Teren przed domem

Strona 8 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Teren przed domem

Pisanie by Admin on Pią Lis 13, 2015 10:32 am

First topic message reminder :

Piaszczysta plaża, trawnik, kilka palm i od czasu do czasu pojawiające się kraby. Tak prezentuje się teren przed samym domem. Na trawniku stoi leżak, a na leżaku gazetka z roznegliżowanymi paniami, które z chęcią eksponują swoje dwa przednie, jak i też tylne, talenty.
Panuje tutaj względna cisza. Czasami tylko zaskrzeczy mewa, która przypadkiem przelatuje nad wyspą.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 317

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Teren przed domem

Pisanie by Kurisu on Pią Sie 11, 2017 1:20 am

Kurisu leciał przez dłuższy czas w stronę wyspy. Pomimo długiego czasu jednak nie zapomniał gdzie się ona znajduje. Leciał wysoko i już z daleka dostrzegł różowy domek na małej wyspie. Leciał dalej i kiedy był już nad nią, przestał unosić się w powietrzu. Biała smuga jakby wybuchła w jednym miejscu rozprzestrzeniając się na boki i znikając, a saiyanin zaczął opadać na dół poprzez samą siłę grawitacji. Był dosyć wysoko, więc rozpędził się do znaczącej prędkości zanim upadł na ziemię. Na dole u żółwia nagle wybuch głośny huk, ziemia się zatrzęsła i pojawiło się pełno kurzu. Zaczął on po woli opadać i rozwiewać się razem z wiatrem, wtedy można było zobaczyć, że to Kurisu, jego nowy uczeń wylądował twardo na plaży. Dodatkowe obciążenie dodało większego wybuchu, ale saiyaninowi nic się nie stało, gdyż spadł na obie, lekko zgięte nogi. Nie myślał o tym, że mógł wystraszyć swoim lądowaniem staruszka na śmierć. Przez cały ten trening, gdzie był zmuszony do używania siły kompletnie zapomniał o delikatności. Po chwili wyprostował się i zaczął strzepywać ze swojego dogi kurz.

- Wróciłem mistrzu. Jak to się mówi...? ''Kopę lat''? - Powiedział do staruszka idąc wolnym krokiem w jego stronę z małym uśmiechem na twarzy. Jego dogi było całe poszarpane, nawet niebieskie elementy służące jako obciążenie. Miał również pełno bandaży na ciele, które już dawno się poluzowały w niektórych miejscach i lekko zwisały w dół. Sam Kurisu nie był jednak ranny ani nie miał żadnych zadrapań czy ran na ciele. Można było zauważyć, że wcześniej przeszedł trudną walkę bądź ciężki trening, który wykończył jego ciało, ale musiał mieć długi odpoczynek, gdyż doszedł już do siebie. Sprawiał wrażenie, jakby się zmienił, choć nie całkowicie jest to prawdą. Z charakteru czy wyglądu nic nie uległo zmianie, zaś jego doświadczenie i wiedza nieznacznie wzrosły po jego podróży. W końcu dowiedział się wiele rzeczy o świecie, w którym żyje. Miał właśnie chwalić się swojemu mistrzowi co osiągnął podczas swojego rocznego treningu, kiedy nagle rozeszło się głośne burczenie, a saiyanin z bezsilności upadł na ziemię patrząc się ze smutkiem w niebo. Był zmęczony podróżą i był bardzo głodny.

- Dawno nic nie jadłem... Miałem tyle rzeczy na głowie. - Powiedział do mistrza w nadziei, że przyniesie mu coś do jedzenia, a wtedy wszystko mu opowie. Miał również nadzieję, że jego mistrz będzie z niego dumny, gdy usłyszy, czego dokonał przez cały ten rok.
avatar

Kurisu

Liczba postów : 92

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Haricotto on Nie Sie 13, 2017 8:43 pm

MG

Boski Miszcz wyłonił się przez okno w swojej chacie, a kiedy zobaczył, że Kurisu był powodem tego zamieszczania, pogroził mu wymachując swoją laską. Oczywiście nic by mu nie zrobił, ale ponarzekać mógł. W końcu zakłócono jest spokój i przerwano mu w jego hobby. W tle brzęczał włączony telewizor, na którym ćwiczyły panie w obcisłych spandeksowych kostiumach.
Kame Sennin zaprosił do środka młodzieńca i powiedział mu, żeby się sam obsłużył, skoro jest głodny. Lodówka była pełna, więc jedzenia nie było brak. Pytanie brzmi tylko, czy było ono zjadliwe? To już oceniać temu, kto będzie je jadł.
Telewizor został przyciszony, by słodkie głosy i jęki wydawane przez ćwiczące dziewczęta nie rozpraszały i nie przeszkadzały w rozmowie.
- No, to opowiadaj. Nauczyłeś się czegoś nowego? Skoro już tu jesteś, to zrobisz coś dla mnie. Mam pewną paczuszkę, którą muszę przekazać pewnej osobie, ale nie mogę się stąd ruszyć, bo czekam na kuriera. To bardzo ważna rzecz. - skinął głową, a na stole leżała kartka, którą wysyłało się do wydawnictwa, by otrzymać najnowszy numer Playboya.
Żółwia nigdzie nie było. Prawdopodobnie udał się w jakieś miejsca znane tylko jemu.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Kurisu on Pon Sie 14, 2017 9:23 pm

Młody saiyanin wszedł do środka rozglądając się po mieszkaniu. Dawno go tutaj nie było, ale wszystko wyglądało identycznie jak rok temu. Wziął pełno jedzenia z lodówki, a następnie zaczął je gotować. Podczas podróży w górach właśnie tam nauczył się, że ugotowane jedzenie lepiej smakuje na ciepło. Po chwili już wszystko było gotowe i przysiadł do stołu razem ze swoim mistrzem. Jedzenia na stole było tak pełno, że zakrywało ono całego saiyanina, a Kamesenin w tej chwili jedynie co widział znad przeciwka, to kupę jedzenia na stoliku. Zaczął szybko wcinać, a jedzenia po woli ubywało. Napełniał swój żołądek i kiedy kupka zmniejszyła się o połowę dopiero wtedy mógł zobaczyć, jak saiyanin zjada wszystko z wielkim apetytem. Kurisu jedząc zaczął mu opowiadać.

- Moja podróż była bardzo daleka. Na początku postanowiłem udać się do ukrytego laboratorium w górach, aby dowiedzieć się więcej o sobie. Potem wyruszyłem do lasu i tam spędziłem mnóstwo czasu zaprzyjaźniając się ze zwierzętami oraz naturą. Spędziłem ten czas również na treningu, moje zmysły się wyostrzyły. Spotkałem wtedy parę grup kłusowników. Bardzo się zdenerwowałem, dlatego postanowiłem z nimi walczyć w ochronie zwierząt i lasów. Nie uwierzysz... - Wtedy zaczął opowiadać o lasach, roślinach i zwierzętach, zaczął przynudzać, gdyż dla Kamesenina to wszystko mogłoby wydawać się oczywiste i nudne. Kurisu opowiadał o tym z wielką fascynacją i zainteresowaniem, gdyż to była jego pierwsza styczność z dziką przyrodą, która mu się spodobała. - ... a potem spotkałem dwojga ludzi. Pomogłem im, a oni pomogli mi, kiedy byłem już bardzo ranny. Zaprowadzili mnie daleko do świątyni w górach. Właśnie tam nauczyłem się zamieniać KI w światło i nauczyłem się techniki oślepiającej. Byłem też daleko w mroźnych górach, gdzie temperaturą hartowałem swoje ciało. Nauczyłem się lepiej korzystać z KI i stoczyłem walkę z żołnierzami RR, którzy plądrowali okoliczną wioskę. - Wtedy spod koszulki wyjął mały kryształ na naszyjniku, który zwisał z jego szyi. Potem zaczął jeść dalej. - Szukali tych kamieni, ponieważ są bardzo cenne. Ten naszyjnik dostałem od bardzo ładnej dziewczyny, która tam mieszka. Resztę roku spędziłem na treningach i walkach, nie ma co dalej opowiadać. Przepłynąłem nawet morze wpław i nauczyłem się dłużej wstrzymywać powietrze pod wodą. - Saiyanin gadał jedząc, aż w końcu rozmowa dobiegła końca i jego jedzenie również. Kiedy się najadł rozciągnął się wyjmując ręce do góry, wtedy jego ubranie porwało się w kilku miejscach i bandaże się poluzowały bardziej. Złapał lekko za pomarańczową koszulkę i patrzył na nią ze smutkiem, gdyż jego ubranie nie nadawało się już kompletnie do noszenia. Wtedy mistrz poprosił go o coś.

- Co mam dla ciebie zrobić mistrzu? - Wtedy w oczy rzucił mu się ten świstek. Popatrzył na niego, a następnie spojrzał się zażenowaną miną, gdy przeczytał ''Najnowszy numer Playboya''.
avatar

Kurisu

Liczba postów : 92

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Haricotto on Wto Sie 15, 2017 4:28 pm

MG

Boski Miszcz wysłuchał opowieści chłopaka, uśmiechająć się półgębkiem. Dla nie go nie było to nic specjalnego, ale widział, że opowiadający robił to z wielkim zachwytem. Nie śmiał mu przerywać, wysłuchując go do samego końca. Największą ego ciekawość wzbudziła wzmianka o ładnej dziewczynie, od której Kurisu otrzymał wisiorek. Liczył na jakieś pikantne szczegóły, ale nie doczekał się. Aż korciło go by zapytać, czy czasem nie miał jej nagich zdjęć lub majteczek. Stary zbok ciągle był w formie.
- Ciekawie spędziłeś ten rok, nie ma co. Cieszę się Twoim szczęściem, młodziku. - skinął głową, poprawiając swoje słoneczne okulary i uśmiechnął się lekko.
Gdy nadszedł czas zadania i gdy Saiyanin z zażenowaną miną spojrzał na Playboya, momentalnie w jego głowę uderzyła drewniana laska Żółwia, który się na niego zamachnął.
- To nie czas na strojenie min! To bardzo ważne! - powiedział głośniej, mieląc swoją mordką, a jego broda kołysała się od tego na boki.
- Musisz wziąć to... - wyjął spod stołu zamknięty słój, który przypieczętowany był specjalną pieczęcią. Przypieczętowany pieczęcią, masło maślane. Wyglądało to na coś starego, lecz solidnego. Starzec wręczył to Kurisu, po czym spojrzał na niego poważnie, zdejmując swoje słoneczne okulary. Wyraz jego twarzy mówił jedno - "to bardzo ważne i nie możesz zawieść".
- Udasz się do wioski plemienia Karinga. To Idianie. Ich wioskę rozpoznasz po tym, że na jej terenie znajduje się wysoki totem, wieża praktycznie, pnąca się ku niebu. Po sprawdzeniu czy jesteś godny by tam przebywać, będziesz musiał wspiąć się po totemie na sam szczyt. Tam znajdziesz tego, któremu wręczyć masz przesyłkę. Liczę na Ciebie.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Kurisu on Sro Sie 16, 2017 2:52 pm

Skulił lekko głowę w dół łapiąc się za nią obiema rękoma i popatrzył się na mistrza ze smutkiem. Znowu go uderzył swoją laską. Można by rzec, że jak za starych lat. Wtedy zrozumiał, że sprawa jest nieco ważniejsza. Jego uwagę przykuł słoik, który mistrz wyjął spod stołu, a następnie mu wręczył. Z uwagą popatrzył się na niego i zaczął obracać go na różne strony, a na koniec skupiając się na pieczęci. Niemniej jednak nie rozumiał do końca sytuacji. Zaczął podrzucać słoik w prawej ręce.

- Nie rozumiem. Po co komu słoik? Ktoś będzie ogórki kisić? - Powiedział lekko żartobliwie, choć na twarzy miał poważną minę. Rozumiał, że ktoś chce coś w nim zapieczętować i sprawa zaczęła go napawać ciekawością.

- Okej... chyba już wszystko rozumiem. W którą stronę mam się udać? - Kamesenin mógł w sumie sam to zrobić, ale postanowił, że mu pomoże. W końcu nie mógł odmówić pomocy swojemu mistrzowi, a sam był ciekawy tych Indian. Przez całą swoją podróż po lesie nie spotkał jeszcze żadnego, więc postanowił wybrać się tam choćby z samej ciekawości i chęci poznania ich. Wstał trzymając w ręce słoik, następnie leniwie przeciągnął się lekko ziewając. Był nieco zmęczony po dobrym obiadku, ale to nie była pora na leniwienie się. Podrapał się po ramieniu, ale wtedy poniszczone dogi jeszcze bardziej uległo zniszczeniu poprzez lekkie szarpanie palcami przez materiał. Teraz pomarańczowa koszulka wisiała na nim tylko na jednym ramieniu od strony, po której znajdował się emblemat szkoły żółwia na piersi.

- Oh, mistrzu? Mogę poprosić cię o nowy komplet dogi? Razem z tymi samymi, ołowiowymi obciążnikami, które wręczyłeś mi rok temu? Podczas swojego treningu nie zdjąłem go ani na chwilę, dlatego chciałbym kontynuować w nim swój trening. Sam nie jestem do końca pewny, jak bardzo wzmocniłem się podczas tego treningu nosząc te obciążenie.
avatar

Kurisu

Liczba postów : 92

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Haricotto on Sro Sie 16, 2017 7:29 pm

MG

- Tu nie chodzi o ogórki, więc przestań go podrzucać, bo Cię strzelę laska! - powiedział głosno, mówiąc pół żartem, pół serio. Wymachiwał drewnianą dzidą, sugerując, że jego gotowy i nie zawaha się jej użyć.
Gdy został zapytany o miejsce, do którego ma się udać, Kame Sennin wskazał czubkiem swojej drewnianej laski na otwarte okno z widokiem na ocean.
- Leć w tamtym kierunku i nie zbaczaj. Gdy trafisz na ląd i wciąż udasz się przed siebie, w końcu dostrzeżesz miejsce docelowe. ubranie weź sobie z szafy i czym prędzej uciekaj. Nie mamy czasu do stracenia. Im szybciej to zrobisz, tym szybciej będziesz mógł odpocząć, chłopcze. - powiedział starzec, podchodząc do okna i patrząc przez nie w dal. Jego brwi były mocno zmarszczone, a po jego czole spływała kropla potu, sugerując, że jest podenerwowany i nie jest pewny przyszłości. Odwrócił głowę w bok, zerkając kątem oka na Kurisu.
- Pod żadnym względem nie wolno Ci otworzyć tego słoja.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Kurisu on Sro Sie 16, 2017 7:47 pm

Sprawa wyglądała na poważniejszą, niż mogłoby mu się wydawać. Na prośbę swojego mistrza przestał podrzucać słoikiem i uważnie zaczął słuchać. Choć, nie powiem, zdenerwowany Kamesenin wyglądał nieco śmiesznie. Zrozumiał, że czas gra tutaj ważną rolę. Szybko poszedł do szafy przebrać się. Podarte dogi ułożył na kupce, zaś zdjęte bandaże wyrzucił do kosza. Ubrał się w nowe wdzianko i od razu poczuł się jak nowo narodzony. Jeszcze przez chwilę postał w miejscu i łapiąc się ręką za klatkę po stronie serca, a raczej kładąc rękę na emblemacie szkoły przymknął oczy i lekko westchnął. Poczuł, że wrócił. Słoik schował pod pomarańczową koszulką i już był gotów do podróży. Jego uwagę przykuło zdenerwowanie Kamesenina. Czuł, że za tą sprawą kryje się coś poważnego, ale nie chciał tracić czasu na zbędne pytania. Uznał, że zapewne dowie się wszystkiego na miejscu.

- Do zobaczenia mistrzu. Niebawem wrócę. - Uspokajając nieco swojego mistrza wyskoczył przez okno, a następnie odbił się od plaży i zaczął wznosić się wysoko w powietrze. Zaczął lecieć swoim, lecz dosyć szybszym tempem pozostawiając za sobą białą smugę na niebie. Nie chciał zawieść Kamesenina, dlatego postanowił się pośpieszyć. Udał się w kierunku, który mu wcześniej wskazał.

Zt.
avatar

Kurisu

Liczba postów : 92

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Iwaru on Nie Wrz 24, 2017 1:05 am

No cóż. Iwaru był żołnierzem, a jako żołnierz musiał wykonywać rozkazy. Jeśli rozkaz brzmiał "Masz iść/lecieć na jakąś wysepkę", to tak trzeba było zrobić. Młody android więc poleciał i zastanawiał się z czym tym razem przyjdzie mu walczyć. Jakoś robotów treningowych się nie spodziewał. To było ostatnim razem podczas spotkania z Panią Bulmą, a poza tym jakoś wątpił, by takie roboty znajdowały się także na tej wyspie. Mało tego! Iwaru o tej wyspie nigdy nie słyszał. Nie wiedział co tam jest. Tajna baza wroga? A może zwyczajnie tajna baza Ruchu Oporu? Czy wytyczne na ten temat milczały? A może nie były dla niego dostępne? W każdym bądź razie, chłopak leciał, zachowując szczególną czujność. Skanował teren przy pomocy termowizji. A nóż widelec wypatrzy coś niepokojącego lub zagrażającego życiu. Im bliżej chatki, tym większe skupienie i większa ostrożność. Nie chciał bowiem dać się zaskoczyć przez swoją własną nieuwagę. Nie mógł pozwolić wrogowi na to, by ten zaatakował z zaskoczenia, a gdyby nawet zaatakował jawnie lub gdyby Iwaru przewidział ten niejawny atak, to przecież logiczny by było przejście do ofensywy i defensywy jednocześnie - czyli tak potocznie zwanej "walki". Generalnie, Iwaru chciał walki uniknąć i chociaż był właśnie żołnierzem, to wiedział, że nieraz lepiej unikać walki. To oczywiście zależy od misji, bo bitwa jest nieunikniona, jeśli trzeba zniszczyć fabrykę. Natomiast, jeśli trzeba dokonać zwiadu czy włamania do tajnego obiektu ... no to chyba można to załatwić bez walki, nie? W każdym bądź razie ... szkoda, że razem z miejscem, do którego miał trafić, nie dostał też opisu misji. Wtedy łatwiej byłoby mu się przygotować.
avatar

Iwaru
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 138

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t318-iwaru-syn-keijiego

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Laptor on Nie Wrz 24, 2017 9:24 pm

MG - SAGA


W momencie, w którym chłopak przyleciał do lokacji, zauważył białą smugę oddalającą się w drugą stronę, oraz dwie osoby na niewielkiej wyspie z palmą, piaskiem i niedużym domkiem. Jedna osoba to... żółw xd Druga osoba to Kame sennin, który wyszedł z domku, lekko olewając Hariego i witając młodziaka.
- Witaj Iwaru, powiedziano mi że przybędziesz. Zwą mnie Muten Roshi, ale możesz mówić mi Żółwi Pustelnik. - W tym momencie przerwał i zerknął nerwowo w innym kierunku. Szybko, zrywnie. Patrzył tam dobre dwie minuty. Czoło miał zmarszczone, pięści zaciśnięte, lekko drżały. Otworzył w końcu usta i zaczął mówić.
- Wielka siła... Dużą moc wyczuwam w tamtym kierunku... Co to może być? Jest ich sporo i pojawili się dość szybko. Misja i nasze plany odnośnie ciebie Iwaru właśnie uległy zmianie. Jeśli znasz położenie wyspy papaya, nie zbliżaj się do niej.

- Iwaru, jesteś androidem, lecz byłeś człowiekiem. Wybacz mi, lecz na próżno przebyłeś podróż w te strony. Jestem mistrzem walk, jednakże na androidach kompletnie się nie znam. Pani Bulma mnie zbytnio przecenia. Proszę, wróć i przeproś w moim imieniu. Nie jestem odpowiednią osobą dla ciebie.

Iwaru z/t do Bulmy <3


Ostatnio zmieniony przez Laptor dnia Pon Wrz 25, 2017 9:17 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Iwaru on Pon Wrz 25, 2017 7:44 pm

avatar

Iwaru
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 138

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t318-iwaru-syn-keijiego

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 8 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach