Szczyt Wieży Korina

Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Admin on Wto Wrz 08, 2015 4:50 pm

First topic message reminder :

Jak sama nazwa wskazuje, jest to szczyt, czyli koniec totemopodobnego słupa. Znajduje się tutaj niewielka budowla, kształtem i wyglądem przypominając bączek, jakim zwykły się kiedyś bawić dzieci. Filary wbudowane na skraju okręgu podtrzymują sufit. Na samym środku platformy znajduje się fontanna. Nie jest to jednak zwykła fontanna, gdyż wcale z niej nie wydobywają się strumienie wody. Nad nią unosi się kulisty obiekt, przypominający bańkę mydlaną. Na jej wierzchu (fontanny) wyrzeźbione są zwierzęta, dokładniej mówiąc słonie. Podtrzymują one niewielką, ręcznie zdobioną buteleczkę. Ciekawe co takiego się w niej znajduje?
Z jednej strony "bączka" zbudowane są schody, które prowadzą do środka tego architektonicznego cudu. Dalej jest już tylko część mieszkalna, w której na co dzień mieszka strażnik wieży - kot Korin.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 306

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Czw Cze 22, 2017 11:10 am

Słuchała wyjaśnień Tensy. Czyli tsufule nie są potworami? Kai ją okłamał? Poczuła ukłucie żalu, naprawdę była skora mu zaufać, a on tak perfidnie chciał wykorzystać to przeciw niej. Historia podbicia Vegety też nie była zbyt kolorowa i sprawiała, że Ay zaczynała inaczej myśleć o kosmicznych wojownikach. Już nawet wyobrażała sobie, jak ogoniaści podbijają jej rodzimą planetę, zabijając po drodze kolejnych niewinnych.
- Saiyanie są źli... - mruknęła pod nosem. Potem przeszła do części dotyczącej starcia z fałszywą Tensą. Było to dosyć zagmatwane przedstawienie sytuacji, mimo to brunetka chyba ją zrozumiała.
Wspominając o bólu brzucha, który utrudnił jej ucieczkę, ale jednak poniekąd doprowadził do jej ponownego spotkania z niebieskooką, Ay przypomniała sobie o swym kocim przyjacielu. W kilku długich susach znalazła się przy barierkach, ale wtedy znów poczuła ukłucie bólu w podbrzuszu i zakręciło jej się w głowie. Starsza halfka widocznie się zmartwiła, bo zaraz do niej doskoczyła i odstawiła ją z powrotem na materac. Wypadałoby wyjaśnić jej swoje dolegliwości, prawda?
- Już nie boli aż tak... - szepnęła, chwytając mocniej dłoń przyjaciółki. - Babcia tłumaczyła mi, że... dziewczynki tak mają... że wszystko boli i leci krew... i że to normalne... Ale ja tak nie chcę... boję się...
Ścisnęła palce Tensy, kuląc się na materacu. Gdy adrenalina związana z przymusem obrony opadła, a rozszalałe po przebudzeniu myśli wracały na normalny tor, wracał do niej lęk związany ze stanem jej organizmu. Przerażała ją perspektywa, że co miesiąc będzie musiała przeżywać to samo. Że za każdym razem nagle będzie ją ścinać z nóg i przez cały dzień ból odbierać jej będzie chęci do życia.
- Niech Korin mnie wyleczy... - dodała jeszcze błagalnie, pociągając nosem. - Nie chcę tego bólu...

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 236

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Tensa on Czw Cze 22, 2017 2:21 pm

Widziała jak Ay porusza ustami, jednak nie dosłyszała co mruczała. Po chwili dwie Halfki znajdowały się już na podłodze. Czerwonowłosa szeptała trzymając ją za rękę. Czarnowłosa próbowała połączyć fakty, zrozumieć co dzieje się z jej przyjaciółką.
-Boli brzuch... leci krew co miesiąc. - podsumowała w myślach.
-Po prostu ma okres, dziwne, że w tym wieku nie wie co to.
-Pamiętasz jak kazałam ci siedzieć cicho?
-Tak, tak Sherlocku, weź powiedz mi czemu tu jeszcze jesteśmy?
-Wiesz czemu, powiesz mi w końcu czego chcesz?
-Taa... nie mam ochoty tłumaczyć jej czym jest okres, z resztą powinna o tym wiedzieć.
-W sumie powinna, musiała wcześnie stracić matkę... pewnie długo żyłą w dziczy sama.
-Niby prawie twój wiek, a tak naprawdę dziecko. Jara cię to?
-Chcesz coś powiedzieć?
-Tak, ryzykujesz życiem dla jakiegoś dzieciaka, ale na Vegecie dać umrzeć tamtemu dziecku i połamać mu ojca to już nic złego?
-Każdy się zmienia.
-Ty się nie zmieniłaś. Co instynkt macierzyński? A może chodzi o coś innego?
-Zamknij się już ci mówiłam, nie jesteś mi do niczego potrzebna. Miałaś swoje pięć minut.
-Czyli jednak o coś innego. To jeszcze dziecko, myślałam, że to ja jestem ta zła.
-Zamknij się, póki możesz.
-Bo co wielka Tensa się nie przyzna? Jest ponad to?
-Wiesz, że naszym celem dalej jest ziemia, zniszczenie armii na tym musimy się skupić.
-Myślisz, że nie wiem? Tamci w samochodzie to był wypadek, jesteś słaba przez nią nie potrafisz zabijać, zasłaniasz się mną. - Ki blast poleciał w eter.
-Koniec. - powiedziała poirytowanym głosem....
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 429

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Haricotto on Czw Cze 22, 2017 11:04 pm

MG

Korin wyszedł po jakimś czasie ze swojej komnaty, od razu udając się do obu dziewczyn. Niósł tackę, na której znajdowały się dwie miski wypełnione ryżem. W każdej misce ryżu wbite były pałeczki, coby nimi oczywiście wspomniany ryż wpałaszować. Obok miseczek stały kubeczki z wodą i dwie bułki kajzerki. Kocur postawił tackę na podłodze pomiędzy Aymi a Tensą i ponownie przysiadł na wcześniej postawionym słoiku.
- Zjedzcie coś. To wam pomoże. Szybko, póki ciepłe! - powiedział troszkę głośniej, chcąc zachęcić i oczywiście pośpieszyć dziewczyny, by czym prędzej zjadły posiłek. W końcu ciepły posiłek jest o wiele smaczniejszy niż ten, który jest zimny.
- Niedługo ból przejdzie. Nie jesteście zwykłymi ludźmi, więc wasze ciała są odporniejsze. - przerwał po chwili, zeskakując ze słoika. Wyglądał na spiętego, a jego oczy chodziły z jednej strony na drugą, rozglądając się nerwowo, jakby czegoś desperacko szukały. Korin poczuł obcą energię Ki!
- Ktoś nas obserwuje... Nie wiem skąd, dobrze się maskuje, ale potrafię wyczuć jego energię. Bądźcie gotowe na wszystko... - ostatnie zdanie wyszeptał. Powoli podszedł do barierki, wskakując na nią i patrząc w dół, to w górę i na boki. Atmosfera w sekundzie stała się gęstsza.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1044

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Sob Cze 24, 2017 10:23 pm

Leżała skulona na materacu, pociągając cicho nosem. Naprawdę martwiła się swoim stanem, nie rozumiejąc, dlaczego tak musi być. Zlękła się, słysząc nader poirytowany głos Tensy, w tej samech chwili jednak pojawił się Korin niosąc tacę z jedzeniem. Spojrzała niepewnie na brunetkę. Czyżby była na nią za coś zła? Nie wiedziała.
Usiadła powoli, biorąc do ręki miskę z ryżem. Dawno już nie jadła nic, co nie składałoby się z mięsa lub owoców, ewentualnie warzyw. Nie wiedziała też, jak ma użyć pałeczek, które były wbite w ryż. Bo w końcu powinna ich użyć, prawda? Po coś zostały tam umieszczone. Zerknęła na szarooką, uważnie przyglądając się, jak chwyta pałeczki i co z nimi robi. Zaraz potem ułożyła własne w dłoni trochę niepewnie, próbując naśladować jej ruchy. W pierwszych próbach nie mogła dobrze złapać ryżu, ale szybko nabrała wprawy. Przypomniało jej się, jak mama uczyła ją korzystania z pałeczek, powtarzając, by się nie poddawała. Zaczęła pałaszować, słuchając uważnie słów kocura i dosłownie pochłaniając zawartość miski, która już po chwili opustoszała.
Zdążyła jeszcze popić nieco wody, gdy nagle zeskoczył ze słoja, rozglądając się nerwowo. Sama Aymi również zaczęła się rozglądać, zwłaszcza że ktoś podobno ich obserwuje. Korin mówił, że wyczuwa energię obserwatora, a dziewczyna przypomniała sobie, że podczas ich pierwszego spotkania również wspominał o tej umiejętności. Wyczuwanie zagrożenia było bardzo przydatną zdolnością i mogłoby się jej przydać na przyszłość. Postanowiła przy najbliższej okazji spytać, czy kocur by jej tego nie nauczył, teraz jednak musiała odłożyć na bok plany i skupić się na chwili obecnej.
Wytężyła słuch, starając się usłyszeć nawet najmniejszy szmer zwiastujący natarcie. Rozglądała się też z uwagą, próbując dojrzeć nieznanego obserwatora. Ciało miała napięte, gotowe do skoku w razie konieczności uniku. Ból i lęk odeszły w niepamięć, teraz królował instynkt przetrwania. Jeśli przybysz miał złe zamiary, na pewno nie podda się bez walki.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 236

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Tensa on Nie Cze 25, 2017 11:55 am

Widziała strach Ay kiedy poirytowana wystrzeliła ki blasta.
-Przepraszam, ostatnio ta zła trochę mnie męczy. - spróbowała pokrótce wyjaśnić czerwonowłosej swoje poirytowanie. Po chwili jednak przyszedł Korin z jedzeniem. Na sam widok ryżu Tensie zaczęło burczeć w brzuchu. Była głodna, nie jadła chyba od spotkania z członkiem patrolu. Bez chwili zwłoki wzięła się do jedzenia. Kot postanowił uświadomić dziewczyną to o czym czarnowłosa dobrze już wiedziała od jakiegoś czasu.
-Komórki Saiyan znacznie wzmacniają nasze ciała, tak jak i zwiększają potencjał. Prawdopodobnie możemy dzięki temu, że jesteśmy krzyżówką możemy przerosnąć nawet mieszkańców Vegety. - skomentowała słowa Korina. Szybkie poruszanie się między barierkami zwróciło uwagę Tensy. Halfka zaczęła czegoś szukać. Słysząc słowa o tym, że są obserwowani nie miała zamiaru zbyt długo czekać. Nacisnęła przycisk który udało jej się otrzymać od patrolu. Po chwili na ziemi leżał już pancerz, podobny do tego którzy nosili Sayianie.
-Ay załóż to i trzymaj się z tyłu, jeśli to oni wcześniej cię tak urządzili to postaram się nimi zająć. - rzuciła krótko podnosząc się. Nie wiedziała czy jej ciało jest już gotowe na kolejną transformację, wolała na razie pozostać w swojej podstawowej formie.
-----------------------------------------
-Pancerz średniej klasy
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 429

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Haricotto on Nie Cze 25, 2017 3:40 pm

MG

Korin stał bacznie i obserwował najbliższą okolicę. Nastała cisza, która przerywana była biciem serc zebranych tutaj osób. Po czole Korina spłynęła kropla potu. Nikt nie wiedział, co miało się zaraz wydarzyć. Nikt nie przepuszczał ataku, który...

Momentalnie nadlatujący promień Ki trafił Korina prosto w twarz! Kocur zawył żałośnie. Nie zdążył się uchylić - energia leciała zbyt szybko! Przeleciał przez cały "talerz" swojej wieży i wyleciał z drugiej strony, niszcząc swoim ciałem barierkę, która i tak nie spowoliniła szybkości jakiej nadał ciału promień energii. Kocur spadł w dół, rozbijając się gdzieś w lesie znajdującym się na dole.

W następnej sekundzie, w miejscu gdzie wcześniej stał Korin, pojawił się... inny kocur! Ten był cały czarny, dość chudy, a raczej wychudzony. Ubrany był w fioletową kamizelkę, która maskowała jego wystające żebra. Trzymał podobną laskę co Korin, tyle tylko, że ta czubek miała przyozdobiony czaszką. Uśmiechał się wrednie, merdając swoją ogonem na lewo i na prawo.

Spoiler:


- Ke, ke, ke, ke, keee... Łatwo poszło, ke, ke, keee! - odezwał się, a jego głos był skrzypiący jak stare, nienasmarowane zawiasy w drzwiach.
- Hę? Kim jesteście? - zapytał, dopiero po chwili zauważając Tensę i Aymi. Uśmiech mu zrzedł, widać było, że nie poszło wszystko po jego myśli. Zeskoczył z barierki i stanął przy niej. Dopiero teraz można było ujrzeć jego całą sylwetkę. Garbił się.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1044

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Nie Cze 25, 2017 4:54 pm

Słowa Tensy podsumowała tylko krótkim skinieniem głowy, zaraz zabierając się za jedzenie. Gdy Korin zaczął rozglądać się w poszukiwaniu tajemniczego obserwatora, brunetka zaczęła czegoś szukać po kieszeniach. Wyciągnęła coś, co wyglądało jak kapsułka, nacisnęła guziczek, a po chwili zamiast kapsułki na ziemi leżało jakieś dziwne ubranie. Aymi posłusznie wciągnęła przez głowę pancerz, dziwiąc się jego elastycznością, nie wyglądał w końcu na rozciągliwy. Zaraz potem skupiła się na wyłapaniu niepokojących dźwięków z okolicy.
Ciszę nagle przeciął świst promienia energetycznego, który trafił bezpośrednio w twarz białego kota, posyłając go poza barierkę z drugiej strony wieży.
- Korin! - zawołała za nim czerwonowłosa, próbując go dogonić, zatrzymać przed upadkiem, nim jednak dobiegła do barierki, biała puszysta kulka zdążyła zniknąć z zasięgu jej wzroku. Nie mogła mu w żaden sposób pomóc i to ją bolało. I napełniało złością. Odwróciła się gwałtownie, obrzucając napastnika nienawistnym spojrzeniem. Czarny, wychudzony, zgarbiony - to nie miało znaczenia. Widziała tylko ten wredny uśmiech na kociej mordce.
- Ty... - syknęła wściekle, stawiając kolejne zamaszyste kroki w stronę nieznanego kocura. - Jak mogłeś to zrobić?! Nie napada się innych tak znienacka!
Zatrzymała się w odległości jakichś pięciu metrów od czarnego, co raz zaciskając i rozluźniając pięści. Pierwszy raz w życiu miała ochotę przyłożyć kocurowi. Do tej pory sądziła, że każdy kot jest wart jej zaufania, ten egzemplarz jednak rozbił jej przekonania niczym bańkę mydlaną. W żadnym razie nie sprawiał wrażenia tego dobrego, a podstępny atak na Korina tylko to potwierdzał.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 236

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Tensa on Nie Cze 25, 2017 5:06 pm

Korin oberwał pociskiem które pochodzenia nie mogła poznać. Widziała jak jego bezwładne ciało spada w dół.
-No to mamy po senzu.
-Cholera mogły być naprawdę przydatne. - porozumiała się ze swoim drugim ja. Jej dłoń powędrowała na przycisk scoutera. Może i miała informacje o tym, że napastnik potrafi ukryć swoją energię, jednak nie mógł robić tego przez cały czas, przynajmniej na to liczyła. Uruchomiła urządzenie licząc na otrzymanie jakiegoś pomiaru. W tym momencie czarny kot pojawił się na barierkach. Aymi od razu ruszyła w stronę czarnej istoty. Tensa ze spokojem obserwowała sytuację. Kiedy jej przyjaciółka skończyła mówić podeszła i położyła rękę na jej ramieniu.
-Ay schowaj się do środka.- rzuciła twardo licząc, że dziewczyna jej posłucha w końcu nie wiedziała z kim ma do czynienia i co może się wydarzyć.
-Dobra kocurze, lepiej szybko wyjaśnij co tu robisz. - rzuciła rozkazująco do czarnego garbusa. Splotła swe ręce na piersi. Widziała z jaką łatwością pozbył się Korina. W każdej chwili była gotowa odskoczyć przed ewentualnym pociskiem.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 429

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Haricotto on Wto Cze 27, 2017 3:31 pm

MG

Kocur przyjrzał się najpierw Aymi, która to pierwsza wyraziła swoje niezadowolenie. Następnie jego czerwone ślepia przeniosły się na Tensę. Mrużył swoje oczy, nieco się dziwiąc. Nie przypuszczał, że poza Korinem ktoś tutaj jeszcze będzie przebywał. Pociągnął nosem kilka razy, zaciągając się zapachem, jaki panował na wieży. Jego twarz momentalnie zmieniła swój wyraz na jeszcze bardziej rozgniewaną.
- Śmierdzi tu Patrolem Czasu! Jesteś z nimi!? - warknął głośno, biorąc zamaszysty roch ręką, w której trzymał swoją kościaną laskę. Uderzył nią rozgniewany o podłoże, a z miejsca, w którym dzida zetknęła się z płytkami, rozeszła się dziwna, wietrzna fala. Nie zrobiła ona nikomu krzydwy, jednakże była podejrzana.
- Dobrze się składa, że tu jesteście... Pozbędę się was i może moja ukochana Pani mnie wynagrodzi. Ta wieża jest całkiem, całkiem... ke, ke, keee! - zaśmiał się w głos, wypinając dumnie swoją pierś.
Tuż po chwili, za barierką pojawiła się kolejna postać. Wyglądała jak przerośnięty gad. Przyodziany był w kamizelkę podobną do tej, którą nosił kocur, a na głowie miał ubrany biały turban. Szpiczaste uszy przyozdobione były żółtymi kolczykami. Wzrost jego sięgał blisko 3 metrów, a dodatkowo garbił się. Wyglądał tak, jakby się uśmiechał.

Spoiler:


- Wzywałeś mnie, Chocolay? - zapytał, zerkając swoimi czerwonymi ślepiami na czarnego kocura.
- Owszem, wzywałem. Capi tu Patrolem Czasu! Zabij ich! - wrzasnął kocur, gestykulując nerwowo swoimi łapami. Przybyły sługa skinął głową przytakując i ruszył na Tensę, ponieważ stała najbliżej kocura. Momentalnie chwycił ją za szyję, ta nawet nie wiedziała kiedy. Uścisk był mocny.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1044

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Tensa on Sro Cze 28, 2017 2:16 pm

Scouter zapikał pokazując pomiar. Moc czarnego kota nie okazała się czymś czego powinna się obawiać. Nawet i bez przemiany powinna bez problemu usunąć go z kart historii. Czekała jednak na odpowiedź Chocolaya. Liczyła, że Ay posłuch jej i schowa się. Nie chciała, aby znowu widziała jak Tensa walczy. Nie wiedziała czy przeciwnik przeżyje to starcie. Znała jej podejście do sprawy.
-Czyli trafiłam na jednego z Brekers'ów? Będzie ciekawie. - pamiętała czego jeden z ich członków dokonał podczas pierwszego spotkania patrolu. Wolała być ostrożna. Podniosła ręce formując je w gardę. Czekała, na to co się stanie. Reszta potoczyła się szybko. Przywołanie jakiegoś krokodyla, i atak którego nawet nie dała rady zauważyć. Ogromna istota pochwyciła ją i zaczęła dusić. Tensa miała świadomość, że bez transformacji nic nie zdziała. Nie była pewna czy jej ciało będzie wstanie wytrzymać takie obciążenie. Musiała jednak spróbować. Skupiła energię w swoim ciele, a moc która eksplodowała pokrywając ją złotą aurą wywołała potężny podmuch wiatru. Ciosem oburącz od góry, wycelowanym w ręce przeciwnika starała się zerwać jego uchwyt.
-Ay uciekaj. - rzuciła wypuszczając resztki tlenu z płuc.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 429

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Czw Cze 29, 2017 3:03 pm

Czarny kocur zdawał się być zaskoczony obecnością dwóch dziewczyn na wieży. Aymi była na niego zła za potraktowanie Korina w taki a nie inny sposób. Zignorowała zarówno uspokajającą dłoń na ramieniu jak i polecenie schowania się. Nie zamierzała się chować przed kotem! Tensa zarządała wyjaśnień, zwierzak jednak tylko pociągnął nosem kilka razy, krzywiąc się z odrazą.
- Patrolem... czego? - czerwonowłosa nie rozumiała, o co chodzi, odsunęła się jednak, gdy laska z czaszką uderzyła w podłoże. Najwyraźniej jednak brunetka wiedziała, czym jest ten cały Patrol, a do tego wspomniała o jakichś Breakersach. Co dziwne, to drugie już gdzieś słyszała. Na polanie podczas jej pierwszego spotkania z ojcem i resztą pojawił się dziwny gość, który wspominał coś o łamaniu czasu. Czyżby o to właśnie chodziło?
Kocurowi najwidoczniej nie spodobał się kontakt z czymkolwiek związanym z Patrolem, a konkretniej z członkiem tejże organizacji, o której istnieniu i powiązaniach czerwonowłosa nie miała prawa wiedzieć. Jednak jego śmiech ani trochę jej się nie spodobał, a pojawienie się jakiegoś smoko-krokodyla wzbudziło w niej dodatkowy lęk. "Zabij ich" - odbiło się echem w jej głowie, gdy zrobiła kolejny krok w tył. Gad doskoczył do Tensy, chwytając ją za gardło, a w stalowych oczach zaczęły kumulować się łzy. Nie wiedziała, co powinna zrobić. Z jednej strony bała się, zdawała sobie bowiem sprawę, że brunetka jest od niej silniejsza, a z łatwością została pochwycona w stalowy uścisk. Z drugiej zaś nadal czuła złość spowodowaną attakiem na Korina, a ten Cały Chocolay powinien za to zapłacić.
Szarooka nie zamierzała dać się udusić i już po chwili z jej ciała emanowała złota poświata, a włosy zmieniły swoją barwę. Tę chwilę Aymi wykorzystała na własny ruch. Ruszyła wprost na czarnego kocura, tworząc w dłoni ki blasta, którego rzuciła na swojego aktualnego przeciwnika. Zaraz potem z impetem wpadła na zwierza, chcąc zrzucić go poza barierki. Złotowłosa Tensa poradzi sobie z gadziną, więc ona musi się zająć Chocolayem. A przynajmniej tak zakładała. Co jednak będzie dalej?

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 236

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Haricotto on Pią Cze 30, 2017 2:17 pm

MG

Tensa przemieniła się w Super Saiyanina. Aymi ruszyła z odpalonym Ki Blastem na Chocolaya. Walka rozpoczęła się na dobre. Towarzysz Chocolaya trzymał Tensę za szyję, jednakże ta pod postacią legendarnego złotowłosego wojownika dała radę się wyzwolić. Tensa upadła na tyłek, łapczywie łapiąc powietrze w sew płuca. Jej przeciwnik stał i patrzył, delektując się jej cierpieniem. W pewnym momencie wziął duży zamach, mając na celu uderzyć swoją ogromną pięścią w Tensę.

Aymi rzuciła swoją energią, która pomknęła w kierunku kocura. On nie był wojownikiem, jednakże posiadał inne właściwości, podobnie zresztą jak Korin. Jeden był przeciwieństwem drugiego. Ki Blast tuż przed twarzą czarnego kocura załamał swoją drogę, omijając go niezgrabnie i lecąc dalej, w ostateczności lądując gdzieś na ziemi i powodując wybuch.
Czerwonowłose dziewczę wpadło jednak na Chocolaya. Nie zdążył jej uniknąć, gdyż chwilę wcześniej zająć musiał się jej nadlatującą energią.
Aymi i Chocolay przelecieli przez barierkę, kierując się ze sporą prędkością ku twardej glebie.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1044

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Pon Lip 03, 2017 11:17 pm

Czarny kocur skrzywdził Korina. Ognistowłosa nie mogła zostawić tego bez odpowiedzi. Podczas gdy Tensa zmagała się z gadzim jegomościem, ona wykonała swój ruch. Stworzyła w dłoni pocisk, którym cisnęła w Chocolaya, samej już na niego biegnąc. Zmarszczyła lekko brwi ze zdziwienia, gdy kula zmieniła tor lotu i minęła przeciwnika, szybując gdzieś w dal, jednak nie zamierzała się zatrzymywać.
Z impetem wleciała w pokraczne cielsko kota, wyrzucając go na drugą stronę barierek. Już szykowała się do stworzenia kolejnego ki blasta, powstrzymała się jednak na moment. Z jakiegoś powodu jej pocisk minął swój cel. Mógł to być przypadek, albo też specjalna zdolność oponenta. Musiała to sprawdzić.
Chwila zawahania nie trwała długo, a w jej dłoni znów rozbłysła kula energii, którą skierowała na lecącego w dół kocura, dokładnie obserwując zarówno jego, jak i pocisk. Brała jednak pod uwagę możliwość powtórzenia się sytuacji sprzed upadku, więc od razu poleciała za blastem, obracając ciało tak, by wlecieć w Chocolaya silnym frontalnym kopnięciem. Jeśli uniknięcie tamtej kuli było przypadkiem, jej stopa powinna uderzyć zaraz po wybuchu pocisku, posyłając zwierza w stronę ziemi. Jeśli jednak kocur w jakiś sposób potrafił zniwelować ataki energetyczne, pozostanie jej tylko oddawanie ciosu za ciosem. A o ile wyrzucenie przeciwnika za barierki miało w sobie efekt zaskoczenia, o tyle seria kolejnych ataków już nie mogła się na nim opierać. Miała tylko nadzieję, że uda jej się jakoś pomścić krzywdę Korina.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 236

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Tensa on Wto Lip 04, 2017 10:27 am

Jej cios poskutkował, przeciwnik poluźnił uchwyt na tyle, że udało jej się wywinąć.
-Dałaś się zaskoczyć. - podpowiedziało jej alter ego. Nie odpowiedziała, łapczywie łapiąc kolejne hausty powietrza. Kątem oka widziała jak czerwonowłosa wraz z czarnym kotem przelatują przez barierki. Nie miała na to jednak czasu, wiedziała, że Ay potrafi latać, powinna sobie poradzić. Potrzebowała chwili na dojście do siebie, na szczęście jej przeciwnik postanowił rozkoszować się bólem który udało mu zadać się w tej chwili blondwłosej wojowniczce. Zdążyła wstać, jednak jaszczur znów przeszedł do natarcia. Walka nie zapowiadała się na prostą. Duży zamach który brała istota w turbanie pozwolił jej zareagować. Miała zamiar spróbować czegoś nowego, co prawda trenowała kiedyś ten ruch, jednak od dawna nie miała okazji go wykorzystać. Miała zamiar uchwycić lecącą w jej stronę dłoń podczas wykonywania półpiruetu którym wejść miała w jego ciało. Pozycja plecami do przeciwnika i uchwycona łapa były idealnym, aby wykonać rzut przez ramie który wbić miał istotę w ziemię. Co prawda do czynienia miała z istotą potężnych gabarytów, ale specyfika rzutu i jej aktualna siła powinna być wystarczająca do wykonania tego ruchu. Gdyby przeciwnik znalazł się w pozycji leżącej planowała poznać jego pysk nieco bliżej z podeszwą jej buta. Silnym kopnięciem miażdżąc pysk. Chociaż biorąc pod uwagę moc którą mógł posiadać wątpiła, aby zakończyło to walkę. Wycofała się wykonując salto w tył. Lewa dłoń znów powędrowała na scouter, aby sprawdzić z czym ma do czynienia. W tym czasie w prawej ładowała już technikę. Wiedziała, że potrzebuje na to dwóch sekund, jednak nim istotna będzie zdolna się podnieść wszystko powinno być gotowe.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 429

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Haricotto on Wto Lip 04, 2017 10:26 pm

MG

Chocolay i Aymi lecieli w doł wieży, mijając wyrywe w posągu wzory i kształty. Oczom Aymi ukazywało się coraz więcej zieleni - to był znak, że już niedługo, jeśli nie przejmie kontroli nad sytuacją, to najzywczajniej w świecie uderzy o twardą glebę. Czarny kocur widział złość namalowaną na twarzy czerwonowłosej dziewczyny. To sprawiało, że jego wewnętrzne zepsucie rosło i gniew dziewczynki go radował. 
Wojowniczka posłała ponownie kulę energii w stronę czarnego kota, od razu lecąc za nią, by nie stracić czasu i zaatakować praktycznie równolegle z nią. Wyciągnęła swoją nogę w stronę przeciwnika, prując jak strzała i tnąć powietrze.
Plan dziewczyny się powiódł... Prawie. Ki Blast znów został "odrzucony" w bok, ale na szczęście Saiyanki, jej noga wbiła się porządnie w brzuch kocura, przyspieszając jego upadek. Chwilę później fałszywe zwierzę uderzyło z impetem o glebę, zwalając kilka drzew i podnosząc dawno uśpiony już kurz.

Tymczasem, na szczycie wieży...

Tensa przerzuciła przez swoje ciało przeciwnika! Był on od niej większy, ale dobrze wykorzystana technika pozwoliła jej na umiejętne wykorzystanie jego wagi przeciwko niemu. Leżąc tak, oberwał w twarz nogą dziewczyny, wyjąc głośno. Czy aby na pewno? To jednak niewiele zdziałało i już jej noga została "Zapięta w okowy" jego silnej, mocnej i przede wszystkim ogromnej łapy! Oko za oko, rzut za rzut! Jednakże! Nie był to rzut w podłogę, a poza barierki. Czyżby nie chciał uszkodzić wieży Korina? Co to wszystko miało znaczyć!?
Tensa poszybowała gdzieś w przestworza. Rozwścieczony jaszczur z turbanem na głowie pomknął od razu za nią, strzelając ze swojej dłoni czerwonym Ki Blastem! Energia jego mknęła błyskawicznie w stronę Tensy. Pytanie brzmi... Co dalej!?
_____
Aymi, odejmij sobie Ki za dwa wystrzelona Ki Blasty.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1044

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Pią Lip 07, 2017 2:38 am

Pocisk energii poszybował w stronę czarnego kocura, a Ay poleciała tuż za nim. Musiała sprawdzić, czy to "odbicie" kuli było przypadkiem, czy jednak należało do umiejętności przeciwnika. Z każdą kolejną sekundą ziemia była coraz bliżej, zwiastując twarde lądowanie. Ale nie dla niej.
Ki blast po raz kolejny załamał swój tor lotu, przemykając obok Chocolaya. Teraz ognistowłosa mogła być już pewna, że to nie był przypadek. Wleciała nogą z rozpędu w kocie cielsko, posyłając je w stronę gruntu z jeszcze większą prędkością. Kocur wbił się z impetem w podłoże, wzbijając w powietrze tumany kurzu, a dziewczyna wylądowała zgrabnie nieopodal. Podeszła powoli do zwierza i przyjrzała mu się uważnie. Złość wyparowała z jej twarzy, nie było już sensu się gniewać. Wyładowała swoje emocje, ukarała czarnego za czyn, którego się dopuścił, więcej robić nie musiała. No, prawie...
- Nie powinieneś napadać na innych - stwierdziła twardo. - Ta wieża to dom Korina. A także mój dom. Zawsze będziemy go bronić, pamiętaj.
Po tych słowach odwróciła się i uniosła w powietrze. Musiała znaleźć białego kocura. Miała nadzieję, że nie zrobił sobie jakiejś większej krzywdy w czasie upadku z wieży, a nie wiedziała, czy posiada on zdolność lotu jak ona czy Tensa. Poleciała zatem mniej więcej w kierunku, gdzie mógł spaść Korin, rozglądając się dookoła w poszukiwaniu jego białego futra. Naprawdę się o niego martwiła.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 236

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Tensa on Pon Lip 10, 2017 6:08 pm


Rzut, cios, wszystko to poszło po jej myśli. Tak jak sądziła nie wystarczyło to do pokonania jaszczura. Potężna łapa pochwyciła nogę blond wojowniczki, a istota w turbanie posłała ją w przestworza.
-Jestem szybsza. - powiedziała, a na jej twarzy formować zaczął się uśmiech. Lecąc po za teren wieży korzystała z bukujutsu obserwowała ruch przeciwnika. Zamierzała wykorzystać nadaną przez rzut prędkość na swoją korzyść. Widziała jak bestia rozpoczyna szarże, jak w dłoni czarnego formują się czerwone pociski. Wciąż lecąc w tył przyspieszyła, sprawiając, że odległość między nimi zaczęła rosnąć. Pociski ruszyły przed krokodylem zbliżając się do niej. Wystrzeliła w górę pod kątem, nie chcąc tracić pędu. Rzuciła okiem w dół chcąc sprawdzić co dzieje się z jej rudowłosą przyjaciółką, linia chmur zasłaniała jednak tereny znajdujące się niżej. Ruszyła po łuku tak, aby znaleźć się za przeciwnikiem. Pojawiła się za jego plecami, był wystawiony na atak, odczekała ułamek sekundy dając mu czas na reakcję. Wciąż korzystając z umiejętności lotu saltem przeskoczyła nad nim, gdy ten był w trakcie obrotu. Będąc nad nim chwyciła jego głowę, wróciwszy do pionu cisnęła potężnym cielskiem w kierunku ziemi. Ruszyła za nim zrównując się w locie. Grad ciosów i kopnięć może nie był najcelniejszy, jednak ze względu na ilość część z nich powinna dotrzeć do celu. Chciała obijać lecącego w dół przeciwnika do chwili, aż nie znajdą się około 20 metrów nad ziemią, a potem...
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 429

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Haricotto on Wto Lip 11, 2017 7:36 pm

MG

Chocolay leżał przygnieciony kamieniami i ziemią. Wystawała tylko jego głowa, prawa przednia łapa i lewa łapa tylnia. Aymi rzuciła do niego kilka słów, po czym zostawiła go, rozpoczynając poszukiwania Korina. Udała się w tym celu w miejsce, w które mógł spać biały kocur. No, mniej więcej w to miejsce. Jego położenie mogło być różne.
Dziewczyna leciała i rozglądała się za pusztym kotem. W końcu dostrzegła go. O dziwo, nie wyglądał na kogoś, kto przed chwilą oberwał energią ki. Stał sobie, podpierając się na swojej lasce i otrzepując swoje futro z kurzu i paprochów, które się do niego przyczepiły w trakcie upadku.

...

Tensa uciekała przed kulami energii wystrzelonymi przez jaszczura. Pomyślała i wykorzystując swój spryt, wykorzystała nadany pęd na swoją korzyść. Po chwili obleciała po łuku i znalazła się za plecami przeciwnika. Ten mając sporą masę mięśniową, nie zdąrzył się obrócić i już po chwili jego wielkie cielsko mknęło w stronę ziemi. Dogoniła go i zaczęła go okładać pięściami. Wszystkie jej ciosy dotknęły przeciwnika, poniewierając nim porządnie. Jednakże, tuż kiedy twarda gleba była tuż przed ich oczyma - mówiąc oczywiście ogólnie, ponieważ do spotkania z nią było jakieś 25 metrów - jaszczur w turbanie mocno złapał Tensę, ściskając ją swoimi ramionami. Nie miał na celu zmiażdżenia jej kości. Jeśli miał runąć o glebę, to pociągnie ją za sobą. Oboje spadali w dół. jaki będzie tego finał!?

Po chwili Aymi i Korin usłyszeli potężne runięcie w okolicach słupa wieży. Podniósł się dym w tamtej okolicy, widoczność była zerowa, a ziemia nogami dziewczyny i zwierzęcia mocno zadrżała. Nie wiadomo było jednak, czy potworowi się udało i zabrał ze sobą na dno Tensę. Wszakże dziewczyna mogła się uwolnić tuż przed upadkiem...

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1044

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Wto Lip 11, 2017 8:46 pm

Lewitowała w powietrzu, rozglądając się dookoła. Gdzieś w tej okolicy wylądować powinien wyrzucony z własnej wieży biały kocur, lecz do tej pory jeszcze nie wpadła na jego ślad. Przygryzła wargę, a na jej obliczu malowało się zmartwienie. A co jeśli wpadł w jakąś dziurę i nie będzie mogła go znaleźć? Co jeśli jest ciężko ranny i potrzebuje pomocy?
- Korin! - zawołała, zaczynając już panikować. Miała w głowie czarne myśli. - Korin! Gdzie jesteś?!
Leciała dalej, wypatrując wzrokiem jego jasnego futra. Zauważyła kilka połamanych gałęzi na drzewach i skierowała się w tamtą okolicę. I wtedy to zobaczyła. Biała, puszysta kulka kociego cielska stała sobie oparta o drewnianą laskę, strzepując z sierści wszystko to, co nie powinno się na niej znaleźć.
- Korin!
W ułamku sekundy znalazła się przy kocie, biorąc go w ramiona i tuląc mocno. Z oczu skapywały jej łzy, które kumulowały się pod powiekami podczas poszukiwań przyjaciela, a które teraz znalazły ujście w postaci ulgi.
- Martwiłam się. Myślałam, że zrobił ci krzywdę - schowała zwilgoconą twarz w jego białym futrze. Długo jednak nie dane było jej wypłakiwać się w śnieżną sierść. U podstawy wieży coś huknęło. I to potężnie. Aż ziemia się zatrzęsła. To przypomniało płomiennowłosej, że przecież na szczycie została jej przyjaciółka i tamten gad. Zaraz pojęła sytuację.
- Tensa! - krzyknęła, zrywając się z miejsca. - Ona walczy z jakimś silnym jaszczurowatym kimś. To pomocnik tamtego kocura, który cię zaatakował. Mówili coś o jakimś patrolu i...
Urwała, gdy przypomniała sobie ostatnie słowa Chocolaya kierowane do jaszczura. "Zabij ich".
- On ją zabije! Trzeba jej pomóc!
Pociągnęła Korina delikatnie za łapę, zaraz potem jednak puściła go i pognała w stronę wieży. Przedzierała się przez chaszcze, próbując jak najszybciej dostać się do halfki. Nie chciała jej tracić. Nikogo nie chciała tracić. Obiecała sobie, że będzie ćwiczyć, aż w końcu stanie się na tyle silna, by bronić bliskich. Czy jednak ma tyle mocy, by stanąć w obronie Tensy? Czy zdąży? Drzewa zaczynały się powoli kończyć. Co za nimi zastanie?

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 236

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Tensa on Sro Lip 12, 2017 10:48 am

Wszystko szło po jej myśli. Kolejne ciosy szarpały ciałem czarnego jaszczura kiedy zmierzał na spotkanie z ziemią. Dwadzieścia kilka metrów nad ziemią silne ramiona uchwyciły złotowłosą dając jej do zrozumienia, że nie zamierza sam rozstawać się z tym światem. Na twarzy Tensy malowało się zdziwienie i podziw dla wytrzymałości bestii.
-Za twardy. - padło z jej ust. Nie miała wiele czasu. Musiała szybko wyrwać się z uścisku. Ziemia zbliżała się w szybkim tempie. Za szybkim. Przytulona na miśka nie miała dużych możliwości ruchu. Musiała wymyślić inny sposób niż zwykłe zerwanie chwytu.
-Myśl, lecimy głową w dół. Jeśli upadnę na niego powinien chociaż trochę zamortyzować upadek. - kombinowała jak wykaraskać się z tej sytuacji. Czas naglił. Musiała czekać do ostatniego momentu. Była lżejsza od przeciwnika co tylko ułatwiło sprawę, może i ich prędkość różniła się jednak pęd to zupełnie co innego. Wykorzystała Bukujutsu, aby spowolnić lot, przeciwnikiem powinno szarpnąć tak, aby "wylądował" pod nią. Zrobienie tego na moment przed uderzeniem miało uniemożliwić reakcję krokodyla. Miał uderzyć plecami w ziemię, a siła tego zderzenia poluźnić powinna jego chwyt. Siedziała na przeciwniku, raz za razem dłońmi splecionymi w młot uderzała w głowę istoty, do momentu, aż potwór nie przestał oddychać. Chciała mieć pewność, że już nie wstanie. Był zagrożeniem którego trzeba było się pozbyć. Kolejne ciosy spadały by pewnie w nieskończoność, gdyby nie głos Ay który usłyszała.
-Nie bój się! - krzyknęła wykonując ostatni cios. Podniosła się.
-Gdzie ten czarny? Muszę z nim porozmawiać. - powiedziała ścierając pot z czoła. Jeśli bestia nie przeżyła jej włosy na powrót stały się czarne.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 429

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Haricotto on Czw Lip 13, 2017 7:22 pm

MG

Jaszczur uderzył o glebę. Mimo pomysłowości Tensy, ona również odniosła obrażenia. Oboje gruchnęli o twarde podłoże, które podniosło dym i kurz do góry, uniemożliwiając jakąkolwiek widoczność. Gdy Aymi przybyła pod wieżę, jej oczom ukazała się burza piaskowa. Nie mogła dostrzeć przeciwnika ani Tensy, która wylądowała na nim.

Super Saiyaninka okładała poczwarę, aż ta w końcu przestała się ruszać. Nie wiadomym było, czy bestia została ubita, czy straciła przytomność, czy po prostu udawała. Nie ruszała się, leżąc spokojnie i bezwładnie. Będąc pewną swoich czynów, Tensa podniosła się.

Po chwili do Aymi dołączył Korin, który wylądował tuż obok niej. Nie ruszył do przodu, ni do tyłu. Czekał do momentu opadnięcia dymu. Gdy ten opadł, cała trójka mogła się zobaczyć.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1044

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Czw Lip 13, 2017 11:18 pm

Biegła, przedzierając się przez chaszcze, a serce dudniło jej w piersi przepełnione strachem. Strachem o życie bliskiej jej osoby, bo taką stała się Tensa. Ay nie chciała już więcej tracić nikogo.
Drzewa się skończyły, a za nimi stalowe tęczówki napotkały zasłonę w postaci wirującego wskutek zderzenia z ziemią piasku i pyłu. Przesłoniła oczy, starając się wypatrzyć przyjaciółkę, upewnić, czy nic jej nie jest. Słyszała jej głos, nie wiedziała jednak, w jakim stanie był jej przeciwnik i czy nie stanowił zagrożenia. U jej boku pojawił się biały kocur, co w pewnym stopniu podnosiło ją na duchu, choć nadal jej serce ściskał niepokój. Pył opadł, ukazując wreszcie skutki starcia między blondynką a gadem.
Ognistowłosa w pierwszej chwili dostrzegła wyprostowaną postać halfki, dopiero później, gdy kurz całkiem już osiadł na ziemi, ujrzała rozłożone pod nią cielsko. I czerwień na jej rękach. Serce młodej zamarło, gdy zdała sobie sprawę z zaistniałej sytuacji, a umysł podsunął jej obraz krwawej masakry spod przytułka. Czuła, jak żołądek skręca się jej drastycznie, a zjedzony niedawno ryż cofa w gardle. Odwróciła się na bok i zwymiotowała, opierając się o najbliższe drzewo. Z zaciśniętych powiek skapywały jej łzy. Myśl, że Tensa zabiła przeciwnika, wżerała się pod jej czaszkę, siejąc spustoszenie. Zdawała sobie sprawę, że inaczej to on zabiłby halfkę. Jej umysł jednak zamykał się z nieskończonej pętli przemocy, począwszy od eksplodującego samochodu, na furgonetce ociekającej posoką skończywszy. Tak wiele zła i cierpienia trawiło świat, a ognistowłosa była po prostu zbyt wrażliwa.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 236

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Tensa on Pią Lip 14, 2017 11:19 am

Potężna uderzenie wstrząsnęło jej ciałem. Lądowanie na przeciwniku co prawda zamortyzowało upadek, jednak nie było w stanie w pełni powstrzymać efektów spotkania z ziemią. Siedziała na bestii, a ciosy raz za razem spadały na jej czaszkę. Oddech tak jak i inne funkcje życiowe istoty zdawały się ustać. Oderwała się od przeciwnika, rozglądając się dookoła. Jej ciężki oddech i szaleńczy rytm bicia serca niemalże zagłuszały otoczenie. Po chwili kurz opadł. Złotowłosa nie widziała już żadnego zagrożenia. Podniosła się, a włosy na powrót stały się czarne. Lekko chwiejnym krokiem ruszyła w stronę towarzyszy.
-Ay, nic ci nie jest? - zapytała trzymając włosy koleżanki, aby nie pobrudziła ich uciekającym obiadem.
-Co tu się stało i gdzie jest ten czarny? Trzeba go przesłuchać. - te słowa skierowała już do białego kota.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 429

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Haricotto on Sob Lip 15, 2017 12:17 pm

MG

Kocur podszedł bliżej Tensy, kiedy ta zadała mu pytanie. Zatrzymał się obok niej i uniósł swoją głowę ku górze, by złapać konakt wrokowy z Saiyaninką. Patrzył jej tak w oczy i patrzył, aż w końcu spokojnym głosem powiedział.
- ... nie wiem. - i momentalnie odwrócił się do dziewczyn plecami. Wiatr zagwizdał mocno, a tuż za plecami Korina przemknął suchy, toczący się krzak, rodem z westernów.
- Prawdopodobnie już go tam nie ma. To cwana bestia. Jest fałszywy, parszywy, wredny i często ucieka się do brudnych sztuczek. Nie wiem gdzie był, ale jestem pewny, że już go tam nie ma. - ponownie odwrócił się do Tensy, podpierając się swoją drewnianą laską. 
- Na razie musimy zająć się tym go... - rzucił kątem oka w miejsce upadku Tensy i jaszczura, ale... Nikogo tam nie było! Sam krater, spowodowany upadkiem, a w nim zupełnie nikt! Tensa odwróciła się do niego plecami, kiedy z niego zeszła, by zająć się wymiotującą Aymi. Korin również nie patrzył w jego stronę.
- Cholerny Chocolay! To pewnie sprawka jego i tych jego znajomych! - warknął Korin, mocno poirytowany. Cisnął swoją laską w ziemię, a ta roztrzaskała się. Z pewnością maczali w tym palce Łamacze Czasu. To nie mógł być przypadek.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1044

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Sob Lip 15, 2017 11:12 pm

Na wpół strawiony ryż ozdobił pobliską trawę. Aymi nie mogła nic na to poradzić, nie przywykła do widoku krwi i zmasakrowanych ciał. Przez tyle lat unikała konfliktów, trzymając się z dala od większych miejscowości, że tak nagły kontakt z walką o życie był dla niej po prostu szokiem. Wiedziała, że świat nie jest idealny. Coraz bardziej też zdawała sobie sprawę, że od teraz częściej będzie świadkiem starć i wszystkiego, co z nimi związane. W tym właśnie krew.
Dziewczyna cofnęła się gwałtownie, odruchowo zamachując ręką, gdy na granicy jej spojrzenia pojawiła się naznaczona czerwienią dłoń. Gdy spojrzała na Tensę, w jej oczach błysnął strach, szybko jednak je zamknęła i odetchnęła głębiej, ocierając usta z wydzieliny.
- Już... już lepiej... - wydukała, opierając się plecami o drzewo. Starała się oddychać spokojnie, przy okazji słuchając. Brunetka pytała, gdzie jest czarny kocur, jednak pytanie skierowała nie do tej osoby, co trzeba. Młoda pamiętała, gdzie zostawiła pokrytego ziemią i kurzem Chocolaya. Korin jednak uważał, że już go tam zapewne nie ma. Jak się po chwili okazało, pokiereszowanego gada również nie było w miejscu upadku. Odkrycie jego nieobecności wywołało u białego kocura gniew, który rozładował jednym szybkim ruchem laski, w efekcie czego drewno pękło z trzaskiem, aż stalowooka podskoczyła zlękniona. Szybko się jednak uspokoiła.
- Kim... kim oni byli? - spytała cicho, patrząc niepewnie to na halfkę, to na kociego przyjaciela. - I co to za patrol, o którym mówił Chocolay? Tensa ma coś z nim wspólnego?
Musiała wiedzieć. Musiała poznać odpowiedzi na te pytania. W tej chwili nie wiedziała, dlaczego doszło do tego wszystkiego. Może gdyby wiedziała, umiałaby ogarnąć ten natłok myśli, a miała ich całkiem sporo.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 236

Powrót do góry Go down

Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach