Teren przed domem

Strona 2 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Teren przed domem

Pisanie by Admin on Pią Lis 13, 2015 10:32 am

First topic message reminder :

Piaszczysta plaża, trawnik, kilka palm i od czasu do czasu pojawiające się kraby. Tak prezentuje się teren przed samym domem. Na trawniku stoi leżak, a na leżaku gazetka z roznegliżowanymi paniami, które z chęcią eksponują swoje dwa przednie, jak i też tylne, talenty.
Panuje tutaj względna cisza. Czasami tylko zaskrzeczy mewa, która przypadkiem przelatuje nad wyspą.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 317

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Teren przed domem

Pisanie by Tensa on Pon Sty 23, 2017 11:43 pm

-Hmm... ten dziadek naprawdę jest szybki, ledwo jestem w stanie dostrzec jego ruchy, ciekawe czy dał już z siebie wszystko? Prawdopodobnie jego siłą też jest ogromna, w końcu jednym ciosem był w stanie znokautować Hariego, a on prawdopodobnie jest na poziomie zbliżonym do mojego, to znaczy, że sama nie miałbym z nim szans, prawdopodobnie będzie w stanie nas wiele nauczyć. No ale to koniec walki.- pomyślała, analizując przebieg starcia trójki wojowników. Neko w tym czasie zachowała się jak rasowy kot wygrzewając się na piasku. Dziadek za to postanowił pokazać im swoją atutową technikę zwaną kamehameha. Tensa dokładnie obserwowała jej przebieg, zapamiętując ruchy jakie wykonywał, jak i etapy kształtowania się energii. -Ja jestem gotowa nie wiem jak reszta.- powiedziała podchodząc, kątem oka zerknęła na Nekomi. Tensa była pewna, że wie jak wykorzystać technikę. Pierwszy ruch nadszedł. Dłonie za plecami uformowały się w sposób jak gdyby chciała chwycić piłkę która znajdowała się za nią. Skupiła się w pełni. Zamknęła oczy, skupiła się na energii ki która przepływała przez jej ciało. Wiedziała, że początkowa faza techniki jest podobna do ki blasta, jednak nie powinna kształtować mocy jedną dłonią. Halfka, skupiła się na swojej mocy, czuła jak ki spływa po jej dłoniach i kształtuję energię tworząc kulę, niczym przy ki blascie. Jednak tym razem energia z dwóch rąk równoważyła się spływała powoli po ciele. -Kame- powiedziała, jakby w eter. Czuła jak kula energii nabiera już prawdziwego kształtu. Pełne skupienie pozwalało utrzymać moc w ryzach, jednocześnie ją zbierając. Kula powoli rosła, po chwili przybierając wielkość piłki. -Hamee.- powiedziała pod nosem. Jej oddech stał się cięższy, moc chciała się wyrwać spod kontroli. Jej siła duchowa zwana również siłą woli, zrównoważyła brak doświadczenia. -HAAA!- wykrzyknęła wyrzucając ręce przed siebie, promień trwał może niecałą sekundę, a Tensa padła na ziemię, ledwo oddychając.-To jednak nie jest proste.- powiedziała do siebie.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Haricotto on Wto Sty 24, 2017 12:05 am

Saiyanin został pokonany. W sumie można się było tego spodziewać po kimś, kto uznawany jest za Mistrza Sztuk Walki. Kame Sennin dosłownie wytarł podłogę Jirrim i Haricottem, ośmieszając ich na oczach kobiet. Chociaż, czy na prawdę można nazwać to ośmieszeniem? To nie tak, że mieli jakąkolwiek szansę na zwycięstwo. Obrażenia były prawdziwe, miejsca, w które padły ciosy bolały najprawdziwszym bólem.
Czując jak coraz więcej piasku przybywa na jego czarną czuprynę, Haricotto poderwał się do góry, wypluwając ogromne ilości piasku ze swoich ust. 
- Zaraz się porzygam... - wystawił język i rękami zaczął go wycierać, chcąc się pozbyć ziarenek piasku z wilgotnego mięśnia. Zaraz po tym zaczął rękami bardzo szybko czochrać swoje włosy, strzepując z nich piasek, który nakopał na niego Żółw. To, co jednak zobaczył po chwili przeszło jego najśmielsze oczekiwania. Otworzył swoją paszczękę szeroko, a kiedy zobaczył jak potężna fala uderzeniowa opuszcza dłonie Pustelnika, zakochał się w niej od razu!
- Sugoi! - wrzasnął, po czym podleciał bliżej dziadka, przybrał taką samą pozycję jak on - ugięte kolana, tułów pod lekkim bokiem, dłonie przy prawym biodrze, jedna blisko drugiej. Skupienie energii i wystrzał! A tak przynajmniej powinno być.
Saiyanin zaczął skupiać swoją energię w dłoniach. Czuł jak ta przepływa przez jego ciało, dodając mu pewności siebie.
- Ka... Me... Ha... Me... - mówił powoli, z każdym wypowiedzianym słowem zbierając w sobie więcej energii. Gdy był już gotów, a raczej gdy wydawało mu się, że jest, szarpnął swoimi rękami do przodu, zapierając się nogą z tyłu.
- HAAAAAA!!! - wydarł się, wykrzykując ostatnie słowo mantry. Celował w otwarte może, by nikogo nie ustrzelić i nie zrobić nikomu krzywdy. To co wydobyło się z jego rąk, nie było tak satysfakcjonujące jak to, co opuściło dłonie Kame Sennina.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Jirri on Wto Sty 24, 2017 4:50 pm

No i wkońcu próba się zakońxczyła. Kame Sennin znów przeszkodził jaszczurowi w wykonaniu planu, który sobie umyślił. Najpierw wrzucił go bez problemu do wody, a teraz zatrzymał jego atak z zaskoczenia. Tak. Ten staruszek jest naprawdę mocny. W dodatku wykorzystywał ciągle tylko pewien ułamek swojej siły, niemożliwe, by jego pełna siła była tak niewielka. Wystarczy spojrzeć na szybkość. Kame Sennin bez problemu zablokował atak szarżującego Haricotto, po czym rzucić go na changelinga. Nie było żadnych szans na unik, to działo się zbyt szybko. Stary zaraz zniknął z pola widzenia jaszczurki i zanim ktokolwiek mógł zorientować się w sytuacji, uderzył go w plecy. Jirri stracił na chwilę oddech. Wylądował na brzuchu, koło leżaka. Przeanalizował tę sytuację. Dziadek oczywiście wiedział, że Haricotto i Jirri nie mają z nim żadnych szans. Szybko ich ocenił i wiedział, czego się powinien spodziewać. Najwyraźniej nie był w pełni pewien swojej mocy, bo zdecydował się na transformację. To musiała być transformacja, jak inaczej możnaby wyjaśnić, że nagle zwiększył tak bardzo swoją masę mięśniową? Niemniej jednak, walka go ustaysfakcjonowała, bo zaraz podziękował swoim przeciwnikom i (o ile Jirri zrozumiał) zdecydował się przyjąć ich na trening. Zdecydował się zaprezentować im to, na co tak czekali. Swoją technikę. Kamehameha. Jirri uważnie go obserwował, starał się zapamiętać każdy jego ruch. Wsłuchał się w słowa, które wypowiadał i... cieszył oczy, patrząc na efekt techniki.
- Zajebiste...
Jirri natychmiast zareagował na propozycję wypróbowania techniki. Natychmiast też z owej okazji skorzystał. Przysunął dłonie do biodra i zbliżył je do siebie. Skupił się. Zaczął koncentrować energię ze swojej aury w przestrzeni między dłoniami.
- Ka...
Pojawiła się świecąca kula białej energii.
- Me...
Kula nieco się powiększyła.
- Ha...
Kula osiągnęła rozmiary piłki do gry w piłkę ręczną. Przez biały kolor zaczął połyskiwać fiolet.
- Me...
Fiolet całkowicie ogarnął kulę energii.
W tym momencie Jirri energicznie "wypchnął" kulę energii do przodu. Towarzyszyło temu ostatnie słowo.
- Ha!
Strumień energii przeciął powietrze. Na chwilę wszystko wokół przybrało fioletowy kolor, jak sama fala energii. Sam atak trwał niedługo, około sekundy i nie wydawał się specjalnie silny. Niemniej jednak, Jirri bardzo się nim podjarał.
- Heh... Daleko mi do twojego poziomu Kame-sensei. Będę musiał jeszcze wyćwiczyć tę technikę.
Odwrócił się.
- No, tak w ogóle, to się nie przedstawiłem. Jestem Jirri. Pochodzę z planety No.79, ale przybyłem tutaj, by popracować trochę nad swoim charakterem i stać się lepszym gościem, jak obiecałem Bogu, kimkolwiek jest. No i przy okazji chciałem zwiększyć swoją moc, by osiągnąć poziom mojego idola...
W tym momencie urwał. Czy Frieza napewno jest dobrą osobą? Tą, którą powinien naśladować? Czy skoro ma się zmienić, nie powinien wybrać sobie jako idola kogoś, kto nie niszczy planet? Będzie to musiał gruntownie przemyśleć, to pewne. Spojrzał po twarzach wszystkich i... Przypomniał sobie o czymś.
- Eee... Haricotto... tak? Haricotto-san, chciałem przeprosić za rzucenie tobą o ścianę domu. To nie było specjalnie, wiesz, nie do końca jeszcze panuję nad swoją energią.
Zaśmiał się lekko.
- Ale wiesz... Nie ma tego złego! Będziesz miał motywację. Wkońcu wyobraź sobie, jak duża musi być nasza różnica mocy, jeśli jestem w stanie rozłożyć cię na łopaty gwizdnięciem.
Uśmiechnął się szeroko. Oczywiście żartował sobie, miał jednak nadzieję, że nie zabrzmiało to zbyt złośliwie. Napewno nie chciał nikogo teraz obrazić.
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 368

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Laptor on Wto Sty 24, 2017 10:53 pm

MG


Wszyscy po kolei, albo i równocześnie spróbowali wykonać kamehamehe. Niestety było to o wiele trudniejsze niż wyglądało. Normalnie stworzenie kuli energii każdy potrafił zrobić, jednakże była to kula pojedyncza. W wersji kamehamehy tworzyło się jednocześnie jedną kulę energii z dwóch rąk i to nie bezpośrednio z ręki a nieco od ręki. Po prostu wymagało to wiele skupienia.
-Powiedziałem wam, że ta technika nie należy do najprostszych, ale na waszym poziomie wiedzy. Jednakże i tak jest jedną z najłatwiejszych technik... Właściwie myślałem, że uda wam się za pierwszym razem.-Powiedział i ustawił się przed wami wszystkimi. Ponieważ nikomu (nawet tobie Nekomi) się nie udało stworzyć dobrej wersji a jedynie jakąś cienką, pierdziawkę, która trwała mniej niż sekundę. Dziadek wyciągnął ręce przed siebie pokazując wam chwyt. Jego palce były symetrycznie ułożone względem drugiej dłoni, między wszystkimi palcami był równy odstęp a kciuk był wygięty w kącie 90 stopni. Czy to pomagało? Nie wiadomo... Natomiast palce nie były bardzo zgięte, może pod kątem 50-60 stopni, a wszyscy dawali 80-90. Może to był problem? Dodatkowo teraz, gdy dziadek cofnął tak ułożone ręce za plecy, obrócił się bokiem mogliście dokładnie zaobserwować, że przybliżył jedną do drugiej dłoni, tak by między palcami lewej i prawej dłoni było kilka milimetrów. Prawdopodobnie im dalej znajdują się ręce tym ciężej skupić energię w odległości a nie bezpośrednio z ciała. Teraz wyprostował ręce, i mogliście zobaczyć, że wewnętrzne strony nadgarstków stykają się a nie są w odstępie.
-Powtórzyć, ale strzelajcie we mnie, w sumie trochę się jeszcze rozruszam.-To mówiąc odsunął się o jakieś 10 metrów.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Tensa on Wto Sty 24, 2017 11:48 pm

-Nie udało się za pierwszym razem, no ale zawsze są jeszcze następne, nie mam zamiaru tak łatwo się poddać, grunt że udało mi się chociaż wytworzyć kulę, następnym razem muszę lepiej kontrolować moc, powinno się udać, może użyć jej więcej i kumulować dłużej?- skomentowała w myślach swoją nieudaną próbę. Podniosła się z piasku i zaczęła otrzepywać spocone ciało do którego przylepiły się drobinki piasku. -To i tak nie ma sensu, po wszystkim pójdę popływać, albo pod prysznic, jedno z dwóch.- powiedziała do siebie. Wzięła głęboki oddech i rozluźniła mięśnie. W tym czasie wypowiedział się staruszek. -Za pierwszym razem? Widać, że reprezentuje o wiele większy poziom mocy niż my, albo przyswajanie technik idzie mu o wiele lepiej niż przeciętnej osobie.-pomyślała. Nie tylko jej nie udało się wykonać techniki, jednak w tej chwili nie miało to dla niej znaczenia, nie przybyła w to miejsce po to, aby ścigać się z innymi, znalazła się u żółwiego pustelnika, aby doskonalić siebie i przygotować się do starć które nadejść miały w przyszłości. Kame senin postanowił po raz kolejny zaprezentować swą atutową technikę tym razem Tensa postanowiła przypatrzeć się jej o wiele dokładniej, nie była pewna dlaczego pierwsze użycie techniki nie wyszło tak jak powinno, miała jedynie swoje przypuszczenia. Może miało to związek z niedokładnym odwzorowaniem ruchów mistrza? Halfka tym razem analizowała wszystko krok po kroku.-W inny sposób ułożyłam dłonie, kciuk w złym miejscu, a palce nie znajdywały się idealnie nad sobą, błahostka, ale mogła mieć wpływ zaburzając przepływ energii, do tego moje palce były bardziej zgięte, muszę spróbować wykonać ruchy tak jakbym była jego cieniem.-pomyślała. Kilka razy spróbowała ułożyć palce w odpowiedni sposób. Po chwili postanowiła "postrzelać" stawami, jej palce musiały być bardziej giętkie. Po raz kolejny próbowała ułożyć dłonie, tym razem szło jej to o wiele sprawniej.. -Niby nic, a pomaga-skomentowała. Po kilkunastu, a może kilkudziesięciu próbach udało jej się to zrobić w miarę szybko. Może i nie była to jej maksymalna prędkość jednak w tym wypadku liczyła się dokładność. W międzyczasie zauważała kolejne błędy. -Z boku wygląda to o wiele inaczej, między dłońmi powinien być o wiele mniejszy odstęp, rzędu milimetrów. Hmm... ciekawe, to chyba ułatwia kompresję energii, i zmniejsza jej ubytki związane z ulatnianiem się, a może utlenianiem? To raczej nie ma znaczenia, liczy się, że muszę mieć niemalże złożone dłonie.- kolejne myśli pojawiły się w głowie młodej Halfki. Dziewczyna przeciągnęła się. Cofnęła ręce, jednak ich ułożenie okazało się nie takie proste. Raz po raz na wyspie słychać było klaskanie spowodowane, problemem z pozostawieniem tak niewielkiej przestrzeni między dłońmi. Trwało to kilka minut, jednak oklaski po chwili ustały, a dziewczyna uśmiechnęła się do siebie. Jej towarzysze się teraz nie liczyli. Pozostała jej najprostsza czynność, a mianowicie pozostawienie nadgarstków razem, to nie było już takie trudne. -Czyli mamy celować w dziadka? Ciekawe czy komukolwiek uda się trafić.- powiedziała do siebie. Kilka razy powtórzyła czynności które miała wykonać "na sucho", by po chwili czuć się gotową. -Kame-powiedziała.-Palce odpowiednio-Hame-Kilka milimetrów-Haaa!-Nadgarstki razem.- pomyślała, gdy fala energii wydarła się z jej dłoni mknąc wprost w klatkę piersiową genialnego żółwia.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Laptor on Sro Sty 25, 2017 8:06 pm

MG


Mistrz zauważył, że jedynie piękna Saiyanka podjęła się ponownej próby utworzenia techniki kamehameha. Zerknął na resztę, stała jak banda idiotów, zniechęceni lub może uważali, że to co wytworzyli im wystarczy? Zerknął na wszystkie ruchy dziewczyny, dokładnie ją obserwował trochę szkoda było zakrywania takiego ciała... Jednakże dziewczyna zrobiła wszystkie etapy po kolei i bardzo dokładnie, niektóre elementy wymagały jednak nie małych powtórzeń, by po 30 minutach w końcu wszystko dopiąć na ostatni guzik i spróbować raz jeszcze z techniką. Okazało się, że Tensa załapała i udało jej się użyć techniki Kame Sennina!
-Brawo! O to chodziło! Musisz szlifować tą technikę, by jej tworzenie było zwykłym impulsem dla twojego ciała. Co do reszty, jeśli nie macie zamiaru nawet próbować to po co żeście tu przyszli? Tracicie mój czas. Nie trenujecie, odchodzicie.-Powiedział dziadzio kładąc się na leżak i otwierając gazetkę z laskami. W gruncie rzeczy nie obchodziło go czy ktoś po nich przyjdzie, czy zostaną na ziemi. Nie pamiętał już nawet skąd przybyli, ale lubił uczyć i nie widział powodu by nie pokazać im tej techniki, ich serca były czyste. Technika Tensy została złapana przez Kame sennina i wyrzucona w górę.
_____
12h minęło od odpisu Tensy, więc przepada kolejka pozostałym.
Tensa, koniec nauki techniki.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Tensa on Sro Sty 25, 2017 9:32 pm

-Czyli ruchy ciała mają ogromny wpływ na przepływ energii. Wcześniej widziałam pewien związek, ale nie sądziłam, że może być, aż tak duży. Będę musiała częściej korzystać z tej techniki. W końcu tak dokładne ułożenie rąk w krótkim czasie nie należy do prostych.-skomentowała w myślach swą próbę. Wtedy też wypowiedział się Kame, dziewczyna uśmiechnęła się do siebie słysząc słowa pochwały, usłyszała również słowa nagany skierowane do swych towarzyszy. -Spokojnie dziadku, może po prostu zabrakło im energii i potrzebują chwili wytchnienia? W końcu nie zawsze starcza motywacji na dalsze treningi po tych nieudanych, z resztą nie dziwie im się to co przeszliśmy jeszcze niedawno mogło osłabić nasze charaktery. Muszę zadać ci jednak jedno pytanie. Czy mogłabym zostać tu przez jakiś czas i pobierać twoje dalsze nauki, wciąż wiele mi brakuje do tego, aby sprostać postawionej przede mną misji, a twoja siła jest wręcz nie do opisania, z chęcią poznałabym tajniki sztuk walki, gdyż wciąż brak mi techniki. Jeśli to nie problem chciałabym chwilkę poćwiczyć nad fizycznymi aspektami.- powiedziała i zrzuciła założony przed chwilą strój. Dziewczyna postanowiła rozpocząć swój codzienny trening, jednak tym razem w innej formie, nie miała dostępu do sprzętu treningowego którego używała na sali, a i szukać zastępczego nie miała zamiaru. Ćwiczenia postanowiła zacząć od odpowiedniego rozciągnięcia, nie chciała w tej chwili doznać jakiejś niepotrzebnej kontuzji. Zaczęła od dolnych partii swojego ciała, wysunęła jedną z nóg do przodu wykonując pół szpagat, w chwili kiedy poczuła największe napięcie mięśni pozostawała w tej pozycji przez kilka sekund. A cóż było dalej? Czas przyszedł na drugą nogę i kolejne dwadzieścia powtórzeń. Dalej iść należało do góry, a więc czas przyszedł na "kręcenie" biodrami. Podczas wykonywania obrotów jej tyłeczek również się kręcił. Stała tyłem do swojej grupy przez co podziwiać mogli kręcące się pośladki. 30 razy w lewo i 30 w prawo, tak aby biodra dobrze się "przygotowały". Po tych "ćwiczeniach", czas przyszedł już na lekko zroszony potem brzuszek. Bądź co bądź temperatura nie należała do najprzyjemniejszych, utrudniała oddychanie i męczyła, jednak pozwalała wykrzesać z organizmu najbardziej ukryte pokłady energii i przygotować chodź w minimalnym stopniu na skrajne warunki atmosferyczne. No, ale czas przyszedł położyć się na ziemi, ciepły piasek przyjemnie oddziaływał na ciało kiedy to Halfka wykonywała kolejne brzuszki których lekką ręką zrobiła może nawet z 3 setki. Brzuszek zrobiony więc czas na klatkę piersiową i ramiona. Nie musiała podnosić się z ziemi by wykonać obrót i zacząć robić pompki. Pompki te jednak nie były klasycznymi kobiecymi pompkami, była to ich męska forma, w dodatku wykonywana na pięściach, a nie otwartych dłoniach. Kolejne 3 setki powtórzeń zostały wykonane. Dziewczyna podniosła się z ziemi i otrzepała z piasku. Postanowiła wrócić do rozwijania swoich nóg wykonując trzysta przysiadów. Tensa wzięła wdech i przeciągła się. Jej "orientacja" w stosunku do reszty nie zmieniła się, wciąż stojąc do nich tyłem zaczęła wykonywać skłony prezentując w pełnej okazałości swe tylne krągłości zasłaniane tylko przez czerwone stringi. Znów trwało to dłuższą chwilę jakieś 3 minuty. -Setka w minutę, całkiem niezły czas-skomentowała w myślach. Dziewczyna chciała już wskoczyć do wody, jednak przypomniała sobie o jednej ze swoich kończyn o której treningu niemalże zapomniała. Podbiegła do ściany budynku i zawiesiła się ogonem na krańcu dachu. Tensa zaczęła podciągać się na swej małpiej kończynie, standardowy wymiar 300 powtórzeń uznała za wystarczający, aby utrzymać ogon w formie, a nawet nieznacznie go wzmocnić. -Chyba to już czas popracować nad kondycją, pływanie wydaje się dobrym pomysłem, przy okazji pozytywnie powinno to wpłynąć na moje mięśnie.- powiedziała do siebie. Dziewczyna weszła do wody, była ona ciepła, czego spodziewała się po klimacie jaki panował w tym miejscu. -Nie pamiętam kiedy ostatnio pływałam, moja technika pewnie na tym ucierpiała.- pomyślała. Płynęła przed siebie kraulem, jednak dość jak na nią jej ramiona zaczęły odczuwać zmęczenie. Halfka nie dała jednak za wygraną, przepłynęła kilka, może kilkanaście kilometrów, gdy zmęczenie dopadło ją na dobre. Na wyspę wracała już płynąc na plecach. Gdy dotarła z powrotem na wyspę dyszała ciężko. -Wróciłam.-powiedziała. Tensa miała już plan jak spędzi trochę czasu. Wskoczyła na dach i położyła się na ciepłych dachówkach. -Poopalam się trochę, nie przeszkadza wam to?- zapytała.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Haricotto on Czw Sty 26, 2017 12:23 am

Changeling w końcu się przedstawił. W dodatku zacząłsobie żartować, że  pomiędzy nim a Fasolką musi być spora przepaść, skoro zdmuchnął go gwizdnięciem. Haricotto uśmiechnął się tylko, klepiąc jaszczura po ramieniu.
- Będziemy musieli się przekonać jak wielka jest ta przepaść i kto kogo rozwali na łopaty, Jirri. - po czym skinął porozumiewawczo głową. Walka z tym tajemniczym jegomościem mogłaby być całkiem zabawna i interesująca. Na koniec pokazał mu uniesiony kciuk do góry, czyli po prostu, najzwyczajniejszą "okejkę".

Zaraz po kulturalnym i miłym przywitaniu Jirriego, w Boskiego Miszcza coś wstąpiło. Jakby obraził się przez to, że ktoś chciał zostać jego uczniem. Haricotto po prostu uniósł swoje brwi ku górze, patrząc w stronę oburzonego mężczyzny.
- Nie wiedziałem, że z tego dziadka taki burak. Myślałem, że jest w porządku. Widać myliłem się. Mało osób wartych zaufania musiało zostać na tej zniszczonej wojną planecie. - pomyślał sobie Haricotto, komentując w myślach słowa Kame Sennina. Zachowywał się tak, jakby zmieniał zdanie co pięć minut. Starość nie radość, jak widać.
- A co tam. Nauczę się tego, co chciałem i spadam stąd. Muszę odnaleźć babcię. - po czym spojrzał w otwarty ocean. Zastanawiał się, co takiego robiła staruszka i czy przede wszystkim była w bezpiecznym miejscu. Kiedy tylko opuści to miejsce, od razu uda się na jej poszukiwania. Wydawała się być ostatnią miłą i kochaną osobą, jaka stąpała po tym łez padole.
Rzucił spojrzenie Kame Senninowi, po czym uśmiechnął się serdecznie, machając do niego ręką. Nie miał zamiaru go obrażać, jednakże zwrócenie uwagi jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziło, a wręcz mogło pomóc. Powstrzymał się jednak, nie chcąc zniżać się do niskiego poziomu Pustelnika.
To nie tak, że Saiyanin nie chciał spróbować. Po prostu jakieś wredne zrządzenie losu sprawiło, że nie był w stanie tego zrobić.

Nie przejmując się beznadziejnym zachowaniem staruszka, Saiyanin przybrał podobną pozycję co wcześniej. Ugiął nogi w kolanach, rozchylił ręce na boki i lewą ręką zaczął kręcić półkole w dół, zaś prawą ku górze. Gdy obie dłonie znalazły się w jednej linii, lewą uniósł a prawą opuścił, do tego stopnia aż obie zetknęły się ze sobą. Następnie przystawił obie do prawego boku, jednakże nie dotykał nimi swojego biodra. Znajdowała się tam odpowiednia przestrzeń. Zanim wykonał jakikolwiek ruch w stronę uzbierania energii, kilkukrotnie przećwiczył przybieranie pozycji "wyjściowej". Stojąc na zgiętych kolanach, kilka razy opuścił się do dołu, by później unieść się do góry, jak na sprężynie. Dłonie starał się układać w taki sposób, w jaki wcześniej mu zaprezentowano. Wszystko musiało być dograne do perfekcji. Gdy był więc już pewny, że sobie poradzi, przeszedł do meritum całej zabawy.
Przyszedł czas na skupienie swojej energii. Wcześniej Haricotto zrobił to zbyt lekkomyślnie. Teraz skupił się bardziej na skumulowaniu jej pomiędzy swoimi dłońmi.
- Ka... Me... Ha... Me... - wypowiadał słowa, jak wiersz, którego dzieciaki muszą się w szkołach uczyć, bo takie właśnie było widzimisię nauczycielki. Czuł jak Ki płynie przez jego ciało i jak płonie i gotuje się, chcą się wyrwać. Jak rzeka, która po deszczu opuszcza swoje koryto. Jak płomień, który trawi wszystko na swojej drodze. Energia z prawej ręki złączyła się z energią lewej ręki, łącząc się w jedną, błękitną kulę, która pięknie szalała w klatce, jaką naturalnie tworzyły obie dłonie. Uwięziona wiązka mocy sprawiała przyjemne uczucie. Dawała poczucie pewności i bezpieczeństwa, nawet jeśli było to mylne przeczucie.
Lewa noga chłopaka wysunięta była do przodu, sunąc po piasku i zostawiając po sobie szlaczek, prawa zaś z tyłu cofnięta, pewnie wbita w podłoże, by zatrzymać ewentualny odrzut ciała. I w końcu, szarpnął rękami przed siebie, a dokładniej mówiąc w Kame Sennina, tak jak tamten sobie tego zażyczył.  Mięśnie miał napięte, pewnie i mocno trzymające się w górze.
- Haaaaa!!! - Saiyanin wykrzyczał, zdzierając sobie prawie gardło. Z jego rąk wystrzeliła błękitna energia, która pomknęła wprost na zboczonego okularnika. Uwolniona wiązka energii wydawał charakterystyczny dźwięk, którego nie sposób opisać. To trzeba była było usłyszeć.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Jirri on Czw Sty 26, 2017 7:51 pm

Jirri był na siebie zły. Cholernie zły. Nie zdenerwował się na siebie dlatego, że nie udało mu się wykonać Kamehameha. To żaden powód do wściekłości. Przecież nikt go nie gonił, mógł bez żadnych problemów spróbować jeszcze raz, nikt nie robiłby z tego jakiegoś wielkiego halo. No ale tego nie zrobił. Dlaczego? Dlatego, że zagadał się z ogoniastymi różowymi małpami. Na dodatek do tej pory otrzymał odpowiedź tylko od samego Haricotto. Tu z kolei poczuł pewien rodzaj ulgi, bo gość nie uznał słów jaszczura za obraźliwe i nie przyjął ich jakoś bardzo do serca. Całe szczęście, bo brakowało mu w tym momencie tylko obrażalskiej małpki. Odpowiedział na to uśmiechem. Cała reszta go niejako zignorowała, nawet sam Kame Sennin nie odniósł się do tego w żaden sposób. To było naprawdę niemiłe i jakby nie patrzeć trochę dziwne, wkońcu to Jirri zawsze był tym wrednym sukinsynem, a tym razem to inni nie raczyli odpowiedzieć. No i wreszcie sam Kame Sennin. Gdy Tensa, jak ją nazwał Haricotto, wykonała poprawnie technikę, ten postanowił... skrytykować ich wszystkich, olać ich i położyć się na leżaczku. No do jasnej cholery, jak tak można? Przecież Jirri zaraz by się do tego zabrał, a ten głupi gnój już musiał zacząć komentować. Jaszczur wkurzył się nie na żarty, zaraz poczuł też potrzebę zrobienia jakiegoś psikusa. Tensa też coś tam powiedziała, ale Jirri nawet nie zwrócił na nią uwagi. Ona sama też go wcześniej olała. Teraz liczyło się tylko jedno. Zemsta. Odegranie się na staruchu... Psikus... Jirri miał nadzieję (i właściwie był pewien), że Bóg, kimkolwiek jest, nie będzie miał mu za złe, jeśli ten jeden, ostatni raz pozwoli sobie na jakąś psotę, zresztą gość sam się prosił. Jirri dokładnie wiedział już, jak powinien to zrobić. Wzniósł się wysoko w górę, tak wysoko, że jego słowa na ziemi byłyby niesłyszalne, jeśli by nie krzyczał. A krzyczeć nie zamierzał. Plan psikusa był prosty. Zamierzał wykonać Kamehameha. Haricotto najwyraźniej wpadł na to samo, więc Jirri postanowił, że zaczeka, aż ogoniasty sam to zrobi, by wykonać swoją technikę wtedy, gdy stary się tego nie będzie spodziewał. Mniej więcej wtedy, gdy Hari złożył ręce do techniki, Jirri pozwolił swojej aurze się ujawnić. Była w tym momencie poszarpana i szalała. Było to spowodowane targającymi jaszczurem emocjami. Nie ma co. Jeśli ma wykonać tę technikę poprawnie i udupić dziada, musi nad sobą zapanować. Skupił się. Zaczął oczyszczać swój umysł, czyścić go ze wszystkich neatywnych emocji. Nic nie mogło go teraz zdekoncentrować. Poszło mu to całkiem łatwo, jako że miał całkiem niezłą motywację. Ani się obejrzał, a jego aura z poszarpanej stała się całkiem gładka i spokojna. Niemalże nie wydawała żadnych dźwięków. W tym momencie był już pewien, że może przystąpić do próby. Musiał wykorszystać wskazówki, które Kame Sennin im dawał. Najpierw złożył dłonie tuż przy swoim prwym biodrze. Były do siebie prostopadłe i całkowicie wyprostowane. Złączył je ze sobą. Wiedział, że w ten sposób nie wykona techniki, ale był to dopiero pierwszy etap. Zaraz rozchylił je lekko. Przypilnował przy tym jednak, by jego nadgarstki pozostały złączone. Zgiął też lekko palce, tak że przestrzeń między nimi wynosiła około centymetra. Dzięki temu między środkowymi częściami jego dłoni pozostała przestrzeń wystarczająca na zmieszczenie tam piłki pingpongowej. W trakcie przygotowywania ataku będzie je lekko rozchylał tak, że będzie więcej miejsca na kulę energii, ale same koniuszki palców będą zachowywały odstęp około jednego centymetra, tak jak na samym początku. Kciuk także ustawił nieco inaczej, tak, jak pokazywał to Kame. Zamknął na chwilę oczy, by rozluźnić mięśnie. Gdy je otworzył, Haricotto już wystrzelił swój własny promień energii. W tym momencie Jirri zabrał się do działania.
- Ka...
Jirri skoncentrował się na skumulowaniu energii ze swojej aury w przestrzeni między dłońmi. W wyniku tego pojawiła się między nimi biała kula, wielkości piłki do pingponga.
- Me...
Energia spłynęła po ramionach jaszczura i przyłączyła się do tej już znajdującej się w jądrze techniki. Kula przybrała wielkość sporej mandarynki, więc Jirri rozchylił dłonie, wciąż pamiętając, by trzymać razem nadgarstki i nie rozchylać za bardzo palców, utrzymując energię w "klatce".
- Ha...
Energia zgęstniała, przez co kula zmieniła swój kolor na fioletowy. Była dużo bardziej "zbita", ale przy tym nieco zmalała, ze względu na zwiększoną koncentrację energii.
- Me...
Jirri skierował do jądra techniki ostatni ładunek energii, przez co kula przybrała wielkość piłki do gry... w piłkę ręczną, jak ostatnim razem. Rozchylił dłonie nieco bardziej, wciąż pamiętając o zwartych nadgarstkach i palcach blisko siebie...
- Ha!!! - Jirri wypchnął kulę energii przed siebie, czy raczej w dół, tam, gdzie akurat znajduje się Kame Sennin. Najprawdopodobniej uniknął ataku Haricotto, więc Jirri specjalnie wycelował tam, gdzie jest teraz, a nie tam, gdzie był wcześniej. Miał nadzieję, że tym razem uda mu się w pełni.
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 368

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Tensa on Czw Sty 26, 2017 9:29 pm

-Reszta wciąż ćwiczy. Chyba nie powinnam sobie tak łatwo odpuszczać. Hmm... opalanie może zaczekać, mam pewien pomysł na trening, chyba warto spróbować, dużo na tym nie stracę.- pomyślała. Ledwo kilka minut spędziła na dachu, a już zaczęła się podnosić, wstała przeciągając się leniwie. -Miało być tak miło, no ale nie mogę zostać z tyłu- powiedziała bardziej do siebie niż do kogokolwiek z zebranych. Tensa założyła strój i skoczyła z dachu, by miękko wylądować na piasku. Młoda Halfka rozluźniła mięśnie. Zamknęła oczy i ustawiła się w pozycji którą zwykła przybierać w trakcie walki. Wyobraziła sobie stojącego przed sobą przeciwnika, z wizualizowała sobie cały otaczający ją teren. Po prawdzie nie było to idealne odwzorowanie terenu, jednak przebywała na wyspie za krótko, aby udało jej się dokonać odtworzenia tego miejsca co do centymetra. Przednią stał znany jej już niebieskoskóry wojownik, jednak nie był to Mira który dokonał niedawnej masakry. Jej przeciwnik miał być kimś kto dokonał zniszczeń w dużo bliższym jej otoczeniu. Wojownik z kijem w dłoni, należący do rasy Tsufulian w całej swej okazałości stał przed oczami jej duszy. Nie było jednak rozmowy, ani chęci zemsty, jedynie przygotowanie do takowej. Tensa nie czekała długo ruszyła przed siebie, jej przeciwnik jednak stał w miejscu. Gdy dziewczyna zbliżyła się do niego na odległość nieco ponad dwóch metrów tsuful wykonał krok do przodu i proste pchnięcie kijem wycelowane na wysokość jej klatki piersiowej. Dokładnie tak samo jak podczas pierwszego spotkania zniszczył wystrzeloną kulę energii. Halfka, jednak nie dała trafić się tak łatwo, wykonała krok po skosie, który pozwolił jej uniknąć ciosu, a zarazem skrócić dystans. Tensa miała już przeciwnika na wyciągnięcie ręki, chciała uderzyć lewym prostym, jednak kątem oka zobaczyła ruch kija. Wyskoczyła w powietrze robiąc salto w tył i tworząc przestrzeń między dwoma walczącymi, w ostatniej chwili udało jej się uniknąć poziomego ciosu kijem. Sytuacja znów była taka jak wcześniej, Tensa uspokoiła nieco oddech. Nie popełniła jednak drugi raz tego samego błędu, tym razem szarżę postanowił przypuścić "Kuzgu". Szarża z wyciągniętym przed siebie kijem nie była niczym imponującym, jednak sama jej prędkość już tak, w tym aspekcie oboje walczący byli sobie równi. Tensa spokojnie czekała, kiedy jej przeciwnikowi udało się pokonać dzielącą ich odległość wykonał pchnięcie, którego dziewczyna z łatwością uniknęła wykonując skok w bok. W tedy też tsuful postanowił wykonać serię szybkich pięść. Halfka z trudem odbijała ciosy, jednak udawało jej się to. Mimo wszystko sytuacja taka nie mogła trwać wiecznie ciosy kijem choć nieprawdziwe wywoływały uczucie bólu. -Mam naprawdę dobrą wyobraźnię.- skomentowała w myślach. Tensa wpadła na pewien plan, pozwoliła trefić się jednym z pchnięć, jej brzuch odczuł to boleśnie, niemalże sprawił, iż jej ostatni posiłek poznał się bliżej ze światem zewnętrznym i to w nie najprzyjemniejszy sposób. Udało jej się jednak złapanie kija. Musiała jednak utrzymać go jedną ręką, gdyż w drugiej powstał kiblast który pomknął w stronę twarzy jej przeciwnika. Niebieskoskóry jednak postanowił pozostawić swoją broń i wykonać unik. Tensa odrzuciła kij na bok. Cieszyła się, że stała twarzą do morza z tyłu domu, przynajmniej nie miała możliwości trafienia kogoś z ćwiczących, bądź samego mistrza. Młoda Halfka wzięła głębszy wdech, przyszedł czas na walkę bez żadnej broni, tylko pięści i nogi, to jedyne co pozostało. Tsuful jednak nie odpuszczał, wykonał zamaszysty cios prawą ręką, który napotkał na blok przedramieniem dziewczyny. Drugi cios był prosty, wykonany lewicą, ten jednak został zbity. Dalej doszło do wymiany ciosów górnych kończyn, trwało to około 20 sekund, dla niewprawnego oka ciosy te mogły być niewidoczne. Dla Tensy było to nie lada wyzwanie, w tym momencie skupiona była całkowicie na blokowaniu i zbijaniu ciosów, przez pierwsze pięć sekund kilka z nich doszło celu, jednak po chwili Halfka znalazła wzór w tych ciosach. Przez 15 sekund żaden z ciosów nie uszkodził jej ciałka. Z niekorzystnej sytuacji wyszła samej przechodząc do ofensywy. Kolejne 20 sekund sama zadawała ciosy z pełną prędkością. Starała się nie popadać w schematy, utrudnić przeciwnikowi blok poprzez niezgodny z ciosami ruch bioder. Plan ten jednak nie do końca wyszedł, czując blok co prawda zmieniała sposób uderzania, jednak ograniczyło się to do zmian schematów, a nie prawdziwej improwizacji. Był to jednak spory sukces. Teraz nadszedł czas na prawdziwą wymianę ciosów, mimo, że Halfka znała już schemat nie była w stanie zablokować wszystkich ciosów jednocześnie je zadając, mimo to efektywnie zadawała więcej ciosów. Starcie skończyło się pchnięciem wykonanym przez Tensę, na całe szczęście było ono na tyle efektywne, iż przeciwnik odleciał na kilka metrów. W tym czasie dziewczyna wyprostowała ręce. -Ka...me...- cofnęła ramiona do tyłu przybierając bardziej przygarbioną postawę.-Ha....me...- między jej dłońmi pojawiła się niebieska kula energii.-Ha!- wykrzyczała wyrzucając falę energii przed siebie. Tsuful nie miał szans oprzeć się fali energii. Tensa otworzyła oczy. -Chyba trochę przesadziła- powiedziała do siebie. Postanowiła wyjść przed dom, aby zobaczyć postępy grupy. -Kame masz może coś do jedzenia?- zapytała dziadka, oglądając poczynania reszty.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Nekomi on Pią Sty 27, 2017 12:03 am

Neko obserwowała jak wszyscy udoskonalają technikę, i ona przecież nie może być gorsza co nie? Jednak ona, troszkę inaczej będzie uczyć się tej techniki. Po swojemu a co przecież nikt jej nie zabroni. Poszła kawałek od reszty by się nie rozpraszać, zamknęła oczy i oddychała spokojnie. Tak, oddychać niech energia przepływa przez ciało. Zupełnie jak wtedy kiedy uczyła się latać, też miala ciężkie początki. Jednak skupienie i determinacja robiły cuda. Chwile stała bez ruchu, koncentrowała się dzięki czemu będzie jej łatwiej. Po chwili, złożyła ręce i stanęła jak żółw pokazywał, najpierw rozkrok, potem składanie rąk, cały czas spokojnie oddychała. Wzięła ręce do tyłu, trzymała tak chwilę, i bum pchnęła ręce do przodu. Na razie ćwiczyła bez formowania kulki, chciała opanować samą pozę i wypuczenie do perfekcji. A to już nie było łatwe, jednak ona musiała opanować ta technikę jeśli chce pomóc time patrol. Nie mogła ich teraz zawieźć, i nie tylko oni na nią liczyli. Gdzieś tam czeka na nią przecież dziadek, a jak nie stanie się silniejsza nie da rady mu pomóc. Teraz jednak nie pora na rozmyślenia, musiała teraz spróbować utrzymać samą kulę w dłoniach i nie wypuszczać jej. Energię formowała na kulkę, nie raz jej się nie udawała ona tylko mruknęła pod nosem i próbowała dalej. Nie miała zamiaru odpuścić, musiała się tego nauczyć. Teraz zależało od tego przecież nie tylko jej życie ale i jej kompanów. To dawało jej dodatkową motywacje, ma teraz też szanse udowodnić że nie jest słabeuszem. Może pokazać że dziewczyny też coś potrafią, i że nasza planeta jak i linia czasowa posiada wspaniałych wojowników gotów oddać życie w obronie tego co kochają. Mniejsza, czas opanować tę technikę, a potem słodka laba i coś do jedzonka! Dziewczyna spięła wszystkie siły w sobie, znów stanęła w pozycji jakiej się uczyła, zamknęła oczy i uformowała ręce jak do łapania piłki.
-Ka..!
Czuła jak energia przepływa przez jej ciało, jak formuje się właśnie w dłoniach. To uczucie zaczynało ją wypełniać, a kulka coraz bardziej zaczynała błyszczeć.
-Meha.....

Kulka rosła do rozmiarów piłki, potem zaczęła błyszczeć co ram mocniej. Neko zanim wypuściła promień, wyobraziła sobie wroga w którego celowała. Przez co wkurzyła się jeszcze bardziej i jeszcze więcej energii w to pakowała, jednak nie rozpraszając się.
-Meha!
To dla ciebie dziadku!Dopingowała się w myślach, a następnie wykrzyczała i z całą wściekłością i determinacją wypuściła promień pchając ręce do przodu. Chciała się tego nauczyć, wiec pokazała na co ją stać. Gdy technika już opuściła jej ręce stała i łapała oddech, tak się na tym skupiła ze włożyła w to cała swoją energię jak i wole walki i determinacje. Wzięła pare oddechów, i poprawiła włoski.
-Mam nadzieje że mi wyszło.....
Szepnęła sama do siebie czekając na werdykt, no o ile ktoś ją obserwował.
avatar

Nekomi
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 53

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Laptor on Pią Sty 27, 2017 12:08 am

MG


Kame Sennin spojrzał zza gazetki na Tensę. Wysłuchał jej monologu po czym odparł:
-Ładna to Ty jesteś, ale gadasz równomiernie dużo... Wszyscy jeśli macie ochotę tutaj zostać to możecie to zrobić, jednakże nie zanosi się na to bym na tą chwilę znalazł czas na wasze dalsze treningi. Jestem już stary i nie lubię się w to bawić. Myślę, że możecie przyjść najwcześniej za tydzień. Właśnie przychodzi do mnie paczka limitowanych por... gazet edukacyjnych, które muszę przeglądnąć. - Kame sennin następnie wrócił do czytania swoich czasopism podczas gdy Tensa wykonała swój zwykły trening by nie pokusić się o stwierdzenie rozgrzewka. Jego uwagę następnie przyciągnął Haricotto, który nie zrezygnował z ćwiczenia mimo słów Mistrza. Podobało mu się to, jednak udawał zajętego. Przynajmniej do czasu aż niebieska fala energii nie mknęła w jego stronę. Leżąc na leżaku mistrz wykonał kopnięcie nogą w górę, gdzie też poleciała fala energii. Jednocześnie jego zmysł powiedział mu, że changeling również przygotował się do wykonania techniki. Niestety ta mu nie wyszła, ponieważ nie zgiął odpowiednio palców a jego przerwa między dłoniami nie wynosiła kilku milimetrów a cały centymetr. Jirri złączył również nadgarstki przy formowaniu kuli, a miał je złączyć dopiero po wypuszczeniu skumulowanej energii, tak jak to zrobiła Tensa. Co prawda Jirri wystrzelił energię, jednak ta się rozproszyła po chwili.
-Technika ci wyszła, jednak wciąż brak ci automatyzmu tworzenia, nie do końca zgiąłeś palce i nie zostawiłeś idealnego odstępu między palcami. Oczywiście to jest potrzebne tylko na początku. Niemniej jednak bardzo istotne przy pierwszych próbach. Zrób idealnie to samo, jednak odstępy zachowaj mniejsze a samo zgięcie palców zwiększ. Nie dotykaj również nadgarstkami dłoni, złącz je dopiero przy wypuszczeniu. - Skomentował i wrócił do czytania, poprawiając swój drewniany klapek, który nieco się przesunął pod wpływem kamehamehy Hariego.
-Jedzenie znajduje się w lodówce w domu, chyba znajdziesz? W sumie co mi tam...-Powiedział do siebie, ale odpowiadając Tensie na pytanie. Gdy Nekomi spróbowała swoich sił, dziadek posumował raz jeszcze:
-Pominęłaś zgięcie palców tak jak zademonstrowałem, nie było kilku milimetrów odstępów między palcami jednej dłoni a drugą, nie było odstępów między palcami dłoni, ani nie złożyłaś nadgarstków podczas wypuszczania energii.-Powiedział i usiadł na leżaku. Chciał zobaczył Jirriego i Nekomi jak poprawiają błędy.
_____________________________________
Haricotto - Technika zdobyta

Jirri - Proszę o jeszcze jeden post próby techniki, może być skopiowany z poprawionymi rzeczami + usunięcie reakcji na te sytuacje co już miały miejsce + dopisanie reakcji na sytuacje które wraz z tym postem MOGĄ zainteresować twoją postać.

Nekomi - To samo co Jirri.

Tensa - Nie uznaje drugiego treningu. Twoja postać jest zawieszona do końca trwania tej "przygody". Treningi normalne trwają kilka godzin, a ty robisz drugi trenin wychodziło by na to, że Hari i Jirri próbują tworzyć techniki z 6h podczas których wykonujesz 2 treningi xd Chyba, że trwają one po 30 minut (tyle ile średnio 1 postaci próba techniki) ale wtedy bez punktów. Dlatego proponuję uznać, że do końca tej przygody Tensa gdzieś w tle wykonuje ten pierwszy trening.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Nekomi on Sob Sty 28, 2017 12:18 am

Słysząc komentarz dziadka spojrzał zła na niego. Jednak ona mu jeszcze pokaże, nie będzie jej mówił byle czego.
-To była tylko rozgrzewka!
Mruknęła tylko obrażona, i znów zaczęła kilka wdechów wzięła bo miała naprawdę teraz ochotę walnąć tego dziadka. Jednak będzie wystarczyło nauczycie się techniki. Znów skupiła w sobie energię i stanęła w tym rozkroku, jednak nie tworzyła kulki, teraz chciała poćwiczyć samą postawę i układ tych palców! Bo coś komuś nie pasowało, odgoniła od siebie takie myśli i ułożyła palce tak jak jej mówił kame sennin, starała się by odstęp był idealny. Czasem jak widać wystarczy pare milimetrów by marzenia kogoś legły w gruzach. I znów przez chwile ćwiczyła, samą pozę by dobrze układać palce. By następnie ćwiczyć samo, zgięcia nadgarstków i momentu pchnięcia a którym kulka miała wylecieć w postaci promienia. Zginała nadgarstki przy każdym pchnięciu, i powtarzała tak aż do skutku. W końcu spróbowała od nowa, stanęła w pozycji, pozwoliła energii przepływać przez jej ciało, ułożyła dłonie w taki sposób by łapać piłkę, i zachowując równe odstępy oraz te którym mówił dziadek. Zaczęła formować kulkę, pozwalając by tak kulka ulokowała się w jej dłoniach a w tym czasie dłoni przeszły d tyłu.
Ka....he....ha.....me....
Kulka znów zaczynała błyszczeć, a neko znów celowała w jeden punkt wyobrażając sobie wroga z którym mieli walczyć, czasem coś takiego jest najlepszą motywacją.
-Haaaaaaaa!
Puściła energię pchnięciem zginając nadgarstki i utrzymując wspomniany wcześniej odstęp między palcami. W tą próbę wpakowała wiele energii, gdy promień się skończył czkeąła co powie dziadek zamachnęła ogonem na boki patrząc na niego.
-I jak teraz?
avatar

Nekomi
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 53

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Jirri on Sob Sty 28, 2017 10:16 pm

Jirri miał mieszane uczucia. Z jednej strony niby udało mu się tym razem wystrzelić falę energii dużo bardziej satysfakcjonującą, niż tamto pierwsze gówienko. Tym razem wręcz biła z niej destrukcyjna potęga, no i nareszcie można to było nazwać falą energii. Poprzednie wykonanie techniki wywołało co najwyżej promień Ki, a nie na tym miało to polegać, wkońcu jak sama nazwa wskazuje - "Kamehameha", to "żółwia niszcząca fala", a nie jakiś strumień, czy inny promień. Niestety nadal nie była to perfekcja. Tym bardziej trochę to sfrustrowało jaszczurkę chilli. Dlaczego? Ano dlatego, że Haricotto zdołał już tę technikę opanować. Jirri obserwował, jak jego kolega wystrzeliwuje z rąk niebieską falę energii, która idealnie skompresowana leciała w stronę Kame Sennina. Wyglądało to naprawdę świetnie. Bez wątpienia zatrzymanie takiego czegoś byłoby ogromnym wyzwaniem dla jaszczura. Tym bardziej Jirri się zdumiał, gdy Kame Sennin bez żadnych problemów odparł atak zwykłym kopniakiem. Technika poleciała w górę... Przeleciała tuż obok jaszczura. Jirri poczuł potężny podmuch wiatru, gdy fala energii go mijała. No cholera jasna... Niestety jego atak, który nastąpił już po chwili... nie był tak dobry. Fala energii natychmiast się rozproszyła, więc Kame Sennin nie musiał nawet wykonywać uniku. Gdyby changeling użył tej niedopracowanej wersji w walce... zniszczyłby wszystko, z wyjątkiem swojego celu. Westchnął ciężko i wylądował. Nie był z siebie zadowolony. Na szczęście staruszk pośpieszył z pomocą. Natychmiast wyjaśnił jaszczurowi wszystko, co zrobił źle. Jirri zdumiał się niezmiernie.
- Co jest? On to z efektu wywnioskował? Musiał, przecież nie widział, jak przygotowywałem atak, byłem wysoko w górze, a on czytał gazetę...
Jirri postanowił nie zaprzątać sobie tym myśli i natychmiast zabrał się do kolejnej próby. Złożył dłonie przy lewym biodrze. Rozłączył je. Między palcami lewej i prawej dłoni był teraz odstęp kilku milimetrów. Palce u dłoni także były od siebie równomiernie oddalone, tworząc "klatkę" dla energii. Skupił się i uwolnił swą aurę. Zanim zaczął zbierać energię w dłoniach zadbał o to, by kciuk był odchylony pod odpowiednim kątem. Nie trzymał nadgarstków złożonych, tak jak radził Kame Sennin, złączy je dopiero przy wystrzeleniu fali. Teraz...
- Ka... Me... Ha... Me...
Energia spłynęła do "klatki", ponownie uformowała kulę, która stopniowo się powiększała i przybierała fioletowy kolor. Wreszcie była gotowa. W jednej chwili wypchnął ręce przed siebie, złączył nadgarstki i wypowiedział ostatnie słowo, pozwalając fali wystrzelić.
- HA!!!
Celował prosto w Kame Sennina. Oby tym razem się udało...
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 368

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Laptor on Sob Sty 28, 2017 10:38 pm

MG


Dziadzio odłożył gazetę, zdjął okularki i wstał. Obadał każdy szczegół obydwu uczniów, ułożenie rąk, nóg, nadgarstków, odstępów między palcami, odstępów między dłońmi, nachylenie tych palców co było właściwie niemożliwe z tej odległości, dalej popatrzył na ciała każdego ucznia, oczywiście na Nekomi patrzyło się dużo ciekawiej. Był ciekawe jak się poruszają podczas kamehamehy. Ostatnie na co zwrócił uwagę to połączenie nadgarstków przy wypuszczaniu techniki. Technikę Jirriego zatrzymał obiema dłońmi i zwyczajnie ją "zniknął" jakby zmiażdżył rękami. Westchnął jakby miał coś ciężkiego już za sobą.
-Dobrze. Bardzo dobrze, opanowaliście technikę więc możecie już iść. Ćwiczcie ją gdy będziecie mieli chwilę. Jednakże pamiętajcie, nie wcześniej niż za 7 dni możecie do mnie wrócić. Odbieram te czasopisma i troszkę mi zejdzie. Zresztą jestem już na to za stary, muszę chyba wrócić do formy jakby przyszło tutaj więcej takich brzdąców jak wy hahaha. Stroje możecie zatrzymać. Uważajcie na siebie, nie wchodźcie w drogę armii czerwonej wstęgi.

W tym momencie pojawił się portal taki sam jak wcześniej, z którego wyłonił się wcześniej widziany wam młody chłopak z brązowymi włosami. Właściwie był to opiekun Nekomi.
-Witam, jeśli jesteście już po treningu, zapraszam. Wrócicie na swoje planety, kto chce oczywiście. - Powiedział do zebranych a staremu mistrzowi tylko się ukłonił. Ten jednak z bąblem w nosie patrzył na to i nie wierzył własnym oczom. Nie miał pojęcia co tu się dzieję...
___________
Trening zakończony.

Po wejściu do portalu każdy trafia tam skąd przyszedł. Jeśli wejdzie ktoś, kto był na ziemi to trafi tam gdzie planeta jego rasy. Wtedy gracz zmuszony jest napisać tutaj post odpowiadający za wejście do portalu oraz drugi post na swojej planecie.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Tensa on Sob Sty 28, 2017 11:31 pm

Tensa wysłuchała słów dziadka. -Czy rzeczywiście tak dużo mówię? Ehh... nieważne, zjem coś i znikam, w końcu na następny trening mam zjawić się dopiero za tydzień, więc przez ten czas muszę znaleźć sobie coś do roboty.- pomyślała. Tensa weszła do domu i szybko zjadła parę kanapek. Kiedy wyszła postanowiła się pożegnać, przynajmniej na jakiś czas. -Wrócę za tydzień pobierać dalsze nauki.- powiedziała. Halfka udała się na oddaloną nieco wyspę, aby móc w spokoju trenować. Znajdując się już odpowiednio daleko, aby nikt z jej towarzyszy jej nie dostrzegł. Młoda Halfka rozluźniła mięśnie. Zamknęła oczy i ustawiła się w pozycji którą zwykła przybierać w trakcie walki. Wyobraziła sobie stojącego przed sobą przeciwnika, z wizualizowała sobie cały otaczający ją teren. Po prawdzie nie było to idealne odwzorowanie terenu, jednak przebywała na wyspie za krótko, aby udało jej się dokonać odtworzenia tego miejsca co do centymetra. Przednią stał znany jej już niebieskoskóry wojownik, jednak nie był to Mira który dokonał niedawnej masakry. Jej przeciwnik miał być kimś kto dokonał zniszczeń w dużo bliższym jej otoczeniu. Wojownik z kijem w dłoni, należący do rasy Tsufulian w całej swej okazałości stał przed oczami jej duszy. Nie było jednak rozmowy, ani chęci zemsty, jedynie przygotowanie do takowej. Tensa nie czekała długo ruszyła przed siebie, jej przeciwnik jednak stał w miejscu. Gdy dziewczyna zbliżyła się do niego na odległość nieco ponad dwóch metrów tsuful wykonał krok do przodu i proste pchnięcie kijem wycelowane na wysokość jej klatki piersiowej. Dokładnie tak samo jak podczas pierwszego spotkania zniszczył wystrzeloną kulę energii. Halfka, jednak nie dała trafić się tak łatwo, wykonała krok po skosie, który pozwolił jej uniknąć ciosu, a zarazem skrócić dystans. Tensa miała już przeciwnika na wyciągnięcie ręki, chciała uderzyć lewym prostym, jednak kątem oka zobaczyła ruch kija. Wyskoczyła w powietrze robiąc salto w tył i tworząc przestrzeń między dwoma walczącymi, w ostatniej chwili udało jej się uniknąć poziomego ciosu kijem. Sytuacja znów była taka jak wcześniej, Tensa uspokoiła nieco oddech. Nie popełniła jednak drugi raz tego samego błędu, tym razem szarżę postanowił przypuścić "Kuzgu". Szarża z wyciągniętym przed siebie kijem nie była niczym imponującym, jednak sama jej prędkość już tak, w tym aspekcie oboje walczący byli sobie równi. Tensa spokojnie czekała, kiedy jej przeciwnikowi udało się pokonać dzielącą ich odległość wykonał pchnięcie, którego dziewczyna z łatwością uniknęła wykonując skok w bok. W tedy też tsuful postanowił wykonać serię szybkich pięść. Halfka z trudem odbijała ciosy, jednak udawało jej się to. Mimo wszystko sytuacja taka nie mogła trwać wiecznie ciosy kijem choć nieprawdziwe wywoływały uczucie bólu. -Mam naprawdę dobrą wyobraźnię.- skomentowała w myślach. Tensa wpadła na pewien plan, pozwoliła trefić się jednym z pchnięć, jej brzuch odczuł to boleśnie, niemalże sprawił, iż jej ostatni posiłek poznał się bliżej ze światem zewnętrznym i to w nie najprzyjemniejszy sposób. Udało jej się jednak złapanie kija. Musiała jednak utrzymać go jedną ręką, gdyż w drugiej powstał kiblast który pomknął w stronę twarzy jej przeciwnika. Niebieskoskóry jednak postanowił pozostawić swoją broń i wykonać unik. Tensa odrzuciła kij na bok. Młoda Halfka wzięła głębszy wdech, przyszedł czas na walkę bez żadnej broni, tylko pięści i nogi, to jedyne co pozostało. Tsuful jednak nie odpuszczał, wykonał zamaszysty cios prawą ręką, który napotkał na blok przedramieniem dziewczyny. Drugi cios był prosty, wykonany lewicą, ten jednak został zbity. Dalej doszło do wymiany ciosów górnych kończyn, trwało to około 20 sekund, dla niewprawnego oka ciosy te mogły być niewidoczne. Dla Tensy było to nie lada wyzwanie, w tym momencie skupiona była całkowicie na blokowaniu i zbijaniu ciosów, przez pierwsze pięć sekund kilka z nich doszło celu, jednak po chwili Halfka znalazła wzór w tych ciosach. Przez 15 sekund żaden z ciosów nie uszkodził jej ciałka. Z niekorzystnej sytuacji wyszła samej przechodząc do ofensywy. Kolejne 20 sekund sama zadawała ciosy z pełną prędkością. Starała się nie popadać w schematy, utrudnić przeciwnikowi blok poprzez niezgodny z ciosami ruch bioder. Plan ten jednak nie do końca wyszedł, czując blok co prawda zmieniała sposób uderzania, jednak ograniczyło się to do zmian schematów, a nie prawdziwej improwizacji. Był to jednak spory sukces. Teraz nadszedł czas na prawdziwą wymianę ciosów, mimo, że Halfka znała już schemat nie była w stanie zablokować wszystkich ciosów jednocześnie je zadając, mimo to efektywnie zadawała więcej ciosów. Starcie skończyło się pchnięciem wykonanym przez Tensę, na całe szczęście było ono na tyle efektywne, iż przeciwnik odleciał na kilka metrów. W tym czasie dziewczyna wyprostowała ręce. -Ka...me...- cofnęła ramiona do tyłu przybierając bardziej przygarbioną postawę.-Ha....me...- między jej dłońmi pojawiła się niebieska kula energii.-Ha!- wykrzyczała wyrzucając falę energii przed siebie. Tsuful nie miał szans oprzeć się fali energii. Tensa otworzyła oczy. -Chyba trochę przesadziła- powiedziała do siebie.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Haricotto on Nie Sty 29, 2017 2:55 pm

Gdy w końcu udało mu się opanować technikę Kame Sennina, Haricotto poczuł się silniejszy! To oczywiście nie miało żadnego wpływu na jego siłę, jednakże sama myśl, że poznał tak dobrą technikę działała dobrze na podświadomość i dodawała pewności siebie. Na pewno przyda mu się w przyszłości, tej bliskiej jak i tej dalekiej.
Saiyanin przywdział ubranie, jakim obdarował ich Pustelnik. Teraz jego charakter wydawał się być jeszcze inny! Jakby spuścił trochę z tonu i przestał się wywyższać, mimo że miał do tego prawo. W końcu tytuł "mistrza" mówi sam za siebie.
Haricotto nie zwracał uwagi na innych trenujących, ponieważ skupiał się sam na sobie. Oczywiście, kątem oka widział, że Jirri dalej trenował i próbował uskutecznić falę uderzeniową. Nekomi podobnie. Tensa trenowała, czy cokolwiek tam robiła... Saiyanin nie przykuwał do tego większej wagi. To oczywiście nie tak, że miał ich gdzieś. Nie byli dla niego w tej chwili priorytetem. Tak, to jest najlepsze wytłumaczenie.
- Dzięki, dziadku. Nie przyniosę wstydu tej technice, możesz być pewny. - pomachał do niego, uśmiechając się serdecznie. W tej samej chwili otworzył się portal, z którego wyszedł jeden z opiekunów Time Patrolu. Fasolka nie miał zamiaru wchodzić do tego portalu. Po pierwsze, na Vegecie był poszukiwany, a po drugie i co ważniejsze, złożył na Ziemi obietnicę, której chciał dotrzymać. Dlatego też został na błękitnym globie.
- Nie ma mowy. Ja tutaj zostaję. Oi, Kame, wrócę tu za tydzień. Spróbuję znaleźć dla Ciebie jakieś gazetki. A! Zapomniałbym, w wolnej chwili cyknę Tensie kilka zdjęć... Tylko znajdę aparat, haha! - po czym raz jeszcze pomachał do Boskiego Miszcza, pokazując mu zaraz wyciągnięty ku górze kciuk. Następnie spojrzał jeszcze raz, ostatni już na Tensę, Jirriego i Nekomi.
- Na mnie już czas. Mam pewną sprawę do załatwienia. Do zobaczenia, ludziska. - Uśmiechnął się delikatnie i skinął do nich porozumiewawczo głową. W kolejnej sekundzie jego ciało spowite zostało białą, szalejącą aurą. Wystrzelił do góry, zostawiając za sobą tumany kurzu i podniesionego piasku. Odleciał.
- Czekaj na mnie babciu! Teraz jestem silniejszy! - powiedział do siebie w myślach, coraz bardziej znikając na horyzoncie. Po chwili, ci którzy na niego patrzyli, o ile tacy się znaleźli, zobaczyli jak oddalający się Saiyanin zamienia się w małą kropkę, która po chwili całkowicie zniknęła na tle błękitnego nieba.

z/t

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Tensa on Pon Sty 30, 2017 10:41 pm

-Ta "walka" mimo, iż nie była prawdziwa, należała do grona tych naprawdę wymagających. Nie sądziłam, że moje wyobrażenie o nim jest tak silne. Jednak to starcie zapewne by się tak nie skończyło, wątpię, iż ten tsuful dał się nabrać na tak proste sztuczki. Będę musiała się jeszcze sporo nauczyć, nim powrócę dokonać zemsty.- w myślach komentowała trening który właśnie odbyła. Stojąc na terenie niewielkiej wysepki pośrodku morza, zatęskniła za zgiełkiem miasta, w końcu bądź co bądź w takim terenie spędziła ostatnie lata. Po za tym dopadł też ją głód, a tutaj nic zawczasu przygotowanego by nie znalazła. Tak więc postanowiła udać się do najbliższego miasta do którego uda jej się dolecieć. Wzniosła się w powietrze i ruszyła przed siebie.

[z/t]
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Jirri on Pon Sty 30, 2017 10:53 pm

Jirri podskoczył uradowany, gdy udało mu się wykonać technikę Kamehameha. Myślał, że nie uda mu się już dzisiaj tego osiągnąć. Oczywiście było to bezpodstawne, wkońcu technika ta nie jest wcale taka trudna. W zasadzie jest to jedna z prostszych technik i nie sprawiła mu tyle trudności, ile się spodziewał. Właściwie to wcale nie sprawiła mu trudności. Owszem, musiał spróbować aż trzy razy, ale wkońcu trudno jest załapać coś od razu. No i jak to się mówi "do trzech razy sztuka". Tym razem fala uderzeniowa była idealna. Była całkowicie skupiona, nie rozpraszała się. Kame Sennin wyraźnie miał problemy z zatrzymaniem tego ataku. Jirri zastanawiał się, czy sam dałby radę. Najprawdopodobniej nieźle by go taka fala uderzeniowa poskładała. Z pewnością by go nie zabiła, ale bolesna by była jak cholera. Tymczasem na miejscu pojawił się... Jakiś gość z Time Patrol. Mówił, że skoro zakończył już swój trening, to może wracać na ojczystą planetę. No niestety, ale Jirri nigdzie się nie wybiera. Zaraz to mu obwieścił, po czym zwrócił się do dziadka.
- Kame-sensei, pozwól, że zostanę tu jeszcze jakąś godzinkę. Potrenuję trochę i spadam. Nie będę przeszkadzać.
Nie czekając na odpowiedź poszedł za dom, by nie wadzić pustelnikowi.

Jirri zawiązał pas. Pomarańczowe gi wyglądało na nim dość... Dziwnie. Jasna barwa stroju kontrastowała z czarną skórą changelinga, tworząc naprawdę ciekawą mieszankę. Coś niebywałego i tak kiczowatego, że mogłoby zemdlić. Jirri jednak natychmiast bardzo polubił ten strój. Lekki i idealny do treningu. Jirri nie zamierzał się teraz jakoś szczególnie mordować. Nie chciał wykonywać treningu fizycznego. Chciał opanować technikę Kiai. Jest prosta, więc raczej nie będzie się musiał bardzo starać. Natychmiast zaczął rozgrzewać swoje Ki. Najpierw podniósł wyczuwalność aury na tyle, że była wręcz widoczna gołym okiem. Fioletowa energia była spokojna, nie zakłócało jej absolutnie nic, była całkiem gładka. Dzięki temu niemalże odbijała światło. Jirri starał się nią manipulować bez jakichkolwiek ruchów. Nie było to łatwe, bo nie potrafi jeszcze kontrolować Ki. Niemniej jednak udawało mu się tworzyć różne załamania światła. Patrzył na swój cień. Cały czas zmieniał swój kształt pod wpływem działania aury. Jirri starał się ustawiać go w różnych pozycjach, ruszając się jak najmniej. Udało mu się jakoś unieść rękę cienia do góry. Sam uniósł tylko palec. Nie miał pojęcia, jak to właściwie działa. Pokombinował jeszcze z jakimiś pozami, po czym "uniewidocznił" swoją aurę. Nadszedł czas na praktyczne ćwiczenie. Skupił się i zamknął oczy. Poczuł, jak energia przepływa przez każdy milimetr jego ciała. Jak ogarnia jego rogi, nogi, ręce. Jak wprawia jego serce w bicie. Skoncentrował się i przeniósł jej część do dłoni. Otworzył oczy i wypchnął dłoń do przodu. Nagły podmuch wzruszył wodą przed jaszczurem. To jeszcze nie to, ale to dopiero pierwsza próba. Jrri skupił się ponownie, tym razem jednak sprowadził do dłoni więcej Ki, dodatkowo kumulując ją nie w niej samej, ale tworząc kulę powietrza. Ponownie wypchnął ją do przodu. Tym razem fala... nie była falą, ale właśnie powietrzną kulą. Nie, to wciąż nie to. Jirri skupił się po raz trzeci. Było prawie dobrze. Musi tylko trochę lepiej rozłożyć swoje akcje w czasie. Złożył ręce przy boku, jakby używał Kamehameha. Była to niezła opcja. Skumulował między nimi energię. Stworzył ponownie kulę z powietrza, która tym razem była zamknięta w klatce z jego palców. Zacisnął powieki. Wypuścił trochę ki ze swojego ciała, po czym "zassał" je do środka klatki. W wyniku tego ciśnienie wewnątrz niej wzrosło, kula była trudniejsza do utrzymania. Szalała, wyrywała się... Coraz mocniej.
- Teraz!
Wypchnął ręce do przodu.
- Ha!
Tym razem było idealnie. Jego wariant był dość nietypowy, ale skuteczny. Dzięki zamknięciu powietrza w klatce ciśnienie stawało się tak ogromne, że potem wystarczyło tylko je wypuścić i już samo mknęło przed siebie. Idealnie. Jirri uradowany wrócił przed dom.
- No dobrze. Ja już spadam. Spodziewaj się mnie niebawem Kame-sensei!
Odleciał. Był z siebie zadowolony, ale to jeszcze nie koniec. Przed kolejną potyczką ze staruszkiem musiał opanować jeszcze jedno. A to wolał zachować jako niespodziankę...

OOC:
Trening techniki Kiai

z/t
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 368

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Nekomi on Wto Sty 31, 2017 11:49 am

Neko ucieszyła się jak tylko jej technika się udała, podbiegła do kamesennina i przytuliła go do piersi.
-Dzięki dziadku
Cieszyła się jak dziecko machając ogonkiem, cóż się dziwić. Taka technika fajna ze cieszyła się naprawdę że się jej nauczyła, zanim pojawił się portal Neko z radości wytulała wszystkich. Nawet Hariego to nie ominęło,widząc swojego opiekuna uśmiechnęła się i zamachała ogonkiem. Spojrzała jeszcze na staruszka i pokazała mu jęzorek.
-Wrócę za tydzień by jeszcze potrenować, a jak będziesz grzeczny to zdjęcie sobie z tobą zrobię.
Puściła mu oczo i uniosła się w powietrzu, widząc opiekuna uśmiechnęła się do niego.
-No xander dziś z tobą nie idę, ale trenuj bo silniejsza jestem.
Zaśmiała się i pomachała im po czym odleciała w siną w dal. Lecz teraz miała nadzieje ze pokonają wroga i zdobędą siłę której tak potrzebują.
-Nie długo się spotkamy dziadku, będę wtedy silniejsza.
Uśmiechnęła się do siebie i zniknęła na niebie oddalając się.


/zt
avatar

Nekomi
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 53

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Tensa on Czw Lut 02, 2017 10:53 pm

Tensa leciała najszybciej jak potrafiła. Łzy zostawiła za sobą, musiała wziąć się w garść. Mimo, że niewiele czasu minęło od ponownego opuszczenia, niemalże bez słowa matczynego domu, halfka, dała radę chwycić swe emocje w garść i rzucić je w kąt. Dziewczyna właściwie przez cały dzień nie robiła niczego męczącego, jednak czuła się jakby przeżyła bezpośrednią konfrontację z wnętrzem wściekłego czerwia na vegetańskiej pustyni. Odrzuciła również na bok swoje myśli, chociaż naprawdę lubiła analizować otocznie i komentować rzeczywistość tym razem chciała po prostu odpocząć od tego wszystkiego co się działo. Przynajmniej do momentu, aż w głowie usłyszała pewne zdanie. -Widzisz co zrobiłaś, zabijanie niewinnych, ranienie najbliższych czym ty się stałaś?-zapytał. -To nie byłam ja!- krzyknęła histerycznie. Jednak na niewiele się to zdało, poczuła silne uderzeni w plecy, by chwilę potem z dużą prędkością wpaść do wody. -Kim ty jesteś?!- krzyknęła w nicość. Po chwili ciszy głos znów się odezwał. -Tobą, i od dziś to ja będę rządzić.-powiedział chłodny głos. Przed dziewczyną stanęła ona sama wisiała nad wodą, by po chwili z pełną prędkością ruszyć na oryginalną Tense. Ta jednak zablokowała cios. -Jesteś za wolna... za słaba...-powiedział głos który nie nabrał przez ten czas żadnej temperatury. Kolejny raz dziewczyna odczuła cios na plecach, jednak tym razem było to coś w rodzaju kopnięcia. Wojowniczka przeleciała kilkanaście metrów nim zdołała znów unieś się w powietrze. Jej "cień" jednak wciąż był przed nią. Tym razem jednak to Tensa rozpędziła się i chciała wykonać cios, który ku jej zdziwieniu został zbity, a sama dziewczyna złapana za gardło i uniesiona jedną ręką w powietrze.-Mówiłam, od dziś to moje ciało.-rzekł zmaterializowany głos. Halfka próbowała uderzać w rękę jednak nic to nie dawało. Znała jednak pewien sposób. Ułożyła ręce w znaną sobie technikę, licząc, iż wystarczy jej powietrza. Po chwili fala niebieskiej energii zwana kamehameha uderzyła w postać, która po prostu rozwiała się w powietrzu. -Może to i sprytne, ale wciąż brak ci mocy.- powiedział głos, gdy Tensa poczuła cios w twarz który po raz kolejny "wbił" ją pod wodę. Dziewczyna postanowiła przepłynąć pod wodą na tyle daleko, aby wyjść gdzieś na brzeg pobliskiej wyspy. Wzięła duży haust powietrza.-Cholera mogłam się utopić... Szkoda, byłoby ci lżej, teraz muszę cię wykończyć... Odejdź czym ty jesteś... Tobą.. Tensa podniosła się i spojrzała przed siebie. Postać znów ją nawiedziła, stała przed nią, zbliżając się wolnym krokiem. Dziewczyna nie miała zamiaru czekać na rozwój wypadków, dosłownie wpadła w postać, licząc, iż tym razem uda jej się pokonać niematerialnego wroga. Chciała zmiażdżyć ją lawiną szybkich i silnych ciosów. Uderzała, bez skutku, każdy z ciosów przenikał przez postać, której złowrogi śmiech przeszywał jej umysł. Ta jednak nie przerywała, każdy następny cios miał jedno zadanie... Zniszczyć. Jednak nie dawało to efektu, z czasem ciosy zwalniały i słabły, w pewnym momencie nawet i skok adrenaliny, nie dawał rady. Powoli jakość ciosów spadała, aż do momentu, gdy Tensa nie mogła złapać tchu, zachwiała się wykonując ostatni cios którego siła dosłownie przerzuciła ją przez niematerialną istotę. Znów poczuła cios w twarz, silny, szybki, w jej stanie nie była w stanie się bronić. Odleciała kilkadziesiąt metrów zatrzymując się na skale, nim straciła przytomność usłyszała tylko jedno zdanie.-Tym razem ci odpuszczę, będzie zabawnie.-powiedział głos. Potem była tylko ciemność.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Tensa on Pią Lut 03, 2017 11:29 pm

Tensa otworzyła oczy, jaskrawe światło raziło ją w oczy, ból w głowie, suchość w ustach i głód w żołądku. Nie była w najlepszym stanie, spotkanie z jej własnym koszmarem doprowadziło ją do stanu krytycznego. Dziewczyna czuła się jakby miała umrzeć, fizycznie w tym momencie prawdopodobnie nie była by w stanie pokonać zabitych wcześniej żołnierzy. Chwilę zajęło jej dojście do siebie na tyle, aby móc podnieść się i rozpocząć jakiekolwiek działanie. Dziewczyna wiedziała jaki teraz ma cel, odnalezienie źródła wody, jedzenie musiała odłożyć na później, bez niego była w stanie przetrwać nieco dłużej. Halfka ruszyła do dżungli, jej trucht nie był najszybszy, jednak musiała jakoś dać sobie radę. Bieg był męczący, po pierwszej godzinie mimo dobrej kondycji zaczęła ciężej oddychać, czuła, że jej mięśnie już długo nie wytrzymają. Usłyszany dźwięk nazywany warczeniem wydobywający się z krzaków, sprawił, że dziewczyna zdążyła przygotować się na unik który wykonać musiała, aby wyskakujący na nią z krzaków tygrys nie trafił jej ostrymi jak brzytwa pazurami. Bestia zaczęła okrążać dziewczynę, kiedy ta się zachwiała. Kolejny sus był niemożliwy do uniknięcia, jednak Halfka wciąż miała szansę na obronę, chciała odepchnąć przeciwnika ki blastem, jednak była za wolna. Kula wybuchła w dłoni Tensy kiedy ta chciała nią rzucić. Co prawda wybuch odrzucił zwierzę, jednak i wojowniczka pod wpływem siły odsunęła się na parę kroków. Ciche skomlenie wydobywało się z ust istoty, kiedy ta skoczyła po raz trzeci, tym razem jednak trafiła przygważdżając saiyankę do ziemi. Dziewczynie udało się wyswobodzić jedną rękę, nim kły poharatały jej gładką szyję. Wojowniczka złapała go za gardło naciskając na nie i odpychając potężną głowę zwierzęcia od siebie. Drugiej dłoni nie udało się jej wyswobodzić. Siłowanie się trwało dłuższą chwilę, nim bestia opadła z sił, brak tlenu zdziałał swoje. -Tyle mięsa... szkoda, ze nie uda mi się go za sobą uciągnąć.-powiedziała z żalem w głosie dziewczyna. Tensa znów ruszyła truchtem przed siebie, nie miała zamiaru marnować sił na dobijanie zwierzęcia. Po kolejnej godzinie dotarła do wodopoju. Niewielkie lecz głębokie rzeka przy której się znalazła była spełnieniem jej marzeń. Uklękła przy niej pijąc wodę. Nie zwróciła uwagi na dźwięk który usłyszała za sobą, dopiero w ostatniej chwili zorientowała się, że szarżował na nią jeleń. Jedynym sposobem na uniknięcie nadziania się na rogi było wylądowanie w wodzie, co też dziewczyna zrobiła przechylając się do przodu i nurkując. Jej nogi napotkały dno, mimo, że Tensa próbowała wypłynąć zaplątał się w glony. Chwilę szarpała się z nimi, jednak pierwszy raz od dawna spanikowała. Już żegnała się z życiem kiedy w jej głowie pojawił się pomysł. Kilkanaście technika żółwiego mędrca po sekundzie uderzyła o dno, niszcząc podstawę glonów, i swoją siłą wyrzucając dziewczynę na powierzchnie. Tensa wręcz zachłysnęła się powietrzem. Podniosła się, napojona i pewna siebie, teraz nadszedł czas na znalezienie jakiegoś jadła. Nie było to trudne, rozejrzała się za jeleniem. Leżał sobie spokojnie na polance, jedzony przez niedźwiedzia. W oczach dziewczyny dosłownie pojawiły się "kurwiki". Szarżą ruszyła na bestię, nie interesowało jej co się stanie, niedźwiedź, nawet nie zauważył kiedy został obalony. Potężne ciosy wściekłej wojowniczki spadały na jego głowę, dosłownie miażdżąc ją. Dziewczynie to jednak nie wystarczało, wściekła z całą mocą uderzała bestię przez prawie 15 minut. By w końcu wstać ze zwłok zmasakrowanej istoty. Usłyszała śmiech w głowie. -Zamknij się.- rzuciła krótko. Głos jednak nie ustawał. Tensa po raz kolejny użyła techniki genialnego żółwia łamiąc drzewo, by zaraz potem podpalić je eksplozjami kiblastów. Zdarła skórę wraz z futrem z niedźwiedzia, by po chwili wrzucić go do ognia. Czekała dłuższą chwilę, nim kolejna kameha wrzuciła drzewo do wody, a sama zaczęła jeść nieco zwęglone mięso. -Nie najlepsze, ale grunt, że jadalne.- skomentowała w myślach. Najedzona i napojona postanowiła wdrapać się na pobliskie drzewo, i zasnąć w jego konarach.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Tensa on Nie Lut 05, 2017 1:50 pm

Minęło trochę nim dziewczyna po raz kolejny otwarła oczy, tym razem było jednak o wiele spokojniej. Nie musiała już, na gwałt szukać jedzenia, ani wody. Tego drugiego miała pod dostatkiem, a pierwszym, była już zapełniona. Dziewczyna zeskoczyła z drzewa o ruszyła do wodopoju, aby uzupełnić braki wody w organizmie. -Chyba już czas wracać do kame... ciekawe czy nauczy mnie posługiwania się sztukami walki?-pomyślała wznosząc się w powietrze. Chwilę obserwowała okolicę z góry, aby ustalić w którym kierunku musi się udać. W pewnym momencie, ruszyła przed siebie, chociaż nie do końca była pewna czy udaje się w dobrą stronę. Po jakimś czasie jednak, na horyzoncie zamajaczył różowy domek. Halfka przyspieszyła, aby dostać się na miejsce w jak najkrótszym czasie. Kiedy wylądowała na wyspie, od razu skierowała się w kierunku żółwiego mędrca. -Kame... Wróciłam, jestem gotowa na kolejny trening.- powiedziała do staruszka.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Haricotto on Nie Lut 05, 2017 3:20 pm

MG

Dziadek Żółw leżał na swoim leżaku, grzejąc się ciepłymi promieniami słonecznymi. Twarz miał przykrytą starszym wydaniem Playboya, na okładce którego widniała naga, hojnie obdarzona przez naturę kobieta. Uśmiechała się zalotnie do każdego, kto trzymał w rękach magazyn. Kame najwyraźniej spał, bo przy bliższym przysłuchaniu się, można była zarejestrować charakterystyczny dźwięk chrapania. Jego żółwi przyjaciel leżał obok niego, prawdopodobnie też odpoczywając i śpiąc.
- Pichi-pichi girls...~ - mamrotał coś przez sen, rękami wykonując takie gesty, jakby próbował objął dłońmi ogromne piersi pani z okładki.
Wtedy też, nagle z nieba spadła Tensa, która bez przywitania, z totalnym brakiem kultury, oznajmiła wszem i wobec, że uwaga... Jest gotowa na kolejny trening. Pustelnik tego jednak nie usłyszał, ponieważ oddawał się popołudniowej drzemce, która niekiedy potrafiła przeciągnąć się aż do późnego wieczora.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Tensa on Pon Lut 06, 2017 1:08 am

Tensa wylądowała, a swe przybycie obwieszczyła w dość niekulturalny sposób. Rozejrzała się po okolicy. Kame-senin po raz kolejny przebywał na leżaku, tym razem jednak prawdopodobnie spał. Na jego twarzy można było zobaczyć sprośną zakrywającą ową część ciała gazetę. Halfka usłyszała chrapanie. Obok niego leżał jego towarzysz duży żółw morski, prawdopodobnie również śpiąc... no ewentualnie mógł jeszcze nie żyć, różne sytuację się zdarzają. Dziewczyna spojrzała na swój strój, znacznie kontrastował on z otoczeniem, rajska wyspa pośrodku bezkresnego morza, gryzła się z pokrytym już zaschniętym szkarłatem pomarańczowym gi. Mimo wszystko Tensa pranie postanowiła zostawić na później podeszła do staruszka, on wydał z siebie słowa które sprawiły, że zrozumiała ona jakiego typu sny ma żółwi pustelnik, ruch jego dłoni który tylko upewnił ją w swoich domysłach. Mężczyzna drzemał, co prawda, przez chwilę Halfka myślała, o obudzeniu go, jednak po namyśle miała lepszy pomysł, w końcu miała jeszcze trochę czasu. Wrzuciła swoje ubrania do pralki uruchamiając ją, po czym wleciała na dach od strony której staruszek dojrzeć nie mógł po czym oddała się opalaniu toples, czekając na pobudkę mistrza.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach