Go down
Admin
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 392
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Szczyt Wieży Korina

on Wto Wrz 08, 2015 4:50 pm
First topic message reminder :

Jak sama nazwa wskazuje, jest to szczyt, czyli koniec totemopodobnego słupa. Znajduje się tutaj niewielka budowla, kształtem i wyglądem przypominając bączek, jakim zwykły się kiedyś bawić dzieci. Filary wbudowane na skraju okręgu podtrzymują sufit. Na samym środku platformy znajduje się fontanna. Nie jest to jednak zwykła fontanna, gdyż wcale z niej nie wydobywają się strumienie wody. Nad nią unosi się kulisty obiekt, przypominający bańkę mydlaną. Na jej wierzchu (fontanny) wyrzeźbione są zwierzęta, dokładniej mówiąc słonie. Podtrzymują one niewielką, ręcznie zdobioną buteleczkę. Ciekawe co takiego się w niej znajduje?
Z jednej strony "bączka" zbudowane są schody, które prowadzą do środka tego architektonicznego cudu. Dalej jest już tylko część mieszkalna, w której na co dzień mieszka strażnik wieży - kot Korin.

Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1722

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Nie Kwi 08, 2018 4:59 pm
MG

Na mordce kocura pojawił się delikatny uśmiech. Przejechał łapką po swoich odstających wąsiskach i skinął głową porozumiewawczo.
- Tak. W pokoju minie cały rok, a na Ziemi zaledwie jeden dzień. Tam, gdzie się udajesz, spotkasz kogoś niesamowitego. Kogoś, kto może nie wygląda, ale ma w rękawie niejednego asa. Kogoś, kto wie wszystko na temat wszystkich. Niektórzy mówią, że jest wszechmogący. Sama się przekonasz. Wytłumaczy Ci z dokładnością i zaprowadzi do Pokoju Ducha i Czasu, jeśli uzna, że jesteś godna. - ponownie przejechał łapką po swoich wąsach. Wyskoczył zwinnie na barierę i stuknął o nią swoją drewnianą laską. Następnie uniósł ją do góry i sam spojrzał w tamtą stronę.
- Musisz udać się do nieba. - powiedział zagadkowo, uśmiechając się tajemniczo. Po chwili odłożył laskę na swoje miejsce i zeskoczył z barierki.
- Cały czas do góry, aż trafisz tam, gdzie pragniesz trafić. - raz jeszcze skinął głową, po czym udał się w stronę schodów. Spojrzał ostatni raz na Kurisę przez ramię i uśmiechnął się.
- Powodzenia. - wyszeptał, po czym skierował się na dół, do swojego pokoju.
Kiedy Kurisa odwróciła się z powrotem w stronę barierki, na miejscu w którym stał jeszcze chwilę temu kocur, leżał skurzany mieszek.
_____
W mieszku jest 5 fasolek Senzu.

_________________
Szczyt Wieży Korina - Page 6 3rhfQvw
Kumitso
Kumitso
Liczba postów : 160

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Nie Kwi 08, 2018 5:25 pm
Wątpliwości saiyanki zostały nieco rozwiane po tym, gdy kocur wytłumaczył jej dokładniej jak to działa. Czyli dobrze zrozumiałam... Cały rok spędzony w tym pomieszczeniu to tak naprawdę tylko jeden dzień na Ziemi... Niesamowite. - Powiedziała do siebie w myślach. W dodatku Korin powiedział jej, że spotka tam kogoś niesamowitego. Kogoś, kto wie o wszystkim i o każdym. Kogoś, kto jest wszechwiedzący i wszechmogący. Dziewczyna podnieciła się tym i stanęła w gotowości zaciskając swoje pięści.
- Naprawdę?! W takim razie nie ma na co zwlekać! - Powiedziała nieco głośniej. Korin znów przywrócił w niej chęci do działania. Otworzył dla niej nową drogę i sprawił, że dziewczyna miała znowu jakąś nadzieję na to, że uda jej się zrobić coś wielkiego. Jednak kiedy kocur powiedział jej, że musi udać się do nieba, nieco ochłonęła i stanęła z głupim wyrazem twarzy.
- Do nieba? - Zapytała niedowierzanie. Ale jak do nieba? W sensie, że do góry? Dziewczyna podeszła do barierki i przeskoczyła nad nią, ale złapała się nogami o nią i obróciła się do góry. Swoje dłonie przyłożyła do twarzy, aby zasłonić promienie słońca. Wyglądało to trochę, jakby robiła brzuszki opierając się nogami o barierkę, bo tylko nimi się o nie opierała, aby nie spaść na dół. Patrzyła się, ale na górze niczego nie było. Tam przecież nic nie ma! Jeśli będzie leciała coraz wyżej, to w końcu wyleci poza orbitę planety i zabraknie jej powietrza lub zmarznie na kość! Dziewczyna widziała, że kocur trochę z nią pogrywa, ale wiedziała, że ją nie okłamuje. Sprytny kocur lubił robić małe psikusy. Powiedział ostatecznie, że musi udać się na górę. Dziewczyna już zrozumiała co musi zrobić. Następnie sprawnym ruchem podciągnęła się energicznie do przodu, a tym samym wskoczyła znowu za barierkę i stała znowu na podłodze. Na jej twarzy pojawił się uśmiech.
- Bardzo ci dziękuję! Niedługo odwdzięczę się za wszystko! Nie ma już czasu do stracenia, do zobaczenia za rok! Znaczy... do zobaczenia niebawem! - Kurisa była mu bardzo wdzięczna za to, co zrobił. Trzeba było się sprężyć, bo czasu było coraz mniej. Odwróciła się w stronę barierki i już miała przez nią przeskakiwać, ale zobaczyła na niej tajemniczy mieszek. Podeszła do niego i wzięła go do ręki.
- Huh? Korin coś zgubił? - Powiedziała do siebie cicho pod nosem i otworzyła mieszek. Gdy zobaczyła zawartość, wielka kropla potu spłynęła po jej czole. Czy on czasami nie czyta mi w myślach? - Zadała sobie pytanie w głowie odwracając się za siebie, ale Korina już tutaj nie było. Schowała więc mieszek pod koszulkę i uśmiechnęła się jeszcze ostatni raz, zanim opuściła to miejsce. Stanęła na barierce i skupiła swoją energię, która zaraz przybrała postać białej aury spowijającej jej ciało. Dziewczyna odskoczyła delikatnie jedną nogą do przodu, a następnie energicznym ruchem odleciała zawijając swój tor lotu do góry. Zaczęła wznosić się coraz wyżej i wyżej tak, jak to wytłumaczył jej kocur. Czuła lekki stres, bo nie wiedziała jeszcze jak to wszystko będzie wyglądać, ale była jak najbardziej gotowa do działania.

Zt.
Aymi
Aymi
Liczba postów : 800

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Sro Lip 11, 2018 10:51 pm
Niebo przecinała poruszająca się z zawrotną prędkością postać, a właściwie dwie postaci z czego ta druga znajdowała się w ramionach pierwszej. Sunęły nad lasem kilkanaście metrów nad koronami drzew, powoli zbliżając się do majaczącego w dali słupa. Aymi przyspieszyła, zacieśniając uścisk na ramionach koleżanki, a gdy tylko znalazły się w pobliżu długiego na całe kilometry obelisku, obleciała dookoła niego i ruszyła w górę, przebijając kolejne warstwy nikłych chmur. Wreszcie na górze dostrzegły rosnący dysk stanowiący spód bączka będącego szczytem. Płomiennowłosa bez większego problemu przekroczyła barierki, lądując gładko na posadzce.
- Korin! To ja, Aymi! - zawołała od razu. - Potrzebujemy pomocy w sprawie kul!
Odstawiła Eri-chan na podłogę, jednocześnie niwelując własną transformację. Zaraz potem ruszyła w stronę schodów prowadzących w dół zupełnie tak, jakby była u siebie. I poniekąd tak właśnie było, wszak kocur jako pierwszy dał jej dach nad głową i nadal była tu mile widziana, miała tu nawet własny pokój. Teraz jednak miała pilniejsze sprawy niż wspominki. Potrzebowała pomocy swojego kociego przyjaciela.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Erica
Erica
Liczba postów : 34

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Pią Lip 13, 2018 8:00 pm
Nadal zachwycały ją widoki, jakie dawał jej lot z Aymi. Dla niej to był niemal cud, że ktoś potrafił latać tak szybko i tak wysoko. Smucił ją tylko fakt, że bez pomocy Rudowłosej to nigdy sama nie zobaczy takich krajobrazów. Wiedziała również, że nigdy nie dotrze do pewnych miejsc i jednym z takich miejsc była wyspa Kame, ale też wieża do jakiej właśnie dotarły. Ogromny, biały słup zakończony... Bączkiem? Wyglądało to, jak jakiś bączko-balkon i to podobno tu mieszka ten, którego mają szukać? Hm... No cóż. Dziwny dom, ale co poradzisz? Nic nie poradzisz.

Została postawiona na ziemi przez Rudowłosą, po czym rozejrzała się wokół. Pierwsze, co rzucało się w oczy to wszechobecna biel. Dziewczyna podeszła do barierek i wyjrzała, a tam ujrzała las, ale zdawało się, że był odległy od niej kilometrami. Wróciła wzrokiem do wnętrza bączka i poszukała wzrokiem Ay-chan, ale ta najwidoczniej poszła piętro niżej, więc Erica zrobiła to samo...
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1722

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Pon Lip 16, 2018 9:08 pm
MG


Gdy Aymi i Erica weszły do części mieszkalnej, innymi słowy - do pokoju Korina, nakryły go na dziwnej zabawie. Na trzech cegłach postawiony był kij, pod którym kociak przechodził, wyginając swoje plecy maksymalnie do tyłu. W tle przygrywała skoczna melodyjka puszczana z małego radia.
Kocur był już w połowie, a od dotknięcia kija brzuchem był zaledwie o włos. Słysząc jak ktoś wchodzi do jego pokoju, zdezorientowany i speszony, stracił równowagę i wywrócił się, brzuchem strącając patyk, który spadł na niego. Podparł się na jednej ręce i leżąc w stylu "namaluj mnie jak swoją francuską dziewczynę", zerknął na Aymi i jej koleżankę.
- Aymi! Co cię znów sprowadza? - zapytał, podnosząc się powoli, a kiedy w końcu wstał na obie łapy, chwycił za swoją drewnianą laskę, podparł się i wolną ręką otrzepał swoje futerko. Spojrzał na Ericę i pomachał do niej łapką.

_________________
Szczyt Wieży Korina - Page 6 3rhfQvw
Aymi
Aymi
Liczba postów : 800

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Wto Lip 17, 2018 10:48 pm
Widziała, jaką przyjemność czerpie Erica z lotu u jej boku. Mimo prędkości i związanych z nią niedogodności rozglądała się dookoła, podziwiając widoki. W pewnym sensie młoda była w stanie ją zrozumieć, w końcu przeszło rok temu nawet nie wiedziała, że może latać, nie wspominając już o obecnej szybkości. Wszystko to było fascynujące, gdy było się na etapie początkującego, później przestawało się po prostu zwracać uwagę na takie rzeczy. Taka właśnie była kolej rzeczy.
Dotarły na wieżę, wylądowały, Aymi zawołała Korina, ten jednak nie odpowiadał. Dlatego też dziewczyna postanowiła go poszukać, a jej koleżanka podążyła jej śladem. Znaleźć białego kocura nie było trudno, wystarczyło podążać za dźwiękiem... muzyki? Halfka stanęła w progu, z lekko uniesioną brwią przyglądając się temu, co właśnie wyczyniał kot. Nie miała pojęcia, czemu mają służyć te wygibasy i chyba niekoniecznie chciała to wiedzieć. Były przecież ważniejsze rzeczy, prawda? Gospodarz zauważył w końcu swoich gości, co prawda nieproszonych, ale jednak gości i po chwili spytał o powód wizyty. Aymi podrapała się delikatnie za głową.
- Etto... Kame wysłał nas na poszukiwanie smoczych kul, ale nie mam pojęcia, gdzie zacząć, więc pomyśleliśmy, że Kami-sama może nam w tym pomóc, tylko... - przerwała na moment wyjaśnienia, przygryzając wargę. - Nie wiem, czy możemy do niego lecieć tak bez pozwolenia. W końcu nie każdy musi sobie życzyć gości i... Ale potrzebujemy kul, żeby przywrócić tacie życie i przygotować się na walkę z Belialem, więc...
Znów przygryzła wargę. Nie wiedziała, w jaki sposób przekazać to, co miała do powiedzenia. Nie chciała obrażać Wszechmogącego swoim wtargnięciem, w końcu był kimś ważnym... podobno... No i on był twórcą smoczych kul, które miały moc przywracania życia. To musiało go wyróżniać. A skoro Kami nie był zwykłym człowiekiem (albo kosmitą, tej opcji nie wykluczała mimo braku znajomości definicji tegoż słowa), to tym bardziej należało odnosić się do niego z odpowiednim szacunkiem. Tego uczyła ją matka. Dziwnym trafem w ostatnim czasie nawet o niej nie pomyślała...

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar
Gość
Gość

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Czw Lip 19, 2018 9:57 am
MG


Lecieli wzdłuż długiego słupa. Nagle zwolnili, a zapytany Tenshinhan o swoje samopoczucie odpowiedział:
- Tak, dziękuje. - i mogli lecieć dalej. I tak po chwili znaleźli się na odpowiedniej wysokości, aby móc dojrzeć okrągłą kapsułę zawieszoną w słupie. Była to platforma w kształcie bączka, jednak w środku był on prawie pusty. Na środku znajdowała się fontanna, z której woda jednak nie leciała. Zdobiona postaciami zwierząt. Nad fontanną znajduje się bańka w środku której coś się znajdowało. Dookoła bańki są filary podtrzymujące całą budowlę. Po jednej stronie znajdowały się schody prowadzące do całego wnętrza. Gdy dotarli do celu nie znaleźli nikogo. Było tutaj kompletnie pusto.
- Korinie, czy jesteś tutaj?! - Wykrzyczał Tenshinhan. Po czym ruszył do przodu, aby rozejrzeć się. Nie wiadomo czego się spodziewał. Korina tutaj nie było, a mimo to ruszył na środek tego miejsca i rozglądał się pomału, jakby Korin miał się ukrywać gdzieś za fontanną...
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1722

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Czw Lip 19, 2018 10:12 pm
MG

Korin przeczesał swoje wąsika, zapadając w głęboką zadumę. Spojrzał na Aymi, marszcząc swoje włochate brwi, po czym stuknął swoją drewnianą laską w podłogę.
- Yosh! - powiedział głośno, po czym zbliżył się do czerwonowłosej i jej znajomej. Spojrzał raz na jedną, raz na drugą. Uśmiechnął się i skinął głową.
- Wszechmogący kontaktował się ze mną i oczekuje was, wojowników. Nie tak dawno temu, miał już gościa. To była twoja koleżanka, jak mniemam. Ta, co była kiedyś chłopcem. Niestety, nie wiem, co się z nią stało. Być może wciąż tam jest. W każdym razie... Wszechmogący zbiera drużynę, ale trzeba przejść pewien test, który wyłoni kandydatów do Ziemskich Sił Specjalnych. - przerwał na moment i chrząknął, już miał kontynuować, kiedy usłyszał ponowne wołanie. Zerknął kątem oka na wyjście i wystające zza niego dwa schodki.
- Nie było tu takiego ruchu od czasów Piccolo Daimao! - powiedział lekko oburzony, po czym machnął do Aymi i Eri, by poszły za nim. Idąc po schodach, stukał swoją laską.
Dotarłszy na piętro wyżej, napotkał tam Ryu i Tenshinhana. W ciszy skierował się w ich stronę, lustrując spojrzeniem jednego i drugiego.
- Co was sprowadza? Wątpię, że to zwykłe odwiedziny. Smocze Kule czy Senzu? - zapytał, unosząc jedną brew ku górze. Pytanie zadał Ryu i to właśnie na niego się teraz patrzył.
_____
Laptor, prześlij mi na PW jakieś streszczenie wątku Tenshinhana. Kilka zdań, nie więcej.
Schowałem w poście Easter Egga. Kto go znajdzie i objaśni, dostanie małą nagrodę. Kto pierwszy, ten lepszy.

_________________
Szczyt Wieży Korina - Page 6 3rhfQvw
Erica
Erica
Liczba postów : 34

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Sob Lip 21, 2018 3:37 pm
Gdy tylko zeszła w dół za Płomiennowłosą, to ujrzała dziwne zjawisko. Kot o szarym futerku używając kilku cegiełek i laski bawił się w... Limbo? Ale gdy tylko ujrzał nasze bohaterki, to się speszył i przewrócił, jednakże szybko wstał i wziął swą laskę, a potem zaczął rozmawiać z Ay-chan o czymś, o czym Białowłosa kompletnie nie miała pojęcia. Z tego, co wiedziała, to były jakieś magiczne artefakty, które mogły ożywić ojca Aymi... Cóż, musiały być ogromnie potężne, skoro potrafiły wskrzeszać zmarłych.

Dziewczyna stała i słuchała kotka, lecz gdy do nich podszedł, to nie mogła się oprzeć i przykucnęła, aby go pogłaskać. Zaciekawił ją fragment o kobiecie, która kiedyś był chłopcem. Jak to mogło być możliwe? Czy to wina tych dziwnych artefaktów? Być może... Erica tak mało wiedziała o świecie tych latających wojowników i czuła, że tu nie pasuje, ale to temat na inną rozmowę... Usłyszała czyjeś kroki, ale nie spojrzała na schodki, bo była zbyt zajęta głaskaniem kotka zwanego Korin.
Aymi
Aymi
Liczba postów : 800

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Nie Lip 22, 2018 1:25 am
Przybyła z Eri na wieżę Korina, gdyż nie wiedziała, czy może udać się bezpośrednio do Kamiego. Sama nie rozumiała, o co właściwie chodzi z tymi bóstwami, ale wiedziała, że Wszechmogący jest jakąś ważną postacią, znaczącą postacią. A wspomniawszy słowa kocura przy ich pierwszym spotkaniu uznała, że jest on jego strażnikiem lub kimś w tym rodzaju. Dlatego też postanowiła zwrócić się do niego niejako z prośbą o pozwolenie na wizytę u Kamiego. Jak się okazało, wojownicy byli oczekiwani w pałacu, gdzie już ktoś zawitał. Ktoś, kogo Korin nazwał koleżanką Aymi i...
- Dziewczyna, która była chłopcem? - powtórzyła, nie bardzo rozumiejąc, o co właściwie chodzi. Wtedy przypomniała sobie pewnego chłopaka, który pojawił się na Papayi, a którego już później nie widziała. Zamiast niego pojawiła się tamta dziewczyna, która twierdziła, że płomiennowłosa nie jest saiyanką. Spuściła głowę na to wspomnienie. Wciąż kotłowało się w jej umyśle to jedno zdanie przekreślające wszystko, co mówił o niej ojciec. Nie była pewna, kim tak właściwie jest. Do tej pory wierzyła, że w jej żyłach płynie saiyańska krew, ale teraz... Nie miała nawet kogoś, kto by to potwierdził, kto by utwierdził ją w przekonaniu, że jednak jest tym, kim sądziła, że jest.
Nagle z wyższego piętra dobiegło ich wołanie. Ktoś pojawił się na wieży i wołał Korina, więc kocur ruszył do wyjścia, dając znak dziewczynom, by poszły za nim. Na górze czekali na nich jakiś dziwny gość z trzecim okiem na czole i... Ryu. Widząc przyjaciela, od razu przypomniała sobie zdarzenie znad jeziora i reakcję chłopaka na to, co zrobiła. Wiedziała, że tamto było błędem i nie chciała poruszać tego tematu, zdawała sobie jednak sprawę, że Smok mimo wszystko będzie chciał z nią porozmawiać. Nie chcąc dawać mu ku temu okazji, trzymała się z tyłu, ledwo odchodząc z zasięgu schodów prowadzących w dół. Stresowała się i pierwszym tego objawem było uściśnięcie dłoni stojącej obok jasnowłosej, jakby chciała, by ta dodała jej otuchy. Chcąc rozproszyć nieco myśli, skupiła większość uwagi na nieznanym sobie osobniku, choć przysłuchiwała się wymianie zdań. Dlaczego właściwie Ryu przyleciał na wieżę? W dodatku w takim towarzystwie? Nie wiedziała, ale z chęcią pozna odpowiedź.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Ryu
Ryu
Maskotka
Liczba postów : 307

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Wto Lip 24, 2018 8:45 pm
Trójoki zapewnił, iż wszystko w porządku z nim, więc wojownicy mogli ruszyć dalej. Nim się obejrzeli dotarli do celu swej podróży. Wylądowali oni w środku już dobrze znanego naszemu bohaterowi bączka, w którym rezydował kot Korin. Nikogo tu nie zastali, więc Tenshinhan zawołał gospodarza i ruszył do przodu, zaś Ziemianin postanowił pozostać w tyle i poczekać. Nagle rozległo się tajemnicze stukanie zdawałoby się drewnianej laski, dobiegające od strony schodów prowadzących w dół. Okazało się, że wchodził po nich właśnie biały kocur trzymając w jednej ze swoich łapek swą laskę. Ten, nie wiedząc, lecz domyślając się, jaki cel w wizycie mieli goście postanowił zadać pytanie kierując je w stronę Ryu.
- Pan Kame powiedział mi, że na Ziemi wylądowało kilka statków z osobami o wrogich zamiarach. Razem z Tenshinhanem przylecieliśmy do Pana, aby prosić o pozwolenie na widzenie się z Wszechmogącym. Mamy nadzieję, że pomoże on nam w poszukiwaniu Smoczych Kul, abyśmy mogli wskrzesić mistrza Haricotto.
Dopiero teraz dostrzegł dwie inne postacie, znajdujące się na schodach. To były właśnie Aymi oraz Erica. W pierwszej chwili ucieszył się na ich widok, lecz także i zaskoczony został. Były całe i zdrowe, jednakże ze słów staruszka Kame wynikało, że już dawno przebywały u Wszechmogącego. Być może coś opóźniło ich odlot stąd? Z drugiej jednak strony, Ziemianin nie mógł zrozumieć, czemu Erica w ogóle tu przebywała. Brunet nic o niej w zasadzie nie wiedział, nie znał jej zbyt długo, więc nie uważał ją za osobę, której można ufać. Przecież równie dobrze mogła pracować dla Czerwonej Wstęgi. Jeżeli Armia Czerwona dowiedziałaby się, że Korin zajmował się hodowlą fasolek to mogłaby w późniejszym czasie wysłać tu swe wojska, a może nawet androidy? Pytanie brzmiało: Co stałoby się potem? Cóż, lepiej było nie myśleć o tym. Przyprowadzenie tu Erici było dość lekkomyślnym posunięciem. Fakt, Ryu nie miał pojęcia czy dziewczyny znały się już dość długo, jednakże musiał się upewnić, iż rudowłosa ufała na tyle białowłosej, aby przyprowadzić ją w to miejsce. Tej kwestii jednak nie miał zamiaru poruszać w tamtym momencie. Mieli na głowie całkiem nowe zagrożenie i właśnie z nim należało najpierw się uporać.
- Przepraszam na chwilę…
Skierował swe kroki ku dziewczynom w celu zamienienia z nimi kilku słów. Pamiętał o sytuacji, która wydarzyła się nad jeziorem i liczył, iż jego przyjaciółka nie ucieknie, gdy tylko ujrzy idącego w jej stronę bruneta(Gdyby jednak tak się stało to Ryu po prostu biegnie za Aymi wołając, aby się zatrzymała).
- Dobrze was widzieć. Nad jeziorem zobaczyłem plamę krwi i bałem się, że którejś z was stała się krzywda.
Podszedł do rudowłosej, spojrzał na nią i po prostu przytulił.
- Przepraszam… Przepraszam, Aymi, że tak się zachowałem. Wiem, że chciałaś dobrze. Po prostu nigdy wcześniej żadna dziewczyna mnie nie pocałowała i nie wiedziałem, co zrobić. Przepraszam…
Wysłuchał ewentualnych uwag rudowłosej i puścił ją, a następnie odwrócił się w stronę Korina czekając na dalszy zbieg wydarzeń.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1722

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Czw Lip 26, 2018 10:30 pm
MG

Korin rozmarzył się na chwilę, kiedy Eri go pogłaskała. Zamruczał nawet, rumieniąc się. Dopiero kiedy zdał sobie sprawę jak żałośnie to wygląda, odskoczył od niej, poprawiając swoje wąsiska. Zasłonił usta pięścią i zakasłał kilka razy. Spojrzał na Tenshinhana i obaj skinęli do siebie głowami, jakby wiedzieli coś, czego nie wiedział nikt inny.


- Słuchajcie mnie wszyscy! - powiedział głośno Korin, uderzając swoją laską mocno o podłogę. Wszyscy natychmiast skierowali swoje spojrzenia i skupili swoją uwagę na nim (a przynajmniej powinni).
Kocur będąc poważnym, rzucił spojrzenie każdemu po kolei, po czym skupił swój wzrok na Aymi, jako że ona pierwsza przybyła prosić o pomoc.
- Nie ma czasu do stracenia. Przeciwnik na pewno nie próżnuje. Znając ludzi tego typu, z pewnością zmierza w stronę Ziemi, by dobić tych, którzy pokrzyżowali jego plany. Wszechmogący udzieli wam pomocy, ale musicie pamiętać, że nic nie przychodzi za darmo. - uspokoił się na chwilę, raz jeszcze rzucając każdemu z osobna poważne spojrzenie.
- Idźcie już. Próżnowanie nie przyniesienie niczego dobrego. Jesteście nadzieją Ziemi... nie... Wszechświata! - powiedział głośno, podkreślając wyraźnie ostatnie słowo.

Tymczasem, wysoko nad wieżą Korina. Wszechmogący stał na krawędzi platformy, patrząc w dół. Mrużył swoje zmęczone oczy i marszczył twarz w grymasie niezadowolenia. Pan Popo stał tuż za nim.
- Przygotuj go, Panie Popo. - powiedział krótko, a mina Popo wskazywała na wyraźne zaskoczenie. Zająknąwszy się, przytaknął nerwowo i ukłonił się, odwracając się na pięcie i znikając zaraz w ciemnościach pałacu.
- Już czas. - dopowiedział po chwili Wszechmogący, spoglądając zaraz daleko przed siebie. Korin w tym samym czasie skinął głową. Po skroni jednego, jak i drugiego, spłynęła kropla potu.

_________________
Szczyt Wieży Korina - Page 6 3rhfQvw
Aymi
Aymi
Liczba postów : 800

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Pią Lip 27, 2018 11:41 pm
Pojawienie się Smoka na wieży, w dodatku w towarzystwie jakiegoś obcego gościa, było dość niespodziewane. Przynajmniej Aymi nie spodziewała się spotkać tu chłopaka, nie teraz. Pamiętała jeszcze spotkanie nad jeziorem, zamieszanie i wszystko to, co zrobiła. Wszystko to, czego robić nie powinna, a co wciąż kołatało jej w głowie. Teraz jednak powinna się skupić na tym, by dostać się do Kamiego i z jego pomocą odnaleźć kule. Musiała wskrzesić ojca. Jak się okazało, w tym samym celu przyleciał Ryu, chociaż w jego słowach kryło się coś jeszcze.
- Statki? - powtórzyła cicho, a jej mięśnie mimowolnie się napięły. - Sakana...
Zgrzytnęła zębami, nie ruszyła się jednak z miejsca. Zamiast niej poruszył się brunet, którego nogi niosły prosto w jej kierunku. Odruchowo zrobiła krok w tył, zatrzymała się jednak, mocniej zaciskając dłoń na dłoni stojącej obok jasnowłosej.
- To nie nasza krew - odparła krótko, gdy chłopak wspomniał o plamie czerwieni, którą znalazł nad jeziorem. Wiedziała, że należała ona do tamtego saiyanina. Miała ochotę powiedzieć jeszcze coś o tym, że umie się bronić sama i nie musi polegać na nim czy kimkolwiek, nie zdążyła jednak. Ryu objął ją szczelnie i zaczął przepraszać. Płomiennowłosa zdrętwiała. Jeszcze chyba nigdy nie miała takiego pragnienia ucieczki jak właśnie w tej chwili, w tym miejscu. Umysł zdawał się wyrywać, podczas gdy ciało tkwiło nieruchomo w jednym miejscu.
- Przestań... - wyszeptała tylko. - Po prostu zapomnij...
Obróciła głowę tak, żeby dać do zrozumienia, że nie chce o tym rozmawiać, a kiedy wreszcie została oswobodzona z uścisku bruneta, zrobiła krok w stronę Eri. W tym właśnie momencie przemówił Korin, a Ay słuchała go uważnie. Prawdą było, że czas ich naglił. Belial już zapewne był w drodze, w końcu zabójca jej ojca zapowiedział jego nadejście. Nie było co do tego żadnych wątpliwości. Kocur zapewnił, że Kami im pomoże, choć nie za darmo. Stalowooka nie wiedziała, czego Wszechmogący mógł od nich chcieć, była jednak skora do poświęcenia. Zrobiłaby niemal wszystko, by odzyskać ojca.
Po ostatnich słowach Korina przytaknęła energicznie, dając znak, że jest gotowa na to, co miało nadejść. Wiedziała, że wojownicy muszą ruszyć na spotkanie z oczekującym ich bóstwem, ale Erica nie była wojowniczką. Powinna zostać w miejscu, w którym będzie bezpieczna.
- Zostań z Korinem, on cię ochroni - rzuciła w stronę przyjaciółki, stając tuż przed nią i ujmując obie jej dłonie. - Jak tylko załatwię to, co muszę, wrócę tu po ciebie.
Złączyła ich czoła, wpatrując się przez chwilę w te jasne oczy. Moment później uchwyciła jej twarz i złożyła na jej ustach delikatny pocałunek.
- Wrócę - zapewniła na koniec, by już po chwili zmierzać w kierunku barierki. Nie wahała się, nie oglądała za siebie. To nie miałoby sensu. Po prostu skoczyła i wzleciała ku górze. Na spotkanie z Wszechmogącym.
[z/t] -> Pałac


Ostatnio zmieniony przez Aymi dnia Sro Sie 29, 2018 9:15 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Erica
Erica
Liczba postów : 34

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Sro Sie 01, 2018 8:31 pm
Uśmiechnęła się, gdy Korin odskoczył od niej. Widziała, że mu się podobało, ale chciał zachować swój "image" poważnego mędrca. Wstała, kierując swój wzrok na przybyszów, jakimi okazali się Ryu z obcym mężczyzną. Lekko się zszokowała, a potem zerknęła na Aymi, która mocniej zacisnęła uścisk na jej dłoni. Popatrzyła na nią, a potem wzdrygnęła się, gdy Ryu pojawił się przy nich tak nagle i przytulił Rudowłosą. Erica odkaszlnęła dwa razy, a potem odwróciła od nich wzrok, skupiając się na mówiącym Korinie. Zerknęła przez chwilę na dziewczynę, która obok niej się pojawiła, a potem wróciła wzrokiem do kota. Gdy skończył mówić, to podeszła do niej jej towarzyszka, chwyciła jej obie dłonie i poradziła jej zostanie tutaj z tą małą, szarą kuleczką, a potem obdarowała jej usta pocałunkiem, który został oddany praktycznie od razu. Był to jej drugi pocałunek i czuła, że może się w nim rozpłynąć. Żałowała, że tak szybko się od siebie odłączyły, lecz uśmiechnęła się i pomachała towarzyszce na pożegnanie.
Ryu
Ryu
Maskotka
Liczba postów : 307

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Pią Sie 03, 2018 4:56 pm
Krew znaleziona przez naszego bohatera nad jeziorem nie należała, do którejś z dziewczyn, jak oznajmiła sama rudowłosa. Młodzieniec mógł jedynie nadal spekulować nad tym, co dokładnie wydarzyło się tam pod jego nieobecność. Biorąc pod uwagę zniszczenia, z całą pewnością odbyła się tam walka, lecz wciąż nie było jasnym kim był ów tajemniczy wojownik. Nawet jeżeli nie miał on dobrych zamiarów to istniało spore prawdopodobieństwo, iż nie stanowił on zbyt dużego zagrożenia. Oczywiście pod warunkiem, że faktycznie zmierzył się z ogoniastą i przegrał.
Brunet przytulił rudowłosą przepraszając ją za swe postępowanie, lecz ta najwidoczniej, z jakiegoś powodu nie chciała o tym rozmawiać. Cóż, może po prostu nie widziała sensu w rozmawianiu na ten temat? Oboje byli doskonale świadomi wszystkiego, co zaszło i może nie widziała sensu w rozpamiętywaniu przeszłości? Może dla niej było to coś nieznaczącego, lecz gdy nasz bohater myślał o tym teraz to było to całkiem… miłe. Nigdy wcześniej żadna dziewczyna nie pocałowała go w usta, więc była to naprawdę przyjemna odmiana. Fakt, jego początkowe zachowanie mogło absolutnie na to nie wskazywać, a nawet wręcz przeciwnie. Można było z niego wywnioskować może nawet pewną odrazę lub strach? Było to jednakże niespodziewane i nie wiedział, jak powinien się zachować. Taka sytuacja przydarzyła mu się pierwszy raz w życiu, i gdyby tylko był świadom tego, co ma się wydarzyć to może zareagowałby w całkiem inny sposób? Mimo wszystko należało porozmawiać z Aymi o zdarzeniu tym.
- Jak ja mogłem być tak ślepy? Nawet nie zauważyłem tego, że może coś do mnie czuć.
Ryu wciąż próbował zrozumieć, jakim cudem nie dostrzegł tego wszystkiego. Dopiero ten całus otworzył mu oczy. Dopiero teraz zaczął pojmować, że dziewczyna traktowała go inaczej. Był dla niej zdecydowanie kimś innym niż tylko przyjacielem.
Ziemianin słysząc głos Korina, a następnie uderzenie drewnianej laski momentalnie puścił swą przyjaciółkę i skierował wzrok na gospodarza wieży. Kocur rzucił każdemu z obecnych poważne spojrzenie ponaglając naszych bohaterów do jak najszybszego ruszenia w drogę. Było to całkowicie normalne zważając na okoliczności, w jakich wszyscy się znaleźli. W zasadzie dopiero teraz Ziemianin zaczął zastanawiać się nad tożsamością przybyszy. Najpewniejszą odpowiedzią wydawali się być Sakanie, bo przecież istniało już wcześniej prawdopodobieństwo ich powrotu na błękitną planetę. Nie można było jednak wykluczyć innych możliwości. Wszechświat był ogromny, pełen mrocznych i złych istot. Powodów przybycia na Ziemię mogło być wiele. Mimo wszystko, Ryu sądził, iż to właśnie ryboludzie znów pojawili się.
- Jeżeli to znowu Sakanie to czeka ich nieciekawy los. Tym razem mam zamiar z nimi walczyć. Użyję całej swojej mocy i szybko ich pokonam.
Chłopak był pewny siebie, może wręcz arogancki, lecz nie miał zamiaru przegrać z osobami, które pochodziły z tej samej rasy, co zabójca jego mistrza. Nie zamierzał patyczkować się z nimi. Zresztą, nawet jeżeli okazałoby się, że to nie Sakanie wylądowali na Ziemi to i tak miał zamiar użyć wszystkiego, co miał i przegonić najeźdźców. Nie było potrzeby, aby niepotrzebnie przeciągać starcie. Należało zakończyć walkę tak szybko, jak tylko zostałaby rozpoczęta. Bez niepotrzebnych ofiar.
Młodzieniec dostrzegł kątem oka Aymi, która zbliżyła się do Erici i obdarowała ją całusem. Ta sytuacja całkowicie zdezorientowała wojaka. Absolutnie nic z tego nie rozumiał. Nie mógł pojąć tego, co miało tu miejsce. Jego mózg nie potrafił przekalkulować i ułożyć wszystkiego, w jakąś logiczną całość. Zdawało się, iż to właśnie jego rudowłosa obdarzyła tym szczególnym uczuciem, bo przecież gdyby było inaczej to, dlaczego miałaby go całować? Młodzieniec już wcześniej myślał nad tą kwestią i możliwe, że mogła chcieć poprawić mu humor tym gestem. Jeżeli nie miało to jednak dla niej większego znaczenia to czemu, aż tak bardzo przejęła się jego reakcją? Przecież widząc, jak zachował się nasz bohater momentalnie uciekła prosto w las. Skoro kochała Ryu to, w jakim celu pocałowała białowłosą? Chciała sprawdzić jego reakcję? Tylko po co? Łącząc te wszystkie fakty można dojść do wniosku, że nic tu nie miało jakiegokolwiek sensu, brakowało w tym jakiejkolwiek logiki. Stwierdził, że nie może dłużej marnować czasu i musiał ruszać. Nim jednak odleciał skierował swój wzrok na Tenshinhana i zapytał czy on także zamierzał lecieć wraz z naszymi bohaterami. Jakkolwiek trójoki odpowiedziałby, Ryu zamierzał opuścić wieżę. Wyglądało na to, iż Erica miała pozostać u Korina. Jeżeli nie była wystarczająco silna to faktycznie byłoby lepiej, aby pozostała w bezpiecznym miejscu. Młodzieniec ugiął nogi oraz ręce, a ciało jego obtoczyła mleczna aura, następnie opuścił to miejsce.

[z/t]
Aymi
Aymi
Liczba postów : 800

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Pią Sty 04, 2019 10:39 pm
Eien no MG Modo
~Belial Saga~

Po tym jakże przyjemnym pocałunku, jaki złożyła na jej ustach płomiennowłosa, Erica została na wieży Korina, patrząc tylko, jak obiekt jej westchnień odlatuje ku górze wraz z Ryu i tamtym trójokim gostkiem. Czy miała coś do roboty? Ay w końcu zostawiła ją pod opieką kocura, samej obiecując powrót w najszybszym możliwym terminie. Biały kot zaprowadził ją na dół, do części mieszkalnej, gdzie pozwolił rozgościć się w jednym z pokoi.
- Aymi chyba nie będzie miała nic przeciwko, że przenocujesz w jej pokoju - stwierdził z lekkim uśmiechem skrytym pod wąsiskami, po czym zostawił jasnowłosą samą, by się rozgościła. Miała więc czas, by nieco się rozejrzeć.
Pokój jak pokój, mimo że na wieży to cztery ściany ma, przy suficie nawet jakieś małe okienka, poza tym regał na książki, przy nim nieduży stolik. Pomijając jeszcze dywan na środku pomieszczenia, całą resztę zajmowała masa różnorakich poduch. I to nie takich małych, typowych jaśków, a wielkich, puchatych poduszek, na których można by się wylegiwać. Gdyby Erica zajrzała głębiej, zauważyłaby na stoliku kilka książek i otwarty zeszyt z leżącym w zgięciu ołówkiem. Przyglądając się zawartości, dojrzałaby wypisane różnorakie słówka, a przy nich proste objaśnienia, całość zapisana starannym, choć dość prostym pismem. Ale nie wszystkie pojęcia miały wpisane definicje, to trzeba było zaznaczyć. Na otwartej stronie znalazło się kilka linijek tekstu:
jednorożec - magiczny(?) koń z rogiem na czole; trudny do znalezienia

smok - duży, skrzydlaty gad, który pluje ogniem (antyczny?)

miłość - uczucie łączące ludzi; ma różne odmiany (sprawdzić, czemu tata zachowuje się przy Rock jak nie on - głupi uśmiech, potykanie się; czy to ma ze sobą coś wspólnego?)

magia - ?

religia - chyba jakiś rodzaj wiary w coś wielkiego, ważnego

]śmierć - koniec życia (jak powstaje życie?)

przyjaciel - ktoś bliski

obietnica - coś, co należy zrobić

Kami - przyjaciel Korina, ktoś ważny; mieszka nad nim

stosunek - zależy od kontekstu (tak mówi Korin)

kontekst - ?
Cóż, wczytując się w te notatki, można mniej więcej zrozumieć rozumowanie autorki, przynajmniej w pewnym stopniu.
Wieczorem Korin przyniósł jasnowłosej kolację, później mogła robić, co chciała (za wyjątkiem wejścia do wskazanych przez kota pomieszczeń - cenił sobie prywatność). Noc w końcu minęła, nadeszła pora śniadania (również zaserwowanego przez kocura), a po nim dłużący się czas oczekiwania na powrót Aymi. Sekundy zdawały się trwać godzinami, minuty dniami, a kolejne godziny całą wieczność, nie pozostawało jej jednak nic poza czekaniem. Mogła oczywiście znaleźć sobie zajęcie, na przykład poczytać coś, ale mimo wszystko czekała.
W pewnym jednak momencie podłoga zaczęła drżeć, a znajdujące się na półkach lektury powoli spadać na ziemię. Coś się działo, to było pewne. Erica mogła się zastanawiać nad przyczyną, bądź też zapytać kocura, w końcu zdawał się on być mądrym kotem. Gdzie więc mogła go znaleźć?
Korin stał na szczycie swej wieży i spoglądał przez barierkę w dół. A tam, poza chmurami oczywiście, rozciągała się... pustka...
- Oby sobie poradzili... - mruknął pod nosem kocur, zaciskając mocniej łapkę na lasce. Drugą, zaciśniętą w piąstkę, miał ułożoną za plecami. Stał i obserwował to, co działo się w miejscu, w którym powinien i do niedawna znajdował się Las Korin.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Erica
Erica
Liczba postów : 34

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Sob Sty 05, 2019 12:14 am
Raaaany! Szkoda, że ta chwila nie trwała dłużej. Powoli odsunęła się od dziewczyny i uśmiechnęła się szeroko z rumieńcami na twarzy. Było milutko, nawet bardzo! Szkoda tylko, że trwało to tak straaaaasznie krótko. Chętnie pozostałaby złączona w ten sposób z Rudą jeszcze kilka sekund... Zaaaraaaaz! Omójbosze! O czym ona właśnie myśli?! Znaczy, no, dziewczyny lubią facetów i w ogóle... Nie? No, niby tak... Znaczy, to taka niepisana zasada, co nie? Nie? Nie!? Białowłosa nie była zbyt zaawansowana w takich sprawach, nie znała się, ale wydawało jej się, że tak to działa. Chłopcy chodzą z dziewczynami, dziewczyny z chłopcami. Niby proste, ale... No, coś tutaj było nie tak. Dziewczyny nie mogły stworzyć TAKICH uczuć do przedstawicielek własnej płci, racja? Racja!... Ach, chrzanić to. Świat się walił, zasady przestały mieć jakiekolwiek znaczenie, nieważne czy wymyślone w niedoświadczonych główkach, czy nie. Będzie zadurzona w kimkolwiek tylko będzie chciała i nikt jej tego nie zabroni! I zaraz po tej myśli pojawiły się straszniejsze wizje. Co jeśli Ruda nie odwzajemnia jej szczenięcej miłości?  Jeśli woli kogoś innego? To mogło być bardzo prawdopodobne... Lecz w takim razie po co było to wszystko? Może to tylko tak po przyjacielsku?... Ach! Za dużo myślenia! Stooop! Uśmiechaj się teraz, a przejmuj się później! Pomachała dziewczynie na odchodne i spojrzała pytającym wzorkiem na Korina. Ten nic nie powiedział, tylko od razu zaczął gdzieś iść, więc podreptała za nim.
Znalazła się w pokoju, który wyglądał całkiem przytulnie. Nigdy by nie pomyślała, że znalazłaby w takim miejscu coś takiego. Ale w sumie... Ostatnio dużo rzeczy ją zaskakiwało. Od Kocurka dowiedziała się, że ta miejscówka należy do Aymi. Podziękowała mu skinięciem głowy i ciepłym uśmiechem, a potem rozejrzała się po pomieszczeniu. Nigdy nie nocowała u znajomej (czy jak kto woli, dziewczyny :3), więc ta sytuacja była dla niej nowa. Nie wiedziała co mogła, a czego nie mogła, więc starała się zachować jakiś umiar w swoim buszowaniu, lecz... No właśnie. Ciekawość zawsze zwycięża w takich przypadkach. Zeszycik na stoliku ją zaintrygował. Pooglądała okładki książek, lecz nie były one tak interesujące jak wyżej wymieniony notatniczek. Wpisy w nim były dość proste i sugerowały równie prosty wniosek. Trochę to urocze i straszne zarazem. Zapisała sobie w głowie, aby spędzić z Ay-chan więcej czasu i pomóc w tym i owym...
Do kolacji jej się strasznie nudziło. Większość tego czasu przesiedziała przy książkach, potem zrobiła sobie małą przerwę na zjedzenie posiłku, który przyniósł jej Kocurek i już nie wróciła do poprzedniego zajęcia. Minęło dużo czasu, zbyt dużo. Zaczęła się niepokoić i martwić o los koleżanki. Pal licho Ryu, ważne by Aymi włos z głowy nie spadł. Przez resztę wieczoru nie wychodziła z pokoju, tylko leżała na poduszkach, oglądała sufit i zamartwiała się coraz bardziej. Dlaczego jeszcze nie wraca? Co się z nią dzieje? Czy wszystko jest w porządku? W końcu nie wytrzymała i zsunęła się z poduszek na ziemię i wstała. A wtedy zaczęło się dziać coś, co wprowadziło Białowłosą w panikę. Wszystko zaczęło drżeć. Tak po prostu. Wyleciała z pokoju i skierowała się na szczyt wieży, a tam spotkała tego, który mógłby jej to wszystko wyjaśnić.
-Co się dzieje? Wszystko w porządku?-
Podeszła bliżej barierki i spojrzała w dół. Nie spędziła tutaj aż tak dużo czasu. Nie mogła. Pamiętała, że na dole był las. Ogromny, przepiękny las! Było w nim tyle życia! A teraz? Teraz na dole nie było nic. Zamurowało ją. Coś tutaj miało, albo ma miejsce i cokolwiek to jest, to nie jest to dobre.
-Z Aymi wszystko w porządku?-
Tylko tyle wydukała. Potem już stała ze wzrokiem utkwionym w zniszczony las.
Aymi
Aymi
Liczba postów : 800

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Pią Sty 18, 2019 1:18 am
Eien no MG Modo
~Belial Saga~

Umysł Eri krążył przez długi czas nad tematem Aymi, tamtego pocałunku i ich wspólnych relacji. Tak, darzyła płomiennowłosą pewnym uczuciem, którego sama nie była w stanie ukierunkować. Bo przecież normalnym było raczej uczucie skierowane do przeciwnej płci, prawda? To jednak nie miało wielkiego znaczenia dla młodego serca, wszak nie jest ono niczyim sługą. Mimo wszystko wraz z myślami przychodziły też obawy, którymi Erica wolała jednak zająć się nieco później. Dużo później...
Korin zaprowadził ją do pokoju Aymi, tam zaś Eri mogła się nieco rozgościć do czasu powrotu dziewczyny. Samo pomieszczenie może i nie było nadzwyczajne, ale obfitość poduch wszelkiej maści nie należała do tradycyjnego wystroju. Ciekawość wzięła górę i w którymś momencie jasnowłosa zaczęła przeglądać notatnik z zapisanymi pojęciami. Jego treść mogła nieco nakierować ją na tok rozumowania płomiennowłosej, a ta mimo wieku nastoletniego zdawała się mieć wciąż umysł dziecka. Mając w głowie postanowienie wyjaśnienia jej kilku spraw w niedalekiej przyszłości, Erica zajęła się sobą, chcąc w jakikolwiek sposób sprostać nudzie, która z każdą kolejną chwilą coraz bardziej jej doskwierała. Większość wieczoru i nocy spędziła na zamartwianiu się o nową przyjaciółkę, a mogła przecież spokojnie zasnąć. W końcu Aymi obiecała po nią wrócić, prawda?
Noc minęła, choć dłużyła się niemiłosiernie, ale nie spodziewała się żadnych ekscesów w ciągu dnia. Przyszłość jednak rządzi się swoimi prawami i nie sposób przewidzieć jej planów. Gdy więc wszystko wokoło zaczęło się trząść, a książki spadać z półek, odpowiedzi na dręczące ją pytania mógł udzielić tylko biały kot ze szczytu wieży. Pospieszyła na piętro i zastała go przy barierce spoglądającego w dół. Na to, co jeszcze kilka chwil wcześniej było gęstym lasem, a obecnie - pustą przestrzenią.
- Wkurzył się... Naprawdę się wkurzył... - mruknął pod nosem Korin, poniekąd odpowiadając na pierwsze z pytań jasnowłosej. - Nikt chyba nie przypuszczał, że Belial zjawi się tu osobiście.
Erica dopytywała o ogoniastą, martwiła się o nią. Kocur mógł jej powiedzieć, że chwilowo nic jej nie jest, gdyż siedzi skulona i sparaliżowana strachem gdzieś na dole. Mógł jej powiedzieć, że właśnie trwa walka, której wynik zawyrokuje o przyszłości tej planety. Mógł wspomnieć o czarnym jaszczurze, pojawiających się saiyanach, streścić jej przebieg starcia, nie zrobił tego jednak. Po prostu milczał przez dłuższą chwilę, spoglądając w dół na pole bitwy. Dopiero potem wziął głębszy oddech i się odezwał, choć wzrok wciąż miał skupiony w tym samym miejscu.
- Chyba bardzo ci zależy na Aymi, prawda? - spytał powoli. - Znam ją już od jakiegoś czasu i wiem, że nie ufa byle komu, ale też ma dość proste, wręcz dziecinne nieraz rozumowanie. Ona wielu spraw po prostu nie rozumie, ale podchodzi do wszystkiego bardzo emocjonalnie. Byłabyś w stanie myśleć tak, jak ona myśli?
Sam nie wiedział, czemu poruszył ten temat. W pewnym sensie chciał odciągnąć jasnowłosą od zmartwień, nakierować ją na inny tok rozumowania, skupić jej myśli na czymś innym niż wydarzenia na dole. Zwłaszcza teraz, gdy znów nastąpiła eksplozja mocy. Tym razem nie w postaci demona, a rodzącej się Furii w ciele tej niewinnej istotki, którą przeszło rok wcześniej uczył czytać i pisać. Wojownicy na dole powinni sobie poradzić, tak sądził. Miał taką nadzieję...

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Erica
Erica
Liczba postów : 34

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Wto Sty 29, 2019 6:03 pm
Coś tutaj zdecydowanie było nie tak. Las nie mógł zniknąć od tak po prostu. Ktoś musiał w tym maczać paluszki i ten "ktoś" na pewno nie był zbyt miły, o nie. Kto normalny niszczy lasy od tak? Ciągle w głowie miała słowa Aymi i wspomnienie tego, jak wszyscy byli poddenerwowani. Coś tutaj zdecydowanie nie grało i Białowłosa chciała się dowiedzieć co. Nawet, jeśli byłoby to coś strasznego, a na to się zapowiadało póki co...
Dziewczyna wychyliła się za barierkę jeszcze bardziej. Gdyby znów tak zrobiła, to wylądowałaby poza platformą i swobodnie spadałaby ku zniszczonemu laskowi. Zastanawiała się , kto się wkurzył. Wiedziała tylko, że to na pewno nie był ktoś milutki, o nie. Żadna milutka osoba nie niszczyłaby przyrody specjalnie. Na dodatek sprawa z Aymi... Oby nic jej nie było. Wyglądała na silną i potrafiła wspaniałe rzeczy. Na pewno nic jej nie jest... Racja? Racja?! Przecież nikt nie mógł jej nagle porwać i zabrać gdzieś poza planetę w jakieś losowe miejsce, którego nawet sam porywacz nie zna. Racja?! To była zbyt absurdalna wizja, by mogła być prawdziwa.
Nagle usłyszała głos Korina, więc odwróciła się w jego stronę z pytającym wzorkiem. Skinęła głową w odpowiedzi na jego pierwsze pytanie. Zrobiła to impulsywnie, bez żadnego wcześniejszego pomyślenia nad swoją akcją. Słuchała w milczeniu całego wywodu do momentu, gdy zadał kolejne pytanie. Otworzyła nieznacznie usta i zastanowiła się porządnie. Czy potrafiłaby myśleć tak jak Aymi? Czy potrafiłaby ją zrozumieć w pełni? To jasne, że dziewczyna była wyjątkowa pod tym względem i nie dało się myśleć dokładnie tak jak ona...
-Nie wiem - Zaczęła, jednocześnie podnosząc głowę, którą wcześniej bezwiednie opuściła. -Ale spróbuję. Spróbuję z całych sił.
Zagryzła wargę. Czy ta odpowiedź była odpowiednia? Czy naprawdę uda jej się zrozumieć w pełni pojmowanie dziewczyny? Szarowłosa miała nadzieję, że tak. Ale jak będzie naprawdę? O tym dowiemy się dopiero później!
Aymi
Aymi
Liczba postów : 800

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Czw Lut 07, 2019 1:14 am
Eien no MG Modo
~Belial Saga~

Na dole walka trwała, a miejsce swe miała na terenie, który jeszcze kilka minut temu był gęstym lasem. Teren ogołocony z drzew stanowił ponad połowę powierzchni lasów przynależących do Świętej Ziemi Korin, ale z wieży widać też było poza pobojowiskiem również zielone pasmo będące bliżej obserwujących a dalej od miejsca batalii. Korin cały czas obserwował starcie, każde posunięcie demona i pojawiających się sojuszników ziemskich wojowników. A mimo to część uwagi poświęcił jasnowłosej stojącej obok, zadając jej konkretne pytanie.
- Miło mi to słyszeć - odparł, posyłając dziewczynie lekki uśmiech, zaraz jednak jego uwagę skupiło coś, co działo się w dole. - Więc taką moc w sobie skrywała... - mruknął z nutą zadowolenia w głosie, wygładzając łapką wąsiska.
W tej właśnie chwili w dole płomiennowłosa w swej nowej formie atakowała Beliala, pozostali zaś obmyślali plan, który zamierzali wcielić w życie, by wreszcie pokonać demona.
- Twoja Aymi ma w sobie potęgę, o której można by marzyć - stwierdził, znów obracając swe oblicze ku Erice. - Nadal jeszcze tego nie kontroluje, ale jedno jest pewne. Ona i pozostali są nadzieją dla tej planety... dla wielu planet. Gdy pokonają zagrażającego Ziemi demona, nic nie stanie im na drodze.
Znów na jego kociej mordce pojawił się uśmiech, tym razem jednak szerszy, bardziej zadowolony. Wiedział, że z takimi obrońcami świat jest bezpieczny. Gdyby tylko aura jednego z tych saiyan tak go nie niepokoiła...
________
Jesteśmy na etapie tuż przed zabiciem Belcia o/

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Erica
Erica
Liczba postów : 34

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Pon Lut 11, 2019 6:10 pm
Wróciła wzrokiem za barierki wysokiej wieży. Coś... Coś ważnego się działo. Coś bardzo ważnego i bardzo ją to martwiło. Czy z Aymi jest w porządku? Musi! Taką nadzieję miała Erica. Jak jest naprawdę? Cóż... Ach, o tym gdzie indziej, tak. Teraz wracajmy do właściwej akcji!
Szarowłosa odwróciła się w stronę kota, zmieszała i oblała rumieńcem. Korin na pewno nie miał na myśli tego, co miała ona, lecz zanim się zastanowiła, to wpierw wypaliła.
-M-Moja? Aymi wcale nie jest moja! Znaczy... Eeemmm...-
Wbiła wzrok w buty i szepnęła "Przepraszam". Jej głowa powoli zaczęła się unosić, gdy słyszała dalszą część zdania. Czyli to znaczyło, że z Rudowłosą wszystko w porządku! Uśmiechnęła się szeroko. Aymi nie dość, że cała, to na dodatek stała się bohaterką! Z uśmiechem wróciła wzrokiem do lasu, a raczej jego resztek. Ciekawe, co się dzieje tam, w dole... Na pewno coś niesamowitego. Szkoda tylko tej całej fauny i flory... Naprawdę straszna szkoda.

_________________
Praszam za krótki post. Nie miałem nad czym się rozpisywać xD
Aymi
Aymi
Liczba postów : 800

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Czw Lut 14, 2019 11:38 pm
Eien no MG Modo
~Belial Saga~

W dole rozgrywało się starcie, które zaważyć miało na przyszłości planety, a nawet całego kosmosu. Pokonanie Beliala było kluczowe w przetrwaniu, był on bowiem zagrożeniem dla uniwersum siódmego, ale też innych. Całej sytuacji przyglądał się biały kocur, korzystając ze swego nadnaturalnego wzroku, a także innych zmysłów. Wiedział, że chwilowo obrońcy Ziemi dzięki płomiennowłosej są na pozycji dominującej i wszystko wskazywało na to, że mają duże szanse na wygraną.
Korin właśnie mówił towarzyszącej mu dziewczynie, jak szczególne zdolności posiada jej koleżanka, ta chyba nieco inaczej zinterpretowała określenie "twoja Aymi". Jej zakłopotanie, rumieniec i odruchowy protest były na swój sposób urocze, skwitował je jednak tylko nieco szerszym uśmiechem, skinął na jej przeprosiny i kontynuował swój wywód. Gdy skończył, zamyślił się na moment, patrząc w dół, zaraz jednak ponownie spojrzał na Eri.
- Nie musisz wstydzić się własnych uczuć - stwierdził krótko, przyjmując mentorski wyraz twarzy. Stanął bokiem do rozmówczyni, splatając łapki za plecami. - Aymi ma w sobie coś, co przyciąga do niej ludzi, zbliża. Pamiętam jak dziś nasze pierwsze spotkanie. To ja uczyłem ją czytać i pisać, bo sama miała problemy z bardzo ubogim słownictwem. Większość swojego życia spędziła samotnie w dziczy, dlatego pewnie tak usilnie pilnuje, by nie stracić ważnych dla niej osób. Dlatego też zostawiła cię pod moją opieką.
Zerknął kątem oka na jasnowłosą, uśmiechając się delikatnie. Czy Erica zrozumie zawarte w tych słowach przesłanie? Powinna się domyślić, co kocur ma na myśli. Zapewne dalej przyglądałby się dziewczynie, sprawdzając jej reakcję, gdyby nagle nie poczuł zmiany. W dole coś eksplodowało, tworząc wielką chmurę pyłu, która powoli zaczynała opadać. I nagle Korin wskoczył na barierkę, jedną łapką opierając się o filar, drugą zaś zaciskając. Patrzył na pole niedawnej bitwy, marszcząc wyraźnie wąsiska.
- Wiedziałem... wiedziałem, że coś z nim jest nie tak... - mruczał pod nosem dość przejęty. Belial został pokonany, jednak jeden z walczących obrócił się przeciwko reszcie, grożąc rannej ogoniastej. W prawdzie nie słyszał wypowiadanych przezeń słów, zdawał sobie jednak sprawę z sytuacji.
Po krótkiej chwili trzy energie zniknęły, wręcz rozpływając się w powietrzu, a kocur zaklął, co jeszcze nigdy mu się nie zdarzyło. Erica z pewnością nie rozumiała, co takiego zaniepokoiło Korina, jednak jego zachowanie wyraźnie wskazywało, że coś było na rzeczy...

________
Już prawie! o/

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Erica
Erica
Liczba postów : 34

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Pią Lut 15, 2019 7:22 pm
Słuchała w milczeniu Korina. Rozumiała, o co mu chodzi. Była raczej myśląca... Może trochę skołowana, ale myśląca, a takie coś nie było trudne do odgadnięcia. Uniosła wysoko kąciki ust i spojrzała gdzieś w dal. Czuła się miło. Ciężko to było normalnie opisać. Zwyczajnie było jej miło. To chyba najodpowiedniejsze określenie.
Nagle znów coś się wydarzyło. Ależ to był męczący dzień! Tyle ważnych rzeczy się nagle działo. Pewnie zapytacie: Co takiego? Cóż, Korin wskoczył na barierkę. Okej, to poważniej brzmiało w mojej głowie. Nie oceniajcie. W każdym razie... Jego twarz była poważna i zdenerwowana, a przynajmniej na taką wyglądała. Te wielkie wąsiska i ogólnie koci wygląd trochę przeszkadzały w odczytaniu mimiki. Cóż, jedno było jasne. Coś bardzo, bardzo, bardzo ważnego się wydarzyło i Erica znów zaczęła się martwić o Aymi. Może miała jakąś potężną moc, ale... No właśnie. Ale co jeśli to nadal nie wystarcza? Co jeśli coś jej się stało? Te zdania krążyły po głowie Szarowłosej cały czas gdy na zmianę zerkała na Korina i resztki lasu. Oby Aymi nic się nie stało, oby była cała, oby szybko wróciła, oby... Oby... Dokończenie tego zdania pojawi się w kolejnym poście gracza.
Aymi
Aymi
Liczba postów : 800

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Nie Lut 17, 2019 10:27 pm
Eien no MG Modo
~Belial Saga~

Los bywa przewrotny. Gdy już wszystko szło dobrze i zagrożenie ze strony Beliala zdawało się być zażegnane, wszystko powinno się ułożyć, a jednak nie. Jeden z sojuszników, saiyanin imieniem Antical, obrócił się przeciwko obrońcom Ziemi i z pomocą swego pobratymca porwał płomiennowłosą wojowniczkę. Cała trójka po prostu zniknęła, wyparowała wręcz, a Korin nie był w stanie wyczuć ich obecności na planecie. Czegokolwiek użył ten drugi z porywaczy - przeniósł ich gdzieś daleko.
Kocur westchnął ciężko, obserwując, jak pozostali członkowie drużyny rozchodzą się w gniewie. Zwłaszcza Ryu, który zdawał się żywić do porwanej głębsze uczucia, co mistrz z wieży zauważył już wcześniej. Jego chęć obrony ogoniastej była ogromna, mimo wszystko chłopak zapominał, że i ona jest wojowniczką, zatem oboje będą znajdować się w sytuacjach zagrażających życiu. Koci mistrz z pewnością przekazałby mu jakąś dobrą radę, gdyby nie fakt, że brunet odleciał gdzieś w góry. On sam zaś został z młodą dziewczyną, która bardzo, ale to bardzo martwiła się o swoją przyjaciółkę. Zeskoczył na posadzkę, po raz kolejny wzdychając, dopiero potem spojrzał na Eri.
- Wróć do pokoju, odpocznij - polecił łagodnym tonem. - Ziemia jest bezpieczna, zdaje się jednak, że na powrót Aymi będziesz musiała jeszcze poczekać. Polecam znaleźć sobie jakąś lekturę na ten czas.
Kot podniósł laskę, którą w pośpiechu upuścił, a następnie wyminął jasnowłosą, kierując swe kroki w stronę schodów prowadzących na dół. Nim jednak postawił je na stopniach, poczuł coś jeszcze. W dole, u podnóża własnej wieży. Czyjaś energia ścierała się z czymś... czymś, czego on sam nie potrafił wyczuć. Mimo wszystko dobrze czuł ki z technik wystrzeliwanych przez nieznajomego. Skupił się, starając obserwować starcie, to jednak szybko się skończyło, a następnym co poczuł, była ki walczącego kierująca się w górę.
- Niedługo będziemy mieli gościa - oznajmił Erice, jeśli wciąż była w pobliżu. Jeśli nie, po prostu powiedział to pod nosem. Tak czy inaczej - spodziewał się wizyty przynajmniej tego jednego wojownika. Uśmiechnął się lekko pod wąsiskami i zszedł na dół. Miał jeszcze coś do zrobienia przed przybyciem czerwonego jaszczura.
________
I po o/

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1722

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

on Pon Lut 18, 2019 8:51 pm
MG

Fabu i Ranzoku wspinali się po słupie, który prowadził wysoko do nieba. Przez bardzo długi okres czasu, ich jedynymi towarzyszami, były ptaki przelatujące obok nich. Nieraz zbliżały się na taką odległość, że przeszkadzały w dalszej wspinaczce. Dopiero dały sobie spokój, kiedy doszły do wniosku, że ich działania nic nie dają. Czyżby to był Specjalny Ptasi Szwadron Karina!? Raczej nie...

W końcu, zarówno jeden, jak i drugi, dosięgnęli szczytu. Ich oczom ukazała się spowita chmurami platforma, która swoim kształtem przypominała zabawkowego bączka, który kręcił się i uciekał po podłodze.
Kiedy już na niego weszli, ujrzeli przed sobą zamknięte drzwi i schody prowadzące na wyższy poziom.
Wyżej, oczom ich ukazały się filary wybudowane na skraju okręgu, które podtrzymywały sufit. Na środku platformy znajdowała się fontanna, ale bez wody. Unosił się nad nią kulisty obiekt, jakby bańka mydlana. Na wierzchu fontanny znajdowały się rzeźby, przypominające miniaturowe słonie. Podtrzymywały niewielką, ręcznie zdobioną buteleczkę. Przed bolesnym upadkiem z platformy chroniły barierki.
Zastała ich jednak cisza. Czyżby cała wspinaczka poszła na marne?

_________________
Szczyt Wieży Korina - Page 6 3rhfQvw
Sponsored content

Szczyt Wieży Korina - Page 6 Empty Re: Szczyt Wieży Korina

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach