Teren przed domem

Strona 9 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Teren przed domem

Pisanie by Admin on Pią Lis 13, 2015 10:32 am

First topic message reminder :

Piaszczysta plaża, trawnik, kilka palm i od czasu do czasu pojawiające się kraby. Tak prezentuje się teren przed samym domem. Na trawniku stoi leżak, a na leżaku gazetka z roznegliżowanymi paniami, które z chęcią eksponują swoje dwa przednie, jak i też tylne, talenty.
Panuje tutaj względna cisza. Czasami tylko zaskrzeczy mewa, która przypadkiem przelatuje nad wyspą.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 322

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Teren przed domem

Pisanie by Aymi on Pon Lut 05, 2018 3:43 pm

Płakała w objęciach Smoka, dając upust własnej rozpaczy. Wiedziała, że nie tylko ona straciła w tej sytuacji kogoś bliskiego, że dla chłopaka Haricotto też był ważny i że on również cierpi. Słyszała to w jego głosie, czuła w każdym jego ruchu. Tak jak ona chciał, by saiyanin był tu z nimi, chciał widzieć jego roześmianą buźkę, żartować z nim, po prostu spędzać czas. Jedna rzecz jednak różniła dziewczynę od bruneta - ona wiedziała, że to się stało z jej winy.
Powoli się uspokajała, w dalszym ciągu chowając twarz w białym gi. Nadal targał nią szloch, ale już nie miała sił na dalsze wylewanie łez. Mimo bólu rozrywającego serce musiała być silna, oboje musieli. Dokładnie tak, jak powiedział Ryu. Muszą dać radę, razem sobie poradzą. Cokolwiek miałoby to znaczyć...
- Tata... on... przeze mnie... - wychlipała jeszcze wprost w biały materiał, przez co jej słowa były przytłumione, może nawet niezrozumiałe. Brunet za to obiecywał, że stanie się silniejszy i będzie wszystkich chronić.
Miała ochotę znów się rozpłakać, bo przecież nie o to chodziło. Nie chciała znów być chronioną i patrzeć, jak jej bliscy cierpią, jak Ryu cierpi. Sama również musiała stać się silniejsza. Nie wznowiła jednak nic niewnoszącego szlochu, gdyż poczuła czyjąś dłoń na ramieniu, a zaraz potem usłyszała głos Jaszczura. Przy nim na pewno nie będzie płakać. Spojrzała na kosmitę nieco załzawionymi oczyma, starając się przetrawić jego słowa. Jest sposób, by go przywrócić do życia.
Gdy sens tego zdania wreszcie do niej dotarł, momentalnie odzyskała siły, wręcz wyskakując z objęć Smoka. W ułamku sekundy znalazła się przy Jirrim, chwytając jego pomarańczowy strój w garści i przyciągając ku sobie tak, że z szeroko otwartymi oczami niemal przyłożyła mu z główki.
- Jak?! - padło krótko z jej ust. - Tata może wrócić?! Co trzeba zrobić?! Powiedz! Zrobię wszystko!
W tym jednym zapewnieniu jej nadzieja znów zapłonęła jasnym płomieniem. Jeśli mogła odzyskać ojca, była gotowa dosłownie na wszystko. Przynajmniej w tej chwili tak myślała. Oddałaby wszystko, byle znów go zobaczyć, znów móc przytulić, usłyszeć jego głos. I nic na świecie by jej przed tym nie powstrzymało.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 384

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Ryu on Wto Lut 06, 2018 6:04 pm

Ryu starał się pocieszyć swą przyjaciółkę najlepiej jak tylko potrafił. Pomimo tego, iż on sam cierpiał to starał się podnieść dziewczynę na duchu. Jednakże nie potrafił stwierdzić czy słowa jego dodały jej, chociaż trochę otuchy. W tamtym momencie mógł tylko patrzeć na cierpiącą Aymi znajdującą się w jego ramionach. Ogoniasta powiedziała coś, lecz było to całkowicie niezrozumiałe dla naszego bohatera zważając na fakt, iż słowa te zostały wypowiedziane wprost w gi Ziemianina. Chłopak nagle poczuł czyjś dotyk na swoim ramieniu. Jego oczom ukazał się czarny jaszczur. Wyglądało na to, że przed chwilą musiał zakończyć swą medytację. Słowa jego napełniły wojaka nową nadzieją. Najwidoczniej istniał sposób, dzięki któremu mistrz Haricotto mógł wrócić do żywych. Brunet od razu pomyślał o Smoczych Kulach. Czyżby Akuma jednak mówił prawdę? Czyżby te magiczne przedmioty istniały naprawdę? Ryu miał taką nadzieję, na twarzy jego zagościł uśmiech. Był ciekaw czy właśnie o tym chciał ich poinformować Jirri. Rudowłosa wyskoczyła z ramion naszego bohatera, aby znaleźć się momentalnie przy jaszczurze łapiąc go za jego gi. Ich głowy zaś prawie się ze sobą zderzyły. Chłopak położył swą dłoń na ramieniu Aymi(mając na uwadze to, iż Ryu był w zasadzie tuż obok).
- Jirri wszystko powie, ale musisz go najpierw puścić.
Mógł się domyślać, iż sytuacja ta nie była zbyt komfortowa, zwłaszcza dla samego Jirriego, który znalazł się w polu zainteresowania ogoniastej. No, może nie on sam w sobie, a informacja posiadana przez niego. Nadszedł czas, aby przekonać się czy Smocze Kule istnieją naprawdę.

_________________
Theme:

Pozycja bojowa:

Dla MG:


MOWA
MYŚLI
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 227

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Jirri on Czw Lut 08, 2018 9:52 pm

Jirri położył przyjaciołom dłonie na ramionach. W tym momencie zauważył, że Ryu-san również płacze. W pierwszej chwili jakoś mu to umknęło. Niemniej jednak, nie uważał go przez to za słabego. Gdy mężczyzna płacze, to z pewnością ma po temu powód, a on najwyraźniej bardzo przeżył utratę przyjaciela, a przy tym też przecież nauczyciela. Co prawda Jirri nie znał takiej relacji, jedyny mistrz, jakiego miał, to Kame-sensei, a z nim nigdy jakoś niesamowicie blisko nie był, choć oczywiście bardzo go cenił i również uważał za przyjaciela. Prawdą jest jednak to, że sam jaszczur nie czuł smutku. Śmierć przyjaciela specjalnie go nie wzruszyła, w końcu mogą go wskrzesić. Można to potraktować jako zwykłą rozłąkę, przecież ostatnim razem nie widzieli się przez cały rok. Gdyby wskrzeszenie było niemożliwe - to już zupełnie inna sprawa. Powiedział im o swoim planie... i zaraz został zaatakowany przez ogoniastą dziewczynę z czerwonymi włosami. Nie spodziewał się tego i chociaż pociągnęła go z siłą znacznie mniejszą, niż on sam miał, zaskoczenie spowodowało, że ustąpił. Oby nigdy nie dał się tak złapać w walce. Na szczęście Ryu-san szybko ją uspokoił i Jirri mógł spokojnie wyjaśnić, co miał na myśli. Sam również złapał delikatnie za ręce Aymi-chan i lekko, ale stanowczo odsunął je od siebie. Przy okazji opowiadania o mocy Smoczych Kul uaktywniło się jego lekkie efekciarstwo. Wyciągnął rękę i wypuścił z niej trochę fioletowej energii. Ta zaraz zmieniła swój kolor w pomarańczowy i przybrała kształty siedmiu kul i smoka. Wszystko mieściło się w jego dłoni.
- Smocze Kule. Siedem magicznych artefaktów o niezwykłej mocy. Gdy zbierze się je wszystkie, spełnią dowolne życzenie danej osoby. Kame-sensei już ma jedną, musimy więc znaleźć jeszcze sześć.
Ponownie wchłonął swoją energię.
- Najpierw jednak musimy się przygotować. Nie wiemy, czy ci Sakana-jin jeszcze tu nie powrócą, a w razie czego musimy być gotowi na najgorsze. Sam też nie wiem, jak długo będę mógł tu zostać, możliwe, że wkrótce będę zmuszony wrócić na swoją planetę, ale nawet jeśli to się stanie, zrobię co w mojej mocy, by wrócić najszybciej, jak tylko się da. A tymczasem - trening, trening i jeszcze raz trening.
Ponownie odszedł od nich i usiadł na swoim miejscu, by ponownie zagłębić się w medytacji. Już po chwili znalazł się w głębokim transie.

START TRENINGU - 08.02.2018 - 21:52
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 424

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Aymi on Pią Lut 09, 2018 6:00 pm

Gdy tylko usłyszała, że istnieje sposób na przywrócenie Haricotta do życia, momentalnie znalazła się przy Jirrim, omal z nim nie zderzając. Zaskoczyła go tym ruchem, dlatego jej niewielka w stosunku do jego własnej siła wystarczyła, by przyciągnąć go ku sobie. Musiała znać odpowiedź, była gotowa zrobić dosłownie wszystko, by znów zobaczyć ojca i móc się do niego przytulić.
Poczuła na ramieniu dłoń Ryu, który upomniał ją, by puściła Jaszczura, inaczej nie będzie mógł on wyjaśnić im wszystkiego. Poluzowała zatem chwyt na pomarańczowym materiale i odstąpiła o krok, pozwalając mu kontynuować wywód. Słuchała uważnie jego słów, wpatrując się w stworzone w jego dłoni kulki i długaśną jaszczurkę. Nigdy nie widziała smoka, więc interpretowała przedstawiony wizerunek na swój sposób. Nie rozumiała tylko, jak takie cosie mogą spełnić życzenie.
- Magiczne... arte...fakty... - powtórzyła cicho, zerkając na bruneta. Jej mina mówiła sama za siebie, nie miała pojęcia, czym te kule są, ani jak mają działać. O ile działają jakkolwiek. Jedyną wiadomą był fakt, że Kame ma jedną z tych kul, a oni muszą znaleźć pozostałe. Kwestia sposobu ich znalezienia, czy choćby przypuszczalne położenie pozostawała zagadką.
Jirri zniwelował pokazywany hologram ze smoczymi kulami, po czym kontynuował przemówienie. Mówił, że muszą się przygotować, być gotowi na najgorsze. Na wspomnienie Sakana-jinów Aymi zacisnęła pięści, marszcząc przy tym groźnie czoło. Tym razem nie da im wygrać. Sam Jaszczur nie wiedział, jak długo zostanie na Ziemi i kiedy będzie musiał wrócić do siebie. I chyba dopiero w tej chwili dziewczyna tak naprawdę zdała sobie sprawę, że on również jest przedstawicielem rasy pozaziemskiej, choć to było przecież oczywiste. Do tej pory jednak nie myślała nad takimi rzeczami, teraz jednak wszystko uległo zmianie.
Pojawili się ci Sakana, obcy, którym nie potrafiła zaufać. Czy ufała Jirriemu? Był przyjacielem ojca, więc z góry założyła, że można mu ufać. Bo przyjaciołom się ufa, prawda? Sam Jaszczur walczył z Sakanami u boku Ryu i Haricotta, choć ona sama tego nie widziała. Doszła jednak do wniosku, że skoro był po ich stronie i oferował swoją pomoc w walce z wrogiem to można mu zaufać.
Jirri zarządził trening, samemu znów wchodząc w ten dziwny dla niej trans, nie pozostawało więc nic innego jak iść w jego ślady. Oczywiście nie odnośnie transu, a raczej treningu. Spojrzała zatem porozumiewawczo na Ryu.
- Poćwicz ze mną - poprosiła, ustawiając się w pozycji bojowej. Stanęła na ugiętych nogach w lekkim rozkroku, cofając delikatnie prawą nogę, ręce zgięte w łokciach miała ustawione w gardzie. Czekała, aż brunet również przyjmie odpowiednią postawę. - Nie tylko ty musisz być silniejszy.

[trening start: 9.02. godz.: 18:00]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 384

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Jirri on Sob Lut 10, 2018 8:31 pm

Jirri medytował w ciszy i spokoju. Nie przyjmował zewnętrznych bodźców, co nie znaczy, że był bezbronny. W obecnej chwili jego ciało było zależne od instynktu samozachowawczego. Tym razem nie walczył już z grubym Sakana-jinem. Nie walczył z niczym. Medytował w poszukiwaniu wiedzy. Wiedzy o jego własnej mocy. Świadomości jego własnych ograniczeń. Szukał sposobu, by zwiększyć swoją moc. Im dłużej medytował, tym bardziej jego energia rosła. Tym bardziej wypełniała jego ciało. Tym bardziej formowała się wokół niego w postaci niewidzialnej aury, którą nie sposób było dojrzeć gołym okiem, ale która unosiła piasek wokół niego, formując z niego abstrakcyjne wzory wokół jaszczura. Im dłużej medytował, tym więcej wiedział o swoich możliwościach. Jego obecna forma nie miała przed nim już żadnych tajemnic. Wiedział dokładnie, jakie są jego limity, wiedział, że już niewiele mu brakuje do ich osiągnięcia. Ponownie zablokuje się w rozwoju. Ponownie pojawi się jego szansa. Szansa, na przebicie tej blokady. Na osiągnięcie nowej mocy. Takiej, która pozwoli mu ochronić tę planetę. Takiej, której Sakana-jin będą się bać. Otworzył oczy. To już ten moment.

KONIEC TRENINGU - 10.02.2018 - 20:31
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 424

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Ryu on Sob Lut 10, 2018 10:42 pm

Po słowach, które padły z ust naszego Ziemianina, ogoniasta postanowiła puścić gi jaszczura, dzięki czemu ten mógł wyjaśnić naszym bohaterom, o co mu w zasadzie chodziło. Jirri wypuścił ze swej dłoni energię barwy fioletowej, która chwilę później przemieniła się w pomarańczową. Przybrała ona kształt siedmiu kul oraz smoka. Chłopak musiał przyznać, iż całkiem nieźle się to prezentowało. Wszystko musiało polegać na umiejętności kontrolowania własnej energii do takiego stopnia, że można było tworzyć dzięki niej właśnie takie cuda. Może Ryu w przyszłości sam będzie umiał takie sztuczki? Się okaże. W każdym razie, okazało się, iż wszystko to, co Ziemianin wiedział o Smoczych Kulach było całkowitą prawdą.
- Więc Akuma jednak nie kłamał…
Pomyślał i ucieszył się, ponieważ naprawdę istniała szansa, aby móc przywrócić wszystkich, którzy zginęli. Nie tylko mistrza Haricotto, lecz także i wszystkie ofiary Czerwonej Wstęgi. W tym Tetsuo. W brunecie pojawiła się nadzieja na ponowne spotkanie z własnym ojcem. Tak bardzo chciałby znów go ujrzeć. Z pewnością mężczyzna nie rozpoznałby swego syna, bo przecież minęło tyle lat. Teraz nie było to ważne. Wizja ponownego spotkania po latach, jakby przysłoniła tę myśl, która po chwili odeszła w zapomnienie. Ziemianin chciał, aby ojciec jego był z niego dumny. Chciał, aby mężczyzna mógł zobaczyć na jak silnego wojownika wyrósł. Teraz było to możliwe. Wystarczyło tylko zebrać Smocze Kule. Nasi bohaterowi mieli nieco łatwiejszy start ze względu na to, iż staruszek Kame już jedną taką posiadał. Energia wypuszczona przez Jirriego zanikła, a on zalecił trening zważając na fakt, że ryboludzie mogli powrócić. Ryu oczywiście nie zamierzał leżeć i nic nie robić, a trenować. Ciężko trenować. Zamierzał stanąć do walki z Sakanami i ich pokonać, jeżeli pojawiliby się tu ponownie. Dzięki zdobyciu nowej mocy nie przegra. To on będzie triumfował. Pokona wrogów i wymierzy sprawiedliwość. Istniała także możliwość, iż Jirri będzie musiał już wkrótce zwyczajnie odlecieć z Ziemi. Jednakże świadomość,  że żyją osoby, które potrafią osiągnąć poziom Super Saiyana wpływała pozytywnie na naszego bohatera. Z taką mocą ciężko było rywalizować. Co nie zmieniało faktu, że nasz bohater także zamierzał walczyć. On także musiał im pokazać swoją moc.
- Mnie na pewno nie pokonają jacyś Sakanie.
Może nie doceniał ich siły, bo przecież jeden z nich uśmiercił mistrza Haricotto, jednakże nie mógł puścić płazem tego czynu. Trzeba także pamiętać, że tamten ryboludź przypłacił to własnym życiem tworząc eksplozję. W inny sposób z pewnością by mu się to nie udało, a Saiyanin by nadal żył. Najważniejszym było nie dać się podejść w taki sposób. Czarny kosmita ponownie rozpoczął swą medytację. Ryu także miał zamiar trenować, lecz wtem Aymi wyszła do niego z prośbą, by Ziemianin potrenował z nią. Przytaknął głową twierdząco, jednakże odczuwał delikatną niechęć wobec tego. Ustawił się do niej bokiem i ugiął delikatnie nogi. Lewa ręka jego była uniesiona nad udem, prawa zaś trzymała się blisko tułowia. Następnie ruszył ku niej. Zamierzał się powstrzymywać, nie chciał jej wyrządzić poważniejszej krzywdy.

[Statystyki] START TRENINGU - 10.02.2018 22:42

_________________
Theme:

Pozycja bojowa:

Dla MG:


MOWA
MYŚLI
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 227

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Aymi on Sob Lut 10, 2018 11:50 pm

Ryu był tak samo zdeterminowany w razie konieczności pokonać Sakana-jinów jak ona. Oboje zdawali sobie sprawę, że może to nie być takie proste, dlatego musieli wziąć się za trening. I to ostro. Jirri już swój zaczął, chociaż dziewczyna nie miała pojęcia, jak niby unoszenie się w powietrzu, będąc całkowicie odciętym od rzeczywistości, miałoby zwiększyć jego moc. Może później go spyta, teraz jednak trzeba się było zająć sobą.
Poprosiła Smoka o wsparcie w postaci wspólnych ćwiczeń, a ten zgodził się, przytakując. Zaraz też przyjął odpowiednią do walki pozycję, a moment później ruszył na nią. Zablokowała pierwsze ciosy, od razu marszcząc brwi. Brunet chyba nie potraktował jej poważnie, gdyż wyraźnie czuła, że się wstrzymuje. Jego ciosy mogły być o wiele silniejsze i doskonale o tym wiedziała. Ze złością w oczach uchyliła się przed kolejnym atakiem i wykorzystując przewagę szybkości, uderzyła pięścią w brzuch chłopaka, odnajdując lukę w gardzie, drugą zaś skierowała na obniżający się po wcześniejszym ciosie podbródek.
- Nie traktuj mnie ulgowo tylko dlatego, że jestem dziewczyną! - warknęła ze złością, nie czekała jednak na odzew z jego strony, tylko zalała go kolejnymi szybkimi ciosami. - Tata walczył ze mną na poważnie! Nie jestem już dzieckiem!
Obróciła się, schodząc jednocześnie do parteru i wystawiając po drodze wyprostowaną nogę, która uderzyła bruneta pod kolanami, zwalając na ziemię. Przymierzała się do kolejnego ciosu pięścią, zatrzymała ją jednak w locie kilka centymetrów przed jego twarzą. Oddychała dość szybko, płytko, pospiesznie łapiąc powietrze w płuca. Wstała powoli, biorąc głębszy oddech, po czym znów spojrzała na Ryu.
- Nie chcę być ciągle chroniona - rzuciła cicho, jakby z pretensją. - To ja mam bronić tych, których kocham. Nie na odwrót!
Obróciła się na pięcie, zaciskając pięści, i ruszyła przed siebie, mijając Jaszczura. W ten sposób nie osiągnie pożądanych rezultatów. Jeśli nadal będzie traktowana ulgowo, na nic zda się taki trening. Sama będzie musiała coś z tym zrobić.

[trening koniec: 10.02 23:50]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 384

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Ryu on Pon Lut 12, 2018 2:38 pm

Ryu ruszył na rudowłosą i po chwili znalazł się przy niej. Wymierzył cios, jednakże nie została w niego włożona cała siła, jaką dysponował brunet. Uderzenie zostało najzwyczajniej w świecie zablokowane. Młodzieniec wykonał kolejny cios, lecz Aymi uniknęła go i sama zaatakowała naszego bohatera. Ziemianin poczuł pięść, która spotkała się z jego brzuchem. Wojak zgiął się nieco, jednakże nie minęło wiele czasu i otrzymał on kolejne uderzenie w podróbek, co sprawiło, iż cofnął się nieco do tyłu. Kolejne sekundy walki potoczyły się dość szybko. Ryu został zwyczajnie przygwożdżony podczas natarcia rudowłosej. Nie miał nawet czasu, aby zareagować w jakikolwiek sposób. Dziewczyna najwidoczniej miała żal do chłopaka, że ten nie walczył z nią na poważnie. Nie potrafił, nie umiał, nie chciał tego zrobić. Został zwalony na ziemię, a kilka centymetrów przed jego twarzą została zatrzymana pięść. Ryu zaczął się powoli podnosić. Aymi też chciała stać się silniejsza, tylko czy Ziemianin mógł jej w tym pomóc skoro nawet nie potrafił walczyć z nią ze swą pełną mocą? Był zły. Był zły na siebie, że dał się zwyczajnie w świecie okładać jak jakiś worek treningowy. Żywy worek treningowy. Spojrzał na oddalającą się ogoniastą, a chwilę później na ocean. Drażniła go jego własna natura. Przez to, że nie potrafił walczyć tak jak chciałby to dostał zwyczajne lanie. Nie chciał walczyć z pełną mocą przeciwko swej przyjaciółce, lecz z drugiej strony widać było, iż jej na tym bardzo zależało. Ona także chciała urosnąć w siłę tak jak brunet. Zaczął rozpatrywać wszystkie za i przeciw. Westchnął, a wzrok jego powędrował na rudowłosą. Zaczął iść ku niej i zaraz się przy niej znalazł.
- Możemy spróbować jeszcze raz? Tym razem nie będę się powstrzymywał.
Gdy usłyszał odpowiedź twierdzącą odskoczył do tyłu, jednakże nie przyjął swej pozycji bojowej, a przynajmniej nie od razu. Zacisnął pięści, ugiął ręce i napiął wszystkie mięśnie. Zacisnął zęby i rozpoczął kumulowanie energii.
- HAAA!!!
Energia wystrzeliła pod postacią białej aury, która obtaczała ciało wojownika. Pojawiły się pierwsze wyładowania czerwonej barwy. Ubranie Ziemianina było poruszane i unoszone ku górze przez aurę.
- Twoja kolei.
Dał jej czas, aby ta mogła się przemienić w Super Saiyankę. Celem Ryu było sprawdzenie, jaką siłą dysponował podczas przebywania w tej formie. Cóż, pewnie i tak nie będzie miał najmniejszych szans z nią. Gdy dziewczyna przetransformowała się, chłopak przybrał odpowiednią pozycję.

I ruszył. Podbiegł do niej z zamiarem uderzenia lewym kolanem w jej brzuch. Uderzył ją dwa razy znów w brzuch. Raz lewą i prawą pięścią. Wykonał kopnięcie prawą nogą w jej bok. Schylił się z zamiarem podcięcia jej, a następnie zamierzał ją złapać oburącz za jedną z nóg i wyrzucić w powietrze wykonując przy tym karuzelę.

Jeżeli zamierzała zaatakować pięścią głowę/tors Ryu to ten wykonuje blok. Gdyby chciała wykonać kopnięcie to chłopak odskakuje do tyłu, aby znaleźć się poza jej zasięgiem.

Jeżeli chciałaby zablokować/zbić/złapać pięść lub nogę Ziemianina to ten natychmiast wycofuje daną kończynę i przechodzi do dalszego ataku.

Jeśli użyłaby pocisku lub promienia energetycznego to Ryu wykonuje unik w bok.

[Statystyki] KONIEC TRENINGU - 12.02.2018 14:38

_________________
Theme:

Pozycja bojowa:

Dla MG:


MOWA
MYŚLI
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 227

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Aymi on Pon Lut 12, 2018 8:12 pm

Była zła. Dlaczego wszyscy traktowali ją jak dziecko? Racja, była i zachowywała się tak przez większość czasu, ale to był czas spokoju, a on już się skończył. Teraz mieli przed sobą zagrożenie, które odebrało jej ojca. Zagrożenie, które mogło powrócić. Właśnie dlatego wszyscy zdolni do walki musieli urosnąć w siłę. Nawet ona. Dlaczego więc wszyscy starali jej to utrudnić? Przecież nie prosiła o wiele. Chciała tylko stać się na tyle silna, by nie trzeba jej było chronić, by sama mogła to robić.
Ryu dogonił ją i poprosił o drugą szansę, obiecując, że tym razem będzie poważny. Obrzuciła go srogim spojrzeniem, nie do końca mu wierząc, ustąpiła jednak. Przytaknęła lekko, od razu przybierając pozycję, Smok zaś odskoczył. Zdziwiła się, gdy zamiast przygotować się do starcia napiął wszystkie mięśnie. Gdy jednak moment później jego ciało oblekła ta sama mleczna aura z czerwonymi wyładowaniami, po jej obliczu przemknął cień strachu. Czy brunet znów zacznie szaleć? Najwyraźniej nie.
Słysząc jego słowa, przełknęła nerwowo ślinę. Czuła, jak włoski na jej ciele stają dęba, nawet ogon drgał jej niespokojnie. Wiedziała, że jest teraz szybszy i silniejszy, nie było co do tego żadnych wątpliwości. Czy jednak mogła się wycofać, kiedy już się zgodziła? Przecież to tylko trening, nie starcie na śmierć i życie. Wzięła głębszy oddech, prostując się. Ona nie potrzebowała wielkiej kumulacji energii, by aktywować moc super saiyanina, którą miała pod kontrolą. Jej włosy uniosły się, nastroszyły i brzybrały barwę bladego blondu, podobnie zresztą jak ogon. Mięśnie miała nieco wyraźniejsze, ukształtowane, a złotawa aura po chwili się ustabilizowała. Ryu już czekał w pozycji bojowej. Nadal miała pewne wątpliwości, ale przecież podczas treningu nie mogło stać się nic złego, prawda? Odetchnęła głębiej, stawiając gardę. Prawą nogę delikatnie cofnęła, ale nie na tyle, by w szybkim ruchu nie użyć jej w formie dodatkowego bloku. Wiedziała, że brunet będzie szybki, musiała więc się przygotować na ewentualne ciosy. I wreszcie się zaczęło...
Ledwo dostrzegła jego ruch, momentalnie więc uniosła zgiętą w kolanie prawą nogę do bloku, mimo wszystko czuła siłę uderzenia. Jeśli kolano bruneta trafiło w wymierzony cel to tym bardziej. Ataki pięściami były jednak dla niej za szybkie, więc z pewnością oberwała. Po samej sile ciosów od razu wiedziała, że chłopak nie żartował z tym "nie powstrzymywaniem się". Pięść zderzyła się z jej brzuchem, wyrywając powietrze z płuc. Mimowolnie się skuliła, przyjmując kolejny cios. Przy tym poczuła już metaliczny posmak krwi w ustach, a jej oczy zasnuła chwilowa mgła. Nie była w stanie zablokować kopnięcia w bok, nawet by go w sumie nie zauważyła, a jednak poczuła. Kości zatrzeszczały pod napływem potężnej mocy, a ona poleciała bezwładnie hen daleko. Z jej ust wyleciała strużka śliny, gdy uderzała głucho o podłoże raz, potem znów. Poturbowane ciało przeturlało się jeszcze po piasku, zatrzymując na granicy fal, a włosy wróciły do naturalnego koloru. Moc super saiyanina wyparowała, pozostawiając tylko tracącą przytomność dziewczynę. Dziewczynę, która nie mogła się spodziewać takiego obrotu spraw. W końcu miał to być tylko trening, prawda?

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 384

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Jirri on Wto Lut 13, 2018 11:09 pm

Jirri nie od razu zabrał się do dalszego treningu. Gdy otworzył oczy po medytacji, poobserwował najpierw nieco, jak trenują Aymi-chan i Ryu-san. Cóż, oni trenowali inaczej, niż on. Zamiast zagłębiać się w transie, postawili na tradycyjne metody treningu. Sparing zaczął się poprawnie. Ryu-san nie brał przeciwnika w pełni na poważnie, dając pewne pole do popisu. Cóż, tak właśnie powinno być, podczas zwykłego sparingu nie walczy się na serio. Tyle że Aymi-chan tego nie rozumiała, co skończyło się tym, że została znokautowana. Podleciał do niej, nie spieszył się przy tym i przykucnął na chwilę, po czym spojrzał na Ziemianina.
- Cóż, wiedziała, na co się porywa, gdy poprosiła cię o pójście na całość. - wstał. - To nawet lepiej, że jest nieprzytomna. Moja transformacja nigdy nie jest przyjemnym widokiem, a sam nie wiem, co może się stać tym razem.
Ostatnio niemalże rozsadziło mu głowę, a z oka pociekła mu krew. Kto wie, co się stanie tym razem? Cóż, nie ma co się zastanawiać. Ściągnął z siebie ubrania i odłożył miecz. Nie wiedział, jak bardzo zmieni się jego ciało. Potem odleciał nieco dalej od domu, konkretniej, nad taflę wody jakieś dwadzieścia metrów dalej. Tam dopiero się zatrzymał. Nie chciał przypadkiem pozbawić staruszka mieszkania. Odetchnął głęboko i uwolnił swoją aurę. Najpierw musiał podnieść moc do absolutnego limitu. Zacisnął zęby i zaczął uwalniać coraz więcej energii, w wyniku czego aura zwiększała się coraz bardziej. Nie zwiększał jej jednak tak, jak ostatnio. Starał się ją bardziej zagęścić, w wyniku czego przybrała kształt kopuły. W wyniku zebrania energii w jednym miejscu niebo zasnuło się chmurami. Wcześniej nie miał takiego wpływu na pogodę, ale nigdy wcześniej też nie był tak potężny. Jego masa mięśniowa wzrosła. Moc przekraczała już jego poprzednie limity. Granice zaczęły powoli zanikać. Nadal jednak nie było to to, czego by oczekiwał. Nadal nie była to jego prawdziwa moc. Była to jedynie forma przejściowa, którą przyjmował za każdym razem, gdy próbował się transformować. Teraz nadszedł czas na kolejny etap. Ten, który wyniesie go na zupełnie inny poziom. Wystarczyło tylko aktywować ten "przełącznik" w jego ciele. "Przełącznik", który zapoczątkuje przemianę, która uczyni go potężniejszym, niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić. Aktywował transformację...
Ten ból był inny, niż przy poprzednich transformacjach. Był gorszy. Tym razem, zamiast się rozrastać, jego wnętrzności się zgniatały. Jednocześnie z zewnątrz nie było widać większych zmian. Poczuł, jak jego skóra kamienieje. Mięśnie zaczęły się kurczyć, powodując niewyobrażalny ból. Poczuł, jak wszystkie jego mięśnie ściskają się, wędrują w głąb ciała. Z jego gardła wyrwał się wrzask, jakiego nigdy z siebie nie wydał. Organy wewnętrzne przesuwały się w jego ciele. Żebra zacisnęły się na jego płucach i sercu. Płuca nie robiły różnicy, ale serce to co innego. Poczuł, jakby krew nie dopływała mu do mózgu. Oczy zaszły czernią. Nie widział zupełnie niczego, jego uszy również przestały odbierać bodźce dźwiękowe. Nie miał pojęcia, co się wokół niego dzieje, nie obchodziło go to. Wszystko przesłaniał ten niewyobrażalny ból. Nie wiedział o tym, ale na zewnątrz jego ciała trzaskały pioruny. Jeden z nich uderzył w niego, ale skamieniała skóra go zatrzymała. Jego lewa ręka skruszyła się i rozpadła. Oczy, które i tak nic nie widziały, cofnęły się w głąb oczodołów. Jego krzyk zamarł, gdy struny głosowe również się cofnęły. Kości zmieniały swój kształt. Układały się powoli w szkielet. Dużo mniejszy. Kości oplecione zostały mięśniami. Organy wewnętrzne dostosowały swój rozmiar. Oczy znalazły się na miejscu, struny głosowe także. Całe owe ciało obrosła skóra. Ból ustał. Jirri siedział w ciemnościach, wewnątrz swojego starego ciała. Ból już się dla niego nie liczył. Przestał się liczyć, gdy poczuł swą nową moc. Wreszcie w pełni zrozumiał swoją naturę. To nie tak, że każda kolejna transformacja zwiększała jego moc. To poprzednie formy go ograniczały. Istniały po to, by powstrzymać jego moc przed zniszczeniem jego ciała. Teraz już go nie powstrzymywały. A on sam był na tyle potężny, by utrzymać moc w ryzach. W jednej chwili uwolnił swoją moc, niszcząc skorupę starego ciała. Wyglądał zupełnie inaczej. Był niższy, choć i tak wyższy niż wcześniej w formie pierwszej, mniej więcej równy zwykłym changelingom. Nie miał już rogów. Nie miał naramienników. Na jego ustach widniał uśmiech. Wrócił na wyspę i wylądował.
- Jak ci się podoba moja nowa forma, Ryu-san?
Nie czekał na odpowiedź. Wszedł do Kame House. Szukał odpowiedniego stroju, takiego, który by na niego pasował. Gdy go znalazł, założył go, po czym wyszedł z domu i założył miecz na plecy.
- No. Jesteśmy gotowi.

OOC:

Trening Fourth Form
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 424

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Haricotto on Czw Lut 15, 2018 9:13 pm

MG

Ryu ruszył na Aymi. Ta widziała jedynie zarys jego sylwetki, ale nie była w stanie zareagować odpowiednio w tak krótkim czasie. Chłopak był od niej szybszy, co zaważyło na losach tej potyczki. Trzy ciosy - dwa w brzuch, jeden w bok - wystarczyły, żeby wyeliminować dziewczynę z dalszej potyczki. Wyrzucona w górę, straciła kontrolę nad swoją mocą i jej złote włosy wróciły do koloru czerwonego. Pikując zaraz w dół, jej spotkanie z piaskiem zdawało się być coraz bardziej realne. Uderzyła, turlając się po piasku do samego końca, aż jej pojedyncze kosmyki włosów upadły tak niefortunnie, że były co jakiś czas trącane przez wodę.
W momencie gdy dziewczyna leciała w dół, na kilka chwil zanim rozbiła się o ciepły piach, w Kame House zabrzmiała muzyka z radia. Właśnie rozpoczął się refren jednej bardzo charakterystycznej piosenki...
- Shake it off! Shake it off! Ah, ah, ah! - rozgległo się tuż po tym, jak Aymi przeturlała się po piasku i zatrzymała się. Była mocno obita, ale nie straciła przytomności. Jeszcze.
Leżący do tej pory przed drzwiami żółw, machał swoimi płetwami w rytm muzyki, ale zaraz przestał (z oczywistych powodów).

Jirri w tym czasie przymierzał nowe gi, które leżało jak ulał na jego nowym, smuklejszym ciele.
_____
Aymi po wyzdrowieniu otrzymuje Zenkai.
O ile się nie pomyliłem, he...

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1197

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 9 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach