Teren przed domem

Strona 10 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Teren przed domem

Pisanie by Admin on Pią Lis 13, 2015 10:32 am

First topic message reminder :

Piaszczysta plaża, trawnik, kilka palm i od czasu do czasu pojawiające się kraby. Tak prezentuje się teren przed samym domem. Na trawniku stoi leżak, a na leżaku gazetka z roznegliżowanymi paniami, które z chęcią eksponują swoje dwa przednie, jak i też tylne, talenty.
Panuje tutaj względna cisza. Czasami tylko zaskrzeczy mewa, która przypadkiem przelatuje nad wyspą.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 335

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Teren przed domem

Pisanie by Jirri on Pią Mar 09, 2018 3:44 pm

Jeszcze trochę potrenuje. Miał teraz w sumie dużo czasu. Nie musiał się nigdzie spieszyć. Jeszcze tylko jedej trening i pójdzie na pustynię. A potem... Właśnie, co potem? Będzie musiał powiedzieć, o wszystkim, co się stało. Jak zareaguje Frieza-sama? Cóż, na wieść o śmierci Supa Saiya-jina z pewnością się ucieszy. Jirri nie był z tego zadowolony, nie rozumiał do końca, dlaczego Frieza-sama chciał go zabić. Czyżby bał się Supa Saiya-jina? Obawiał się, że stanowi zagrożenie? Czy ktoś taki mógł zaszkodzić tak potężnemu changelingowi? Wróciło do niego pytanie, które wcześniej sobie zadał. Jak potężny jest Frieza-sama? Czy baprawdę jest taki, jak sobie wyobraża Jirri? Może od zawsze żył zwykłą iluzją? Może zawsze się mylił? Tylko... Czy to naprawdę ma znaczenie? Przecież nie może utracić lojalności wobec niego... Faktem jednak było to, że zadanie, które dyktator mu zlecił, zasiało w jego sercu wątpliwości. Zabić przyjaciela... Kim był dla niego Frieza-sama, poza idolem? Przyjacielem? Nigdy go tak nie traktował. Ale... Nie jest to takie proste. Jirri sam miał niejako dwie twarze. Jedna z nich objawia się, gdy jest wśród przyjaciół. Nie dałby ich skrzywdzić, podobną więź czuł z całą planetą Ziemią. Jednocześnie nie miał żadnych problemów z wybijaniem ras i niszczeniem planet w imię Imperium... Tylko nie Ziemi. Czy da się to pogodzić? Czy nie będzie musiał dokonać wyboru? W końcu stanie przed swym władcą i co wtedy powie? Kogo wybierze? Kto jest ważniejszy? Osoba, którą podziwiał, ale praktycznie ledwo znał... Czy przyjaciel, gotów oddać za niego życie... Tak jak Aymi-chan, miał swoje rozterki. Tyle że on nie mógł o tym nikomu powiedzieć.

START TRENINGU - 15:43 - 09.03.2018
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 485

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Jirri on Sob Mar 10, 2018 10:46 pm

Jirri ponownie zakończył swój trening. Miał już dość na ten moment. Tyle mu na razie starczyło. Póki co, tyle mocy powinno wystarczyć aż nadto. Nawet, jeśli kolejni wrogowie będą potężniejsi, niż ci poprzedni, on powinien być w stanie ich powstrzymać, a jeśli nie, to z pewnością da radę im uciec i wymyśleć odpowiednią strategię na kolejną walkę, lub zwyczajnie wzmocnić się jeszcze bardziej. Tymczasem Aymi-chan nic nie robiła. Nie wiedział, co o tym myśleć. Co ona w końcu zamierza? Czy chce naprawić to, co się stało? A może jednak sobie zwyczajnie odpuściła? A Ryu-san? Co on teraz robi? Trenuje, by się wzmocnić? Przygotowuje się do kolejnej potyczki z najeźdźcami? A może szuka już Smoczych Kul? A może.... On też nic nie robi? Jaszczur spochmurniał. 

Co teraz? Skoro już potrenował, to musiał zrobić to, co planował od dłuższego czasu. Polecieć na pustynię. Tylko co powie? I jak Frieza-sama zareaguje? Musi mu dokładnie zrelacjonować absolutnie wszystko, co się stało. Powiedzieć dokładnie, kropka w kropkę... A może właśnie nie? Może pomimo lojalności, powinien jednak zataić niektóre informacje? Takie, jak moc, którą dysponuje Ryu-san? To, że to nie on zabił Supa Saiya-jina? To, że Aymi-chan żyje, pomimo że ze względu na jej moc miał zabić i ją? Wzbił się w powietrze i zaczął lecieć. 

KONIEC TRENINGU - 22:47 - 10.03.2018

z/t
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 485

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Aymi on Wto Mar 13, 2018 1:23 am

Jaszczur rzeczywiście wyglądał inaczej, niż go zapamiętała. Był niższy chyba nawet od niej, miał mniejszą, bardziej okrągłą głowę, w dodatku wydawał się pozornie niegroźny. Pamiętała, że jego ostatnia forma wiązała się z jakąś przemianą, więc i w tym przypadku musiało dojść do czegoś podobnego. Przynajmniej do takiego wniosku doszła. A skoro tak, to z pewnością Jirri stał się silniejszy. Gdyby nie fakt, że wszystkie znane jej przemiany wiązały się ze wzrostem mocy, nie kojarzyła by tego w ten sposób. Faktem było, że w ciągu ostatniego roku a także niedawnych wydarzeń była świadkiem różnych przemian. Sama niedawno opanowała formę super saiyanina i wiedziała, jak wiele jej to dawało w walce. Biorąc jednak pod uwagę, że zarówno Jirri, jak i Ryu zdobyli nowe moce, które znacząco przekraczały jej własne umiejętności, coraz bardziej do niej docierało, że jest najsłabszym ogniwem w tej nieformalnej drużynie.
Po śmierci Haricotta najsilniejszym znanym jej sprzymierzeńcem stawał się Jaszczur, który starał się jakoś ją pocieszyć, samemu po chwili wracając do treningu. Ona sama czuła się słaba i obolała, wiedziała też, że smutek Smoka był jej winą. Czegokolwiek by jej nie mówili, ona wiedziała swoje. Tylko jak miałaby naprawić fakt, że jej ojciec nie żyje? Miała stać się silniejsza, okazywała się jednak na tyle słaba, że nie wiedziała już, jak temu przeciwdziałać. Gdy osiągnęła formę super saiyanina, cieszyła się, że jednak może się na coś przydać, może wesprzeć tatę i przyjaciół. Przepaść jednak okazywała się zbyt odległa do przebycia, by ot tak ją przeskoczyć. W końcu trenowała od zaledwie roku, podczas gdy reszta miała na to znacznie więcej czasu. Oni byli wojownikami, od dawna kształtowali się do walki, ona zaś w dalszym ciągu była jak dziecko. Jak miała to zmienić?
Nie zauważyła, kiedy Jirri odleciał. Cały czas siedziała na piasku, pogrążona we własnych myślach. Starała się znaleźć jakieś rozwiązanie, nic jednak póki co nie przychodziło jej do głowy. A przynajmniej nic sensownego.

[trening koniec: 13.02. godz.: 1:25]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 481

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Aymi on Sro Mar 21, 2018 11:46 pm

Głowę miała pełną rozterek, wątpliwości. Czy mogła być silniejsza? Na cokolwiek się przydać reszcie? Czy może będzie tylko zawadą, małą przeszkadzajką? Jak miała chronić najbliższych w ten sposób? Wszyscy zdawali się przewyższać ją mocą, od początku starali się trzymać ją z dala od niebezpieczeństw. Była tym najsłabszym ogniwem w łańcuchu, co więc mogła na to poradzić? Nawet Ryu uważał, że sam powinien ją chronić. Na wspomnienie chłopaka poczuła dziwny ucisk w sercu. Żółw mówił, że brunet odleciał smutny z wyspy. Dlatego, że nieświadomie skrzywdził ją. Dlatego, że nie chciała, by się powstrzymywał.
Sięgnęła dłonią do kieszeni, wyjmując woreczek z kilkoma fasolkami, jakie jeszcze zostały. Senzu, magiczne ziarenka zdolne wyleczyć niemal każdą ranę. Ryu poczęstował ją jedną na wieży Korina po tym, jak została zaatakowana przez sakanian. Tuż przed tym, jak oboje skosztowali świętej wody, która dodała im sił. Czy rzeczywiście była między nimi aż taka różnica? Przecież jako saiyanka miała mieć potencjał. Właśnie... jako saiyanka. Czy rzeczywiście nią była? Racja, miała ogon, potrafiła zmienić się w super saiyanina, ale... słowa Kurisu na Papayi nadal nie dawały jej spokoju. "Kim jesteś? Bo na pewno nie saiyanką". Jak miała rozumieć te słowa? Myślała, że Haricotto wszystko jej wyjaśni, jeśli tylko zapyta, jego już jednak nie było. Został jej odebrany jak matka przed laty. Bo znów uciekła.
Ucieczka zawsze wiąże się ze stratą - to fatum ciążyło nad jej losem. Czy dlatego nie chciała unikać tego starcia ze Smokiem? Nie tylko wtedy, na tamtej polanie, ale i tu? Zaryzykowała, by chronić go przed własnym fatum? Tak, poniekąd tak. Teraz jednak została sama, obolała i pełna zwątpienia. Wyjęła z woreczka fasolkę i przyjrzała jej się uważnie. Co jej właściwie zostało? Od śmierci matki nie miała nikogo poza Shiro, a kiedy już znalazła osoby, które znalazły miejsce w jej sercu, znów zaczynała je tracić. Czy miała po prostu stać i patrzeć, jak bliscy cierpią z jej powodu? Nie, nie mogła. Ryu z pewnością czuł się winny zaistniałej sytuacji, a przecież spełnił tylko jej prośbę - potraktował ją poważnie. Nie mogła go za to winić, on również nie powinien. Musiała mu to wszystko wyjaśnić.
Zacisnęła dłoń na senzu, chowając je następnie do woreczka a ten - na powrót do kieszeni. Nie mogła siedzieć bezczynnie, musiała coś zrobić. Wstała i spojrzała jeszcze raz na żółwia, jakby pytała go o drogę. Zwierz tylko odwrócił łeb w odpowiednim kierunku. Kierunku, który już i tak znała. Ruszyła biegiem po piasku, aktywując transformację, odbiła się od podłoża i poleciała. Miała tylko nadzieję, że znajdzie to, czego szuka. Na nic innego nie wpadła.

[z/t]

[trening start: 21.03. godz.: 23:45]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 481

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 10 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach