Mieszkanie Laptora z salą treningową

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Mieszkanie Laptora z salą treningową

Pisanie by Laptor on Pią Gru 02, 2016 10:16 pm

Zwykłe mieszkanie, bardzo malutkie. Jedno pomieszczenie z łóżkiem szarym, okrągłym i białą pościelą. Jednakże na środku pomieszczenia jest otwierany właz i schody o piętro niżej. Tutaj zaś została umieszczona piękna sala treningowa wyposażona w najnowocześniejszy sprzęt z różnych planet, prawdopodobnie wyłącznie za pomocą magii Makaioshinów.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1282

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Laptora z salą treningową

Pisanie by Laptor on Pią Gru 02, 2016 11:25 pm

Laptor wszedł do domu i pierwsze co zrobił to udał się do sali treningowej ukrytej pod domem. Była to duża sala i wysoka zaopatrzona we wszystkie najfajniejsze technologię.
-Ee.. Halo?-Odezwał się Laptor a ściany pomieszczenia zaczęły się wysuwać. Oczom Laptora ukazały się przeróżne maszyny, bieżnie, drążki, drabinki, roboty treningowe, ławka do ćwiczeń i od groma innych rzeczy. Podszedł do dziwnego urządzenia, którego nie znał czyli bieżni. Był tam tylko jeden średniej wielkości i czarny przycisk który nacisnął. Wysunęły się metalowe drążki, do trzymania?
A podłoga zaczęła jeździć. Laptor stanął nogą i jak nie pierdolnął cały o ścianę znajdującą się pięć metrów od niego... Kolejna próba się udała, najpierw stanął potem włączył. Biegł sobie tak jakieś trzydzieści minut, mniej więcej. Zeskoczył zgrabnie i podszedł do ów drążka. Złapał jedną ręką i pociągnął w efekcie się uniósł. Jedną ręką zrobił to sto razy, drugą również tyle samo. Następnie podszedł do ławeczki, założył sobie jakieś obciążenia. Podrzucał sztangą jak głupi w górę aż do sufitu jakieś sto razy jak nic. Przestał. Następnie zrobił pięćset pompek głową w dół, pięćset brzuszków wisząc na drabinkach głową w dół, sto jakichś głupich pajacyków dla zabawy z wywieszonym jęzorem, około dwustu przysiadów, które były dobre na jego tyłeczek. Cóż, to były tylko jakieś zabawy dla niego tak na prawdę. Nie posiadał kości i innych rzeczy ludzi, które miałby rozciągać, mógł iść na całość właściwie od samego początku zamiast głupio się bawić. Zauważył jakieś dziwne rękawy, podszedł i włożył w nie ręce. Te zaczęły się wokół własnej osi obracać w efekcie czego ręce demona zaczęły się rozciągać, obkręcać jak spirala, później maszyna zaczęła się od siebie oddalać wydłużając ręce Laptora na znaczną odległość po czym wróciły na miejsce i to chyba dobrze bo jego gumowe łapy pomału zaczynały pękać jak guma, którą w sumie był... Dziwny przyrząd był również na nogi! Oczywiście skorzystał, zrobił z jego nogami to samo co z rękoma. No na rozciągnięcie to zupełnie wystarczyło... Postanowił posprawdzać co tu jeszcze jest. Zobaczył dziwny okrąg z napisem "200 KG", dźwignął go sobie i zaczął podrzucać, następnie jedną ręką i drugą osobno.
Nic wielkiego, rzucił go w kąt. Potem odwrócił się do bieżni, wyciągnął rękę i w jej stronę pomknął mały, różowiutki promień, który w zetknięciu z przedmiotem zrobił ładne "Boom". Szedł dalej i dostrzegł dużą instrukcję, przeczytał i powiedział:
-Trening. Laptor. Demon. xxx PL. WALKA!. Tuż za nim pojawiła się jakaś zielona postać, która wyglądała następująco:
Spoiler:
-A ty kto?-Zapytał demon. Postać nie wyglądała przyjaźnie i nie taki był jej cel co można było wnioskować po wyprowadzeniu kopnięcia w brzuch glutka. Oczywiście został on zablokowany blokiem krzyżowym w dół (dłonie na sobie skierowane w dół zablokowany piszczel) jednak nie obyło się na przesunięciu w tył o pół metra, niestety to nie był na pewno koniec gdyż postać od razu pojawiła się przed swoim przeciwnikiem wyprowadzając prosty cios w twarz, Laptor odchylił głowę przepuszczając uderzenie a obiema rękoma złapał rękę i nogą wyprowadził kopniaka w brzuch, wydłużył nogę, puścił rękę i wbił przeciwnika w ścianę. Ten złapał oburącz nogę demona przez którą poszły wyładowania elektryczne, które odrzuciły go na kilka metrów, przeciwnik w tym czasie przybliżył się i kopnięciem od góry wbił go w podłogę. Laptor złapał kostkę przeciwnika i ją ugryzł, podniósł się i obrócił się wokół własnej osi rzucając daleko swoim przeciwnikiem. Znowu stanęli na przeciwko siebie i rzucili się w swoim kierunku, pierwszy cios wyprowadził różowy potworek, proste uderzenie w twarz, które zostało zablokowane, drugą ręką próbował uderzyć w brzuch, również to zostało zablokowane, więc glutek użył głowy i strzelił go w ryjec, następnie podciął mu nogi co go przewróciło i zaczął go kopać gdy leżał. Odskoczył i wziął do ręki sztangę, rzucił się w kierunku namka, gdy ten wstawał. Udał, że chce wbić się z lotu w jego brzuch nogą, gdy to uderzenie zostało sparowane obiema rękoma to przyfasolił mu sztangą w łeb od góry, wykonał pół obrót i strzelił z buta w ryj. Sztangę puścił, odbił się od podłogi i szybko doskoczył do jeszcze lecącego przeciwnika, wykonał serię ciosów w jego brzuch, ciosów prosty oraz kopnięć, dopadli do ściany, lekko ją rozwalili gdyż Demon ciągle z całych sił zasypywał nameczanina ciosami w brzuch ciosami prostymi rękoma. Przeciwnik wypluł dość sporo krwi więc Laptor zaprzestał ataków z morderczym uśmieszkiem. Nameczanin był chyba mocno poturbowany i ledwo żywy. Zaczęły nawet z niego lecieć iskry. What the fuck? Laptor chciał go po prostu zabić więc z brzucha przeszedł na obijanie ryja, seria ciosów w twarz, kopnięcia w twarz i kark, proste i z boku, złapał go za twarz i strzelił trzy razy z całej siły kolanem. Morda była jedną wielką kałużą krwi. Otworzył nieprzytomnemu przeciwnikowi buzie, włożył gumowatą łapę i wystrzelił Ki blasta. Głowa eksplodowała i okazało się, że miała w sobie dość sporo metalu. Robot! Laptor na dzisiaj skończył, jednak wiedział już w jaki sposób to działa i na pewno chciał tutaj więcej potrenować w stylu przeciwnik vs Laptor.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1282

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Laptora z salą treningową

Pisanie by Laptor on Sro Sty 18, 2017 7:25 pm

Laptor poleciał przed siebie, odwrócił się na chwilę by zobaczyć czy miernoty podążają za nim. Podążały. Obniżył szybkość lotu, pozwalając im na lecenie równo z nim. Podróż trwała krótko, gdyż sypialnie mieściły się w tym samym budynku, ale tylko jakiś kawałek oddalone. Otworzył drzwi swojego domu, zapaliło się światło. Pokoik był niewielki, ale nie to było najważniejsze. Mocno tupnął nogą na środku pokoju i płyta rozjechała się ukazując schody w dół. Ruszył pierwszy. Gdy wszyscy znaleźli się na dole zauważyli białe pomieszczenie, mocno oświetlone. Było tutaj wszystko to czego każdy potrzebował. Sala była ogromna, więc pomieściła by nawet 5 ćwiczących osób.
-Wystarczy powiedzieć coś poprzedzając słowem "komputer" a komputer dopasuje nam trening...-Powiedział demon do dwójki gości.
-Nie poćwiczę z wami, gdyż muszę sam opanować pewną technikę. Możecie jednak trenować razem lub zająć się czymś innym. Spojrzał na Shina.
-Co do Ziemi... nie znam tej planety... Skąd wiesz, że są tam jakieś słabsze stworzenia od tych nameczan? A co jeśli są zbyt wysoko rozwinięci?-Zapytał z zaciekawieniem. Im dłużej ktoś mu odradzał namek tym bardziej chciał tam się udać.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1282

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Laptora z salą treningową

Pisanie by Shin on Sro Sty 18, 2017 8:21 pm

Pierwsze wrażenie Shina o domu Laptora? Było tam... Bardzo zwyczajnie. W pewnym sensie było nawet w minimalnym stopniu  przytulnie. Taki własny, mały kąt. Ale wtedy Laptor pokazał im zejście na dół. Sama obszerna sala treningowa robiła wrażenie. Ale gdy pojawiły się wszystkie sprzęty, Shina omamiło. Tu było jak w raju.
-Laptor... Ale ZAJEBIOZA! Postaram się niczego nie zniszczyć!!!
Spojrzał na Shisuiego złowieszczym wzrokiem.
-Nie przeszkadzaj mi w treningu. Dobrze radzę. Zielonku.

Trening do Statystyk.

Kolejny.



Shin najpierw rozprostował wszystkie kości. Zaczął od podstawowych ćwiczeń. Zrobił po 50 serii skłonów do lewej i prawej nogi, potruchtał sobie w miejscu. Nie liczył czasu. Czekał po prostu aż rozgrzeję trochę ciało. Potem poleciał na glebę, i zaczął robić pompki na jednej ręce. Pierwsze 500 na prawej ręce, drugie 500 na lewej ręce, i kolejne 500 z klaśnięciem. Naprężył wszystkie mięśnie.
-No. Tyle starczy. Hmm... Komputer, Trening na szybkość!
Ze ściany obok wysunęła się dziwna rura, a za Shinem z podłogi wyjechała jakaś bramka z siatką. Nagle rura zaczęła strzelać w Shina jakimiś piłkami. Na początku było dość łatwo. Shin prostymi zwodami na boki unikał ataków maszyny. Jednak ta przyśpieszała. Shin musiał naprawdę się wygimnastykować, by nie dostać którąś w twarz. Piruet. Podskok. Blok. Byleby pocisk nie trafił w ważniejsze punkty witalne. Wyobrażał to sobie jako walkę, pomiędzy użytkownikiem ataków Ki i blokującym. Gościem od Ki była rura, Blokującym Shin. Więc blokował piłki, niekiedy łapał je i odrzucał, ale nie za mocno, by nie nasyfić Laptorowi w sali treningowej. Wszystkie piłki które Shin mijał wpadały do siatki zawieszonej w bramce, a potem do szczeliny którą Shin zauważył dopiero po kilku minutach.
Niezły ten sprzęt.
Było coraz trudniej. Maszyna nie dość że przyśpieszała, to robiła to w szybszym tempie. Shin powoli nie nadążał. W końcu dostał w brzuch. Potem w bark. Następnie w biodro. W pewnym momencie mógł tylko stać, obrywać piłkami i skrzyżowanymi rękami bronić twarz. W końcu w porywie furii zaszarżował do przodu i szybkim oraz silnym ciosem przeciął ją na pół. Następnie dało się słyszeć komunikat.
Trening Szybkości Zakończony.
W tym momencie cały sprzęt znikł z oczu Shina. Był zziajany jak pies po ostrym biegu za jakąś zasraną suczką. "Położył" głowę najpierw na lewe, potem na prawe ramię i z rozkoszą słuchał pstrykania, jakie tej czynności towarzyszyło. Wyczarował sobie butelkę wody, i wypił do dna.
-Komputer... Sparing!
I nagle poczuł silne uderzenie w tył pleców. Poleciał dwa metry do przodu, ale odzyskał równowagę i wylądował na nogach. Odwrócił się, i jego oczom ukazała się czerwonoskóra maszkara, wysoka na dwa.. Nie, trzy metry. Była ubrana tylko w szarą tunikę, wyglądającą jakby ją ktoś wydarł psu z gardła. Właściciel nie był lepszy. Miał duży brzuch, małą klatkę piersiową, wielgachne łapy, chudziutkie ramiączka, wielkie stopy, małe uda, chudą szyję i wielki łeb z małymi, czarnymi różkami.
-Ohohohoho!
Shin wystartował jak burza. Celował w szybkie uderzenia w brzuch i powrót, gdyż tak najlepiej sprawdzał się Styl Boskiej Żmii. Podleciał do Giganta jak najszybciej potrafił, walnął go dłonią złożoną tak, by uderzyć przeciwnika samymi kostkami, i odleciał. Kilka setnych sekundy po jego ataku olbrzym walnął z hukiem w ziemie.
Jest wolniejszy... Ale na pewno silny. No nic.
Shin zaszarżował po raz kolejny. Tym razem jego dłonie przypominały miecze, gotowe do cięcia. Gigant wyprowadził w jego kierunku prawego prostego, ale Shin ominął cios, i zaczął lecieć w stronę głowy przeciwnika, krążąc wokół jego ręki. Tak, żeby wyglądać cool. Na końcu wybił się z ramienia giganta, podleciał do jego twarzy, i walnął go obiema dłońmi w miejsce, gdzie barki łączą się z szyją. Potem wyprowadził parę prostych w twarz potwora, która od ciosów była pełna... Wgnieceń. Następnie Shin wykonał kopniak prawą nogą, który aż przewrócił potwora do tyłu, w takiej pozycji że ten upadł na brzuch.
Ciekawe. Słaba wytrzymałość.
Upadł bestii na kark i roztrzaskał jej łeb. Odetchnął z ulgą.
Krótka, ale ciekawa walka.
Następnie Shin usiadł pod ścianą, i przeżywał całą walkę jeszcze raz, medytując. Próbował wyłapać wszystkie swoje błędy. Na przykład, przy wybiciu się z ręki potwora, lekko się potknął. Musiał zapamiętywać takie rzeczy. Kiedyś coś takiego może kosztować go życie. Potem wstał, i wykrzyczał kolejną komendę.
-Komputer, sparing! Szybszy przeciwnik!
Shina coś ukłuło w boku. Lekko. Ale około 30 razy. Stracił na chwilę oddech. Odwrócił się, tylko by zobaczyć jakiegoś pokurcza, postury Shisuiego, ubranego w wielgachny czarny płaszcz i małpią maskę. Zaraz potem znikł, a Shin poczuł uderzenie w brzuch. Chyba około 30 uderzeń w brzuch.
-O ty.. Szybki... Skurwysynu.
Nagle przeciwnik pojawił się przed Shinem, jednak gdy ten próbował go zaatakować, jego cel znikł, a shin poczuł serię kopnięć na plecach. Gdy wyprowadził kontratak, Za jego plecami nikogo już nie było. Za to ktoś siedział na jego karku. I bardzo szybko wyprowadził mu 30 ciosów w łepetynę. Shin nie zdążył nic zrobić. Gdy sięgnął po tą małą, wkurwiającą osę, jej już nie było. Bo była pod jego brodą. Dowiedział się o tym po salwie ciosów w podbródek. Machnął na oślep kolanem. Jego wróg skupił się na górze ciała Shina, więc cios z dołu go zaskoczył. Shin nie użył za dużo siły, ale tamten pojechałem po ziemi, wstał chwiejnym krokiem i jeszcze trzymał się za prawe ramię.
-Kolejny słabeusz. Phi.
Przez dłuższą chwilę Shin nie mógł myśleć. Okazało się, że jak wkurwisz osę, to żądli jeszcze częściej. Był okładany ze wszystkich stron. Czuł się tak, jakby atakowało go 20 przeciwników, nie jeden. Ale w końcu wpadł na plan. Próbował znaleźć jakieś powtórzenia w atakach. Mimo iż przyjmował ich setki na minutę, to w końcu zauważył że co określoną ilość czasu zostaje uderzony z minimalnie większą siłą w brzuch. Najpewniej wtedy ta cała Osa używa całej siły. Żałosne. Shin skupił się na tym jednym momencie... I złapał przeciwnika za rękę. Następnie przyciągnął go do siebie, przerzucił sobie przez ramię i wykręcił mu rękę za plecy. Przygniótł ją kolanem, a rękoma roztrzaskał mu łeb. Znowu ten sam koniec.
-Chuj, jak spotkam kogoś szybszego to spierdalam. Nigdy więcej.
Shin wypił chyba z 3 butelki wody. Potem dokończył trening 1000 brzuszków z nogami zawieszonymi na poręczy przymocowanej do ściany.
-Fiuuu. Tyle mi wystarczy.
Shin usiadł na chwilę pod ścianą, by pomedytować i wyłapać błędy z tej walki, a następnie oficjalnie skończył trening.
Koniec Treningu

Shin wyszedł na górę. Nie mógł znaleźć żadnych sprzętów do gotowania, więc po prostu wyczarował wszystkie potrzebne graty w sypialni i zaczął gotować dla siebie i Demonów obiad.
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Laptora z salą treningową

Pisanie by Shisui on Sro Sty 18, 2017 11:02 pm

Shisui przyleciał do domu zaraz po Shinie, rozejrzał się po domu Laptora stwierdzając że nie ma tu niczego niezwykłego..no poza tym że Demon ma dom, to zdziwiło Shisuiego. Kiedy Laptor otworzył właz mieszczący się na środku pokoju Shisui bez zbędnych pytań zszedł na dół wyciągając z kieszeni cukierka. Demon wrzucił cukierka do ust i prawie kosztowało go to życie kiedy zobaczył dużą sale do treningów jak wywnioskował. Zielony glutek zauważył, że Shin strasznie podjarał  się tym miejscem..w ogóle cały czas jakiś nakręcony chodził a potem jeszcze zagroził Shisuiemu.
-Nieźle się urządziłeś...jak na demona..-Powiedział z nutką podejrzliwości Demon.
-Komputery? Co to za dziwactwa...pewnie podobne do tych skuterów czy coś takiego..-Pomyślał Shisui.
-Co mi tam..potrenuje..heee..-Powiedział demon ukazując swe białe kły.

Trening do Statystyk.

Shisui wyprostował plecy, wziął głęboki oddech i powiedział.-Komputr..kompatr...a chuj! Trening szybkości Komputer.
Nagle glutek poczuł ból tyłka, okazało się że ze ściany wystaje działko które właśnie strzeliło czerwonym pociskiem w jego intymną część ciała.
-No ej! To było nie fair!-Krzyknął Shisui.
Działko pokiwało się jakby miało to pokazać że śmieje się po czym znowu wystrzeliło, tym razem Shisui zdążył zrobić unik. Glutek zrobił poważną minę, nagle z karabin zaczął ,,spreyować" pociskami w Shisuiego a sam demon zaczął robić uniki i ruszył biegiem w stronę działka przy okazji wyjmując cukierka z kieszeni. W momencie kiedy dobiegł do maszyny ta się schowała, dzięki temu Shisui miał czas na zjedzenie cukierka. Nie nacieszył się on długo smakiem gdyż nagle pojawiły się trzy hologramy które ruszyły w jego kierunku w tak szybkim tempie że ledwo nadążał za ich ruchami. Najpierw dostał serie w brzuch, zaraz po tym jeden z  nich zakneblował mu ręce i kopnął w krocze...to przyprawiło go o jedną jedyną łzę. Demon opamiętał się po ,,zabójczym" kopniaku i szybko oplótł trzymającego go przeciwnika po czym odwzajemnił się tym samym uderzeniem, niby hologram ale widać że nawet go to zabolało..albo to jest ona?
-Ha! MASZ KURWO!-Wykrzyczał głośno Shisui zapominając o pozostałej dwójce.
Kiedy demon zachwycał się swoim uderzeniem został powalony na ziemie i poobijany.
-Dobra! Komputer Stop kurwa!-Pisknął Shisui.
Hologramy zniknęły a sam glutek zebrał się z ziemi, przetarł swoje ubrania po czym zaczął się rozgrzewać..że też na początku o tym nie pomyślał.
Szybko zrobił pięć kółek truchtem dookoła sali omijając w tym czasie Shina, próbując lewitować wykonał z 10 brzuszków, chciał więcej lecz spadł na tyłek. Kiedy podniósł się z ziemi postanowił że zrobi jeszcze typowo ,,siatkarską" rozgrzewkę, tzn. wyskoki w górę, rozciąganie nóg i rąk. Kiedy Shisui poczuł się już dostatecznie porozciągany, wyrozciągany jak też rozciągnięty wypowiedział znów te słowa.
-Trening Szybkości Komputer!
Teraz wiedział już, że działko wysunie się ze ściany. Zdołało ono wykonać małą serie lecz nic to nie dało ponieważ Shisui był tuż przed nim. Hologramy dały rade podejść do glutka lecz ten szybko ogłuszył najbliższa dwójkę (zniknęły one po ,,ogłuszeniu") a z trzecim postanowił się zabawić. Najpierw wydłużył swoją rękę, szybko chwycił go za głowę i rzucił nim przed swoje stopy. W Shisuim odpalił się tryb mordercy..zaczął skakać z całej siły na głowę hologramu śmiejąc się przy tym na całe pomieszczenie treningowe. Kiedy myślał że to koniec zdziwił się, dostał w tył głowy...piłeczką? Tak! Pojawiła się maszyna strzelająca piłeczkami! Od komputera usłyszał tylko że to czy zda zależy od tego czy złapie piłeczki których było 20. a ręce miał 2. Piłeczki zaczęły szybko lecieć w jego stronę, szybko jego wyłapał w łapska te które się zmieściły było ich 4. nie wiedząc w co łapać resztę, odsunął się trochę dalej i zaczął łapać te okrągłe dziadostwa..w usta. Jako że był gumowy nie było dla niego trudne rozszerzenie swej gęby więc zaczął wyłapywać piłki do ust. Okazało się to dobrym pomysłem, komputer nie wiedział co zrobić więc kazał oddać piłeczki do pudła zamontowanego na maszynie która je wyrzucała. Shisui był już zmęczony i miał dość. Zauważył Shina wchodzącego na górę, ruszył za nim tym samym kończąc swój trening.
avatar

Shisui
Time Breakers
Time Breakers

Liczba postów : 33

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Laptora z salą treningową

Pisanie by Laptor on Sro Sty 18, 2017 11:24 pm

Laptor ni chuja patrzył na trening Shina. Sam miał w planie nauczyć się jakieś techniki, wiedział, że potrafi wykorzystać jakoś specjalnie swoją energię ki. Wywnioskował to z tego, że potrafi ją wykorzystać do latania, do tworzenia kul energii. A jakby tak dało się wykorzystać energię do innych technik?
Laptor wiedział, że musiał skoncentrować się mocno tak by energia ki powstała w jednym punkcie o kształcie, który sam wybierze! Demon usiadł na podłodze ze skrzyżowanymi nogami. Skupił się niezwykle mocno na tym aby w dłoniach zebrać dużą ilość energii. Znał z poprzedniego treningu swoje ograniczenie, energia nie przechodziła w większych ilościach niż on sam chciał. Pozwolił sobie na kompletne odpłynięcie, zatracenie się wewnątrz siebie. Czuł jakby stał na przeciwko energii KI, jakby ta zmaterializowała się w jakąś postać i mówiła do niego rady, doradzała mu jak ma ją opanować. Otworzył oczy i był w zupełnie innym miejscu. Siedział na ławeczce w zielonym, pięknym parku. Ptaszek usiadł obok niego i zaćwierkał. Po czym usłyszał głos "Traf mnie. Traf mnie". Rozejrzał się i dostrzegł świecący punkt nad nim, iskrzył i mienił się różnymi kolorami. Latał sobie swobodnie w powietrzu, wyglądało to jak iskrząca kula energii, biała niczym śnieg. Laptor mimowolnie uniósł się w jej kierunku i wyciągnął rękę. W tym momencie ów światełko uciekło kilka centymetrów dalej... Tak za każdym razem. Demon się opamiętał, otrząsnął głową na boki i zrozumiał słowa. Skupił w swoich dwóch dłoniach energię ki i rzucił jasnym, różowym pociskiem w to światełko. Jednak było bardzo szybkie, od razu uniknęło jednego, następnie drugiego pocisku. Laptorek rzucił się w jego kierunku a to zaczęło uciekać. Tworzył raz za razem pociski energii, lecz bez skutku. Każde z nich omijały cel o dziesiątki centymetrów trafiając w gałąź, innym razem w podłoże a jeszcze innym lecąc ku niebu. Oboje dolecieli tak do jakiegoś miasta, były tu różne majinowskie budynki, wysokie i niskie. latali między nimi, ciągle próbował trafić swoimi pociskami energii to światełko, które zaczęło chichotać. Kule energii wybuchały czasami coś niszcząc czasami jednak po prostu uderzając w cel. Za każdym razem światełko zmieniało tor lotu, kierunek i nie dawało się trafić. Ganianina trwała dwie godziny. Gumiak rzystanął na chwilę. Oddychał ciężko, spojrzał na swoje ręce. Nie tracił energii ki, jednak męczył się samym lataniem. Dziwne... Zaczął zastanawiać się po co goni to światełko. I nagle przed jego oczami znowu się pojawiło... "Traf mnie" zawołało, majin jakby zaczarowany wytworzył momentalnie różową kulę energii i cisnął w światełko oczywiście nie trafiając, jakby instynktownie rzucił się w pogoni za nim. Znowu zaczęły się miss attacki, różowe kule energii za każdym razem zaczęły mocno wybuchać na swoich celach (tzn w to co trafiały gdy kula latającej energii unikała pocisków) uszkadzając je, budynki traciły kawałek ścian, drzewa zostawały spopielone, podłoże wybuchało ziemią w niebo. "Chyba się nie starasz" rzekła kula. Słowa te niezwykle zdenerwowały demoniczną postać, która zaczęła teraz parować z dziurek i gwizdać przeciwnie, wkurwił się i wytworzył dużą kulę energii w dłoniach cisnął ją w cel, lecz ten zniknął tuż przed trafieniem, pojawił się za Laptorem wysyłając w niego lekko piekący prądzik w kształcie błyskawicy. To wcale nie ujarzmiło jego gniewu. Zrobił się mocno czerwony, rzucił się teraz w kierunku tego małego gówna, wytwarzał pociski niezwykle szybko, ciskał dużo szybciej a te chybiły jeszcze kilka centymetrów od celu. W końcu nastał taki moment, w który ta kula energii popełniła błąd. Laptor jedną kulę rzucił przed siebie czyli w tajemniczą, białą kulę, drugą kulę chyba przez przypadek wypuścił z opóźnieniem lekko wyżej, i trafił nią w światełko, które się zatrzymało a Majin wpadł w nie nie zdążając się zatrzymać. Wtedy pojawiły się mniejsze, było ich 5. Każde mówiło na przemian "Hahaha i co teraz?" "Złap mnie" "Traf mnie" "Ojojoj jaki czerwoniutki" "Co tak tępo patrzysz" i raz po raz wysyłały te energetyczne mini pociski, które piekły i doprowadzały do wkurwa Laptora. Pojawiła się wokół niego karmazynowa aura, Laptor zaczął drzeć się, para opuszczała jego ciało w niezwykłych ilościach i w końcu uformował swoją energię w kierunku małych denerwujących gówniaków, wypuścił kulę, która o dziwo nie była kulą... początkowo przynajmniej... Z dwóch dłoni pojawił się różowy promień, lekki odcień lecz dosyć szeroki, wystrzelił on w kierunku małych kul energii a przy kontakcie z nimi pojawiła się mała kula energii tego samego koloru wewnątrz tego promienia, która urosła w milisekundzie do dużych rozmiarów wybuchając z niezwykłą siłą. Światło wybuchu oślepiło demona a gdy otworzył oczy spowity był białą leciutką aurą, która przylegała do jego ciała. Zaczęła promieniować i znowu ogromne światło oślepiło Laptora. Otworzył oczy. Znajdował się w sali treningowej. Był sam. Gdzie poszli tamci? Zobaczył otworzone drzwi do domu. Musieli udać się do góry. Dobrze... Laptor nie wiedział co przed chwilą się działo, jednak musiał znajdować się swoim umyślę. Spojrzał na swoje ręce, stanął w rozkroku i wyciągnął ręce przed siebie. Momentalnie pojawiła się fala energii o różowym kolorze, szybko ogarnęła część sali treningowej stykając się natomiast ze ścianą, znajdującą się 5 metrów od Laptora kolejny raz utworzyła się kula energii, która momentalnie urosła powodując ogromny wybuch energii, który obejmował obszar większy niż 5 metrów. Zdziwiony, zaskoczony Laptor, który jeszcze nie opanował w pełni techniki został odrzucony na przeciwległą ścianę wgniatając ją lekko. Jego ciało leciutko się dymiło. Był w szoku. Znowu spojrzał na swoje dłonie. To było to czego szukał! Poszedł do góry ciągle patrząc na swoje ręce. Gdy zauważył gotującego Shina uśmiechnął się niezwykle złowieszczo.
-Hahahaha!-Roześmiał się szczęśliwy i wesoły.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1282

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Laptora z salą treningową

Pisanie by Shin on Sro Sty 18, 2017 11:39 pm

Shin kroił, mieszał, podsmażał, gotował i próbował. W między czasie machał rękami by stworzyć stolik i krzesła. Gotowanie zajęło mu trochę czasu, fakt. Ale jakie rezultaty! Zapach był wręcz Boski! Gdyby Kaikon go teraz... widział... Nie! To przeszłość. Kaikon jest zepsuty, tak jak reszta Kaioshinów. Shin wprowadzi tam sprawiedliwość, niech poczekają, tylko urośnie w siłę!

Shin podał do stołu.
-Dla Laptora... Szaszłyki krabowe, paluszki krabowe, zupa krabowa. Ogólnie krabowo. No i ryż. Plus kubek najlepszego trunku jaki potrafię przyrządzić. Dla pana zielonego mięso z indyka nadziewane serem, sałatka z kurczakiem, i "rosół". W sensie zupa z kury. No, ty masz drobiowo. Plus zimny napój czekoladowo-waniliowy i lody karmelowe z owocową posypką. Ja sobie zjem szaszłyki z kurczaka i indyka, zupę krabową i trochę tego trunku co Lapek. No. Smacznego. Laptor, jak chcesz pytać o inne planety, to teraz masz szansę. Postaram się odpowiadać na twoje pytania jak najlepiej.
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Laptora z salą treningową

Pisanie by Laptor on Sro Sty 18, 2017 11:46 pm

Laptor spojrzał na to wszystko z niezadowoloną miną a następnie na Shina. W pierwszej chwili pomyślał, że to wszystko jest żartem. Czym był te wszystkie dania na stole? Rozejrzał się i wziął do ręki czekoladowo waniliowy napój, w drugą lody karmelowe. Wprawdzie nie miał pojęcia co to, lecz żywił się jedynie rzeczami słodkimi, jego nos mówił mu, że to jest dobre. Oba przechylił i pochłonął.
-Wybacz, ale jem słodycze.-Wytłumaczył po czym zamyślił się. Jak zapytać o planety tak by było to jak najkrócej, w końcu nie lubił rozmawiać.
-A może opowiesz mi co wiesz? Nie znam nazw planet.-Powiedział uśmiechając się i wycierając buzię od lodów karmelowych, które teraz "dotarły do jego mózgu" i zrobił śmieszną minę zamarzniętej osoby do kości. W między czasie lecieli już sobie do tej całej sali narad...

z/t


Ostatnio zmieniony przez Laptor dnia Czw Sty 19, 2017 12:30 am, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1282

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Laptora z salą treningową

Pisanie by Shisui on Czw Sty 19, 2017 12:26 am

Shin zmęczony treningiem patrzył na dziwaczne potrawy przygotowane przez Shina, nie chciał go urazić więc zaczął jeść wszystko co było dla niego. Kiedy Shin nie patrzy demon wyciągał z kieszeni cuksy i wpieprzał je żeby zabić dziwny smak mięsa z indyka i tego płynnego czegoś co mu nie podpadało. Najbardziej spodobało mu się to  samo co Laptorowi. Lody z posypką i zimny napój. (Oby był w nich gluten).Wprawdzie Shin  powiedział do Laptora o zadawanie pytań lecz Shisui nie mógł się powstrzymać.
-Masz może jakieś historie o tej całej ziemi? Albo zdjęcia czy coś...w końcu tam są te kule nie?-Zapytał glutek popijając zimny napój.
-I tak właściwie jak silni są ci co tam mieszkają?-Szybko postanowił dopytać Shisui.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Shisui dnia Czw Sty 19, 2017 11:35 am, w całości zmieniany 2 razy
avatar

Shisui
Time Breakers
Time Breakers

Liczba postów : 33

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Laptora z salą treningową

Pisanie by Shin on Czw Sty 19, 2017 12:56 am

Shinowi było smutno że nikt nie zjadł jego potraw. Shisui chyba nie myślał że Shin nie zauważy tej akcji z cukierkami... Ale mniejsza. Pytanie Laptora.
-Ogólnie Lapek, opowiem ci o tych dwóch na których powinniśmy się skupić. Planeta ziemia jest planetą objętą wojną. Wojowników tam praktycznie nie ma. W znalezieniu kul nikt nam nie przeszkodzi. A jak pomordujemy trochę to nikt nam nic nie zrobi. Nawet aktualni dyktatorzy na planecie, jakaś tam armia Czerwona, mają gdzieś mieszkańców. Możemy im ich wymordować. A potem zająć się nimi samymi. Namek. Pokojowa planeta. Aktualnie jest na niej jakaś pseudo rebelia, ale gówno z niej raczej wyjdzie. 80% populacji to nie umiejący walczyć członkowie tkz. Smoczego Klanu. Jednak Reszta, członkowie Wojowniczego Klanu... No cóż. Nadrabiają za resztę. Naprawdę powinniśmy skupić się na Ziemi. Urośniemy tam w siłę, zbierzemy Smocze Kule, i zabiorę nas na Namek. No, wracajmy do Sali Narad. Tam przedyskutujemy plan.
Shin wstał od stołu, wyszedł z domu Laptora i poleciał do poprzedniej Lokacji.


________________________
z/t Sala Narad
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Laptora z salą treningową

Pisanie by Laptor on Sro Lut 01, 2017 10:07 pm

Moment chwila zanim napakowany Majin przybył przed swój dom. Dzięki jego nowej sile był znacznie szybszy niż poprzednio, dlatego przemierzanie znacznych odległości między lokacjami w królestwie nie było zbytnio problemem. Kiedy wylądował, oglądnął się, był ciekawy czy Shin również przyleci. Niestety jego energii nie był w stanie wyczuć co powiedział Gomasu. Nacisnął guzik otwierający drzwi, wszedł do środka i spostrzegł, że rozwalił ścianę, był po prostu zbyt szeroki! Jednakże to nie był czas by się takimi rzeczami przejmować. Oczywiście nie było mowy by to tak sobie zostawić i po prostu przymknąć na to oko. Majin wszedł do domu, otworzył kopułę prowadzącą do sali treningowej
i wszedł do środka po schodkach w dół, jednakże troszkę bokiem, musiał chyba przebudować cały dom skoro ta transformacja miała taki wpływ na jego życie prywatne...

Laptor niewiele myśląc postanowił sprawdzić każdy najmniejszy aspekt swojego ciała. Chciał wiedzieć, czy transformacja wzmocniła całe jego ciało permanentnie czy tylko powierzchniowo.
Nie chciał przykładowo przybrać na szybkości kosztem kondycji... Szybko nacisnął guzik na ścianie, podłoga zaczęła jakby ruszać się, jednakże z dużą prędkością. Była to taka bardziej nowoczesna bieżnia. Góra mięsa wskoczyła na nią i zaczęła biec, włączając od razu najwyższą dostępną prędkość. Bieżnia zaczęła poruszać się z niezwykłą prędkością, a nogi Laptora zwyczajnie "zniknęły" tak szybko nimi poruszał. Biegł tak 10 minut, potem 30, godzinę... Jego kondycja była w jak najlepszym porządku, wtedy postanowił, że zmieni poziom o dwa niżej oraz doda pewien element. Mianowicie wyrzucanie ze ściany przeszkody, jakichś przedmiotów najlepiej kul czegoś, które musiałby omijać i wracać tempem na bieżnie, mogło to pomóc mu zwiększyć jego zręczność.
Piłeczki wylatywały w przeróżnych sekwencjach, czasami były podwójne, czasami pojedyncze, czasami leciały w głowę, czasami w brzuch a inne celowały w nogi by wytrącić postać z równowagi.
Laptor miał dostateczną siłę by każdą piłeczkę odbijać lewą bądź prawą kończyną, skakać w powietrze i wracać do tempa poprzedniego, odchylać się na lewo i prawo i tak dalej. Ten cały trening trwał mniej więcej dwie godziny. Gdy wyłączył poruszającą się podłogę a jego nogi były rozgrzane, stanął na środku sali i jedną rękę rozciągnął do końca sali i z drugą tak samo. W ścianach, tam gdzie dotykał dłoniami ścian pojawiły się mechanizmy nawijające ręce Laptora na siebie, w efekcie mógł w prosty sposób rozciągnąć swoje dłonie do granic możliwości... Po kilkudziesięciu obrotach Laptor wiedział, że osiągnął limit, mechanizmy się zatrzymały a w ruch poszły następnie nogi, które zostały rozciągnięte w sposób identyczny... Następnie Laptor stanął na jednym końcu sali, na drugim pojawiła się gumowa jak on "osłona" ściany. Majin uderzał z całych sił w tą osłonę z drugiego końca, więc musiał zwyczajnie rozciągać swoje kończyny by dosięgły celu. Uderzał raz za razem ciosami zwykłymi, prostymi. Wykonał ponad 100 uderzeń każdą kończyną po czym postanowił zrobić coś innego, miał jeszcze coś gumowego, ogonek na głowie, który w walce mógł się przydać. Przed Majinem pojawiły się dwa manekiny. Ogon na głowie został naprężony, uniesiony przed głowę i po prostu gumol uderzał nim manekiny na zmianę, raz lewego raz prawego, niby nigdy nic, jednakże mogło się okazać, że ten organ będzie istotnym w walce, trochę treningu jego szybkości i rozciągliwości na pewno się przyda. Gdy manekiny zostały gradem ciosów zmasakrowane coś zaświeciło w głowie tego kosmity. Szybko stanął nieruchomo i skupił swoją nową energię, postanowił wystrzelić technikę "ogonem". W celu wykorzystania tak swojej nietypowej kończyny musiał przystąpić raz jeszcze do treningu kontroli energii. Jednakże tym razem odrzucił wszelkie pozycja wspomagające przepływ energii, zwyczajnie stanął z zamkniętymi oczami, w pełni skupiony na tym by skupić energię jedynie w ogonie. Poprzednio Laptor długo szukał swojej wewnętrznej energii przy nauce techniki, jednak teraz od razu sobie podał z nią dłoń, jakby stali się znajomymi, kolegami... Porozumiewali się bez słów. Skupił się systematycznie gromadząc energię w ogonie, było to dosyć trudne, inne. Naprężył mięśnie rąk uniemożliwiając energii uciekać w te kończyny, następnie jego ogon lekko uniósł się, naprężył nieznacznie. Zaczął wibrować, drgać. Pojawiły się dwie żyłki na jego końcu i początku. Laptor zacisnął zęby, zrobił minę jakby dusił klocka. Ogonem zaczął lekko poświatywać dookoła na karmazynowo, był to bardzo dobry objaw. Już po chwili cała poświata zaczęła się przemieszczać, skracać by finalnie skupić się jedynie na zaokrąglonym końcu ogona. Zaczął świecić, kula energii zaczęła się powiększać tworząc się dookoła tego ogonka. Laptor uśmiechnął się, wtedy aura zaczęła mrugać, musiał znowu się skupić by odzyskać kontrolę nad swoją energią, wydawać by się mogło, że skupienie energii w ogonie nie będzie jakoś mega trudny... Kończyna uniosła się nad głowę, skierowana przed Majina, stanął on w rozkroku z rękami zgiętymi w łokciach. Energia eksplodowała wystrzeliwując przed siebie z tego zgrabnego, umięśnionego ogona karmazynową technikę Vapo Vapo (bo tak postanowił ją nazwać dla ułatwienia), gdy tylko dotknęła ściany wybuchła tak silnie jak ta z ręki niszcząc kawałek ściany i wgniatając ją w głąb gleby (w końcu sala byłą pod ziemią otoczona jakimiś płytami o zwiększonej wytrzymałości). Majin otworzył oczy i uśmiechnął się, potem spojrzał na ogonem. Był zadowolony, to mogło się w przyszłości bardzo przydać! Postanowił spróbować znowu, jednakże za jakiś czas... Trening skupiania energii 'tam' trwał dobre 30 minut. Laptor od razu zaliczył glebę i wykonał około tysiąca pompek, tysiąca brzuszków, tysiąca przysiadów, tysiąca łódeczek oraz tysiąca podciągnięć jedną ręką na drążku i tyle samo ręką drugą. Następnie obniżył grawitację jakieś 80 razy. Wskoczył na ręce głową w dół, następnie wykonał dwie pompki, po zorientowaniu się, że idzie mu jak bułka z masłem przestawił się na jedną rękę, wykonał dwie pompki, znowu szło łatwo. Zwiększył grawitację do 150 razy. Jedną ręką wykonał około 500 pompek, drugą ręką tyle samo. Następnie wykonał po 100 pompek jednym paluszkiem jednej ręki i tyle samo drugim paluszkiem, jednakże co 1 pompkę przeskakując na drugą rękę. Następnie powiesił się na grubej linie, przymocował się do niej nogami (owijając stopy węzłem by nie spać) i wykonał przy tej grawitacji około 200 brzuszków, po tym czasie na ręce założył obciążenia i wykonał 500 brzuszków rękami zwisając w dół, tak by podnosić się jedynie na sile mięśni brzucha. Zlazł z liny, krew spłynęła ma do głowy przez co zrobiła się bardziej czerwona, jednak po chwili było już wszystko okej. Laptor postanowił, że zrobi krótki trening z dwoma przedstawicielami rasy changelingów, którzy tak go na spotkaniu TP wkurzyli, komputer wygenerował wygląd manekinów (zaawansowanych) i po chwili zaczęła się walka. Oczekiwał na ruch przeciwnika, widząc iż ten nie jest skory do działania od razu wyrwał ze swojej pozycji tak mocno, że wgniótł płytę na ziemi, wyprowadził cios lewą ręką w brzuch changa, ten odsunął się na kilka metrów, jednakże nie miał chwili wytchnienia gdyż od razu Majin do niego doskoczył wbijając się w niego kolanem, upadł na kolana wypluwając imitację krwi. Drugi changeling w tym momencie wyprowadził cios nogą w plecy Majina, jednakże wbił się tylko w mięśnie, które zdążył naprężyć, Laptor złapał jego nogę i szarpnął do góry by za chwilę trzasnąć nim o podłoże z drugiej strony (Jak Hulk Lokim). Nieco odskoczył do tyłu dając chwilę na zebranie się przeciwnikom. Komputer podkręcił ich moc. Doskoczyli obaj, jeden z nich złapał za ogon demona, drugi wbił się głową w jego twarz, za którą się złapał. Ten co trzymał ogon naciągnął go od tyłu i trzymał, ten drugi wyprowadził serię (15) ciosów w brzuch Laptora, wybuchł energią i odsunął dwóch oprawców od siebie. Złapał ogonem za tego za nim zanim zdążył się oddalić, lekko poddusił i trzepnął nim o tego, który był przed Laptorem. Laptor wyprowadził ciosy: Brzuch, twarz, podbródek, brzuch, kolano w brzuch wcześniej łapiąc za barki przeciwnika, twarz serią ciosów po 10 razy. Następnie w brzuch, cios w lewy polik, cios w prawy polik, zgięcie ciała i 5 ciosów w środek brzucha oraz mocny uderzenie w wątrobę. Ten changeling zwyczajnie został zdewastowany, lecz drugi wykorzystując czas potrzebny na zadanie tylu ciosów podszedł Majina od tyłu i złapał ogonem za jego gardło ściskając mocno. Wykonał w plecy kilkanaście ciosów i cisnął napakowaną kupą mięsa o ziemię szykując pocisk energii. Jednakże podczas lotu Laptor łapie ten ogon, przyciąga pod twarz i gryzie tak mocno, że przerywa go. Następnie wbija się głową w brzuch, wykonuję obrót z którego wykonuje silne kopnięcie w twarz changelinga. Laptor wystrzeliwuje wprost w brzuch przeciwnika dwa pociski ki znowu trzy razy kolanem w brzuch i kończy złączając dłonie i mocno uderzając w kręgosłup prawdopodobnie go łamiąc. Karmazynowy wojownik był dobrze przygotowany na to co może go czekać na Namek nawet w przypadku walki z dwoma przeciwnikami na raz. Jednakże teraz jeszcze ustawił się na końcu sali, by na drugiej "przywołać" tarczę, do których wystrzeliwuję dziesiątki pocisków energii, starał się każdym trafić w cel, tarcz były 3, po lewej stronie, prawej i na środku sali. Trenował tak wiele, wiele czasu. W końcu tak po prostu zasnął... Prawdopodobnie ze zmęczenia, może jego energia z transformacji się wyczerpała? A może nie był w pełni jeszcze przyzwyczajony do tej przemiany...

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1282

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Laptora z salą treningową

Pisanie by Shin on Czw Lut 02, 2017 8:23 pm

Shin przyleciał w końcu na miejsce. Niezbyt się śpieszył. Chciał się przyzwyczaić do nowego ciała. Stanął przed drzwiami Laptora i... Złapał się za głowę, głęboko oddychają. Pstryknął palcami i naprawił szkody jakie Laptor wyrządził swoim wielkim cielskiem. Wszedł do środka, ale jakoś nie zastał gospodarza. Za to drzwi na salę treningową były otwarte. Nie chciało mu się tam schodzić, zamiast tego wyczarował sobie herbatę i usiadł. Jednak Laptor dość długo się nie pokazywał. Shin szedł na dół tylko po to, by zobaczyć Majina śpiącego w najlepsze. Poszarpał za ramię.
-Te, śpiochu. Wstawaj. Musimy pogadać o tym Namek. Kiedy lecimy? Ja już jestem gotowy, więc jakbyś łaskawie zebrał się w sobie... To jak?
Shin usiadł obok kupy mięcha. To naprawdę był Laptor? Ten stary, mały Laptor zmienił się w takiego byczora? No cóż. Shin musiał przywyknąć. Aktualnie czekał na dalsze plany na temat ich podróży.
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Laptora z salą treningową

Pisanie by Laptor on Czw Lut 02, 2017 8:59 pm

Laptor smacznie sobie spał na twardych posadzkach sali treningowej, no i zimnych posadzkach... Ze spokojnego snu wyrwał go bezduszny Shin szarpiąc za jego muskularne ramię, otworzył oczy i zauważył Shina. Gadał coś o namek... Majin przeciągnął się i usiadł, przetarł oczy i ziewnął pokazując niebieski język po czym mlasnął dwa razy. Spojrzał na licznik na ścianie, nie dużo brakowało do jego pełnej regeneracji po której miał przystąpić do treningu.
- Namek tak? Lecimy tam niedługo, mają silnych wojowników, nie mamy lecieć sami, przewodzi nimi Guru, mają smocze kule spełniające życzenia, Nail jest najsilniejszym wojownikiem, możesz nas tam przenieść, wszyscy są pokojowi czy też nie? W sumie nie pamiętam czy coś mówiłeś o tym. - Powiedział Laptor wymieniając wszystko to co pamięta i wie o tej planecie. Przeciągnął się raz jeszcze i wstał. Dopiero teraz dostrzegł jakąś zmianę u Shina, nie był jednak w stanie powiedzieć co się zmieniło.
- Myślałem nad czymś i muszę coś przećwiczyć, więc za parę godzin możemy wyruszać. - Dodał po jakimś czasie Laptor kierując się na powierzchnię.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Laptor dnia Czw Lut 02, 2017 10:19 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1282

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Laptora z salą treningową

Pisanie by Shin on Czw Lut 02, 2017 10:06 pm

Shin pokręcił głową i poszedł na górę. Miał nadzieję że Laptor ruszy swoje czerwone dupsko i polecą jak najszybciej się da. Zaczynał się naprawdę nudzić. Było tu zbyt mrocznie jak dla niego. A Namek wydawała się być dość ciekawą planetą. Dodatkowo-Czy Laptor naprawdę nie zauważył jego transformacji? Trochę to Shina ugodziło. A to znowu go zdziwiło. Naprawdę zmienił mu się charakter. Miał nadzieję że przez to nie zacznie zachowywać się jak zupełnie inna osoba. No nic. Położył się na łóżku Laptora i zasnął. Co on se będzie gadał z Majinem, jak ten ma jakieś plany. Byleby go potem obudził. Chociaż w takim wypadku... Shin wybudził się i krzyknął do demona.
-Laptor, obudź mnie jak będziesz gotowy. Ja się zdrzemnę. Jak ty mogłeś, to i ja mogę. Zresztą, jestem wyczerpany po transformacji. Potrzebuję trochę odpocząć. A ty sobie rób co chcesz, mnie to nie obchodzi.
I z powrotem poszedł spać, pogrążając się w swego rodzaju medytacji. Takie tam, Shinjinowe sprawy. Dziwni jesteśmy, nie nasza wina, OK? Proszę się odczepić. No.
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Laptora z salą treningową

Pisanie by Laptor on Pią Lut 03, 2017 12:16 am

Laptor wparował na chatę, tym razem uważając by nie rozwalić znowu ściany. Dopiero teraz spostrzegł, że została ona naprawiona, jaka szkoda... Chciał trochę powiększyć ten dom, bo był nie codzienny dla napakowanego majina. Gdy wlazł na łóżku zauważył Shina rozłożonego na łóżku, z jedną ręką wystającą poza łóżko. Westchnął, podszedł i kopnął go w nogę by się zbudził.
- Wróciłem, jestem gotowy na podróż jeśli ty jesteś. - Powiedział spokojnie. Wewnątrz był podekscytowany, nie chodziło o kulę, jednak nowa rasa, nowe charaktery i ciekawiła go ta siła, przed którą tyle go ostrzegano... Czy nameczanie są rzeczywiście tak niebezpieczni? A teraz zastanawiał się czy nameczanie to jedność czy jednak były jakieś obozy? Spytał o to Shina przed chwilą, jednak ten nie odpowiedział... Nie dawało mu to spokoju, ta niepewność czy sobie to wymyślił, czy może to były słowa tego bożka? Ajajajajaj.
- To jak z tymi nameczanami w końcu było? Nie pamiętam czy to Ty mówiłeś o dobru i złu u nich czy to moja wyobraźnia?

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1282

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Laptora z salą treningową

Pisanie by Shin on Pią Lut 03, 2017 12:48 am

Shin śnił sobie przyjemnie, gdy nagle poczuł, że coś kopnęło go w nogę. Gdy otworzył oczy, zobaczył Laptora.
-Ughh... No nareszcie.
Powiedział, rozciągając się po drzemce. Mlasnął dwa razy.
-Hmm. Czyli gotowy, tsa?
Podrapał się po głowie i poprawił włosy. No nareszcie, pozwiedza sobie w końcu coś innego niż Królestwo Kaioshinów i Makaioshinów. Zło i dobro zaczęło go nudzić. Chciał jakichś wrażeń. W sumie, jak Nameczanie będą mili, to może im nawet pomóc, jeśli bedą chcieli. Shin nie jest jakimś szatanem. Jeszcze nie.
Na pytanie Laptora odpowiedział z pewna rezygnacją. Czy on choć raz go słuchał?
-Mają wojnę domową. Aktualnie zmierzamy do wodza tej dobrej strony. Lepiej zróbmy dobre pierwsze wrażenie.
Shin wyczarował znowu swoją księgę. Przeleciał do Namek, wyszukał zdjęcie śmiesznego domku na szczycie góry. Złapał Laptora za ramię, i wyobraził sobie obszar nad tym budynkiem, a następnie podłożył pod niego obraz swój i majina.
-Kai Kai!

___
z/t
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Laptora z salą treningową

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach