Pokoje Briefsów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Pokoje Briefsów

Pisanie by Admin on Pią Lip 15, 2016 1:50 pm

Najbogatsza część budynku - całe skrzydło pełne pokoi i ogrodów obsługiwanych najnowocześniejszą technologią. Oprócz drogich ozdób, dobranych co prawda z dobrym smakiem, pełno tutaj zwierząt, kotów, psów, ptaków, do których doktor Briefs ma słabość. Jeśli nie pracuje, wraz z żoną spędza najwięcej czasu w przestronnym ogrodzie. Jest najsympatyczniejszą osobą wśród wszystkich naukowców i pomaga chętnie nawet kompletnym początkującym.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 335

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Briefsów

Pisanie by Aymi on Wto Lut 27, 2018 4:38 pm

Eien no MG Modo

Tak oto niebieskowłosa z dziewczyną pod rękę, a także idący za nimi android, przeszli krętymi korytarzami, docierając niedługo do przylegających do Capsule Corp. prywatnych włości Briefsów. Tu już nie było tak cicho i strasznie, gdyż od progu słychać było ptaki i inne zwierzęta, a powietrze było przesycone zapachem roślinności.
- Mamo, mamy gości - zawołała od progu, prowadząc całe towarzystwo w stronę ogrodów. - Usiądziemy sobie na spokojnie w ogrodzie i Iwaru odpowie na wszystkie twoje pytania, dobrze? Sama też chętnie posłucham.
Przeszła długim korytarzem, wchodząc po chwili do obfitującego w roślinność, przestronnego pomieszczenia. Zaprowadziła pozostałych do niewielkiej fontanny, przy której ustawiony był jasny stół i kilka krzeseł. Pomogła saiyance zająć miejsce, sama usiadła nieopodal. Dała znać androidowi, by mówił.
- Tu możemy rozmawiać na spokojnie - uspokoiła go, gdyby tym razem wahał się przed powiedzeniem czegoś nieodpowiedniego, "bo podsłuchy". Teraz Kurisa mogła zadać swoje pytania, Bulma zaś na razie będzie się tylko przysłuchiwać.

________
Możecie sobie na spokojnie pogadać, jakbym była potrzebna to dajcie znać o/

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 480

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Briefsów

Pisanie by Kurisa on Wto Lut 27, 2018 6:16 pm

Kurisa została zaprowadzona do nowego pomieszczenia. Zrobiła się czerwona i poczuła się niepewnie, gdy została objęta przez Bulmę. Niemniej jednak ucieszyła się na myśl o tym, że zostanie zaprowadzona do zwierząt. W trakcie chodzenia po korytarzach poczuła się już nieco lepiej oraz jej wzrok nieco się wyostrzył. Po wejściu do pomieszczenia od razu poczuła się inaczej. Powietrze oraz klimat był tutaj jakiś taki przyjemniejszy. W leśnym klimacie zawsze czuła się o wiele lepiej niż gdziekolwiek indziej. Stanęła na chwilę, aby móc wziąć głęboki wdech świeżego powietrza. Od razu nabrała większej pewności siebie i ruszyła do przodu przyśpieszonym krokiem. Szła wyznaczoną drogą rozglądając się na boki. Jeśli znajdowało się obok drogi jakieś zwierzątko to podbiegła do niego, aby go pogłaskać. Przechodząc obok fontanny podeszła do niej bliżej i zamoczyła w niej swe ręce, aby chwilę popatrzeć na nie pod taflą wody. Chwilę się zamyśliła, po czym zanurzyła w wodzie swoją twarz, ale nie wkładała całej głowy pod wodę. Nie chciała zamoczyć sobie włosów. Po kilku sekundach wynurzyła twarz z wody, a następnie przetarła ją swoimi dłońmi. Przy okazji przemyła też swoje zmęczone oczy. Widziała już nieco lepiej, ale obraz wciąż był dla niej zamazany. Było jej też już nieco cieplej. Płaszcz idealnie spełniał swoją funkcję. Szybko dołączyła do Pani Bulmy i tajemniczego mężczyzny. Nie chciała być niemiła, dlatego nie rozdzielała się od nich za daleko. Usiadła w wyznaczone dla niej miejsce i tutaj właśnie miała się wszystkiego zaraz do wiedzieć. Usiadła wyprostowana trzymając lekko zaciśnięte pięści na swoich kolanach a głowę miała skierowana lekko do dołu. Jednak najpierw postanowiła odpowiedzieć na pytanie Iwaru, który najwidoczniej martwił się o młodą saiyankę. Sytuacja ta była dla niej nieco niezręczna.
- Czuję się już nieco lepiej. Dziękuję, że pytasz... – Nieśmiało uśmiechnęła się do niego, aby rozwiać jego wątpliwości, jednak na jej twarzy po chwili pojawił się smutek.
- Coraz bardziej zaczynam się tym zamartwiać... Wyjaśnisz mi wszystko co się stało? Proszę...
avatar

Kurisa

Liczba postów : 143

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Briefsów

Pisanie by Iwaru on Czw Mar 01, 2018 12:24 am

Iwaru szedł razem z Kurisą i Bulmą. W sumie nie wiedział dokąd idzie, ale nie było to ważne. Po prostu szedł. Na nim jednak widok tych wszystkich fontann i zwierzątek nie zrobił takiego wrażenia jak na Kurisie. Był żołnierzem. Widział wojnę. Dla niego normalnym było miasto zniszczone setką wybuchów - ewentualnie jednym potężnym, atomowym. Może już stracił poczucie piękna? No, nie licząc kobiet oczywiście, bo piękno tych istot ciągle potrafił docenić. Nie mógł zaprzeczyć. Kurisu pod postacią kobiety wyglądał całkiem, całkiem. Bulma też była całkiem, całkiem. No, ale oprócz prawienia komplementów, nie chciał żadnej "wykorzystać". On już miał swoją idolkę. Może nawet ukochaną. Dziewczynę, która była posłanniczką Kaioshinki Czasu. Ale mniejsza teraz o nią. Usiadł naprzeciwko Kurisy. Nie chciał, by czuła się niekomfortowo. Zaczął swoją opowieść.
- Rozumiem, że nic nie pamiętasz i mam zacząć od początku? Dobrze więc. Przybyliśmy na Papayę. Kosmici poprosili, byśmy oddali im energię, bo chcą uratować własny świat. Pomogliśmy im, a oni później dali Ci jakieś gówno, które zmieniło Ci płeć. Kiedyś byłaś facetem. Nie wiem czy to pamiętasz. W każdym bądź razie. Potem się jakoś przemieniłaś i rozpoczęła się walka z przybyszami z kosmosu. Zdradzili nas. Nie mieli przyjaznych zamiarów. W pewnym momencie zaatakowałaś ziemianina. Chyba Ryu się nazywał i dostałaś od innej dziewczyny, której imienia nie znam. Straciłaś przytomność. Ot, cała historia. Ale to nie wszystko. Ale nie wiem czy opowiadać Ci dalszy ciąg wydarzeń... To może być dla Ciebie trudne. Bardzo trudne.
Iwaru poczekał chwilę. Chciał mieć pewność, że Kurisa nagle nie zacznie szaleć niczym Ryu. Chciał usłyszeć od dziewczyny, że jest gotowa przyjąć na swoją piękną klatę najbardziej okrutną prawdę. Jeśli nie była gotowa, to zwyczajnie zamilkł. Jeśli natomiast potwierdziła swoją gotowość, to kontynuował.
- Jest mi ciężko o tym mówić, ale nasz sojusznik, który wyglądał... - Tutaj opisał wygląd Haricotto. Oczywiście nie znał jego imienia, więc nie mógł go użyć. - nie żyje. Walka wydawała się skończona. Wydawało się, że wygraliśmy. Nagle pojawił się wrogi dowódca i wzywając imienia jakiegoś "Beliala" wysadził siebie i tego biedaka w powietrze. Ziemianin Ryu wpadł we wściekłość i prawdopodobnie zaczął atakować przyjaciół. Ja dostałem rozkaz powrotu do bazy. No, ale nie mogłem Cię zostawić tam nieprzytomną na pastwę losu
Iwaru streścił najważniejsze wydarzenia, tak jak je zapamiętał. Nie wdawał się w szczegóły. Konkrety, konkrety i konkrety. Mówił to zupełnie bez emocji. Jak gdyby zdawał raport przed przełożonym. W sumie tak właśnie było. Bulma bowiem była obecna przy tej rozmowie. Jednak wspomnienie o śmierci Haricotto... trochę się przebijało przez jego beznamiętny ton. Gdy to mówił, można było wyczuć w jego głosie smutek.
avatar

Iwaru
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 156

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t318-iwaru-syn-keijiego

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Briefsów

Pisanie by Kurisa on Pią Mar 02, 2018 8:57 pm

Przyszedł w końcu czas na trudną rozmowę. W tej chwili właśnie wszelkie wątpliwości zostaną rozwiane. W zasadzie to Kurisa w pewnym momencie straciła kontrolę nad tym co się tam działo i dobrze zdawała sobie z tego sprawę. Pamiętała też co się działo w jej głowie. Czy ona aby na pewno jest już wolna? Wyparła się spod kontroli saiyan? Czy jest już w pełni sobą? Wychodziłoby na to, że tak, jednak jedna rzecz nie dawała jej tego poczucia. Czuła się pusta i nie wiedziała dlaczego.
- Nie musisz mówić wszystkiego od początku. Pamiętam wszystko do momentu, gdy przemieniłam się w super saiyanina. Potem... urwał mi się film i nie pamiętam nic od tamtego momentu aż do teraz. - Powiedziała mu, aby Iwaru nie musiał opowiadać wszystkiego od początku. Usiadła sztywno kładąc swoje ręce na blat stolika i skupiła się. Kiedy Iwaru opowiadaj jej o tym, że kiedyś była chłopakiem momentalnie zrobiła się czerwona na twarzy i odwróciła swój wzrok na bok. To był dla niej ciężki i wstydliwy temat, którego nie chciała poruszać. Zdziwiła się na wiadomość o tym, że zaatakowała Ryu. A potem do jakiejś dziewczyny. Czyżby chodziło o tą rudowłosą dziewczynę, która była tak ważna dla Harego? Albo to było odwrotnie... nie pamiętała już tego. Zaatakowałam ich? Ale dlaczego? Nie rozumiem tego. Coś musiało się wydarzyć... - powiedziała w myślach. Wychodziłoby na to, że Kurisa chyba przegrała z tamtą dziewczyną. W sumie nic dziwnego. Była prawdopodobnie pod okiem Hariego, a Kurisa dobrze wiedziała, że jej braciszek jest potężny. Trening pod okiem takiego wojownika zapewne przyniósł jej nieziemskie rezultaty. Sama chciałaby się podjąć z chęcią takiej próby, ale to nie był odpowiedni czas na to. Potem straciła przytomność i Iwaru przyprowadził ją tutaj - w bezpieczne miejsce, podobno. W zasadzie to chyba było tyle, ale mężczyzna zaczął mówić dalej. Oczywiście, że Kurisa chce wiedzieć o wszystkim. Nawet, jeśli to byłaby najgorsza prawda. Na jej twarzy pojawiło się przerażenie, a ona odruchowo wstała na równe nogi opierając się rękoma o blat stolika.
- Proszę... powiedz mi wszystko... - Powiedziała do niego niepewnie. Nie wiedziała czego się spodziewać. Czyżby zraniła Ryu? Nie. To niemożliwe. Ryu jest od niej o wiele silniejszy. Słuchała dalej. Iwaru zaczął opisywać wygląd, postaci, bo nie znał jego imienia. Jego opis identycznie porównywał się do Haricotta. W tym momencie już nie wiedziała kompletnie co ma sobie o tym myśleć. W momencie, gdy usłyszała słowa ''nie żyje'' jej oczy zrobiły się szklane, zaczęły napływać do nich łzy, które zaraz zaczęły cieknąć po jej policzkach. Nie wierzyła w to co się wydarzyło. Iwaru wyglądał śmiertelnie poważnie i nie było nawet mowy o jakiejkolwiek pomyłce. Nie mogła w tow uwierzyć. Jakiś śmieć zabił Haricotta, potem Ryu zaczął atakować wszystkich.
- Nie... niemożliwe... - Powiedziała zrozpaczonym głosem. Zakryła swoje usta próbując się uspokoić, ale to było od niej silniejsze. Szybko zrobiła obrót na pięcie i uciekła od towarzystwa. Ukiekła, ponieważ nie chciała, aby ktoś patrzył na nią w tym stanie. Pobiegła za kilka drzew i krzaków, aby nie było jej widać. Upadła na kolana i mocno zaczęła ściskać się za ramiona. Czuła, jak jej wewnętrzna moc zaraz z niej eksploduje i próbowała to powstrzymać, ale bezskutecznie. Nad jej ciałem zaczęły unosić się złote pyłki KI, które zaraz znikały, gdy pofrunęły na większą wysokość. Wtedy z jej ciała wybuchła złota aura, która zaczęła spowijać jej ciało. Jej włosy zmieniły swoją barwę na złoty, przemieniła się w super saiyanina. Po pomieszczeniu rozległ się krzyk, a raczej pisk, po którym pojawiło się lekkie trzęsienie ziemi na terenie CC. Przed oczami widziała obraz uśmiechniętego braciszka pokazującego okejkę w jej stronę. Na zawsze właśnie go takiego zapamięta - uśmiechniętego, szczęśliwego i beztroskiego. Przypomniało jej się, jak po raz pierwszy spotkali się na wyspie żółwia. Ona wtedy się go obawiała, zaś on pokazał jej, że zawsze może na niego liczyć. Bardzo cierpiała z tego powodu. Teraz zrozumiała tę pustkę, którą czuła w sobie od samego początku. Jego śmierć spowodowała zerwanie więzi, która ich łączyła i Kurisa bardzo to odczuwała na sobie. Upadła łokciami o ziemię i napinała swoje plecy oraz pięści, aby się powstrzymywać. Trzęsienie zaraz ustąpiło. Wokół saiyanki oprócz złotej aury znajdowało się również małe wgłębienie w ziemi, w którym leżała. Nie miała pojęcia w jaki sposób zapełnić w sobie te pustkę. Zaczęła myśleć o tym wszystkim. Ryu atakujący wszystkich... Kurisa atakująca wszystkich... Co się do cholery dzieje? Zaczęła odczuwać poczucie winy za swoje czyny.
- Gdybym... gdybym tylko była silniejsza... gdybym tylko potrafiła zapanować nad sobą... mogłabym zmienić bieg wydarzeń... mogłabym ochronić braciszka... co ja mam teraz zrobić? - Lamentowała nad sobą przytykając swoim czołem o ziemię. Zły spływały z jej policzków jak z kranu. Mocno ściskała swoje powieki, aby powstrzymać łzy. Myślała o tym, jak w tej chwili Ryu, jej przyjaciel, musi być na nią zły.
- Przepraszam Ryu... to moja wina... gdybym tylko była silniejsza... wszystko potoczyłoby się inaczej... nie chciałam zrobić nikomu krzywdy... - Mówiła do Ryu, a jednak jakby tylko do siebie. Nie mogła sobie poradzić sama w tej chwili. Miedzy tym wszystkim cały czas było słychać od niej dziewczęcy szloch.
avatar

Kurisa

Liczba postów : 143

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Briefsów

Pisanie by Aymi on Pon Mar 05, 2018 10:20 pm

Eien no MG Modo

Tak oto znaleźli się całą trójką w prywatnych ogrodach będących poza systemem podsłuchów Armii. W związku z tym było to też miejsce wolne i bezpieczne, więc na spokojnie można tu było prowadzić dowolną dyskusję. W tej chwili jednak to Kurisa wymagała rozmowy, a raczej wyjaśnienia jej zajść z Papayi. Bulma cieszyła się, że dziewczyna nieco się rozluźniła w kontakcie z naturą, nie zamierzała jednak wtrącać się w wymianę zdań. To Iwaru był tu tłumaczem i do niego należał obowiązek przedstawienia sytuacji brunetce. Ona zaś zamierzała się tylko przysłuchiwać, przynajmniej na razie, do tego przyglądała się obojgu.
Mężczyzna streścił przebieg wydarzeń mających miejsce na wyspie. Ważne były słowa dziewczyny odnośnie przemiany w super saiyanina, które należy później zweryfikować z danymi. Samo pojęcie saiyanina już chyba jej się obiło o uszy, wolała jednak to sprawdzić. Widziała rumieńce na twarzy brunetki na wspomnienie zmiany płci, nie wiedziała jednak, jak je zinterpretować. Android przeszedł na prośbę Kurisy do, zdawałoby się, ostatniej kwestii dotyczącej śmierci sojusznika i tu sprawa się skomplikowała. Po pierwsze - Belial, o którym nikt wcześniej nie raczył wspomnieć; zapewne ktoś w rodzaju przywódcy obcej rasy, imperator. Po drugie - reakcja saiyanki, z jednej strony oczywista, z drugiej zaś zaskakująca.
Łzy same ciekły z oczu Kurisy, widać ów sojusznik był kimś jej bliskim. Gdy jednak uciekła między drzewa, niebieskowłosa nie mogła tego tak zostawić. Ruchem ręki zastopowała Iwaru, gdyby próbował za nią pobiec i sama ruszyła jej śladem. Zastała ją skuloną na kolanach wśród listowia, od razu jednak zauważyła, że z dziewczyną dzieje się coś dziwnego. Widziała wyraźnie jasne błyski energii wokół jej ciała, powoli unoszące się włosy, które moment później zmieniły barwę na blond. W tym też momencie nastąpiła eksplozja energii, która zepchnęła zszokowaną kobietę na pobliskie drzewo. Wywołane tym wszystkim trzęsienie ziemi było równie zaskakujące. Czyżby w tej dziewczynie drzemały aż tak wielkie pokłady energii? Przecież żaden człowiek nie ma takiej siły! A przynajmniej tak sądziła Bulma.
Saiyanka starała się opanować, co przyniosło efekt w postaci stabilizacji podłoża. Ziemia pod ich nogami znów była nieruchoma, więc niebieskowłosa wyprostowała się i przeszła kilka niepewnych kroków do przodu. Zatrzymała się w pewnej odległości od zrozpaczonej blondynki, mimo wszystko słyszała jej słowa i czuła żal. Przykucnęła koło niej, kładąc jej delikatnie dłoń na ramieniu.
- Wiem, że jest ci ciężko - szepnęła łagodnie. - Możesz tu siedzieć i lamentować, albo dalej się rozwijać, by pomścić brata. Decyzja należy do ciebie.
Nie wiedziała, w jaki sposób mogłaby pocieszyć Kurisę. Strata bliskich była ogromnym ciosem, którego Bulma do tej pory na szczęście zdołała uniknąć, wiedziała jednak, że wielu obywateli straciło swoje rodziny głównie przez RR. Właśnie dlatego walczyła - by pokonać Armię i przywrócić ludziom pokój.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 480

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Briefsów

Pisanie by Iwaru on Pią Mar 09, 2018 9:16 pm

W sumie Iwaru mógł się tego spodziewać. Przygnębienie po stracie przyjaciela dobiło dziewczynę do tego stopnia, że ta postanowiła po prostu uciec. Ruch ręki pięknej Bulmy zastopował androida, który rzeczywiście chciał ruszyć za Kurisą. Chłopak odebrał ten gest jako wyraźny zakaz. Jak rozkaz, którego złamać po prostu nie mógł. W końcu niejako Bulma była jego przełożoną, której musiał być posłuszny. Tak to już było w wojsku, a przecież android był żołnierzem. Jednak później stało się coś, co przesądziło o całej kwestii. Nagły podmuch energii. Trzęsienie ziemi. Pewnie z Kurisą działo się to co z tym całym Ryu. Wpadła we wściekłość i przestała kontrolować swoją energię. Iwaru niespecjalnie się temu dziwił. To w końcu mogło się zdarzyć. Widać emocje były w stanie wyzwalać naprawdę potężne moce. Ciekawe czy w przypadku androidów też tak było. Trzeba będzie zapytać o to Panią Bulmę. Ale póki co chyba przyszła pora na zignorowanie rozkazu kobiety. Iwaru co sił w nogach popędził w kierunku dwóch kobiet. Jednej mądrej - niebieskowłosej i drugiej, która dysponowała nieziemską wręcz energią.
- Przepraszam, Pani Bulmo. Ale czasem jest tak, że żołnierz po prostu musi zignorować głupi rozkaz przełożonego i dlatego postanowiłem się tutaj pojawić. - Zaczął jak tylko dobiegł na miejsce - Pewnie sama Pani widzi jaką mocą włada ta dziewczyna. Nie jest Pani tutaj bezpieczna. Będę Panią osłaniał.
Iwaru troszczył się o obie te kobiety. Nie chciał krzywdzić Kurisy, ale nie zamierzał też pozwolić, by jakiś wystrzelony we wściekłości promień energetyczny spopielił Panią Bulmę. Takie promienie to zamierzał przyjąć chociażby na klatę, ale to jeszcze wszystko wyjdzie w praniu. Jak trzeba będzie, to stanie z Kurisą do walki i pobije dziewczynę do nieprzytomności. Zamierzał chronić swoją przełożoną, która jednocześnie uratowała mu życie i dała nowe moce. Był to jej dłużny. Jej i całemu Ruchowi Oporu. Nie zamierzał słuchać sprzeciwu i głupich rozkazów Bulmy, która kazała mu zostać. Tym razem sprawa mogła wymknąć się spod kontroli, a android nie mógł na to pozwolić. Zwłaszcza, że to on przywiózł tutaj Kurisę i czuł się odpowiedzialny za opanowanie tego kryzysu. No i zwłaszcza, że to przez jego opowieść dziewczyna była aż takim zagrożeniem.
avatar

Iwaru
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 156

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t318-iwaru-syn-keijiego

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Briefsów

Pisanie by Kurisa on Sro Mar 14, 2018 1:36 pm

Oni chyba nie zrozumieli sytuacji. Saiyanka uciekła od nich po to, aby zostać sama i żeby nie mogli widzieć jej teraz w tym stanie, a tymczasem oni i tak za nią ruszyli. Kurisa siedząc na ziemi ze złączonymi przy sobie kolanami trzymała się mocno za swoje ramiona próbując powstrzymać wybuch energii z jej ciała, która ją aktualnie przepełniała. Mocno zamykała swoje powieki próbując powstrzymać łzy, ale nie potrafiła w tej chwili ukryć jak bardzo cierpi. Wtedy poczuła czyjeś ciepło na swoim ramieniu. To była Pani Bulma. Jak motywacyjna gadka dała saiyance do przemyślenia i miała rację. Wciąż gdzieś tam na świecie istnieje ów Belial, który z każdą chwilą staje się coraz silniejszy. Zrozumiała, że ona też musi stawać się coraz silniejsza, bo kiedyś nadejdzie taki dzień, gdy staną przed sobą i zaczną walczyć. Jednak mimo to Kurisa nie potrafiła sama wstać i się ogarnąć. To było w tej chwili dla niej zbyt trudne. Jeszcze przyszedł teraz Iwaru, który uważał dziewczynę za zagrożenie. Siedziała do nich plecami i nie odwracała się na ani chwilę.
- Przepraszam... Ja nie potrafię nad tym zapanować... – Powiedziała cichym głosem. Mimo tego, że przemieniła się w super wojownika, nabyła więcej siły oraz energii A jej poziom empatii zmalał, to wciąż była tylko kruchą dziewczyną, która nie mogła sobie ze sobą poradzić. Słyszała odgłosy uciekających od niej zwierząt, przez co zrobiło jej się jeszcze bardziej przykro. Jednak mimo tego jedna sarna została obok, cała przestraszona, trzęsąca się, ale podeszła niepewnie do dziewczyny i swoim noskiem przetarła łzę z jej policzka. Saiyanka otworzyła wtedy swoje oczy i jedną ręką zaczęła głaskać przestraszone zwierzątko. Po chwili sarna przestała się już bać i położyła się obok dziewczyny, a ona obejmując ją wokół szyi przytulała się do niej. Złota aura zniknęła, zaś blond włosy pozostały. Dziewczyna nieco się już uspokoiła. Chyba nawet przestała już płakać.
- Tęsknię... – Powiedziała do siebie cichym głosem. W całym pomieszczeniu zrobiło się jakoś spokojniej. Nie wiedziała co ma teraz że sobą zrobić. Miała cichą nadzieję, że ktoś jej teraz pomoże.
avatar

Kurisa

Liczba postów : 143

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Briefsów

Pisanie by Aymi on Pią Mar 16, 2018 8:03 pm

Eien no MG Modo

Strata. Każdy odbiera ją na swój własny, indywidualny sposób. Jedni nie okazują emocji, drudzy wręcz przeciwnie. I nawet jeśli człowiek odruchowo, instynktownie szuka odosobnienia, nie należy zostawiać go samego. Przynajmniej dopóty, dopóki sam nie wyrazi takiej woli. Z takiego założenia wyszła Bulma, nic więc dziwnego, że podążyła śladem zrozpaczonej dziewczyny, dla której śmierć sojusznika oznaczała coś więcej. Jak się okazało, był on jej bratem, członkiem rodziny, reakcja saiyanki była zatem zrozumiała. Co innego wyzwolona z jej ciała energia, która spowodowała również zmianę koloru włosów na blond. Kobieta mogła się tylko domyślać, że to jest właśnie ta przemiana w super saiyanina. Widziała też, że nastolatka stara się nad sobą panować, choć nie należało to do łatwych zadań. Nie w jej obecnym stanie emocjonalnym. Postanowiła zatem podejść bliżej, pocieszyć ją w tych ciężkich chwilach, dać jej oparcie i motywację. Sama wiedziała, jak wielką rolę odgrywa zwłaszcza to ostatnie. Każdy potrzebował jakiegoś celu w życiu, nawet jeśli miała nim być zemsta za śmierć brata. Kwestia tego całego "Beliala" dawała jasno do zrozumienia, że to jeszcze nie koniec potyczki z obcymi.
Po wybuchu tej niesamowitej energii z ciała saiyanki pojawił się Iwaru, ignorując jej nakaz, by został na miejscu. Kobieta spojrzała na niego spod przymrużonych oczu. Czy on właśnie powiedział "głupi rozkaz przełożonego"? Oj, grabisz sobie, żołnierzyku, grabisz i to ostro. Widać było po wyrazie jej twarzy, że nie była zadowolona z tego, jak brzmiały jego słowa. Moment później znów mógł poczuć jej pięść na własnej głowie.
- Baka! Okaż choć odrobinę zrozumienia tej dziewczynie, durniu! - warknęła ze złością. - Tamten mężczyzna był jej bratem! Myślisz, że co ona teraz czuje, co?!
Wzięła głęboki wdech, starając się zapanować nad tym nagłym wybuchem irytacji. Racja, dziewczyna miała w sobie moc mogącą ją zapewne zdmuchnąć, ale sama Bulma nie uważała jej za zagrożenie. Dla niej to była po prostu zrozpaczona siostra, która właśnie się dowiedziała o śmierci zapewne jedynego członka rodziny. Nawet sama zaczęła przepraszać za swoją reakcję i brak opanowania, a to już o czymś świadczyło, prawda?
Spłoszone zwierzęta powoli się uspokajały, a wśród nich największą odwagą wykazała się sarenka, którą ojciec znalazł ranną jakiś czas temu na skraju miasta i której postanowił pomóc. Widać było, że obecność zwierzęcia pozytywnie wpływa na stan dziewczyny.
- Widzisz? Nie stanowi "zagrożenia" - rzuciła kąśliwie w stronę, zaraz jednak znów podeszła do Kurisy, przyklękając tuż obok. - Wiem, że to marne pocieszenie, ale gdybyś czegoś potrzebowała, czegokolwiek... wystarczy, że powiesz. Spróbujemy jakoś to wszystko naprawić.
Oparcie. Tego właśnie potrzebowała w tej chwili blondynka. Zapewnienia, że nie jest sama, że ktoś jest skory jej pomóc.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 480

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Briefsów

Pisanie by Iwaru on Sob Mar 17, 2018 4:34 pm

Porobiło się trochę niezręcznie, trzeba przyznać. Iwaru rzeczywiście mógł użyć pewnych nieodpowiednich słów i sprawić dodatkową przykrość dziewczynie. No, ale Bulma nie miała racji. Przecież chłopak okazał dziewczynie zrozumienie. Gdyby tego nie zrobił to jej zwyczajnie by tutaj nie było. Jednak jak zwykle musiał przyjąć "karę" od Pani Bulmy w postaci uderzenia w głowę. Jakoś to niespecjalnie bolało, ale było upokarzająco-urocze.
- Gdybym się nią nie przejmował, to zostawiłbym ją na Papayi.
To wszystko co póki co rzucił w stronę Pani Bulmy, do tego wzruszył ramionami i przeniósł wzrok na Kurisę, która chyba dochodziła do siebie i właśnie bawiła się z jakąś sarenką. Android mógł się zastanawiać skąd to zwierzę się tutaj wzięło. Ale! Przecież Pani Bulma była bogata, a kto bogatemu zabroni?! Można rzec, że Bulma była więc idealną partią. Seksowna, mądra, urocza i zabawna. No i bogata. Ale oczywiście Iwaru o czymś takim nie myślał. Wracając jednak do Kurisy, chłopak także podszedł bliżej. Następnie skierował doń pewne słowa.
- Wybacz, jeśli Cię jakoś uraziłem, ale pewnie sama rozumiesz, że jeśli Twoja moc wymknie się spod kontroli, to może być niebezpieczna dla Pani Bulmy. A Pani Bulma jest tak samo ważna dla mnie jak Twój świętej pamięci brat dla Ciebie...
Co jeszcze mógł jej powiedzieć? W sumie to nic. Nie chciał, by wiedziała, że w razie potrzeby będzie z nią walczył. Nie chciał, by myślała, że jest otoczona ludźmi, którzy mają ją za wroga. A co do Bulmy... Czy android właśnie wyznał jej miłość? Otóż nie do końca. Po prostu dla żołnierza życie dowódcy było bardzo ważne. Żołnierz kochał swojego dowódcę. Żołnierz wiedział, że to właśnie dowódca musi przeżyć, by poprowadzić innych do zwycięstwa. Strata Pani Bulmy byłaby zbyt bolesna dla całego Ruchu Oporu. Z drugiej strony, Iwaru nie chciał krzywdzić Kurisy. Nie po to ją sprowadzał do Capsule Corporation, żeby wyrządzać jej krzywdę. Dla naszego androida więc najbardziej dogodną opcją byłoby to gdyby jednak Kurisa zapanowała nad swoim gniewem, złością i żalem i opanowała moc, która w niej buzowała. Stanął więc przed dziewczyną i wyciągnął do niej (Kurisy) rękę.
- Jeszcze raz przepraszam. Jesteś tutaj bezpieczna. Nic się nie martw. Może zostaniemy przyjaciółmi?
Uśmiechnął się do niej szczerze, a następnie zrobił to co miał w zwyczaju. Wyciągnął paczkę fajek i otworzył je, wyciągając jednego fajka do połowy długości, tak, żeby Kurisa mogła sięgnąć i bezproblemowo go wyciągnąć. Sam także wyciągnął jednego papierosa i zapalniczkę.
- To co? Zapalimy za naszą przyjaźń?
Odpalił najpierw sobie i zaciągnął się dymem papierosowym. Wiedział, że to niezbyt grzeczne, ale Kurisa straciła pamięć. Mogła nie pamiętać, że papierosy są naprawdę bezpieczne. A może nigdy nie paliła? Albo nie wiedziała co się z tym robi? Iwaru pokazał jej, że to najzwyczajniejsza w świecie rozrywka. No i oczywiście miał gdzieś to, że jest w domu Pani Bulmy i smrodzi w jej ogrodzie botanicznym. Jak Kurisa chciała, to także jej odpalił. No i w końcu wyciągnął papieros w stronę Pani Bulmy, by ją także poczęstować.
- Skusi się Pani?
Bez względu na odpowiedź kobiety, kontynuował:
- I proszę mi powiedzieć, co teraz zrobimy? Dziewczyna jest chyba bezpieczna. Co z Armią Czerwonej Wstęgi i tymi najeźdźcami z kosmosu? Co z tym całym Bellialem?
avatar

Iwaru
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 156

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t318-iwaru-syn-keijiego

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Briefsów

Pisanie by Kurisa on Sob Mar 17, 2018 7:47 pm

Wokół saiyanki pojawiło się małe zamieszanie, którego nie chciała robić. Mimo wszystko jednak sytuacja się uspokoiła. Dziewczyna siedziała na ziemi przez dłuższy czas przytulając się do zwierzątka, a potem głaszcząc go, gdy ten położył się na jej kolanach. Jej kolor włosów oraz oczu powrócił do normalności. Złość już przeminęła, ale smutek pozostał. Było jej już nieco lepiej, ale wciąż była roztrzęsiona ostatnimi wydarzeniami. Potrzebowała po prostu czasu i spokoju. Pani Bulma zapewniła dziewczynę, że może na nią liczyć. Dziewczyna jednak nie wiedziała o co ją poprosić, dlatego nic nie mówiła. Musiała sobie poukładać wszystko w głowie. Zrobiło się też trochę gorąco, dlatego zdjęła z siebie płaszcz, który wcześniej otrzymała, aby się ogrzać. Nie wiedziała co z nim zrobić, więc składając go położyła go obok na ziemi. Założyła na siebie pomarańczowy element górnej garderoby, który wcześniej wisiał związany przy jej pasie. Mogli wtedy zobaczyć na jej klatce piersiowej oraz na plecach emblemat żółwia. Gdy Iwaru podszedł do niej i wyciągnął do niej dłoń, ona przecierając ostatnie łzy w oczach podała mu swoją dłoń ściskając jego dłoń swoim delikatnym ściskiem. Chwyciła się go nieco mocniej, aby przy pomocy jego podparcia wstać z ziemi i otrzepać swój strój, który w sumie był już nieco uszkodzony i brudny po walce na Papayi a potem po transformacji w super wojownika.
- Dziękuję, że mnie tutaj zabrałeś. Nie wiem jak ci się odwdzięczyć... To ja przepraszam za swoje zachowanie. Po prostu nie potrafię kontrolować tej przemiany. - Z jednej strony trochę zabolała ją prawda i całe ostatnie zdarzenia, ale z drugiej strony Iwaru jej pomógł, a ona nie dostrzegała w nim złych intencji. Można powiedzieć, że nawet dobrze się skończyło, bo w sumie mogło być przecież gorzej.
- Czy jestem bezpieczna, czy nie... to nie jest akurat ważne. Ja jakoś nie odczuwałam jeszcze nigdy strachu... W każdym bądź razie dziękuję za wszystko. - Podsumowała wszystko krótkim zdaniem, aby z kolei nie zdradzać zbyt wiele szczegółów o sobie. Wtedy Iwaru zapytał się, czy zostaną przyjaciółmi. Kurisa zdziwiła się, bo tak szczerze to wielu ich nie miała i ucieszyła się, że jej grono przyjaciół się powiększy.
- Przyjaciółmi? Tak jak Ryu i ja? Dobrze. - Spróbowała się do niego uśmiechnąć, ale musiało to wyglądać bardzo sztucznie, bo dziewczyna jeszcze przed chwilą płakała i na pewno było widać jej zmęczone oczy. Mimo tego, że było jej wciąż bardzo smutno i czuła wewnętrzną pustkę, moralnego kaca, to jednak przez chwilę ucieszył ją fakt, że nie jest sama w tej chwili. Przy okazji przypomniała sobie znowu o Ryu. Miała z nim o czymś porozmawiać, a ciągle odkładała to na potem, bo nie było okazji. Kiedy wszystko się już skończy będzie musiała znowu się z nim spotkać. Niepokoiła się też trochę o niego, czy wszystko z nim w porządku. Kiedy tak rozmyślała nagle zobaczyła, że Iwaru trzyma przed jej twarzą paczkę papierosów i zapytał się, czy zapalą. W zasadzie to ona nigdy nie paliła papierosów i nie wiedziała nawet jak one smakują, dlatego skusiła się na jednego. No... w zasadzie to zrobiła to też dlatego, żeby była fajna i żeby Iwaru nie śmiał się z niej, że jest jakaś gorsza czy coś, bo nie zapali papierosa. Widziała już kilka razy jak ludzie je palą, ale sama jeszcze nigdy tego nie próbowała, dlatego musiało wyglądać to bardzo amatorsko, kiedy brała go do buzi. Poczekała, aż Iwaru podpali jej papierosa i kiedy wzięła pierwszego bucha, zaciągnęła się, a następnie upuszczając papierosa z ręki zaczęła gwałtownie kaszleć. Musiała oprzeć się rękoma o kolana, a następnie wykaszleć dym papierosowy z płuc. Nieprzyjemny smak rozległ się po jej kubkach smakowych, aż jej całe ciało dostało chwilowych dreszczy. Po chwili już się uspokoiła i mając niesmak na twarzy trzymała się za buzię.
- Przepraszam, ale to smakuje okropnie. - Po tym zdarzeniu już wiedziała, że nigdy więcej nie wyciągnie ręki po papierosy. Jak oni mogą to palić? Przecież to smakuje okropnie! Możliwe, że ta reakcja była spowodowana tym, że saiyanie mają inną budowę kubków smakowych i odczuwają smaki intensywniej niż ludzie, dlatego poczuła duży niesmak. Postanowiła odsunąć się na kilka kroków od palaczy, aby nie wdychać nieprzyjemnego dymu. Iwaru potem zapytał się Pani Bulmy co właściwie teraz? Kurisa sama zaczęła się zastanawiać. Przypomniało jej się, że ona przecież była wcześniej u Kociego Mistrza, a on poprosił ją, aby razem z Ryu sprawdzili Papayę. Kurisa zapomniała wrócić do wieży i poinformować Korina o tym, co tam zaszło. Dlatego powinna właśnie już wracać do siebie i do swoich spraw. Jednak dalej usłyszała pytanie o RR. Zainteresowało ją to i pozwoliła się wtrącić do rozmowy stojąc nieco dalej od nich.
- Przepraszam. Macie jakieś problemy z Czerwoną Wstęgą? Kiedyś się już na nich natknęłam kilka razy i sprawili mi wielu kłopotów, dlatego mogę pomóc. Właściwie też powinnam już w sumie iść... Muszę zająć się pewną, niedokończoną sprawą... - Powiedziała od siebie na koniec na znak, aby pokazać, że nieco jej się gdzieś śpieszy. W zasadzie sama nie wiedziała ile czasu spała i jak długo tutaj już siedzi. Powinna szybko dokończyć to, co zaczęła, a potem powinna przygotować się... do walki z Belialem. Musiała w końcu się ruszyć i coś zrobić w tym kierunku. Wiedziała, że jej obecna moc nie da jej zwycięstwa. Już zdążyła się przekonać, że ''Idealny Saiyanin'' wcale nie istnieje. W tym nie było mocy. Musiała wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć poważny trening.
avatar

Kurisa

Liczba postów : 143

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Briefsów

Pisanie by Aymi on Pon Mar 19, 2018 9:44 pm

Eien no MG Modo

Sytuacja zaczęła się uspokajać. W prawdzie zarówno Bulma, jak i Iwaru mieli trochę inne poglądy w kwestii okazywania zrozumienia, ale to był mało istotny szczegół. Najważniejsze, że dało się to wszystko załagodzić, a Kurisa wracała do normy i naturalnego koloru włosów. Android wymienił z saiyanką kilka zdań, wyjaśnili sobie te ważniejsze kwestie, choć na słowa mówiące, jak bardzo ważna jest dla mężczyzny przełożona, ta tylko przewróciła oczami, nie komentując tego.
Żołnierz zapewnił dziewczynę o bezpieczeństwie, proponując następnie, by zostali przyjaciółmi. Ot tak, po prostu. Co zaskakujące - Kurisa na to przystała, nawet próbowała się jakoś pogodniej uśmiechnąć mimo nadal widocznych na policzkach śladów łez. Kiedy zaś w ruch poszła paczka papierosów, Bulma miała ochotę strzelić facepalm'a. Naprawdę? Dorosły facet chciał częstować fajką małolatę? Spojrzała na niego jak na jakiegoś niezbyt okazałego kosmitę (wyrażenie "jak na kretyna" słabo oddaje niesmak wymalowany na jej twarzy).
- Wiesz, że ta dziewczyna to jeszcze dziecko, prawda? - spytała tylko, ale nie przerywała tego, co właśnie się działo. Nie była przecież jej matką, by zakazywać takich rzeczy, poza tym sama też nie była takim niewiniątkiem. Cóż, przy ojcu-palaczu nie trudno samemu zacząć, więc i ona wyciągnęła papierosa z paczki, pozwalając mężczyźnie użyczyć sobie ognia.
Brunetka zaciągnęła się dymem i zaraz zaczęła kaszleć, co było naturalną reakcją na pierwsze, niedoświadczone skosztowanie tej nietypowej używki. Sama niebieskowłosa również się zaciągnęła, po czym postanowiła odpowiedzieć na zadane pytanie.
- Po pierwsze: nie wspomniałeś wcześniej o tym całym Belialu. Nie wiem, czy celowo, czy ci z łba wyleciało, nieważne. To tylko moje przypuszczenie, ale wydaje mi się, że ten Belial jest przywódcą obcej rasy. Skonsultuję to jeszcze z bazą, może oni wiedzą coś więcej. Z pewnością będziemy musieli wziąć pod uwagę kolejne starcie, jeśli nie konkretną inwazję.
Nie uszło uwadze kobiety, iż Kurisa zaproponowała swoją pomoc w sprawie Armii Czerwonej Wstęgi, tłumacząc, że już miała z nimi do czynienia. To nawet dobra wiadomość, bo przecież każde wsparcie w walce z okupantem się przyda, prawda? Nim jednak zdążyła sama wtrącić kilka groszy do tej części dyskusji, usłyszała pikanie własnego zegarka, a gdy uniosła dłoń, wyświetlacz migał na czerwono.
- Cholera, co znowu... - mruknęła niezadowolona, dopalając fajkę, po czym szybko podeszła do niedużego ekraniku umiejscowionego przy wejściu do ogrodów. Wstukała odpowiedni kod, marszcząc przy tym brwi, przełączyła też ekran na widok z jednej z kamer przy recepcji. Jeśli pozostała dwójka podążyła jej śladem, wszyscy mogli teraz dostrzec na wizji mężczyznę w szarym, nieco przybrudzonym krwią płaszczu i zagradzającego mu drogę ochroniarza. Bulma zgrzytnęła zębami.
- Tego jeszcze brakowało, żeby nam się tu zlatywały te patałachy z RR - warknęła cicho, odwracając się do pozostałych. - Iwaru, zabierz dziewczynę i wyjdźcie tylnym wyjściem. Ja załatwię sprawę z tym żołnierzykiem. Chociaż... coś mi tu nie gra... Normalnie ci z Armii mają jakieś oznaczenia na ubraniu, a ten zdaje się być w cywilu...
Kobieta przyglądała się postaci na ekranie przez dłuższą chwilę. Coś jej się naprawdę nie podobało w tym osobniku, wątpiła jednak, by jego pojawienie się miało jakikolwiek związek z wcześniejszą wpadką słowną podlegającego jej androida. No nic, zaraz się wszystko okaże.
A na wizji po chwili widać było, jak przybysz w szarym płaszczu chwyta ochroniarza za ubranie i z wielką siłą odpycha w stronę kontuaru, gdzie mężczyzna zniknął z kadru. Co zaś z napastnikiem? Ruszył dalej korytarzem. Dokładnie tym samym, którym trójka naszych bohaterów dotarła do prywatnej części posiadłości. Czyżby zmierzał właśnie tu?

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 480

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Briefsów

Pisanie by Kurisa on Pią Mar 23, 2018 5:17 pm

W zasadzie to Bulma miała rację. Kurisa wiedziała już o tym Belialu nieco więcej, bo dowiedziała się trochę nieco wcześniej, ale faktycznie Bulma nic z tego nie rozumiała. Zareagowała nieco agresywnie, chyba szykowała się kłótnia... Kiedy skończyła już mówić Kurisa podeszła bliżej i przytaknęła Pani Bulmie. Trzeba było jak najszybciej zabrać się za siebie i przygotować się do kolejnego ataku ze strony ryboludzi, który, według saiyanki, na 99% będzie ono niedługo miało miejsce na Ziemi. Fakt faktem, ich atak był kompletnie niespodziewany, ale drugi raz nie da się już podejść w ten sposób. Tym razem będzie silniejsza i jeszcze bardziej przygotowana na to. Nagle zegarek Pani Bulmy zaczął pikać i świecić się na czerwono. Kurisa zaciekawiła się tym i podeszła bliżej obok Bulmy i wysuwając swój łepek do przodu skupiła się na diodzie. Nagle zaczęła gdzieś iść, więc Kurisa postanowiła iść za nią. Wtedy na ekranie pojawił się jakiś mężczyzna, który zaczął sprawiać problemy w recepcji. Widziała go pierwszy raz na oczy. A może... może on przyszedł tutaj za nią? Nie wiedziała o co chodzi. Kurisa wkurzyła się trochę, ale Bulma miała rację. Zaczęła wspominać każdą jej chwilę z RR i doszła do wniosku, że faktycznie każdy członek RR posiadał logo albo przynajmniej czerwoną wstęgę, a on nie posiadał ani tego ani tamtego. Nie spodobał się saiyance pomysł o tym, aby Iwaru miał ją gdzieś zabrać. Saiyańska duma nie pozwalała jej na ucieczkę... no i musiała w końcu na czymś się wyładować. Ze wściekłą miną zaczęła iść ciężkim krokiem w stronę recepcji, aby sprawdzić o co chodzi. Poza tym... wisiała Iwaru przysługę...

Zt.
avatar

Kurisa

Liczba postów : 143

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Briefsów

Pisanie by Iwaru on Pon Mar 26, 2018 5:11 pm

Iwaru przyglądał się poczynaniom Kurisy. Wzięła papierosa, którego chłopak odpalił. Dziewczyna jednak zaczęła się krztusić i po chwili wyrzuciła peta. Pewnie paliła pierwszy raz. Ale gdyby odmówiła, to przecież nic by się takiego nie stało. Iwaru wcale nie by pomyślał, że nie jest fajna. Bulma jednak zapaliła, jednak uprzednio rzuciła kolejny komentarz. Skąd chłopak mógł wiedzieć, że Kurisa to małolata? Przecież nie wyglądała na taką...
- Moim zdaniem, ona wcale nie jest małolatą. Ma czym oddychać, nie?
Uśmiechnął się do Bulmy. Ona też miała czym oddychać, więc były pod tym względem podobne. No i w końcu... Bellial.
- Myślałem, że mówiłem Pani o Bellialu. No nic. Musiało mi wylecieć z głowy.
Iwaru tylko skinął głową. On też uważał, że Bellial jest przywódcą wrogiej rasy. Lub jakimś innym elitarnym wojownikiem, na którego trzeba będzie uważać. Jednak Iwaru nie uważał, żeby ktoś z Ruchu Oporu wiedział coś na ten temat. W końcu to było ich pierwsze spotkanie chyba. No, chyba, że ktoś coś ukrywał. Tak jak Iwaru ukrywał informacje na temat Patrolu Czasu. A później stało się coś nieoczekiwanego. Sygnał dźwiękowy i czerwone światło. Bulma wypatrzyła na monitorze jakiegoś kolesia, co rzucał strażnikiem. Nie podobało się to Iwaru.
- Armia Czerwonej Wstęgi to grupa ludzi, którzy terroryzują ludność tej planety. Potężna grupa. My należymy do Ruchu Oporu, który z nimi walczy i chociaż oficjalnie te budynki należą do RR, to w podziemiu działa baza RO.
Iwaru niby nie powinien zdradzać dziewczynie całej prawdy, ale trudno. Czuł, że Kurisa tak na prawdę jest sojuszniczką, a nie wrogiem. No i zgodnie z tym co mówiła, ona także cierpiała z powodu Armii Czerwonej Wstęgi. No nic. Saiyanka pobiegła następnie do recepcji, całkowicie ignorując słowa Bulmy. Iwaru nie wiedział co ma zrobić. Z jednej bowiem strony miał towarzyszyć Kurisie, a z drugiej jednak strony miał uciekać.
- Powinienem za nią pójść? - zapytał w końcu.
avatar

Iwaru
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 156

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t318-iwaru-syn-keijiego

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Briefsów

Pisanie by Aymi on Sro Kwi 04, 2018 5:10 pm

Eien no MG Modo

Kwestia papierosa - cóż, nie każdemu musiał smakować. Kurisie zdecydowanie nie przypadł do gustu. Ale żeby Iwaru nie zorientował się w jej młodym wieku?
- Wielkość cycków nie określa wieku, złotko - mruknęła tylko Bulma w odniesieniu do szczegółu, iż dziewczyna ma czym oddychać. Tłumaczenie odnośnie Beliala wolała pominąć, dalsza dyskusja na ten temat była po prostu zbędna.
Dalszą część ewentualnej rozmowy przerwał jednak sygnał alarmowy w zegarku kobiety. Przyczyną okazało się wtargnięcie nieznanego mężczyzny, który najwidoczniej chciał się dostać w głąb budynku. Przypuszczalnie należał on do Armii Czerwonej Wstęgi, nie posiadał jednak żadnego charakterystycznego symbolu świadczącego o przynależności. Iwaru wytłumaczył koleżance, kim tak naprawdę są ludzie z RR i że oni sami należą do Ruchu Oporu, swego rodzaju organizacji walczącej z okupantem. W prawdzie dość kiepskim pomysłem było mówienie o tym fakcie otwarcie, lecz Kurisa zdawała się być sprzymierzeńcem poprzez swój zatarg z żołnierzami.
- To tajemnica - dodała jeszcze dla uściślenia, tak na wszelki wypadek. Gdy nakazała androidowi zabrać dziewczynę w bezpieczne miejsce, spotkała się z zaskoczeniem. Otóż saiyanka nie zamierzała w tej kwestii współpracować, co więcej - od razu ruszyła w stronę recepcji, gdzie nieznany osobnik rzucił właśnie ochroniarzem o ścianę.
- Zaraz, czekaj! - zawołała za nią kobieta, została jednak zignorowana. Patrzyła przez chwilę na odbiegającą dziewczynę, kiedy zaś towarzyszący jej mężczyzna spytał, co powinien zrobić, oprzytomniała. - Daj mi chwilę.
Wróciła do ekranu i sprawdziła monitoring. Widać było, jak Kurisa wtargnęła do recepcji, zwracając na siebie uwagę nieznajomego, a także jak chwyta go za ubranie, jednocześnie wymierzając mu policzek i zadając pytania. Brunet przedstawił się jako Guts, saiyanin z Vegety. Kolejny raz słyszała to określenie, tym razem jednak bez przedrostka "super". Domyśliła się, że ów mężczyzna jest jakoś z dziewczyną powiązany, gdyż ta od razu zdecydowała się go zabrać ze sobą i opuściła kompleks. Bulma westchnęła, odwracając się ku Iwaru.
- Wiesz coś o tych całych saiyanach czy tam super saiyanach? - spytała po prostu. - Nie musisz zdradzać mi źródła, chcę po prostu wiedzieć, czy masz pojęcie, kim są ci ludzie.
Odczekała chwilę, aż android zdecyduje się odpowiedzieć, samej zaś pogrążyła się w myślach. Coraz częściej nasuwał jej się wniosek, że brunetka a także mężczyzna, który wtargnął do budynku, robiąc zamieszanie, mimo ludzkiego wyglądu mogą nie pochodzić z Ziemi. Biorąc pod uwagę, iż w ostatnim czasie błękitną planetę odwiedziła obca rasa, nie wykluczała, że ryboludzie nie byli pierwszymi przybyszami z kosmosu.
- Kurisa chyba sobie poradzi - westchnęła w końcu, zerkając na chylące się ku zachodowi słońce za oknem. - To był długi dzień, nie będę cię więc męczyć. Przedyskutuję z szefostwem kwestie tej rybiej rasy oraz Beliala, jutro sprawdzę też broń, którą ci dali. Tymczasem jesteś wolny.
I to by było na tyle. Po wyjaśnieniu tego, co akurat Iwaru miał do wyjaśniania, mężczyzna mógł na spokojnie opuścić kompleks i zająć się czymkolwiek. Na przykład treningiem, wszak starcie z sakanami zdawało się jeszcze nie skończyć, prawda?

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 480

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Briefsów

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach