Teren przed chatą

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Teren przed chatą

Pisanie by Admin on Pon Lut 13, 2017 3:16 pm

First topic message reminder :

Najbliższe tereny wokół chaty. Praktycznie wszędzie rośnie trawa, z kilkoma wyjątkami w postaci udeptanej ziemi. Znaleźć tu można ławkę, która postawiona jest przed głównym wejściem, huśtawkę zrobioną z opony od traktora, która na łańcuchach przywieszona jest do drzewa, a także niewielki ogródek, w którym obecnie nic nie ma.

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 346

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Teren przed chatą

Pisanie by Aymi on Nie Wrz 24, 2017 9:33 pm

Żal po stracie bliskich pozostaje długo, a niektórym wręcz wżera się w psychikę. Wszystko zależy od tego, co właściwie nam zostaje po danej osobie. Aymi pamiętała uśmiech matki, kolor jej włosów poruszanych na wietrze, ciepły głos, zapach cytrusowych perfum. Mimo wszystko były to tylko fragmenty, które przez lata samotnego życia w lesie coraz bardziej się zacierały. Czasem nie potrafiła sobie przypomnieć jej twarzy, a gdy już miała ją przed oczami, zazwyczaj widziała te ostatnie chwile. Jej jasne oczy, delikatny uśmiech i stróżkę krwi spływającą z kącika ust. A także ciepły, choć smutny głos mówiący "dogonię cię". Dwa słowa, które nigdy nie miały się spełnić.
Płomiennowłosa leżała na trawie z wielkim kocurem wtulonym w jej bok (czarnym kocurem, Jirri, to jest czarna pantera, imię może mylić, wiem xD). Słyszała znajomy głos wykrzykujący jej imię, a chwilę później ciepła dłoń dotknęła jej policzka, ścierając łzę spod oka. Czuła, że zostaje przygarnięta, odruchowo więc przylgnęła do nagiego torsu, wczepiając palce w luźny materiał (tatko Hari bez koszulki <3). Przygryzła wargę, nie chcąc się rozpłakać, zwłaszcza po słowach mówiących o jej domniemanej sile. Czy rzeczywiście była tak silna? Jeszcze kilka chwil temu rozsadzała ją energia, a ona sama myślała o zniszczeniu jednego z żołnierzy, którzy odebrali jej matkę. Jednak... gdzie on się podział, gdzie zniknął?
"Pewnego dnia będziesz silniejsza ode mnie". Jej nos został delikatnie trącony, a ona spojrzała w twarz bruneta. Widziała, jak wyciąga dłoń do Shiro. Kocur trącił jego rękę własnym nosem, a potem delikatnie zamknął paszczę na jego palcach, puszczając je po chwili. Zaraz jednak wyczuł inną osobę w pobliżu, odwracając się ze spuszczonym łbem w stronę Jaszczura. I zaczął warczeć ostrzegawczo. Nie znał Jirriego ani celu jego obecności tutaj, jednak zamierzał bronić swojej pani przed obcym przybyszem. Stanął więc w pozycji bojowej, gotowy do skoku, a jego ogon miotał się na boki niczym bicz. Znów zawarczał, tym razem głośniej, jakby chciał przekazać czarnoskóremu "nie dam jej skrzywdzić, więc nawet nie próbuj". Mimo wszystko zachowywał odpowiedni dystans, biorąc również pod uwagę, że nie jest jedynym obrońcą halfki. Czekał, lecz nie dawał nieznajomemu się zbliżyć.

___
regeneracja 10%


Ostatnio zmieniony przez Aymi dnia Czw Wrz 28, 2017 8:38 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Dla MG:
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]


\(*o*)/
avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed chatą

Pisanie by Laptor on Pon Wrz 25, 2017 9:34 pm

MG - SAGA


Cała trójka mogła zaobserwować jak niebo przyciemniało. Jirri, Aymi oraz Haricotto dostrzegli z gór, jak około 100 kilometrów dalej niebo na znacznym obszarze stanęło w kolorze kebaltowym. Można by zapytać jakim cudem, ktokolwiek widzi na taką odległość, jednakże jest na to prosty wzór (3,52 x pierwiastek z wysokości wzroku, przyjąłem, że góra ma około 2000m wysokości. Nikt nie widział nic więcej, odlegość była zbyt odległa, zwyczajnie widać było jedynie ciemne niebo, które nie znikało około 5 minut. Nagle z nad chmury uderzył ogromny, silny piorun, a potem jeszcze i jeszcze. Piorun był widoczny tylko odrobinę, natomiast grzmot był słyszalny dość dobrze. Po tym czasie, jeśli jakieś pary oczu nadal były zainteresowane zjawiskiem, przez chwile nastąpiło przejaśnienie, dokładnie na środku, stawało się większe i większe... Aż w końcu stało się na tyle duże, by niebo przywróciło się do normalnego stanu.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1483

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed chatą

Pisanie by Haricotto on Pon Wrz 25, 2017 11:27 pm

Haricotto ciągle trzymał Aymi w swoich objęciach. Kiedy na niego spojrzała i ich spojrzenia się połączyły, uśmiechnął się do niej. Puścił do niej oczko, po czym przejechał dłonią po jej czuprynie, delikatnie ją czochrając.
- Moja siłaczka. - powiedział cicho, po czym wziął ją na ręce i wstał, odwracając się do Jirriego, który do nich dołączył. Shiro zawarczał na niego, co było zrozumiałe. Dla niego Changeling był intruzem, nie znał go, więc bronił swojej Pani przed ewentualnym zagrożeniem.
- Shiro, spokojnie. - powiedział Haricotto, a kiedy stanął już wyprostowany (z dziewczyną na rękach), spojrzał na Jirriego. Zrobił duże oczy, jakby nie poznał swojego starego znajomego. Głos był identyczny. Ubranie również znajome, bo pomarańczowe z naszywką kanji znaczącą "żółw". Wygląd jego był nieco inny. Głowa mu się powiększyła i stracił nos.

[You must be registered and logged in to see this link.]

Saiyanin nie wiedział co powiedzieć, był zaskoczony wyglądem jaszczura. Poczuł się tak, jakby coś przeszyło jego czaszkę. Szok!
- Jirri... To Ty? Od kiedy masz wodogłowie? - zapytał, nie mając na celu obrazy. Tu wchodziła w grę zwyczajna niewiedza Fasolki na temat transformacji rasy Changelingów. Skąd niby mógł wiedzieć, że Jirri przeszedł kolejną przemianę, która zmieniła jego wygląd bardziej niż poprzednia?
- Aleś się zmienił, chłopie! Na pewno wszystko w porządku? - zapytał, obchodząc wojownika dookoła i obserwując uważnie i dokładnie jego ciało, a raczej zmiany, jakie na nim miały miejsce. Marszczył się i starał się zrozumieć, dlaczego jego wygląd był taki, a nie inny. Po wyrazie twarzy mężczyzny było widać wyraźne zaniepokojenie, które mieszało się ze zdziwieniem. Po dłuższym namyśle doszedł do wniosku, że nie ma sensu zastanawiać się nad czymś, na co odpowiedź dostanie prawdopodobnie za kilka chwil.
- Tak czy siak... dobrze Cię widzieć, haha! Opowiadaj, co tam u Cie... - i tutaj przerwał, ponieważ niebo momentalnie pociemniało. Haricotto uniósł swoją głowę do góry.

[You must be registered and logged in to see this link.]

Następną rzeczą był ogromny, silny piorun, któremu towarzyszył potężny grzmot, dudniący w uszach i wprawiający w niepokój. Trwało to jedynie chwilę, i zniknęło tak szybko, jak się pojawiło. Haricotto obserwował wszystko bacznie, szukając jakby odpowiedzi na niebie, której jak się okazało, wcale tam nie było. Poczuł się dziwnie. Takie rzeczy nie powinny się dziać samoczynnie. To musiało być czymś spowodowane. Przełknął ślinę i zerknął kątem oka na Aymi, którą wciąż trzymał na rękach. Następnie przeniósł swoje spojrzenie na Jirriego. Po jego czole spłynęła pojedyncza kropla...
- Mam złe przeczucia. - skwitował, a wyraz jego twarzy był poważny.

_________________
[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1409

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed chatą

Pisanie by Jirri on Wto Wrz 26, 2017 6:20 pm

Jirri odsunął się, gdy czarny kot zawarczał na niego. Nie było to miłe z jego strony i z pewnością nie mądre, patrząc na fakt, że zwierzę to kompletnie nie stanowiło zagrożebia dla takiego wojownika, jak on. Nie musiałby nawet wyciągać miecza. Powstrzymał się jednak, bo Haricotto-san powstrzymał bestię. Najwyraźniej to jakiś jego zwierzak, a takich to jaszczur zabijać nie chciał. Saiya-jin podniósł rudowłosą i odwrócił się, po czym wytrzeszczył oczy. Już samo to bardzo zdziwiło jaszczura, a pytanie, które chwilę potem padło, kompletnie zbiło go z tropu. Sekunda minęła, zanim zrozumiał o co chodzi. Zaczął się głośno śmiać, gdy Haricotto-san obchodził go dookoła. Przyglądał mu się tak dziwnie i to przede wszystkim rozbawiło changelinga. Chwilę potem padło pytanie, czy wszystko w porządku. Czy w porządku? 
- Pewnie, że w porządku! To moja Trzecia Forma! Najsilniejsza transformacja, jaką dotąd widziałem. Moje nowe moce są nieopisywalne... Prawdą jest też to, że nie miałem jeszcze okazji przetestować ich w walce, ale już teraz zadziwia mnie moja własna szybkość. A energia? Mam jej tyle, że mógłbym rozbić tę planetę na kawałki tak małe, że niezauważalne gołym okiem! Ale nie martw się. Oczywiście tego nie zrobię. Tęskniłem za Wami, stary! 
Już chciał uściskać przyjaciela, on też przywitał się wreszcie jak należy. Już mieli sobie swobodnie pogadać, gdy nagle... Coś stało się z niebem. Coś, jakby przez kilka sekund była burza. Nagła i kompletnie znikąd, bez deszczu. Zaraz zniknęła równie szybko, jak się pojawiła, a im już nie było do śmiechu. To nie było normalne. Haricotto-san też to wiedział. Co to jednak może być? Odezwał się do jaszczura. Jirri zerknął na niego i uśmiechnął się krzywo. 
-Tja... Nie dane nam posiedzieć w spokoju i pogadać, co? Co chcesz z tym zrobić? Obydwoje wyglądacie na wycieńczonych... A przynajmniej na pewno ona. 
Wskazał na rudowłosą, po czym zwrócił się do niej. 
- Przepraszam, nie pamiętam Twojego imienia. Ja jestem Jirri, a Ty?
avatar

Jirri
Time Patrol

Liczba postów : 486

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed chatą

Pisanie by Aymi on Czw Wrz 28, 2017 8:12 pm

Siedziała wtulona w tors ojca. Przy nim czuła się bezpiecznie, po prostu. Miała tę pewność, że niezależnie od sytuacji mężczyzna stanie w jej obronie. Uśmiechnęła się delikatnie, gdy poczochrał jej włosy, zaczesując je do tyłu, by po chwili ją podnieść. Słyszała również warczenie swego kociego przyjaciela, który na słowa saiyanina delikatnie się cofnął, przysiadł i lekko przyciszył powarkiwanie. Dopiero ruch ręką dziewczyny, jakby chciała klepnąć panterę po łbie, sprawił, że Shiro ucichł i wylądował w pozycji na wpół leżącej, uważnie obserwując nieznajomego.
Aymi kojarzyła skądś głos przybysza, choć nie pamiętała skąd dokładnie. Gdy jednak uniosła na niego spojrzenie, momentalnie zamarła, mocniej wtulając się z przestrachem w oczach w Haricotta. Nie tylko ją zaskoczył widok tego jaszczuropodobnego osobnika, choć poznała imię Jirri wypowiadane przez tatę. Kojarzyła czarnoskórego jaszczura, który odwiedził chatę Kame tego dnia, gdy jej życie znów się zmieniło. Ale tamten jaszczur wyglądał zupełnie inaczej, co nawet zauważył brunet. Gdy oochodził on obcego ze wszystkich stron, nawet młoda miała ogląd na szczegóły budowy jego ciała, chociaż śmiech nie poprawiał jego wizerunku. Dziwnie wyglądał groźny wizualnie stwór śmiejący się do rozpuku. Ostatecznie saiyanin uznał wyjaśnienia Jirriego i już mieli się normalnie przywitać, kiedy niebo pociemniało, a po chwili przeszył je potężny piorun. Na dźwięk tego ostatniego Ay skuliła się w ramionach opiekuna, zakrywając ramionami głowę. Bała się burz, a to właśnie ze względu na huk błyskawic. Gdy jednak wszystko ucichło, a niebo znów stało się jaśniejsze, dziewczyna odważyła się odchylić nieco swoją zasłonę i rozejrzała się dookoła.
- Nie ma burzy..? - spytała trochę niepewnie. Złe przeczucia Haricotto nie zwiastowały nic dobrego i nawet przez jej czerwony ogon przechodziły jakieś dziwne i niepokojące dreszcze. Jaszczur zauważył jej stan kondycyjny, po chwili zwracajac się bezpośrednio do niej i pytając o jej imię. Spojrzała na niego niepewnie, z pewną dozą lęku, zaraz potem zerknęła na ojca, ostatecznie zawieszając wzrok na czarnoskórym. Brunet uważał go za przyjaciela, więc chyba mogła mu zaufać, prawda?
- Jirri, jaszczur z wyspy Kame, z którym bił się tata - rzuciła cicho, jakby oczekując potwierdzenia, a następnie skinęła lekko głową. - Jestem Aymi. Miło pana poznać.
Choć ostatnie zdanie wypowiedziała trochę niepewnie, wiedziała, że tego wymaga kultura. Ryu mówił jej trochę na ten temat i sam skłonił się przed nią, gdy się przedstawiał. Tłumaczył jej potem, że w ten sposób okazuje się szacunek drugiej osobie. W jej obecnej pozycji raczej trudno byłoby się kłaniać, ograniczyła się zatem do skinienia głową.

___
regeneracja 10%

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Dla MG:
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]


\(*o*)/
avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed chatą

Pisanie by Laptor on Pią Wrz 29, 2017 5:08 pm

MG - SAGA


Gdy nastała cisza po tych całych uderzeniach piorunów, a nieba zaczęła wracać do swojej pierwotnej formy i koloru, wszyscy w okolicy mogli usłyszeć kilka, nakładających się na siebie dźwięków. Były to odgłosy kopyt, deptanych liści, pękających patyków oraz skrzeczących ptaków, które pojawiły się na horyzoncie w dużej ilości i jak chmura sunęły wysoko na niebie, w kierunku grupki wojowników. Zwierząt nie było jeszcze widać, co więcej nie można było usłyszeć żadnego dźwięku z osobna, dlatego też wiedza na temat tego, co wywołuje ten dźwięk była zerowa. Nagle niebo przeciął jeden z samolotów armii RR, żółto-czerwony szybowiec sunął prosto w miejsce lądowania statku. Trzeba było podjąć decyzję.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1483

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed chatą

Pisanie by Haricotto on Sob Wrz 30, 2017 2:37 pm

Haricotto odstawił Aymi na ziemię, podtrzymując ją jednak, by przypadkiem nie upadła. Trzymał dłoń na jej ramieniu, sam zaś stał blisko niej, dając jej swoje oparcie. Zerknął na nią kątem oka i znów przeczesał dłonią jej włosy, uśmiechając się. Uśmiech ten miał dać poczucie bezpieczeństwa, że tata jest blisko i nic jej nie grozi. Zaraz jednak spojrzał na Jirriego.
- Zawsze coś się musi dziać. Inaczej byłoby nudno. - odpowiedział, uśmiechając się zadziornie. Zerknął w kierunku, z którego dochodziły grzmoty. Zmarszczył swoje brwi.
- Trzeba to sprawdzić. To może być coś ważnego. Jestem pewien, że Armia Czerwon... - przerwał, ponieważ ujrzał jak szybowiec złowrogiego ugrupowania militarnego kieruje się w stronę, w którą przed chwilą Saiyanin patrzył.
- Działają od razu, to trzeba im przyznać. - zaśmiał się pod nosem, po czym pokręcił głową na boki. To go nawet rozbawiło. Ponownie jego uwaga skupiła się na Aymi.
- Aycia... czujesz się na siłach? Wolałbym, żebyś została, ale nie chcę Cię zostawiać samej. - po chwili spojrzał na Jirriego.
- Jirri. Musimy być gotowi na walkę. Nie opuszczaj gardy. - skinął do niego głową porozumiewawczo. Był gotowy do lotu. Czekał tylko na zdanie tej dwójki.

_________________
[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1409

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed chatą

Pisanie by Jirri on Nie Paź 01, 2017 1:12 pm

Jirri skinął głową przyjacielowi i uśmiechnął się już nieco pewniej. Poczuł się jakoś tak stabilniej. I w sumie był zadowolony. W końcu poza tym, że są przyjaciółmi, są też wojownikami. Walka u jego boku z pewnością będzie wspaniałą opcją. Z drugiej strony nie mają pewności, że będzie z kim walczyć. Mimo to, wyglądało na to, że jak najbardziej. Zauważyli bowiem lecący w stronę dziwnego zjawiska samolot. Jakaś Armia Czerwona, czy coś takiego. Czy Aymi-chan czuła się na siłach? Może lepiej by było, gdyby została, w końcu nieźle oberwała. 
- Myślę, że powinnaś zostać, Aymi-chan. Nieźle dostałaś tamtą falą. Po czymś takim nie czujesz się pewnie zbyt dobrze, co? Haricotto-san, jeśli chcesz, mogę sprawdzić to samemu, chociaż nie wiem, czego się spodziewać. Z pewnością bezpieczniej będzie w dwie osoby. Jak wolisz? 
Jirri zastanawiał się, co to mogło być? Pierwsze, co przyszło mu do głowy, to jakiś portal, czy coś. Słyszał wciąż coś, jakby galopujące zwierzęta... 
- Radzę lecieć do góry. Jeszcze nas coś stratuje.
Podleciał lekko w górę i spojrzał w stronę, z której widoczny był wcześniej błysk. Potem przeniósł wzrok na pozostałą dwójkę.
- To co? Ja polecę tak, czy siak.

z/t Bez względu na wszystko, choć najlepiej by było z kimś. Tak czy siak czekam na odpis.
avatar

Jirri
Time Patrol

Liczba postów : 486

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed chatą

Pisanie by Aymi on Pon Paź 02, 2017 10:43 am

Koniec burzy, która nie nastała, nie zwiastował spokoju. Słyszała w dali rumor wywołany przez spłoszone zwierzęta i widziała ulatujące w popłochu ptaki. Nawet Shiro stał się dziwnie niespokojny, co chwilę przewracając nerwowo łbem na boki i powarkując. Był gotowy w każdej chwili rzucić się do biegu, podążyć za instynktami, zostawał jednak blisko niej, przynajmniej na razie.
Ojciec postawił ją na nogi, asekurując ją w dalszym ciągu przed upadkiem. Wiedziała, jak bardzo mu zależy na jej dobrym samopoczuciu i ogólnym stanie zdrowotnym. Po prostu się o nią martwił. Zdawała sobie też sprawę, że w związku z zaistniałą sytuacją należałoby sprawdzić, co tak właściwie się dzieje. Tym bardziej, że... Armia już chyba wysłała kogoś na miejsce zdarzenia.
- Polecę - odpowiedziała saiyaninowi, dla potwierdzenia tych słów stając bez podpory w postaci ojcowego ramienia. Zaraz też spojrzała na jaszczura. - Dziękuję za troskę, Jirri-san, ale dam sobie radę. Najwyżej będę trzymać się z tyłu i jeszcze regenerować siły.
Uśmiechnęła się do obojga delikatnie, a następnie odwróciła do swego kociego przyjaciela i przyklęknęła przed nim. Wtuliła się w wielkie cielsko, gładząc ciemną sierść.
- Nic mi nie będzie, leć - szepnęła kotu na ucho. - Tata mnie ochroni.
Słyszała słowa gada, więc szybko puściła Shiro i patrzyła tylko, jak znika gdzieś w gąszczu. Chwilę później unosiła się już w powietrzu obok ojca i wojownika w pomarańczowym stroju. Skinęła im głową.
- Możemy ruszać - stwierdziła krótko, gotowa do drogi.

z/t - lecimy, prawda? ^^

_____
regeneracja 10%

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Dla MG:
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]


\(*o*)/
avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed chatą

Pisanie by Haricotto on Pon Paź 02, 2017 6:31 pm

Haricotto patrzył na Aymi i czuł... dziwną dumę. Oberwała mocno, ale była na tyle odważna, by stawić czoło przeciwnościom losu. Oczywiście, martwił się o nią, ale czuł jak rozpiera go duma. Kiedy byli już gotowi do odlotu, położył dłoń na głowie Aymi i poczochrał jej włosy, kolejny raz. Nigdy mu się to nie znudzi. Uśmiechnął się. Rzucił spojrzenie Jirriemu i skinął głową na znak porozumienia, ale zaraz po tym kucnął przed dziewczyną. Położył na jej ramionach swoje dłonie i spojrzał jej w oczy. 
- Aymi, jeśli zrobi się niebezpiecznie, masz natychmiast wracać do chaty. To nie jest prośba. - skinął głową, po czym czule pogładził dłonią jej policzek, dając jej zaraz delikatnego pstryczka w nos, śmiejąc się cicho, by dodać nastolatce więcej otuchy. Wstał tuż zaraz, odnosząc się jeszcze do Shiro, który wydawał się być nieco przestraszony.
- Shiro, pilnuj chaty. Jak wrócę ma być w jednym kawałku! - po czym pochylił się i klepnął go kilka razy po głowie.
- Yooosha! - zacisnął swoje dłonie, dumnie wypinając klatkę do przodu. Splótł swoje palce i strzelił nimi głośno, tak samo jak swoim karkiem, ruszając głową w prawy i lewy bok.
- Ruszamy! - powiedział głośno i jeszcze w tej samej sekundzie jego ciało spowite zostało białą aurą. Odbił się od gleby i wystrzelił jak z procy, zostawiając za sobą białą smugę.

z/t

_________________
[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1409

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed chatą

Pisanie by Ryu on Nie Lip 15, 2018 10:57 pm

[Statystyki] KONIEC TRENINGU - 15.07.2018 22:57

Nie miał pojęcia, w jakim miejscu mogły w tamtym momencie znajdować się Aymi oraz Erica. A co jeżeli ten ktoś, który pojawił się nad jeziorem pobił je i zabrał, w jakieś inne miejsce? A co jeżeli tamta krew należała do rudowłosej? Nie, nie mógł myśleć w taki sposób. Ogoniasta była silna, mogła zadbać o siebie, jak i o białowłosą. Brunet powinien być o nie znacznie spokojniejszy. Może i byłoby tak, gdyby nie sytuacja, która wydarzyła się, jakiś czas temu. Fakt, ryboludzie nie byli już problemem, lecz zawsze mogli powrócić i znów zagrozić Ziemi. Przecież nikt tak naprawdę nie wiedział, jak wielu żołnierzy mieli w swych szeregach. Skoro dwóch z nich doprowadziło na skraj śmierci Aymi, która potrafiła przemieniać się w złotowłosą wojowniczkę to nie można było wykluczyć możliwości, iż posiadali znacznie więcej takowych żołnierzy. A kto wie, może nawet znacznie silniejszych? Cóż, wyglądało na to, że tak, ponieważ to właśnie jeden z nich zabił mistrza Haricotto, jednakże przy okazji pozbywając się samego siebie. Pytanie brzmiało, jak wielu? Zresztą, nie byli oni jedynym zmartwieniem. Na błękitnej planecie mógł się znajdować niejeden potężny przeciwnik, którego nasz bohater mógł wciąż nie spotkać. Miejmy nadzieję, że były one całe i zdrowe. Ryu nie mógł jednak pozbyć się tego tajemniczego przeczucia podpowiadającego mu, iż jest nieco inaczej.
- Hmmm… może będą siedziały w chatce?
Leciał już jakiś czas i nie wiedział, gdzie powinien się w ogóle udać. Ów chatka wydawała się być dobrym wyborem, czy tak było jednak w rzeczywistości? Cóż, nie miał innego wyboru, jak po prostu sprawdzić to, więc i tak postanowił zrobić. Zmienił kierunek swego lotu i udał się w stronę gór. Jakiś czas później jego oczom ukazał się znany mu budynek. Parę sekund później wylądował tuż przed nim. Nikogo nie ujrzał na balkonie, więc postanowił wejść do środka.
- Aymi, Erica, jesteście tu?!
Rozległ się krzyk, lecz nikt mu nie odpowiedział. Czyżby oznaczało to, iż się pomylił i nikogo tu nie zastał? Stwierdził, że na wszelki wypadek rozejrzy się.
avatar

Ryu

Liczba postów : 291

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed chatą

Pisanie by Laptor on Pon Lip 16, 2018 2:22 pm

MG


Ryu właśnie zakończył trening, który wzmocnił jego truchło... a nie, jeszcze nie truchło. Jego ciało. Wzmocniony, na pewno pewny siebie, mógł rozpocząć kolejną przygodę życia. Ciekawe, gdzie podziewał się Ryu, gdy go nie było. Po śmierci Haricotta, wiele osób nagle zniknęło. Teraz znajdował się przed chatą w górach. Zauważył On lecącego na niebie... no właśnie, kogo? Na szczęście również On zauważył, a raczej wyczuł Ryu. Czym prędzej zaczął lądować. I Ryu mógł zauważyć, że wraz z tajemniczym mężczyzną jest również Kame Sennin!
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
- Ryu! Szukamy was. Zmierza do nas wielkie zło. Na Ziemi wylądowało około pięciu statków, na pokładzie których znajdują się istoty o nieprzyjaznych zamiarach. - Rzekł Kamesennin, natomiast mężczyzna się w ogóle nie odzywał.
- Jestem zbyt stary, aby cokolwiek wskórać. Zdecydowałem się, że pomogę przynajmniej tak jak mogę. Wiele z was znam osobiście, byłem waszym mistrzem, przyjacielem. Tenshinhan był moim uczniem, długo przed wami. - Powiedział stary zboczeniec, wskazując na mężczyznę obok. To właśnie On nosił imię Tenshinhan. Pustelnik kontynuował swoją wypowiedź:
- Spotkałem już Aymi, musisz do niej dołączyć, ona wie o tym, co należy począć. Na Ziemi istnieją przedmioty zwane smoczymi kulami. Mają one ogromną moc, także przywracając do życia wybraną osobę. Myślę, że obecność tego saiyanina o imieniu Haricotto byłaby tutaj wskazana. Był silnym wojownikiem. Aymi poleciała do Pałacu Wszechmogącego... Zresztą, Tenshinhan w tej sytuacji na pewno cię zaprowadzi. - Zamilkł i zerknął na Tenshinhana, który porozumiewawczo kiwnął głową do byłego mistrza.
- Proszę, lećmy czym prędzej. - Stwierdził Tenshinhan, i jeśli Ryu nie miał jakichkolwiek obiekcji, polecieli...

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1483

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed chatą

Pisanie by Ryu on Wto Lip 17, 2018 2:02 pm

Naszemu bohaterowi nie zajęło zbyt dużo czasu, aby przeczesać cały budynek i zrozumieć, iż nikt poza nim się tu nie znajdował. Tak więc, brunet miał problem. I to nawet niemały. Bo skoro nie odnalazł ich tutaj, to gdzie powinien się udać w następnej kolejności? Postanowił opuścić chatkę i zastanowić się nad tą kwestią przebywając na zewnątrz.
- No dobra… gdzie teraz powinienem się udać?
Zaczął drapać się palcem wskazującym swej prawicy po policzku próbując wpaść na jakiś pomysł. Jednakże rozmyślania jego przerwał znajomy mu głos. Oczom jego ukazało się dwóch mężczyzn. Jednym z nich był sam staruszek Kame, któremu towarzyszył jakiś tajemniczy jegomość. Ubiór jego sugerował, iż on także parał się sztukami walki. Co jednak ważniejsze, posiadał dodatkowe, trzecie oko znajdujące się na samym środku jego czoła. Dla bruneta było to coś nowego, ponieważ nigdy wcześniej nie spotkał osób z dodatkowym okiem, lecz nie wywarło na nim to, aż tak wielkiego wrażenia. Przecież w końcu niejednego kosmitę Ryu widział w swym życiu, więc osoba z dodatkowym okiem nie była czymś, aż tak odbiegającym od normy. Przynajmniej w mniemaniu naszego Ziemianina. A skoro już o obcych mowa to ten mężczyzna mógł takowym być. Przecież jak każdy wie, Saiyanie również ludzi przypominają, lecz nimi nie są. Nie było jednak czasu na to, aby zastanawiać się nad pochodzeniem ów – jak mogłoby się wydawać – wojownika, ponieważ jak się okazało pojawiło się nowe, kolejne zagrożenie. Znów pojawiły się osoby, które prawdopodobnie chciały zagrozić błękitnej planecie oraz jej mieszkańcom.
- Szlag, dopiero co, pozbyliśmy się Sakan i tak szybko pojawili się nowi przeciwnicy.
Staruszek Kame nie wiedział, jak wiele osób pojawiło się, jednakże wspomniał o ilości statków, którymi przybyli ci nieznani przybysze. Jakiej wielkości mogły one być? Jeżeli każdy z nich był wielkości statku Sakan to na pokładzie każdego z nich mogło znajdować się naprawdę wielu osobników.
- Więc ten drugi ma na imię Tenshinhan i był kiedyś uczniem staruszka Kame.
Ryu był ciekaw, jak bardzo silny był trójoki. Chętnie przeprowadziłby z nim sparing, lecz teraz nie było czasu na takie rzeczy. Może innym razem będzie miał okazję, aby zaproponować mu walkę? Okazało się, że starzec widział się z Aymi, tak więc, młodzieniec mógł od razu do niego przylecieć. Mógłby wtedy od razu odnaleźć ogoniastą bez zbędnego marnowania czasu, jednakże nie pomyślał o tym wcześniej. Chłopak nie sądził, iż mógł on wiedzieć, dokąd udała się rudowłosa. Starzec wspomniał także o Smoczych Kulach oraz ich mocy, lecz nie było to coś, czego brunet już wcześniej by nie wiedział.
- Do pałacu… Wszechmogącego?
Zaraz, zaraz. Czy ktoś próbował właśnie nabrać naszego bohatera? O co tutaj chodziło? Staruszek Kame chyba nie mówił o Bogu? Zresztą, już za niedługo wszystko miało się okazać, gdy tylko trójoki zaprowadzi Ryu do miejsca spotkania.
- W zasadzie to już szukałem Aymi, żeby wyjaśnić z nią pewną sprawę, ale w tej sytuacji...
Zwrócił się do starca, a w następnej kolejności spojrzał na Tenshinhana, który chciał jak najszybciej odlecieć. Nie było w tym oczywiście nic dziwnego biorąc pod uwagę aktualną sytuację.
- Prowadź, Tenshinhanie.
Chłopak ugiął nogi oraz ręce, a ciało jego obtoczone zostało przez białą aurę. Odleciał od razu, gdy tylko mężczyzna sam postanowił to zrobić.

[z/t]
avatar

Ryu

Liczba postów : 291

Powrót do góry Go down

Re: Teren przed chatą

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach