Teren u podnóża skały

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Teren u podnóża skały

Pisanie by Admin on Pią Lip 15, 2016 2:09 pm

Jak sama nazwa wskazuje, jest to teren wyspy, na której wybudowana jest specjalna skalna wieża. Tak, wybudowana, bo nie wygląda ona na naturalny twór, a raczej na coś, co postawiono rękami i wspólnymi siłami.
Wysepka nie jest ogromna, ale nie można jej też nazwać małą. Nic się na niej nie znajduje, poza oczywiście wcześniej wspomnianą skalną wieżyczką.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 316

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Teren u podnóża skały

Pisanie by Gość on Czw Sty 19, 2017 5:32 pm

Nadszedł dzień treningu. Han szykował się do niego mentalnie, gdyż na swój sposób jest to dla niego coś nowego. Całe życie specjalizował się w rolnictwie więc nie wiedział do końca od czego zacząć i jak postępować. Co prawda ktoś kiedyś mu już oznajmił jak taki trening powinien wyglądać aczkolwiek nie była to dla niego osoba zaufana. Nie znał go długo a też nie słyszał o jego osiągnięciach bojowych. Pomimo tego zdecydował się całkowicie zaangażować. Wpierw zaczął od rozgrzewki głowy i kończyn. Kręcenie głową zgodnie z ruchem wskazówek zegara a następnie głowę dociskał do ramion by odpowiednio się rozciągnęła. Tak samo zaczął pracować nad kończynami. Robiąc przez 15 minut przysiady, skłony i inne ćwiczenia rozgrzewające postanowił zabrać się za ćwiczenia siłowe. Podszedł do pierwszego kamienia, który swoja masa mógł by spokojnie dorównać średniemu nameczaninowi. Następnie obwiązał go grubą liną, a koniec tej samej liny przewiązał sobie przez pas. Z tak nałożonym obciążeniem postanowił przebiec 100 kółek wokół wieży Guru. Z początku nie wydawało to się specjalnie trudne jednakże z każdym kolejnym kółkiem han czuł coraz większy opór. Siły powoli go opuszczały i wtedy zrozumiał, e przy obecnej formie fizycznej 100 kółek jest lekka przesadą. Na ten moment udało mu się wykonać zaledwie 30. Wiedział jednak, że jeżeli już teraz się podda na samym starcie będzie musiał zapomnieć o dorównaniu do jakiegokolwiek strażnika kul. Dlatego też parł na przód. Po pewnym czasie udało mu się wykonać całą liczbę okrążeń. Nie były to jednak przebiegnięcia jak to miał w planach Han aczkolwiek w miarę sprawnym tempem ukończył swój cel. Położył się na plecach by odpocząć co tak na prawdę chwilę mu zajęło. Kiedy już złapał oddech i ponownie zaczął czuć własne nogi, wstał odwiązując line. Jednak nie zdążył zbytnio napawać się tą pozycją gdyż od razu rzucił się na ziemie by wykonywać pompki. Mijały minuty, szła jedna za drugą. Wraz z czasem zaczął odczuwać słabość swoich ramion. Tym razem Han obrał trochę inny cel. Zamiast nastawić się na konkretna ilość pompek, Han zdecydował zacząć liczyć ilość wykonanych w momencie w którym będzie czuł, że traci siły na kontynuowanie. W ten sposób za każdym razem będzie wiedział jakie limity ma przekroczyć. I tak tez zrobił. Przez cały trening powtarzał sobie dlaczego to robi. Dlaczego powinien i dlaczego ochrona innych to jest jego priorytet. Ziemia stawała się coraz bardziej mokra a ramiona nie poprzestawały rwać go z bólu. Jednak to dawało mu siły. Wiedział, że wszystkie ofiary wojny domowej odczuwały jeszcze większy ból. Wiedział też, że jak nie przestanie to zrobi sobie krzywdę lecz nie był w stanie. Musiał jakoś cały swój smutek i złość wyładować, a to było jego jedyne rozwiązanie. Padł... Leżał tak dłuższą chwile gdyż nie był w stanie ani się przetoczyć ani już unieść rąk. Był to dobry moment by zacząć trenować ciosy nóg. Podparł się kolanem, wstał i tak też zrobił. Kopał i wyładowywał się na dużym kamieniu, do którego był jeszcze niedawno przywiązany. Powtarzał wszystkie te ciosy, które widział podczas wszystkich tych ataków Naraki. Z czasem kiedy jego ramiona znów zaczęły funkcjonować w sposób należyty, dochodziły ciosy oburącz. Mijały chwile i Han dostrzegł, że "worek treningowy" z każdym ciosem jest coraz bardziej obmalowany jego własną krwią, co wcale nie poprawiło sytuacji. Widok nameczańskiej krwi sprawiał, że Han coraz bardziej zataczał się w swoich ćwiczeniach. Wykonywał on kopnięcia niskie jak i wysokie uderzając cała serią kopnięć stojąc na jednej nodze. Kopnięcia boczne, frontowe, od dołu i od góry sprawiały mu coraz większy ból. Powtórzył cała serie stojąc teraz na drugiej nodze dając jej chwile odsapnąć. Następnie z zaciśniętą szczęka i agresywnym spojrzeniem atakował kamień serią ciosów zaciśniętych dłoni. Niewielkie odłamki kamienia zaczęły strzelać mu po twarzy i całym ciele przy każdym ciosie. Co pewien czas dochodziły ciosy wyprowadzone od boku, które miały sugerować, że Han bije swojego przeciwnika po twarzy. Pozycja ataku nameczanina zmieniała się z każdą chwilą. W jednej był on wyprostowany z rozstawionymi nogami uderzając oburącz kamień. Natomiast w innej stał on bokiem z jedna ręką schowaną za plecami i uderzał on rytmicznie kamień zarówno dłonią, łokciem, kolanem, stopą. Od czasu do czasu schemat, który wypracował sobie Han zostawał naruszony przez uderzenie głową. Ciągle zmieniał on swoje pozycje, dostosowując je do sytuacji jaką aktualnie sobie wyobrażał. Dochodziło nawet do sytuacji gdzie zaczął się nieustannie obracać ciągle wyprowadzając ciosy. Kopnięcia z obrotu, pół obrotu, pełne zamachy ramion. W pewnej chwili nawet zaczął nieumyślnie unosić się i całą sekwencje wyprowadzać w powietrzu. Od zaciśniętych zębów zaczęły krwawić mu dziąsła, jednak to mu nie zaczęło przeszkadzać. Przeszkadzać zaczęło mu dopiero w momencie, w którym kamień zaczął ubywać przez zadane obrażenia. Ciosy zaczęły przyśpieszać a tętno rosło. W końcu kamień doszczętnie się rozpadł a w ułamku sekundy Han przeniósł swoją agresje na inną skałę oddalona od niego o parę metrów. Ciosy świstały w powietrzu a psychika nameczanina napawała się obecnym stanem rzeczy. Z każdego kolejnego ciosu Han zaczął być coraz bardziej zadowolony gdyż były one coraz bardziej płynne i harmonijne. Ciągle destruktywne i paraliżujące jednak każdy cios przychodził mu łatwiej. Po czasie coś zaczęło się zmieniać. Ciągłe wyprowadzane ciosy rękoma i nogami były wzbogacane kolejnymi ruchami. Han zaczął odskakiwać, uchylać się przy jednoczesnym ataku. Do wyprowadzanych sekwencji ruchowych doszły unii nie mniej profesjonalne niż te które były prezentowane przy każdej bitwie nameczańskiej. Miejsca uderzeń jednocześnie zaczynały się zmieniać co dodawało element zaskoczenia. O wiele trudniej było teraz odgadnąć gdzie zostanie wyprowadzony kolejny cios, gdzie każdy następny był zdecydowanie szybszy. Wolno stojąca skała zaczęła się przesuwać. Każde uderzenie i pchnięcie sprawiało, że miejsce treningu zaczynało się stosunkowo zmieniać. Kiedy nagle w pewnym momencie połowa skały odłamała się od ilości obrażeń. Han swoim uderzeniem podbił skałę a następnie wystrzelił niczym rakieta by to na niej skupić swój trening i cała walka przenosiła się coraz wyżej. Zdecydowanie rzadziej wyprowadzane ciosy nabierały większego impetu i siły, która była swobodniej kumulowana w dłoniach. Skała była raz za razem podbijana w powietrze parę metrów w górę po czym opadała czekając na kolejny cios nameczanina. Huki i grzmoty wywołane przez ataki nameczanina roznosiły się po całej okolicy płosząc okoliczne ptactwo i wszelkie inne stworzenia. Jednak Han ich nie słyszał. Słyszał tylko wołanie, krzyki i wrzaski tych, którzy zostali zabici przez Narake. Trzask! Skała zmieniła się w miazgę a cały pył osadził się na nameczaninie mieszając się z jego krwią. Wisząc tak w powietrzu Han spojrzał na swoje obolałe, rozcięte i stłuczone dłonie. Nagle coś w nim pękło. Emocje puściły i nameczanin zasłaniając swoją twarz rozpłakał się.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Teren u podnóża skały

Pisanie by Laptor on Pią Lut 03, 2017 10:01 am

Laptor przeniesiony został na inną planetę, znowu pojawił się tunel, który spowodował lekki zawrót głowy, tak jak w przypadku tunelu na spotkanie patrolu czasu. Teraz, gdy wylądowali znaleźli się na zielonej planecie. Rozejrzał się dookoła, cały teren był wyspami, na których były skały a dookoła tych wysp była zielonkawa woda. Niebieskawa trawa, pojedyncze drzewka rosnące w losowych miejscach. A przed nimi wysoka skała z domkiem na samym szczycie. Było tak jak Majin to sobie wyobrażał. Piękny klimat i idealny krajobraz, różniący się od tego ponurego, przybijającego w królestwie.
-No no - Powiedział z uznaniem do Shina, czekając aż wskaże kierunek. W tym momencie liczne głowy musiały obrócić się ze zdziwieniem i przerażeniem. Jeśli siła Laptora była większa od tych nameczan musieli być zaskoczeniu do kogo ona należy, sam Nail, który miał znajdować się przy Guru i go strzec powinien lada moment wyjść by zobaczyć o co chodzi. Czy nameczanie wyczuwają energię? Laptor był ciekawy jednocześnie bo ewentualnych słowach Shina skupia się i wykrywa możliwie najwięcej energii na planecie jeśli da radę. Szuka w kolejności od najważniejszego: Kogoś silniejszego od niego, dużych skupisk energii, energii osób, które są trochę słabsze, czyli najsilniejsze na planecie taka topka 5.


Ostatnio zmieniony przez Laptor dnia Nie Lut 05, 2017 12:33 am, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1282

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Teren u podnóża skały

Pisanie by Shin on Pią Lut 03, 2017 6:59 pm

Shin wyleciał razem z Laptorem... No cóż. Nie tam gdzie chciał. Najwidoczniej coś się bardzo, bardzo nie udało. Zamiast nad domem Guru pojawili się... Pod domem Guru. Dodatkowo zbierało mu się na wymioty. Najwidoczniej to nie był najmądrzejszy pomysł, cała ta teleportacja przez zdjęcie. Raczej za szybko tego nie powtórzy.
-Ugh... Jesteśmy... Khy... Pod domem Guru. Musimy wysoko podlecieć by się tam dostać. Ale chyba lepiej jak uwolnimy 100% naszej mocy i poczekamy na Naila.  Bo albo się pojawi, ale taki z niego ochroniarz jak z koziej dupy trąba.
Shin wyczarował sobie kubek z herbatą ziołową i wypił na raz. Chryste, jaki syf z tą teleportacją. Ughr...
-No to co? Zaczynamy?
Shin machnął rękoma na boki, jednocześnie krzycząc, i uwolnił całą swoją moc plus aurę. To powinno zainteresować Naila. Spojrzał na Laptora i czekał, aż ten zrobi to samo. Jeśli to się nie uda, będą musieli wbić im na chatę bez zaproszenia. Chociaż, po części już to zrobili. Ale chyba zielonki nie będą się wykłócać bo Shin i Laptor grzecznie sobie przylecieli? Nawet nie mieli w planach podboju, chcieli tylko ogarnąć smocze kule i wracają. Nic więcej. Shin stał i wyczekiwał na to, co miało się za chwilę stać.
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Teren u podnóża skały

Pisanie by Haricotto on Nie Lut 05, 2017 12:51 pm

MG
Następnym razem to teleporter zaczyna w nowej lokacji. Nigdy odwrotnie.

Nieproszone pojawienie się Majina i Shinjina zwróciła na siebie uwagę. Jednakże nikt nie przybył tego sprawdzić.
Laptorowi udało się wyczuć niewielkie energie Nameczan, z kilkoma wyjątkami. Żadna z nich nie była wystarczająco imponująca. Istniały dwie opcje - mieszkańcy są słabi lub potrafią maskować swoją obecność. Tak czy siak, nic nadzwyczajnego. Podejrzane i rozczarowujące, czyż nie?
Na przywitanie nikt nie wyszedł. Mogli jedynie ujrzeć jak na szczycie skały spogląda w dół jeden z przedstawicieli tubylczej rasy. Nie odzywał się, patrzył jedynie, a wiatr poruszał na boki jego kamizelką. Ubrany był właśnie w nią, biały szal i białe spodnie. Wyglądał dość groźnie, głównie przez to, że był dobrze zbudowany.
Tereny dookoła wskazywały na to, że panuje tutaj z reguły nuda i wieczny spokój. Idealnie miejsce dla introwertyków, można by powiedzieć.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Teren u podnóża skały

Pisanie by Laptor on Nie Lut 05, 2017 1:13 pm

Laptor po skupieniu nie dostrzegł niczego wyjątkowego, miał nawet nadzieję, że będzie tutaj ktoś godny jego uwagi, jednakże każda wykryta energia była po prostu słabsza od jego samej, albo więcej albo mniej. Otworzył oczy i spojrzał w górę. Był tam, prawdopodobnie Nail, najsilniejszy z nameczan. Shin mówił, ze jest przy Guru strażnik, skoro wylądowali koło jego domu to musiało być oczywiste. Uśmiechnął się, wyciągnął rękę w geście powitania, w górę.
-Witaj! - Nie chciał sprawiać wrażenia wrogiego, nawet takim nie był, nie miał żadnych złych myśli o tej planecie czy mieszkańcach. Chciał po prostu zyskać smocze kule, jednakże ile jeszcze o nich nie wie? I czy zdoła wykorzystać podział nameczan na swoją korzyść? W planach miał zaoferowanie pomocy z tymi złymi, miał nadzieję, że zostanie to w jakiś sposób docenione i wynagrodzone. Wzleciał w górę, jego towarzysz na pewno ruszy za nim. Gdy zrównał się z nameczaninem od razu powiedział:
- Ja tylko tak wyglądam, wyglądu się nie wybiera, wybacz. Czy to tutaj mieszka Guru? - Zapytał na koniec czekając na reakcję. Nie wyglądał zbyt przyjaźnie, jakby drzazga weszła mu w tyłek.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1282

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Teren u podnóża skały

Pisanie by Shin on Nie Lut 05, 2017 5:03 pm

Shin czekał, ale nikt się nie pojawił. No, nie przy nich. Na szczycie tej całej górki stał jakiś Nameczanin. Shin pomachał mu na przywitanie.
-Yo, przybywamy w pokoju, nie chcemy żadnych kłopotów! Zero walki !-krzyknął do niego. W sumie przybywali w pokoju. No, nie wiadomo jak to się wszystko potoczy. Ciekawe czy dostaną smocze kule? Może trzeba będzie trochę w czymś pomóc? Niby mieli jakieś tam problemy z pobratymcami. Takimi, którzy zeszli z właściwej ścieżki. Shin już wiedział, co z nimi zrobi. Nawróci. Z lub bez użycia siły. Laptor zaczął lecieć do ich obserwatora, więc Shin podążył za nim. Majin zaczął tłumaczyć, że to nie jego wina że wygląda jak napuchnięta guma do żucia, natomiast Shin powoli wylądował obok nieznajomego, z grzeczności się ukłonił i przedstawił, wedle etykiety.
-Witam, nazywam się Shin, a mój przyjaciel to Laptor. Ty powinieneś być Nail, skoro jesteś tak blisko Guru. Bo tu mieszka Guru? Mam nadzieję że nie pojawiliśmy się gdzieś po drugiej stronie planety?
Shin spojrzał pytająco na Nameczanina i poprawił fryzurę.
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Teren u podnóża skały

Pisanie by Haricotto on Nie Lut 05, 2017 6:43 pm

MG

Nameczanin nawet nie drgnął. Twardo stąpał po ziemie, a dokładniej mówiąc, twardo stał, jakkolwiek by to nie brzmiało. Nie drgnął nawet wtedy, kiedy Laptor i Shin wzlecieli do góry. Gdy obaj znaleźli się na tej samej wysokości, co tajemniczy Nameczanin, też najpierw spojrzał na jednego, później na drugiego. Jego spojrzenie nie było ufne, właściwie nie zdradzało niczego więcej poza "intruzi".
- Tak, jestem Nail. - odpowiedział po chwili, mrużąc swoje oczy.
- Guru? Mieszka tutaj, albo gdzieś indziej. - odpowiedział wymijająco, po czym dodał:
- Czego chcecie? - zapytał, krzyżując swoje ręce na wysokości klatki piersiowej. Ponownie wodził spojrzeniem z jednego na drugiego, jakby chciał dobrać się do ich myśli i bez zwlekania otrzymać odpowiedź na zadane przez siebie pytanie. To było w końcu dziwne, że dwóch tak różnych od siebie indywiduów szukało szczęścia na Namek. Po minie Naila domyśleć się mogli, że nie pójdzie łatwo i kantowanie nie jest mile widziane.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Teren u podnóża skały

Pisanie by Laptor on Nie Lut 05, 2017 6:55 pm

Laptor również po chwili wylądował obok Naila, jakieś 5 metrów od niego, spojrzał na niego, gdy ten zmrużył oczy. Było dosadnie widać, że po prostu im nie ufa. Jeśli Shin ma zamiar coś powiedzieć to Laptor wyciąga rękę by milczał.
- Ten chłopak jest Bogiem. Należy mu się odrobina szacunku. Proszę, nie patrz na nas jakbyśmy byli wrogami. Też nie wyglądasz jakoś opiekuńczo z tym podejrzliwym wzrokiem, ale dobrze więc, od razu do sedna, wiemy, że nie odstępujesz wodza nameczan na krok, więc jest w tym domku. To naturalne, że chcesz go chronić. Jednakże musimy z nim porozmawiać bo sprawa jest bardzo ważna. Potrzebujemy... - Zawahał się przez chwilę, jednakże i tak prędzej czy później by się to wydało - Smoczych Kul, które są na tej planecie. - Przerwał i spojrzał na Shinjina, który jeśli chciał coś dodać to była to doskonała okazja. Sam spojrzał na dom, chciał po kryjomu wyczuć energię, czy ktoś tam jest czy też nie.

z/t -> http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t50-teren-przed-budynkiem ps Hari odpisz już tam jako MG.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1282

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Teren u podnóża skały

Pisanie by Shin on Nie Lut 05, 2017 7:17 pm

Shin już chciał coś powiedzieć, jednak przeszkodził mu w tym Laptor. Zaczął gadać do Naila o tym, kim to nie jest Shin i w jak ważnej sprawie tu przybywają. Shinjin w trakcie tej przemowy wyprostował się i uśmiechnął. Nie spodziewał się takich słów od Laptora. W duchu pewnie sam nie wierzył w te słowa, ale mówił je z takim przekonaniem... Shinowi aż się lepiej zrobiło na serduszku. Po skończonej przemowie Majina Shin od razu przejął ster
-Jak widzisz Nail, nie przybyliśmy tu z wrogimi zamiarami. Mało tego, pomożemy wam. Jeśli pomożecie nam z kulami, my pomożemy wam z tymi całymi złymi Nameczaninami. A teraz bardzo cię przepraszamy, ale coś czuję że tak ważne sprawy rozważa Guru, nie jego podwładny. Chodźmy, Laptor.
I ruszył razem z demonem, by pomówić z Guru.
Hmm... Nie wyglądają mi na takich, co zeszli z dobrej drogi. Dobrze. To znaczy, że naprawdę będziemy z Laptorem grzeczni jak aniołki, chyba że mu coś odwali..

z/t
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Teren u podnóża skały

Pisanie by Cheri on Nie Kwi 16, 2017 7:38 pm

Sitar postanowił odlecieć w kierunku wskazanego miejsca. -Nosz cholera, cały czas mi to wypominają, sami mnie zostawili. W końcu nauczyłem się tego wszystkiego i nawet nie atakuje nikogo bez powodu. A oni nadal swoje, nawet teraz kiedy próbuje ratować ich tyłek. Może przynajmniej guru okaże się inny.- mówił do siebie starając się wyrzucić swoją złość na zewnątrz. Leciał tak szybko jak potrafił jednak mimo wszystko czekało go kilkanaście godzin lotu. Co prawda pierwsze 10 minut wytrzymał siedząc cicho. Jednak po tym czasie zaczął się nudzić. Nie wiedząc co począć ze sobą zaczął przyglądać się okolicy. -Skała, góra, drzewo... o woda i znowu skała.- wymieniał sobie rzeczy które mijał. Mimo to czasu zostało mu bardzo dużo. Leciał przed siebie, wprost do swojego celu. Po krótkim czasie jednak znów zaczął się nudzić. Lecąc zaczął obracać się wokół własnej osi. Potem wydłużał swoje kończyny i łapał różne kamienie z ziemi starając się rzucić nimi w wodę tak, aby wyszły mu "kaczki". Podczas lotu nie był jednak w stanie dobrać odpowiednich, a cały plan spalił na manowcach. -Daleko jeszcze?- zapytał sam siebie.
avatar

Cheri

Liczba postów : 111

Powrót do góry Go down

Re: Teren u podnóża skały

Pisanie by Laptor on Pon Kwi 17, 2017 9:12 pm

MG


Tjaaa, podróż faktycznie miała być długa, jednakże Sitar w ogóle nie spodziewał się, że całe to latanie w wyznaczonym kierunku będzie tak nużące... Z jego prędkością niestety to nie mogło być szybkie i musiało potrwać chwilę... Przy przemierzaniu planety w okolicy zauważył wolno spacerującego dinozaura, pod wodą zaś widział raz czarną smugę, pewnie jakiś stwór przepływał sobie. W powietrzu nawet teraz coś zapiszczało, pterodaktyl, o! Podróż była w nieznane, nameczanin nawet pomału zacząć wątpić czy leci w odpowiednim kierunku...

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1282

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Teren u podnóża skały

Pisanie by Cheri on Wto Kwi 18, 2017 11:36 am

Sporo czasu zdążyło upłynąć od wyruszenia z wioski, a jeszcze więcej zostało do przebycia. W głowie Sitar'a zaczęła świtać myśl, iż jego podróż nie ma większego sensu. Skoro ktoś cały czas wybija nameczan to w te kilkanaście godzin mógłby dokonać eksterminacji całej rasy. No, ale skoro jest już tak daleko, to powrót nie ma większego sensu, przynajmniej raz w życiu zobaczy guru, a może nawet dowie się jak spełnić swe marzenie. Jeśli uda mu się pokonać kogoś kto doprowadza do takiej masakry bogowie powinni zwrócić na siebie uwagę. -Ehh... Cholera tyle godzin drogi, już powoli mnie to nudzi. No cóż jakoś będę musiał dać radę.- powiedział do siebie zielono skóry wojownik. Lecąc tak ponad górami, lasami, rzekami i innymi formacjami stworzonymi przez naturę zastanawiał się nad wieloma rzeczami. Czy saichorro rzeczywiście jest już w takim stanie, iż nie da rady go wytrenować? Czy ten cały Nail przeżył starcie z tym szarym czymś? Co będzie jutro? Czy Namek przetrwa? I inne równie przyjazne rzeczy. Tak o to w zamyśleniu wciąż leciał przed siebie, raz za razem wyrywając się z zamyślenia, aby sprawdzić czy już jest w pobliżu.
avatar

Cheri

Liczba postów : 111

Powrót do góry Go down

Re: Teren u podnóża skały

Pisanie by Laptor on Wto Kwi 18, 2017 11:46 am

MG


Teren, który przemierzał wojownik był leciutko zniszczony, występowały na nim niewielkie zniszczenia gruntu, czyli przypalona trawa lub wbita ziemia w dół. Drzewa były niektóre połamane a na ziemi leżał mały nameczanin, głową ku ziemi. Nie wiadomo było w sumie czy żyje, czy może to efekt walki z tym potworem, i czy jeśli już Sitar znajduje się na takim polu to czy walka odbyła się niedawno? Jeśli tak to potwór mógłby być w pobliżu.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1282

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Teren u podnóża skały

Pisanie by Cheri on Wto Kwi 18, 2017 11:56 am

Leciał tak sobie i leciał nasz bohater. Droga mu mijała, czas jakoś leciał. Nie wiedział już ile godzin minęło, ile zostało. Nigdy nie był za dobrym matematykiem i teraz żałował. No, ale cóż. Po chwili, albo godzinie, a może dniu, sam już nie wiedział krajobraz się zmienił. Nie znajdował się już nad pięknym i żywym światem, lecz nad czymś co wyglądało jak pole bitwy. Połamane drzewa, kratery i inne rzeczy które pterodaktylki lubią najbardziej. Lecąc tak się przypatrywał temu wszystkiemu. W końcu zobaczył małego nameczanina, który leżał sobie na ziemi. Chciał się zatrzymać i mu pomóc, jednak czas nie był czymś co było po jego stronie. Postanowił go nie marnować. Nasz bohater obniżył lot i korzystając z rozciągającej się ręki w locie złapał dzieciaka i przyciągnął do siebie. Obrócił go twarzą w stronę swojej twarzy i przypatrzył się. -Ej, ty mały ty żyjesz?- powiedział podniesionym głosem. Jeśli ten nie reagował postanowił ocucić go przy użyciu tak zwanego plaskacza w liczbie maksymalnie trzech. Oczywiście o ile pierwszy nie zadziałał. I tak sobie leżał ze swoim nowym, nieruchawym towarzyszem.
avatar

Cheri

Liczba postów : 111

Powrót do góry Go down

Re: Teren u podnóża skały

Pisanie by Laptor on Wto Kwi 18, 2017 12:32 pm

MG


Mały nameczanin był przytomny, lecz niezwykle wyczerpany i zmęczony... Jego położenie na ziemi sugerowało, że zmierza w tym kierunku do Sitar.
-Żyje. Niech Pan uważa, różowa bestia na pewno gdzieś tutaj jest... On mnie trzymał jako zabezpieczenie, puścił, uciekałem, długo... - Powiedział i zemdlał. W końcu Sitar dotarł do podnóża skały Guru, wyglądała na nietkniętą, tylko domek miał pokaźną dziurę...

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1282

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Teren u podnóża skały

Pisanie by Cheri on Wto Kwi 18, 2017 1:25 pm

Sitar leciał wraz z ocalonym dzieciakiem. Ten w krótkich słowach wyłuszczył mu swoje spotkanie z różową bestią... Chwila różową? Przecież ten morderca był szary. Było ich dwóch? Czy może oprawca wpadł do kadzi z magicznym... pfu z farbą i zmienił kolor.  -Spokojnie młody, zaraz będziemy u guru on ci pomoże. A tego różowego czy tam szarego skurwisyna jakoś się ubije. No chyba, że jest ich dwóch, to wtedy tych skurwisynów się ubije, ale niewielka to różnica.- powiedział do młodego nameka, którego to bohatersko ocalił od śmierci. Po chwili nas bohater znalazł się na podnóżu skały. Ujrzał on dom guru do którego z dzieckiem na ręku wyruszył. Liczył, iż nie tylko pomoże on przygotować mu się do starcia z istotą, ale także uzdrowi przyniesionego chłopca. Znaczy malucha którego znalazł po drodze. Straszne czasy nastały dla nameczan.

[z/t]
avatar

Cheri

Liczba postów : 111

Powrót do góry Go down

Re: Teren u podnóża skały

Pisanie by Laptor on Czw Sie 03, 2017 12:15 am

Laptor raz jeszcze postanowił, że poleci tuż pod siedzibę Saichoro, władcy nameczan. Dlaczego? Ponieważ coś wewnątrz ciała, cząstka Naraki go tutaj zwyczajnie przywiodła, czuł, że musi wydrzeć się na Saichoro i powiedzieć mu co o nim myśli. Jednakże w momencie gdy był już tutaj, pod skałą w której wyczuwał obecność dużego nameczanina, odgonił od siebie to uczucie i zwyczajnie w świecie, z błyskiem w oku spojrzał w górę. Zauważył tam trzech rosłych nameczaninów, lewitujących w powietrzu. Wyczuł, że byli oni silniejsi niż napotkani przedtem nameczanie. Jakby... Czy to możliwe? Ich potencjał został odblokowany?
* Dobrze więc, zrobimy sobie krótki trening w przerwie między zbieraniem moich błyskotek. Obyście przynieśli nieco więcej frajdy niż zawsze, zielone gnoje. * - Pomyślał i  od razu ruszył do ataku, dzięki któremu miał nadzieję na wzmocnienie.

start trena

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1282

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Teren u podnóża skały

Pisanie by Laptor on Pią Sie 04, 2017 12:27 am

- Ty potworze! Bądź przeklęty! - Powiedział jeden z nameczaninów, kiedy Laptor praktycznie skończył tą całą sielankę. Podszedł do niego ze spokojem na twarzy i obojętnością.
- Tak, potwór... - Odpowiedział i przydeptał jego głowę na tyle mocno, by zmiażdżyć. Drugi nameczanin nie miał 1/3 prawej strony ciała, leżąc na plecach, wystawił rękę w kierunku swojego brata i wykrzyczał jego imię. Prawdopodobnie i on chciał zginąć. Laptor zwyczajnie podszedł do niego, złapał go za rękę i wyrwał mu ją po czym 4 razy uderzał nią w głowę leżącego w fioletowej kałuży namka.
- Pac... pac... - Wymamrotał, po czym skończył z nim tak samo jak z poprzednikiem. Trzeci nameczanin był już martwy, więc nie obchodził go zbytnio. Odpuścił sobie spotkanie z Saichoro, więc ruszył w innym kierunku, musiał w końcu zabrać się za smocze kulę, a właściwie za ostatnią smoczą błyskotkę, która została do znalezienia. Plan na życzenie był, dlatego wypadałoby się śpieszyć.

Koniec treningu

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1282

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Teren u podnóża skały

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach