Jak się po chwili okazało pobierał on nauki u staruszka, jednakże coś było nie tak…  Jak sam stwierdził jako pierwszego spotkał właśnie jego, tylko jakim cudem? Przecież musiał mieć jakąś rodzinę, bliskich, kogokolwiek. Jakim cudem? No jak? Być może jeszcze jako małe dziecko został osierocony i to właśnie mężczyzna przyjął go pod swój dach? Podrapał się palcem wskazującym po policzku dalej zastanawiając się, odwracając tym samym wzrok w prawy bok. Parę chwil później spojrzał znów na niego z zamiarem odpowiedzenia na jego pytanie.
- Być może widziałeś się już z mistrzem Haricotto, wydaje mi się, że jest tam dość częstym gościem, więc mogłeś już mieć okazję się z nim spotkać. W każdym razie, pewnego dnia walczyłem z nim, jednakże nasza ''walka’’ – tu uniósł palce obydwu dłoni, cudzysłów – zakończyła się dla mnie niezbyt dobrze i dość szybko. Sensei zabrał mnie wtedy właśnie do staruszka Kame i tam wróciłem do zdrowia.
Oczywiście Ryu nie opowiedział dokładnie jak było, ponieważ nie widział potrzeby, aby wspominać o Tensie bądź Aymi. W końcu pytał tylko o to w jaki sposób poznał sędziwego mężczyznę, o nic więcej. Więc i nasz bohater postanowił nie zdradzać więcej szczegółów.  Gdy tylko Kurisu, ponieważ właśnie tak miał na imię nowo poznany wojownik, powiedział iż należy on do rasy Saiyan, Ziemianin po raz kolejny dość mocno się zdziwił. Było to spowodowane faktem, iż z której strony by nie spojrzał to nie mógł dostrzec jego ogona. Przecież skoro należał do ich rasy, to czemu go nie posiadał? Przecież Saiyański wojownik, Haricotto twierdził, że wszyscy przedstawiciele jego rasy posiadają małpie ogony, więc czemu Kurisu go nie miał? Cóż, zawsze mogło być tak, że zwyczajnie kłamał, lecz po co miałby to robić? Najlepiej będzie jak go zwyczajnie o to zapyta.
- Tak, jestem człowiekiem, mam na imię Ryu. Miło mi Cię poznać, Kurisu. – Uśmiechnął się na chwilkę, a już po tym kąciki jego ust wróciły na swoje poprzednie miejsca – Muszę przyznać, że to co mówisz jest dość ciekawe. Mam na myśli to, że twierdzisz iż jesteś Saiyanem, a z tego co wiem wszyscy mają ogony, ale ty go nie posiadasz, dlaczego?
avatar
Kurisu
Liczba postów : 146

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Nie Wrz 03, 2017 1:03 am
Saiyanin słuchał z uwagą, co chłopak ma do powiedzenia. W pewnym momencie na jego twarzy pojawiło się zdziwienie.

- Haricotto jest mistrzem? Tak jak genialny żółw? Nie wiedziałem o tym. W takim razie teraz już to rozumiem... - Nie dokończył zdania, gdyż nie chciał z początku zdradzać swojego sekretu. Saiyanin właśnie w tej chwili zrozumiał, dlaczego posiada akurat komórki Harego. Kurisu miał być komplikacją komórek zdolnych saiyan, więc w sumie niedziwne jest to, że Haricotto został mistrzem. Pozostaje jeszcze w takim razie kwestia pozostałych dwóch saiyan, od których nabył komórki, ale to nie była chwila ani odpowiedni czas, aby nawet o tym myśleć. Na to przyjdzie jeszcze odpowiedni czas.

Kurisu w końcu poznał swojego drugiego przyjaciela. Trochę się tym cieszył, że jego grono przyjaciół powiększyło się o jedną osobę, ale nie chciał dawać tego po sobie znać, więc Ryu nie mógł zobaczyć po jego twarzy radości. Po chwili jednak padło pytanie, na które nie musiał długo czekać. Nie wiedział co na to odpowiedzieć, gdyż nie chciał od razu zdradzać swojego sekretu, a przynajmniej całego. Pomyślał jednak, że część sekretu może mu zdradzić, a całość powie mu dopiero wtedy, gdy zaufa mu na tyle, że opowie mu całość. Nie wiadomo było do końca, czy może w pełni od razu mu zaufać. Jednak mały kredyt zaufania nie powinien w tej sytuacji zaszkodzić. Odwrócił głowę do tyłu i ze smutkiem patrząc się na swoją pupę, której brakowało ogona, a następnie zaczął mu opowiadać drapiąc się po głowie lekko zakłopotany. Zastanawiał się jak wiele może mu powiedzieć na tę chwilę.

- Oh, no tak. Masz rację. Saiyanie posiadają ogony, ale to nie jedyny punkt zaczepienia, po którym można rozpoznać saiyanina. Mi akurat nie urósł, bo to słaby punkt u saiyan, który można wykorzystać w walce. Zostałem stworzony na podobieństwo saiyanina idealnego, dlatego nie posiadam tak słabych punktów. Nie wiem, czy dobrze robię, że ci to mówię... - Po chwili zacichł odwracając swój wzrok na dół. Miał wrażenie, że powiedział za dużo.

Reg 10%.
avatar
Ryu
Maskotka
Liczba postów : 294

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Nie Wrz 03, 2017 2:28 am
Gdy tylko Kurisu skończył mówić, Ziemianin pokiwał głową twierdząco.
- Dokładnie. Jest on bardzo silny, dlatego został moim mistrzem. Dzięki niemu opanowałem kilka ciekawych technik. Między nami jest dość duża przepaść, ale ciężko trenuję, aby go kiedyś dogonić.
Więc Saiyanie posiadają słaby punkt, jakim właśnie był ogon, lecz co on miał właściwie przez to na myśli? Chłopak postanowił, że za parę chwil go zapyta o to, ponieważ może mu się to kiedyś przydać, nigdy nic nie wiadomo… Ale zaraz, co? Że jak? Stworzony? Saiyan idealny? Że co znowu? Więc kim on był tak właściwie, Saiyanem z probówki? To był niemały szok dla naszego bohatera. O wiele większy… znacznie, znacznie większy niż ten który odczuł, gdy zobaczył go pierwszy raz, z nogami w ziemi. Z wrażenia aż uniósł obydwie brwi do góry, a usta nieco się otworzyły, tworząc malutką przestrzeń między sobą, lecz na krótką chwilę, ponieważ starał się panować nad emocjami.
- Spokojnie – w tym miejscu uśmiechnął się – i tak nie miałbym co zrobić z tą informacją, ale nie musiałeś mi tego mówić.
Właściwie dlaczego to zrobił? Przecież prawie go nie znał, a już go darzył takim zaufaniem? Było to bardzo ryzykowne posunięcie. Przecież na dobrą sprawę nic właściwie o nim nie wiedział. Inna osoba pewnie mogłaby to wykorzystać na swoją korzyść jak i na niekorzyść ucznia Kame, lecz nasz Ziemianin taki nie był. Nagle przypomniał sobie o Halle i o tym co działo się rok temu. Ona także nie znała wojownika w białym gi, lecz to jej nie przeszkadzało, aby zwracać się do niego z życzliwością. Od pewnego czasu, Ryu zaczął spotykać coraz to ciekawsze(a może po prostu dziwne) osoby.
- Właściwie zastanawia mnie jedna rzecz. Powiedziałeś, że ogon to wasz słaby punkt, ale z jakiego powodu?
Był tego bardzo ciekaw. W każdym razie, będzie musiał ostrzec mistrza Haricotto jak i innych, gdy ich tylko spotka. Możliwe, że nie wiedzą o tym, świadczyć o tym może fakt, że posiadają swoje ogony, a jeżeli ktoś inny zdobędzie tę informację to będzie mógł wykorzystać to, aby zdobyć przewagę podczas pojedynku. Tak jak mówił przed kilkoma chwilami Kurisu.


Ostatnio zmieniony przez Ryu dnia Nie Wrz 03, 2017 3:25 am, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Kurisu
Liczba postów : 146

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Nie Wrz 03, 2017 2:57 am
- Jest aż tak silny? Teraz rozumiem dlaczego nie chciał ze mną walczyć... - Z małą przykrością stwierdził. Nie sądził, że wokół niego znajduje się aż tyle silnych osób, co sprawiało, że był lekko zirytowany i można było to zobaczyć po jego twarzy. Dlaczego wszyscy wokół są tacy silni? To ja powinienem być najsilniejszy! W końcu jestem idealnym wojownikiem! - Rzekł w myślach. Gdy zaś po chwili spojrzał na Ryu zobaczył w nim coś śmiesznego. Jego zdziwienie sprawiło, że saiyanin zaczął nieśmiało i lekko śmiać się. To jego wyraz twarzy wyglądał dla niego nieco zabawnie. Zapowiadało się, że Kurisu znalazł sobie towarzysza, a raczej było na odwrót. Trochę go to ucieszyło, gdyż potrzebował trochę towarzystwa. Czuł się już nieco osamotniony i nie chciał siedzieć sam. Może Ryu się zgodzi na to, aby Kurisu mu towarzyszył? Nie zamierzał jednak o to pytać. Nawet o tym nie pomyślał. Może to było trochę chamskie z jego strony, że wtrącił się w jego podróż, ale w tej chwili o tym nie myślał. Po prostu chciał za nim iść.

Po chwili otrzymał pytanie, na które nie wiedział jak odpowiedzieć. Do końca sam tego nie rozumiał. Uniósł głowę lekko ku górze zamykając oczy, na jego twarzy pojawił się spokój. Próbował przetrzepać wszystkie zakamarki w swojej głowie, wszystkie zgromadzone informacje, które zostały mu przekazane. Nie trwało to jednak długo, gdyż po chwili ze zdenerwowaniem zaczął się szarpać za głowę obiema rękami po bokach.

- Nie wiem! - Odpowiedział sfrustrowany. Nie wiedział sam dokładniej, dlaczego ogon jest słabym punktem. Nie rozumiał tego. Posiadał tylko informację w głowie, którą mu przekazano. Po chwili się uspokoił i stanął prosto. Zaczął dokładniej oglądać Ryu.
- Nie wiem dlaczego ogon jest słabym punktem. Nie rozumiem tego. Ja tylko o tym po prostu wiem. Jednak nie wyglądasz mi na kogoś, kto chciałby wykorzystać tą wiedzę. Wyglądasz mi raczej na kogoś silnego, kto nie potrzebowałby tej wiedzy, aby kogoś pokonać. Chcesz się ze mną zmierzyć? - Od samego początku myślał tylko o tym. Nie mógł się w końcu powstrzymać. Przecież jego saiyański instynkt nie mógł mu pozwolić przegapić okazji na walkę. Sam był ciekaw, jak bardzo silny jest Ryu. W ten sposób zrozumiałby również bardziej, jak bardzo silny jest też Haricotto.
avatar
Ryu
Maskotka
Liczba postów : 294

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Nie Wrz 03, 2017 8:15 pm
Najwidoczniej sensei był znacznie silniejszy niż chłopak, mogło świadczyć o tym to, co powiedział, zaś na twarzy tego drugiego można było zauważyć podirytowanie spowodowane czymś, o czym Ryu nie miał pojęcia. Może było ono spowodowane właśnie tym faktem, że mężczyzna nie chciał się z nim zmierzyć? Możliwe. Z zamyślenia wytrącił go śmiech Saiyanina. Tylko co do tego doprowadziło? Czy Ryu zrobił coś, co mogło być swoistym zapalnikiem takiej reakcji? A może chodziło o ten jego wyraz twarzy, który zagościł na niej przez parę chwil? Postanowił nie zawracać sobie już tym głowy. Po chwili Kurisu zaczął się nad czymś zastanawiać, pewnie nad pytaniem zadanym przez Ziemianina. Z tego co się okazało, Kurisu nie miał pojęcia czemu ogon jest słabym punktem jego rasy. Być może kiedyś nasz bohater się dowie co się stanie, gdy ktoś z rasy ogoniastych wojowników zostanie złapany za te właśnie część ciała. Bo z pewnością tylko wtedy będzie można się przekonać co nastąpi, lecz  nie miał zamiaru tego sprawdzać na mistrzu Haricotto, Tensie bądź Aymi. Wojownik w pomarańczowo-niebieskim gi miał rację, Ryu nie posunąłby się do wykorzystanie tej informacji, aby przeważyć szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Być może gdyby nie miał innego wyjścia, to dopiero wtedy by mógł się do tego posunąć. W końcu padło pytanie o walkę, pewnie chciał sprawdzić jak silny jest nasz młodzieniec. Chyba nie było żadnych przeciwwskazań, aby odmówić mu takowego sparingu.
- No dobrze.
Dzielny syn rybaka odskoczył do tyłu, aby znaleźć się około pięć metrów od swojego sparingpartnera. Przybrał swą bojową pozycję, a jego ciało zostało obtoczone białawą aurą. Zmarszczył swe brwi, bacznie obserwując stojącego naprzeciw niemu wojaka.
- Muszę się mieć na baczności… Nie wiadomo jak silny jest. Skoro jest Saiyanem to z pewnością nie będzie to łatwa walka. Jeżeli zacznę przegrywać to użyję swojej pełnej mocy. Chociaż… pewnie nastąpi to dość szybko…

Gdy jego oponent był gotowy, Ryu ruszył ku niemu. Podbiegł do niego i wymierzył mu jedno uderzenie w splot słoneczny, by po tym sprzedać mu kopnięcie prawym kolanem w brzuch, a na koniec wymierza mu jednego podbródkowego. Po skończeniu swojej kombinacji odskakuje do tyłu i czeka na ruch przeciwnika.

Jeżeli będzie chciał wykonać cios w tors bądź w głowę, to Ziemianin zamierza to zablokować. Zamierza odskakiwać do tyłu, aby znaleźć się poza zasięgiem nogi, jeżeli chłopak będzie chciał wykonać kopnięcie. Będzie robił to samo w przypadku w którym jego przeciwnik będzie chciał go podciąć. Jeśli będzie chciał użyć jakiejś techniki energetycznej, to Ryu po prostu wykonuje unik w prawy bok. Gdy będzie chciał on zablokować, zbić bądź złapać którąś z atakujących kończyć, to Ziemski wojownik wycofuje ją i kontynuuje ofensywę.
avatar
Kurisu
Liczba postów : 146

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Czw Wrz 07, 2017 4:38 pm
Zaczął przygotowywać się do walki. Pierwsze co zrobił, to najpierw zdjął swoje obciążniki z nadgarstków. Upuścił je na ziemię, a one twardo spadły i się zderzyły z glebą. Następnie zaczął ściągać swoje pomarańczowe gi, ale nie całkowicie. Zdjął je tylko z ramion i wisiało ono przy pasie (tak samo jak w pierwszych dwóch linkach w podpisie). Potem zaczął zdejmować ołowianą koszulkę, z którą miał mały problem. Jednak po krótszej chwili udało mu się ją ściągnąć i rzucił ją za siebie, a ona po chwili twardo spadła na ziemię, aż lekko kurz się wzniecił. Było widać gołym okiem, że waży dosyć sporo. Następnie zdjął szybko ciężkie buty i je też odrzucił na bok. One tak samo wgniotły się w ziemię. Szybko rozgrzał swoje ramiona obracając je wokół swojej osi, strzelił kilka razy karkiem obracając głową na boki i trzymając się ręką za szyję, a następnie już był gotowy. Stał prosto. Ziemianin nie mógł wtedy wiedzieć, że to właśnie jego technika walki. Sam nie wiedział jak bardzo wzmocnił się i nie miał pojęcia, na jakim aktualnie jest poziomie. Zamierzał jednak dać z siebie wszystko. Ewentualnie zwolniłby tempo, gdyby zobaczył, że ziemianin jest od niego słabszy.

Poczekał na idealny moment i energicznie ruszył na ziemianina, gdy zobaczył, że w tym samym momencie rusza on na niego. Ziemianin jednak okazał się bardzo szybki. Szybszy od niego. Ciosy kierowane w stronę saiyanina wydawały się dla niego niczym grzmoty błyskawicy. Starał się unikać jego ciosów oraz blokować je, zbijać je na bok. Poczuł na sobie tą presję. Poczuł, że jego przeciwnik jest od niego o wiele silniejszy, ale wcale nie zamierzał przestać. To go napędzało jeszcze bardziej. Skupił się jeszcze bardziej na robieniu uników i zaczął używać nóg próbując skakać z boku na bok, aby ziemianin nie mógł go trafić. Jednak po chwili ziemianin przestał atakować. Nie rozumiał do końca dlaczego. Przecież to dopiero początek walki. Myślisz, że ci już odpuszczę? - Powiedział sobie w myślach. Stał prosto i patrzył na niego chłodną miną. Wtedy zauważył, że Ryu przygotował się do uniku na bok. Od razu zamierzał to wykorzystać i rzucił się lecąc prosto na niego. Chciał zaatakować z lewej, otwartej dłoni. Sprawiał pozory, jakby chciał właśnie wprowadzić potężny atak, jakąś silną technikę. Jednak sprawiał tylko pozory, bo gdy był już obok niego - nagle wystawił w jego stronę prawą rękę. Skumulował energię w dłoni i wystrzelił swoją energię. To był energy wave, lecz był trochę inny od tradycyjnej techniki, gdyż wystrzelona energia była bardzo rozproszona i było jej dosyć sporo. Bardziej to wyglądało na wyrzucenie energii KI z ciała. Lekko wzniecił się kurz, ale nie zamierzał przestawać. Gwałtownie zatrzymał się przed wojownikiem i zaczął atakować serią ciosów otwartą dłonią. Ciosy wydawały się być dla niego dosyć szybkie, dlatego był pewny tego, że daje sobie radę. Serię uderzeń zakończył pewnym kopnięciem z pół obrotu, a następnie odbił się od ziemi nogą i zaczął skakać wokół Ryu. Przemieszczał się wokół niego bardzo szybko i starał się poruszać nieprzewidywanie, zmieniając co chwilę swój kierunek. Jednak cały czas poruszał się wokół niego spoglądając cały czas na niego. Nie zamierzał przestawać atakować. Zamierzał być jak krwiożerczy pasożyt, drapieżnik, który nieustannie atakuje swoją ofiarę, aż w końcu ją dopadnie.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Pią Wrz 08, 2017 4:05 pm
MG

1s - Ryu szarzuje na Kurisu.
1.1s - Kurisu rozpoczyna szarżę.
2s - Ryu bierze zamach i zadaje cios w splot słoneczy Kurisu. 
2.2s - Ryu kontynuuje atak, kopie prawym kolanem w brzuch Kurisu. 
2.4s - Ryu kończy ofensywę uderzeniem w podbródek Kurisu, który zostaje wyrzocony nieco w górę.
2.5s - Ryu odskakuje do tyłu. Dzieli ich 15 metrów.
4s - Kurisu rozpoczyna atak, bierze zamach lewą ręką.
4.2s - Kurisu będąc tuż przed Ryu, markuje atak lewą ręką, zaś ze swojej prawej strzela energią Ki.
4.3s - Ryu obrywa energią, która eksplodowała tuż przed nim.
5s - Kurisu atakuje otwartą dłonią, która zostaje ledwo zablokowana przez lekko oszołomionego wybuchem Ryu.
5.5s - Kurisu wykonuje kopnięcie z pół obrotu, Ryu odskakuje do tyłu.
6s - Kurisu zaczyna biegać dookoła Ryu. Ryu jednak widzi jego sylwetkę, jego szybkość jest większa.

_________________
avatar
Ryu
Maskotka
Liczba postów : 294

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Sob Wrz 09, 2017 8:36 pm
Na twarzy Ryu pojawiło się zdziwienie kiedy to Kurisu zaczął zdejmować swoje ubrania. Był w jeszcze większym szoku, gdy upadły one na ziemię tak jakby ważyły kilka kilogramów. Jak to było możliwe? Przecież zwykła koszula, buty i frotki nie mogły tyle ważyć, o co w tym chodziło? Z pewnością zapyta go o to, gdy tylko zakończy się ich sparing.  Po chwili obaj ruszyli ku sobie. Plan Ziemianina wypalił w stu procentach. Kurisu przyjął na siebie wszystkie uderzenia. To musiało oznaczać, iż był on naprawdę silnym gościem i chciał sprawdzić na jakim poziomie jest Ryu albo był zwyczajnie wolniejszy od naszego bohatera. Chłopak tego nie wiedział, jednakże już za parę chwil wszystkie jego wątpliwości zostaną rozwiane. Wojownik musiał to przyznać, uczeń staruszka Kame go nieco zaskoczył. Młodzieniec był oczywiście przygotowany na to, aby zablokować cios, lecz nie był w ogóle gotowy na to, iż Kurisu zamierzał tylko zamarkować uderzenie i zaatakować swoją energią. Przez to zdarzenie wojak w białym gi został ogłuszony, jednakże udało mu się zablokować kolejne, nadchodzące uderzenie. Podkreślmy, że prawie. Ostatecznie ta część pojedynku zakończyła się w taki sposób, iż Saiyański wojak zaczął biegać wokół swego oponenta, lecz ten drugi nie miał problemów z dostrzeżeniem sylwetki tego pierwszego, więc to oznaczało, iż Ryu był szybszy i jego nowy znajomy nie był zwyczajnie w stanie wcześniej zablokować jego uderzeń, które wyprowadzał Ziemianin. To mogło też oznaczać, że człowiek był silniejszy od kosmity i pewnie tak właśnie było. Postanowił zaatakować.

Podskoczył do swego oponenta w celu sprzedania mu kopniaka w głowę lewą nóżką. Następnie wykonuje zamach prawą ręką, aby uderzyć go z przysłowiowego ''liścia’’ w policzek. Na koniec odskakuje do tyłu i przy pomocy umiejętności lotu wzbija się w powietrze zatrzymując się jakieś dziesięć metrów nad nią i czekając, aż jego przeciwnik ruszy za nim.

Jeżeli Kurisu będzie chciał wykonać cios w tors bądź w głowę, to Ziemianin zamierza to zablokować. Zamierza odskakiwać do tyłu, aby znaleźć się poza zasięgiem nogi, jeżeli chłopak będzie chciał wykonać kopnięcie. Będzie robił to samo w przypadku w którym jego przeciwnik będzie chciał go podciąć. Jeśli będzie chciał użyć jakiejś techniki energetycznej, to Ryu po prostu wykonuje unik w prawy bok. Gdy będzie chciał on zablokować, zbić bądź złapać którąś z atakujących kończyć, to Ziemski wojownik wycofuje ją i kontynuuje ofensywę. W przypadku którym Saiyanin chciałby uciekać, brunet po prostu goni go i kontynuuje atak.
Gość
Gość

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Sob Wrz 09, 2017 9:30 pm
Niedorozwój leciał bardzo powoli w stronę plemienia Karinga. We swoich dłoniach chował niebieski kwiat, który odnalazł w jaskini. Wracał tak triumfalnie z wykonanego zadania, by odnaleźć wcześniej wspomnianą roślinę.
Leciał tak i leciał, aż wreszcie zauważył dobrze mu znajome namioty. Jego Dom, który był zawsze spokojny.... no nie w tej chwili. Gdzieś w wiosce daleko od wodza dwójka ludzi walczyła ze sobą? Bio-Android pierwszy raz zobaczył to zjawisko i bardzo go to zaciekawiło. Już chciał tam ruszyć, ale poczuł w dłoni kwiatka. Postanowił odrazu ruszyć do wodza, jego misja jest ważniejsza niż walka dwóch ludzi... jeżeli mu się uda to może nadal będą walczyć, jak załatwi sprawę z głową plemienia.
Fabu wylądował przed Namiotem wodza.
-Przybyłem. Wykonałem misje daną mi od Wodza.- Rzucił to do strażników i ruszył do środka.
-FAA....- Tutaj można powiedzieć, że przysłowiowo ugryzł się w język. Wcześniej mu mówił, żeby przestał z tym jego dziwacznym wypowiadaniem jego imienia, ale jakoś nie umie inaczej, wiec postanowił go nie wymawiać.
-Wróciłem z Kwiatem. Wodzu.- Ukłonił sie nisko. Podszedł do człowieka, uklęknął i wręcza mu niebieskiego kwiatka.
Gość
Gość

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Sob Wrz 09, 2017 9:34 pm
MG


Oczywiście Fabu wrócił czym prędzej do wioski... Jednakże nie wiedział jeszcze, że takie zadanie z pewnością nie jest godne zostania indianem. Żołnierze znali już Fabu, więc ustąpili miejsca a ten zagościł w namiocie wodza.
- To świetnie Fabu, jednakże musisz wiedzieć, że to było jedno z dwóch zadań. Jednakże, następne wykonasz wtedy gdy będziesz chciał. Osobiście jadę do kuzyna, na spotkanie wodzów. Wrócę niebawem i wtedy się do mnie odezwij. Żegnaj. - Powiedział, spakował torbę, wsiadł na konia z dwoma kompanami i ruszył w drogę.

koniec
avatar
Kurisu
Liczba postów : 146

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Sob Wrz 09, 2017 10:07 pm
Saiyanin krążył wokół Ryu niczym sęp wypatrujący momentu, w którym to może zbliżyć się do swojej ofiary, aby ją dopaść. Z początku może i sprawiał wrażenie, jakby wiedział, co chce zrobić, lecz tak naprawdę krążył wokół niego, aby grać na zwłokę. Nie miał pojęcia jak go zaatakować, był dla niego za silny. Zaczął już nawet odczuwać skutki uderzeń, które przyjął na siebie. Niestety plan nie wypalił, gdyż to ziemianin postanowił zaatakować, przez co przerwał ruch saiyanina. Oberwał w głowę, aż mu coś zazgrzytało w uszach. Te kopnięcie sprawiło, że saiyanin na chwilę stracił kompletnie rachubę i nie wiedział co się dzieje. Nagle jakby mózg mu się na chwilę wyłączył i nic się w tej chwili nie liczyło. Zanim się połapał zobaczył tylko, że nadchodzi w jego stronę potężny plaskacz, który kompletnie go zgasił. Zaczął lecież do tyłu i o mało co nie zbił się w ziemię twarzą. Tutaj akurat zdążył zareagować i próbował oprzeć się ręką o ziemię, która nieco się wgniotła od siły naporu. Przeszlifował ręką przez pewien dystans, zanim zdołał się zatrzymać. W tym momencie próbował również wspomagać się nogami. Ślad na ziemi ciągnął się przez pewną długość, a na końcu kucał saiyanin oparty dalej tą samą ręką w wgniecionej glebie. Twarzą był odwrócony do tyłu, więc Ryu nie widział jego wyrazu twarzy. Mógł za to dostrzec, jak Kurisu po chwili pluje krwią za siebie, a następnie chłodnym wzrokiem wolno się odwraca do niego i próbuje wstać na nogi. Przy tym również wytarł przedramieniem krew, która ostała się na kąciku jego ust. Nie był w stanie już walczyć. Ciosy ziemianina okazały się zbyt potężne. Zaczął je teraz nagle wszystkie odczuwać, cały ten ból na raz. Nie mógłby dalej walczyć nawet, jeśli by chciał (no bo w sumie to chciał). Jego nogi same ugięły się w kolanach i delikatnie padł plecami na ziemię ciężko dychając. Jego ręce rozłożyły się na obie strony i nawet nie miał już siły ich podnieść do góry. Musiał chwilę odsapnąć.

Po chwili już powróciły do niego część sił i mógł już wstać, tak więc i to zrobił. Podszedł do swojego ubrania, które wcześniej z siebie zrzucił i zaczął je ubierać. Wyglądał już tak samo, jak wcześniej przed walką, tylko, że z kilkoma ranami więcej. Podszedł do Ryu z małym uśmiechem na twarzy.

- Jesteś bardzo silny. Jesteś też pierwszym przeciwnikiem, przed którym zdjąłem swoje ograniczenia, a i tak nie byłem w stanie cię pokonać. W takim razie pójdę z tobą do Świętego Mistrza. A tak w ogóle to po co do niego idziesz? Chcesz u niego trenować?
Gość
Gość

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Sob Wrz 09, 2017 10:22 pm
-Dobrze, kiedy wrócisz podejmę się kolejnego wyzwania. Pragnę zostać oficjalnym członkiem plemienia.- Powiedział do i wstał. Odprowadził głowę wioski i pożegnał się z nim. -Żegnaj Wodzu. Oby podróż była szybka i lekka.- Kiwnął głową i ruszył w pewne miejsce. Wykonał zadanie i powinien się cieszyć z tej wiadomości, ale miał teraz coś innego w głowie. Kiedy leciał w stronę wioski widział dwójkę wojowników. Postanowił tam ruszyć i zobaczyć co się tam dzieje.
Po paru chwilach dotarł na miejsce całego zdarzenia. Zobaczył dwóch młodych mężczyzn, którzy mieli ze sobą zapewnię sparing. Pierwszy raz widział coś takiego w tym miejscu, więc był tym bardzo mocno zainteresowany tym wszystkim. Tylko postanowił nic nie robić, a tylko spoglądać na całą sytuację z boku. Nie chce im przeszkadzać w walce, to by było niekultularne gdyby to zrobił. Ale dzięki temu, że stoi z boku to może nauczy się czegoś ciekawego, kto wie. Najważniejsze dla adepta sztuk walki to wszystko bacznie obserwować i pozna nowe techniki walki, wiec nie może zaprzepaścić okazji by podpatrzeć walki innych osobników.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Pon Wrz 11, 2017 6:30 pm
MG

1s - Ryu kopie nogą w głowę Kurisu.
1.3s - Ziemianin sprzedaje soczystego plaskacza Saiyaninowi, który zwala go z nóg.
2s - żaden z nich nie atakuje, sparing dobiega końca.
_____
Kurisu, nawet będąc zdeklasownaym, nie musisz poddawać się temu, co napisał przeciwnik.

_________________
avatar
Ryu
Maskotka
Liczba postów : 294

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Pon Wrz 11, 2017 10:45 pm
Podczas lotu, Ryu zauważył, iż Saiyanin wcale nie ruszył za nim, było to spowodowane ostatnim ruchem Ziemianina. Plaskacz wymierzony Kurisu sprawił, iż ten cofnął się nieco do tyłu próbując się zatrzymać przy pomocy swych nóg jak i jednej z rąk, co poskutkowało wytworzeniem całkiem długiego śladu na ziemi. Chłopak chyba nieco przesadził, mógł wywnioskować po tym, że Saiyanin zaczął nagle pluć krwią na ziemię. Nie było tego widać po Ziemianinie, jednakże w głębi duszy był z siebie dumny. Chodziło o fakt, iż udało mu się pokonać przedstawiciela ogoniastych wojowników bez używania stu procent swojej mocy. Dotychczas myślał, że wszyscy oni są niesamowicie silnymi osobami, a ich moc wykracza poza granice wszystkich ludzi. Najwidoczniej mylił się. Jednego był pewny, dzisiejszego dnia pokazał, że nawet człowiek może się równać, a nawet okazać się silniejszy od Saiyanina. Ciężko trenował, więc jego trud się opłacił. Po chwili zaczął opadać ku ziemi, a kiedy to już nastało podszedł do leżącego na ziemi Kurisu. Postanowił usiąść, skrzyżował swe nogi, oparł się rękoma o ziemię i oczekiwał, aż jego do niedawny sparingpartner będzie w stanie wstać.  Kiedy już to nastąpiło postanowił wstać, czekając, aż brunet założy na siebie swe ubrania. W momencie, w którym skończył mówić, Ryu uśmiechnął się, po czym zabrał głos.
- Dziękuję, miło mi to słyszeć. Ty też jesteś całkiem niezły, muszę przyznać, że zaskoczyłeś mnie wtedy tą energią, w ogóle się tego nie spodziewałem. To była dobra walka, Kurisu.
Tu wyciągnął rękę w jego stronę, mając nadzieję, że ten ją uściśnie, a uśmiech nie znikał z jego twarzy. Już po chwili wycofał kończynę, kontynuując.
- Właściwie to mógłbym Cię o coś zapytać? – Zaczekał, aby otrzymać odpowiedź i jeżeli okazała się ona twierdząca to mówił dalej – Mógłbyś mi powiedzieć czym są te twoje ubrania? Z tego co widziałem to muszą one naprawdę dużo ważyć.
Tu wysłuchał co ma do powiedzenia, by w końcu odpowiedzieć na jego własne pytanie, które zadał naszemu bohaterowi.
- Nie wiem czy wiesz, ale Korin hoduje magiczne fasolki Senzu, które potrafią wyleczyć każdą ranę. Przynajmniej tak zostałem poinformowany przez staruszka Kame. To właśnie dlatego chce się z nim spotkać, mogą się one okazać bardzo przydatne podczas przyszłych walk z Armią Czerwonej Wstęgi. Być może jeżeli się zgodzi to będziemy mogli wyleczyć twoje rany.
avatar
Kurisu
Liczba postów : 146

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Wto Wrz 12, 2017 5:19 pm
Kurisu zaczął ubierać obciążone ubranie na siebie. Spojrzał się na Ryu z małym uśmiechem na twarzy, gdy ten mu pogratulował walki. Zadał mu pytanie, gdy saiyanin właśnie kończył zawiązywać pas.

- Jasne. Pokonałeś mnie, więc pytaj o co chcesz. - Odparł ziemianinowi i odwrócił się w jego stronę. Po pytaniu spojrzał się z lekkim zdziwieniem na skrawek swojej koszulki, za którą złapał, po czym ją puścił i zaczął mówić. - Nie wiem co to jest. Dostałem to dawno temu od Genialnego Żółwia. Te ubrania ważą bardzo dużo i pomagają mi w treningu. Wystarczy nałożyć na siebie ciężar, a potem ćwiczyć w tym. Ja noszę to jednak cały czas. - Opowiedział swojemu koledze o co w tym chodzi. Nie miał nic więcej do dodania w tej kwestii.

- Naprawdę ma takie fasolki? To niesamowite. Myślisz, że poczęstowałby mnie jedną? Jestem cały obolały, heh. - Głupio uśmiechnął się drapiąc się po głowie. Ta walka poważnie go wykończyła, natomiast ziemianin nie był nawet zmęczony. Jednak saiyanina i tak satysfakcjonowało to, że udało mu się go zaskoczyć atakiem energetycznym. Po chwili zrobił poważną, chłodną minę.

- Jeżeli chodzi o Czerwoną Wstęgę to możesz liczyć na moją pomoc. Nacisnęli mi już na odcisk i zapłacą za swoje. Może w obecnej chwili nie jestem jeszcze zbyt dobry, ale niedługo mogę stać się naprawdę silny.
Gość
Gość

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Sro Wrz 13, 2017 12:43 pm
Jaszczur przybył na końcówkę ich walki. To trochę smutne, bo chciał zobaczyć coś więcej niż sromotną porażkę jednego z wojowników. A co takiego zobaczył? Że jeden dostał z kopa w głowę, a potem z liścia w twarz. Tym kobiecym akcentem zakończyła się ich walka. Zdziwiło to naszego Bio-Androida, bo ten co przegrał wyglądał dla niego jakby mógł jeszcze wstać i walczyć o swoje, ale chyba się poddał. Widać, że to nie była walka na poważnie, ale jak sie podda tak w prawdziwym życiu to czeka go śmierć z miejsca.
Teraz wypadałoby się do nich przejść i zagadać. No ale postanowił chwilę poczekać, bo widać, że o czymś rozmawiali, a nie chciał im się "wpieprzać" w rozmowę, bo tak nie przystoi.
-Hmmmm, mają ciekawe stroje... i ciekawe co oni tutaj robią. Nigdy ich tutaj nie widziałem.- Rzucił do siebie po cichu, zastanawiając się z ich obecności w jego wiosce. No nie tak jeszcze jego, ale jeszcze chwila i zostanie oficjalnym członkiem plemienia Karinga. Długo na to czekał i wreszcie nim zostanie.
-Dobra, chyba sobie pogadali. Czas wkroczyć.- I wyszedł do nich z ukrycia.
Klap.
Klap.
Klap.
Klap.
Oczywiście to były odgłosy klaskania. Kiedy tylko Niedorozwój wyszedł do nich zaczął im klaskać. Dwójka wojowników kiedy spojrzy w stronę oklasków zobaczą masywnego przygarbionego czerwonego jaszczura o żółtych oczach i chudych łapach, które wyglądają przy jego posturze nienaturalnie.
-Witajcie. To była niesamowita walka. Może trafiłem na jej koniec, ale bardzo mi się podobała.- Postanowił się zatrzymac w odpowiedniej odległości. Wie, że nie wygląda normalnie, więc przy pierwszym ich spotkaniu mogą być nie ufni, do tego jak podejdzie z blisko to może nawet zaatakują, a to na pewno nie skończy się dla niego dobrze.
-Gdzie moja maniery. Przybyłem i nawet się nie przedstawiłem. Jestem FAAAAA-BUUUUU! Miło mi was poznać.- Ukłonił się lekko do dołu.
-Co tutaj robicie? Pierwszy raz was widzę w naszej wiosce.- Zainteresowany przechylił swój pysk na bok.
Sponsored content

Re: Wioska Plemienia Karinga

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach