Super Dragon Ball PBF - Another Universe
Forum jest w fazie przebudowy. Jest otwarte dla graczy, ale należy pamiętać o możliwości zmian w mechanice.

Share
Go down
avatar
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 357
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Teren przed domem

on Pią Lis 13, 2015 10:32 am
First topic message reminder :

Piaszczysta plaża, trawnik, kilka palm i od czasu do czasu pojawiające się kraby. Tak prezentuje się teren przed samym domem. Na trawniku stoi leżak, a na leżaku gazetka z roznegliżowanymi paniami, które z chęcią eksponują swoje dwa przednie, jak i też tylne, talenty.
Panuje tutaj względna cisza. Czasami tylko zaskrzeczy mewa, która przypadkiem przelatuje nad wyspą.

avatar
Jirri
Time Patrol
Liczba postów : 489

Re: Teren przed domem

on Pią Mar 09, 2018 3:44 pm
Jeszcze trochę potrenuje. Miał teraz w sumie dużo czasu. Nie musiał się nigdzie spieszyć. Jeszcze tylko jedej trening i pójdzie na pustynię. A potem... Właśnie, co potem? Będzie musiał powiedzieć, o wszystkim, co się stało. Jak zareaguje Frieza-sama? Cóż, na wieść o śmierci Supa Saiya-jina z pewnością się ucieszy. Jirri nie był z tego zadowolony, nie rozumiał do końca, dlaczego Frieza-sama chciał go zabić. Czyżby bał się Supa Saiya-jina? Obawiał się, że stanowi zagrożenie? Czy ktoś taki mógł zaszkodzić tak potężnemu changelingowi? Wróciło do niego pytanie, które wcześniej sobie zadał. Jak potężny jest Frieza-sama? Czy baprawdę jest taki, jak sobie wyobraża Jirri? Może od zawsze żył zwykłą iluzją? Może zawsze się mylił? Tylko... Czy to naprawdę ma znaczenie? Przecież nie może utracić lojalności wobec niego... Faktem jednak było to, że zadanie, które dyktator mu zlecił, zasiało w jego sercu wątpliwości. Zabić przyjaciela... Kim był dla niego Frieza-sama, poza idolem? Przyjacielem? Nigdy go tak nie traktował. Ale... Nie jest to takie proste. Jirri sam miał niejako dwie twarze. Jedna z nich objawia się, gdy jest wśród przyjaciół. Nie dałby ich skrzywdzić, podobną więź czuł z całą planetą Ziemią. Jednocześnie nie miał żadnych problemów z wybijaniem ras i niszczeniem planet w imię Imperium... Tylko nie Ziemi. Czy da się to pogodzić? Czy nie będzie musiał dokonać wyboru? W końcu stanie przed swym władcą i co wtedy powie? Kogo wybierze? Kto jest ważniejszy? Osoba, którą podziwiał, ale praktycznie ledwo znał... Czy przyjaciel, gotów oddać za niego życie... Tak jak Aymi-chan, miał swoje rozterki. Tyle że on nie mógł o tym nikomu powiedzieć.

START TRENINGU - 15:43 - 09.03.2018
avatar
Jirri
Time Patrol
Liczba postów : 489

Re: Teren przed domem

on Sob Mar 10, 2018 10:46 pm
Jirri ponownie zakończył swój trening. Miał już dość na ten moment. Tyle mu na razie starczyło. Póki co, tyle mocy powinno wystarczyć aż nadto. Nawet, jeśli kolejni wrogowie będą potężniejsi, niż ci poprzedni, on powinien być w stanie ich powstrzymać, a jeśli nie, to z pewnością da radę im uciec i wymyśleć odpowiednią strategię na kolejną walkę, lub zwyczajnie wzmocnić się jeszcze bardziej. Tymczasem Aymi-chan nic nie robiła. Nie wiedział, co o tym myśleć. Co ona w końcu zamierza? Czy chce naprawić to, co się stało? A może jednak sobie zwyczajnie odpuściła? A Ryu-san? Co on teraz robi? Trenuje, by się wzmocnić? Przygotowuje się do kolejnej potyczki z najeźdźcami? A może szuka już Smoczych Kul? A może.... On też nic nie robi? Jaszczur spochmurniał. 

Co teraz? Skoro już potrenował, to musiał zrobić to, co planował od dłuższego czasu. Polecieć na pustynię. Tylko co powie? I jak Frieza-sama zareaguje? Musi mu dokładnie zrelacjonować absolutnie wszystko, co się stało. Powiedzieć dokładnie, kropka w kropkę... A może właśnie nie? Może pomimo lojalności, powinien jednak zataić niektóre informacje? Takie, jak moc, którą dysponuje Ryu-san? To, że to nie on zabił Supa Saiya-jina? To, że Aymi-chan żyje, pomimo że ze względu na jej moc miał zabić i ją? Wzbił się w powietrze i zaczął lecieć. 

KONIEC TRENINGU - 22:47 - 10.03.2018

z/t
avatar
Aymi
Mistrz Gry
Liczba postów : 640

Re: Teren przed domem

on Wto Mar 13, 2018 1:23 am
Jaszczur rzeczywiście wyglądał inaczej, niż go zapamiętała. Był niższy chyba nawet od niej, miał mniejszą, bardziej okrągłą głowę, w dodatku wydawał się pozornie niegroźny. Pamiętała, że jego ostatnia forma wiązała się z jakąś przemianą, więc i w tym przypadku musiało dojść do czegoś podobnego. Przynajmniej do takiego wniosku doszła. A skoro tak, to z pewnością Jirri stał się silniejszy. Gdyby nie fakt, że wszystkie znane jej przemiany wiązały się ze wzrostem mocy, nie kojarzyła by tego w ten sposób. Faktem było, że w ciągu ostatniego roku a także niedawnych wydarzeń była świadkiem różnych przemian. Sama niedawno opanowała formę super saiyanina i wiedziała, jak wiele jej to dawało w walce. Biorąc jednak pod uwagę, że zarówno Jirri, jak i Ryu zdobyli nowe moce, które znacząco przekraczały jej własne umiejętności, coraz bardziej do niej docierało, że jest najsłabszym ogniwem w tej nieformalnej drużynie.
Po śmierci Haricotta najsilniejszym znanym jej sprzymierzeńcem stawał się Jaszczur, który starał się jakoś ją pocieszyć, samemu po chwili wracając do treningu. Ona sama czuła się słaba i obolała, wiedziała też, że smutek Smoka był jej winą. Czegokolwiek by jej nie mówili, ona wiedziała swoje. Tylko jak miałaby naprawić fakt, że jej ojciec nie żyje? Miała stać się silniejsza, okazywała się jednak na tyle słaba, że nie wiedziała już, jak temu przeciwdziałać. Gdy osiągnęła formę super saiyanina, cieszyła się, że jednak może się na coś przydać, może wesprzeć tatę i przyjaciół. Przepaść jednak okazywała się zbyt odległa do przebycia, by ot tak ją przeskoczyć. W końcu trenowała od zaledwie roku, podczas gdy reszta miała na to znacznie więcej czasu. Oni byli wojownikami, od dawna kształtowali się do walki, ona zaś w dalszym ciągu była jak dziecko. Jak miała to zmienić?
Nie zauważyła, kiedy Jirri odleciał. Cały czas siedziała na piasku, pogrążona we własnych myślach. Starała się znaleźć jakieś rozwiązanie, nic jednak póki co nie przychodziło jej do głowy. A przynajmniej nic sensownego.

[trening koniec: 13.02. godz.: 1:25]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar
Aymi
Mistrz Gry
Liczba postów : 640

Re: Teren przed domem

on Sro Mar 21, 2018 11:46 pm
Głowę miała pełną rozterek, wątpliwości. Czy mogła być silniejsza? Na cokolwiek się przydać reszcie? Czy może będzie tylko zawadą, małą przeszkadzajką? Jak miała chronić najbliższych w ten sposób? Wszyscy zdawali się przewyższać ją mocą, od początku starali się trzymać ją z dala od niebezpieczeństw. Była tym najsłabszym ogniwem w łańcuchu, co więc mogła na to poradzić? Nawet Ryu uważał, że sam powinien ją chronić. Na wspomnienie chłopaka poczuła dziwny ucisk w sercu. Żółw mówił, że brunet odleciał smutny z wyspy. Dlatego, że nieświadomie skrzywdził ją. Dlatego, że nie chciała, by się powstrzymywał.
Sięgnęła dłonią do kieszeni, wyjmując woreczek z kilkoma fasolkami, jakie jeszcze zostały. Senzu, magiczne ziarenka zdolne wyleczyć niemal każdą ranę. Ryu poczęstował ją jedną na wieży Korina po tym, jak została zaatakowana przez sakanian. Tuż przed tym, jak oboje skosztowali świętej wody, która dodała im sił. Czy rzeczywiście była między nimi aż taka różnica? Przecież jako saiyanka miała mieć potencjał. Właśnie... jako saiyanka. Czy rzeczywiście nią była? Racja, miała ogon, potrafiła zmienić się w super saiyanina, ale... słowa Kurisu na Papayi nadal nie dawały jej spokoju. "Kim jesteś? Bo na pewno nie saiyanką". Jak miała rozumieć te słowa? Myślała, że Haricotto wszystko jej wyjaśni, jeśli tylko zapyta, jego już jednak nie było. Został jej odebrany jak matka przed laty. Bo znów uciekła.
Ucieczka zawsze wiąże się ze stratą - to fatum ciążyło nad jej losem. Czy dlatego nie chciała unikać tego starcia ze Smokiem? Nie tylko wtedy, na tamtej polanie, ale i tu? Zaryzykowała, by chronić go przed własnym fatum? Tak, poniekąd tak. Teraz jednak została sama, obolała i pełna zwątpienia. Wyjęła z woreczka fasolkę i przyjrzała jej się uważnie. Co jej właściwie zostało? Od śmierci matki nie miała nikogo poza Shiro, a kiedy już znalazła osoby, które znalazły miejsce w jej sercu, znów zaczynała je tracić. Czy miała po prostu stać i patrzeć, jak bliscy cierpią z jej powodu? Nie, nie mogła. Ryu z pewnością czuł się winny zaistniałej sytuacji, a przecież spełnił tylko jej prośbę - potraktował ją poważnie. Nie mogła go za to winić, on również nie powinien. Musiała mu to wszystko wyjaśnić.
Zacisnęła dłoń na senzu, chowając je następnie do woreczka a ten - na powrót do kieszeni. Nie mogła siedzieć bezczynnie, musiała coś zrobić. Wstała i spojrzała jeszcze raz na żółwia, jakby pytała go o drogę. Zwierz tylko odwrócił łeb w odpowiednim kierunku. Kierunku, który już i tak znała. Ruszyła biegiem po piasku, aktywując transformację, odbiła się od podłoża i poleciała. Miała tylko nadzieję, że znajdzie to, czego szuka. Na nic innego nie wpadła.

[z/t]

[trening start: 21.03. godz.: 23:45]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar
Aymi
Mistrz Gry
Liczba postów : 640

Re: Teren przed domem

on Czw Cze 28, 2018 11:08 pm
Leciała ponad lasem a później przez ocean, próbując sobie przypomnieć wszystko, co Jirri mówił o kulach. Było ich siedem, miały spełnić życzenie, dzięki któremu jej ojciec powróci do życia, nie wiedziała jednak, gdzie i jak szukać. Poza tym nie rozumiała do końca, czym właściwie są te kule.
- Erica, co znaczy... magiczne artefakty? - spytała usadowioną na jej plecach dziewczynę. - Muszę znaleźć kule, które tym są, ale nie rozumiem. Pomożesz?
Zerknęła na nią kątem oka. Nowa znajoma zobowiązała się pomagać jej w sprawach, których nie rozumiała, liczyła zatem na jej wsparcie. Chciała jak najszybciej dotrzeć na wyspę Kame i porozmawiać ze staruszkiem. Ze słów Jirriego wynikało, że ma on jedną kulę, musiał też wiedzieć więcej. Jeśli go wypyta, z pewnością poradzi jej, gdzie powinna zacząć szukać kul.
- Kame jest czasem trochę dziwny, ale polubisz go - stwierdziła po dłuższej chwili, wypatrując w dali wyspy. - Uczył mojego tatę i Jirriego. Jest silny, chociaż nigdy nie widziałam, jak walczy.
W pewnej chwili dostrzegła majaczący na granicy horyzontu punkt, więc przyspieszyła, dodatkowo przytrzymując Eri. Punkt przerodził się w ląd, a ten w małą wyspę z charakterystycznym domkiem w centrum. Wylądowała gładko na piasku, zaraz przechodząc bliżej budynku.
- Kame sennin, jesteś? - zawołała, czekając na jakiś odzew. - Potrzebuję pomocy, jeśli mamy znaleźć smocze kule.

[trening koniec: 28.06. godz.: 23:10]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Teren przed domem

on Pon Lip 02, 2018 10:19 pm
MG

Drapiąc się po swojej łysinie i ziewając przeciągle, starzec wyszedł ze swojej chaty. Ze snu wybudziło go wołanie Aymi, która tyle co zjawiła się na wyspie w towarzystwie nieznajomej dziewczyny. Widząc je, w momencie się ożywił i dosłownie podbiegł do nich.
- Ooo, przyprowadziłaś mi dziewczynę? - zapytał, obchodząc Eri dookoła i uważnie jej się przyglądając.
- Lubię takie pichi-pichi dziewuszki~! - zaczął machać dłońmi na wysokości swojej twarzy, udając, że ściska nimi piersi i zatapia w nich swoją twarz.
- Pafu, pafu~! - uśmiechał się zbereźnie, a z jego nosa popłynęła stróżka krwi.

Nagle trzask! Stojący za Kame Senninem żółw, uderzył swojego starego właściciela miotłą w głowę, by ten się ogarnął.
- Stary zboczeńcu, ogarnąłbyś się w końcu! - powiedział żółw morski. Jeden i drugi zaczęli po chwili się wyzywać i grozić sobie, że się pozabijają. Oczywiście, to były tylko puste słowa, które miały pomóc w wyładowaniu negatywnej energii.

_________________
avatar
Erica
Liczba postów : 30

Re: Teren przed domem

on Sro Lip 04, 2018 8:46 pm
Gdyby mogła, to pewnie z chęcią podziwiałaby widoki, jakimi raczył ją lot na plecach Rudowłosej... No, ale nie mogła się zachwycać lasem i oceanem, bo dla niej ta prędkość była zbyt duża, aby móc cokolwiek oglądać. Zacisnęła chwyt mocniej, ale nie na tyle mocno, aby Aymi mogła mieć problemy z oddychaniem, a potem przycisnęła się do niej mocniej. Nie skupiała się na niczym konkretnym. Jej myśli, zupełnie jak prędkość, jaką właśnie osiągneli, były szybkie i rozwiane. Raz był to Ryu, raz jej towarzyszka... Z przewagą tej drugiej. Z tego lekkiego zamyślenia wyrwały ją słowa osóbki, o jakiej myślała.
-Magiczne artefakty? To... Hm... To takie specjalne przedmioty, które mogą robić różne niezwykłe rzeczy. Czytałam w książkach o różnych takich artefaktach. Raz były to lampy, które spełniają życzenia, a raz latające i gadające miecze. A czemu pytasz?-
Trochę niespodziewała się takiego pytania, zwłaszcza w takim miejscu... A jeśli już o miejscach mowa: gdzie się kierowały? Białowłosa wolała nie pytać. Chciała mieć niespodziankę.
-Kule, które są magicznymi artefaktami? Nie interesowałam się zbytnio magią, więc również nie wiem, ale spróbuję pomóc najlepiej, jak potrafię!-
Spróbowała spojrzeć przed siebie, aby zobaczyć gdzie się kierują, ale wiatr bił po oczach zbyt mocno, co sprawiło, że jedyne co zyskała, to łzy, które zostały szybko strzepane. Oparła policzek na plecach koleżanki i czekała. Nie znała Kame, ale cieszyła się, że pozna nową osobę... Oh, jak bardzo będzie zaraz żałować...

Wylądowały miękko na piasku. Erica puściła Ay-chan, a potem rozejrzała się wokół. Mała wysepka z małym domkiem na środku bezkresnego oceanu? Dziwnie to wyglądało... Ale przytulnie. Gdyby w pobliżu był lasek, to Siwowłosa chętnie by tu zamieszkała. Nagle z chaty wyleciał najdziwniejszy staruszek, jakiego można sobie wyobrazić. Przywiódł go tutaj głos Aymi, więc to pewnie był ten Kame...
-Eee... Dzień dobry...?-
Z lekkim rumieńcem i niepokojem obserwowała staruszka, który krążył wokół niej. Ale gdy tylko zaczął pokazywać te gesty rękoma, to dziewczyna nie wytrzymała i schowała się za Rudowłosą.
-Nie podoba mi się...-
Parsknęła śmiechem, gdy zobaczyła, jak żołw uderza zboczeńca. Podeszłaby do niego i pogłaskała, gdyby nie to, że kłócił się z tym Kame... Zaraz! Gadający żółw?! Co tu się dzieje...?
avatar
Aymi
Mistrz Gry
Liczba postów : 640

Re: Teren przed domem

on Sro Lip 04, 2018 10:09 pm
Wspólny lot nad oceanem był czymś nowym, przynajmniej w tej formie. Pierwszy raz przemierzała przestworza z kimś na plecach, kimś właściwie nieznanym, a mimo wszystko nie miała nic przeciw. Była szybka, za szybka dla koleżanki, na co wskazywało przymrużenie oczu i ciągłe przyleganie do jej ciała. Czuła mocniejszy chwyt wokół szyi, jakby Erica obawiała się upadku, dlatego też dla bezpieczeństwa i wspólnej wygody delikatnie przytrzymywała jasnowłosą, wciąż rozmyślając. Smocze kule były istotne, a Aymi musiała zrozumieć, czym są. Pojęcie "magicznych artefaktów" mówiło jej tyle co nic, zapytała więc wprost.
- Specjalne przedmioty, tak? - powtórzyła, wysłuchując do końca tłumaczenia. Chociaż trudno było jej sobie wyobrazić gadający miecz mimo usilnych starań. - A co to właściwie jest magia? - dopytała jeszcze z ciekawości.
Wkrótce dotarły na wyspę, a halfka gładko wylądowała, od razu wołając Żółwiego Pustelnika. Bardzo zależało jej na jak najszybszym dowiedzeniu się, czego trzeba, by mogła w końcu odnaleźć kule i wskrzesić ojca. Wyglądało jednak na to, że wybudzony z drzemki staruszek znalazł sobie inne priorytety niż jej własne.
- Em... Eri-chan jest dziewczyną, tak... - odpowiedziała trochę niepewnie, przyglądając się poczynaniom mężczyzny. Zmarszczyła nieco brwi, słysząc to całe "pichi-pichi", nie bardzo to rozumiała. Gdy Erica się za nią schowała, oświadczając, że nowy znajomy nie przypadł jej do gustu, Ay nie wiedziała, co powiedzieć. Wtedy właśnie miotła spadła na łysą głowę, a potem zaczęła się kłótnia między żółwiem i Kame.
- Eri-chan... co to zboczeniec? - spytała cicho, pochylając się nad uchem koleżanki. Ryu obiecał jej to wyjaśnić, do tej pory jednak nie kwapił się do odpowiedzi, wątpiła więc, by miał ku temu okazję. Nawet Korin migał się od tego, a skoro miała przy sobie Eri, to mogła poznać odpowiedź już teraz, prawda?
Przyglądała się przez chwilę wymianie gróźb, po czym westchnęła ciężko. Nie było czasu do stracenia, a ta dwójka wyraźnie go marnowała.
- Kame, Umigame*, przestańcie się kłócić! - rzuciła nieco ostrzejszym tonem. - Jirri-san mówił, że mamy szukać smoczych kul, nie powiedział jednak gdzie. Wspominał też, że masz jedną przy sobie. To znaczy, że wiesz, jak dokładnie wyglądają i jak ich szukać, prawda? Bez taty nie pokonamy Beliala. Jestem za... słaba...
Przy ostatnim zdaniu jej głos nieco przycichł, a ona sama zacisnęła pięści, spuszczając wzrok. Wciąż czuła się najsłabszym ogniwem w drużynie. Ryu mógł ją powalić jednym ciosem właściwie, Jaszczur był jeszcze silniejszy, a ona? W tej chwili nie miała nawet jak się wzmocnić na tyle, by przyniosło to jakiekolwiek pożądane efekty. Smok wcześniej nie chciał z nią trenować, bo traktował ją jak dziecko potrzebujące opieki, teraz zaś... nie będzie chciał jej skrzywdzić. Czy miała więc jakąkolwiek alternatywę? Sama nie była w stanie jej dostrzec.

________
*umigame - żółw morski [うみがめ]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Teren przed domem

on Czw Lip 05, 2018 11:46 am
MG

- Paszoł won, judaszu jeden zdradliwy żółwiu przebrzydły! - krzyknął Kame, odganiając Żółwia nogą. Ten tylko rzucił mu spojrzenie godne politowania, po czym oddalił się na bezpieczną odległość, stając tuż przy Aymi i Erice.
Gdy tylko padły słowa wspominające o Smoczych Kulach, Kame spoważniał dosłownie w sekundzie. Poprawił swoje okulary słoneczne, chowając zaraz ręce za plecami. Spojrzał na Aymi, potem na Ericę, a na końcu na swojego żółwiego przyjaciela.


- Smocze Kule... - powiedział cicho, po czym zerknął w bok, patrząc gdzieś w dal na rozcierający się ocean. Westchnął cicho, po czym wrócił spojrzeniem na trójkę obserwujących go osób.
- ... są tworem Wszechmogącego. Jest ich siedem. Każdej odpowiada liczba gwiazdek, od jednej do siedmiu, które znajdują się w środku. Niezależnie od tego, z której strony się na nie patrzy, gwiazdy zawsze wyglądają tak, jakby się na nie patrzyło od przodu. Posiadają ogromną moc, dzięki której mogą spełnić każde życzenie! - uniósł palec do góry, kiedy wypowiadał słowo "każde". Zaraz przeczesał dłonią swoją brodę.
- Żeby przywołać Boskiego Smoka, należy zebrać wszystkie siedem i wypowiedzieć regułkę "przybywaj Shenlongu i proszę spełnij me życzenie!". Wtedy dzieje się coś... coś... niesamowitego. - na zmęczonej twarzy starca pojawił się delikatny uśmiech. Widząc minę Aymi, jej cierpienie i ból spowodowany bezsilnością, zmrużył nieco swoje oczy i skinął lekko głową. Sięgnął dłonią pod swoją hawajską koszulę, po czym wyjął na wierzch naszyjnik, na końcu którego znajdował się złoty, okrągły przedmiot. Gdy tylko promienie słoneczne go dosięgły, zabłyszczał, ujawniając po chwili skryte wewnątrz, trzy czerwone elementy. Wyciągnął dłoń z artefaktem w stronę czerwonowłosej.
- Sān Xīng Qiú*... Smocza Kula z trzema gwiazdkami. Nie pozwól, by ci ją odebrano. Zbierz pozostałe sześć, a twój tata wróci do życia. - skinął głową.
Żółw otworzył usta, by coś powiedzieć, ale powstrzymał się, zerkając tylko kątem oka na dziewczęta. Nastała cisza.

*transkrypcja chińska.

_________________
avatar
Aymi
Mistrz Gry
Liczba postów : 640

Re: Teren przed domem

on Pią Lip 06, 2018 11:09 am
Kłótnia dwóch żółwiów, z czego jeden był pustelnikiem, a drugi rzeczywiście morskim zwierzem, trwała w najlepsze. Można by się zastanawiać, o co oni tak właściwie się kłócą, nie miało to jednak większego znaczenia. Należało tę sprzeczkę zakończyć i przejść do sprawy, z jaką się przybyło w to miejsce. Dlatego też Aymi zareagowała, rozkazującym tonem nakłaniając obydwu do zaniechania dalszej wymiany gróźb bez pokrycia. Oczywiście Kame musiał mieć tu ostatnie słowo, na koniec zwyzywał więc Umigame'go, gdy jednak wspomniane zostały smocze kule, staruszek momentalnie spoważniał, po chwili zaczynając mały wykład.
Czerwonowłosa słuchała uważnie, analizując kolejne wypowiadane słowa, napływające informacje. Słuchać potrafiła bardzo dobrze, a z odpowiednią wiedzą dochodziła też do odpowiednich wniosków i wyłuskiwała z wypowiedzi ważne treści. Pierwszą z nich był fakt, że twórcą kul był Wszechmogący.
- Kami-sama? Ten sam, o którym Korin mówił, że żyje wyżej niż on? - spytała od razu dla pewności i wysłuchała do końca opisu artefaktów. Tak jak sądziła, mężczyzna wiedział o wiele więcej, niż powiedział im Jirri. Fascynujący był już sam fakt, że gwiazdki w kulach niezależnie od kąta patrzenia zdają się być zwrócone bezpośrednio ku obserwatorowi.
Starała się zapamiętać to, co najważniejsze. Formułka nie wydawała się trudna, mimo wszystko powtórzyła ją w myślach kilka razy dla pewności. Musiała zebrać siedem kul, by przywołać Boskiego Smoka, Shenlonga. Wtedy też miało się stać coś niezwykłego, czego staruszek dokładnie nie określił, a o czym zapewne przekonają się sami, gdy to już nastąpi. Dziewczynie bardzo zależało na odnalezieniu tych kul i przywróceniu ojca do życia. Wiedziała, że czeka ich bitwa z tym, który wysłał Sakana-jin i przez którego Haricotto został poświęcony. Sam kapitan ryboludzi zapowiedział jego przyjście, nadejście Beliala. Aymi jednak była zbyt słaba, by samej sobie poradzić z takim zagrożeniem. Nie miała nawet pewności, że Jirri w swej nowej formie będzie w stanie pokonać wroga. Morderca jej ojca był jego podwładnym, z pewnością był słabszy, a mimo to niełatwo było go pokonać. Bez rodziciela nie dałaby rady, zbyt wolno się rozwijała, stanowiąc najsłabsze ogniwo w drużynie. Ta świadomość była dobijająca.
Jej uwagę przykuło coś błyszczącego podstawionego niemal pod nos - trzymana przez Kame kula z trzema gwiazdami. Spojrzała na niego nieco zdziwiona, odbierając podarek i przyglądając się mu uważnie. Kula mieściła jej się w dłoni i rzeczywiście znajdujące się w jej wnętrzu błyszczące elementy pozostawały zwrócone do niej przodem mimo ciągłego obracania przedmiotem.
- Jest... mała - zauważyła, unosząc wzrok na mężczyznę. - Muszę znaleźć jeszcze sześć, ale gdzie ich szukać? Kami mógłby mi w tym pomóc? Mówiłeś, że je stworzył, więc...
Zastanowiła się. Po co właściwie Wszechmogący stworzył coś, o czym mało kto słyszał? Z drugiej strony Kame prosił, by nie dała sobie tej kuli odebrać, co znaczyło, że ktoś jednak wie o tych artefaktach. Wyjęła z kieszeni woreczek z senzu, wysypując fasolki na dłoń, a następnie chowając je za pas, do woreczka zaś wsunęła kulę, mono ją zawiązując.
- Nikomu jej nie oddam, obiecuję - zapewniła z wyraźną determinacją na twarzy.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar
Erica
Liczba postów : 30

Re: Teren przed domem

on Pią Lip 06, 2018 3:23 pm
Wracając jeszcze do tematu lotu... Erica zastanowiła się przez chwilę, a potem, gdy była pewna swych słów, to odpowiedziała na pytanie Rudowłosej.
Magia to... Magia jest taką mocą, która zwykle pojawia się w książkach lub filmach i zawsze niesie za sobą dużo niesamowitych zdarzeń. Potrafi przywracać zmarłych do życia, albo tworzyć ogień z niczego.-
Tak prawdę powiedziawszy, sama nie była pewna, czy właśnie nie spotkała takiej magicznej istotki, jaką jest Aymi....

Siwowłosa obserwowała kłótnię żółwika i starego zboczeńca z zainteresowaniem. Pierwszy raz widziała gadającego żółwia... Dzisiaj widziała dużo nowych rzeczy, takich jak zmieniające kolor włosów dziewczyny, męskie wzwody i wybuchy znikąd...
-Eee... Zboczeniec? Zboczeniec to taki ktoś, kto... No, na przykład cię dotyka wbrew twojej woli. Albo... Albo patrzy ci na pupę lub biust...-
Nie do końca wiedziała, jak odpowiedzieć na to pytanie, ale zobowiązała się ją informować o rzeczach, których nie wiedziała. Gdy kłótnia została zakończona, to dziewczyna zaczęła uważnie słuchać słów starego zboka. Sama pierwszy raz słyszała o takowych kulach, więc owy wywód był dla niej bardzo interesujący. A gdy starzec podał Kulę Rudowłosej, to dokładnie się jej przyjrzała...
-To... Co teraz, Ay-chan?-
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Teren przed domem

on Nie Lip 08, 2018 5:56 pm
MG

Kame skinął głową, potwierdzając, że Wszechmogący mieszka nad wieżą Korina. Odwrócił się plecami do dziewczyn, stając twarzą do oceanu. Promienie słoneczne odbijały się od tafli wody, sprawiając, że ta zaczęła połyskiwać. Delikatny wietrzyk wprawił w ruch rozpuszczone włosy Aymi i Erici, które powiewały leniwie na boki.
- Niestety... Nie mam pojęcia, gdzie mogą się znajdować. Ziemia jest ogromna, a jak sama zauważyłaś, Smocze Kule są małe. Szukanie ich bez jakichkolwiek informacji o ich miejscu położenia... Może trwać latami. - westchnął cicho pod nosem. Nie był świadkiem tego, co się działo podczas walki ze sługusami Beliala, ale wyczuwał doskonale wahania w energiach życiowych osób biorących w niej udział. Doskonale zdawał sobie sprawę, że najgorsze dopiero nadejdzie.
Odwrócił się i stanął przodem do dziewcząt i żółwia.
- Jeśli zdołasz dotrzeć do Pałacu Wszechmogącego, być może znajdziesz pomoc. W końcu, kto jak kto, ale on powinien mieć największy interes w ratowaniu świata. - podszedł do czerwonowłosej i chwycił ją za dłoń. Mimo jego zboczonych zapędów, w tej chwili był od nich daleki. Uścisnął jej dłoń, po czym uniósł rękę i pogłaskał ją po głowie.
- Powodzenia. - uśmiechnął się delikatnie, co sprawiło, że jego wąsy uniosły się trochę do góry. Zerknął zaraz na Ericę i skinął głową, mówiąc w ten sposób bez słów, że teraz wszystko w ich rękach.
- Chciałbym wam pomóc, ale jestem za stary. Wszystko w rękach młodych. - dodał po chwili, patrząc bezradnie na żółwia, który odpowiedział równie bezsilnym spojrzeniem.

_________________
avatar
Aymi
Mistrz Gry
Liczba postów : 640

Re: Teren przed domem

on Sro Lip 11, 2018 10:31 pm
Kwestia magii była dosyć zrozumiała, choć dla Ay, która wiedziała, czym jest energia ki i co można zrobić za jej pomocą, magia przeistaczała się właśnie w tę energię. Nie była to może w stu procentach dobra interpretacja, ale jej wystarczała, nie było więc sensu drążyć tematu.
Drugą sprawą było pojęcie, z którym pierwszy raz spotkała się przed rokiem, a które powtórzyło się niedawno, gdy Ryu nazwał zboczeńcem tamtego mężczyznę na Papayi, zanim sielanka po pozornym zwycięstwie prysła niczym bańka mydlana, a dziewczyna nie straciła niemal wszystkiego. Wytłumaczenie Eriki było pokrętne i w pewnym stopniu niezrozumiałe, choć Aymi po jej słowach doszła do pewnych wniosków - sama mogła się nazwać zboczeńcem, bazując na tej watpliwej jakości definicji. Bo przecież w lesie patrzyła Erice na piersi, mimo że ta sobie tego nie życzyła, prawda? Zapewne dziewczyna próbowałaby odwieść ogoniastą od takich myśli, gdyby ta powiedziała to głośno, zamiast tego tylko krótko przytaknęła. Jej zdaniem nie było tu nic więcej do wyjaśniania. Przynajmniej na razie...
Potwierdzony został fakt, iż twórcą smoczych kul jest ten sam Kami, o którym słyszała od Kota z wieży. Niestety sam Kame nie wiedział, gdzie ich szukać, a co gorsza - nie rokował zbyt szybkiego ich znalezienia.
- Latami? Nie mamy tyle czasu! Sakana mogą wrócić w każdej chwili, a z nimi ten cały Belial. To z jego powodu zabili tatę...
Zacisnęła ze złości pięści, nie miała jednak wpływu na to, jak wielki był świat i jak małe rozrzucone po nim artefakty, które musiała zebrać. Jedyny trop prowadził do Wszechmogącego, choć i tu nie było stu procent pewności, że otrzyma pomoc. Tak czy inaczej gdzieś trzeba było zacząć, a według słów Żółwiego Pustelnika Kamiemu powinno zależeć na ratowaniu świata. Odwzajemniła uścisk dłoni, uśmiechając się delikatnie. Tylko przytaknęła, odwracając się następnie w stronę koleżanki.
- Teraz lecimy na wieżę, a potem do Kamiego - odpowiedziała na zadane pytanie. - Jeśli on nie pomoże, to wszystko przepadło. Bez taty nie damy rady wygrać, mimo wszystko będę próbować, choćbym sama miała zginąć.
Spojrzała na morze w kierunku, w którym miały się udać. Droga była daleka, ale z jej prędkością nie powinno to być problemem. W sumie pozostawała jeszcze kwestia Smoka. Obróciła się twarzą do Kame.
- Gdyby Ryu tu wrócił, proszę mu przekazać, gdzie się wybieramy - poprosiła krótko i podeszła do Eri. - W drogę!
W jednym, płynnym ruchu podniosła jasnowłosą i z nią w ramionach odbiła się mocno od podłoża i poleciała. Odnalezienie kul było jej jedyną nadzieją na powrót ojca i mogła zrobić dosłownie wszystko, by tego dokonać. No, może prawie wszystko. Mimo wszystko ta determinacja wyraźnie odmalowywała się na jej twarzy. Przecinała powietrze niczym rakieta, chcąc jak najszybciej dostać się do wieży Korina.

[z/t] x2 -> Wieża Korina

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Sponsored content

Re: Teren przed domem

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach