Super Dragon Ball PBF - Another Universe
Forum jest w fazie przebudowy. Jest otwarte dla graczy, ale należy pamiętać o możliwości zmian w mechanice.

Share
Go down
avatar
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 357
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Wioska Plemienia Karinga

on Wto Wrz 08, 2015 4:24 pm
First topic message reminder :

Teren przy Wieży Korina jest zaludniony przez Plemienie Karinga, Indian, którzy są Strażnikami Świętej Ziemi Korin. Mieszkają w namiotach ze skóry zwierzęcej, żyją w zgodzie z naturą. Są pokojowo nastawieni, ale trzeba pamiętać, że nie każdy kto się tutaj zapuści, będzie mógł sobie od tak stąpać po terenie, który uważany jest przez Plemię za święty.

avatar
Ryu
Maskotka
Liczba postów : 294

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Sro Wrz 13, 2017 10:13 pm
Jak się okazało, ubrania, które nosił na sobie Kurisu, zostały mu podarowane przez jego mistrza. Ryu był ciekaw, w jaki sposób staruszkowi Kame udało się w nie zaopatrzyć. Być może w przyszłości chłopak zapyta wojownika odzianego w pomarańczowo-niebieskie gi, o to czy mógłby mu załatwić kilka podobnych, skoro mogło to w jakiś sposób pomóc w treningu. Jak się okazało już po kilku chwilach, Saiyanin także został w jakiś sposób pokrzywdzony przez RR. Ziemianin ucieszył się na myśl, że znalazł sobie nowego sojusznika, który tak jak on chce zniszczyć tą przeklętą armię.
- Cieszę się. Z pewnością jeszcze wiele osiągniesz.
Tu puścił mu oczko, pokazując w tym samym momencie okejkę.
- No dobrze, to może wyruszymy  już do Kori… - W tym właśnie momencie do jego obydwojga uszu dotarł dźwięk czyjegoś klaskania – na?
Odwrócił nagle głowę w kierunku z którego pochodziło źródło dźwięku, a jego oczętom ukazała się nowa postać. Był to wielki oraz przygarbiony jaszczur o czerwonym, wręcz krwistym kolorze skóry, a właściwie to łusek. Można było także dostrzec jego żółte źrenice oraz chude ręce. Na twarzy chłopaka można było ujrzeć zdziwienie, ponieważ nigdy nie widział tak wyrośniętej jaszczurki. Było to dla niego coś nowego, jednakże nie odczuł wielkiego szoku, bo już wcześniej miał okazję poznać kosmitów. Nic tego nie przebiję. Oczywiście, nadal był zszokowany, lecz nie aż tak, jak podczas poznania mistrza Haricotto lub Jirriego. W pewnym momencie jaszczur przemówił, aby podzielić się swoją opinią na temat ostatnich chwil walki. Fakt, iż gad potrafił mówić także nie zrobił na naszym bohaterze dużego wrażenia, przecież już wcześniej spotkał się z gadającym pterodaktylem. Gdy gadzina sobie tak szła postanowiła w końcu się zatrzymać, aby zachować pewien dystans między dwójką wojaków, być może nie był pewny czy może się do nich zbliżyć? Czy może będą chcieli go zaatakować? Ziemianin nie potrafił tego stwierdzić.
- No dobra, ale kim właściwie jesteś?
Chyba nie było nic złego w tym, aby po prostu go o to zapytać. Parę sekund później wszystko było jasne, a na twarzy chłopaka znów można było ujrzeć zdziwienie.
- Faaaaa-Buuuu? Dziwne imię, jeszcze się z takim nie spotkałem.
Dopiero po chwili zrozumiał, że to przedłużenie głosek musiało zostać użyte specjalnie, zapewne chodziło mu o ''Fabu’’.
- A ja jestem Ryu, a to jest Kurisu. Mi także jest miło Cię poznać, Fabu.
Więc należał on do plemienia tych Indian, można było to wywnioskować po jego ostatnich słowach. Najwidoczniej do ich plemienia może dołączyć każdy, lecz pewnie trzeba przejść jakiś test czy coś w tym sensie.
- W zasadzie to ja przybyłem tutaj sam. Chce się spotkać z Korinem i dlatego tu się pojawiłem, a Kurisu spotkałem stosunkowo niedawno.
W tym miejscu zamilkł, czekając na dalszy rozwój wypadków.
avatar
Kurisu
Liczba postów : 146

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Pią Wrz 15, 2017 8:20 pm
Kurisu był cały obolały. Odczuwał skutki walki z silniejszym przeciwnikiem. Przez chwilę zabolała go głowa, że aż złapał się za nią i lekko schylił się bok sycząc z bólu cicho pod nosem. Dobrze zapowiadała się ich przyjaźń.

- Jeszcze się zdziwisz. - Powiedział do Ryu zakładając ręce na klatce i patrząc się na niego z uśmiechem marszcząc brwi. Po chwili do niego odpowiedział, a raczej chciał, że to już odpowiednia pora, aby ruszyć dalej. Nie było sensu stać w miejscu, dlatego też bohater postanowił tak samo i puścił luzem swoje ręce wzdłuż ciała. Mieli się już wybierać do Korina, kiedy nagle mowę Ryu przerwał dźwięk klaskania. Przechylił się na bok, aby zobaczyć, co to takiego, gdyż Ryu nieco zasłaniał mu widok. Od razu na pierwszą myśl przyszła mu armia RR, przez co zacisnął swoje pięści, a na jego twarzy pojawił się niepokój. Jednak jego oczom ukazała się niska, garbata postać. Przez chwilę na niego popatrzył i od razu skojarzył to stworzenie ze stworzeniami, które ludzie czasem opowiadają. Nazywają je smokami.

Stwarzał pozory miłego i niegroźnego, lecz Kurisu czuł coś w powietrzu, przez co nie mógł do końca być pewny, czy naprawdę jest do nich przyjaźnie nastawiony. Kiedy FAAAABUUUUU się przedstawił, saiyanin popatrzył na niego jak na dziwoląga, a po chwili strzelił sobie face palma. Nieźle się zapowiada - pomyślał. Później dziwny stworek zadał pytanie, po którym Ryu zaraz odpowiedział.
- Ja tutaj tylko trenuję. - Stanął obok Ryu. Nie chciał zdradzać mu swojego prawdziwego celu, w jakim tutaj dotarł. Co prawda Ryu również go jeszcze nie znał, ale myślał, że może być odpowiednią osobą, która może kiedyś poznać ten sekret.

- Powiedz mi dlaczego obserwowałeś nas z ukrycia? Czy wiesz, że taką technikę stosuje wróg, aby poznać technikę walki swojej ofiary, aby mieć większe szanse w walce? To nie stawia ciebie za bardzo w dobrym świetle. - Znowu założył swoje ręce na klatce i spoglądał na niego podejrzliwym wzrokiem.

Reg 10%.
Gość
Gość

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Pią Wrz 15, 2017 8:50 pm
Wojownicy nie byli aż tak zdziwieni naszym Potworkiem. Czy to możliwe, że mieli do czynienia z jeszcze większymi dziwami, może tak było. Ale na pewno byli co do niego podejrzliwy. To była dość zwyczajna reakcja co do nieznajomych osób, którzy nie wyglądają zbyt pozytywnie w oczach innych.
Po przedstawieniu swej skromnej osoby mężczyzna w białych szatach postanowił przedstawić siebie oraz swego towarzysza. Bio-Android kiedy tylko usłyszał jego ich imiona to zaczął im się bardzo uważnie przyglądać. Miało to za zadanie zapamiętać ich twarze, włosy oraz posturę, by po prostu ich kojarzyć z tymi imionami. Warto zapamiętać imię i wygląd osoby którą się spotkało.
Następnie postanowili opowiedzieć co tutaj robią. Pan o imieniu Ryu, bardzo ładnie powiedział co tutaj robi. Przybył do Korina w swojej sprawie. Za to drugi człowiek w pomarańczowym ubraniu , po prostu rzucił, że tutaj trenuje. Trochę go to zdziwiło, bo nigdy go tutaj przez rok nie widział, ale po chwili zrozumiał, że to jest jego "przystanek" i trenuje podróżując po świecie.
-Trenujesz tutaj. Bardzo dobrze. Ja też tutaj trenuje sobie co jakiś czas, jeżeli będziesz chciał będziemy mogli razem to zrobić.- Rzucił do Kurisu przyjaźnie oraz postanowił się uśmiechnąć. Tylko to mu słabo wyszło z tym jego pyskiem. Ukazał tak swe ostre zębiska, jakby szykował się do zjedzenia swej ofiary.
-Technikę ukrycia?- Powtórzył jedno słowo z wypowiedzi pomarańczowego wojownika, który zarzucał mu, że specjalnie chciał ich podpatrzeć żeby poznać ich techniki i ich zaatakować.
-Jak już to prędzej strategie. Ale jeżeli bym był zły to na pewno nie kryłbym się pomiędzy mieszkańcami Plemienia Karinga. A na domiar złego to chyba wróg by nie wyszedł klaskając, a od razu atakując niespodziewanie kiedy jeszcze walczyliście.- Położył na swej brodzie jeden pazur, w geście jakby się zastanawiał.
-Nie jestem zły. Po prostu mnie zainteresowaliście, nigdy nie widziałem przez cały rok mego życia tutaj takich wojowników, jak wy, więc zbudziliście moją ciekawość.- Zaczął iść w ich stronę, ale z rękami w górze. Wie, że Kurisu mu nie ufa, więc tak chyba pozwolą mu się do nich zbliżyć.
-Sam trenuje sztuki walki od niespełna roku. Dlatego jestem wami zainteresowany i chciałem podpatrzeć wasza walkę, bo mogę się z niej bardzo dużo nauczyć. Nie mam tutaj wielu sposobności by poznać innych wojowników i z nimi powalczyć, tak dla samego sportu albo treningu. Chyba mnie możecie zrozumieć, czyż nie?- Miał nadzieje, że zrozumieją do czego dąży. Do tego zwrócił swoją głowę w stronę Ryu. Zwycięzcy walki, która odbyła się przed chwilą.
-Czy ty Panie Ryu, nie chciałbyś ze mną zawalczyć? Potrzebuje nowego doświadczenia w walce, bez niego nie wzrosnę w siłę oraz nie uratuje ziemian przed Armią. A jesteś chyba bardzo silny z tego co widzę, a nie chce sprawiać problemu Panu Kurisu, który przed chwilą bardzo mocno od Ciebie dostał. Chce poznać swe granice.- Znowu się zatrzymał, ale był już o wiele bliżej tej dwójki. Do tego nadal miał rączki w górze i wyczekiwał na odpowiedź do jego prośby.
avatar
Ryu
Maskotka
Liczba postów : 294

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Pią Wrz 15, 2017 10:32 pm
Ryu popatrzył nieco zdziwiony na Kurisu, który to wyjawił cel swojego pobytu tutaj, jednakże dla naszego bohatera było to co najmniej dziwne. Gdy go pierwszy raz spotkał nie wyglądało na to, aby oddawał się jakiemuś treningowi, przecież spadł z nieba, więc ciężko nazwać to jakimś rodzajem treningu. Być może ćwiczył w tym miejscu wcześniej, nim się pojawił tu Ziemianin, lecz brunet wątpił w to. Mogło być też tak, iż po prostu nie ufał on zbytnio Fabu i nie chciał zdradzać swego prawdziwego celu przybycia do tego miejsca. Po chwili jego przypuszczenia okazały się jak najbardziej trafione. Od razu założył, że skoro gad ich obserwował to musi być wrogiem, który mógłby później skorzystać z jakiejś nadarzającej się okazji i ich zaatakować. Ryu musiał przyznać mu nieco racji. Takie zachowanie rzeczywiście nie stawiało przybysza w zbyt dobrym świetle, wręcz przeciwnie, lecz w oczach naszego bohatera wyglądał na niegroźnego. Jak się okazało, jaszczur tak jak Ryu i jego Saiyański kolega, także oddaje się jakimś treningom, to już była dla niego nowość. Uniósł lekko brwi do góry z zaskoczenia, jednakże od razu powróciły na swe poprzednie miejsce. Po chwili, Fabu zaczął się tłumaczyć, a to co mówił miało sens. Ostatecznie, analizując wszystkie za i przeciw, postanowił uwierzyć jego słowom. Na pytanie zadane przez ogoniastego, Ziemianin tylko pokiwał głową twierdząco, uśmiechając się lekko. Kolejną rzeczą, która wzbudziła ciekawość i zaskoczenie młodzieńca, był fakt, iż gadzina trenowała sztuki walki. Był naprawdę ciekawą osobą. No, ale sztuki walki są dostępne dla wszystkich, każdy może próbować swoich sił w tej dziedzinie, nie zależnie czy jest Człowiekiem, Saiyaninem lub zwykłą, przerośniętą jaszczurką. Gdy tylko chłopak usłyszał, że Fabu chce uratować Ziemian, Ryu uśmiechnął się. Ucieszył się, że w tak krótkim czasie poznał dwie osoby, które mają taki sam cel jak on. Właściwie dla wojownika w białym gi było to czymś więcej niż tylko celem. Było to jego marzeniem, aby kiedyś ludzie znów mogli żyć w spokoju, tak jak kiedyś. Było ono po części kierowane chęcią zemsty na RR za to, iż odebrali mu jego ukochaną osobę i nie tylko. Także wiele, wiele innych osób, które zasługiwały na życie, które mogły żyć, a zostały zabite i nikt nie poniósł za to żadnych konsekwencji. Już od dawna chciał zmienić ten świat, jednakże był zbyt słaby, by mógł to uczynić, lecz teraz był znacznie silniejszy. Teraz był bardziej pewny tego, iż kiedyś mu się to uda, a jeżeli będzie dalej ciężko trenował, to na pewno mu się powiedzie, a nawet jeżeli sam tego nie zrobi, to przecież mógł liczyć na pomoc innych osób. Razem im się uda. Razem odgonią czarne chmury, które zagościły jakiś czas temu na niebie planety nazywanej Ziemią. Wracając, postanowił się zgodzić na propozycję ogoniastego, nie spodziewał się, że w przeciągu kilku minut odbędzie dwie walki.
- Niech będzie, zawalczę z Tobą. Tylko proszę, nie mów do mnie per Pan, nie jestem wcale taki stary.
Uśmiechnął się na koniec, a już po chwili odskoczył do tyłu, wykonując fikołka w powietrzu, a gdy wylądował na ziemi był już ustawiony w swej bojowej pozycji. Stał bokiem do przeciwnika, mając obydwie nogi ugięte, lewą rękę  uniesioną nieco nad udem, zaś prawą trzymając blisko ciała. Postanowił dać czas swemu sparingpartnerowi, aby się mógł przygotować do walki.
- Gotowy?

W momencie w którym usłyszał odpowiedź twierdzącą, rzucił się na jaszczura. Podbiegł do niego z zamiarem sprzedania mu jednego uderzenia w jego pyszczek, by po chwili wymierzyć mu kopnięcie prawą nogą w bok. Gdy mu się to udało odskoczył do tyłu i natychmiast podbiegł do niego wbijając się swoim kolanem w jego brzuch.

Jeżeli będzie chciał wykonać cios w tors bądź w głowę, to Ziemianin zamierza to zbijać. Zamierza odskakiwać do tyłu, aby znaleźć się poza zasięgiem nogi, jeżeli Fabu będzie chciał wykonać kopnięcie. Zachowa się tak samo, jeżeli będzie chciał zaatakować swym ogonem. Będzie robił to samo w przypadku w którym jego przeciwnik będzie chciał go podciąć. Jeśli będzie chciał użyć jakiejś techniki energetycznej, to Ryu po prostu wykonuje unik w lewy bok. Gdy będzie chciał on zablokować, zbić bądź złapać którąś z atakujących kończyć, to Ziemski wojownik wycofuje ją i kontynuuje ofensywę.
avatar
Kurisu
Liczba postów : 146

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Pią Wrz 15, 2017 11:13 pm
Słuchał, co smok ma mu do powiedzenia. Zaczął drapać się po głowie ze skwaszoną miną zastanawiając się nad tym. Zrozumiał, że to, co powiedział wcześniej nie miało sensu.

- Masz rację. Indianie nie wpuszczają tutaj byle kogo, więc nie możesz mieć złych intencji. Nie byłoby cię tutaj, gdyż są to święte ziemie podlegające ochronie nie tylko ze strony Indian, ale również i mojej. - Odpowiedział zastanawiając się, czy wszystko dobrze powiedział nie przekręcając niczego. Postanowił podejść bliżej do smoka i przysiadł obok niego po turecku, a następnie zaczął go głaskać i drapać po jego główce. Na jego twarzy pojawił się uśmiech, który nie był w stanie wyrazić jak bardzo Kurisu uwielbia naturę oraz zwierzęta. Co prawda wcześniej saiyański wojownik miał już do czynienia z dinozaurem i przekonał się, że te stworzenia są cholernie mocne, ale smocza gadzinka wcale w niczym nie przypominała mu tego dinozaura, z którym miał do czynienia. Fabu potrafił nawet rozmawiać, co niewiele zwierząt potrafi.

- Jeśli tak bardzo fascynują cię walki, to możemy kiedyś stoczyć pojedynek, lecz musisz wiedzieć, że będziesz musiał dać z siebie wszystko. Łatwo ci nie odpuszczę i wycisnę z ciebie siódme poty, więc lepiej przyszykuj się do tego starcia. - Powiedział z małym uśmiechem dalej siedząc po turecku. Gdy Fabu podszedł bliżej Ryu wtedy siedząc dalej odwrócił się bokiem w ich stronę, aby ich widzieć. Wtedy usłyszał propozycję walki z jego przyjacielem. Lekko się zdziwił, gdyż nie sądził, że gadzinka będzie taka odważna, aby stoczyć walkę z przeciwnikiem, który na sam rzut oka wydawał się o wiele silniejszy.

- Nie mów do mnie na ''Pan''! Mam dopiero rok! - Oparł się rękoma o kolana, gdy dalej siedział po turecku i powiedział z wielkim oburzeniem na twarzy. Po chwili również zobaczył, że Ryu przyjął propozycję walki i przygotował się już do starcia. Gdy tak na niego spoglądał, to przypominał mu nieco samego siebie. Nie sądził, że ziemianie też potrafią być tacy waleczni i chętni do bójki w każdej chwili jak saiyanie. W każdym razie postanowił, że nie będzie im przeszkadzać i wstał na nogi, otrzepał piasek z tyłka i odsunął się od nich, aby im nie przeszkadzać. Stanął pod samym totemem wieży i oparł się o niego plecami zakładając ręce na klatce.

- Jesteś pewien, że chcesz z nim walczyć? Ryu to kawał skurczybyka. - Powiedział do Fabu żartobliwie i z małym uśmiechem na twarzy. Sam bardzo chciał zobaczyć walkę z Ryu z perspektywy widza.
Gość
Gość

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Sob Wrz 16, 2017 11:37 am
-Te ziemię podlegają ochronie każdego, kto chce pokoju na świecie.- Pokiwał głową do Kurisu na to, kiedy tylko On powiedział, że te ziemie są pod jego ochronią. To było miłe, że plemię Karinga ma coraz więcej obrońców, którzy mogą ich ochronić przed czerwoną armia, tylko czy przybędą na wezwanie do obrony? To się zobaczy.
I tutaj została ukazana dość niecodzienna scena. Wojownik w pomarańczowym stroju podszedł do Jaszczura oraz usiadł. Ten odrazu zniżył swą głowę do niego. Kurisu zaczął go głaskać po głowie. Na początku można było zobaczyć zdziwienie w oczach stworzenia, ale po chwili złagodniało. Uwielbia pieszczoty, więc pozwolił mu się drapać. Można to tutaj porównać do psa, uwielbia kiedy go głaszczą.
-Dobrze, zapamiętam to Panie Kurisu. Ja też dam z siebie wszystko kiedy to zawalczymy w niedalekiej przyszłości.- I tutaj postanowił odwzajemnić gest i poklepał człowieka po głowie.
-Rok?- Przechylił głowę na bok, jak owczarek niemiecki nie rozumiejąc co miał na myśli jego rozmówca.
Wracając do głównego wątku. Ryu zgodził się na sparing z nowo poznaną osobą. Widać, że nie stroni od walki i skorzysta z każdej okazji by zawalczyć. To się ceni u każdego woja, podejmuje się każdego wyzwania. Ta wiadomość ucieszyła Fabu, wreszcie miał okazję z kimś zawalczyć i to nie z jakimiś słabszymi od siebie.
-Zaraz będę, poczekaj chwilkę.- Stwierdził na głos, spoglądając uważnie na swego nowego przeciwnika, który odskoczył wcześniej, by stworzyć jakąś odpowiednią odległość, by stworzyć jakieś równe szansę przy rozpoczęciu walki.
-"Kawał skurczybyka", to dobrze, że Pan Ryu jest silny. Jedynie kiedy będziemy walczyć z równymi sobie albo silniejszymi, to możemy pójść do przodu w naszej ewolucji. Dlatego trzeba podejmować takie wyzwania.- Spojrzał kątem oka Kurisu i pokiwał głową, jakby zrozumiał jego ostrzeżenie, że to bardzo silny przeciwnik.
Teraz kiedy to usłyszał i miał czas na przygotowanie do walki to mógł wszystko bardzo szybko przemyśleć. Podczas rozciągania się przed potyczką zaczął prowadzić w środku siebie monolog, tworząc jakiś szybki zarys planu.
~Pan Kurisu, powiedział swoimi specyficznymi słowami, że Pan Ryu jest silny. Sam widziałem koniec ich walki i zdominował swojego przeciwnika. Mogę się obawiać, że może być ode mnie silniejszy. Jeżeli nie zaszarżuje pierwszy to sam zaatakuje, jeżeli on na mnie ruszy ze wszystkim co ma, to będzie nieciekawie. Będę musiał się wycofać i zastosować pewną sztuczkę, bym mógł odwrócić szalę zwycięstwa na swoją stronę.~ Skończył swoją rozgrzewkę. Przyjął postawę bojową. Jedną noga do przodu, a druga do tyłu, by móc odbić się w którą stronę chcę. Za to ręce wystawione lekko przed siebie na poziomie swojej głowy, by móc wykonać uderzenie albo utworzyć gardę.
-GOTOWY!- Ryknął pełen determinacji.
Ryu ruszył na niego. To był jeden z najczarniejszych dla niego scenariuszy. Ziemski wojownik postanowił traktować Smoka z należytym szacunkiem i pójść na całość.
Kiedy tylko to zobaczył, to postanowił jak najszybciej wykonać odskok do tyłu, a przy tym ustawić rączki przy swojej twarzy.
-TAIYOKEN!- Wykrzyknął nazwę techniki, kiedy tylko ustawił dłonie i ją użył. To była sztuczka, którą zaplanował na Ryu, kiedy tylko miał czas na przygotowania. Może to nie jest zbyt honorowe, ale technika to technika, a jeżeli nie ma się pewności, że się z kimś wygra to trzeba wykonać jakąś szybką taktykę, by mieć jakieś szanse.
Zaraz po wykonanej technice używa latania i leci w stronę swego sparing partnera. Kiedy tylko do niego dotrze to próbuje podciąć mu nogi jednym kopniakiem. Odrazu po tym wykonuje proste uderzenie lewą pięścią w jego brzuch, oraz zmienia pozycję, by ziemianin nie mógł zlokalizować kolejnego ataku i mógł się przed nim obronić, albo co najgorsze kontratakować. Tylko gdzie chce się przemieścić? Oczywiście za wroga, a kiedy tam się zjawi wykonuje kolejnego kopniaka, tylko w jego plecy i następnie wznosi się trochę do góry i uderza gradem ciosów w swego wroga od góry.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Nie Wrz 17, 2017 9:19 pm
MG

1s - Ryu rozpoczyna szarżę.
1.1s - Fabu widzi jak Ryu na niego rusza.
1.3s - Fabu postanawia odskoczyć do tyłu.
1.5s - Ryu jednak jest szybszy i dolatuje do niego, zadając mu uderzenie prosto w pyszczek.
1.6s - Fabu dostaje nogą Ryu w bok.
1.7s - Ryu odskakuje do tyłu.
1.8s - Ryu uderza kolanem w brzuch Fabu.
1.9s - Fabu leci niczym strzała wystrzelona w łuku.
2s - Fabu upada po raz pierwszy. Dzieli ich 10 metrów.

_________________
Gość
Gość

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Nie Wrz 17, 2017 11:20 pm
Smok odskoczył i tylko tyle z jego planu się powiodło. Myślał, że ma jakieś szanse, że da mu jakoś rade za pomocą strategi, że go na chwilę ogłuszy i wtedy zada parę ciosów. Tylko nie wziął pod uwage to, że jak Człowiek ruszył z pełną mocą to nie będzie miał nawet najmniejszych szans.
Pierwsze co zobaczył, to był prawy sierpowy Ryu, który trafił go w pysk. Następnie kopniak w bok, a po chwili kolanem w brzuch. Odleciał do tyłu przez całe to zagranie. I przed ten moment jedna myśl przeszła mu przez głowę.
~Ludzie jednak nie są słabi....~ Nie mógł w to tak za bardzo uwierzyć, bo wiele razy miał do czynienia ze słabszymi przedstawicielami tego gatunku, a tutaj niespodzianka, za silny dla jaszczura człowiek.
Upadł na ziemię. Otworzył oczy, spojrzał na swego przeciwnika, który go zdeklasował trzema uderzeniami.
-Poddaje się.- Westchnął ciężko i położył głowę na ziemi zrezygnowany.
-Jest Pan odemnie o wiele silniejszy. To jeszcze nie jest ten czas, by mógł się z tobą równać.- Zaczął się podnosić, ale nie przerywał monologu.
-Ale za niedługo, jak ewoluuje będziemy mogli się zmierzyć. W przeciwieństwie do innych ras, ja mogę się zmienić diametralnie w coś innego, więc po moim wzroście w siłę będę mógł wreszcie być godnym dla Pana przeciwnikiem.- Kiedy tylko wstał, zaczął się masować po miejscach w które dostał. Nadal czuł te uderzenia, były bardzo silne. Ryu się nie powstrzymywał, za to się szanuje każdego wojownika, traktuje poważnie każdego.
Zaczął iść w stronę Ryu z wyciągniętą ręką.
-Dziękuje, że się nie powstrzymywałeś. Po traktowałeś mnie z należytym szacunkiem i pokazałeś mi, że wiele mi brakuje i czeka mnie długa droga, by stać się obrońcą słabszych.- Znowu spróbował się uśmiechnąć, ale wiemy jak wyszło. Pochwalił się swymi zębiskami.
-Za taką przysługę powinienem porządniej się przedstawić i nie powinienem wam zabierać za dużo czasu, bo pewnie macie już wiele rzeczy do zrobienia.- Uścisnął mu dłoń, zrobił krok do tyłu i ukłonił się lekko.
-Jestem FAAAAA-BUUUUU! BIO-Android wykradziony w jednej placówki Czerwonej armii oraz wojownik tak jak i za pewnie wy, walczący o lepsze jutro dla tej planety.-
avatar
Ryu
Maskotka
Liczba postów : 294

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Pon Wrz 18, 2017 12:16 am
Chłopak spojrzał na Saiyanina z lekkim niedowierzaniem, gdy ten stwierdził, iż ma dopiero tylko jeden rok, jednakże już po chwili się ogarnął, bo sobie przypomniał, że przecież mu wcześniej powiedział o tym, iż został stworzony na podobieństwo idealnego Saiyana. Lecz jakim cudem tak wyrósł przez rok? Czy to mogło być możliwe? A może już na początku był taki wyrośnięty? Ryu postanowił nie zawracać sobie już tym głowy i oczekiwał na potwierdzenia swego sparingpartnera, iż ten jest gotów, aby przystąpić do walki. Parę sekund później chłopak ruszył ku jaszczurowi. Ziemianin był ostrożny, nie wiedział na jakim poziomie jest Fabu, ogoniasty mógł się przecież okazać od niego znacznie silniejszy lub być na jego poziomie, lecz parę sekund później już wiedział, że było całkowicie inaczej. Na samym początku, jaszczurka postanowiła odskoczyć do tyłu, jednakże na próżno, ponieważ w mgnieniu oka wojownik w białawym gi znalazł się przy nim, wymierzając mu jeden cios. W momencie, w którym chłopak wbił się kolanem w ciało swego przeciwnika, ten od razu odleciał do tyłu, jakby został wystrzelony z procy i ostatecznie dzieliło ich około dziesięć metrów, a gadzinka leżała na ziemi. Chłopak tylko czekał, aż jego przeciwnik wstanie na równe nogi, by mógł przeprowadzić dalszą ofensywę, lecz nie spodziewał się, że ich pojedynek tak szybko się zakończy. Najwidoczniej spotkał kolejnego wojownika, który okazał się być słabszy od naszego bohatera.
- Nie martw się, jeżeli będziesz ciężko trenował i doskonalił się w sztukach walki to z pewnością staniesz się znacznie silniejszy, by móc chronić tych, którzy tego potrzebują.
Skończył, a kąciki jego ust nieco uniosły się ku górze. Parę chwil później na twarzy Ryu pojawiło się zdziwienie.
- Że co znowu? Bio-Android? Więc pochodzi z jednej z placówek Czerwonej Wstęgi, ale najwidoczniej postanowił walczyć przeciw nim. Myślałem, że są oni jedynie w stanie tworzyć androidy, najwidoczniej posiadają o wiele bardziej zaawansowaną technologię niż myślałem.
Powiedział do siebie w duchu, wysłuchując tego co ma do powiedzenia gad.
- Zgadza się. My także walczymy przeciwko Armii Czerwonej Wstęgi, aby kiedyś mógł zapanować pokój na tej planecie.
Gdy skończył, jego wzrok powędrował na wieżę, którą zamieszkiwał Korin, a tuż po chwili spojrzał na Kurisu, a potem na Fabu.
- My już będziemy ruszać, ale z pewnością znów się spotkamy. – Zwrócił swój wzrok ku Saiyaninowi – Mówiłeś, że chcesz mi towarzyszyć, więc chodźmy do Korina.
Nim się wzbił w powietrze, wyciągnął ku gadowi swą dłoń, oczekując, aż ten ją uściśnie, uśmiechając się przy tym.
- Do zobaczenia.
A już następnie skierował się ku wieży razem z wojakiem ubranym w pomarańczowo-niebieskie gi.

[z/t]
avatar
Kurisu
Liczba postów : 146

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Pon Wrz 18, 2017 3:05 pm
Kurisu opierając się o totem z założonymi rękami obserwował uważnie walkę. Oczekiwał, że zobaczy coś ciekawego, lecz jednak okazało się, że to nie ten poziom dla Fabu. Jego ruchy były wolne nawet dla saiyańskiego wojownika, a co dopiero dla Ryu, który jest mocniejszy od Kurisu o przynajmniej dwa razy. Strasznie wolno się poruszał, przez co przyjął większość ciosów, jak nie wszystkie, na siebie, a na końcu padł jak worek ziemniaków. Saiyanin zmrużył lekko oczy i zaczął wolno kiwać głową na boki. Miał wtedy świadomość, że jest jednak silniejszy od niektórych, wyróżniających się jednostek. To oznaczało, że jego roczny trening wcale nie poszedł na marne.

Po chwili Fabu wstał i otrząsł się, a następnie rozpoczęła się rozmowa. Usłyszał jednak od niego kompletnie co innego, niż mógłby się spodziewać. Wsłuchiwał się w ich rozmowę i zaczął się zastanawiać. Wtedy ręce opadły mu z niedowierzania. Jaka ewolucja? O czym on mówi? - Zadał sobie pytanie w głowie. Słuchał dalej i dopiero wtedy jego wiedza się uzupełniła. Kto by pomyślał, że saiyanin znajdzie na świecie kogoś podobnego do Kurisu. Jest bio-androidem podobnie jak do mnie, ale jednak trochę się różnimy. Ja zostałem stworzony wyłącznie z komórek saiyan, a on musi być jakąś mieszanką. I to w dodatku stworzony w RR. - Zaczął analizować sytuację. Po jego czole spływały krople potu, był najwyraźniej poddenerwowany czymś. Przypomniał sobie o czymś i właśnie zdał sobie sprawę, że Fabu może mieć w przyszłości problem podobny do Kurisu. Saiyanin jednak sam jeszcze nie wziął się za to, gdyż postanowił zrobić coś z tym na ostatnią chwilę, gdy zacznie mu to dopiero zawadzać. Sam fakt, że został stworzony w RR mówi o tym, że Kurisu ma rację. Jednak postanowił mu o tym nie mówić. Kiedyś zapewne sam do tego dojdzie, jeżeli jeszcze tego nie odkrył. Miał tylko nadzieję, że Fabu pozostanie taki, jaki jest, i że ten element nie złamie go w bliskiej przyszłości.

Spojrzał się na chwilę na Ryu, a następnie na Fabu podejrzliwym wzrokiem stojąc do niego bokiem.
- Ta. Chodźmy stąd. - Uniósł się lekko nad ziemię i zaczął unosić się coraz wyżej z coraz większą prędkością, aż zaczął lecieć na górę. Czas złożyć wizytę u kota ponownie.

Zt.
Reg 10%.
Gość
Gość

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Pon Wrz 18, 2017 7:40 pm
Dwójka wojowników którą przed chwilą poznał Bio-Android właśnie odleciała. On tylko im pomachał na pożegnanie i spoglądał, jak lecą do góry na wieże Korina. Generalnie to dlaczego by tam nie ruszyć? Taka myśl przeszła przez niego, ale po chwili zrezygnował, ponieważ jest na to za słaby. Powinien najpierw wzrosnąć w siłę i być godnym by tam wejść, dopiero wtedy tam ruszy na tą wieżę pod którą mieszka od całego roku.
Fabu usiadł sobie spokojnie na ziemi i zaczął się rozglądać. Przed chwilą tutaj rozpoczął walkę i był tutaj załatwiony na cacy. W parę sekund został rozłożony na łopaki, to był znak, że jednak trzeba jak najszybciej wzrosnąć w siłę, bo nikt nie będzie na niego czekał.
-Ale fajnie mieć kogoś kto jest od Ciebie silniejszy. Możesz za nim podążać i spróbować go prześcignąć....- I wtedy spojrzał w górę, a dokładniej na wieżę.
-Nie mogę tak siedzieć, muszę stać się jak najszybciej silny. Chcę dorównać Panu Ryu oraz pokonać czerwoną armię. A jeżeli tak silny wojownik jeszcze jej nie pokonał, to jeszcze są tam silniejsi przeciwnicy. To będzie niezłe wyzwanie. Heh.- Zerwał się z ziemi i zaczął się rozciągać. Postanowił jak najszybciej ruszyć i zacząć trenować. Chce ich prześcignąć jak najszybciej tylko będzie mógł. Każdy wojownik potrzebuje tego kogoś za którym będzie podążał żeby go pokonać, wtedy najefektowniej wzrośnie w sile, niż by siedział tak spokojnie i trenował od czasu do czasu, jak to jaszczur niedawno robił. Teraz leniuchowanie się skończyło, czas zacząć iść w stronę swojej ewolucji.

Start Treningu.
Gość
Gość

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Sro Wrz 20, 2017 12:39 pm
Trening to jest jak na razie cel życia naszego wojownika. Nieustanna droga, którą musi przejść i nigdy się nie kończy. Tak mniej więcej prezentuje się sens każdego wojownika. Nie jakieś walki ze złem, czy też ochrona najbliższych. Trening to jest to czego każdy parający się w sztukach walki potrzebuję. Bez niego nich zatrzymuje się, a po pewnym czasie zaczyna się cofać. Dlatego, by nie stać w miejscu i rosnąć w siłę ciągle trzeba ćwiczyć. I to Fabu postanowił robić. Zbyt bardzo się lenił przez ten miesiąc, dlatego musi ruszyć z kopyta. Odnalazł osobę którą chce prześcignąć, to będzie jego linia mety, albo nawet nowego startu do kolejnego silnego rywala. Do tego Ryu też sam rośnie w siłę, więc ta "linia mety" nadal się oddala, więc Bio-Android musi dać z siebie wszystko by jakoś dosięgnąć do jego poziomu i móc się z nim równać, jak równy z równym. Nie można też zapomnieć o Kurisu, który też tutaj był i może jest słabszy od Ryu, ale pewnie silniejszy od Smoka, więc będzie przystankiem w drodzę do siły naszego stwora.
-To był dobry kawałek Treningu. Ale to jeszcze nie to, muszę się stać jeszcze silniejszy i dopiero wtedy może uda mi się zmierzyć w równej walce z Panem Ryu.-

Koniec Treningu.
Gość
Gość

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Czw Wrz 21, 2017 8:59 pm
Krótki odpoczynek teraz się tutaj rozpoczął po jednym treningu. Ciągłe treningi bez chwili odpoczynku mogą się bardzo źle skończyć, wiec warto czasami pomiędzy treningami zrobić sobie chwilkę dla siebie. Usiadł sobie na trawię, a jego mięśnie zaczeły się rozluźniać oraz brać "wdech", po ciężkim treningu który właśnie ma za sobą. Przez ten czas zaczęły przez niego przechodzić myśli. A o czym? O wszystkim. O tym kim jest dokładnie, z czego go stworzyli, jaki cel ma w tym świecie oraz co armia chce osiągnąć tworzyć takim jak ON. Tyle niewiadomych, jeszcze więcej pytań, a żadnych odpowiedzi. Jedynie na czym może się skupić oraz co jest w jego zasięgu, to jest treningi oraz ewolucja, która na niego czeka. Spojrzał w górę na wieżę, która z dołu nie miała końca. Zaczął się zastanawiać co tam dokładnie jest i co tamta dwójka może robić. Na pewno jest to miejsce dla silnych wojowników, więc na pewno nie dla Fabu w tej chwili. Ale za niedługo jak dosięgnie swoją nową ewolucje to tam ruszy. Czym prędzej i dowie się nowych rzeczy o ziemi, a nawet o sztuce walki.
-Dobra, to tyle z tego odpoczynku. Czas ruszyć znowu zadek. Nie mogę tak siedzieć i się lenić, kiedy ci na górze pewnie trenują i co godzinę są ode mnie dużo silniejsi! muszę jak najszybciej ich prześcignąć.- Wstał i ruszył znowu do ćwiczeń. Teraz wziął się za to odrazu z grubej rury, najwyraźniej został zmotywowany tym co przed chwilą powiedział.

Start Treningu.
Gość
Gość

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Pią Wrz 22, 2017 9:16 pm
-Ah, to jest dobry dzień. Najpierw wykonałem misje od przywódcy, potem spotkałem dwóch dużo silniejszych odemnie wojowników i potrenowałem porządnie. Może trochę wzrosnę w silę po tym wszystkim. Kto wie, kto wie.- Znowu padł na ziemie po treningu który wykonał. Ale tym razem to padł plackiem plecami na trawę. Jakby rzucił się na miękkie łóżko z toną poduszek. Teraz nawet twarde kamienie mogą być dla niego wygodne, po tym jak dzisiaj się wymęczył oraz wytrenował jeszcze lepiej swoje ciało do nowych granic swoich możliwości. A co takiego dokładnie wykonywał? Podstawy, jak zawsze. Bez nich wojownik nie pociągnie za bardzo, a fundamenty dla dobrego woja to podstawa. Ale nie mogę przy dobrzeć z tym wszystkim. Może ciągle to trenuje, ale jeżeli będzie bez ustannie bez jakichkolwiek ograniczeń, to może sobie na serio coś zrobić. Ale na całe szczeście miał głowę na karku i po odpowiednim treningu postanowił sobie cały dzień odpocząć, od obciążania swego ciała w tak krótkim czasie. A teraz tylko czeka go odpoczynek i może coś porobić podczas czekania na wodza, który ma po swoim powrocie dać mu kolejne zadanie, by móc być oficjalnym członkiem ich plemienia.


Koniec Treningu.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Sob Wrz 23, 2017 2:39 pm
MG

Fabu postanowił opuścić wioskę, jednakże zanim to zrobił, zanim w ogóle opuścił jej teren, między namioty wbiegł chłopiec, dysząc i trzymając się za swoje serducho. Biegł ile sił w nogach, żeby jak najszybciej dotrzeć do plemienia i przekazać im wiadomość. Indianie zebrali się dookoła niego, z myślą, że informacja musi być naprawdę ważne, ponieważ nigdy wcześniej goniec nie był w takim stanie.
Nie mógł się wysłowić, a jedyne co wychodziło z jego ust, to głośnie sapanie i pojedyncze niezrozumiałe słowa. Musiał chwilę przycupnąć, by złapać oddech. Gdy mu się udało, przekazał wieści.
- Podobno... podobno kosmici... przylecieli. Są na Papayi... na wyspie... Papaya... - trzymał się ręką za klatkę piersiową w miejscu, gdzie znajduje się serce. Musiało mu bić potwornie, zważywszy na to, jaki wysiłek narzucono na jego ciało. Ludzie stali przerażeni, nie mając co pojęcia co tak naprawdę się działo.
- Wielka płaszczka i ryboludzie... - wypowiedział ostatnie zdanie, po czym stracił przytomność i osunął się na ziemię. Starsza kobieta zajęła się nim, okładając jego czoło szmatką z zimną woda, by schłodzić jego organizm.
Indianie zebrali się na małą naradę. Postanowili jednogłośnie, że należy to sprawdzić. Zgłosił się Upa, jednakże zaproponował, by poszedł z nim ktoś jeszcze. Nikt nie był na tyle odważny by to zrobić. Jeden patrzył na drugiego, ale zaraz ich spojrzenia utkwiły w ziemi. Ciekawe czy czuli wstyd?
- Fabu? Może Ty pójdziesz ze mną? - zapytał Upa, podchodząc do niego i uśmiechając się serdecznie.

_________________
Gość
Gość

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Sob Wrz 23, 2017 3:37 pm
Już miał odlatywać ze świętych ziemi, aż coś się stało. Coś czego się nie spodziewał w tej wiosce, gdzie wszyscy żyją sobie w spokoju w zgodzie z naturą. Z pomiędzy namiotów ktoś wybiegł. To odrazu zwróciło uwagę "niedorozwoja", przez co postanowił opóźnić wystartowanie w powietrze. Zwrócił się w tamtą stronę zainteresowany całym zdarzeniem.
Po chwili się okazało, że to chłopczyk wybiegł i chyba miał bardzo ważne informacje dla każdego w wiosce.
-Kosmici?- Spojrzał zszokowany na dzieciaka, który powiedział parę słów o wcześniej wspomnianych stworzeniach i że są na wyspie Papayi. To zaintrygowało jeszcze bardziej jaszczura. Dlaczego? Bo to są inne formy życia niż ludzie na tej planecie, więc mogą być jakimś pomostem, by mógł się dowiedzieć kim jest, albo z czego/kogo został tak dokładnie stworzony.
Ostatnie słowa dzieciaka były dość dziwaczne, a dokładnie "wielka płaszczka" oraz "ryboludzie". Co pierwsze słowo rozumiał, bo to było morskie stworzenie, to drugiego nie za bardzo. Kojarzył to jakby były to ryby o kształcie człowieka, albo na odwrót, ryby które moga chodzić i oddychać na lądzie.
Stracił przytomność. Wszyscy oczywiście do niego podbiegli, w tym Fabu, który trochę się tym przejął, że dzieciak zemdlał. Ale jak zobaczył, że starsza kobieta się nim zajmuje to postanowił się nie martwić, bo jest w dobrych rękach.

Po chwili ludzie się zabrali, by obradować co z tym wszystkim zrobić. Oczywiście nasz Potwór też tam był, ale był na uboczu, bo jeszcze nie był oficjalnym członkiem ich plemienia, bo jeszcze nie przeszedł ostatniego testu wodza.
Nie minęło dużo czasu i stwierdzili, że trzeba to sprawdzić. W duszy nasz Bohater się z nimi zgadzał. Trzeba reagować na każde dziwne wydarzenie z "kosmitami" i trzeba to jak najszybciej sprawdzić, by ich Czerwona armia nie ubiegła. Jako ochotnik zgłosił się Upa, ale chciał jeszcze z kimś pójść. I wtedy wszyscy ucichli, jakby się bali tam ruszyć. No nie można bybyło ich winić, nie każdy jest wojownikiem i taki ciekawy wszystkiego.
Upa widząc, że nikt się nie zgłasza postanowił sam wytypować swego towarzysza i o dziwo odrazu wybrał Czerwonego Smoka.
-He? Mnie?- Zdziwiony Bio-android pokazał na siebie palcem. A kiedy tylko był już pewien, że to o niego chodzi to uśmiechnął się szeroko i kiwnął głową.
-Zgadzam się. Chętnie ci pomogę. Tak szczerze, to chciałem tam polecieć, ale nie chciałem się wtrącać i sam o tym decydował, bo nie jestem jeszcze oficjalnym członkiem.- I nie czekając uścisnął mu serdecznie dłoń. Było po nim widać, że jest szczęśliwy z powodu, że to on został wybrany jako pierwszy. Poczuł się, jakby ludzie mogli na nim polegać i mu ufali.
-To nie czekajmy i ruszamy jak najszybciej. Musimy tam być przed Armią Czerwonej wstęgi.- I tutaj odlatuje tam gdzie wskazuje Upa. No tylko czy on umie latać, jeżeli nie to wtedy Fabu weźmie go na siebie i razem tam odlecą.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Wioska Plemienia Karinga

on Pon Wrz 25, 2017 10:28 pm
MG

Upa uśmiechnął się wesoło, będąc rad, że znalazł towarzysza wyprawy. Uścisnął jego dłoń i potrząsnął ją na znak współpracy.
- Dziękuję Ci. Plemię Karinga jest Ci wdzięczne! - powiedział radośnie, po czym odbił się od podłoża i poleciał w stronę miejsca, w którym rzekomo wylądował statek kosmiczny. Fabu ruszył zaraz za nim.
- Musimy być bezpieczni. Proponuję, żebyśmy się nie wychylali. Sprawdźmy ich zachowanie. - spojrzał na czerwonego smoka i skinął głową, będąc całkowicie poważnym. Plan zakładał, że obaj schowają się gdzieś w krzakach lub za skałami i będą póki co obserwować. Taka przynajmniej była propozycja młodego Indianina.

Fabu z/t -> Wyspa Papaya
_____
Napisz posta w tamtym dziale.

_________________
Sponsored content

Re: Wioska Plemienia Karinga

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach