Teren przed domem

Strona 9 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Teren przed domem

Pisanie by Admin on Pią Lis 13, 2015 10:32 am

First topic message reminder :

Piaszczysta plaża, trawnik, kilka palm i od czasu do czasu pojawiające się kraby. Tak prezentuje się teren przed samym domem. Na trawniku stoi leżak, a na leżaku gazetka z roznegliżowanymi paniami, które z chęcią eksponują swoje dwa przednie, jak i też tylne, talenty.
Panuje tutaj względna cisza. Czasami tylko zaskrzeczy mewa, która przypadkiem przelatuje nad wyspą.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 335

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Teren przed domem

Pisanie by Aymi on Pon Lut 05, 2018 3:43 pm

Płakała w objęciach Smoka, dając upust własnej rozpaczy. Wiedziała, że nie tylko ona straciła w tej sytuacji kogoś bliskiego, że dla chłopaka Haricotto też był ważny i że on również cierpi. Słyszała to w jego głosie, czuła w każdym jego ruchu. Tak jak ona chciał, by saiyanin był tu z nimi, chciał widzieć jego roześmianą buźkę, żartować z nim, po prostu spędzać czas. Jedna rzecz jednak różniła dziewczynę od bruneta - ona wiedziała, że to się stało z jej winy.
Powoli się uspokajała, w dalszym ciągu chowając twarz w białym gi. Nadal targał nią szloch, ale już nie miała sił na dalsze wylewanie łez. Mimo bólu rozrywającego serce musiała być silna, oboje musieli. Dokładnie tak, jak powiedział Ryu. Muszą dać radę, razem sobie poradzą. Cokolwiek miałoby to znaczyć...
- Tata... on... przeze mnie... - wychlipała jeszcze wprost w biały materiał, przez co jej słowa były przytłumione, może nawet niezrozumiałe. Brunet za to obiecywał, że stanie się silniejszy i będzie wszystkich chronić.
Miała ochotę znów się rozpłakać, bo przecież nie o to chodziło. Nie chciała znów być chronioną i patrzeć, jak jej bliscy cierpią, jak Ryu cierpi. Sama również musiała stać się silniejsza. Nie wznowiła jednak nic niewnoszącego szlochu, gdyż poczuła czyjąś dłoń na ramieniu, a zaraz potem usłyszała głos Jaszczura. Przy nim na pewno nie będzie płakać. Spojrzała na kosmitę nieco załzawionymi oczyma, starając się przetrawić jego słowa. Jest sposób, by go przywrócić do życia.
Gdy sens tego zdania wreszcie do niej dotarł, momentalnie odzyskała siły, wręcz wyskakując z objęć Smoka. W ułamku sekundy znalazła się przy Jirrim, chwytając jego pomarańczowy strój w garści i przyciągając ku sobie tak, że z szeroko otwartymi oczami niemal przyłożyła mu z główki.
- Jak?! - padło krótko z jej ust. - Tata może wrócić?! Co trzeba zrobić?! Powiedz! Zrobię wszystko!
W tym jednym zapewnieniu jej nadzieja znów zapłonęła jasnym płomieniem. Jeśli mogła odzyskać ojca, była gotowa dosłownie na wszystko. Przynajmniej w tej chwili tak myślała. Oddałaby wszystko, byle znów go zobaczyć, znów móc przytulić, usłyszeć jego głos. I nic na świecie by jej przed tym nie powstrzymało.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 527

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Ryu on Wto Lut 06, 2018 6:04 pm

Ryu starał się pocieszyć swą przyjaciółkę najlepiej jak tylko potrafił. Pomimo tego, iż on sam cierpiał to starał się podnieść dziewczynę na duchu. Jednakże nie potrafił stwierdzić czy słowa jego dodały jej, chociaż trochę otuchy. W tamtym momencie mógł tylko patrzeć na cierpiącą Aymi znajdującą się w jego ramionach. Ogoniasta powiedziała coś, lecz było to całkowicie niezrozumiałe dla naszego bohatera zważając na fakt, iż słowa te zostały wypowiedziane wprost w gi Ziemianina. Chłopak nagle poczuł czyjś dotyk na swoim ramieniu. Jego oczom ukazał się czarny jaszczur. Wyglądało na to, że przed chwilą musiał zakończyć swą medytację. Słowa jego napełniły wojaka nową nadzieją. Najwidoczniej istniał sposób, dzięki któremu mistrz Haricotto mógł wrócić do żywych. Brunet od razu pomyślał o Smoczych Kulach. Czyżby Akuma jednak mówił prawdę? Czyżby te magiczne przedmioty istniały naprawdę? Ryu miał taką nadzieję, na twarzy jego zagościł uśmiech. Był ciekaw czy właśnie o tym chciał ich poinformować Jirri. Rudowłosa wyskoczyła z ramion naszego bohatera, aby znaleźć się momentalnie przy jaszczurze łapiąc go za jego gi. Ich głowy zaś prawie się ze sobą zderzyły. Chłopak położył swą dłoń na ramieniu Aymi(mając na uwadze to, iż Ryu był w zasadzie tuż obok).
- Jirri wszystko powie, ale musisz go najpierw puścić.
Mógł się domyślać, iż sytuacja ta nie była zbyt komfortowa, zwłaszcza dla samego Jirriego, który znalazł się w polu zainteresowania ogoniastej. No, może nie on sam w sobie, a informacja posiadana przez niego. Nadszedł czas, aby przekonać się czy Smocze Kule istnieją naprawdę.
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 274

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Jirri on Czw Lut 08, 2018 9:52 pm

Jirri położył przyjaciołom dłonie na ramionach. W tym momencie zauważył, że Ryu-san również płacze. W pierwszej chwili jakoś mu to umknęło. Niemniej jednak, nie uważał go przez to za słabego. Gdy mężczyzna płacze, to z pewnością ma po temu powód, a on najwyraźniej bardzo przeżył utratę przyjaciela, a przy tym też przecież nauczyciela. Co prawda Jirri nie znał takiej relacji, jedyny mistrz, jakiego miał, to Kame-sensei, a z nim nigdy jakoś niesamowicie blisko nie był, choć oczywiście bardzo go cenił i również uważał za przyjaciela. Prawdą jest jednak to, że sam jaszczur nie czuł smutku. Śmierć przyjaciela specjalnie go nie wzruszyła, w końcu mogą go wskrzesić. Można to potraktować jako zwykłą rozłąkę, przecież ostatnim razem nie widzieli się przez cały rok. Gdyby wskrzeszenie było niemożliwe - to już zupełnie inna sprawa. Powiedział im o swoim planie... i zaraz został zaatakowany przez ogoniastą dziewczynę z czerwonymi włosami. Nie spodziewał się tego i chociaż pociągnęła go z siłą znacznie mniejszą, niż on sam miał, zaskoczenie spowodowało, że ustąpił. Oby nigdy nie dał się tak złapać w walce. Na szczęście Ryu-san szybko ją uspokoił i Jirri mógł spokojnie wyjaśnić, co miał na myśli. Sam również złapał delikatnie za ręce Aymi-chan i lekko, ale stanowczo odsunął je od siebie. Przy okazji opowiadania o mocy Smoczych Kul uaktywniło się jego lekkie efekciarstwo. Wyciągnął rękę i wypuścił z niej trochę fioletowej energii. Ta zaraz zmieniła swój kolor w pomarańczowy i przybrała kształty siedmiu kul i smoka. Wszystko mieściło się w jego dłoni.
- Smocze Kule. Siedem magicznych artefaktów o niezwykłej mocy. Gdy zbierze się je wszystkie, spełnią dowolne życzenie danej osoby. Kame-sensei już ma jedną, musimy więc znaleźć jeszcze sześć.
Ponownie wchłonął swoją energię.
- Najpierw jednak musimy się przygotować. Nie wiemy, czy ci Sakana-jin jeszcze tu nie powrócą, a w razie czego musimy być gotowi na najgorsze. Sam też nie wiem, jak długo będę mógł tu zostać, możliwe, że wkrótce będę zmuszony wrócić na swoją planetę, ale nawet jeśli to się stanie, zrobię co w mojej mocy, by wrócić najszybciej, jak tylko się da. A tymczasem - trening, trening i jeszcze raz trening.
Ponownie odszedł od nich i usiadł na swoim miejscu, by ponownie zagłębić się w medytacji. Już po chwili znalazł się w głębokim transie.

START TRENINGU - 08.02.2018 - 21:52
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 467

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Aymi on Pią Lut 09, 2018 6:00 pm

Gdy tylko usłyszała, że istnieje sposób na przywrócenie Haricotta do życia, momentalnie znalazła się przy Jirrim, omal z nim nie zderzając. Zaskoczyła go tym ruchem, dlatego jej niewielka w stosunku do jego własnej siła wystarczyła, by przyciągnąć go ku sobie. Musiała znać odpowiedź, była gotowa zrobić dosłownie wszystko, by znów zobaczyć ojca i móc się do niego przytulić.
Poczuła na ramieniu dłoń Ryu, który upomniał ją, by puściła Jaszczura, inaczej nie będzie mógł on wyjaśnić im wszystkiego. Poluzowała zatem chwyt na pomarańczowym materiale i odstąpiła o krok, pozwalając mu kontynuować wywód. Słuchała uważnie jego słów, wpatrując się w stworzone w jego dłoni kulki i długaśną jaszczurkę. Nigdy nie widziała smoka, więc interpretowała przedstawiony wizerunek na swój sposób. Nie rozumiała tylko, jak takie cosie mogą spełnić życzenie.
- Magiczne... arte...fakty... - powtórzyła cicho, zerkając na bruneta. Jej mina mówiła sama za siebie, nie miała pojęcia, czym te kule są, ani jak mają działać. O ile działają jakkolwiek. Jedyną wiadomą był fakt, że Kame ma jedną z tych kul, a oni muszą znaleźć pozostałe. Kwestia sposobu ich znalezienia, czy choćby przypuszczalne położenie pozostawała zagadką.
Jirri zniwelował pokazywany hologram ze smoczymi kulami, po czym kontynuował przemówienie. Mówił, że muszą się przygotować, być gotowi na najgorsze. Na wspomnienie Sakana-jinów Aymi zacisnęła pięści, marszcząc przy tym groźnie czoło. Tym razem nie da im wygrać. Sam Jaszczur nie wiedział, jak długo zostanie na Ziemi i kiedy będzie musiał wrócić do siebie. I chyba dopiero w tej chwili dziewczyna tak naprawdę zdała sobie sprawę, że on również jest przedstawicielem rasy pozaziemskiej, choć to było przecież oczywiste. Do tej pory jednak nie myślała nad takimi rzeczami, teraz jednak wszystko uległo zmianie.
Pojawili się ci Sakana, obcy, którym nie potrafiła zaufać. Czy ufała Jirriemu? Był przyjacielem ojca, więc z góry założyła, że można mu ufać. Bo przyjaciołom się ufa, prawda? Sam Jaszczur walczył z Sakanami u boku Ryu i Haricotta, choć ona sama tego nie widziała. Doszła jednak do wniosku, że skoro był po ich stronie i oferował swoją pomoc w walce z wrogiem to można mu zaufać.
Jirri zarządził trening, samemu znów wchodząc w ten dziwny dla niej trans, nie pozostawało więc nic innego jak iść w jego ślady. Oczywiście nie odnośnie transu, a raczej treningu. Spojrzała zatem porozumiewawczo na Ryu.
- Poćwicz ze mną - poprosiła, ustawiając się w pozycji bojowej. Stanęła na ugiętych nogach w lekkim rozkroku, cofając delikatnie prawą nogę, ręce zgięte w łokciach miała ustawione w gardzie. Czekała, aż brunet również przyjmie odpowiednią postawę. - Nie tylko ty musisz być silniejszy.

[trening start: 9.02. godz.: 18:00]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 527

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Jirri on Sob Lut 10, 2018 8:31 pm

Jirri medytował w ciszy i spokoju. Nie przyjmował zewnętrznych bodźców, co nie znaczy, że był bezbronny. W obecnej chwili jego ciało było zależne od instynktu samozachowawczego. Tym razem nie walczył już z grubym Sakana-jinem. Nie walczył z niczym. Medytował w poszukiwaniu wiedzy. Wiedzy o jego własnej mocy. Świadomości jego własnych ograniczeń. Szukał sposobu, by zwiększyć swoją moc. Im dłużej medytował, tym bardziej jego energia rosła. Tym bardziej wypełniała jego ciało. Tym bardziej formowała się wokół niego w postaci niewidzialnej aury, którą nie sposób było dojrzeć gołym okiem, ale która unosiła piasek wokół niego, formując z niego abstrakcyjne wzory wokół jaszczura. Im dłużej medytował, tym więcej wiedział o swoich możliwościach. Jego obecna forma nie miała przed nim już żadnych tajemnic. Wiedział dokładnie, jakie są jego limity, wiedział, że już niewiele mu brakuje do ich osiągnięcia. Ponownie zablokuje się w rozwoju. Ponownie pojawi się jego szansa. Szansa, na przebicie tej blokady. Na osiągnięcie nowej mocy. Takiej, która pozwoli mu ochronić tę planetę. Takiej, której Sakana-jin będą się bać. Otworzył oczy. To już ten moment.

KONIEC TRENINGU - 10.02.2018 - 20:31
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 467

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Ryu on Sob Lut 10, 2018 10:42 pm

Po słowach, które padły z ust naszego Ziemianina, ogoniasta postanowiła puścić gi jaszczura, dzięki czemu ten mógł wyjaśnić naszym bohaterom, o co mu w zasadzie chodziło. Jirri wypuścił ze swej dłoni energię barwy fioletowej, która chwilę później przemieniła się w pomarańczową. Przybrała ona kształt siedmiu kul oraz smoka. Chłopak musiał przyznać, iż całkiem nieźle się to prezentowało. Wszystko musiało polegać na umiejętności kontrolowania własnej energii do takiego stopnia, że można było tworzyć dzięki niej właśnie takie cuda. Może Ryu w przyszłości sam będzie umiał takie sztuczki? Się okaże. W każdym razie, okazało się, iż wszystko to, co Ziemianin wiedział o Smoczych Kulach było całkowitą prawdą.
- Więc Akuma jednak nie kłamał…
Pomyślał i ucieszył się, ponieważ naprawdę istniała szansa, aby móc przywrócić wszystkich, którzy zginęli. Nie tylko mistrza Haricotto, lecz także i wszystkie ofiary Czerwonej Wstęgi. W tym Tetsuo. W brunecie pojawiła się nadzieja na ponowne spotkanie z własnym ojcem. Tak bardzo chciałby znów go ujrzeć. Z pewnością mężczyzna nie rozpoznałby swego syna, bo przecież minęło tyle lat. Teraz nie było to ważne. Wizja ponownego spotkania po latach, jakby przysłoniła tę myśl, która po chwili odeszła w zapomnienie. Ziemianin chciał, aby ojciec jego był z niego dumny. Chciał, aby mężczyzna mógł zobaczyć na jak silnego wojownika wyrósł. Teraz było to możliwe. Wystarczyło tylko zebrać Smocze Kule. Nasi bohaterowi mieli nieco łatwiejszy start ze względu na to, iż staruszek Kame już jedną taką posiadał. Energia wypuszczona przez Jirriego zanikła, a on zalecił trening zważając na fakt, że ryboludzie mogli powrócić. Ryu oczywiście nie zamierzał leżeć i nic nie robić, a trenować. Ciężko trenować. Zamierzał stanąć do walki z Sakanami i ich pokonać, jeżeli pojawiliby się tu ponownie. Dzięki zdobyciu nowej mocy nie przegra. To on będzie triumfował. Pokona wrogów i wymierzy sprawiedliwość. Istniała także możliwość, iż Jirri będzie musiał już wkrótce zwyczajnie odlecieć z Ziemi. Jednakże świadomość,  że żyją osoby, które potrafią osiągnąć poziom Super Saiyana wpływała pozytywnie na naszego bohatera. Z taką mocą ciężko było rywalizować. Co nie zmieniało faktu, że nasz bohater także zamierzał walczyć. On także musiał im pokazać swoją moc.
- Mnie na pewno nie pokonają jacyś Sakanie.
Może nie doceniał ich siły, bo przecież jeden z nich uśmiercił mistrza Haricotto, jednakże nie mógł puścić płazem tego czynu. Trzeba także pamiętać, że tamten ryboludź przypłacił to własnym życiem tworząc eksplozję. W inny sposób z pewnością by mu się to nie udało, a Saiyanin by nadal żył. Najważniejszym było nie dać się podejść w taki sposób. Czarny kosmita ponownie rozpoczął swą medytację. Ryu także miał zamiar trenować, lecz wtem Aymi wyszła do niego z prośbą, by Ziemianin potrenował z nią. Przytaknął głową twierdząco, jednakże odczuwał delikatną niechęć wobec tego. Ustawił się do niej bokiem i ugiął delikatnie nogi. Lewa ręka jego była uniesiona nad udem, prawa zaś trzymała się blisko tułowia. Następnie ruszył ku niej. Zamierzał się powstrzymywać, nie chciał jej wyrządzić poważniejszej krzywdy.

[Statystyki] START TRENINGU - 10.02.2018 22:42
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 274

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Aymi on Sob Lut 10, 2018 11:50 pm

Ryu był tak samo zdeterminowany w razie konieczności pokonać Sakana-jinów jak ona. Oboje zdawali sobie sprawę, że może to nie być takie proste, dlatego musieli wziąć się za trening. I to ostro. Jirri już swój zaczął, chociaż dziewczyna nie miała pojęcia, jak niby unoszenie się w powietrzu, będąc całkowicie odciętym od rzeczywistości, miałoby zwiększyć jego moc. Może później go spyta, teraz jednak trzeba się było zająć sobą.
Poprosiła Smoka o wsparcie w postaci wspólnych ćwiczeń, a ten zgodził się, przytakując. Zaraz też przyjął odpowiednią do walki pozycję, a moment później ruszył na nią. Zablokowała pierwsze ciosy, od razu marszcząc brwi. Brunet chyba nie potraktował jej poważnie, gdyż wyraźnie czuła, że się wstrzymuje. Jego ciosy mogły być o wiele silniejsze i doskonale o tym wiedziała. Ze złością w oczach uchyliła się przed kolejnym atakiem i wykorzystując przewagę szybkości, uderzyła pięścią w brzuch chłopaka, odnajdując lukę w gardzie, drugą zaś skierowała na obniżający się po wcześniejszym ciosie podbródek.
- Nie traktuj mnie ulgowo tylko dlatego, że jestem dziewczyną! - warknęła ze złością, nie czekała jednak na odzew z jego strony, tylko zalała go kolejnymi szybkimi ciosami. - Tata walczył ze mną na poważnie! Nie jestem już dzieckiem!
Obróciła się, schodząc jednocześnie do parteru i wystawiając po drodze wyprostowaną nogę, która uderzyła bruneta pod kolanami, zwalając na ziemię. Przymierzała się do kolejnego ciosu pięścią, zatrzymała ją jednak w locie kilka centymetrów przed jego twarzą. Oddychała dość szybko, płytko, pospiesznie łapiąc powietrze w płuca. Wstała powoli, biorąc głębszy oddech, po czym znów spojrzała na Ryu.
- Nie chcę być ciągle chroniona - rzuciła cicho, jakby z pretensją. - To ja mam bronić tych, których kocham. Nie na odwrót!
Obróciła się na pięcie, zaciskając pięści, i ruszyła przed siebie, mijając Jaszczura. W ten sposób nie osiągnie pożądanych rezultatów. Jeśli nadal będzie traktowana ulgowo, na nic zda się taki trening. Sama będzie musiała coś z tym zrobić.

[trening koniec: 10.02 23:50]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 527

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Ryu on Pon Lut 12, 2018 2:38 pm

[Statystyki] KONIEC TRENINGU - 12.02.2018 14:38

Ryu ruszył na rudowłosą i po chwili znalazł się przy niej. Wymierzył cios, jednakże nie została w niego włożona cała siła, jaką dysponował brunet. Uderzenie zostało najzwyczajniej w świecie zablokowane. Młodzieniec wykonał kolejny cios, lecz Aymi uniknęła go i sama zaatakowała naszego bohatera. Ziemianin poczuł pięść, która spotkała się z jego brzuchem. Wojak zgiął się nieco, jednakże nie minęło wiele czasu i otrzymał on kolejne uderzenie w podróbek, co sprawiło, iż cofnął się nieco do tyłu. Kolejne sekundy walki potoczyły się dość szybko. Ryu został zwyczajnie przygwożdżony podczas natarcia rudowłosej. Nie miał nawet czasu, aby zareagować w jakikolwiek sposób. Dziewczyna najwidoczniej miała żal do chłopaka, że ten nie walczył z nią na poważnie. Nie potrafił, nie umiał, nie chciał tego zrobić. Został zwalony na ziemię, a kilka centymetrów przed jego twarzą została zatrzymana pięść. Ryu zaczął się powoli podnosić. Aymi też chciała stać się silniejsza, tylko czy Ziemianin mógł jej w tym pomóc skoro nawet nie potrafił walczyć z nią ze swą pełną mocą? Był zły. Był zły na siebie, że dał się zwyczajnie w świecie okładać jak jakiś worek treningowy. Żywy worek treningowy. Spojrzał na oddalającą się ogoniastą, a chwilę później na ocean. Drażniła go jego własna natura. Przez to, że nie potrafił walczyć tak jak chciałby to dostał zwyczajne lanie. Nie chciał walczyć z pełną mocą przeciwko swej przyjaciółce, lecz z drugiej strony widać było, iż jej na tym bardzo zależało. Ona także chciała urosnąć w siłę tak jak brunet. Zaczął rozpatrywać wszystkie za i przeciw. Westchnął, a wzrok jego powędrował na rudowłosą. Zaczął iść ku niej i zaraz się przy niej znalazł.
- Możemy spróbować jeszcze raz? Tym razem nie będę się powstrzymywał.
Gdy usłyszał odpowiedź twierdzącą odskoczył do tyłu, jednakże nie przyjął swej pozycji bojowej, a przynajmniej nie od razu. Zacisnął pięści, ugiął ręce i napiął wszystkie mięśnie. Zacisnął zęby i rozpoczął kumulowanie energii.
- HAAA!!!
Energia wystrzeliła pod postacią białej aury, która obtaczała ciało wojownika. Pojawiły się pierwsze wyładowania czerwonej barwy. Ubranie Ziemianina było poruszane i unoszone ku górze przez aurę.
- Twoja kolei.
Dał jej czas, aby ta mogła się przemienić w Super Saiyankę. Celem Ryu było sprawdzenie, jaką siłą dysponował podczas przebywania w tej formie. Cóż, pewnie i tak nie będzie miał najmniejszych szans z nią. Gdy dziewczyna przetransformowała się, chłopak przybrał odpowiednią pozycję.

I ruszył. Podbiegł do niej z zamiarem uderzenia lewym kolanem w jej brzuch. Uderzył ją dwa razy znów w brzuch. Raz lewą i prawą pięścią. Wykonał kopnięcie prawą nogą w jej bok. Schylił się z zamiarem podcięcia jej, a następnie zamierzał ją złapać oburącz za jedną z nóg i wyrzucić w powietrze wykonując przy tym karuzelę.

Jeżeli zamierzała zaatakować pięścią głowę/tors Ryu to ten wykonuje blok. Gdyby chciała wykonać kopnięcie to chłopak odskakuje do tyłu, aby znaleźć się poza jej zasięgiem.

Jeżeli chciałaby zablokować/zbić/złapać pięść lub nogę Ziemianina to ten natychmiast wycofuje daną kończynę i przechodzi do dalszego ataku.

Jeśli użyłaby pocisku lub promienia energetycznego to Ryu wykonuje unik w bok.


Ostatnio zmieniony przez Ryu dnia Nie Mar 04, 2018 11:36 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 274

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Aymi on Pon Lut 12, 2018 8:12 pm

Była zła. Dlaczego wszyscy traktowali ją jak dziecko? Racja, była i zachowywała się tak przez większość czasu, ale to był czas spokoju, a on już się skończył. Teraz mieli przed sobą zagrożenie, które odebrało jej ojca. Zagrożenie, które mogło powrócić. Właśnie dlatego wszyscy zdolni do walki musieli urosnąć w siłę. Nawet ona. Dlaczego więc wszyscy starali jej to utrudnić? Przecież nie prosiła o wiele. Chciała tylko stać się na tyle silna, by nie trzeba jej było chronić, by sama mogła to robić.
Ryu dogonił ją i poprosił o drugą szansę, obiecując, że tym razem będzie poważny. Obrzuciła go srogim spojrzeniem, nie do końca mu wierząc, ustąpiła jednak. Przytaknęła lekko, od razu przybierając pozycję, Smok zaś odskoczył. Zdziwiła się, gdy zamiast przygotować się do starcia napiął wszystkie mięśnie. Gdy jednak moment później jego ciało oblekła ta sama mleczna aura z czerwonymi wyładowaniami, po jej obliczu przemknął cień strachu. Czy brunet znów zacznie szaleć? Najwyraźniej nie.
Słysząc jego słowa, przełknęła nerwowo ślinę. Czuła, jak włoski na jej ciele stają dęba, nawet ogon drgał jej niespokojnie. Wiedziała, że jest teraz szybszy i silniejszy, nie było co do tego żadnych wątpliwości. Czy jednak mogła się wycofać, kiedy już się zgodziła? Przecież to tylko trening, nie starcie na śmierć i życie. Wzięła głębszy oddech, prostując się. Ona nie potrzebowała wielkiej kumulacji energii, by aktywować moc super saiyanina, którą miała pod kontrolą. Jej włosy uniosły się, nastroszyły i brzybrały barwę bladego blondu, podobnie zresztą jak ogon. Mięśnie miała nieco wyraźniejsze, ukształtowane, a złotawa aura po chwili się ustabilizowała. Ryu już czekał w pozycji bojowej. Nadal miała pewne wątpliwości, ale przecież podczas treningu nie mogło stać się nic złego, prawda? Odetchnęła głębiej, stawiając gardę. Prawą nogę delikatnie cofnęła, ale nie na tyle, by w szybkim ruchu nie użyć jej w formie dodatkowego bloku. Wiedziała, że brunet będzie szybki, musiała więc się przygotować na ewentualne ciosy. I wreszcie się zaczęło...
Ledwo dostrzegła jego ruch, momentalnie więc uniosła zgiętą w kolanie prawą nogę do bloku, mimo wszystko czuła siłę uderzenia. Jeśli kolano bruneta trafiło w wymierzony cel to tym bardziej. Ataki pięściami były jednak dla niej za szybkie, więc z pewnością oberwała. Po samej sile ciosów od razu wiedziała, że chłopak nie żartował z tym "nie powstrzymywaniem się". Pięść zderzyła się z jej brzuchem, wyrywając powietrze z płuc. Mimowolnie się skuliła, przyjmując kolejny cios. Przy tym poczuła już metaliczny posmak krwi w ustach, a jej oczy zasnuła chwilowa mgła. Nie była w stanie zablokować kopnięcia w bok, nawet by go w sumie nie zauważyła, a jednak poczuła. Kości zatrzeszczały pod napływem potężnej mocy, a ona poleciała bezwładnie hen daleko. Z jej ust wyleciała strużka śliny, gdy uderzała głucho o podłoże raz, potem znów. Poturbowane ciało przeturlało się jeszcze po piasku, zatrzymując na granicy fal, a włosy wróciły do naturalnego koloru. Moc super saiyanina wyparowała, pozostawiając tylko tracącą przytomność dziewczynę. Dziewczynę, która nie mogła się spodziewać takiego obrotu spraw. W końcu miał to być tylko trening, prawda?

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 527

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Jirri on Wto Lut 13, 2018 11:09 pm

Jirri nie od razu zabrał się do dalszego treningu. Gdy otworzył oczy po medytacji, poobserwował najpierw nieco, jak trenują Aymi-chan i Ryu-san. Cóż, oni trenowali inaczej, niż on. Zamiast zagłębiać się w transie, postawili na tradycyjne metody treningu. Sparing zaczął się poprawnie. Ryu-san nie brał przeciwnika w pełni na poważnie, dając pewne pole do popisu. Cóż, tak właśnie powinno być, podczas zwykłego sparingu nie walczy się na serio. Tyle że Aymi-chan tego nie rozumiała, co skończyło się tym, że została znokautowana. Podleciał do niej, nie spieszył się przy tym i przykucnął na chwilę, po czym spojrzał na Ziemianina.
- Cóż, wiedziała, na co się porywa, gdy poprosiła cię o pójście na całość. - wstał. - To nawet lepiej, że jest nieprzytomna. Moja transformacja nigdy nie jest przyjemnym widokiem, a sam nie wiem, co może się stać tym razem.
Ostatnio niemalże rozsadziło mu głowę, a z oka pociekła mu krew. Kto wie, co się stanie tym razem? Cóż, nie ma co się zastanawiać. Ściągnął z siebie ubrania i odłożył miecz. Nie wiedział, jak bardzo zmieni się jego ciało. Potem odleciał nieco dalej od domu, konkretniej, nad taflę wody jakieś dwadzieścia metrów dalej. Tam dopiero się zatrzymał. Nie chciał przypadkiem pozbawić staruszka mieszkania. Odetchnął głęboko i uwolnił swoją aurę. Najpierw musiał podnieść moc do absolutnego limitu. Zacisnął zęby i zaczął uwalniać coraz więcej energii, w wyniku czego aura zwiększała się coraz bardziej. Nie zwiększał jej jednak tak, jak ostatnio. Starał się ją bardziej zagęścić, w wyniku czego przybrała kształt kopuły. W wyniku zebrania energii w jednym miejscu niebo zasnuło się chmurami. Wcześniej nie miał takiego wpływu na pogodę, ale nigdy wcześniej też nie był tak potężny. Jego masa mięśniowa wzrosła. Moc przekraczała już jego poprzednie limity. Granice zaczęły powoli zanikać. Nadal jednak nie było to to, czego by oczekiwał. Nadal nie była to jego prawdziwa moc. Była to jedynie forma przejściowa, którą przyjmował za każdym razem, gdy próbował się transformować. Teraz nadszedł czas na kolejny etap. Ten, który wyniesie go na zupełnie inny poziom. Wystarczyło tylko aktywować ten "przełącznik" w jego ciele. "Przełącznik", który zapoczątkuje przemianę, która uczyni go potężniejszym, niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić. Aktywował transformację...
Ten ból był inny, niż przy poprzednich transformacjach. Był gorszy. Tym razem, zamiast się rozrastać, jego wnętrzności się zgniatały. Jednocześnie z zewnątrz nie było widać większych zmian. Poczuł, jak jego skóra kamienieje. Mięśnie zaczęły się kurczyć, powodując niewyobrażalny ból. Poczuł, jak wszystkie jego mięśnie ściskają się, wędrują w głąb ciała. Z jego gardła wyrwał się wrzask, jakiego nigdy z siebie nie wydał. Organy wewnętrzne przesuwały się w jego ciele. Żebra zacisnęły się na jego płucach i sercu. Płuca nie robiły różnicy, ale serce to co innego. Poczuł, jakby krew nie dopływała mu do mózgu. Oczy zaszły czernią. Nie widział zupełnie niczego, jego uszy również przestały odbierać bodźce dźwiękowe. Nie miał pojęcia, co się wokół niego dzieje, nie obchodziło go to. Wszystko przesłaniał ten niewyobrażalny ból. Nie wiedział o tym, ale na zewnątrz jego ciała trzaskały pioruny. Jeden z nich uderzył w niego, ale skamieniała skóra go zatrzymała. Jego lewa ręka skruszyła się i rozpadła. Oczy, które i tak nic nie widziały, cofnęły się w głąb oczodołów. Jego krzyk zamarł, gdy struny głosowe również się cofnęły. Kości zmieniały swój kształt. Układały się powoli w szkielet. Dużo mniejszy. Kości oplecione zostały mięśniami. Organy wewnętrzne dostosowały swój rozmiar. Oczy znalazły się na miejscu, struny głosowe także. Całe owe ciało obrosła skóra. Ból ustał. Jirri siedział w ciemnościach, wewnątrz swojego starego ciała. Ból już się dla niego nie liczył. Przestał się liczyć, gdy poczuł swą nową moc. Wreszcie w pełni zrozumiał swoją naturę. To nie tak, że każda kolejna transformacja zwiększała jego moc. To poprzednie formy go ograniczały. Istniały po to, by powstrzymać jego moc przed zniszczeniem jego ciała. Teraz już go nie powstrzymywały. A on sam był na tyle potężny, by utrzymać moc w ryzach. W jednej chwili uwolnił swoją moc, niszcząc skorupę starego ciała. Wyglądał zupełnie inaczej. Był niższy, choć i tak wyższy niż wcześniej w formie pierwszej, mniej więcej równy zwykłym changelingom. Nie miał już rogów. Nie miał naramienników. Na jego ustach widniał uśmiech. Wrócił na wyspę i wylądował.
- Jak ci się podoba moja nowa forma, Ryu-san?
Nie czekał na odpowiedź. Wszedł do Kame House. Szukał odpowiedniego stroju, takiego, który by na niego pasował. Gdy go znalazł, założył go, po czym wyszedł z domu i założył miecz na plecy.
- No. Jesteśmy gotowi.

OOC:

Trening Fourth Form
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 467

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Haricotto on Czw Lut 15, 2018 9:13 pm

MG

Ryu ruszył na Aymi. Ta widziała jedynie zarys jego sylwetki, ale nie była w stanie zareagować odpowiednio w tak krótkim czasie. Chłopak był od niej szybszy, co zaważyło na losach tej potyczki. Trzy ciosy - dwa w brzuch, jeden w bok - wystarczyły, żeby wyeliminować dziewczynę z dalszej potyczki. Wyrzucona w górę, straciła kontrolę nad swoją mocą i jej złote włosy wróciły do koloru czerwonego. Pikując zaraz w dół, jej spotkanie z piaskiem zdawało się być coraz bardziej realne. Uderzyła, turlając się po piasku do samego końca, aż jej pojedyncze kosmyki włosów upadły tak niefortunnie, że były co jakiś czas trącane przez wodę.
W momencie gdy dziewczyna leciała w dół, na kilka chwil zanim rozbiła się o ciepły piach, w Kame House zabrzmiała muzyka z radia. Właśnie rozpoczął się refren jednej bardzo charakterystycznej piosenki...
- Shake it off! Shake it off! Ah, ah, ah! - rozgległo się tuż po tym, jak Aymi przeturlała się po piasku i zatrzymała się. Była mocno obita, ale nie straciła przytomności. Jeszcze.
Leżący do tej pory przed drzwiami żółw, machał swoimi płetwami w rytm muzyki, ale zaraz przestał (z oczywistych powodów).

Jirri w tym czasie przymierzał nowe gi, które leżało jak ulał na jego nowym, smuklejszym ciele.
_____
Aymi po wyzdrowieniu otrzymuje Zenkai.
O ile się nie pomyliłem, he...

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1346

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Jirri on Pon Lut 19, 2018 7:53 pm

Jirri spojrzał jeszcze raz po otoczeniu. Przed chwilą powiedział, że są gotowi. Ryu-san zastygł w jednym miejscu, jakby był zszokowany. Aymi-chan dalej leżała na plaży. Była nieprzytomna. Nie są gotowi. Nawet w połowie. Westchnął ciężko. Cóż, oni może nie są gotowi, ale on jak najbardziej. Ma w tym momencie prawdopodobnie najwięcej mocy ze wszystkich na tej planecie. To, że dałby radę ją bez problemu zniszczyć było raczej pewne, ale nie taki jego cel. Przecież ta planeta, to jego drugi dom. Kame-sensei najpewniej był w środku, bo słychać było muzykę. Wszedł więc do domu i zaczął go wołać. Gdy już go znajdzie, to z nim pogada.
- Kame-sensei, jestem gotowy zacząć poszukiwania Smoczych Kul. Zacznę sam, Ryu-san i Aymi-chan nie są teraz gotowi. Przy okazji, byłbym wdzięczny, gdybyś nauczył mnie wyczuwać energię, tak, jak ty to robisz. Może mi się to bardzo przydać, ponadto będę wiedział, czy nikt was tu nie zaatakował i będę mógł szybko wrócić i wam pomóc.
Jeśli jednak Kame-sensei jednak nie ma w domu, pomimo włączonego radia, Jirri natychmiast leci na pustynię, by nawiązać kontakt z planetą No.79.

Jeśli Kame nie ma to z/t
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 467

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Haricotto on Pią Lut 23, 2018 5:59 pm

MG

Kiedy Jirri wszedł do domu, ujrzał jak tyłek Kamesennina wystaje zza telewizora. wypięty tyłek wiercił się na boki, a sam starzec coś mruczał pod nosem, co chwilę klnąc i warcząc.
- Cholerny żółw... ja mu dam! Jeszcze raz mi schowa moje pisemka, to zrobię z niego zupę! Ooo... jest! - chwyciwszy za schowane pod telewizorem pismo z nagą kobietą na okładce, energicznie podniósł się do góry. Był nieostrożny, ponieważ podczas wstawania, uderzył łysiną o tzw. "dupę" telewizora, strącając go z na podłogę i przyprawiając siebie o migrenę.
- Ajć, cholera! - na jego głowie pulsował ogromny guz, który bolał jeszcze bardziej, gdy tylko go dotykał.
- Na takiego guziola, to tylko okład z młodej piersi pomoże. - uśmiechnął się sam do siebie. Zupełnie nie zwracał uwagi na Jirriego. Dopiero kiedy ich spojrzenia na siebie natrafiły, upuścił trzymane w rękach pisemko. Zapadła cisza, po której nagle starzec zaczął wykonywać przysiady, udając, że to, co robił, było rozgrzewką.
- Hu-ho! Hu-ho! Trzeba trzymać formę, Jirri! - i zrobił jeszcze ze dwa przysiady, po czym przeszedł do sprawy, w jakiej przyszedł Changeling.
- Nauczę Cię, ale ostrzegam... to nie łatwa sztuka. - podszedł do swojego podopiecznego i położył dłoń na jego ramieniu, patrząc mu w oczy.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1346

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Jirri on Pią Lut 23, 2018 9:58 pm

Jirri otworzył oczy nieco szerzej, gdy zobaczył, jak Kame-sensei nurkuje za telewizorem. Co właściwie robi? Próbuje się do czegoś dobrać, szuka czegoś, naprawia telewizor? Przy okazji słyszał, jak staruszek coś mamrocze pod nosem, ale nie wychwycił dokładnie, o co mu chodziło. Czekał więc, aż starszy wykona to, co chciał. Ostatecznie przyrżnął głową w maszynę, która przy okazji spadła na podłogę. Jaszczur skrzywił się, gdy zobaczył guza na głowie swojego nauczyciela. Nie będzie blizny, ale musiało boleć. Wreszcie Kame-sensei spostrzegł jaszczura... Upuścił coś na podłogę, Jirri nie zauważył, co to było... i zaczął robić przysiady. No tak, wszystko jasne. Najwyraźniej złapał go wtedy jakiś skurcz, dlatego trochę mu zajęło wstanie zza telewizora.
- Wspaniale, Kame-sensei! Prawdziwy wojownik nigdy nie rdzewieje, prawda? - uśmiechnął się do staruszka.
Teraz wreszcie powiedział, co dokładnie od niego chciał. Na szczęście Kame-sensei nie oponował. Zgodził się dość chętnie, choć powiedział, że nie jest to łatwa sztuka. Cóż, to nie jest problem. Już nie takie rzeczy się robiło.
- Super, bardzo dziękuję! Więc... Tego... To co mam w sumie robić?
No dobre pytanie. Staruszek nie udzielił mu żadnych instrukcji, więc Jirri mógł tylko zadać to pytanie i stać nadal w pokoju, a gość piszący tego posta był bardzo niekontent z tego, że nie bardzo miał CO pisać.
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 467

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Haricotto on Pon Lut 26, 2018 8:45 pm

MG

- Siadaj. - powiedział beznamiętnie, przeobrażając się w swoje bezlitosne, mistrzowskie, trenerskie oblicze. Jego krzaczaste, siwe brwi zmarszczyły się. Kiedy Jirri usiadł, Żółw odwrócił się na pięcie, splatając swoje dłonie za swymi plecami. Nogą zwinnie odsunął leżące na podłodze pisemko, chowając je pod najbliższy fotel.
- No, tu nikt nie znajdzie, hłe, hłe. - pomyślał sobie, uśmiechając się jak zboczeniec. Changeling nie widział tego uśmiechu. Zaraz raz jeszcze odwrócił się na pięcie, stając przodem do Jirriego. Patrzył na niego przez chwilę, po czym spokojnie powiedział, ciągle utrzymując z jaszczurem kontakt wzrokowy.
- Zamknij oczy i rozluźnij mięśnie. Żeby wyczuć energię Ki, trzeba najpierw zrozumieć czym ona jest. Ki posiada każda żywa istota, dlatego też często nazywana jest "energią życiową". Wyszkoleni wojownicy potrafią manipulować swoją energią, ale... o tym wiesz doskonale. - uśmiechnął się i przekręcił głowę w bok, zdając sobie sprawę, że mówi rzeczy oczywiste.
- Wyczuwanie ki jest jak szósty zmysł. Musisz poczuć obecność osoby, którą pragniesz wyczuć. Musisz się skupić i musisz poczuć, jak energia płynie w ciele tej osoby. Znasz to uczucie, kiedy płynie w Twoim ciele, nie? Jeśli skupisz się wystarczająco na mojej energii, w końcu ją wyczujesz. Gdy to Ci się uda, będziesz o tym wiedział. Poczujesz delikatne, nieszkodliwe ukłucie z tyłu głowy. Dla przykładu, ja czując Twoją energię, widzę oczami wyobraźni Twoją sylwetkę, która spowita jest aurą opływającą ze wszystkich stron. - usiadł po turecku przed Jirrim, dłonie swoje kładąc na swych kolanach.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1346

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Aymi on Sro Lut 28, 2018 10:41 pm

Ból. Mimo deklaracji i postanowienia, że nie wycofa się ze starcia, chyba nie była na to gotowa. Brunet był dla niej po prostu za szybki. Zbyt silny. Jego ciosy spadły na nią jak grom z jasnego nieba, odbierając dech. Ich moc posłała ją na deski, dodatkowo obijając już i tak poturbowane ciało. Uderzyła o ziemię, przeturlała, aż wreszcie zatrzymała w bezruchu, czując tylko palący ból w płucach i przesnuwającą wzrok ciemność.
Chłodne fale obijały się raz po raz o brzeg, sięgając jej rozwichrzonych, teraz już czerwonych włosów. Czy właśnie umierała? Czy taki był koniec? Szum morza powoli ogarniał jej umysł, a ona nie miała sił, by temu przeciwdziałać. Starała się oddychać, choć sprawiało jej to delikatną trudność, a jednak jednostajny dźwięk napawał ją coraz większym spokojem, a chłód ogarniający obolałe ciało przynosił ulgę. Z wiatrem zaś przychodził cichy głos. Głos, który znała i który wołał ją po imieniu... Aymi...


- Aymi, nie śpij - matka potrząsnęła jej ramieniem, więc otworzyła oczy, przecierając zaspane powieki. - Medytacja to nie sen, przecież ci mówiłam.
- Tak, maaaaaaamo... - ziewnęła przeciągle, co spotkało się tylko z westchnięciem ze strony rodzicielki.
- Może jeszcze nie jesteś na to gotowa... No nic, zajmiemy się czymś łatwiejszym, dobrze?
Mała tylko przytaknęła, ziewając po raz kolejny. Upiła kilka łyków wody ze szklanki, którą podsunęła jej kobieta. To pomogło, przynajmniej na tyle, że po chwili była już całkiem przytomna. Uśmiechnęła się, gdy Kitsune poczochrała jej włosy, jak to lubiła robić.
- No dobrze. Pamiętasz, jak mówiłam ci, czym jest energia ki, prawda? - Dziewczynka przytaknęła ochoczo, więc matka kontynuowała. - Więc chciałabym cię nauczyć wykorzystania tej energii do stworzenia kuli, o takiej.
W tym momencie wystawiła w jej stronę otwartą dłoń, tworząc na jej powierzchni świetlisty pocisk ki. Płomiennowłosa aż poderwała się z miejsca, oglądając ze wszystkich stron matczyny twór. Już wyciągała rękę, by dotknąć kulki, kobieta jednak zniwelowała technikę, czym zasmuciła córkę.
- To jest kiko, czyli pocisk energetyczny. Postaraj się stworzyć taki w dłoniach, dobrze? Nie musi być idealny już na samym początku. Z kiai'em też musiałaś trochę poćwiczyć.
- Hai! Postaram się! - zawołała rozentuzjazmowana halfka, rozsiadając się wygodniej i koncentrując. A Kitsune pomagała jej różnorakimi radami. Tak zaczął się trening matki z córką...


[trening start: 28.02. godz. 22:40]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 527

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Jirri on Czw Mar 01, 2018 9:29 pm

Kame-sensei zaraz spoważniał i przerzucił się na ton rozkazujący. Tryb nauczyciela załączony. Jirri posłusznie usiadł na podłodze po turecku, złożył ręce na kolanach i zamknął oczy. Kame-sensei nakazał mu rozluźnić mięśnie. Wbrew pozorom nie jest do końca tak łatwo rozluźnić absolutnie wszystkie mięśnie w ciele. Na początku choćby ze względu na same skupienie napinał mięśnie twarzy, o czym z początku nie pomyślał, gdy starał się rozluźnić wszystkie pozostałe mięśnie. Na szczęście Kame-sensei go nie poganiał - miał dość czasu, by się postarać i zrobić to na spokojnie. Tymczasem staruszek mówił mu o tym, czym jest energia ki. Że posiadają ją wszystkie istoty żywe, że tylko wyszkoleni wojownicy potrafią nią manipulować... Innymi słowy oczywiste oczywistości. Sam oczywiście zdawał sobie sprawę, że Jirri doskonale wie, czym jest ki. Jaszczur miał już dość czasu, by nabrać pewnego doświadczenia w jej używaniu. Co prawda nie było to doświadczenie równe imponujące, jak jego nauczyciela, ale jak najbardziej wystarczające, by rozumiał doskonale, czym jest energia, jak działa i tego typu kwestie. Dopiero po wyjaśnieniu kwestii podstawowych, Kame-sensei przeszedł do szczegółów. Zaczął opisywać, czym jest wyczuwanie ki i na czym polega. Szósty zmysł... Z tego, co Jirri się orientował, szóstym zmysłem jest równowaga, ale starzec mógł o tym nie wiedzieć, w końcu nie każdy musi być od tego ekspertem. Poczuć obecność osoby, którą pragnie wyczuć... Cóż, w zasadzie gdy poczuje jej obecność, to tak jakby ją już wyczuł, więc ta wypowiedź nie do końca miała sens, ale changeling wiedział, co jego nauczyciel chce przekazać. Musiał postarać się poczuć samą obecność tej drugiej osoby, a wtedy będzie w stanie wyczuć samą jego energię. Najpierw postarał się skupić na własnej energii. Starał się poczuć, jak płynie wewnątrz i wokół jego ciała. Wyobraził sobie swoją sylwetkę, otoczoną fioletową aurą, tak samo, jak Kame-sensei przed chwilą powiedział. Skupił się na tym uczuciu. Uczuciu energii, która opływa jego ciało i wszystko naokoło. Starał się zapamiętać to uczucie, po czym przestał skupiać się na swojej energii. Teraz zaczął szukać tego uczucia gdzie indziej. Starał się ze wszystkich sił poczuć obecność swojego nauczyciela i wyczuć jego energię. To samo uczucie, ale u drugiej osoby. Skupił się, jak tylko mógł. W jego głowie pojawiła się sylwetka staruszka. Wytwór jego wyobraźni. Miał posłużyć mu za pomoc, w wyczuciu ki. Wszystkie jego myśli skupiły się wokół tej sylwetki. Pozostało mu siedzieć tak i próbować do skutku, aż poczuje ukłucie z tyłu głowy.

OOC:
Trening wyczuwania ki z NPC.
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 467

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Haricotto on Pią Mar 02, 2018 2:58 pm

MG

Starzec bacznie obserwował Changelinga. Siedział naprzeciwko niego. Przypomniał sobie dzień, w którym pierwszy raz spotkał Jirriego. To było tak dawno, a wydawało się, jakby było wczoraj. Od tego czasu wiele się pozmieniało. Stał się silniejszy, nieco poważniejszy. Raz był mniejszy, raz wyższy, raz miał więcej mięśni, raz prawie wcale. Za każdym razem, gdy jego ciało przechodziło różne przemiany, on wciąż pozostawał sobą, a jego skrzeczący głos był tak bardzo rozpoznawalny, że na samo jego wspomnienie uśmiech malował się na twarzy.
Kamesennin wstał powoli, nie chcąc zaburzyć skupienia Jirriego. Stanął przed nim i patrzył na niego przez chwilę.
- Zobaczmy, czy mu się uda, hłe, hłe. - zaśmiał się w myślach, po czym wyciągnął prawą rękę i wziął zamach. W końcu wyprowadził cios, a jego zaciśnięta pięść mknęła prosto na twarz Changelinga.

Tymczasem przed domem, Aymi leżała wciąż nieprzytomna na piasku. Ocucana przez delikatne przypływy wody, odzyskiwała powoli przytomność.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1346

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Ryu on Sob Mar 03, 2018 2:34 pm

Chłopak postanowił użyć swej pełnej mocy, nie zamierzał się powstrzymywać. W końcu Aymi poprosiła go, aby potraktował ją poważnie, więc tak postanowił zrobić. Zresztą, doskonale wiedział, iż sobie ona poradzi bez problemu z naszym bohaterem. Przemieniła się w Super Saiyankę i już po chwili obydwoje znajdowali się w odpowiednich pozycjach, będąc gotowymi do starcia. Ziemianin ruszył na rudowłosą z zamiarem zaatakowanie jej, jednakże ta nawet nie zablokowała, nie uniknęła jego ciosów. Brunet kontynuował ofensywę wyrzucając ją w powietrze, lecz nie ruszył za nią, postanowił czekać na jej ruch. O dziwo, po chwili zaczęła bezwładnie spadać ku ziemi. Uderzyła o piach, a młodzieniec zasłonił twarz prawą dłonią, aby żadne drobinki piasku nie wpadły przypadkowo mu do oczu. W momencie, w którym odsłonił twarz dostrzegł dziewczynę leżącą na ziemi, nie poruszała się, a włosy jej powróciły do swej oryginalnej barwy. Chłopak zastygł w miejscu, obraz ten zszokował go. Zaczął się trząść.
- Co się stało?
Zadał sobie pytanie, nie dowierzając w to, co widział. Aura i wyładowania elektryczne zniknęły samoistnie. Przecież to nie mogła być prawda, przecież nie mógł być, aż tak silny. To nie miało żadnego sensu.
- Nic jej nie jest, na pewno nic jej nie jest…
Podbiegł do niej, przykucnął i poruszył jej lewą ręką.
- Aymi, wszystko w porządku?
Jednakże nie otrzymał odpowiedzi, a w dodatku nawet nie poruszyła się. Ruszył po raz kolejny jej ręką.
- Obudź się, proszę, obudź się, Aymi.
Jego serce zaczęło bić szybciej, nie przestawał się trząść.
- Przepraszam… przepraszam, nie chciałem…
Ryu nic z tego nie rozumiał, jak to się w ogóle mogło stać? Przecież jego siła nie mogła się równać z mocą Super Saiyanina. A jednak, a jednak udało mu się to. Przekroczył barierę, która wydawała mu się nie do pokonania. Mimo tego, nie myślał o tym w tamtym momencie. Nie obchodziło go teraz to. Teraz najważniejsza była jego przyjaciółka, którą tak pobił. Przecież nie chciał, nie wiedział, iż to się tak skończy. Był święcie przekonany, że dziewczyna sobie poradzi, iż jej moc będzie wystarczająca, aby sobie poradzić z Ziemianinem. Mylił się, bardzo się mylił. Dlaczego sobie pozwolił na użycie pełnej mocy? Gdyby tylko nie posłuchał swojej przyjaciółki to by do tego nie doszło. To była jego wina. Przecież obiecał, że będzie ją chronił, a nie krzywdził! Wyrządził więcej szkód niż pożytku. Jak on mógł być tak lekkomyślny? Przecież miał to być tylko zwykły sparing, a on użył wszystkiego, co miał. Niedawno stracił swego mistrza, a teraz przez swoją lekkomyślność mógł własnymi rękoma zabić Aymi. Jak mógł do tego dopuścić? Znalazł się na równych nogach, a z jego oczu wypłynęła łza.
- Przepraszam…
Nie mógł po raz kolejny stracić kogoś ważnego, nie mógł stracić swej przyjaciółki. Nie mógłby sobie wybaczyć zabójstwa ogoniastej. Nie mógł tu zostać, nie mógł pozostać na tej wyspie, musiał odejść. Jak on spojrzy Aymi w oczy? Jak będzie mógł się jej wytłumaczyć? Cofnął się, ugiął nogi oraz ręce, a jego ciało zostało obtoczone przez mleczną aurę. Po chwili odleciał. Gdzie? W nieznanym kierunku, sam nie wiedział, gdzie lecieć. W tamtym momencie chciał się znaleźć, jak najdalej od tamtego miejsca.
- Wybacz mi, Aymi…

[z/t]
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 274

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Jirri on Sob Mar 03, 2018 3:41 pm

Jirri nadal siedział po turecku na podłodze. Rozluźnione całkowicie mięśnie dawały poczucie relaksu. Zewnętrzne bodźce prawie do niego nie dochodziły. Innymi słowy wprowadził się w trans medytacyjny. Jest to świetny sposób na opanowanie wszelkich umiejętności związanych z energią, był pewien, że gdyby chciał, mógłby w ten sposób opanować jakąś technikę. Teraz jednak skupił się tylko na jednym. Na sylwetce swego nauczyciela, którą widział oczami wyobraźni. Im dłużej się na tym skupiał, tym bardziej czuł swoją własną energię. Przecież nie tego chciał. Chciał poczuć ki innej osoby, nie swoje własne. Swoją energię czuł już od dawna, konkretniej od momentu, gdy nauczył się ją kontrolować. Wcześniej ona zwyczajnie była obecna, potrafił co najwyżej ją nagiąć, by ją wystrzelić, albo dzięki niej latać.... A może właśnie dzięki temu, że kontroluje swoje ki i potrafi je wyczuć, będzie w stanie poczuć moc kogoś innego? Zebrał swoją energię w głowie, tam, gdzie odbiera się wszystkie zmysły. Tam, gdzie narodzi się jego szósty zmysł. Skupił się ponownie na obrazie swojego nauczyciela. Poczuł małe ukłucie... Gdy otworzył oczy, pięść staruszka była już zablokowana przez dłoń jaszczura. Schwycił ją, zaciskając palce, choć nie na tyle, by zrobić nauczycielowi krzywdę. Uśmiechnął się i mrugnął jednym okiem. Udało się. 

OOC:
Napiszę w temacie z moimi treningami, jak już Hari odpisze i potwierdzi, czy się udało, czy nie. No i wybacz za niedługość posta, ale wszystkie pomysły zużyłem w poprzednim, a nie chciałem znowu tego samego pisać.
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 467

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Aymi on Pon Mar 05, 2018 1:46 pm

Skupienie odmalowywało się na jej dziecięcej twarzy, gdy koncentrowała energię w dłoniach. Matka cały czas ją obserwowała, pilnowała postępów gotowa w każdej chwili zareagować. W końcu nikt nie chciał, by taki energetyczny pocisk wybuchł w domu, a w ostatnim czasie warunki nie sprzyjały, by podobne rzeczy ćwiczyć na dworze. Aymi przygryzała wargę, marszcząc czoło z wysiłku, aż wreszcie w jej dłoniach uformowała się mała świetlista kulka.
- Dobrze ci idzie, tak trzymaj - pochwaliła cicho Kitsune, nie chcąc dekoncentrować córki, i obserwowała postępy.
Dziewczynka skupiała się coraz bardziej, przesyłając własną energię do kulki, a ta zaczęła powoli rosnąć, aż wreszcie przybrała odpowiedni rozmiar, kształt i stabilność. Doszedłszy do takiego wyniku, nie kryła radości, uśmiechając się od ucha do ucha. Nawet rodzicielka była pod wrażeniem, że tak szybko udało jej się opanować tę technikę. Potem wystarczyło już tylko kilka kolejnych prób w celu doszlifowania umiejętności i tworzenie blastów przychodziło jej równie łatwo co matce. Oczywiście kobieta przestrzegła małą, by nie wykorzystywała tego w obecności osób trzecich, ta jednak nie miała nic przeciwko. Cieszyła się po prostu ze wspólnie spędzonego z mamą czasu i nauki nowych rzeczy, po prostu.



Sen, rozmyte przez lata osamotnienia wspomnienie dawnych dni powoli odchodziło, pozostawiając tylko mglisty powidok gdzieś pod powiekami. Nadal leżała na piasku, jej włosy raz po raz obmywała morska woda, sięgając coraz dalej i dalej, aż wreszcie dosięgła przekrzywionej lekko na bok głowy. Fale robiły się coraz większe z upływem kolejnych minut, wkrótce uderzając w samą twarz nieprzytomnej dziewczyny. Słonawa ciecz wdarła się pod powieki a także w delikatnie rozchylone usta, przy kolejnej szarży powodując zakrztuszenie się.
Płomiennowłosa odkaszlnęła kilka razy, powoli otwierając ociężałe powieki. Jasność, która zalała jej oczy, uniemożliwiała chwilowo rozeznanie w otoczeniu, słyszała jednak wyraźnie. Szum morza i wiatru, szuranie na piasku. Zamrugała kilka razy, dostrzegając po chwili nad sobą pyszczek dużego, brązowego żółwia morskiego. Znała go, wiedziała już, gdzie jest. Żółw wpatrywał się w nią, zastanawiając pewnie, czy wszystko w porządku. Uniosła powoli dłoń, sięgając do jego głowy, i uśmiechnęła się delikatnie.
- Hej... - wyszeptała nadal nieco zmęczonym głosem, czując pod palcami szorstkawą skórę zwierzęcia. - Pilnujesz mnie..?
Pytanie niezbyt pasowało do ogółu sytuacji, jednak żadne lepsze nie przychodziło jej do głowy. Woda nadal ją obmywała, a ona wciąż nie do końca się przebudziła z tego dziwnego snu.

[trening koniec: 5.03. godz.: 13:45]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 527

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Haricotto on Pon Mar 05, 2018 8:29 pm

MG

- Hę? - zdziwiony Żołw zamrugał kilka razy oczami. Kiedy po chwili doszło do niego, co się stało, uśmiechnął się delikatnie. Zabrał swoją dłoń, po czym schował ją za plecami. Tą, która była wolna, poprawił swoje okulary, które z tego wszystkiego lekko osunęły się z jego nosa.
- Udało Ci się. Pojąłeś to szybciej, niż myślałem. Jesteś uzdolniony, bardzo uzdolniony. Nie wiem co tak naprawdę w Tobie drzemie, ale z pewnością czekają Cię wielki rzeczy! - powiedział głośniej i jakby radośniej. Był rad, że ktoś, kto szkolił się u niego, osiągnął takie wyniki w tak krótkim czasie.
- Pomedytuj jeszcze chwilę, aż nabierzesz wprawy. Ja chyba się zdrzemnę. Gdybyście coś ode mnie chcieli, to wiecie, gdzie mnie szukać. - odwrócił się na pięcie i szybko, praktycznie tak szybko, jak prędkość swiatła, schylił się i wygrzebał schowane pisemko. Jego okulary znów zabłysnęły, a on czym prędzej pomknął schodami na górę. Tak mu się spieszyło, że po drodze zgubił swoje klapki. Po chwili Jirri usłyszał głośny trzask. Stary mistrz zamknął się w pokoju, by... odpocząć.

Morski żółw poklepał Aymi po głowie, aż ta w końcu się przebudziła. Gdy ujrzał jej otwarte oczęta, uśmiechnął się i na zadane przez nią pytanie skinął głową.
- Ryu był smutny i odleciał. - powiedział po chwili, przekręcając głowę w stronę, w którą odleciał młody wojownik.
_____
Akceptacja nauki wykrywania ki.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1346

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Jirri on Pon Mar 05, 2018 10:18 pm

Jirri wypuścił dłoń staruszka i uśmiechnął się jeszcze szerzej. W rzeczy samej, był niezwykle uzdolniony. Jakby nie patrzeć, był prawdopodobnie jednym z najpotężniejszych członków swojej rasy. Swoją drogą, ciekawe, ile brakuje mu jeszcze do poziomu jego idola? A może już udało mu się do niego zbliżyć? Kto wie? Jeśli spojrzeć na to logicznie, to nigdy nie widział, by Frieza-sama pokazywał swoją prawdziwą moc. Tylko raz zobaczył, jak ten niszczy jakąś bezimienną planetę, a to i dla czarnego jaszczura nie byłby żaden problem. Kame-sensei poszedł się zdrzemnąć Jirri pomedytował jeszcze chwilę, aby się przyzwyczaić do nowej mocy, a potem wyszedł na dwór. Zauważył dwie rzeczy. Nie omieszkał ich od razu skomentować.
- O! Aymi-chan! Obudziłaś się! A Ryu-san? Gdzieś poleciał, co?
Faktycznie, czuł, że czyjaś ki oddalała się od wyspy i zatrzymała się bardzo daleko. Changeling westchnął. Nie wiedział, co o tym myśleć. Niby nie powinni się raczej rozdzielać, ale faktem jest, że on sam też będzie musiał wkrótce wyruszyć na pustynię, by skontaktować się z No.79. Tymczasem jednak przydałoby mu się jeszcze trochę treningu, celem poznania mocy nowej formy.

START TRENINGU - 22:18 - 05.03.2018
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 467

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Aymi on Wto Mar 06, 2018 10:50 pm

Powoli wracała do przytomności, zauważając nad sobą żółwia. Właściwie żółw ten nie posiadał imienia, co mogło dziwić, a może po prostu gdzieś jej to imię umknęło. Wyciągnęła dłoń, dotykając szorstkiej skóry na jego głowie, i przy okazji zadała pierwsze lepsze pytanie, jakie przyszło jej akurat do głowy. W odpowiedzi dostała skinięcie, a zaraz po nim zwierz wspomniał o jej przyjacielu.
- Ryu... smutny? - powtórzyła nieco zdziwiona wieścią, że brunet opuścił wyspę.
Podążyła wzrokiem za spojrzeniem umigame*, widziała jednak tylko błękit nieba i blask słońca odbijający się w morskiej toni. Po chwili zaś pojawił się coś jeszcze. Z domku Kame wyszła dość niska, czarna postać ubrana w pomarańczowy strój. Co ważne - miała ona na plecach miecz. Źrenice Aymi rozszerzyły się gwałtownie, gdy nieznany jej dotąd osobnik odwrócił się w jej stronę. Podświadomie wyczuwając zagrożenie, próbowała poderwać się z miejsca, wtedy jednak poczuła ból z lewej strony żeber, zdołała więc tylko podnieść się do przyklęku i syknąć cicho pod nosem. Zaraz jednak dotarł do niej głos, o dziwo znajomy. Przekrzywiła lekko głowę, przyglądając się obcemu. Czy to nie był czasem...
- Jirri-san..? To ty? Wyglądasz... inaczej... - nie wiedziała, w jaki sposób określić różnicę wyglądu Jaszczura. Właściwie to była trzecia wersja jego postaci, jaką miała szansę ujrzeć. A jednak teraz wydawał się on taki... mały.
- Nie wiem, gdzie jest Ryu. Żółw mówił, że odleciał, bo był smutny - wyjaśniła tylko. I wtedy też przypomniała sobie całe zajście. Prośbę, by nie traktował jej jak dziecko, jego deklarację, że nie będzie się powstrzymywał. A potem otaczającą chłopaka mleczną aurę z krwistymi wyładowaniami, potężne ciosy, jakie na siebie przyjęła i ciemność zaraz potem.
- To przeze mnie... - szepnęła, spuszczając wzrok. - Dlatego, że jestem najsłabsza... Nie mogę chronić samej siebie, nie ochroniłam taty... Przepraszam...
________
*umigame - żółw morski [うみがめ]


[trening start: 6.03. godz.: 22:50]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 527

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Jirri on Sro Mar 07, 2018 7:19 am

Jaszczur położył się na plaży po ciężkim treningu. Testował swoją szybkość. Biegał sprintem, tak szybko, jak tylko mógł, po wodzie. Ani na chwilę nie opadł pod powierzchnię. Biegł po tafli. Gdy skończył, był nieźle zmachany, ale także bardzo usatysfakcjonowany. Teraz już dobrze wiedział, na co go stać. Był teraz pewien, że nikt na tej planecie nie byłby w stanie z nim walczyć. Wcześniej Haricotto-san dałby radę, ale teraz nie było już nikogo. Mają wielkie szczęście, że Jirri jest po ich. Dzięki temu nie tylko nie zamierza ich zniszczyć, ale wręcz planuje ich chronić. Ci Sakana-jin nie mają już szans. Gdyby miał tę moc wcześniej... Z pewnością dałby radę tamtemu grubasowi. Nie ma wątpliwości, że zmiażdżyłby go sam. Tymczasem mógł tylko przekazać energię przyjacielowi... którego nie udało  mu się ochronić... Nieważne!!! Sprowadzi go z powrotem, a do tego czasu będzie chronił jego planetę za niego. Ale nadal musiał się wzmocnić. Kto wie, jacy jeszcze wrogowie przybędą. Musi stać się tak silny, jak tylko może. Musi zwiększyć swoją moc jeszcze bardziej. Musi trenować jeszcze ciężej. Bo kto wie, co przyniesie jutro? Kto jeszcze może przybyć? Jak potężni, mogą być nowi wrogowie... 

*przed rozpoczęciem treningu (sory, post pisałem bez neta i musiałbym wszystko zmieniać, załóżmy że ta rozmowa odbyła się przed treningiem, ewentualnie reszta po, ok?) 
Spojrzał na Aymi-chan. 
- Tak, inaczej. - podszedł bliżej. - Nie mów, że to twoja wina. Nie obwiniaj się za wszystko. Są rzeczy, których nie powstrzymasz, ale zawsze możesz je naprawić.
Że też siedzą w nim takie mądrości. Po tych słowach wstał, uśmiechnął się łagodnie i przeszedł do treningu. 


KONIEC TRENINGU - 07:16 - 07. 03.2018
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 467

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 9 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach