Teren przed domem

Strona 4 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Teren przed domem

Pisanie by Admin on Pią Lis 13, 2015 10:32 am

First topic message reminder :

Piaszczysta plaża, trawnik, kilka palm i od czasu do czasu pojawiające się kraby. Tak prezentuje się teren przed samym domem. Na trawniku stoi leżak, a na leżaku gazetka z roznegliżowanymi paniami, które z chęcią eksponują swoje dwa przednie, jak i też tylne, talenty.
Panuje tutaj względna cisza. Czasami tylko zaskrzeczy mewa, która przypadkiem przelatuje nad wyspą.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 317

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Teren przed domem

Pisanie by Jirri on Czw Mar 02, 2017 3:06 pm

Jirri ucieszył się, gdy zobaczył Haricotto i resztę, ale potem kilka wydarzeń spowodowało, że mina mu zrzedła. Najpierw Haricotto odmówił mu sparingu, czego Jirri w pierwszej chwili nie zrozumiał i trochę go to zdenerwowało. No do cholery! Nie chciał mu się odwdzięczyć? Nie miał ochoty na wspólny trening? Czy naprwdę tak bardzo mu się nie chciało. Na szczęście Hari zalazł się wytłumaczył. Kiedy indziej, tak? Spoko. Jirri machnął na to ręką. Wkońcu miał jeszcze Kame, z którym też mógł walczyć, nie? NIE!!! Kame też się na niego wypiął. Poprostu wrócił do podstawowej formy i położył się na leżak. Noż kurwa mać! Dobra! Jeszcze ta ogoniasta laseczka, która z nim gadała wcześ... No nie... NO KURWA NIE!!! Gdyby był ogoniastym różowym gościem, jak Haricotto, jego włosy natychmiast stałyby się złote i zacząłby niszczyć wszystko dookoła. Ręce mu opadły. No parodia poprostu. Westchnął ciężko.
- Dobra, ja wrócę kiedy indziej, nie mam po co tu siedzieć. Kiedy indziej zaliczymy sparing.
Wzbił się w powietrze i odleciał.

z/t
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 368

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Shin on Czw Mar 02, 2017 3:48 pm

MG


Tensa dała Ryu tabletkę, jednak ten ciągle leżał na ziemi, tak, jakby tabletka nie zadziałała. Tensa odleciała do Korina, a Ryu poleżał trochę... I nagle wróciły mu siły! No, tak jakby. Znikły jego obrażenia. No, nie wszystkie. Ale większość tak. Żebra były na swoim starym miejscu. Pogadał sobie do Roshiego, ale nie miał co marzyć o tym, że staruszek kogoś poinformuję. Spał sobie w najlepsze. Ryu i Jirri odlecieli, i Kame House znowu przepełniony był tylko i wyłącznie chrapaniem dziadka oraz szumem morza...
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Tensa on Pią Mar 03, 2017 9:41 pm

Tensa wracała od Korina. Fakt, iż jej podróż nie dała żadnych efektów, irytowała ją. Co prawda, była to wina jej nieodpowiedniego podejścia, jednak liczyła, iż jej wizyta wskóra cokolwiek. Chciała wrócić do Kame hause, spróbować dowiedzieć się czegoś więcej na temat domniemanego wzmocnienia u kame. Po drodze postanowiła wylądować na pobliskiej wyspie. Chciała jakoś wyładować swój gniew. Znalazła dużą skałę, która kilka, lub kilkunastokrotnie przewyższała ją wielkościowo. Halfka stał przed nią, z jej ust wydobył się krzyk, a włosy podniosły. Ciało sayianki pokryła złota aura, a jej włosy przybrały taki sam kolor. Przemiana wychodziła jej coraz sprawniej, była szybsza, lecz wciąż pobierała sporą ilość energii. Wzięła głęboki wdech. Dziewczyna z całej siły uderzyła skałę, jednocześnie wypuszczając z ust powietrze i obracając swoje biodra. Cios był silny i w znacznym stopniu uszkodził skałę. Jednak to nie wystarczyło, aby wyzbyła się ona całego gniewu. Po chwili w ruch poszła druga ręka. Kolejne uderzenie dużo głębiej wbiło się w ścianę. Ciosy padały raz za razem. Tensa nie ograniczała się kolejne ciosy padały z ogromną siłą i prędkością. Dziewczyna powoli przebijała się przez skałę. Z każdym kolejnym ciosem dziewczyna wbijała się głębiej, aby po pełnym czasie stworzyć korytarz, w górze. Co prawda do zwykłych ciosów dołożyć musiała kopnięcia, aby tunel był na tyle duży, by mogła wejść głębiej. Dziewczyna uderzała wyrzucając z siebie cały gniew. Po kilku minutach znalazła się po przeciwnej stronie formacji. Tensa oddychała ciężko, przebicie się okazało się trudnym zadaniem. Wciąż zdenerwowana, lecz już nie wściekła uniosła się w powietrze. Unosiła się nad szczytem wzniesienia, jednak wysunięta po za jego granice. Uspokoiła oddech. W jej dłoniach pojawiły się kule energii które pomknęły w kierunku wzniesienia. Jednak nie był to cały atak. Zaraz za tymi dwiema kulami poleciały kolejne pociski. Energia z wielką mocą uderzała we wzniesienie. Z każdą kolejną eksplozją w kamieniu pojawiały się coraz większe wyrwy. Kurz unosił się wysoko wybijany przez podmuchy powietrza. Po pewnym czasie włosy saiyanki wróciły do normalnego koloru. Kurz powoli opadał ukazując jej dzieło zniszczenia. Jej energia ki przekształcona w ogromną ilość pocisków dała zdumiewający efekt. Tam gdzie jeszcze przed chwilą stało wzniesienie, z wytworzonym tunelem przez niego, przestały istnieć. Miejsce w którym jeszcze przed chwilą znajdowała się formacja skalna zmieniło się w krater. -Ta przemiana zwiększa moją moc dużo bardziej niż myślałam.- powiedziała do siebie dziewczyna. Tensa postanowiła trochę się zrelaksować. Udała się na brzeg wyspy, gdzie zrzuciła z siebie ubranie pozostając w samej bieliźnie i spojrzała przed siebie. Ciepłe morze rozciągało się przed jej oczyma. Długo nie musiała się zastanawiać. Wskoczyła do wody. Halfka odpłynęła znacznie od brzegu, machając przy tym energicznie kończynami. Lubiła pływać. W pewnym momencie w jej głowie pojawiła się myśl, aby zanurkować. Dziewczyna wzięła głęboki wdech i zanurzyła swoje ciało pod wodą. Płynęła w dół, większość morskich stworzenia uciekała w popłochu, inne zaciekawione jej osobą podpływały bliżej. Morze było głębokie, a jako, że płuca sayianki należały do pojemnych postanowiła zejść jeszcze głębiej, do miejsc gdzie światło docierało już w niewielkiej ilości. Płynąc nagle poczuła coś dziwnego. Coś chwyciło ją mocno za nogę, i szybko zaczęło wciągać coraz głębiej. Dziewczyna spanikowała, jednak nie wypuściła powietrza. Resztkami energii wytworzyła pocisk ki w swojej dłoni którzy oświetlić miał to miejsce. Spojrzała w dół, istota która postanowiła ją złapać okazała się niezbyt przyjaźnić się ze światłem. Olbrzymia kałamarnica jedną ze swych macek trzymała ją za nogę, resztę z nich podkurczyła chroniąc swe receptory przed światłem. Dziewczyna postanowiła wykorzystać okazję, pocisk uderzył w trzymającą ją mackę. Efektem ciosu było osłabienie chwytu bestii. To był jej szansa. Mocnym szarpnięciem uwolniła nogę i tak szybko jak tylko potrafiła ruszyła do góry. Gdy jej głowa przebiła się przez taflę głowy wzięła głęboki wdech. Przypomniała jej się sytuacja kiedy to ugrzęzła w podłożu po walce z samą sobą. Nie dane było jej jednak długo ciszyć się powietrzem. Po chwili istota znów wciągnęła ją pod wodę. Na jej szczęście udało się jeszcze w ostatnim panicznym ruchu wciągnąć powietrze. Bestia tym razem owinęła się w okół obu kończyn dolnych dziewczyny. Kałamarnica z dużą siłą ciągnęła ją w stronę swoich szczęk. Kolejne dwie macki wystrzeliły w stronę jej rąk. Tensie co prawda udało złapać się obie kończyny które miały ją złapać. Jednak ramiona bestii były bardzo giętkie, mimo mocnego chwytu bestii udało się owinąć w okół ramion Halfki. -Cholera, nie mogę tu zginąć.- pomyślała. Czuła presję, usta potwora były coraz bliżej jej ciała. Wiedziała, że jeśli szybko czegoś nie wymyśli to zginie. -Ogon!- pomyślała. Jej dodatkowa kończyna okazała się jej ostatnią deską ratunku. Nie miała już za wiele czasu, kolejne macki owijały jej ciało. Przyssawki dość przyjemnie oddziaływały na jej ciało. Czuła się jakby niezliczona ilość ust robiła malinki a całym jej ciele. Ssanie było przyjemne, jednak chęć przeżycia była silniejsza. Manipulowała ruchami ogona w taki sposób, aby nie został on złapany. Cały czas naprężała swe mięśnie starając się wyrwać z żelaznego uścisku. Po chwili sytuacja zmieniła się jednak w krytyczną, szczęki już niemal dotykały jej ciała, a siła powoli zaczynała się kończyć, tak jak powietrze zmagazynowane w płucach. Przebłysk szczęścia jednak jej dopisał. Aby ją zjeść bestia musiała zwolnić uścisk. Macki opuściły jej nogi, które całe były w śladach po przyssawkach. To była jej szansa, miała niecałą sekundę lecz dobrze ją wykorzystała. Uderzyła nogami w twarz istoty, tak aby jej usta znajdowały się miedzy nimi. Wykonała przysiad, niebezpiecznie zbliżając się do ust istoty. Jej ogon wystrzelił niczym bat. Usta istoty zostały chwycone przez niego i związane. Co prawda nie dało jej to wolności, jednak śmierć oddaliła się od niej o kilka sekund. -Co teraz?. - zapytała w myślach samą siebie. Czas szybko uciekał, a brak tlenu dawał o sobie znać musiała szybko obmyślić jakiś plan. Kątem oka zauważyła, że macki zbliżają się do niej. Jednak nie było to jej jedyne odkrycie. Ujrzała oczy istoty. Wiedziała co musi zrobić. Mimo, że część macek wciąż ją trzymała, a dwie leciały w jej stronę musiała, puścić usta istoty. Wybiła się z okoli jej ust i owinęła nogami w okół głowotłowia. Jednak nie chciała wykonać jakiegoś morderczego chwytu. Jej pięty uderzyły w oczy istoty. Bestia puściła ją i zwinęła się w agonii. Macki puściły jej ciało, a dziewczyna jak najszybciej wypłynęła na powierzchnię. Przez te wszystkie wydarzenia odechciało jej się pływać. Uniosła się 20 metrów nad powierzchnie wody. Spojrzała na swoje ciało. Przyssawki zostawiły swoje ślady na całej powierzchni. -Powinno zejść za jakiś czas, nie będę na razie się tym przejmować.-pomyślała. Zmęczenie mocno wpłynęło na jej ciało. Była cała mokra, jednak wysoka temperatura szybko je wysuszyła, pozostawiając je błyszczące od soli. Postanowiła wrócić na wyspę. Leciała z dużą prędkością, jednak zmęczenie nie pozwoliło jej na osiągnięcie pełnej mocy. Podróż nie trwała długo, powrót zajął jej zaledwie kilka minut. Wylądowała. Na całe szczęście jej gi pozostało w tym samym miejscu. Była zmęczona, chwila relaksu zmieniła się w walkę o przeżycie. Chciała zmyć sól ze swojego ciała, szybkim truchtem ruszyła przez wyspę w poszukiwaniu jakiejś rzeki, bądź jeziora, które zawierało by słodką wodę. Zmęczenie odbiło się na jej uwadze i szybkości. Nagle z naprzeciwka siebie usłyszała ryk. Nie wiedziała czego może się spodziewać, jednak była gotowa na wszystko. Po chwili wielki różowy tyranozaur szarżował w jej kierunku z otwartą paszczą. -Natura się chyba na mnie dzisiaj uwzięła.- powiedziała do siebie ustawiając się w pozycji obronnej. Dziewczyna wysunęła prawą nogę do przodu, jednocześnie cofając lewą, aby lepiej ułożyć ciężar ciała. Ręce podniosła do góry, lewa był cofnięta do szczęki osłaniając ją, a prawa wysunięta do przodu, tak jakby chciała zbijać nadchodzące ciosy. Co prawda w przypadku dinozaura, wiele by to nie dało, jednak przyzwyczajenia, czasami biorą górę. Uniosła barki i czekała. Jej mięśnie napięły się do granic możliwości, wiedziała, że ma tylko jedną szansę. Tyranozuar zbliżał się, a Tensa czekała. Po chwili potężne szczęki miały pochwycić jej ciało. Ruszyła przed siebie, udało jej się przebiec pod istotą unikając pożarcia. Nie chciała marnować czasu, nie miała żadnego planu, po prostu ruszyła biegiem przed siebie. Słyszała ciężkie kroki goniącej ją istoty. Oddychała ciężko jednak nie miała zamiaru się zatrzymać. Po chwili ujrzała rzeczkę. Wtedy jej bieg miał kolejny cel biec wzdłuż niej. Po chwili pomysł dotarł do jej głowy. -Drzewo!- pomyślała. Dziewczyna była rozpędzona, postanowiła to wykorzystać, nie wytracając prędkości lekko skorygowała kierunek biegu. Może i wyglądało to idiotycznie, jednak pan był prosty. Gdy zbliżyła się na odpowiednią odległość wyskoczyła w powietrze i wykonując potężne kopnięcie. Drzewo nie wytrzymało naporu. Złamało się w pół. Dziewczyna chwyciła za stworzony na prętce pal, ustawiła się w odpowiedniej pozycji. Bestia nie miała wystarczająco czasu, aby wyhamować. Tensa resztkami sił wykonała potężna pchnięcie. Efekt był morderczy. Złamane drzewo trafiło wprost w usta bestii, przebijając się przez jej wnętrzności. Rozpędzone ciało uderzyło dziewczynę i przygniotło ją. -Cho... cholera... to nie jest mój dzień.- pomyślała znajdując się pod cielskiem. Nie miała już sił, jednak udało jej się wyczołgać spod ciała. Siła z jaką została pchnięta mocno poobijała jej ciało. Uciekając zgubiła swoje gi, no cóż zdarza się. Bez swojego stroju musiała wyruszyć na dalsze poszukiwania. Nie omieszkała przy tym napić się wody z płynącej rzeczki. Kiedy ugasiła pragnienie ruszyła w dalszą podróż. Ledwo trzymała się na nogach, jej skóra miejscami była przetarta, a innymi rozdarta. Krwawiła, jednak nie zamierzała się poddawać. Sól która oblepiła jej ciało sprawiała ból w miejscach  gdzie skóra nie utrzymała swej jednolitości. Szła wzdłuż rzeki. Po kilkudziesięciu minutach znalazła miejsce, w którym rzeka poszerzała swe koryto i stawała się głębsza. Zmęczona dziewczyna zrzuciła bieliznę i postanowiła wejść do wody. Obmyła swoje ciało pozbywając się z niego potu, soli i ziemi które się tam dostały. Rany okazały się niezbyt głębokie, po chwili przestały krwawić. Wyprała również to co pozostało z jej stroju. Jej brzuszek nagle zaczął wydawać dziwne dźwięki. -Chyba jestem głodna, ale w tym stanie nie wiem czy uda mi się cokolwiek upolować.- pomyślała. Wyszła z jeziora, bieliznę pozostawiła rozwieszoną na gałęzi, aby wyschła. Halfka była zmęczona. Podniosła duży kamień i nago ruszyła do lasu w poszukiwaniu jedzenia. Dziewczyna szła przez las, szukała jakiejś zwierzyny, jednak to co spotkało przeszło jej najśmielsze oczekiwania. Najpierw usłyszała wycie. -Wilk.- pomyślała. Częściowo miała ona rację, gdyż po chwili otoczyła ją wataha złożona z pięciu osobników należących do tegoż gatunku. Saiyanka była zdesperowana, w normalnym stanie pewnie bez problemu wyeliminowała by wszystkie jednak jej mięśnie były już na skraju wytrzymałości. Pierwszy wilk ruszył na nią i przygwoździł do ziemi. Biedne zwierze nie wiedziało jednak z kim miało do czynienia. Dziewczyna chwyciła istotę za szyję nie pozwalając się ukąsić, drugą zaś uderzyła kamieniem w jego czaszkę. Dwa ciosy wystarczyły, aby ciało padło bezwładne obok niej. Reszta watahy zaczęła się cofać. Wciąż jednak otaczały one dziewczynę, nie wiedziała co zrobią. Postanowiła wyprzedzić ich atak. Ruszyła na jednego z wilków potężnym kopnięciem z rozpędu rzuciła go na drzewo. Bestia upadła ze złamanym karkiem. Reszta watahy rozbiegła się. Tensa podeszła do zwłok, przerzuciła je przez ramię i udała się nad rzekę. -Powinno wystarczyć.- powiedziała do siebie, zastanawiając się jak oskórować zwierzę. Gdy dotarła do jeziorka, oprawiła zwierzę i najadła się do syta. Założyła suchą bieliznę i położyła się na gałęzi. Przyszedł czas na sen, po takim dniu odpoczynek należał jej się jak nigdy.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Tensa on Sob Mar 04, 2017 12:09 pm

Tensa obudziła się na gałęzi. Spała spokojnie, jednak miejsce które wybrała nie należało do wygodnych. Zeskoczyła z drzewa i zaczęła się rozciągać. Po krótkiej chwili jej ciało było gotowe do dalszej podróży. Czuła się wypoczęta. Zjadła resztę upieczonego mięsa, które to zostało jej po wcześniejszym dniu, napiła się wody ze studni i uniosła się w powietrze. Chwilę obserwowała może starając się wyznaczyć kierunek w którym znajdował się dom Kame. Po chwili wyruszyła w podróż. Okazało się, że nie pozostało jej tak dużo drogi. Gdy tylko doleciała, postanowiła odnaleźć kame. Gdy go ujrzała zaczęła machać i szybko podbiegła do niego. -Hej kame, wróciłam. Masz może jeszcze jakieś gi bo moje nie wytrzymało trasy.-zapytała z uśmiechem. Po chwili zastanowienia postanowiła zapytać o coś swojego mistrza. -Kame, Korin mówił, że byłeś jego uczniem, jak wyglądały treningi u niego? i jak go do nich przekonałeś?- zapytała starając się nie zamęczyć żółwiego pustelnika pytaniami.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Laptor on Sob Mar 04, 2017 2:50 pm

MG


Odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu można powiedzieć. Dziewczyna obudziła się, zeskoczyła i wykonała podstawową czynność po obudzeniu by kończyny nie były jakieś mega zastane. Wtedy też wyruszyła w podróż a właściwie po prostu w kierunku Kame, widocznie coś od niego chciała... Kiedy była już przed jego domem nie zauważyła go niestety, może gdzieś poleciał? Mogła go poszukać bądź odlecieć i zając się czymś innym. Pogoda w obecnej chwili była tą idealną, promienie słoneczka miło opadały na twarz, temperatura wahała się w granicach 24-26 stopni celsjusza, leciutki wiaterek od zachodu wiał jednocześnie ochładzając co nie co gorąca.

z/t -> Dom Kame ;p

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Tensa on Sob Mar 04, 2017 7:31 pm

Czas naglił, Halfka wyszła przed dom. Pogoda była piękna, wysoka temperatura, czyste niebo. Morze było spokojne, a delikatna bryza łagodnie owiewała ciało. Idealny wręcz dzień na walkę. Chwilę, patrzyła na morze, zastanawiając się wciąż jak mogłaby przekonać Korina, jaki prezent by go usatysfakcjonował. No i smocze kule, kolejna rzecz która mogłaby wesprzeć jej siły w zbliżającej się kontrofensywie która uderzyć miała w armie okupantów. Tensa zbliżyła się do brzegu, stała twarzą skierowaną w stronę morza. Zaczęła obracać ramionami. Podczas rozciągania się kręciła również biodrami. A także wykonywała szpagaty. Rozgrzewka trwała krótko, może i nie była intensywna, jednak mogła zapobiec wielu kontuzją. Widząc, iż kame nie wychodzi jeszcze z domu, postanowiła usiąść na ciepłym piasku. Szum morza pomagał wyciszyć się jej przed starciem. Lekki stres zaczął wychodzić na jaw. W końcu zetrzeć się miała z człowiekiem który nauczył ją jak powinna walczyć. Tensa czuła się gotowa, czekała, aż kame wyjdzie z domu gotowy na starcie.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Laptor on Sob Mar 04, 2017 7:57 pm

MG


Gdy minęło już około 2 minut od wyjścia z domu half saiyanki nagle usłyszała dziwny szum jeziora, wody tuż za sobą. Jeśli się odwróciła zobaczyła niebieski, okrągły tunel jakieś 10 metrów od siebie. Prawie, że od razu wyłoniła się z niej dziwnie znajoma twarz czerwono włosej kobiety w czerwonym, mistrzowskim ubraniu.
Spoiler:
- Tensa. Nadszedł czas w którym potrzebujemy twojej pomocy. Odbyliście wszyscy treningi u mistrzów, jako tako pokazaliście swój poziom mocy i umiejętności, więc najwyższy czas objąć służbę w naszej organizacji. Jesteś gotowa do podróży? - Zapytała przemiło dziewczę, jednak nutkę poważności dało się wyczuć. Pełna profeska.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Tensa on Sob Mar 04, 2017 8:33 pm

Tensa czekała spokojnie na przeciwnika. Jednak to nie głos jej mistrza był tym co usłyszała. Minęło już sporo czasu, nie spodziewała się gościa. Nie tej dziewczyny dzięki której znalazła się na ziemi. Wstała i odwróciła się, jej przewodniczka nie zmieniła się w najmniejszym stopniu. Tensa spojrzała jej w oczy, potem na portal. -Umowa to umowa, na miejscu znajdziemy jakieś ubranie.- powiedziała. Nie chciała czekać, liczyła, że żółwi mędrzec nie obrazi się za jej niespodziewane odejście. Halfka ruszyła w kierunku portalu. -Cholera... nienawidzę tych teleportacji, zawsze kończy się tak samo.- skomentowała w myślach. Po drodze nie omieszkała również rzucić okiem na tyłek dziewczyny która po nią przyszła. -Wiesz co, śliczna jesteś, co powiesz żebyśmy gdzieś wyszli, jak już skończy się ta misja?-postanowiła zapytać w prost. Nie wiedziała jaka może być reakcja wojowniczki, jednak chciała spróbować, w końcu ryzyko nie było wielkie. Potrzebowali jej, przynajmniej tak myślała, może nie mogła liczyć na specjalne traktowanie, jednak raczej nie skończy się to śmiercią.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Laptor on Sob Mar 04, 2017 8:45 pm

MG

Dziewczyna, złapała Tensę za rękę aby zaprowadzić ją wewnątrz portalu, który ciągle wydawał ten sam szum. W momencie gdy jedna noga byłą w portalu, Tensa poczuła rękę na swoim tyłku, zaciskającą się. A jej usta poczuły mokre usta przewodniczki na swoich, jej język wszedł do buzi saiyanki. Tensa nie wiedziała nawet kiedy przemierzyli nieprzyjemną podróż w portalu, tak jakby pocałunek niwelował te uboczne skutki. Zachowanie czerwono włosej było co najmniej dziwne, jakby specjalnie chciała zostać wysłana do Tensy bo czuła to samo do niej co ona.
- Oh wybacz... Spodobałaś mi się już wcześniej, ale znaleźć taką dziewczynę jak Ja jest ciężko... - Powiedziała nie pewnie, a wy znajdowałyście się w pokoju z jednym łóżkiem, oknem na dziwną planetę i dwoma drzwiami.
- Jesteśmy na planecie Imecka, na której panuje nieco przykry rząd Dona Kee, jest niezwykle skąpy na pieniądze i inne wartości przez co cała planeta żyje w nędzy. Załatwiliśmy ci "pracę" u jego boku jako służka. Wątpię by hamował się z opowieściami przy tobie a razem ze swoim ochroniarzem planują to i owo. Musisz dowiedzieć się jak najwięcej.
___
z/t -> http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t109-hotel

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Haricotto on Nie Mar 05, 2017 9:47 pm

Haricotto leciał tak wolno, jak tylko mógł. Momentami nawet zatrzymywał się w powietrzu, by rudowłose dziewczę nadążyło za nim. Co chwilę oglądał się przez ramię, chcąc się upewnić, że ona tam jeszcze jest. To była idealna sytuacja by irytować się, przeklinać, strzelać focha i tupać nogami... Tupać nie do końca, przecież pod nogami znajdowała się woda, a nie da rady "tupać" w ciecz. Idealna okazja, a jednak Saiyanin zachował spokój. Rozumiał doskonale kwestię treningu i przystosowywania się do nowych rzeczy. Taka było ich kolej. Nie będziesz w czymś dobry, jeśli nigdy nie spróbujesz. A jeśli spróbujesz, to aby być dobrym, trzeba to ćwiczyć. Tak jest ze wszystkim i na tym poniekąd polega życie.
W końcu na horyzoncie zaczął się pojawiać mały domek, wybudowany pośrodku wyspy. Im bliżej, tym więcej szczegółów można było dostrzec. O dziwo, nikogo nie było na zewnątrz. Czyżby siedzieli w środku? Niemożliwe, jest zbyt piękna pogoda.
Fasolka obrócił się przez ramię i ciągle lecąc, tym razem tyłem, twarzą był skierowany do nowej towarzyszki.
- Jesteśmy na miejscu. - po czym uśmiechnął się, a kiedy była taka sposobność, wylądował na wyspie, stawiając zaraz pierwsze kroki na piasku. Rozejrzał się dookoła, ale nie dostrzegł niczego ani tym bardziej nikogo. Ryu był praktycznie umierający. To by znaczyło, że cudownie ozdrowiał. Dobrze, bardzo dobrze. Tensy nie było nigdzie, wiec prawdopodobnie udała się na trening. To również dobrze, musi stać się silniejsza. Jirri prawdopodobnie robił to samo, co czarnowłosa.
- Hmm. - zamruczał pod nosem, skubiąc się palcami po swoim podbródku i dumając.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Aymi on Nie Mar 05, 2017 10:06 pm

Leciała tak szybko, na ile mogła, nie tracąc przy tym kontroli. Każda kolejna minuta pozwalała jej zyskać więcej pewności, a co za tym idzie - nieco przyspieszyć. Brunet oglądał się za nią co jakiś czas, upewniając się, czy aby na pewno za nim leci. Starała się mieć go w zasięgu wzroku. W locie wypróbowywała również delikatne manewry, odchylając się na boki, czy też dryfując raz w górę, raz w dół. Chciała skorzystać z okazji i podszlifować nowe umiejętności, wszak każda okazja do ćwiczeń jest dobra.
W oddali zauważyła kształt. Z początku nie zwróciła nań szczególnej uwagi, gdy jednak zorientowała się, że to właśnie tam lecą, zaczęła się przyglądać. Z każdym kolejnym metrem przebytej drogi dostrzegała więcej szczegółów. Zbliżali się do wyspy, na której środeczku postawiono różowy domek.
Haricotto obrócił się w jej stronę, nie zmieniając kierunku lotu, i oznajmił, że dotarli na miejsce. Patrzyła, jak ląduje, samej też się do tego przymierzając. Sęk w tym, że przy obecnym ułożeniu ciała, nie umiała wykonać podobnego manewru co mężczyzna. Za bardzo obniżyła lot, zahaczając stopami o fale, które pchnęły ją w stronę brzegu. Wylądowała bokiem na piasku, obijając sobie trochę ramię, po czym przeturlała się. Zatrzymała się w przyklęku i zaczęła rozglądać. Na razie nigdzie nie zauważyła nikogo poza saiyaninem, z którym tu przyleciała.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 303

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Haricotto on Pon Mar 06, 2017 10:02 pm

Haricotto raz jeszcze rzucił spojrzeniem dookoła. Tak jak poprzednio, tak i teraz nie dostrzegł niczego. Zerknął jeszcze do domu przez okno, jednakże robiąc to z daleko, mógł nie wypatrzeć wszystkiego lub zobaczyć coś, co było czymś innym niż na początku wyglądało. Stwierdził, że Kame Sennin prawdopodobnie śpi, lub robi coś innego na piętrze. Najpewnie w towarzystwie swojego żółwiego przyjaciela.
- Stary pierdziel pewnie śpi. - wyszeptał pod nosem, mrużąc swoje oczy zawistnie. Nie miał do niego obecnie interesu, wrócił tu tylko dlatego, że miała tu czekać na niego reszta drużyny. Jak widać, nie czekał na niego nikt.
- Na nikim nie można polegać. - po czym przekręcił swoją głowę w bok i spojrzał na rudowłosą dziewczynę. Odwrócił się do niej całym ciałem i podszedł bliżej niej, przykucając tuż obok.
- Powiesz mi w końcu jak masz na imię? - zapytał, ponieważ wcześniej nie dostał odpowiedzi na swoje pytanie. A nawet jeśli, to nie pamiętał, więc zwyczajnie zapytał jeszcze raz. Nie uważał tego za ujmę, czy za brak kultury. Jeśli czegoś się nie wie lub nie pamięta, ma się wyraźne prawo do wytoczenia dział w postaci pytań.
- W ogóle... Jaka jest Twoja historia? - zadał kolejne pytanie, chcąc dowiedzieć się czegoś więcej. W końcu w ogóle jej nie znał, a zaprowadził ją tutaj, ponieważ Ryu miał z nią jakieś... kontakty wcześniej. Myślał więc, że się znają. Przynajmniej z widzenia.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Aymi on Pon Mar 06, 2017 10:30 pm

Okolica była dziwnie pusta. Czerwonowłosą trochę to niepokoiło. Właściwie lubiła nowe miejsca, ale raczej unikała pojawiania się na otwartych przestrzeniach, gdzie nie miała drogi ucieczki czy miejsca, w które można się schować. Teraz rozglądała się powoli, ostrożnie, szukając ewentualnych zagrożeń. Jej ogon falował delikatnie, zdradzając zdenerwowanie.
Podskoczyła gwałtownie, gdy brunet nagle pojawił się tak blisko niej, w efekcie czego wylądowała na tyłku. Zamrugała i zastanowiła się. O co on ją pyta? O imię? Przekrzywiła lekko głowę, zastanawiając się nad znaczeniem tego słowa. On sam powiedział, że nazywa się Haricotto. Fasolka - to było jego imię. Trochę dziwne, bo nie bardzo przypominał fasolę, ale cóż...
- Akai... Akuma... - powiedziała powoli, przypominając sobie, jak nazywali ją ludzie. Ale czy to było imię? Chyba nie...
Mężczyzna zapytał o jej historię, a ona spuściła wzrok, wlepiając spojrzenie w piasek. Pamiętała, że historia oznacza opowieść, czy więc chodziło o jej własną opowieść? Pytał, kim była?
- Mama... zabita... - szepnęła smutno, wspominając przykre wydarzenie. Do oczu zaczęły podchodzić jej łzy. Nie potrafiła składnie wyrazić swoich uczuć. - Ja mała... sama w lesie... z Shiro... Długo sama... Nie pamiętam...
Potrząsnęła głową, chcąc odgonić słone krople spod powiek. Chciała tyle powiedzieć, o tyle zapytać... Gdyby tylko potrafiła ubrać to w słowa...
Wtedy we wspomnieniach błysnęło coś jeszcze. Coś, co mieszało się z widokiem uśmiechniętej matki. Jedno słowo, którym zawsze ją wołała.
- Aymi... - wydukała. - Moje imię... Aymi...
avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 303

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Haricotto on Wto Mar 07, 2017 11:35 am

Haricotto nie spodziewał się, że tak bardzo zaskoczy dziewczynę. Z tego wszystkiego upadła na tyłek. No pięknie. Kucając tak przy niej, obserwował ją. Nie chciał jej wystraszyć, ale chyba robił to notorycznie.
Rudowłosa w końcu postanowiła się odezwać, więc Saiyanin zaczął skupiać się na jej słowach. Zauważył, co nie było takie trudne, że kobieta ma pewne problemy z wysławianiem. Czyżby została porzucona w bardzo młodym wieku? Poprzez zerowy kontakt z ludźmi, mogła nigdy nie rozwinąć w sobie zaawansowanej mowy. To, albo po prostu była tak zdezorientowana i przestraszona, że nie potrafiła wyrazić słowami tego, co czuje.
Dukała coś na temat demonów, o ile Haricotto dostatecznie zrozumiał co chciała mu powiedzieć. Zaraz przeszła do swojej matki, którą prawdopodobnie zabito, a w jej oczach zaczęły zbierać się łzy. Mężczyzna poczuł żal i współczucie. To na niego wpłynęło w jakiś sposób, w końcu sam nie tak dawno stracił kogoś ważnego. Nie przerywał jej, nie wtrącał się w żadne jej słowo. Słuchał. Spuścił nieco swoją głowę, jednak ciągle spojrzenie miał zablokowane na jej twarzy. W końcu usłyszał jej imię.
- Aymi... - powtórzył, po czym wyciągnął dłoń przed siebie i powoli, by nie przestraszyć dziewczyny, delikatnie poklepał ją po główce, czochrając przy okazji jej czuprynę.
- Miło mi Cię poznać, Aymi. - już teraz oficjalnie. Jego zmrużone oczy rozchyliły się, nie przypominając już kogoś, kim targała wieczna nienawiść, a wykrzywiona w grymasie złości i niezadowolenia mina przekształciła się w delikatny uśmiech, który skierowany był właśnie do rudowłosej. Zupełnie tak, jakby zmiana którą przeszedł po utracie przyjaciółki, nigdy nie nastąpiła.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Aymi on Wto Mar 07, 2017 10:54 pm

Opowiadała swoją historię. Albo raczej próbowała ją jakoś streścić, co z braku odpowiedniego słownictwa wychodziło raczej marnie. Brunet nie przerwał jej ani razu, słuchając z uwagą, a w jego obliczu mogła zauważyć smutek. Przejął się jej opowieścią.
Pociągnęła delikatnie nosem, kiedy Haricotto wyciągnął dłoń w jej stronę i potarmosił jej włosy. Przyjemnym uczuciem było słyszeć własne imię w czyichś ustach. Jednak cała ta sytuacja przywiodła jej na myśl jedno z dawnych wspomnień...

***

- Mamo, kim jest ten pan koło tamtego chłopca? - spytała dziewczynka, wskazując wysokiego mężczyznę, który właśnie tarmosił włosy idącego obok dziecka.
- On? To pewnie jego tata
- odparła rudowłosa kobieta, prowadząc córkę za rękę przez jedną z większych uliczek miasteczka.
- Tata?
- No... drugi rodzic - próbowała wyjaśnić nieco zakłopotana matka. - Każde dziecko ma matkę i ojca. Ty również.
Aymi spojrzała na nią z zaciekawieniem.
- A gdzie jest teraz mój tata? - padło pytanie, którego Kitsune mogła się spodziewać. Przystanęła, spoglądając w niebo, i uśmiechnęła się przelotnie.
- W tej chwili daleko, ale jestem pewna, że wróci do nas, kiedy będzie mógł. Wtedy go poznasz. To po nim masz ogon, wiesz? - zerknęła na córkę z lekkim uśmiechem, choć krył on też w sobie odrobinę tęsknoty. Przystanęła, odwracając się przodem w stronę dziewczynki, i pochyliła się delikatnie do przodu.
- Powiem ci coś jeszcze - kontynuowała, podsycając ciekawość dziewczynki, która wpatrywała się teraz w nią z iskierkami w oczach. - Kiedy wreszcie go spotkasz, z pewnością położy ci rękę na głowie, o tak - dłoń rudej wsunęła się w krwiste włosy Aymi - a potem powie: "Miło mi cię poznać, Aymi".
- Nie mogę się doczekać! - zawołała mała, wtulając się w matkę. Była ciekawa, kim jest mężczyzna, którego będzie nazywać tatą.

***

Aymi patrzyła zamglonymi przez łzy oczami na kucającego przed nią mężczyznę. On również na nią patrzył, uśmiechając się delikatnie. Jego dłoń otulona była jej czerwonymi włosami, a on powiedział tę magiczną formułę. Emocje wylewały się z niej każdym centymetrem ciała. Oderwała się od podłoża i objęła bruneta w pasie, chowając głowę pod jego ramieniem. Uścisk miała mocny, naglący, jakby już nigdy nie chciała go poluzować, by uwolnić Fasolkę.
- Tata... - szepnęła, wtulając się w niego jeszcze bardziej. Nawet nie przypuszczała, że kiedyś zatęskni za bliskością drugiej osoby. Aż do teraz.


Ostatnio zmieniony przez Aymi dnia Pią Mar 17, 2017 12:14 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 303

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Haricotto on Czw Mar 09, 2017 11:38 am

Haricotto chciał podnieść na duchu dziewczynę, delikatnie i trochę zadziornie czochrając jej czuprynę. Nie spodziewał się jednak, że dziewczę wycedzi zaraz z grubej rury... Rzuciła się na niego, mocno go obejmując i trzymając w sposób taki, jakby nigdy nie chciała go już wypuścić. Wyraz twarzy chłopaka komentował sytuację jasno: what the fuck? Oczy prawie wyskoczyły mu z oczodołów, tak bardzo został zaskoczony.
Haricotto był w lekkim szoku. Pal licho fakt, że go przytulała, poznawszy go praktycznie przed chwilą. Jak ona go nazwała? Tata? To był główny faktor skołowania Saiyanina. Nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Po prostu chciał być miły, a została mu przypięta łatka ojca. Nie wiedział co o tym myśleć. Wiedział jednak, że jeśli powie coś nie tak, to Aymi sprawi to przykrość, a nie chciał by do tego doszło.
Delikatnie ją objął, po czym znów poklepał ją po głowie i jeszcze bardziej rozczochrał jej czerwone włosy. Nie miał pojęcia, jak to skomentować. Prędzej czy później, będzie musiał jakoś to rozwiązać.
- No już, już... Spokojnie... - powiedział niepewnie, głaszcząc dziewczynkę po jej głowie. Z jednej strony to miłe, ciepłe uczucie kontaktu z drugim człowiekiem sprawiło, że zimne serce wojownika zaczęło topnieć. Z drugiej natomiast, rozum podpowiadał mu, by się w to nie wkręcać, żeby później nie przechodzić przez to, co działo się w dniu stracenia przyjaciółki. Tak czy siak, cokolwiek by nie zrobił, czas i los lubią płatać figle.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Tensa on Czw Mar 09, 2017 1:34 pm

Sayianka w bieliźnie przemierzała niebo. Swą prędkością rozdzierała chmury, a gdy zeszła niżej woda rozlewała się na boki. Miała swój cel, chciała odzyskać zbroję. Chociaż w tropikalnym klimacie wyspy bielizna była lepszym rozwiązaniem, jednak nie stanowiła dobrej ochrony. No i tracił na tym psychologiczny aspekt walki. Bo kto na poważnie bierze pod uwagę kobietę w bieliźnie? Szybko zbliżała się do miejsca docelowego. Zauważyła dwie sylwetki znajdujące się na plaży. Jedna z nich należała do Haricotto, a druga? Jakaś nieznana Halfce czerwonowłosa dziewczyna. Tensa wylądowała. -Hej!- powiedziała, machając do dwójki. Nie miała jednak czasu zatrzymać się na dłużej. Wbiegła do domku. -Kame wróciłam! Masz gdzieś jeszcze moją zbroję?- krzyknęła już na wejściu.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Laptor on Czw Mar 09, 2017 2:37 pm

MG


Dziewczyna leciała sobie wśród chmur na pełnej kurwi... to znaczy na pełnej szybkości do domu kame, aby odebrać swoją zbroję, która nie chroniła właściwie nic, była zwykłym ubraniem dla szmat (tak nazwane zostało by jej ubranie na Ziemi, kiedyś). Nie zamierzała się nawet wyspowiadać Kame czemu zrobiła go w bambuko i odleciała w siną dal. Zauważyła dwie postacie, dobrze znanego jej Haricotto, do którego nie czuła żadnego pociągu oraz czerwonowłosą kobietę, na którą by zerknęła pewnie gdyby nie krótki lesbijski epizod z Gajją. Wparowała do domu, lecz żółwiego pustelnika nie było wcale w domu. Żółw pływał sobie gdzieś w morzu zapewne, a gdzie staruszek? Jednakże jej zbroja leżała w pobliżu, pod ścianą, czyściutka zbroja.

______________________
Ponieważ prowadzę Tensie przygodę, który chce interakcji z pozostałymi to ustalę pewną kolejność na bazie postów:
- Aymi (bo już odpisała gdy to pisałem)
- Jirri (bo już odpisał gdy to pisałem)
- Tensa (bo już odpisał gdy to pisałem)
- Haricotto (bo tylko on został)

Jeśli ktoś chciałby się "wepchać" to proszę bardzo, może w każdej chwili napisać, i będzie po prostu w kolejce po tej osobie po której napisał post Wink Upewnijcie się, że gdy będziecie pisać nikt inny już tego nie robi.

Kolejka przestanie obowiązywać gdy Hari i Jirri będą sparingować, wtedy się ich wykluczy i zajmą się sobą, chyba, że Aymi lub Tensa zechce patrzeć na walkę, mówić coś do walczących itp.


Ostatnio zmieniony przez Laptor dnia Czw Mar 09, 2017 9:22 pm, w całości zmieniany 3 razy

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Aymi on Czw Mar 09, 2017 2:47 pm

Tak nagła reakcja dziewczyny zaskoczyła bruneta na tyle, że nie wiedział, co ma o tym wszystkim myśleć. Ona zdawała się nawet tego nie spostrzec, skupiona bardziej na zachowaniu bliskości. Od śmierci matki nie miała okazji do nikogo się przytulić, bo i do kogo? Właściwie jedynym stworzeniem, z którym zachowywała jako taki kontakt fizyczny, był czarny kot o żartobliwym imieniu Shro.
Ludzie nie podchodzili do jej obecności z entuzjazmem, o dobroci czy delikatności nie wspominając. Już tym bardziej o zaufaniu. Czerwonowłosa z naprawdę wielkim uprzedzeniem podchodziła do nowych znajomości, czego Haricotto był świadkiem na plaży. Dlaczego więc za nim podążyła? Dlaczego chciała poznać go bliżej? Może to właśnie przez jego ogon, który poniekąd upodabniał mężczyznę do niej samej. A może to po prostu jej wrodzona ciekawość. Nie umiałaby odpowiedzieć jednoznacznie nawet, gdyby mogła ubrać myśli w słowa.
Powoli się uspokajała, tkwiąc w ramionach Fasolki. Jego ręka w jej włosach była kojąca, pozwalała unormować oddech i dawała czas na osuszenie łez. Głos też miał łagodny, choć niepewny. Już właściwie wróciła do normy, lecz nie chciała jeszcze wychodzić z objęć człowieka, którego nazwała podświadomie tatą. Trwała by tak nawet bardzo długo, gdyby nie dziwny dźwięk, który wychwyciły jej uszy. Otworzyła gwałtownie doo tej pory zamknięte powieki zaniepokojona. Ten dźwięk kojarzył jej się z latającymi maszynami Armii.
Oderwała głowę od torsu Haricotta, zerkając na niebo, w poszukiwaniu niebezpieczeństwa. Wypatrzyła ciemny punkt na nieboskłonie i już chciała uciekać, kiedy ów punkt urósł na tyle, by dało się rozpoznać jego kształt. Człowiek. Ludzie z Armii nie latali, w dodatku zbliżająca się postać wydała jej się znajoma. Odruchowo schowała się za brunetem, spoglądając zza jego pleców na lądującą na plaży dziewczynę, która pomachała im z krótkim "hej" i dosłownie wbiegła do domku.
Aymi przekrzywiła lekko głowę. Tej dziewczynie musiało być naprawdę gorąco, skoro latała mając na sobie tylko bieliznę. Z drugiej strony jeśli było jej tak wygodnie, to raczej nie stanowiło to problemu, prawda? Spojrzała na Haricotta.
- Kto to? - spytała krótko. Wiedziała, że to brunetka z polany, która ścierała się z Fasolką. Ta sama, która zmieniła nagle kolor włosów na blond, emanując przy tym zadziwiającą energią. Ta sama, którą mężczyzna zabrał ze sobą, gdy polecił za sobą podążać. Mimo tej wiedzy nie znała jej imienia. Zaczynała już rozumieć, że imię określa to, kim jest człowiek, chociaż Hari nie przypominał fasolki. Pytanie miało zaspokoić jej ciekawość, poniekąd również zasilić jej słownik o kilka nowych słów. Wiedziała, że żeby dobrze porozumieć się z "tatą" czy tamtą dziewczyną, musi poszerzyć słownictwo. Przez wyobcowanie miała sporo do nadrobienia, ale nie martwiła się tym zanadto. Przy Harim czuła się po prostu bezpieczna.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 303

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Jirri on Czw Mar 09, 2017 3:22 pm

Jirri leciał szybko ponad morzem. Był wstrząśnięty tym, co się stało. W sumie to trochę za mało powiedziane. Nie ma takich słów, które mogłyby opisać to, co właśnie czuła jaszczurka chilli. Nie do końca jeszcze pozbierał się po tym, co się stało w górach i wątpił, że kiedykolwiek o tym zapomni. Nie ma bata, następnym razem, jak ktoś go nazwie mamą lub tatą, nie mając z nim żadnego pokrewieństwa, poprostu go rozwali, aby oszczędzić sobie dziwactw, które mogłyby nastąpić. Nigdy więcej dziwacznych, skrzydlatych jaszczurów. Te także powinien poprostu rozwalać od razu, gdy tylko zbliżą się na odległość mniejszą niż dwadzieścia metrów. Oddychał ciężko i wypatrywał domu Kame Sennina. Już mniej więcej pamiętał, jak powinien lecieć, więc szybko dotarł na miejsce. Zawisł w powietrzu nad domem i ogarnął cały teren. Zauważył dwie osoby. Jedną z nich był Haricotto. Drugą... jakaś sexy laseczka! O tak! Opłacało się zostawić męża i dzieci na rzecz rozpusty. Na razie jednak warto by było załatwić z Haricotto to, co miał załatwić. Konkretniej - sparing. Opadł na ziemię, pojawiając się w polu widzenia obecnych.
- Yo, Haricotto-san. Przyszedłem walczyć, jak mówiłem.
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 368

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Tensa on Czw Mar 09, 2017 3:51 pm

Tensa wparowała do domku. Okazało się jednak, że kame aktualnie nie znajduje się wewnątrz. Cel który sobie obrała leżał sobie jednak spokojnie. Halfka nie marnowała czasu szybko założyła swoją zbroję. Wciągnęła na nogi wysokie buty i zapięła wszystkie paski w stroju. -Ufff... moja zbroja na szczęście jest na miejscu. Dobrze, że ją tu zostawiłam.- pomyślała wychodząc z domu Kame. Znalazła się na zewnątrz. W międzyczasie na wysepce zagościła przypakowana jaszczurka. -Hej jaszczurze!- wykrzyknęła. Po chwili jej wzrok pobiegł na chowającą się za Haricotto dziewczyną. -Ma włosy jak Gajja i nie jest ładna, może nawet ładniejsza od niej.- pomyślała. Nie znała jej. Po jej zachowaniu zauważyła, iż czerwonowłosa boi się. Postanowiła podejść do niej i przykucnąć. Jako, że znajdowała się przed Harim mogło wyglądać to nieco dwuznacznie. -Nie musisz się bać, skoro jesteś z Harim, jesteś naszą przyjaciółką. Nazywam się Tensa.- powiedziała uśmiechająca się Halfka wyciągając dłoń w kierunku dziewczyny.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Haricotto on Pią Mar 10, 2017 12:11 pm

I nagle, w najmniej odpowiednim momencie dosłownie wszyscy postanowili powrócić. To było dziwne, bardzo dziwne. Nawet bardziej dziwniejsze od tego, że Aymi wtulona siedziała w Haricotto, uważając go za swojego ojca.
Pierwsza przybyła Tensa, która radośnie machnęła ręką, witając się i od razu krzycząc do Pustelnika, by ten oddał jej zbroję. Haricotto od razu przypomniał sobie pancerz, jaki Tensa nosiła i z całą pewnością, odpowiedzialnością i  każdym innym mądrym słowem, którego teraz nie mógł przywołać, nie nazwałby jej pancerza zbroją. Biust na wierzchu, a cały brzuch odkryty. Nie, żeby Saiyaninowi to przeszkadzało, wręcz przeciwnie, ale po prostu nazywajmy rzeczy po imieniu. To definitywnie nie zaliczało się do zbroi!
Z zadumy na temat powyższy wyrwało go pytanie Aymi. Zapytała kim jest przybyła wojowniczka. Haricotto spojrzał na nią, po czym powiedział spokojnie:
- Tensa. Podobnie jak Ty, jest Half-Saiyaninem. Nie musisz się jej obawiać. - po czym puścił oczko do czerwonowłosej.
W kolejnej chwili swoją obecnością zaszczycił wszystkim Changeling, którego imię było równie ostre co jego rogi, Jirri. Przywitał się jak kultura nakazywała, po czym od razu przeszedł do rzeczy. Prosto z mostu, krótka piłka, przejście do meritum. To się Saiyaninowi podobało.
- Witaj, Jirri. Dobrze, zawalczmy więc, ale najpierw... - poluzował swój uścisk, wypuszczając ze swoich rąk Aymi, po czym wstał. Tensa przykucnęła przy niej, więc będą mogły zabawiać się wzajemnie rozmową. Haricotto otrzepał swoje spodnie z piasku, po czym rzucił spojrzenie Changelingowi, uśmiechając się zadziornie.
- Najpierw mała rozgrzewka. - po czym goszcząc wredny uśmieszek na twarzy, skinął głową porozumiewawczo do rogacza i odbił się od podłoża, robiąc przewrót w tył, odbijając się następnie rękami od piasku i lądując kilka metrów dalej na stopach.

Wyciągnął przed siebie dłonie i krzyżując je w palcach, wyciągnął jeszcze bardziej, co sprawiło, że jego palce głośno strzeliły. Rozgrzewkę rozpoczął od skrętoskłonów, które po chwili przeszły w pompki, kiedy jego ciało opadło piętro niżej. Pompując w ten sposób swoją klatkę piersiową, odbijał się rękami od podłoża, a kiedy znajdował się w powietrzu, klaskał dłonią o dłoń, by zaraz znów przywrócić je na poprzednie miejsce. Wykonał tę czynność kilkanaście razy, po czym przysiadł na swoim tyłku, biorąc na warsztat brzuszki. Za każdym razem, gdy był podniesiony, wyprowadzał cios po skosie, czyli łopatologicznie mówiąc, prawa ręka szła nad lewym kolanem i odwrotnie.
Uśmiechnięty Saiyanin od razu zacisnął swoje pięści, po czym wyprowadził jedną ręką atak, drugą zaś trzymając przy swoim biodrze. I tak kilka razy na zmianę, by rozruszać zastane kości. Przecinał powietrze swoimi dłońmi, wydając z siebie dziwny dźwięk, który według niego, napawał go motywacją. Brzmiało to tak, jakby podkładał głosy do niskobudżetowej bajki, a jego słowa imitować miały zderzenie pięści z bębnem. Mniej więcej...
Zaraz do jego pięści dołączyły nogi, którymi wymachiwał w górę i na boki, udając, że częstuje kopnięciem swojego przeciwnika. Wysokiego przeciwnika, ponieważ nogę uniósł dość wysoko. Następnie zamachnął się nogą i wykopał ją ku górze, obciągając stopę do góry, by w ostatniej fazie ataku, pięta była wyżej od palców.
Następnie mocno szarpnął noga, uderzając płasko stopą o podłoże. Piasek podniósł się do góry, a pod stopą powstała niewielka dziura wydrążona w piachu.
W błyskawicznym tempie zabrał lewą rękę, utrzymując ją przy w boku, zaś równocześnie gdy ją zabierał, prawa wysuwała się do przodu, by zastąpić jej miejsce. Skupiony na jednym punkcie, uderzał rytmicznie i na zmianę. Starał się wyprowadzać kombinacje ciosów, raz atakując prosto, raz z góry, raz z dołu i raz od boku.
Zwiększał prędkość swoich uderzeń, słysząc charakterystyczny dźwięk cięcia za każdym razem, kiedy jego pięść brnęła przez gęste, gorące powietrze. Podobało mu się to.
Nagle w jego wyobraźni pojawił się Shin. Bożek, który kiedyś go obrażał i który nie skinął nawet palcem, by pomóc jedynej osobie, którą Haricotto obdarzył czym więcej niż tylko zaufaniem.
Saiyanin chciał zmasakrować to widmo. Chciał połamać każdą kość, zniszczyć każdy nerw i na końcu, gdy już zacząłby błagać o śmierć, udzieliłby mu tej łaski.
Saiyanin dobrał się w końcu do swojej ofiary, atakując kolanem na jego brzuch. Następnie wyprowadził cios, podczas którego ręka okrężnie suneła od boku do środka, stawiając pięść na wysokości podbródka, zewnętrzną częścią w jego stronę. Bardzo szybko wyciągnął zgiętą w łokciu rękę, uderzając mocno zaciśniętą pięścią, dokładnie samymi kostkami, w twarz przeciwnika i równie szybko zabrał i ułożył ją w poprzedniej pozycji. Wykonał kolejnie ruch podobny, a raczej nie podobny, ponieważ to był własnie ten ruch, do podcięcia. Następnie powtórzył to samo, co zrobił już wcześniej, unosząc nogę wysoko i opuszczając ją szybko i z impetem w dół. W jego głowie widział leżącego bożka, którego zaraz zgniecie jak robaka. I uderzył. Piasek znów się podniósł, leniwie opadając w dół. Haricotto teraz przyjął pozycję przykucniętą, jednym kolanem dotykając piasku. Wyprostował swoje dłonie w palcach, usztywniając je mocno, po czym zaczął wbijać je w piach, niczym noże w masło. Wyobrażał sobie, że wbija je w ciało przeciwnika, dźgając go i upuszczając z niego jego "świętą" krew. Na twarzy wojownika gościł uśmiech, który nie znikał, a jedynie powiększał się równocześnie z radością, jaką mu to dawało.
Gdy już opamiętał się, rozejrzał się dookoła, czy ktoś go obserwuje. Nawet jeśli, nie obchodziło go to teraz. Po prostu spojrzał na znajome twarze, po czym wyskoczył do góry i zawisnął w powietrzu. Zaczął wymieniać ciosy z niewidzialnym przeciwnikiem. Zamachnięcie ręką, wyprowadzenie ciosy. Zamachnięcie noga, wyprowadzenia kopnięcia. I tak na zmianę, zwiększając swoją szybkość do tego stopnia, że ktoś niedoświadczony, nie zobaczyłby jego ruchów W OGÓLE.
W końcu wylądował, niczym superbohater! Pozycja przykucnięta, pięść wbita w glebę i opuszczona głowa, która powoli unosiła się o góry. W końcu spojrzał na pozostałych, którzy znajdowali się na wyspie Żółwie, po czym posłał im swój zadziorny uśmiech, podnosząc się. Od razu rzucił spojrzenie Jirriemu.
- Wybacz, że musiałeś czekać. Niestety, obawiam się, że mogę nie sprostać Twoim oczekiwaniom. - mimo znaczenia wypowiedzianych przez siebie słów, patrzył na Changelinga spokojnie, był opanowany, a kąciki jego ust unosiły się ku górze, sprawiając, że jego usta wykrzywione były w uśmiechu, który był owiany nutką tajemnicy.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Laptor on Pią Mar 10, 2017 12:50 pm

MG


Dziewczyna o imieniu Aymi tkwiła dłuższą chwilę w ramionach saiyanina, który został nie tak dawno sprany przez androida, co nie wyszło mu na złe, gdyż oprócz tego, że prawie zginął, dowiedział się, że komórki saiyan mają ciekawy efekt a mianowicie wzmacniają siłę gdy saiyanin wyrwie się z chłodnych objęć śmierci. Dostrzegła niepokojący punkt na niebie, który okazał się być przyjacielską Tensą, która przedstawiła się zaraz po tym jak wybiegła z domu Kame Sennina. Dowiedziała się również jeszcze przed przedstawieniem Tensy, że jest half saiyaninką tak samo jak Aymi, i nie musiała jej się obawiać, bo jest przyjaźnie nastawiona. Teraz zjawił się wysoki na około 2 metry changeling przypominający rozwiniętą jaszczurkę z rogami i elementami białego... pancerza? Ubrany był w dziwny pomarańczowy strój. On również, chociaż wiedział tylko o tym Haricotto został sprany przez androida i to tego samego.
Tensa natomiast chociaż chciała jakąś przygodę to nic nie robiła w kierunku niej, ciągle zaciągała interakcję z innymi graczami i MG nie miał jak wcisnąć jakiegokolwiek ciekawego elementu przygody. Sama musiała podjąć decyzję, czy zamierzała gdzieś się udać, czy może poszuka Kame? A może zwyczajnie da spokój MG bo w głębi duszy wcale nie chce żadnej przygody?
Zapowiadało się na świetny pojedynek między rozrośniętą jaszczurką a saiyaninem, który jako jedyny tutaj był czystej krwi. Zaczął się rozgrzewać, demonstrując swoje liche umiejętności przed paniami i już po chwili był gotowy do sparingowania.
________
Kolejność nadal taka sama jak poprzednio <3

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Ryu on Pią Mar 10, 2017 8:23 pm

Nasz bohater leciał już jakiś czas, w kierunku wyspy Kame. Był ciekaw czy Tensie udało się zdobyć tą całą fasolkę senzu. Gdyby się jej udało na pewno walka z RR byłaby jeszcze łatwiejsza, a z pewnością AC nie posiada takich specjalnych fasolek. Leciał, leciał, i leciał, a wyspy nie było widać. W końcu przed jego oczami zaczął się ukazywać cel jego podróży, a już po paru chwilach zaczął lądować na wyspie. Gdy tak lądował, dostrzegł cztery postacie. Jednym z nich był Haricotto, kolejnym był ten czarny kosmita Jirri, i znajdowały się tam także dwie dziewczyny. Jedną z nich była Tensa, a drugą była ta ruda dziewczyna, którą już wcześniej spotkał lecz nie przedstawiła mu się. Gdy swoje nogi postawił na piasku, postanowił się przywitać.
- Cześć wszystkim. – Po czym skierował swój wzrok na Jirriego – Nie wiem czy się już przedstawiłem. Jirri prawda? Możesz mi mówić Ryu.
Po czym zauważył, że Saiyanin prawdopodobnie przygotowuje się do walki przeciwko czarnemu kosmicie, więc postanowił podejść do dwójki przedstawicielek płci przeciwnej, i rozpocząć rozmowę. Przykucnął przy nich i przemówił.
- Tensa. Widzę, że zmieniłaś się. Muszę przyznać, że pierwszy raz widzę, takie ubranie. – Skomentował jej ubiór, który był dość nietypowy, po czym zwrócił się do rudej nieznajomej – Nie zdążyłaś mi się przedstawić, więc mogłabyś mi teraz zdradzić swoje imię?
Po czym zamilkł i czekał na odpowiedź dziewczyny.


Ostatnio zmieniony przez Ryu dnia Sob Mar 11, 2017 12:50 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Ryu

Liczba postów : 208

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Aymi on Pią Mar 10, 2017 9:47 pm

Sytuacja robiła się z każdą chwilą ciekawsza. Ale tylko dla postronnego obserwatora. Dla czerwonowłosej wyglądało to z goła inaczej...
Brunetka zniknęła wewnątrz domu, jednak nie tylko ona zjawiła się nagle w okolicy. Aymi wyłapała wzrokiem stojącego na brzegu morza jaszczura... i zdrętwiała. Wszystkie włoski na jej ogonie w jednej chwili stanęły dęba, a z jej twarzy ziało przerażenie. Pierwszy raz widziała taką bestię, w dodatku gadającą! Ta jedna myśl zawładnęła jej umysłem, wypierając wszystko inne. Była tylko ona i jaszczur, który zamierzał walczyć.
Kobiecy głos przebił się do jej podświadomości i pozwolił oderwać wzrok od wielkiego gada. Spojrzała w stronę wejścia do domku, napotykając spojrzenie dziewczyny. Tym razem nie była ona na samej bieliźnie, a miała na sobie dziwny strój. Aymi patrzyła zlękniona, jak Tensa podchodzi bliżej. Schowała się za plecami Haricotta, wczepiając palce w tył jego koszuli. Chciała wierzyć, że skoro ona nie widzi ich, to oni nie widzą jej. Myliła się.
Ciemnowłosa zatrzymała się bardzo blisko, pochylając w jej stronę. Stalowooka próbowała skupić się na słowach do niej wypowiadanych, marszcząc delikatnie nos.
- Przyja...ciółka... - powtórzyła powoli, choć nie rozumiała tego słowa. Szukała wsparcia u bruneta, tego jednak bardziej absorbowała perspektywa pojedynku z jaszczurem. W prawdzie Haricotto mówił, że nie musi się obawiać Tensy, ale i tak czuła się nieswojo.
Wtedy znów ktoś się pojawił, a Aymi odruchowo podskoczyła, słysząc głos nowoprzybyłego, i schowała się za pierwszym, co stało obok - padło na czarnowłosą. Chłopak, którego widziała ostatnio w okolicach polany, a którego Saiyanin nazwał Smokiem, właśnie się do nich zbliżał. Syknęła w jego stronę, wychylając się tylko nieznacznie zza pleców Tensy. W tej chwili używała jej poniekąd jak tarczy i tylko smagany na boki krwisty ogon oznajmiał wszem i wobec niezbyt pozytywne nastawienie względem młodzieńca. Nie odzywała się, tylko obserwowała, starając się wyłapać wzrokiem jakąś wygodniejszą kryjówkę. Naprawdę nie lubiła otwartych przestrzeni...

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 303

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed domem

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach