Szpital "Wukong"

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Szpital "Wukong"

Pisanie by Admin on Nie Wrz 06, 2015 5:47 pm

Jak sama nazwa wskazuje, jest to szpital. Kilkupiętrowy budynek wypełniony jest lekarzami, pielęgniarkami (oraz pielęgniarzami) i osobami chorymi, potrzebującymi profesjonalnej opieki i leczenia.
Osoby pracujące tutaj, są zawsze zapracowane. Co tu się jednak dziwić, skoro dzień i noc walczą o życie swoich pacjentów? Poznawszy smak porażki, jedyne czego chcą, to nieść pomoc potrzebującym.
Na dachu namalowany jest ogromny krzyż, a pokoje są na tyle duże, że zmieści się w nich nawet do kilku pacjentów.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 300

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Ryu on Nie Kwi 09, 2017 11:16 pm

Ryu wyruszył z miejsca, w którym znajdowała się chatka położona w górach, którą mu zaprezentował jego mistrz Haricotto.  Zamierzał dotrzeć do West City. To właśnie tutaj znajdował się cel podróży naszego bohatera. Szpital ''Wukong’’. To właśnie tam miała zostać wyleczona noga, naszego bohatera. Po jakimś czasie chłopak zaczął dostrzegać w oddali pierwsze budynki. Gdy zbliżył się zobaczył jak bardzo, zostały one zniszczone. Nikogo nie powinno to dziwić, ponieważ RR niszczyło wszystko na swojej drodze. Lecąc dalej nie widział niczego innego oprócz miasta, które było zwykłą ruiną. Przypomniał sobie, że to właśnie tutaj znajduje się znana na całym świecie Korporacja Kapsuły. Lecz z pewnością i ona nie uchroniła się przed zniszczeniem, jakie przyniósł atak RR. Właściwie to, dlaczego tak się stało? Dlaczego ludzie musieli doświadczyć tak wielkiego cierpienia? Czy politycy nie potrafili się dogadać? Jaka była tego przyczyna? Dlaczego niewinny ludzie musieli tak cierpieć? A może to tylko czyjaś egoistyczna chęć władzy, doprowadziła do wymordowania tylu ludzi, którzy przecież, nie byli niczemu winni. W przeciągu tych ostatnich lat świat stał się paskudnym miejscem, a kto był temu winien? Całe RR. Gdyby nie oni, to nie doszłoby do tego. Ryu nie wiedział, kto pociągał za wszystkie sznurki w Armii Czerwonej, ale wiedział jedno. Chce odnaleźć tą osobę i zabić ją, a także zniszczyć całe to przeklęte RR. Trzeba było się ich pozbyć raz na zawsze. Leciał tak nie wiadomo ile, ale z pewnością już niedługo dotrze do swojego celu.
avatar

Ryu

Liczba postów : 163

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Haricotto on Pon Kwi 10, 2017 11:06 pm

MG


Dwaj żołnierze RR patrolowali okolice szpitala. Jeden był wysoki, drugi raczej przeciętny. Obaj ubrani w mundury Armii Czerwonej Wstęgi i wyposażeni w karabiny wyborowe i broń przyboczną. Za pasem mocno trzymały się białe gumowe pałki. Rozmawiali między sobą, oczywiście jak to już bywa w przypadku dwóch mężczyzn, rozmawiali od dupie Maryni. A dokładniej o dupach kilku Maryn. I nie tylko Maryn. Jeden opowiadał, że niedawna poderwał jedną dziewoję z obrzeża miasta.
- No i słuchaj, spodobała mi się. Zagajam do tej świni, a ona mi mówi, że ma męża i dupy mi nie da... - przerwał, ponieważ wtrącił się drugi, ten mniejszy.
- I co, co, co, co... Co zrobiłeś? - zapytał, robiąc wielkie oczy i wpatrując się w swojego towarzysza jak w obrazek.
- Jak to co? Sprzedałem jej strzał ostrzegawczy, a potem jeszcze doprawiłem lujem na tamburyn i zaciągnąłem ją do szopy. Wychędożyłem na sianie od tylca w srakę i zostawiłem. A jej męża poczęstowałem kolbą...
- Jego też wychędożyłeś!? - znów wtrącił się mały, krzywiąc się.
- Nie, durniu, nie moją kolbą! Kolbą karabinu. - pokręcił głową na boki, będąc zawiedzionym poziomem intelektualnym swojego kolegi. Ten drugi tylko otworzył usta, powiedział głupie "aha" i skinął głową. Po jego minie można było wywnioskować, że i tak niczego nie zrozumiał.
W końcu skończyli patrol i zatrzymali się przed głównym wejściem do szpitala. "Wukong" nie był zniszczony, aczkolwiek na nówkę sztukę nie wyglądał.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 930

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Ryu on Wto Kwi 11, 2017 6:27 pm

Ryu sobie tak leciał i leciał, a szpitala nie było widać. W końcu, po jakimś czasie jego oczom zaczął się ukazywać kilkupiętrowy budynek, a gdy przyjrzał się bardziej na jego dachu ujrzał wielki, namalowany krzyż.
- To na pewno tutaj.
Pomyślał. Nagle zatrzymał się, ponieważ dostrzegł na ziemi dwóch żołnierzy RR. Jeden był mniejszy od drugiego niczym Karol i Tadek z ''Miodowych Lat’’, no ale ten większy nie wyglądał na zbyt grubego. Najwidoczniej patrolowali okolice. Wojownik postanowił obniżyć nieco swoją pozycję i właśnie wtedy usłyszał jak jeden z dwójki żołnierzy, a dokładniej ten wyższy wypowiadał się w dość niecenzuralny sposób o tym, jak robił z pewną panią rzeczy +18. Znajdował się wysoko, ale był w stanie słyszeć to co mówił, mając tym samym nadzieję, że go nie zobaczą.
- Należałaby mu się lekcja dobrego wychowania.
Powiedział do siebie w duchu, lecz póki co nie zamierzał z nikim walczyć, ponieważ z tą jego prawą nogą byłoby to trudne, a pocisk energetyczny, a dokładniej eksplozja spowodowana nim mogłaby uszkodzić budynek, a tego Ryu nie chciał. Gdy widział, że wracają do głównego wejścia szpitala postanowił polecieć za jego róg. Zrobił to, ponieważ nie chciał, aż tak bardzo zwracać na siebie uwagi, bo przecież ludzie nie latają. Zaczął powoli opadać i gdy już jego nogi znalazły się na ziemi, jakby nigdy nic wyszedł zza rogu i skierował się do głównego wejścia. Postanowił podnieść obie ręce do góry, aby przypadkiem tym dwóm żołnierzom coś nie odwaliło i nie zaczęli do niego strzelać. Oczywiście nasz bohater wiedział, że naboje nie są w stanie mu nic zrobić no, ale gdyby się dowiedzieli to pewnie wezwaliby jakieś wsparcie czy coś. Gdyby go zobaczyli od razu krzyknąłby w ich stronę.
- Nie strzelać!
Powiedziałby. Podszedłby bliżej, po czym zacząłby mówić.
- Proszę o zezwolenie na wkroczenia do tego szpitala, ponieważ potrzebuję pomocy lekarza.
Gdy już by skończył czekałby na ich odpowiedź.
avatar

Ryu

Liczba postów : 163

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Haricotto on Sro Kwi 12, 2017 9:04 pm

MG

Gdy tylko Ryu wyszedł zza rogu, żołnierze od razu go dostrzegli. Nie dało się go nie zobaczyć, w końcu maszerował prosto na nich. Musieliby nie mieć oczu i być idiotami. No, ten drugi warunek spełniali idealnie. Karabiny od razu poszły do góry. Obaj mieli tępe wyrazy twarzy.
- Do szpitala? W jakim celu? Wyglądasz normalnie! Jesteś zdrowy! Pewnie chceta się nachapać leków i dostać szajby, he!? - wrzasnął ten wyższy, ten który uważał siebie za mistrza ruchacza. Drugi słowem się nie odezwał.
- No, gadaj... Czego chcesz!? Mów albo spływaj! - i splunął pod nogi chłopaka swoją gęstą, żółtą, zaropiałą śliną.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 930

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Ryu on Sro Kwi 12, 2017 10:00 pm

Gdy Ryu skończył mówić, odezwał się ten wyższy z dwójki żołnierzy. Najwidoczniej nie uwierzył w to, że nasz bohater potrzebuje lekarza, a na koniec mu jeszcze bezczelnie splunął pod nogi.  Naprawdę wypadałoby go nauczyć kultury, ale to potem. Jak na razie trzeba było się zająć nogą naszego Ziemianina. Spojrzał na tego, co splunął mu chamsko pod nogi i przemówił.
- Powtarzam. Potrzebuję pomocy lekarza. Jeżeli mi nie wierzycie to chętnie, wam coś pokaże.
Po tych słowach odsłonił swoją prawą nogę. Była ona usztywniona za pomocą dwóch nóg od krzesła, a wszystko to było związane materiałem z tego właśnie krzesła. Znów zabrał głos.
- I jak? Teraz mi wierzycie? Mogę w końcu wejść do tego szpitala?
Jak to ocenią ci dwaj żołnierze? Czy Ryu udało się ich przekonać? Cóż, nie wiadomo. Lecz już wkrótce chłopak się o tym przekona. Ten szpital był bardzo ważny, ponieważ bez pomocy lekarskiej jego noga się sama nie nastawi, ale chyba wszystko zależało od tych dwóch tutaj.
avatar

Ryu

Liczba postów : 163

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Haricotto on Czw Kwi 13, 2017 8:34 pm

MG

Żołnierze patrzyli uważnie na Ryu. Gdy tylko sięgnął ręką, by unieść nogawkę spodni do góry, bronie strażników od razu wycelowane zostały w jego głowę. Gdyby w tym momencie wyjął jakąkolwiek broń, prawdopodobnie jego głowa zostałaby ostrzelana. Palce na spustach drżały. Widząc jednak prowizoryczne usztywnienie nogi, dotarło do nich, że być może chłopak faktycznie potrzebuje pomocy. Spojrzeli na siebie, skinęli głowami i opuścili broń, odsłaniając wejście do szpitala.
- Dobre, wloz. Tylko niczego nie próbuj! Mam Cię na oku! - po czym sztruchnął swojego niskiego kolegę w ramię, by ten miał na niego oko.
Widząc całe zamieszanie, na zewnątrz budynku wyszła kobieta ubrana w biały fartuch. Stanęła pomiędzy żołnierzami i stanowczo zapytała:
- Co tu się wyrabia? - rzuciła spojrzeniem na strażników a zaraz na Ryu. Na barku miała naszywkę z logo RR. Ryu nie miał wyboru, musiał zacisnąć zęby i skorzystać z pomocy swoich wrogów.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 930

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Ryu on Czw Kwi 13, 2017 9:10 pm

Najwidoczniej Ryu udało się przekonać tych dwóch żołnierzy, o czym mógł świadczyć fakt, że opuścili broń i odsłonili wejście do szpitala.
- Spokojnie. Nie zamierzam.
Odpowiedział. Ziemianin już chciał ruszyć przed siebie, by w końcu móc wkroczyć do szpitala, ale wtem, pojawiła się tajemnicza kobieta w białym fartuchu. Zdecydowanie można było usłyszeć stanowczość, która pojawiła się w tym pytaniu. Wojownik przyjrzał się jej bliżej i dostrzegł, że na jednym z jej barku znajduje się naszywka z paskudnym logiem RR. Najwidoczniej szpital został całkowicie przejęty przez Armię Czerwoną, ale nie powinno to przecież dziwić nikogo. No, ale Ryu nie był zadowolony z faktu, że musiał prosić o leczenie swoich wrogów. Nawet to trochę zabawne. Jeżeliby mu pomogli to on w podzięce zniszczy ich całą armię. No dobra… może sam tego nie zrobi, ale z czyjąś pomocą z pewnością mu się uda. No na przykład z pomocą mistrza Haricotto i Tensy, ale nie można także zapominać o tym Jirrim, bo z pewnością do słabiaków nie można go zaliczyć. Ziemianin jeszcze chwilę się przyglądał kobiecie, ale postanowił w końcu zabrać głos.
- Witaj. Mam prośbę. Z moją nogą nie jest najlepiej, więc czy mogłaby mi zostać udzielona pomoc?
avatar

Ryu

Liczba postów : 163

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Haricotto on Sob Kwi 15, 2017 6:45 pm

MG

Pani doktor rzuciła jeszcze jedno spojrzenie na swoich podwładnych, po czym machnęła rękami, by się rozeszli i pilnowali własnego nosa, zamiast straszyć pacjentów. Następnie podeszła do Ryu, chwyciła go za ramię i lekko nim szarpnęła, ciągnąc go, a raczej pomagając mu się poruszać, po chwili kierując się do wejścia.
- Dobrze, że się tu znalazłeś. - uśmiechnęła się zadziornie, przeczesując swoją dłonią czarne, rozpuszczone włosy i poprawiając zaraz swoje okulary o szkłach grubych jak denka od słoików. Gdyby nie one, wyglądałaby całkiem... zjadliwie.
Nagle Ryu poczuł silniejsze ukłucie w kark. Igła wbiła się w jego ciało i wprowadziła dziwną substancję w jego organizm. Praktycznie od razu stracił przytomność.
- Śpij słodko, mój książę, hihi! - zaśmiała się, dwaj żołnierze pomogli jej wnieść chłopaka do środka.

Po jakimś czasie, Ryu znalazł się na sali operacyjnej. Leżał w samych bokserkach na zimnym, metalowym stole. Jego dłonie i nogi przywiązane były skórzanymi pasami do blatu. Obok niego stała pani doktor.
- Witaj chłopcze. Jak się spało? Musisz mi wybaczyć... - przejechała leniwie palcem po jego lewym bicepsie, malując na nim niewidzialne wzorki.
- Świadomie nie poddałbyś się tego eksperymentu. A to nowy sprzęt. Jeśli dobrze pójdzie, Twoja kość zrośnie się w kilka sekund, a jeśli nie... Nie będziesz musiał kupować dwóch butów, dwóch skarpetek, i tak dalej... Rozumiesz? - zapytała, słodko się uśmiechając do Ziemianina. Drzwi wyjściowych pilnował rosły strażnik. Ubrany był w zwykły mundur, a jego karnacja była... srebrzysta. Hm.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 930

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Ryu on Nie Kwi 16, 2017 1:36 am

Ryu wraz z kobietą skierowali swe kroki w kierunku wejścia.
- Huh? Ciekawe co miała na myśli.
Skomentował w głowie jej słowa. Szli wciąż przed siebie, a Ziemianin cały czas się zastanawiał się nad jej słowami i nad tym jak długo jeszcze będzie musiał znosić fakt, swojej złamanej nogi. W pewnym momencie chłopak poczuł ukłucie. Czuł jak nagle opuszczają go siły.
- Co się dzie…
Nie dokończył, a już po chwili jego powieki opadły co oznaczało, że stracił przytomność. Po nieokreślonym bliżej czasie, Ryu otworzył oczy budząc się w samej bieliźnie leżąc na jakimś zimnym, metalowym stole. Był on przywiązany do niego jakimiś skórzanymi pasami. Pomieszczenie wyglądało na jakąś salę operacyjną. Obok niego stała ta sama kobieta co wcześniej.
- W co ja się znowu wpakowałem?
Zapytał sam siebie w głowie. Teraz Ryu trochę się zaniepokoił. Co zamierzali mu zrobić? To wiedzieli tylko oni. Z jednej strony jego kość mogłaby w jednym momencie błyskawicznie się zrosnąć, ale istniało pewne ryzyko.
- Chyba rozumiem.
Odpowiedział niepewnie na pytanie. Dopiero teraz wojownik dostrzegł ochroniarza, który pilnował wyjściowych drzwi, lecz w jego wyglądzie było coś dziwnego. Jego karnacja… Była srebrzysta. Z pewnością nie był człowiekiem. Więc kim? Może robotem? Nie powinna być wykluczona taka możliwość. Po namyśle Ryu zdecydował, że mimo wszystko nie pozwoli, aby przeprowadzano na nim jakieś niepewne eksperymenty. Właściwie ta sceneria coś mu przypomniała. Tak zdecydowanie. Przypomniała mu ten moment, kiedy był przesłuchiwany przez tą kobietę z Ruchu Oporu tylko tym razem znajduje się w łapskach RR. Postanowił się uwolnić w taki sam sposób jak ostatnio. Odprężył się chwilę. Następnie zaczął powoli napinać wszystkie swoje mięśnie rąk.  Gdy poczuł, że są one już gotowe szarpnął rękoma razem z dłońmi do przodu, następnie ciągnąc je do w przód z zamiarem zerwania tych skórzanych pasów. Gdyby mu się to udało, postanowiłby rozerwać skórzane pasy, przez które były związane jego nogi. Gdyby mu się udało uwolnić, nie zszedłby ze stołu tylko powoli uniósłby się w powietrze zastygając w nim z powodu, iż jego prowizoryczny stabilizator także został zdjęty.  Wystawiłby rękę przed siebie z wycelowaną w ochroniarza, a w jego dłoni zacząłby się pojawiać ki blast.
- Z drogi!
Krzyknąłby. Gdyby jegomość się nie ruszył Ryu z wycelowaną reką i ki blastem w łapie, czekałby na dalszy rozwój wypadków. Gdyby natomiast postanowił mu zejść z drogi, Ryu koncentrując się powoduje, iż kula która pojawiła się znikłaby. Następnie ruszyłby przed siebie opuszczając budynek. Gdyby natomiast żadna z akcji się nie udała, czekałby spokojnie na dalszy rozwój wypadków.
- Szlag by to trafił. – Mruknąłby po czym spytałby na koniec – Co zamierzacie mi zrobić?
avatar

Ryu

Liczba postów : 163

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Haricotto on Nie Kwi 16, 2017 9:09 pm

MG

Ziemianin próbował się uwolnić, szarpiąc rękami. O ile ręce byłoby mu łatwo wyrwać, noga która była złamana przy każdym mocniejszym i bardziej nerwowym ruchu była narażona na uciążliwy ból. Skórzane pasy nie dawały za wygraną. Chłopak prawdopodobnie nie odzyskał jeszcze wszystkich swoich sił po straceniu przytomności. Złośliwi powiedzieliby, że ochraniał go niewidzialny plot armor.
Pani doktor uśmiechała się zadziornie, eksponując swoje pomalowane na czerwono usta. Jej oczy zmrużone były w zalotni sposób, zaś jej lewa brew unosiła się delikatnie do góry. Patrzyła na Ryu jak kobieta, nie jak służbista. Jednakże, po chwili pokręciła głową na boki, gładząc zaraz dłonią policzek Ryu.
- Słodki jesteś. Gdybym miała na stanie innego króliczka, zostałbyś moim sługą, moim androidem, moim kochankiem... - wyszeptała, śmiejąc się zaraz cicho pod nosem. Metalowy gościu stojący przy drzwiach skrzywił się lekko z obrzydzenia. Czyżby jego spotkało to samo?
Nagle brunetka poderwała się, założyła specjalną maskę, która przypominała tą, którą ubiera się podczas spawania. Odwróciła się do panelu kontrolnego, po czym przycisnęła wielki, okrągły, czerwony guzik z napisem "START". Za głową ziemianina wisiała mechaniczna ręka, która trzymała strzykawkę. Jedno szybkie ukłucie załatwiło sprawę. Do ciała Ryu dostała się kolejna substancja, która sprawiła, że stracił przytomność. Jego powieki zamknęły się i udał się do świata snów. W świecie rzeczywistym, podobne mechaniczne łapska, rozcinąły skórę na jego nodze, po czym bezczelnie, grzebały w niej, robiąc coś przedziwnego z jego kością. Nie odczuwał bólu, niczego nie był świadomy. Niemniej jednak, krew tryskała dookoła. Po chwili dało się usłyszeć dźwięk ostrza mechanicznego...

Tymczasem w głowie Ryu, rozegrać miał się niecodzienny scenariusz. Znajdował się w West City, a raczej w miejscu, w którym kiedyś stało to miasto. Dookoła były same zgliszcza, a budynki, które się ostały, pokryte były roślinnością. Ryu stał na rozwidleniu dróg. Kilkanaście metrów od niego stał pewien mężczyzna. Po kilku sekundach odwrócił się przodem do Smoka.

~SOUNDTRACK~

Fryzurę miał podobną do tej ziemianina, oko zakryte miał bandażem, spod którego spływała krew, a to drugie, odkryte, przyozdobione było blizną. Przyodziany był w mundur RR, który miał na sobie plamy krwi. Twarz była podobna... to był sam Ryu! Stał w tych zgliszczach i uśmiechał się wrednie, uderzając zaraz w swoje otwarte dłonie. Bił brawo.
O co w tym wszystkich chodzi!?

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 930

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Ryu on Czw Kwi 20, 2017 9:40 pm

Ryu szarpał najmocniej jak potrafił, ale nic to nie dało, być może nie był w pełni sił. Aktualnie jedyną opcją, jaka została było czekanie na dalszy rozwój wypadków.  Cała ta sytuacja zaczynała robić się, coraz bardziej dziwniejsza. Kobieta po swoich ostatnich słowach, założyła specjalną maskę, a następnie odwróciła się do panelu kontrolnego. Kolejną czynnością jaką wykonała było naciśnięcie wielkiego przycisku, tak ogromnego, że zajmował on połowę panelu…  No dobra nie przesadzajmy.  Przycisk był duży, ale nie, aż tak.  Nagle Ziemianin dostrzegł mechaniczną rękę, która była w posiadaniu strzykawki. Po ukłuciu w ciele chłopaka znalazła się jakaś tajemnicza substancja, dzięki której znów stracił przytomność.
- Znowu?
Zapytał sam siebie nim udał się do świata snów, gdzie to on był najpotężniejszym wojownikiem, a wszyscy żołnierze RR kłaniali się przed nim. Co się teraz stanie z Ryu? Czy przerobią go na androida? Może będą chcieli wyciąć jedną z jego nerek i opchnąć ją, na czarnym rynku za kilka Zeni? Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi. No nic, być może później się wszystko wyjaśni. Nagle i niespodziewanie chłopak znalazł się w mieście, a w zasadzie w miejscu gdzie mogło takowe się kiedyś znajdować, ponieważ wszędzie znajdowały się zgliszcza i parę budynków, które się ostały. W pewnej odległości od naszego wojownika stał pewien mężczyzna. Po paru chwilach odwrócił się przodem do naszego bohatera.  Gdy Ryu skończył mu się przyglądać zdał sobie sprawę, że jest to on sam. Dla ułatwienia nazywajmy go Ryu 2.0. Chłopaka dziwił fakt, że był on ubrany w mundur RR. Przecież, jeżeli są ta samą osobą to powinni tak samo nienawidzić tej całej przeklętej armii, a co za tym idzie, nie powinien nosić takiego stroju. Wykonał parę kroków do przodów, aby być pewnym, że chłopak go usłyszy.
- To twoja sprawka prawda?
Zapytał, mając nadzieję, że jego marna kopia odpowie mu. Cały czas nie spuszczał z niego swego wzroku.
- Rozumiem, że jesteś mną. Więc właściwie, dlaczego ubrałeś ich mundur? Powinieneś nienawidzić ich tak samo jak ja.
Mówił. Co się teraz stanie? Dowiemy się już wkrótce.
avatar

Ryu

Liczba postów : 163

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Haricotto on Czw Kwi 20, 2017 10:44 pm

MG

Ryu RR uśmiechał się wrednie, stawiając taką samą ilość kroków co jego alter-ego w białym dogi. W końcu zatrzymali się obaj, stając twarzą w twarz. Dzieliło ich jakieś pół metra. Ten w mundurze, na zadane pytanie przez Ziemianina skinął głową, potwierdzając fakt, że to on to zrobił.
- Dlaczego ubrałem ich mundur? Bo otworzyli mi oczy na większy obrazek. Na początku chciałem ich zniszczyć, jak Ty, ale moce które mi ofiarowali skusiły mnie do tego stopnia, że siędo nich przyłączyłem. To była dobra decyzja. Teraz mogę utrzymywać siebie i tych na których mi zależy w bezpieczeństwie. Reszta może zdechnąć, mwah ah ah! - zaśmiał się głośno prosto w twarz swojego "przeszłego" siebie.
- I co zamierzasz zrobić z tym faktem? To tylko kwestia czasu nim staniesz się mną. Nawet sensei prędzej czy później odwróci się od Ciebie, bo nie będziesz mu już potrzebny. - przechylił swoją głowę w bok, ciągle susząc swoje białe zębiska.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 930

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Ryu on Pią Kwi 21, 2017 9:27 pm

Po chwili obaj Ryu znaleźli się bardzo blisko siebie, a już potem chłopak wiedział, że przeczucie kto spowodował to całe zniszczenie go nie zawiodło. Po chwili Ryu 2.0 rozpoczął swoją wypowiedź tłumacząc naszemu bohaterowi czemu postąpił tak, a nie inaczej. Chłopak nawet mógł go trochę zrozumieć. Zrobił to by chronić tych, których kocha. Ziemianin nie mógł sobie wyobrazić tego jak wszyscy jego bliscy zostają zabici. Jednakże to było RR. Chłopak wolał ich wszystkich zabić niż dla nich pracować.  Nagle postanowił poruszyć temat mistrza Haricotto. Czy to mogło być możliwe? Oczywiście nie znał go zbyt dobrze, ale nie mógł uwierzyć w to, że mógłby się od niego odwrócić. Chłopak postanowił się nie przejmować jego słowami, ponieważ ewidentnie chciał mu namieszać w głowie.
- Nawet cię trochę rozumiem. Być może w pewnym momencie także bym stwierdził, że pracowanie dla nich byłoby dobrą opcją jednakże… - Przerwał po czym spojrzał w ziemię, zaciskając prawą pięść i kontynuował – Nigdy nie zapomnę widoku zwłok mojego martwego ojca. Odebrali mi go. Zginął przez nich. Brey i Juuka... Oni także zginęli. Przysiągłem sobie, że zmienię ten świat… że zniszczę ich wszystkich… Całe to przeklęte RR i nie spocznę póki tego nie zrobię. Gdybym postąpił tak jak ty, nie mógłby spojrzeć w lustro. Czułbym jedynie obrzydzenie względem siebie. Więc… - Przerwał, po czym spojrzał na niego z nienawiścią w oczach – Jak mogłeś do nich dołączyć? Czyżbyś zapomniał już o śmierci ojca? Ja nigdy nie mógłby zrobić tak jak ty. Mordowani są niewinni ludzie, a ciebie to w ogóle nie obchodzi.  – W jego oczach zniknęła już cała nienawiść i mówił dalej -Jeżeli naprawdę jesteś mną, to porzuć dotychczasowe życie. Powinieneś wykorzystywać swoją moc do ochrony słabszych i walki z RR, tak jak ja.
Tu przerwał. Miał nadzieję, że uda mu się go przekonać.
I nie łudź się. Nie przekonasz mnie, że mistrz Haricotto się ode mnie odwróci.
Na koniec zadał mu jedno proste pytanie.
- Właściwie to jakie moce ci zaoferowali?
avatar

Ryu

Liczba postów : 163

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Haricotto on Nie Kwi 23, 2017 8:18 pm

MG

Ubrany w mundur mężczyzna stał niewzruszony. Nawet "brewka mu nie tykła", gdy wysłuchiwał słów przeszłego siebie. Wraz z rosnącą nienawiścią Ryu, na twarzy jego odpowiednika z przyszłości malował się co raz większy uśmiech. I nie był on uśmiechem współczucia, wręcz przeciwnie.
- Wspomnienia to rzeczy, które nas hamują. Do osiągnięcie prawdziwej umysłowej Nirvany potrzebne jest wyzbycie się jakichkolwiek wspomnieć budzących emocje. Już niedługo zrozumiesz, spokojnie. - po czym skinął głową, unosząc kąciki swoich ust w parszywym i fałszywym grymasie.
- Twój mistrz jest niestabilny psychicznie. Nigdy nie można mieć pewności, co zrobi. Ale wierz w co chcesz, Ryu. Czas pokaże, tak jak i ja pokażę Ci... - tu przerwał, po czym zerwał ze swojego ramienia materiał munduru. Jego całe ramię, przedramię i dłoń pokryte były, a raczej zrobione były z metalu. 
-... moją siłę! Ha! - zamachnął się i chwycił swoją mechaniczną ręką szyję Ryu, unosząc ją do góry razem z chłopakiem, który zaczął się dusić!

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 930

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Ryu on Nie Kwi 23, 2017 10:44 pm

Najwidoczniej przekonywanie Ryu nic tu nie dało, ponieważ nasz drugi Ziemianin miał w czterech literach całe jego gadanie.
- Sensei niestabilny psychicznie? Nie zachowywał się tak jakby coś mu dolegało.  Z resztą, nie powinienem go słuchać. To z pewnością część jego gry.
Skomentował w głowie słowa swojej złej wersji, aż tu nagle ukazał swą rękę, lecz nie była ona normalna. Była ona w całości z metalu. To co się po chwili zdarzyło zaskoczyło chłopaka. Nie był on w ogóle przygotowany na to, co nastąpiło. Otóż nasz zły Ryu postanowił jednym szybkim i pewnym ruchem złapać za szyję, naszego Ryu i unieść go nad ziemię, powodując, iż chłopak zaczął się dusić.
- Szlag… by to… trafił.
Mówił, ale fakt, że był on duszony prawie mu to uniemożliwiał.
- Nie… umrę… tutaj.
Wydukał, po czym swoją prawą ręką złapał metalową łapę, która go dusiła. Po chwili zaczął ją ściskać z zamiarem zmiażdżenia jej. Gdyby mu się to udało, odskoczyłby do tyłu, aby złapać oddech. Jakby już to zrobił, przyjąłby pozycję do ataku, lewa noga wysunięta do przodu, lewa na wysokości nosa, a prawa blisko tułowia. Następnie podbiegły i zaatakowałby go prawą ręką w brzuch, gdyby jego przeciwnik spróbował zrobić odskok lub odbiec w prawą lub jakąkolwiek inną stronę w takim wypadku, Ryu podskakuje do niego i uderza go w głowę lewą ręką, a następnie prawą w brzuch. Gdyby oponent spróbował złapać jego lewą rękę, ten ją natychmiast wycofuje i tak jak zamierzał wali z lewej. Jeśli by chciał złapać jego lewice ten wycofuje ją i uderza go, kolanem w brzuch. Następnie schyla się, aby podwadzić przeciwnika swoją prawą nogą, a kolejną czynnością byłoby szybkie złapanie prawej nogi przeciwnika swą prawą ręką i wyrzucenie go, w powietrze. Jeżeli Ryu RR podskoczyłby zanim jego dobra wersja by go podwadziła w takim wypadku chłopak wybiłby się z rąk do tyły, a następnie podskoczyłby do niego i zaatakował go trzema kopnięcia w głowę, najpierw prawą, potem lewą i znów prawą.  Gdyby oponent chciał złapać którąkolwiek z nóg chłopak ją zatrzymuje i natychmiast wycofuje, następnie atakuje go trzema uderzeniami w brzuch i dwoma w głowę. Jeżeli któreś z uderzeń będzie chciał uniknąć w takim przypadku Ryu przerywa combo ,wykonuje skok i atakuje go kolanem w głowę, wtedy też łapie go za jego lewą rękę i wyrzuca go w powietrze. Gdy już by się tam znajdował Ziemianin od razu ruszyłby w jego kierunku, unikając ataków energetycznych jeżeli chciałby jakichkolwiek użyć i gdyby, się już przy nim znalazł zacząłby go atakować uderzeniami, cztery razy w brzuch, pięć razy w głowę, raz w prawy bok swoją prawicą mając nadzieję na złamanie paru żeber, a na koniec złączyłby swoje obie dłonie i uderzając go jednym ciosem posłałby go w stronę ziemi. Potem czekałby w powietrzu na jego ruch. Jeżeli natomiast zmiażdżenie ręki by się nie powiodło, wystawiłby swoją lewą rękę w jego kierunku i wystrzeliłby jeden ki blast w jego ciało, następnie gdyby się to udało wykonałby to samo combo.
avatar

Ryu

Liczba postów : 163

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Haricotto on Wto Kwi 25, 2017 11:30 am

MG

Zła wersja Ryu zaciskała swoją dłoń coraz mocniej na szyi dobrej wersji Ryu. Mechaniczne palce zatapiały się na jego ciele, powodując, że nijak nie mógł złapać oddechu. Ból i dyskomfort to mało powiedziane.
Ziemianin próbował się wyrwać, ściskając rękę napastnika z zamiarem jej zmiażdżenia. Jednakże, metal był bardzo twardy, na tyle, że jedyne co na nim pojawiło, to niewielkie wgniecenie. Zaraz do uszu Ryu dostał się śmiech swojego złego alter-ego, rechoczący z coraz większą częstotliwością. Jednakże...
Duszony chłopak wyciągnął przed siebie otwartą dłoń, z której po chwili wyleciał pocisk energetyczny. Skupiona energia uderzyła w twarz przeciwnika, dosłownie wlatując do jego otwartych ust i eksplodując. 
Widoczność po wybuchu była ograniczona, dlatego żaden Ryu nie widział tego drugiego, mimo, że obaj czuli swoją obecność. Nie mylić z wykrywaniem energii ki.
Smok nie przestał się dusić, wciąż czując na swej krtani zimny, metalowy uścisk. Tuż po chwili poznał się bliżej z twardą glebą, będąc rzuconym przez swoje złe, przyszłe wcielenie.
Mirai no Ryu poczekał aż dym opadnie, by znów spojrzeć w oczy swojemu przeciwnikowi. Już się nie uśmiechał, a jego twarz mówiła tysiącem słów. Negatywnych słów. Jego ubranie było podniszczone od wybuchu, więc przyjął obrażenia.
Wróg wydaje się być silniejszy! Co zrobisz, Ryu!?

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 930

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Ryu on Wto Kwi 25, 2017 10:25 pm

No cóż nie wyglądało to za dobrze. Ryu udało się jedynie wypuścić ze swej dłoni ki blasta, lecz przeciwnik nie odpuścił i dusił go dalej. Zmiażdżenie ręki też nic nie dało, ponieważ metal z którego była wykonana był zwyczajnie zbyt twardy, aby powiodła się ta akcja. Na szczęście naszego bohatera jego zła wersja, postanowiła go zwyczajnie rzucić w ziemię. Dzięki temu chłopak mógł przeprowadzić jakiś atak, lecz leżąc na ziemi niczego nie zdziała. Mimo tego, że wróg zdawał się być tym silniejszym z nich dwóch, Ryu postanowił walczyć. Nie zamierzał z nim przegrać, bo z pewnością mogło się to równać z jego śmiercią, a do tego nie chciał dopuścić. Plusem tego był fakt, że mógł w końcu złapać oddech bo nie był przez niego duszony. Po chwili przeturlał się do tyłu, po czym odskoczył w tym samym kierunku, a gdy wylądował znajdował się już w swojej pozycji do walki. Podbiegł do niego i wykonał kopnięcie frontalne w brzuch prawą nogą, jednakże gdyby Ryu RR spróbował uciekać w takim przypadku chłopak podskakuje do niego i atakuje go w taki sam sposób, lecz gdyby próbował to zblokować lub złapać jego nogę, szybko ją wycofuje i kopie go tą samą nogą w jego prawy bok, a następnie zaatakowałby go lewą ręką w brzuch. Gdyby próbował złapać jego lewą rękę lub ją zblokować ten atakuje go prawą w głowę. Następnie zaatakowałby go kolanem w brzuch, a gdyby spróbował je złapać bądź zablokować, Ziemianin przerywa i atakuje go prawym łokciem w żebra, a następnie atakuje go dwoma uderzeniami w głowę. Raz lewicą a raz prawicą. Gdyby spróbował którąś z rąk złapać bądź zablokować ten wycofuje ją, a potem wykonuje podskok i atakuje go kolanem w twarz. Następnie atakuje go trzema ciosami w brzuch i w głowę, lecz gdyby spróbował wykonać blok, unik lub złapać którąś z jego pięści ten zatrzymuje combo i atakuje go dwoma kopnięciami w głowę. Następnie atakuje go raz lewym łokciem i raz prawym w głowę, ale jeżeli będzie chciał to zablokować bądź złapać, uniknąć w takim przypadku Ryu przerywa i atakuje prawą pięścią w żebra, a lewą w wątrobę. Potem schyliłby się, aby podciąć przeciwnika prawą nogą, lecz jeżeli chciałby podskoczyć, Ryu łapie go za nogę i rzuca go w ziemię, a gdy znalazłby się już na ziemi wtedy Ziemianin podlatuje do niego, gdy ten leży i zaczyna go atakować. Sprzedaje mu dwanaście ciosów. Na przemian w głowę i w brzuch. Jeżeli będzie chciał przełamać w jakikolwiek sposób ten impas, Ryu przerywa po czym odskakuje do tyłu tak, aby dzieliło ich około dziesięć metrów, czekając na jego ruch.
avatar

Ryu

Liczba postów : 163

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Haricotto on Sro Kwi 26, 2017 10:56 pm

MG

Ku ogólnemu zaskoczeniu... Ryu RR zaczął obrywać. Ciosy prawdziwego Ryu dosięgały swojego celu, za każdym razem zadając mu obrażenia. Wszystko wyglądało bardzo dziwnie, jakby działo się to w zwolnionym tempie. "Mirai no" Ryu zdawał się zastygnąć w powietrzu, jakby przestał się ruszać, zupełnie tak, jakby całe życie z niego wypłynęło. I nagle, w momencie gdy ziemianin miał zadać ostatni, finałowy cios, ciało żołnierza RR rozpłynęło się w powietrzu. Cios chłopaka przeciął powietrze, a pęd jaki mu nadał sprawił, że o mało się nie przewrócił.
Nad głową Smoka zaczęły się kumulować chmury. Nagle coś zastrzeliło, rozbłysło, zagrzmiało i gęste obłoki się rozstąpiły. W ich miejscu pojawił się mężczyzna, którego Ryu zdążył już poznać. Uśmiechał się. Rozkładał swoje dłonie na boki, coraz bardziej obniżając swój lot. To był Haricotto.
- Wreszcie, nadszedł dzień w którym zachłyśniesz się powietrzem po raz ostatni, Ziemianinie! - powiedział głośno, a kąciki jego ust unosiły się w perfidnym, cwaniackim uśmieszku. W sekundzie jego włosy przybrał złoty kolor, a jego ciało zostało spowite złotą, szalejącą aurą. Przyjął pozycję, która chłopakowi była już dobrze znana. Zamierzał wykonać Falę Uderzeniową.
- Ka... me... ha... me... haaa!!! - szarpnął rękami do przodu, a błękitny promień wystrzelił z jego złączonych dłoni. 
Ryu poczuł przyjemne ciepło na swoim ciele, które zaraz przemieniło się w okropny ból. Wszystko dookoła zostało zniszczone. Nie ostało się nic.

Ziemianin otworzył swoje oczy... Okazało się, że to wszystko było snem, a on wciąż leżał na stole na sali operacyjnej. Maszyny były wyłączone, panował cisza. Czuł dziwne rwanie w nodze, ale ewidentnie nie była już złamana.
- Wreszcie się obudziłeś, skarbeńku! - usłyszał głos pani doktor, dochodzący prosto od wejścia na salę. Po chwili stała tuż przy jego prawicy.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 930

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Ryu on Czw Kwi 27, 2017 9:39 pm

Plan Ryu wypalił, lecz to co się działo było co najmniej dziwne. Jego zła wersja postanowiła sobie stać od tak i zbierać wszystkie uderzenia i kopniaki, jakie szły w jego stronę, lecz gdy wojownik miał zadać swój ostatni cios, nagle i niespodziewanie jego przeciwnik rozpłynął się w powietrzu. Po prostu zniknął, nie było po nim jakiegokolwiek śladu. Ostatni cios, który miał zostać zadany właśnie Ryu RR po prostu trafił w powietrze, a szybkość uderzenia sprawiła, iż chłopak o mały włos, a nie znalazłby się na ziemi. Gdy nasz bohater myślał, że to już koniec, stało się coś naprawdę dziwnego. Już po chwili chłopak dostrzegł, iż nad nim samym zaczynają kumulować się białe obłoki powszechnie znane, jako chmury.  Po chwili w miejscu, w którym się znajdowały pojawił się sam…
- Sensei?
Powiedział do siebie, gdy ten obniżał swój lot. Saiyanin po swoich słowach, przybrał formę Super Saiyana, a następnie przystąpił do wykonania techniki, którą Ryu dobrze znał. Po chwili niebieski promień ruszył w stronę chłopaka, a następnie zaczął odczuwać przyjemne ciepło, które nagle przemieniło się w ból którego nie można było opisać słowami. To trzeba było doznać samemu. Już po chwili Ryu znów znalazł się na stole operacyjnym, a w cały pomieszczeniu panowała zupełna cisza.
- Czyli jednak to był tylko sen. Już myślałem, że to stało się naprawdę. W sumie to by wyjaśniało, czemu nagle pojawił się mistrz Haricotto i chciał mnie zabić.
Skomentował w głowie to co się wydarzyło, a już po chwili zdał sobie sprawę, że jego noga która była złamana już taka nie była. Usłyszał znajomy głos, który dochodził od strony wejścia. Potem po jego prawej stronie znalazła się pani doktor, którą już wcześniej poznał.
- Widzę, że zajęliście się moją nogą, także no ten… dziękuje. – Można było usłyszeć pewną nie chęć w tym ostatnim słowie – Już myślałem, że mi to przez gardło nie przejdzie. Nigdy nie pomyślałbym, że mógłbym komukolwiek z RR podziękować, za co kolwiek. – Powiedział do siebie w duchu, po czym zadał jej pytanie – Czy mógłby już ktoś rozwiązać mi te pasy?
avatar

Ryu

Liczba postów : 163

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Haricotto on Pią Kwi 28, 2017 2:40 pm

MG

Pani doktor uśmiechnęła się złośliwie. Pokręciła głową na boki rozbawiona, po czym wyzwoliła Ryu. Mógł teraz swobodnie wstać i oczywiście wyjść. Rzuciła mu jeszcze jedno spojrzenie, po czym odezwała się swoim melodyjnym głosem.
- Może jednak przyłączysz się do nas? Zrobię z Ciebie niepokonanego androida! - powiedziała głośniej, a jego powieki otworzyły się tak szeroko, że o mały włos a wypadłyby jej gałki oczne z oczodołów.
- Oczywiście... Jeśli odmówisz, jesteś wolny, skarbeńku. Obiecuję, ze nikt, zupełnie nikt nie będzie Cię śledził. - zmrużyła swoje oczy tajemniczo, uśmiechając się delikatnie, po czym jednym ruchem dłoni odprawila mechanicznego żołnierza, tym samym odsłaniając wyjście z sali operacyjnej.
- Ryu... Byłbyś takim wspaniałym pracownikiem... - westchnęła, udając że wyciera palcem łzę, która spłynąć miała po jej policzku. Odwróciła się tyłem do niego, szlochając cicho. Czy jej płacz był prawdziwy? Drzwi stały otworem, chłopak mógł w każdej chwili opuścić budynek. Wszystko wyglądało na to, że operacja zakończyła się powodzeniem, ale... Czy aby na pewno?

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 930

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Ryu on Pią Kwi 28, 2017 9:22 pm

Już po chwili Ryu mógł wstać, ponieważ pani doktor postanowiła go uwolnić.  Podniósł swe ciało, po czym zszedł ze stołu. Nagle kobieta zaproponowała naszemu bohaterowi przyłączenie się do RR, lecz chyba każdy wie, jaka będzie jego odpowiedź. Następnie ochroniarz odsunął się, a efektem tego było, iż nikt nie stał na drodze Ryu, aby właśnie w tym momencie opuścić to miejsce.
- Przykro mi, ale muszę odmówić. Nie mógłbym dla was pracować. Nie czułbym się z tym dobrze, także będę musiał odejść.
Rzekł, a gdy już miał wykonać zwrot w tył uświadomił sobie, że przecież zabrali mu jego ciuchy, więc chciałby je odzyskać. Już miał o nie zapytać, lecz kobieta była szybsza, a to co powiedziała nieco zaskoczyło, wręcz zaniepokoiło Ziemianina, a już następnie odwróciła się do niego plecami po czym zaczęła płakać, ale dlaczego? Czy mogłaby to być jakaś gra? Nie sądził. Przecież gdyby miał zostać zabity, już dawno by to nastąpiło, ale przecież stał tu. Najwidoczniej noga była już całkowicie sprawna, więc jeżeli ten płacz był naprawdę szczery, to co go wywołało? Ryu nie znał odpowiedzi na to pytanie, jednakże sam musiał zadać jej jedno.
- Skąd znasz moje imię?
Zapytał, lecz można było usłyszeć lekki niepokój w jego  głosie, ponieważ jak ktoś z RR mógł znać jego tożsamość? Przecież to niemożliwe, aby powiedziała jakieś losowe imię i akurat trafiłaby. Być może wiedzą o nim więcej niż on o nich. Wojownik miał nadzieję, że poza jego imieniem, nie wiedzą niczego więcej.
avatar

Ryu

Liczba postów : 163

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Haricotto on Nie Kwi 30, 2017 2:14 pm

MG

Kobieta szlochała, mając nadzieję, że Ryu się tym przejmie. Wszystko było częścią większego planu, który dopiero był w powijakach. Szlochała i szlochała, aż nagle chłopak zadał jej pytanie dotyczące swojego imienia. W tej samej chwili jej płacz ucichł, a ona przez moment nie odzywała się słowem. Dopiero po kilku sekundach odwróciła się do niego twarzą, wciąż będąc smutną lub po prostu udając. Ryu nie mógł tego stwierdzić.
- Mówiłeś przez sen... - skwitowała krótko, po czym kącik jej ust uniósł się do góry. Już nie wyglądała na smutną, bardziej na zadowoloną. Jak dziecko, które w końcu dostało to, czego chciało.
- Stąd znam Twoje imię, chłoptasiu. - podeszła do niego i położyła dłoń na jego ramieniu, zaciskając ją lekko. Patrzyła mu w oczy.
- Zastanów się jeszcze. Może zmienisz zdanie. Nie jesteśmy tacy... źli. - przed ostatnim słowem zrobiła przerwę, podczas której oblizała swoje usta językiem. Mechaniczny strażnik spojrzał na nich, jakby zaraz miało się coś wydarzyć.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 930

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Ryu on Nie Kwi 30, 2017 7:24 pm

Ryu oczekując odpowiedzi stał jeszcze przez chwilę, razem z panią doktor w zupełnej ciszy. Odwracając się do chłopaka, jej twarzy towarzyszył smutek. Jak się okazało nasz bohater mówił przez sen, a ten fakt go trochę zaskoczył.
- Rozumiem… Myślałem, że nie zdarza mi się mówić przez sen. Najwidoczniej jeszcze wielu rzeczy o sobie nie wiem.
Pomyślał, cały czas spoglądając na kobietę, a smutek na jej twarzy momentalnie zamienił się w uśmiech. Postanowiła podejść do niego kładąc dłoń, a następnie zaciskając ją na jego ramieniu. Kobieta postanowiła mimo poprzedniej odmowy przekonać wojownika, aby przyłączył się do nich.  Czyżby Ryu wpakował się w jakieś bagno? Być może. Patrząc jej w oczy, przemówił.
- Posłuchaj mnie, nie mam zamiaru do was dołączać. Nie chce dla was pracować i nie chce mieć z wami nic wspólnego. – Przerwał na chwilę, aby ściągnąć jej zaciśniętą dłoń z ramienia, a następnie kontynuował - Więc proszę, pozwól mi odejść. – Zamilkł na chwilę, aby dać jej czas na przetrawienie tej wiadomości - O, właśnie... Mógłbym odzyskać ciuchy?
Chciał je z powrotem pomimo tego, iż były one podniszczone, ale w samej bieliźnie chodzić nie zamierzał.
avatar

Ryu

Liczba postów : 163

Powrót do góry Go down

Re: Szpital "Wukong"

Pisanie by Haricotto on Pon Maj 01, 2017 1:24 pm

MG

Ryu stanowczo odmówił, zdejmując ze swojego ramienia dłoń kobiety. Sama zaś w odpowiedzi zrobiła jedynie duże oczy, czując się odrzucona, pomimo drugiej już odmowy. Odwróciła się obrażona na pięcie, po czym skrzyżowała dłonie na swojej klatce piersiowej. Palcem pokazała jedynie miejsce, w którym leżały zniszczone ciuchy Ryu. Następnie bez słowa opuściła pomieszczenia, zatrzymując się tylko na chwilę w przejściu by dorzucić jeszcze oliwy do ognia.
- Zobaczysz, jeszcze wrócisz z podkulonym ogonem! - po czym roześmiała się jak wariatka i wyszła, zamykając za sobą drzwi. Mechaniczny strażnik nie drgnął, ale obserwował ciągle mężczyznę. Jego rozkazy były jasne - umożliwić opuszczenie budynku i w niczym nie zawadzać.

Koniec przygody.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 930

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach