Szczyt Wieży Korina

Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Admin on Wto Wrz 08, 2015 4:50 pm

First topic message reminder :

Jak sama nazwa wskazuje, jest to szczyt, czyli koniec totemopodobnego słupa. Znajduje się tutaj niewielka budowla, kształtem i wyglądem przypominając bączek, jakim zwykły się kiedyś bawić dzieci. Filary wbudowane na skraju okręgu podtrzymują sufit. Na samym środku platformy znajduje się fontanna. Nie jest to jednak zwykła fontanna, gdyż wcale z niej nie wydobywają się strumienie wody. Nad nią unosi się kulisty obiekt, przypominający bańkę mydlaną. Na jej wierzchu (fontanny) wyrzeźbione są zwierzęta, dokładniej mówiąc słonie. Podtrzymują one niewielką, ręcznie zdobioną buteleczkę. Ciekawe co takiego się w niej znajduje?
Z jednej strony "bączka" zbudowane są schody, które prowadzą do środka tego architektonicznego cudu. Dalej jest już tylko część mieszkalna, w której na co dzień mieszka strażnik wieży - kot Korin.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 316

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Tensa on Sob Lip 15, 2017 11:38 pm

Stalowooka odsunęła się od niej, gdy tylko zauważyła szkarłat którym pokryta była dłoń czarnowłosej. Po krokodylu nie było już żadnego śladu. Jak nagle się pojawił tak i zniknął, tak jak i zdaniem Korina drugi z przybyłych. No cóż nici z przesłuchania. W międzyczasie, czerwonowłosa zdążyła zadać kolejne pytanie, no cóż wyprzedziła Tense jeśli chodziło o szybkość ich zadawania. Halfka najzwyczajniej w świecie wzdychając usiadła po turecku na ziemi.
-Chyba musimy sobie sporo wyjaśnić. - powiedziała wycierając krew z dłoni w trawę.
-No to ktoś musi zacząć. Aymi patrol, a właściwie patrol czasu, to grupa wojowników pod przywództwem swego rodzaju Boga. Mają za zadanie pilnować, żeby nikt nie zmieniał historii podróżując w czasie i robiąc właściwie to cholera wie co może im przyjść do głowy. Ten cały Chocolay, jeśli dobrze myślę należy do łamaczy czasu. Grupy która podróżuje w czasie i miesza w historii, cholera wie po co. Między obiema grupami panuje wojna, patrol chroni linie czasu, a łamacze chcą go zmienić. - powiedziała w zamyśleniu. Przeczesała włosy i wzięła głębszy wdech, w końcu musiała wyjaśnić jeszcze co łączy ją z grupą obrońców.
-Kiedy byłam jeszcze na Vegecie tropiłam pewnego Tsufula z którym hmm... miałam pewien zatarg. Wtedy pojawiła się czerwonowłosa, miała na imię Gajja. Dostałam w głowę i straciłam przytomność. Kiedy się ocknęła wyjaśniła mi o co chodzi. Patrol potrzebował członków, nie bawiła mnie naprawa czasu, ale proponowali szybkie podniesienie mocy, nie mogłam odmówić. Przeniosłyśmy się do ich siedziby, było nas tam sporo, między innymi twój tata. Tam się poznaliśmy. Pojawili się jednak łamacze. Zginął jeden czy dwóch członków, kilku werbowanych zdradziło. Zaproponowali nam trening z mistrzami sztuk walki na różnych planetach. Ja, Hari, Jirri i Nekomi udaliśmy się na Ziemię, aby trenować pod okiem Kame senina. -- Na wspomnienie o tej ostatniej na jej twarzy wykwitł lekki rumieniec. -Sama nie jestem pewna czemu tu wróciłam, ale to teraz bez znaczenia. Później wykonałam dla nich kilka zadań. Kiedy byłam tam ostatnio dostałam tą zbroję, no i poprosiłam o jedną dla ciebie. - spojrzała na swoją dłoń, a potem na Korina.
-Teraz ja muszę o coś zapytać, wiem, że między nami się nie ułożyło, ale jesteśmy po tej samej stronie barykady. Zaatakowali mnie i Ay więc tak łatwo im nie odpuszczę. Po za tym chyba nie zdążyłam podziękować ci za pomoc. Powiedz mi kim jest ten cały Chocolay? Po co przyleciał? A i jeszcze jedno. Skoro on wiedział gdzie znajduje się twoja wieża ty pewnie wiesz gdzie szukać jego. Prawda?- zapytała z zimnym spokojem w głosie.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Haricotto on Wto Lip 18, 2017 12:14 pm

MG

Korin westchnął, drapiąc się zaraz łapą za uchem. Poprawił swoje wąsy i poczłapał bliżej dziewczyn. Jego mina sugerowała jasno, że to nie była pierwsze jego potyczka z Chocolayem. Na początku nie bardzo chciał cokolwiek powiedzieć, jednakże jak Tensa zauważyła, od tej pory siedzą w tym razem. Korin zacharczał, zakrywając łapą swój pyszczek.
- Chocolay to mój brat. Odkąd pamiętam zazdrościł mi wszystkiego, dążąc ciągle do bycia lepszym ode mnie. Zawsze mu wtórowałem i przez pewien okres czasu podziwiałem go. Jednakże, dla niego to było za mało. Kiedy powierzono mi ochronę tej wieży, coś się w nim złamało. Wyrzekł się mnie, jak i całej naszej przeszłości i zniknął na długie lata, nie dając od siebie żadnego znaku życia. - przerwał na chwilę, biorąc głębszy wdech i spokojniejszy już wydech.
- Niedawno dowiedziałem się, że zszedł na ścieżkę zła, dołączając do Łamaczy Czasu. Wiem, że otrzymał w prezencie swoją wieżę, jako odpowiedź na pozyskanie przeze mnie mojej. Niestety, nie wiem gdzie dokładnie jej szukać. Wiem tylko, że to co się tam wyprawia przechodzi ludzkie pojęcie. Złe rzeczy się tam dzieją, makabrycznie złe... - odwrócił się plecami do Aymi i Tensy, spoglądając gdzieś w dal, jakby szukał odpowiedzi na dręczące go w myślach pytania.
- Powinnyście odpocząć. Spotkajcie się ze swoimi bliskimi, spędźcie z nimi jak najwięcej czasu, ponieważ... Niedługo sielanka dobiegnie końca. Nadchodzą mroczne czasy, moje drogie. Musimy się należycie przygotować. - powiedział, po czym stuknął kilka razy laską o ziemię. Mroczne czasy... Już teraz nie było najlepiej, skoro Armia Czerwonej Wstęgi panowała ciężką i surową ręką, a miało być jeszcze gorzej. 
Było wiele spraw do załatwienia, więc nie tracąc więcej czasu, Korin rzucił ostatnie spojrzenie swoim towarzyszkom i ruszył przed siebie, wgłąb lasu.
- Muszę spotkać się ze starą przyjaciółką. Niedługo się do was odezwę.- rzekł tuż przed odejściem.

_____
Koniec przygody.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Wto Lip 18, 2017 2:40 pm

Czekała na wyjaśnienia, opierając się o pień. Tensa postanowiła zacząć, jednocześnie ocierając ręce o trawę, by nieco oczyścić je z krwi. Powiedziała jej, czym jest Patrol Czasu, wspominając o jakimś bogu, na co Aymi na krótki moment spojrzała w niebo, ponad wieżę. Gdzieś tam był Kami-sama, ale chyba nie o niego chodziło brunetce. Słuchała dalej opowieści o Łamaczach Czasu i powiązaniach z Patrolem. Gdy przeszła do własnej historii związanej z TP, przeczesała włosy, zostawiając na nich odrobinę zaschniętej krwi. Stalowooka nie przerywała jej, słuchając o Gajji i całej reszcie, jednak przyklęknęła przed dziewczyną i delikatnym ruchem wyplątała z ciemnych kosmyków fragment posoki.
- Czyli tata też należy do Patrolu, tak? - spytała, choć halfka wyraźnie to potwierdziła. Może po prostu oczekiwała prostego "tak, on też jest członkiem", bo w końcu Tensa wspomniała coś o zdradzie na rzecz Łamaczy.
Pozostawała jeszcze kwestia Chocolaya. Tu zabrał głos Korin. Na wieść, że oba koty są braćmi, Ay zamrugała. Chciała zapytać, co to znaczy, gdyż nigdy nie miała styczności z pojęciem rodzeństwa, tym bardziej że była jedynaczką, nieuprzejmie byłoby jednak przerywać. Postanowiła później spytać o to przyjaciółkę. Kocurek nie wiedział, gdzie szukać brata, zdawał się jednak przeczuwać, że niedługo stanie się coś złego. Chociaż określenie "mroczne czasy" Ay zrozumiała nieco inaczej.
- Będzie bardzo, bardzo długa noc? - zadała niepewne i dość ciche pytanie. Po raz kolejny poczuła się nad wyraz głupia, nie rozumiejąc wszystkiego tak, jak powinna. Domyślała się, że to nie o długą noc chodziło, przez co była jeszcze bardziej skołowana.
- Dużo rzeczy nie wiem... - mruknęła ze spuszczoną głową, gdy biały kot zniknął już z widoku. Patrzyła na własne dłonie, nie wiedząc, co dalej robić. Korin polecił im spotkanie z bliskimi, jednak ognistowłosa nie wiedziała, gdzie ma szukać ojca. Ten fakt smucił ją jeszcze bardziej.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 307

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Tensa on Wto Lip 18, 2017 3:24 pm

Zajęta opowiadaniem historii nie zauważyła kawałka zaschniętej krwi który postanowił zadomowić się w jej włosach. Płomiennowłosa postanowiła przyklęknąć przy Tensie i wyjąć go z jej włosów, co halfka skwitowała uśmiechem. Kiedy skończyła mówić Ay postanowiła zapytać o ojca.
-Jest jednym z nas, razem trenowaliśmy zaraz po tamtej masakrze. - odpowiedziała krótko. Nierozwiązana pozostawała jednak sprawa czarnego kota.
-Łamacz czasu podobny tobie, jeśli posiada podobną wiedzę co ty lepiej było się nim zająć od razu. - skomentowała krótko. Teraz i tak nie mogła tego zmienić. Pytanie jednak postanowiła zadać również ruda sayanka.
-Oby tylko długa noc. Ostatnio dużo się dzieje, sayanie werbujący halfów na Ziemi, atak tego łamacza, mam pewne podejrzenia, ale lepiej dla nas jeśli się nie sprawdzą. - odpowiedziała dość wymijająco na pytanie dziewczyny. Kot postanowił ich opuścić, a Ay skomentować stan swojej wiedzy. Zostały same. Tensa spojrzała na dziewczynę podnosząc się i podając jej dłoń.
-Nie przejmuj się, nie każdy musi wiedzieć wszystko. Jesteś urocza. - powiedziała, a jej twarz przybrała poważny wyraz. -Aymi, coś złego zbliża się nieubłaganie, nie wiem co, nie wiem nawet czy przez cały czas będę w stanie cię chronić. Musimy znaleźć twojego tatę. Ale zanim polecimy co powiesz na trening, nie chcę żeby coś ci się stało.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Wto Lip 18, 2017 4:57 pm

Słowa Tensy upewniły ją, że Haricotto stoi po tej dobrej stronie, choć kwestię barykad postanowiła wyjaśnić później. Sam Chocolay mógł być niebezpieczny, choć w tej chwili nic nie mogły na to poradzić. Ani one, ani Korin.
Brunetka miała rację, mówiąc, że ostatnio wiele się dzieje. To tak jakby fale na morzu stały się miejscami bardziej natarczywe, zwiastując nadchodzącą burzę. Aymi wolałaby, żeby nie było żadnej burzy. Bała się piorunów jeszcze jako dziecko, co z biegiem lat bardziej się nasiliło, niż zelżało.
Gdy zostały same, szarooka podniosła się i wyciągnęła do niej rękę. Według niej nie musiała wiedzieć wszystkiego, ale brak wiedzy w jej przypadku był rzeczą tragiczną. Wiedziała, że jest bardziej jak małe dziecko, niż koleżanka niemal równa wiekiem Tensie. Chwyciła dłoń przyjaciółki i wstała.
- Dlaczego urocza? - spytała przekrzywiając lekko głowę. - Wiesz, gdzie jest tata? I jaki trening proponujesz?
Spojrzała gdzieś w bok. Zastanawiała się, dlaczego brunetka cały czas stara się ją chronić. Przecież była wystarczająco silna, by o siebie zadbać. A może nie była? Może dlatego Tensa uważa, że musi stawać w jej obronie? Nauczyła się walczyć, ale co to zmieniało? Nie była gotowa na prawdziwe starcie, a właściwie na jego ewentualne konsekwencje. Uświadomiła jej to własna reakcja na krew znaczącą dłonie halfki. Nie wiedziała jednak, jak mogłaby mentalnie się uodpornić. I dlatego czuła się przybita.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 307

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Tensa on Wto Lip 18, 2017 5:17 pm

Dziewczyna skorzystała z pomocy czarnowłosej. Nie potrafiła jednak odpowiedź na zadane przez nią pytanie. Sama nie potrafiła wyjaśnić czemu tak twierdzi, postanowiła krótkim buziakiem zamknąć jej na chwile usta.
-Idiotka.- skomentował czerwony głos w jej umyśle. Kolejne pytania padły mimo to.
-Tak szczerze, to nie mam pojęcia, ale jakoś go znajdziemy, chyba wiem gdzie szukać. - odpowiedziała. -Właściwie mogłabym nauczyć cię tego niebieskiego promienia, twój tata też go zna, może ci się spodoba.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Wto Lip 18, 2017 7:32 pm

Wstała z pomocą brunetki i zadała dość nietypowe pytanie, które najwidoczniej zaskoczyło przyjaciółkę. Przez krótką chwilę stała i patrzyła na nią, jakby zastanawiając się nad odpowiedzią, ostatecznie jednak zamiast niej Ay poczuła usta Tensy na własnych. To był tylko moment, ale jednak zaistniał.
Dziewczyna zastygła w bezruchu z szeroko otwartymi oczami. Zamrugała nieco zdezorientowana, dotykając palcami własnych warg. Spuściła wzrok, przymykając powieki, pod którymi wezbrały łzy. Nie wiedziała, dlaczego Tensa to zrobiła, lecz jedno było dla niej pewne. Taki gest poczuła pierwszy raz od dziesięciu lat. Mgliście pamiętała całusy, jakie matka składała na jej twarzy, czy to na czole, nosie, czy właśnie ustach. Ten krótki gest uprzytomnił jej, co straciła tamtego dnia.
Starsza halfka zapewniła, że znajdą ojca ognistowłosej, zaproponowała również, że nauczy ją techniki błękitnego promienia energii. Aymi tylko bez słowa przytaknęła, pociągając delikatnie nosem. Nie chciała się rozpłakać. Łzy nie przywrócą życia jej matce. Ile by dała, by znów zobaczyć jej uśmiech, poczuć ciepło jej ramion, usłyszeć pogodny głos. Gdyby istniał sposób na zwrócenie jej życia, stalowooka nawet by się nie wahała. Szkoda tylko, że nie wiedziała nawet, gdzie szukać takiego sposobu.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 307

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Tensa on Wto Lip 18, 2017 9:56 pm

Zobaczyła reakcję czerwonowłosej na buziaka, szeroko otwarte oczy, zdezorientowanie, no i spuszczenie wzroku.
-Idiotka, ty to wszystko spierdolisz, ale to dobrze, co powiesz na jakieś małe ludobójstwo w ramach odstresowania? 
-Zamknij się. 
Spojrzała na przyjaciółkę nie do końca wiedząc co powinna zrobić. Widziała jej smutek, zamyśliła się na chwilę i przytuliła czerwonowłosą.
-Co się dzieje Ay-chan? - zapytała ze zmartwieniem w głosie.
-Dobra z Ciebie aktorka.
-Nie rozumiesz co to szczerość prawda?
-Przecież zapytałam czy idziemy kogoś zabić.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Wto Lip 18, 2017 11:43 pm


Buziak od Tensy przypomniał jej matkę, którą straciła. Ilekroć wspominała rodzicielkę, jej serce krwawiło z bólu, a do oczu momentalnie podchodziły łzy. Nie umknęło to uwadze brunetki. Czując jej ramiona zamykające się wokół niej, wtuliła się mocno, chowając twarz w jej ramieniu. Przygryzła wargę, chcąc zahamować płacz, mimo wszystko jej ciało drgało w narastających spazmach szlochu.
- Mama... - jęknęła cicho, zacieśniając uścisk wokół żeber przyjaciółki. - Chcę do mamy... do mamy...
Już nie umiała powstrzymywać łez. Wybuchła otwartym płaczem, zostawiając mokre ślady na ramieniu szarookiej. Szlochała jak małe dziecko, ciągle wołając matkę. Słone krople ściekały spod jej zaciśniętych powiek jeszcze prze kilka długich minut, gdy wreszcie zaczęła się uspokajać. Nadal pociągała nosem, a jej ramiona drgały spazmatycznie, przestała już jednak nawoływać zmarłą rodzicielkę. Chwiała się na własnych nogach i gdyby nie silne ramiona brunetki, które ją otaczały, z pewnoścą by się przewróciła. Oderwała się od niej delikatnie, unosząc lekko głowę, która zaraz zaczęła opadać. Spróbowała ponownie, ostatecznie lądując z twarzą tuż przy twarzy przyjaciółki, łącząc ich czoła. Patrzyła w jej oczy mętnym wzrokiem.
- Tensa... - szepnęła, gdy powieki znów stały się ciężkie i zaczęły przesłaniać jej widok. - Zabierz mnie... do mamy...
To były ostatnie słowa, na jakie pozostało jej jeszcze sił. W następnej chwili kolana się pod nią ugięły, a ona opadła w ramionach Tensy bezwładnie, ledwo utrzymując powieki na wpół uchylone. Wycieńczony starciem i wrażeniami organizm upominał się o odpoczynek.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 307

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Tensa on Sro Lip 19, 2017 3:14 pm

Jej płomiennowłosa przyjaciółka wtuliła się w nią mocno. Czuła jak jej ciało drży szarpane szlochem.
-Spokojnie, spokojnie. - powtarzała po cichu.
-Ty myślisz, że to coś da?
-Też chciałabym wiedzieć.
Mimo wątpliwości tuliła przyjaciółkę. Słyszała jak mówi o powrocie do mamy. Jak chce, żeby Tensa ją do niej zabrała.
-Nie mów, że wykorzystasz patrol.
-Nie, jeszcze nie.
-Już się bałam, że będę musiała ich powybijać.
-Obie wiemy, że nie damy rady.
Ciało Ay upadło bezwładnie, czarnowłosa trzymała ją dalej w objęciach, a w jej głowie zrodził się pewien pomysł. Wzięła Ay na ręce i poleciała.

[z/t] x2
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Kurisu on Wto Sie 22, 2017 3:27 pm

Wieża była naprawdę wysoka, gdyż saiyaninowi zajęło trochę czasu dostanie się na samą górę. Okazało się, że na szczycie totemu znajduje się wieża, jak do obserwacji ziem w pobliżu, a było widać stąd dosyć sporo. Po chwili wleciał do środka lądując na oparciu, które okrążało całą wieżę wokół. Zapewne służyło to do tego, aby czasem ktoś nie spadł na dół i służyło jako środek bezpieczeństwa. W końcu pomieszczenie nie było aż tak duże. Zeskoczył na podłogę i zaczął iść rozglądając się wokół.

- Dzień dobry. Mam ważną przesyłkę od starego żółwia. - Oznajmił rozglądając się po wieży. Wyglądała ładnie według jego gustu oraz nieco przypominała mu estetyką świątynię, którą niegdyś odwiedził na Ziemi daleko w górach. Domyślał się również, że musi tutaj mieszkać jakiś mistrz, lub mędrzec, jak to było w tamtej świątyni, tylko, że tam było ich kilku i mieli wielu uczniów. A tutaj panowała jakby pustka. Doprawdy ciekawe miejsce.
avatar

Kurisu

Liczba postów : 92

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Haricotto on Sro Sie 23, 2017 8:25 pm

MG

Kurisu wleciał na sam szczyt tajemniczego totemu. Jego oczom ukazała się platforma kształtem przypominająca bączek, którym niegdyś bawiły się mały dzieci, zanim jeszcze telefony komórkowe i komputery były w każdym domu.
Wylądowawszy na barierce, odezwał się, mówiąc o przesyłce od Boskiego Miszcza. Nastała cisza, która przerwana została przez dziwny szmer, który po chwili zamienił się w tupot małych stóp. Z wnętrza bączka wyszedł biały kot, wpierający się na drewnianej lasce.
- Kolejny wojownik, no proszę. Coraz więcej uczniów bierze ten staruszek. - rzekł, ciągnąc się za swoje kocie wąsy.
- Co takiego dla mnie masz? - zapytał, zatrzymując się tuż przed Saiyaninem. Wyglądał na zmęczonego. Prawdopodobnie przerwano mu popołudniową drzemkę.

Spoiler:

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Kurisu on Czw Sie 24, 2017 1:53 pm

Rozglądał się podejrzliwie po wieży, kiedy po chwili zjawił się mistrz. Po chwili do niego podszedł bliżej. Okazało się, że to gadający kot jest mistrzem świętej wieży. Na jego twarzy pojawiło się zaskoczenie, załamanie, jakby właśnie jego mózg wyłączył się w tej chwili.



... kot jest mistrzem tej wieży? - Zadał sobie pytanie w głowie. Zdał sobie po chwili sprawę, że nie wszystko na świecie idzie po jego myśli, dlatego trzeba nastawić się na kolejne zmienne, choć tego kompletnie się nie spodziewał. Bez dłuższego oczekiwania przeszedł zaraz do konkretów. Jedną ręką oparł się o biodro, zaś drugą wyjął spod pomarańczowej koszulki słoik, którym zaczął zaraz nisko podrzucać.

- Kamesenin poprosił mnie, żebym przyniósł ci ten zapieczętowany słoik. Zanim jednak ci go podaruję - chcę kilka odpowiedzi. Mój mistrz nie wtajemniczył mnie w tą całą sprawę i chciałbym dowiedzieć się, co jest zapieczętowane w tym słoiku i po co ci on potrzebny?
avatar

Kurisu

Liczba postów : 92

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Haricotto on Czw Sie 24, 2017 7:35 pm

MG

Korin zmarszczył swoje brwi, gdy Kurisu zaczął podrzucać słoikiem. Stuknął laską o podłogę wyłożoną kamieniem, po czym lekko poirytowany powiedział.
- Nie rzucaj tym tak. Nawet nie masz pojęcia, co by się stało, gdyby ten słoik się rozbił. - odparł kocur, nie spuszczając swojego przenikliwego spojrzenia z młodzieńca. Zakrył swoje usta swą włochatą łapką i zachrząkał, oczyszczając swoje gardło z niepotrzebnej flegmy.
- Nie wtajemniczył Cię, bo go o to prosiłem. Jednakże czy będziesz wiedział, czy też nie, to nie ma większego znaczenia. Widzisz tę pieczęć przyklejoną do słoika? Zatrzymuje ona prastare zło, które zostało zamknięte w tym słoju za pomocą śmiercionośnej techniki. Mam tego pilnować, albowiem nikt niegodziwy nie ma prawa wstępu na tę świętą ziemię. Na Twoim miejscu obchodziłbym się z tym ostrożnie. Nie chcesz mieć na sumieniu tysiące istnień, jeśli to zło się wydostanie. - przechylił głowę nieco do tyłu, lustrując spojrzeniem czarnowłosego i znów skubiąc się po swoich wąsiskach. Sprawiał wrażenie, że wszystko mu jedno. Prawda mogła jednak być zgoła inna.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Kurisu on Czw Sie 24, 2017 7:50 pm

Przyglądał się uważnie na pieczęć, która znajdowała się na słoiku. Przestał nim podrzucać. Zrozumiał, jak bardzo sprawa ta jest ważna. Zaczął się przez chwilę zastanawiać, czy na pewno mu ją oddać, czy może mu zaufać, ale ostatecznie postanowił, że tak zrobi.

- No dobra. Jest twoja. - Poszedł bliżej i wręczył tajemniczy słoik kotowi. Odszedł i stając przy barierce zaczął się rozglądać. Widoki były bardzo ładne. Poczuł się jednak po chwili lekko zmęczony i postanowił, że się trochę porozciąga. Mały trening nie zaszkodzi.

Start treningu.

Stanął trochę dalej od kota i zaczął leniwie przeciągać się wyciągając ręce do góry lekko ziewając. Następnie zaczął rozciągać ręce wspomagając się drugą, przeciągając ją wyprostowaną na bok, a następnie drugą. Potem porozciągał się wyginając się na boki, zakładając rękę na biodrze, a następnie w drugą stronę. Potem poprzeciągał nogi nisko klęcząc na jednej, zaś druga była wyprostowana i schodził coraz niżej, następnie kolejna noga. Pod koniec poprzekręcał trochę karkiem na boki trzymając się ręką za szyję.

- Wybacz święty mistrzu, ale jestem trochę zmęczony swoją podróżą, jaką wykonałem niedawno. Pozwól, że trochę u ciebie pomedytuję. To mi przywróci siły. - Oznajmił kota patrząc w jego stronę, po czym odwrócił się do niego plecami. Mógł wtedy dostrzec duży emblemat szkoły żółwia, ale nie powinno go to wcale dziwić. Saiyanin usiadł po turecku składając otwarte dłonie pomiędzy nogami, a następnie zamknął swoje oczy. Nawyku medytacji nauczył się podczas swojej obecności w świątyni mędrców. To właśnie tam poznał po raz pierwszy medytację i ją zrozumiał. Dowiedział się tam, że oczyszcza ona umysł, wzmacnia cierpliwość oraz przywraca stopniowo siły. To oni nauczyli go, jak to robić. Oczyścił swój umysł, swoje myśli. Zaczął wsłuchiwać się w otoczenie, w wiatr wiejący wokół niego, w tupotanie małych łapek. Uspokoił się do minimalnego stopnia, w tej chwili nic się nie liczyło. Skupił się na swoim ciele, starał się odczuć na nim wiatr, który o niego uderza. Wtedy zdarzyło się również coś, czego nie był w ogóle świadomy. Jeśli mistrz się na niego patrzył, to zauważył, że wokół saiyanina latają motyle. Pojawiły się znikąd. To byłoby niemożliwe, gdyż nie doleciałyby tak wysoko z ziemi aż do wieży. Po chwili jednak mógł dostrzec, że nie są to prawdziwe motyle. To były złote motyle stworzone z KI, które wokół niego latały, a niektóre na chwilę na nim klapnęły, aby móc po chwili dalej wokół niego krążyć. Nie był to żaden atak ani technika. To było odzwierciedlenie jego bliskości z naturą oraz czystości jego umysłu.

Regeneracja 10%.


Ostatnio zmieniony przez Kurisu dnia Czw Sie 31, 2017 10:45 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Kurisu

Liczba postów : 92

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Haricotto on Pon Sie 28, 2017 8:23 pm

MG

Korin wziął słoik od Kurisu, po czym wsunął go sobie pod pachę, ściskając go mocno, by mu przypadkiem nie upadł i nie rozbił się złośliwie, uwalniając to, co zostało tam zapieczętowane przed laty. 
Na słowa młodzieńca o medytacji, kocur skinął głowa, czesząc swoje wąsiska. Upewniwszy się, że słój jest bezpieczny, udał się do swojej kwatery, by schować go w miejscu, w którym nikt go nie znajdzie. Chyba, że porządnie przetrzepie jego sypialnie, wtedy owszem, ekhm...

Minęło kilka godzin. Za ten czas kocur zdążył się zdrzemnąć, a nawet zjeść porządny posiłek. Gdy w końcu wyłonił się ze swojej norki, ujrzał, że Kurisu wciąż siedzi na jego wieży i medytuje, zabierając jego cenne powietrze i zagracając miejsce swoimi czterema literami. Postanowił więc zakraść się do Saiyanina i kiedy ten nie spodziewał się, Korin przysrał mu swoją drewnianą lagą prosto w głowe, wybudzając go z letargu. Następnie maksymalnie szybko schował laskę za swoje plecy, że to niby nie on.
- Dalej tutaj siedzisz? Nie masz nic innego do roboty? - zapytał, troszkę niegrzecznie, ale w celu poznania reakcji Kurisu.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Kurisu on Czw Sie 31, 2017 3:47 pm

Kurisu medytował cały czas. Był bardzo skupiony na sobie i na swoim otoczeniu, a wokół niego dalej krążyły złote motylki wytworzone z jego KI. Był istną oazą spokoju i nic nie byłoby w stanie przerwać jego czynności. Słyszał wszystkie kroki kociego mistrza, nawet później, jak już do niego wrócił. Słyszał jego ruchy i na jego gwałtowny ruch kompletnie nie zareagował. Spodziewał się, że go uderzy, ale zaufał mu, że nie wyrządzi mu większej krzywdy. Nawet nie ruszył się o centymetr, gdy oberwał laską po głowie.

Trwał w swoim transie już dosyć długo, aż stracił poczucie czasu. Skupił się tylko i wyłącznie na sobie starając się przejść umysłem przez swoje źrenice, a następnie zajrzeć w głąb siebie. Jednak coś zaczęło przeszkadzać mu w tym. Zaczął odczuwać dziwny niepokój, który z każdą chwilą narastał coraz bardziej. Jego ciało zaczęło lekko drżeć, a motyle, które wokół niego dalej latały zaczęły stopniowo zmieniać barwę na coraz ciemniejszą, aż ostatecznie zmieniły się na kompletnie czarne. Czuł, że coś jest nie tak, lecz nie mógł do końca stwierdzić, co to takiego. To było to samo uczucie, gdy spotkał po raz pierwszy Haricotto, lecz ten natychmiast sprawił, że jego niepokój zniknął. Starał się nad sobą zapanować, ale było to coraz cięższe. Wtedy siłą umysłu zauważył w sobie czarną sylwetkę, jakąś postać. Nie wiedział dokładnie, kto to ani co to oznacza. Czarna postać zaczęła się do niego zbliżać coraz bardziej. Kurisu uparcie starał się utrzymać swój wewnętrzny spokój, ale nadaremno. Nawet jego oddech i bicie serca przyśpieszyły, a na jego twarzy pojawiły się kropelki potu. W końcu postać zbliżyła się do niego wystarczająco blisko, że wyjęła swoją dłoń w stronę przestraszonego saiyanina. Chciał go złapać za twarz. Wtedy właśnie saiyanin został wybity ze swojego stanu i klepnął przed siebie na kolanach ciężko opierając się rękoma o podłoże ciężko oddychając. Wtedy również motylki wokół niego zniknęły, rozprysnęły się jak bańki mydlane. Nie rozumiał co było, starał się dojść do siebie i uspokoić się. Wstał na nogi i przetarł pot z czoła. Odwracając się do tyłu zobaczył, że kot cały czas za nim stał.

- Wybacz, mówiłeś coś do mnie? Ah, już wiem... Nie będę ci już przeszkadzać koci mistrzu. Do zobaczenia. - Zrozumiał, że tylko mu tutaj przeszkadza. Paczka od żółwiego mistrza została już dostarczona, w takim razie nie było już sensu siedzieć tutaj dalej. Zrobił mały rozbieg truchtem w stronę barierki, a następnie przeskoczył nad nią skacząc na sam dół. Zaczął spadać z powrotem na święte ziemie.

Koniec treningu.
Zt.
avatar

Kurisu

Liczba postów : 92

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Haricotto on Czw Sie 31, 2017 9:33 pm

MG

Koniec przygody.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Ryu on Pon Wrz 18, 2017 9:46 pm

Dwójka naszych dzielnych i mocnych wojowników leciała sobie na szczyt wieży, znajdująca się wysoko ponad chmurami, którą to zamieszkiwał tajemniczy mężczyzna o imieniu Korin. Chłopak już za niedługo będzie mógł się przekonać jak wygląda, ponieważ od dawna go to ciekawiło. Oczywiście mógł o to zapytać Kurisu, który pewnie już tam był, lecz chciał się sam o tym przekonać, więc postanowił nie pytać. Ziemianin musiał to przyznać, była ona strasznie długa, bo cały czas lecieli, lecieli i lecieli, a Ryu ciągle nie mógł wypatrzeć szczytu. Póki co towarzyszyła im całkowita cisza, którą postanowił przerwać wojak w śnieżno-białym gi.
- Jak myślisz, będziemy jeszcze długo lecieć?
W pewnym momencie oczom naszego bohatera zaczął się pojawiać pewien punkt znajdujący się na końcu słupa. Jak się okazało, była to jakaś niewielka budowla.
- To z pewnością tam mieszka Korin.
Powiedział do siebie w duchu, a parę sekund później znalazł się na wysokości, na której znajdowała się budowla, by już po chwili wlecieć do środka. Zaczął się bacznie rozglądać. Pierwszym co rzuciło mu się w oczy, była fontanna znajdująca się na środku platformy, jednakże woda się z niej nie wydobywała. Znajdowały się na niej słonie wyrzeźbione z jakiegoś materiału, być może był to marmur? Zwierzątka podtrzymywały jakąś butelkę. Wyżej unosił się jakiś tajemniczy, kulisty obiekt. Można było tu także dostrzec znajdujące się filary, których zadaniem musiało być podtrzymywanie górnej części budowli. Gdy się tak rozglądał, mógł dostrzec schody prowadzące gdzieś niżej, chłopak był ciekaw gdzie one prowadzą. Być może do jakiegoś pokoju? Mogło to być wielce prawdopodobne. Ogólnie poza naszymi fighterami nikt się tu nie znajdował.
- Wiesz co, może go poszukam? Sprawdzę gdzie prowadzą te schody.
Oczywiście jeżeli Saiyanin polecił mu poczekać, to tak właśnie zrobił. W innym wypadku po prostu skierował swe kroki ku zejściu niżej.
avatar

Ryu

Liczba postów : 210

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Kurisu on Sro Wrz 20, 2017 11:15 am

Lecieli wzdłuż wieży unosząc się coraz wyżej. Jedyne co było słychać to dźwięk przecinającego się powietrza. Po chwili jednak Ryu postanowił przerwać tę ciszę zadając saiyaninowi pytanie. Kurisu spojrzał się na niego z zainteresowaniem.

- Jeszcze kawałek. Jesteś tutaj pierwszy raz, prawda? Ta wieża jest naprawdę wysoka. Nieźle się zdziwisz, jak już wylądujemy na górze. - Powiedział to ostatnie z małym uśmiechem na twarzy i już postanowił nie zdradzać więcej swojemu przyjacielowi.

Po chwili już wylądowali na górze. Ryu wleciał do środka, zaś saiyanin wskoczył sobie na barierki, które otaczały pomieszczenie wokół i zaczął na nich stać i spoglądać na Ryu, który z zainteresowaniem rozglądał się po całym pomieszczeniu. Jemu chyba też się tutaj podoba.

- Witaj Koci Mistrzu! Przyprowadziłem do ciebie mojego przyjaciela - Ryu. Chce ciebie o coś poprosić. - Powiedział rozglądając się po pomieszczeniu, ale chyba nie było tutaj Korina. Mógł się jakoś ukrywać, albo zwyczajnie przebywać w swoim mieszkanku piętro niżej. Postanowił, że poczeka tutaj na niego i usiadł sobie na barierce, na której wcześniej stał. Postanowił go nie szukać, gdyż na pewno sam ich już usłyszał. Ryu jednak był innego zdania i chciał go poszukać schodząc niżej schodami do mieszkania Korina. Kurisu zrobił do niego minę, jakby się czegoś wystraszył. Ta mina mówiła do niego ''nie idź tam''.

- Lepiej tam nie idź. Poczekamy tutaj. - Siedział i zaczął się leniwie przeciągać. Przechylił głowę mocno do tyłu, aż widział co znajduje się za nim. Wtedy również poleciał do tyłu, ale to nie był wypadek, lecz zamierzone działanie. Zwisał teraz z barierki zapierając się o nią nogami, aby nie spaść. Jego ręce zwisały sobie swobodnie w dół, a Kurisu rozglądał się po niesamowitych widokach, które widział do góry nogami.

- Te widoki są niesamowite. Porozglądaj się, może coś zobaczysz.
avatar

Kurisu

Liczba postów : 92

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Haricotto on Czw Wrz 21, 2017 7:29 pm

MG

Korin słysząc dziwne hałasy i znajome głosy na swojej wieży, wyszedł z łóżka, przeciągnął swoje łapy i założył wełniane papucie. Ubrał szlafrok, na którego plecach wydziergane było kanji "Kami". Nie odnosiło się to do niego, po prostu był to prezent od pewnej osoby, która zamieszkiwała najwyższy punkt na błękitnej planecie. Szlafrok był brązowy, papucie zaś czarne. Nie spiesząc się, przygotował sobie kawę i dopiero gdy była gotowa, zabrał ją ze sobą i wyszedł z mieszkania. Schodami skierował się ku górze, gdzie czekali na niego Ryu i Kurisu. Ten pierwszy był zupełnie obcym osobnikiem dla kocura. Upijając leniwie łyk swojej kawy, siorbiąc do tego nieznośnie i pewnie specjalnie, w końcu zainicjował rozmowę.
- Dziewczyny lubią brąz i kotek o tym wie... Sioooooorb... uh, gorąca... lubię taką! - powiedział do siebie, a dopiero po chwili odezwał się do dwóch wojowników.
- Słucham? - zapytał, unosząc nieco swoją głowę wyżej, wciąż patrząc na nich z dołu. Jak wiadomo, nie należał do najwyższych osobistości. Gdy się uśmiechnął, jego wąsiska zatrzęsły się delikatnie.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Ryu on Czw Wrz 21, 2017 10:26 pm

Ryu spojrzał na Kurisu z lekkim zdziwieniem na twarzy, gdy ten nazwał Korina Kocim Mistrzem. Chłopak nie mógł zrozumieć dlaczego, chyba nie miał na myśli tego, iż był on po prostu kotem. Byłoby to duże zaskoczenie dla naszego bohatera, bo jak jakiś kot mógł zamieszkiwać taką wieżę do, której w dodatku należało uzyskać pozwolenie? W każdym razie, kim by on nie był powinno się do niego zwracać z pewnym szacunkiem, tak się wydawało Ziemianinowi. Kolejną sprawą był fakt, iż Saiyanin nazwał wojownika w białym gi swym przyjacielem. Przecież ledwo co się znali, a on już traktował go tak jakby naprawdę dużo przeżyli. Gdyby znali się już jakiś czas. Młodzieniec nie do końca to rozumiał, było to dla niego zwyczajnie dziwne, a może mu się tylko tak wydawało? Postanowił już się na ten temat nie zastanawiać i poczekać na przybycie gospodarza, tak jak poradził mu Saiyański wojownik.
- W porządku.
Ryu podszedł bliżej barierek opierając o nie ręce, w celu wpatrywania się w krajobraz zachęcony słowami wojownika ubranego w pomarańczowo-niebieskie gi, który to zwisał w dół. No i podczas tego całego obserwowania usłyszał czyjś głos. Osiemnastolatek odwrócił się, a jego oczom ukazała się postać jakiegoś kota, który mógł się pochwalić białym ubarwieniem sierści, a ubrany był zaś w brązowy szlafrok, na nogach zaś mając założone czarne jak węgiel papucie, a przy tym popijając jakiś napój z kubka. Czyżby to właśnie on był Korinem? Jeżeli tak to nic dziwnego, że Kurisu go wcześniej nazwał Kocim Mistrzem, jednakże nie chciał za bardzo w to wierzyć, bo przecież był kotem. Postanowił podejść do niego nieco bliżej.
- Przepraszam za najście, ale czy to naprawdę pan jest Korinem?
Spojrzał na Kurisu, a na jego twarzy malowało się pewnie niedowierzanie, jednakże już po chwili jego wzrok powrócił na kocura.
- Mam bardzo ważną sprawę.
avatar

Ryu

Liczba postów : 210

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Kurisu on Pią Wrz 22, 2017 2:30 pm

Kurisu zwisał z barierki i spoglądał z góry na świat odwrócony do góry nogami. Widoki były tutaj nieziemskie. Można było zobaczyć tutaj naprawdę wiele, a było co podziwiać. Piękne lasy oraz polany pnące się aż po sam horyzont. A jeśli ktoś bardziej skupiłby swój wzrok, zobaczyłby nawet, że z jednej strony za horyzontem zaczyna się pasmo gór, a po drugiej stronie morza i oceany. Jednak po chwili trzeba było przerwać wpatrywanie się, gdyż przyszedł do nich właśnie mistrz świętej wieży. Kurisu energicznie podciągnął się do góry wyskakując z barierek i robiąc kilka salt w powietrzu wylądował obok Ryu. Jego przyjaciel nie był do końca pewny, czy naprawdę kot jest mistrzem tej wieży. Gdy zadał saiyaninowi pytanie, ten tylko kiwnął chłopakowi głową na tak. Następnie podszedł do Kociego Mistrza i przykucnął przy nim na kolano i zaczął go głaskać po główce i drapać. Widział, że kotek niedawno się przebudził.

- Witaj Koci Mistrzu. Jak drzemka? - Zapytał przyjacielsko z małym uśmiechem na twarzy. Chwilę go jeszcze pogłaskał, ale po chwili już przestał i wstał na równe nogi. Ryu miał sprawę do Kociego mistrza, więc niech teraz mówi.

Reg 10%
avatar

Kurisu

Liczba postów : 92

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Haricotto on Sob Wrz 23, 2017 2:05 pm

MG

Korin przeciągnął się leniwie i ziewnął, upijając zaraz łyk kawki, któremu towarzyszyło głośno siorbanie. Robił to specjalnie. Gdy Kurisu zaczął go głaskać i drapać, ten spojrzał na niego, jak na idiotę. Odchylił swoją głowę do tyłu i zmarszczył się, rzucając zniechęcone spojrzenie.
- Dobrze, dziękuję. - odparł, a kiedy Saiyanin zostawił go już w spokoju, przejechał łapką wszędzie tam, gdzie go wcześniej chłopak dotykał, jakby się z tego wycierając. Następnie spojrzał na Ryu, który do niego zagadał. Korin poruszył swoimi wąsiskami, mieląc mordką.
- Tak. Nie widać? - zapytał, nie oczekując odpowiedzi na pytanie i od razu kontynuował, wcześniej biorąc kolejny łyk ukochanej małej czarnej.
- Cóż to za sprawa? - wsunął dłoń do kieszeni od szlafroka, przytykając kubek kawy do swoich kocich ust. Przechylił go do końca i wypił ostatni łyk, po czym skierował swoje spojrzenie na Ziemianina.

I nagle coś przerwało jego koncentrację. Poczuł dziwne uczucie, jakby coś przeszyło jego głowę na wylot. Odwrócił głowę do tyłu, jednakże nie dał nic po sobie poznać. Wyczuł ki osób, które przyleciały na Ziemię. Sygnał dochodził od strony oceanu, dokładnie kierując się w miejsce, na którym odbywają się Turnieje o Najlepszego pod Słońcem. Jedna z ich ki była większa, wyróżniała się. Zaraz jednak wrócił spojrzeniem na dwóch chłopaków, jednak nie mógł pozbyć się uczucia, że ktoś ich odwiedził. Nie wiadomo w jakim celu.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Ryu on Sob Wrz 23, 2017 5:28 pm

Chłopak zrozumiał, że kot rzeczywiście był Korinem, co można było wywnioskować po tym, iż Kurisu kiwnął głową, gdy tylko Ziemianin na niego spojrzał. Ryu był tym naprawdę zaskoczony. Nie sądził, że Korin może być po prostu kotem. Na początku myślał, iż będzie on człowiekiem, jakimś staruszkiem lub mężnym wojownikiem, a tu proszę, niespodzianka. Oczywiście nie był on takim zwykłym kotem, potrafił mówić, lecz to nie zrobiło na nim zbyt dużego wrażenia. O wiele większe wrażenie na nim zrobiło zdarzenie, które się wydarzyło parę sekund później. Saiyanin podszedł do Korina i bez większych oporów, hamulców zaczął po prostu go głaskać. Ryu na ten widok zrobił wielkie oczy, nie mogąc uwierzyć w to co się dzieje. Przecież nie był on jakimś tam pierwszym, lepszym kotem, dachowcem, którego można było głaskać bez większych oporów, należał mu się jakiś szacunek, który bynajmniej nie powinien być okazywany w ten sposób. Tak przynajmniej myślał Ryu, tak mu się wydawało, lecz najwidoczniej białemu kocurowi to nie przeszkadzało. Przemówił, gdy tylko zwrócił się do naszego wojaka.
- Z pewnością pan wie, że Armia Czerwonej Wstęgi już od dawna panoszy się na tej planecie. Razem z kilkoma innymi osobami już od jakiegoś czasu przygotowujemy się do wyzwolenia jej.  W każdym razie, otrzymałem informacje, że jest pan w posiadaniu magicznych fasolek Senzu. – Po chwili wykonał ukłon około czterdziestu pięciu stopni w jego stronę, trzymając swe ręce blisko ciała – Czy mógłby pan mi ich kilka dać? Gdybyśmy je posiadali to z pewnością nasze szanse by się zwiększyły.  
Parę chwil później wrócił do swej poprzedniej pozycji, wysłuchując tego co ma do powiedzenia.
avatar

Ryu

Liczba postów : 210

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach